Dodaj do ulubionych

Świat w kawałkach

16.04.08, 00:46

Dając uczniom zgodę na czytanie opisu świata we fragmentach, dajemy im także
przyzwolenie na uczenie się po łebkach, na lizanie świata, a nie na jego
poznawanie i rozumienie.

******************************

Serwując fragmenty wiedzy, doprowadza się do sytuacji, w której uczeń zaczyna
się zastanawiać nad doborem owych fragmentów. Jeżeli jedne fragmenty wybrano,
to znaczy, że inne ocenzurowano. To budzi nieufność ucznia do systemu edukacji.

Obserwuj wątek
    • ril Świat w kawałkach 16.04.08, 11:32
      "Dając uczniom zgodę na czytanie opisu świata we fragmentach, dajemy im także
      przyzwolenie na uczenie się po łebkach, na lizanie świata, a nie na jego
      poznawanie i rozumienie. Jakakolwiek refleksja nad światem wymaga wiedzy, a nie
      wiedzy poszatkowanej."
      Nie można poznać i zrozumieć świat inaczej niż we fragmentach, bo całości wiedzy
      jest za dużo. Jeśli potrzebuję się dokształcić z jakiejś dziedziny wiedzy, np.
      sytuacji politycznej w Wietnamie, bo tam się tymczasowo przeprowadziłem, to z
      konieczności poznaję fragmenty. Nie przeczytam przecież całościowego,
      wyczerpującego opisu nawet jednego państwa świata. Z fragmentów informacji
      zebranych głównie w internecie buduję obraz, który jest niepełny, bo inny być
      nie może. I nad nim dokonuję refleksji.
    • przekorny_plus Świat w kawałkach 16.04.08, 12:43
      Nie mam pewności, czy pomysł zreformowania kanonu lektur przez zamianę mniejszej
      liczby całych dzieł na fragmenty ich większej liczby jest dobry czy zły. Mam
      jednak świadomość, że wiedza wyniesiona ze szkoły, traktowana jako repertuar
      pamiętanych faktów, jest tak czy tak bardzo fragmentaryczna. Mówienie, że każdy
      wykształcony człowiek wie, co było symbolem Artemidy, jest oczywistą bzdurą. Do
      tego typu quizowych pytań amatorzy przygotowują się miesiącami. Nie na tym
      powinno polegać wynoszone ze szkoły wykształcenie. Jak bardzo mądrze powiedziała
      w niedawnym wywiadzie pani Agnieszka Kłakówna, trzeba najpierw wiedzieć, o czym,
      jak i po co chcemy z uczniami rozmawiać, a dopiero do tego "kanonu" dobierać
      lektury. Jest już mniej ważne, czy będą to całe dzieła czy fragmenty. A
      twierdzenie Pitagorasa, którego pewnie co drugi wykształcony obywatel nie
      potrafi zacytować i sensownie użyć? A tabliczka mnożenia? Najpierw określmy, na
      czym ma polegać elementarna kompetencja matematyczna (mathematical literacy), i
      do niej dobierajmy tzw. treści. Nie odwrotnie.
    • acc4 Skończmy z hipokryzją 16.04.08, 13:20
      Nikt nikomu nie broni czytać. Każdy może czytać co chce i kiedy
      chce: nawet Ucztę Trymalchiona w V klasie szkoły podstawowej. Ile z
      tego zrozumie, to inna sprawa. Jak dorośnie przeczyta drugi raz, a
      wtedy zrozumie więcej. A jeśli do tego drugiego razu nie dojdzie,
      dla literatury żadna strata. Ludzie powinni sięgac po książki z
      własnej nieprzymuszonej woli. To, że coś jest w spisie lektur, nie
      znaczy, że jest czytane. W szkole czytane są wyłącznie streszczenia
      i bryki, a najważniejsze lektury szkolne znane są głównie z
      ekranizacji. Skończmy z fikcją, że literatura jest dla wszystkich.
      Nie jest, nie była i nie będzie. I tak jest dobrze. Musimy się
      różnić, nie możemy wszyscy wychodzić ze szkoły ukształtowani pod
      jeden strychulec. Wyobrażam sobie mądrego i myślącego człowieka,
      który nigdy nie miał w ręku "Potopu" (przecież to
      zwykłe "czytadło").
    • malpa-z-paryza przestanmy uczuc kiczu literackiego w szkolach 16.04.08, 15:32
      jestem z tej generacji, gdzie nie bylo ani kubusia Puchatka ni Gombrowicza, ale za to Sienkiewicz i inne narodowo patriotyczne lektury. Aby przebrnac przez ten ta "literature" nudna, sztywna czytalam ja fragmantycznie aby przerbnac przez lekcje. Rezultat taki, ze znienawidzilam literatue polska.dopiero bedac na obczyznie, po owladnieciu innego jezyka, ktory pozwolil mi do dotarcia tajemic jezykowych, moglam odkrycz wrescie bogactwo literatury swiatowej. To tutaj na obczyznie poznalam Gombrowicza, Milosza, natepnie nowa literature polska, jak Stasiuk, Tokarczyk... uf.
      uwazam, ze trzeba przewietrzyc lektury szkolne, Sienkiewicz byl dobry w latach niepodlegolosci, ale dzisiaj? mlodzi wola Harry Pokera... niz nationalistyczne powiesci.. badzmy otwarci, czytajmy raczej luis Sepulveda czy Amos Oz....
      • katczerwonychszmat wal się antypolska gnido dworska 16.04.08, 22:14
    • zebrapaintedhorse Świat w kawałkach 17.04.08, 04:48
      Ciekaw jestem, ilu z ankietowanych, ktorzy sa za utrzymaniem
      klasycznych lektur, sami je czytali. Czy interesuja sie literatura i
      czytaja ksiazki. A moze stosuja podwojny standard: wiemy, co dobre
      dla mlodziezy, ale nas to nie dotyczy.
      Watpie czy 'Trylogia' jest tak wybitnym dzielem literackim, aby ja
      cztac w calosci. Ta sama historia jest opowiadana 3 razy: wojna,
      milosc, porwanie dziewczyny (przez zdrade), nieudane zaloty,
      uwolnienie dziewczyny, etc. Podobny watek jest w 'Quo Vadis'.
      ('Quo Vadis' powinno byc przeniesione z j. polskiego na lekcje
      religi z korzyscia dla obu przedmiotow)
      Poza tym swiat sie zmienia, programy szkolne sa przeladowane a zycie
      toczy sie szybciej niz przed wojna. Jesli dochodza nowe przedmioty i
      nowe, wartosciowe ksiazki, ktore wyksztalcony czlowiek powinien
      znac, to chyba trzeba zrobic pewne zmiany w programie i z czegos
      zrezygnowac.
      Osobiscie,dopiero po skonczeniu szkoly odkrylem naprawde ciekawa
      literature, klasyczna i wspolczesna, na ktora nie bylo miejsca w
      szkole: Steinbecka, Dickensa, Nabokowa, Singera (noblisty urodzonego
      w Polsce), Marqueza itd.
      Dobor lektur powinien zalezec od nauczyciela j. polskiego. Wowczas
      moze i 'Harry Potter' znalazlby sie obok patriotyczno-
      cierpietniczych cegiel.
    • throwend Świat w kawałkach 17.04.08, 08:42
      Przyznam sie od razu - powyżej podstawówki nie czytałem zbyt dużo lektur. W ostatniej klasie technikum przeczytałem 1 (słownie: jedną) lekturę szkolną. I to tylko dlatego, że poleciła mi ja wcześniej koleżanka. Czy to znaczy że nie czytałem? Nie - w tym samym czasie czytałem mniej więcej 3 książki tygodniowo. Diuna, opowiadania Poego, czy Lovecrafta, książki Tolkiena, MacLeana, Lema, Stachury i całą masę innych - polskich i zagranicznych, po polsku i oryginały angielskie.

      Dlaczego nie czytałem lektur? Przede wszystkim dlatego, że dla mnie muszę = nie chcę. Następnie dlatego, że mnie nie interesowały. Mam kilku ulubionych autorów i wiele ulubionych gatunków, ale jeśli nie mam ochoty czytać książek z jakiegoś gatunku to nikt i nic mnie do tego nie zmusi.

      Podobnie jak jeden z przedmówców zastanawiam sie jak wielu z tych, którzy tak bronią przeładowanego kanonu lektur, samemu te lektury czytało...

      Kanon lektur jest przeładowany książkami które mówią o tym samym. Grubymi tomami, których uczeń i tak nie przeczyta bo nie zdąży, nie bedzie miał ochoty, nie spodoba mu się. Większość uczniów i tak preferuje streszczenia. Aby zachęcić do czytania trzeba wybrać książkę, która się tej osobie podoba a nie mówić 'na następny tydzień przeczytajcie to i to, a za dwa tygodnie przerabiamy coś innego'. A do tego sprowadza się 'zachęcanie'. Jaki jest sens czytania całej nudnej książki, jeżeli omawia się tylko mały fragment na dwóch lekcjach? Pewna matematyczka, spytana po co uczymy się całek, odpowiedziała: 'żeby rozwiązywać całki'. Do tego sprowadza się czytanie lektur - trzeba przeczytać żeby przerobić na lekcji. A, że to efektywnie odstraszy uczniów od czytania innych książek, to juz nikogo nie obchodzi.

      Najbardziej jednak zdziwiła mnie ostatnia teza felietonu. Najwyraźniej pani Kolenda-Zaleska uważa, że człowiekiem wykształconym może byc tylko humanista. Mam rozumieć, że jeśli ktoś od poczatku był dobry z przedmiotów ścisłych a humanistyczne mu 'nie szły' nie może byc osobą wyksztalconą? Inżynier, który jest specjalistą w swojej dziedzinie, ale nie ma wiedzy 'krzyżówkowej' czyli np. nie wie czym posługiwała sie Artemida - nie jest, według pani Kolendy-Zaleskiej osoba wykształconą?

      To może do kanonu lektur dodajmy encyklopedię? W całości, bo przecież nie fragmenty...
    • juesej2 Świat w kawałkach 18.04.08, 07:17
      Witam.Pani Katarzyno,prosze dokladnie zapoznac sie z propozycjami
      ministerstwa,bo pisze pani poprostu nieprawde.A ja popieram
      ciecia.Swiat sie zmienia i ludzie sie zmieniaja.Trzeba nowego
      spojrzenia na nauczanie i skonczyc z archiwaliami.....
    • przemek.plywak Świat w kawałkach 19.04.08, 13:11
      mądrze prawi pani Kolenda-Zalewska, tylko o czym? Sama nie tylko we
      fragmentach nie przeczytała proponowanego spisu lektur, ale nie
      przeczytała go wcale (skoro i Zbrodnia i kara, i Hamlet mają być
      czytani w całości, a Wojny i pokoju czy Nad Niemnem nie ma tam
      wcale). I wypowiada się. Taka wykształcona!
      Wstyd, pani redaktor, lepiej czytac, choćby we fragmentach...

      A swoją drogą, to Mitlogię na pewno Pani przeczytała w całości? I co
      to jest całość mitologii? Parandowski, Graves, Kubiak? Oni też
      dokonali wyboru, nie napisali wszystkiego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka