Dodaj do ulubionych

Syzyfowy egzamin

    • himo666 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 17:00
      Jeżeli nauczyciel ma gdzieś lektury i zajmuje się bzdetami typu gramatyka i
      interpunkcja która na egzaminie może nie być AŻ tak ważna to problem szkoły. Ja
      do egzaminu miałem omówione wszystkie obowiązkowe lektury i bez problemu mogłem
      napisać swój egzamin (rok temu). Widać, że gimnazja z roku na rok robią się
      gorsze. Nauczyciele mają w głębokim poważaniu egzaminy końcowe i zajmują się
      rzeczami kompletnie niepotrzebnymi. I jeszcze ten zabawny powód powtórzenia
      egzaminu "bo dziecko straci punkty i nie pójdzie do dobrego liceum". To nie
      problem MEN, że nauczyciel nie omawia lektur na czas tylko zajmuje się
      wycieczkami albo rzeczami mniej ważnymi. W dobrych gimnazjach lektury są
      omawiane do połowy marca albo początku kwietnia i nikt nie robi tam rabanu o
      takie rzeczy.
    • ryszard1948 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 17:15
      O co ta cała awantura? Rok szkolny knczy sie za wczesnie. Dwa
      miesiące z 10 to duzo. Po egzaminie mało kto chodzi do szkoły.
      Nauczyciel wymagajacy od ucznia pracy od początku roku jest wzywany
      na dywanik u dyrektora - za przemoc wobec ucznia. W oświacie jest
      horror ale nikogo to nie obchodzi bo MEN woli robic tzw. rewolucję w
      gimnazjach. Prawdziwą rewolucja polegałaby na WYMAGANIU pracy i
      jej efektów od ucznia. Jeżeli nie przeczytasz na czas lektury -
      ocena ndst i w konsekwencji powtarzanie klasy. To samo dotyczy
      innych przedmiotów. Moze wtedy 14-15 latki przestałyby miec czas na
      oblizywanie się wzajemne na środu ulicy. Trzeba zmienić uklad roku
      szkolnego: rozpoczecie 16 sierpnia, zakończenie 5 czerwca. Potem
      egzaminy gimnazjalne i maturalne. Bez opuszczania lekcji. Należy
      zlikwidowac praktykę 1 godziny przedmiotu w tygodniu - to jest
      strata czasu (a dotyczy przedmiotów przyrodniczych). Jest jeszcze
      wiele potrzebnych i możliwych zmian, ale MEN woli po cichu robic coś
      co nie ma rak ani nóg. POTRZEBNA JEST PRZYNAJMNIEJ ROCZNA DYSKUSJA O
      STANIE OŚWIATY W POLSCE. Inaczej będzie brakować nie kilkadziesiąt
      tysiecy inzynierów tylko w ogóle ich nie będzie. Tylko do dyskusji
      nalezy zaprosic doświadczonych praktyków a nie polityków. R.
      • niteczka32 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 17:41
        "Należy
        zlikwidowac praktykę 1 godziny przedmiotu w tygodniu - to jest
        strata czasu (a dotyczy przedmiotów przyrodniczych)."

        Zlikwidować przedmioty przyrodnicze w ogóle?
      • mjacek3 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 18:37
        "Rok szkolny konczy sie za wczesnie. Dwa
        miesiące z 10 to duzo. Po egzaminie mało kto chodzi do szkoły. "

        Zależy kto i do jakiej szkoły.

        W Warszawie z testu jest 100 pkt, z ocen z przedmiotów kierunkowych 72, ze
        średniej jeszcze 6.

        W znanej mi szkole te właśnie punkty są "biczem" na dwa ostatnie miesiące roku
        szkolnego.
    • kylax Caly ten egzamin ma poroniona forme. 26.04.08, 18:39
      Egzamin gimnazjalny i matura powinny sie skladac glownie z nastepujacych dziedzin:

      matematyka, angielski, fizyka, chemia, geografia, psychologia/wiedza spoleczna,
      podstawy prawa.

      Reszta to niepotrzebne nikomu zasmiecanie mozgu.
      • fretkaa Re: Caly ten egzamin ma poroniona forme. 26.04.08, 18:50
        Po jaką cholerę mi chemia i fizyka? No, po jaką?
        Zamiast tego mogłoby być prawo prasowe i zajęcia z literatury - historie, epoki, różne gatunki, dzieła.

        Reszta to nikomu niepotrzebne zaśmiecanie mózgu.
        • kylax Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 18:54
          Jezeli zalezy Ci na silnym, bogatym i poteznym panstwie, inwestujesz w
          matematykow, fizykow, chemikow, inzynierow, prawnikow, finansistow oraz medykow.

          Jezeli zalezy Ci na wyglodnialej Afryce, inwestujesz w poetow.
          • fretkaa Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 18:59
            O tak. Zabijmy pisarzy, poetów, dziennikarzy, historyków, polonistów i filologów klasycznych, wszakże osłabiają nasze państwo, dążące do siły! Wyrzućmy najlepiej język polski ze szkół, bo to przecież zacofanie, na zachodzie języka ojczystego nie uczą dzieci w szkołach.
            A małych humanów, niczym w starożytnej Sparcie, wywożą podczas zimy w góry.
            Bredzisz, drogi człowieku.
            • tenshin_jiyuu Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:22
              i jeszcze z PO! przecież przemysł zbrojny też dźwignią gospodarki i źródłem siły
              państwa.

              A jak będziemy mieć już tych fizyków i prawników to zbudujmy sobie atomówkę.
              • kylax Podalem tylko na co kladzie sie nacisk w Korei S. 26.04.08, 19:32
                Koreanski (poludniowy) system edukacji jest jednym z najlepszych na swiecie
                (obok finskiego i kanadyjskiego). W tejze Korei nacisk kladzie sie glownie na
                matematyke, nauki scisle oraz angielski.

                Nie mam nic przeciwko humanistom, ale nie uwazam, ze powinnismy produkowac setki
                tysiecy potencjalnych bezrobotnych, o zerowych kwalifikacjach.
                • fretkaa Re: Podalem tylko na co kladzie sie nacisk w Kore 26.04.08, 19:41
                  Mój Boże, człowieku, przepraszam Cię naprawdę! Ja nie podejrzewałam, że ty chcesz z Polski stworzyć państwo typu Korea! Zacny człecze!
                  A potencjalnie bezrobotnym moze zostać każdy. Potencjalnie.
            • istna Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:39
              Ale wiesz.. Przyjmowanie co roku tysięcy młodych ludzi na kierunki typu
              historia, socjologia, filologie rozmaite, to jest w sumie świństwo. Wobec nich
              samych. Ja nie mówię, żeby od razy wywozić nadwyżki na Syberię:> Ale na litość
              boską, nie produkować rokrocznie tysięcy magistrów, którzy w zasadzie z dyplomem
              w zębach mogą się udać do urzędu pracy. Albo zasiąść w sklepowej kasie. Ty
              jesteś bystra dziewczyna, ciebie to pewnie nie dotknie, ale sama zobaczysz, jak
              się potoczą losy twoich kolegów-humanistów.
              • fretkaa Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:43
                A nożyk-widelczyk będą moi kumple po fachu mieli żyłkę przedsiębiorczości i jakiegoś sprytu w sobie? ;)
                • istna Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:45
                  Pewnie tak. I wtedy otworzą hurtownię czegoś i zrobią kokosy;>
                  • fretkaa Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:47
                    Hurtownię puszek z wiedzą humanistyczną i tę wiedzę w puszkach na eksport! ;)
                    • istna Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:50
                      No tak to trochę jest: najlepsi zostają na uczelni i produkują hurtowo
                      kolejnych, którzy jadą zmywać gary w UK:>
                      Pewnie przesadzam, ale czy bardzo?
                      • fretkaa Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:53
                        No, nieco przesadzasz. Humanistyczne studia to np. prawo. Nie słyszałam jeszcze o prawniku, który zmywa gary w UK. (;
                        • istna Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 19:58
                          Aha, mam cię, nieuważnie czytasz:) Nie mówiłam o "wykształceniu humanistycznym".
                          A prawnicy też nie mają tak różowo, problemy z dostaniem się na aplikację,
                          zamknięte środowisko, dziedziczność zawodu, etc. Ja tam nie mam pewności, czy z
                          tych każdy dzieciaków upchanych jak śledzie w salach wykładowych UJ będzie miał
                          szansę pracowania w zawodzie.
                          • fretkaa Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 20:02
                            Cholera, wyszła ma ułomność i słabość. :P
                            Nie mówię, że mają różowo. Mało kto ma różowo. Ale nie trzeba stawiać sprawy tak, że 'humany' nie mają szans na sensowną pracę, a poezja to niepotrzebne świństwo, o. :)
                            • istna Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 20:07
                              Nie ma szans wielu z nich, bo tak wykształconych osób rynek pracy może wchłonąć
                              jakąś określoną ilość. Problem jest z nadprodukcją.
                              A co do poezji, to proszę mi nie wkładać w usta słów trolla katofoba:)
                              • fretkaa Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 20:13
                                Absolutnie nie wkładam ci w usta jego słów. Mówię tylko ogólnie o co mi chodzi ;)
                                • istna Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 20:33
                                  Rozumiem, rozumiem. Mam nadzieję, że z wzajemnością:)
                                  • fretkaa Re: Chcesz wiedziec dlaczego? 26.04.08, 20:37
                                    Oczywiście. :)
    • alazoz Syzyfowy egzamin 26.04.08, 19:45
      ludzie ja tu czegoś nie rozumiem!!!!!!!!!!!! to jest kanon lektur obowiązkowych w 1 i 2 klasie gimnazjum i to powinno być przerobione.
    • chamier04 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 20:07
      Co te matki zarzucają??? W podstawie programowej są te lektury.
      Chociaż pani minister od edukacji chciała wycofać Żeromskiego, ale
      tego nie zrobiła. To nauczyciele ponoszą wine, że w podstawie
      programowej nie umieścili tam Żeromskiego i Kamińskiego. To nie
      wina "tych" z góry. To był test, a na teście nie zawsze się zna
      odpowiedź...
    • synaps Legutko, Hall, ale ekipa, pożal się Boże 26.04.08, 20:41
      CO ruch to wpadka. Gdyby dotyczyło to produkcji muterek - pół biedy.
      Ale uświadomcie sobie, że swoimi nieprzemyślanymi decyzjami,
      arogancją,
      brakiem określonych, jednoznacznych wyznaczników wiedzy NISZCZYCIE
      ŻYCIE MŁODYCH LUDZI. To nie nauczyciele są winni tylko WY!!!
      Pieścicie swoją próżność kosztem systemu edukacji, który pod waszymi
      rządami działa gorzej i gorzej, i gorze!

      Waszym obowiązkiem jest ten system wspierać. Czyli nuczycieli - to
      oni uczą. A gnoicie ich przy każdej okazji. Nikczemne to i
      podłe...Mali ludzie na wysokich stołkach.
    • ciuffcia Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 20:48
      PO PIERWSZE, DO CHOLERY !
      - Tam było do wyboru, Syzyfowe Prace LUB Kamienie na szaniec... a nie I. Jeśli
      Wasza gazeta nie potrafi pisać autentycznych artykułów to wybaczcie.
      - po drugie to jest wina nauczycieli, bo wiedzieli, że te lektury są ważne i
      powinni je przerobić już w 1 i 2 klasie tak, jak moja polonistka. Zrobiła, co
      miała zrobić i obie lektury mieliśmy przerobione.
      - egzamin NIE POWINIEN być powtarzany, bo to by było nie sprawiedliwe w stosunku
      do reszty...
      Mówicie, niesprawiedliwością jest to, że TEGO nie przerabiali, ale to przecież
      DWIE lektury, które raczej się przerabia już w 2 klasie. Nie powiecie mi, że
      nauczyciele TAK ważne książki zostawili na koniec roku ! A co ? Kamizelke,
      Tristiana i Izoldę i Bóg wie jeszcze co przerabiali przez te 2,5 roku ? Nie
      wygłupiajmy się !

      Nie wiem... co sobie myślicie, ale ja tego drugi raz nie napiszę. Mają problem.
      • kol.3 Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 21:14
        W oświacie od lat panuje niesamowity bałagan, żeby nie powiedzieć
        gorzej. Pozwolono na dużą dowolność programową, na programy
        autorskie z naiwną myślą, że źle opłacany nauczyciel będzie ciągnął
        uczniów w górę i budował ambitne programy nauczania. Teoretycznie
        istnieje minimum programowe. Ale potem okazuje się, że nauczyciel w
        gimnazjum nie przerabiał sinusów i cosinusów a na egzaminie są, na
        biologii nie było mowy o hormonach, na egzaminie są. Książki pisze i
        wydaje każdy kto ma chody w MEN (MEN zatwierdza podręczniki)
        prezentując w nich niepoparte naukowo osobiste teorie. W swoim
        czasie bulwersujące było korzystanie w gimnazjach z książki do
        biologii pt. "Ciekawa biologia", w którym autorzy zaprezentowali
        własną teorię że słoń jest drapieżnikiem ponieważ zjadając banany
        zmniejsza ich populację. O hormonach w podręczniku nie było bo po
        co. Itd. itd.
        Nie wiem czy jednolity program nauczania i ostro określone i
        egzekwowane wymagania co powinno być przerabiane nie byłyby jednak
        praktyczniejsze.
      • kati6161 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 13:10
        Ja tez tego nie napisze drugi raz. Nawet nie mam zamiaru. Jestem taka zla ze nic mnie do tego nie przymusi. NA PEWNO!!!
        • ciuffcia Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 17:06
          Choćby mnie tam siłą zaciągnęli !
    • kajarek_73 Syzyfowy egzamin 26.04.08, 23:01
      Czas wreszcie ruszyć to całe towarzystwo!!!Nikomu się nie chce czytać...a
      egzamin można napisać na 60% w ogóle nie chodząc do szkoły...
      O TAKE POLSKE WALCZYLIŚMY...
    • corvvin Re: Syzyfowy egzamin 26.04.08, 23:09
      Ludzie dzielą się na samouków i nieuków.
    • abc123d Syzyfowy egzamin 26.04.08, 23:14
      Każdy nauczyciel, nawet stażysta rozpoczynający pracę, wie, że
      powinien w ciągu 3 lat pracy w gimnazjum obligatoryjnie
      uwzględnić "Podstawy programowe kształcenia ogólnego". Jest to
      wiedza tak podstawowa, że dziwi fakt, że ktoś, kto zajął się tym
      tematem, do niej nie sięgnął, choć z godną podziwu pewnością siebie
      zapewnia czytelników: "Sprawdziliśmy.."
      W tychże "Podstawach..." w sposób oczywisty wskazane są oba
      wymagane na egzaminie utwory. Każdy szanujący się polonista wie, że
      nie omawia z uczniami wyłącznie lektur, które go fascynują, lecz
      przygotowuje młodych ludzi do dalszego kształcenia. A to oznacza,
      że - czy mu się przy tych lekturach nudzi czy też nie - omawia je
      dla dobra swoich uczniów, gdyż może to zostać sprawdzone podczas
      egzaminu. Poloniści w gimnazjum, a także egzaminatorzy od lat biją
      na alarm - młodzież nie czyta lektur. Biedni gimnazjaliści śmieją im
      się w twarz, dowodząc cynicznie, że nie odczuwają takiej potrzeby.
      Większość nauczycieli wbrew temu vox populi omawia wymienione wyżej
      lektury z uczniami, starając się uczynić to w sposób dla nich
      atrakcyjny. Dlaczego w artykule "Syzyfowy egzamin", wyjątkowo
      nierzetelnym, oddaje się głos wyłącznie tym nauczycielom, którzy nie
      wywiązali się ze swoich PODSTAWOWYCH obowiązków? Przecież wszystkie
      programy nauczania, tak zróżnicowane w różnych szkołach, muszą się
      do "Podstaw programowych..." odnosić, a "Standardy wymagań
      egzaminacyjnych" są uszczegółowieniem zawartych
      w "Podstawach..." osiągnięć, wymaganych od uczniów na końcu
      trzeciego etapu edukacji.
      Tłumaczenie, jakoby nauczyciele zaplanowali omawianie tych
      lektur po egzaminie, rozśmieszyłoby nawet przedszkolaka. W jakim
      celu, skoro większość gimnazjalistów czyta je nie z pasji, a właśnie
      po to, by dobrze zdać egzamin gimnazjalny?
      Ponadto, napisanie charakterystyki jednego z bohaterów daje
      uczniom bardzo wiele możliwości (co najmniej 6). Przecież czytając o
      tragicznych doświadczeniach tych bohaterów, musieli coś przeżyć i
      zapamiętać. Nikt nie wymaga od nich streszczenia lektury, tylko
      charakterystyki człowieka, który zmienił się pod wpływem różnych
      wydarzeń...
      Najbardziej dziwi komentarz I. Dzierzgowskiej! Aż się nie chce
      wierzyć, że został rzetelnie przytoczony. Jak specjalistka od prawa
      oświatowego może domagać się zniesienia prawa?
      A "Podstawy programowe ..." są dostępne wszędzie, przede wszystkim
      na stronach MEN.
      I fakt, że w projekcie zmian w "Podstawach" lektury nie zostały
      ujęte, nie jest żadnym argumentem! To dopiero PROJEKT, poddany
      konsultacjom społecznym.
      W świetle obowiązującego prawa lektury powinny być omawiane i mogą
      być uwzględniane w arkuszu egzaminacyjnym. Na koniec dodam, że
      ogromnie się cieszą, że w końcu ktoś odwołał się w arkuszu
      egzaminacyjnym również do lektur obowiązkowych każdego Polaka.
      Polonistka

      • katajed Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 00:02
        Całkowicie popieram!. Na pewno to nie była miła niespodzianka dla
        wielu uczniów i z pewnością warto rozważyć te sytuacje,kiedy w
        planie było omawianie lektury po egzaminie, choć trudno mi
        uwierzyć ,że AKURAT te dwie były tak zaprogramowane. Sytuacja
        uczniów ,którzy nie napisali ,bo nie przerabiali- jest rzeczywiście
        trudna- cierpią nie za swoje winy. Uzdrowi to trochę klimat w wielu
        szkołach ,które ignorują program czując się jakby ponad prawem ,tym
        bardziej ,że od lat chwaliły się wysokimi wynikami z egzaminów-
        przygotowanie do testu kosztem np.omawiania lektur.
      • danuta49 Dzierzgowska specjalistką od prawa oświatowego?;-) 27.04.08, 06:39
        Dzierzgowska jest miernym nauczycielem chemii z zawodówki, ktorego
        polityczne oraz inne uklady i spryt niosly, niosly aż wyniosly do
        stolka sekretarza stanu przy wdrażąniu "reformy" jej i Handkego.I tu
        dopiero dala koncert swojej kompetencji inaczej;-)))))))))))))))
      • ciuffcia Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 09:13
        Boże, w końcu ktoś, kto wypowiada się z sensem.

        Ja rozumiem, że to wszystko jest ZŁE, że to nie wina uczniów, ale w końcu kiedy
        oni to zdążą napisać ? Kiedy to zostanie poprawione ? TAK czy SIAK się do tej
        szkoły nie dostaną, bo nie zdążą.
      • tehanu73 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 11:39
        abc123d napisała:

        > W świetle obowiązującego prawa lektury powinny być omawiane i mogą
        > być uwzględniane w arkuszu egzaminacyjnym.

        Uważam, że nie masz racji - dopóki znajomości lektur nie wpisze się do
        standardów (tak, jak przy maturze), nie wolno tego sprawdzać na egzaminie.
        Nie sprawdza się tego, czego się nie zapowiedziało.

        Pozdrawiam
        >
    • oxeven Syzyfowy egzamin 27.04.08, 00:31
      Podważanie celowości zadania 32 uważam za skandal. Wszystkich
      obowiązuje program i zawsze egzamin do tego programu się odwołuje.
      Czy ktokolwiek podważa zadania z matematyki tylko dlatego, że do ich
      rozwiązania potrzeba znać i pamietać wzór, albo z polskiego bo
      trzeba wiedzieć (!) co to jest metafora. Wiedzieć, a nie umię czytać
      ze zrozumieniem. Konsekwencje powinny być wyciągnięte wobec
      nauczycieli nie realizujacych podstaw programowych - to tylko 5
      obowiązkowych lektur. To co uczniowie czytali, i czy wogóle coś
      czytali. Nie ma sensu powtarzać egzaminu - uczniowie zawsze ponoszą
      skutko niechlujności szkoły i nauczycieli. Jęzeli przez rok nie
      było "pani od chemii" no to będą mieli kłopot, ale czy z tego powodu
      trzeba dla nich organizować powtórny egzamin?
      • maj16 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 01:19
        "Czy ktokolwiek podważa zadania z matematyki tylko dlatego, że do
        ich rozwiązania potrzeba znać i pamietać wzór, albo z polskiego bo
        trzeba wiedzieć (!) co to jest metafora"

        Tylko, że za nie wykonanie zadania z matematyki można stracić góra 6
        punktów! Za samo napisanie danych już otrzymuje się punkt, rysunek
        (jeśli zadanie dotyczy geometrii) - kolejny punkt, itd.
        Za brak zadania 32 traci się 16 punktów!!! To tak, jakby za
        spóźnienie się do pracy karać więzieniem! Ktoś w CKE oszalał!

        • ciuffcia Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 09:05
          mam rozumieć... że tak się bulwersujesz, bo nie napisałaś/eś charakterystyki ?
          Największy tępak by cokolwiek wymyślił...! Nawet na te dwa głupie punkty. No,
          ale... Jeśli KTOŚ jest dobry z polskiego, to te lektury powinien mieć
          przeczytane. Sam z siebie, a nie, że na lekcji, bo wiedzieliśmy wszyscy, ze COŚ
          takiego może się pojawić.

          Niech rodzice już nie wydziwiają z tymi standardami, bo do cholery, za
          przeproszeniem, przecież TRZEBA znać lektury. po co one są ? Jak nie do czytania
          ! Boshe...

          Nauczyciele zawinili... ale uczniowie właściwie też.
          • maj16 Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 22:56
            No to źle rozumiesz. Szkolne egzaminy mam już dawno za sobą. Nie
            jestem też rodzicem tegorocznego gimnazjalisty. I nie chodzi mi o
            to, by wszyscy uczniowie powtarzali test. Mam tylko pretensje
            do "fachowców" układających zadania do egzaminu. Widocznie tak
            traktowali matematykę, jak sporo uczniów czytanie lektur, w związku
            z tym nie potrafią myśleć LOGICZNIE. Nie potrafią przeczytać ze
            zrozumieniem standardów egzaminacyjnych. Nie dochodzi do ich
            świadomości, że rok szkolny trwa do czerwca.
            Na szczęście MEN się obudził i próbuje coś z tym smrodem zdziałać.
            Co do czytania "samemu z siebie" - może lepiej byłoby pozamykać
            szkoły i zacząć się uczyć indywidualnie. Nie tylko polskiego,
            historii, wosu, ale też matematyki, fizyki, chemii. Wystarczy
            program i jazda...
      • ciuffcia Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 09:11
        I nie ma sensu powtarzać egzaminu także dlatego, że CI którzy napisali tą
        charakterystykę i to dobrze napisali... napewno nie będą chcieli TEGO pisać
        jeszcze raz.

        Zezłościłam się na rodziców... na TYCH rodziców, którzy takie bzdury wyciągają.

        Widział ktoś, żeby ktoś, kto chce się dostać do dobrego LO nie czytał lektur ?
        jak mamusia i tatuś mają wielki problem, to niech spytają swoje dzieci.

        JA przeczytałam wszystkie lektury... nawet te, których nie przerabialiśmy, bo
        przecież mogło być WSZYSTKO.

        Jeszcze jedna sprawa. Nauczyciele, którzy przerabiali z uczniami FRAGMENTY
        Syzyfowych to są raczej nie poważni, bo MY Balladyną nawet i Pana Tadka
        przerabialiśmy w całości, bo TAK jest lepiej i więcej się wie. Poza tym to nie
        usprawiedliwia, bo przecież... jak się czyta fragmenty to się opisuje bohaterów,
        prawda ? PRAWDA.
        A, ze NAUCZYCIEL nie przerabiał Kamieni na szaniec z uczniami, bo MY tego nie
        zrozumiemy, to za bardzo w nas nie wierzy. Owszem, książka jest trudna, ale DO
        ZROZUMIENIA. Bo opowiada o ciężkich czasach i o tym jak walczono z przeciwnikami
        polskości

        NIE PRZEGINAJCIE !
        • maj16 Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 23:00
          To pięknie, że przeczytałaś wszystkie lektury, łącznie z tymi,
          których nie przerabialiście. Ciekawe czy również przerobiłaś cały
          (do czerwca) program z przedmiotów ścisłych - czy tu też
          wyprzedziłaś nauczycieli.
    • karrik Jasne, ciekawe po co mieliby omawiac te lektury 27.04.08, 01:13
      Po egzaminie gimnazjalnym praktycznie nie ma już lekcji, a tym bardziej nie ma
      mowy o omawianiu lektur, to tylko wykręt nauczycieli. Inną rzeczą jest program
      lektur, który powinien ulec pewnym zmianom. Wracając do egzaminu, język polski
      to akurat taki przedmiot, do którego
      przygotowywanie się mija z celem. Wystarczy znać podstawowe problemy lektury
      przeczytane w najnędzniejszym bryku. Żeby zdobyć przyzwoitą ilość punktów,
      należy wykazać się znajomością problematykę epoki, a tutaj już wszystko można
      skojarzyć ze sobą, niekoniecznie znając konkretną treść dzieła. Ja sam pisząc
      charakterystykę postaci, oparłem się na treści książki "Siłaczka", której to
      nawet w ręce nie trzymałem. Jedynym źródłem mojej inspiracji było streszczenie
      opowiedziane przez nauczycielkę na jednej z ostatnich lekcji przed egzaminem,
      podczas gdy znakomita większość pisała o bohaterze lektury wałkowanej przez
      kilka lekcji. A moim efektem był najlepszy wynik w szkole z części
      humanistycznej. Egzamin to złe określenie, to raczej test, którego wynik jest na
      siłę uznawany za miarodajną formę sprawdzenia wiedzy.
    • woltron Syzyfowy egzamin 27.04.08, 04:20
      Dla mnie nienormalne jest to, że państwo polskie -w postacie urzędników z CKE-
      postanowiło po siedmiu latach zmienić sposób przeprowadzenia egzaminu z języka
      polskiego, bo tak należy to traktować. Brawo! Wysyłamy jasny sygnał wszystkim
      gimnazjalistom - nigdy nie ufaj państwu, bo w tym państwie nie ma czegoś takiego
      jak tradycja. Nienormalne jest też to, że urzędnicy wymagają przerobienia
      całego programu 3-letniej szkoły w czasie krótszym o trzy miesiące. Od państwa
      polskiego oczekiwałbym by jednak nie podpisywało się pod fikcją.
      • anna-76 iluzją 27.04.08, 05:18
        iluzją państwa , iluzją ...
    • jolunia01 Syzyfowy egzamin 27.04.08, 08:54
      Nie rozumiem w ogóle problemu, dziwi mnie, że program nauczania, czy
      podstawa programowa wskazująca lektury nie jest jednakowa dla całej
      Polski. Moja córka obie te lektury ma w II klasie.
      A nawet gdyby były w III, to wiadomo, że nawet gdyby mieli omawiać
      jedną z tych lektur w maju, to już powinni ją czytać. Dwóch przecież
      przy tak małej liczbie godzin nie omówią.
      • ciuffcia Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 09:20
        Dobry polonista przerabia TAK ważne lektury z uczniami już w 1 i 2 klasie... ja
        również miałam je w 2 klasie i szczerze... to pamiętałam sporo, bo mam bombową
        Panią od polskiego, która wszystko, dokładnie nam wytłumaczyła...:)
        • kati6161 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 13:05
          Popieram popieram. Tez mam wymagającą, ale z drugiej strony bardzo fajną polonistkę, ktora potrafi dobrze przygotowac ucznia do testu (jesli ten oczywiscie chce i tez sie stara). Niech w koncu ci nauczyciele, którzy olewaja przygotowania do testów sie przyłoza do uczenia mlodziezy, bo to w duzym stopniu od nich zalezy, czy ich uczniowie dostana sie do dobrych szkół.
    • costa-costa Syzyfowy egzamin 27.04.08, 11:49
      Sama pisalam kiedys test gimnazjalny. Gdyby wtedy zdarzyla sie taka sytuacja, chcialabym uniewaznienia egzaminu. Tutaj chodzi o dobro dzieci, ktore to pisaly. Na tym egzaminie nie powinno sprawdzac sie kanonu lektur. Tylko nauczyciele wiedza w jaki sposob przerabia sie lektury na zajeciach, jak bardzo czasem przeladowany jest program nauczania. Mogli nie zdazyc... I nie mozna ich za to obwiniac. Wine ponosza tworcy egzaminu. To ich nalezaloby pociagnac do odpowiedzialnosci. A egzamin po prostu powtorzyc. Przez bledy doroslych, nie moga cierpiec dzieci!
      • piotrpepi Re: Syzyfowy egzamin 29.04.08, 02:30
        Niestety autorka tekstów GW Aleksandra Pezda pisząc teksty o egz
        gimnazjalnym, sprawia wrażenie, żę sama ma dziecko, które nie czyta
        lektór szkolnych i ma problem. W GW z dnia 28 04 pod artykułem AP
        zamieszczono posty internautów, wszystkie podtrzymujące tezę autorki
        tekstu. Zapraszam do przeglądu forum, opinie są w 80 % zupełnie
        odmienne !
    • mana76 Syzyfowy egzamin 27.04.08, 13:25
      Kiedy czytam niektóre wpisy, ręce mi opadają. Syzyfową pracą jest walka z
      poglądami społeczeństwa na nauczycieli jako tłukowatych nierobów. Większość osób
      nie wie w ogóle, o czym pisze. Podstawa programowa jest jedna dla wszystkich, z
      tym, że wyznacza lektury na cykl kształcenia - czyli tu dla gimnazjum, nie dla
      poszczególnych klas. Każdy sam ustala, kiedy je omówi, zgodnie z obowiązującym
      rozporządzeniem. Ja jeszcze tylko raz powtórzę - pracujemy do końca roku
      szkolnego. Pisanie, że po egzaminach nic się nie robi...Brak mi słów...Są może
      szkoły, w których się nie robi, ja takiej nie znam. I powtarzam, choć nikt w to
      nie uwierzy, że pracuje się do końca roku szkolnego. Dziwi mnie autorytatywne
      twierdzenie, że dwie wymienione w tym nieszczęsnym zadaniu lektury są
      najważniejsze, powinny być omawiane jako pierwsze (dobrze, że nie wszyscy tak
      myślą, wtedy uczniowie piszący egzamin już nie pamiętaliby ich). Nie wiem, w
      czym są ważniejsze od "Pana Tadeusza", "Dziadów", "Małego Księcia", "Zemsty",
      "Krzyżaków", "Starego człowieka i morze", "Romea i Julii", "Niemców" i
      kilkunastu jeszcze lektur wpisanych w podstawę programową. Wszystkie są tak samo
      ważne, bo są w tym dokumencie. I wszystkie do końca roku powinny być omówione,
      czy się komu wydają ważne, czy nie. Ale omówione w ciągu cyklu kształcenia, nie
      do egzaminu. Opierać w swych sądach należy się na podstawach prawnych a nie na
      widzimisię. Standardy egzaminacyjne nie mówią słowem o lekturach i lektury nie
      pojawiały się w ciągu całej historii egzaminu, bardzo słusznie zresztą, gdyż ma
      on dawać równe szanse w sprawdzaniu umiejętności wszystkim uczniom. Porównanie
      do matury jest niezasadne, matura ma wpisane lektury w standardy, matura kończy
      cykl kształcenia. Tu sytuacja jest inna. Myślę, że jeśli ktoś z CKE, czy MEN
      czyta te wpisy jest przeszczęśliwy, że łatwo wywinie się z całej sytuacji, z
      ogólnym przyzwoleniem społecznym zwali winę na nauczycieli. Wiem jednak, że
      odbędzie się to bez żadnych podstaw prawnych. Bo nie ma żadnego dokumentu
      nakazującego kończyć omawianie programu przed egzaminem, byłoby to bezcelowe i
      nadal nie zapewniałoby równości szans wszystkim uczniom. I doskonale też wiem,
      że nie podzielacie mojego zdania.
      Tehanu dzięki, ze chce Ci się pisać. Jesteś głosem rozsądku w ogólnonarodowym
      linczu.
      • costa-costa Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 15:27
        Mana, a ja sie z Toba zgadzam i w pelni popieram. Konczylam gimnazjum, pisalam
        test. Zdalam bez problemu. A aktualna sytuacja jest nie do pomyslenia. Nie wolno
        obwiniac za ten egzamin uczniow i nauczycieli. Pamietam swoje gimnazjum,
        pamietam przeladowanie materialem lekcji j.polskiego, pamietam lektury, ktore
        byly tak nudne, ze zasypialam czytajac kazda strone...Pamietam tez swoja
        polonistke, ktora wkladala ogrom pracy, w to, zeby przygotowac nas do egzaminu.
        Natomiast, nie pamietam, zeby test ten mial sprawdzac konkretna wiedze z
        konkretnych lektur... Czegos takiego nie bylo i wiem, ze nadal standardy sa
        takie same. Nauczyciel pracuje do czerwca, uczniowe ucza sie do czerwca i nikt
        nie ma obowiazku konczyc materialu przed egzaminem. A wine za to wszystko, Moi
        Drodzy, ponosi, zupelnie niepotrzebna reforma oswiaty. Gimnazjum, test i
        aktualna matura, to kompletna porazka calego systemu nauczania. Blad zostal
        popelniony kilka lat temu, a teraz uczniowe i nauczyciele za to placa. Dyskusja,
        obwinianie nauczycieli za ten test jest nie na miejscu. Przemyslcie to wszystko,
        co dzieje sie od kilku lat w polskiej oswiacie, a znajdziecie winnych calej
        sutyacji.
      • annamama1 Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 19:58
        z tego co piszesz wynika że inny nie mogą mieć swojego zdania na ten temat
      • maj16 Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 23:14
        "mana76" - popieram Cię w całej rozciągłości!!! Piszesz rzeczy jasne
        jak słońce.
        W Polsce wszyscy narzekają na konieczność korzystania z korepetycji,
        a jednocześnie wielu ludzi uważa, że uczniowie sami powinni się
        uczyć, wiedzieć lepiej niż nauczyciel z czego jeszcze się
        przygotować do egzaminu. Nie mogą się zdecydować, kto ma uczyć -
        szkoła, korepetytor czy uczeń sam siebie.
      • cogitoona Re: Syzyfowy egzamin 29.04.08, 00:35
        "Niemcy" w "Podstawie programowej" gimnazjum?! To coś nowego... Mam
        nadzieję, że po prostu się zapędziłaś...
        • cogitoona Re: Syzyfowy egzamin 29.04.08, 00:38
          Aż strach się bać takiego egzaminatora...
    • abc123d Syzyfowy egzamin 27.04.08, 13:28
      Nauczyciel nie może nie zdążyć z „Podstawą programową...” Może nie
      omówić tekstów z podręcznika, własnych fascynujących lektur i innych
      tekstów, ale lektury zamieszczone w obowiązującym go prawie – MUSI!
      Każdy nauczyciel wie, że „Standardy wymagań egzaminacyjnych”
      i „Podstawy programowe” czyta się razem. Jeśli ktoś tego nie wie, to
      muszę stwierdzić z przykrością – powinien się dowiedzieć.
      Standardy wyprowadzone zostały z „Podstawy programowej...” i
      obejmują wiedzę oraz umiejętności z zakresu języka polskiego,
      historii, wiedzy o społeczeństwie, sztuki i ścieżek edukacyjnych,
      np. filozoficznej. Nota bene pewnie wśród rodziców
      oraz „nauczycieli, którzy nie zdążyli” podniósłby się wielki szum,
      gdyby uczniów poproszono o zaprezentowanie wiedzy na temat Platona
      czy Arystotelesa, a takie treści wynikają z „Podstawy
      programowej...” Nie dajmy się zwariować – uczniowie zostali
      poproszeni o odniesienie się do ABC – najbardziej podstawowej
      wiedzy!
      Dyskusja na ten temat pokazuje tylko, jak daleko posunięty jest
      kryzys edukacji. Każdy polonista wie (a może ... wiedzieć powinien),
      że uczniowie mają w swych pracach odnosić się do zaleconych lektur!
      W „Standardach wymagań egzaminacyjnych” mowa jest o tym, że
      uczniowie mają czytać teksty kultury, interpretować je, dostrzegać
      konteksty (historyczny, biograficzny, literacki, plastyczny,
      aksjologiczny), niezbędne do interpretacji tekstów kultury. I to
      wymaganie egzaminacyjne nie odnosi się przecież do tekstów z arkusza
      egzaminacyjnego, tylko do lektur z „Podstawy programowej”!
      • mana76 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 19:40
        Można czytać te dokumenty jak kto chce, byleby obydwa zrealizować. Z tym, że
        podstawę DO KOŃCA ROKU SZKOLNEGO. Pisanie, że standardy odnoszą się do lektur to
        takie samo uproszczenie, jak autorytatywne i ujawniające brak wiedzy twierdzenie
        p. Legutki, że "Kamienie..." i "Syzyfowe..." to trzeba w pierwszej klasie omówić.
        "Każdy polonista wie (a może ... wiedzieć powinien),
        > że uczniowie mają w swych pracach odnosić się do zaleconych lektur!" Jeżeli są
        poproszeni, to niech się odnoszą. Ale nie na egzaminie, który ma dać równe
        szanse wykazania się UMIEJĘTNOŚCIĄ, a nie wiedzą, którą uczestnicy mają nie ze
        swojej winy dostępną w różnym stopniu (omawianie lektur w różnych latach,
        omówienie jednej itd)
        "uczniowie mają czytać teksty kultury, interpretować je, dostrzegać
        > konteksty (historyczny, biograficzny, literacki, plastyczny,
        > aksjologiczny), niezbędne do interpretacji tekstów kultury. I to
        > wymaganie egzaminacyjne nie odnosi się przecież do tekstów z arkusza
        > egzaminacyjnego, tylko do lektur z „Podstawy programowej”!

        Skąd ta pewność? Dokument jest jasny w brzmieniu, uczeń ma mieć umiejętność
        pracy z każdym tekstem, nie tylko lekturą. Ma umieć przeczytać gazetę, czy
        zinterpretować piosenkę itd. Na egzaminie równość szans zapewniało właśnie
        odniesienie się do tekstów z arkusza.
        • abc123d Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 20:02
          Nie wyważajmy drzwi dawno otwartych. Wystarczy przeczytać "Standardy
          wymagań egzaminacyjnych", aby sprawa stała się jasna. Egzamin
          obejmuje wiedzę i umiejętności zdobyte m.in. na lekcjach języka
          polskiego, a na tych lekcjach ma być realizowana "Podstawa
          programowa", w której są lektury. Czy to tak trudno zrozumieć?
          • mana76 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 21:40
            Wystarczy przeczytać standardy, żeby zobaczyć, że obydwa dotyczą umiejętności
            (czytania ze zrozumieniem i tworzenia tekstu). Podstawę programową każdy
            realizuje w cyklu kształcenia, czyli do końca gimnazjum. Oparcie egzaminu o
            przykłady z arkusza i wybrane przez ucznia lektury daje wszystkim równe szanse i
            jest dobrą praktyką egzaminu od lat. Czy to tak trudno zrozumieć?
            • abc123d Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 13:49
              Owszem, trudno! Takie pojmowanie egzaminu sprowadza go do roli testu
              na inteligencję. A egzamin gimnazjalny bada nie tylko umiejętności,
              ale i wiedzę. Metodą na równe szanse jest spisanie osiągnięć uczniów
              w "Podstawach programowych". Takie rozwiązanie sprawia, że
              niezależnie od realizowanych programów wszyscy uczniowie w całej
              Polsce mają obowiazek zostać wyposażeni przez szkołę w jasno
              określony zasób pojęć, wiadomości i umiejętności, do których mogą
              odwołać się egzaminatorzy. Problem polega na tym, że - jak pokazują
              ostatnie doświadczenia - nie wiedzą o tym nawet nauczyciele i nie
              realizują obowiązujących podstaw. Współczuję uczniom, którzy z tego
              powodu zostali narażeni na egzaminacyjny szok. Wiem o czym mówię,
              gdyż jestem egzaminatorem od momentu powstania OKE.
        • pasli65 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 21:47
          Po przeczytaniu ponad 300 postów (na gazeta.pl forum) wreszcie
          znalazłem ten, który trafia w sedno. Przecież trudno porównać
          wiadomości ucznia na temat szczegółów lektury (niezbędne do
          napisania charakterystyki), który tekst omawiał przed tygodniem, od
          tego, który zgodnie z zaleceniem pana Legutki, omawiał ją w
          pierwszej klasie. Minęły dwa lata i wiele szczegółów mogło ulecieć z
          głowy, choć samo przesłanie tekstu literackiego u tych, którzy go
          przeczytali i ZROZUMIELI, z pewnością pozostało. A do
          charakterystyki bohatera potrzeba tych szczegółów. Aby dostać 16
          punktów wypadałoby znać nie tylko konspiracyjny pseudonim bohatera
          (to w głowie po 2 latach od przeczytania lektury pewnie pozostaje),
          ale też jego prawdziwe imię i nazwisko. Dobrze by było też znać
          szczegóły fizjonomii (aby jakiegoś punktu nie stracić), informacje
          dotyczące rodziny i przyjaciół (j.w.), może adres zamieszkania jego
          i kompanów, imię ukochanej, itp. Aby takich szczegółów wymagać na
          egzaminie, należałoby nakazać w ostatnim miesiącu przed egzaminem
          powtórzyć przeczytanie wszystkich lektur obowiązkowych. I to
          wszystkim uczniom w tej samej kolejności (żeby szanse były równe, bo
          pamięć jest ulotna). Wśród tych ponad trzystu postów z tego forum i
          kilkuset z innych, znalazłem wypowiedź ucznia, który przyznawał, że
          nie jest prymusem, ale przypadek sprawił, że w ostatnim tygodniu
          przed egzaminem mieli zadaną charakterystykę Rudego. Mógł on więc
          sięgnąć do źródła, zapoznać się z nim (jak wszyscy dotychczasowi <do
          2008 roku> gimnazjaliści, podczas wszystkich poprzednich egzaminów
          mający przed sobą tekst, który potem musieli zinterpretować) i
          napisać na równych prawach z innymi zadany tekst na ten temat. Jeśli
          nie przeczytał, to jego strata - zadania najprawdopodobniej nie
          wykonał prawidłowo. Jeśli przeczytał, to miał równe szanse z
          pozostałymi, którym to zadanie postawiono. Odpadał czynnik czasu, bo
          wszyscy czytali tekst mniej więcej w podobnym. I ten uczeń napisał,
          że zadanie było banalne, bo charakterystykę Rudego, napisaną tydzień
          wcześniej, po prostu powtórzył. Ci, co czytali całość tekstu dwa
          lata wcześniej nie mieli równych z nim szans. Nie można z egzaminu
          gimnazjalnego robić Toto-Lotka. Każdy musi mieć równe szanse, bez
          względu na termin omawiania danej lektury w klasie. A taką szansę
          daje tylko tekst, który każdy uczeń może przeczytać w tym samym
          czasie i miejscu (jak to było podczas WSZYSTKICH DOTYCHCZASOWYCH
          EGZAMINÓW).
          Dodam, że nie jestem nauczycielem, ale ojcem córki, która obie
          lektury przeczytała, i na teście dała sobie dobrze radę. Z części
          matematyczno-przyrodniczej ma na pewno 45 punktów, a z
          humanistycznej z części zamkniętej straciła tylko 1 punkt. Ocena z
          otwartej części humanistycznej zależy w dużej części od
          egzaminatorów, więc trudno prognozować, ale charakterystykę napisała.
          • abc123d Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:23
            Ocena charakterystyki nie zależy od egzaminatora, tylko od
            kryteriów. A te są znane wszystkim gimnazjalistom. Za treść pracy
            uzyskują 6 pkt, pozostałe 10 - za umiejętności: poprawną kompozycję,
            język, ortografię i interpunkcję. Pasli65, jeśli Pana córka
            pamiętała którąś z postaci niezbyt dokładnie, ale umiała logicznie
            uzasadnić, że bohater dorastał pod wpływem różnych doświadczeń,
            może spodziewać się większej liczby punktów niż uczeń, który
            omawiał lekturę przed dwoma tygodniami, ale nie umie skomponować
            tekstu, posługiwać się poprawną polszczyzną czy logicznie uzasadnić
            przyjętej tezy.
            • pasli65 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:31
              i już ma 6 punktów do tyłu w porównaniu do tego, który i umiał się
              wypowiedzieć, i przeczytał w ostatnim tygodniu przed egzaminem
              • tenshin_jiyuu Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:42
                Drogi Panie pasli65,
                lata po przeczytaniu Kamieni na Szaniec, nawet dziś mogę napisać dobrą
                charakterystykę Zośki. Argument czasu - trefny.
                pozdrawiam,
                tenshin
                • pasli65 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:54
                  Wierzę, ale według kanonu będzie to max. 8 a nie 16 punktów. A jakby
                  Pan miał przed sobą tekst utworu, to na pewno 16 nie wyjęte. Ja też,
                  chociaż mgr inż. po 30 latach na 8 bym napisał. Ale adresu Rudego,
                  ani jego miłości niestety już nie pamiętam.
              • abc123d Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:44
                W najgorszym wypadku 2 -3 punkty do tyłu
      • aniaa_007 Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 19:34
        W zupełności się zgadzam. Do tego nie rozumiem, dlaczego ci, którzy
        mają mądrych, zorganizowanych nauczycieli, mieliby jeszcze raz
        przeżywać całą tą dziecinadę.
        Pisanie przez całą Polskę jeszcze raz egzaminu nie ma dla mnie sensu.
    • lesmots Syzyfowy egzamin 27.04.08, 13:47
      Czytam sobie te "wszystkie" komentarze i wydaje mi się, że niektórzy
      przeginają. Test był prosty. Ok, 32 zadanie. Pisałam w tym roku
      egzamin. Mam szczęście, bo mam świetną nauczycielkę języka
      polskiego. Omawiała z nami dokładnie te lektóry i to w tym roku.
      Zadawała nam i rozprawki i charakterystyki na ich podstawie. I
      wiersz "Elegie o..." też z nami baardzo dokładnie omówiła. W sumie
      nie zdziwił mnie temat pracy. Pisało mi się lekko i przyjemnie.

      Chciałam też zauważyć, że niektórzy uczniowie maja w nosie, kiedy
      nauczyciel PROSI, aby któs z łaski swej przeczytał lekturę. To
      przecież dla siebie czytamy, a nie żeby się nauczyciel odpierdzilił.
      Wiem, może te książki nie są przyjemnie w obyciu, ale cóż...
      Nauczyciele mogą na głowie stawać a i tak nie zmuszą do
      przeczytania. A potem co? NAUCZYCIEL JEST WINNY. Może nie każdy z
      nich jest święty, bo czasem z własnej niechęci, nie omawia danej
      lektury z uczniami. Ale to przeważnie młodziż nie chce czytać.

      Ktoś wcześniej napisał :"płacimy ciężkie pieniądze nauczucielom!"
      I tu mam cholerne prawo się nie zgodzić. Moja mama od 20 lat jest
      nauczycielką. Charowała jak nie wiem kto. Zeszyty sprawdzić,
      kartkówki i klasówki sprawdzić. Jeździła do uczennicy, bo miała
      indywidualne. Dawała korki z rosyjskiego (choć uczy bio-chem), ale
      jest "nosicielką języka". Do drugiej trzeciej w nocy sprawdzała,
      żebytylko oddać wszystko, co trzaba. Miała wychowawstwo. I to
      wszystko za marne 1300 miesięcznie. Nie wiem, gdzie te pieniądze są
      ciężkie. Na pewno musiała robić wszystko, żeby tylko dorobić. Żeby
      mieć na jedzenie i jakieś warunki życia. Straciła pół zdrowia, żeby
      tylko wychować następne pokolenie. A czym się ludzie odpłacają?! OD
      4 lat nie widziała na oczy miesiąca maj, bo sprawdzała matury. Ja
      matki nie widziałam w domu. Na szczęście w tym roku odeszła ze
      szkoły i jest cholernie szczęśliwa. O 17 zamyka gabinet i praca
      zostaje w pracy. I zarabia więcej i spędza czas wolny z rodziną!!

      Więc przestańce narzekać i wszystko zwalać na nauczycieli, jacy to
      oni są źli!! To nie jest tak! Chcecie porprawki? Piszcie!
      • tenshin_jiyuu Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:19
        Amen! nic dodać nic ująć.

        Wychowawstwo: to dopiero kokosy. 50 złotych! Czy górnik musi dawać korepetycje
        popołudniami, żeby starczyło do pierwszego? Sądzę, że nie...
    • zawszefundusz Syzyfowy egzamin 27.04.08, 14:31
      Phi, bo im się lektur nie chciało przeczytać, to teraz wielce pretensje. Ja jako
      jedyny z klasy przeczytałem "Syzyfowe prace", pomimo tego, że właśnie zaraz po
      teście mieliśmy przerabiać tę lekturę. Moim zdaniem test był banalny. Wystarczy
      porównać go z zeszłorocznym.
    • marcolodz Syzyfowy egzamin 27.04.08, 15:23
      Nr w tytule artykułu powinien być napisany bez kropki. Może ktoś jeszcze powinien wrócić do gimnazjum? :-) Pozdrawiam.
    • do.minika Syzyfowy egzamin 27.04.08, 17:32
      Ja nie chcę jeszcze raz pisac egzaminu ! To jest jakas bzdura !
      Naprawdę uważam, że jak juz to nauczyciele powinni ponosic
      odpowiedzialnosc za to, że nie przerobili danej lektury ! Bardzo
      dobrze, że Legutko mówi NIE na wzmianki o powtórce, bo dla mnie to
      bzdura ! Poza tym, rekrutacje do szkól w pomorskim zaczynają się już
      od 14 maja. Jak pół Polski wyobraża sobie, że CKE wymyśli nowy
      egzamin w przeciągu kilku tygodni a następnie jak najszybciej, bo do
      czerwca, sprawdzi testy pół miliona uczniów. Ludzie bądźmy
      realistami !
    • atyyy Syzyfowy egzamin 27.04.08, 19:16
      Z artykułu wynika iż mogli lać wodę w tym zadaniu ;/, wiec czemu tego nie
      zrobili? Ja też nie znam treści lektury ale coś napisałam.
      Ale mniejsza o to. Moim zdaniem rozwiązanie powinno być takie : Dla osób które
      nie omawiały tych lektur zrobić nowe, inne zadanie 32. Oczywiście w grę wchodzą
      wszystkie dłuższe formy wypowiedzi.
      • lucynare Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 20:06
        I wszystkie lektury;))
    • alikari Syzyfowy egzamin 27.04.08, 20:15
      jestem osobiście zaangazowana w tą sprawę,ponieważ spotkało to moje
      dziecko.Osoby patrzące z zewnatrz wydają opinie o naszych
      dzieciach,że lenie itp.Powiem wam jak było w naszym
      gimnazjum:poloniści wraz z dyrekcją próbowali nas przekonać, że te
      lektury nie są obowiązkowe.Nie było wytłumaczenia,że nie zdążyli
      itp.Oni nawet nie wiedzieli,że należy je przerobić!!!Teraz pewnie
      powiecie ,że należało posłać dziecko do innej szkoły.Niestety my z
      małych miejscowości nie mamy wyboru.Jest gimnazjum na rejonie i
      już ,a do innego jest 15 kilometrów i nie ma możliwości dowiezienia
      dziecka.Zanim skrytykujecie dzieci zastanówcie się głęboko.Pozdrawiam
    • sad_sad Syzyfowy egzamin 27.04.08, 21:51
      No jeszcze czego ! Pisać egzamin jeszcze raz - głupota :/ Ci uczniowie, którzy
      nie przerabiali tej lektury powinni pisać, ale po co znowu ten stres dla tych
      którzy to czytali i napisali tą pracę ?
    • jareks366 Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:11
      ja osobiscie także nie czytałem tych lektru ale postanowiłem sam je przeczytać mając na celu lepsze przygotowanie się do tego testu.Egzamin napisałem beż żadnego problemu.Sądze że test pod żadnym pozorem nie powinien być powtarzany.Jeśli ktokolwiek z poszkodwanych ma jakiekolwiek pretensje to powinien je mieć ale tylko do siebie.Po fakcie będzie płakał każdy,nawet ten kto nie napisałby tego wypracowania po tym jak przeczytałby te książki miliard razy.Powinniście przemyśleć sprawe PRZED a nie płakać PO.Jeśli jednak tego nie zrobiliście to jest to najczystszy dowód na to że nie nadajecie się do szkół,jakie marzą się waszym rodzicom z chorymi ambicjamiTo jest nie sprawiedliwe jesli inni beda pisac test od nowa a inni nie .
      • pasli65 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:24
        Czy można jednocześnie nie przeczytać i przecztać. To można nazwać
        tylko matołectwem. Na podstawie takiej wypowiedzi, takiego
        gimnazjalistę bym oblał, bo co z tego, że wie kim był Rudy, jak nie
        potrafi zrozumieć tekstu, który sam napisał.
        • tenshin_jiyuu Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:27
          To był taki skrót myślowy. Do niedawna bardzo popularny w sferach polityki ;]
          Widać, że młody na Wiadomościach wychowany ;]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka