Dodaj do ulubionych

Ostatnie dni dyktatora

09.09.07, 15:21
zero opinii - wszyscy maja Kube w d...
Tak jak Polske maja w d... wszyscy inni.
Obserwuj wątek
    • toja3003 A jak sami Kubańczycy 10.09.07, 14:06
      A jak sami Kubańczycy ocenią się w przyszłości? Przecież jeśli będą
      tolerować tego „błazna” czy jego następców to mogą mieć socjalizm
      wiecznie. W NRD, w Polsce, na Węgrzech, Czechosłowacji, Rumunii
      (wymieniam chronologicznie od pierwszych protestów po wojnie) też
      ludzie wychodzili na ulicę, bo sam by się ustrój nie zmienił.

      Jak zachowywała się zdecydowana większość, tak, prawie wszyscy w
      PRL? Niby każdy był przeciw ale jak przyszło co do czego to buźka w
      kubeł i był za. Wiem, że to się łatwo pisze w dzisiejszych czasach
      demokratycznej III RP ale spójrzmy na fakty. Kto zmuszał ludzi do,
      tak jest – masowych, pochodów 1-majowych? Co mogło grozić
      przeciętnemu obywatelowi za to, że tego dnia miałby niestrawność i
      został w domu? Dlaczego wszyscy nie zostali konsekwentnie w domu?

      Rozumiem, że za Bieruta można było pójść za dowcip do więzienia ale
      nie za Gierka czy Jaruzelskiego. Bez przesady. A kto kazał
      większości PRL-czyków biegać na wybory? A w domku pozostać nie łaska
      było? Za to dziś, kiedy na wybory trzeba iść, jest dokładnie
      odwrotnie.

      Więc nie ma się co dziwić, że wielu Amerykanów w latach 80-tych
      mówiło po stanie wojennym: „w Polsce większość ludzi to pewnie
      komuniści, bo gdyby większość była przeciw komunizmowi to nie
      dopuściliby do stanu wojennego”. Myślę, że jest w tym sporo logiki.

      Ilu było zomowców w całym państwie? Tylu, że jak w Gdańsku była
      jakaś demonstracja to już połowę z nich trzeba było tam rzucić.
      Wystarczyłoby równolegle kilka takich miast a władza nie miałaby kim
      tłumić demonstarcji. Tak stało się np. w na Węgrzech w 1956,
      Czechach w 1968 czy NRD 1989. Ludzie wyszli masowo na ulicę i mieli
      poparcie w najwyższych władzach.

      Węgierscy czy czescy sekretarze partyjni byli z ludźmi. I dopiero
      sowieci musieli zrobić z tym „porządek”. U nas nawet tego nie
      musieli, bo sama gadka typu „oni mogą tu wejść” wystarczyła. Na tej
      zasadzie też dziś się wielu tłumaczy – „bo Rosjanie mogli wejść do
      Polski”.

      Do kogo ten tekst. Chyba do ludzi, którzy nie zadali sobie trudu
      zapoznania się z realiami PRL-u. Otóż armia sowiecka nie
      potrzebowała podejmować decyzji o wchodzeniu do Polski, bo uzbrojone
      po zęby radzieckie dywizje już w Polsce były. Cały czas.

      Jeżeli ktoś ma blade choćby pojęcie o czasach osiągania pełnej
      gotowości bojowej przez jednostki armii radzieckiej to powinien
      wiedzieć, że czas od wydania rozkazu zajęcia strategicznych obiektów
      w Polsce (media, mosty, dworce, urzędy, koszary, drogi, centra
      miast, zakłady, uczelnie) do osiągnięcia celów i rubieży był liczony
      w godzinach i to bardzo pojedynczych.

      Dla bliższych celów nawet w minutach od wyjścia po ogłoszeniu alarmu
      bojowego. Te czasy były realne i systematycznie sprawdzane na
      ćwiczeniach, poligonach i manewrach, łącznie np. z transportem
      ciężkiego sprzętu koleją, ruchami wojsk pancernych czy przelotami
      samolotów.

      Ale prestensje mam także do władców PRL, szczególnie po roku 1984.
      Dlaczego PZPR oddała w 1989 roku władzę, której mogła nie oddawać?

      Myślę, że poniekąd oddawano coś, czego tak naprawdę nie było.
      Ta władza była coraz bardziej ograniczona w swych możliwościach
      i coraz bardziej także rządzący mieli świadomość,
      że ich samych własna władza ogranicza, że sami
      stają się też, w jakimś stopniu, ofiarami systemu,
      skazanymi na wiekszą czy mniejszą szarzyznę dnia codziennego,
      bez porywających perspektyw, czy to w sferze ideologii
      czy nawet materialnej. Żywy trup PRL-u rozkładal się
      całe lata i w końcu po prostu się rozsypał.

      Na to rozsypanie było w 1980 roku jeszcze za wcześnie.
      Przede wszystkim był wtedy jeszcze Breżniew.
      Ale od Gorbaczowa, czyli od roku 1984, coraz
      mniej można było się w PRL powoływać na geopolitykę.

      I tu mam największe pretensje to rządzących po 1984-m roku.
      Jedyne na co się zdobyto to tzw. rząd fachowców Messnera
      w 1985-m roku, "manewry" gospodarcze czy inne półśrodki.

      A przecież gdyby wtedy Jaruzelski, mający władzę niemal
      absolutną, np. powiedział do Zachodu: panowie, dopuszczamy
      prywatyzację w określonym zakresie, strefy specjalne
      i robimy skrzyżowanie finlandyzacji z Węgrami, Chinami
      i Jugosławią w sferze gospodarczej a zamian skreślacie nam
      nasze długi to istniała szansa na poważny ruch do przodu,
      w drugiej połowie zmarnowanych lat 80-tych. Po 89-m roku
      takich klientów jak Polska było już 10, z NRD na czele.
      I tam poszły zachodnie miliardy a Jaruzelski zmarnował
      szansę przejścia do historii jako mąż stanu, bo liczy
      sie końcówka.

      • onufry.zagloba Toja, bardzo madry tekst. zasluguje na osobny 10.09.07, 14:26
        watek. Szkoda go w tym watku utopic!
        • toja3003 proponuję, onufry.zagloba, 10.09.07, 16:08
          żebyś może założył osobny wątek, pt. np. "PRL, dlaczego mógł istnieć
          i dlaczego się skończył" a chętnie włączę się do dyskusji; w każdym
          razie dziękuję za wsparcie, choć wiem, że prezentowany przeze mnie
          sposób myślenia nie musi być zbyt popularny, bo (mam nadzieję) nie
          jest spektakularny czy sensacyjny, tak jak np. świat naszej polskiej
          polityki gdzie liczy się krzyk i czarno-białe widzenie świata.
          Otwarty jestem także na krytyczne uwagi dot. moich wypowiedzi i z
          góry za nie dziękuję. Zatem w tym kontekście kolejna wypowiedź:

          dyskusje typu co było przed czym, kto był pierwszy w jakim kraju w
          procesie trwającym od początku pojawienia się socjalizmu poza ZSRR w
          Europie czyli od II w.św., są śmieszne. Bo to był właśnie proces
          trwający dziesięciolecia: od wystąpień w Niemczech Wschodnich w 1953
          roku, przez Węgry 1956, Czechosłowację 1968 i wszystkie nasze
          polskie rocznice.

          Ale jedno jest pewne (jak w tym dowcipie z partyzantami, których
          leśniczy z lasu wyrzucił). Mogliśmy sobie w Polsce strajkować,
          protestować. Gdyby Gorbaczow nie przyzwolił na demontaż socjalizmu w
          1989 roku, mielibyśmy w Polsce „bratnią pomoc” zamiast okrągłego
          stołu. A każdy protestujący czy strajkujący prędzej czy później
          dostawałby w łeb, bo tak było przez cały socjalizm – albo zrobiliby
          to nasi polscy towarzysze, przy biernej postawie większości
          społeczeństwa, tak jak w grudniu 1981-go roku albo pomogliby im
          towarzysze radzieccy, gdyby tak jak w Czechosłowacji i na Węgrzech
          ruszyła się „góra” (nasi partyjniacy się nigdy na to nie zdobyli).

          Stan wojenny musiał być, bo był Breżniew a okrągły stół mógł być, bo
          był Gorbaczow.


          • maaac Re: proponuję, onufry.zagloba, 10.09.07, 16:12
            A co powiesz o roli tych dwóch radzieckich dowódców którzy wsparli
            Jelcyna zamiast puczystów? Jakie były by nasze dalsze losy gdyby
            pucz przeciwko Gorbaczowowi się udał? Gdyby Jelcyn go nie wsparł?
            Gdyby nie wsparły go te jednostki?
            • toja3003 trudne pytania i sporo gdybania :) 10.09.07, 16:21
              pucz, o którym mówisz był już na tyle późno, że mógł przedłużyć
              agonię ZSRR ale nie sądzę aby cofnął radykalnie koło historii w
              Polsce ale przyznaję ci rację, że warto się nad tymi mechanizmami
              zastanawiać choć jest od historii rzecz ważniejsza: teraźniejszość.
              A tu boli mnie wiele rzeczy. Kiedy wreszcie skończy się w Polsce
              ciągłe tworzenie nowych partii, po to by je potem znowu rozbić i tak
              w kółko? A potem dziwi się jeden z drugim rozpolitykowany działacz,
              że społeczeństwo ma to w nosie. No, bo przecież tow. Kwaśniewski
              jest ciągle tą samą osobą. Tak, wiem, że się człowiek może zmieniać
              i może zmieniać poglądy polityczne ale najpierw był w SLD (pomijam
              PZPR, bo to inny system i tam nie miał takiego wyboru) i SLD było
              dobre a teraz nagle musi być w LID (czy jak się tam ta nowa partia
              nazywa) i LID jest dobre. A potem nie spodoba mu się jakieś
              głosowanie w Sejmie i założy znowu jakąś nową partię, bo powie, że
              LID jest be a LIS jest cacy. To samo z innymi. Pan Jurek mówił, że
              PIS jest dobry a potem mówił, że PIS nie jest dobry. Kiedy wreszcie
              będziemy mieli stabilny system polityczny jak na Zachodzie? W
              Ameryce są Republikanie i Demokraci, w Niemczech chrześcijańska
              demokracja i socjaldemokracja, w Anglii lejburzyści i konserwatyści
              a we Francji Sarko-partia i Segu-partia i wybierasz w lewo lub w
              prawo i spokój. A u nas co chwila jakiś przyjaciel magnetowidów
              zakłada Partię Przyjaciół Magnetowidów (sprawdziłem - była taka!) a
              jakaś pani, przyjaciółka drugiej łechtaczki zakłada Partię Bab
              Trzeciego Wieku. Ciągle ktoś się dzieli przez podział lub
              pączkowanie i bądź tu mądry. Niech ktoś wreszcie założy Partię
              Bezpartyjnych i na nią będę głosował – tylko błagam, jak już raz ją
              założycie to jej nie rozbijajcie i niech ona sobie zostanie przez
              najbliższe 50 lat.
              • maaac Re: trudne pytania i sporo gdybania :) 11.09.07, 12:09
                Tak na szybko:
                Ogólne rozważania - zdgadzam się. Coś jest nie tak. Choć wolałbym
                więcej możliwości niż jedynie system dwupartyjny.

                Doskonale też pamiętam Partię V Posiadaczy Magnetowidów. Tyle że to
                akurat nie była jakaś partia tak naprawdę, a sprytny wybieg by
                umozliwić ludziom wzajemną wymianę nagranymi taśmami VHS z filmami.
                To jeszcze z epoki tzw. giełd. Ciekawszą sprawą była Polska Partia
                Przyjaciół Piwa - która miała nawet reprezentację sejmową. Pod
                względem poglądów politycznych byli liberałami i skończyli o ile
                dobrze pamietam wchłonięci przez KLD. Zaczynali jednak czysto
                dla "jaj" - tak jak dziś partia Szymona Majewskiego.
                • toja3003 dobra maaac, mam coś dla Ciebie (?) 11.09.07, 14:03
                  i nie tylko. Z czego wynikają tego typu problemy?
                  W znacznej mierze z niedostatków systemów demokratycznych, które są
                  systemami demokracji pośredniej a nie bezpośredniej.

                  W praktyce oznacza to, że wyborcy co kilka lat w wyborach delegują
                  swoje uprawnienia na niewielką grupę przedstawicieli, którzy mogą
                  rzadzić do następnych wyborów.

                  Między wyborami, wyborca nie ma możliwosci oficjalnego
                  i bieżącego decydowania o pojawiających się
                  problemach, stąd częste różnice między
                  decyzjami na szczeblu rzaęowym czy parlamentarnym
                  a opiniami społeczeństwa widocznymi np.
                  podczas sondaży.

                  Rozwiązanie:

                  Współczesna technika umożliwia
                  stworzenie mechanizmów demokracji bezpośredniej
                  dostępnych dla całego społeczeństwa na bieżąco,
                  co zresztą wprowadza się stopniowo w wielu krajach.

                  Jak mógłby taki system wyglądać docelowo w praktyce?
                  Politycy (parlament, rząd) zyskaliby dodatkową
                  możliwość czestego korzystania z referendum.

                  Parlament mógłby pracować na dotychczasowych
                  zasadach, wypracowując projekty ustaw i decyzji
                  ale sam proces głosowania miałby charakter
                  referendlany i ogólnospołeczny.

                  Należałoby zdefiniować, które problemy
                  wymagają głosowania ogólnospołecznego
                  (np. wydatki powyżej określonej sumy itp.)
                  a zadaniem polityków byłoby przygotowanie,
                  w sposób fachowy i zgodny z prawem,
                  stosownych pytań.

                  Same głosowania mogłyby się odbywać np. w rytmie
                  tygodniowym. Głosy można oddawać podobnymi
                  technikami jak to ma miejsce w bankowości
                  elektronicznej a więc bankoliniami telefonicznymi,
                  sms-ami, internetem.

                  • maaac Re: dobra maaac, mam coś dla Ciebie (?) 11.09.07, 14:33
                    Średnio mi się taki pomysł podoba. Jednak decyzje dzielą się na
                    kluczowe, co do których obywatele mają wręcz obowiązek się
                    wypowiadać i takie jednostkowe, codzienne.

                    Spróbuj przenieść ten system na poziom własnego domu. Wyobraź sobie
                    co by było jakby decyzję o każdym wydatku czy sposobie spędzania
                    czasu podejmował byś 'demoktycznie' razem z dziećmi. Myślę że
                    systemfinansów domowych by się błyskawicznie załamał.

                    Co innego bardziej strategiczne decyzje - np którą szafę z dwóch
                    wybranych przez Ciebie. Ty pilnujesz sensowności wyboru, a oni biorą
                    co chcą.

                    Tak samo zarządzanie państem lepiej powierzyć fachowcom (tfu,
                    akurat ci dziś to fachowcy od siedmiu boleści), a podejmowac jedynie
                    strategiczne decyzje. Np. przyjaźń z USA czy EU, a może z Rosją?
                    Może lawirowanie pomiędzy nimi?

                    Bardzo możliwe że tego typu system sprawdził by się w
                    społeczeństwach od dawna przygotowanych na to, że za własny wybór
                    ponosi się samemu konsekwencje (twoje dzieciaki jakby wiedziały że
                    po wydaniu całych pieniędzy na zabawki będą żywić się do końca
                    miesiąca kaszka na wodzie). Jednak skoro Polacy nawet raz na 4 lata
                    głosuja na cudotwórców albo metoda "na złośc odmroże sobie uszy" to
                    jaka mamy gwarancję że nie robili by tego co tydzień?
                    • toja3003 słuszne uwagi, dlatego 11.09.07, 15:39
                      powtórzę:
                      "Należałoby zdefiniować, które problemy
                      wymagają głosowania ogólnospołecznego
                      (np. wydatki powyżej określonej sumy itp.)
                      a zadaniem polityków byłoby przygotowanie,
                      w sposób fachowy i zgodny z prawem,
                      stosownych pytań."

                      Czyli nie głosujemy na tematy "codzienne" (podobnie jak w domu)
                      ale na ważne, np. czy idziemy na wojnę w Iraku czy nie.
                      A rządzić mają fachowcy, oczywiście. Rządzić operatywnie – tak, ale
                      w strategicznych ramach, kontrolowanych i wyznaczanych przez
                      społeczeństwo i to nie jednym krzyżykiem raz na parę lat ale
                      częściej. Jak idę do lekarza, a jestem komplentym laikiem w tej
                      dziedzinie, to po to on jest fachowcem aby mi zrozumiale powiedział
                      o skomplikowanych sprawach (da się), oszacował prawdopodobieństwa,
                      ryzyka. Ale od decyzji jestem ja. I mówię mu: krój pan. Albo: daj
                      pan spokojnie umrzeć. I oczywiście nie ma ten lekarz gwarancji,
                      że „jemu na złość”, ja odmrożę sobie soeje własne uszy. Ale nie
                      widzę innej drogi jak dążenie do demokracji bezpośredniej czyli
                      sprowadzenie polityków do roli fachowców zatrudnionych w
                      przedsiębiorstwie Polska SA a nie graczy politycznych, którzy po
                      wygranych wyborach czują się jak królowie na tronach.

                      I jasne, że najpierw wporwadzą to społeczeństwa, które mają o wiele
                      stabilniejsze demokracje. Może Anglicy albo Niemcy albo Szwajcarzy
                      (mają silnie referendalny system). A u nas w Polsce? Na razie nawet
                      pocztą sobie pan nie zagłosujesz.

                      Przecież jest możliwość
                      głosowania za pośrednictwem tradycyjnej
                      poczty czyli technologii znanej każdemu
                      a przyczyniającej się do lepszego zagwarantowania
                      obywatelowi praw wyborczych,
                      niezależnie od jego aktualnego miejsca pobytu;
                      procedura z powodzeniem stosowana w wielu krajach,
                      również u naszych sąsiadow ze wschodu czy zachodu.

                      Jak to działa?

                      1. Każdy uprawniony do głosowania wcześniej, automatycznie
                      otrzymuje pocztą zawiadomienie o głosowaniu
                      z opcją do ewentualnego zakreślenia
                      "chcę głosować listownie";
                      zawiadomienie po zakreśleniu przez wyborcę i wrzuceniu do skrzynki
                      pocztowej trafia pod stosowny adres
                      (lokalny organizator głosowania)

                      2. Chętni do głosowania pocztą, którzy się zgłosili
                      otrzymują z kolei komplet dokumentów go głosowania,
                      odpowiednio je wypełniają i odsyłają
                      pocztą (oczywiście bez znaczka); wszystko.

                      • wrojoz Czy Polsce nie grozi Cuba.? 11.09.07, 17:11
                      • maaac Re: słuszne uwagi, dlatego 11.09.07, 17:48
                        OK - tak to zgoda.

                        Co do krajów w których realna jest demokracja bezpośrednia - stawiam
                        na Szwjacarię i.... Islandię.
                        Islandia to najstarsza demokracja parlamentarna
                        pl.wikipedia.org/wiki/Althing ; no i mają jeszcze jedną
                        zaletę w zakresie autochtonów - słynny "dziadek Tuska" to pestka.
                        Wiedzą kto co przeskrobał na kilka, kilkanaście pokoleń wstecz.

                        Co do głosowania pocztą - jak zapewnisz:
                        - anonimowość;
                        - brak fałszerstw;
                        - brak możliwości handlu głosami?
                        Wiem że to na świecie jest stosowane - czyli albo istnieją
                        odpowiednie rozwiązania, albo ludzie tam nie oszukują.

                        Jeszcze jedna uwaga. Miałem możliwość oglądania pewnej ilości
                        kampanii wyborczych w pewnym stopniu "od środka". To że ludzie "nie
                        mają wpływu" na polityków to nie tylko wina tych ostatnich. W dużej
                        części jest to wina samych obywateli. Lubiłem chodzić na spotkania
                        przedwyborcze. Pierwsze wybory po tych "półdemokratycznych" to jacyś
                        ludzie przychodzili na spotkania z kandydatami na senatorów, posłów
                        czy radnych, jednak im dalej tym tych ludzi było coraz mniej. Z
                        czasem zauważyłem że partie zrezygnowały z organizowania takich
                        spotkań na rzecz festynów. Teraz i tego nie ma( pewnie i na
                        festynach było mało osób) - tylko głowy w telewizji i plakaty.
                        Dla mnie to więc tak wygląda, że ludzie głośno płaczą jak to
                        politycy mają ich w d***, a tak naprawdę jak mają szansę przyjść i
                        posłuchać takiego typa co naprawde ma w głowie, albo mu "nawrzucać"
                        za to co już "dokonał" to wolą oglądać M jak miłość i dalej narzekać.

                        PS: Czy wiesz gdzie w Twoim mieście były biura poselskie i czy
                        potrafisz wymienić nazwiska choć trzech posłów z Twojego okręgu? :)
                        • toja3003 skoncentruję się na 12.09.07, 09:24
                          rowzwinięciu wątku dot. głosowania pocztą, względnie (w przyszłości)
                          elektonicznego - dzięki za ciekawe i prawdziwe (niestety) przykłady
                          dot. demokracji (co do biur poselskich w moim mieście biję się we
                          własne piersi :).

                          Krytycy zdalnych głosowań wytoczą natychmiast argumenty
                          bezpieczeństwa takich rozwiązań. Trzeba jednak pamiętać, że wszelkie
                          technologie z jakich składa się nasza cywilizacja funkcjonują
                          głównie dzięki naszemu przyzwoleniu a nie wskutek przymusu. Nie
                          sposób postawić policjanta przy każdym koszu na śmieci. To my
                          umawiamy się, iż będziemy wrzucać doń odpadki i dzięki temu nie
                          toniemy w śmieciach. Nie sposób skontrolować co zrobi listonosz z
                          naszą przesyłką. Może zechce cały ich worek wrzucić do Wisły? A
                          jednak poczta funkcjonuje i powierzamy jej ważne dokumenty czy
                          czeki. Każdego dnia drogą elektroniczną dokonywane są na całym
                          świecie wielomiliardowe transakcje finansowe i stosowane przy tym
                          standardy bezpieczeństwa sprawdzają się w praktyce, pozwalając na
                          sprawne działanie całego systemu, mimo sporadycznych problemów,
                          które bez wątpienia należy eliminować.

                          Z drugiej strony również klasyczne technologie nie dają
                          stuprocentowej pewności. W rozważanym kontekście wystarczy wskazać
                          zapomniane już problemy z głosowaniami w Sejmie czy też z
                          oddawaniem głosów na terenie jednostek wojskowych. Poza tym, w
                          dotychczasowej historii przeróżnych wyborów, główne szkody jakie
                          występowały w związku z nimi, wynikały nie z użytej technologii ale
                          ze złej woli ludzi (np. fałszowanie wyników).

                          Podczas gdy my zastanawiamy się nad wprowadzeniem możliwości
                          głosowania pocztą inne kraje idą o krok dalej i wprowadzają już
                          wybory elektroniczne na coraz większą skalę. Dzieje się tak również
                          w Stanach Zjednoczonych. Zresztą obywatele USA od lat korzystają z
                          automatów do głosowania, opartych o karty dziurkowane (w końcu
                          amerykański wynalazek sprzed 100 lat). Dziś papier zastępują dyski
                          sztywne a "krzyżyki" można stawiać bezpośrednio palcem na ekranach
                          dotykowych.

                          Amerykańskie plany są bardzo ambitne: w roku 2008 każdy obywatel
                          USA, niezależnie od miejsca pobytu w kraju lub za granicą, będzie
                          mógł oddać elektronicznie swój głos w wyborach prezydenckich.
                          Wystarczy dostęp do internetu. Umożliwić ma to system SERVE (Secure
                          Electronic Registration and Voting Experiment). Pierwsze testy, w
                          które już zainwestowno kilkadziesiąt milionów dolarów, wypadły
                          obiecująco.

                          Pierwsze pytanie jakie się w związku z tym często pojawia dotyczy
                          możliwości manipulowania wynikami wyborów. Czy nie są one większe od
                          tych jakie mają sporadycznie miejsce w demokracji korzystającej z
                          technologii klasycznych? Jaka jest gwarancja, że oddany głos
                          pochodzi faktycznie od obywatela i nie będzie zmanipulowany
                          komputerowo? Jeśli idzie o tą ostatnią kwestię to dysponujemy już
                          bardzo dobrze sprawdzonymi wzorcami bankowości elektronicznej. Tym
                          sposobem, codziennie, w skali globu, transferowane są miliardy i
                          biliony euro, dolarów czy złotówek, zmieniając konta i przynależność
                          do podmiotów gospodarczych. Bezpieczeństwo tych systemów, przy ich
                          właściwym użytkowaniu, nie budzi wątpliwości.

                          Owszem, zdarza się, że media obiega wieść o włamaniu się do systemu
                          bankowości elektronicznej. Przy bliższym zbadaniu sprawy okazuje
                          się, że źródłem problemu jest zawsze lekkomyślność użytkownika.
                          Przypomina to sytuację, w której zamykamy swoje mieszkanie na
                          przysłowiowe cztery spusty po czym wkładamy klucz pod wycieraczkę a
                          na drzwiach zawieszamy kartkę o treści: „klucz pod wycieraczką”. Czy
                          jeśli wówczas nasze lokum zostanie splądrowane, możemy w istocie
                          mówić o włamaniu? Wątpię. A żadana firma ubezpieczeniowa nie zechce
                          partycypować w pokrywaniu skutków tak nierozważnego postępowania.
                          Podobnie jest z systemami bankowości elektronicznej. Jeśli
                          posiadamy, sobie tylko wiadomy, indywidualny numer dostępu do konta,
                          hasło osobiste (PIN) oraz numery transakcyjne (TAN), spoczywające w
                          szufladzie biurka, z których każdy traci ważność po wykonaniu jednej
                          operacji, wówczas w praktyce nie ma możliwości aby ktoś, drogą
                          internetową mógł korzystać z naszych środków finansowych. Taka opcja
                          pojawia się po niewskazanym zapamiętaniu tych danych bezpośrednio na
                          komputerze. Wówczas mogłyby one zostać elektronicznie wykradzione
                          przy pomocy przestępczego oprogramowania. Prawdopodobieństwo
                          złamania systemu bankowości elektronicznej jest jednak mniejsze niż
                          szansa dokonania przestępstwa drogą konwencjonalną, np. z
                          wykorzystaniem fałszywego dowodu tożsamości.

                          Co zatem z bezpośrednią manipulacją samej osoby wyborcy? Trzeba tu
                          powiedzieć, że zdarza się to niezależnie od technologii głosowania,
                          choć bardzo rzadko. To właśnie sam system demokratyczny jest
                          największą gwarancją przestrzegania procedur wyborczych.

                          Zauważmy, że głosowanie pocztą elektroniczną jest prawnie podobną
                          technologią, jak użycie zwykłej poczty papierowej, tyle że na
                          platformie komputerowej. Niezależnie od tego czy społeczeństwa
                          zechcą przejść do form demokracji bezpośredniej, same technologie
                          głosowania bądą stawać się coraz bardziej przyjazne dla wyborcy tzn.
                          będą przybierać również formy elektroniczne. Jeśli więc będzie można
                          oddać głos wyborczy praktycznie w dowolnym miejscu i czasie coż
                          stanie na przeszkodzie aby częściej organizować referenda, które są
                          konstytucyjnie dopuszczalne ale jednocześnie wymagają obecnie dużych
                          nakładów sił i środków? Tymczasem głosowanie elektroniczne, z
                          wykorzystaniem permanentnie istniejącej infrastruktury internetowej,
                          jest w tym kontekście praktycznie bezpłatne.





                  • koham.mihnika teraz toja-chcesz stworzyc klase politycznych 12.09.07, 13:00
                    staczy, ktorzy za oplata zaglosuja wedle zyczenia?
                    Co z moherami, ktore nie dotkna kompa jezeli nie jest poswiecony przez ojdyra?
                    Bardziej mi odpowiada pomysl innego internauty, aby czynne prawo wyborcze
                    przyslugiwalo osobom NIE pobierajacym zadnych swiadczen socjalnych oraz po
                    zdaniu egzaminu z podstaw ekonomii, organizacji ponstwa (w Australii dzieci w
                    szkole maja civics).
                    • toja3003 A jaką masz gwarancję, że takich staczy nie ma dzi 12.09.07, 14:33
                      A jaką masz gwarancję, że takich staczy nie ma dzisiaj? Wystarczy,
                      że wezmę menela, dam mu komórkę z włączoną kamerą i każe nagrać w
                      kabinie wyborczej jak pięknie robi krzyżyk gdzie chcę a potem
                      wypłacam mu kasę. A jakie były afery z podwójnymi głosowaniami w
                      Sejmie albo jednostkach wojskowych?

                      Powtarzam: to nie technologia może manipulować wybory ale człowiek
                      się nią posługujący. Jeżeli zakładać, że ktoś manipuluje to po co w
                      ogóle robić wybory. Zresztą ja niczego nie chce tworzyć, pokazuje
                      tylko rozwiązania stosowane w Europie i na świecie – czy my w Polsce
                      tak się od innych krajów różnimy i wszystko na pewno popsujemy?
                      • maaac Tu odpowiem jako Adwokat Diabła 12.09.07, 16:00
                        Z oszustwami wyborczymi jest jedna sprawa. Faktycznie wszystko
                        zależy
                        od uczciwości ludzi. Jak masz uczciwych to nawet przy najgorszym
                        systemie głosowania wyniki będą rzetelne, jak masz nieuczciwych - na
                        uszach staniesz i tak sfałszują.

                        Załóżmy jednak, że nie wiemy czy są uczciwi czy nie. Zastosujemy
                        wtedy taki system żeby nie był zbyt skomplikowany bo to podnosi
                        koszty
                        ale jednak jakąś gwarancje bezpieczeństwa dawał.

                        W przypadku obecnego systemu głosowania kontrola polega na
                        obecności "zainteresowanych" mężów zaufania, a i osób liczących z
                        różnych środowisk. Dodatkowo dość łatwo sprawdzić czy nie było jakiś
                        czarów - na wyższych etapach zliczania. Wystarczy samemu policzyć
                        głosy z pojedynczych komisji i porównać z tym co prezentowane jest
                        szczebel wyżej. Jak ktoś będzie mocno uparty - może przeprowadzić
                        taką
                        kontrolę w skali całego kraju. Do takiej kontroli wystarcza po
                        jednej
                        osobie na okręgową komisję wyborczą ponieważ jest obowiązek
                        wywieszania wyników. Jeśli więc ktoś ma zamiar dokonywać "cudów nad
                        urną" musiał by robić to w komisjach bezpośrednio zliczających
                        głosy.
                        W tym momencie by naprawdę osiągnąć jakiś wymierny efekt musiał by
                        wciągnąć w to olbrzymią rzeszę "fałszerzy". To powoduje że nie ma
                        możliwości by tak powiedzmy z 5% nich nie sypnęło co robili
                        naprawdę,
                        a następne powiedzmy 10% nie zostało z powodu nieudolności
                        złapanych.
                        Sprawa nie wychodzi na jaw tylko wtedy gdy z powodu panującego w
                        kraju
                        terroru 'wszyscy' wiedzą co się dzieje a nikt nie odważy się
                        powiedzieć głośno.

                        Prawdopodobnie o ile głosy będą spływały do dość niskiego szczebla
                        obwodów głosowania - przy głosowaniu pocztą "ślimakową" za działa
                        ten
                        sam efekt obronny. Można "kupować" głosy, ale fałszowanie wymaga już
                        sporej armii oszustów, co zwiększa ryzyko wpadki.

                        Sytuacja zmienia się w przypadku głosowania elektronicznego.
                        Będziesz
                        miał w tym wypadku jeden centralny komputer (albo pewnie jakąś
                        macierz
                        komputerów dla bezpieczeństwa i uzyskania odpowiedniej mocy
                        obliczeniowej). Będą do niego spływały głosy z całego kraju. Ciekawe
                        jak masz zamiar zapewnić, że nikt nie pochachmęcił czegoś w
                        oprogramowaniu? Zwłaszcza, że tak naprawdę dość mała ilość osób - w
                        porównaniu do głosowania normalną drogą będzie przy tym systemie
                        sprawować nad nim kontrolę. Wystarczy spisek paru zainteresowanych i
                        wyniki będą takie jakie chcą - byle by nie były to zbyt "nachalne"
                        poprawki względem rzeczywistości. Wyobrażasz sobie jak należało
                        by "kontrolować" z zewnątrz ten system?
                        Chociaż...czytałem już w SF o takim systemie głosowania i sposobie
                        jego kontroli (niestety nie pamiętam tytułu). Jednak było tam
                        założenie że aktualny wynik głosowania jak w audiotele było widać
                        non
                        stop. Wystarczyło że określona ilość ochotników z danej partii
                        oddała
                        głosy o określonej godzinie w sposób zorganizowany. Okazało się że
                        przyrost głosów był znacznie mniejszy. Dalej już była
                        normalna "rozróba".
                        Może ty mi podasz inny sposób kontroli i zniechęcania pojedynczych
                        osób, które czują, że wiedzą lepiej niż naród jak powinny wyglądać
                        wyniki głosowania przy takim systemie?
                        • toja3003 zdaje się, że się kręcimy w kółko 12.09.07, 17:12
                          pytam jeszcze raz: jaka jest gwarancja,
                          że ktoś nie zmanipuluje oprogramowania
                          światowej elektronicznej bankowości i nie
                          ściągnie sobie paru miliardów, bilionów czy czego tam
                          chce na swoje Wyspy Hula-Gula (to też było w
                          paru filmach SF a jednak w praktyce nie boimy się
                          o swoje grube pieniądze a mielibyśmy się bać
                          o jakieś krzyżyki podczas głosowań?).

                          Po drugie systemy do głosowań, o których mówię
                          j u ż są na świecie, od Brazylii
                          do Holandii i od Litwy do Niemiec.
                          Czemu akurat u nas w Polsce nie miałoby
                          to zadziałać? Mówię na początek
                          o zwykłym głosowaniu listowym.
                          • maaac Re: zdaje się, że się kręcimy w kółko 12.09.07, 17:37
                            > pytam jeszcze raz: jaka jest gwarancja,
                            > że ktoś nie zmanipuluje oprogramowania
                            > światowej elektronicznej bankowości i nie
                            > ściągnie sobie paru miliardów, bilionów czy czego tam
                            > chce na swoje Wyspy Hula-Gula (to też było w
                            > paru filmach SF a jednak w praktyce nie boimy się
                            > o swoje grube pieniądze a mielibyśmy się bać
                            > o jakieś krzyżyki podczas głosowań?).

                            Proste. Wiem ile pieniędzy wpłacamy i wypłacamy. Mam nad tym
                            kontrolę. Wiem jak długo i na koncie z jakim oprocentowaniem "leżały"
                            moje pieniądze. Mogę obliczyć należne mi odsetki. Wiem kiedy będę
                            okradziony.
                            Ale NIE WIEM ile naprawdę głosów oddano na kandydata X czy odpowiedź
                            Y w referendum - nie mogę skontrolować prawidłowości liczenia głosów.
                            Nie mam pojęcia czy ktoś mnie nie oszukał. Im mniej osób "bierze"
                            udział przy ich liczeniu tym łatwiej zorganizować fałszowanie.

                            > Po drugie systemy do głosowań, o których mówię
                            > j u ż są na świecie, od Brazylii
                            > do Holandii i od Litwy do Niemiec.
                            > Czemu akurat u nas w Polsce nie miałoby
                            > to zadziałać? Mówię na początek
                            > o zwykłym głosowaniu listowym.
                            Oczywiście. Kiedyś może zadziałać.

                            Chciałbym cię jednak podać inny sposób podejścia zarówno do
                            prawodawstwa jak i konstrukcji wszelakich innych rzeczy
                            (oprogramowanie np też).
                            Nie możesz zakładać z góry, że z twojego dzieła będą korzystać ludzie
                            świecący aureolkami o IQ tak z 500. Będziesz się starać dostosować
                            produkt do "przeciętnego", a nawet poniżej przeciętnego (w ramach
                            kosztów) użytkownika. Prawo więc w Polsce powinno uwzględniać, że
                            spory procent obywateli będzie chciało je obejść i znaleźć w
                            nim "dziury" (bo tak się dzieje na co dzień). Nie było by wtedy
                            takiego płaczu że znów "łobuzy" wykorzystały jakąś "lukę".
                            Ordynacja wyborcza powinna być taka żeby szansa robienia oszustw była
                            jak najmniejsza.

                            Zobacz jakie efekty daje założenie, że "korzystający" z Konstytucji
                            będą wykazywać dobrą wolę? Masz z jednej strony PO, które (choć im
                            kibicowałem, ale należy to przyznać uczciwie) mogło doprowadzić do
                            paraliżu rządu. Z drugiej PiS, który udaje że nie rozumie, że intencją
                            twórców było bez wątpienia, że dopiero przysięga czyni z człowieka
                            ministra. Najwyraźniej w Polsce prawo powinno być bardziej
                            jednoznaczne i lepiej przemyślane, by nie dawać szansy do działań
                            głupich lub na krawędzi prawa.

                            Dokładnie tak samo konstruuje się różne urządzenia... no niby kto
                            będzie kładł paluchy w wirujące części... ale lepiej mieć mocną
                            pokrywę. Programy komputerowe - kto wpadnie na pomysł by uruchomić na
                            raz 50 kopii Worda? Jednak komputer jakoś logicznie na to powinien
                            reagować.

                            Itd. itp. Czyli nie tylko "ile mogę na tym zarobić" ale i
                            jednocześnie "ile mogę na tym stracić". Myśl jednocześnie i o
                            zaletach, i o wadach.
                            • toja3003 ok, zostajemy w Polsce przy 12.09.07, 18:09
                              ręcznych metodach głosowania, w końcu jesteśmy na 60 miejscu pod
                              względem korupcji (za Gabonem) więc jak Gabon te metody wprowadzi to
                              może i my się załapiemy, szkoda, że jesteśmy społeczeństwem bez
                              fantazji i potrafiącym popsuć wszelkie "zabawki". Polak potrafi.
              • 1410_tenrok Interesujące rozważania, ale ma jedno ale 11.09.07, 13:17
                czy nie zastanowiłes nad tym, że w Polsce po prostu, tak na prawde,
                w ciągu ostatnich 300 lat nie było demokracji, oprócz tych krótkich
                okresów - 1918-1926 i obecnie? Czy nie jest to tak, że my nie mamy
                takiego nawyku, jak na Zachodzie. I potrzebujemy czasu, aby
                wytworzyć w sobie pewne nawyki demokratyczne. Biorąc za przykład
                naszych zachodnich sąsiadów. Wielka ilość partii kanapowyh była
                jedną z przyczyn upadku Republiki Weimarskiej. Kiedy tworzono nowe
                panstwa, to znaleziono w sobie tyle zaparcia, aby zamknąć
                konstytucjonalistów w jednym miejscu (mała wyspa na jeziorze w
                Bawarii) dla stworzenia podstaw sensownego systemu, który nie
                dopuszcza do szalenstw. Taki system został stworzony i zaakceptowany.
                A co sie dzieje u nas? Był krótki okres, kiedy próbowano stworzyć
                silny system partyjny. Teraz znów wraz się z powrotem do
                mikrokosmosu partyjnego. Może jednak dla dobra państwa należałoby
                się na tym zastanowić, aby znów stworzyć podstawy dla mocnych
                partii, a nie dla ich mozajki.
                Kolejna sprawa to próba tłumaczenia sensowności trwania prl. Należy
                pamiętać, że wówczas pieniądze nie były takie proste do dostania, a
                więc propozycja Jaruzelskiego, gdyby taka była, nie byłaby łatwa do
                realizji. Po drugie, po cóż miałby prl nadal istnieć? Przecież to
                była degeneracja sił i środków. Ten system nie był stanie wytworzyć
                czegokolwiek pozytywnego. Jedynym powodem, dla którego mógłby trwać
                to kwestia mentalności jego obywateli. Ale i tak, homo sovieticus w
                Polsce jest łatwiej reformowalny, niż np. homo sovieticus w dawnym
                ddr, gdzie sytuacja jest rzeczywiście lekko beznadziejna. Summa
                summarum dobrze się stało, że stało się jak się stało. A po prl nikt
                o zdrowych zmysłach nie powinien płakać.
                • maaac Re: Interesujące rozważania, ale ma jedno ale 11.09.07, 13:32
                  Tajemnica upadku PRL tkwi nie w "myśmy zwyciężyli" czy "SB dogadało
                  się z SB" tylko w tym, że w pewnym momencie nawet partyjne kacyki
                  straciły wiarę w dalsze trwanie tego tworu. W sumie nie trzeba im
                  się dziwić - sami jeździli na zachód, czy wysyłali tam swoje dzieci
                  które po powrocie odkrywały, że ich rodzice, narówniejsi z równych,
                  żyją na poziomie porównywalnym z dobrze opłacanym zwykłym
                  robotnikiem wykwalifikowanym. Własnie takim zwykłym szarym
                  człowiekiem, któremu 'chce się' pracowac i który umie pracować, a
                  nie jakimś zgniłym kapitalistą któremu zyło się o niebo lepiej.
                  No i się rypło jak wiara w ostatnich obrońcach umarła. Szczęście że
                  mieli na tyle zdrowego rozsądku żeby przeszło to w miarę bezboleśnie.

                  Wspomniałem wcześniej pucz Janajewa, który co prawda opisanych
                  wyżej przemian zatrzymać nie mógł (rypło się by tak czy inaczej) ale
                  napewno sporo by namieszał zarówno w samym ZSRR, jak i bardzo
                  możliwe, że w Polsce. Jak dla mnie istnieje spora szansa że decyzja
                  dowódców Tamańskiej Dywizji Pancernej Gwardii i Tulskiej Dywizji
                  Powietrznodesantowej uratowała życie wielu Polakom (choć pewnie o
                  tym wtedy, a i teraz na pewno nie myśleli). Uważam że powinnismy
                  pamiętac o tych ludziach i ich decyzji.
                  • 1410_tenrok Dwie anegdoty 11.09.07, 14:39
                    1. Kiedy po upadku honeckera ukazał sie fotoreportaż z osiedła
                    najwyższych bonzów partyjnych SED, ludzie w Niemczech Zachodnich
                    zwijali sie ze smiechu. Toż, oni żyli, jak normalny pracownik
                    żredniego szczebla w RFN - mówiono. A ja pamiętam czasy studiów i
                    kontakty z różnymi takimi w organizacji studenckiej, co teraz są
                    sztandarowymi postaciami lewicy. Wysyłano ich na stypendia na
                    Zachód. Po powrocie opwoiadali półgębkiem, że czas komuny już minął.
                    2. Co byłoby, gdyby Janajewowi się udało? Z czasów Wałęsy pamiętam
                    taką scenę. Wysoki oficer oddziałów prewencji po pijanemu na jakiejs
                    imprezie mówił "komunistą się jest i komunistą być sie nie
                    przestaje". W owym czasie i elwupiacy i milicjanty czekali tylko na
                    rozkaz, aby zrobić porządek z tą "qrevską demokracją". Czuli się
                    zdradzeni. Ja podziwiam Wałęsę i innych, którzy byli w stanie
                    wytrzymać nerwowo przebywanie w morzu wrogch komuchów, takich
                    wilczków w owczej skórze.
      • maaac :) W pełni zgadzam się z tą opinią. 10.09.07, 16:03
        Proponuję Ci (i innym podobnie myślącym) na zapoznanie się z
        felietonem Adama Cebuli PRL. Ciekawe jaka będzie Twoja opinia na
        jego temat.
        www.science-fiction.com.pl/www/index.php?
        option=com_content&task=view&id=121&Itemid=40
        Dla zainteresowanych moge skan artykułu (cóż trudno można to
        podciągnąć pod piractwo) podesłać mailem.
        • toja3003 dzięki za ten link, maaac, zapoznałem się 10.09.07, 16:13
          a skoro mowa była też o kinematografii dodam swój komentarz:

          Odpowiedź na pytanie dlaczego w PRL polskie kino
          było ważne a teraz o wiele mniej jest
          taka sama jak na pytanie dlaczego ścinki gazet były w klozetach
          bardziej popularne niż normalny papier toaletowy.

          Teraz jest normalna konkurencja
          i demokracja wyboru, także w sztuce.
          I nagle okazuje się, że
          teatr telewizji nie ma milionów
          zwolenników tylko mała grupkę.

          Podobnie jest w kinie.
          Rzekome polskie superprodukcje
          to widzowie w postaci dziatwy
          szkolnej zapędzanej tam przez
          szkolne lektury.

          Jest jeszcze parę nie nakręconych rzeczy.
          Np. pamiętniki Chryzostoma Paska
          albo zapiski Galla Anomina.
          Nakręcić to, zapędzic parę milionów
          dzieciaków do kina i mowić o „sukcesie”.
          A wszystko za nasze podatnicze pieniądze.

          Każdy wytwór kultury musi być dla ludzi
          a nie dla garstki reżyserów czy
          krytyków, którzy mają specyficzne
          potrzeby. Mogą mieć, tylko proszę
          nie za moje podatnicze pieniądze.
          Póki co sam chce decydować na co je wydaje.
      • gobi03 zrobią sobie "okres przejściowy" jak u nas 11.09.07, 13:56
        Ludzie mogli sobie wychodzić na ulice i nic by
        nie zmienili. Polscy towarzysze mieli przyzwolenie
        na przemiany, ze strony radzieckich towarzyszy.
        Mieli też poparcie Zachodu za pośrednictwem Kościoła
        Rzymsko-Katolickiego. To było wiadomo jeszcze przed
        stanem wojennym, że ZSRR boi się śmierci głodowej
        a Zachód boi się destabilizacji tego mocarstwa.
        Chodziło tylko o bezpieczne wycofanie się na z góry
        upatrzone pozycje. Chińska droga była nie do przyjęcia
        z powodu wysokich kosztów społecznych i (znów) prawie
        pewnej destabilizacji.
        Jeszcze raz: ludność cywilna jest bezradna w starciu
        z armią własną oraz armiami "sojuszników" a wojna
        domowa nie rozwiązuje problemów _gospodarczych_.
        Polska droga okazała się skuteczna więc ruscy komuniści
        się uwłaszczyli.

        Nie mów o "tłumieniu demonstracji", bo to mogło równać
        się setkom zabitych i prowadzić do wojny domowej. Nikt
        tego nie chciał.

        Nie o "szarzyznę dnia codziennego" chodziło tylko o
        potworną niewydolność ekonomiczną tego systemu.
        Przypomnij sobie ile lat trwało realizowanie przedpłat
        na Malucha, przypomnij sobie wymianę pieniędzy (a raczej
        dwie wymiany), przypomnij wyniki ekonomiczne rolnictwa.

        W imię czego miał Jaruzelski żądać umorzenia długów?
        Były dużo mniejsze niż obecnie.
        Kraje Zachodu skorzystały wprowadzając swój handel
        i bankowość. Porównując to do organizmu można powiedzieć,
        że przeszczepiły swoje żyły do naszego organizmu, oraz
        trochę własnych organów. Bez tego transfuzje pieniędzy
        i tak nie dawały nadziei na przeżycie pacjenta. A tak,
        to i pacjent żyje i jeszcze zasila swoich dobroczyńców.

        NRD cały czas miała wsparcie z RFN, właśnie z perspektywą
        na ponowne połączenie. Nie znam faktów, ale tak słyszałem.
        Natomiast Polska nie była brana pod uwagę. Popatrz na
        historię: Polaków można podbić ale nie opanować, więc
        po co ładować się w koszty które nie przyniosą zysków?

        I jeszcze raz to samo: upadek komunizmu był upadkiem idei,
        a nie ludzi którzy na nim zrobili kariery. Teraz właśnie
        PiS na tym robi interes polityczny mówiąc o odsunięciu
        od władzy tamtych ludzi. Ja zresztą zgadzam się z tym,
        bo wciąż mamy w Polsce czerwoną pajęczynę, układ który
        przeszkadza nam normalnie żyć. Ten układ to nie tylko
        ludzie (bo ci niech sobie żyją i robią, co kto umie)
        ale również stanowienie prawa, które jest po prostu
        szkodliwe. Szkodliwe jest sprzedawanie za bezcen firm,
        szkodliwe jest sprzedawanie za bezcen mieszkań.
        Spółdzielcy mogą je sobie wykupić, ale na podstawie
        rozliczeń ze spółdzielnią i na podstawie zwykłej wyceny -
        a nie z nakazu Państwa.

        Teraz coś nowego: w Polsce nie mamy partii politycznych.
        Są związywane coraz nowe stronnictwa - a to stronnictwo
        Kaczyńskich, a to Kwaśniewskiego. Samoobrona miała szanse
        stać się partią, ale została przejęta przez Leppera i
        kolegów. Partia musi mieć program i działać przez długi czas
        w skali lokalnej. Tymczasem u nas partie zaczynają się "od
        góry". To oznacza, że nie sa społeczne, tylko powoływane
        przez kogoś, i nieważne czy to Rotschild czy Putin czy CIA.
        Wciąż są kontrolowane przez ludzi takich jak Stokłosa,
        a nie normalnych obywateli. Nie spodziewam się wiele dobrego
        po żadnej partii, a głosuję na PiS bo nie cierpię zdrajców
        (LiD) i sprzedawczyków (PO). Reszta w rodzaju UPR czy LPR
        się nie liczy, bo to nie są politycy.
      • lady_godziwa Re: A jak sami Kubańczycy 11.09.07, 23:15
        toja3003 napisała:

        > Ale prestensje mam także do władców PRL, szczególnie po roku 1984.
        > Dlaczego PZPR oddała w 1989 roku władzę, której mogła nie oddawać?
        >
        > Myślę, że poniekąd oddawano coś, czego tak naprawdę nie było.
        > Ta władza była coraz bardziej ograniczona w swych możliwościach
        > i coraz bardziej także rządzący mieli świadomość,
        > że ich samych własna władza ogranicza, że sami
        > stają się też, w jakimś stopniu, ofiarami systemu,
        > skazanymi na wiekszą czy mniejszą szarzyznę dnia codziennego,
        > bez porywających perspektyw, czy to w sferze ideologii
        > czy nawet materialnej. Żywy trup PRL-u rozkładal się
        > całe lata i w końcu po prostu się rozsypał.

        Pretensje?

        Gdzie ty zyjesz?

        Dziękuj bogu ze tych komuchów odsuneli od władzy!

        Szkoda ze ich nie potraktowali tak jak te komuchy traktowały AKowców!
        Na rakowiecka i pokilku godzinach tortur w wapno!

        > Do kogo ten tekst. Chyba do ludzi, którzy nie zadali sobie trudu
        > zapoznania się z realiami PRL-u. Otóż armia sowiecka nie
        > potrzebowała podejmować decyzji o wchodzeniu do Polski, bo
        > uzbrojonepo zęby radzieckie dywizje już w Polsce były. Cały czas.

        Armia zdRaziecka NIE weszła by do polski, Kulikow odmówił Jaruzelskiemu ...
        Supreme soviet WYRAŻNIE powiedziałJaruzelskiemu ze nie beda sie mieszali w
        problemy Polskie!

        Jaruzelski skomlał do Kulikowa aby ten wysłał armie radziecka do Polski!

        W ostatniej próbie skomlemniao wysłanie wojsk radzieckich do Polski, Jaruzelski
        wysła10 GRUDNIAlFloriana Siwickiego do Kulikowa, Kulikow ODMÓWIŁ spotkania z
        Siwickim!
        Wczesniej powiedział Jaruzelskiemu ze Polska musi rozwiazac swoje problemy SAMA!

        Nie zalęznie że w Polsce stacjonowały uzbrojone wojska Sowieckie, ich
        juz wtedy nie było finansowo stac na interwencje w Polsce!

        Jedynym który czyhal pod granica Polska był Honecker który błahgał Kreml o
        pozwolenie na wkroczenie do Polski, ale Kulikov odmówił jemu tej przyjemnosci!

        TAKA JEST PRAWDA O STANIE WOJENNYM i agencie KGB o kryptonimie "Wolski"
        Wojciechu Jaruzelskim!

        Jaruzelski podpisał lojalke z Moskwa o współpracy jako sowiecki agent w 1946 roku!

    • inka456 Ostatnie dni dyktatora 10.09.07, 15:40
      Życzę z całego serca Kubańczykom, aby w miarę "aksamitnie" udało im
      się przejść przełom po śmierci Fidela. Oby nie dali się wkręcić w
      spiralę nienawiści i rozliczeń. Oby jedną dyktaturę nie zastąpiła
      druga. Oby nie dali się nikomu zdominować (np. potężnemu sąsiadowi
      USA z braterską pomocą).

      Nie ma idealnych rozwiązań. Najlepiej byłoby się dogadać z
      wojskowymi. Tyle, że dogadujący się muszą mieć świadomość, iż za
      kilka lat ktoś ich z tego rozliczy i zarzuci brudny kompromis, a
      nawet zdradę. Skądś to znamy. Po latach zawsze znajdą się mądrzejsi.
      Nie będą oryginalni, tak jak i Polska w swych dziejach nie jest.

      Życzę Kubańczykom wszystkiego najlepszego. Jak najszybciej.
      • lady_godziwa Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 23:21
        inka456 napisała:

        > Życzę z całego serca Kubańczykom, aby w miarę "aksamitnie" udało im
        > się przejść przełom po śmierci Fidela. Oby nie dali się wkręcić w
        > spiralę nienawiści i rozliczeń. Oby jedną dyktaturę nie zastąpiła
        > druga. Oby nie dali się nikomu zdominować (np. potężnemu sąsiadowi
        > USA z braterską pomocą).
        >
        > Nie ma idealnych rozwiązań. Najlepiej byłoby się dogadać z
        > wojskowymi. Tyle, że dogadujący się muszą mieć świadomość, iż za
        > kilka lat ktoś ich z tego rozliczy i zarzuci brudny kompromis, a
        > nawet zdradę. Skądś to znamy. Po latach zawsze znajdą się mądrzejsi.
        > Nie będą oryginalni, tak jak i Polska w swych dziejach nie jest.
        >
        > Życzę Kubańczykom wszystkiego najlepszego. Jak najszybciej.

        Dla Kuby Ameryka jest zbawieniem!

        To trzeba wiedziec a nie stękac!

        Całe Miami i pół Florydy to kubanscy uchodzcy polityczni.

        Kubanczycy ŚNIA aby amerykanie ich zdominiwali!

        Dawniej MAFIA (La Familia) kierowała całym życiem Kuby!

    • inka456 Ostatnie dni dyktatora 10.09.07, 15:49
      Zapomniałabym o najważniejszym:

      Panu Matosowi życzę, aby dożył najpiękniejszych chwil w swoim życiu
      w wolnej ojczyźnie, jako jej bohater.

      Panu Castro życzę, aby nie udał mu się plan spalenia po śmierci
      swojego ciała. Aby zhańbiony został po śmierci okropnie. Choć
      wystarczająco zhańbił się już za życia.

      Może jednak byłoby lepiej, aby ślad żaden po nim nie został... Nie
      brać odwetu. Po co stosować się do jego standardów. Co będzie bardzo
      trudne. Kubańczycy to gorący naród.
    • herr7 Kuba znowu burdelem Ameryki? 10.09.07, 15:56
      Może warto pamiętać wasalizację Kuby przez Amerykę, a także rządy mafii i przez
      mafiozów popieranych dyktatorów. Castro jest kubańskim nacjonalistą który
      wyzwolił swój kraj spod wpływów Ameryki. Niezależność od Ameryki to jest bardzo
      ważny czynnik w samoświadomości Kubańczyków.
      Na szelfie wokół Kuby jest gaz i ropa, co powoli temu krajowi na normalny
      rozwój. Narazie inwestują tam Kanadyjczycy oraz Hindusi. Embargo jest takim
      strzałem sobie w nogę, jaki Amerykanie sami sobie strzelili.
      • lady_godziwa Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 10.09.07, 16:43
        herr7 napisał:

        > Może warto pamiętać wasalizację Kuby przez Amerykę, a także rządy mafii i przez
        > mafiozów popieranych dyktatorów. Castro jest kubańskim nacjonalistą który
        > wyzwolił swój kraj spod wpływów Ameryki. Niezależność od Ameryki to jest bardzo
        > ważny czynnik w samoświadomości Kubańczyków.
        > Na szelfie wokół Kuby jest gaz i ropa, co powoli temu krajowi na normalny
        > rozwój. Narazie inwestują tam Kanadyjczycy oraz Hindusi. Embargo jest takim
        > strzałem sobie w nogę, jaki Amerykanie sami sobie strzelili.


        Kretynie o czym ty bredzisz?

        Hindusi? Kanadyjczycy?

        Co ta banda nierobów wie o inwestycjach?

        Coś ci naprawdę odbiło!


        O jakim uniezależnieniu od Ameryki?

        Ameryka to zbawienie nie tylko dla Kuby!

        I nie piepsz o ropie, bo ropę to masz w zakutym łbie, zamiast mózgu!

        Czy ci wszyscy polacy z UBeckich PZPRowskich rodzin sa az tak ogłupieni?
        prawdziwy: Ciemnogród!


        Idź do psychiatry!
        • herr7 oświeć mnie Jasnogrodzie! 10.09.07, 17:00
          • lady_godziwa Re: oświeć mnie Jasnogrodzie! 11.09.07, 22:23
            Zrób to sam!

            Po prostu WYJDŹ na ostre SŁOŃCE bez nakrycia głowy!!
            • mangusta3 Castro uwolnił Kubę od amerykańskiej mafii i to 12.09.07, 20:57
              jest niestety idiotko fakt niepodważalny, czy wiesz że boss mafii z
              Chicago Sam Giancana dostał zlecenie od CIA na zamordowanie Castro,
              dlaczego ? bo Castro pogonił nie tylko gangsterów którzy opanowali
              przemysł rozrywkowy na Kubie ale i amerykańskie korporacje zbijające
              kolosalne zyski dzięki korupowaniu polityków i urzędników, płaceniu
              symbolicznych kwot podatku, łamaniu prawa i wyzyskowi pracowników
              Hawana stała się dla Amerykanów centrum tandetnej rozrywki, hazardu,
              nocnego życia, narkotyków, alkoholu i prostytucji

              rządy Castro przywóciły Kubie godność narodową, bezpieczne ulice,
              likwidację analfabetyzmu i powszechną opiekę zdrowotną
              na Kubie w przeciwieństwie do USA nie ma zorganizowanej
              przestępczości i rasizmu
              • giuseppe53 demoludy nie mialy mafii - wladza to gangsterzy! 21.09.07, 23:03
                a mafia nie toleruje konkurencji.
                Podobnie zreszta za Hitlera i Musoliniego, bandyci siedzieli w SS, Gestapo i
                innych organizacjach i mordowali ludzi.
                Identycznie w Rosji - wiekszych bandytow jak Stalin, Beria, Dzierzynski, Trocki
                itd. swiat nie widzial.
                Itd.itp.
        • kwicolek Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 07:27
          lady_godziwa napisała:
          > O jakim uniezależnieniu od Ameryki?
          >
          > Ameryka to zbawienie nie tylko dla Kuby!

          No!
          Zbawili już wielu.Wietnam,Afganistan,Irak... .
          • wrojoz Co na to nasz polski dyktator.? 11.09.07, 17:12
          • lady_godziwa Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 23:00
            kwicolek napisał:

            > lady_godziwa napisała:
            > > O jakim uniezależnieniu od Ameryki?
            > >
            > > Ameryka to zbawienie nie tylko dla Kuby!
            >
            > No!
            > Zbawili już wielu.Wietnam,Afganistan,Irak...

            Oczywiscie że zbawili przed czerwona epidemią!

            Jak sie nazywa noworodek w krajach islamskich, Afganistanie i Iraku?

            BOMBA!

            I słusznie Amerykanie w Iraku i Afganistanie powinni strzelac do
            wsystkiego co się rusza!

            Powinienes podziekowac Amerykanomże dzisiaj możesz głupoty klepac i nie
            zdechłeś z głodu dzieki humanitarnej pomocy przesyłanej do Polski dla dzieci!

            Ale bydło z PZPRu które rozkradało ta pomoc NIGDY by ci o tymnie
            powiedziło, bo to była "zimna wojna" ... i naklejali na te amerykanskie
            przesyłki RUSKIE naklejki!

            mleko w proszu, olej z oliwy, ziarna, kukurydze, cytrusy, czekolade, ... i
            wiele innych ...

            Amerykanie walczyli z komuchami tylko po to abyś ty mógł na nich dziś narzekac!

            To nie Wałęsa obalił komunizm i rozpiepszył Związek Zdradziecki, a Ryszard
            Jerzy Kukliński, Ronald Reagan, Karol Woytyła, Zbigniew Brzeziński i Mikhail
            S. Gorbachev!

            Gdyby Amerykanie byli na tyle mądrzy i NIE dopuscili Prezia dowładzy to ty
            byś dzisiaj nie krakał na PiS iKaczyńskich!

            Ciemnogród ignoruje fakt ze po PZPR i systemie komunistycznym w Polsce
            największe szkody były spowodowane po przez Jaruzelskiego, Wałęsę, i własnie
            dziesiec lat niewoli pod Kwaśniewskim, i Millerem!

            Nadal sluchaj bzdur Michnika i jeszcze lepiej Urbana, to pewnie
            dostaniesz DOKTORAT z Politologii! ...

            To nie PiS i Kaczynnscy sa winni a ich poprzednicy, a dzisiaj my wszyscy
            za to płacimy.

            Jakmasz pretensje do Amerykanów to nie dlatego ze oni sa winni, a dlatego
            że wschod jest czerwony!

            Kwaśniewski to rusek, agent KGB (agent "kat", Alek") a nie polak!

            Izaak Stolzman vel Kwaśniewski podejmuje się zacierania swojej zbrodniczej
            działalności zamykając usta świadkom pod groźbą utraty życia. W roli lekarza na
            zlecenie KGB (bez ukonczonych studiów) zamieszkał w Białogardzie przy Ul.
            Bohaterów Stalingradu 10 (obecnie
            Dworcowej).
            Przepoczwarza się w katolika, co wynika z księgi zawartych małżeństw
            kościoła parafialnego w Białogardzie, w którym 6 lutego 1954 r. zawarł związek
            małżeński. Zdzisław Kwaśniewski, ur. w 1921 r. w ZSRR poślubił Aleksandrę
            Pałasz, ur. 28 grudnia 1929 r. w Wilnie, z zawodu pielęgniarkę. Z małżeństwa
            tego w domu przy
            ówczesnej ul. Bohaterów Stalingradu 10, urodził się 15 listopada 1954 r.
            "prezio" i jego siostra Małgorzata Sylwia ktora mieszka w Szwajcarii i jest
            żona dentysty szwajcarskiego SSmana gdzie wspołópracuje z nim nad protezami
            dentystycznymi !

            W Polsce obowiązuje zasada prawa krwi (Obywatelstwo polskie nabywa się przez
            urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi - art. 34 ust. Konstytucji
            RP). Jednak posiłkowo stosowana jest także zasada ziemi (dziecko urodzone lub
            znalezione w Polsce nabywa obywatelstwo polskie, gdy oboje rodzice są nieznani
            bądź nieokreślone jest ich obywatelstwo lub nie posiadają żadnego obywatelstwa –
            art. 5 Ustawy z 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim!



            Ponjał durak?
            • jot10 Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 12.09.07, 06:43
              Pamiętliwy, nikczemny, mściwy, nieodpowiedzialny, wybuchowy, z niebywale rozdętym ego, który swą osobowość buduje na wyrządzaniu krzywdy innym, nawet gdyby miał to być cały naród.

              Nie,nie – misiu, to nie jest charakterystyka twojego „wodzusia”,słoneczka błyszczącego od Bałtyku po Tatry Jareczka.
              To charakterystyka Fidela Castro, wyrażona przez Hubera Matosa, jednego z przywódców rewolucji kubańskiej w 1959 roku.
              Jednak charakterem są podobni, przyznasz!

              A tak do twego nicka.
              Gdybyś wsiadła na rower (na konia nie zgodziłoby się Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami),przechodnie w popłochu uciekaliby w bramy.
      • loppe Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 09:59
        Można sobie pisać rózne rzeczy a prawda jest taka że gdyby Fidel nie
        miał dużego poparcia na Kubie to już dawno byłaby tam rewolta
        przeciw niemu i obaliliby go tak jak kiedyś Fidel obalił Baptistę.

        Mało się u nas pisze o okrutnych błaznach z krajów sąsiedzkich jak
        Haiti itd
        • jaszynek Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 12:32
          do rewolty to potrzeba przywodcy. ludzie bez komendy tak sami z
          siebie na ulice nie wyjda. A potencjalnych przywodcow rewolty wybito
          w "wypadkach samochodowych" i w wiezieniach.

          Castro zgwalcil swoj narod i pobil. A zgwalcony narod ma przetracony
          kregoslup.
          • loppe Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 13:16
            Zauważ że Kubańczykom nie grozi żadna interwencja z zewnątrz
            wspierająca Castro (jak Polakom za czasów ZSRR) - wprost
            przeciwnie:) interwencja przeciw Castro byłaby bardziej
            prawdopodobna. Nie jest możliwe by facio trwał bez szczerego
            poparcia min. 1/3 narodu

            ps. Ceasescu też wsszystkich osłabił zanim oni jego osłabili:)
            • wrojoz Czy PiS nie podobny.? 11.09.07, 17:13
            • lady_godziwa Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 11.09.07, 23:25
              loppe napisał:

              > Zauważ że Kubańczykom nie grozi żadna interwencja z zewnątrz
              > wspierająca Castro (jak Polakom za czasów ZSRR) - wprost
              > przeciwnie:) interwencja przeciw Castro byłaby bardziej
              > prawdopodobna. Nie jest możliwe by facio trwał bez szczerego
              > poparcia min. 1/3 narodu
              >
              > ps. Ceasescu też wsszystkich osłabił zanim oni jego osłabili:)


              Mylisz sie!

              Uchodzcy politycni z Kuby którzy sa bardzo dobrze usytuowaniu w Miami
              kilkakrotnie już próbowali obalic Castro, ale ich na to nie stac!

              Przy pierwszej lepszej okazji uchodzcy kubanscy by skoczyi na kark Castro i
              zakutego w łańcuchy przeciagneli by go samochodami po drogach Kuby!
              • loppe Re: Kuba znowu burdelem Ameryki? 12.09.07, 08:48
                No ale potwierdzasz co napisałem zaczynając od słów...mylisz sie:)
      • 1410_tenrok Przecież Kuba i tak już jest burdelem! 11.09.07, 13:22
        Wystarczy tam pojechac. Co prawda, nie Ameryki, ale co tam. Zabawny
        karaibski Bangkok.
        Czy Amerykanie strzelili sobie w nogę? Smiem wątpic. Inwestują w
        wielu innych miejscach. A emigracja kubanska jest niezłym faktorem
        ekonomicznym południowych stanów.
        Castro odejdzie i Kuba będzie się rozwijać. Jej bogactwa i położenie
        dadzą ludziom możliwość sensownego życia.
    • fazi_ze_sztazi Re: Ostatnie dni dyktatora 10.09.07, 18:59
      wg mojej skromnej opini wydarzy sie jeden z dwoch czarnych
      scenariuszy:
      a) - nie zmieni sie prawie nic, rezim bedzie sie mial dobrze a
      ludzie beda siedziec cicho i organizowac kolejne uroczystosci, tym
      razem w roczice smierci fidela.
      b) - zrobi sie jeden wielki burdel, ludzie beda dopuszczali sie
      samosadow, przy duzym wsparciu nielegalnych sil ktore juz na kubie
      sa (mafia/narkotyki). bedize tak jak teraz jest w afganistanie,
      wielki balagan i kasa z narkotykow (transportu)

      rozwiazanie o ktorym marzy ten pan z artykulu jest zbyt nierealne.
      poprawcie mnie jesli sie myle, ale oprocz jesieni ludow w 1989 to
      chyba usuniecie rzadow komunistycznych nigdzie nie odbylo sie
      bezkrwawo.

      p.s. tak juz na marginesie, Kuba jest 90 mil (morskich) od Key West
      a nie od Miami.

      Miami - Havana, 367 km, 228 miles, 198 nm


      pzdr.
      • pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 09:47
        > poprawcie mnie jesli sie myle, ale oprocz jesieni ludow w 1989 to
        > chyba usuniecie rzadow komunistycznych nigdzie nie odbylo sie
        > bezkrwawo.
        poprawiam cię. ostatnimi czasy znaleźc mozna wiele przykładów na to, że od rządów autorytarnych (bo taki jest zarzut wobec kuby) można odchodzić bezkrwawo. Począwszy od portugalii, hiszpanii, poprzez całą jesień ludów (z wyjątkiem rumunii). także przykład rpa świadczy o tym że można zmienić zbrodniczy system bez rozlewu krwi.

        myślę, że na kubie wszystko potoczyłoby się wg scenariusza "iberyjskiego", gdyby amerykanie powstrzymali sie od ustawiania sytuacji po śmierci caudillio, ale na pewno się nie powstrzymają. wielka szkoda bo kubańczycy to naród, wbrew temu co się wypisuje, także w tym artykule (gdybym był kubańczykiem kopnąłbym autora w tyłek za takie obelgi), przygotowany do demokracji. są przede wszystkim wykształceni (wiekszy odsetek ludności z wyższym wykształceniem niż w usa i nie piszę o absolwentach kursów marksizmu-fidelizmu) a poza tym mają swoj rozum i specyficzny dla regionu zdrowy rozsądek. że nie wychodza na ulice? wyjdą kiedy to będzie miało sens. i na pewno nie czują się "nędzarzami, pariasami, obcymi we własnym kraju". to jest myślenie życzeniowe części opozycji (głównie odtrąconych współpracowników fidela, coś jak u nas wałęsa i kaczory). z takim odejściem do narodu na pewno wiele nie zwojują. w ameryce południowej ludzie ciężko znoszą kiedy tak się o nich mówi:)
        • tedy-owedy Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 10:56
          Po pierwsze: kogóż chcesz kopać w tyłek? Matosa co 20 lat w wiezieniu siedział,
          czy pytającego?

          Po drugie: jak możesz twierdzić, że ktoś, kto nie zaznał demokracji, jest do
          niej gotowy? Czy samo wykształcenie wystarczy? Czy wiesz, jak studenci wszytkich
          kierunków na Kubie są indoktrynowani? Czy porządne wykształcenie
          specjalistyczne, dajmy na to medyczne, robi z człowieka demokratę?
          Poza tym prawdziwym problemem jest to, co zostało wyraźnie przez Matosa
          powiedziane: "Moralność pracy nie istnieje". Czemu zresztą nie ma się co dziwić;
          kto szanuje pracę za 15$ miesięcznie? Kiedy będąc na Wyspie rozmawiałem z
          wykształconymi Kubańczykami, sami przyznawali, że społeczństwo absolutnie nie
          jest gotowe na prowadzenie jakichkolwiek wolnorynkowych przemian. Korupcja na
          niespotykaną skalę. Kradzież dobra przedsiębiorstwa to całkowita normalka - wie
          to każdy, kto chciał nieco taniej kupić orginalne cygara. Idąc ulicami Hawany
          Centrum spotyka się rzesze bezczynnych ludzi, z których część tylko podejmuje
          inicjatywę w postaci chęci wyciągniecia od turysty jednego lub dwóch pesos. Ci
          bardziej przedsiębiorczy zazwyczaj opierają swój "biznes" o czarny rynek, a więc
          nie są przyzwyczajeni do respektowania jakichkolwiek reguł.

          Po trzecie: nie byłbym taki pewien, czy Kubańczycy nie czują się nędzarzami we
          własnym kraju. Znowu, wystarczy przejść się uliczkami Starej Hawany. Wszystko,
          co jest przeznaczone dla turystów wygląda pięknie. Te wspaniałe hotele muszą dla
          Habaneiros być oazami innego świata, do którego nie mają wstępu (Kubańczyk nie
          może ot tak wejść sobie do hotelu). Nie mają wstępu, choć jest o krok od ich
          domu, który z kolei nie wiadomo jakim cudem nie zawalił się jeszcze. Ten obraz
          niedostępnego bogactwa musi sprawiać, że czują się pariasami.

          Po czwarte wreszcie: Czy Ty tam w ogóle byłeś? Jeśli nie, to polecam podróż,
          przekonaj się jak jest naprawdę.
          • pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 18:19
            > Po pierwsze: kogóż chcesz kopać w tyłek? Matosa co 20 lat w wiezieniu siedział,
            > czy pytającego?
            czytanie ze zrozumieniem jednoznacznie wskazuje na tę drugą osobę
            > Po drugie: jak możesz twierdzić, że ktoś, kto nie zaznał demokracji, jest do
            > niej gotowy?
            zaznali więcej demokracji niż my rzed 89 możesz mi wierzyć. to jest ameryka- młoda cywilizacja, nie przykładaj do tego świata naszej miary
            > Po trzecie: nie byłbym taki pewien, czy Kubańczycy nie czują się nędzarzami we
            > własnym kraju.
            w czasie przechadzek nie zajrzałes może do dewizowego supermarketu gdzie ceny nawet dla mnie cudzoziemca przyprawiały o zawrót głowy, a kolejki do kas stały takie jak u nas przed świetami. w zwykłych skleach nie ma nic oza ryżem i fasolą a tam można kupić wszystko i to jest dla rządu sposób wyciągania od obywateli dolarów. skąd mają tyle dolarów, jest to zagadka. część od diaspory, część z kombinacji, w których są mistrzami świata. wiem że to pokręcony system, ale takie tam sa układy
            > Po czwarte wreszcie: Czy Ty tam w ogóle byłeś? Jeśli nie, to polecam podróż,
            > przekonaj się jak jest naprawdę.
            jak bym nie byl to bym sie tak nie wymądrzał. widać jednak, że nie wystarczy być, żeby coś z tego zrozumieć. sporadyczny kontakt z rzeczywistością kubańską w czasie zwiedzania hawany w drodze powrotnej z varadero rzeczywiście może szokować, ale to spoleczeństow jest bardziej zaskakujące niż się na pierwszy rzut oka wydaje. ja drugich takich ludzi nigdzie nie spotkałem
            • belus77 Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 00:36
              pszeszczep666 napisał:

              > skąd mają tyle dolarów, jest to zagadka.

              Miami, Florida, La Yuma!

              Pieniadze przesylane rodzinom na Kubie to druga po turystyce pozycja
              w budzecie ... cukier jest importowany juz od kilku lat!
            • tedy-owedy Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 10:54
              > > Po pierwsze: kogóż chcesz kopać w tyłek? Matosa co 20 lat w
              > > wiezieniu siedział, czy pytającego?
              > czytanie ze zrozumieniem jednoznacznie wskazuje na tę drugą osobę

              Ze strony prowadzącego wywiad znalazłem dwa twierdzenia (reszta to pytania):
              "Dźwignąć Kubę z ruiny to gigantyczne zadanie" oraz "Społeczeństwo kubańskie
              jest skrajnie zatomizowane, opozycja jest słaba", o to Ci chodzi? Tylko czemu za
              to kogoś kopać?

              > zaznali więcej demokracji niż my rzed 89 możesz mi wierzyć. to jest
              ameryka-młoda cywilizacja, nie przykładaj do tego świata naszej miary

              Nie rozumiem. 1925 - dyktatura Moralesa, 1933 - wchodzi Batista, rządzi (choć
              nie jest cały czas prezydentem) do 1944, w 1952 przeprowadza zamach, potem
              przychodzi Castro. A więc kilka pokoleń z rzędu doświadczyło ledwie
              kilku-kilkunastu lat względnej demokracji. Z tych co żyją, znakomita większość
              nie miała jednak z nią styczności. Dlaczego mają być na nią gotowi?


              > w czasie przechadzek nie zajrzałes może do dewizowego supermarketu gdzie ceny
              nawet dla mnie cudzoziemca przyprawiały o zawrót głowy, a kolejki do kas stały
              takie jak u nas przed świetami. w zwykłych skleach nie ma nic oza ryżem i fasolą
              a tam można kupić wszystko i to jest dla rządu sposób wyciągania od obywateli
              dolarów. skąd mają tyle dolarów, jest to zagadka. część od diaspory, część z
              kombinacji, w których są mistrzami świata. wiem że to pokręcony system, ale
              takie tam sa układy

              Zgoda, są supermarkety z niebotycznymi cenami, gdzie i dla mnie było za drogo.
              Jak mówisz, tylko tam można dostać niektóre towary, więc Kubańczycy są na nie
              skazani. I jest to właśnie instrument rządu do trzymania społeczeństwa w
              permanetnej biedzie. Wybacz, ale dla mnie bieda tam krzyczy z każdego kąta. I
              kontrast pomiędzy tym co turystyczne, a tym co nie, musi również Kubańczykom
              uświadamiac ich położenie. Oczywiście, przykładam miarę europejską, być może w
              porównaniu z "demokracjami" Ameryki Południowej, nie wypada to tak źle.


              > jak bym nie byl to bym sie tak nie wymądrzał. widać jednak, że nie wystarczy
              być, żeby coś z tego zrozumieć. sporadyczny kontakt z rzeczywistością kubańską w
              czasie zwiedzania hawany w drodze powrotnej z varadero rzeczywiście może
              szokować, ale to spoleczeństwo jest bardziej zaskakujące niż się na pierwszy
              rzut oka wydaje.

              Ja z kolei bym się nie wymądrzał, gdybym był w Varadero, a w drodze powrotnej
              zahaczył o Hawanę. Nie twierdzę, że zrozumiałem wszytko, co tam się dzieje, z
              pewnymi Twoimi twierdzeniami nie moge się jednak zgodzić.


              > ja drugich takich ludzi nigdzie nie spotkałem

              Ja też nie. Z tym się akurat całkowicie zgadzam.
              • belus77 Zobaczyc Varadero i umrzec! 12.09.07, 12:41
                Co za koszalki opalki? Varadero to nie Kuba, nie oszukujmy sie!
          • belus77 Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 00:33
            Masz bardzo trzezwy i prawdziwy obraz spraw na Kubie, moim zdaniem.
            Miliony ludzi urodzilo sie juz pod Fidelem i mimo, ze go nienawidza
            to jednak jakakolwiek krytyka tego blazna ze strony obcokrajowcow
            nie jest mile widziana ... es Cuba, man!

            Hotele tylko dla turystow, to wymysl Fidela w celu zahamowania
            prostytucji w hotelach. Jednak jest to nawrot do czasow Batisty,
            kiedy segregacja rasowa byla ostra jak w RPA. Zadna czekoladka nie
            wejdzie do hotelu bez characzu dla goscia w granatowych spodniach i
            blekitnej (Sepsa) lub bialej (MININT) koszuli. Zazwyczaj wystarcza
            CUC20 zeby dziewczyna zostala wpuszczona z turysta na gore. Tam
            postanie cala noc zeby dostac rano wiecej niz jej matka za miesiac
            legalnej pracy ... Kuba byla burdelem juz przed 1959 rokiem!

            Kilka tygodni temu bylem w hotelu gdzie bylo bardzo duzo Kubincow z
            tzw. "misji" medycznych w Wenezueli. Jest to kasta spoleczna
            wykreowana przez kolejny paradoks tych dyletantow ekonomicznych od
            Fidela: praca na "misji" to zyla zlota ... brakuje tylko Pewexu,
            zeby sie poczuc jak w PRL ... chwilunia, Pewexy tez sa! Nazywaja sie
            Cubalse albo Cimex, a sa wlasnoscia rodziny Castro!

            Fidelismo es muerte!!!
        • jaszynek Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 12:34
          pszeszczep666 napisał:
          > na pewno się nie powstrzymają. wielka szkoda bo kubańczycy to
          naród, wbrew temu
          > co się wypisuje, także w tym artykule (gdybym był kubańczykiem
          kopnąłbym autor
          > a w tyłek za takie obelgi), przygotowany do demokracji. są przede
          wszystkim wyk
          > ształceni

          Pol-Pot byl absolwentem sorbony, co nie przeszkodzilo mu wymordowac
          kilka milionow ludzi. Wyksztalcenie nie ma tu nic do rzeczy.
          • pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 18:08
            wytłumaczę w sposób bardzo zrozumialy:
            to nie jeden pol pot, czy castro czynią dyktaturę, ale ludzie, którzy im ulegają, dlatego w rozwiniętych społeczeństwach trudniej wprowadzić dyktaturę. a rozwój społeczeństw mierzy sie między innymi poziomem wykształcenia. taki wskaźnik wchodzi w skład hdi- human development index czyli współczynnika rozwoju ludzkiego, najszerzej przyjętej miary pozomu rozwoju cywilizacyjnego. bierze on pod uwagę trzy wskaźniki: pkb- to oczywiste, ale wiadomo, ze poziom życia całego społeczeństwa nie zalezy tylko od pkb, bo dobry dochód narodowy może byc konsumowany rzez waska elite, podczas gdy reszta społeczeństwa żyje w nędzy jak to ma miejsce w interesującej nas ameryce poludnowej, gdzie ekonomiści ciesza się z cudu gospodarczego a ludzie umierają z głodu nędzy i braku opieki medycznej. dlatego w hamach hdi bierze się pod uwagę obok pkb także średnią długość życia i tzw współczynnik skolaryzacji, czyli najprościej tłumacząc odsetek osób z wyzszym wykształceniem.
            i co ciekawe kuba jest tu całkowytym światowym wyjatkiem. bowiem o ile w przypadku innych krajów o wysokim pkb obraz psują dwa pozostałe wskaźniki, to w przypadku kuby jest dokładnie odwrotnie: średnia długosc życia i wsółczynnik skolaryzacji sa najwyższe w całym regionie, a w przypadku obu ameryk tylko w kanadzie te wskaźniki są wyższe.
    • gekon1979 w piekle czekaja 11.09.07, 09:30

    • callisto1 A jednak szkoda,że wymyka się 11.09.07, 09:39
      doczesnej sprawiedliwości. Radosna to wieść że kolejny bandzior
      kończy swój plugawy żywot ale jednak zbyt łaskawy jest Los dla
      takich wyrzutków. Śmierć dla niego powinna być aktem
      sprawiedliwości.A on pewnie ma ten luksus że ucieka. Trudno. Ale i
      tak się bardzo cieszę. Bez tego ludobójcy świat jednak trochę lepszy
      będzie. Nawet jeśli niewiele,to jednak lepszy. Mam nadzieję,że choć
      współzbrodniarzy lud kubański powyciąga ze szczurzych nor i rozprawi
      sie z nimi tak jak na to zasłużyli.
      • pszeszczep666 Re: A jednak szkoda,że wymyka się 11.09.07, 09:51
        Mam nadzieję,że choć
        > współzbrodniarzy lud kubański powyciąga ze szczurzych nor i rozprawi
        > sie z nimi tak jak na to zasłużyli.

        tak dokładnie, miejmy nadzieje, że i kubańczycy znajda swojego jarosława i swój pis i wszystko rozliczą:))
    • margotje Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 10:03
      Taki sam los spotkalby Polske, gdyby przy wladzy (o zgrozo) nadal zostal parias
      walesa...
      Na szczescie narod sie opamietal.
    • michalparadowski Ostatnie dni dyktatora na Kubie! 11.09.07, 10:06
      Natomiast tu w Polsce, mamy pierwsze dni dyktatora. Tyle, że mniej
      okrutnego, za to bardziej śmiesznego.
      Gdyby naród w większości nie był ciemny (J.Kurski-licentia poetica),
      byłaby szansa odsunięcia tegoż.
      Ale niestety w kraju ciemnota, łasa na puste obiecanki.
      W takiej sytuacji, przyjdzie nam popróbować, tej śmiesznej dyktatury.
      Bo budżet musi się zawalić, żeby durnie dzieki drożyznie pojęły, że
      ich po prostu wykiwano!
      A tak przy okazji. Gdzie się podział Pan Prezydent?
    • abhaod prl to był raj 11.09.07, 11:19
      w porównaniu z tym komunistycznym piekłem
    • lady_godziwa Ostatnie dni dyktatorów 11.09.07, 11:46
      "Fidel Castro mógł przejść do historii jako dobroczyńca narodu, a przejdzie
      jako okrutny błazen, który naród zdruzgotał. Potomność skaże go na zapomnienie -
      mówi jeden z przywódców rewolucji kubańskiej w 1959 roku."

      I nikt z nas jego niebędzie żałował!
      A nawet Putin ma go w "dużym powazaniu"!

      "Raul Castro może uciec do Chin albo Wietnamu. On i jego brat złupili Kubę.
      Podobno Raul ma na zagranicznych kontach - w Brazylii, Hiszpanii, we Włoszech i
      w innych krajach - 2 miliardy dolarów. Ale do Hiszpanii czy Włoch nie ucieknie,
      bo tam może go dopaść jakiś sędzia Garzón. A z Wietnamu czy Chin nikt go nie
      deportuje. Tyle tylko, że inni współpracownicy Fidela nie dadzą Raulowi tak
      łatwo uciec."


      No a Jaruzelskiemu i Kiszczakowi uciec się jeszcze nie udało!
      2 miliardy dolarów?

      Cłowieku pomyliłes sie!

      On ma ponad 20 milliardów dolarów ukradzionych z Kuby Z.Sa.o.o!

      Jak Marcos uciekał z filipin na Hawaje, to nawet nie mógł tej kasy wziąśc
      ze soba (do nieba).

      A buty Imeldy .... sie na bok rozchodziły! Wszystkie 3000 par!

      Jak Castro wreszczie wyciagnie ngi to w Polsce bedzie święto Nąrodowe,
      inwestujcie dzisiaj w alkohol, bo go może zabraknac!

      Alkohol OTRZEŹWIA!
    • indris "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 12:16
      Czyli nikt nie jest sędzią w swojej sprawie. Autor całkowicie
      ignoruje uczucia Latynosów do USA, które sa bardzo podobne do
      polskich do ZSRR. Życzyłbym Kubańczykom, żeby znaleźli swojego
      Chaveza a NIE Balcerowicza.
      • maaac Re: "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 12:52
        Chavez jest "kolegą" Castro... Życzysz im by nic się nie zmieniło?
        • cat_s Re: "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 13:18
          jaszynek napisał:

          > Pol-Pot byl absolwentem sorbony, co nie przeszkodzilo mu wymordowac
          > kilka milionow ludzi. Wyksztalcenie nie ma tu nic do rzeczy.

          Jaszynek, jak coś piszesz publicznie, to sprawdź najpierw źródła.
          Pol Pot absolwentem Sorbony? Niezły żart.

          " [Pol Pot] studiował na prywatnej uczelni technicznej EFR w Paryżu, nie uzyskał dyplomu "
          • pszeszczep666 Re: "Nemo iudex in causa sua" 11.09.07, 18:26
            o to ciekawe też byłem przekonany że studiowal na sorbonie, ale sprawdziłem na szybko w wiki i wygląda ze masz rację. dzięki:)
            • mulla_komar Bo studiowal. 12.09.07, 13:43
              Wpisz w google pol pot sorbonne i zobaczysz ile o tym tekstow.


              chocby ten fragment 'Founded in 1257 by theologian Robert de Sorbon, the
              Sorbonne has educated such prominent figures as St. Francis Xavier, Jean-Paul
              Sartre, Norman Mailer, Jean-Luc Godard and Pope Benedict XVI. Genocidal
              Cambodian dictator Pol Pot was one of its more notorious alumni.'

              z

              www.newsvine.com/_news/2007/05/24/737357-the-sorbonne-a-reform-target
              Tak wiec miales racje a wikipedii nie nalezy za bardzo ufac.

              Pozdr.
    • cubeltd Idealna charakterystyka 11.09.07, 13:09
      "Pamiętliwy, nikczemny, mściwy, nieodpowiedzialny, wybuchowy, z niebywale rozdętym ego, który swą osobowość buduje na wyrządzaniu krzywdy innym, nawet gdyby miał to być cały naród."

      Skąd ten Pan tak dobrze zna naszego premiera?
      • pszeszczep666 Re: Idealna charakterystyka 11.09.07, 18:30
        touche:))
    • wlodzimierz.ilicz GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 13:40
      po wojnie burdelem USA, w tym dla pederastów...
      Gdy władzę przejął Castro to się skończyło.
      A jak umrze to wtedy Kubanki może znów zostaną prostytutkami.
      Jeżeli Kuba nie obroni niezależności.
      • kapitan.kirk Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 14:01
        wlodzimierz.ilicz napisał:

        > po wojnie burdelem USA, w tym dla pederastów...
        > Gdy władzę przejął Castro to się skończyło.
        > A jak umrze to wtedy Kubanki może znów zostaną prostytutkami.
        > Jeżeli Kuba nie obroni niezależności.

        To jakiś żart? Jedyna różnica polega na tym, że teraz Kubanki są o
        wiele tańsze niż za czasów Batisty, a prostytucja "turystyczna" dużo
        bardziej powszechna.

        Poza tym czytaj ze zrozumieniem: facet był jednym z przywódców
        antyamerykańskiej rewolty i z artykułu wynika, że nie ma bynajmniej
        powodu Jankesów lubic. Po prostu uważa, że Castro narobił na Kubie
        jeszcze większego syfu niż jego proamerykańscy poprzednicy - i tu ma
        niestety rację.

        Pzdr
      • tedy-owedy Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 14:07
        Teraz właśnie Kuba jest rajem dla szukających seksu. Idąc wieczorem przez Hawanę
        nie sposób opędzić się od propozycji, również od 15-letnich dziewcząt.
        Niewiarygodna bieda w połączeniu z otwarciem Kuby dla turystów sprawiły, że
        handluje się tam, czym można... Polecam milczeć, jak się pojęcia nie ma ...
        • lady_godziwa Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 22:29
          tedy-owedy napisał:

          > Teraz właśnie Kuba jest rajem dla szukających seksu. Idąc
          > wieczorem przez Hawanę nie sposób opędzić się od
          > propozycji, również od 15-letnich dziewcząt.
          > Niewiarygodna bieda w połączeniu z otwarciem Kuby dla turystów
          > sprawiły, żehandluje się tam, czym można...
          > Polecam milczeć, jak się pojęcia nie ma ...

          Masz racje!

          Sczególnie Polacy Ci z Samoobrony i SLD uwielbiali "corridy" na Cubie!
      • lady_godziwa Re: GW stale marzy o czasach gdy Kuba była 11.09.07, 22:27
        wlodzimierz.ilicz napisał:

        > po wojnie burdelem USA, w tym dla pederastów...
        > Gdy władzę przejął Castro to się skończyło.
        > A jak umrze to wtedy Kubanki może znów zostaną prostytutkami.
        > Jeżeli Kuba nie obroni niezależności.

        Nie NIE była i nie przez tego intelektualnego Castrata!
        Amerykanom NIE wolno było podrózowac na Kubę - EMBARGO!

        a propo prostytutek to zawód taki sam jak każdy inny!

    • 2560a cyrk objazdowy 11.09.07, 15:15
      Tzw opozycjonisci kubanscy jezdza po swiecie i za oplata opowiadaja
      jak ciezko jest na Kubie. Tak jest z tym podobno wielkim przewodca
      rewolucji , ktory jako "jedyny, ... przeciwstawił się dyktatorskim
      i komunistycznym zapędom Fidela Castro."JEDYNY!!! A reszta byla za!!!
      To nie zauwazyl , ze rewolucja od poczatku byla oparta na filozofii
      marksistowskiej? Przeciwstawil sie bo chcial wladzy! Teraz jezdzi i
      opowiada co chca inni. Tak jak kubanscy uciekinierzy na Florydzie,
      ktorzy znalezli tam raj.Raj bo moga sie narkotyzowac, zakladac gangi
      a ci porzadni nawet pracowac przy garach w knajpie.Kuba jest jaka
      jest dzieki Fidelowi i amerykanskim embargom. Jest cudem ze kraj
      przetrwal w takim stanie pomimo amerykanskich zapedow. Pomyslcie
      jaka by byala Polska gdyby ja wyizolowac. Co bysmy mieli? NEDZE! Na
      Kubie jest biednie ale wszyscy sa nakarmieni ,ubrani, maja dach nad
      glowa i DARMOWE szkoly na doskonalym poziomie.To ze dzieciaki nie
      stukaja calymi dniami w komputerowe gierki to tylko na zdrowie im
      wychodzi.
      Fidel wkrotce umrze, pozniej przyjdzie , za przeproszeniem,
      demokracja. Ulice zapelnia sie uzywanymi samochodami z Ameryki,
      chodniki zebrakami jak na Haiti, malolaty zamiast do szkoly beda
      robic dobrze spasionym panom turystom, na ulice bez ochrony nie
      bedzie mozna wyjsc, uprawe trzcine cukrowej zamieni sie na bardziej
      oplacalne konopie albo mak,dawni wlasciciele odbiora swoje
      posiadlosci a glownie ziemie,....
      I najwazniejsze. Tego wrednego dyktatora Fidela Castro wymieni sie
      na "demokratycznie wybranego" i przyjaznego Amerykanom nowego
      dyktatora.Niech zyje demokracja!!!
      • kapitan.kirk Breszesz - tekst jak z propagandy PRL 11.09.07, 15:54
        1.) Kuba może sobie spokojnie handlować z prawie całym światem, z
        wyjątkiem USA. Zwalanie nędzy na amerykańskie embargo jest zatem
        niczym więcej, jak idiotycznym wykrętem nieudolnego władcy.
        2.) Aby opozycjoniści mogli "za opłatą" (czyją??) opowiadać jak
        ciężko jest na Kubie, musieli przejść przez długoletnie więzienia,
        często tortury i nielegalną ucieczkę z kraju. Wielu nie doczekało,
        bo zostali zamordowani; wielu jeszcze zapewne zostanie.
        3.) "Na Kubie jest biednie ale wszyscy sa nakarmieni ,ubrani, maja
        dach nad glowa i DARMOWE szkoly na doskonalym poziomie.To ze
        dzieciaki nie stukaja calymi dniami w komputerowe gierki to tylko na
        zdrowie im wychodzi." Wyśmienite :-D Dodać trzeba jeszcze, że o
        wiele zdrowiej jest chodzić na bosaka niż w butach, nie jeść mięsa,
        nie faszerować się bez potrzeby lekarstwami, jeździć rowerami
        zamiast samochodami, nie ukazywać telefonów... Doprawdy, ta władza
        nadzwyczajnie dba o zdrowie ludu :-) lepiej jest tylko w Korei
        Północnej, gdzie w telewizji pokazuje się czasem umoralniające
        reportaże o grubasach, którym brzuchy popękały z łakomstwa, bo zupkę
        z trawy jedli aż dwa razy dziennie...
        4.) Osobiście wolę używane samochody amerykańskie niż radzieckie i
        żebraków na ulicy niż w więzieniach. Kwestia gustu; zdaje się, że
        Kubańczycy mają podobne jak ja zresztą, bo jakoś nic nie słychać o
        masowych ucieczkach emigrantów z amerykańskiego piekła do
        castrowskiego raju...

        A swoją drogą żaden z fidelofilów jak dotąd nie potrafił mi na jedno
        odpowiedzieć: skoro na Kubie jest tak dobrze, a Castro cieszy się
        takim poparciem, to dlaczego właściwie nie przeprowadzi wolnych
        wyborów, które wszak w tej sytuacji łatwo by wygrał, zamykając tym
        samym usta imperialistycznym krytykom? Czyżby obawiał się... No
        właśnie, czego? :-D

        Pzdr
      • tedy-owedy Re: cyrk objazdowy 11.09.07, 16:45
        Zastanawia mnie skąd masz te wszystkie informacje...

        > To nie zauwazyl , ze rewolucja od poczatku byla oparta na filozofii
        > marksistowskiej?

        Otóż nie, na początku była zwykłą walką narodowo-wyzwoleńczą. Ideologia przyszła
        później wraz z pogorszeniem stosunków z masowo wywłaszczanymi Amerykanami.
        Castro stając przeciwko Ameryce musiał szukać wsparcia w ZSRR, dlatego też
        przejął ideologię komunistyczną.

        > Na Kubie jest biednie ale wszyscy sa nakarmieni ,ubrani, maja dach > nad glowa

        Zazwyczaj mają dach nad glową, często niestety ni stąd ni zowąd ten dach się
        wali. Część Hawańczyków mieszka w kamienicach, które nie widziały remontu od stu
        lat. Częstym widokiem są zaimprowizowane mieszkania w budynkach na wpół
        zawalonych. Czasem faktycznie nie są głodni, niektórzy jednak, żeby wykarmić
        jakkolwiek rodzinę wypływają na 10 godzin na dętkach od traktorów w morze
        (uzyskanie pozwolenia na łódź graniczy z cudem).

        >DARMOWE szkoly na doskonalym poziomie

        I tu bym nie przesadzał. Faktycznie, dla niektórych krajów Ameryki Południowej i
        Środkowej, Kuba pod względem edukacji jest wzorem. Np. kolega z Gwatemali
        powiedział mi ostatnio, że u nich 50% społeczeństwa to analfabeci, co w
        porownaniu z kilkoma procentami kubańskimi daje do myślenia. Nie potrafię się
        wypowiedzieć na temat poziomu nauk humanistycznych na Wyspie, niestety jesli
        chodzi o tzw. "science" Kuba (pewnie ze względu na brak dostępu do najnowszych
        technologii oraz utrudnioną komunikację ze światem naukowym) zostaje mocno w tyle.

        > Fidel wkrotce umrze, pozniej przyjdzie , za przeproszeniem,
        > demokracja. Ulice zapelnia sie uzywanymi samochodami z Ameryki,

        Ulice teraz są pełne ład oraz małych fiatów, jeśli chcesz powiedzieć, że używane
        samochody amerykańskie są gorsze od "fiacików" to szacunek za patriotyzm.
        Notabene, pełno też kilkudziesięcioletnich samochodów amerykańskich ...

        > malolaty zamiast do szkoly beda
        > robic dobrze spasionym panom turystom

        Niestety już od kiedy masowo zaczęli pojawiać się turyści to się dzieje.

        > uprawe trzcine cukrowej zamieni sie na bardziej
        > oplacalne konopie albo mak

        Dziwi mnie to, że Kubę niektórzy uważają za przyczółek cnót, w którym nie
        uświadczy się ni prostytucji ni narkotyków. Pogląd ten ma się do rzeczywistości
        mniej więcej tak samo, jak twierdzenia zwykłych Kubańczyków, z którymi miałem
        przyjemność rozmawiać, jakoby w Polsce po transformacji doszło do ogromnej
        katastrofy ekonomicznej i ludzie masowo umierali z głodu na ulicach. Oni jednak
        nie mają tak łatwego dostępu do informacji, można więc to jakoś rozumieć. Opini
        tych co wychwalają reżim Fidela niesposób ...
        • 2560a Re: cyrk objazdowy-tedy-owedy 11.09.07, 18:11
          1.tak sie sklada , ze region znam dosc dobrze a nie z opowiadan
          kolegow.
          2.bylo oczywiste , ze wyzwolenie Kuby niesie za soba koniecznosc
          powstannia nowego ukladu politycznego poniewaz w starym nie mozna
          bylo zostac-taki jest cel rewolucji
          3.prawda jest ze wiele domow wali sie na leb-prawda jest , ze jak
          sie daje cos za darmo to sie zwyczajnemu czlowiekowi robic nie chce-
          a ze daje sie za darmo widzialem kilka miesiecy temu w srodkowej
          Kubie gdzie panstwo buduje,glownie z pustakow, tysiace jednakowych
          domow w zamian za stare drewniane, ktore nie wytrzymuja
          nawiedzajacych rejon wiatrow- pierszenstwo maja ci ktorym domy wala
          sie na leb, czyli czasem lepiej olac wszystko to bedzie sie
          pierwszym w kolejce po darmowe
          4.szkoly-szkoly podstawowe i srednie sa na wyzszym poziomie nie
          tylko w porownaniu z Gwatemalia ale i Kanada czy USA-to nie jest
          tylko moja opinia, to jest rowniez opinia kanadyjskich nauczycieli,
          ktorzy ze wstydem przyzmaja ze znacznie wieksze pieniadze nie
          potrafia sie zblizyc do tamtego poziomu szkolnictwa /glowny problem
          w Kandzie to brak dyscypliny,duzo swobody, brak motywacji mlodziezy/
          5.szkolnictwo wyzsze pewnie w jakims stopniu cierpi z braku dostepu
          do miedzynarodowych osrodkow ale pozostaje wiele dziedzin z nauk
          podstawowych ktore daja sobie rade-sztuki piekne tez /z ostatniego
          pobytu przywiozlem kilka calkiem dobrych obrazow/-przecietny
          kubanski lekarz o glowe przerasta wiedza przecietnego lekarza
          polnocnoamerykanskiego-ogolnie jest calkiem dobrze w porownaniu z
          innymi krajami regionu
          6.auta- jest pustawo na szosach i dopiero dostawa wrakow, glownie
          zUSA bo blisko, po reanimacji zapelni kubanskie drogi -owszem widuje
          sie fiaciki i stare krazowniki szos/ pytales skad biora czesci i za
          jakie pieniadze?/
          7.ze od kiedy sa turysci to i prostytucja funkcjonuje?- nie chodzi
          mi fakt czy istnieje czy nie ale o skale-dalej glownym zajeciem
          dzieci , w mundurkach jak u Gierdycha,jest chodzenie do szkoly -
          dalej nie istnieje problem narkomanii- ulice sa bezpieczne w dzien i
          w nocy....-porownaj to z innymi krajami regionu
          8.nie wychwalam rezimu Fidela ale tez , jako osoba myslaca i widzaca-
          rozrozniam wiecej kolorow niz czarny i bialy-zastanawiam sie np
          jakie mozliwosci mial Fidel-no, mogl sie dogadac z Amerykanami i
          zostac dyktatorem jak jego porzednik;tylko po cholere byla
          rewolucja,wystarczyl zamach stanu-mogl sie nie dogadywac ani z
          Amerykanami ani i Ruskimi;no, to Amerykanie by szybko Kube wyzwolili
          od Castro- wiec jakie mozliwosci dzialania mial Castro?- czy
          mozliwa byla neutralnosc polityczna, wolny rynek,swobodna wymiana z
          innymi krajami -oczywiscie , ze nie-Amerykanie by na to nie
          pozwolili.
    • stachu44 Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na ziemi 11.09.07, 15:41
      Wszyscy beda mogli chodzic do szkoly tak jak to jest w Brazylii,
      Argentynie, Chile itd itd, kazdy tez bedzie mial dostep do lekarza.
      • kapitan.kirk Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 11.09.07, 15:55
        Powstaje zatem pytanie, czemu te durne Brazylijczyki nie emigrują
        masowo na Kubę...
        Pzdr
        • pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 11.09.07, 18:29
          kapitan.kirk napisał:

          > Powstaje zatem pytanie, czemu te durne Brazylijczyki nie emigrują
          > masowo na Kubę...
          > Pzdr
          >

          a mogą?
          • kapitan.kirk Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 11.09.07, 20:40
            A nie mogą?
            Pzdr
            • pszeszczep666 Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 12.09.07, 13:03
              nie mogą. kuba nie przyjmuje masowych emigracji. nie wiedziałeś?
              • kapitan.kirk Re: Ostatnie dni dyktatora - potem bedzie raj na 12.09.07, 13:08
                Rozumiem - to stąd te tłumy rozczarowanych kłębiących się w
                kolejkach pod konsulatami. I ciężka dola kubańskiej straży
                przybrzeżnej, która co noc musi zawracać na Florydę setki łodzi z
                nielegalnymi imigrantami ;-)
                Pzdr
    • mniklas5 Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 17:11
      zwierzenia chorego z nienawisci czlowieka, Kubanczycy uwielbaija
      Castro, trzeba tam byc i meszkac prze przynajmniej miesiac zeby
      przekonac sie o narodzie Kubanskim i stosunku narodu do przywodcy,
      mimo biedy sa oni razem bez niecheci do innych, wspanialy narod
      marzacy o wolnosci ale nie wydaniu amerykanskim czy europejskim
      • wrojoz Naszego dyktatora.? 11.09.07, 17:13
      • kapitan.kirk Coś się tu nie zgadza 11.09.07, 17:18
        To w końcu uwielbiają Castro, czy marzą o wolności? Zdecyduj się ;-)
        Pzdr
      • tedy-owedy Jak Kapitan słusznie 11.09.07, 17:28
        stwierdził, wypowiedź wewnętrznie sprzeczna.

        Poza tym ja tam byłem i spotkałem ludzi różnych. Takich mniej poinformowanych,
        profidelowskich i takich co chętnie by skorzystali z okazji "oddania moczu na
        jego grobie". Symptomatyczne jednak, że Ci z którymi wdawałem się w głebszą
        rozmowę należeli raczej do tej drugiej opcji. Każdy spotyka kogo chce?

        • 2560a Re: Jak Kapitan słusznie 11.09.07, 18:23
          > Poza tym ja tam byłem i spotkałem ludzi różnych. Takich mniej tedy-
          owedy:Takich mniej poinformowanych,
          > profidelowskich i takich co chętnie by skorzystali
          zokazji "oddania moczu najego grobie". Symptomatyczne jednak, że Ci
          z którymi wdawałem się w głebszą rozmowę należeli raczej do tej
          drugiej opcji. Każdy spotyka kogo chce?
          -----------
          Akurat nie wiem czy oddawanie moczu na czyjs grob jest zwyczajem
          kubanskim. Wiem , ze moze przyjsc do glowy Amerykaninowi.
          Istotnie Kubanczycy chetnie marudza , ze jest im ciezko. Tak jak u
          nas kiedys sie murudzilo w rozmowach z ciocia z Ameryki w nadziei
          ze ta sie zlituje i da pare zielonych.Oni znaja przelicznik. Wiedza
          ze kilka dolarow to dla mnie nic a oni moga cos z tym
          zrobic.Kupowalem cygara /wiem , ze nie zdrowe/panienka elegancka,
          pierscionki, lancuszki,gust i szmatki , ze w Kanadzie trudno
          zobaczyc ale musiala pobiadolic w nadziei z, e nie wezme reszty. I
          tak bym nie wzial bo byla taka urocza.Ale biadolenie jest w modzie i
          sie oplaca.
          Gdyby Kubanczykom zalezalo na obaleniu Castro to by to zrobili.
          Pomocy nie musza szukac daleko.Sama by przyszla. Amerykanie wiedza,
          ze nie uzyskaja poparcie przecietnego Kubanczyka.
          • belus77 Resolver! 12.09.07, 00:59
            Dla wielu Rosjan czy Polakow dzisiejsza Kuba to deja vu - przypomina
            to sporo ostatnie lata konajacej komuny w PRL-u. Roznice sa
            niewatpliwie spore, ale to niemalze ten sam stan wyczekiwania na cos
            co ma sie wydarzyc. Fido juz pewnie dawno wyciagnal nogi i opuscil
            swoj szpital w pozycji horyzontalnej jednak to tajemnica panstwowa.
            Ponad 2 miliony gusanos w Miami czeka az bedzie mogla domagac sie
            odszkodowan za utrate mienia, a tymczasem Kuba jest bankrutem jak
            zaraz po Rewolucji w 1959 - historia lubi sie powtarzac!
    • waterman50 Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 22:08
      Już sądziłem,że chodzi o Kaczyńskiego....
      • maciej508 Re: Ostatnie dni dyktatora 12.09.07, 07:53
        Ja też tak myślałem,że chodzi o naszego dyktatora!
    • skin.polskii Re: Ostatnie dni dyktatora 11.09.07, 23:18
      myślałem ze to jest tekst o kaczorach..
      • syfopis [...] 12.09.07, 12:31
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • belus77 Fido byl chroniony przez orisze! 12.09.07, 12:45
          Idee Fidele wiecznie zywe!
          • syfopis [...] 12.09.07, 13:49
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • syfopis [...] 12.09.07, 13:52
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • 2560a Re: Idee Lenina-Stalina wieczne zywe!!! 12.09.07, 19:47
              syfopis napisała:

              > Pisze do was paskudy z bylego ZSRR.Czyzbyscie juz odeszli
              od "jedynej slusznej
              > idei Marksizmu-Leninizmu? Gdzie wszystkie komsomolki i komsomolce z
              > gwiazdeczkami na pilotce,czy wasze dupy nakarmione pasza dla bydla
              zakupiona za
              > rope i gaz zmienily punkt widzenia czy siedzenia?PRZECIEZ TO WASZE
              ZYCIE-GDZIE
              > HONOR "INTERNACJONALISTY",GDZIE MILOSC DO PARTII DUPKI
              MONGOLOIDALNE?
              Brawo! Brawa. Kolego Syfopis, obawiam sie ze Wam syf/nie/opis-any
              zniszczyl zdolnosc komunikowania sie ze swiatem.
              • syfopis [...] 12.09.07, 20:25
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka