mg2005 16.12.07, 23:22 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4769117.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nick3 - egzystencjalizm - wegetarianizm... 17.12.07, 01:21 No i co, z tego co przytaczasz, wynika dla kogoś, komu elementarnej zdolności rozumowania nie przyćmił zespół chrześcijańsko- paranoidalny? A no tyle, że sataniści zachowali się w porządku zgłaszając policji niebezpiecznie niezrównoważonego nastolatka. Pod rozwagę: w ultrafundamentalistycznych rejonach USA jest sporo morderstw dokonywanych przez świrów, którym mordować "kazał Bóg" i psychopatów ryjących na ciałach zamordowanych ofiar wersety Apokalipsy? W jakim stopniu tamtejsza atmosfera religijna za to odpowiada? Może w większym niż istnienie satanistów za jednego stukniętego nastolatka? A teraz coś z bliższego ci podwórka: Wiesz, kto zamordował (poderżnął nożem gardło podczas modlitwy) brata Rogera z Taize? Katolicka integrystka z Rumunii. Bo, jak powiedziała, Taize to jest "masońska próba sfałszowania Objawienia Chrystusowego". Polskie gazety tego nie podawały. "Chora psychicznie Rumunka", pisały jedna przez drugą, nie podając jej motywacji. Nie była chora psychicznie. Francuski sąd ją skazał. Nie zrobiłby tego, gdyby była chora psychicznie. Ale sprawa w polskiej prasie znikła jak kamień w wodę. No i co według ciebie należy robić z katolikami uważającymi, że Taize to "masońska próba sfałszowania Objawienia Chrystusowego"?:) A zapewniam cię, że jest takowych niemało!:) Nie znasz żadnego?:))) "Czy prawo powinno ich tolerować?":) (W końcu nie jest tajemnicą, że w świetle wartości katolickich "masońska próba sfałszowania Ojawienia Chrystusowego" to zagrożenie najwyższe, mogące co bardziej zaniepokojonych wyznawców skłonić do grzesznych, ale zrozumiałych metod ratowania Prawdy.) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 17.12.07, 08:38 nick3 napisał: > No i co, z tego co przytaczasz, wynika dla kogoś, komu elementarnej > zdolności rozumowania nie przyćmił zespół chrześcijańsko- > paranoidalny? > > A no tyle, że sataniści zachowali się w porządku zgłaszając policji > niebezpiecznie niezrównoważonego nastolatka. Zespół ateistyczno-paranoidalny ? :) "Lider "Kościoła Szatana" Gilmore twierdzi, że członkowie jego grupy to ateiści wierzący, że "Szatan nie jest diabłem, lecz symbolem wolności". - Dla satanistów Szatan sam dla siebie jest Bogiem - napisał Gilmore w deklaracji na stronie internetowej sekty. " > No i co według ciebie należy robić z katolikami uważającymi, że > Taize to "masońska próba sfałszowania Objawienia Chrystusowego"?:) Rozstrzelać ?... Dożywotnia resocjalizacja w Korei Północnej ?... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłością." 18.12.07, 19:55 nick3 napisał: > > No i co według ciebie należy robić z katolikami uważającymi, że > > Taize to "masońska próba sfałszowania Objawienia Chrystusowego"?:) mg2005 odpowiedział: > Rozstrzelać ?... > Dożywotnia resocjalizacja w Korei Północnej ?... Spokojnie, ja naprawdę jestem tym liberałem... Moim zdaniem nie należy ich traktować gorzej niż satanistów. Chyba że okazałoby się, że ich przekonania odpowiadają za wyraźnie większą przestępczość. > "Lider "Kościoła Szatana" Gilmore twierdzi, że członkowie jego grupy > to ateiści wierzący, że "Szatan nie jest diabłem, lecz symbolem > wolności". - Dla satanistów Szatan sam dla siebie jest Bogiem - > napisał Gilmore w deklaracji na stronie internetowej sekty. " W Biblii jest więcej sprzeczności (i to w równie kardynalnych kwestiach). Nie sądzę byś miał w zwiazku z tym większe trudności. Tak samo życzliwym interpretatorem bądź i wobec szatańskich niekonsekwencji:) Propozycja: Szatan dla Gilmore'a jest Bogiem, ale nie ma charakteru bytu istniejącego, lecz jest mitycznym ideałem życiowym. Gilmore pozostaje więc ateistą. (Apologetyka katolicka operuje znacznie lichszymi wyjaśnieniami sprzeczności teologicznych. Służę przykładami w razie czego.) > Zespół ateistyczno-paranoidalny ? :) Niewyszukane odbicie piłeczki. Tymczasem moje sformułowanie nie miało być bezzasadną inwektywą. Nauka Ewangelii (zwłaszcza Jana, ale nietylko) wyraźnie zdradza rysy psychiki paranoicznej. I taką też nieodmiennie generuje u swoich gorliwych wyznawców. Tak samo w wieku II-gim, XII-ym jak XX-dziestym. Tak mówić o religii jest tabu. Ale wymowa zarówno tekstów jak i owoców jest przygniatająca. Radio Maryja, fundamentaliści "nowonarodzeni" oraz ty i twoi kamraci ideowi - (tu się z wami zgadzam!) to owoc prostej, niewybiórczej aplikacji we własnym życiu nauk Chrystusa i Apokalipsy. Religia pierwszych chrześcijan to według dzisiejszych kryteriów totalitarna sekta. Nie byłaby dziś legalna (obowiązkowe oddawanie całego majątku liderom, zastraszanie ociągajacych się opowieściami w rodzaju historii Ananiasza i Safiry - to tylko przykłady) Także i w odniesieniu do współczesnej postaci religii czas znieść tabu zapytywania o jej szkodliwy wpływ na psychikę społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłośc 19.12.07, 21:40 nick3 napisał: > Tak samo życzliwym interpretatorem bądź i wobec szatańskich > niekonsekwencji:) Ależ szatański przywódca napisał prawdę !... > > Propozycja: Szatan dla Gilmore'a jest Bogiem, ale nie ma charakteru > bytu istniejącego, lecz jest mitycznym ideałem życiowym. Tak, Szatan jest tu symbolem wolności (od moralności ?) Dlatego pytam o podobieństwa i różnice z liberalizmem. Jako liberał, potrafisz odpowiedzieć ?... > Nauka Ewangelii (zwłaszcza Jana, ale nietylko) wyraźnie zdradza rysy > psychiki paranoicznej. ??... > > I taką też nieodmiennie generuje u swoich gorliwych wyznawców. Tak > samo w wieku II-gim, XII-ym jak XX-dziestym. Potrafisz to udowodnić ?... > > Tak mówić o religii jest tabu. A gdzie widzisz to 'tabu' ?... > Radio Maryja, fundamentaliści "nowonarodzeni" oraz ty i twoi kamraci > ideowi - (tu się z wami zgadzam!) to owoc prostej, niewybiórczej > aplikacji we własnym życiu nauk Chrystusa i Apokalipsy. A co ty o mnie wiesz ?... > > Religia pierwszych chrześcijan to według dzisiejszych kryteriów > totalitarna sekta. Sekta degraduje psychicznie. Masz na to dowody odnośnie chrześcijańskich komun. > Nie byłaby dziś legalna (obowiązkowe oddawanie > całego majątku liderom, Podwójny błąd (demagogia ?) 1. Nie liderom 2. Przynależność do komuny była dobrowolna. > Także i w odniesieniu do współczesnej postaci religii czas znieść > tabu zapytywania o jej szkodliwy wpływ na psychikę społeczeństwa. Jakie znowu 'tabu'?? Czy aby nie cierpisz na ateistyczną paranoję ?:) > Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłośc 19.12.07, 23:07 > Tak, Szatan jest tu symbolem wolności (od moralności ?) Myślisz, że ta cała "moralność" to coś tak dobroczynnego, że kwestionować jej nie wolno? (to, co tym pytaniem sugerujesz, nazywam właśnie "tabu") Patrząc po najgorliwszych wyznawcach 'zasad moralnych' - niekoniecznie. (Również co do osobowości JPII - nie jestem jej entuzjastą. Ale defekty osobowościowe tej wizji życia widać jeszcze wyraźniej na jej typowych, a nie 'PR-owych' (jak papież) owocach: polskim Episkopacie, nabożnych pannach oazowych, katoprawicowych politykach czy publicystach oraz domorosłych inkwizytorach, takich jak ty, etc.) Wolę hedonistów - są przyjemniejsi!:) > > Religia pierwszych chrześcijan to według dzisiejszych kryteriów > > totalitarna sekta. > > Sekta degraduje psychicznie. Masz na to dowody odnośnie > chrześcijańskich komun. Ależ sobie ułatwiasz sprawę takimi retorycznymi żądaniami. Kryterium "degradacji psychicznej" jest mocno niewymierne i brzmi zabawnie w odniesieniu do czasów, kiedy powszechnym widokiem były drogi "ozdobione" konajacymi ukrzyżowanymi niewolnikami, a przerażające okrucieństwo było na porządku dziennym. W końcu partia bolszewicka też była totalitarną sektą (polityczną). Czasy dużo bliższe, dokumentów znacznie więcej, a wykazać "degradacji osobowości" jej członków też nie potrafiłbyś łatwo. No, ale podam przykłady wskazujące na ową degradację: nieprawdopodobny wstręt do seksu, wstyd przed własnym ciałem (aż do halucynacji - żywot św. Antoniego, poniżające opinie o kobietach, sadystyczne fantazje o pośmiertnej zemście nad poganami, fanatyczne potępienie prawie wszystkich przejawów kultury, sztuki i filozofii (o religiach nie mówiąc:) Dla najstateczniejszych z Ojców Apostolskich - Heraklit "kłamał", Arystoteles "bredził", a Platon "kradł myśli Mojżeszowi". Jeśli popatrzymy na katalog praktyk wczesnochrześcijańskich uznanych (później!) za "heretyckie" - to o zdrowiu psychicznym nie ma mowy! Głodzenie sie na śmierć, samokastracje, samobójstwa (dopiero autorytet Augustyna sprawił, że stało się ono "grzechem"), nawet rozbójnicze napady na podróżnych i grożenie im śmiercią, jeśli sami nie zabiją takiego adepta "męczeństwa". "Błędy i wypaczenia" Ale we współczesnym sobie czasie zupełnie szanowane przez pozostałych wyznawców i wcale nie uchodzące za "heretyckie". Jak najbardziej zrozumiałe owoce mechanizmów psychicznych właściwych "Dobrej Nowinie". > >(obowiązkowe oddawanie > > całego majątku liderom, > > Podwójny błąd (demagogia ?) 1. Nie liderom 2. Przynależność do > komuny była dobrowolna. Zacznę od 2. To już jest śmieszne, mg2005. Przynależność do każdej sekty jest "dobrowolna". Tak twierdzi każda sekta. Tylko że stopień terroru moralno-psychologicznego wpajanego wyznawcom przez religię czyni z tej "dobrowolności" czystą kpinę. Teraz 1. A komu oddawali kasę Ananiasz i Safira? I kto ich uśmiercił "Duchem Świętym"? Jeśli historia ma w sobie cokolwiek z prawdy, to dobrze oddaje możliwości oddziaływania psychologicznego sektowej organizacji religijnej. A jeśli to czysta fikcja - to jest to przykład opowieści zastraszającej ludzi, którzy część swojego majątku chcieliby ukryć i nie oddać gminie kościelnej. Co do "rysu paranoicznego" chrześcijaństwa - jest on zasygnalizowany cytatem ewangelicznym w nagłówku postu. O tym, jak się ten rys realizuje - to temat na psychoterapię całego Kościoła. Jak wiadomo terapeuta nie może powiedzieć wszystkiego pacjentowi na pierwszej sesji. To znaczy może - ale pacjent nic nie przyjmie do wiadomości, tylko się wścieknie. Ale trochę napisałem (też same zajawki problemów, bo temat jest ogromny) - w poscie do donqa. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: "Świat was nienawidzi, bo jesteście Światłośc 23.12.07, 23:07 nick3 napisał: > Myślisz, że ta cała "moralność" to coś tak dobroczynnego, że > kwestionować jej nie wolno? (to, co tym pytaniem sugerujesz, nazywam > właśnie "tabu") > Patrząc po najgorliwszych wyznawcach 'zasad moralnych' - > niekoniecznie. (Również co do osobowości JPII - nie jestem jej > entuzjastą. Ale defekty osobowościowe tej wizji życia widać jeszcze > wyraźniej na jej typowych, a nie 'PR-owych' (jak papież) owocach: > polskim Episkopacie, nabożnych pannach oazowych, katoprawicowych > politykach czy publicystach Widzisz związek między moralnością a paranoja, panie doktorze ? :) > oraz domorosłych inkwizytorach, takich > jak ty, ??... Możesz rozwinąć ten temat. Chyba, że to tylko przejaw twojej paranoi... )) > Ależ sobie ułatwiasz sprawę takimi retorycznymi żądaniami. Chcę tylko, żebyś udowodnił swoje twierdzenie - to zbyt wiele ?... > W końcu partia bolszewicka też była totalitarną sektą (polityczną). Nie jestem tego pewien... > Czasy dużo bliższe, dokumentów znacznie więcej, a > wykazać "degradacji osobowości" jej członków też nie potrafiłbyś > łatwo. Akurat to byłoby dość łatwe... > > No, ale podam przykłady wskazujące na ową degradację: > nieprawdopodobny wstręt do seksu, ? >wstyd przed własnym ciałem ? >(aż do > halucynacji - żywot św. Antoniego, Halucynacji ?... > poniżające opinie o kobietach, ? > sadystyczne fantazje o pośmiertnej zemście nad poganami, ? fanatyczne > potępienie prawie wszystkich przejawów kultury, sztuki i filozofii Nawet gdyby to była prawda, to nie jest to objaw degradacji psychicznej (rozpadu osobowości). > Jeśli popatrzymy na katalog praktyk wczesnochrześcijańskich uznanych > (później!) za "heretyckie" - to o zdrowiu psychicznym nie ma mowy! > Głodzenie sie na śmierć, samokastracje, samobójstwa (dopiero > autorytet Augustyna sprawił, że stało się ono "grzechem"), nawet > rozbójnicze napady na podróżnych i grożenie im śmiercią, jeśli sami > nie zabiją takiego adepta "męczeństwa". Przejawy fanatyzmu i zaburzeń psychicznych rozciągasz na cały Kosciół Czy podobnie oceniasz ateistów na podst. "dokonań" komunistów ?... > > "Błędy i wypaczenia" Ale we współczesnym sobie czasie zupełnie > szanowane przez pozostałych wyznawców i wcale nie uchodzące > za "heretyckie". To tak, jak z komunizmem wśród ateistów i zachodniej Lewicy... > > Jak najbardziej zrozumiałe owoce mechanizmów psychicznych > właściwych "Dobrej Nowinie". Przyznam, że nie dla mnie - oświeć mnie... > > Zacznę od 2. To już jest śmieszne, mg2005. Przynależność do każdej > sekty jest "dobrowolna". Tak twierdzi każda sekta. > Tylko że stopień terroru moralno-psychologicznego wpajanego > wyznawcom przez religię czyni z tej "dobrowolności" czystą kpinę. Cechą seksty jest psycho-manipulacja, tzn. ukrywanie przed adeptami prawdziwych celów sekty. Jeśli ktoś przystępował do chrześcijańskiej komuny, to wiedział 'na wejściu', że rezygnuje z osobistego majatku - i zgadzał się na to dobrowolnie. > > Teraz 1. A komu oddawali kasę Ananiasz i Safira? Na cele wspólnoty, a nie przywódcy. . > Co do "rysu paranoicznego" chrześcijaństwa - jest on zasygnalizowany > cytatem ewangelicznym w nagłówku postu. To tylko twoja katofobiczna interpretacja - wyrwana z kontekstu. > > O tym, jak się ten rys realizuje - to temat na psychoterapię całego > Kościoła. Uff... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 18.12.07, 21:31 > Nie była chora psychicznie. Francuski sąd ją skazał. Nie zrobiłby > tego, gdyby była chora psychicznie. Jak zwykle łżesz jak bura suka. Z Wikipedii: "Un non-lieu psychiatrique, a été accordé à Luminita Solcan, par le parquet du tribunal de grande instance de Mâcon le vendredi 14 décembre 2007." DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 18.12.07, 22:23 Nie miałem najświeższych wiadomości (nie podejrzewaj mnie zaraz o najgorsze cechy, jak to masz w zwyczaju). W pierwszej instancji uznano, że pomimo pewnych zaburzeń, wystarczająco dobrze wiedziała co robi, by odpowiadać za to. Widocznie w wyzszej instancji sąd uznał inaczej. Ale czy gdyby chłopaka powołującego się na motywację "satanistyczną" sąd uznał za wariata, zdejmowałoby to według któregoś z was winę z ruchu satanistycznego? Moim zdaniem, w pewnym sensie wszystkich morderców na tle religijnym można uznać za chorych psychicznie. Ja tylko sugeruję, że ich działania mogą nie pozostawać bez związku z postawami i przekonaniami, które powszechnie uchodzą za przekonania religijne, a krytykowanie ich jako agresywnych i społecznie niebezpiecznych - uchodzi za "sianie nienawiści" i "obrazę uczuć religijnych". Tymczasem powinno wolno być o tym mówić. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 19.12.07, 00:32 Naturalnie, nigdy nie zawadzi wyciągać daleko idących wniosków z informacji, których się nie zna. Najlepiej to robić mentorskim tonem. Z jednym zdaniem w paragrafie. Że to niby taka nieodparta i "rzetelna" wypowiedź. I głeboka. I dobrze przemyślana. I informacje "rzetelne". I niektórzy się łapią nie sprawdziwszy. A sprawdzać trzeba. Bo 90% twoich "faktów" polega na nie posiadaniu "najświeższych" informacji czy raczej na posiadaniu "właściwych" tzn. odpowiednio propagandowych informacji. Powinieneś powiewać sztandarem "łgają y agitują" :) Wiecej na temat (nigdzie nie znalazłem sugestii, że była "katolicką integrystką, ale Google też może jest cenzurowany): "She first denounced a so-called free-mason conspiracy, before suggesting a paedophilia case involving priests and - finally - saying over and over again that the Irish Republican Army (IRA) had ordered the assassination", he added. In recent years, according to Romanian officials, Ms Solcan has made several attempts to join a convent, first in Romania, then in other countries. "We knew that she was under psychiatric surveillance and we could not accept her," said Fr Cornel Cadar, spokesman for the diocese of Iasi, Ms Solcan's home town. After being turned away by convents in France, Egypt and Switzerland, she approached members of the Taize community. DonQ P.S. Moim zaś zdaniem każdego żywego relatywistę trzeba uznać za chorego psychicznie lub manipulanckiego łajdaka :) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Oczernianie chrześcijan czy satanistów? 19.12.07, 01:24 Łgarstwem to jest twoje sformułowanie, że "90% moich informacji to łgarstwa". Po prawdzie nie wykazałeś mi chyba dotąd ani jednego minięcia sie z faktami (choć pewnie mogły jakieś być). (Chestertona cytowałem za artykułem w poważnym tygodniku - Sartre może już mu był znany. Ale tobie wygodnie jest a priori wierzyć, że ja wszystko wysysam z palca.) Morderczyni brata Rogera była katoliczką. Była gorliwą katoliczką (o czym świadczy chęć wstąpienia do zakonu). Musiała być pod wpływem idei integrystycznych, skoro uznała, że działalność brata Rogera to "masońska próba sfałszowania Objawienia". Jej czyn miał charakter religijny - po dokonaniu zabójstwa uklękła do modlitwy. Ale gdybym nawet kompletnie się mylił (w końcu wszystko wiem z prasy), chodzi mi o co innego: że wcale nie ma wiekszych postaw do nękania prawem satanistów niż chrześcijan. Bo choć nauka tych ostatnich powołuje się na dobro i miłość - faktycznie jest w niej obecny ogromny potencjał psychologiczny skłaniający do działań destruktywnych. Właśnie - w samej tej nauce (w której skądinąd jest też wiele rzeczy pięknych), a nie w "ludzkich słabościach" wierzących. Jednym z przykładów tych skłonności destruktywnych jest właśnie pasja inkwizytorska założyciela tego wątku. Uważam, że chrześcijanie z powodów religijnych dopuszczają się nagonki moralnej na satanistów i oczerniania ich. Tymczasem sataniści nie wykazali się żadnymi zamiarami (ani ideami) obiektywnie niebezpieczniejszymi niż chrześcijanie. Przykład zabójstwa brata Rogera miał to uzmysłowić. A kwestia poczytalności zabójczyni (ani "satanizującego" nastolatka) nie ma tu aż tak kluczowego znaczenia. Po prawdzie - wolałbym abyś zwrócił uwagę na to, że nauka o Dzieciach Światłości nienawidzonych przez Ciemność (wszystkich dookoła) ma rys paranoiczny i takież postawy musi budzić. I że z prostego zaaplikowania tej nauki do współczesnej rzeczywistości wypływają postawy Radia Maryja, "eurosceptyków" oraz nawiedzonych "antylewaków" takich jak ty! Zbrodnie Mao naprawdę są tylko pretekstem dla awersji wobec szwedzkiego modelu kulturowego:) W rzeczywistości jesteście uczniami Nowego Testamentu. I o to tu chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Oczernianie chrześcijan czy satanistów? 19.12.07, 14:01 > Łgarstwem to jest twoje sformułowanie, że "90% moich informacji to > łgarstwa". Po prawdzie nie wykazałeś mi chyba dotąd ani jednego > minięcia sie z faktami (choć pewnie mogły jakieś być). > (Chestertona > cytowałem za artykułem w poważnym tygodniku - Sartre może już mu > był znany. Ale tobie wygodnie jest a priori wierzyć, że ja > wszystko > wysysam z palca.) Nigdy, never ever, nie odpowiedziales sensownie na indagacje "a skad wiesz?". Nie tylko mnie, ale i innym. Odpowiadzasz, ze albo "nie pamietasz", albo "nie zrozumiecie" albo "nie pozwola wam tego czytac" albo cos rownie idiotycznego. Albo w ogole nie odpowiadasz. Latwo pojac dlaczego - podanie zrodel wystawia je na krytyke (i okaze sie, ze zrodla nie sa "nieodparte"). Agitatorskie krygowanie sie zas chce byc na nia odporne. Smialo, podaj jaki to "powazny tygodnik" i jaki artykul, nikt cie nie oskarzy o naruszanie praw autorskich ani o kryptoreklame. Na marginesie - trudno uwierzyc, ze ta historia przyszla ci do glowy bez znajomosci doniesien prasowych sprzed kilku dni donoszacych o tym, ze wlasnie odstapiono od karania jej. Trudno uwierzyc, ze twoje twierdzenia, ze nie znales tego doniesienia sa prawdziwe. > Morderczyni brata Rogera była katoliczką. Była gorliwą katoliczką > (o > czym świadczy chęć wstąpienia do zakonu). Musiała być pod wpływem > idei integrystycznych, skoro uznała, że działalność brata Rogera > to "masońska próba sfałszowania Objawienia". Jej czyn miał > charakter > religijny - po dokonaniu zabójstwa uklękła do modlitwy. Z kazdym zdaniem powyzszego odlot lewacki jest coraz wyrazniejszy. Nie sposob przeprowadzic takiego wnioskowania nie przyjmujac a priori lewackich teoryjek. Zerknij na cytaty, ktore podalem. Ponoc twierdzila rowniez, ze zrobila to przez ksiezy pedofilow. Caly "przyklad" jest zmanipulowany w najlepszej tradycji propagandowej. Reszte w zasadzie mozna pominac, bo jest to emanacja lewych fobii i nic poza tym. Doczepie sie jeszcze tylko tego: > Przykład zabójstwa brata Rogera miał to uzmysłowić. A kwestia > poczytalności zabójczyni (ani "satanizującego" nastolatka) nie ma > tu aż tak kluczowego znaczenia. To po co przywolales "fakt", ze sad ja skazal jako "dowod", ze nie byla psychicznie chora skoro to nie ma znaczenia? > Po prawdzie - wolałbym abyś zwrócił uwagę na to, że nauka o > Dzieciach Światłości nienawidzonych przez Ciemność (wszystkich > dookoła) ma rys paranoiczny i takież postawy musi budzić. Owszem. Tyle, ze ten opis pasuje do heretykow (szczegolnie wliczajac w to ciebie, nieodrodnego dziecka gnozy "oswiecenia"), a nie do katolikow. My wiemy, ze mamy wrogow, ale wiemy, ze wrogowie sa ludzmi. To ty uwazasz tzw. "faszystow" za nie-ludzi. > Zbrodnie Mao naprawdę są tylko pretekstem dla awersji wobec > szwedzkiego modelu kulturowego:) Och naprawde ci wierze skoro tak "szczerze" zapewniasz. A powaznie - maja to sama mentalnosc i wywodza sie z tych samych tradycji yntelektualnych. > W rzeczywistości jesteście uczniami Nowego Testamentu. I o to tu > chodzi. W rzeczywistosci to ty jestes uczniem Marksa, z calym dobrodziejstwem inwentarza. I o to tu chodzi. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Komu grozi nagonka: katolom czy satanistom? 19.12.07, 18:16 >Na marginesie - trudno uwierzyc, ze ta historia przyszla ci do >glowy >bez znajomosci doniesien prasowych sprzed kilku dni donoszacych o >tym, ze wlasnie odstapiono od karania jej. Trudno uwierzyc, ze >twoje >twierdzenia, ze nie znales tego doniesienia sa prawdziwe. Słowo honoru. Nie oglądam telewizji. Pomyśl, gdybym znał tę wiadomośc, to chyba bym nie pisał rzeczy narażających się na tak łatwą replikę, nieprawdaż? (Jest przecież mało prawdopodobne, by nie było żadnego internauty pamiętającego wiadomość sprzed paru dni!) Cytaty, które przytoczyłeś o morderczyni raczej potwierdzają to, co napisałem o jej religijnej motywacji (a także o tym, że jej dewiacja psychiczna nie była z rodzaju tych uniemożliwiających konsekwentne, ideowe i skuteczne działanie w świecie). Skoro Rumunka próbowała wstąpić do klasztorów w Egipcie i w Izraelu, to znaczyże nie była wariatką bezwolną ani nie rozumiejącą otoczenia. Miała konsekwentne idee fixe i z dużym samozaparciem potrafiła je realizować. (Osobiście podejrzewam też, że z tą IRA i molestowaniem w dzieciństwie mogła po prostu strugać większą wariatkę niż jest. Jak ktoś potrafi pojechać do Egiptu, by wstąpić do klasztoru, to i potrafi udawać większego czuba niż jest, aby uniknąć więzienia. Zaś francuscy urzędnicy, pomimo całej laickości Francji, wcale nie mają ochoty psuć PR-u chrześcijaństwu orzeczeniem o świadomym charakterze religijnej zbrodni. Znam co najmniej jeszcze jedno świadectwo (i to wyjątkowo wiarygodne! Podać źródło?:), że także we Francji panuje pewien rodzaj religijnej poprawności - i że na przykład zdarza się, że archiwa utrudniają dostęp do materiałów historykom podejrzanym o intencję podważenia chrześcijaństwa.) nick3 napisał: > > Po prawdzie - wolałbym abyś zwrócił uwagę na to, że nauka o > > Dzieciach Światłości nienawidzonych przez Ciemność (wszystkich > > dookoła) ma rys paranoiczny i takież postawy musi budzić. donq odpowiedział: > Owszem. Tyle, ze ten opis pasuje do heretykow (szczegolnie wliczajac w to ciebie, Hola, hola! Och jak szybko! Jakiś ty prędki, by odbić piłeczkę! Byle tylko ani na chwilę nie patrzeć oczyma, tylko szybko zakleić je kliszą katolickiej nowomowy ("lewacy - gnostycy") i mieć spokój:) To nie "lewacy" (demoliberałowie) mają skłonność uważać wszystkich swoich przeciwników za perfidny Układ. Tylko kto inny. Łatwo zauważyć religijne podłoże pisowskiej wiary we wszechobecny Układ. (Czy w "prawdziwą naturę" Unii Europejskiej jako Cywilizacji Śmierci). To tylko ledwo przetłumaczeni na język świeckiej polityki ewangeliczni "Słudzy Ciemności". Wszyscy przeciwnicy stanowią niewidocznie powiązaną jedność i mają perfidną nieludzką naturę. > My wiemy, ze mamy wrogow, ale wiemy, ze wrogowie sa > ludzmi. Tylko że to ja rozmawiam z tobą jak z człowiekiem, a ty ze mną - jak z alienem, którego trzeba po prostu zniszczyć. > To ty uwazasz tzw. "faszystow" za nie-ludzi. Czy jesteś sprawiedliwy? Czy nie przypisujesz mi raczej swoich postaw, by móc juz potem z czystym sumieniem pomiatać "kłamliwym lewakiem"? "Miłość nieprzyjaciół" ma w faktycznym chrześcijaństwie status czysto PR-owy. Deklaracje w tej materii (i niekiedy lepiej lub gorzej wyćwiczone maski) skrywają motywację dokładnie przeciwstawną. Która jest logicznym owocem światopoglądu tej religii. Nie wolno ci rozumieć "lewaka", bo mówi ostre i trudne rzeczy. Że za ową "gnostycką" nienawiść u chrześcijan, natychmiast przypisywaną przez nich nie sobie samym, jak byłoby adekwatnie, lecz wszelkiemu napotkanemu oporowi - odpowiada nauka ewangelicznego Chrystusa. Samo pojęcie "gnostyckości" jest mylące (ulepienie takiego "czarnego luda" - z kilku niemiłych Kościołowi wątków religijnych - i zrzucenie na niego własnych dewiacji emocjonalnych jest częścią strategii apologetycznej wpisanej w chrześcijaństwo). Wolę mówić "metafizyka paranoiczna". Jest ona jak najbardziej nowotestamentowa! Mam cytować? Nie mam Biblii, więc możesz rozdzierać szaty nad moją "nierzetelnością cytowania" (zapewniam, że sens oddaję dobrze) Chcesz dokładniej? Poszukaj sam. Biblia jest w necie. Szło to jakoś tak: "Świat was nienawidzi, bo mnie pierwej znienawidził. Wy jesteście Światłością, a uczynki świata są z Ciemności. Bo bogiem tego świata jest Szatan. Dlatego świat nienawidzi Światłości, aby nie wyszły na jaw jego uczynki Ciemności." To Chrystus Janowy. Wiele wskazuje na to, że realny historyczny Jezus był daleki od takiej wizji rzeczywistosci. Ale Nowy Testament jest oparty na niej prawie w całości. I to musi owocować. Inkwizycjami, paleniem ludzi żywcem za poglądy, upiornymi wojnami pomiedzy rozmaitymi odłamami wyznawców "Miłości", przymusową doroczną spowiedzią dla wszystkich egzekwowaną policyjnie 9także w Polsce!), fanatycznymi moralistami, zapiekłymi dewotkami, wychowaniem "zepsutego człowieka" (dzieci, bezdomnych, sierot, prostytutek) w rozmaitych zakładach metodami, które z racji że znajome, nie zaniepokoiły Niemców, kiedy wróciły w latach 30-tych. (Mam "rzetelnie" dać linki? Prowadzone przez sadystyczne zakonnice, katolickie zakłady dla upadłych dziewcząt" o reżimie obozu koncentracyjnego funkcjonowały w Irlandii jeszcze do połowy lat 1990- tych!) To wszystko nie było wypadkiem przy pracy. Lecz jest zrozumiałym owocem wizji człowieka przedstawionej w Nowym Testamencie. Marksa cenię m. in. za to, że dał Europie sposób rozumienia społeczeństwa, który pozwala skutecznie zapobiec, by to wszystko nie wróciło. (Nie - wbrew temu, czego gorąco pragniesz - nie jestem komunistą!:) Na szczęście dla katoli w rozumowaniu Marksa było kilka błędów, które dały podstawy paskudnym i zbrodniczym dyktaturom. I to daje katolom alibi, dzięki któremu mogą teraz dowoli miotać śmieci na tolerancyjną i humanistyczną nowoczesność europejską. I o to chodzi w "antykomunizmie" (dziwnie obudzonym - 18 lat po upadku komunizmu:) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Komu grozi nagonka: katolom czy satanistom? 19.12.07, 21:19 > Słowo honoru. Tymczasowego i prowizorycznego? :) > Pomyśl, gdybym znał tę wiadomośc, to chyba > bym nie pisał rzeczy narażających się na tak łatwą replikę, > nieprawdaż? Nieprawdaz - ty piszesz wiele rzeczy, ktore sa w prosty sposob sprawdzalne jako klamliwe lub naciagane. Liczysz po prostu na to, ze rozmowcy nie beda sobie zadawac trudu sprawdzenia. > (Osobiście podejrzewam też, że z tą IRA i molestowaniem w > dzieciństwie mogła po prostu strugać większą wariatkę niż jest. Jak > ktoś potrafi pojechać do Egiptu, by wstąpić do klasztoru, to i > potrafi udawać większego czuba niż jest, aby uniknąć więzienia. Musisz tak podejrzewac, bo jest to zgodne z tym, co sobie wymysliles, ze sluzy rewolucji, a wiec z definicji jest to prawda. No i tak sobie podejrzewasz, podejrzenie owo zyskuje szybko range pewnosci z chwila gdy zdasz sobie sprawe, ze sluzy rewolucji. > Znam co najmniej jeszcze jedno świadectwo (i to wyjątkowo > wiarygodne! Podać źródło?:), że także we Francji panuje pewien > rodzaj religijnej poprawności - i że na przykład zdarza się, że > archiwa utrudniają dostęp do materiałów historykom podejrzanym o > intencję podważenia chrześcijaństwa.) Podaj, podaj, smialo! Wszystkie zrodla prosze! Co do przekonania o gnostycznym zadufaniu, mam swoje zdanie, wielokrotnie wyglaszane. Nic nie przebije obozu postympu. Tak, owszem, heretycy nie wymyslili sobie herezji z powietrza (ty rowniez nie). > Czy jesteś sprawiedliwy? Czy nie przypisujesz mi raczej swoich > postaw, by móc juz potem z czystym sumieniem pomiatać "kłamliwym > lewakiem"? Jestem sprawiedliwy (i juz nie pozbede sie chyba zadziwienia jak mozna pytac mnie o to nie uznajac sprawiedliwosci). "Faszysta" jest stworem roznym od "czlowieka" w twojej mentalnosci, to wyraznie widac. > Wszyscy przeciwnicy stanowią niewidocznie powiązaną jedność i mają > perfidną nieludzką naturę. Naprawde ciezko ci sie jest wyzwolic z przekonania, ze kazdy mysli tak jak ty. Opisujesz siebie i swoja wizje swiata jako zamieszkanego przez postymp i reakcje. Niesmiertelna projekcja. > Nie wolno ci rozumieć "lewaka", bo mówi ostre i trudne rzeczy. Dobre samopoczucie nie opuszcza :) > Na szczęście dla katoli w rozumowaniu Marksa było kilka błędów, > które dały podstawy paskudnym i zbrodniczym dyktaturom. Ktore oczywiscie nijak nie dyskwalifikuja "mysli" tego wielkiego fylozofa. Chcial dobrze a wyszlo jak zawsze. A ja mam uwierzyc, ze ty chcesz dobrze i nie wyjdzie jak zawsze? O naiwnosci :) Wlasciwe zrozumienie Marksa polega na uswiadomieniu sobie, ze w zasadzie nie uprawial on filozofii. Zamiast tego stworzyl ideologie, ktorej jedynym celem jest "dzialanie" tzn. walka o wladze. Rozbudowana warstwa ideologiczna stanowi tylko interfejs konskrypcyjny, ktorego celem jest zlapanie w sieci zolnierzy ("aktywistow"). Zas zadaniem "aktywistow" nie jest wiara w ideologie (ktora ma charakter lokalny, tymczasowy, zgodnie z zasada "byt okresla swiadomosc" vel "kto kogo") ale wiara w postymp. Wiara w postymp jest jedyna stala i niezachwiana rzecza u dobrego aktywisty. Dobry aktywista wierzy niezachwianie w "lokalna prawde absolutna" i jednoczesnie gotowy jest do zmiany tej wiary nawet trzy razy dziennie jesli bedzie to sluzyc postympowi. Ty jestes dobrym aktywista. Aktywista mowiac, ze Marks "popelnil kilka bledow" nie moze miec nic innego na mysli niz to, ze niektore elementy ideologii warstwy konskrypcyjnej okazaly sie ostatecznie dla postympu szkodliwe. > I o to chodzi w "antykomunizmie" (dziwnie obudzonym - 18 lat po > upadku komunizmu:) Komunizm nie upadl - komunizm mutuje. Dla komunisty nic nie jest stale oprocz wiary w postymp. Komunizm upadnie gdy twoja mentalnosc znajdzie sie w odwrocie. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Zło czule pozdrawia inkwizycyjną "Światłość"... 19.12.07, 23:50 Gadasz jak klasyczny Inkwizytor (obojetne czy Torquemada czy Dzierżyński), który właśnie przyszpilił w osobie swojego rozmówcy (ofiary) Czyste Zło. Masz jak na dłoni, jak wygląda chrześcijańskie "traktowanie wroga jako człowieka". > ty piszesz wiele rzeczy, ktore sa w prosty sposob sprawdzalne jako > klamliwe To takie wypowiedzi jest obowiązek dokumentować w pierwszej kolejności. Wręcz natychmiast, obok wypowiedzi. Ale i ja poczuwam się do obowiązku poświadczenia tego, co mówię. O postawie francuskich archiwistów mówiła publicznie prof. Ewa Wipszycka, badaczka początków chrześcijaństwa, katoliczka, na spotkaniu u księży dominikanów w W-wie. Powiedziała, że jej uczniowie mieli utrudniany dostęp do źródeł o pierwotnym chrześcijaństwie, bo archiwiści podejrzewali, że ktoś kto sie interesuje takimi materiałami może mieć zamiar "dokładania chrześcijaństwu". Dopiero jej osobista interwencja zmieniła ich postawę. Tak mówiła. O irlandzkich zakonnych zakładach "dla upadłych dziewcząt" (w mentalności katolickich spadkobierców Augustyna i Tomasza każda odrzucona przez społeczeństwo dziewczyna była w praktyce uznawana za "upadłą"): www.magdalenki.spinka.pl/wspomnienia.html Trafiły do tych zakładów dziesiątki tysięcy dziewcząt. Upiorny reżim, przypominający obozy koncentracyjne (zero poszanowania dla godności, intymności, bicie, nieodpłatna praca przymusowa, maltretowanie psychiczne przez zakonnice) sprawiał, że, kiedy w latach 90-tych zamknieto wreszcie te haniebne zakłady, długoletnie magdalenki (bo bynajmniej nie wypuszczano ich z nastaniem pełnoletniości), starsze już kobiety, były ludzkimi wrakami psychicznymi, niezdolnymi do życia. Zrozum! Nie przytaczałbym tego złowrogiego przykładu, gdyby był wyjątkiem! Ale to była przez stulecia norma tego, co "religia Miłości" robiła w Europie człowiekowi! Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Zło czule pozdrawia inkwizycyjną "Światłość". 20.12.07, 11:47 > Gadasz jak klasyczny Inkwizytor (obojetne czy Torquemada czy > Dzierżyński), który właśnie przyszpilił w osobie swojego rozmówcy > (ofiary) Czyste Zło. Jakie wygodne pozbycie sie z wlasnych szeregow tow. Dzierzynskiego, czyz nie. A jakie wiarygodne! Z tym malym szzcegolem, ze tow. Dzierzynski wierzyl w rewolucje a nie w prawde. To produkt twojej tradycji intelektualnej i chocbys milion razy insynuowal, ze tak nie jest i tak tego nie zmienisz. > To takie wypowiedzi jest obowiązek dokumentować w pierwszej > kolejności. Wręcz natychmiast, obok wypowiedzi. Wystarczy przeszukac forum. > Powiedziała, że jej uczniowie mieli utrudniany dostęp do źródeł o > pierwotnym chrześcijaństwie, bo archiwiści podejrzewali, że ktoś > kto > sie interesuje takimi materiałami może mieć zamiar "dokładania > chrześcijaństwu". Dopiero jej osobista interwencja zmieniła ich > postawę. Tak mówiła. Mrozaca krew w zylach wypowiedz. Jesli to prawda, jest to cos, co natychmiast zachwiewa kazdymi "basic premises" i nieodparcie prowadzi do wniosku, ze prawda nie istnieje :) > Zrozum! Nie przytaczałbym tego złowrogiego przykładu, gdyby był > wyjątkiem! Tworca tego filmu Peter Mullan jest marksista, wiec wierzy w to, co sluzy rewolucji. Oczywiscie to nie znaczy, ze to czy owo nie jest prawda (w normalnym sensie, nie jako cos, co sluzy rewolucji), ale bez watpienia jest przefiltrowany przez czerwona mentalnosc. Jako taki nie moze byc wiarygodny a co najwyzej moze zachecic do sprawdzenia jak bylo naprawde. Prosze o inne przyklady, ktore pokazuja, ze to nie wyjatek. Wyjasnij mi jedna kwestie, ktorej pojac nie moge w mentalnosci postympowej. Na swiecie dzieja sie rozne mniej czy bardziej okropne rzeczy, czesc z nich w krajach chrzescijanskich, czesc nie, czesc sie dziala przed chrzescijanstwem. A duza czesc (i to z tych najopkropniejszych) zdarzyla sie nie tak dawno niezaprzeczalnie pod wplywem tradycji yntelektualnej, z ktorej sie wywodzisz. Nawet zakladajac, ze wszystko, co mowisz o chrzescijanstwie/katolicyzmie jest wiarygodne (a nie jest, bo duza czesc to czarny pijar tradycyjnie tworzony przez protestantow i pozniej przez postymp), jak mozesz z czystym sumieniem lajac z lewej ambony wszystkich dookola samemu nie poczuwajac sie do niczego? I jak powrot do tej mentalnosci, ktora poslugiwal sie tow. Dzierzynski moze nam w jakikolwiek sposob pomoc? DonQ P.S. A i jeszcze Chesteron i Sartre i "powazny tygodnik". Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Komu grozi nagonka: katolom czy satanistom? 19.12.07, 23:02 nick3 napisał: > Łatwo zauważyć religijne podłoże pisowskiej wiary we wszechobecny > Układ. (Czy w "prawdziwą naturę" Unii Europejskiej jako Cywilizacji > Śmierci). Znów twoja ateistyczna paranoja, "psychologu" ?...:) > > "Miłość nieprzyjaciół" ma w faktycznym chrześcijaństwie status > czysto PR-owy. Deklaracje w tej materii (i niekiedy lepiej lub > gorzej wyćwiczone maski) skrywają motywację dokładnie przeciwstawną. > > Która jest logicznym owocem światopoglądu tej religii. > > Nie wolno ci rozumieć "lewaka", bo mówi ostre i trudne rzeczy. Że za > ową "gnostycką" nienawiść u chrześcijan, natychmiast przypisywaną > przez nich nie sobie samym, jak byłoby adekwatnie, lecz wszelkiemu > napotkanemu oporowi - odpowiada nauka ewangelicznego Chrystusa. Paranoi ciąg dalszy... > "Świat was nienawidzi, bo mnie pierwej znienawidził. Wy jesteście > Światłością, a uczynki świata są z Ciemności. Bo bogiem tego świata > jest Szatan. Dlatego świat nienawidzi Światłości, aby nie wyszły na > jaw jego uczynki Ciemności." Jest w tym dużo prawdy - co potwierdziły prześladowania ze strony żydów i pogan, a później jakobinów, nazistów i komunistów... > > Inkwizycjami, paleniem ludzi żywcem za poglądy, upiornymi wojnami > pomiedzy rozmaitymi odłamami wyznawców "Miłości", przymusową > doroczną spowiedzią dla wszystkich egzekwowaną policyjnie 9także w > Polsce!), fanatycznymi moralistami, zapiekłymi dewotkami, > wychowaniem "zepsutego człowieka" (dzieci, bezdomnych, sierot, > prostytutek) w rozmaitych zakładach metodami, które z racji że > znajome, nie zaniepokoiły Niemców, kiedy wróciły w latach 30-tych. > (Mam "rzetelnie" dać linki? Prowadzone przez sadystyczne zakonnice, > katolickie zakłady dla upadłych dziewcząt" o reżimie obozu > koncentracyjnego funkcjonowały w Irlandii jeszcze do połowy lat 1990- > tych!) > > To wszystko nie było wypadkiem przy pracy. Lecz jest zrozumiałym > owocem wizji człowieka przedstawionej w Nowym Testamencie. Ateistyczna paranoja i mania prześladowcza... Wszelkie zło ma źródło w Ewangelii... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Oczernianie chrześcijan czy satanistów? 19.12.07, 22:49 nick3 napisał: > Bo choć nauka tych ostatnich powołuje się na dobro i miłość - > faktycznie jest w niej obecny ogromny potencjał psychologiczny > skłaniający do działań destruktywnych. > > Właśnie - w samej tej nauce (w której skądinąd jest też wiele rzeczy > pięknych), a nie w "ludzkich słabościach" wierzących. Puk,puk, to ja - twoja paranoja !... :) > > Jednym z przykładów tych skłonności destruktywnych jest właśnie > pasja inkwizytorska założyciela tego wątku. ?? Że co ?!... > A kwestia > poczytalności zabójczyni (ani "satanizującego" nastolatka) nie ma tu > aż tak kluczowego znaczenia. Ha,ha - to przeszedłeś samego siebie ! Nie ma znaczenia, czy zabójca jest normalny czy świr ... :)) > W rzeczywistości jesteście uczniami Nowego Testamentu. I o to tu > chodzi. A wszyscy owi uczniowie to paranoicy ?... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: - egzystencjalizm - wegetarianizm... 19.12.07, 22:01 nick3 napisał: > Pod rozwagę: w ultrafundamentalistycznych rejonach USA jest sporo > morderstw dokonywanych przez świrów, którym mordować "kazał Bóg" i > psychopatów ryjących na ciałach zamordowanych ofiar wersety > Apokalipsy? > > W jakim stopniu tamtejsza atmosfera religijna za to odpowiada? To co piszesz każe podejrzewać, że sam cierpisz na katofobiczną paranoję... > > > Wiesz, kto zamordował > (poderżnął nożem gardło podczas modlitwy) brata Rogera z Taize? > > Katolicka integrystka z Rumunii. > > Bo, jak powiedziała, Taize to jest "masońska próba sfałszowania > Objawienia Chrystusowego". Niechcący sam obnażyłeś swoją paranoję... To była JEDNA katoliczka (pomijam nawet,że była chora psychicznie). A wiesz, ile tysięcy (milionów ?) katolików dażyło miłością "ojca" Rogera (nie-katolika) w ciągu kilkudziesięciu lat jego działalności ?!?... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Czy ty w ogóle rozumiesz słowo "paranoja" 19.12.07, 23:25 Cytat ze mnie i stempelek "ateistyczna paranoja". Nie wysiliłeś się. Tymczasem ja słowo "paranoja" rozumiałem poważnie - jako zjawisko psychologiczne. I uważam, że religia Nowego Testamentu takowe generuje. Oczywiście, że wielu katolików szanowało brata Rogera. Jednak ci, co (jak morderczyni) uważają Taize za "masońskie sfałszowanie..." powiedzą, że są to zapewne "katolicy zwiedzeni", lub zgoła "pseudokatolicy" (I takie myślenie też jest jak najbardziej zakorzenione w nowotestamentowym rozumieniu wyłączności prawdy.) A ja o integrystach, a nie o wszystkich katolikach, mówiłem, że mogą być w równym stopniu postawieni do odpowiedzialności za zabójstwo brata Rogera, co Gilmore - za pomysł niezrównoważonego nastolatka. I nie pierwszy wystąpiłem z tą uwagą. Lecz dopiero w odpowiedzi na twoją sugestię "wzięcia się" za satanistów. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Czy ty w ogóle rozumiesz słowo "paranoja" 23.12.07, 23:19 nick3 napisał: > Tymczasem ja słowo "paranoja" rozumiałem poważnie - jako zjawisko > psychologiczne. > > I uważam, że religia Nowego Testamentu takowe generuje. Rozumiem, że do paranoików też zaliczasz komunistów, feministki, radykalnych "ekologów", wojujących gejów i antyklerykałów ?... > > Oczywiście, że wielu katolików szanowało brata Rogera. Jednak ci, co > (jak morderczyni) uważają Taize za "masońskie sfałszowanie..." > powiedzą, że są to zapewne "katolicy zwiedzeni", lub > zgoła "pseudokatolicy" (I takie myślenie też jest jak najbardziej > zakorzenione w nowotestamentowym rozumieniu wyłączności prawdy.) A > ja o integrystach, a nie o wszystkich katolikach, A więc nie katolicyzm, a "integryzm" jest źródłem ? Myślę, że mylisz integryzm z fanatyzmem. > I nie pierwszy wystąpiłem z tą uwagą. > > Lecz dopiero w odpowiedzi na twoją sugestię "wzięcia się" za > satanistów. Znów coś sobie ubzdurałeś ?... > Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 PS 19.12.07, 22:14 nick3 napisał: > "Czy prawo powinno ich tolerować?":) (W końcu nie jest tajemnicą, że > w świetle wartości katolickich "masońska próba sfałszowania > Ojawienia Chrystusowego" to zagrożenie najwyższe, mogące co bardziej > zaniepokojonych wyznawców skłonić do grzesznych, ale zrozumiałych > metod ratowania Prawdy.) Mało liberalne podejście - raczej paranoidalne... )) Odpowiedz Link Zgłoś
polobolo1 Re: Satanizm - liberalizm... 17.12.07, 01:36 Sekta powiadomila FBI. nauki pobierasz u ojca debila w szkole medialnej tepakow? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Satanizm - liberalizm... 17.12.07, 08:40 polobolo1 napisała: > Sekta powiadomila FBI. nauki pobierasz u ojca debila w szkole > medialnej tepakow? Jak widać, niektórzy są samorodnymi tępakami...)) Odpowiedz Link Zgłoś
abhaod trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 18.12.07, 20:22 porównywać z liberalizmem www.racjonalista.pl/kk.php/s,5048 Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 19.12.07, 21:42 abhaod napisał: > porównywać z liberalizmem Dlaczego ??... Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 19.12.07, 22:33 Grzeszna "wolność" liberalizmu: Ga 5,1"Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!" Ga 55,13 "Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!" 1Kor 6,12 "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę." Liberalizm to wolność decyzji i świadomość ponoszenia za nią odpowiedzialności. Jestem wolny mogę podejmować każdą decyzję i wiem że jak wybiorę źle za to odpowiem. Dla tego każdy człowiek o liberalnych poglądach będzie postępował tak by jego czyny nie były złe, by nie oddać się czemu kolwiek w niewole. Przeciwieństwo do liberalizmu to oddanie się w niewole totalitarną. Człowiek taki ucieka od wolności. Nie chce podejmować decyzji i nie chce za nie ponosić odpowiedzialności. Woli dostawać nakazy, dyspozycje, polecenia i jest gotowy w razie czego powiedzieć "ja tylko...". To droga ludzi słabego ducha niegodna chrześcijanina. Jedyną niewolą w którą chrześcijanin ma prawo popaść to niewola wobec Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Bóg" zjawia się wyznawcy zawsze poprzez Obraz. 20.12.07, 00:04 > Jedyną niewolą w którą chrześcijanin ma prawo popaść to niewola > wobec Boga. Ten obraz to wielowiekowy produkt społeczny, wiązka uspołecznionych emocji, skojarzeń i wartościowań, którymi przeniknięte są liturgia i tekst Biblii i bez których w ogóle nie byłyby zrozumiałe. Dlatego kto jest w "niewoli wobec Boga" ten już jest również w niewoli wobec całego korpusu (choć nie wszystkich) wartościowań społecznych (np. w starożytności, że nieposłuszeństwo niewolnika jest naganne, a gniew dziecka na ojca - zbrodniczy). Jest również "w niewoli" wobec Kościoła, bo jak słusznie zauważa nauczanie kościelne, nie ma Boga bez Kościoła... Dlatego i ta "niewola", czysto "wewnętrzna" i intymna, psychologiczno-moralna - też może stać się przedmiotem krytyki liberała. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: "Bóg" zjawia się wyznawcy zawsze poprzez Obra 20.12.07, 06:35 > Ten obraz to wielowiekowy produkt społeczny, wiązka > uspołecznionych emocji, skojarzeń i wartościowań, którymi > przeniknięte są liturgia i tekst Biblii i bez których w ogóle nie > byłyby zrozumiałe. A teraz napisz to jeszcze raz bez "liturgicznego zadęcia" normalnym językiem. Bo tak to kompletnie jesteś niezrozumiały. > Dlatego kto jest w "niewoli wobec Boga" ten już jest również w > niewoli wobec całego korpusu (choć nie wszystkich) wartościowań > społecznych (np. w starożytności, że nieposłuszeństwo niewolnika > jest naganne, a gniew dziecka na ojca - zbrodniczy). A nieprawda. Za bardzo utożsamiasz Boga z Kościołem. > Jest również "w niewoli" wobec Kościoła, bo jak słusznie zauważa > nauczanie kościelne, nie ma Boga bez Kościoła... Hehe. Widze że jesteś mocnym efektem tradycyjnego "polskiego patriotycznego katolickiego" wychowania. Wiara kojarzy ci się wyłącznie z Kościołem jako instytucją autorytarną i represyjną. A to nie tak. Nie jest prawdą, że wiara oznacza ślepe poddanie się woli księdza. Nie jest tak nawet w Kościele Katolickim. Taki Kościół chcą jedynie przedstawiać Ci co albo sami są bezwolni i szukają ziemskiego "autorytetu" by myślał za nich i odzielał dobro od zła, albo nawet będąc cynikami do szpiku kości starają się wykorzystać instytucję Kościoła do przechwycenia władzy. Kościół równie dobrze może być wspólnotą ludzi wolnych mających razem wspólne dążenie - Boga. > Dlatego i ta "niewola", czysto "wewnętrzna" i intymna, > psychologiczno-moralna - też może stać się przedmiotem krytyki > liberała. A znów nieprawda. Popadasz raczej w libertynizm odrzucający wszelki kanony moralne. Liberalizm polega jedynie na świadomym wyborze dobra lub zła i ponoszeniu konsekwencji za ten wybór. Zresztą co do niewoli. Zwróć uwagę że całe życie dycydujemy się na jakąś "niewole". Wybór szkoły to "niewola" jej reguł, małżonek to "niewola" małżeństwa, przyjaźń do "niewola" jakiś zobowiązań, praca to "niewola" jej wymogów, obywatelstwo to "niewola" prawa. Liberał świadomie podejmuje decyzję rezygnacji z części swojej wolności oddając się w taką czy inną "niewole". Tyle że w przeciwieństwie do naszych "totalitarnych" adwersarzy - wie że to jego wybór (widać "zyski" przeważyły nad kosztami utraty części wolności) i nie "miauczy" że go ktoś "zmusił". Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Empatia. 20.12.07, 10:36 Jedynym wyznacznikiem dobra w postawie człowieka jest - empatia. Postulaty racjonalnych doktryn etycznych, nakazy tradycji lub żądania religijnego objawienia mogą być treściowo zbieżne z działaniami, do których skłania empatia. Ale postawa człowieka ma charakter moralny (dobry), kiedy te działania wynikają właśnie z empatii, a nie z tamtych poprzednich. A to nie jest to samo. Nawet jeśli objawienie religijne "nakazuje empatię" (a objawienie chrześcijańskie zdaje się to czynić, nakazując 'miłość'), jest to ustanawianie źródeł etycznych poza samą empatią. Potrzeba troski o drugiego człowieka (i inne żywe istoty) może być "nakazana" tylko poprzez ich oczy. Nie - przez najściślejszą logikę, ani najpoważniejszych bogów. Ich nakazy, nawet jeśli ich głos jest znacznie lepiej słyszalny dla jednostki niż głos empatii i w praktyce skuteczniej przywodzą ją do społecznie cenionego postępowania - pozbawiają empatię statusu źródła etycznego. Mówiąc krótko: Dekalog (takoż samo rzymskie racjonalne "prawo naturalne" czy nawet ewangeliczne nakazy świętości) może i jest dla społeczeństwa "policyjnie pożyteczny", ale dla moralności jest szkodliwy. Rzymianie, naród niezbyt filozoficznie lotny, debatowali podobno kiedyś nad kwestią "Czy zawsze należy słuchać ojca?" Jedni twierdzili, że zawsze, a drudzy, że tylko kiedy nakazuje dobro. Na koniec uczestników dyskusji zupełnie wyprowadził z równowagi głos pewnego Greka, który wygłosił oburzającą opinię, że "ojca nie należy słuchać nigdy". Nie należy słuchać, kiedy nakazuje zło - argumentował Grek - ale i kiedy nakazuje dobro, należy je czynić dlatego, że ono jest dobrem, a nie dlatego, że nakazuje je ojciec. O "miauczeniu". Ja "miauczę"! Jestem liberałem zlewaczałym. Demoliberałem. W marksizmie odrzucam te jego elementy, które mają konsekwencje totalitarne. Ale i liberalizm powinien uwzglednić krytykę, jakiej poddał go Marks. (Myślę, że jest to do zrobienia i dlatego poczuwam się do liberalizmu.) Liberalizm, jaki próbuje sobie przyswoić chrześcijaństwo (o czym świadczy chocby twój post), jest liberalizmem 'prawicowym', liberalizmem "wolności formalnej". Jego mottem jest (nieszczere): "Przecież nikt cię nie zmusza." Zdecydowanie odrzucam automatycznie towarzyszący mu kult "niewoli"! (Czy nie jest on znamienny?) Część z twoich "niewól" to niewole dość wyimaginowane i wymyślone pod tezę (przecież przyjaźń wcale nie jest zbudowana na zobowiązaniach - przyjaciele oczywiście liczą na siebie, ale przedstawianie tego jako systemu wzajemnych zobowiązań, jest mocnym zniekształcaniem rzeczywistości przyjaźni). A inne z kolei "niewole" są jak najbardziej niewolami i sytuację, że muszę się im poddawać, bo inaczej nie osiągnę czegoś innego, na czym mi zależy - uważam za nieakceptowalną! (Żyję w wolnym zwiazku.) Liberalizm prawicowy to filozofia 'facetów roboczych', którzy sprzedali swoje życie za robienie kasy i potrzebują sobie uzasadnić, że inaczej się nie dało i że to, co zrobili, jest "dojrzałe" (czyli otoczone prestiżem:) Tak, w pewnym sensie jestem 'libertynem'. Bo powiem prowokacyjnie: wolność to przyjemność. Człowiek jest wolny, kiedy życie go cieszy. (Oczywiście istotnym składnikiem tej przyjemności jest poczucie własnej "swobody ruchu". Ale z drugiej strony zawsze warto pamietać, że nawet największa paleta wyboru nie jest wolnością, jeśli wszystkie możliwości są równie do kitu!:) Hedonizm jest zdyskredytowany przez celowo zniekształcające go interpretacje dokonywane od czasów starozytnych przez ideologię heroizmu. A przecież nie można znaleźć przyjemności w warunkach poniżenia, terroru czy podeptania przyjaźni. Choćby spało się w złotogłowiach. Hedonizm został tu błędnie utożsamiony z "konsumpcjonizmem" (przeświadczeniem, że przyjemność dają nam rzeczy, a w każdym razie, że jest całkowicie manipulowalna i pozostaje tylko kwestia mocy nabycia odpowiednich środków materialnych). Przyjemność jest kwestią znacznie subtelniejszą. "Przyjemniej niż wysługiwać się władzy jest pić wodę ze źródła na pustkowiu i cieszyć się bezkresem nieba." Z tym hedonizmem idzie tylko o to, że to nie POŚWIĘCENIE jest tym, co nadaje wartość życiu. (W tym sensie Ewangelia ze swoją koncepcją miłości ofiarnej jest nieodrodnym dzieckiem antycznego heroizmu. Chrystus jest "Heraklesem miłosierdzia".) Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Empatia. 21.12.07, 06:44 Odpowiem Ci na jedno co jest jak myślę najlepszym podsumowaniem Twojej wypowiedzi. Masz po prostu blade pojęcia o różnych sprawach. Wiesz dla czego należy słuchać Ojca? Bo ma większe doświadczenie życiowe i jest Twoim rodzicem więc - statystycznie jego rady będą mądrzejsze niż twoje decyzje i statystycznie dając je Ci będzie chciał twojego dobra. Słuchając je statystycznie na tym wygrasz. Ot dobór naturalny który głupie dzieci głupich rodziców już dawno wytępił. Więc tak naprawdę pytanie było źle postawione i świadczyło o indolencji stawiającego. Odpowiedz Link Zgłoś
abhaod Re: Empatia. 21.12.07, 10:23 empatii używam, aby dowiedzieć się więcej o bliźnim, nigdy nie wiadomo co mu naprawdę chodzi po głowie ( nawet tatusiowi):)a przykłady (nawet w najbliższej rodzinie) pokazują, że doświadczenie pozostaje daleko w tyle za inteligencją, oddajmy Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Empatia. 21.12.07, 14:53 Empatia nie jest kwestią wiedzy o cudzym przeżywaniu, lecz - partycypacji w nim. Dlatego empatia, sama w sobie, jest moralnością. (Inaczej - wrażliwość.) Oczywiście, pociąga ona za sobą działanie. Które nazywamy "moralnym", dlatego i właśnie dlatego, że ona nim powoduje. (Może pociągać za sobą tworzenie teorii etycznych, ale to ona jest zawsze ostatecznie kryterium ich wartości, więc nie wolno im przypisywać sobie absolutności.) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 KK nie fair podszywa się pod liberalizm. 21.12.07, 14:38 Stary numer. (JPII w podobny sposób został Wielkim Humanistą, głosząc w istocie rozumienie człowieka niemal dokładnie przeciwstawne temu, które od czasów renesansu przyświeca ludziom zwanym humanistami). To, co piszesz, to nie jest liberalizm, lecz jego dokładne przeciwieństwo - autorytaryzm! A czy mam o czymś (de facto chodzi o moje własne życie) "blade pojęcie", to nie tobie sądzić, mój "liberale". Nie kreuj się na autorytet w tej sprawie, bo nim dla mnie nie jesteś. Lepiej przeczytaj, jak twórcy liberalizmu naprawdę liberalizm definiowali (będzie to z pożytkiem dla ciebie), zamiast wymyślać własne, "kaznodziejskie", arbitralne definicje. Oto klasyczny tekst na temat tego, co liberał sądzi o wartości życiowych wyborów dokonywanych przez jego bliźnich: "Jeśli ktoś posiada pewną ilość zdrowego rozsądku i doswiadczenia, jego własny sposób życia jest najlepszy nie dlatego że jest najlepszy sam przez się, lecz dlatego, że jest jego własny." (John Stuart Mill "O wolności") Jak się ma to, co piszesz, do tego, co myślał jeden z głównych twórców liberalizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: KK nie fair podszywa się pod liberalizm. 21.12.07, 15:32 Gdzie widzisz przejaw autorytaryzmu w prostej logice, że należy słuchac rad osoby posiadającej większy zasób wiedzy/doświadczenia w danej dziedzinie? Nikt Cię nie zmusza by je stosować. Decydujesz się na to z własnej woli, jedynym czynnikiem który Cię do tego skłania jest zdrowy rozsądek. Rozumiem że w ramach protestu przeciwko wszelkim autorytetom nie chodzisz do lekarza - bo co on wie o zdrowiu, olewsz wszelkie instrukcje obsługi - bo ty wiesz lepiej jak to ma działać, nie czytasz podręczniów naukowych - bo wiesz lepiej jaki ładunek ma elektron, jaka jest odległośc od Słońca, oraz to czy Ziemia jest płaska. Wiesz nawet widzę objawy twojego "liberalizmu". Wiesz lepiej o de mnie co ja napisałem i jakie mam poglądy, bo cały czas polemizujesz nie z nimi, a swoim całkiem mylnym wyobrażeniem o nich. > "Jeśli ktoś posiada pewną ilość zdrowego rozsądku i doswiadczenia, > jego własny sposób życia jest najlepszy nie dlatego że jest > najlepszy sam przez się, lecz dlatego, że jest jego własny." > (John Stuart Mill "O wolności") > > Jak się ma to, co piszesz, do tego, co myślał jeden z głównych > twórców liberalizmu? A gdzie widzisz sprzecznośc? Rozumiem że dla Ciebie właściwy wybór to chodzić w futrze latem, a w samym podkoszulku zimą bo w ten sposób będziesz podkreslał swoją indywidualność wyboru? Oczywiście że myśl liberalna Ci na to pozwala, ale robienie tego tylko po to by pokazac jaki jesteś wolny jest głupie. Więc możesz mieć swój własny sposób życia ale nie oznacza to, że wybierając go nie masz prawa czerpać z doswiadczenia innych, a wręcz je negowac co zaczynasz tu imputowac. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: KK nie fair podszywa się pod liberalizm. 21.12.07, 15:45 PS. Proszę nie utożsamiaj moich poglądów z KK bo właśnie w tym momencie wychodzi twoje "blade pojęcie" o temacie. W tym kontekście (czyli wiedzy o liberalizmie i kościele/kościołach)użyłem tego słowa a nie w omawianiu Twojego Szanownego Życia. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nie ma eksperta od tego, jak Być Tobą. 21.12.07, 23:16 Błąd potocznego, "katechezowego" autorytaryzmu ("ojciec wie lepiej od ciebie, jak masz żyć" - to się zwie autorytaryzm) polega na tym, że rozumowanie słuszne w odniesieniu do rozmaitych "danych dziedzin" (zdrowia obsługi urządzeń, etc.) przenosi na wybory egzystencjalne, czyli "jak uczynić siebie". A tu nie ma specjalisty, bo specjalisty być nie może! Bo jest to właśnie "dziedzina", dzięki której twoje życie jest twoje. Nie ma gotowego wzoru na bycie tobą. Bo "ty" jest właśnie tym, co dopiero będzie uczynione i do tego - niezastępowalnie - przez ciebie. To ma być własne. I nic więcej o tym nie wiadomo. Nie wie o tym nawet ewentualny wszechwiedzący. Dlaczego? Bo o tym, co to jest być tobą, wie tylko ten, który właśnie nim jest (czyli ty). Naprawdę:) Nie można wiedzieć co to jest twoje życie inaczej niż żyjąc je. A żyje się je tylko jeśli się jest zgoła niewszechwiedzącym, niekiedy głodnym, niekiedy zadowolonym, być może czasem nawet zrozpaczonym. Dlatego nie wszechwiedzący może tu być ekspertem, lecz zgoła niewszechwiedzący. I to pewien bardzo konkretny niewszechwiedzący. Ty. Omylny ekspert. Ale jedyny w ogóle obeznany ze sprawą! (Zauważ, że jest to właściwie dowód słuszności ateizmu.) Zagadka istnienia postawiona jest tobie i nikt za ciebie nie udzieli ci na nią odpowiedzi. Bo nie może. Ani wszechwiedzący, ani wszechmocny. Zbyt zafascynowani są teiści możliwościami siły. Mylą się ufając we wszechmoc mocy! Rozważaj to. jeśli chcesz Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Nie ma eksperta od tego, jak Być Tobą. 22.12.07, 06:04 Widze że jesteś "wierzącym ateistą" hehehe. Bardzo ciekawa kategoria. A co do meritum. Cały czas opowiadasz o temacie "jak żyć" a tu chodzi o proste rady typu jak odkręcić zardzewiałą śrubę (twój stary będąc 2 razy starszy odkręcił ich co najmniej 2 razy więcej), jak doprawić zupę która cokolwiek nie teges, a nie ma co innego do jedzenia (no ile razy miałeś z czymś takim do czynienia, a ile on?), jak udobruchać robiącą krzywe miny Najukochańszą z Żon (wiesz ile numerów mu wykręcała Twoja Mamuśka? A ile jesteś po ślubie Ty z Twoją żoną?). Itd. itp. takie "drobnostki" z których składa się życie. Oczywiście ojciec nie jest nieomylny i ty możesz wiedzieć lepiej, ale biorąc pod uwagę jego życiowe doświadczenie warto wybrać jego radę jako pozycję do wyjścia rozważań jaką decyzję podjąć. Tu trzy uwagi. Jedna z mądrzejszych rad jaką usłyszałem od starego profa na wykładzie. Wy młodzi inżynierkowie słuchajcie się starych pracowników w fabrykach, nie bądźcie zbyt pyszni i ufni w swoją wiedzę wyniesioną z uczelni. Ich doświadczenie życiowe w pracy jest znacznie większe niż wasze. Do oceny rady macie wasze inżynierskie umysły. Ale pamiętajcie jak nie posłuchacie ich rady i spieprzycie sprawę jesteście tam przegrani na długi czas. No i druga. Rozumiem że to teizm nakazuje gromadzie zwierząt leźć razem za przewodnikiem stada, a na to stanowisko "wybierać" starszy i bardziej doświadczony egzemplarz? "Liberalne" zwierzaki lazły by każdy swoją drogą po to by udowodnić że "ich droga jest najlepsza". Trzecia - znana anegdotka o Marku Twainie (zapewne też teiście?): "Będąc nastolatkiem byłem przerażony jakim głupcem jest mój ojciec. Po następnych kilku kilkunastu latach byłem zdziwiony jak przez ten czas zmądrzał". Mam nadzieje że jak minie u Ciebie te kilka kilkanaście lat zrozumiesz sens tej anegdoty i zrozumiesz że liberalizm polega również na prawie wyboru autorytetów, a nie na odrzucaniu wszelkich rad i uważaniu się za pępek świata pod względem mądrości. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być Sobą 22.12.07, 18:33 Nie zrozumieliśmy się:) Jaśniej: Nie istnieje instrukcja obsługi do człowieka, tak jak istnieje instrukcja obsługi do pralki. I nie jest to kwestia ilości potrzebnej informacji. Taka instrukcja nie istnieje nigdzie - ani w domniemanym, niedostępnym człowiekowi, platońskim niebie wiecznych idei, ani w mózgu Wszechwiedzącego. Gdyby istniała, człowiek byłby przedmiotem. A nie jest. Dlatego wszelkie metafory "inżynierskie" są chybione. (Nota bene, przedstawiciele Kościoła ostatnio dziwnie często używają takich metafor. Może eksperci marketingowi - BXVI zatrudnił takowych!:) - powiedzieli, że stosownym targetem dla katolicyzmu są dziś w Europie wschodni Europejczycy z wykształceniem technicznym?:) Zaś z przykładami biologicznego życia stada to konserwatystów (i/lub autorytarystów) cechuje tu jakiś dziwny masochizm wzgledem własnego człowieczeństwa. Tak, jeśli szukasz przetrwania w stadzie, lub za nadrzędny cel w życiu obierasz uniknięcie sprowokowania jakowychś Groźnych Konsekwencji - to zdanie się na cudzą wiedzę może być zasadne. Pytanie jest tylko, czy na pewno to właśnie chcesz obrać sobie za nadrzędny cel w życiu. (Potrzebna jest tu jednak pewna dogłębna przemiana sposobu myślenia o naszym postępowaniu, bo jeśli zanadto myślimy w kategoriach Celu, to nieuchronnie dominuje naszą świadomość - lęk przed Chybieniem.) W wielu kwestiach wolność może polegać na dobieraniu sobie autorytetów, ale w Jednej - na dokonaniu wyboru świadomie całkowicie na własny rachunek! Tu największym błędem byłoby nie uważać się "za pępek świata"! Co do paternalistycznego tonu, w jaki próbujesz wobec mnie wejść, to tylko chcę zwrócić uwagę, że jest to chwyt niepotrzebny tam, gdzie istnieją argumenty racjonalne. A poza tym nie jest wykluczone do końca, że to ty jesteś młodszy ode mnie (może nawet o kilkanaście lat:) "Wierzący ateista" Inaczej humanista. ("Humanista radykalny". By nie odcinać wszystkim ludziom religijnym prawa do bycia humanistami.) Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być 22.12.07, 19:00 > Nie zrozumieliśmy się:) Ty udajesz że nie rozumiesz. > Jaśniej: Nie istnieje instrukcja obsługi do człowieka, tak jak > istnieje instrukcja obsługi do pralki. A gdzie pisałem "o instrukcji obsługi człowieka"? Pisałem tylko o cząstkowych radach jak należy postępować w danej konkretnej sytuacji w której to jak najbardziej należy czerpać z doświadczenia osób, które mogły takie lub analogiczne sytuacje przeżywać po wielokroć. > Gdyby istniała, człowiek byłby przedmiotem. A nie jest. Wszystko zależy od stosowanego punktu widzenia. W kwestii transportu np kilogram masy ciała człowieka nie różni się niczym od kilograma masy towaru. Jak mieszasz różne spojrzenia to i absurdy Ci wychodzą. > Dlatego wszelkie metafory "inżynierskie" są chybione. Są jak najbardziej trafne. Zresztą lekarz np to nie inżynier a z jego wiedzy również zgodnie z przyjętą przez Ciebie filozofią nie powinno się korzystać. > (Nota bene, przedstawiciele Kościoła ostatnio dziwnie często > używają takich metafor. Może eksperci marketingowi - BXVI > zatrudnił takowych!:) - powiedzieli, że stosownym targetem dla > katolicyzmu są dziś w Europie wschodni Europejczycy z > wykształceniem technicznym?:) Nota bene jakbyś wykazał więcej rozsądku, a i byś posiadał więcej wiedzy na temat zarówno moich wypowiedzi jak i całego problemu religii wiedziałbyś że Twoje "nota bene" jest zupełnie nie na miejscu. > Zaś z przykładami biologicznego życia stada to konserwatystów >(i/lub autorytarystów) cechuje tu jakiś dziwny masochizm wzgledem > własnego człowieczeństwa. O nagle robisz się sam cholernie konserwatywny i przyznanie, że człowiek jest również zwierzęciem robi się dla Ciebie bolesne? Widzisz dla mnie nie stanowiło to nigdy problemu. :) > Tak, jeśli szukasz przetrwania w stadzie, lub za nadrzędny cel w > życiu obierasz uniknięcie sprowokowania jakowychś Groźnych > Konsekwencji - to zdanie się na cudzą wiedzę może być zasadne. Jeszcze raz. Zastanów się co piszesz. Rozumiem że ty się nie zdajesz na niczyją wiedze? To wytłumacz mi jak żyjesz? Np jak jedziesz do innego miasta skoro nie korzystasz z map i drogowskazów (bo to przejaw czyjejś wiedzy)? Nikt cię tam też nie mógł "pierwszy raz" zaprowadzić bo też byś korzystał. Błądzisz po omacku? A jak korzystasz z masowej komunikacji nie korzystając zarówno z rozkładów jazdy jak i informacji gdzie dany samolot, pociąg, autobus lub tramwaj jadą? Sztuką nie jest nie rezygnacja z korzystania z cudzej wiedzy ale umiejętność wybrania z czyjej wiedzy warto skorzystać. > Pytanie jest tylko, czy na pewno to właśnie chcesz obrać sobie za > nadrzędny cel w życiu. Jak na agnostyka masz wyjątkowo religijne problemy. :) > (Potrzebna jest tu jednak pewna dogłębna przemiana sposobu > myślenia o naszym postępowaniu, bo jeśli zanadto myślimy w > kategoriach Celu, to nieuchronnie dominuje naszą świadomość - lęk > przed Chybieniem.) Znów strzelasz "agnostyczne" kazania. :) > W wielu kwestiach wolność może polegać na dobieraniu sobie > autorytetów, ale w Jednej - na dokonaniu wyboru świadomie > całkowicie na własny rachunek! Widzisz. Wybranie sobie autorytetu w danej decyzji jest "dokonaniem wyboru świadomie całkowicie na własny rachunek". Nie wiem dla czego próbujesz ustawicznie to negować. > Tu największym błędem byłoby nie uważać się "za pępek świata"! Pytanie tylko co się przez to rozumie. > Co do paternalistycznego tonu, w jaki próbujesz wobec mnie wejść, > to tylko chcę zwrócić uwagę, że jest to chwyt niepotrzebny tam, > gdzie istnieją argumenty racjonalne. Typowa projekcja. Jak do tej pory staram się Ci podawać różne racjonalne dowody i przykłady, że się mylisz. Z drugiej strony otrzymuję zamiast przykładów ciąg kazań, w dodatku dość mocno mijających się z tym co pisałem. > A poza tym nie jest wykluczone do końca, że to ty jesteś młodszy > ode mnie (może nawet o kilkanaście lat:) Wiesz jakbyś potrafił korzystać z konkretnej wiedzy, a nie tylko przypuszczeń wiedziałbyś już ile mam naprawdę lat. Pare kliknięć i wiesz. > "Wierzący ateista" > > Inaczej humanista. > > ("Humanista radykalny". By nie odcinać wszystkim ludziom > religijnym prawa do bycia humanistami.) > Nie jesteś humanistą raczej człowiekiem, który widząc tylko autorytarny KK stara się mu na złość odmnarażać uszy. Nie tędy droga. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być 22.12.07, 23:47 maaac napisał: > > Nie zrozumieliśmy się:) > Ty udajesz że nie rozumiesz. Nie gadaj ze mną w ten sposób, bo nie jesteś donqiem. Jeśli piszę, że się nie zrozumieliśmy, to zapewniam cię, że piszę to, czego jestem pewien. Ad meritum: W pewnych aspektach człowiek jest podobny do przedmiotu (choć nigdy do końca!) I w tych aspektach należy do domeny ekspertów. (Medycyna jest tu dobrym przykładem granicznym. Lekarzom, nawet profesorom, wcale nie należy ufać bezgranicznie. Warto też zachować pewien krytycyzm.) > Widzisz. Wybranie sobie autorytetu w danej decyzji jest "dokonaniem > wyboru świadomie całkowicie na własny rachunek". Nie wiem dla czego > próbujesz ustawicznie to negować. Jeśli ŚWIADOMIE całkowicie na WŁASNY rachunek - to nie jest to wybór AUTORYTETU. Autorytet to ktoś, kto daje ci poczucie, że nie jesteś w swoim wyborze zdany tylko na siebie. "Wiem dlaczego próbujesz ustawicznie to negować":) Napisałeś do mnie uprzejmie: > Ty udajesz że nie rozumiesz. A ja cię proszę raczej, byś szczerze sobie odpowiedział, czy to aby nie ty udajesz, że nie rozumiesz, o co chodzi mnie. A jeśli jakimś cudem dojdziesz do wniosku, że ni w ząb nie wiesz, o co mi chodzi, przeczytaj, proszę, post, do którego się odnosimy (pt. "Nie ma eksperta..."), jeszcze raz (ostani:) PS. Domyślam się, że jesteś protestantem:) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Jak nie sprowokować Konsekwencji"czy"jak Być 24.12.07, 14:06 > Jaśniej: Nie istnieje instrukcja obsługi do człowieka, tak jak > istnieje instrukcja obsługi do pralki. Ales ty schiz nickusiu. Mentalnosc, ktora mowi, ze "byt okresla swiadomosc" lub wierzy w to, ze czlowiek jest zaprogramowany przez "filozofie zwyciezcow" jest najblizsza mniemaniu, ze istnieje "instrukcja obslugi" czlowieka. A to twoja mentalnosc. Wiec daj juz spokoj tym projekcjom. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Empatia. 21.12.07, 21:49 Wiesz dobrze, ze cala twoja teoria "empatii" jest dziurawa jak sito i nie do obrony na dłuższą metę. Było wałkowane, ale raz jeszcze (skoro na tym wątku już jestem). Empatia jest jedynie umiejętnością psychiczna, umiejętnością postawienia się w miejscu innego człowieka. Stawianie jej w centrum etyki jest zupełnym nieporozumieniem. Niektórzy ludzie mają większą, niektórzy mniejszą zdolność empatii, na przykład. Umiejętność postawienia się na miejscu innego człowieka nie musi oznaczać życzliwości czy współczucia dla niego. Często ci, co rozumieją dogłębnie innych ludzi wykorzystują to do swoich celów. Dalej - czy odczuwasz empatię dla "faszystów"? Jeśli tak, to co to znaczy? Że roztkliwiasz się patrząc w te oczy, pragnące, dajmy na to, "czystości rasy"? I empatycznie pragniesz tego razem z tymi oczami? Czysta empatia nie pozwoliłaby dostrzec, że coś jest z "faszystą" nie tak (czy to nie o to właśnie chodzi w całym chumanizmie?). > Nie należy słuchać, kiedy nakazuje zło - > argumentował Grek - ale i kiedy nakazuje dobro, należy je czynić > dlatego, że ono jest dobrem, a nie dlatego, że nakazuje je ojciec. Ta argumentacja jest jak najbardziej właściwa. Grek nie powiedział jednak, że dobrem jest "empatia", lecz odwołał się do dobra, które istnieje niezależnie od ojca, braci, matki, "kleru" i oczywiście "empatii". To jest to, co Bóg zapisał w naszych sercach. Moralni jesteśmy wtedy, gdy jesteśmy takimi, jakimi Bóg chce, byśmy byli. W ostatecznym rozrachunku nie jest rzeczywiście istotne, że słuchaliśmy ojca, rozkazów czy czego tam. Natomiast w "życiu" nie mamy innego wyjścia, jak w pewnym momencie słuchać rad ojca, w innym rozkazów itp. Moralność jest po to, by móc dostrzec, kiedy tego nie możemy robić. Również po to, by dostrzec, że nasza "wrażliwość" zawodzi (a zawodzi). > Część z twoich "niewól" to niewole dość wyimaginowane i wymyślone > pod tezę Mówisz o "niewolach" wymyślonych przez ciebie? A może o różnych "przemocach". Bo pasuje jak ulał. Poza tym, od empatii do "działania" droga daleka i nieoczywista. Dajmy na to, że widzimy kogoś, komu współczujemy, powiedzmy żebrzącego bezdomnego. Czy z tego widoku koniecznie musi się zrodzić nasze działanie wspierające lewacką tradycję głoszącą konieczność zmiany i negacji wszystkiego, by bezdomnego nie było? Nie musi. Ja wiem, że człowiek, który widzi bezdomnego i mu współczuje stanowi łakomy kąsek dla łowiących dusze. I lewyca to wie. To jest _jedyny_ powód, dla którego lewica dostrzega bezdomnych. Celem lewycy nie jest bezdomny, bezdomny jest środkiem na drodze do budowy nowego wspaniałego świata. > Hedonizm został tu błędnie utożsamiony z "konsumpcjonizmem" Bzdura, hedonizm nie ma tej konotacji. Jest za to nierozerwalnie połączony z egoizmem (i nie jest zniekształcony "celowo" przez ciemne siły, paranoiku). Sam to potwierdzasz - przyjaciół się zauważa, dopóki jest to przyjemne. Dzieci i "partnerów" też. Zobowiązań nie ma. Hedonizm to racjonalizacja i ufilozoficznienie egotystycznego chciejstwa, nic więcej. To czym jest ta "rzeczywistość przyjaźni" i jak można na niego liczyć, skoro nie odczuwa on żadnych zobowiązań wobec ciebie? Owszem, człowiekowi mogą przyjemność sprawiać różne rzeczy. Mogą ośrodek przyjemności łechtać galerie, salony, modne filozofie. Dzieci, szczególnie ładne i mądre. Może i woda na pustyni i bezkres nieba. Jest jedno, co całkowicie pomijasz - mianowicie wszystko ma swoją cenę. Jeśli decydujemy się na pustynny bezkres nieba, tracimy inne rzeczy, z których świadomie zrezygnowaliśmy. Jeśli zostajemy "konsumpcjonistami", tracimy inne rzeczy, jak być może bezkres nieba. Jeśli żyjemy w "wolnym związku", zyskujemy możliwość odejścia jak się nam znudzi za cenę spodziewania się tego samego z drugiej strony. Jeżeli mamy dzieci, musimy zrezygnować z innych rzeczy. Jeśli nie chcemy z nich zrezygnować, rezygnujemy z dzieci. Bzdurą jest, że nie mamy wyboru i że "społeczeństwo" nas do czegoś "zmusza". Możesz robić różne rzeczy, ale musisz _zawsze_ zapłacić cenę. Oczywiście, pewne drogi wyboru są prostsze i naturalniejsze w tym czy innym społeczeństwie. Nie ma w tym nic strasznego ani dziwnego. Sęk w tym, aby te proste i naturalne rzeczy były właściwe, nie w tym, aby społeczeństwo było "neutralne". Normalne społeczeństwo jest w stanie zaakceptować pewną dawkę "dziwaków", którzy nie wybierają prosto i naturalnie. Cały twój hedonizm jest zaś tylko próbą żądania, byś za twoje wybory nie musiał płacić ceny, co sprowadza się do tego, by płacili ją inni. Jest to tchórzostwo, mój panie, strach przed życiem a nie jego afirmacja. > Bo powiem prowokacyjnie: wolność to przyjemność. Chłopie, to jest taka "prowokacja", jak tow. Breżniew był młodym komunistą. Wyświechtane, ograne, przerobione do mdłości. "Prowokacja", pożal się Boże. DonQ P.S. A i jeszcze to - nie dostrzegasz jak jesteś żałosny zarzucając ludziom, że nie dają się zamykać w przygotowane przez ciebie szufladki? To lewa mentalność - "systemy", liberałowie, "wolnościowcy", konserwatyści itp. Śmieszne są twoje połajanki, że ktoś nie wyznaje np. J.S.Milla literalnie, a przecież nazywa się "liberałem". I ty ponoć dostrzegasz "człowieka" zza "zniewalających abstrakcji". Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 O mugolach:) 22.12.07, 00:06 Nudziarz niezbyt uczciwy jesteś, donq. Właśnie "wałkowaliśmy ten temat" i dobrze wiesz, że na większość z tych pytań ci solidnie odpowiedziałem. Mówiąc o argumentach "dziurawych jak sito" dodajesz sobie tylko werbalnie rezonu, jak gwiazda boksu zawodowego przed starciem. Akurat w kwestii empatii rozmawiałem z tobą w konwencji niemal stalowego sylogizmu (o tyle, o ile istnieje stal:). Nie odpowiedziałeś wtedy nic racjonalnego, a z wieloma rzeczami milcząco się zgodziłeś. Nie bedę się powtarzał. Zadajesz dokładnie te same pytania, na które dostałeś precyzyjną odpowiedź. O dobru "zapisanym przez Boga w sercu" to ja nie bedę z tobą gadał, bo mnie żenuje takie klesze wciskanie kitu. Jak coś jest po platońsku "powszechno-konieczne" to nie jest przez nikogo w nic "wpisane". A jak jest "wpisane" to nie jest "powszechno-konieczne". Dobro (tak jak je rozumiał zapewne Grek) jest samowystarczalne i samo wspierające się. I wyklucza ono odsyłanie do czegokolwiek innego. Poczytaj sobie platońskiego "Eutyfrona", gdzie Sokrates pyta kapłana, czy jego zdaniem coś jest dobre, bo chcą tego bogowie, czy na odwrót - bogowie czegoś chcą, bo to jest dobre. To nie komunista, więc nie masz swojej niemądrej wymówki. > od empatii do "działania" droga daleka i nieoczywista Powiem brutalnie: powinno się rozmawiać o rzeczach, które się zna, a nie o tych, których sie nie zna. O hedonizmie. Słowo "konsumpcjonizm" specjalnie ująłem w cudzysłów, żeby móc nim objąć i znaczną część antycznego rozumienia przyjemności, jako "doznania", a więc jakby pewnego 'obiektu' wywołanego przez świat obiektów. Jest to sposób widzenia zakorzeniony w "cynicznym, pozbawionym złudzeń materializmie" (o rysie mechanistycznym), który naturę postrzega na podobieństwo 'martwych', zasadniczo manipulowalnych rzeczy. Nie wiem, czy potrafisz to zrozumieć, bo sądzę, że teista przeżywa życie dokładnie w ten sam instrumentalny sposób (i dlatego m. in. wierzy we "wszechmoc mocy", o którym to błędzie pisałem w ostatnim poscie do maaaca). Dlatego tego samego powodu też nie potrafi wyobrazić sobie przyjemności podzielanej, tylko musi zaraz przyporządkować ją "tobie" lub "mnie" ("osobie"). Bo wyobraża sobie siebie (i ludzi i "Boga") w sumie jako rodzaj "rzeczy" ("byt"). Tymczasem głęboka przyjemność wymyka się tego rodzaju podziałom. Nie jest ani "egoistyczna" ani "altruistyczna". Oczywiście codzienne życie porządnego mieszczańskiego liberała nie dostarcza zbyt wielu okazji, by się o tym dowiedzieć (i o tym właśnie mówią słowa "byt kształtuje świadomość"!:) Dlatego jego "klasowo uwarunkowane" rozumienie życia jest mechanistyczne, a jego religią jest kalwinizm lub (już tylko:) deizm. (I cóż, może to takie idiotyczne, że "człowiek myśli tak jak żyje"?:) Dlatego i erotyka jest dla człowieka tej formacji społecznej - "wzajemnym wykorzystaniem" (które oczywiście może zostać podniesione do godności działania moralnego, o ile zostanie wpisane w plan. I w Plan (jedno i drugie na drodze stosownych kontraktów:) Jednak nawet człowieka kapitalistycznego nie postrzegam po gnostycku jako nieuleczalnego hylika ("mugola":) I on - choć cała ideologia wpisana w estetykę kapitalistyczną (np. tygodnik "Wprost":) próbuje go od tego odwieść - potrafi dostrzec w swoich doznaniach szczęścia, a nawet przyjemności możliwość czegoś takiego jak "wzajemność". Nie jesteśmy izolowanymi atomami - ośrodkami wymiany towarowej i punktami konsumpcji doznań. Jesteśmy przecięciami w sieci wzajemności i komunikacji. Nawet nasze najbardziej "przedmiotowe", "konkretne" doznania są w nią wplecione. Wiem, że nie jesteśmy nawykli w ten sposób tego widzieć. Ale tak widać, gdy się patrzy uważnie. Może na tym polega "gnoza":) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: O mugolach:) 23.12.07, 19:31 > Właśnie "wałkowaliśmy ten temat" i dobrze wiesz, że na większość z > tych pytań ci solidnie odpowiedziałem. Na żadne z pytań istotnych nie odpowiedziałeś nigdy, czy to solidnie czy niesolidnie. Jedną z rzeczy, na temat której nigdy nie zdołałem wycisnąć słówka i której teraz też unikasz jest problem "faszysty". > Nie odpowiedziałeś wtedy nic racjonalnego, a z wieloma rzeczami > milcząco się zgodziłeś. I nie wciskaj kitów. > Dobro (tak jak je rozumiał zapewne Grek) jest samowystarczalne i > samo wspierające się. I wyklucza ono odsyłanie do czegokolwiek > innego. > Powiem brutalnie: powinno się rozmawiać o rzeczach, które się zna, > a nie o tych, których sie nie zna. Bogu dzięki, że nie znam się na "działaniu" wynikającym z lewej "empatii". Lewe światło na mnie nie spłynęło. > Jest to sposób widzenia zakorzeniony w "cynicznym, pozbawionym > złudzeń materializmie" (o rysie mechanistycznym), który naturę > postrzega na podobieństwo 'martwych', zasadniczo manipulowalnych > rzeczy. To raczej twój pogląd. Jako że byt określa świadomość a człowiek jest bezwolnym łupem ideologii "zwycięzców", jest doskonale manipulowalny, nieprawdaż? Ach ta projekcja. > Dlatego tego samego powodu też nie potrafi wyobrazić sobie > przyjemności podzielanej, tylko musi zaraz przyporządkować > ją "tobie" lub "mnie" ("osobie"). A, rozumiem - intersubiektywne pole przyjemnościowe, w którym mógłbym partycypować (rozpłynąć się w tym "polu") nie będąc teistą? :):):):):) (szeroki uśmiech). Ciekawa perspektywa chumanistyczna - nawet już odczuwać nie wolno indywidualnie. To czymś się różni od zbiorowego szczęścia ludu ze znanych prób uszczęśliwiania ludzkości? > Oczywiście codzienne życie porządnego mieszczańskiego liberała nie > dostarcza zbyt wielu okazji, by się o tym dowiedzieć (i o tym > właśnie mówią słowa "byt kształtuje świadomość"!:) Chciałbym się dowiedzieć zatem - jaki byt kształtuje twoją świadomość? Czy jesteś pewien, że nie jesteś po prostu "klasowo uwarunkowanym" "porządnym wolnozwiązkowcem", któremu życie nie dostarcza wielu okazji do dowiadywania się o różnych rzeczach? Skąd mniemanie, że skoro rzeczywiście "byt określa świadomość" to ty potrafisz się z tego "bytu" "wyzwolić"? Nadczłowiek? Świetlista istota? LSD i drzwi do innej świadomości? Może dziecko kosmitów? Jak nie uśmiechać się na myśl o lewej mistyce? Wąskość i beznadziejność twej mistyki widać w ciągłym obracaniu się wokół "kapitalizmu", który ma cechy demoniczno-metafizyczne. > Ale tak widać, gdy się patrzy uważnie. > Może na tym polega "gnoza":) Owszem. To nie "uważne patrzenie" lecz "przyjęcie objawienia", lewego, fałszywego i oszukańczego. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Empatia. 27.12.07, 12:00 nick3 napisał: > Jedynym wyznacznikiem dobra w postawie człowieka jest - empatia. > > > Postulaty racjonalnych doktryn etycznych, nakazy tradycji lub > żądania religijnego objawienia mogą być treściowo zbieżne z > działaniami, do których skłania empatia. > > Ale postawa człowieka ma charakter moralny (dobry), kiedy te > działania wynikają właśnie z empatii, a nie z tamtych poprzednich. > Co za kuriozalny pogląd ! A więc powinniśmy podchodzić ze zrozumieniam do poligamii, związków kazirodczych, zoofilii ?... Pomógłbyś ciężarnej kobiecie w dokonaniu nielegalnej aborcji ? Dałbyś swojemu synowi pieniądze na prostytutkę albo na narkotyki, gdyby miał taką 'potrzebę' ?... Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Bóg" zjawia się wyznawcy zawsze poprzez Obra 20.12.07, 16:41 W jaki sposob to, co twierdzisz o "obrazie Boga" nie jest zastosowywalne do ciebie? Ja tez mowie: > Ten obraz to wielowiekowy produkt społeczny, wiązka > uspołecznionych > emocji, skojarzeń i wartościowań, którymi przeniknięte są lewa tradycja, mentalnosc, sposob widzenia swiata i czlowieka w nim - jednym slowem twoje poglady? Czyli prosto sprawe stawiajac: jesli to, co mowisz (w skrocie: wszystko jest "konstruktem spolecznym") jest prawda (lokalna:)), w jaki sposob odnosi sie to w sposob tak miazdzacy do "obrazu Boga" a nijak zdaje sie nie odnosic do lewego obrazu swiata? Pokrewne pytanie - dlaczego to, ze cos jest "konstruktem spolecznym" jest tak bardzo dyskredytujace, szczegolnie jesli "krytyk" wierzy, ze wszystko jest takim "konstruktem". DonQ DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: trzeba być chorym na głowę, żeby satanizm 21.12.07, 21:58 maaac napisał: > Liberalizm to wolność decyzji i świadomość ponoszenia za nią > odpowiedzialności. Czym, w takim razie, różni się od satanizmu ? >Dla tego każdy człowiek o > liberalnych poglądach będzie postępował tak by jego czyny nie były > złe, by nie oddać się czemu kolwiek w niewole. Chyba satanista mógłby sie pod tym podpisać, interpretując "zło" na swój sposób... > To droga ludzi słabego ducha niegodna chrześcijanina. > Jedyną niewolą w którą chrześcijanin ma prawo popaść to niewola > wobec Boga. Jak zatem ma się liberalizm do chrzescijaństwa ? Odpowiedz Link Zgłoś
tetsujin Re: Satanizm - liberalizm... 20.12.07, 12:06 Wiecie, że większość katolików to sataniści? Wynika to z wiary. Skoro wierzą boga, to wierzą i w szatana. Większość tzw. "Satanistów" to z kolei ateiści, lub deiści, traktujący "Szatana" jako hasło, symbol oderwania od sztywnych regół narzucanych społeczeństwom przez wiary. I na zakończenie pamiętajcie, że moralność nie jest związane z jakąkolwiek wiarą. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Satanizm - liberalizm... 21.12.07, 06:28 1. Drobna różnica pomiędzy wierzeniem w Boga czy Szatana - bo w ich istnienie wierzą zarówno Chrześcijanie jak i Sataniści, a wierzeniem Bogu czy Szatanowi - czyli opowiedzenie się po jednej stronie, czym się jedni róznią od drugich. 2. "symbol oderwania od sztywnych regół narzucanych społeczeństwom przez wiary". Hehehe. To niech się "odrywają" tworząc nowe sztywne reguły. Błąd polega na nie zauważaniu że życie w jakiejkolwiek społeczności by było możliwe wymusza tworzenie "sztywnych reguł". Inaczej społeczność się rozpada wraz z jej członkami. Więc to nie te "wstrętne religie" tworzą reguły, a ludzie sobie sami. 3. Oczywiście że "moralność nie jest związana z wiarą", ale może istnieć "wiara" negujaca moralną postawę wobec otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Satanizm - liberalizm... 21.12.07, 22:25 maaac napisał: > 1. Drobna różnica pomiędzy wierzeniem w Boga czy Szatana - bo w ich > istnienie wierzą zarówno Chrześcijanie jak i Sataniści, a wierzeniem > Bogu czy Szatanowi - czyli opowiedzenie się po jednej stronie, czym > się jedni róznią od drugich. Dla tetsujina - szatan jest chrześcijaninem, bo wie, że Chrystus istnieje... :) > > 2. "symbol oderwania od sztywnych regół narzucanych społeczeństwom > przez wiary". Hehehe. To niech się "odrywają" tworząc nowe sztywne > reguły. Błąd polega na nie zauważaniu że życie w jakiejkolwiek > społeczności by było możliwe wymusza tworzenie "sztywnych reguł". > Inaczej społeczność się rozpada wraz z jej członkami. Więc to nie > te "wstrętne religie" tworzą reguły, a ludzie sobie sami. Otóż to. > > 3. Oczywiście że "moralność nie jest związana z wiarą", ale może > istnieć "wiara" negujaca moralną postawę wobec otoczenia. No właśnie, a więc satanizm to odrzucenie moralności ?... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 00:12 maaac napisał (a mg2005 się podpisał): > życie w jakiejkolwiek > społeczności by było możliwe wymusza tworzenie "sztywnych reguł". Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 06:27 Ok. No to opisz twoje idealne społeczeństwo bez reguł? Rozumiem że w nim jeden będzie nazywał kota psem, a inny świnią, bo co się wiązać sztywną regułą że kota należy nazywać kotem? Idąc do sklepu napisana na karteczce cena nie będzie cię obowiązywała? Również kolejka jest tylko dla "sztywnych frajerów? Do pracy będziesz chodził kiedy chcesz i jak chcesz. No pech że kolega z którym miałeś coś załatwić akurat uznał że nie musi tam być. Prawo własności to też niechciany zwyczaj "sztywniaków"? Pismo? To też ograniczenie ty będziesz pisał kropeczkami a kumpel będzie walił maluneczki? No i każdy z was ma pełne prawo swobodnie interpretować co ten drugi chciał wyrazić? Jak pójdziesz do łazienki to z kranu ci gaz popłynie... A co monter też "liberał" i nie będzie się przejmował "sztywnymi regułami"? Itd. itp. Aż zrozumiesz że każda istota która musi żyć pośród innych istot musi być skrępowana regułami. Inaczej się żyć nie da. Słowik nonkonformista który stwierdzi że jego pieśń godowa jest do d*** on będzie budował domki jak altanniki umrze bezpotomnie. Pies który zgodnie z regułami psiego kodeksu nie pokaże przeciwnikowi gołego gardła i nie podkuli ogona by powstrzymać jego atak zginie zagryziony. U ludzi reguły nie muszą być stałe i niezmienne na wieki. Część ich się zmienia, a nawet powinna się zmieniać. Tyle że nie można negować samego faktu ich istnienia. Reguły są i musimy ich przestrzegać - tyle że nie należy być ich ślepymi niewolnikami. Po to by tak nie było trzeba wiedzieć po co one są i kiedy można, a nawet należy od nich odstąpić. Hoghw lub Amen (znaczy to mniej więcej to samo) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 18:35 Wszystko (trochę:) prawda... ale żeby tak zaraz do Sztywnych?:) Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Pozdrowienia dla gości z Parku Sztywnych:) 22.12.07, 19:03 > Wszystko (trochę:) prawda... ale żeby tak zaraz do Sztywnych?:) ?????? Ekhm..... Skleroza? Jakieś inne problemy? Jak chcesz możesz się wygadać. Jak nie ja to może ktoś inny Ci w nich pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Co Ty pieprzysz czlowieku??? 22.12.07, 00:43 Jak ateista moze wyznawac kult szatana??????????? W Szatana wierza monoteisci (judaizm, chrzescijanstwo, islam). Ateista z definicji nie wyznaje zadnej religii i w nic nie wierzy, wiec jak moze oddawac czesc tzw. 'szatanowi', skoro jest to czesc chrzescijanskiej teologii????? Satanisci to jeden z odlamow chrzescijanstwa. kylax-ateista. PS: Ty chyba cierpisz na zespol paranoi religijnej. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 :)) 27.12.07, 11:22 kylax napisał: Satanisci to jeden z odlamow chrzescijanstwa. A największym chrzescijaninem jest Szatan... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 19:35 O co dokładnie chodzi na tym wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
micama Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 20:09 Każdy kto wierzy w istnienie szatana i przyznaje mu moc jest,choćby mimo woli satanistą.Humanizm to życie bez ceremonii i dogmatów.W sataniżmie praktykowanym istnieją ceremonie i dogmaty.Każdy "psychol" może się powołać na cokolwiek,popełniając zbrodnie.Zachowanie przywódcy sekty było najzupełniej naturalne i w zgodzie z wyznawanymi wartościami,zupełnie nic nadzwyczajnego.Czy w polskich więzieniach są sami nie wierzący? Odpowiedz Link Zgłoś
moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 22:01 A Ty jesteś satanistą? P.S. Dlaczego na tym portalu wylogowywują mnie co 5 minut? Czy to normalne? Odpowiedz Link Zgłoś
micama Re: Satanizm - liberalizm... 24.12.07, 22:39 to bardzo niemądre pytanie .Ale mniej niż deklaracja - jestem niepraktykującym katolikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:29 Pytanie jak pytanie. Poznałam kiedyś byłego satanistę. Dziwny był. Powiedział, że "widzi we mnie światło"... Odpowiedz Link Zgłoś
moon5 Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:31 Musiał przebywać w jakichś piekielnych ciemnościach :) Odpowiedz Link Zgłoś
micama Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:38 Zmieniłam zdanie.Nie chciało mi odpowiadać,ale teraz mam ochotę,choć pytaniem.Skąd to podejrzenie?Tylko dlatego,że mnie nic na całej sprawie nie zaskoczyło? Odpowiedz Link Zgłoś
micama Re: Satanizm - liberalizm... 25.12.07, 03:43 Nie sądzę,że to był satanista,raczej wyobrażał sobie ,że był a kto wie jaką głupotę stworzył,bądź jakich psycholi spotkał. Odpowiedz Link Zgłoś