twketman
21.03.07, 09:59
Wklejam tekst WOJCIECHA BATURA „W obronie Rospudy”
Pozdrawiam
Rospuda – obrona czy manipulacja?
Redakcja ANGORY w 31. numerze opublikowała za „Gazetą Wyborczą” artykuł pp.
Wajraka i Medeka, który stanowi kontynuację histerycznej kampanii rzekomo w
obronie rzeki Rospudy, a w gruncie rzeczy mającej na celu odłożenie na święty
nigdy realizacji obwodnicy rozjeżdżanego przez tiry miasta Augustowa,
popularnego ośrodka turystycznego i uzdrowiska. Doprawili to Państwo dodatkowo
równie jednostronnym tekstem pani Elżbiety Południk w „Rzeczpospolitej”. Kiedy
największe media krajowe zajmują się tak stronniczo problemem lokalnym,
hamując rozpoczęte już działania, kiedy na szeroką skalę stosuje się techniki
manipulacji i celowego kłamania u takich zwykłych zjadaczy chleba jak ja,
rodzi się potrzeba protestu i wykazania hochsztaplerstwa. (...)
Do akcji podpisywania apelu do prezydenta Kaczyńskiego wciągnięto setki
tysięcy ludzi nie mających w ogóle pojęcia ani o naszym terenie, ani
o sprawie, epatując tylko chorągwią
walki o sprawę słuszną a zagrożoną.
Odnosi się wrażenie, że w gruncie rzeczy nie chodzi o rzecz samą w sobie, jaką
jest ochrona doliny Rospudy, ale że mamy do czynienia z symbolem zagrożenia
środowiska naturalnego w skali ogólnopolskiej. Wobec symboli my, Polacy,
jesteśmy wrażliwi, a przeciwnicy ich krzewicieli stoją z góry na straconej
pozycji. Wszak działają już lotne zielone brygady. Swoisty etap walki ekologów
z drogowcami. Ale ad rem:
Macherstwo polega m.in. na rozdymaniu walorów obszaru nad Rospudą. Nikt z
podpisujących apel nie zdaje sobie sprawy, że teren ten nie należy do
Parku Narodowego ani nie jest rezerwatem, choć projekt takowego stworzył
profesor Aleksander Sokołowski prawie czterdzieści lat temu. Po prostu
przetransponowuje się zjawiska przyrodnicze z całej Puszczy Augustowskiej
tylko na ten obszar, gdzie ma być budowana obwodnica. Gatunki zwierząt
wymienione w artykułach panów Wajraka i Medeka, jak głuszec albo ryś, tam nie
występują. Szczególnie
charakterystyczny jest przypadek głuszca. Kto jak kto, ale p. dr Wajrak
powinien wiedzieć, jakie siedliska zajmuje właśnie ten ptak i wskazać je w
rejonie inwestycji. Ponieważ trudno posądzać naukowca i doświadczonego
publicystę o niewiedzę, rodzi się podejrzenie, że mamy do czynienia ze
świadomym wprowadzeniem w błąd
opinii publicznej. (...)
Innym zabiegiem manipulacyjnym
jest stworzenie apokaliptycznej wizji
zagrożenia. Wbicie (w rzeczywistości wkręcenie) 123 słupów w torfiasty grunt w
dole rzeki ma spowodować
całkowitą degradację stosunków wodnych w jej górze. Czy rzeczywiście woda
płynie pod górę? Bardzo także
przepraszam, ale czy budowa tunelu
pod doliną Rospudy, którą forsował
minister ochrony środowiska, profesor
od ekologii, nie spowodowałaby większych przeobrażeń? Akcentuje się sprawę
wycięcia ponad 20 tysięcy
drzew, jakby w obszarze „Natura 2000” nie prowadziło się w ogóle racjonalnej
gospodarki leśnej. Wszak drzewa, które mają paść przed magistralą, zostałyby
wycięte i tak w ramach planowanego wyrębu. Towarzyszą temu strasznemu obrazowi
opinie o trudnościach technicznych przy wykonywaniu projektu. Jakby wbicie
pali w czterometrową warstwę torfu stanowiło dzisiaj jakiś
problem techniczny. Sugeruje się przy tym, że istnieje wariant krótszy,
tańszy, słowem, droga na skróty – wariant na Chodorki, jeden z kilkunastu
odrzuconych przy analizach wstępnych. Autorzy zapominają o tym, że sam wykup
gruntów od 300 właścicieli podrożyłby koszty inwestycji i przedłużyłby
procedury w nieskończoność. Ani nie jest to wariant tańszy, ani szybszy. Co
więcej, wariant ten
stanowi większe zagrożenie dla stosunków w dolinie Rospudy od przyjętego przez
drogowców! Wszak chemiczne opary, zanieczyszczenia, odpadki szłyby na całą
dolinę, od Chodorek po jezioro Rospuda, a nie na jej mniej wartościową
przyrodniczo
i krajobrazowo kilkukilometrową
część południową. Koronny argument
– zagrożenie stanowisk unikatowego
miodokwiatu krzyżowego – właśnie
występuje przy wariancie forsowanym
przez „ekologów”! Trasa „drogowców” przebiega pół kilometra poniżej nich.
Znowu rodzi się pytanie, czy mamy do czynienia z niewiedzą, czy z celową
dezinformacją?
Oczywiście, pozostaje problem hałasu, jaki z natury rzeczy będzie wzbudzać i
sama budowa, a później funkcjonowanie szosy. Czy jednak dolina Rospudy jest
dziś oazą ciszy i spokoju? Do miejsca, gdzie będzie prowadzona budowa, już
teraz dochodzi hałas z niedalekiego jeziora Necko, gdzie w okresie letnim
organizowane są nagłośnione megakoncerty quasi-muzyczne i wyścigi bolidów
formuły endurance. Już nie piszę o wydzierających się grupach spływowiczów. Po
zakończeniu budowy istnieje możliwość wprowadzenia jak na Zachodzie ekranów
dźwiękochłonnych ograniczających hałas. A tak między nami, znajomy leśnik
obiecał mi pokazać
gniazdo, ponoć bardzo płochliwego
bociana czarnego, właśnie przy ruchliwej szosie.
Pan Wajrak dwoi się i troi, aby poru-
szyć jak najszersze kręgi, zwłaszcza młodzieży. Dotarł nawet do przystanku
Woodstock i na przystanek Olecko.
Szuka mięsa armatniego do blokowania inwestycji. Wyżebrał też poparcie
polityków z prezydentem na czele. (...)
Przyjęty przez drogowców wariant
obwodnicy augustowskiej jest swoistym kompromisem pomiędzy potrzebami
zmasowanego ruchu drogowe-
go a postulatami ekologów. Wysoka
estakada pozwala zwierzynie leśnej
na swobodne poruszanie się wzdłuż
rzeki. Gdyby ekolodzy tylko patrzyli na
ręce drogowcom, interweniowali w koniecznych przypadkach, gdyby chcieli
na ochronie ekologicznej oszczędzać
(np. nie wprowadzając ekranów
dźwiękoszczelnych), wspierali zdobytymi z innych źródeł funduszami na
doskonalenie zabezpieczeń – budzili-
by moją sympatię, poparcie i szacunek. Oni jednak wolą działania destrukcyjne:
rozerwać po rejtanowsku
koszulę i wrzeszczeć na całą Europę:
środowisko jest zagrożone! Doprawiając w Brukseli gębę! I kolportować
łgarstwa w swoich dotowanych przez
rozmaite fundacje pisemkach.
Aż się prosi o zacytowanie znanej
piosenki pp. Sobczaka i Szpaka, bardzo adekwatnej do sytuacji: „Polska
Partia Protestująca, protestuje zawsze
do końca, w swych protestach nieustająca”. Efekt: mamy sto kilometrów
autostrad, a nie tysiące, bo forsa idzie
na wzajemnie sobie zaprzeczające
ekspertyzy, a ludność wielu miast
i miasteczek w Polsce jest skazana,
jak w Augustowie, na cierpienia powodowane tranzytowym ruchem kołowym.
Przypomnę: w samym mieście zginęło pod kołami tirów już 15 osób,
zdecydowana większość na zebrach
(np. mama mojej koleżanki). Straciłem
kolegę – wychowawcę internatu, który
po mszy wyjeżdżał maluchem spod
kościoła do domu. Pierwszą ofiarą był
wracający rowerem ze szkoły czternastolatek. Przy szosie międzynarodowej
znajduje się pięć dużych osiedli mieszkaniowych, cztery zespoły szkół, trzy
kościoły, zabytkowa śluza, jaz, Muzeum Historii Kanału Augustowskiego,
kilka supermarketów. Jedyną szansą
zmiany tej tragicznej sytuacji jest szyb-
kie wykonanie zaplanowanej inwestycji.
Czy jest dziwne, że jesteśmy pośmiewiskiem świata? Polscy samochodziarze,
jeżdżąc po znacznie porządniejszych szosach tak wysoko rozwiniętych
ekonomicznie krajów jak Litwa,
Łotwa, a nawet Białoruś, mogą tylko
sąsiadom zazdrościć. Ale tam ochroniarze przyrody są rozsądniejsi.
A na dolinę Rospudy i na istniejące
unikatowe zjawiska przyrodnicze przyjdzie zagłada wcześniej czy później.
Z przyczyn, które dla naszych „ekologów” po prostu są nieważne: ocieplanie
klimatu, powszechne śmiecenie,
podrzucanie do wody odpadków i zanieczyszczeń płynnych, nielegalne wybieranie
piasku nad samymi brzegami rzeki, czasem na stanowiskach rzadkich roślin, brak
lub niewłaściwa forma
infrastruktury turystycznej, odpowiednich sanitariatów itd., itp.
Pozostaję z wyrazami szacunku
WOJCIECH BATURA,
współautor
przew