IP: *.chello.pl 24.09.06, 10:35
Kto był wczoraj na premierze "Na szczytach panuje cisza"? Jak wrażenia?
Udany powrót do Bernaharda? Mistrz na powrót w świetnej formie czy...?
Ciekawa też jestem, ile trwa ;))Wybieram się dziś
Obserwuj wątek
    • dilbert-wspanialy Re: Nowy Lupa 24.09.06, 13:42
      Piękny, inteligentny spektakl...narreszcie coś ciekawego w Warszawie!!! Cudowne
      aktorstwo Komorowskiej i Kolwalskiego, jako pary intelektualistów, tak na prawdę
      bardzo, bardzo samotnych. Ciekawy epizod Marcina Tyrola. Warto pójść!!!
    • Gość: Julie Re: Nowy Lupa IP: *.chello.pl 24.09.06, 23:08
      Właśnie wróciłam, gorzki, ale wart zobaczenia spektakl, bo mądry humor (
      znakomita pierwsza częśc, cudna Maja!) i dystans pozwalają przyjąć to, o czym
      mówi.A tyczy się to artystów wszelkich dziedzin, choć nie tylko. Mocne aluzję w
      stronę krytyki.
      Ale i tak najtrudniej jest, gdy człowiek pozostaje sam ze sobą.
      Takie konfrontacje są najboleśniejsze.

      • Gość: Anka Re: Nowy Lupa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 08:52
        Spektakl wydaje sie wyjatkowo starannie zrobiony, b. ciekawa scenografia, do
        tego aktorski profesjonalizm.
        Aluzje do krytyki faktycznie są, ale moim zdaniem na pierwszy plan wychodzi
        kwestia 'kreowania' mistrza. W jakim stopniu artysta jest naprawde wielki, a w
        jakim to oczekiwania i 'reklama' innych, tudziez - w przelozeniu na bardzie
        wspolczesne czasy - marketing. Miejscami zabawne, miejscami gorzkie.
        Jedyny moj zarzut to czas trwania spaktaklu - momentami były dłużyzny, całość
        skróciłabym o jakieś 30 min.
          • Gość: Julie Re: uzupelniam IP: *.chello.pl 25.09.06, 09:38
            Oczywiście, że to rzecz o artyście i pułapce, w jaką zostanie schwytany.
            Bardzo ciekawie i przejmujące ukazane: co się dzieje, gdy człowiek nie dorasta
            do własnego dzieła lub gdy zaczyna go ono pożerać, jego sława samonapędza się a
            z niego samego nie zostaje już prawie nic. Dodatkowo - życie czasem przeczy
            sztuce, sztuka życiu, a jeśli się samopotwierdzają - tym gorzej dla obu - por.
            wątki: Indii, a przede wszystkim Żydów i domu, w którym Moritz mieszka. No i
            Panna Wenderfels, co nawet Knossos nie widziała.
                • Gość: Julie Re: uzupelniam IP: *.chello.pl 25.09.06, 10:08
                  Poza tym wiele osób z racji wieku nie było w stanie oglądać największych
                  spektakli Lupy, więc przychodzi na te namiastki.
                  A zresztą w Warszawie naprawdę nie ma za wiele dobruch spektakli do oglądania.
                  Często mam taką sytuację, że jak jestem już w stolicy i mam czas to akurat same
                  rzeczy sprzed kilku lat, no i Komedia, Roma, Kwadrat, no może Ateneum. Polonia
                  odpada finansowo.
                  Zostają: Dramatyczny, Studio, Narodowy, Powszechny, Montownia, Laboratorium
                  Dramatu...Do TR straciłam chęć.Starannie selekcjonuje się spektakle, na które
                  się chodzi. Przynajmniej ja staram się to robić. Bo jak o tym zapominam,
                  pozostaje niesmak i gorycz stolicy.
                  • Gość: Julie Re: uzupelniam IP: *.chello.pl 28.09.06, 15:48
                    Nie, nie o tym mówiłam. Osoby młodsze miały np.10 czy 8 lat lub jeszcze mniej i
                    tylko jeśli miały starszych rodziców, którzy by ich zabrali na spektakl, mieli
                    szansę go zobaczyć, ze zrozumieniem w tym wieku bywa różnie ( czasem pomaga
                    dziecięca wrażliwość, ale to też inny odbiór), mam dzieci w tym wieku blisko
                    siebie, uwierz mi. Ja również widziałam dwie starsze rzeczy i generalnie jako
                    dziecko widziałam spektakle wybitne, ale to zasługa rodziny. Niestety, nie
                    wszystkie - nie zawsze można było dojechać na drugi koniec Polski lub terminy
                    nie pasowały, a kiedy człowiek nie jest jeszcze w pełni samodzielny to tak
                    bywa.I w tym wieku na takich spektaklach bywaja raczej osoby rzeczywiście
                    zainteresowane, tak mi się przynajmniej wydaje.
      • Gość: kijanka Re: Nowy Lupa - słabiutki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 11:36
        Bardzo rozczarowałem się wczoraj przedstawieniem "Na szczytach panuje cisza".
        Admiratorów Lupy nic nie rozczaruje, nawet słaby spektakl zrobiony na podstawie niedobrego tekstu. Sztuka Bernhardta jest tak źle napisana, że gdyby nie jego uznane nazwisko, należałoby ją uznać za wypociny grafomana. Mamy tu zupełnie płaską opowieść, z bohaterami rozszyfrowanymi od pierwszych kwestii. Zawsze można przyjąć, że autor świadomie zepsuł tekst, żeby wysondować, na ile może się posunąć w obrażaniu inteligencji czytelnika. Tym tropem idzie Lupa jako reżyser "Na szczytach panuje cisza". Podaje na scenie słaby tekst w słabej reżyserii i słabiutkiej scenografii. Żenująco tandetna obrotowa scena. Pretensjonalne "obłoki" wyświetlane nad dekoracjami, o "szczycie" w finale nie wspominając. Podszyte to wszystko ironią, ale zagrane śmiertelnie serio. Nie powstał z tego ani dramat, ani komedia tylko nieudane przedstawienie. Wczoraj nikt się nie śmiał prócz paru Lupomanów, którzy na wszystkich jego spektaklach podśmiewują się zawsze tym samym nerwowym śmiechem podpatrzonym u Mistrza.



        • Gość: uklad Re: Nowy Lupa - słabiutki IP: *.219.146.194.generacja.pl 21.10.06, 13:28
          no wreszcie ktos odkryl CALA PRAWDE

          wszyscy powyzej idac za moda wypisywali tu dyrdymaly, w ktore sami nie
          wierzyli(ze to dobry spektakl znaczy) a przeciez tak naprawde wcale go nie
          zrozumieli i wcale im sie nie podobal

          na szczscie ktos wreszcie zaczyna mowic glosno ze falszywe autorytety teatralne
          wylansowane przez pewne srodowiska z kregu szarej pajeczyny to w istocie banka
          mydlana

          w podziece za odwage i za otwarcie nam, zaslepionym oczu niniejszym chcialbym ci
          zaproponowac prowadzenie programu teatralnego w tvp1 a takze posade recenzenta w
          dzienniku

          dziekuje!!

          • Gość: kijanka Re: Nowy Lupa - słabiutki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 17:53
            daruj sobie mizerną ironię.
            Jeśli znasz inne przedstawienia Lupy oparte na tekstach Bernhardta, przypomnij sobie choćby "Rodzeństwo" albo "Kalkwerk", spróbuj spojrzeć na ten spektakl w kontekscie największych jego dokonań. Trudno mi chwalić gniot, tylko dlatego, że tekst napisał Bernhardt a wyreżyserował Lupa. Sorry, sprowadźmy spektakl na ziemię. Król jest nagi - tekst słaby, scenografia mizerna, a reżyseria denna. Bronią się aktorzy: Komorowska i Kowalski. Im chwała. Ale co z tego, skoro spektakl leży...
            • Gość: uklad Re: Nowy Lupa - słabiutki IP: *.219.146.194.generacja.pl 21.10.06, 23:07
              moja mizerna ironia wziela sie stad ze po prostu wydawalo mi sie ze chcesz nas
              wszystkich oswiecic w temacie krystian lupa i ze jestes np rafalem ziemkiewiczem
              albo kims w tym guscie

              coz w takim razie pozostajesz w mniejszosci

              ps tylko dlaczego tekst slabiutki?? zbyt zrozumialy ?? czy co? a inni aktorzy
              sie nie bronia? w czym przejawia sie "dennosc" rezyserii i co takiego jest w
              scenografii ze nazywasz ja mizerna?
              • jasiek_natolin Re: Nowy Lupa - słabiutki 22.10.06, 10:16
                Koledze kijance nie podoba się pewnie to,że uznał tekst i spektakl za zbyt
                jednoznaczne, a bohaterów - za jednowymiarowych. Cóż, to faktycznie może być
                pewne rozczarowanie,jeśli pamięta się Wymazywanie, Braci Karamazow czy
                Kalkwerk, których wielkość między innymi polega na ukazaniu sprzeczności natury
                człowieka.
                Moim zdaniem jednak przedstawienie broni się choćby tylko grą Mai
                Komorowskiej,która zagrała najlepsą rolę u LupY ( walka między tym,kim jest, a
                tym, kim być musi), Władysława Kowalskiego, dla którego rola Meistra wydaje się
                być stworzona ( po pierwszej lekturze tekstu byłem pewien,że zagra tę rolę
                Skiba, ale potem zrozumiałem,ze to byłby duży błąd)i epizodami Agnieszki
                Śnieżyńskiej.
                Kiczowate widoczki?
                Tak trudno zrozumieć,że reżyser usiłuje narzucić widzowi punkt widzenia Meistra
                i jego żony?
                I jeszcze nie widziałem w teatrze tak przewrotnego zakończenia!
                I pewnie to zbyt skromny spektakl jak na Lupę,co - kijanka?

                Teraz to już nie można się zaśmiać na jego przedstawieniu,bo natychmiast jakiś
                prowincjonalny "znawca ludzkich słabostek" wytknie,że oto widzi klienta,który
                małpuje mistrza.
                To jest żałosne...
                • Gość: kijanka Re: Nowy Lupa - słabiutki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 12:19
                  1. Tekst: "literacka wprawka", to jedyne określenie, jakie mi przychodzi do głowy, kiedy myślę o "Na szczytach panuje cisza". Postacie narysowane płasko, czy - jak to określił jasiek_natolin - jednowymiarowe. W trakcie spektaklu nie dochodzi do zderzenia postaw, do konfliktu, który ujawniłby coś, czego o postaciach nie wiemy od pierwszych kwestii. Banalny i powielany wielokroć temat: pisarz w swojej pracowni, tu dodatkowo zbanalizowany przez pomysł, by ujawnić światu, że uznany Mistrz to grafoman. Co do przewrotnego zakończenia, to nie bardzo rozumiem, co jasiek_natolin ma na myśli. Czy odczytany przez mistrza fragment "tetralogii", z którego wynika, że autor jest grafomanem? Przecież to wiemy już od sceny recytacji jego wiersza o skowronku. Czy może słowa wydawcy: "No i mamy arcydzieło", które automatycznie stają się autoironiczną niby-puentą Lupy? Głośno bym się śmiał z takiego zakończenia, gdybym nie oglądał bełkotliwego "Zaratustry" - jakże chwalonego przez krytykę.
                  2. Scenografia: obrotowa scena, nad którą wyświetlane są projekcje obłoków, a w finale ujęty od dołu skalisty szczyt. Pamiętając inne spektakle Lupy, trudno nie kręcić nosem na trywialność pomysłu. Szczególnie mnie raziła obrotowa scena, do której Lupa nie wymyślił żadnego ciekawego ruchu postaci, ani metafory. Zwykle w spektaklach Lupy scenografia przenosi widza wgłąb świata; tym razem jedynie podglądamy. Postacie wchodzą i wychodzą, albo siedzą bez ruchu, nie budując przy tym żadnych znaczeń.
                  3. Reżyseria: śmiertelnie serio pokazał nam Lupa błachostkę. Nie powstała z tego żadna metafora, jedynie banalne potwierdzenie stereotypu: wielcy pisarze są często grafomanami. Nie pojawił się przy tej okazji ani dramat (jak w "Rodzeństwie"), ani tragedia ( jak w "Kalkwerku"). Ot, błachostka, komedyjka, tyle że zagrana serio. Ale wycisnąć z tego przedstawienia głębszej myśli się nie da, bo takowa się w nim nie kryje. O to żal mam największy, o zmarnowaną okazję, żeby pogłębić naszą wiedzę o nas samych. Banału mamy dość i bez Lupy.
                  4. Aktorstwo. Doceniam rolę Komorowskiej. Świetnie zagrała. Szkoda, że w tak słabym przedstawieniu.
                  5. Muzyka. Po Pawle Szymańskim spodziewać się można lepszej muzyki niż smętki na wiolonczelę. Nie zbudował nastroju, magii. Nie pomógł spektaklowi przekroczyć sfery banału.
                  6. Podśmiechujki. Jeśli bywasz w teatrze, to musisz przyznać, że jedynie na spektaklach Lupy pojawia się specyficzny rodzaj nerwowego śmiechu. Zwykle w momentach, które inni odbierają jako smutne czy dramatyczne. Dla mnie taki śmiech, to jakiś rodzaj kodu, jakim porozumiewają się między sobą Lupomani: my wiemy, rozumiemy...
                  • jasiek_natolin Re: Nowy Lupa - słabiutki 28.10.06, 14:54
                    Można się od biedy zgodzić z punktami 2-5. Jeśli chodzi o punkt 6 to mam gdzieś
                    czy te podśmiechujki wynikają z chorego snobizmu czy innego skażenia, czy też
                    są całkiem naturalną reakcją...Możliwe,że marny ze mnie psycholog...
                    Pamiętam jednak,że kiedyś na Wymazywaniu siedziało koło mnie dwóch chłopaków.
                    Czułem,że przedstawienie podobało się i jednemu,i drugiemu, ale kiedy nastapiła
                    owacja na stojąco podniósł się tylko jeden, a drugi kurczowo trzymał się
                    krzesła,co - było to bardzo widoczne - wiele go kosztowało. Potem słyszałem jak
                    mówił,że jemu aż tak się nie podobało,a cała ta eforia to jakiś owczy pęd. Ot,
                    wolał trzymać się własnego wielce krytycznego rozsądku, który kazał mu
                    dopatrywać się jakże częstej u publiczności teatralnej obłudy...
                    A poza tym Lupa robi naprawdę bardzo śmieszne przedstawienia, chyba zdążyłeś to
                    zauważyć...Choćby to odróżnia go od Warlikowskiego, u któego chyba krucho z
                    poczuciem humoru...
                    A punkt 1?
                    Do zderzenia postaw nie dochodzi na pierwszym planie,ale myślę,że jest ono
                    widoczne ,kiedy na scenie pojawia się listonosz, gosposia , a w końcu wydawca.
                    W samych postaciach pary głównych bohaterów widać pęknięcia...Pewnie zaraz
                    wytkniesz mi sprzeczność między tym, co piszę teraz, a tym, co napisałem
                    poprzednio...
                    Zauważ,że zakończenie spektaklu jest inne niż u Bernharda, od razu umieszcza
                    publiczność, a może raczej bezkrytycznych krytyków w samym środku problematyki
                    przedstawienia...Szkoda,że Gruszczyński nie pisuje już recenzji, ostatnie słowa
                    Skiby pewnie do niego były skierowane przede wszystkim.
                    • Gość: kijanka Nowy Lupa... odszczekuję co nie co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 21:25
                      Możliwe, że jestem nadwrażliwy na pewien rodzaj poczucia humoru.

                      Co do tekstu Bernharda, wydaje mi się, że rozumiem konstrukcję "Na szczycie panuje cisza". Masz rację, że wszystko, co ważne rozgrywa się na drugim planie, ukryte pod woalem błachych słów, nic nie znaczących zdarzeń, w rodzaju przyjścia listonosza, gospodyni, wydawcy.
                      Co do spektaklu Lupy, warto go zobaczyć. Tyle tylko, że nie jest to arcydzieło. Z tym przedstawieniem jest jak z winem, które kupujemy myśląc, że będzie doskonałe, a które po otwarciu przynosi tylko żal, że jednak to nie ta butelka...

                        • Gość: kijanka Re: Przereklamowani? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 22:24
                          To nie przereklamowanie. Z przereklamowaniem mamy do czynienia w przypadku Klaty, którego płaskie spektakle niektórzy uparcie "pogłębiają" swoimi nadmuchanymi recenzjami. Krytycy w rodzaju Pawłowskiego potrzebują mistrza i podkładają się wielbiąc nieudanego "Zaratustrę" i banalne "Na szczytach panuje cisza". Charakterystyczne jest, że nie cierpią Grzegorzewskiego, nawet wtedy, gdy uda mu się przedstawienie. Kiedy ma się "mistrza", trzeba mieć też "antymistrza", chłopca do bicia.
                          Tym samym tropem idąc, można dostrzec jak się chwali teatry offowe, choćby zawalały przedstawienie za przedstawieniem jak "Łaźnia" z Krakowa.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka