Dodaj do ulubionych

Przełożonym brak odwagi

12.02.08, 08:29
hmm... w moim instytucie pracuje ok 10 adiunktów, w tym 2, którzy są mniej niż
9 lat po doktoracie. Pozostali - którym jak rozumiem habilitacja zahamowała
rozwój kariery naukowej... - mają na koncie łącznie mniej publikacji niż tych
2. To nie przeszkadza niektórym twierdzić, że habilitacja nie jest koniecznym
etapem kontroli pracy naukowca... Powinna być absolutnie konieczna, bo inaczej
tych 8 geniuszy nie napisałoby w ciągu 20 lat nawet jednego żałosnej wartości
artykułu. A ocena pracy naukowej - jak sam prof. Krysiński przyznał - nie
działa w żadnej mierze. I nie zacznie nagle działać, bo zniesiona zostanie
habilitacja.
Obserwuj wątek
    • nfa05 Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 08:30
      Odwaga cywilna nie jest mocna strona 'naukowcow', Nie bez przyczyny
      skoro preferowane jest życie z podręczną strusiowką, z ci co sie
      wychyla ryzukuja scięciem głowy.
      "Raczej braku odwagi przełożonych. Muszą umieć powiedzieć słabemu
      pracownikowi, że powinien odejść, albo go zwolnić."
      Nie nie. Tu chodzi o otaczanie sie slabymi ale samemu lepiej
      kontrastowac. Gdy ktos przerasta pzrełozonego ten z wielką osobistą
      odwaga potrafi zwolnic takiego pracownika i potrafi znaleźc bat
      nawet na pustyni
      • norman_bates błąd w artykule 12.02.08, 23:57
        "W 1990 r. na polskich uczelniach technicznych było zaledwie 400 tys. studentów.
        Dziś jest ich prawie 2 mln,"

        To liczba WSZYSTKICH studentów, a nie studentów uczelni technicznych droga gazeto

        Na dowód:
        www.studenckamarka.pl/serwis.php?pok=1909&s=73
        PS: Gdyby tyle ludzi studiowało na politechnikach to wszystkich studentów byłoby
        z 20 mln

        • pepe097 Totalna zenada.... 13.02.08, 07:42
          "Inaczej nagłe zniesienie habilitacji bez postawienia wymagań i
          rygorów spowodowałoby napływ ludzi o niskim poziomie naukowym. Z
          kolei obrona doktoratów i habilitacji w obcych uczelniach nie ma
          sensu. Pomnażałaby koszty i nie eliminowała ewentualnego
          kumoterstwa."

          Wedlug tego kr..
          - to habilitacja (czyt bezwartosciowy papierek) a nie np. 50 czy 100
          publikacji w miedzzynarodowych zurnalach decyduje o randze naukowca?
          - obrona doktoratu na Princeton University czy Sorbonie nie ma sensu?

          Totalna Zenada i tyle! Wlasnie takie zasady o ktorych mowi ten Pan
          rodza kumoterstwo!

          Dorobek naukowy na swiecie oceniaja referenci z danej dziedziny w
          renomowanych zurnalach a nie za przeproszeniem banda dziadkow w tzw.
          radach wydzialow!

          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Totalna zenada.... 13.02.08, 08:08
            Zdaje się, że granica niezgody dyskutantów przebiega wzdłuż granicy między
            uczelniami (wydziałami) trzymającymi wysoki jak na Polskę poziom, a tymi
            uczelniami (wydziałami), które są przeciętne lub słabe.

            Uwagi rektora Politechniki Łódzkiej są całkiem na miejscu, jeśli chodzi o dobre
            uczelnie, w których rzeczywiście brak znaczących patologii (n.b. nie wiem, gdzie
            plasuje się Politechnika Łódzka).

            Sama pracuję na dobrej uczelni i dobrym wydziale, którego głównym problemem jest
            niedoinwestowanie i zasadniczo jestem w stanie się zgodzić z uwagami z artykułu.
            Po prostu na dobrych wydziałach - choć oczywiście zawsze jest co poprawiać -
            ludzie są przyzwoici, robią swoje, nie nadużywają swoich stanowisk, więc dlatego
            nie odczuwa się potrzeby bardzo drastycznych reform. Takim ośrodkom potrzebna
            jest właściwie tylko reforma systemu finansowania.

            Natomiast uczelnie czy wydziały średnie i słabe rzeczywiście potrzebują terapii
            szokowej. Po prostu dlatego, że tam jakoś łatwiej o ludzi nie całkiem uczciwie
            pracujących. Gdzie jednych trzyma w ryzach samo poczucie przyzwoitości, tam
            innych musi trzymać w ryzach surowe prawo... chyba niestety tak jest.

            (Celowo piszę o wydziałach, bo zdarzają się na dobrych uczelniach złe wydziały i
            vice versa.)
    • nfa05 Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 08:32
      "W raporcie mówi się, że habilitacja hamuje rozwój kariery.
      Dyskutowaliśmy o tym w KRASP. I nawet nie jesteśmy zdecydowanie
      przeciwni jej zniesieniu. Ale to nie może nastąpić nagle. Potrzebna
      jest odpowiednia ocena dorobku i publikacji, np. z udziałem
      recenzentów zagranicznych. Inaczej nagłe zniesienie habilitacji bez
      postawienia wymagań i rygorów spowodowałoby napływ ludzi o niskim
      poziomie naukowym."
      Oczywiscie. Bo nie mozna znoaisc hab bez zmian systemowych ale w
      ramach zastępowania systemu tytularnego systemem dorobkowym
      • kde44 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 08:36
        nfa05, jak najbardziej się zgadzam. Tylko że nie stawiałbym na pierwszym miejscu
        hasła "znieśmy habilitację" ale "wprowadźmy rzetelne zasady oceniania bieżącej
        pracy naukowej i dorobku" - a potem zobaczymy czy w praktyce to działa i możemy
        myśleć o likwidacji hab.
        • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 14:54
          kurde nie mam co pisac, bo znow sie zgadzam:

          kde44 napisał:

          > nfa05, jak najbardziej się zgadzam. Tylko że nie stawiałbym na
          pierwszym miejsc
          > u
          > hasła "znieśmy habilitację" ale "wprowadźmy rzetelne zasady
          oceniania bieżącej
          > pracy naukowej i dorobku" - a potem zobaczymy czy w praktyce to
          działa i możemy
          > myśleć o likwidacji hab.

    • nfa05 Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 08:51
      No to o co chodzi. pełna zgoda. Rzecz w tym , że 'reformatorom' nie
      chodzi o to aby coś zmienic tylko zeby pozostało tak jak jest.
      Przede wszystkim musi byc rekrutacja jak nalezy
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=425
      na podstawewie kryteriow merytorycznych a nie towarzysko
      genetycznych a tego beneficjenci systemu boją sie najbardziej.
      • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:14
        no ale to jest pewna interpretacja rzeczywistosci, wlasciwa NFA. bo
        to zalezy o jakich reformatorow chodzi i co dokladnie chca zrobic.
        wreszcie, nie mam watpliwosci ze w srodowisku jest opor. i
        stwierdzenie proste: trzeba zrobic jest nieuzyteczne. nigdzie nie
        zaprowadzi. a jeszcze mniej zaprowadzi antagonizowanie ludzi nie
        majacych tak radykalnych pogladow jak pan.

        ja juz zreszta panu pisalem, ze NFA przez takie 'katonskie'
        wypowiedzi strzela sobie w stope. bo ja z wieloma rzeczami sie
        zgadzam z wami, ale czytam to kaznodziejstwo i stawianie sie w roli
        jedynych dzierzyceili prawdy i mnie trafia.

        nfa05 napisała:

        > No to o co chodzi. pełna zgoda. Rzecz w tym , że 'reformatorom'
        nie
        > chodzi o to aby coś zmienic tylko zeby pozostało tak jak jest.
        • nfa05 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:21
          A niby co to za radykalizm ? zeby było normalnie ! to jest nie do
          przyjecia ?
          Chetnie inna prawde umieścimy na NFA . Zresztą na NFA umieszcza
          się INNA PRAWDĘ O UCZELNIACH
          www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=33
          bo ta medialna, rektorska nijak się ma do rzeczywistości. Ale fakt
          że te kilka lat 'strzelania sobie w stope' jednak przyniosło
          pewną konsolidacje wokoł postulatów NFA.
          • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:43
            to co pan tam napisal to pomieszanie tego co wiemy, tego co nie
            sposob udowodnic (wykluczanie naukowcow z pozcuciem wartosci? nie
            znam profesora polskeigo bez ego jak uklad sloneczny - a im
            mierniejszy tym ego przybiera rozmiar galaktyki), tego co utopijne.
            walczenie z wieloetatwoscia jest nieetyczne przy takich zarobkach na
            uczelniach. a UJ nie wydal wojny wieloetatowcom, tylko
            wieloetatowcom w krakowie. drobna acz znaczna roznica.

            kurde rozpisalem sie tu, zaraz ktos mnie z diagnozuje. trzeba
            artykul wykonczyc, a nie popieprzac. i tak nic nie zmienimy i tak.
    • nfa05 Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 08:55
      Dla jasności. Nie nalezy zmieniac jednego a potem drugiego tylko
      chodzi o zmiany kompleksowe. Jak sie wprowadza rekrutacje
      merytoryczną i oceny merytoryczne to hab w obecnej formie nie jest
      potrzebna.
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=412
      Jawność dorobku naukowego

      • kde44 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 09:05
        no i tu się różnimy: ja uważam, że likwidacja habilit. jednocześnie z
        wprowadzeniem oceny dorobku to za duże ryzyko. dopiero praktyka pokaże, w jakim
        zakresie tym wszystkim geniuszom, którym habilitacja ogranicza rozwój, uda się
        wymogi oceniania obejść. uważam, że najpierw trzeba zobacyć, jak w praktyce
        będzie wyglądało ocenianie dorobku (w końcu teraz też "działa" coś takiego,
        nieprawda?).
        • nfa05 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 09:35
          "(w końcu teraz też "działa" coś takiego,
          > nieprawda?)."
          nieprawda. To pozaranctwo tak jak i konkursy, a ciekawe ze obrońcy
          hab nie chca tego zmienić bo pozoruja jedynie zmiany.
          • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:20
            to prosze mi powiedziec, jak zlikwidowanie habilitacji wplynie na
            jakosc polskiej nauki. bardzo jestem ciekawy.

            nfa05 napisała:

            > "(w końcu teraz też "działa" coś takiego,
            > > nieprawda?)."
            > nieprawda. To pozaranctwo tak jak i konkursy, a ciekawe ze obrońcy
            > hab nie chca tego zmienić bo pozoruja jedynie zmiany.
            >
        • takitamjeden Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 09:44
          kde44 napisał:

          > no i tu się różnimy: ja uważam, że likwidacja habilit.
          jednocześnie z
          > wprowadzeniem oceny dorobku to za duże ryzyko. dopiero praktyka
          pokaże, w jakim
          > zakresie tym wszystkim geniuszom, którym habilitacja ogranicza
          rozwój, uda się
          > wymogi oceniania obejść. uważam, że najpierw trzeba zobacyć, jak w
          praktyce
          > będzie wyglądało ocenianie dorobku (w końcu teraz też "działa" coś
          takiego,
          > nieprawda?).

          w cywilizowanym świecie jakoś nie ma problemu z oceną dorobku
          naukowego i napewno kryterium dorobku nie jest habilitacja
          • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:24
            w cywilizowanym swiecie, choc cywilizowanosc USA jest watpliwa,
            wszedzie wystepuje cos na wzor habilitacji. W Europie wystepuja
            nawet habilitacje.najmiej wyrazne jest to w wypadku UK, ale to tez
            zalezy od uniwersytetu. W USA z kolei ocena przy przejsciu na tenure
            jest czyms identycznym w funkcji, choc rozniacym sie w formie.

            a zatem proponuje ostroznosc.

            takitamjeden napisała:

            > w cywilizowanym świecie jakoś nie ma problemu z oceną dorobku
            > naukowego i napewno kryterium dorobku nie jest habilitacja
            • gloydius Re: Przełożonym brak odwagi 14.02.08, 11:15
              witam!
              Cały problem z naszą habilitacją polega na totalnym braku jasnych jej kryteriów
              i niestety mało komu zależy na ich wprowadzeniu. Jest zbyt uznaniowa i zależna
              od układów (częściej można spotkać sytuacje wypromowania po koleżeńsku miernoty
              niż przystopowania kogoś bardzo dobrego, nie wiem, czy na szczęście czy
              niestety). Kryteria muszą być na tyle jasne, żeby nie dało się naciągnąć miernot
              albo temperować zbyt ambitnych. Tak przy okazji, na palcach jednej ręki można
              policzyć młodych habilitowanych, którzy kierują swoimi laboratoriami nad Wisłą,
              a osobiście znam kilku młodych, którzy po 2-3 latach po doktoratach tworzyli
              własne zespoły - byli dobrzy, mieli już dorobek i potencjał i nikt im w metrykę
              nie zaglądał.

              A jeszcze jeden wątek - kiedyś jako doktorant miałem przyjemność uczestniczyć w
              spotkaniu doktorantów z całej Polski (około 100 osób, +/- po 1 na uczelnię) z
              ówczesnym ministrem szkolnictwa wyższego, przewodniczącym konferencji rektorów i
              jeszcze jakimś "szychami". Awantura była oczywiście o wysokość stypendiów i
              (wtedy) brak zdolności kredytowej i parę innych "przyziemnych spraw". W końcu
              poruszyłem temat przyszłości (skoro minister w co drugim zdaniu nazywał nas
              przyszłością narodu): co z etatami dla młodych, skoro na uczelniach wegetują
              stare pryki które nic nie robią, dydaktycznie są słabi etc... Minister
              odpowiedział, że "to by było nieetyczne i niemoralne aby zwalniać tych słabych
              pracowników". I to tyle w ramach chęci zmian...
    • takitamjeden Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 09:42
      po doktoracie nie habilitacja powinna świadczyć o aktywności
      naukowej ale liczba prac badawczych, innowacyjnych rozwiązań, odkryć
      itd
      • nfa05 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 09:46
        No własnie tak jak w świecie ale u nas tego beneficjenci obecnego
        systemu nie chą ! a inni boja się opuścić swoich podręcznych
        strusiówek
        • kde44 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 09:55
          dajcie spokój z tymi bajeczkami. w tej chwili nawet habilitacja nie zmusza
          nikogo do pracy. moi "współpracownicy" są tak leniwi i bezradni, ze nie potrafią
          napisać i wysłać artykułu nigdzie poza uczelnianym pismem. Powinni być wywaleni
          co najmniej 10 lat temu, przy pierwszej ocenie adiunktów. i nagle to miałoby się
          zmienić i ktoś rzetelnie zacznie oceniać np. ich dorobek?! to jest bajeczka.
          dopóki nie zobaczę w praktyce, że to może działać w polsce w tym zdegenerowanym
          środowisku, nie uwierzę w uzdrowieńczą moc likwidacji habilitacji.
          • khmara Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 14:46
            Habilitacja JEST forma oceny dorobku, tylko ze jest ona forma anachroniczna. W
            dyskusji o zniesieniu habilitacji chodzi o zmiane formy oceny dorobku. Jezeli
            KRASP nie ma nic przeciwko zniesieniu habilitacji, to co stoi na przeszkodzie,
            by nowe, efektywniejsze formy oceny dorobku wypracowac? Jezeli ktos chce
            NAJPIERW zmieniac zasady oceny dorobku, a POTEM, po kilku-kilkunastu latach
            znosic habilitacje, to znaczy, ze z habilitacji robi ceremonie magiczna, ktorej
            ukryty cel jest inny niz tylko ocena dorobku.
          • nfa05 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:06
            kde44 napisał:

            > dajcie spokój z tymi bajeczkami
            ------------
            no właśnie,
            --

            w tej chwili nawet habilitacja nie zmusza
            > nikogo do pracy.
            -----------
            wiec po co te bajeczki, że hab coskowleik soba reprezntuje
            ----------
            moi "współpracownicy" są tak leniwi i bezradni, ze nie potrafi
            > ą
            > napisać i wysłać artykułu nigdzie poza uczelnianym pismem.
            ---------
            jaki system selekcji takie rezultaty
            ---------------

            Powinni być wywaleni
            > co najmniej 10 lat temu, przy pierwszej ocenie adiunktów. i nagle
            to miałoby się
            > zmienić i ktoś rzetelnie zacznie oceniać np. ich dorobek?!
            -----------
            jak zostanie tak jak jest to sie nie zmieni
            ---------

            to jest bajeczka.
            ----------------
            niektórzy jak widac lubią bajki opwiadać
            ---------

            > dopóki nie zobaczę w praktyce, że to może działać w polsce w tym
            zdegenerowanym środowisku, nie uwierzę w uzdrowieńczą moc likwidacji
            habilitacji.
            ----------
            widac hab nie dziala profilaktycznie przed chorobą! Potrzebne
            zmiany kompleksowe i wprowadzenie systemu niebajecznego
            www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=48
            • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:37
              ja sobie wypraszam i prosze nie przenosic swoich frustracji na
              calosc habilitacji. ja do habilitacji przedstawilem dorobek
              zawierajacy miedzy innymi dwie ksiazki wydane w Sage i zadnego
              tekstu ktory nie bylby opublikowany czasopismach ktore okreslami
              internationally refereed. mam znajomych ktorzy mieli pdobny dorobek.
              wiec, moze jednak ostrozniej z tymi uogolnieniami, bo mnie szlag
              trafia, jak slysze to..

              nic, co pan powiedzial - poza paroma sloganami - nie zawiera w sobie
              jakiegokolwiek sensownego powodu, dla kotrego warto by zlikwidowac
              habilitacje.
              • wj_2000 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 16:44
                dalatata napisał:

                > ja sobie wypraszam i prosze nie przenosic swoich frustracji na
                > calosc habilitacji. ja do habilitacji przedstawilem dorobek
                > zawierajacy miedzy innymi dwie ksiazki wydane w Sage i zadnego
                > tekstu ktory nie bylby opublikowany czasopismach ktore okreslami
                > internationally refereed.

                Właśnie! Dziwie sie o czym tu tak zawzięcie dyskutują. Na moim
                Wydziale, od lat, innych habilitacji nie ma! Gdy się ma kilka
                publikacji powiązanych tematycznie, odpowiedniej rangi by zasłużyć
                na pozytywne recenzje, i DODATKOWYCH kilka, składa się wniosek o
                otwarcie przewodu habilitacyjnego. Poza wypełnieniem ankiety i
                napisaniu krótkiego autoreferatu (który należałoby i tak napisać,
                gdyby ocena dorobku nie nazywała się "habilitacja", a jakoś
                inaczej), delikwent nic juz nie robi! Czterech recenzentów (co
                najwyżej jeden z macierzystej uczelni), w tym dwóch wyznaczonych
                porzez CK, wystawia opinię. Gdy jest pozytywna odbywa się kolokwium.
                I to prawie wszystko! (Habilitant musi jeszcze wygłosić 20 minutowy
                wykład, o charakterze raczej popularnym, by był zrozumiały dla
                członków Rady o bardzo różnych specjalnościach).
                Na wydziałach przyrodniczych tak to wygląda w zasadzie wszędzie.
                Czym lepszym można zastąpić taką akurat formę oceny dojrzałości
                naukowej i dydaktycznej kandydata na samodzielnego nauczyciela
                akademickiego? (Termin ten nie jest w oficjalnym użyciu, ale de
                facto habilitacja, również wtedy, gdy dr hab pozostaje dłuższy
                jeszcze czas na stanowisku adiunkta, oznacza szereg uprawnień
                zbliżonych do profesorskich)


                Jak ja nie lubię mieć stale racji!
                • agaj.agaj Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 18:56
                  Zycie nie jest takie piekne jak opisany przez ciebie sposob na
                  habilitacje. Przedstawienie opublikowanych prac jako habilitacji
                  laczy sie z powaznym dylematem etycznym. Prace wyjatkowo rzadko
                  maja tylko jednego autora - tzn. ciebie.

                  Na uczelni na ktorej ja chcialem sie habilitowac wymagano ode mnie
                  przedstawienia zaswiadczen od wspolautorow opublikowanych prac, ze
                  tak wlasciwie to oni nic nie robili, tylko ja. Absolutny wymog
                  takich oswiadczen wyrazila kazda osoba z ktora rozmawialem, lacznie
                  z tymi co zasiadaja w CK. Tak wiec zakladam, ze cos takiego
                  obowiazuje rowniez na innych uczelniach.

                  Dla osob takich jak ja, ktore z wykluczaja, ze beda prosic o takie
                  zaswiadczenia (choc sam cos takiego kiedys podpisalem) zostaje
                  tradycjna forma pisania ksiazeczki habilitacyjnej. Co do
                  oswiadczen, to nie jest etyczne (i logiczne) deprecjonowanie
                  wspolautorow. Jezeli nie byli tacy wazni, a ich wklad byl minimalny
                  to dlaczego sa wspolautorami?
            • kde44 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:41
              aktualny system jest zły, ale proponowana przez Ciebie rewolucja - w zasadzie
              jak każda rewolucja - mogłaby doprowadzić do kompletnej katastrofy. Moje
              obserwacje są zbieżne z Dalatata - przeciw habilitacji najostrzej protestują ci,
              którzy i tak nigdy jej nie zrobią, a dorobek mają taki, że się przykro robi.
              Najczęściej potępienie habilitacji nie idzie w parze z żądaniem ujawnienia
              dorobku i rzetelnej jego oceny.

              Dopóki nie zobaczę, że da się w polskim środowisku naukowym wprowadzić
              faktycznie działające mechanizmy oceny dorobku i selekcji pracowników, nie
              uwierzę, że jest to możliwe i będę przeciwny zniesieniu habilitacji. Ponieważ w
              tej chwili przynajmniej część pracowników naukowych czuje się do czegoś prawnie
              przymuszona. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika jednak przynajmniej
              tyle, że naprawdę dobre prace bronią się same i nie da się ich tak po prostu
              uwalić ze względów osobistych.
              • nfa05 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:49
                "Najczęściej potępienie habilitacji nie idzie w parze z żądaniem
                ujawnienia dorobku i rzetelnej jego oceny."
                najczęściej obrona habilitacji idzie w parze z niejawnością dorobku
                i z obrona fikcyjnych konkursow na etaty
                www.nfa.pl/articles.php?id=59
                "naprawdę dobre prace bronią się same i nie da się ich tak po prostu
                uwalić ze względów osobistych. " Bronia sie w swiecie który korzysta
                z narzędzi obronnych bibliomeria której obrońcy hab nie chca, a
                najlepsza prace mozna uwalić np. za zbyt mala ilośc kropek !!! i
                tym podobne mankamenty.
                • kde44 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 16:37
                  wybacz nfa05, ale Twoje wypowiedzi przesiąknięte są rewolucyjnym zadęciem i
                  trudno w nich znaleźć wiele więcej niż tylko bardzo emocjonalny stosunek do
                  poruszanego problemu.

                  nie poznałem dotąd nikogo, kto nie obroniłby dobrze napisanej pracy. Znam za to
                  kilka osób, które - mimo mocno zakorzenionego przekonania o swojej wielkości i
                  geniuszu - nie obroniły się. Dorobek był mierny, habilitacja żałosna. Znam też
                  takich, którzy obronili się, mimo że są w środowisku wręcz pośmiewiskiem. Twoim
                  zdaniem to świadczy o konieczności likwidacji habilitacji? Moim zdaniem świadczy
                  to tylko o tym, że ten system nie jest szczelny i nie funkcjonuje prawidłowo. O
                  tym świadczy też spora ilość przeterminowanych adiunktów, którzy nie nadają się
                  po prostu do niczego. Jednak mimo wszystko system ten zmusza niektórych do
                  pracy. Przynajmniej niektórych.

                  Jak każdy rewolucjonista nie potrafisz powiedzieć, jakim cudem nagle doszłoby do
                  uzdrowienia sytuacji - Twoim zdaniem "trzeba wprowadzić zmiany systemowe". To
                  oczywiście rozwiąże wszystkie problemy "pozasystemowe", prawda? Oczywiście uda
                  nam się stworzyć idealny świat nauki bez głupoty, kumoterstwa, warcholstwa,
                  bufonady i nepotyzmu. Polscy naukowcy staną jak równy z równym w konkurencji po
                  granty europejskie z kolegami z niemiec, uk i innych krajów (ostatnio prawie
                  nikomu nie chciało się wysłać wniosku!). Wydaje mi się, że na takie bajanie po
                  prostu szkoda energii. Lepiej byłoby poświęcić ją na uzdrowienie aktualnie
                  funkcjonującego systemu.
                  • nfa05 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 16:39
                    No tak, ale to jak uzdrawianiem socjalizmu (vel komunizmu).
                    • kde44 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 16:43
                      nie, dlaczego?! co ma wspólnego socjalizm z habilitacją?!
                      • nfa05 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 17:10
                        Po prostu refleksja po przeczytaniu :
                        "Lepiej byłoby poświęcić ją na uzdrowienie aktualnie
                        funkcjonującego systemu"
                        Inni też twierdzili, ze lepiej uzdrawiać aktualnie funkcjonujący
                        system komunistyczny niz przejsc na kapitalizm!
                        (jakos trudno sie dyskutuje)
                        z
                        kde44 napisał:

                        > nie, dlaczego?! co ma wspólnego socjalizm z habilitacją?!
                        • kde44 Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 17:24
                          krótko mówiąc jest to wyłącznie b. luźne skojarzenie związane z niefortunnym
                          ujęciem sprawy w mojej wypowiedzi?
                          Powinienem był powiedzieć, że można spróbować uszczelnić system, ponieważ
                          wynikające z jego funkcjonowania problemy są mniejsze niż jak zlikwidujemy
                          habilitację i zaprowadzimy nowy wspaniały ład.

                          Próbowałem jeszcze się zastanowić nad tym, ile znam osób, które mają świetny
                          dorobek i tylko książki nie mogą z siebie wydusić i ...nic.
                          • mrowka_amazonka Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 19:43
                            Nie tacy jak Ty probowali dyskutowac z p. Wieczorkiem (vel. nfa), ale zawsze
                            konczy sie to tak samo: albo sie z NIM zgadzasz, albo jestes komunista
                            ewentualnie (co jescze gorsze, czytelnik Wyborczej). Jak nie wierzysz to zajrzyj
                            na www.nfa.pl i poczytaj dyskusje.


                            m
                          • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:05
                            podobnie jak kde44 nie znam nikogo, kto by napisal swietna ksiazke i
                            nie dostal haibiltacji. znam natomiast kilka opowiesci na ten temat.
                            w jednym wyapdku zagladnalem do ksiazki i byla to bardzo slaba
                            ksiazka.

                            powiem jeszcze jedno. polscy naukowcy nieustannie mowia o tym ze
                            musza zrobic habilitacje i jest to jak kamien mlynski. nikt nie
                            mowi: pisze ksiazke, bo zrobilem ciekawe badania. chyba ja zloze
                            jako habilitacja. habilitacaj iwnna byc skutkiem ubocznym tego co
                            chyba lubimy robic nie?

                            i, wybacz droga humanistko-pl, chetnie przyjme ze jestes tym jednym
                            wyjatkiem, jakos nie wierze w tych wszystich naukowcow ktorzy nie
                            moga zrobic habilitacji, bo to ksiazka, a artykuly to by trzaskali
                            po 3 miesiecznie. nie wierze i tyle.

                            powiem jeszcze to. od 2 lat szukam w Polsce wspolpracownika, kogos z
                            kim w polsce moglbym zrobic badania. i co? i nic. wszsycy sa chetni,
                            glwonie do tego, zebym ja to zrobil, napisal za nich i dopisal ich
                            nazwisko. a ja na to nie mam ochoty. i ciagle slysze o tym, jak sie
                            to nic nie da w Polsce. z wyjatkiem jednego psychologa, ktoremu sie
                            wszystko da i dzieki temu jest czlowiekeim znanym bardzo na swiecie.
                            niesttey ja nie z psychologami chce wchodzic w badania....
                            • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:34
                              > powiem jeszcze jedno. polscy naukowcy nieustannie mowia o tym ze
                              > musza zrobic habilitacje i jest to jak kamien mlynski. nikt nie
                              > mowi: pisze ksiazke, bo zrobilem ciekawe badania.

                              Ciekawe badania publikuje sie w recenzowanych czasopismach.

                              > habilitacaj iwnna byc skutkiem ubocznym tego co
                              > chyba lubimy robic nie?

                              Trudno pisanie ksiazki nazwac skutkiem ubocznym.

                              > i, wybacz droga humanistko-pl, chetnie przyjme ze jestes tym jednym
                              > wyjatkiem, jakos nie wierze w tych wszystich naukowcow ktorzy nie
                              > moga zrobic habilitacji, bo to ksiazka, a artykuly to by trzaskali
                              > po 3 miesiecznie. nie wierze i tyle.

                              Napisanie dobrego artykulu moze byc nie mniej czasochlonne od napisania ksiazki.
                              Znajomy profesor (nie z Polski) pracowal z zespolem dobrze ponad rok nad jednym
                              badaniem. Liczba badanych ponad 100, ok. 10 zmiennych. Wyniki zostaly zlozone do
                              publikacji w czasopismie.

                              > powiem jeszcze to. od 2 lat szukam w Polsce wspolpracownika, kogos z
                              > kim w polsce moglbym zrobic badania. i co? i nic. wszsycy sa chetni,
                              > glwonie do tego, zebym ja to zrobil, napisal za nich i dopisal ich
                              > nazwisko

                              Widac zle szukasz. Poszukaj kogos tuz po doktoracie, kto nie ma jeszcze pomyslu
                              na habilitacje i nastaw sie na to, ze bedziesz musial czlowieka nauczyc od
                              podstaw wszystkiego. Nie mam problemu ze znalezieniem wspolautprow w Polsce,
                              kiedy wiem, co konkretnie chce zrobic i mam jasnosc, co do podzialu zadan. Nie
                              licz tylko na wspolprace z kims, kto wlasnie jest w trakcie zdobywania kolejnego
                              stopnia, bo niestety stopien liczy sie bardziej niz jakosc dorobku, albo to, czy
                              badanie samo w sobie bylo ciekawe. Aha, fakt, wole potem wszystko napisac
                              samodzielnie, bo wtedy przynajmniej wiem, ze nie bede sie pozniej wstydzic, ze
                              na tym jest moje nazwisko.
                              • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:53
                                no to sie nie zagdzamy co do ksiazek i artykulow.

                                nie zrozmielismy sie: to habilitacja jest skutkiem ubocznym. ksiazka
                                nie.

                                tak, napisanie dobrego arykulu jest czasochlonne, jednak ja nie o
                                tym mowie - mowie o tym, ze ludzie narzekajacy nahbilitacje nie
                                wydaja mi sie miec w zanadrzu calej masy artykulow.

                                moze zle szukam. ja sie juz na to wszystko nastawilem, z tych badan
                                moze byc doktorat, habilitacja, ja sie na wszystko zgadzam. co
                                wiecej, z roznych wzgleow akich badan jeszcze nie zrobiono. nigdzie.
                                tyle ze ja nie moge ich zrobic sam. nie chce tlumaczyc o co chodzi,
                                bo to nie ma znaczenia.. i co? i nic. mowie powaznie. a argumetem
                                jest to ze sie nie da nic zrobic. to jest strasznie frustrujace.

                                ja troche popadlem w ton przywalania, a nie to jest moim zamiarem.
                                ja chcialbym pracowac w Polsce, bo mi teskno do ludzi co pamietaja
                                jacka i agatke. ale na razie te nie widze.
                                • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:15
                                  > tak, napisanie dobrego arykulu jest czasochlonne, jednak ja nie o
                                  > tym mowie - mowie o tym, ze ludzie narzekajacy nahbilitacje nie
                                  > wydaja mi sie miec w zanadrzu calej masy artykulow.

                                  Uwazam wymogi habilitacyjne w swojej dziedzinie za kretynskie. Publikuje w tej
                                  chwili 4 artykuly rocznie, mam 5 w druku, 3 w przygotowaniu i MUSZE napisac
                                  nikomu niepotrzebna ksiazke.

                                  > moze zle szukam. ja sie juz na to wszystko nastawilem, z tych badan
                                  > moze byc doktorat, habilitacja,

                                  Zle podejscie. Doktorat musi byc z tego, na czym zna sie promotor i zaden
                                  doktorant nie pojdzie na taka wspolprace z obawy przed gniewem promotora.
                                  Habilitacja musi byc praca samodzielna, wiec zaden habilitant sie na to nie
                                  zgodzi. Pod tym wzgledem zgadzam sie, ze to ja jestem wyjatkiem, bo
                                  zaangazowanie w rozne projekty badawcze moze sie dla mnie zle skonczyc -
                                  cholerna ksiazeczka!!!
                                  • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:52
                                    mysle ze jest Pani wyjatkiem.
                                    mysle tez, ze jesli Pani tyle pisze, to napisanie ksiazki nie jest
                                    problemem. i napisze ja Pani i wcale nie bedzie nikomu niepotrzebna.
                                    mowie powaznie i bez zlosliwosci najmniejszej.

                                    ja juz stracilem nadzieje. bez sensu.
              • rheo Widac za malo doswiadczenia 12.02.08, 21:57
                "Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika jednak przynajmniej
                tyle, że naprawdę dobre prace bronią się same i nie da się ich tak
                po prostu uwalić ze względów osobistych"

                Moze tak po prostu to nie, ale sa pewne, wyrafinowane sposoby, zeby
                zycie zatruc na maxa.

                Przyklad 1
                Bardzo mlody habilitant, dorobek OK, ale ten wiek - lepiej niech
                sobie poczeka. Recenzja zawiera stwierdzenie typu "w zasadzie OK,
                mogl wiecej zrobic". Skutek - habilitacja przeszla, ale dopiero po
                powolaniu superrecenzenta (ktory nie mial watpliwosci ze wszysko
                jest OK). No i co ? i poczekal sobie ;-) Niestety tylko kilka
                miesiecy.

                Przyklad. 2. Mlody habilitant, ktory osmielil sie robic habilitacje
                kilka miesiecy po swoim starszym o 20 lat koledze. Co robi kolega?
                Pisze kilkunastostronicowy list do Rady Wydzialu. Skutek -
                zawieszenie procedury habilitacyjnej, rok opoznienia, klopoty
                kardiologiczne. Tez sobie poczekal - mlody ma czas.

                Przyklad 3. Mlody habilitant, wszysko OK, recenzje OK. Powinno byc
                bez problemu. Ale co to nagle sie dzieje ? Jeden z recenzentow
                wyjechal za granice, a przeciez musi osobiscie przeczytac recenzje.
                Skutek - pol roku opoznienia. No ale znowu - mlody ma czas.

                To sa przypadki ludzi ktorych ja oceniam jak bardzo dobrych w swojej
                dziedzinie. Az strach pomyslec co sie dzieje ze srednimi
                habilitacjami ! Nie mowcie mi zatem ze system jaki mamy trzeba
                utrzymywac. Ten system trzeba zlikwidowac !
                Nazwa "habilitacja" jest symbolem tego systemu i dlatego trzeba ja
                zniesc. Usunac te nieszczesna nazwe, symbol upokorzenia z naszego
                zycia.
                Jaki powinien byc nowy system, czy nowy system wprowadzac po
                zniesieniu habilitacji czy przed, testujac go najpierw, to inne,
                szczegolowe pytania, na ktore trzeba szukac odpowiedzi.
      • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 15:27
        i nie ma powodu, zeby takiej oceny nie sfromalizowac w habilitacje,
        nie?

        ja mam zawsze wrazenie, ze habilitacji nie chca glwonie ci, ktorzy
        jej nie zrobia (zadnych aluzji prosze sie nie dopatrywac). przy
        rzetelnym systemie oceny habilitacja nie jest zadna przeszkoda,
        wrecz przeciwnie, moze byc symbolem statusu. a powinna byc
        sformalizowanym sposobem oceny rzeczy, o ktorych pan pisze.


        takitamjeden napisała:

        > po doktoracie nie habilitacja powinna świadczyć o aktywności
        > naukowej ale liczba prac badawczych, innowacyjnych rozwiązań,
        odkryć
        > itd
        • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 16:34
          Sluchaj dalatato, zalozylam specjalnie konto, bo szlag mnie trafia, kiedy czytam
          twoje wypowiedzi na forum. Skad masz tyle czasu, zeby na tych wszystkich forach
          siedziec? Ja wlasnie jestem w trakcie pisania ksiazeczki i uwazam habilitacje za
          kompletny idiotyzm.

          Po pierwsze, ksiazeczki nie opublikuje za granica z kilku powodow. Jestes
          bodajze humanista, wiec wiez, ze wydawnictwa specjalizuja sie w rodzaju
          publikowanych ksiazek. Wydawnictwo brytyjskie, ktore w moim przypadku wchodzi w
          rachube ma taki zwyczaj, ze ksiazki trzyma 2-4 lat. Nie mam tyle czasu.
          Wydawnictwo uczelniane opublikuje mi ksiazke w ciagu roku. Tak, pisanie ksiazki
          ze swiadomoscia, ze ja myszy w bibliotece zjedza jest katorga. To jest stracony
          czas.

          Po drugie, w mojej dziedzinie jest taki zwyczaj, ze ksiazeczka habilitacyjna
          powinna miec ok. 100 tys. slow. Na to skladaja sie rozdzialy teoretyczne i 5
          badan empirycznych. Zupelnie nowych, wczesniej niepublikowanych. Takiego
          monstrum nie przyjmie zadne szanujace sie wydawnictwo poza uniwersyteckim w
          Polsce. Wyniki badan empirycznych publikuje sie w czasopimach recenzowanych, a
          nie w ksiazeczkach. Ksiazki pisza ci, co juz badan empirycznych nie prowadza.

          Po trzecie, nigdzie na swiecie w mojej dziedzinie nie ma wymogu publikowania
          ksiazek do awansu, czy tenury. Ksiazki pisze sie po uzyskaniu tenury, a znam
          rowniez profesorow z Wielkiej Brytanii, ktorzy zadnej ksiazki nigdy nie
          napisali, nie liczac edited volumes. Wystarczylo na profesure w University of
          London.

          Poza tym, w mojej dziedzinie publikuje sie prace we wspolautorstwie. Publikacje
          sygnowane przez jednego badacza naleza do rzadkosci. Ja musze sie wykazac
          publikacjami pisanymi w pojedynke, bo ktos sobie taki bzdurny wymog wymyslil.

          Wiec nie wciskaj mi kitu prosze o zbawiennym wplywie habilitacji na polska
          nauke, bo habilitacja jest wlasnie czyms, co niestety odciaga mnie od
          publikowania w tzw. refereed journals. Ksiazeczka jest wazniejsza. Niech ja
          myszy w bibliotece zjedza!

          dalatata napisał:
          > ja mam zawsze wrazenie, ze habilitacji nie chca glwonie ci, ktorzy
          > jej nie zrobia (zadnych aluzji prosze sie nie dopatrywac). przy
          > rzetelnym systemie oceny habilitacja nie jest zadna przeszkoda,
          > wrecz przeciwnie, moze byc symbolem statusu. a powinna byc
          > sformalizowanym sposobem oceny rzeczy, o ktorych pan pisze.
          • agaj.agaj Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 19:11
            Czuje Twoj bol pisania i frustracje. Te ksiazeczki habilitacyjne to
            chyba jedyny przypadek, gdzie mozna opublikowac dwa razy te same
            badania - tzn. w ksiazeczce, ktorej i tak nikt nie czyta (lacznie z
            recenzentami) i w normalnych czasopismach naukowych. W koncu
            polaczenie prac naukowych w formie ksiazeczki to tez opublikowanie
            dwukrotnie tego samego. Tak wiec ja bym nie mial oporow przed
            opulikowaniem rozdzialow teoretycznych jako prac pogladowych, a
            rozdzialow empirycznych jako odrebnych artykulow. Moze taka rada
            pomoze ci na frustracje?
          • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 19:53
            humanistko-pl. mam tyle czasu bo 2 tygodnie temu wyslalem moja 5ta
            monografie badawcza do 2000 r do druku. i odreagowuje :-). tak
            powaznie: nie wiem co z soba zrobic :-)

            kilka spraw.

            1. z wydawnictwami to nieprawda. moja ksiazka wyjdzie w lipcu. jest
            juz na amazon.com - nie bede udowadnial, choc moge, jesli baaaardzo
            chcesz. natomiast trzeba znac procedure - book proposal porzadnie
            przygotowany, kontrakt na jej podstawie i dopiero wtedy ksazka. nikt
            nie wysyla maszynopisu.

            2. to jest moja najdluzsza ksiazka - ok.90 tysiecy slow. moja
            habilitacja (Sage, 2000 - miala 45K)

            3. co do ksiazek na swiecie to nie wiem. w UK w naukach
            humanistycznych i spolecznych nadal sie licza, sadzac po presji
            brytyjskiego Research Assessment Exercise.

            nie wciskam zadnego kitu i wypraszam sobie ten ton.wyglaszam swe
            poglady. i jesli juz o kit idzie: to teksty o prztrzymywaniu ksiazek
            przez wydawnictwa przez 4 lata - to jest kit kosmiczny.

            • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:12
              > 1. z wydawnictwami to nieprawda. moja ksiazka wyjdzie w lipcu. jest
              > juz na amazon.com - nie bede udowadnial, choc moge, jesli baaaardzo
              > chcesz. natomiast trzeba znac procedure - book proposal porzadnie
              > przygotowany, kontrakt na jej podstawie i dopiero wtedy ksazka. nikt
              > nie wysyla maszynopisu.

              Prawda, to zalezy od wydawnictwa. Moj rozdzial w monografii lezy w wydawnictwie
              juz trzeci rok od podpisania UMOWY z wydawnictwem (Wielka Brytania).

              > 2. to jest moja najdluzsza ksiazka - ok.90 tysiecy slow. moja
              > habilitacja (Sage, 2000 - miala 45K)

              Rozprawy habilitacyjne z ostatnich lat: Wydawnictwo Uniwersytetu Slaskiego - 18
              arkuszy wydawniczych, Wydawnictwo Uniwersytetu Lodzkiego - 21 arkuszy
              wydawniczych. Ta druga to jakies 120-140 tys. slow, przecietnie 400 wyrazow na
              stronie.

              > 3. co do ksiazek na swiecie to nie wiem. w UK w naukach
              > humanistycznych i spolecznych nadal sie licza, sadzac po presji
              > brytyjskiego Research Assessment Exercise.

              Liczyc, to sie licza, ale nie sa wymogiem niezbednym do uzyskania profesury.
              Mozna byc profesorem na najbardziej prestizowej uczelni brytyjskiej nie
              napisawszy samodzielnie ani jednej ksiazki. To samo z tenura w USA. Za pisanie i
              wydawanie ksiazek ludzie na ogol biora sie po uzyskaniu tenury.
              • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:25
                Humanistko-pl, teraz mowie powaznie: sprawdz, czy i kiedy ksiazka
                naprawde zostala zlozona do wydawnictwa, albo czy wydawnictwo nie
                odwolalo kontraktu. nigdy nie widzialem takiego opoznienia
                wydawnictwa (nie chce przywalic, chce da kolezance po fachu rade,
                prosze przyjmij to at face value). widzialem wiele takich opoznien
                wynikajacych z opieszalosci piszacych i redaktorow ksiazki.

                dzizus, ja bym tyle nie napisal na zaden temat :-). ale to ze tyle
                sie pisze, znaczy ze tyle trzeba?

                nie spotkalem jeszcze profesora, ktory nie napisalby w naukach
                humanistycznych paru ksiazek, ale formalengo wymogu nie ma. to
                raczej polska specyfika ten szal 'publikacji zwartych' :-) i to jest
                zreszta zla specyfika, jednak nie jest powodem by znosic habilitacje.
                • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:50
                  > Humanistko-pl, teraz mowie powaznie: sprawdz, czy i kiedy ksiazka
                  > naprawde zostala zlozona do wydawnictwa, albo czy wydawnictwo nie
                  > odwolalo kontraktu.

                  Nie odwolano, po prostu u nich to tyle trwa. Pare tygodni temu wysylalam
                  korekty, wiec jest szansa, ze w tym roku sie ukaze. W innym wydawnictwie, tez
                  brytyjskim, praca mi wyszla w ciagu roku. To po prostu zalezy od wydawnictwa.

                  > nie spotkalem jeszcze profesora, ktory nie napisalby w naukach
                  > humanistycznych paru ksiazek

                  W mojej dziedzinie nie jest to znowu taka rzadkosc. Im bardziej eksperymentalna
                  dziedzina, tym pozniej w karierze pisze sie ksiazki. Najlepsi czesto nie pisza
                  ksiazek wcale, bo i po co, skoro i bez tego maja mnostwo cytowan. Pisanie
                  ksiazek czesto rownoznaczne jest z naukowa emerytura - nie ma juz nic nowego do
                  powiedzenia, wiec bierze sie za pisanie podrecznikow. Faktycznie licza sie za to
                  edited volumes i invited chapters.
                  • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:55
                    zgadzamy sie w pelni - im bardziej ekpeymentalnie, tym mniej
                    ksiazek.ale zebysmy sie zrozumieli - podreczniki nigdzie sie nie
                    licza. ja mowie o monografiach badawzcych - ksiazkach ktore sa
                    sprawozdaniem z dyuzych badan. coraz trudniej je opublikowac, ale
                    jeszcz nie jest zle.:-)

                    jak juz korekty poszly, to juz bedzie szybciutko. jednak takie
                    opoznienie jest niezwykle. nidgy sie czyms takim nie spotkalem.

                    • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:04
                      > ja mowie o monografiach badawzcych - ksiazkach ktore sa
                      > sprawozdaniem z dyuzych badan. coraz trudniej je opublikowac, ale
                      > jeszcz nie jest zle.:-)

                      W mojej dziedzinie takich ksiazek wychodzi kilka na rok. Nikt tego nie chce
                      wydawac, bo nikt tego nie czyta (ja tez nie, po prostu wiem, ze jakas tam
                      ksiazka wyszla). Za to coraz czesciej sprawozdania z naprawde duzych badan
                      publikuje sie w czasopismach. Monografia ma szanse na publikacje wtedy, kiedy
                      porusza zupelnie swieza i kontrowersyjna tematyke, ale z reguly w tego typu
                      publikacjach teoria przewaza nad czascia empiryczna. Sprzeda sie tylko wtedy,
                      kiedy autorzy maja duuze nazwiska, wiec wydawnictwa od badan empirycznych uciekaja.
                      • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:48
                        ja akceptuje ze nazwisko pomaga w publikowaniu monografii
                        badawczych. po chwili sie to robi samograjem, ale poczatek jest
                        trudny. z moja pierwsza monografia (pozniej habiltacja w polsce)
                        mialem glownie wiecej szczescia niz rozumu. potem juz poszlo lepiej.

                        a moge sie dowiedziec jaka jest pani dziedzina?
                        • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:58
                          Wolalabym sie na forum nie przedstawiac, bo juz dosc duzo informacji podalam o
                          sobie. Adres na gazeta.pl powinien dzialac.
                          • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 22:06
                            done :-)
                            • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 22:44
                              Niestety, nic nie doszlo. Mam jeszcze inne konto na gazecie: majkajon at gazeta.pl
                              • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 23:03
                                wlasnie sie zastanawialem skad to milczenie. to wysylam tego maila
                                jeszcze raz :-)
                • humanistka-pl Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 20:56
                  > dzizus, ja bym tyle nie napisal na zaden temat :-). ale to ze tyle
                  > sie pisze, znaczy ze tyle trzeba?

                  Wlasnie w tym rzecz, ze wymagania habilitacyjne w Polsce coraz bardziej
                  odbiegaja od tego, co liczy sie poza Polska.
                  • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:46
                    to jest oczywisty idotyzm. na dany tenmat nalezy napisac tyle ile
                    trzeba, a nie tyle, ile jakis palant ustalil.

                    tyle ze ja nie mam watplwiosci ze habilitacje trzeba zrformowac.

                    humanistka-pl napisała:

                    > > dzizus, ja bym tyle nie napisal na zaden temat :-). ale to ze
                    tyle
                    > > sie pisze, znaczy ze tyle trzeba?
                    >
                    > Wlasnie w tym rzecz, ze wymagania habilitacyjne w Polsce coraz
                    bardziej
                    > odbiegaja od tego, co liczy sie poza Polska.
    • dalatata Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 14:52
      kde44: bardzo dobry komentarz! zgadzam sie zupelnie.
    • owocoskala jak to jest z tym wiekiem? 12.02.08, 16:29
      "Wiek nie jest ważny. Ważna jest sprawność umysłowa, energia i chęć
      do pracy. "
      - Jak to się ma do jedynej bezpłatnej możliwości zrobienia w tej
      chwili doktoratu - czyli studiów doktoranckich, gdzie limit wieku
      wynosi 35 lat?
    • danuta49 Oczywisty skutek nadmiaru uczelni i studentów! 12.02.08, 16:37
      Jeśli nakłady na szkolnictwo wyższe dzieli się na ponad 50%
      populacji to na studenta wypada kompromitująco mało.Skutkiem są
      takie a nie inne warunki studiowania!Podobne z badaniami-jeśli
      środki na badania trafiają do różnych akademii podlaskich czy
      słupskich oraz innych szkół wyższych czegoś i czegóś jeszcze, a nie
      do klkunastu najlepszych uczelni o najwyższym poziomie, to skutki
      też są oczywiste!!!
      Po prostu widać klęskę uprawianego przez GW populizmu eduakcyjnego -
      nieuznawania, że są zdolniejsi i mniej zdolni, uczelnie o wyższym i
      niższym poziomie, a Polska jest ubogim krewnym rozwiniętej Europy,
      ktora mimo to takich głupot populistyczno-egalitarystycznych nie
      robi!!!
    • toja3003 He, he „"Rezydentów", którzy nic nie robią, a zajm 12.02.08, 16:59
      He, he „"Rezydentów", którzy nic nie robią, a zajmują tylko
      stanowiska profesorów, należy usuwać.” – czy ten gość wierzy w to co
      mówi? No może w Łodzi mają nadmiar profesorów ale nie na przeciętnym
      wydziale czy katedrze przeciętnej uczelni. Po pierwsze: im więcej
      mam na liście pracowników, ludzi z tytułami, tym wyżej stoję z moją
      jednostką naukową we wszelkich sondażach a więc mam więcej kasy, bo
      jestem „lepszy”. Po drugie: po to żebym miał prawo doktoryzować i
      habilitować u mnie, muszę mieć określoną ilość profesorów zgadza
      się? Czyli wtedy generuję sobie następnych doktorów i habilitowanych
      i znowu idę wyżej w rankingach i zyskuję kolejne prawa
      doktoryzowania i habilitowania w kolejnych dziedzinach, mam znaną,
      zasobną i szanowaną jednostkę a czy ten profesor coś robi czy nie to
      już insza inszość. Zajęcia odwalą asystenci, dorobek zbierze się do
      kupy z tego co robią młodzi, zdolni (bo przecież z wdzięcznością
      przyjmą profesorską propozycję dopisania się do pracy nie?) i kółko
      kręci się dalej a pan tu panie psorze proponuje te złote kurki z
      listy pracowników skreślać? I tylko dlatego, że nic nie robią? Ależ
      oni najwięcej robią już tym, że są na tej liście, że piastują,
      nobilitują, nakreślają kierunki, wytyczają trendy, roztaczają wizje
      i że nie przeszkadzają całej reszcie.
    • nfa05 llektura uzupełniająca 12.02.08, 20:18
      Jak rady naukowe pojmują troskę o poziom nauki w Polsce?
      Zapis jednej dyskusji
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=470
      • nfa05 Re: llektura uzupełniająca 13.02.08, 11:41
        I jakie wrażenia ? Poraziło ?
    • prawdziwy.wloszek Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:14
      Pracuję na jednej z uczelni, która jest jedną z większych (ilość studentów) w
      Polsce. Jestem nie długo po doktoracie. Zgadzam się z opiniami, że jest za dużo
      tz. "starych młodych pracowników", którzy nie są w stanie zrobić habilitacji.
      Jest ich na pewno za dużo. Ale trudno jest jednoznacznie oceniać tych ludzi.
      Wielu z nich nie pracuje naukowo z powodów od nich niezależnych. Sam znam kilku
      bardzo dobrze się zapowiadających, których raczej zniszczył system uczelniany,
      niż ich własne działanie. Zwalnianie tych którzy sobie nie radzą jest pewnym
      wyjściem, ale pytanie zasadnicze jest: dlaczego ludzie nieradzący sobie są na
      uczelniach. I tutaj odpowiedź jest dość prosta: brak pieniędzy. Ludzie dobrze
      często sami odchodzą zarabiać większe pieniądze gdzie indziej, czy to za granicą
      (uczelnie) czy to do biznesu.

      Systemem, który dobrze się sprawdza z granicą, Niemcy, USA, ale inne kraje
      zachodniej Europy, jest to system, w którym młody doktor kolejne lata swojej
      kariery spędza na (zwykle na 2 letnich) kontraktach zwanych post-docami. Zwykle
      zmienia się co 2 lata miejsc pracy i zamieszkania. Aby dostać kolejny kontrakt
      trzeba wykazać się swoją przydatnością. System ten wymusza zatem ciągłą prace,
      nawet po doktoracie;). Jeśli ktoś nie daje rady to może mieć (ale nie musi)
      problem ze znalezieniem kolejnego miejsca. Wszystko to jest piękne na zachodzie
      ale w Polsce nie koniecznie jest to dobre rozwiązanie.
      Post-doci pojawły się i w Polsce ale nie koniecznie są atrakcyjne.
      Z powodów oczywistych: pieniądze. Przeprowadzanie się co dwa lata z rodziną na
      głowie w momencie gdy dostaję sie na rękę około 2 000 zł jest nie wykonalne, w
      szczególności, że trzeba też za każdym razem szukac nowej pracy dla
      współmałżonka. Zatem dopóki naukowcy, nauczyciele akademiccy nie dostaną
      godziwych płac, mówienie o reformie o zwalnianiu nieudaczników mija się z celem.
      Bo gdy wzrosną nakłady na naukę, wtedy stanie się ona na tyle atrakcyjna, że
      nikt nie będzie miał skrupułów w zwalnianiu słabych.

      Na dzień dzisiejszy, przeprowadzane reformy przypominają robienie generalnego
      remontu rudery, która sypie się w fundamentach, a my robimy nowe tynki. Na mojej
      uczelni zaczęto wymagać od adiunktów większej aktywności naukowej, ale znamienne
      jest to, że wymogi te dotyczą zupełnie nowych pracowników, starsi zapewne muszą
      odejść na emeryturę;)
      • qawsedrftg teraz już nawet nazwy ministerstwa nie zmieniają 12.02.08, 21:51
        Bardzo trafny list, tak właśnie jest a widzę to bo pracuję w jednym z nielicznych
        dobrych instytutów PAN i niedawno wróciłem z postdoca. Nie warto mieć złudzeń -
        nikt nie ma pomysłu na naukę. Zostanie zreformowana jako ostatnia w
        budżetówce, bo nie grozi strajkami, blokadami i nic się nie stanie jak poziom
        będzie słaby (w przeciwieństwie do lekarzy). Choćby kwestia dalszego istnienia
        PAN, i w jakiej formie.

        To co się dzieje na uczelniach, zwłaszcza mniejszych, to mobbing, praca w soboty,
        niedziele, nocami. Absurdalnie dużo słabych wykładów do prowadzenia. Brak
        oczekiwań co do poziomu, bo większość to absolutne podstawy, często w filiach
        powiatowych.

        Teraz bardziej niż kiedykolwiek jest możliwy wybór, jak się nie podoba można
        wyjechać. Nieliczni (na przykład informatycy, lingwiści albo ekonomiści) mogą
        dorabiać na zewnątrz. Ogólnie w nauce pracuje się w ramach hobby. Nie ma
        znaczenia kto rządzi, koncepcji brakuje każdej władzy.
      • dizzy_miss_lizzy Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 21:59
        To jest jakieś nieporozumienie. "Post-doc" z rodziną? Jestem własnie
        na takim stypendium w bogatym kraju zachodnioeuropejskim i zarabiam
        tyle, ile dostawałby każdy doktor na moim miejscu. Nie ma szans na
        utrzymanie za to rodziny. Ludzie, którzy pracują w mojej grupie, z
        różnych krajów, zostawili rodziny w rodzinnych stronach, albo
        zwyczajnie ich nie mają. Nie słyszałam o uczelni, która płaciłaby
        postdocowi tyle, zeby mógł utrzymać rodzinę. Z trudem można utrzymać
        się samotnie z dzieckiem, jesli ma się odwagę zabrac je ze sobą. Na
        6 kobiet-doktorów w wieku rozrodczym tylko 2 mają dzieci. Reszta
        nawet tego nie planuje...
        • rheo Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 22:35
          Widac sa rozne kraje i rozne stypendia. A moze to zalezy od
          specjalizacji ? Jak ja bylem na post-docu, to pensja wystarczala mi
          na utrzymanie rodziny czteroosobowej. Bez luksusow, ale i bez nedzy.
          W Polsce nie starcza mi do pierwszego (a mieszkania nie wynajmuje i
          kredytu nie splacam).
          • dizzy_miss_lizzy gdzie jest takie miejsce? 12.02.08, 23:09
            Serio pytam ;-) Nie znam nikogo z moich znajomych doktorów, polskich
            i cudzoziemskich, którzy zabierali rodziny na postoca. Z tego co
            pamiętam, tylko Humboldt dodawał ekstra pieniądze, jesli delikwent
            ciągnął ze sobą dzieci. Gdzie jest taki kraj w Europie, ze za pensję
            doktora mozna utrzymac chocby 3-osobową rodzinę? Wiem, ze w USA nie
            ma z tym żadnego problemu, ale na starym kontynencie jakoś wątpię...
            • rheo Re: gdzie jest takie miejsce? 13.02.08, 00:37
              No coz - nie napisalem ze to bylo w Europie, bo to bylo w USA.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: gdzie jest takie miejsce? 13.02.08, 09:06
                W Niemczech za płacę postdoka można utrzymać 2 dorosłe osoby. Wiem, bo jestem w
                Niemczech na postdoku i znam też parę osób, które tak się utrzymują.
        • prawdziwy.wloszek Re: Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 23:08
          dizzy_miss_lizzy sam teraz jestem na post-docu nie przelewa mi się ale jest
          lepiej niż w Polsce. Nie twierdzę, że finansowo jest super, ale są inne
          proporcje, w Polsce prawie całą moją pensja szła na wynajm mieszkania. Można
          oczywiście mieszkać z rodziną w jednym pokoju w hotelu asystenta, wtedy się
          trochę oszczędzi ale czy można? Ja jestem na post-docu Europie. Mój kolega jest
          w stanach, nie zbija kokosów, ale stać go jest na wzięcie kredytu na nowy
          samochód. W Polsce dostałbym kredyt na ten samochów ale rata wyniosłaby około
          3/5 mojej pensji...

          To prawda, że ludzie często jeżdżą na tzw. post-doci sami. Ale jest to wynikiem
          często tego, że współmałżonkowie mają prace i swoje życie w kraju. Niestety
          trudno jest czasem znaleźć złoty środek, wiem to z własnego doświdczenia.
          • dizzy_miss_lizzy to fakt 12.02.08, 23:16
            Też jestem zaskoczona, ze tutaj wystarcza mi do pierwszego ;-)
            Chodzi głównie o to, ze naukowcy poniżej etatu profesora rzadko
            zarabiają fortunę. Z tą jednakże różnicą, że w Europie można przeżyć
            a w Polsce czas pomiędzy dwoma kolejnymi pensjami jest
            nieproporcjonalnie długi w stosunku do kwoty na koncie...
            • prawdziwy.wloszek stabilizacja po pierwsze;) 12.02.08, 23:25
              podsumowując moje wywody, sam zarzuciłem myśli i wielkiej karierze i myślę o
              zrobieniu materiału na habilitację jak najszybciej, ale nie ze względu na
              ambicje naukowe, a raczej małą stabilizacje w życiu;). Tak to jest, że finanse
              determinują prace... A mądre głowy w Warszawie wciąż na to nie wpadły;)

              P.S.
              Warunki pracy w Polsce też sa różne, mi liczono ilość papieru wydrukowanego,
              skserowanego, niewielkie fundusze na wyjazdy na konferencje, na komputer z
              grantu który otrzymałem czekałem 14 mieśięcy,.. ale to wszystko wynika z za
              małych nakładów na naukę...


              Pozdrawiam
              • dalatata Re: stabilizacja po pierwsze;) 12.02.08, 23:31
                drogi prawdziwy wloszku: nie zarzucaj. nie wiem co to jest wielka
                kariera i jak ja zdefiniowac, ale wiem ze jak zaczniesz myslec o
                zrobienieu habilitacji a nie o zrobieniu badan i podzieleniu sie z
                nami nimi, to wchodzisz na rownie pochyla.

                opowiedz nam ciekawie o tym, co ciebie interesuje. habilitacja
                przyjdzie sama. mowie calkiem powaznie.
                • prawdziwy.wloszek Re: stabilizacja po pierwsze;) 12.02.08, 23:47
                  Droga dalatato,

                  musisz być chyba jasnowidzem, choć kiepskim stwierdzając, że robiąc habilitację
                  nie podzielę się swoimi badaniami i się staczam. W mojej dziedzinie habilitacja
                  to zbiór kilkunastu artykułów na jeden temat opublikowanych w czasopismach
                  zagranicznych. Trudno to nazwać nie dzieleniem się wiedzą...
                  • dalatata Re: stabilizacja po pierwsze;) 12.02.08, 23:55
                    pewnie jestem. jednak, wloszku prawdziwy, nie zrozumiales, co
                    napisalem. ale bywa to.

                    a ja sie niepotrzebnie zdobylem na odrobine entuzjazmu. to z reguly
                    jest niemile widziane.

                    PS. drogI dalatato. dalatata to oczywiscie nick rodzaju meskiego.
                    • prawdziwy.wloszek Re: stabilizacja po pierwsze;) 13.02.08, 00:00
                      szczerze przepraszam, nie doczytałem;) i dopiero po opublikowaniu zauważyłem, że
                      sens był inny;)
                      Pozdrawiam
                      • dalatata Re: stabilizacja po pierwsze;) 13.02.08, 00:02
                        spoko :-)
    • moped26 Przełożonym brak odwagi 12.02.08, 22:12
      Czuję się bardzo niepewnie, chociaż bardzo się cieszę, że ktoś zwrócił na mnie uwagę.
    • przecinaki zagraniczni? 12.02.08, 22:22
      bardzo podoba mi sie pomysl, by zamiast habilitacji oceniac dorobek danego
      delikwenta.
      wiec jak rozumiem - prezentacje na konferencjach a przede wszystkim publikacje w
      uznanych periodykach miedzynarodowych.
      no i to bylaby jatka na ktora nikt sie nie zgodzi...
      na moim wydziale w Polsce (niezla politechnika z tradycjami) na poziomie
      doktorow habilitowanych tylko dwu znalo jakis jezyk obcy. z tego co pamietam -
      NIKT nie mial publikacji za granica.
      a teraz pytanie - co stanie sie, gdy te dziesiatki i setki mlodych ludzi, ktorzy
      wlasnie robia doktoraty w UK, Szwecji, Niemczech i Irlandii, ktorzy robia
      badania i ich wyniki publikuja w miedzynarodowych pismach z jakiegos dziwnego
      powodu postanowi wrocic do Polski? bo oni na dzien dobry - majac po 20pare ,
      30sci lat beda mieli wiekszy dorobek niz 95% habow i profesorow... jak myslicie
      - czy ktokolwiek sie zgodzi by tacy gowniarze ich wygryzli z posad?

      pytanie retoryczne...
      • dizzy_miss_lizzy Re: zagraniczni? 12.02.08, 23:27
        przecinaki napisał:

        > bardzo podoba mi sie pomysl, by zamiast habilitacji oceniac
        dorobek danego
        > delikwenta

        Podpisuję się obiema rękami. Co prawda nie wierzę w nagłe powroty
        ludzi,którzy mają doktoraty uczelni zachodnioeuropejskich, ale
        pomysł oceny dorobku (publikajce, projekty międzynarodowe,
        wystąpienia na konferencji) jest przedni. Czy jest tu na sali ktos,
        kto ma na swoim koncie artykuły pisane wspólnie z cudzoziemcami?
        Chciałabym poczytać wyznania tych,którzy przeszli upokarzającą
        procedurę wyliczania procentowego udziału współautorów w kolejnych
        publikacjach. Jak to wytłumaczyć ludziom na dowolnym uniwersytecie,
        pracujących razem w grupie badawczej?
        • dalatata Re: zagraniczni? 12.02.08, 23:36
          kurde no, habilitacja jest ocena dorobku, tyle ze w tym dorobku musi
          byc ksiazka. ja z tych posotw odnosze wrazenie ze habilitacja polega
          na przebiegnieciu toru przeszkod na ktorym stoja Rambo 1, 2, 3 i
          przeszkadzaja w osiagnieciu celu!
          • dizzy_miss_lizzy idiotyzmy proceduralne 12.02.08, 23:51
            Mam wrazenie, ze humaniści i przyrodnicy różnią się jednak w ocenie
            sytuacji. Po pierwsze dlatego, ze w naukach przyrodniczych NIKT juz
            nie pracuje sam. Czasy dzielnej Marii Curie, która w samotności
            przerabiała tony rudy uranowej, minęły bezpowrotnie. Teraz pracuje
            się w zespołach. Publikacja w "Nature" ma niejednokrotnie kilkunastu
            autorów, jeśli nie więcej. Proszę sobie wyobrazić, ze jestem np.
            ósmym współautorem. Włączam ten artykuł do habilitacji, po czym
            zwracam się z prośbą do całej reszty o listę, jaki był udział (np. w
            procentach)każdego z nich w tym artykule. Obawiam się, że będą się
            pukać w czoło...
            • dalatata Re: idiotyzmy proceduralne 13.02.08, 00:00
              to jest rzeczywiscie idiotym. jednak u nas w UK mamy Research
              Assessment Exercise. tacy wlasnie naukowcy scisli musza rowniez
              okreslac swoj udzial.

              ostani mielismy w listopadzie zeszlym. pare miesiecy wczesniej
              napial do mine wspoplautor z pytaniem czy skladam nasz artykul.
              napisalem ze nie, na co on zapytal czy nie przeszkadzaloby mi to
              gdyby on zlozyl i napisal ze jego udzial wynosil 80 procent. w duchu
              mi przeszkadzalo, ale tak naprawde cieszylem sie ze to nie ja
              musialem pisac takiego maila. wiem ze jego to bolalo :-).

              tak czy owak, te idiotyzmy tu rowniez funkcjonuja.
              • dizzy_miss_lizzy Zróbmy zatem coś... 13.02.08, 00:14
                ...żeby te idiotyzmy zlikwidować. Dlatego habilitacja wśród
                przyrodników wydaje się totalnym anachronizmem. Dlaczego musimy
                przechodzić przez tę "drogę przez mękę" skoro wystarczyłby np.
                impact factor? To jest swoiste "perpetuum mobile" - masz dobre
                artykuły, dostajesz granty, masz granty, masz wyniki, piszesz dobre
                artykuły... Habilitacja to jest rok (minimum) wyjęty z życiorysu. W
                imię czego?
                • dalatata Re: Zróbmy zatem coś... 13.02.08, 00:23
                  Lizzy, wielu osob zrobiloby sie dizzy, gdybysmy takie herezje
                  wprowadzali.

                  to zo mnie przeraza, to to, ze ja i sie nie chce nic robic i siedze
                  sobie na tym forum, popieprzam, pije wino i czytam calkiem senswone
                  posty, na przyklad ELi co sie jej kreci w glowie. i co? i nic. nic
                  nie zrobimy droga Elu. to jest to najsmutiejsze. ta nasza gadanina
                  nie przelozy sie na nic.

                  ja tylko mam nadzieje, ze min. Kudrycka wyznaczy jakiegos urzednika
                  do zebrania naszych glosow. obawiam sie ze moze to byc nadzieja
                  plonna. chyba sie jeszcze piwa napije, bo mi sie wino skonczylo.

                  chyba nigdy nie wroce do ludzi ktorzy pamietaja jacka i agatke (pani
                  to pewnie nie pamieta....)

    • ppo A który dobry zostanie na uczelni!? 13.02.08, 00:02
      Co takiego uczelnie mogą zaoferować, zeby przyciągnąć naprawdę
      dobrych w swym fachu absolwentów, żeby zechcieli tam pracować? Chyba
      że natrafią na prawdziwych pasjonatów i ideowców, którym nie zależy
      na pieniądzach, ale taki jest może jeden na tysiąc!
      Reszta "pracowników naukowych" rekrutuje się na zasadzie negatywnego
      doboru z absolwentów, którzy nie potrafią poradzić sobie z wolnym
      rynkiem.
      • rheo Re: A który dobry zostanie na uczelni!? 13.02.08, 00:35
        > Co takiego uczelnie mogą zaoferować, zeby przyciągnąć naprawdę
        > dobrych w swym fachu absolwentów, żeby zechcieli tam pracować?

        Chyba jednak moga. Mnie na przyklad pociagalo to, ze robilem rzeczy
        nowe, ktorych prawdopodobnie nikt na swiecie jeszcze nie zrobil, ze
        moglem wymyslac co chce robic i sprawdzac, czy pomysly sa dobre i
        czy dzialaja. Ponadto zawsze lubilem zajecia ze studentami. Nie
        czuje sie "jednym na tysiac", jest nas procentowo znacznie wiecej.
    • januszz4 Takie dyskusje trwają od lat 13.02.08, 00:46
      I nic się nie zmienia i szybko nie zmieni. Nie wierzę w żadne
      racjonalne reformy w szkolnictwie wyższym. To by
      wymagało 'balcerowiczowskiego cięcia". A na to nikt nie pójdzie, bo
      niby kto to ma zrobić? Takie dyskusje jak obecna pojawiają się
      okresowo, falami. Później wszystko ucichnie, a za dwa-trzy lata
      znowu się temat "przewali' przez prasę i fora dyskusyjne. Może
      powołana zostanie jakaś komisja złożona z belwedersko-podwawelskich
      profesorów, która ukręci łeb całej sprawie. Tak więc te
      habilitowane pączki w maśle (ale bez nadzienia) mają spokój jeszcze
      na długie lata. Jedyna szansa w tym, że klienci uczelni wyższych w
      Polsce, czyli studenci zaczną na masową skalę rezygnować z
      oferowanego im nieświeżego towaru i korzystać z oferty uczelni
      zagranicznych. Ale tutaj tez jestem raczej sceptykiem. Ten proceder
      raczej masowej skali nie przybierze ze względów finansowych i
      językowych.
      • dalatata Re: Takie dyskusje trwają od lat 13.02.08, 00:49
        niestety zgadzam sie z januszem4.
        nie mam poczucia dobrze pselnionego obowiazku.aktuwnosc na forach
        niestety nie ma wiekszego znaczenia w dorobku.
    • eksdoktorant He, he 13.02.08, 04:43
      Najpierw niech zaczna przyzwoicie placic pracownikom
      naukowym/naukowo-dydaktycznym/dydaktycznym, a pozniej niech
      wymagaja. W dzisiejszych polskich realiach, gdy jeden udaje, ze
      placi, a drugi, ze rzetelnie pracuje, trzeba sie liczyc z tym, ze
      uczelnie nie beda przyciagac najlepszych, bo je na nich
      nazwyczajniej w swiecie nie stac. Najlepsi pojda tam, gdzie ich
      docenia.
    • login-ka Przełożonym brak odwagi 13.02.08, 07:14
      Piszę tu jako studentka UŁ, ale przypuszczam, że nie jest to problem tylko tej uczelni: dzieci profesorów. Mamy kilka takowych przypadków tzn. dzieci profesorów, które zajmują stanowiska adiunktów. W zasadzie co z tego? Ano to, że niektórzy z tych ludzi w ogóle nie nadają się do tego, co robią! Mieliśmy zajęcia z jedną z tych osób, nie wiedziała nawet czym zajmuje się gałąź nauki, która podobno jest jej specjalnością, za to zachwycała się stanem konta jednego z profesorów...
      Nie twierdzę, że każdy syn czy córka naukowca nie dziedzizy talentu, ale tacy się zdarzają, a studenci muszą się z kimś takim później męczyć, bo tatuś/mamusia pomogła dziecku w robieniu kariery...
      • takitamjeden Re: Przełożonym brak odwagi 13.02.08, 08:16
        na uczelniach powinni pracować tylko zdolni ludzie a miarą ich
        zdolności są odkrycia naukowe i korzyści dla praktyki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka