Dodaj do ulubionych

Elita nie spotka Downa

    • b.e.h.e.m.o.t Elita nie spotka Downa 18.04.08, 10:35
      "na podstawie testu inteligencji Lawrence'a Weschlera. Problem w tym, że o
      wyniku testu przesądza kapitał kulturowy, który u tych dzieci jest stosunkowo
      niski. O ogólnym ilorazie inteligencji przesądza inteligencja werbalna, tzn.
      zdolność do tworzenia konstrukcji zdaniowych, zasób słownictwa i wiedza ogólna o
      świecie. W teście są pytania: "Kim był Newton?", "Wyjaśnij pojęcie: metafora",
      "Wymień cztery atrakcje turystyczne Europy""

      owszem, są takie pytania, ale to tylko 1 z 11 podtestów, który o niczym nie
      PRZESĄDZA, a WPŁYWA na wynik - jak i pozostałe, których wykonanie nie zależy od
      środowiska
    • rembka Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:10
      Polska jest na etapie, kiedy roznice w bogactwie kulturowym wlasnie
      teraz sie coraz bardziej zakreslaja. Tworzy sie Polska ABC i X -
      czyli Polska - no go area. W interesie tych z ABC lezy to, aby
      wyciagnac reke do tych z X, w przeciwnym wypadku, trzeba bedzie sie
      otaczac wysokimi murami z drutami kolczastymi, zeby spokojnie
      przespac noc. Uwazam, ze spoleczenstwo polskie powinno przeprowadzac
      na wielka skale akcje mentoringu. Dorosli powinni sie spotykac w
      szkolach i swietlicach z dziecmi, ktore maja problemy i pomagac im,
      jako gest czlowieczy, obywatelski. Mlody czlowiek w kontakcie z
      ludzmi, ktorzy cos osiagneli, sa pozytywnie nastawieni do swiata i
      wyrazaja troske, napewno wiele zyskaja. Mentoring jest bardzo
      popularny w innych krajach, prowadzi do sponsoringu, do wiekszej
      swiadomosci spolecznej, tolerancji i akceptacji. Nie wiaza sie z tym
      zadne wielkie koszty, trzeba tylko troche dobrej woli, czasu i
      cierpliwosci.
    • takajednaania Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:12
      Autorka dość jednostronnie przedstawiła zjawisko "Sorbon". Poza ewidentnymi
      lumpami uczą się w nich osoby:
      1 - które z tych czy innych względów nie skończyły szkoły średniej w normalnym
      trybie (toksyczna rodzina, konieczność podjęcia pracy....)
      2 - niezależne, nie poddające się dyscyplinie w "zwykłych" szkołach a
      jednocześnie bardzo zdolne i inteligentne. Przykładem może tu być syn mojego
      znajomego, profesora PAN - wylewany z kolejnych liceów trafił w końcu do
      "Sorbony" na Noakowskiego w Warszawie. Po maturze ukończył socjologię na UW.
      Obecnie jest dyrektorem w jednym z największych instytucji finansowych w Polsce.
      Takich przypadkó znam kilkanaście.
      • wj_2000 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 13:26
        Do Sorbony (tej warszawskiej, na Noakowskiego) trafił też kolega
        mojego syna, obecnie 42letni profesor matematyki.

        W Warszawie Sorbona, to liceum dla pracujących. Tamta gdańska to
        chyba(?) szkoła specjalna, dla dzieci niewystarczająco rozwiniętych.
        Ale może się mylę?
    • akuku5 Powierzchowny artykuł - kiepska badaczka 18.04.08, 11:22
      Coś mi się wydaje, że p. Sadownik opisuje świat stereotypami. Tak
      nagina badaną rzeczywistość, żeby pasowała do ideologicznych
      schematów. Kapitał kulturowy i zamożność najczęściej nie idą w
      parze, ale co tam - ważne, żeby obraz elity był wyrazisty. To co
      najbardziej uderza w opiniach Sadownik - to brak przenikliwości.
      Autorka jest świetna w recytowaniu frazesów, ale analizować
      społecznej rzeczywistości nie potrafi, choćby pękła. Widać za to, że
      bardzo się lubi i podziwia.
    • rtd5rtd Korwin kiedys mowil ze to bezensu to zrobiono znie 18.04.08, 11:31
      Korwin kiedys mowil ze to bezensu to zrobiono zniego goscia co
      wysmiewa niepelnosprawnych. A mowil tylko ze wstawianie
      niepelnosprawnych ze wpelni sprawnymi dziecmi zaniza poziom.
      Co jest faktem. I trzeba sie z tym pogodzic.

      A te klasy czy szkoly to kolejny super pomysl socjalistow polskich.

      I jak zwykle utopia.
    • kowcik Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:43
      Zainteresowal mnie wspomniany test na inteligencje, jednak po sprawdzneniu w Google sadze ze w artykule jest blad: wspomniany test zaprojektowal David Wechsler a nie Lawrence Weschler (wspolczesnie zyjacy pisarz).
    • baredurid Błąd w tekscie 18.04.08, 12:21
      test psychologiczny o którym mowa nazywa się WISC-R, i jest autorstwa Davida
      Wechslera, nie Lawrence'a. Pozdrawiam
    • gregpyp rowność to utopia ... 18.04.08, 12:42
      równości nigdy nie było nie ma i nie będzie, ludzie sie równi nie rodzą, tak juz jest. Jeden jest głupi, drugi mądry, trzeci silny, czwarty ślepy - jak mozna wogole mówic o rownosci w takich przypadkach? Zamiast z tym walczyc lepiej sie z tym pogodzic. Nie rozumiem ludzi ktorzy podnaszą alarm ze rownosci nie ma - tak wlasnie ma byc! tak jest w przyrodzie, nierownosci w spolecznosciach sa czyms naturalnym. Jak bedziemy starac sie wszystko wyrownywac to bedzie trzeba wyrownywac w dół, a to jest niekorzystne!
      Moim zdaniem wlasnie dobrze ze sa szkoly o roznych poziomach ksztalcenia. Kazdy musi znac swoje miejsce. A jesli sie trafia do szkoly specjalnej - no coz - nieszczescia chodzą po ludziach - to normalne.
    • manganna Elita nie spotka Downa 18.04.08, 12:50
      artykuł jest wartościowy, za mało pisze się właśnie o takich sprawach, o
      wyrównaniu szns, czy próbie ich wyrównywania!! odsłania pewne rzeczy, nad
      którymi sie nie zastanawiamy. Tak sobie myślę, że rzadko nasze drogi przecinają
      się zarówno z jedną i drugą przedstawioną w artykule grupą. Piszę z Poznania,
      gdzie mieści się okryty złą sławą Oxford, znam relacje z tej szkoły od mojej
      koleżanki, która tam uczyła i kiedy opowiadał mi coś z tamtego świata, wyglądało
      to bardzo podobnie do relacji z tekstu. Często rozmawiałyśmy o tym jak różne
      dzieci tam trafiają, jak są trudne i jak trudna jest ich sytuacja życiowa, a
      także, że ich los toczy się już utartym torem, bez szans zmiany na lepsze. To my
      nie damy im tych szans, nie umiemy im dać, i nie potrafimy nawet zacząć
      rozwiązywać tego problemu.
    • rrojka Elita nie spotka Downa 18.04.08, 13:17
      Przerażające to porównanie.Istnieje też spora grupa uczniów szkół nie będących
      Sorboną ani prestiżowym liceum , ale sądząc chociażby po rozmowach z moim synem
      tam też funkcjonują wśród uczniów rankingi popularności sklepów, komórek ,
      sposobu dojazdu do szkoły, miejsca zamieszkania itp. Istnieją podziały na elitę
      i plebs klasowy. Jest to smutne, tym bardziej że wychowanie, ideały wyniesione z
      domu często są wypierane przez przekonania grupy - w zasadzie to normalne , że
      nastolatek identyfikuje się z grupą, że szuka własnego zdania, ale przerażające
      jest to , że wszystkie te grupy mają bardzo egoistyczne, pozbawione empatii
      nastawienie. I właśnie ono wygrywa często z tym co starają się przekazać
      rodzice. Inna sprawa, że często to właśnie rodzice podkreślają swoją rzekomą
      wyjątkowość dając dziecku sygnał do podobnych zachowań. Nie sądzę by można to
      zmienić, ale jak należy starać się stworzyć możliwości rozwoju dzieciom ,
      których jedynym grzechem jest to , że nie urodziły się w dzielnicy willowej .
    • wmyszko Elita nie spotka Downa 18.04.08, 13:35
      A ja chodzilem do liceum na Dolnej Oruni. Tej "strasznej" przez wszystkich
      omijanej dzielnicy. Moi wyksztalceni rodzice nie mieli nic przeciwko temu.
      Wedlug nich jesli chcialem sie uczyc, bylem w stanie robic to w kazdej szkole.
      Kolegow mialem roznych, tych palacych za szkola, tych w podrabianych dresach i
      tych jezdzacych na miedzynarodowe olimpiady naukowe. Dostalem sie na uniwersytet
      jaki chcialem, ukonczylem, znalazlem dobra prace. Wszystko zalezy od tego czy
      sie chce i czy sie ma w kims oparcie. Jedyna roznica to to ze mature zdawalem w
      1995 roku. Obawiam sie, ze od tego czasu wiele sie zmienilo, niestety na gorsze...
    • aprilkaa Elita nie spotka Downa 18.04.08, 13:45
      Porównywanie szkoły specjalnej z liceum i wyciąganie na tej podstawie ogólnych
      wniosków to tak jakby na podstawie tylko 25-letniego "malucha" i najnowszego
      mercedesa pisać artykuł o tym, czym jeździ polskie społeczeństwo ;)Czytając
      artykuł znalazłam kilka faktów, które niestety mijają się z prawdą. Jestem
      psychologiem pracującym w poradni i postaram się je sprostować.
      1. "Diagnoza, która spowodowała, że wylądowali w szkole specjalnej? Wystawia ją
      psycholog w rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej"- aby trafić do
      szkoły specjalnej potrzebne jest orzeczenie całego zespołu (przewodniczący,
      lekarz, psycholog, pedagog, logopeda) więc to nie jeden psycholog decyduje o
      wydaniu tego orzeczenia a przynajmniej 5 osób;
      2."na podstawie testu inteligencji Lawrence'a Weschlera" - hmmm. nie ma takiego
      testu - jest test Davida Wechslera i jest to najczęściej stosowana, jednak nie
      jedyna metoda badania;
      3. "O ogólnym ilorazie inteligencji przesądza inteligencja werbalna" - test
      Wechslera bada zarówno zdolności werbalne jak i pozawerbalne w tym samym
      stopniu, do wyniku ogólnego w równym stopniu wlicza się i jedne i drugie;
      4. "W teście są pytania: "Kim był Newton?", "Wyjaśnij pojęcie: metafora",
      "Wymień cztery atrakcje turystyczne Europy" - w teście tym nie ma ani jednego
      takiego pytania!
      5. "Kto wysyła na takie badania?- Szkoła albo rodzic" - tylko rodzic może
      wnioskować o takie badanie
      6. "Nie przypadkiem ludzie są tu do 26. roku życia" - najwyżej do 24, regulują
      to przepisy oświatowe.
      Półtora roku spędzić na badaniu w szkole specjalnej i nie dopytać o takie
      rzeczy, hmmm, daje do myślenia...
    • boleclaw Elita nie spotka Downa 18.04.08, 13:52
      Nie wspułczuję tym uczniom z sorbony co dokonują rabunków dla
      pieniędzy bo bieda nie usprawiedliwia krzywdzenia innych ludzi.
      Natomiast szczerze żałuję że inteligentni młodzi ludzie są
      upokorzeni ucząc się w szkole specjalnej tylko dlatego że rodziców
      mają nieodpowiedzialnych albo z marginesu. Jeżeli chodzi o elitę to
      do niej nic nie mam i niech sobie żyją przyjemnie i beztrosko,
      właśnie tego bym chciał dla moich dzieci.
    • vt100 Elita nie spotka Downa 18.04.08, 14:05
      Bardzo mądry artykuł. Chętnie przeczytałbym całą pracę.

      Zastanawiam się, z kim chciałbym być? Wydaje mi się, że wolałbym
      raczej punków niż propersów. Wymoczki po dobrych szkołach tak
      naprawdę zwykle niewiele potrafią bez... szkoły. Szkoła przetrwania
      w Alpach? Fajna rzecz. Tyle że chłopaki ze szkoły specjalnej mają
      szkołę przetrwania na okrągło. Oni będą potrafili zachować jakąś
      część swojej godności nawet pozbawieni już wszystkiego. Szacun.

      Nie odmawiam komuś cnót tylko dlatego że jego rodzice wzbogacili się
      w czasach gdy reszta społeczeństwa popadła w widoczną nędzę - ale
      nie widzę żadnego wspólnego mianownika z tego rodzaju rozbrykaną
      młodzierzą. Niech zrobią coś od siebie, wzorce są - Jan Paweł 2,
      Kotański, Ochojska - a może wyjdą na ludzi. W przeciwnym razie
      niepodrodze mi z nimi.
      • liliac Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 17:08
        Litości! I właśnie przez takie artykuły opinia publiczna ma właśnie takie
        mniemanie o tzw. elitarnych szkołach, jak ty. W opisywanym liceum Z większość
        ludzi jeździ komunikacją miejską, nie widziała Alp na oczy,angażuje się w różne
        pozaszkolne aktywności- naukowe, artystyczne, społeczne, w tym także
        wolontariat;punków wśród nich również spotkasz. Autorka bazuje na głupich
        stereotypach, a część internautów je podchwytuje. Stąd oburzenie uczniów i
        absolwentów Z na forum.
    • jancio.wodnik Elita nie spotka Downa 18.04.08, 14:11
      Szkoda, że nikt nie zauważył iż dzieciaki trafiają do "Sorbony",
      ponieważ zostały ŹLE ZDIAGNOZOWANE.

      Pani S. postąpiła bardzo nieprofesjonalnie szkalując w mediach
      szkołę z i wg mnie szkłoa powinna ją pozwać o naruszenie dóbr
      osobistych.

      Ubolewam nad tym, że tego typu "naukowcy" w nieodpowiedzialny
      sposób publikują wnioski ze swoich badań, gdyż w ten sposób pracują
      na fatalny wizerunek badacza problemów społecznych. Szkoła z z
      pewnością 100 razy się zastanowi zanim wpuści kolejnego doktoranta,
      czy migistranta za swoje progi, podobnie dyrektorzy innych szkół po
      lekturze tego artykułu.

      Ech, szkoda gadać...
    • a_weasley Przeoczony problem 18.04.08, 14:36
      Dyskusja skupiła się na andronach wypisywanych o Trójce i ewentualnym prawie
      autorki do wygadywania takowych, natomiast znikło to, co najciekawsze: jak się
      trafia do Sorbony i jak się tam pobiera nauki.
      Trafia się, bo rodzicom i macierzystej placówce tak wygodniej, a nauk się nie
      pobiera wcale. Uczniowie udają, że chodzą do szkoły, a szkoła udaje, że ich
      uczy. A potem?
      "Nauka kończy się egzaminem zawodowym, ale mało kto go zdaje, bo żadna placówka
      nie chce mieć uczniów szkoły specjalnej na praktyce."
      Może mało kto go zdaje, bo nie musiał się w szkole uczyć? Że co, że żadna
      placówka nie chce mieć uczniów TAKIEJ szkoły na praktyce? A po co komu na
      praktyce uczeń, który nic nie umie, bo szkoła nawet nie próbuje go uczyć?
      "Kucharz, ślusarz spawacz, malarz tapeciarz, pracownik obsługi hotelowej. Z
      wywiadów wynika, że jedyny zawód, który daje szanse na zatrudnienie, to ślusarz
      spawacz."
      W kraju, w którym od morza do Tatr wszędzie się coś buduje i remontuje, a
      budowlańcy gremialnie wyjechali na roboty, nie ma roboty dla malarza
      tapeciarza??? Cóż, dla TAKICH malarzy tapeciarzy może i rzeczywiście nie ma.
      I tu jest problem.
    • cherry07 blaaabla elita, elita ^^ 18.04.08, 14:41
      Hahahah, uśmiałam się po tym artykule. Żenująco powierzchowny, płytki i tandetny
      jakich mnóstwo było i będzie.
      Stereotypy. Lepsi, bogatsi, inteligentni i modni licealiści liceum jakiegos tam
      i gorsi, biedniejsi i głupsi
      uczniowie szkoł specjalnych, zawodówek czy coś tam. Wniosek: ludzie z liceum
      SPŁYCENI, na podstawie ich
      ironicznych wypowiedzi autorka wysnula ze sa zarozumiali, aroganccy i
      snobistyczni a ci nieudacznicy są po prostu
      ofiarami nieudolności zyciowej ich rodziców i mogliby być inni, ach och ech
      naprawdę mogliby być inni tylko ten ŚWIAT
      JEST TAKI ZŁY I NIEDOBRY i musza kraść i udawać głupich.

      Ach ta inteligencja autorki... do pozazdroszczenia. Nie
      wychwycić ironii albo wychwycic ale nie zaznaczyc tego w artykule to po prostu
      żenada.
      I po co pisać o A.Code ? Tak boli autorkę to że ktoś może tego używać?
      Musiałabyć nazwa, musiała.. żeby spotęgować
      efekt. :DDDD!
      Powinna też jeszcze napisać że uczniowie szkoły dla marginesu są na
      naszej-klasie a ludzie z elo na facebooku or myspace. I do tego
      że Ci oczytani, fajni, supersexycool sluchaja Joy Division a margines slucha
      Feel. Aha i teraz modne jest
      czytanie książek wiec nie widze pytania .... jakie książki czytaja? Literatura
      anglojezyczna? aha i malarstwo
      impresjonistyczne teeeeż odgrywa duża rolę :)


      Aha i co kto ma do komunikacji miejskiej? ^^
      • jancio.wodnik Re: blaaabla elita, elita ^^ 18.04.08, 15:21
        Mnie się wydaje, że ona tę ironię w odpowiedziach uczniów
        wychwyciła, jednak dla celów artykułu wygodniej było dosłownie je
        zacytować, może czytelnik GW głupi i nie pozna sie na żartach :)

        O Pani S. można powiedzieć tylko tyle, że popełniła paskudny
        paszkwil.
        • spokojny_swir Re: blaaabla elita, elita ^^ 18.04.08, 16:33
          myślę, że jak by tam była ironia, to by ją wychwyciła.

          analiza tych dwóch szkół jest pewnie wnikliwa i trafna

          prblem w tym, ze to analiza dwóch szkół.

          Bo jak ktoś zauwazył na forum 98% szkół znajduje się pośrodku między tymi dwoma
    • krakus24a Akurat Armani Code to bardzo ładny zapach 18.04.08, 15:56
      sam uzywam nie wiem co się czepiacie.
    • uuubemysweetbejbe Elita nie spotka Downa 18.04.08, 16:12
      jestem 18stoletnia dziewczyna wiec moze wypowiem sie co o tym wszystkim mysle
      bazujac na wlasnym doswiadczeniu
      chodzilam do elitarnej podstawowki, gdzie dostawali sie tylko Ci, ktorzy ladnie
      napisali testy. cala podstawowke zylam sobie w ciepelku. byla masa nauki, ale
      spokoj, czyste i ladne kolezanki, kulturalni koledzy
      a potem poszlam do rejonowej szkoły, podobno nie takiej najgorszej i przezylam
      SZOK. spotkalam sie nagle z dziewczynami, ktore w wieku 13 lat paliły, dom
      odwiedzaly jak hotel, szantazowaly tych lepiej sie uczacych i kradły. dostałam
      tam ostrą szkołę zycia i poznalam lepiej jak to jest sie urodzic w domu, gdzie
      jest 10 innych sióstr... Ci ludzie nie mysla o nauce, bo to dla nich po prostu
      cos hm abstrakcyjnego. nie maja tej swiadomosci ale i wsparcia. jak moga sie
      uczyc skoro rodzice maja ich w dupie a nauczyciele sie boją im pomoc lub nie
      umieja. mysla tylko o tym,zeby ukrasc kase na fajki i najtansze buty.
      a teraz znowu jestem w elitarnym liceum, bo dostalam sie tam swoja ciezka praca.
      ale prawda jest taka,ze mama stała i dalej stoi nade mna z batem tlumaczac po co
      mam sie uczyc, dajac na wszelkie korepetycje, plastyki, baseny i co tylko mi sie
      spodoba, zebym sie tylko uczyła.
      jednak w dalszym ciagu nie mam pojecia co zrobic, zeby zmienic te ogromne
      roznice i sprawic,zeby wszyscy mieli szanse na nauke
      • dr.verte Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 18:22
        uuubemysweetbejbe napisała:

        >
        > chodzilam do elitarnej podstawowki


        może już nie przesadzajmy , niedługo ktoś napisze: chodziłem do
        elitarnego przedszkola, żłobka...
    • spokojny_swir o e-hasaczu 18.04.08, 16:23
      ą... ę

      ochh

      idź lepiej do swojego fryzjera.

      mieć rodziców, którzy są bogaci i zdołają wychować swoje dzeici na skromych,
      inteligentnych ludzi... - bezcenne

      ale chyba bardzo trudne
    • agnetth Elita nie spotka Downa 18.04.08, 17:05
      Dokładnie. Opisane szkoły są zbyt skrajnymi przypadkami, by móc je
      porównywac. Kontrast pomiędzy uczniami "Sorbony" i "liceum Z" jest
      za duży. Myślę, że najpierw należałoby odwiedzic zwykłe publiczne
      liceum i porównac je do "Z", a następnie do "Sorbony". I to byłoby
      rzetelne odzwierciedlenie różnic pomiędzy szkołami.
      A co do uczniów "trójki": jeśli naprawdę robili sobie za
      przeproszeniem jaja z dziennikarki, mówiąc o tym gejo-Włocho-
      fryzjerze, to nie powinni się teraz dziwic, że inni ludzie uważają
      ich za płytkich snobów. Byc może ironizowali z premedytacją, ale
      dzięki temu wyrabiają sobie negatywną etykietkę.
    • alexandra220 Elita nie spotka Downa 18.04.08, 17:44
      to troche jak dyskusja dla głupich stękajacych panienek.. ja
      chodzilam do takiej Sorbony w innym miescie i tez byla elita mysle
      ze przpadkowo raczej bogatsza niz reszta i wygladalo to po prostu w
      ten sposob że pare pretensjonalnych panienek którym wydawało sie ze
      sa bardziej trendy niz reszta odnosiło sie arogancko do innych
      dzieci.. kiedys nawet pomyslalam ze to jakas naturalna tendencja
      podobna do tej ktore doprowadzila do powstania nazizmu. ale mysle ze
      to własnie głupawe pretensjonalne pindy tworzą takie grupy.. ja
      zasadniczo od tego czasu sceptycznie jestem nastawiona do ludzi np
      kultury i sztuki ktorym wydaje sie ze powinni być wywyższeni ponad
      innych ludzi, albo jakies tam panienki po szkłókach artystycznych z
      ktorych bije straszliwa pogarda do szarego zwyklego czlowieka..
      niszczyly spojrzeniami jakies osoby nieświadome tego kto rezyserowal
      film larsa von triera etc..

      ale wyrownanie szans nie na tym polega i tez nie na tym zeby bachory
      musialy przychodzic w perfumach armaniego.. tego nie da sie tam
      wyeliminowac bo czesc bogatych rodzicow jest glupia..a takie trendy
      wywieraja najwiekszy wplyw na mozgi wlasnie dzieci..

      a dobra szkola na pewno podnosi szanse malego czlowieka
    • nuzwykrzyknikiem Kilka uwag 18.04.08, 17:55
      1. Przytłaczająca większość uwag krytycznych, zawartych w
      komentarzach do artykułu, w ogóle nie odnosi się do meritum.

      2. Większości komentujących brak świadomości, że tego rodzaju
      badania bazują na uogólnieniach - wartość takich badań polega,
      między innymi, na trafności tych uogólnień. Dlatego teksty typu "mój
      tata też pił, bił, w domu sie nie przelewało i pochodzę ze wsi, a
      skończyłem studia i jestem profesorem matematyki na Harward" nie
      stanowi "obalenia" tez zawartych w tekście.

      3. Fryzjer-gej... Ktoś napisał, że po pierwsze, nie jest gejem, a po
      drugie, nie 1000 zł a 50 za strzyżenie. 50 złotych za strzyżenie
      licealisty to mało? A tak w ogóle, to już tak funkcjonuje, że dobrzy
      fryzjerzy muszą być gejami. W moim mieście też najmodniejszy fryzjer
      to "gej", chociaż czy jest gejem naprawdę, to chyba nie ma
      znaczenia :)

      4. Zauważcie, że krytyka autorki badań, idzie po liniach sprzecznych:
      a) autorka zmysla, kłamie, dała sie nabrać, fałszuje wyniki pod tezę
      b) autorka odkrywa rzeczy dobrze znane od 30 lat, pisze
      banały, "oczywiste oczywistości"

      Skąd taki opór przeciw tezom zawartym w tekscie?
      Według mnie, bierze się stąd, iż badania te dotyczą obszarów
      rzeczywistości, na temat których ludzie mają (bo muszą) swoje
      wyrobione, przemyślane zdanie, które pełni w granicach ich
      światopoglądu istotną funkcję. Naruszenie tych "prywatnych prawd"
      przez tego rodzaju badania czy wnioski z badań budzą żywiołową
      reakcję.

      Ale, o ile coś tam się studiowało, to powinno się wiedzieć, że język
      nauki, i "prawdy nauki" trzeba traktowac odpowiednio. Brak dystansu
      jest niewskazany.

      Postawmy pytanie: Jak w takim razie powina wygladać merytoryczna
      krytyka takich badań?

      Na przykład tak:
      - Pokazanie, że to nie "kapitał kulturowy" lokalizuje daną młodzież
      w Sorbonach, ale rzeczwista ułomność psychiczna

      - Obalenie tezy, że testy diagnostyczne są "źle skonstruowane"

      - Udowodnienie, że nie ma dysproporcji w zamożności rodziców dzieci
      ze szkoły A i B.

      - pokazanie, że swiatopogląd młodzieży ze szkoły A i B się nie różni

      - Wykazanie, że nie ma korelacji między zamożnością rodziców i drogą
      kariery / losami dzieci (w danym przypadku)

      - Wykazanie, że młodzież szkoły A, poddana gruntownym,
      wszechstronnym i możliwie obiektywnym testom na inteligencję
      (neutralizujących kapitał kulturowy) znacząco różni się w
      uzyskiwanych wynikach od tych, osiąganych przez szkołę B.

      I tak dalej. Podważać można takie badania na przeróżne sposoby,
      zarówno poprzez "atak" na metodę, jaki i inne elementy badań
      (praktyczne i teoretyczne). Ale nie - na litość Boską, poprzez
      prywatne impresje.


      Niech impresje pozostaną impresjami, wtedy nie będą denerować i nie
      przysłonią ambicją dokopania naukowcowi czegos wartościowego, co
      może w nich tkwić.
      • a_weasley Re: Kilka uwag 18.04.08, 19:03
        nuzwykrzyknikiem napisał:

        > 1. Przytłaczająca większość uwag krytycznych,
        > zawartych w komentarzach do artykułu, w ogóle
        > nie odnosi się do meritum.

        Czyżby?
        Przytłaczająca większość uwag krytycznych, o ile się orientuję, odnosi się do
        opisu pewnej rzeczywistości zawartego w artykule. Nie chodzi o Gimnazjum im.
        Boobalka Pierwszego w Wolkenkuckucksheim na Wyspach Hula-Gula, tylko o liceum w
        Gdyni, przed którym stoi drogowskaz do uczelni. Takie liceum istnieje. Jedno. A
        opis rzeczywistości ma się, jak słyszymy od licznych świadków, do tejże
        rzeczywistości jak pięść do nosa.

        > 3. Fryzjer-gej... Ktoś napisał, że po pierwsze,
        > nie jest gejem, a po drugie, nie 1000 zł a 50
        > za strzyżenie.

        I zachodzę w głowę, jaką trzeba być kretynką, żeby to 1000 zł w zestawieniu z
        półrocznym terminem zapisów bezkrytycznie łyknąć...

        > 50 złotych za strzyżenie licealisty to mało?

        Mało nie jest, ja płacę za fryzjera pół tego, ale różnica między 50 a 1000 jest
        wyraźna.

        > 4. Zauważcie, że krytyka autorki badań, idzie
        > po liniach sprzecznych:
        > a) autorka zmysla, kłamie, dała sie nabrać,
        > fałszuje wyniki pod tezę
        > b) autorka odkrywa rzeczy dobrze znane od 30 lat,

        Z niczego nie wynika, że nie można w jednym miejscu napisać komunału, a w drugim
        bzdur.

        > Skąd taki opór przeciw tezom zawartym w tekscie?

        Nie przeciwko tezom, tylko przeciwko pisaniu bzdur. Przeciwko uogólnieniom, z
        których wynika, że Trójka to dzieci burżujów z mieszkań o pięciocyfrowej cenie
        za metr.
        • nuzwykrzyknikiem Re: Kilka uwag 18.04.08, 19:27

          a_weasley napisał:

          > > Skąd taki opór przeciw tezom zawartym w tekscie?
          >
          > Nie przeciwko tezom, tylko przeciwko pisaniu bzdur. Przeciwko uogólnieniom, z
          > których wynika, że Trójka to dzieci burżujów z mieszkań o pięciocyfrowej cenie
          > za metr.
          >

          Otóż to. Gdyby ktoś chciał porządnie dowalić autorce, czy po prostu podważyć jej
          tezy, mógłby to łatwo zrobić ( w sensie sensownej próby przywalenia),
          uwidaczniając, że "nieprawdą jest, jakoby do szkoły X chodziły dzieci rodziców
          zarabiających znacząco więcej od tych, ze szkoły Y", Bądź też , że "nieprawdą
          jest, że do szkoły X chodzi znacząco większa ilość dzieci, mieszkających w
          dobrych dzielnicach, aniżeli w szkole Y"

          Na podstawie tekstu, można sądzić, że autorka sprawdziła, jak się to
          przedstawia, in situ.

          Dopóki ktoś nie przedstawi dowodów, że rzecz się ma inaczej, będę dawał wiarę
          autorce. Myślę, że punkt "baza materialna młodzieży" stanowi istotny punkt w jej
          pracy, i jakieś szacunkowe chociażby, dane tam podaje.
          • a_weasley Re: Kilka uwag 18.04.08, 21:01
            nuzwykrzyknikiem napisał:

            > uwidaczniając, że "nieprawdą jest, jakoby do szkoły X
            > chodziły dzieci rodziców zarabiających znacząco
            > więcej od tych, ze szkoły Y",

            W zupełności wystarczy "nieprawdą jest, jakoby do szkoły Z chodziły en masse
            dzieci z dzielnicy willowej" (padła generalizacja "Uczniowie szkoły Z mieszkają
            w dzielnicy o charakterze willowym, gdzie mieszkania kosztują...")

            > Bądź też , że "nieprawdą
            > jest, że do szkoły X chodzi znacząco większa ilość
            > dzieci, mieszkających w
            > dobrych dzielnicach, aniżeli w szkole Y"

            A tego akurat nikt nie kwestionuje.

            > Na podstawie tekstu, można sądzić, że autorka
            > sprawdziła, jak się to przedstawia, in situ.

            Mhm. Była na parunastu lekcjach.

            > Myślę, że punkt "baza materialna młodzieży" stanowi
            > istotny punkt w jej pracy, i jakieś szacunkowe
            > chociażby, dane tam podaje.

            Możesz myśleć co chcesz, ale z artykułu nie wynika ani pół cienia poszlaki.
            • nuzwykrzyknikiem Re: Kilka uwag 19.04.08, 02:15
              a_weasley napisał:

              -Możesz myśleć co chcesz, ale z artykułu nie wynika ani pół cienia poszlaki.

              Z artykułu nie, bo to tylko artykuł, ale przecież sens tego artykułu leży w tym,
              że odnosi się do jakiś badań.

              Jeżeli za artykułem nie stoją żadne badania, to oczywiście artykuł nie ma
              żadnego sensu. Zakładam jednak, że autorka przeprowadziła owe badania w stopniu
              (przynajmniej dla niej, według niej) wystarczającym.

              To, czy uczniowie tej szkoły na ogół zamieszkują w bardzo drogich
              mieszkaniach/willach, czy tylko częściowo rzecz taka ma miejsce, ma chyba
              znaczenie tylko dla uczniów i rodziców tej szkoły. Dla uzasadnienia tezy
              wystarczy, żeby mieszkali w mieszkaniach przeciętnych i lepszych. Polska to
              jeszcze nie Zachód, gdzie pozycjonowanie poprzez miejsce zamieszkania się
              doprecyzowało, i odzwierciedlało adekwatnie status rodziców.

              To, że badaczka była tylko na kilkunastu lekcjach, nie jest żadnym argumentem.
              Jaka ilość byłaby satysfakcjonująca?

              Krytycy zawsze powiedzą, że autorka oparła się tylko na jednej/dwóch/10/100
              szkołach, podczas gdy szkół jest w Polsce wiele tysięcy.

              Ta praca ma sens jako przyczynek do analizy problemu, a nie jako jakaś
              ostateczna diagnoza systemu polskiej edukacji czy stanu społeczeństwa.

              Takie jednoosobowe badania, oparte w dodatku na badaniu 2 szkół mają wartość
              względną. Ale nie oznacza to, że nie mają żadnej wartości.

              Lepsze byłyby badania przeprowadzone przez 100 osób, w oparciu o 200 szkół. I
              tak dalej.
              • nuzwykrzyknikiem Re: Kilka uwag 19.04.08, 02:46

                p.s.

                Napisałeś, że autorka pisze "komunały"

                Ale dla kogo są to komunały?

                Nie jestem pewien, czy teza, że takie czynniki, jak zamożność rodziców, ich
                wykształcenie, miejsce zamieszkania, stan rodziny mają istotny i najczęściej
                przesądzający wpływ na losy dziecka i jego późniejsze ulokowanie się w
                strukturze społecznej, jest komunałem...

                Myślę, że ten komunał jest komunałem tylko dla ludzi nauki. Człowiek normalny
                raczej będzie twierdził, że przesądzają cechy charakteru rodziców i dziecka, a
                nie jakieś materialne czy geograficzne determinanty.

                Mało kto postrzega siebie statystycznie - perspektywa indywidualna z reguły nie
                interesuje się takimi rzeczami.
              • a_weasley Re: Kilka uwag 19.04.08, 16:13
                nuzwykrzyknikiem napisał:

                > a_weasley napisał:
                >> -Możesz myśleć co chcesz, ale z artykułu
                >> nie wynika ani pół cienia poszlaki.
                > Z artykułu nie, bo to tylko artykuł, ale przecież
                > sens tego artykułu leży w tym, że odnosi się do
                > jakiś badań.

                A brak sensu leży w tym, że się odnosi do badań następujących:
                > Badała pani, czy szkoła publiczna wyrównuje
                > szanse uczniów. Najpierw w "Sorbonie", potem w
                > jednym z najbardziej prestiżowych liceów w Polsce.

                Sapienti sat!

                > Jeżeli za artykułem nie stoją żadne badania,
                > to oczywiście artykuł nie ma żadnego sensu.

                Amen.

                > Zakładam jednak, że autorka przeprowadziła
                > owe badania w stopniu (przynajmniej dla niej,
                > według niej) wystarczającym.

                Dla niej, może. Dla mnie niespecjalnie.
                To, co zaprezentowała, nijak się ma do ambitnego zamiaru "zbadania, czy szkoła
                publiczna wyrównuje szanse uczniów". To mógłby być najwyżej kolejny reportaż pt.
                "dwa światy".
                Mógłby. Gdyby nie rozmijał się z rzeczywistością tak, jak to - przynajmniej w
                stosunku do jednego z nich - zostało w tej dyskusji wykazane.
                • nuzwykrzyknikiem Re: Kilka uwag 19.04.08, 17:30
                  Ale przecież te dywagacje nie mają większego sensu.

                  Właściwym bohaterem tego artykułu / rozmowy jest konkretna praca badawcza,
                  której nikt na oczy nie widział. Reszta, to luźny materiał dziennikarski, nie
                  wiadomo czy autoryzowany.

                  Błędem jest (moje zdanie), że dyskutuje się tutaj o konkretnej szkole czy
                  szkołach. Dane o tych szkołach powinny być zamazane.

                  Tymczasem, dla 99% czytelników nie ma żadnego znaczenia, gdzie się te szkoły
                  mieszczą, bo problem jest ogólny i dotyczy całej edukacji w Polsce, a nie
                  jakiejś szkoły konkretnej.
    • alexandra220 Elita nie spotka Downa 18.04.08, 18:06
      robiac poprzedni wpsi nie czytalam artykulu do konca.. jednak nie do
      konca o to chodzi.. bogaci starzy na pewno daja mozliwosci lepszego
      startu.. artykul jednak jest glupi i zalosny - jest taka sekcja
      ktora sie wiesza na pierwszej stronie gazety.pl.. sa one pisane
      własnie przez glupie nieco pretensjonalne pindy czasem nieco
      żałosne..

      ten artykul odzwierciedla wlaśnie cos czego nie moge znieśc patrząc
      czasem na stacje muzyczne dla dzieci, gdzie teledyski kręci albo
      zleca przyglupi straigh headed samiec.. ostatnio dojrzalam starszny
      wpluyw testosteronu czyli gangsars oraz dziweczki jako jedyne
      promowane tam modele ale też jakiś żałosny temat o awansie
      spolecznym murzyna ktorego az ciska z bólu ze nie ma tego bentleya
      ktorym smignela mu przed oczami jakas cipka obejrzawszy sie za
      siebie.. on nie moze wyjsc z siebie ze nie zalozy tej bluzy
      armaniego.. potem dwoch innych i juz maja swoja elite - dom za
      bilion i mercedesa.. rapuja juz smialo z torba vuittona, merolem
      przy pasie strtowym swojego samolotu.. ilez synonimow wielkiego
      luksusu ich nagle otacza;-) ten artykul jest własnie nieco taki..

      autorka nie zwraca przeciez uwagi na to ze 17latek wierzy ze nie
      powinien sie pokazywac w sklepie gdzie cowary maja nizsze ceny czyli
      rossmann vs sephora - to sa jakies rozpuszczone bachory z rodzin bez
      dobrych tradycji..

      chociaz jasne - mozna sie zastanowic jak podniesc jakośc nauczania w
      liceach z gorszych dzielnic.. tak aby dawaly mozliwosc dostania sie
      na studia chocby zaoczne - przeciez tu rodzice nie zawsze sa w
      stanie sfinansowac dziecku jeszcze okres studiow
    • linnvv Elita nie spotka Downa 18.04.08, 18:07
      Muszę niestety przyznać że tekst ma realne odzwierciedlenie w
      otaczającej rzeczywistości. Znając życie wyniki tych badań trafią na
      stos bezużytecznych kartek i nikt nie zrobi czegokolwiek aby życie
      tych ludzi z "Sorbony" chociaż minimalnie się zmieniło na lepsze.
      Demokracja to utopia, mit wewnątrz krórego się żyje i pozwala
      zaspokoić potrzebę równości i sprawiedliwości społecznej która nie
      jest możliwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka