platfusy_romek
02.07.07, 22:12
"Murdoch to bardzo niebezpieczny człowiek"
Kiedy dowiedziałem się, że polski premier spotkał się kilka dni temu z Rupertem Murdochem, powiedziałem sobie: następny naiwny pisze Jacob Ecclestone. Nie Murdoch, rzecz jasna - globalny magnat mediów - dla którego ekspansja na wschodzący wschodnioeuropejski rynek jest z całą pewnością doskonale przemyślanym interesem. Pomyślałem o naiwności albo determinacji Jarosława Kaczyńskiego, który rozpoczął rozmowy z medialnym magnatem, nie wiedząc zapewne, że tak naprawdę zaczął paktować z diabłem.
Nowy cyrograf Murdocha
Władzom, myślącym o współpracy z Murdochem warto bowiem przypomnieć stare angielskie przysłowie: „Jeśli chcesz jeść z jednej miski z diabłem, używaj łyżki na bardzo długim trzonku". Sam kiedyś negocjowałem z Murdochem, po tym jak "The Times", w którym wówczas pracowałem, stał się jego własnością. To bardzo niebezpieczny człowiek - dla dziennikarstwa, dla polityki, dla kultury, dla ludzkiej cywilizacji.
Murdoch nie ogranicza się bowiem do sprawnego zarządzania mediami i powiększania swego wydawniczego imperium. Potrafi także kontrolować życie polityczne krajów, w których działa. Robił to w Wielkiej Brytanii i z pewnością zechce też tego spróbować w Polsce. Będzie się przy tym kierował zawsze swym własnym interesem. Nawet jeśli obecnie magnat usiłuje nawiązać dobre stosunki z partią rządzącą w Polsce, gdy tylko zorientuje się, że pojawił się w polskiej polityce ktoś silniejszy, natychmiast to jemu zaoferuje łamy swych gazet. Murdoch lubi bowiem tylko tych, którzy wygrywają.
Mistrz trywializacji
Ruperta Murdocha poznałem bliżej w początkach 1981 roku, w trakcie wielu spotkań, gdy negocjował on zakup "Timesa" i "Sunday Timesa" od koncernu Thompsona. W tym czasie wiedziałem już sporo o nim samym i o jego metodach z lektury książek, i z rozmów z szeregiem amerykańskich i australijskich dziennikarzy, którzy mieli bezpośrednie doświadczenie wyniesione z osobistych kontaktów z Murdochem. Ich rady wskazywały, że jest to człowiek niebezpieczny dla wolności sumienia i swobody dziennikarskiej wypowiedzi.
Do treści "Timesa" zaczął się mieszać, zanim jeszcze został jego wydawcą. Byliśmy jeszcze w trakcie negocjacji nad przejęciem pisma, gdy Murdoch pojawił się w redakcji i zażądał zmian w szeregu artykułach. Dziś "Times" sprzedaje prawie dwukrotnie więcej egzemplarzy niż kiedyś, ale dzieje się tak głównie dlatego, że magnat uczynił z niego gazetę znacznie bardziej populistyczną.
"Times" był zawsze dość konserwatywną gazetą, ale można było polegać na wiarygodności jego relacji. Dziś wypełniają go powierzchowne, trywialne materiały. I takim przeobrażeniom uległy wszystkie gazety przejęte przez Murdocha. Merytoryczna jakość jest w nich zastępowana tabloidowymi newsami. Szlachetny styl artykułów przeobraża się w pełną banałów sieczkę.
Sam Murdoch wyraża się zresztą niewiarygodnie wulgarnie. Język, którego używał w trakcie naszych rozmów, mógł przyprawić o szok. Przyzwyczajony jestem do kontaktów z osobami, które nie przebierają w słowach, ale język Murdocha był czymś, czego powtórzyć ani nawet wyobrazić sobie się nie da.
Murdoch - polityk globalny
Jego zasada jest następująca: "moi redaktorzy mają całkowitą swobodę wypowiedzi, tak długo, jak piszą to, czego od nich wymagam". Jest mu wszystko jedno, co wypisują na temat spraw trywialnych, ale w tych zasadniczych, muszą oni przede wszystkim dbać o dobro jego własnego biznesu.
I tak jego angielskie gazety pełne są pochlebnych wzmianek o telewizji SKY, amerykańskie o telewizji FOX czy STAR w Chinach. Najlepszym przykładem swobody wypowiedzi, jaką mają redaktorzy gazet Murdocha, może być stosunek do wojny w Iraku. W momencie jej wybuchu Murdoch był właścicielem 75 gazet w kilkunastu krajach. Każda z nich, niezależnie od tego, w jakim kraju się ukazywała, poparła tę wojnę.
Imperium Murdocha poszerza się głównie metodą wykupu dawno istniejących tytułów. Trzeba jednak przyznać, że w dziedzinie telewizji satelitarnej Murdoch okazał się wizjonerem. Jako jeden z pierwszych magnatów medialnych potrafił docenić jej potencjał, gdy jeszcze znajdowała się w powijakach. Teraz jego Fox TV w Stanach Zjednoczonych spełnia rolę psa bojowego najbardziej skrajnych elementów amerykańskiej prawicy.
Kameleon
Choć jego media są na ogół prawicowe, nie sądzę, by on sam miał jakiekolwiek głębsze, trwałe przekonania. Murdoch zawsze chce kontrolować polityków i jest mu zupełnie obojętne, do jakiej partii należą, tak długo jak sprawują władzę, a on jest w stanie ich kontrolować. Przykładem niechętny stosunek kolejnych rządów brytyjskich do Unii Europejskiej - będący tak naprawdę echem niechęci do niej Murdocha. Dlaczego nie lubi on Unii? Dlatego, że jest ona zbyt wielka, by ktoś taki jak on, był w stanie ją kontrolować.
Negocjując z Murdochem 27 lat temu, dowiedziałem się o nim ważnej rzeczy. Otóż jest on w stanie obiecać niemal wszystko, by uzyskać zamierzony cel. Kiedy zaś go osiągnie, wszystkie jego zobowiązania przestają mieć jakąkolwiek wartość.
Gdy tylko uzyska pełną kontrolę nad jakąś gazetą, albo choćby decydujący na nią wpływ, natychmiast zaczyna jej używać wyłącznie dla swych własnych celów. Człowiek ten wywarł wyjątkowo szkodliwy wpływ na dziennikarstwo i na ogólną kulturę polityczną. Wiadomo, że ceną za otrzymanie koncesji na kanał telewizyjny STAR w Chinach była zgoda na żądanie władz pekińskich, by jego dziennikarze pozostawali pod ścisłą kontrolą polityczną. Murdoch zgodził się na to bez najmniejszych oporów. On bardzo dba o to, by nie obrażać władz kraju, w którym działa. Dopóki oczywiście nie postanowi tych władz zmienić.