Dodaj do ulubionych

Satanizm - liberalizm...

16.12.07, 23:22
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4769117.html
Obserwuj wątek
    • nick3 - egzystencjalizm - wegetarianizm... 17.12.07, 01:21
      No i co, z tego co przytaczasz, wynika dla kogoś, komu elementarnej
      zdolności rozumowania nie przyćmił zespół chrześcijańsko-
      paranoidalny?

      A no tyle, że sataniści zachowali się w porządku zgłaszając policji
      niebezpiecznie niezrównoważonego nastolatka.

      Pod rozwagę: w ultrafundamentalistycznych rejonach USA jest sporo
      morderstw dokonywanych przez świrów, którym mordować "kazał Bóg" i
      psychopatów ryjących na ciałach zamordowanych ofiar wersety
      Apokalipsy?

      W jakim stopniu tamtejsza atmosfera religijna za to odpowiada?

      Może w większym niż istnienie satanistów za jednego stukniętego
      nastolatka?


      A teraz coś z bliższego ci podwórka: Wiesz, kto zamordował
      (poderżnął nożem gardło podczas modlitwy) brata Rogera z Taize?

      Katolicka integrystka z Rumunii.

      Bo, jak powiedziała, Taize to jest "masońska próba sfałszowania
      Objawienia Chrystusowego".


      Polskie gazety tego nie podawały. "Chora psychicznie Rumunka",
      pisały jedna przez drugą, nie podając jej motywacji.

      Nie była chora psychicznie. Francuski sąd ją skazał. Nie zrobiłby
      tego, gdyby była chora psychicznie.

      Ale sprawa w polskiej prasie znikła jak kamień w wodę.



      No i co według ciebie należy robić z katolikami uważającymi, że
      Taize to "masońska próba sfałszowania Objawienia Chrystusowego"?:)

      A zapewniam cię, że jest takowych niemało!:)

      Nie znasz żadnego?:)))


      "Czy prawo powinno ich tolerować?":) (W końcu nie jest tajemnicą, że
      w świetle wartości katolickich "masońska próba sfałszowania
      Ojawienia Chrystusowego" to zagrożenie najwyższe, mogące co bardziej
      zaniepokojonych wyznawców skłonić do grzesznych, ale zrozumiałych
      metod ratowania Prawdy.)
      • mg2005 Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 17.12.07, 08:38
        nick3 napisał:

        > No i co, z tego co przytaczasz, wynika dla kogoś, komu
        elementarnej
        > zdolności rozumowania nie przyćmił zespół chrześcijańsko-
        > paranoidalny?
        >
        > A no tyle, że sataniści zachowali się w porządku zgłaszając
        policji
        > niebezpiecznie niezrównoważonego nastolatka.

        Zespół ateistyczno-paranoidalny ? :)

        "Lider "Kościoła Szatana" Gilmore twierdzi, że członkowie jego grupy
        to ateiści wierzący, że "Szatan nie jest diabłem, lecz symbolem
        wolności". - Dla satanistów Szatan sam dla siebie jest Bogiem -
        napisał Gilmore w deklaracji na stronie internetowej sekty. "



        > No i co według ciebie należy robić z katolikami uważającymi, że
        > Taize to "masońska próba sfałszowania Objawienia Chrystusowego"?:)

        Rozstrzelać ?...
        Dożywotnia resocjalizacja w Korei Północnej ?...
        • nick3 "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłością." 18.12.07, 19:55
          nick3 napisał:
          > > No i co według ciebie należy robić z katolikami uważającymi, że
          > > Taize to "masońska próba sfałszowania Objawienia
          Chrystusowego"?:)

          mg2005 odpowiedział:
          > Rozstrzelać ?...
          > Dożywotnia resocjalizacja w Korei Północnej ?...

          Spokojnie, ja naprawdę jestem tym liberałem... Moim zdaniem nie
          należy ich traktować gorzej niż satanistów. Chyba że okazałoby się,
          że ich przekonania odpowiadają za wyraźnie większą przestępczość.

          > "Lider "Kościoła Szatana" Gilmore twierdzi, że członkowie jego
          grupy
          > to ateiści wierzący, że "Szatan nie jest diabłem, lecz symbolem
          > wolności". - Dla satanistów Szatan sam dla siebie jest Bogiem -
          > napisał Gilmore w deklaracji na stronie internetowej sekty. "

          W Biblii jest więcej sprzeczności (i to w równie kardynalnych
          kwestiach).

          Nie sądzę byś miał w zwiazku z tym większe trudności.

          Tak samo życzliwym interpretatorem bądź i wobec szatańskich
          niekonsekwencji:)

          Propozycja: Szatan dla Gilmore'a jest Bogiem, ale nie ma charakteru
          bytu istniejącego, lecz jest mitycznym ideałem życiowym. Gilmore
          pozostaje więc ateistą.

          (Apologetyka katolicka operuje znacznie lichszymi wyjaśnieniami
          sprzeczności teologicznych. Służę przykładami w razie czego.)

          > Zespół ateistyczno-paranoidalny ? :)

          Niewyszukane odbicie piłeczki. Tymczasem moje sformułowanie nie
          miało być bezzasadną inwektywą.

          Nauka Ewangelii (zwłaszcza Jana, ale nietylko) wyraźnie zdradza rysy
          psychiki paranoicznej.

          I taką też nieodmiennie generuje u swoich gorliwych wyznawców. Tak
          samo w wieku II-gim, XII-ym jak XX-dziestym.

          Tak mówić o religii jest tabu. Ale wymowa zarówno tekstów jak i
          owoców jest przygniatająca.


          Radio Maryja, fundamentaliści "nowonarodzeni" oraz ty i twoi kamraci
          ideowi - (tu się z wami zgadzam!) to owoc prostej, niewybiórczej
          aplikacji we własnym życiu nauk Chrystusa i Apokalipsy.

          Religia pierwszych chrześcijan to według dzisiejszych kryteriów
          totalitarna sekta. Nie byłaby dziś legalna (obowiązkowe oddawanie
          całego majątku liderom, zastraszanie ociągajacych się opowieściami w
          rodzaju historii Ananiasza i Safiry - to tylko przykłady)

          Także i w odniesieniu do współczesnej postaci religii czas znieść
          tabu zapytywania o jej szkodliwy wpływ na psychikę społeczeństwa.

          • mg2005 Re: "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłośc 19.12.07, 21:40
            nick3 napisał:

            > Tak samo życzliwym interpretatorem bądź i wobec szatańskich
            > niekonsekwencji:)

            Ależ szatański przywódca napisał prawdę !...

            >
            > Propozycja: Szatan dla Gilmore'a jest Bogiem, ale nie ma
            charakteru
            > bytu istniejącego, lecz jest mitycznym ideałem życiowym.

            Tak, Szatan jest tu symbolem wolności (od moralności ?)
            Dlatego pytam o podobieństwa i różnice z liberalizmem.
            Jako liberał, potrafisz odpowiedzieć ?...



            > Nauka Ewangelii (zwłaszcza Jana, ale nietylko) wyraźnie zdradza
            rysy
            > psychiki paranoicznej.

            ??...

            >
            > I taką też nieodmiennie generuje u swoich gorliwych wyznawców. Tak
            > samo w wieku II-gim, XII-ym jak XX-dziestym.

            Potrafisz to udowodnić ?...

            >
            > Tak mówić o religii jest tabu.

            A gdzie widzisz to 'tabu' ?...

            > Radio Maryja, fundamentaliści "nowonarodzeni" oraz ty i twoi
            kamraci
            > ideowi - (tu się z wami zgadzam!) to owoc prostej, niewybiórczej
            > aplikacji we własnym życiu nauk Chrystusa i Apokalipsy.

            A co ty o mnie wiesz ?...

            >
            > Religia pierwszych chrześcijan to według dzisiejszych kryteriów
            > totalitarna sekta.

            Sekta degraduje psychicznie. Masz na to dowody odnośnie
            chrześcijańskich komun.

            > Nie byłaby dziś legalna (obowiązkowe oddawanie
            > całego majątku liderom,

            Podwójny błąd (demagogia ?) 1. Nie liderom 2. Przynależność do
            komuny była dobrowolna.

            > Także i w odniesieniu do współczesnej postaci religii czas znieść
            > tabu zapytywania o jej szkodliwy wpływ na psychikę społeczeństwa.

            Jakie znowu 'tabu'?? Czy aby nie cierpisz na ateistyczną paranoję ?:)
            >
            • nick3 Re: "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłośc 19.12.07, 23:07
              > Tak, Szatan jest tu symbolem wolności (od moralności ?)

              Myślisz, że ta cała "moralność" to coś tak dobroczynnego, że
              kwestionować jej nie wolno? (to, co tym pytaniem sugerujesz, nazywam
              właśnie "tabu")
              Patrząc po najgorliwszych wyznawcach 'zasad moralnych' -
              niekoniecznie. (Również co do osobowości JPII - nie jestem jej
              entuzjastą. Ale defekty osobowościowe tej wizji życia widać jeszcze
              wyraźniej na jej typowych, a nie 'PR-owych' (jak papież) owocach:
              polskim Episkopacie, nabożnych pannach oazowych, katoprawicowych
              politykach czy publicystach oraz domorosłych inkwizytorach, takich
              jak ty, etc.)

              Wolę hedonistów - są przyjemniejsi!:)

              > > Religia pierwszych chrześcijan to według dzisiejszych kryteriów
              > > totalitarna sekta.
              >
              > Sekta degraduje psychicznie. Masz na to dowody odnośnie
              > chrześcijańskich komun.

              Ależ sobie ułatwiasz sprawę takimi retorycznymi żądaniami.

              Kryterium "degradacji psychicznej" jest mocno niewymierne i brzmi
              zabawnie w odniesieniu do czasów, kiedy powszechnym widokiem były
              drogi "ozdobione" konajacymi ukrzyżowanymi niewolnikami, a
              przerażające okrucieństwo było na porządku dziennym.

              W końcu partia bolszewicka też była totalitarną sektą (polityczną).
              Czasy dużo bliższe, dokumentów znacznie więcej, a
              wykazać "degradacji osobowości" jej członków też nie potrafiłbyś
              łatwo.

              No, ale podam przykłady wskazujące na ową degradację:
              nieprawdopodobny wstręt do seksu, wstyd przed własnym ciałem (aż do
              halucynacji - żywot św. Antoniego, poniżające opinie o kobietach,
              sadystyczne fantazje o pośmiertnej zemście nad poganami, fanatyczne
              potępienie prawie wszystkich przejawów kultury, sztuki i filozofii
              (o religiach nie mówiąc:)
              Dla najstateczniejszych z Ojców Apostolskich - Heraklit "kłamał",
              Arystoteles "bredził", a Platon "kradł myśli Mojżeszowi".

              Jeśli popatrzymy na katalog praktyk wczesnochrześcijańskich uznanych
              (później!) za "heretyckie" - to o zdrowiu psychicznym nie ma mowy!
              Głodzenie sie na śmierć, samokastracje, samobójstwa (dopiero
              autorytet Augustyna sprawił, że stało się ono "grzechem"), nawet
              rozbójnicze napady na podróżnych i grożenie im śmiercią, jeśli sami
              nie zabiją takiego adepta "męczeństwa".

              "Błędy i wypaczenia" Ale we współczesnym sobie czasie zupełnie
              szanowane przez pozostałych wyznawców i wcale nie uchodzące
              za "heretyckie".

              Jak najbardziej zrozumiałe owoce mechanizmów psychicznych
              właściwych "Dobrej Nowinie".

              > >(obowiązkowe oddawanie
              > > całego majątku liderom,
              >
              > Podwójny błąd (demagogia ?) 1. Nie liderom 2. Przynależność do
              > komuny była dobrowolna.

              Zacznę od 2. To już jest śmieszne, mg2005. Przynależność do każdej
              sekty jest "dobrowolna". Tak twierdzi każda sekta.
              Tylko że stopień terroru moralno-psychologicznego wpajanego
              wyznawcom przez religię czyni z tej "dobrowolności" czystą kpinę.

              Teraz 1. A komu oddawali kasę Ananiasz i Safira? I kto ich
              uśmiercił "Duchem Świętym"?

              Jeśli historia ma w sobie cokolwiek z prawdy, to dobrze oddaje
              możliwości oddziaływania psychologicznego sektowej organizacji
              religijnej.

              A jeśli to czysta fikcja - to jest to przykład opowieści
              zastraszającej ludzi, którzy część swojego majątku chcieliby ukryć i
              nie oddać gminie kościelnej.


              Co do "rysu paranoicznego" chrześcijaństwa - jest on zasygnalizowany
              cytatem ewangelicznym w nagłówku postu.

              O tym, jak się ten rys realizuje - to temat na psychoterapię całego
              Kościoła.

              Jak wiadomo terapeuta nie może powiedzieć wszystkiego pacjentowi na
              pierwszej sesji. To znaczy może - ale pacjent nic nie przyjmie do
              wiadomości, tylko się wścieknie.

              Ale trochę napisałem (też same zajawki problemów, bo temat jest
              ogromny) - w poscie do donqa.
              • mg2005 Re: "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłośc 23.12.07, 23:07
                nick3 napisał:

                > Myślisz, że ta cała "moralność" to coś tak dobroczynnego, że
                > kwestionować jej nie wolno? (to, co tym pytaniem sugerujesz,
                nazywam
                > właśnie "tabu")
                > Patrząc po najgorliwszych wyznawcach 'zasad moralnych' -
                > niekoniecznie. (Również co do osobowości JPII - nie jestem jej
                > entuzjastą. Ale defekty osobowościowe tej wizji życia widać
                jeszcze
                > wyraźniej na jej typowych, a nie 'PR-owych' (jak papież) owocach:
                > polskim Episkopacie, nabożnych pannach oazowych, katoprawicowych
                > politykach czy publicystach

                Widzisz związek między moralnością a paranoja, panie doktorze ? :)

                > oraz domorosłych inkwizytorach, takich
                > jak ty,

                ??... Możesz rozwinąć ten temat. Chyba, że to tylko przejaw twojej
                paranoi... ))

                > Ależ sobie ułatwiasz sprawę takimi retorycznymi żądaniami.

                Chcę tylko, żebyś udowodnił swoje twierdzenie - to zbyt wiele ?...

                > W końcu partia bolszewicka też była totalitarną sektą
                (polityczną).

                Nie jestem tego pewien...

                > Czasy dużo bliższe, dokumentów znacznie więcej, a
                > wykazać "degradacji osobowości" jej członków też nie potrafiłbyś
                > łatwo.

                Akurat to byłoby dość łatwe...

                >
                > No, ale podam przykłady wskazujące na ową degradację:
                > nieprawdopodobny wstręt do seksu,

                ?

                >wstyd przed własnym ciałem

                ?

                >(aż do
                > halucynacji - żywot św. Antoniego,

                Halucynacji ?...

                > poniżające opinie o kobietach,

                ?

                > sadystyczne fantazje o pośmiertnej zemście nad poganami,

                ?

                fanatyczne
                > potępienie prawie wszystkich przejawów kultury, sztuki i filozofii

                Nawet gdyby to była prawda, to nie jest to objaw degradacji
                psychicznej (rozpadu osobowości).


                > Jeśli popatrzymy na katalog praktyk wczesnochrześcijańskich
                uznanych
                > (później!) za "heretyckie" - to o zdrowiu psychicznym nie ma mowy!
                > Głodzenie sie na śmierć, samokastracje, samobójstwa (dopiero
                > autorytet Augustyna sprawił, że stało się ono "grzechem"), nawet
                > rozbójnicze napady na podróżnych i grożenie im śmiercią, jeśli
                sami
                > nie zabiją takiego adepta "męczeństwa".

                Przejawy fanatyzmu i zaburzeń psychicznych rozciągasz na cały Kosciół
                Czy podobnie oceniasz ateistów na podst. "dokonań" komunistów ?...

                >
                > "Błędy i wypaczenia" Ale we współczesnym sobie czasie zupełnie
                > szanowane przez pozostałych wyznawców i wcale nie uchodzące
                > za "heretyckie".

                To tak, jak z komunizmem wśród ateistów i zachodniej Lewicy...

                >
                > Jak najbardziej zrozumiałe owoce mechanizmów psychicznych
                > właściwych "Dobrej Nowinie".

                Przyznam, że nie dla mnie - oświeć mnie...


                >
                > Zacznę od 2. To już jest śmieszne, mg2005. Przynależność do każdej
                > sekty jest "dobrowolna". Tak twierdzi każda sekta.
                > Tylko że stopień terroru moralno-psychologicznego wpajanego
                > wyznawcom przez religię czyni z tej "dobrowolności" czystą kpinę.

                Cechą seksty jest psycho-manipulacja, tzn. ukrywanie przed adeptami
                prawdziwych celów sekty. Jeśli ktoś przystępował do chrześcijańskiej
                komuny, to wiedział 'na wejściu', że rezygnuje z osobistego majatku
                - i zgadzał się na to dobrowolnie.

                >
                > Teraz 1. A komu oddawali kasę Ananiasz i Safira?

                Na cele wspólnoty, a nie przywódcy.

                .

                > Co do "rysu paranoicznego" chrześcijaństwa - jest on
                zasygnalizowany
                > cytatem ewangelicznym w nagłówku postu.

                To tylko twoja katofobiczna interpretacja - wyrwana z kontekstu.

                >
                > O tym, jak się ten rys realizuje - to temat na psychoterapię
                całego
                > Kościoła.

                Uff... :))

      • donq Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 18.12.07, 21:31
        > Nie była chora psychicznie. Francuski sąd ją skazał. Nie zrobiłby
        > tego, gdyby była chora psychicznie.

        Jak zwykle łżesz jak bura suka.

        Z Wikipedii:

        "Un non-lieu psychiatrique, a été accordé à Luminita Solcan, par le parquet du
        tribunal de grande instance de Mâcon le vendredi 14 décembre 2007."

        DonQ
        • nick3 Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 18.12.07, 22:23
          Nie miałem najświeższych wiadomości (nie podejrzewaj mnie zaraz o
          najgorsze cechy, jak to masz w zwyczaju).

          W pierwszej instancji uznano, że pomimo pewnych zaburzeń,
          wystarczająco dobrze wiedziała co robi, by odpowiadać za to.

          Widocznie w wyzszej instancji sąd uznał inaczej. Ale czy gdyby
          chłopaka powołującego się na motywację "satanistyczną" sąd uznał za
          wariata, zdejmowałoby to według któregoś z was winę z ruchu
          satanistycznego?

          Moim zdaniem, w pewnym sensie wszystkich morderców na tle religijnym
          można uznać za chorych psychicznie.

          Ja tylko sugeruję, że ich działania mogą nie pozostawać bez związku
          z postawami i przekonaniami, które powszechnie uchodzą za
          przekonania religijne, a krytykowanie ich jako agresywnych i
          społecznie niebezpiecznych - uchodzi za "sianie nienawiści"
          i "obrazę uczuć religijnych".

          Tymczasem powinno wolno być o tym mówić.
          • donq Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 19.12.07, 00:32
            Naturalnie, nigdy nie zawadzi wyciągać daleko idących wniosków z informacji,
            których się nie zna.

            Najlepiej to robić mentorskim tonem.

            Z jednym zdaniem w paragrafie.

            Że to niby taka nieodparta i "rzetelna" wypowiedź.

            I głeboka.

            I dobrze przemyślana.

            I informacje "rzetelne".

            I niektórzy się łapią nie sprawdziwszy.

            A sprawdzać trzeba.

            Bo 90% twoich "faktów" polega na nie posiadaniu "najświeższych" informacji czy
            raczej na posiadaniu "właściwych" tzn. odpowiednio propagandowych informacji.

            Powinieneś powiewać sztandarem "łgają y agitują" :)

            Wiecej na temat (nigdzie nie znalazłem sugestii, że była "katolicką integrystką,
            ale Google też może jest cenzurowany):

            "She first denounced a so-called free-mason conspiracy, before suggesting a
            paedophilia case involving priests and - finally - saying over and over again
            that the Irish Republican Army (IRA) had ordered the assassination", he added.

            In recent years, according to Romanian officials, Ms Solcan has made several
            attempts to join a convent, first in Romania, then in other countries. "We knew
            that she was under psychiatric surveillance and we could not accept her," said
            Fr Cornel Cadar, spokesman for the diocese of Iasi, Ms Solcan's home town. After
            being turned away by convents in France, Egypt and Switzerland, she approached
            members of the Taize community.

            DonQ

            P.S. Moim zaś zdaniem każdego żywego relatywistę trzeba uznać za chorego
            psychicznie lub manipulanckiego łajdaka :)
            • nick3 Oczernianie chrześcijan czy satanistów? 19.12.07, 01:24
              Łgarstwem to jest twoje sformułowanie, że "90% moich informacji to
              łgarstwa". Po prawdzie nie wykazałeś mi chyba dotąd ani jednego
              minięcia sie z faktami (choć pewnie mogły jakieś być). (Chestertona
              cytowałem za artykułem w poważnym tygodniku - Sartre może już mu
              był znany. Ale tobie wygodnie jest a priori wierzyć, że ja wszystko
              wysysam z palca.)

              Morderczyni brata Rogera była katoliczką. Była gorliwą katoliczką (o
              czym świadczy chęć wstąpienia do zakonu). Musiała być pod wpływem
              idei integrystycznych, skoro uznała, że działalność brata Rogera
              to "masońska próba sfałszowania Objawienia". Jej czyn miał charakter
              religijny - po dokonaniu zabójstwa uklękła do modlitwy.

              Ale gdybym nawet kompletnie się mylił (w końcu wszystko wiem z
              prasy), chodzi mi o co innego: że wcale nie ma wiekszych postaw do
              nękania prawem satanistów niż chrześcijan.

              Bo choć nauka tych ostatnich powołuje się na dobro i miłość -
              faktycznie jest w niej obecny ogromny potencjał psychologiczny
              skłaniający do działań destruktywnych.

              Właśnie - w samej tej nauce (w której skądinąd jest też wiele rzeczy
              pięknych), a nie w "ludzkich słabościach" wierzących.

              Jednym z przykładów tych skłonności destruktywnych jest właśnie
              pasja inkwizytorska założyciela tego wątku.


              Uważam, że chrześcijanie z powodów religijnych dopuszczają się
              nagonki moralnej na satanistów i oczerniania ich.

              Tymczasem sataniści nie wykazali się żadnymi zamiarami (ani ideami)
              obiektywnie niebezpieczniejszymi niż chrześcijanie.



              Przykład zabójstwa brata Rogera miał to uzmysłowić. A kwestia
              poczytalności zabójczyni (ani "satanizującego" nastolatka) nie ma tu
              aż tak kluczowego znaczenia.

              Po prawdzie - wolałbym abyś zwrócił uwagę na to, że nauka o
              Dzieciach Światłości nienawidzonych przez Ciemność (wszystkich
              dookoła) ma rys paranoiczny i takież postawy musi budzić.

              I że z prostego zaaplikowania tej nauki do współczesnej
              rzeczywistości wypływają postawy Radia Maryja, "eurosceptyków" oraz
              nawiedzonych "antylewaków" takich jak ty!

              Zbrodnie Mao naprawdę są tylko pretekstem dla awersji wobec
              szwedzkiego modelu kulturowego:)

              W rzeczywistości jesteście uczniami Nowego Testamentu. I o to tu
              chodzi.
              • donq Re: Oczernianie chrześcijan czy satanistów? 19.12.07, 14:01
                > Łgarstwem to jest twoje sformułowanie, że "90% moich informacji to
                > łgarstwa". Po prawdzie nie wykazałeś mi chyba dotąd ani jednego
                > minięcia sie z faktami (choć pewnie mogły jakieś być).
                > (Chestertona
                > cytowałem za artykułem w poważnym tygodniku - Sartre może już mu
                > był znany. Ale tobie wygodnie jest a priori wierzyć, że ja
                > wszystko
                > wysysam z palca.)

                Nigdy, never ever, nie odpowiedziales sensownie na indagacje "a skad
                wiesz?". Nie tylko mnie, ale i innym. Odpowiadzasz, ze albo "nie
                pamietasz", albo "nie zrozumiecie" albo "nie pozwola wam tego
                czytac" albo cos rownie idiotycznego. Albo w ogole nie odpowiadasz.

                Latwo pojac dlaczego - podanie zrodel wystawia je na krytyke (i
                okaze sie, ze zrodla nie sa "nieodparte"). Agitatorskie krygowanie
                sie zas chce byc na nia odporne.

                Smialo, podaj jaki to "powazny tygodnik" i jaki artykul, nikt cie
                nie oskarzy o naruszanie praw autorskich ani o kryptoreklame.

                Na marginesie - trudno uwierzyc, ze ta historia przyszla ci do glowy
                bez znajomosci doniesien prasowych sprzed kilku dni donoszacych o
                tym, ze wlasnie odstapiono od karania jej. Trudno uwierzyc, ze twoje
                twierdzenia, ze nie znales tego doniesienia sa prawdziwe.

                > Morderczyni brata Rogera była katoliczką. Była gorliwą katoliczką
                > (o
                > czym świadczy chęć wstąpienia do zakonu). Musiała być pod wpływem
                > idei integrystycznych, skoro uznała, że działalność brata Rogera
                > to "masońska próba sfałszowania Objawienia". Jej czyn miał
                > charakter
                > religijny - po dokonaniu zabójstwa uklękła do modlitwy.

                Z kazdym zdaniem powyzszego odlot lewacki jest coraz wyrazniejszy.
                Nie sposob przeprowadzic takiego wnioskowania nie przyjmujac a
                priori lewackich teoryjek.
                Zerknij na cytaty, ktore podalem. Ponoc twierdzila rowniez, ze
                zrobila to przez ksiezy pedofilow.

                Caly "przyklad" jest zmanipulowany w najlepszej tradycji
                propagandowej.

                Reszte w zasadzie mozna pominac, bo jest to emanacja lewych fobii i
                nic poza tym.

                Doczepie sie jeszcze tylko tego:

                > Przykład zabójstwa brata Rogera miał to uzmysłowić. A kwestia
                > poczytalności zabójczyni (ani "satanizującego" nastolatka) nie ma
                > tu aż tak kluczowego znaczenia.

                To po co przywolales "fakt", ze sad ja skazal jako "dowod", ze nie
                byla psychicznie chora skoro to nie ma znaczenia?

                > Po prawdzie - wolałbym abyś zwrócił uwagę na to, że nauka o
                > Dzieciach Światłości nienawidzonych przez Ciemność (wszystkich
                > dookoła) ma rys paranoiczny i takież postawy musi budzić.

                Owszem. Tyle, ze ten opis pasuje do heretykow (szczegolnie wliczajac
                w to ciebie, nieodrodnego dziecka gnozy "oswiecenia"), a nie do
                katolikow. My wiemy, ze mamy wrogow, ale wiemy, ze wrogowie sa
                ludzmi. To ty uwazasz tzw. "faszystow" za nie-ludzi.

                > Zbrodnie Mao naprawdę są tylko pretekstem dla awersji wobec
                > szwedzkiego modelu kulturowego:)

                Och naprawde ci wierze skoro tak "szczerze" zapewniasz.
                A powaznie - maja to sama mentalnosc i wywodza sie z tych samych
                tradycji yntelektualnych.

                > W rzeczywistości jesteście uczniami Nowego Testamentu. I o to tu
                > chodzi.

                W rzeczywistosci to ty jestes uczniem Marksa, z calym
                dobrodziejstwem inwentarza. I o to tu chodzi.

                DonQ
                • nick3 Komu grozi nagonka: katolom czy satanistom? 19.12.07, 18:16
                  >Na marginesie - trudno uwierzyc, ze ta historia przyszla ci do
                  >glowy
                  >bez znajomosci doniesien prasowych sprzed kilku dni donoszacych o
                  >tym, ze wlasnie odstapiono od karania jej. Trudno uwierzyc, ze
                  >twoje
                  >twierdzenia, ze nie znales tego doniesienia sa prawdziwe.

                  Słowo honoru.

                  Nie oglądam telewizji. Pomyśl, gdybym znał tę wiadomośc, to chyba
                  bym nie pisał rzeczy narażających się na tak łatwą replikę,
                  nieprawdaż? (Jest przecież mało prawdopodobne, by nie było żadnego
                  internauty pamiętającego wiadomość sprzed paru dni!)

                  Cytaty, które przytoczyłeś o morderczyni raczej potwierdzają to, co
                  napisałem o jej religijnej motywacji (a także o tym, że jej dewiacja
                  psychiczna nie była z rodzaju tych uniemożliwiających konsekwentne,
                  ideowe i skuteczne działanie w świecie).

                  Skoro Rumunka próbowała wstąpić do klasztorów w Egipcie i w Izraelu,
                  to znaczyże nie była wariatką bezwolną ani nie rozumiejącą otoczenia.
                  Miała konsekwentne idee fixe i z dużym samozaparciem potrafiła je
                  realizować.

                  (Osobiście podejrzewam też, że z tą IRA i molestowaniem w
                  dzieciństwie mogła po prostu strugać większą wariatkę niż jest. Jak
                  ktoś potrafi pojechać do Egiptu, by wstąpić do klasztoru, to i
                  potrafi udawać większego czuba niż jest, aby uniknąć więzienia.

                  Zaś francuscy urzędnicy, pomimo całej laickości Francji, wcale nie
                  mają ochoty psuć PR-u chrześcijaństwu orzeczeniem o świadomym
                  charakterze religijnej zbrodni.

                  Znam co najmniej jeszcze jedno świadectwo (i to wyjątkowo
                  wiarygodne! Podać źródło?:), że także we Francji panuje pewien
                  rodzaj religijnej poprawności - i że na przykład zdarza się, że
                  archiwa utrudniają dostęp do materiałów historykom podejrzanym o
                  intencję podważenia chrześcijaństwa.)


                  nick3 napisał:
                  > > Po prawdzie - wolałbym abyś zwrócił uwagę na to, że nauka o
                  > > Dzieciach Światłości nienawidzonych przez Ciemność (wszystkich
                  > > dookoła) ma rys paranoiczny i takież postawy musi budzić.

                  donq odpowiedział:
                  > Owszem. Tyle, ze ten opis pasuje do heretykow (szczegolnie
                  wliczajac w to ciebie,

                  Hola, hola! Och jak szybko! Jakiś ty prędki, by odbić piłeczkę! Byle
                  tylko ani na chwilę nie patrzeć oczyma, tylko szybko zakleić je
                  kliszą katolickiej nowomowy ("lewacy - gnostycy") i mieć spokój:)

                  To nie "lewacy" (demoliberałowie) mają skłonność uważać wszystkich
                  swoich przeciwników za perfidny Układ. Tylko kto inny.

                  Łatwo zauważyć religijne podłoże pisowskiej wiary we wszechobecny
                  Układ. (Czy w "prawdziwą naturę" Unii Europejskiej jako Cywilizacji
                  Śmierci). To tylko ledwo przetłumaczeni na język świeckiej polityki
                  ewangeliczni "Słudzy Ciemności".

                  Wszyscy przeciwnicy stanowią niewidocznie powiązaną jedność i mają
                  perfidną nieludzką naturę.

                  > My wiemy, ze mamy wrogow, ale wiemy, ze wrogowie sa
                  > ludzmi.

                  Tylko że to ja rozmawiam z tobą jak z człowiekiem, a ty ze mną - jak
                  z alienem, którego trzeba po prostu zniszczyć.

                  > To ty uwazasz tzw. "faszystow" za nie-ludzi.

                  Czy jesteś sprawiedliwy? Czy nie przypisujesz mi raczej swoich
                  postaw, by móc juz potem z czystym sumieniem pomiatać "kłamliwym
                  lewakiem"?

                  "Miłość nieprzyjaciół" ma w faktycznym chrześcijaństwie status
                  czysto PR-owy. Deklaracje w tej materii (i niekiedy lepiej lub
                  gorzej wyćwiczone maski) skrywają motywację dokładnie przeciwstawną.

                  Która jest logicznym owocem światopoglądu tej religii.

                  Nie wolno ci rozumieć "lewaka", bo mówi ostre i trudne rzeczy. Że za
                  ową "gnostycką" nienawiść u chrześcijan, natychmiast przypisywaną
                  przez nich nie sobie samym, jak byłoby adekwatnie, lecz wszelkiemu
                  napotkanemu oporowi - odpowiada nauka ewangelicznego Chrystusa.

                  Samo pojęcie "gnostyckości" jest mylące (ulepienie takiego "czarnego
                  luda" - z kilku niemiłych Kościołowi wątków religijnych - i
                  zrzucenie na niego własnych dewiacji emocjonalnych jest częścią
                  strategii apologetycznej wpisanej w chrześcijaństwo).

                  Wolę mówić "metafizyka paranoiczna".

                  Jest ona jak najbardziej nowotestamentowa!

                  Mam cytować?

                  Nie mam Biblii, więc możesz rozdzierać szaty nad
                  moją "nierzetelnością cytowania" (zapewniam, że sens oddaję dobrze)
                  Chcesz dokładniej? Poszukaj sam. Biblia jest w necie.

                  Szło to jakoś tak:

                  "Świat was nienawidzi, bo mnie pierwej znienawidził. Wy jesteście
                  Światłością, a uczynki świata są z Ciemności. Bo bogiem tego świata
                  jest Szatan. Dlatego świat nienawidzi Światłości, aby nie wyszły na
                  jaw jego uczynki Ciemności."

                  To Chrystus Janowy.


                  Wiele wskazuje na to, że realny historyczny Jezus był daleki od
                  takiej wizji rzeczywistosci.

                  Ale Nowy Testament jest oparty na niej prawie w całości.

                  I to musi owocować.

                  Inkwizycjami, paleniem ludzi żywcem za poglądy, upiornymi wojnami
                  pomiedzy rozmaitymi odłamami wyznawców "Miłości", przymusową
                  doroczną spowiedzią dla wszystkich egzekwowaną policyjnie 9także w
                  Polsce!), fanatycznymi moralistami, zapiekłymi dewotkami,
                  wychowaniem "zepsutego człowieka" (dzieci, bezdomnych, sierot,
                  prostytutek) w rozmaitych zakładach metodami, które z racji że
                  znajome, nie zaniepokoiły Niemców, kiedy wróciły w latach 30-tych.
                  (Mam "rzetelnie" dać linki? Prowadzone przez sadystyczne zakonnice,
                  katolickie zakłady dla upadłych dziewcząt" o reżimie obozu
                  koncentracyjnego funkcjonowały w Irlandii jeszcze do połowy lat 1990-
                  tych!)

                  To wszystko nie było wypadkiem przy pracy. Lecz jest zrozumiałym
                  owocem wizji człowieka przedstawionej w Nowym Testamencie.


                  Marksa cenię m. in. za to, że dał Europie sposób rozumienia
                  społeczeństwa, który pozwala skutecznie zapobiec, by to wszystko nie
                  wróciło.

                  (Nie - wbrew temu, czego gorąco pragniesz - nie jestem komunistą!:)

                  Na szczęście dla katoli w rozumowaniu Marksa było kilka błędów,
                  które dały podstawy paskudnym i zbrodniczym dyktaturom.

                  I to daje katolom alibi, dzięki któremu mogą teraz dowoli miotać
                  śmieci na tolerancyjną i humanistyczną nowoczesność europejską.


                  I o to chodzi w "antykomunizmie" (dziwnie obudzonym - 18 lat po
                  upadku komunizmu:)
                  • donq Re: Komu grozi nagonka: katolom czy satanistom? 19.12.07, 21:19
                    > Słowo honoru.

                    Tymczasowego i prowizorycznego? :)

                    > Pomyśl, gdybym znał tę wiadomośc, to chyba
                    > bym nie pisał rzeczy narażających się na tak łatwą replikę,
                    > nieprawdaż?

                    Nieprawdaz - ty piszesz wiele rzeczy, ktore sa w prosty sposob sprawdzalne jako
                    klamliwe lub naciagane. Liczysz po prostu na to, ze rozmowcy nie beda sobie
                    zadawac trudu sprawdzenia.

                    > (Osobiście podejrzewam też, że z tą IRA i molestowaniem w
                    > dzieciństwie mogła po prostu strugać większą wariatkę niż jest. Jak
                    > ktoś potrafi pojechać do Egiptu, by wstąpić do klasztoru, to i
                    > potrafi udawać większego czuba niż jest, aby uniknąć więzienia.

                    Musisz tak podejrzewac, bo jest to zgodne z tym, co sobie wymysliles, ze sluzy
                    rewolucji, a wiec z definicji jest to prawda.
                    No i tak sobie podejrzewasz, podejrzenie owo zyskuje szybko range pewnosci z
                    chwila gdy zdasz sobie sprawe, ze sluzy rewolucji.

                    > Znam co najmniej jeszcze jedno świadectwo (i to wyjątkowo
                    > wiarygodne! Podać źródło?:), że także we Francji panuje pewien
                    > rodzaj religijnej poprawności - i że na przykład zdarza się, że
                    > archiwa utrudniają dostęp do materiałów historykom podejrzanym o
                    > intencję podważenia chrześcijaństwa.)

                    Podaj, podaj, smialo! Wszystkie zrodla prosze!

                    Co do przekonania o gnostycznym zadufaniu, mam swoje zdanie, wielokrotnie
                    wyglaszane. Nic nie przebije obozu postympu.

                    Tak, owszem, heretycy nie wymyslili sobie herezji z powietrza (ty rowniez nie).

                    > Czy jesteś sprawiedliwy? Czy nie przypisujesz mi raczej swoich
                    > postaw, by móc juz potem z czystym sumieniem pomiatać "kłamliwym
                    > lewakiem"?

                    Jestem sprawiedliwy (i juz nie pozbede sie chyba zadziwienia jak mozna pytac
                    mnie o to nie uznajac sprawiedliwosci).
                    "Faszysta" jest stworem roznym od "czlowieka" w twojej mentalnosci, to wyraznie
                    widac.

                    > Wszyscy przeciwnicy stanowią niewidocznie powiązaną jedność i mają
                    > perfidną nieludzką naturę.

                    Naprawde ciezko ci sie jest wyzwolic z przekonania, ze kazdy mysli tak jak ty.
                    Opisujesz siebie i swoja wizje swiata jako zamieszkanego przez postymp i
                    reakcje. Niesmiertelna projekcja.

                    > Nie wolno ci rozumieć "lewaka", bo mówi ostre i trudne rzeczy.

                    Dobre samopoczucie nie opuszcza :)

                    > Na szczęście dla katoli w rozumowaniu Marksa było kilka błędów,
                    > które dały podstawy paskudnym i zbrodniczym dyktaturom.

                    Ktore oczywiscie nijak nie dyskwalifikuja "mysli" tego wielkiego fylozofa.
                    Chcial dobrze a wyszlo jak zawsze. A ja mam uwierzyc, ze ty chcesz dobrze i nie
                    wyjdzie jak zawsze? O naiwnosci :)

                    Wlasciwe zrozumienie Marksa polega na uswiadomieniu sobie, ze w zasadzie nie
                    uprawial on filozofii. Zamiast tego stworzyl ideologie, ktorej jedynym celem
                    jest "dzialanie" tzn. walka o wladze. Rozbudowana warstwa ideologiczna stanowi
                    tylko interfejs konskrypcyjny, ktorego celem jest zlapanie w sieci zolnierzy
                    ("aktywistow"). Zas zadaniem "aktywistow" nie jest wiara w ideologie (ktora ma
                    charakter lokalny, tymczasowy, zgodnie z zasada "byt okresla swiadomosc" vel
                    "kto kogo") ale wiara w postymp. Wiara w postymp jest jedyna stala i
                    niezachwiana rzecza u dobrego aktywisty. Dobry aktywista wierzy niezachwianie w
                    "lokalna prawde absolutna" i jednoczesnie gotowy jest do zmiany tej wiary nawet
                    trzy razy dziennie jesli bedzie to sluzyc postympowi. Ty jestes dobrym aktywista.

                    Aktywista mowiac, ze Marks "popelnil kilka bledow" nie moze miec nic innego na
                    mysli niz to, ze niektore elementy ideologii warstwy konskrypcyjnej okazaly sie
                    ostatecznie dla postympu szkodliwe.

                    > I o to chodzi w "antykomunizmie" (dziwnie obudzonym - 18 lat po
                    > upadku komunizmu:)

                    Komunizm nie upadl - komunizm mutuje. Dla komunisty nic nie jest stale oprocz
                    wiary w postymp.

                    Komunizm upadnie gdy twoja mentalnosc znajdzie sie w odwrocie.

                    DonQ
                    • nick3 Zło czule pozdrawia inkwizycyjną "Światłość"... 19.12.07, 23:50
                      Gadasz jak klasyczny Inkwizytor (obojetne czy Torquemada czy
                      Dzierżyński), który właśnie przyszpilił w osobie swojego rozmówcy
                      (ofiary) Czyste Zło.

                      Masz jak na dłoni, jak wygląda chrześcijańskie "traktowanie wroga
                      jako człowieka".

                      > ty piszesz wiele rzeczy, ktore sa w prosty sposob sprawdzalne jako
                      > klamliwe

                      To takie wypowiedzi jest obowiązek dokumentować w pierwszej
                      kolejności. Wręcz natychmiast, obok wypowiedzi.

                      Ale i ja poczuwam się do obowiązku poświadczenia tego, co mówię.


                      O postawie francuskich archiwistów mówiła publicznie prof. Ewa
                      Wipszycka, badaczka początków chrześcijaństwa, katoliczka, na
                      spotkaniu u księży dominikanów w W-wie.

                      Powiedziała, że jej uczniowie mieli utrudniany dostęp do źródeł o
                      pierwotnym chrześcijaństwie, bo archiwiści podejrzewali, że ktoś kto
                      sie interesuje takimi materiałami może mieć zamiar "dokładania
                      chrześcijaństwu". Dopiero jej osobista interwencja zmieniła ich
                      postawę. Tak mówiła.

                      O irlandzkich zakonnych zakładach "dla upadłych dziewcząt" (w
                      mentalności katolickich spadkobierców Augustyna i Tomasza każda
                      odrzucona przez społeczeństwo dziewczyna była w praktyce uznawana
                      za "upadłą"):

                      www.magdalenki.spinka.pl/wspomnienia.html
                      Trafiły do tych zakładów dziesiątki tysięcy dziewcząt. Upiorny
                      reżim, przypominający obozy koncentracyjne (zero poszanowania dla
                      godności, intymności, bicie, nieodpłatna praca przymusowa,
                      maltretowanie psychiczne przez zakonnice) sprawiał, że, kiedy w
                      latach 90-tych zamknieto wreszcie te haniebne zakłady, długoletnie
                      magdalenki (bo bynajmniej nie wypuszczano ich z nastaniem
                      pełnoletniości), starsze już kobiety, były ludzkimi wrakami
                      psychicznymi, niezdolnymi do życia.

                      Zrozum! Nie przytaczałbym tego złowrogiego przykładu, gdyby był
                      wyjątkiem!

                      Ale to była przez stulecia norma tego, co "religia Miłości" robiła w
                      Europie człowiekowi!
                      • donq Re: Zło czule pozdrawia inkwizycyjną "Światłość". 20.12.07, 11:47
                        > Gadasz jak klasyczny Inkwizytor (obojetne czy Torquemada czy
                        > Dzierżyński), który właśnie przyszpilił w osobie swojego rozmówcy
                        > (ofiary) Czyste Zło.

                        Jakie wygodne pozbycie sie z wlasnych szeregow tow. Dzierzynskiego,
                        czyz nie. A jakie wiarygodne!
                        Z tym malym szzcegolem, ze tow. Dzierzynski wierzyl w rewolucje a
                        nie w prawde. To produkt twojej tradycji intelektualnej i chocbys
                        milion razy insynuowal, ze tak nie jest i tak tego nie zmienisz.

                        > To takie wypowiedzi jest obowiązek dokumentować w pierwszej
                        > kolejności. Wręcz natychmiast, obok wypowiedzi.

                        Wystarczy przeszukac forum.

                        > Powiedziała, że jej uczniowie mieli utrudniany dostęp do źródeł o
                        > pierwotnym chrześcijaństwie, bo archiwiści podejrzewali, że ktoś
                        > kto
                        > sie interesuje takimi materiałami może mieć zamiar "dokładania
                        > chrześcijaństwu". Dopiero jej osobista interwencja zmieniła ich
                        > postawę. Tak mówiła.

                        Mrozaca krew w zylach wypowiedz. Jesli to prawda, jest to cos, co
                        natychmiast zachwiewa kazdymi "basic premises" i nieodparcie
                        prowadzi do wniosku, ze prawda nie istnieje :)

                        > Zrozum! Nie przytaczałbym tego złowrogiego przykładu, gdyby był
                        > wyjątkiem!

                        Tworca tego filmu Peter Mullan jest marksista, wiec wierzy w to, co
                        sluzy rewolucji. Oczywiscie to nie znaczy, ze to czy owo nie jest
                        prawda (w normalnym sensie, nie jako cos, co sluzy rewolucji), ale
                        bez watpienia jest przefiltrowany przez czerwona mentalnosc. Jako
                        taki nie moze byc wiarygodny a co najwyzej moze zachecic do
                        sprawdzenia jak bylo naprawde.
                        Prosze o inne przyklady, ktore pokazuja, ze to nie wyjatek.

                        Wyjasnij mi jedna kwestie, ktorej pojac nie moge w mentalnosci
                        postympowej. Na swiecie dzieja sie rozne mniej czy bardziej okropne
                        rzeczy, czesc z nich w krajach chrzescijanskich, czesc nie, czesc
                        sie dziala przed chrzescijanstwem. A duza czesc (i to z tych
                        najopkropniejszych) zdarzyla sie nie tak dawno niezaprzeczalnie pod
                        wplywem tradycji yntelektualnej, z ktorej sie wywodzisz.

                        Nawet zakladajac, ze wszystko, co mowisz o
                        chrzescijanstwie/katolicyzmie jest wiarygodne (a nie jest, bo duza
                        czesc to czarny pijar tradycyjnie tworzony przez protestantow i
                        pozniej przez postymp), jak mozesz z czystym sumieniem lajac z lewej
                        ambony wszystkich dookola samemu nie poczuwajac sie do niczego? I
                        jak powrot do tej mentalnosci, ktora poslugiwal sie tow. Dzierzynski
                        moze nam w jakikolwiek sposob pomoc?

                        DonQ

                        P.S. A i jeszcze Chesteron i Sartre i "powazny tygodnik".
                  • mg2005 Re: Komu grozi nagonka: katolom czy satanistom? 19.12.07, 23:02
                    nick3 napisał:

                    > Łatwo zauważyć religijne podłoże pisowskiej wiary we wszechobecny
                    > Układ. (Czy w "prawdziwą naturę" Unii Europejskiej jako
                    Cywilizacji
                    > Śmierci).

                    Znów twoja ateistyczna paranoja, "psychologu" ?...:)


                    >
                    > "Miłość nieprzyjaciół" ma w faktycznym chrześcijaństwie status
                    > czysto PR-owy. Deklaracje w tej materii (i niekiedy lepiej lub
                    > gorzej wyćwiczone maski) skrywają motywację dokładnie
                    przeciwstawną.
                    >
                    > Która jest logicznym owocem światopoglądu tej religii.
                    >
                    > Nie wolno ci rozumieć "lewaka", bo mówi ostre i trudne rzeczy. Że
                    za
                    > ową "gnostycką" nienawiść u chrześcijan, natychmiast przypisywaną
                    > przez nich nie sobie samym, jak byłoby adekwatnie, lecz wszelkiemu
                    > napotkanemu oporowi - odpowiada nauka ewangelicznego Chrystusa.

                    Paranoi ciąg dalszy...


                    > "Świat was nienawidzi, bo mnie pierwej znienawidził. Wy jesteście
                    > Światłością, a uczynki świata są z Ciemności. Bo bogiem tego
                    świata
                    > jest Szatan. Dlatego świat nienawidzi Światłości, aby nie wyszły
                    na
                    > jaw jego uczynki Ciemności."

                    Jest w tym dużo prawdy - co potwierdziły prześladowania ze strony
                    żydów i pogan, a później jakobinów, nazistów i komunistów...

                    >
                    > Inkwizycjami, paleniem ludzi żywcem za poglądy, upiornymi wojnami
                    > pomiedzy rozmaitymi odłamami wyznawców "Miłości", przymusową
                    > doroczną spowiedzią dla wszystkich egzekwowaną policyjnie 9także w
                    > Polsce!), fanatycznymi moralistami, zapiekłymi dewotkami,
                    > wychowaniem "zepsutego człowieka" (dzieci, bezdomnych, sierot,
                    > prostytutek) w rozmaitych zakładach metodami, które z racji że
                    > znajome, nie zaniepokoiły Niemców, kiedy wróciły w latach 30-tych.
                    > (Mam "rzetelnie" dać linki? Prowadzone przez sadystyczne
                    zakonnice,
                    > katolickie zakłady dla upadłych dziewcząt" o reżimie obozu
                    > koncentracyjnego funkcjonowały w Irlandii jeszcze do połowy lat
                    1990-
                    > tych!)
                    >
                    > To wszystko nie było wypadkiem przy pracy. Lecz jest zrozumiałym
                    > owocem wizji człowieka przedstawionej w Nowym Testamencie.

                    Ateistyczna paranoja i mania prześladowcza...
                    Wszelkie zło ma źródło w Ewangelii...
              • mg2005 Re: Oczernianie chrześcijan czy satanistów? 19.12.07, 22:49
                nick3 napisał:

                > Bo choć nauka tych ostatnich powołuje się na dobro i miłość -
                > faktycznie jest w niej obecny ogromny potencjał psychologiczny
                > skłaniający do działań destruktywnych.
                >
                > Właśnie - w samej tej nauce (w której skądinąd jest też wiele
                rzeczy
                > pięknych), a nie w "ludzkich słabościach" wierzących.

                Puk,puk, to ja - twoja paranoja !... :)

                >
                > Jednym z przykładów tych skłonności destruktywnych jest właśnie
                > pasja inkwizytorska założyciela tego wątku.

                ?? Że co ?!...


                > A kwestia
                > poczytalności zabójczyni (ani "satanizującego" nastolatka) nie ma
                tu
                > aż tak kluczowego znaczenia.

                Ha,ha - to przeszedłeś samego siebie !
                Nie ma znaczenia, czy zabójca jest normalny czy świr ... :))

                > W rzeczywistości jesteście uczniami Nowego Testamentu. I o to tu
                > chodzi.

                A wszyscy owi uczniowie to paranoicy ?...
      • mg2005 Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 19.12.07, 22:01
        nick3 napisał:

        > Pod rozwagę: w ultrafundamentalistycznych rejonach USA jest sporo
        > morderstw dokonywanych przez świrów, którym mordować "kazał Bóg" i
        > psychopatów ryjących na ciałach zamordowanych ofiar wersety
        > Apokalipsy?
        >
        > W jakim stopniu tamtejsza atmosfera religijna za to odpowiada?

        To co piszesz każe podejrzewać, że sam cierpisz na katofobiczną
        paranoję...

        >
        >
        > Wiesz, kto zamordował
        > (poderżnął nożem gardło podczas modlitwy) brata Rogera z Taize?
        >
        > Katolicka integrystka z Rumunii.
        >
        > Bo, jak powiedziała, Taize to jest "masońska próba sfałszowania
        > Objawienia Chrystusowego".

        Niechcący sam obnażyłeś swoją paranoję...
        To była JEDNA katoliczka (pomijam nawet,że była chora psychicznie).
        A wiesz, ile tysięcy (milionów ?) katolików dażyło miłością "ojca"
        Rogera (nie-katolika) w ciągu kilkudziesięciu lat jego
        działalności ?!?...


        • nick3 Czy ty w ogóle rozumiesz słowo "paranoja" 19.12.07, 23:25
          Cytat ze mnie i stempelek "ateistyczna paranoja". Nie wysiliłeś się.

          Tymczasem ja słowo "paranoja" rozumiałem poważnie - jako zjawisko
          psychologiczne.

          I uważam, że religia Nowego Testamentu takowe generuje.


          Oczywiście, że wielu katolików szanowało brata Rogera. Jednak ci, co
          (jak morderczyni) uważają Taize za "masońskie sfałszowanie..."
          powiedzą, że są to zapewne "katolicy zwiedzeni", lub
          zgoła "pseudokatolicy" (I takie myślenie też jest jak najbardziej
          zakorzenione w nowotestamentowym rozumieniu wyłączności prawdy.) A
          ja o integrystach, a nie o wszystkich katolikach, mówiłem, że mogą
          być w równym stopniu postawieni do odpowiedzialności za zabójstwo
          brata Rogera, co Gilmore - za pomysł niezrównoważonego nastolatka.

          I nie pierwszy wystąpiłem z tą uwagą.

          Lecz dopiero w odpowiedzi na twoją sugestię "wzięcia się" za
          satanistów.

          • mg2005 Re: Czy ty w ogóle rozumiesz słowo "paranoja" 23.12.07, 23:19
            nick3 napisał:

            > Tymczasem ja słowo "paranoja" rozumiałem poważnie - jako zjawisko
            > psychologiczne.
            >
            > I uważam, że religia Nowego Testamentu takowe generuje.

            Rozumiem, że do paranoików też zaliczasz komunistów, feministki,
            radykalnych "ekologów", wojujących gejów i antyklerykałów ?...


            >
            > Oczywiście, że wielu katolików szanowało brata Rogera. Jednak ci,
            co
            > (jak morderczyni) uważają Taize za "masońskie sfałszowanie..."
            > powiedzą, że są to zapewne "katolicy zwiedzeni", lub
            > zgoła "pseudokatolicy" (I takie myślenie też jest jak najbardziej
            > zakorzenione w nowotestamentowym rozumieniu wyłączności prawdy.) A
            > ja o integrystach, a nie o wszystkich katolikach,

            A więc nie katolicyzm, a "integryzm" jest źródłem ?
            Myślę, że mylisz integryzm z fanatyzmem.

            > I nie pierwszy wystąpiłem z tą uwagą.
            >
            > Lecz dopiero w odpowiedzi na twoją sugestię "wzięcia się" za
            > satanistów.

            Znów coś sobie ubzdurałeś ?...
            >
      • mg2005 PS 19.12.07, 22:14
        nick3 napisał:

        > "Czy prawo powinno ich tolerować?":) (W końcu nie jest tajemnicą,
        że
        > w świetle wartości katolickich "masońska próba sfałszowania
        > Ojawienia Chrystusowego" to zagrożenie najwyższe, mogące co
        bardziej
        > zaniepokojonych wyznawców skłonić do grzesznych, ale zrozumiałych
        > metod ratowania Prawdy.)

        Mało liberalne podejście - raczej paranoidalne... ))
    • polobolo1 Re: Satanizm - liberalizm... 17.12.07, 01:36
      Sekta powiadomila FBI. nauki pobierasz u ojca debila w szkole
      medialnej tepakow?
      • mg2005 Re: Satanizm - liberalizm... 17.12.07, 08:40
        polobolo1 napisała:

        > Sekta powiadomila FBI. nauki pobierasz u ojca debila w szkole
        > medialnej tepakow?

        Jak widać, niektórzy są samorodnymi tępakami...))
    • abhaod trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 18.12.07, 20:22
      porównywać z liberalizmem
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,5048
      • mg2005 Re: trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 19.12.07, 21:42
        abhaod napisał:

        > porównywać z liberalizmem


        Dlaczego ??...
        • maaac Re: trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 19.12.07, 22:33
          Grzeszna "wolność" liberalizmu:

          Ga 5,1"Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej
          i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!"

          Ga 55,13 "Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko
          nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz
          przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!"

          1Kor 6,12 "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść.
          Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę."

          Liberalizm to wolność decyzji i świadomość ponoszenia za nią
          odpowiedzialności. Jestem wolny mogę podejmować każdą decyzję i wiem
          że jak wybiorę źle za to odpowiem. Dla tego każdy człowiek o
          liberalnych poglądach będzie postępował tak by jego czyny nie były
          złe, by nie oddać się czemu kolwiek w niewole.

          Przeciwieństwo do liberalizmu to oddanie się w niewole totalitarną.
          Człowiek taki ucieka od wolności. Nie chce podejmować decyzji i nie
          chce za nie ponosić odpowiedzialności. Woli dostawać nakazy,
          dyspozycje, polecenia i jest gotowy w razie czego powiedzieć "ja
          tylko...". To droga ludzi słabego ducha niegodna chrześcijanina.
          Jedyną niewolą w którą chrześcijanin ma prawo popaść to niewola
          wobec Boga.
          • nick3 "Bóg" zjawia się wyznawcy zawsze poprzez Obraz. 20.12.07, 00:04
            > Jedyną niewolą w którą chrześcijanin ma prawo popaść to niewola
            > wobec Boga.

            Ten obraz to wielowiekowy produkt społeczny, wiązka uspołecznionych
            emocji, skojarzeń i wartościowań, którymi przeniknięte są liturgia i
            tekst Biblii i bez których w ogóle nie byłyby zrozumiałe.

            Dlatego kto jest w "niewoli wobec Boga" ten już jest również w
            niewoli wobec całego korpusu (choć nie wszystkich) wartościowań
            społecznych (np. w starożytności, że nieposłuszeństwo niewolnika
            jest naganne, a gniew dziecka na ojca - zbrodniczy).

            Jest również "w niewoli" wobec Kościoła, bo jak słusznie zauważa
            nauczanie kościelne, nie ma Boga bez Kościoła...



            Dlatego i ta "niewola", czysto "wewnętrzna" i intymna,
            psychologiczno-moralna - też może stać się przedmiotem krytyki
            liberała.
            • maaac Re: "Bóg" zjawia się wyznawcy zawsze poprzez Obra 20.12.07, 06:35
              > Ten obraz to wielowiekowy produkt społeczny, wiązka
              > uspołecznionych emocji, skojarzeń i wartościowań, którymi
              > przeniknięte są liturgia i tekst Biblii i bez których w ogóle nie
              > byłyby zrozumiałe.
              A teraz napisz to jeszcze raz bez "liturgicznego zadęcia" normalnym
              językiem. Bo tak to kompletnie jesteś niezrozumiały.

              > Dlatego kto jest w "niewoli wobec Boga" ten już jest również w
              > niewoli wobec całego korpusu (choć nie wszystkich) wartościowań
              > społecznych (np. w starożytności, że nieposłuszeństwo niewolnika
              > jest naganne, a gniew dziecka na ojca - zbrodniczy).
              A nieprawda. Za bardzo utożsamiasz Boga z Kościołem.

              > Jest również "w niewoli" wobec Kościoła, bo jak słusznie zauważa
              > nauczanie kościelne, nie ma Boga bez Kościoła...
              Hehe. Widze że jesteś mocnym efektem tradycyjnego "polskiego
              patriotycznego katolickiego" wychowania. Wiara kojarzy ci się
              wyłącznie z Kościołem jako instytucją autorytarną i represyjną. A to
              nie tak. Nie jest prawdą, że wiara oznacza ślepe poddanie się woli
              księdza. Nie jest tak nawet w Kościele Katolickim. Taki Kościół chcą
              jedynie przedstawiać Ci co albo sami są bezwolni i szukają
              ziemskiego "autorytetu" by myślał za nich i odzielał dobro od zła,
              albo nawet będąc cynikami do szpiku kości starają się wykorzystać
              instytucję Kościoła do przechwycenia władzy.
              Kościół równie dobrze może być wspólnotą ludzi wolnych mających
              razem wspólne dążenie - Boga.

              > Dlatego i ta "niewola", czysto "wewnętrzna" i intymna,
              > psychologiczno-moralna - też może stać się przedmiotem krytyki
              > liberała.
              A znów nieprawda. Popadasz raczej w libertynizm odrzucający wszelki
              kanony moralne. Liberalizm polega jedynie na świadomym wyborze dobra
              lub zła i ponoszeniu konsekwencji za ten wybór.
              Zresztą co do niewoli. Zwróć uwagę że całe życie dycydujemy się na
              jakąś "niewole". Wybór szkoły to "niewola" jej reguł, małżonek
              to "niewola" małżeństwa, przyjaźń do "niewola" jakiś zobowiązań,
              praca to "niewola" jej wymogów, obywatelstwo to "niewola" prawa.
              Liberał świadomie podejmuje decyzję rezygnacji z części swojej
              wolności oddając się w taką czy inną "niewole". Tyle że w
              przeciwieństwie do naszych "totalitarnych" adwersarzy - wie że to
              jego wybór (widać "zyski" przeważyły nad kosztami utraty części
              wolności) i nie "miauczy" że go ktoś "zmusił".
              • nick3 Empatia. 20.12.07, 10:36
                Jedynym wyznacznikiem dobra w postawie człowieka jest - empatia.


                Postulaty racjonalnych doktryn etycznych, nakazy tradycji lub
                żądania religijnego objawienia mogą być treściowo zbieżne z
                działaniami, do których skłania empatia.

                Ale postawa człowieka ma charakter moralny (dobry), kiedy te
                działania wynikają właśnie z empatii, a nie z tamtych poprzednich.


                A to nie jest to samo.


                Nawet jeśli objawienie religijne "nakazuje empatię" (a objawienie
                chrześcijańskie zdaje się to czynić, nakazując 'miłość'), jest to
                ustanawianie źródeł etycznych poza samą empatią.

                Potrzeba troski o drugiego człowieka (i inne żywe istoty) może
                być "nakazana" tylko poprzez ich oczy.

                Nie - przez najściślejszą logikę, ani najpoważniejszych bogów.


                Ich nakazy, nawet jeśli ich głos jest znacznie lepiej słyszalny dla
                jednostki niż głos empatii i w praktyce skuteczniej przywodzą ją do
                społecznie cenionego postępowania - pozbawiają empatię statusu
                źródła etycznego.

                Mówiąc krótko: Dekalog (takoż samo rzymskie racjonalne "prawo
                naturalne" czy nawet ewangeliczne nakazy świętości) może i jest dla
                społeczeństwa "policyjnie pożyteczny", ale dla moralności jest
                szkodliwy.

                Rzymianie, naród niezbyt filozoficznie lotny, debatowali podobno
                kiedyś nad kwestią "Czy zawsze należy słuchać ojca?" Jedni
                twierdzili, że zawsze, a drudzy, że tylko kiedy nakazuje dobro. Na
                koniec uczestników dyskusji zupełnie wyprowadził z równowagi głos
                pewnego Greka, który wygłosił oburzającą opinię, że "ojca nie należy
                słuchać nigdy". Nie należy słuchać, kiedy nakazuje zło -
                argumentował Grek - ale i kiedy nakazuje dobro, należy je czynić
                dlatego, że ono jest dobrem, a nie dlatego, że nakazuje je ojciec.


                O "miauczeniu".

                Ja "miauczę"!

                Jestem liberałem zlewaczałym. Demoliberałem.

                W marksizmie odrzucam te jego elementy, które mają konsekwencje
                totalitarne. Ale i liberalizm powinien uwzglednić krytykę, jakiej
                poddał go Marks. (Myślę, że jest to do zrobienia i dlatego poczuwam
                się do liberalizmu.)

                Liberalizm, jaki próbuje sobie przyswoić chrześcijaństwo (o czym
                świadczy chocby twój post), jest liberalizmem 'prawicowym',
                liberalizmem "wolności formalnej".
                Jego mottem jest (nieszczere): "Przecież nikt cię nie zmusza."


                Zdecydowanie odrzucam automatycznie towarzyszący mu kult "niewoli"!
                (Czy nie jest on znamienny?)

                Część z twoich "niewól" to niewole dość wyimaginowane i wymyślone
                pod tezę (przecież przyjaźń wcale nie jest zbudowana na
                zobowiązaniach - przyjaciele oczywiście liczą na siebie, ale
                przedstawianie tego jako systemu wzajemnych zobowiązań, jest mocnym
                zniekształcaniem rzeczywistości przyjaźni).

                A inne z kolei "niewole" są jak najbardziej niewolami i sytuację, że
                muszę się im poddawać, bo inaczej nie osiągnę czegoś innego, na czym
                mi zależy - uważam za nieakceptowalną!

                (Żyję w wolnym zwiazku.)

                Liberalizm prawicowy to filozofia 'facetów roboczych', którzy
                sprzedali swoje życie za robienie kasy i potrzebują sobie uzasadnić,
                że inaczej się nie dało i że to, co zrobili, jest "dojrzałe" (czyli
                otoczone prestiżem:)


                Tak, w pewnym sensie jestem 'libertynem'.

                Bo powiem prowokacyjnie: wolność to przyjemność.

                Człowiek jest wolny, kiedy życie go cieszy.

                (Oczywiście istotnym składnikiem tej przyjemności jest poczucie
                własnej "swobody ruchu". Ale z drugiej strony zawsze warto pamietać,
                że nawet największa paleta wyboru nie jest wolnością, jeśli
                wszystkie możliwości są równie do kitu!:)

                Hedonizm jest zdyskredytowany przez celowo zniekształcające go
                interpretacje dokonywane od czasów starozytnych przez ideologię
                heroizmu.

                A przecież nie można znaleźć przyjemności w warunkach poniżenia,
                terroru czy podeptania przyjaźni. Choćby spało się w złotogłowiach.

                Hedonizm został tu błędnie utożsamiony z "konsumpcjonizmem"
                (przeświadczeniem, że przyjemność dają nam rzeczy, a w każdym razie,
                że jest całkowicie manipulowalna i pozostaje tylko kwestia mocy
                nabycia odpowiednich środków materialnych).

                Przyjemność jest kwestią znacznie subtelniejszą.

                "Przyjemniej niż wysługiwać się władzy jest pić wodę ze źródła na
                pustkowiu i cieszyć się bezkresem nieba."

                Z tym hedonizmem idzie tylko o to, że to nie POŚWIĘCENIE jest tym,
                co nadaje wartość życiu.

                (W tym sensie Ewangelia ze swoją koncepcją miłości ofiarnej jest
                nieodrodnym dzieckiem antycznego heroizmu. Chrystus jest "Heraklesem
                miłosierdzia".)
                • maaac Re: Empatia. 21.12.07, 06:44
                  Odpowiem Ci na jedno co jest jak myślę najlepszym podsumowaniem
                  Twojej wypowiedzi.

                  Masz po prostu blade pojęcia o różnych sprawach. Wiesz dla czego
                  należy słuchać Ojca? Bo ma większe doświadczenie życiowe i jest Twoim
                  rodzicem więc - statystycznie jego rady będą mądrzejsze niż twoje
                  decyzje i statystycznie dając je Ci będzie chciał twojego dobra.
                  Słuchając je statystycznie na tym wygrasz. Ot dobór naturalny który
                  głupie dzieci głupich rodziców już dawno wytępił. Więc tak naprawdę
                  pytanie było źle postawione i świadczyło o indolencji stawiającego.
                  • abhaod Re: Empatia. 21.12.07, 10:23
                    empatii używam, aby dowiedzieć się więcej o bliźnim, nigdy nie wiadomo co mu
                    naprawdę chodzi po głowie ( nawet tatusiowi):)a przykłady (nawet w najbliższej
                    rodzinie) pokazują, że doświadczenie pozostaje daleko w tyle za inteligencją,
                    oddajmy Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie ;)
                    • nick3 Re: Empatia. 21.12.07, 14:53
                      Empatia nie jest kwestią wiedzy o cudzym przeżywaniu, lecz -
                      partycypacji w nim.

                      Dlatego empatia, sama w sobie, jest moralnością.

                      (Inaczej - wrażliwość.)

                      Oczywiście, pociąga ona za sobą działanie. Które
                      nazywamy "moralnym", dlatego i właśnie dlatego, że ona nim powoduje.

                      (Może pociągać za sobą tworzenie teorii etycznych, ale to ona jest
                      zawsze ostatecznie kryterium ich wartości, więc nie wolno im
                      przypisywać sobie absolutności.)
                      • abhaod Re: Empatia. 21.12.07, 16:34

                        pozwól popatrzeć na mnie twoimi oczami..
                  • nick3 KK nie fair podszywa się pod liberalizm. 21.12.07, 14:38

                    Stary numer.

                    (JPII w podobny sposób został Wielkim Humanistą, głosząc w istocie
                    rozumienie człowieka niemal dokładnie przeciwstawne temu, które od
                    czasów renesansu przyświeca ludziom zwanym humanistami).

                    To, co piszesz, to nie jest liberalizm, lecz jego dokładne
                    przeciwieństwo - autorytaryzm!

                    A czy mam o czymś (de facto chodzi o moje własne życie) "blade
                    pojęcie", to nie tobie sądzić, mój "liberale".

                    Nie kreuj się na autorytet w tej sprawie, bo nim dla mnie nie jesteś.

                    Lepiej przeczytaj, jak twórcy liberalizmu naprawdę liberalizm
                    definiowali (będzie to z pożytkiem dla ciebie), zamiast wymyślać
                    własne, "kaznodziejskie", arbitralne definicje.

                    Oto klasyczny tekst na temat tego, co liberał sądzi o wartości
                    życiowych wyborów dokonywanych przez jego bliźnich:

                    "Jeśli ktoś posiada pewną ilość zdrowego rozsądku i doswiadczenia,
                    jego własny sposób życia jest najlepszy nie dlatego że jest
                    najlepszy sam przez się, lecz dlatego, że jest jego własny."
                    (John Stuart Mill "O wolności")

                    Jak się ma to, co piszesz, do tego, co myślał jeden z głównych
                    twórców liberalizmu?
                    • maaac Re: KK nie fair podszywa się pod liberalizm. 21.12.07, 15:32
                      Gdzie widzisz przejaw autorytaryzmu w prostej logice, że należy
                      słuchac rad osoby posiadającej większy zasób wiedzy/doświadczenia w
                      danej dziedzinie? Nikt Cię nie zmusza by je stosować. Decydujesz się
                      na to z własnej woli, jedynym czynnikiem który Cię do tego skłania
                      jest zdrowy rozsądek.
                      Rozumiem że w ramach protestu przeciwko wszelkim autorytetom nie
                      chodzisz do lekarza - bo co on wie o zdrowiu, olewsz wszelkie
                      instrukcje obsługi - bo ty wiesz lepiej jak to ma działać, nie
                      czytasz podręczniów naukowych - bo wiesz lepiej jaki ładunek ma
                      elektron, jaka jest odległośc od Słońca, oraz to czy Ziemia jest
                      płaska.

                      Wiesz nawet widzę objawy twojego "liberalizmu". Wiesz lepiej o de
                      mnie co ja napisałem i jakie mam poglądy, bo cały czas polemizujesz
                      nie z nimi, a swoim całkiem mylnym wyobrażeniem o nich.

                      > "Jeśli ktoś posiada pewną ilość zdrowego rozsądku i doswiadczenia,
                      > jego własny sposób życia jest najlepszy nie dlatego że jest
                      > najlepszy sam przez się, lecz dlatego, że jest jego własny."
                      > (John Stuart Mill "O wolności")
                      >
                      > Jak się ma to, co piszesz, do tego, co myślał jeden z głównych
                      > twórców liberalizmu?

                      A gdzie widzisz sprzecznośc? Rozumiem że dla Ciebie właściwy wybór
                      to chodzić w futrze latem, a w samym podkoszulku zimą bo w ten
                      sposób będziesz podkreslał swoją indywidualność wyboru?

                      Oczywiście że myśl liberalna Ci na to pozwala, ale robienie tego
                      tylko po to by pokazac jaki jesteś wolny jest głupie.

                      Więc możesz mieć swój własny sposób życia ale nie oznacza to, że
                      wybierając go nie masz prawa czerpać z doswiadczenia innych, a wręcz
                      je negowac co zaczynasz tu imputowac.
                      • maaac Re: KK nie fair podszywa się pod liberalizm. 21.12.07, 15:45
                        PS. Proszę nie utożsamiaj moich poglądów z KK bo właśnie w tym
                        momencie wychodzi twoje "blade pojęcie" o temacie. W tym kontekście
                        (czyli wiedzy o liberalizmie i kościele/kościołach)użyłem tego słowa a
                        nie w omawianiu Twojego Szanownego Życia.
                      • nick3 Nie ma eksperta od tego, jak Być Tobą. 21.12.07, 23:16

                        Błąd potocznego, "katechezowego" autorytaryzmu ("ojciec wie lepiej
                        od ciebie, jak masz żyć" - to się zwie autorytaryzm) polega na tym,
                        że rozumowanie słuszne w odniesieniu do rozmaitych "danych dziedzin"
                        (zdrowia obsługi urządzeń, etc.) przenosi na wybory egzystencjalne,
                        czyli "jak uczynić siebie".

                        A tu nie ma specjalisty, bo specjalisty być nie może!

                        Bo jest to właśnie "dziedzina", dzięki której twoje życie jest twoje.

                        Nie ma gotowego wzoru na bycie tobą. Bo "ty" jest właśnie tym, co
                        dopiero będzie uczynione i do tego - niezastępowalnie - przez ciebie.

                        To ma być własne.

                        I nic więcej o tym nie wiadomo.


                        Nie wie o tym nawet ewentualny wszechwiedzący.

                        Dlaczego? Bo o tym, co to jest być tobą, wie tylko ten, który
                        właśnie nim jest (czyli ty).

                        Naprawdę:) Nie można wiedzieć co to jest twoje życie inaczej niż
                        żyjąc je. A żyje się je tylko jeśli się jest zgoła
                        niewszechwiedzącym, niekiedy głodnym, niekiedy zadowolonym, być może
                        czasem nawet zrozpaczonym.

                        Dlatego nie wszechwiedzący może tu być ekspertem, lecz zgoła
                        niewszechwiedzący.

                        I to pewien bardzo konkretny niewszechwiedzący. Ty.

                        Omylny ekspert. Ale jedyny w ogóle obeznany ze sprawą!


                        (Zauważ, że jest to właściwie dowód słuszności ateizmu.)


                        Zagadka istnienia postawiona jest tobie i nikt za ciebie nie udzieli
                        ci na nią odpowiedzi.

                        Bo nie może.

                        Ani wszechwiedzący, ani wszechmocny.


                        Zbyt zafascynowani są teiści możliwościami siły.

                        Mylą się ufając we wszechmoc mocy!

                        Rozważaj to.






                        jeśli chcesz
                        • maaac Re: Nie ma eksperta od tego, jak Być Tobą. 22.12.07, 06:04
                          Widze że jesteś "wierzącym ateistą" hehehe. Bardzo ciekawa kategoria.

                          A co do meritum. Cały czas opowiadasz o temacie "jak żyć" a tu chodzi
                          o proste rady typu jak odkręcić zardzewiałą śrubę (twój stary będąc 2
                          razy starszy odkręcił ich co najmniej 2 razy więcej), jak doprawić
                          zupę która cokolwiek nie teges, a nie ma co innego do jedzenia (no ile
                          razy miałeś z czymś takim do czynienia, a ile on?), jak udobruchać
                          robiącą krzywe miny Najukochańszą z Żon (wiesz ile numerów mu
                          wykręcała Twoja Mamuśka? A ile jesteś po ślubie Ty z Twoją żoną?).
                          Itd. itp. takie "drobnostki" z których składa się życie. Oczywiście
                          ojciec nie jest nieomylny i ty możesz wiedzieć lepiej, ale biorąc pod
                          uwagę jego życiowe doświadczenie warto wybrać jego radę jako pozycję
                          do wyjścia rozważań jaką decyzję podjąć.

                          Tu trzy uwagi.
                          Jedna z mądrzejszych rad jaką usłyszałem od starego profa na
                          wykładzie. Wy młodzi inżynierkowie słuchajcie się starych pracowników
                          w fabrykach, nie bądźcie zbyt pyszni i ufni w swoją wiedzę wyniesioną
                          z uczelni. Ich doświadczenie życiowe w pracy jest znacznie większe niż
                          wasze. Do oceny rady macie wasze inżynierskie umysły. Ale pamiętajcie
                          jak nie posłuchacie ich rady i spieprzycie sprawę jesteście tam
                          przegrani na długi czas.
                          No i druga. Rozumiem że to teizm nakazuje gromadzie zwierząt leźć
                          razem za przewodnikiem stada, a na to stanowisko "wybierać" starszy i
                          bardziej doświadczony egzemplarz? "Liberalne" zwierzaki lazły by każdy
                          swoją drogą po to by udowodnić że "ich droga jest najlepsza".
                          Trzecia - znana anegdotka o Marku Twainie (zapewne też
                          teiście?): "Będąc nastolatkiem byłem przerażony jakim głupcem jest mój
                          ojciec. Po następnych kilku kilkunastu latach byłem zdziwiony jak
                          przez ten czas zmądrzał".

                          Mam nadzieje że jak minie u Ciebie te kilka kilkanaście lat
                          zrozumiesz sens tej anegdoty i zrozumiesz że liberalizm polega również
                          na prawie wyboru autorytetów, a nie na odrzucaniu wszelkich rad i
                          uważaniu się za pępek świata pod względem mądrości.
                          • nick3 "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być Sobą 22.12.07, 18:33
                            Nie zrozumieliśmy się:)


                            Jaśniej: Nie istnieje instrukcja obsługi do człowieka, tak jak
                            istnieje instrukcja obsługi do pralki.

                            I nie jest to kwestia ilości potrzebnej informacji. Taka instrukcja
                            nie istnieje nigdzie - ani w domniemanym, niedostępnym człowiekowi,
                            platońskim niebie wiecznych idei, ani w mózgu Wszechwiedzącego.

                            Gdyby istniała, człowiek byłby przedmiotem. A nie jest.


                            Dlatego wszelkie metafory "inżynierskie" są chybione.

                            (Nota bene, przedstawiciele Kościoła ostatnio dziwnie często używają
                            takich metafor. Może eksperci marketingowi - BXVI zatrudnił
                            takowych!:) - powiedzieli, że stosownym targetem dla katolicyzmu są
                            dziś w Europie wschodni Europejczycy z wykształceniem technicznym?:)


                            Zaś z przykładami biologicznego życia stada to konserwatystów (i/lub
                            autorytarystów) cechuje tu jakiś dziwny masochizm wzgledem własnego
                            człowieczeństwa.


                            Tak, jeśli szukasz przetrwania w stadzie, lub za nadrzędny cel w
                            życiu obierasz uniknięcie sprowokowania jakowychś Groźnych
                            Konsekwencji - to zdanie się na cudzą wiedzę może być zasadne.

                            Pytanie jest tylko, czy na pewno to właśnie chcesz obrać sobie za
                            nadrzędny cel w życiu.

                            (Potrzebna jest tu jednak pewna dogłębna przemiana sposobu myślenia
                            o naszym postępowaniu, bo jeśli zanadto myślimy w kategoriach Celu,
                            to nieuchronnie dominuje naszą świadomość - lęk przed Chybieniem.)

                            W wielu kwestiach wolność może polegać na dobieraniu sobie
                            autorytetów, ale w Jednej - na dokonaniu wyboru świadomie całkowicie
                            na własny rachunek!

                            Tu największym błędem byłoby nie uważać się "za pępek świata"!


                            Co do paternalistycznego tonu, w jaki próbujesz wobec mnie wejść, to
                            tylko chcę zwrócić uwagę, że jest to chwyt niepotrzebny tam, gdzie
                            istnieją argumenty racjonalne.

                            A poza tym nie jest wykluczone do końca, że to ty jesteś młodszy ode
                            mnie (może nawet o kilkanaście lat:)


                            "Wierzący ateista"

                            Inaczej humanista.

                            ("Humanista radykalny". By nie odcinać wszystkim ludziom religijnym
                            prawa do bycia humanistami.)

                            • maaac Re: "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być 22.12.07, 19:00
                              > Nie zrozumieliśmy się:)
                              Ty udajesz że nie rozumiesz.

                              > Jaśniej: Nie istnieje instrukcja obsługi do człowieka, tak jak
                              > istnieje instrukcja obsługi do pralki.
                              A gdzie pisałem "o instrukcji obsługi człowieka"? Pisałem tylko o
                              cząstkowych radach jak należy postępować w danej konkretnej sytuacji
                              w której to jak najbardziej należy czerpać z doświadczenia osób,
                              które mogły takie lub analogiczne sytuacje przeżywać po wielokroć.

                              > Gdyby istniała, człowiek byłby przedmiotem. A nie jest.
                              Wszystko zależy od stosowanego punktu widzenia. W kwestii
                              transportu np kilogram masy ciała człowieka nie różni się niczym od
                              kilograma masy towaru. Jak mieszasz różne spojrzenia to i absurdy Ci
                              wychodzą.

                              > Dlatego wszelkie metafory "inżynierskie" są chybione.
                              Są jak najbardziej trafne. Zresztą lekarz np to nie inżynier a z
                              jego wiedzy również zgodnie z przyjętą przez Ciebie filozofią nie
                              powinno się korzystać.

                              > (Nota bene, przedstawiciele Kościoła ostatnio dziwnie często
                              > używają takich metafor. Może eksperci marketingowi - BXVI
                              > zatrudnił takowych!:) - powiedzieli, że stosownym targetem dla
                              > katolicyzmu są dziś w Europie wschodni Europejczycy z
                              > wykształceniem technicznym?:)
                              Nota bene jakbyś wykazał więcej rozsądku, a i byś posiadał więcej
                              wiedzy na temat zarówno moich wypowiedzi jak i całego problemu
                              religii wiedziałbyś że Twoje "nota bene" jest zupełnie nie na
                              miejscu.

                              > Zaś z przykładami biologicznego życia stada to konserwatystów
                              >(i/lub autorytarystów) cechuje tu jakiś dziwny masochizm wzgledem
                              > własnego człowieczeństwa.
                              O nagle robisz się sam cholernie konserwatywny i przyznanie, że
                              człowiek jest również zwierzęciem robi się dla Ciebie bolesne?
                              Widzisz dla mnie nie stanowiło to nigdy problemu. :)

                              > Tak, jeśli szukasz przetrwania w stadzie, lub za nadrzędny cel w
                              > życiu obierasz uniknięcie sprowokowania jakowychś Groźnych
                              > Konsekwencji - to zdanie się na cudzą wiedzę może być zasadne.
                              Jeszcze raz. Zastanów się co piszesz. Rozumiem że ty się nie
                              zdajesz na niczyją wiedze? To wytłumacz mi jak żyjesz? Np jak
                              jedziesz do innego miasta skoro nie korzystasz z map i drogowskazów
                              (bo to przejaw czyjejś wiedzy)? Nikt cię tam też nie mógł "pierwszy
                              raz" zaprowadzić bo też byś korzystał. Błądzisz po omacku? A jak
                              korzystasz z masowej komunikacji nie korzystając zarówno z rozkładów
                              jazdy jak i informacji gdzie dany samolot, pociąg, autobus lub
                              tramwaj jadą? Sztuką nie jest nie rezygnacja z korzystania z cudzej
                              wiedzy ale umiejętność wybrania z czyjej wiedzy warto skorzystać.

                              > Pytanie jest tylko, czy na pewno to właśnie chcesz obrać sobie za
                              > nadrzędny cel w życiu.
                              Jak na agnostyka masz wyjątkowo religijne problemy. :)

                              > (Potrzebna jest tu jednak pewna dogłębna przemiana sposobu
                              > myślenia o naszym postępowaniu, bo jeśli zanadto myślimy w
                              > kategoriach Celu, to nieuchronnie dominuje naszą świadomość - lęk
                              > przed Chybieniem.)
                              Znów strzelasz "agnostyczne" kazania. :)

                              > W wielu kwestiach wolność może polegać na dobieraniu sobie
                              > autorytetów, ale w Jednej - na dokonaniu wyboru świadomie
                              > całkowicie na własny rachunek!
                              Widzisz. Wybranie sobie autorytetu w danej decyzji jest "dokonaniem
                              wyboru świadomie całkowicie na własny rachunek". Nie wiem dla czego
                              próbujesz ustawicznie to negować.

                              > Tu największym błędem byłoby nie uważać się "za pępek świata"!
                              Pytanie tylko co się przez to rozumie.

                              > Co do paternalistycznego tonu, w jaki próbujesz wobec mnie wejść,
                              > to tylko chcę zwrócić uwagę, że jest to chwyt niepotrzebny tam,
                              > gdzie istnieją argumenty racjonalne.
                              Typowa projekcja. Jak do tej pory staram się Ci podawać różne
                              racjonalne dowody i przykłady, że się mylisz. Z drugiej strony
                              otrzymuję zamiast przykładów ciąg kazań, w dodatku dość mocno
                              mijających się z tym co pisałem.

                              > A poza tym nie jest wykluczone do końca, że to ty jesteś młodszy
                              > ode mnie (może nawet o kilkanaście lat:)
                              Wiesz jakbyś potrafił korzystać z konkretnej wiedzy, a nie tylko
                              przypuszczeń wiedziałbyś już ile mam naprawdę lat. Pare kliknięć i
                              wiesz.

                              > "Wierzący ateista"
                              >
                              > Inaczej humanista.
                              >
                              > ("Humanista radykalny". By nie odcinać wszystkim ludziom
                              > religijnym prawa do bycia humanistami.)
                              >
                              Nie jesteś humanistą raczej człowiekiem, który widząc tylko
                              autorytarny KK stara się mu na złość odmnarażać uszy. Nie tędy droga.
                              • nick3 Re: "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być 22.12.07, 23:47
                                maaac napisał:

                                > > Nie zrozumieliśmy się:)
                                > Ty udajesz że nie rozumiesz.

                                Nie gadaj ze mną w ten sposób, bo nie jesteś donqiem. Jeśli piszę,
                                że się nie zrozumieliśmy, to zapewniam cię, że piszę to, czego
                                jestem pewien.

                                Ad meritum:

                                W pewnych aspektach człowiek jest podobny do przedmiotu (choć nigdy
                                do końca!)
                                I w tych aspektach należy do domeny ekspertów.

                                (Medycyna jest tu dobrym przykładem granicznym. Lekarzom, nawet
                                profesorom, wcale nie należy ufać bezgranicznie. Warto też zachować
                                pewien krytycyzm.)


                                > Widzisz. Wybranie sobie autorytetu w danej decyzji
                                jest "dokonaniem
                                > wyboru świadomie całkowicie na własny rachunek". Nie wiem dla
                                czego
                                > próbujesz ustawicznie to negować.


                                Jeśli ŚWIADOMIE całkowicie na WŁASNY rachunek - to nie jest to wybór
                                AUTORYTETU.

                                Autorytet to ktoś, kto daje ci poczucie, że nie jesteś w swoim
                                wyborze zdany tylko na siebie.

                                "Wiem dlaczego próbujesz ustawicznie to negować":)


                                Napisałeś do mnie uprzejmie:
                                > Ty udajesz że nie rozumiesz.

                                A ja cię proszę raczej, byś szczerze sobie odpowiedział, czy to aby
                                nie ty udajesz, że nie rozumiesz, o co chodzi mnie.

                                A jeśli jakimś cudem dojdziesz do wniosku, że ni w ząb nie wiesz, o
                                co mi chodzi, przeczytaj, proszę, post, do którego się odnosimy
                                (pt. "Nie ma eksperta..."), jeszcze raz (ostani:)


                                PS. Domyślam się, że jesteś protestantem:)
                            • donq Re: "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być 24.12.07, 14:06
                              > Jaśniej: Nie istnieje instrukcja obsługi do człowieka, tak jak
                              > istnieje instrukcja obsługi do pralki.

                              Ales ty schiz nickusiu.

                              Mentalnosc, ktora mowi, ze "byt okresla swiadomosc" lub wierzy w to,
                              ze czlowiek jest zaprogramowany przez "filozofie zwyciezcow" jest
                              najblizsza mniemaniu, ze istnieje "instrukcja obslugi" czlowieka.

                              A to twoja mentalnosc. Wiec daj juz spokoj tym projekcjom.

                              DonQ
                • donq Re: Empatia. 21.12.07, 21:49
                  Wiesz dobrze, ze cala twoja teoria "empatii" jest dziurawa jak sito i nie do
                  obrony na dłuższą metę.

                  Było wałkowane, ale raz jeszcze (skoro na tym wątku już jestem).

                  Empatia jest jedynie umiejętnością psychiczna, umiejętnością postawienia się w
                  miejscu innego człowieka. Stawianie jej w centrum etyki jest zupełnym
                  nieporozumieniem.

                  Niektórzy ludzie mają większą, niektórzy mniejszą zdolność empatii, na przykład.

                  Umiejętność postawienia się na miejscu innego człowieka nie musi oznaczać
                  życzliwości czy współczucia dla niego. Często ci, co rozumieją dogłębnie innych
                  ludzi wykorzystują to do swoich celów.

                  Dalej - czy odczuwasz empatię dla "faszystów"? Jeśli tak, to co to znaczy? Że
                  roztkliwiasz się patrząc w te oczy, pragnące, dajmy na to, "czystości rasy"? I
                  empatycznie pragniesz tego razem z tymi oczami? Czysta empatia nie pozwoliłaby
                  dostrzec, że coś jest z "faszystą" nie tak (czy to nie o to właśnie chodzi w
                  całym chumanizmie?).

                  > Nie należy słuchać, kiedy nakazuje zło -
                  > argumentował Grek - ale i kiedy nakazuje dobro, należy je czynić
                  > dlatego, że ono jest dobrem, a nie dlatego, że nakazuje je ojciec.

                  Ta argumentacja jest jak najbardziej właściwa. Grek nie powiedział jednak, że
                  dobrem jest "empatia", lecz odwołał się do dobra, które istnieje niezależnie od
                  ojca, braci, matki, "kleru" i oczywiście "empatii".
                  To jest to, co Bóg zapisał w naszych sercach. Moralni jesteśmy wtedy, gdy
                  jesteśmy takimi, jakimi Bóg chce, byśmy byli. W ostatecznym rozrachunku nie jest
                  rzeczywiście istotne, że słuchaliśmy ojca, rozkazów czy czego tam.
                  Natomiast w "życiu" nie mamy innego wyjścia, jak w pewnym momencie słuchać rad
                  ojca, w innym rozkazów itp. Moralność jest po to, by móc dostrzec, kiedy tego
                  nie możemy robić. Również po to, by dostrzec, że nasza "wrażliwość" zawodzi (a
                  zawodzi).

                  > Część z twoich "niewól" to niewole dość wyimaginowane i wymyślone
                  > pod tezę

                  Mówisz o "niewolach" wymyślonych przez ciebie? A może o różnych "przemocach". Bo
                  pasuje jak ulał.

                  Poza tym, od empatii do "działania" droga daleka i nieoczywista. Dajmy na to, że
                  widzimy kogoś, komu współczujemy, powiedzmy żebrzącego bezdomnego. Czy z tego
                  widoku koniecznie musi się zrodzić nasze działanie wspierające lewacką tradycję
                  głoszącą konieczność zmiany i negacji wszystkiego, by bezdomnego nie było? Nie musi.

                  Ja wiem, że człowiek, który widzi bezdomnego i mu współczuje stanowi łakomy
                  kąsek dla łowiących dusze. I lewyca to wie. To jest _jedyny_ powód, dla którego
                  lewica dostrzega bezdomnych. Celem lewycy nie jest bezdomny, bezdomny jest
                  środkiem na drodze do budowy nowego wspaniałego świata.

                  > Hedonizm został tu błędnie utożsamiony z "konsumpcjonizmem"

                  Bzdura, hedonizm nie ma tej konotacji. Jest za to nierozerwalnie połączony z
                  egoizmem (i nie jest zniekształcony "celowo" przez ciemne siły, paranoiku). Sam
                  to potwierdzasz - przyjaciół się zauważa, dopóki jest to przyjemne. Dzieci i
                  "partnerów" też. Zobowiązań nie ma. Hedonizm to racjonalizacja i
                  ufilozoficznienie egotystycznego chciejstwa, nic więcej.

                  To czym jest ta "rzeczywistość przyjaźni" i jak można na niego liczyć, skoro nie
                  odczuwa on żadnych zobowiązań wobec ciebie?

                  Owszem, człowiekowi mogą przyjemność sprawiać różne rzeczy. Mogą ośrodek
                  przyjemności łechtać galerie, salony, modne filozofie. Dzieci, szczególnie ładne
                  i mądre. Może i woda na pustyni i bezkres nieba.

                  Jest jedno, co całkowicie pomijasz - mianowicie wszystko ma swoją cenę. Jeśli
                  decydujemy się na pustynny bezkres nieba, tracimy inne rzeczy, z których
                  świadomie zrezygnowaliśmy.
                  Jeśli zostajemy "konsumpcjonistami", tracimy inne rzeczy, jak być może bezkres
                  nieba.
                  Jeśli żyjemy w "wolnym związku", zyskujemy możliwość odejścia jak się nam znudzi
                  za cenę spodziewania się tego samego z drugiej strony.
                  Jeżeli mamy dzieci, musimy zrezygnować z innych rzeczy. Jeśli nie chcemy z nich
                  zrezygnować, rezygnujemy z dzieci.

                  Bzdurą jest, że nie mamy wyboru i że "społeczeństwo" nas do czegoś "zmusza".
                  Możesz robić różne rzeczy, ale musisz _zawsze_ zapłacić cenę. Oczywiście, pewne
                  drogi wyboru są prostsze i naturalniejsze w tym czy innym społeczeństwie. Nie ma
                  w tym nic strasznego ani dziwnego. Sęk w tym, aby te proste i naturalne rzeczy
                  były właściwe, nie w tym, aby społeczeństwo było "neutralne". Normalne
                  społeczeństwo jest w stanie zaakceptować pewną dawkę "dziwaków", którzy nie
                  wybierają prosto i naturalnie.

                  Cały twój hedonizm jest zaś tylko próbą żądania, byś za twoje wybory nie musiał
                  płacić ceny, co sprowadza się do tego, by płacili ją inni. Jest to tchórzostwo,
                  mój panie, strach przed życiem a nie jego afirmacja.

                  > Bo powiem prowokacyjnie: wolność to przyjemność.

                  Chłopie, to jest taka "prowokacja", jak tow. Breżniew był młodym komunistą.
                  Wyświechtane, ograne, przerobione do mdłości. "Prowokacja", pożal się Boże.

                  DonQ

                  P.S. A i jeszcze to - nie dostrzegasz jak jesteś żałosny zarzucając ludziom, że
                  nie dają się zamykać w przygotowane przez ciebie szufladki? To lewa mentalność -
                  "systemy", liberałowie, "wolnościowcy", konserwatyści itp. Śmieszne są twoje
                  połajanki, że ktoś nie wyznaje np. J.S.Milla literalnie, a przecież nazywa się
                  "liberałem". I ty ponoć dostrzegasz "człowieka" zza "zniewalających abstrakcji".
                  • nick3 O mugolach:) 22.12.07, 00:06
                    Nudziarz niezbyt uczciwy jesteś, donq.

                    Właśnie "wałkowaliśmy ten temat" i dobrze wiesz, że na większość z
                    tych pytań ci solidnie odpowiedziałem.

                    Mówiąc o argumentach "dziurawych jak sito" dodajesz sobie tylko
                    werbalnie rezonu, jak gwiazda boksu zawodowego przed starciem.

                    Akurat w kwestii empatii rozmawiałem z tobą w konwencji niemal
                    stalowego sylogizmu (o tyle, o ile istnieje stal:).

                    Nie odpowiedziałeś wtedy nic racjonalnego, a z wieloma rzeczami
                    milcząco się zgodziłeś.

                    Nie bedę się powtarzał. Zadajesz dokładnie te same pytania, na które
                    dostałeś precyzyjną odpowiedź.


                    O dobru "zapisanym przez Boga w sercu" to ja nie bedę z tobą gadał,
                    bo mnie żenuje takie klesze wciskanie kitu.

                    Jak coś jest po platońsku "powszechno-konieczne" to nie jest przez
                    nikogo w nic "wpisane".

                    A jak jest "wpisane" to nie jest "powszechno-konieczne".

                    Dobro (tak jak je rozumiał zapewne Grek) jest samowystarczalne i
                    samo wspierające się. I wyklucza ono odsyłanie do czegokolwiek
                    innego.

                    Poczytaj sobie platońskiego "Eutyfrona", gdzie Sokrates pyta
                    kapłana, czy jego zdaniem coś jest dobre, bo chcą tego bogowie, czy
                    na odwrót - bogowie czegoś chcą, bo to jest dobre.

                    To nie komunista, więc nie masz swojej niemądrej wymówki.

                    > od empatii do "działania" droga daleka i nieoczywista


                    Powiem brutalnie: powinno się rozmawiać o rzeczach, które się zna, a
                    nie o tych, których sie nie zna.


                    O hedonizmie.

                    Słowo "konsumpcjonizm" specjalnie ująłem w cudzysłów, żeby móc nim
                    objąć i znaczną część antycznego rozumienia przyjemności,
                    jako "doznania", a więc jakby pewnego 'obiektu' wywołanego przez
                    świat obiektów.

                    Jest to sposób widzenia zakorzeniony w "cynicznym, pozbawionym
                    złudzeń materializmie" (o rysie mechanistycznym), który naturę
                    postrzega na podobieństwo 'martwych', zasadniczo manipulowalnych
                    rzeczy.

                    Nie wiem, czy potrafisz to zrozumieć, bo sądzę, że teista przeżywa
                    życie dokładnie w ten sam instrumentalny sposób (i dlatego m. in.
                    wierzy we "wszechmoc mocy", o którym to błędzie pisałem w ostatnim
                    poscie do maaaca).

                    Dlatego tego samego powodu też nie potrafi wyobrazić sobie
                    przyjemności podzielanej, tylko musi zaraz przyporządkować
                    ją "tobie" lub "mnie" ("osobie").

                    Bo wyobraża sobie siebie (i ludzi i "Boga") w sumie jako
                    rodzaj "rzeczy" ("byt").

                    Tymczasem głęboka przyjemność wymyka się tego rodzaju podziałom. Nie
                    jest ani "egoistyczna" ani "altruistyczna".

                    Oczywiście codzienne życie porządnego mieszczańskiego liberała nie
                    dostarcza zbyt wielu okazji, by się o tym dowiedzieć (i o tym
                    właśnie mówią słowa "byt kształtuje świadomość"!:)

                    Dlatego jego "klasowo uwarunkowane" rozumienie życia jest
                    mechanistyczne, a jego religią jest kalwinizm lub (już tylko:) deizm.

                    (I cóż, może to takie idiotyczne, że "człowiek myśli tak jak żyje"?:)

                    Dlatego i erotyka jest dla człowieka tej formacji społecznej -
                    "wzajemnym wykorzystaniem" (które oczywiście może zostać
                    podniesione do godności działania moralnego, o ile zostanie wpisane
                    w plan. I w Plan (jedno i drugie na drodze stosownych kontraktów:)


                    Jednak nawet człowieka kapitalistycznego nie postrzegam po gnostycku
                    jako nieuleczalnego hylika ("mugola":)

                    I on - choć cała ideologia wpisana w estetykę kapitalistyczną (np.
                    tygodnik "Wprost":) próbuje go od tego odwieść - potrafi dostrzec w
                    swoich doznaniach szczęścia, a nawet przyjemności możliwość czegoś
                    takiego jak "wzajemność".

                    Nie jesteśmy izolowanymi atomami - ośrodkami wymiany towarowej i
                    punktami konsumpcji doznań.

                    Jesteśmy przecięciami w sieci wzajemności i komunikacji.

                    Nawet nasze najbardziej "przedmiotowe", "konkretne" doznania są w
                    nią wplecione.

                    Wiem, że nie jesteśmy nawykli w ten sposób tego widzieć.

                    Ale tak widać, gdy się patrzy uważnie.


                    Może na tym polega "gnoza":)
                    • donq Re: O mugolach:) 23.12.07, 19:31
                      > Właśnie "wałkowaliśmy ten temat" i dobrze wiesz, że na większość z
                      > tych pytań ci solidnie odpowiedziałem.

                      Na żadne z pytań istotnych nie odpowiedziałeś nigdy, czy to solidnie czy
                      niesolidnie.

                      Jedną z rzeczy, na temat której nigdy nie zdołałem wycisnąć słówka i której
                      teraz też unikasz jest problem "faszysty".

                      > Nie odpowiedziałeś wtedy nic racjonalnego, a z wieloma rzeczami
                      > milcząco się zgodziłeś.

                      I nie wciskaj kitów.

                      > Dobro (tak jak je rozumiał zapewne Grek) jest samowystarczalne i
                      > samo wspierające się. I wyklucza ono odsyłanie do czegokolwiek
                      > innego.

                      > Powiem brutalnie: powinno się rozmawiać o rzeczach, które się zna, > a nie o
                      tych, których sie nie zna.

                      Bogu dzięki, że nie znam się na "działaniu" wynikającym z lewej "empatii". Lewe
                      światło na mnie nie spłynęło.

                      > Jest to sposób widzenia zakorzeniony w "cynicznym, pozbawionym
                      > złudzeń materializmie" (o rysie mechanistycznym), który naturę
                      > postrzega na podobieństwo 'martwych', zasadniczo manipulowalnych
                      > rzeczy.

                      To raczej twój pogląd. Jako że byt określa świadomość a człowiek jest bezwolnym
                      łupem ideologii "zwycięzców", jest doskonale manipulowalny, nieprawdaż? Ach ta
                      projekcja.

                      > Dlatego tego samego powodu też nie potrafi wyobrazić sobie
                      > przyjemności podzielanej, tylko musi zaraz przyporządkować
                      > ją "tobie" lub "mnie" ("osobie").

                      A, rozumiem - intersubiektywne pole przyjemnościowe, w którym mógłbym
                      partycypować (rozpłynąć się w tym "polu") nie będąc teistą? :):):):):) (szeroki
                      uśmiech).
                      Ciekawa perspektywa chumanistyczna - nawet już odczuwać nie wolno indywidualnie.
                      To czymś się różni od zbiorowego szczęścia ludu ze znanych prób uszczęśliwiania
                      ludzkości?

                      > Oczywiście codzienne życie porządnego mieszczańskiego liberała nie
                      > dostarcza zbyt wielu okazji, by się o tym dowiedzieć (i o tym
                      > właśnie mówią słowa "byt kształtuje świadomość"!:)

                      Chciałbym się dowiedzieć zatem - jaki byt kształtuje twoją świadomość? Czy
                      jesteś pewien, że nie jesteś po prostu "klasowo uwarunkowanym" "porządnym
                      wolnozwiązkowcem", któremu życie nie dostarcza wielu okazji do dowiadywania się
                      o różnych rzeczach?

                      Skąd mniemanie, że skoro rzeczywiście "byt określa świadomość" to ty potrafisz
                      się z tego "bytu" "wyzwolić"? Nadczłowiek? Świetlista istota? LSD i drzwi do
                      innej świadomości? Może dziecko kosmitów?
                      Jak nie uśmiechać się na myśl o lewej mistyce?

                      Wąskość i beznadziejność twej mistyki widać w ciągłym obracaniu się wokół
                      "kapitalizmu", który ma cechy demoniczno-metafizyczne.

                      > Ale tak widać, gdy się patrzy uważnie.
                      > Może na tym polega "gnoza":)

                      Owszem. To nie "uważne patrzenie" lecz "przyjęcie objawienia", lewego,
                      fałszywego i oszukańczego.

                      DonQ
                • mg2005 Re: Empatia. 27.12.07, 12:00
                  nick3 napisał:

                  > Jedynym wyznacznikiem dobra w postawie człowieka jest - empatia.
                  >
                  >
                  > Postulaty racjonalnych doktryn etycznych, nakazy tradycji lub
                  > żądania religijnego objawienia mogą być treściowo zbieżne z
                  > działaniami, do których skłania empatia.
                  >
                  > Ale postawa człowieka ma charakter moralny (dobry), kiedy te
                  > działania wynikają właśnie z empatii, a nie z tamtych poprzednich.
                  >


                  Co za kuriozalny pogląd !
                  A więc powinniśmy podchodzić ze zrozumieniam do poligamii, związków
                  kazirodczych, zoofilii ?...
                  Pomógłbyś ciężarnej kobiecie w dokonaniu nielegalnej aborcji ?
                  Dałbyś swojemu synowi pieniądze na prostytutkę albo na narkotyki,
                  gdyby miał taką 'potrzebę' ?...
            • donq Re: "Bóg" zjawia się wyznawcy zawsze poprzez Obra 20.12.07, 16:41

              W jaki sposob to, co twierdzisz o "obrazie Boga" nie jest
              zastosowywalne do ciebie?

              Ja tez mowie:

              > Ten obraz to wielowiekowy produkt społeczny, wiązka
              > uspołecznionych
              > emocji, skojarzeń i wartościowań, którymi przeniknięte są

              lewa tradycja, mentalnosc, sposob widzenia swiata i czlowieka w nim -
              jednym slowem twoje poglady?

              Czyli prosto sprawe stawiajac: jesli to, co mowisz (w skrocie:
              wszystko jest "konstruktem spolecznym") jest prawda (lokalna:)), w
              jaki sposob odnosi sie to w sposob tak miazdzacy do "obrazu Boga" a
              nijak zdaje sie nie odnosic do lewego obrazu swiata?

              Pokrewne pytanie - dlaczego to, ze cos jest "konstruktem spolecznym"
              jest tak bardzo dyskredytujace, szczegolnie jesli "krytyk" wierzy,
              ze wszystko jest takim "konstruktem".

              DonQ


              DonQ


          • mg2005 Re: trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 21.12.07, 21:58
            maaac napisał:

            > Liberalizm to wolność decyzji i świadomość ponoszenia za nią
            > odpowiedzialności.

            Czym, w takim razie, różni się od satanizmu ?

            >Dla tego każdy człowiek o
            > liberalnych poglądach będzie postępował tak by jego czyny nie były
            > złe, by nie oddać się czemu kolwiek w niewole.

            Chyba satanista mógłby sie pod tym podpisać, interpretując "zło" na
            swój sposób...

            > To droga ludzi słabego ducha niegodna chrześcijanina.
            > Jedyną niewolą w którą chrześcijanin ma prawo popaść to niewola
            > wobec Boga.

            Jak zatem ma się liberalizm do chrzescijaństwa ?
    • tetsujin Re: Satanizm - liberalizm... 20.12.07, 12:06
      Wiecie, że większość katolików to sataniści?
      Wynika to z wiary. Skoro wierzą boga, to wierzą i w szatana.
      Większość tzw. "Satanistów" to z kolei ateiści, lub deiści, traktujący "Szatana"
      jako hasło, symbol oderwania od sztywnych regół narzucanych społeczeństwom przez
      wiary.
      I na zakończenie pamiętajcie, że moralność nie jest związane z jakąkolwiek wiarą.
      • maaac Re: Satanizm - liberalizm... 21.12.07, 06:28
        1. Drobna różnica pomiędzy wierzeniem w Boga czy Szatana - bo w ich
        istnienie wierzą zarówno Chrześcijanie jak i Sataniści, a wierzeniem
        Bogu czy Szatanowi - czyli opowiedzenie się po jednej stronie, czym
        się jedni róznią od drugich.

        2. "symbol oderwania od sztywnych regół narzucanych społeczeństwom
        przez wiary". Hehehe. To niech się "odrywają" tworząc nowe sztywne
        reguły. Błąd polega na nie zauważaniu że życie w jakiejkolwiek
        społeczności by było możliwe wymusza tworzenie "sztywnych reguł".
        Inaczej społeczność się rozpada wraz z jej członkami. Więc to nie
        te "wstrętne religie" tworzą reguły, a ludzie sobie sami.

        3. Oczywiście że "moralność nie jest związana z wiarą", ale może
        istnieć "wiara" negujaca moralną postawę wobec otoczenia.
        • mg2005 Re: Satanizm - liberalizm... 21.12.07, 22:25
          maaac napisał:

          > 1. Drobna różnica pomiędzy wierzeniem w Boga czy Szatana - bo w
          ich
          > istnienie wierzą zarówno Chrześcijanie jak i Sataniści, a
          wierzeniem
          > Bogu czy Szatanowi - czyli opowiedzenie się po jednej stronie,
          czym
          > się jedni róznią od drugich.

          Dla tetsujina - szatan jest chrześcijaninem, bo wie, że Chrystus
          istnieje... :)

          >
          > 2. "symbol oderwania od sztywnych regół narzucanych społeczeństwom
          > przez wiary". Hehehe. To niech się "odrywają" tworząc nowe sztywne
          > reguły. Błąd polega na nie zauważaniu że życie w jakiejkolwiek
          > społeczności by było możliwe wymusza tworzenie "sztywnych reguł".
          > Inaczej społeczność się rozpada wraz z jej członkami. Więc to nie
          > te "wstrętne religie" tworzą reguły, a ludzie sobie sami.

          Otóż to.

          >
          > 3. Oczywiście że "moralność nie jest związana z wiarą", ale może
          > istnieć "wiara" negujaca moralną postawę wobec otoczenia.

          No właśnie, a więc satanizm to odrzucenie moralności ?...
          • nick3 Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 00:12
            maaac napisał (a mg2005 się podpisał):

            > życie w jakiejkolwiek
            > społeczności by było możliwe wymusza tworzenie "sztywnych reguł".
            • maaac Re: Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 06:27
              Ok. No to opisz twoje idealne społeczeństwo bez reguł?
              Rozumiem że w nim jeden będzie nazywał kota psem, a inny świnią, bo
              co się wiązać sztywną regułą że kota należy nazywać kotem?
              Idąc do sklepu napisana na karteczce cena nie będzie cię
              obowiązywała? Również kolejka jest tylko dla "sztywnych frajerów?
              Do pracy będziesz chodził kiedy chcesz i jak chcesz. No pech że
              kolega z którym miałeś coś załatwić akurat uznał że nie musi tam być.
              Prawo własności to też niechciany zwyczaj "sztywniaków"?
              Pismo? To też ograniczenie ty będziesz pisał kropeczkami a kumpel
              będzie walił maluneczki? No i każdy z was ma pełne prawo swobodnie
              interpretować co ten drugi chciał wyrazić?
              Jak pójdziesz do łazienki to z kranu ci gaz popłynie... A co monter
              też "liberał" i nie będzie się przejmował "sztywnymi regułami"?

              Itd. itp. Aż zrozumiesz że każda istota która musi żyć pośród innych
              istot musi być skrępowana regułami. Inaczej się żyć nie da. Słowik
              nonkonformista który stwierdzi że jego pieśń godowa jest do d*** on
              będzie budował domki jak altanniki umrze bezpotomnie. Pies który
              zgodnie z regułami psiego kodeksu nie pokaże przeciwnikowi gołego
              gardła i nie podkuli ogona by powstrzymać jego atak zginie zagryziony.
              U ludzi reguły nie muszą być stałe i niezmienne na wieki. Część ich
              się zmienia, a nawet powinna się zmieniać. Tyle że nie można negować
              samego faktu ich istnienia. Reguły są i musimy ich przestrzegać - tyle
              że nie należy być ich ślepymi niewolnikami. Po to by tak nie było
              trzeba wiedzieć po co one są i kiedy można, a nawet należy od nich
              odstąpić.
              Hoghw lub Amen (znaczy to mniej więcej to samo)
              • nick3 Re: Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 18:35
                Wszystko (trochę:) prawda... ale żeby tak zaraz do Sztywnych?:)
                • maaac Re: Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 19:03
                  > Wszystko (trochę:) prawda... ale żeby tak zaraz do Sztywnych?:)

                  ?????? Ekhm..... Skleroza? Jakieś inne problemy? Jak chcesz możesz
                  się wygadać. Jak nie ja to może ktoś inny Ci w nich pomoże.
    • kylax Co Ty pieprzysz czlowieku??? 22.12.07, 00:43
      Jak ateista moze wyznawac kult szatana??????????? W Szatana wierza monoteisci
      (judaizm, chrzescijanstwo, islam).
      Ateista z definicji nie wyznaje zadnej religii i w nic nie wierzy, wiec jak moze
      oddawac czesc tzw. 'szatanowi', skoro jest to czesc chrzescijanskiej teologii?????

      Satanisci to jeden z odlamow chrzescijanstwa.


      kylax-ateista.

      PS: Ty chyba cierpisz na zespol paranoi religijnej.
      • mg2005 :)) 27.12.07, 11:22
        kylax napisał:
        Satanisci to jeden z odlamow chrzescijanstwa.

        A największym chrzescijaninem jest Szatan... :))
    • moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 19:35
      O co dokładnie chodzi na tym wątku?
      • micama Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 20:09
        Każdy kto wierzy w istnienie szatana i przyznaje mu moc jest,choćby mimo woli
        satanistą.Humanizm to życie bez ceremonii i dogmatów.W sataniżmie praktykowanym
        istnieją ceremonie i dogmaty.Każdy "psychol" może się powołać na
        cokolwiek,popełniając zbrodnie.Zachowanie przywódcy sekty było najzupełniej
        naturalne i w zgodzie z wyznawanymi wartościami,zupełnie nic nadzwyczajnego.Czy
        w polskich więzieniach są sami nie wierzący?
        • moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 22:01
          A Ty jesteś satanistą?
          P.S.
          Dlaczego na tym portalu wylogowywują mnie co 5 minut? Czy to normalne?
          • micama Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 22:39
            to bardzo niemądre pytanie .Ale mniej niż deklaracja - jestem niepraktykującym
            katolikiem.
            • moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:29
              Pytanie jak pytanie. Poznałam kiedyś byłego satanistę. Dziwny był. Powiedział,
              że "widzi we mnie światło"...
              • moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:31
                Musiał przebywać w jakichś piekielnych ciemnościach :)
                • micama Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:38
                  Zmieniłam zdanie.Nie chciało mi odpowiadać,ale teraz mam ochotę,choć
                  pytaniem.Skąd to podejrzenie?Tylko dlatego,że mnie nic na całej sprawie nie
                  zaskoczyło?
                • micama Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:43
                  Nie sądzę,że to był satanista,raczej wyobrażał sobie ,że był a kto wie jaką
                  głupotę stworzył,bądź jakich psycholi spotkał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka