kolargolo 09.09.07, 15:21 zero opinii - wszyscy maja Kube w d... Tak jak Polske maja w d... wszyscy inni. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
toja3003 A jak sami Kubańczycy 10.09.07, 14:06 A jak sami Kubańczycy ocenią się w przyszłości? Przecież jeśli będą tolerować tego „błazna” czy jego następców to mogą mieć socjalizm wiecznie. W NRD, w Polsce, na Węgrzech, Czechosłowacji, Rumunii (wymieniam chronologicznie od pierwszych protestów po wojnie) też ludzie wychodzili na ulicę, bo sam by się ustrój nie zmienił. Jak zachowywała się zdecydowana większość, tak, prawie wszyscy w PRL? Niby każdy był przeciw ale jak przyszło co do czego to buźka w kubeł i był za. Wiem, że to się łatwo pisze w dzisiejszych czasach demokratycznej III RP ale spójrzmy na fakty. Kto zmuszał ludzi do, tak jest – masowych, pochodów 1-majowych? Co mogło grozić przeciętnemu obywatelowi za to, że tego dnia miałby niestrawność i został w domu? Dlaczego wszyscy nie zostali konsekwentnie w domu? Rozumiem, że za Bieruta można było pójść za dowcip do więzienia ale nie za Gierka czy Jaruzelskiego. Bez przesady. A kto kazał większości PRL-czyków biegać na wybory? A w domku pozostać nie łaska było? Za to dziś, kiedy na wybory trzeba iść, jest dokładnie odwrotnie. Więc nie ma się co dziwić, że wielu Amerykanów w latach 80-tych mówiło po stanie wojennym: „w Polsce większość ludzi to pewnie komuniści, bo gdyby większość była przeciw komunizmowi to nie dopuściliby do stanu wojennego”. Myślę, że jest w tym sporo logiki. Ilu było zomowców w całym państwie? Tylu, że jak w Gdańsku była jakaś demonstracja to już połowę z nich trzeba było tam rzucić. Wystarczyłoby równolegle kilka takich miast a władza nie miałaby kim tłumić demonstarcji. Tak stało się np. w na Węgrzech w 1956, Czechach w 1968 czy NRD 1989. Ludzie wyszli masowo na ulicę i mieli poparcie w najwyższych władzach. Węgierscy czy czescy sekretarze partyjni byli z ludźmi. I dopiero sowieci musieli zrobić z tym „porządek”. U nas nawet tego nie musieli, bo sama gadka typu „oni mogą tu wejść” wystarczyła. Na tej zasadzie też dziś się wielu tłumaczy – „bo Rosjanie mogli wejść do Polski”. Do kogo ten tekst. Chyba do ludzi, którzy nie zadali sobie trudu zapoznania się z realiami PRL-u. Otóż armia sowiecka nie potrzebowała podejmować decyzji o wchodzeniu do Polski, bo uzbrojone po zęby radzieckie dywizje już w Polsce były. Cały czas. Jeżeli ktoś ma blade choćby pojęcie o czasach osiągania pełnej gotowości bojowej przez jednostki armii radzieckiej to powinien wiedzieć, że czas od wydania rozkazu zajęcia strategicznych obiektów w Polsce (media, mosty, dworce, urzędy, koszary, drogi, centra miast, zakłady, uczelnie) do osiągnięcia celów i rubieży był liczony w godzinach i to bardzo pojedynczych. Dla bliższych celów nawet w minutach od wyjścia po ogłoszeniu alarmu bojowego. Te czasy były realne i systematycznie sprawdzane na ćwiczeniach, poligonach i manewrach, łącznie np. z transportem ciężkiego sprzętu koleją, ruchami wojsk pancernych czy przelotami samolotów. Ale prestensje mam także do władców PRL, szczególnie po roku 1984. Dlaczego PZPR oddała w 1989 roku władzę, której mogła nie oddawać? Myślę, że poniekąd oddawano coś, czego tak naprawdę nie było. Ta władza była coraz bardziej ograniczona w swych możliwościach i coraz bardziej także rządzący mieli świadomość, że ich samych własna władza ogranicza, że sami stają się też, w jakimś stopniu, ofiarami systemu, skazanymi na wiekszą czy mniejszą szarzyznę dnia codziennego, bez porywających perspektyw, czy to w sferze ideologii czy nawet materialnej. Żywy trup PRL-u rozkładal się całe lata i w końcu po prostu się rozsypał. Na to rozsypanie było w 1980 roku jeszcze za wcześnie. Przede wszystkim był wtedy jeszcze Breżniew. Ale od Gorbaczowa, czyli od roku 1984, coraz mniej można było się w PRL powoływać na geopolitykę. I tu mam największe pretensje to rządzących po 1984-m roku. Jedyne na co się zdobyto to tzw. rząd fachowców Messnera w 1985-m roku, "manewry" gospodarcze czy inne półśrodki. A przecież gdyby wtedy Jaruzelski, mający władzę niemal absolutną, np. powiedział do Zachodu: panowie, dopuszczamy prywatyzację w określonym zakresie, strefy specjalne i robimy skrzyżowanie finlandyzacji z Węgrami, Chinami i Jugosławią w sferze gospodarczej a zamian skreślacie nam nasze długi to istniała szansa na poważny ruch do przodu, w drugiej połowie zmarnowanych lat 80-tych. Po 89-m roku takich klientów jak Polska było już 10, z NRD na czele. I tam poszły zachodnie miliardy a Jaruzelski zmarnował szansę przejścia do historii jako mąż stanu, bo liczy sie końcówka. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry.zagloba Toja, bardzo madry tekst. zasluguje na osobny 10.09.07, 14:26 watek. Szkoda go w tym watku utopic! Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 proponuję, onufry.zagloba, 10.09.07, 16:08 żebyś może założył osobny wątek, pt. np. "PRL, dlaczego mógł istnieć i dlaczego się skończył" a chętnie włączę się do dyskusji; w każdym razie dziękuję za wsparcie, choć wiem, że prezentowany przeze mnie sposób myślenia nie musi być zbyt popularny, bo (mam nadzieję) nie jest spektakularny czy sensacyjny, tak jak np. świat naszej polskiej polityki gdzie liczy się krzyk i czarno-białe widzenie świata. Otwarty jestem także na krytyczne uwagi dot. moich wypowiedzi i z góry za nie dziękuję. Zatem w tym kontekście kolejna wypowiedź: dyskusje typu co było przed czym, kto był pierwszy w jakim kraju w procesie trwającym od początku pojawienia się socjalizmu poza ZSRR w Europie czyli od II w.św., są śmieszne. Bo to był właśnie proces trwający dziesięciolecia: od wystąpień w Niemczech Wschodnich w 1953 roku, przez Węgry 1956, Czechosłowację 1968 i wszystkie nasze polskie rocznice. Ale jedno jest pewne (jak w tym dowcipie z partyzantami, których leśniczy z lasu wyrzucił). Mogliśmy sobie w Polsce strajkować, protestować. Gdyby Gorbaczow nie przyzwolił na demontaż socjalizmu w 1989 roku, mielibyśmy w Polsce „bratnią pomoc” zamiast okrągłego stołu. A każdy protestujący czy strajkujący prędzej czy później dostawałby w łeb, bo tak było przez cały socjalizm – albo zrobiliby to nasi polscy towarzysze, przy biernej postawie większości społeczeństwa, tak jak w grudniu 1981-go roku albo pomogliby im towarzysze radzieccy, gdyby tak jak w Czechosłowacji i na Węgrzech ruszyła się „góra” (nasi partyjniacy się nigdy na to nie zdobyli). Stan wojenny musiał być, bo był Breżniew a okrągły stół mógł być, bo był Gorbaczow. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: proponuję, onufry.zagloba, 10.09.07, 16:12 A co powiesz o roli tych dwóch radzieckich dowódców którzy wsparli Jelcyna zamiast puczystów? Jakie były by nasze dalsze losy gdyby pucz przeciwko Gorbaczowowi się udał? Gdyby Jelcyn go nie wsparł? Gdyby nie wsparły go te jednostki? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 trudne pytania i sporo gdybania :) 10.09.07, 16:21 pucz, o którym mówisz był już na tyle późno, że mógł przedłużyć agonię ZSRR ale nie sądzę aby cofnął radykalnie koło historii w Polsce ale przyznaję ci rację, że warto się nad tymi mechanizmami zastanawiać choć jest od historii rzecz ważniejsza: teraźniejszość. A tu boli mnie wiele rzeczy. Kiedy wreszcie skończy się w Polsce ciągłe tworzenie nowych partii, po to by je potem znowu rozbić i tak w kółko? A potem dziwi się jeden z drugim rozpolitykowany działacz, że społeczeństwo ma to w nosie. No, bo przecież tow. Kwaśniewski jest ciągle tą samą osobą. Tak, wiem, że się człowiek może zmieniać i może zmieniać poglądy polityczne ale najpierw był w SLD (pomijam PZPR, bo to inny system i tam nie miał takiego wyboru) i SLD było dobre a teraz nagle musi być w LID (czy jak się tam ta nowa partia nazywa) i LID jest dobre. A potem nie spodoba mu się jakieś głosowanie w Sejmie i założy znowu jakąś nową partię, bo powie, że LID jest be a LIS jest cacy. To samo z innymi. Pan Jurek mówił, że PIS jest dobry a potem mówił, że PIS nie jest dobry. Kiedy wreszcie będziemy mieli stabilny system polityczny jak na Zachodzie? W Ameryce są Republikanie i Demokraci, w Niemczech chrześcijańska demokracja i socjaldemokracja, w Anglii lejburzyści i konserwatyści a we Francji Sarko-partia i Segu-partia i wybierasz w lewo lub w prawo i spokój. A u nas co chwila jakiś przyjaciel magnetowidów zakłada Partię Przyjaciół Magnetowidów (sprawdziłem - była taka!) a jakaś pani, przyjaciółka drugiej łechtaczki zakłada Partię Bab Trzeciego Wieku. Ciągle ktoś się dzieli przez podział lub pączkowanie i bądź tu mądry. Niech ktoś wreszcie założy Partię Bezpartyjnych i na nią będę głosował – tylko błagam, jak już raz ją założycie to jej nie rozbijajcie i niech ona sobie zostanie przez najbliższe 50 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: trudne pytania i sporo gdybania :) 11.09.07, 12:09 Tak na szybko: Ogólne rozważania - zdgadzam się. Coś jest nie tak. Choć wolałbym więcej możliwości niż jedynie system dwupartyjny. Doskonale też pamiętam Partię V Posiadaczy Magnetowidów. Tyle że to akurat nie była jakaś partia tak naprawdę, a sprytny wybieg by umozliwić ludziom wzajemną wymianę nagranymi taśmami VHS z filmami. To jeszcze z epoki tzw. giełd. Ciekawszą sprawą była Polska Partia Przyjaciół Piwa - która miała nawet reprezentację sejmową. Pod względem poglądów politycznych byli liberałami i skończyli o ile dobrze pamietam wchłonięci przez KLD. Zaczynali jednak czysto dla "jaj" - tak jak dziś partia Szymona Majewskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 dobra maaac, mam coś dla Ciebie (?) 11.09.07, 14:03 i nie tylko. Z czego wynikają tego typu problemy? W znacznej mierze z niedostatków systemów demokratycznych, które są systemami demokracji pośredniej a nie bezpośredniej. W praktyce oznacza to, że wyborcy co kilka lat w wyborach delegują swoje uprawnienia na niewielką grupę przedstawicieli, którzy mogą rzadzić do następnych wyborów. Między wyborami, wyborca nie ma możliwosci oficjalnego i bieżącego decydowania o pojawiających się problemach, stąd częste różnice między decyzjami na szczeblu rzaęowym czy parlamentarnym a opiniami społeczeństwa widocznymi np. podczas sondaży. Rozwiązanie: Współczesna technika umożliwia stworzenie mechanizmów demokracji bezpośredniej dostępnych dla całego społeczeństwa na bieżąco, co zresztą wprowadza się stopniowo w wielu krajach. Jak mógłby taki system wyglądać docelowo w praktyce? Politycy (parlament, rząd) zyskaliby dodatkową możliwość czestego korzystania z referendum. Parlament mógłby pracować na dotychczasowych zasadach, wypracowując projekty ustaw i decyzji ale sam proces głosowania miałby charakter referendlany i ogólnospołeczny. Należałoby zdefiniować, które problemy wymagają głosowania ogólnospołecznego (np. wydatki powyżej określonej sumy itp.) a zadaniem polityków byłoby przygotowanie, w sposób fachowy i zgodny z prawem, stosownych pytań. Same głosowania mogłyby się odbywać np. w rytmie tygodniowym. Głosy można oddawać podobnymi technikami jak to ma miejsce w bankowości elektronicznej a więc bankoliniami telefonicznymi, sms-ami, internetem. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: dobra maaac, mam coś dla Ciebie (?) 11.09.07, 14:33 Średnio mi się taki pomysł podoba. Jednak decyzje dzielą się na kluczowe, co do których obywatele mają wręcz obowiązek się wypowiadać i takie jednostkowe, codzienne. Spróbuj przenieść ten system na poziom własnego domu. Wyobraź sobie co by było jakby decyzję o każdym wydatku czy sposobie spędzania czasu podejmował byś 'demoktycznie' razem z dziećmi. Myślę że systemfinansów domowych by się błyskawicznie załamał. Co innego bardziej strategiczne decyzje - np którą szafę z dwóch wybranych przez Ciebie. Ty pilnujesz sensowności wyboru, a oni biorą co chcą. Tak samo zarządzanie państem lepiej powierzyć fachowcom (tfu, akurat ci dziś to fachowcy od siedmiu boleści), a podejmowac jedynie strategiczne decyzje. Np. przyjaźń z USA czy EU, a może z Rosją? Może lawirowanie pomiędzy nimi? Bardzo możliwe że tego typu system sprawdził by się w społeczeństwach od dawna przygotowanych na to, że za własny wybór ponosi się samemu konsekwencje (twoje dzieciaki jakby wiedziały że po wydaniu całych pieniędzy na zabawki będą żywić się do końca miesiąca kaszka na wodzie). Jednak skoro Polacy nawet raz na 4 lata głosuja na cudotwórców albo metoda "na złośc odmroże sobie uszy" to jaka mamy gwarancję że nie robili by tego co tydzień? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 słuszne uwagi, dlatego 11.09.07, 15:39 powtórzę: "Należałoby zdefiniować, które problemy wymagają głosowania ogólnospołecznego (np. wydatki powyżej określonej sumy itp.) a zadaniem polityków byłoby przygotowanie, w sposób fachowy i zgodny z prawem, stosownych pytań." Czyli nie głosujemy na tematy "codzienne" (podobnie jak w domu) ale na ważne, np. czy idziemy na wojnę w Iraku czy nie. A rządzić mają fachowcy, oczywiście. Rządzić operatywnie – tak, ale w strategicznych ramach, kontrolowanych i wyznaczanych przez społeczeństwo i to nie jednym krzyżykiem raz na parę lat ale częściej. Jak idę do lekarza, a jestem komplentym laikiem w tej dziedzinie, to po to on jest fachowcem aby mi zrozumiale powiedział o skomplikowanych sprawach (da się), oszacował prawdopodobieństwa, ryzyka. Ale od decyzji jestem ja. I mówię mu: krój pan. Albo: daj pan spokojnie umrzeć. I oczywiście nie ma ten lekarz gwarancji, że „jemu na złość”, ja odmrożę sobie soeje własne uszy. Ale nie widzę innej drogi jak dążenie do demokracji bezpośredniej czyli sprowadzenie polityków do roli fachowców zatrudnionych w przedsiębiorstwie Polska SA a nie graczy politycznych, którzy po wygranych wyborach czują się jak królowie na tronach. I jasne, że najpierw wporwadzą to społeczeństwa, które mają o wiele stabilniejsze demokracje. Może Anglicy albo Niemcy albo Szwajcarzy (mają silnie referendalny system). A u nas w Polsce? Na razie nawet pocztą sobie pan nie zagłosujesz. Przecież jest możliwość głosowania za pośrednictwem tradycyjnej poczty czyli technologii znanej każdemu a przyczyniającej się do lepszego zagwarantowania obywatelowi praw wyborczych, niezależnie od jego aktualnego miejsca pobytu; procedura z powodzeniem stosowana w wielu krajach, również u naszych sąsiadow ze wschodu czy zachodu. Jak to działa? 1. Każdy uprawniony do głosowania wcześniej, automatycznie otrzymuje pocztą zawiadomienie o głosowaniu z opcją do ewentualnego zakreślenia "chcę głosować listownie"; zawiadomienie po zakreśleniu przez wyborcę i wrzuceniu do skrzynki pocztowej trafia pod stosowny adres (lokalny organizator głosowania) 2. Chętni do głosowania pocztą, którzy się zgłosili otrzymują z kolei komplet dokumentów go głosowania, odpowiednio je wypełniają i odsyłają pocztą (oczywiście bez znaczka); wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: słuszne uwagi, dlatego 11.09.07, 17:48 OK - tak to zgoda. Co do krajów w których realna jest demokracja bezpośrednia - stawiam na Szwjacarię i.... Islandię. Islandia to najstarsza demokracja parlamentarna pl.wikipedia.org/wiki/Althing ; no i mają jeszcze jedną zaletę w zakresie autochtonów - słynny "dziadek Tuska" to pestka. Wiedzą kto co przeskrobał na kilka, kilkanaście pokoleń wstecz. Co do głosowania pocztą - jak zapewnisz: - anonimowość; - brak fałszerstw; - brak możliwości handlu głosami? Wiem że to na świecie jest stosowane - czyli albo istnieją odpowiednie rozwiązania, albo ludzie tam nie oszukują. Jeszcze jedna uwaga. Miałem możliwość oglądania pewnej ilości kampanii wyborczych w pewnym stopniu "od środka". To że ludzie "nie mają wpływu" na polityków to nie tylko wina tych ostatnich. W dużej części jest to wina samych obywateli. Lubiłem chodzić na spotkania przedwyborcze. Pierwsze wybory po tych "półdemokratycznych" to jacyś ludzie przychodzili na spotkania z kandydatami na senatorów, posłów czy radnych, jednak im dalej tym tych ludzi było coraz mniej. Z czasem zauważyłem że partie zrezygnowały z organizowania takich spotkań na rzecz festynów. Teraz i tego nie ma( pewnie i na festynach było mało osób) - tylko głowy w telewizji i plakaty. Dla mnie to więc tak wygląda, że ludzie głośno płaczą jak to politycy mają ich w d***, a tak naprawdę jak mają szansę przyjść i posłuchać takiego typa co naprawde ma w głowie, albo mu "nawrzucać" za to co już "dokonał" to wolą oglądać M jak miłość i dalej narzekać. PS: Czy wiesz gdzie w Twoim mieście były biura poselskie i czy potrafisz wymienić nazwiska choć trzech posłów z Twojego okręgu? :) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 skoncentruję się na 12.09.07, 09:24 rowzwinięciu wątku dot. głosowania pocztą, względnie (w przyszłości) elektonicznego - dzięki za ciekawe i prawdziwe (niestety) przykłady dot. demokracji (co do biur poselskich w moim mieście biję się we własne piersi :). Krytycy zdalnych głosowań wytoczą natychmiast argumenty bezpieczeństwa takich rozwiązań. Trzeba jednak pamiętać, że wszelkie technologie z jakich składa się nasza cywilizacja funkcjonują głównie dzięki naszemu przyzwoleniu a nie wskutek przymusu. Nie sposób postawić policjanta przy każdym koszu na śmieci. To my umawiamy się, iż będziemy wrzucać doń odpadki i dzięki temu nie toniemy w śmieciach. Nie sposób skontrolować co zrobi listonosz z naszą przesyłką. Może zechce cały ich worek wrzucić do Wisły? A jednak poczta funkcjonuje i powierzamy jej ważne dokumenty czy czeki. Każdego dnia drogą elektroniczną dokonywane są na całym świecie wielomiliardowe transakcje finansowe i stosowane przy tym standardy bezpieczeństwa sprawdzają się w praktyce, pozwalając na sprawne działanie całego systemu, mimo sporadycznych problemów, które bez wątpienia należy eliminować. Z drugiej strony również klasyczne technologie nie dają stuprocentowej pewności. W rozważanym kontekście wystarczy wskazać zapomniane już problemy z głosowaniami w Sejmie czy też z oddawaniem głosów na terenie jednostek wojskowych. Poza tym, w dotychczasowej historii przeróżnych wyborów, główne szkody jakie występowały w związku z nimi, wynikały nie z użytej technologii ale ze złej woli ludzi (np. fałszowanie wyników). Podczas gdy my zastanawiamy się nad wprowadzeniem możliwości głosowania pocztą inne kraje idą o krok dalej i wprowadzają już wybory elektroniczne na coraz większą skalę. Dzieje się tak również w Stanach Zjednoczonych. Zresztą obywatele USA od lat korzystają z automatów do głosowania, opartych o karty dziurkowane (w końcu amerykański wynalazek sprzed 100 lat). Dziś papier zastępują dyski sztywne a "krzyżyki" można stawiać bezpośrednio palcem na ekranach dotykowych. Amerykańskie plany są bardzo ambitne: w roku 2008 każdy obywatel USA, niezależnie od miejsca pobytu w kraju lub za granicą, będzie mógł oddać elektronicznie swój głos w wyborach prezydenckich. Wystarczy dostęp do internetu. Umożliwić ma to system SERVE (Secure Electronic Registration and Voting Experiment). Pierwsze testy, w które już zainwestowno kilkadziesiąt milionów dolarów, wypadły obiecująco. Pierwsze pytanie jakie się w związku z tym często pojawia dotyczy możliwości manipulowania wynikami wyborów. Czy nie są one większe od tych jakie mają sporadycznie miejsce w demokracji korzystającej z technologii klasycznych? Jaka jest gwarancja, że oddany głos pochodzi faktycznie od obywatela i nie będzie zmanipulowany komputerowo? Jeśli idzie o tą ostatnią kwestię to dysponujemy już bardzo dobrze sprawdzonymi wzorcami bankowości elektronicznej. Tym sposobem, codziennie, w skali globu, transferowane są miliardy i biliony euro, dolarów czy złotówek, zmieniając konta i przynależność do podmiotów gospodarczych. Bezpieczeństwo tych systemów, przy ich właściwym użytkowaniu, nie budzi wątpliwości. Owszem, zdarza się, że media obiega wieść o włamaniu się do systemu bankowości elektronicznej. Przy bliższym zbadaniu sprawy okazuje się, że źródłem problemu jest zawsze lekkomyślność użytkownika. Przypomina to sytuację, w której zamykamy swoje mieszkanie na przysłowiowe cztery spusty po czym wkładamy klucz pod wycieraczkę a na drzwiach zawieszamy kartkę o treści: „klucz pod wycieraczką”. Czy jeśli wówczas nasze lokum zostanie splądrowane, możemy w istocie mówić o włamaniu? Wątpię. A żadana firma ubezpieczeniowa nie zechce partycypować w pokrywaniu skutków tak nierozważnego postępowania. Podobnie jest z systemami bankowości elektronicznej. Jeśli posiadamy, sobie tylko wiadomy, indywidualny numer dostępu do konta, hasło osobiste (PIN) oraz numery transakcyjne (TAN), spoczywające w szufladzie biurka, z których każdy traci ważność po wykonaniu jednej operacji, wówczas w praktyce nie ma możliwości aby ktoś, drogą internetową mógł korzystać z naszych środków finansowych. Taka opcja pojawia się po niewskazanym zapamiętaniu tych danych bezpośrednio na komputerze. Wówczas mogłyby one zostać elektronicznie wykradzione przy pomocy przestępczego oprogramowania. Prawdopodobieństwo złamania systemu bankowości elektronicznej jest jednak mniejsze niż szansa dokonania przestępstwa drogą konwencjonalną, np. z wykorzystaniem fałszywego dowodu tożsamości. Co zatem z bezpośrednią manipulacją samej osoby wyborcy? Trzeba tu powiedzieć, że zdarza się to niezależnie od technologii głosowania, choć bardzo rzadko. To właśnie sam system demokratyczny jest największą gwarancją przestrzegania procedur wyborczych. Zauważmy, że głosowanie pocztą elektroniczną jest prawnie podobną technologią, jak użycie zwykłej poczty papierowej, tyle że na platformie komputerowej. Niezależnie od tego czy społeczeństwa zechcą przejść do form demokracji bezpośredniej, same technologie głosowania bądą stawać się coraz bardziej przyjazne dla wyborcy tzn. będą przybierać również formy elektroniczne. Jeśli więc będzie można oddać głos wyborczy praktycznie w dowolnym miejscu i czasie coż stanie na przeszkodzie aby częściej organizować referenda, które są konstytucyjnie dopuszczalne ale jednocześnie wymagają obecnie dużych nakładów sił i środków? Tymczasem głosowanie elektroniczne, z wykorzystaniem permanentnie istniejącej infrastruktury internetowej, jest w tym kontekście praktycznie bezpłatne. Odpowiedz Link Zgłoś
koham.mihnika teraz toja-chcesz stworzyc klase politycznych 12.09.07, 13:00 staczy, ktorzy za oplata zaglosuja wedle zyczenia? Co z moherami, ktore nie dotkna kompa jezeli nie jest poswiecony przez ojdyra? Bardziej mi odpowiada pomysl innego internauty, aby czynne prawo wyborcze przyslugiwalo osobom NIE pobierajacym zadnych swiadczen socjalnych oraz po zdaniu egzaminu z podstaw ekonomii, organizacji ponstwa (w Australii dzieci w szkole maja civics). Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 A jaką masz gwarancję, że takich staczy nie ma dzi 12.09.07, 14:33 A jaką masz gwarancję, że takich staczy nie ma dzisiaj? Wystarczy, że wezmę menela, dam mu komórkę z włączoną kamerą i każe nagrać w kabinie wyborczej jak pięknie robi krzyżyk gdzie chcę a potem wypłacam mu kasę. A jakie były afery z podwójnymi głosowaniami w Sejmie albo jednostkach wojskowych? Powtarzam: to nie technologia może manipulować wybory ale człowiek się nią posługujący. Jeżeli zakładać, że ktoś manipuluje to po co w ogóle robić wybory. Zresztą ja niczego nie chce tworzyć, pokazuje tylko rozwiązania stosowane w Europie i na świecie – czy my w Polsce tak się od innych krajów różnimy i wszystko na pewno popsujemy? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Tu odpowiem jako Adwokat Diabła 12.09.07, 16:00 Z oszustwami wyborczymi jest jedna sprawa. Faktycznie wszystko zależy od uczciwości ludzi. Jak masz uczciwych to nawet przy najgorszym systemie głosowania wyniki będą rzetelne, jak masz nieuczciwych - na uszach staniesz i tak sfałszują. Załóżmy jednak, że nie wiemy czy są uczciwi czy nie. Zastosujemy wtedy taki system żeby nie był zbyt skomplikowany bo to podnosi koszty ale jednak jakąś gwarancje bezpieczeństwa dawał. W przypadku obecnego systemu głosowania kontrola polega na obecności "zainteresowanych" mężów zaufania, a i osób liczących z różnych środowisk. Dodatkowo dość łatwo sprawdzić czy nie było jakiś czarów - na wyższych etapach zliczania. Wystarczy samemu policzyć głosy z pojedynczych komisji i porównać z tym co prezentowane jest szczebel wyżej. Jak ktoś będzie mocno uparty - może przeprowadzić taką kontrolę w skali całego kraju. Do takiej kontroli wystarcza po jednej osobie na okręgową komisję wyborczą ponieważ jest obowiązek wywieszania wyników. Jeśli więc ktoś ma zamiar dokonywać "cudów nad urną" musiał by robić to w komisjach bezpośrednio zliczających głosy. W tym momencie by naprawdę osiągnąć jakiś wymierny efekt musiał by wciągnąć w to olbrzymią rzeszę "fałszerzy". To powoduje że nie ma możliwości by tak powiedzmy z 5% nich nie sypnęło co robili naprawdę, a następne powiedzmy 10% nie zostało z powodu nieudolności złapanych. Sprawa nie wychodzi na jaw tylko wtedy gdy z powodu panującego w kraju terroru 'wszyscy' wiedzą co się dzieje a nikt nie odważy się powiedzieć głośno. Prawdopodobnie o ile głosy będą spływały do dość niskiego szczebla obwodów głosowania - przy głosowaniu pocztą "ślimakową" za działa ten sam efekt obronny. Można "kupować" głosy, ale fałszowanie wymaga już sporej armii oszustów, co zwiększa ryzyko wpadki. Sytuacja zmienia się w przypadku głosowania elektronicznego. Będziesz miał w tym wypadku jeden centralny komputer (albo pewnie jakąś macierz komputerów dla bezpieczeństwa i uzyskania odpowiedniej mocy obliczeniowej). Będą do niego spływały głosy z całego kraju. Ciekawe jak masz zamiar zapewnić, że nikt nie pochachmęcił czegoś w oprogramowaniu? Zwłaszcza, że tak naprawdę dość mała ilość osób - w porównaniu do głosowania normalną drogą będzie przy tym systemie sprawować nad nim kontrolę. Wystarczy spisek paru zainteresowanych i wyniki będą takie jakie chcą - byle by nie były to zbyt "nachalne" poprawki względem rzeczywistości. Wyobrażasz sobie jak należało by "kontrolować" z zewnątrz ten system? Chociaż...czytałem już w SF o takim systemie głosowania i sposobie jego kontroli (niestety nie pamiętam tytułu). Jednak było tam założenie że aktualny wynik głosowania jak w audiotele było widać non stop. Wystarczyło że określona ilość ochotników z danej partii oddała głosy o określonej godzinie w sposób zorganizowany. Okazało się że przyrost głosów był znacznie mniejszy. Dalej już była normalna "rozróba". Może ty mi podasz inny sposób kontroli i zniechęcania pojedynczych osób, które czują, że wiedzą lepiej niż naród jak powinny wyglądać wyniki głosowania przy takim systemie? Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 zdaje się, że się kręcimy w kółko 12.09.07, 17:12 pytam jeszcze raz: jaka jest gwarancja, że ktoś nie zmanipuluje oprogramowania światowej elektronicznej bankowości i nie ściągnie sobie paru miliardów, bilionów czy czego tam chce na swoje Wyspy Hula-Gula (to też było w paru filmach SF a jednak w praktyce nie boimy się o swoje grube pieniądze a mielibyśmy się bać o jakieś krzyżyki podczas głosowań?). Po drugie systemy do głosowań, o których mówię j u ż są na świecie, od Brazylii do Holandii i od Litwy do Niemiec. Czemu akurat u nas w Polsce nie miałoby to zadziałać? Mówię na początek o zwykłym głosowaniu listowym. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: zdaje się, że się kręcimy w kółko 12.09.07, 17:37 > pytam jeszcze raz: jaka jest gwarancja, > że ktoś nie zmanipuluje oprogramowania > światowej elektronicznej bankowości i nie > ściągnie sobie paru miliardów, bilionów czy czego tam > chce na swoje Wyspy Hula-Gula (to też było w > paru filmach SF a jednak w praktyce nie boimy się > o swoje grube pieniądze a mielibyśmy się bać > o jakieś krzyżyki podczas głosowań?). Proste. Wiem ile pieniędzy wpłacamy i wypłacamy. Mam nad tym kontrolę. Wiem jak długo i na koncie z jakim oprocentowaniem "leżały" moje pieniądze. Mogę obliczyć należne mi odsetki. Wiem kiedy będę okradziony. Ale NIE WIEM ile naprawdę głosów oddano na kandydata X czy odpowiedź Y w referendum - nie mogę skontrolować prawidłowości liczenia głosów. Nie mam pojęcia czy ktoś mnie nie oszukał. Im mniej osób "bierze" udział przy ich liczeniu tym łatwiej zorganizować fałszowanie. > Po drugie systemy do głosowań, o których mówię > j u ż są na świecie, od Brazylii > do Holandii i od Litwy do Niemiec. > Czemu akurat u nas w Polsce nie miałoby > to zadziałać? Mówię na początek > o zwykłym głosowaniu listowym. Oczywiście. Kiedyś może zadziałać. Chciałbym cię jednak podać inny sposób podejścia zarówno do prawodawstwa jak i konstrukcji wszelakich innych rzeczy (oprogramowanie np też). Nie możesz zakładać z góry, że z twojego dzieła będą korzystać ludzie świecący aureolkami o IQ tak z 500. Będziesz się starać dostosować produkt do "przeciętnego", a nawet poniżej przeciętnego (w ramach kosztów) użytkownika. Prawo więc w Polsce powinno uwzględniać, że spory procent obywateli będzie chciało je obejść i znaleźć w nim "dziury" (bo tak się dzieje na co dzień). Nie było by wtedy takiego płaczu że znów "łobuzy" wykorzystały jakąś "lukę". Ordynacja wyborcza powinna być taka żeby szansa robienia oszustw była jak najmniejsza. Zobacz jakie efekty daje założenie, że "korzystający" z Konstytucji będą wykazywać dobrą wolę? Masz z jednej strony PO, które (choć im kibicowałem, ale należy to przyznać uczciwie) mogło doprowadzić do paraliżu rządu. Z drugiej PiS, który udaje że nie rozumie, że intencją twórców było bez wątpienia, że dopiero przysięga czyni z człowieka ministra. Najwyraźniej w Polsce prawo powinno być bardziej jednoznaczne i lepiej przemyślane, by nie dawać szansy do działań głupich lub na krawędzi prawa. Dokładnie tak samo konstruuje się różne urządzenia... no niby kto będzie kładł paluchy w wirujące części... ale lepiej mieć mocną pokrywę. Programy komputerowe - kto wpadnie na pomysł by uruchomić na raz 50 kopii Worda? Jednak komputer jakoś logicznie na to powinien reagować. Itd. itp. Czyli nie tylko "ile mogę na tym zarobić" ale i jednocześnie "ile mogę na tym stracić". Myśl jednocześnie i o zaletach, i o wadach. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 ok, zostajemy w Polsce przy 12.09.07, 18:09 ręcznych metodach głosowania, w końcu jesteśmy na 60 miejscu pod względem korupcji (za Gabonem) więc jak Gabon te metody wprowadzi to może i my się załapiemy, szkoda, że jesteśmy społeczeństwem bez fantazji i potrafiącym popsuć wszelkie "zabawki". Polak potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Interesujące rozważania, ale ma jedno ale 11.09.07, 13:17 czy nie zastanowiłes nad tym, że w Polsce po prostu, tak na prawde, w ciągu ostatnich 300 lat nie było demokracji, oprócz tych krótkich okresów - 1918-1926 i obecnie? Czy nie jest to tak, że my nie mamy takiego nawyku, jak na Zachodzie. I potrzebujemy czasu, aby wytworzyć w sobie pewne nawyki demokratyczne. Biorąc za przykład naszych zachodnich sąsiadów. Wielka ilość partii kanapowyh była jedną z przyczyn upadku Republiki Weimarskiej. Kiedy tworzono nowe panstwa, to znaleziono w sobie tyle zaparcia, aby zamknąć konstytucjonalistów w jednym miejscu (mała wyspa na jeziorze w Bawarii) dla stworzenia podstaw sensownego systemu, który nie dopuszcza do szalenstw. Taki system został stworzony i zaakceptowany. A co sie dzieje u nas? Był krótki okres, kiedy próbowano stworzyć silny system partyjny. Teraz znów wraz się z powrotem do mikrokosmosu partyjnego. Może jednak dla dobra państwa należałoby się na tym zastanowić, aby znów stworzyć podstawy dla mocnych partii, a nie dla ich mozajki. Kolejna sprawa to próba tłumaczenia sensowności trwania prl. Należy pamiętać, że wówczas pieniądze nie były takie proste do dostania, a więc propozycja Jaruzelskiego, gdyby taka była, nie byłaby łatwa do realizji. Po drugie, po cóż miałby prl nadal istnieć? Przecież to była degeneracja sił i środków. Ten system nie był stanie wytworzyć czegokolwiek pozytywnego. Jedynym powodem, dla którego mógłby trwać to kwestia mentalności jego obywateli. Ale i tak, homo sovieticus w Polsce jest łatwiej reformowalny, niż np. homo sovieticus w dawnym ddr, gdzie sytuacja jest rzeczywiście lekko beznadziejna. Summa summarum dobrze się stało, że stało się jak się stało. A po prl nikt o zdrowych zmysłach nie powinien płakać. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Interesujące rozważania, ale ma jedno ale 11.09.07, 13:32 Tajemnica upadku PRL tkwi nie w "myśmy zwyciężyli" czy "SB dogadało się z SB" tylko w tym, że w pewnym momencie nawet partyjne kacyki straciły wiarę w dalsze trwanie tego tworu. W sumie nie trzeba im się dziwić - sami jeździli na zachód, czy wysyłali tam swoje dzieci które po powrocie odkrywały, że ich rodzice, narówniejsi z równych, żyją na poziomie porównywalnym z dobrze opłacanym zwykłym robotnikiem wykwalifikowanym. Własnie takim zwykłym szarym człowiekiem, któremu 'chce się' pracowac i który umie pracować, a nie jakimś zgniłym kapitalistą któremu zyło się o niebo lepiej. No i się rypło jak wiara w ostatnich obrońcach umarła. Szczęście że mieli na tyle zdrowego rozsądku żeby przeszło to w miarę bezboleśnie. Wspomniałem wcześniej pucz Janajewa, który co prawda opisanych wyżej przemian zatrzymać nie mógł (rypło się by tak czy inaczej) ale napewno sporo by namieszał zarówno w samym ZSRR, jak i bardzo możliwe, że w Polsce. Jak dla mnie istnieje spora szansa że decyzja dowódców Tamańskiej Dywizji Pancernej Gwardii i Tulskiej Dywizji Powietrznodesantowej uratowała życie wielu Polakom (choć pewnie o tym wtedy, a i teraz na pewno nie myśleli). Uważam że powinnismy pamiętac o tych ludziach i ich decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Dwie anegdoty 11.09.07, 14:39 1. Kiedy po upadku honeckera ukazał sie fotoreportaż z osiedła najwyższych bonzów partyjnych SED, ludzie w Niemczech Zachodnich zwijali sie ze smiechu. Toż, oni żyli, jak normalny pracownik żredniego szczebla w RFN - mówiono. A ja pamiętam czasy studiów i kontakty z różnymi takimi w organizacji studenckiej, co teraz są sztandarowymi postaciami lewicy. Wysyłano ich na stypendia na Zachód. Po powrocie opwoiadali półgębkiem, że czas komuny już minął. 2. Co byłoby, gdyby Janajewowi się udało? Z czasów Wałęsy pamiętam taką scenę. Wysoki oficer oddziałów prewencji po pijanemu na jakiejs imprezie mówił "komunistą się jest i komunistą być sie nie przestaje". W owym czasie i elwupiacy i milicjanty czekali tylko na rozkaz, aby zrobić porządek z tą "qrevską demokracją". Czuli się zdradzeni. Ja podziwiam Wałęsę i innych, którzy byli w stanie wytrzymać nerwowo przebywanie w morzu wrogch komuchów, takich wilczków w owczej skórze. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac :) W pełni zgadzam się z tą opinią. 10.09.07, 16:03 Proponuję Ci (i innym podobnie myślącym) na zapoznanie się z felietonem Adama Cebuli PRL. Ciekawe jaka będzie Twoja opinia na jego temat. www.science-fiction.com.pl/www/index.php? option=com_content&task=view&id=121&Itemid=40 Dla zainteresowanych moge skan artykułu (cóż trudno można to podciągnąć pod piractwo) podesłać mailem. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 dzięki za ten link, maaac, zapoznałem się 10.09.07, 16:13 a skoro mowa była też o kinematografii dodam swój komentarz: Odpowiedź na pytanie dlaczego w PRL polskie kino było ważne a teraz o wiele mniej jest taka sama jak na pytanie dlaczego ścinki gazet były w klozetach bardziej popularne niż normalny papier toaletowy. Teraz jest normalna konkurencja i demokracja wyboru, także w sztuce. I nagle okazuje się, że teatr telewizji nie ma milionów zwolenników tylko mała grupkę. Podobnie jest w kinie. Rzekome polskie superprodukcje to widzowie w postaci dziatwy szkolnej zapędzanej tam przez szkolne lektury. Jest jeszcze parę nie nakręconych rzeczy. Np. pamiętniki Chryzostoma Paska albo zapiski Galla Anomina. Nakręcić to, zapędzic parę milionów dzieciaków do kina i mowić o „sukcesie”. A wszystko za nasze podatnicze pieniądze. Każdy wytwór kultury musi być dla ludzi a nie dla garstki reżyserów czy krytyków, którzy mają specyficzne potrzeby. Mogą mieć, tylko proszę nie za moje podatnicze pieniądze. Póki co sam chce decydować na co je wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
gobi03 zrobią sobie "okres przejściowy" jak u nas 11.09.07, 13:56 Ludzie mogli sobie wychodzić na ulice i nic by nie zmienili. Polscy towarzysze mieli przyzwolenie na przemiany, ze strony radzieckich towarzyszy. Mieli też poparcie Zachodu za pośrednictwem Kościoła Rzymsko-Katolickiego. To było wiadomo jeszcze przed stanem wojennym, że ZSRR boi się śmierci głodowej a Zachód boi się destabilizacji tego mocarstwa. Chodziło tylko o bezpieczne wycofanie się na z góry upatrzone pozycje. Chińska droga była nie do przyjęcia z powodu wysokich kosztów społecznych i (znów) prawie pewnej destabilizacji. Jeszcze raz: ludność cywilna jest bezradna w starciu z armią własną oraz armiami "sojuszników" a wojna domowa nie rozwiązuje problemów _gospodarczych_. Polska droga okazała się skuteczna więc ruscy komuniści się uwłaszczyli. Nie mów o "tłumieniu demonstracji", bo to mogło równać się setkom zabitych i prowadzić do wojny domowej. Nikt tego nie chciał. Nie o "szarzyznę dnia codziennego" chodziło tylko o potworną niewydolność ekonomiczną tego systemu. Przypomnij sobie ile lat trwało realizowanie przedpłat na Malucha, przypomnij sobie wymianę pieniędzy (a raczej dwie wymiany), przypomnij wyniki ekonomiczne rolnictwa. W imię czego miał Jaruzelski żądać umorzenia długów? Były dużo mniejsze niż obecnie. Kraje Zachodu skorzystały wprowadzając swój handel i bankowość. Porównując to do organizmu można powiedzieć, że przeszczepiły swoje żyły do naszego organizmu, oraz trochę własnych organów. Bez tego transfuzje pieniędzy i tak nie dawały nadziei na przeżycie pacjenta. A tak, to i pacjent żyje i jeszcze zasila swoich dobroczyńców. NRD cały czas miała wsparcie z RFN, właśnie z perspektywą na ponowne połączenie. Nie znam faktów, ale tak słyszałem. Natomiast Polska nie była brana pod uwagę. Popatrz na historię: Polaków można podbić ale nie opanować, więc po co ładować się w koszty które nie przyniosą zysków? I jeszcze raz to samo: upadek komunizmu był upadkiem idei, a nie ludzi którzy na nim zrobili kariery. Teraz właśnie PiS na tym robi interes polityczny mówiąc o odsunięciu od władzy tamtych ludzi. Ja zresztą zgadzam się z tym, bo wciąż mamy w Polsce czerwoną pajęczynę, układ który przeszkadza nam normalnie żyć. Ten układ to nie tylko ludzie (bo ci niech sobie żyją i robią, co kto umie) ale również stanowienie prawa, które jest po prostu szkodliwe. Szkodliwe jest sprzedawanie za bezcen firm, szkodliwe jest sprzedawanie za bezcen mieszkań. Spółdzielcy mogą je sobie wykupić, ale na podstawie rozliczeń ze spółdzielnią i na podstawie zwykłej wyceny - a nie z nakazu Państwa. Teraz coś nowego: w Polsce nie mamy partii politycznych. Są związywane coraz nowe stronnictwa - a to stronnictwo Kaczyńskich, a to Kwaśniewskiego. Samoobrona miała szanse stać się partią, ale została przejęta przez Leppera i kolegów. Partia musi mieć program i działać przez długi czas w skali lokalnej. Tymczasem u nas partie zaczynają się "od góry". To oznacza, że nie sa społeczne, tylko powoływane przez kogoś, i nieważne czy to Rotschild czy Putin czy CIA. Wciąż są kontrolowane przez ludzi takich jak Stokłosa, a nie normalnych obywateli. Nie spodziewam się wiele dobrego po żadnej partii, a głosuję na PiS bo nie cierpię zdrajców (LiD) i sprzedawczyków (PO). Reszta w rodzaju UPR czy LPR się nie liczy, bo to nie są politycy. Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Re: A jak sami Kubańczycy 11.09.07, 23:15 toja3003 napisała: > Ale prestensje mam także do władców PRL, szczególnie po roku 1984. > Dlaczego PZPR oddała w 1989 roku władzę, której mogła nie oddawać? > > Myślę, że poniekąd oddawano coś, czego tak naprawdę nie było. > Ta władza była coraz bardziej ograniczona w swych możliwościach > i coraz bardziej także rządzący mieli świadomość, > że ich samych własna władza ogranicza, że sami > stają się też, w jakimś stopniu, ofiarami systemu, > skazanymi na wiekszą czy mniejszą szarzyznę dnia codziennego, > bez porywających perspektyw, czy to w sferze ideologii > czy nawet materialnej. Żywy trup PRL-u rozkładal się > całe lata i w końcu po prostu się rozsypał. Pretensje? Gdzie ty zyjesz? Dziękuj bogu ze tych komuchów odsuneli od władzy! Szkoda ze ich nie potraktowali tak jak te komuchy traktowały AKowców! Na rakowiecka i pokilku godzinach tortur w wapno! > Do kogo ten tekst. Chyba do ludzi, którzy nie zadali sobie trudu > zapoznania się z realiami PRL-u. Otóż armia sowiecka nie > potrzebowała podejmować decyzji o wchodzeniu do Polski, bo > uzbrojonepo zęby radzieckie dywizje już w Polsce były. Cały czas. Armia zdRaziecka NIE weszła by do polski, Kulikow odmówił Jaruzelskiemu ... Supreme soviet WYRAŻNIE powiedziałJaruzelskiemu ze nie beda sie mieszali w problemy Polskie! Jaruzelski skomlał do Kulikowa aby ten wysłał armie radziecka do Polski! W ostatniej próbie skomlemniao wysłanie wojsk radzieckich do Polski, Jaruzelski wysła10 GRUDNIAlFloriana Siwickiego do Kulikowa, Kulikow ODMÓWIŁ spotkania z Siwickim! Wczesniej powiedział Jaruzelskiemu ze Polska musi rozwiazac swoje problemy SAMA! Nie zalęznie że w Polsce stacjonowały uzbrojone wojska Sowieckie, ich juz wtedy nie było finansowo stac na interwencje w Polsce! Jedynym który czyhal pod granica Polska był Honecker który błahgał Kreml o pozwolenie na wkroczenie do Polski, ale Kulikov odmówił jemu tej przyjemnosci! TAKA JEST PRAWDA O STANIE WOJENNYM i agencie KGB o kryptonimie "Wolski" Wojciechu Jaruzelskim! Jaruzelski podpisał lojalke z Moskwa o współpracy jako sowiecki agent w 1946 roku! Odpowiedz Link Zgłoś
inka456 Ostatnie dni dyktatora 10.09.07, 15:40 Życzę z całego serca Kubańczykom, aby w miarę "aksamitnie" udało im się przejść przełom po śmierci Fidela. Oby nie dali się wkręcić w spiralę nienawiści i rozliczeń. Oby jedną dyktaturę nie zastąpiła druga. Oby nie dali się nikomu zdominować (np. potężnemu sąsiadowi USA z braterską pomocą). Nie ma idealnych rozwiązań. Najlepiej byłoby się dogadać z wojskowymi. Tyle, że dogadujący się muszą mieć świadomość, iż za kilka lat ktoś ich z tego rozliczy i zarzuci brudny kompromis, a nawet zdradę. Skądś to znamy. Po latach zawsze znajdą się mądrzejsi. Nie będą oryginalni, tak jak i Polska w swych dziejach nie jest. Życzę Kubańczykom wszystkiego najlepszego. Jak najszybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 23:21 inka456 napisała: > Życzę z całego serca Kubańczykom, aby w miarę "aksamitnie" udało im > się przejść przełom po śmierci Fidela. Oby nie dali się wkręcić w > spiralę nienawiści i rozliczeń. Oby jedną dyktaturę nie zastąpiła > druga. Oby nie dali się nikomu zdominować (np. potężnemu sąsiadowi > USA z braterską pomocą). > > Nie ma idealnych rozwiązań. Najlepiej byłoby się dogadać z > wojskowymi. Tyle, że dogadujący się muszą mieć świadomość, iż za > kilka lat ktoś ich z tego rozliczy i zarzuci brudny kompromis, a > nawet zdradę. Skądś to znamy. Po latach zawsze znajdą się mądrzejsi. > Nie będą oryginalni, tak jak i Polska w swych dziejach nie jest. > > Życzę Kubańczykom wszystkiego najlepszego. Jak najszybciej. Dla Kuby Ameryka jest zbawieniem! To trzeba wiedziec a nie stękac! Całe Miami i pół Florydy to kubanscy uchodzcy polityczni. Kubanczycy ŚNIA aby amerykanie ich zdominiwali! Dawniej MAFIA (La Familia) kierowała całym życiem Kuby! Odpowiedz Link Zgłoś
inka456 Ostatnie dni dyktatora 10.09.07, 15:49 Zapomniałabym o najważniejszym: Panu Matosowi życzę, aby dożył najpiękniejszych chwil w swoim życiu w wolnej ojczyźnie, jako jej bohater. Panu Castro życzę, aby nie udał mu się plan spalenia po śmierci swojego ciała. Aby zhańbiony został po śmierci okropnie. Choć wystarczająco zhańbił się już za życia. Może jednak byłoby lepiej, aby ślad żaden po nim nie został... Nie brać odwetu. Po co stosować się do jego standardów. Co będzie bardzo trudne. Kubańczycy to gorący naród. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 Kuba znowu burdelem Ameryki? 10.09.07, 15:56 Może warto pamiętać wasalizację Kuby przez Amerykę, a także rządy mafii i przez mafiozów popieranych dyktatorów. Castro jest kubańskim nacjonalistą który wyzwolił swój kraj spod wpływów Ameryki. Niezależność od Ameryki to jest bardzo ważny czynnik w samoświadomości Kubańczyków. Na szelfie wokół Kuby jest gaz i ropa, co powoli temu krajowi na normalny rozwój. Narazie inwestują tam Kanadyjczycy oraz Hindusi. Embargo jest takim strzałem sobie w nogę, jaki Amerykanie sami sobie strzelili. Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 10.09.07, 16:43 herr7 napisał: > Może warto pamiętać wasalizację Kuby przez Amerykę, a także rządy mafii i przez > mafiozów popieranych dyktatorów. Castro jest kubańskim nacjonalistą który > wyzwolił swój kraj spod wpływów Ameryki. Niezależność od Ameryki to jest bardzo > ważny czynnik w samoświadomości Kubańczyków. > Na szelfie wokół Kuby jest gaz i ropa, co powoli temu krajowi na normalny > rozwój. Narazie inwestują tam Kanadyjczycy oraz Hindusi. Embargo jest takim > strzałem sobie w nogę, jaki Amerykanie sami sobie strzelili. Kretynie o czym ty bredzisz? Hindusi? Kanadyjczycy? Co ta banda nierobów wie o inwestycjach? Coś ci naprawdę odbiło! O jakim uniezależnieniu od Ameryki? Ameryka to zbawienie nie tylko dla Kuby! I nie piepsz o ropie, bo ropę to masz w zakutym łbie, zamiast mózgu! Czy ci wszyscy polacy z UBeckich PZPRowskich rodzin sa az tak ogłupieni? prawdziwy: Ciemnogród! Idź do psychiatry! Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Re: oświeć mnie Jasnogrodzie! 11.09.07, 22:23 Zrób to sam! Po prostu WYJDŹ na ostre SŁOŃCE bez nakrycia głowy!! Odpowiedz Link Zgłoś
mangusta3 Castro uwolnił Kubę od amerykańskiej mafii i to 12.09.07, 20:57 jest niestety idiotko fakt niepodważalny, czy wiesz że boss mafii z Chicago Sam Giancana dostał zlecenie od CIA na zamordowanie Castro, dlaczego ? bo Castro pogonił nie tylko gangsterów którzy opanowali przemysł rozrywkowy na Kubie ale i amerykańskie korporacje zbijające kolosalne zyski dzięki korupowaniu polityków i urzędników, płaceniu symbolicznych kwot podatku, łamaniu prawa i wyzyskowi pracowników Hawana stała się dla Amerykanów centrum tandetnej rozrywki, hazardu, nocnego życia, narkotyków, alkoholu i prostytucji rządy Castro przywóciły Kubie godność narodową, bezpieczne ulice, likwidację analfabetyzmu i powszechną opiekę zdrowotną na Kubie w przeciwieństwie do USA nie ma zorganizowanej przestępczości i rasizmu Odpowiedz Link Zgłoś
giuseppe53 demoludy nie mialy mafii - wladza to gangsterzy! 21.09.07, 23:03 a mafia nie toleruje konkurencji. Podobnie zreszta za Hitlera i Musoliniego, bandyci siedzieli w SS, Gestapo i innych organizacjach i mordowali ludzi. Identycznie w Rosji - wiekszych bandytow jak Stalin, Beria, Dzierzynski, Trocki itd. swiat nie widzial. Itd.itp. Odpowiedz Link Zgłoś
kwicolek Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 07:27 lady_godziwa napisała: > O jakim uniezależnieniu od Ameryki? > > Ameryka to zbawienie nie tylko dla Kuby! No! Zbawili już wielu.Wietnam,Afganistan,Irak... . Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 23:00 kwicolek napisał: > lady_godziwa napisała: > > O jakim uniezależnieniu od Ameryki? > > > > Ameryka to zbawienie nie tylko dla Kuby! > > No! > Zbawili już wielu.Wietnam,Afganistan,Irak... Oczywiscie że zbawili przed czerwona epidemią! Jak sie nazywa noworodek w krajach islamskich, Afganistanie i Iraku? BOMBA! I słusznie Amerykanie w Iraku i Afganistanie powinni strzelac do wsystkiego co się rusza! Powinienes podziekowac Amerykanomże dzisiaj możesz głupoty klepac i nie zdechłeś z głodu dzieki humanitarnej pomocy przesyłanej do Polski dla dzieci! Ale bydło z PZPRu które rozkradało ta pomoc NIGDY by ci o tymnie powiedziło, bo to była "zimna wojna" ... i naklejali na te amerykanskie przesyłki RUSKIE naklejki! mleko w proszu, olej z oliwy, ziarna, kukurydze, cytrusy, czekolade, ... i wiele innych ... Amerykanie walczyli z komuchami tylko po to abyś ty mógł na nich dziś narzekac! To nie Wałęsa obalił komunizm i rozpiepszył Związek Zdradziecki, a Ryszard Jerzy Kukliński, Ronald Reagan, Karol Woytyła, Zbigniew Brzeziński i Mikhail S. Gorbachev! Gdyby Amerykanie byli na tyle mądrzy i NIE dopuscili Prezia dowładzy to ty byś dzisiaj nie krakał na PiS iKaczyńskich! Ciemnogród ignoruje fakt ze po PZPR i systemie komunistycznym w Polsce największe szkody były spowodowane po przez Jaruzelskiego, Wałęsę, i własnie dziesiec lat niewoli pod Kwaśniewskim, i Millerem! Nadal sluchaj bzdur Michnika i jeszcze lepiej Urbana, to pewnie dostaniesz DOKTORAT z Politologii! ... To nie PiS i Kaczynnscy sa winni a ich poprzednicy, a dzisiaj my wszyscy za to płacimy. Jakmasz pretensje do Amerykanów to nie dlatego ze oni sa winni, a dlatego że wschod jest czerwony! Kwaśniewski to rusek, agent KGB (agent "kat", Alek") a nie polak! Izaak Stolzman vel Kwaśniewski podejmuje się zacierania swojej zbrodniczej działalności zamykając usta świadkom pod groźbą utraty życia. W roli lekarza na zlecenie KGB (bez ukonczonych studiów) zamieszkał w Białogardzie przy Ul. Bohaterów Stalingradu 10 (obecnie Dworcowej). Przepoczwarza się w katolika, co wynika z księgi zawartych małżeństw kościoła parafialnego w Białogardzie, w którym 6 lutego 1954 r. zawarł związek małżeński. Zdzisław Kwaśniewski, ur. w 1921 r. w ZSRR poślubił Aleksandrę Pałasz, ur. 28 grudnia 1929 r. w Wilnie, z zawodu pielęgniarkę. Z małżeństwa tego w domu przy ówczesnej ul. Bohaterów Stalingradu 10, urodził się 15 listopada 1954 r. "prezio" i jego siostra Małgorzata Sylwia ktora mieszka w Szwajcarii i jest żona dentysty szwajcarskiego SSmana gdzie wspołópracuje z nim nad protezami dentystycznymi ! W Polsce obowiązuje zasada prawa krwi (Obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi - art. 34 ust. Konstytucji RP). Jednak posiłkowo stosowana jest także zasada ziemi (dziecko urodzone lub znalezione w Polsce nabywa obywatelstwo polskie, gdy oboje rodzice są nieznani bądź nieokreślone jest ich obywatelstwo lub nie posiadają żadnego obywatelstwa – art. 5 Ustawy z 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim! Ponjał durak? Odpowiedz Link Zgłoś
jot10 Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 12.09.07, 06:43 Pamiętliwy, nikczemny, mściwy, nieodpowiedzialny, wybuchowy, z niebywale rozdętym ego, który swą osobowość buduje na wyrządzaniu krzywdy innym, nawet gdyby miał to być cały naród. Nie,nie – misiu, to nie jest charakterystyka twojego „wodzusia”,słoneczka błyszczącego od Bałtyku po Tatry Jareczka. To charakterystyka Fidela Castro, wyrażona przez Hubera Matosa, jednego z przywódców rewolucji kubańskiej w 1959 roku. Jednak charakterem są podobni, przyznasz! A tak do twego nicka. Gdybyś wsiadła na rower (na konia nie zgodziłoby się Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami),przechodnie w popłochu uciekaliby w bramy. Odpowiedz Link Zgłoś
loppe Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 09:59 Można sobie pisać rózne rzeczy a prawda jest taka że gdyby Fidel nie miał dużego poparcia na Kubie to już dawno byłaby tam rewolta przeciw niemu i obaliliby go tak jak kiedyś Fidel obalił Baptistę. Mało się u nas pisze o okrutnych błaznach z krajów sąsiedzkich jak Haiti itd Odpowiedz Link Zgłoś
jaszynek Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 12:32 do rewolty to potrzeba przywodcy. ludzie bez komendy tak sami z siebie na ulice nie wyjda. A potencjalnych przywodcow rewolty wybito w "wypadkach samochodowych" i w wiezieniach. Castro zgwalcil swoj narod i pobil. A zgwalcony narod ma przetracony kregoslup. Odpowiedz Link Zgłoś
loppe Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 13:16 Zauważ że Kubańczykom nie grozi żadna interwencja z zewnątrz wspierająca Castro (jak Polakom za czasów ZSRR) - wprost przeciwnie:) interwencja przeciw Castro byłaby bardziej prawdopodobna. Nie jest możliwe by facio trwał bez szczerego poparcia min. 1/3 narodu ps. Ceasescu też wsszystkich osłabił zanim oni jego osłabili:) Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 23:25 loppe napisał: > Zauważ że Kubańczykom nie grozi żadna interwencja z zewnątrz > wspierająca Castro (jak Polakom za czasów ZSRR) - wprost > przeciwnie:) interwencja przeciw Castro byłaby bardziej > prawdopodobna. Nie jest możliwe by facio trwał bez szczerego > poparcia min. 1/3 narodu > > ps. Ceasescu też wsszystkich osłabił zanim oni jego osłabili:) Mylisz sie! Uchodzcy politycni z Kuby którzy sa bardzo dobrze usytuowaniu w Miami kilkakrotnie już próbowali obalic Castro, ale ich na to nie stac! Przy pierwszej lepszej okazji uchodzcy kubanscy by skoczyi na kark Castro i zakutego w łańcuchy przeciagneli by go samochodami po drogach Kuby! Odpowiedz Link Zgłoś
loppe Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 12.09.07, 08:48 No ale potwierdzasz co napisałem zaczynając od słów...mylisz sie:) Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Przecież Kuba i tak już jest burdelem! 11.09.07, 13:22 Wystarczy tam pojechac. Co prawda, nie Ameryki, ale co tam. Zabawny karaibski Bangkok. Czy Amerykanie strzelili sobie w nogę? Smiem wątpic. Inwestują w wielu innych miejscach. A emigracja kubanska jest niezłym faktorem ekonomicznym południowych stanów. Castro odejdzie i Kuba będzie się rozwijać. Jej bogactwa i położenie dadzą ludziom możliwość sensownego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
fazi_ze_sztazi Re: Ostatnie dni dyktatora 10.09.07, 18:59 wg mojej skromnej opini wydarzy sie jeden z dwoch czarnych scenariuszy: a) - nie zmieni sie prawie nic, rezim bedzie sie mial dobrze a ludzie beda siedziec cicho i organizowac kolejne uroczystosci, tym razem w roczice smierci fidela. b) - zrobi sie jeden wielki burdel, ludzie beda dopuszczali sie samosadow, przy duzym wsparciu nielegalnych sil ktore juz na kubie sa (mafia/narkotyki). bedize tak jak teraz jest w afganistanie, wielki balagan i kasa z narkotykow (transportu) rozwiazanie o ktorym marzy ten pan z artykulu jest zbyt nierealne. poprawcie mnie jesli sie myle, ale oprocz jesieni ludow w 1989 to chyba usuniecie rzadow komunistycznych nigdzie nie odbylo sie bezkrwawo. p.s. tak juz na marginesie, Kuba jest 90 mil (morskich) od Key West a nie od Miami. Miami - Havana, 367 km, 228 miles, 198 nm pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 09:47 > poprawcie mnie jesli sie myle, ale oprocz jesieni ludow w 1989 to > chyba usuniecie rzadow komunistycznych nigdzie nie odbylo sie > bezkrwawo. poprawiam cię. ostatnimi czasy znaleźc mozna wiele przykładów na to, że od rządów autorytarnych (bo taki jest zarzut wobec kuby) można odchodzić bezkrwawo. Począwszy od portugalii, hiszpanii, poprzez całą jesień ludów (z wyjątkiem rumunii). także przykład rpa świadczy o tym że można zmienić zbrodniczy system bez rozlewu krwi. myślę, że na kubie wszystko potoczyłoby się wg scenariusza "iberyjskiego", gdyby amerykanie powstrzymali sie od ustawiania sytuacji po śmierci caudillio, ale na pewno się nie powstrzymają. wielka szkoda bo kubańczycy to naród, wbrew temu co się wypisuje, także w tym artykule (gdybym był kubańczykiem kopnąłbym autora w tyłek za takie obelgi), przygotowany do demokracji. są przede wszystkim wykształceni (wiekszy odsetek ludności z wyższym wykształceniem niż w usa i nie piszę o absolwentach kursów marksizmu-fidelizmu) a poza tym mają swoj rozum i specyficzny dla regionu zdrowy rozsądek. że nie wychodza na ulice? wyjdą kiedy to będzie miało sens. i na pewno nie czują się "nędzarzami, pariasami, obcymi we własnym kraju". to jest myślenie życzeniowe części opozycji (głównie odtrąconych współpracowników fidela, coś jak u nas wałęsa i kaczory). z takim odejściem do narodu na pewno wiele nie zwojują. w ameryce południowej ludzie ciężko znoszą kiedy tak się o nich mówi:) Odpowiedz Link Zgłoś
tedy-owedy Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 10:56 Po pierwsze: kogóż chcesz kopać w tyłek? Matosa co 20 lat w wiezieniu siedział, czy pytającego? Po drugie: jak możesz twierdzić, że ktoś, kto nie zaznał demokracji, jest do niej gotowy? Czy samo wykształcenie wystarczy? Czy wiesz, jak studenci wszytkich kierunków na Kubie są indoktrynowani? Czy porządne wykształcenie specjalistyczne, dajmy na to medyczne, robi z człowieka demokratę? Poza tym prawdziwym problemem jest to, co zostało wyraźnie przez Matosa powiedziane: "Moralność pracy nie istnieje". Czemu zresztą nie ma się co dziwić; kto szanuje pracę za 15$ miesięcznie? Kiedy będąc na Wyspie rozmawiałem z wykształconymi Kubańczykami, sami przyznawali, że społeczństwo absolutnie nie jest gotowe na prowadzenie jakichkolwiek wolnorynkowych przemian. Korupcja na niespotykaną skalę. Kradzież dobra przedsiębiorstwa to całkowita normalka - wie to każdy, kto chciał nieco taniej kupić orginalne cygara. Idąc ulicami Hawany Centrum spotyka się rzesze bezczynnych ludzi, z których część tylko podejmuje inicjatywę w postaci chęci wyciągniecia od turysty jednego lub dwóch pesos. Ci bardziej przedsiębiorczy zazwyczaj opierają swój "biznes" o czarny rynek, a więc nie są przyzwyczajeni do respektowania jakichkolwiek reguł. Po trzecie: nie byłbym taki pewien, czy Kubańczycy nie czują się nędzarzami we własnym kraju. Znowu, wystarczy przejść się uliczkami Starej Hawany. Wszystko, co jest przeznaczone dla turystów wygląda pięknie. Te wspaniałe hotele muszą dla Habaneiros być oazami innego świata, do którego nie mają wstępu (Kubańczyk nie może ot tak wejść sobie do hotelu). Nie mają wstępu, choć jest o krok od ich domu, który z kolei nie wiadomo jakim cudem nie zawalił się jeszcze. Ten obraz niedostępnego bogactwa musi sprawiać, że czują się pariasami. Po czwarte wreszcie: Czy Ty tam w ogóle byłeś? Jeśli nie, to polecam podróż, przekonaj się jak jest naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 18:19 > Po pierwsze: kogóż chcesz kopać w tyłek? Matosa co 20 lat w wiezieniu siedział, > czy pytającego? czytanie ze zrozumieniem jednoznacznie wskazuje na tę drugą osobę > Po drugie: jak możesz twierdzić, że ktoś, kto nie zaznał demokracji, jest do > niej gotowy? zaznali więcej demokracji niż my rzed 89 możesz mi wierzyć. to jest ameryka- młoda cywilizacja, nie przykładaj do tego świata naszej miary > Po trzecie: nie byłbym taki pewien, czy Kubańczycy nie czują się nędzarzami we > własnym kraju. w czasie przechadzek nie zajrzałes może do dewizowego supermarketu gdzie ceny nawet dla mnie cudzoziemca przyprawiały o zawrót głowy, a kolejki do kas stały takie jak u nas przed świetami. w zwykłych skleach nie ma nic oza ryżem i fasolą a tam można kupić wszystko i to jest dla rządu sposób wyciągania od obywateli dolarów. skąd mają tyle dolarów, jest to zagadka. część od diaspory, część z kombinacji, w których są mistrzami świata. wiem że to pokręcony system, ale takie tam sa układy > Po czwarte wreszcie: Czy Ty tam w ogóle byłeś? Jeśli nie, to polecam podróż, > przekonaj się jak jest naprawdę. jak bym nie byl to bym sie tak nie wymądrzał. widać jednak, że nie wystarczy być, żeby coś z tego zrozumieć. sporadyczny kontakt z rzeczywistością kubańską w czasie zwiedzania hawany w drodze powrotnej z varadero rzeczywiście może szokować, ale to spoleczeństow jest bardziej zaskakujące niż się na pierwszy rzut oka wydaje. ja drugich takich ludzi nigdzie nie spotkałem Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 00:36 pszeszczep666 napisał: > skąd mają tyle dolarów, jest to zagadka. Miami, Florida, La Yuma! Pieniadze przesylane rodzinom na Kubie to druga po turystyce pozycja w budzecie ... cukier jest importowany juz od kilku lat! Odpowiedz Link Zgłoś
tedy-owedy Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 10:54 > > Po pierwsze: kogóż chcesz kopać w tyłek? Matosa co 20 lat w > > wiezieniu siedział, czy pytającego? > czytanie ze zrozumieniem jednoznacznie wskazuje na tę drugą osobę Ze strony prowadzącego wywiad znalazłem dwa twierdzenia (reszta to pytania): "Dźwignąć Kubę z ruiny to gigantyczne zadanie" oraz "Społeczeństwo kubańskie jest skrajnie zatomizowane, opozycja jest słaba", o to Ci chodzi? Tylko czemu za to kogoś kopać? > zaznali więcej demokracji niż my rzed 89 możesz mi wierzyć. to jest ameryka-młoda cywilizacja, nie przykładaj do tego świata naszej miary Nie rozumiem. 1925 - dyktatura Moralesa, 1933 - wchodzi Batista, rządzi (choć nie jest cały czas prezydentem) do 1944, w 1952 przeprowadza zamach, potem przychodzi Castro. A więc kilka pokoleń z rzędu doświadczyło ledwie kilku-kilkunastu lat względnej demokracji. Z tych co żyją, znakomita większość nie miała jednak z nią styczności. Dlaczego mają być na nią gotowi? > w czasie przechadzek nie zajrzałes może do dewizowego supermarketu gdzie ceny nawet dla mnie cudzoziemca przyprawiały o zawrót głowy, a kolejki do kas stały takie jak u nas przed świetami. w zwykłych skleach nie ma nic oza ryżem i fasolą a tam można kupić wszystko i to jest dla rządu sposób wyciągania od obywateli dolarów. skąd mają tyle dolarów, jest to zagadka. część od diaspory, część z kombinacji, w których są mistrzami świata. wiem że to pokręcony system, ale takie tam sa układy Zgoda, są supermarkety z niebotycznymi cenami, gdzie i dla mnie było za drogo. Jak mówisz, tylko tam można dostać niektóre towary, więc Kubańczycy są na nie skazani. I jest to właśnie instrument rządu do trzymania społeczeństwa w permanetnej biedzie. Wybacz, ale dla mnie bieda tam krzyczy z każdego kąta. I kontrast pomiędzy tym co turystyczne, a tym co nie, musi również Kubańczykom uświadamiac ich położenie. Oczywiście, przykładam miarę europejską, być może w porównaniu z "demokracjami" Ameryki Południowej, nie wypada to tak źle. > jak bym nie byl to bym sie tak nie wymądrzał. widać jednak, że nie wystarczy być, żeby coś z tego zrozumieć. sporadyczny kontakt z rzeczywistością kubańską w czasie zwiedzania hawany w drodze powrotnej z varadero rzeczywiście może szokować, ale to spoleczeństwo jest bardziej zaskakujące niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ja z kolei bym się nie wymądrzał, gdybym był w Varadero, a w drodze powrotnej zahaczył o Hawanę. Nie twierdzę, że zrozumiałem wszytko, co tam się dzieje, z pewnymi Twoimi twierdzeniami nie moge się jednak zgodzić. > ja drugich takich ludzi nigdzie nie spotkałem Ja też nie. Z tym się akurat całkowicie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Zobaczyc Varadero i umrzec! 12.09.07, 12:41 Co za koszalki opalki? Varadero to nie Kuba, nie oszukujmy sie! Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 00:33 Masz bardzo trzezwy i prawdziwy obraz spraw na Kubie, moim zdaniem. Miliony ludzi urodzilo sie juz pod Fidelem i mimo, ze go nienawidza to jednak jakakolwiek krytyka tego blazna ze strony obcokrajowcow nie jest mile widziana ... es Cuba, man! Hotele tylko dla turystow, to wymysl Fidela w celu zahamowania prostytucji w hotelach. Jednak jest to nawrot do czasow Batisty, kiedy segregacja rasowa byla ostra jak w RPA. Zadna czekoladka nie wejdzie do hotelu bez characzu dla goscia w granatowych spodniach i blekitnej (Sepsa) lub bialej (MININT) koszuli. Zazwyczaj wystarcza CUC20 zeby dziewczyna zostala wpuszczona z turysta na gore. Tam postanie cala noc zeby dostac rano wiecej niz jej matka za miesiac legalnej pracy ... Kuba byla burdelem juz przed 1959 rokiem! Kilka tygodni temu bylem w hotelu gdzie bylo bardzo duzo Kubincow z tzw. "misji" medycznych w Wenezueli. Jest to kasta spoleczna wykreowana przez kolejny paradoks tych dyletantow ekonomicznych od Fidela: praca na "misji" to zyla zlota ... brakuje tylko Pewexu, zeby sie poczuc jak w PRL ... chwilunia, Pewexy tez sa! Nazywaja sie Cubalse albo Cimex, a sa wlasnoscia rodziny Castro! Fidelismo es muerte!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jaszynek Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 12:34 pszeszczep666 napisał: > na pewno się nie powstrzymają. wielka szkoda bo kubańczycy to naród, wbrew temu > co się wypisuje, także w tym artykule (gdybym był kubańczykiem kopnąłbym autor > a w tyłek za takie obelgi), przygotowany do demokracji. są przede wszystkim wyk > ształceni Pol-Pot byl absolwentem sorbony, co nie przeszkodzilo mu wymordowac kilka milionow ludzi. Wyksztalcenie nie ma tu nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 18:08 wytłumaczę w sposób bardzo zrozumialy: to nie jeden pol pot, czy castro czynią dyktaturę, ale ludzie, którzy im ulegają, dlatego w rozwiniętych społeczeństwach trudniej wprowadzić dyktaturę. a rozwój społeczeństw mierzy sie między innymi poziomem wykształcenia. taki wskaźnik wchodzi w skład hdi- human development index czyli współczynnika rozwoju ludzkiego, najszerzej przyjętej miary pozomu rozwoju cywilizacyjnego. bierze on pod uwagę trzy wskaźniki: pkb- to oczywiste, ale wiadomo, ze poziom życia całego społeczeństwa nie zalezy tylko od pkb, bo dobry dochód narodowy może byc konsumowany rzez waska elite, podczas gdy reszta społeczeństwa żyje w nędzy jak to ma miejsce w interesującej nas ameryce poludnowej, gdzie ekonomiści ciesza się z cudu gospodarczego a ludzie umierają z głodu nędzy i braku opieki medycznej. dlatego w hamach hdi bierze się pod uwagę obok pkb także średnią długość życia i tzw współczynnik skolaryzacji, czyli najprościej tłumacząc odsetek osób z wyzszym wykształceniem. i co ciekawe kuba jest tu całkowytym światowym wyjatkiem. bowiem o ile w przypadku innych krajów o wysokim pkb obraz psują dwa pozostałe wskaźniki, to w przypadku kuby jest dokładnie odwrotnie: średnia długosc życia i wsółczynnik skolaryzacji sa najwyższe w całym regionie, a w przypadku obu ameryk tylko w kanadzie te wskaźniki są wyższe. Odpowiedz Link Zgłoś
callisto1 A jednak szkoda,że wymyka się 11.09.07, 09:39 doczesnej sprawiedliwości. Radosna to wieść że kolejny bandzior kończy swój plugawy żywot ale jednak zbyt łaskawy jest Los dla takich wyrzutków. Śmierć dla niego powinna być aktem sprawiedliwości.A on pewnie ma ten luksus że ucieka. Trudno. Ale i tak się bardzo cieszę. Bez tego ludobójcy świat jednak trochę lepszy będzie. Nawet jeśli niewiele,to jednak lepszy. Mam nadzieję,że choć współzbrodniarzy lud kubański powyciąga ze szczurzych nor i rozprawi sie z nimi tak jak na to zasłużyli. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: A jednak szkoda,że wymyka się 11.09.07, 09:51 Mam nadzieję,że choć > współzbrodniarzy lud kubański powyciąga ze szczurzych nor i rozprawi > sie z nimi tak jak na to zasłużyli. tak dokładnie, miejmy nadzieje, że i kubańczycy znajda swojego jarosława i swój pis i wszystko rozliczą:)) Odpowiedz Link Zgłoś
margotje Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 10:03 Taki sam los spotkalby Polske, gdyby przy wladzy (o zgrozo) nadal zostal parias walesa... Na szczescie narod sie opamietal. Odpowiedz Link Zgłoś
michalparadowski Ostatnie dni dyktatora na Kubie! 11.09.07, 10:06 Natomiast tu w Polsce, mamy pierwsze dni dyktatora. Tyle, że mniej okrutnego, za to bardziej śmiesznego. Gdyby naród w większości nie był ciemny (J.Kurski-licentia poetica), byłaby szansa odsunięcia tegoż. Ale niestety w kraju ciemnota, łasa na puste obiecanki. W takiej sytuacji, przyjdzie nam popróbować, tej śmiesznej dyktatury. Bo budżet musi się zawalić, żeby durnie dzieki drożyznie pojęły, że ich po prostu wykiwano! A tak przy okazji. Gdzie się podział Pan Prezydent? Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Ostatnie dni dyktatorów 11.09.07, 11:46 "Fidel Castro mógł przejść do historii jako dobroczyńca narodu, a przejdzie jako okrutny błazen, który naród zdruzgotał. Potomność skaże go na zapomnienie - mówi jeden z przywódców rewolucji kubańskiej w 1959 roku." I nikt z nas jego niebędzie żałował! A nawet Putin ma go w "dużym powazaniu"! "Raul Castro może uciec do Chin albo Wietnamu. On i jego brat złupili Kubę. Podobno Raul ma na zagranicznych kontach - w Brazylii, Hiszpanii, we Włoszech i w innych krajach - 2 miliardy dolarów. Ale do Hiszpanii czy Włoch nie ucieknie, bo tam może go dopaść jakiś sędzia Garzón. A z Wietnamu czy Chin nikt go nie deportuje. Tyle tylko, że inni współpracownicy Fidela nie dadzą Raulowi tak łatwo uciec." No a Jaruzelskiemu i Kiszczakowi uciec się jeszcze nie udało! 2 miliardy dolarów? Cłowieku pomyliłes sie! On ma ponad 20 milliardów dolarów ukradzionych z Kuby Z.Sa.o.o! Jak Marcos uciekał z filipin na Hawaje, to nawet nie mógł tej kasy wziąśc ze soba (do nieba). A buty Imeldy .... sie na bok rozchodziły! Wszystkie 3000 par! Jak Castro wreszczie wyciagnie ngi to w Polsce bedzie święto Nąrodowe, inwestujcie dzisiaj w alkohol, bo go może zabraknac! Alkohol OTRZEŹWIA! Odpowiedz Link Zgłoś
indris "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 12:16 Czyli nikt nie jest sędzią w swojej sprawie. Autor całkowicie ignoruje uczucia Latynosów do USA, które sa bardzo podobne do polskich do ZSRR. Życzyłbym Kubańczykom, żeby znaleźli swojego Chaveza a NIE Balcerowicza. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 12:52 Chavez jest "kolegą" Castro... Życzysz im by nic się nie zmieniło? Odpowiedz Link Zgłoś
cat_s Re: "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 13:18 jaszynek napisał: > Pol-Pot byl absolwentem sorbony, co nie przeszkodzilo mu wymordowac > kilka milionow ludzi. Wyksztalcenie nie ma tu nic do rzeczy. Jaszynek, jak coś piszesz publicznie, to sprawdź najpierw źródła. Pol Pot absolwentem Sorbony? Niezły żart. " [Pol Pot] studiował na prywatnej uczelni technicznej EFR w Paryżu, nie uzyskał dyplomu " Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 18:26 o to ciekawe też byłem przekonany że studiowal na sorbonie, ale sprawdziłem na szybko w wiki i wygląda ze masz rację. dzięki:) Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Bo studiowal. 12.09.07, 13:43 Wpisz w google pol pot sorbonne i zobaczysz ile o tym tekstow. chocby ten fragment 'Founded in 1257 by theologian Robert de Sorbon, the Sorbonne has educated such prominent figures as St. Francis Xavier, Jean-Paul Sartre, Norman Mailer, Jean-Luc Godard and Pope Benedict XVI. Genocidal Cambodian dictator Pol Pot was one of its more notorious alumni.' z www.newsvine.com/_news/2007/05/24/737357-the-sorbonne-a-reform-target Tak wiec miales racje a wikipedii nie nalezy za bardzo ufac. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
cubeltd Idealna charakterystyka 11.09.07, 13:09 "Pamiętliwy, nikczemny, mściwy, nieodpowiedzialny, wybuchowy, z niebywale rozdętym ego, który swą osobowość buduje na wyrządzaniu krzywdy innym, nawet gdyby miał to być cały naród." Skąd ten Pan tak dobrze zna naszego premiera? Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 13:40 po wojnie burdelem USA, w tym dla pederastów... Gdy władzę przejął Castro to się skończyło. A jak umrze to wtedy Kubanki może znów zostaną prostytutkami. Jeżeli Kuba nie obroni niezależności. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 14:01 wlodzimierz.ilicz napisał: > po wojnie burdelem USA, w tym dla pederastów... > Gdy władzę przejął Castro to się skończyło. > A jak umrze to wtedy Kubanki może znów zostaną prostytutkami. > Jeżeli Kuba nie obroni niezależności. To jakiś żart? Jedyna różnica polega na tym, że teraz Kubanki są o wiele tańsze niż za czasów Batisty, a prostytucja "turystyczna" dużo bardziej powszechna. Poza tym czytaj ze zrozumieniem: facet był jednym z przywódców antyamerykańskiej rewolty i z artykułu wynika, że nie ma bynajmniej powodu Jankesów lubic. Po prostu uważa, że Castro narobił na Kubie jeszcze większego syfu niż jego proamerykańscy poprzednicy - i tu ma niestety rację. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
tedy-owedy Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 14:07 Teraz właśnie Kuba jest rajem dla szukających seksu. Idąc wieczorem przez Hawanę nie sposób opędzić się od propozycji, również od 15-letnich dziewcząt. Niewiarygodna bieda w połączeniu z otwarciem Kuby dla turystów sprawiły, że handluje się tam, czym można... Polecam milczeć, jak się pojęcia nie ma ... Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 22:29 tedy-owedy napisał: > Teraz właśnie Kuba jest rajem dla szukających seksu. Idąc > wieczorem przez Hawanę nie sposób opędzić się od > propozycji, również od 15-letnich dziewcząt. > Niewiarygodna bieda w połączeniu z otwarciem Kuby dla turystów > sprawiły, żehandluje się tam, czym można... > Polecam milczeć, jak się pojęcia nie ma ... Masz racje! Sczególnie Polacy Ci z Samoobrony i SLD uwielbiali "corridy" na Cubie! Odpowiedz Link Zgłoś
lady_godziwa Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 22:27 wlodzimierz.ilicz napisał: > po wojnie burdelem USA, w tym dla pederastów... > Gdy władzę przejął Castro to się skończyło. > A jak umrze to wtedy Kubanki może znów zostaną prostytutkami. > Jeżeli Kuba nie obroni niezależności. Nie NIE była i nie przez tego intelektualnego Castrata! Amerykanom NIE wolno było podrózowac na Kubę - EMBARGO! a propo prostytutek to zawód taki sam jak każdy inny! Odpowiedz Link Zgłoś
2560a cyrk objazdowy 11.09.07, 15:15 Tzw opozycjonisci kubanscy jezdza po swiecie i za oplata opowiadaja jak ciezko jest na Kubie. Tak jest z tym podobno wielkim przewodca rewolucji , ktory jako "jedyny, ... przeciwstawił się dyktatorskim i komunistycznym zapędom Fidela Castro."JEDYNY!!! A reszta byla za!!! To nie zauwazyl , ze rewolucja od poczatku byla oparta na filozofii marksistowskiej? Przeciwstawil sie bo chcial wladzy! Teraz jezdzi i opowiada co chca inni. Tak jak kubanscy uciekinierzy na Florydzie, ktorzy znalezli tam raj.Raj bo moga sie narkotyzowac, zakladac gangi a ci porzadni nawet pracowac przy garach w knajpie.Kuba jest jaka jest dzieki Fidelowi i amerykanskim embargom. Jest cudem ze kraj przetrwal w takim stanie pomimo amerykanskich zapedow. Pomyslcie jaka by byala Polska gdyby ja wyizolowac. Co bysmy mieli? NEDZE! Na Kubie jest biednie ale wszyscy sa nakarmieni ,ubrani, maja dach nad glowa i DARMOWE szkoly na doskonalym poziomie.To ze dzieciaki nie stukaja calymi dniami w komputerowe gierki to tylko na zdrowie im wychodzi. Fidel wkrotce umrze, pozniej przyjdzie , za przeproszeniem, demokracja. Ulice zapelnia sie uzywanymi samochodami z Ameryki, chodniki zebrakami jak na Haiti, malolaty zamiast do szkoly beda robic dobrze spasionym panom turystom, na ulice bez ochrony nie bedzie mozna wyjsc, uprawe trzcine cukrowej zamieni sie na bardziej oplacalne konopie albo mak,dawni wlasciciele odbiora swoje posiadlosci a glownie ziemie,.... I najwazniejsze. Tego wrednego dyktatora Fidela Castro wymieni sie na "demokratycznie wybranego" i przyjaznego Amerykanom nowego dyktatora.Niech zyje demokracja!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Breszesz - tekst jak z propagandy PRL 11.09.07, 15:54 1.) Kuba może sobie spokojnie handlować z prawie całym światem, z wyjątkiem USA. Zwalanie nędzy na amerykańskie embargo jest zatem niczym więcej, jak idiotycznym wykrętem nieudolnego władcy. 2.) Aby opozycjoniści mogli "za opłatą" (czyją??) opowiadać jak ciężko jest na Kubie, musieli przejść przez długoletnie więzienia, często tortury i nielegalną ucieczkę z kraju. Wielu nie doczekało, bo zostali zamordowani; wielu jeszcze zapewne zostanie. 3.) "Na Kubie jest biednie ale wszyscy sa nakarmieni ,ubrani, maja dach nad glowa i DARMOWE szkoly na doskonalym poziomie.To ze dzieciaki nie stukaja calymi dniami w komputerowe gierki to tylko na zdrowie im wychodzi." Wyśmienite :-D Dodać trzeba jeszcze, że o wiele zdrowiej jest chodzić na bosaka niż w butach, nie jeść mięsa, nie faszerować się bez potrzeby lekarstwami, jeździć rowerami zamiast samochodami, nie ukazywać telefonów... Doprawdy, ta władza nadzwyczajnie dba o zdrowie ludu :-) lepiej jest tylko w Korei Północnej, gdzie w telewizji pokazuje się czasem umoralniające reportaże o grubasach, którym brzuchy popękały z łakomstwa, bo zupkę z trawy jedli aż dwa razy dziennie... 4.) Osobiście wolę używane samochody amerykańskie niż radzieckie i żebraków na ulicy niż w więzieniach. Kwestia gustu; zdaje się, że Kubańczycy mają podobne jak ja zresztą, bo jakoś nic nie słychać o masowych ucieczkach emigrantów z amerykańskiego piekła do castrowskiego raju... A swoją drogą żaden z fidelofilów jak dotąd nie potrafił mi na jedno odpowiedzieć: skoro na Kubie jest tak dobrze, a Castro cieszy się takim poparciem, to dlaczego właściwie nie przeprowadzi wolnych wyborów, które wszak w tej sytuacji łatwo by wygrał, zamykając tym samym usta imperialistycznym krytykom? Czyżby obawiał się... No właśnie, czego? :-D Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
tedy-owedy Re: cyrk objazdowy 11.09.07, 16:45 Zastanawia mnie skąd masz te wszystkie informacje... > To nie zauwazyl , ze rewolucja od poczatku byla oparta na filozofii > marksistowskiej? Otóż nie, na początku była zwykłą walką narodowo-wyzwoleńczą. Ideologia przyszła później wraz z pogorszeniem stosunków z masowo wywłaszczanymi Amerykanami. Castro stając przeciwko Ameryce musiał szukać wsparcia w ZSRR, dlatego też przejął ideologię komunistyczną. > Na Kubie jest biednie ale wszyscy sa nakarmieni ,ubrani, maja dach > nad glowa Zazwyczaj mają dach nad glową, często niestety ni stąd ni zowąd ten dach się wali. Część Hawańczyków mieszka w kamienicach, które nie widziały remontu od stu lat. Częstym widokiem są zaimprowizowane mieszkania w budynkach na wpół zawalonych. Czasem faktycznie nie są głodni, niektórzy jednak, żeby wykarmić jakkolwiek rodzinę wypływają na 10 godzin na dętkach od traktorów w morze (uzyskanie pozwolenia na łódź graniczy z cudem). >DARMOWE szkoly na doskonalym poziomie I tu bym nie przesadzał. Faktycznie, dla niektórych krajów Ameryki Południowej i Środkowej, Kuba pod względem edukacji jest wzorem. Np. kolega z Gwatemali powiedział mi ostatnio, że u nich 50% społeczeństwa to analfabeci, co w porownaniu z kilkoma procentami kubańskimi daje do myślenia. Nie potrafię się wypowiedzieć na temat poziomu nauk humanistycznych na Wyspie, niestety jesli chodzi o tzw. "science" Kuba (pewnie ze względu na brak dostępu do najnowszych technologii oraz utrudnioną komunikację ze światem naukowym) zostaje mocno w tyle. > Fidel wkrotce umrze, pozniej przyjdzie , za przeproszeniem, > demokracja. Ulice zapelnia sie uzywanymi samochodami z Ameryki, Ulice teraz są pełne ład oraz małych fiatów, jeśli chcesz powiedzieć, że używane samochody amerykańskie są gorsze od "fiacików" to szacunek za patriotyzm. Notabene, pełno też kilkudziesięcioletnich samochodów amerykańskich ... > malolaty zamiast do szkoly beda > robic dobrze spasionym panom turystom Niestety już od kiedy masowo zaczęli pojawiać się turyści to się dzieje. > uprawe trzcine cukrowej zamieni sie na bardziej > oplacalne konopie albo mak Dziwi mnie to, że Kubę niektórzy uważają za przyczółek cnót, w którym nie uświadczy się ni prostytucji ni narkotyków. Pogląd ten ma się do rzeczywistości mniej więcej tak samo, jak twierdzenia zwykłych Kubańczyków, z którymi miałem przyjemność rozmawiać, jakoby w Polsce po transformacji doszło do ogromnej katastrofy ekonomicznej i ludzie masowo umierali z głodu na ulicach. Oni jednak nie mają tak łatwego dostępu do informacji, można więc to jakoś rozumieć. Opini tych co wychwalają reżim Fidela niesposób ... Odpowiedz Link Zgłoś
2560a Re: cyrk objazdowy-tedy-owedy 11.09.07, 18:11 1.tak sie sklada , ze region znam dosc dobrze a nie z opowiadan kolegow. 2.bylo oczywiste , ze wyzwolenie Kuby niesie za soba koniecznosc powstannia nowego ukladu politycznego poniewaz w starym nie mozna bylo zostac-taki jest cel rewolucji 3.prawda jest ze wiele domow wali sie na leb-prawda jest , ze jak sie daje cos za darmo to sie zwyczajnemu czlowiekowi robic nie chce- a ze daje sie za darmo widzialem kilka miesiecy temu w srodkowej Kubie gdzie panstwo buduje,glownie z pustakow, tysiace jednakowych domow w zamian za stare drewniane, ktore nie wytrzymuja nawiedzajacych rejon wiatrow- pierszenstwo maja ci ktorym domy wala sie na leb, czyli czasem lepiej olac wszystko to bedzie sie pierwszym w kolejce po darmowe 4.szkoly-szkoly podstawowe i srednie sa na wyzszym poziomie nie tylko w porownaniu z Gwatemalia ale i Kanada czy USA-to nie jest tylko moja opinia, to jest rowniez opinia kanadyjskich nauczycieli, ktorzy ze wstydem przyzmaja ze znacznie wieksze pieniadze nie potrafia sie zblizyc do tamtego poziomu szkolnictwa /glowny problem w Kandzie to brak dyscypliny,duzo swobody, brak motywacji mlodziezy/ 5.szkolnictwo wyzsze pewnie w jakims stopniu cierpi z braku dostepu do miedzynarodowych osrodkow ale pozostaje wiele dziedzin z nauk podstawowych ktore daja sobie rade-sztuki piekne tez /z ostatniego pobytu przywiozlem kilka calkiem dobrych obrazow/-przecietny kubanski lekarz o glowe przerasta wiedza przecietnego lekarza polnocnoamerykanskiego-ogolnie jest calkiem dobrze w porownaniu z innymi krajami regionu 6.auta- jest pustawo na szosach i dopiero dostawa wrakow, glownie zUSA bo blisko, po reanimacji zapelni kubanskie drogi -owszem widuje sie fiaciki i stare krazowniki szos/ pytales skad biora czesci i za jakie pieniadze?/ 7.ze od kiedy sa turysci to i prostytucja funkcjonuje?- nie chodzi mi fakt czy istnieje czy nie ale o skale-dalej glownym zajeciem dzieci , w mundurkach jak u Gierdycha,jest chodzenie do szkoly - dalej nie istnieje problem narkomanii- ulice sa bezpieczne w dzien i w nocy....-porownaj to z innymi krajami regionu 8.nie wychwalam rezimu Fidela ale tez , jako osoba myslaca i widzaca- rozrozniam wiecej kolorow niz czarny i bialy-zastanawiam sie np jakie mozliwosci mial Fidel-no, mogl sie dogadac z Amerykanami i zostac dyktatorem jak jego porzednik;tylko po cholere byla rewolucja,wystarczyl zamach stanu-mogl sie nie dogadywac ani z Amerykanami ani i Ruskimi;no, to Amerykanie by szybko Kube wyzwolili od Castro- wiec jakie mozliwosci dzialania mial Castro?- czy mozliwa byla neutralnosc polityczna, wolny rynek,swobodna wymiana z innymi krajami -oczywiscie , ze nie-Amerykanie by na to nie pozwolili. Odpowiedz Link Zgłoś
stachu44 Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na ziemi 11.09.07, 15:41 Wszyscy beda mogli chodzic do szkoly tak jak to jest w Brazylii, Argentynie, Chile itd itd, kazdy tez bedzie mial dostep do lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 11.09.07, 15:55 Powstaje zatem pytanie, czemu te durne Brazylijczyki nie emigrują masowo na Kubę... Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 11.09.07, 18:29 kapitan.kirk napisał: > Powstaje zatem pytanie, czemu te durne Brazylijczyki nie emigrują > masowo na Kubę... > Pzdr > a mogą? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 11.09.07, 20:40 A nie mogą? Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 12.09.07, 13:03 nie mogą. kuba nie przyjmuje masowych emigracji. nie wiedziałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 12.09.07, 13:08 Rozumiem - to stąd te tłumy rozczarowanych kłębiących się w kolejkach pod konsulatami. I ciężka dola kubańskiej straży przybrzeżnej, która co noc musi zawracać na Florydę setki łodzi z nielegalnymi imigrantami ;-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
mniklas5 Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 17:11 zwierzenia chorego z nienawisci czlowieka, Kubanczycy uwielbaija Castro, trzeba tam byc i meszkac prze przynajmniej miesiac zeby przekonac sie o narodzie Kubanskim i stosunku narodu do przywodcy, mimo biedy sa oni razem bez niecheci do innych, wspanialy narod marzacy o wolnosci ale nie wydaniu amerykanskim czy europejskim Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Coś się tu nie zgadza 11.09.07, 17:18 To w końcu uwielbiają Castro, czy marzą o wolności? Zdecyduj się ;-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
tedy-owedy Jak Kapitan słusznie 11.09.07, 17:28 stwierdził, wypowiedź wewnętrznie sprzeczna. Poza tym ja tam byłem i spotkałem ludzi różnych. Takich mniej poinformowanych, profidelowskich i takich co chętnie by skorzystali z okazji "oddania moczu na jego grobie". Symptomatyczne jednak, że Ci z którymi wdawałem się w głebszą rozmowę należeli raczej do tej drugiej opcji. Każdy spotyka kogo chce? Odpowiedz Link Zgłoś
2560a Re: Jak Kapitan słusznie 11.09.07, 18:23 > Poza tym ja tam byłem i spotkałem ludzi różnych. Takich mniej tedy- owedy:Takich mniej poinformowanych, > profidelowskich i takich co chętnie by skorzystali zokazji "oddania moczu najego grobie". Symptomatyczne jednak, że Ci z którymi wdawałem się w głebszą rozmowę należeli raczej do tej drugiej opcji. Każdy spotyka kogo chce? ----------- Akurat nie wiem czy oddawanie moczu na czyjs grob jest zwyczajem kubanskim. Wiem , ze moze przyjsc do glowy Amerykaninowi. Istotnie Kubanczycy chetnie marudza , ze jest im ciezko. Tak jak u nas kiedys sie murudzilo w rozmowach z ciocia z Ameryki w nadziei ze ta sie zlituje i da pare zielonych.Oni znaja przelicznik. Wiedza ze kilka dolarow to dla mnie nic a oni moga cos z tym zrobic.Kupowalem cygara /wiem , ze nie zdrowe/panienka elegancka, pierscionki, lancuszki,gust i szmatki , ze w Kanadzie trudno zobaczyc ale musiala pobiadolic w nadziei z, e nie wezme reszty. I tak bym nie wzial bo byla taka urocza.Ale biadolenie jest w modzie i sie oplaca. Gdyby Kubanczykom zalezalo na obaleniu Castro to by to zrobili. Pomocy nie musza szukac daleko.Sama by przyszla. Amerykanie wiedza, ze nie uzyskaja poparcie przecietnego Kubanczyka. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Resolver! 12.09.07, 00:59 Dla wielu Rosjan czy Polakow dzisiejsza Kuba to deja vu - przypomina to sporo ostatnie lata konajacej komuny w PRL-u. Roznice sa niewatpliwie spore, ale to niemalze ten sam stan wyczekiwania na cos co ma sie wydarzyc. Fido juz pewnie dawno wyciagnal nogi i opuscil swoj szpital w pozycji horyzontalnej jednak to tajemnica panstwowa. Ponad 2 miliony gusanos w Miami czeka az bedzie mogla domagac sie odszkodowan za utrate mienia, a tymczasem Kuba jest bankrutem jak zaraz po Rewolucji w 1959 - historia lubi sie powtarzac! Odpowiedz Link Zgłoś
waterman50 Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 22:08 Już sądziłem,że chodzi o Kaczyńskiego.... Odpowiedz Link Zgłoś
maciej508 Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 07:53 Ja też tak myślałem,że chodzi o naszego dyktatora! Odpowiedz Link Zgłoś
skin.polskii Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 23:18 myślałem ze to jest tekst o kaczorach.. Odpowiedz Link Zgłoś
syfopis [...] 12.09.07, 12:31 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
belus77 Fido byl chroniony przez orisze! 12.09.07, 12:45 Idee Fidele wiecznie zywe! Odpowiedz Link Zgłoś
syfopis [...] 12.09.07, 13:49 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
syfopis [...] 12.09.07, 13:52 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
2560a Re: Idee Lenina-Stalina wieczne zywe!!! 12.09.07, 19:47 syfopis napisała: > Pisze do was paskudy z bylego ZSRR.Czyzbyscie juz odeszli od "jedynej slusznej > idei Marksizmu-Leninizmu? Gdzie wszystkie komsomolki i komsomolce z > gwiazdeczkami na pilotce,czy wasze dupy nakarmione pasza dla bydla zakupiona za > rope i gaz zmienily punkt widzenia czy siedzenia?PRZECIEZ TO WASZE ZYCIE-GDZIE > HONOR "INTERNACJONALISTY",GDZIE MILOSC DO PARTII DUPKI MONGOLOIDALNE? Brawo! Brawa. Kolego Syfopis, obawiam sie ze Wam syf/nie/opis-any zniszczyl zdolnosc komunikowania sie ze swiatem. Odpowiedz Link Zgłoś
syfopis [...] 12.09.07, 20:25 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś