zszostego 22.11.07, 13:54 Odpoczywaj w pokoju. :-( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
annnnia Re: Maciej w sieci 22.11.07, 20:39 moglby ktos podac link do tego bloga? Wzruszajace. Straszne. Odpowiedz Link Zgłoś
eddy_the_head Poplakalem sie. 24.11.07, 12:31 bardzo bym chcial umiec pomoc takim ludziom, wyleczyc ich. Mam nadzieje, ze kiedys bede to umial zrobic. Macku modle sie za Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
pether_23 O słodka naiwności! Tym niemniej trzymam kciuki :) 24.11.07, 13:01 O słodka naiwności! Tym niemniej trzymam kciuki :) Ale niestety to już jakoś tak jest, że ludzie chorują i umierają. Niektórzy nie chorują - ci też umierają. Nie wiem kto to wymyślił, ale to nie byłem ja, wierz mi. Odpowiedz Link Zgłoś
dianulka1 Maciej w sieci 24.11.07, 08:23 Bardzo mnie ten artykul poruszył. A moim zdaniem pieknym zdaniem z tego artykulu jest cytat z Mackowego bloga na temat bohaterstwa."...W ogóle to pełniłem trochę rolę bohatera rodzinnego przez moją chorobę. Wszyscy podziwiali moją postawę i udzielali mi wsparcia. Mnie to bohaterstwo strasznie się nie podoba. Muszę szukać innych powodów bohaterstwa. Trudność polega na tym, że te inne powody ciężko znaleźć, a bohaterstwo "chorobowe" jest proste, łatwe i w zasięgu ręki..." Czytajac Jego bloga, mam wrazenie, ze przekazał Mi, i chyba innym ludziom też, to,że trzeba walczyc, ze z choroba mozna zyc normalnie. I to jest piekne. Dziekuje Ci Macku Odpowiedz Link Zgłoś
surfinia Re: Maciej w sieci 24.11.07, 12:54 dianula1 właśnie ten cytat też zapamiętałam...to bardzo mądre było(JEST) Odpowiedz Link Zgłoś
p3nisista [...] 24.11.07, 09:32 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
skakanka11 Maciej w sieci 24.11.07, 09:57 Umierała na blogu. Przez kilka lat. Odeszła. miria.blog.onet.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
thebill93 [...] 24.11.07, 10:03 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
alexander888 Maciej w sieci 24.11.07, 10:53 Przeczytalem. Splakalem sie. Spojrzalem na 8-o miesiecznego synka. Wzialem go na rece i ucalowalem. Idziemy na spacer. Przezyjemy go intensywniej niz zwykle. To dzieki Tobie Macieju. aleX tez 33lata Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Dzielny - żył do końca 24.11.07, 10:55 Próbował, pracował, walczył. Chwała ludziom , którzy umieli go sensownie wspierać - żonie, psychologowi. Szkoda, ze nie wszyscy chorzy mają w sobie taka wolę życia, walki; szkoda, ze nie wszyscy maja silnych , wspierających ludzi wokół siebie. Maciek wprawdzie umarł, ale wiele przeżył, nie tylko cierpiał. Nie czekał na śmierć - żył do ostatniej chwili. To piękne i dla innych chorych powinno być pociechą. Nieważne, ze został tylko rok czy trzy - w tym czasie wiele można przeżyć , zobaczyć, zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
bjackowska Maciej w sieci 24.11.07, 11:26 Jestem poruszona blogiem "Maciej w sieci"- przypomniałam sobie walkę o życie jakie stoczyliśmy z moim Mężem przez dwa lata . Wygrał niestety nowotwór. Ale te dwa lata nam dane były CUDEM. Statystyki dawały szanse na życie jeden miesiąc -maksymalnie trzy. Wiem co znaczy wspierać chorego i wiem jak jest trudno być silną i cały czas wspierającą . Tego nie da się wyrazić słowami , każdy kto coś takiego przeżył dobrze wie , że jest to po prostu niemożliwe do przekazania. Słowo - ból , żal ,strach, bezsilność , brak sił , ....i inne uczucia- przewijały się każdego dnia...Kiedy przyszła wiadomość , że opieka paliatywna w miejscu zamieszkania--- wówczas nadszedł czas przygotowania się na nadejście śmierci, zaakceptowania i pogodzenia się z sytuacją. Wreszcie ostatni etap- Hospicjum- Odpowiedz Link Zgłoś
gresiek Re: Maciej w sieci 09.04.08, 04:12 ale ja np. nie wierze (stracilem wiare zupelnie), wszystkie te czary-mary o modlitwach i bogu i zyciu po to dla mnie jeden wielki bzdet, jak w takiej sytuacji zegnac chorego, wiedzac ze to dla niego ostateczny koniec? Odpowiedz Link Zgłoś
pether_23 Pojawia też się stoicyzm..... 24.11.07, 11:58 Pojawia też się stoicyzm: "Trudno, stało się. Trzeba się z tym pogodzić i umrzeć". A czy to aby nie jest najrozsądniejsze podejście w takiej sytuacji? Ja, jeżeli mnie trafi to cholerstwo, mam zamiar mieć dokładnie takie. "Trudno, stało się, co zrobić? Takie życie, nie ja pierwszy nie ostatni". Nadzieja tylko boli. Po co się męczyć? W imię czego? Odpowiedz Link Zgłoś
berenika80 Re: Pojawia też się stoicyzm..... 24.11.07, 12:11 stoicyzm....piękne podejście, sama je wyznaję, ale to niestety czysta teoria. jak się człowiek dowiaduje, że jest chory, to nagle zaczyna zależeć. Nie wiem, może naturalna ludzka przekora, moze nagle nabyta mądrość (ale czy walka jest mądra...), ale coś każe zdrowieć. Bo co innego pomyśleć na chłodno, że się nagle zniknie z tego świata, a co innego wiedzieć, że zanim się zniknie to jeszcze mnóstwo cierpienia, bólu, zawiedzionych nadziei.. Odpowiedz Link Zgłoś
pether_23 Kto powiedział, że walczyć trzeba do końca? 24.11.07, 12:14 Kto powiedział, że walczyć trzeba do końca? Kto powiedział, że w ogóle cokolwiek trzeba robić do końca? Są sposoby... Odpowiedz Link Zgłoś
berenika80 Re: Kto powiedział, że walczyć trzeba do końca? 24.11.07, 12:19 nie życzę ci, pether, żebyś poznał ten stan. ja sama byłam przekonana, że jeśli dowiem się o chorobie, to nie dam sobie chorować (wiemy o czym mówię), ale w sekundę po usłyszeniu diagnozy optyka odwraca się o 180 stopni... Odpowiedz Link Zgłoś
pether_23 Wiem, masz rację. 24.11.07, 12:25 Wiem, masz rację. Nigdy nie wiemy jaka będzie nasza reakcja w chwili ekstremalnej; nie da się tego przewidzieć, przecież nikt na tyle siebie nie zna. Możliwe, że moja psychika by mnie zaskoczyła - zrobiła to już nie jeden raz ;) Mogę mówić tylko to, co mi się wydaje dzisiaj, kiedy jestem zdrowy. Odpowiedz Link Zgłoś
berenika80 Re: Wiem, masz rację. 24.11.07, 12:33 ano właśnie. ja już zdrowa, powiedzmy, stoicyzm wrócił. ale tamten czas, kiedy tak bardzo chciało się żyć zdrowym, wiele mnie nauczył. że nie ma reguł, że sami dla siebie jesteśmy niekiedy największym zaskoczeniem. Maćku, Twoje cierpienie wiele mnie nauczyło. Nie odszedłeś na marne, zostawiłeś po sobie wspaniałą spuściznę. Dzięki Ci. Odpowiedz Link Zgłoś
ylemai mój wuj z nowotworem żołądka 24.11.07, 17:54 popełnił samobójstwo. Szans nie miał wielkich, wolał godnie umrzeć niż katować siebie i innych dookoła. Odpowiedz Link Zgłoś
edyta4god Re: Wiem, masz rację. 24.11.07, 18:46 Moim zdaniem to jest niesamowita lekcja właśnie dla zdrowych, którzy tak często niedoceniają wartości samego życia goniąc za rzeczami, które nie są tak naprawdę ważne. Czy musimy czekać na wyrok śmierci aby zacząć żyć? Czy nie lepiej jest docenić życie tu i teraz? Zatrzymajmy się, zastanówmy się nad tym co jest ważne. Miłośc jest ważna, kochać i być kochanym tak naprawdę, tak z głębi serca. Doceniajmy naszych bliskich, nasze dzieci. Nie czekajmy na łoże śmierci aby okazać komuś wdzięczność za to, że z nami jest. Maćkowi pewnie byłoby o wiele trudniej gdyby był w tym wszystkim sam. Nie ma nic bohaterskiego ani świętego w chorobie, choroba jest przekleństwem-torturą, od której potrzebujemy wybawienia, ochrony. Ja staram się żyć pełnią życia już teraz i trzymam się tego Słowa: " Lecz On zraniony za winy nasze, ukarany został dla naszego zbawienia, a Jego ranami jesteśmy uleczeni."(Iz.53:5) Jezus- Moje Życie i Moja Nadzieja. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Nie zawsze zaczyna zależeć 24.11.07, 13:49 "Zdrowe" postawy chorych to te pomiędzy brakiem zgody na nieuniknione a brakiem jakiejkolwiek woli walki, życia. Odpowiedz Link Zgłoś
pether_23 Wszystko, co "zdrowe" jest pośrodku... 24.11.07, 14:21 Wszystko, co "zdrowe" jest pośrodku... Odpowiedz Link Zgłoś
arahat1 kiedys byl spowiednik teraz blog. kazda forma 24.11.07, 12:00 terapi jest lekarstwem dla tych korzy w niewiedzy czekaja na swoj bol...przygotowywuje nas do spotkania z bolem...on byl jednym z tych ktorzy sa przed nami....obys odrodzil sie w innym sensie istnienia..om mani peme hung... Odpowiedz Link Zgłoś
zorka7 Re: Maciej w sieci 24.11.07, 12:16 Bardzo dziękuję za artykuł. Bardzo dziękuję za lekcję życia, Maćku... Sił, Najlepsza z Żon. Odpowiedz Link Zgłoś
akrod1 Maciej w sieci 24.11.07, 12:34 Jeden z gości forum napisał, że poruszyło Go zdanie o bohaterstwie. Mnie również ale dlatego, że się z nim nie zgadzam, że jest to mało ważne bohaterstwo. Jestem ogromnie wdzięczna Maćkowi i jego żonie, że pisali tego bloga. Żałuję, że nie miałam okazji z nim porozmawiać jak żył, ale jego żonie, rodzinie i wszystkim ludziom którzy się wypowiadają chcę powiedzieć i utwierdzić ich w przekonaniu, że Maciek jest bohaterem, nie dlatego, że zachorował, ale że walczył. Walczył o każdy następny dzień, o wiarę innych (głównie lekarzy), że on chce nadal żyć mimo wielkiego cierpienia. On tę walkę wygrał. Jest jeszcze coś, coś ważniejszego w tej historii. Żona Maćka napisała, że jest wdzięczna rodzinie i znajomym, że w ostatnich dniach, ogromnie ciężkich nie przestraszyli się i byli razem z Nimi. Oni wszyscy też są bohaterami. Szacunek i ukłony za taką postawę. Czytając fragmenty z ich życia w gazecie, miałam wrażenie, że czytam o moim Mężu, który od dwóch lat walczy o każdy następny dzień. Wiem zatem co czuł Maciek i jego Żona. Domyślam się ile razy odbierano im nadzieję i ile razy się podnosili i walczyli dalej. Ile razy musieli przekonać najpierw siebie a później lekarzy, że warto. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
danny.leinad Maciej w sieci 24.11.07, 12:47 ... i już nigdy nie napisze niczego na Wikipedii. Odpowiedz Link Zgłoś
ciezarowka_marta Maciej w sieci 24.11.07, 12:59 przeczytałam tytuł potem artykuł. Czytając przed oczami stał mój znajomy (ja osobiście traktuje go jak przyjaciela), który ponad rok temu przez zbieg różnych okoliczności dowiedział się, że ma ostrą białaczkę.......................... Jest jak Maciek z tego artykułu walczy, cieszy się życiem, chorobę traktuje jak przymusowy urlop od pracy i przyjaciół, taka grypa która jest wstrętna jak coś co wejdzie Ci między zęby :) Tacy ludzie jak Maciek i inni którzy potrafią żyć z chorobą potrafią cieszyć się życiem powinni inni pisać o nich książki i dawać dzisiejszej młodzieży za WZORY, ZA CUDA może w tedy ujrzeli by jak CENNE jest życie i jak można czerpać z niego jak najwięcej. Maćku mam nadzieje, ze tam gdzie teraz jesteś jest dobrze, bez bólu i nie boisz sie chodzić do toalety:) Odpowiedz Link Zgłoś
mozart Re: Maciej w sieci 24.11.07, 13:14 Wzruszajacy artykul. Walcze od 10 lat z rakiem duszy - depresja. I gdy czytalem tekst, to moje problemy staly sie nagle niewazne...Bo takim jak Maciek nie bylo dane dalej cieszyc sie zyciem, tylko o nie walczyc! A ja wciaz taka mam. Postawa jego Zony, przyjaciol, czesto anonimowych ludzi dobrej woli pokazuje, ze jedynym sensem zycia jest czas poswiecony innym. To boli, ale i uczy, bo zmienia nas i nasze nastawienie do innych. Macku, odpoczywaj w pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
adelina84 Maciej w sieci 24.11.07, 13:20 Przypomniało mi to moją mamę... tylko że ona nie pisała bloga... Odpowiedz Link Zgłoś
mapuche Maciej w sieci...każdy umrze, ale..... 24.11.07, 13:24 Strasznie smutny artykuł, napisany w sposób, jakim osobiście nigdy bym sobie nie życzył, moim zdaniem ludzie chorzy na nowotwory nie mogą być jakąś tam sensacją dla dziennikarki z gazety, codziennie tysiące ludzi umiera w mękach i nikt o nich nie napisze, umierają anonimowo, szczególnie w krajach, gdzie dostęp do opieki medycznej jest tylko dla wybranych....W Polsce ministrowie i rządy debatują o reformie służby zdrowia, ale nikt nie dba o dobro pacjenta, szczególnie o pacjenta chorego na nowotwór. Jestem jednym z nich i okazuje się, że pomoc dla mnie jest ograniczona, że nie mam dobrej opieki medycznej ze strony państwa, po operacji kręgosłupa sam musiałem się martwić tym jak powrócić do jako takiego "zdrowia". Nie jestem bogaty i nie stać mnie na prywatną rehabilitację. Brak sprzętu, brak leków, brak środków do życia, człowiek zostaje tak naprawdę sam. Maciek miał żonę, jakąś rodzinę, ale wielu jest takich, którzy nie mają nikogo i muszą dawać sobie radę sami. Wtedy człowiek sobie uświadamia, w jakim to kraju żyje, że tak naprawdę człowiek w tym społeczeństwie się nie liczy, dopóki jesteś zdrowy i pracujesz, to państwo ściąga opłaty wszelkie, ale jak zachorujesz, to radź sobie sam. Co najwyżej dostaje się ulgi na niektóre leki, ale recepty trzeba wykupywać i tak. Wydaję, co miesiąc kilkaset złotych na leki przeciwbólowe i gdzie wtedy pieniądze, które poszły na ZUS??? Przyznano mi 1-szą grupę inwalidzką, która daje mi prawo do zasiłku pielęgnacyjnego w wysokości 470 pln. Muszę mieszkać, korzystam ze światła, ciępła, gazu oraz telefonu z neostradą, to są wydatki rzędu 700 pln. Jeszcze też jem. Taka jest nie tylko moja rzeczywistość, pacjenta chorego na nowotwór w Polsce roku 2007, czemu dziennikarka z gazety nie napisze o tym, że zamiast dyskusji o reformie służby zdrowia, niech lepiej rządy zakupią odpowiedni sprzęt dla szpitali, niech wezmą pod opiekę ludzi poważnie chorych, niech ZUS wypłaca inne renty, tak by można było żyć godnie, Piecha wcisnął na listę leków refundowanych lek z jakiejś firmy na doczepkę i ciekawe ile dostał za przysługę na odchodne?? My chorzy na nowotwory jesteśmy pozostawieni sami sobie. Nikt nie prowadzi żadnych statystyk o metodach leczenia, efektów takiej czy innej metody, nikt nie monitoruje, co się z pacjentami dalej dzieje po zabiegach, lekarze tak naprawdę nie wiedzą, która metoda jest bardziej lub mniej skuteczna, bo tracą pacjenta z oczu. Gdy się zachoruje ciężko, to każdy pacjent musi sam szukać na własną rękę pomocy i dowiadywać się, gdzie i kto się najlepiej zajmuje takimi przypadkami jak jego, to, co wobec tego robi cała armia urzędników w Ministerstwie Zdrowia??? Politycy tego nie rozumieją dopóki sami nie zachorują. Choruję na nowotwór układu nerwowego, zaatakował mi kanał rdzenia i uciska na rdzeń. Nie jest niestety usuwalny, można, co najwyżej makroskopowo oczyścić kanał od czasu do czasu. Brak chemioterapii i radioterapii, gdyż brak urządzeń w Polsce, w całej Polsce. Po ostatniej operacji na poziomie 6 kręgów niestety pojawiły się komplikacje m. in. ze zwieraczami, nie czuję, kiedy muszę iść do toalety. Aby przeprowadzać tego typu zabiegi potrzebny jest tzw. sprzęt monitorujący operację, który pomaga neurochirurgowi w trakcie. Brak tego zwiększa ryzyko pomyłek. Na przykład nie chcąc uszkodzi nerw i pacjent jest kaleką na zawsze. Nie mówiąc o odczynnikach wspomagających, gdyby szpital miał takie, to do dzisiaj miałbym moje tylne łuki kręgowe, ale niestety nie było i teraz muszę uważać, aby mnie nie przewiało, bo mam bezpośrednio pod skórą otwarty kanał rdzenia. Oczywiście zabliźniony, ale muszę zawsze uważać, aby nikt mnie nie dotknął niespodziewanie. Polska jest w UE, ale daleko jeszcze do normalności tamtych krajów. Brak ludzkiego podejścia do pacjenta, pacjent ciężko chory jest przez szpitale przeliczany na pieniądze, które ewentualnie może za niego dostać od NFZ. Zetknąłem się oczywiście i z tym, że szpital kazał mi podpisywać zabiegi, których nigdy nie otrzymałem. Nawiasem jestem wegetarianinem i w szpitalach wszyscy otwierali szeroko oczy i nie rozumieli, o co mi chodzi, gdy prosiłem o posiłek z samych warzyw. Czasami zmiana diety wspomaga chorych na nowotwory. Jednak w Polskich szpitalach nikt o tym nie słyszał. Mam jednak szczęście w nieszczęściu, bo naprawiam komputery, ale muszę to robić w tzw. szarej strefie, bo inaczej państwo zabrałoby mi rentę, no i musiałbym płacić wysoki ZUS, wtedy praca nie miałaby sensu, super kraj!!! Nawiasem nie prowadzę żadnego blogu, piszę do szuflady. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Maciej w sieci...każdy umrze, ale..... 24.11.07, 14:00 "czemu dziennikarka z gazety nie napisze o tym, że zamiast dyskusji o reformie służby zdrowia, niech lepiej rządy zakupią odpowiedni sprzęt dla szpitali, niech wezmą pod opiekę ludzi poważnie chorych," bo ten artykuł nie jest o tym. Natomiast w artykule dość jasno jest pokazana niemoc lekarza - to, że lekarze boją sie mówić prawdę. Pokazane jest to, że pacjent zostaje sam. Artykuł jest w pewnym sensie o "dobrej śmierci" - o człowieku, który mógł pracować, chciał pracować, miał wielkie wsparcie i miłość żony. IMO na ten temat można napisać dużo smutniejsze teksty - ten może właśnie należy do mniej smutnych; pokazuje dzielną osobę, która dobrze żyła i dobrze , choć wcześnie i w bólu, umarła. Odpowiedz Link Zgłoś
decha9 Maciej w sieci 24.11.07, 14:38 Wyrazy wsparcia dla Najlepszej Żony, bo ONA została ze zwoim cierpieniem po stracie Ukochanego Męża. Pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
wojtassw Maciej w sieci 24.11.07, 15:55 Wzruszające. Posmutniałem czytając to i nawet łezka zakręciła mi się w oku. Podziwiam Macieja za jego chart ducha, za to, że się nie poddawał walczył do końca i nauczył się żyć z chorobą. Spoczywaj w pokoju... Odpowiedz Link Zgłoś
soldeluna Re: Maciej w sieci 24.11.07, 15:57 Maćku spotykalismy się codziennie w pracy na korytarzu czy w biblitece. Znałam Cię tylko z widzenia, ale dziękuję Ci za tego bloga i za to, że byłeś. [*] To Dla Ciebie Maćku. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
soldeluna Teraz będę żyć pełniej! 24.11.07, 16:02 Teraz będę zyć pełniej i nie będę się bać tego o mnie w życiu spotka. Odpowiedz Link Zgłoś