antydotumnalganiewtuskmenistan 21.05.08, 10:12 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
milet_z_sedesu Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 10:19 Jest przy tym niezalezny Odpowiedz Link Zgłoś
presentation1 Re: Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 10:22 Czy Tusk to blazen?-wywiad z Palikotem........... Odpowiedz Link Zgłoś
milet_z_sedesu tow. presentation mam do Was prosbe 21.05.08, 10:42 Wy tak sami z siebie piszecie czy macie jakies gotoce i ile Wam za to placa? Macie etat w PiS czy dzialalnosc gospodarcza? Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 11:32 Schetyno, uświadom sobie, że wyborcy nie chcą ciebie - nudziarza bez wizji! Palikot mówi to, co wyborcy PO myślą. Poza tym Palikot DZIAŁA! Komisja Palikota robi więcej dobrego, niż poszczególne ministerstwa. Chcemy Platformy Palikota, a nie Schetyny! Odpowiedz Link Zgłoś
meth.p Re: Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 11:34 swistak336 napisał: > Chcemy Platformy Palikota, a nie Schetyny! Ditto Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: Konkurs poezji imieniem Paliknota! wierszyk 00 21.05.08, 12:48 Z przodu Żydem, z tyłu gejem, takim sobie jestem chwiejem. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz2983 Re: Konkurs poezji imieniem Paliknota! wierszyk 0 05.06.08, 17:54 Wierszyk jakby o polaczeniu Kaczynskiego z Ziobro. Odpowiedz Link Zgłoś
gazaj Palikot papla od rzeczy i nic nie robi 21.05.08, 11:41 Co konkretnego zrobił Palikot? Jakoś nie widzę ani jednej ustawy, poprawionej przez jego komisję, nie widzę także ani jednego zlikwidowanego absurdu. Ten pajac robic cyrk, a nie pracuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz2983 Re: Palikot papla od rzeczy i nic nie robi 05.06.08, 17:56 Cyrk nie moze robic bo zrobila go poprzednia ekipa rządząca, czyli PIS-PSL-LPR. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 12:02 swistak336 napisał: > Palikot mówi to, co wyborcy PO myślą. Dokładnie! - i to mówi dużo o poziomie umysłowym elektoratu PO... :) Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: wierszyk nr 01 21.05.08, 12:49 Z tyłu – gej, z przodu – Żyd Oj, bo zostaniesz antysemitą, cyt! Odpowiedz Link Zgłoś
wiedmak Wspaniala tworczosc pedofilu 21.05.08, 14:24 Zastanawiales sie nad eutanazja? Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Re: Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 13:40 Palikot nie musi być "poprawny politycznie" - może mówić prawdę, bo jest "Palikotem". Nie musi lizać się czarnym ani radyjku. A Schetyna by tylko chciał, żeby było nudno i poprawnie politycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Re: milet_z_sedesu 21.05.08, 13:53 milet_z_sedesu napisal: > tow. presentation ... ile Wam za to placa? Czerwony rowarzysz z sedesu dal glos! Czy potrzeba az tak wiele inteligencji by dostrzec, ze zachowanie sie Palikota, delikanie mowiac, jest niewlasciwie i niezwykle daleko odbiega od poziomu parlamentarzysty. Ten idiota juz dawno powinien by wywalony z PO i Sejmu na zbity pysk. Nie rozumiem na co jeszcze POpaprancy i poslowie czekaja? Odpowiedz Link Zgłoś
milet_z_sedesu Re: towarzyszu, Palikot mowi prawde 05.06.08, 17:52 mozna miec zastrzezenia do formy, ale nie do tresci Odpowiedz Link Zgłoś
lukasz2983 Re: milet_z_sedesu 05.06.08, 17:58 Wywalony to powinnien byc swego czasu giertych za pomysly z matura, mundurkami i lekturami. Zydki z pisu go nie wywalili. Odpowiedz Link Zgłoś
jkmjkm Kto mądrzejszy... 21.05.08, 13:07 Proste pytanie - kto mądrzejszy: Palikot czy Schetyna? Odpowiedz Link Zgłoś
swistak336 Re: Kto mądrzejszy... 21.05.08, 13:42 jkmjkm napisała: > Proste pytanie - kto mądrzejszy: Palikot czy Schetyna? > O Schetynie to nikt nic nie wie - cicho siedzi i go nie widać. A Palikot ma głowę na karku - zarobił tyle, że teraz stać go na mówienie prawdy i podejmowanie działań "dla idei", dlatego że uważa, że coś trzeba zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
wet3 Re: jkmjkm 21.05.08, 14:33 jkmjkm napisała: > Proste pytanie - kto mądrzejszy: Palikot czy Schetyna? Pytanie niezwykle trudne gdyz miedzy tymi dwoma osobnikami prawieze nie ma roznicy. Schetyna wydaje sie byc bardziej cwany bo dorobil sie w czasie transformacji ustrojowej. Odpowiedz Link Zgłoś
loppe Re: Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 12:37 dziwię się trochę zwolennikom PO że nie popierają pana Schetyny, wicelidera Platformy, tylko pana Palikota na którym ciąży poważny zarzut i jest właśnie ścigany przez organa ścigania państwa polskiego Odpowiedz Link Zgłoś
loppe Re: Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 13:30 których pracą kieruje pan minister Ćwiąkalski Odpowiedz Link Zgłoś
sulineczka Re: nie ma co ukrywać, że facet jest trochę tego. 21.05.08, 11:29 Lekarz, ktory wystawil Palikotowi zaswiadczenie o psychicznej poczytalnosci sam powinien przedstawic takie zaswiadczenie wydane przez psychiatke ( nie kolege !) o wlasnej poczytalnosci. Polityka lubi barwne postacie, ale nie klownow. Wlasna zona nie byla w stanie z nim wytrzymac, dlaczego wiec spleczenstwo musi ???? Za nasze wlasne pieniadze ? Oj PO, PO, obnizyliscie loty ! I znow okazuje sie, ze ten " program naprawy" to byla tylko kielbasa wyborcza !!! Odpowiedz Link Zgłoś
nalesniki_ze_szpinakiem Szkoda Palikot jedyny szczery i normalny 21.05.08, 10:15 Idzie po bandzie ale jak najbardziej ok. Nie owija w bawełne i rzeczy nazywa po imieniu - tak trzymać. Nie bój się cianiasów i włazidupków z platformy. Bądź sobą !! Odpowiedz Link Zgłoś
koham.mihnika.copyright Palikot nie pekaj. Schetyna jest skonczony. 21.05.08, 10:18 Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: wierszyk nr 02 21.05.08, 12:51 Gejem z tyłu, Żydem z przodu, czyli tyłkiem dla narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
presentation1 ..Przeciez komunisci.......... 21.05.08, 10:21 nie uderzali w ten symbol.Gdy innych internowano w wiezieniach-Walese w luksusowej willi.I jeszcze cos.Walesa to Bolek.Nie udalo wam sie wyczyscic wszystkich akt.Dodam.Akta byly za bezpieki dublowane. Odpowiedz Link Zgłoś
ergo12 Ubeku Wajdzik presentation1 jazda stąd! 21.05.08, 10:28 Materialy ktore szykujemy na twój temat bedą porażajace! Odpowiedz Link Zgłoś
ko_menta_tors Re: ..Przeciez komunisci.......... 21.05.08, 10:44 nie uderzali w ten symbol.Gdy innych internowano w wiezieniach- Walese w luksuso > wej willi.I jeszcze cos.Walesa to Bolek.Nie udalo wam sie wyczyscic wszystkich > akt.Dodam.Akta byly za bezpieki dublowane. ale Cię to cieszy, że ktoś taki jak Pan Wałęsa jest podejrzany, prawda? a Ty, którego największym sukcesem było zjedzenia loda (troszkę podgrzanego przez troskliwą mamusię (z pełnym dla niej szacunkiem))czujesz sie od Niego lepszy, masz prawo go sądzić... Nie wiem, tylko, dlaczego tak uważasz. Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: wierszyk nr 03 21.05.08, 12:52 Z przodu Żyd, z tyłu gej, śmiej się ludu, śmiej. Odpowiedz Link Zgłoś
reky Koloryt potrzebny!!!! 21.05.08, 10:22 PiS ma swojego Kurskiego,PO Palikota. I co w tym złego? Palikot postarał się przynajmniej o certyfikat normalności psychicznej,Kurskiemu też by się przydał. A poza tym siermiężnych polityków mamy nadmiar,ci wyżej wspomniani ubarwiają trochę naszą politykę. Odpowiedz Link Zgłoś
jakeww Powaga potrzebna!!! 21.05.08, 11:41 w polskiej polityce jest ostatnio za mało powagi więc stanowisko premiera Schetyny uważam za b. dobre Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: wierszyk nr 04 21.05.08, 12:53 Żydem z przodu, gejem z tyłu, skąd zboczeńców w Polsce tylu? Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelx5 Palikot to najlepszy poseł od czasów 21.05.08, 10:23 Odprawy posłów greckich Odpowiedz Link Zgłoś
presentation1 Czy Tusk to blazen?........... 21.05.08, 10:23 Odpowiedz Palikota na moim blogu. Odpowiedz Link Zgłoś
presentation1 Re: Czy Tusk to blazen?.mowi Palikot. 21.05.08, 10:25 Tusk jest blaznem.Skoro blazen(mowi o sobie)jest madrzejszy od krola(mowi o Tusku) Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: wierszyk nr 05 21.05.08, 13:02 Kto to jest? Z przodu Żydem, z tyłu gejem, wszyscy się z niego śmiejem. Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 masz jakies problemy ze łbem, debilu moherowy? 21.05.08, 13:46 wsadz se w d..pe te swoje kretynskie wierszyki, moherowy antysemito! Polak-ateista Odpowiedz Link Zgłoś
12345on Re: masz jakies problemy ze łbem, debilu moherowy 21.05.08, 13:53 A ty gej, czy Żyd, że straszakiem antysemityzmu wywijasz? Miej pretensje do Paliknota, że szlachetne imię Żyda na brudnej koszulce wypisał. Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Schetyna niech lepiej uważa, 21.05.08, 10:26 bo politpoprawność, obłuda i zakłamanie przestały być w cenie. Stąd łatwo trafić do pisowskiego i rydzykowego łajdactwa. Palikot mówi szczerą prawdę o tym złodzieju w sutannie i zamknięcie mu buzi oznacza, że platfusy chcą rozgrzeszyć łajzę. Czyli tak samo chcą być postrzegani. Odpowiedz Link Zgłoś
z.buta Re: Radio Rydzyka = naprawdę wolne media 21.05.08, 11:48 haen1950 napisał: > Palikot mówi szczerą prawdę o tym złodzieju w sutannie i zamknięcie > mu buzi oznacza, czasy "zamykania buzi" wolnym mediom już się skończyły Odpowiedz Link Zgłoś
ergo12 Dlaczego nie ma miejsca? 21.05.08, 10:27 Bo powiedział prawdę o zlodzieju z Torunia?Rydzyk dal ultimatum PO??/ Odpowiedz Link Zgłoś
rom48 Predzej schetyna powinien wyleciec z PO 21.05.08, 10:27 Palikok ma racje w swoich wypowiedziach. Szczegolnie gdy chodzi o Rydzyka i "prezydenta" Ja nie slyszalem, by alkoholik, ktory nie siegna dna przyznal, ze nim jest. Ojciec przez 50 lat picia twierdzil, ze sa gorsi od niedo bo pija denaturat. Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 ale przecież Palikot ma rację! rydz to złodziej! 21.05.08, 10:27 jedyne co odrożnia go od innych złodziei to czarna kiecka i radyjo co ma ryja, ktorego politycy się boją jak diabeł (hehe) świeconej wody Schetyna niech nie pierniczy, tylko niech wysle do Torunia NIK, kontrolę skarbową itp... i zaraz się okaże kto ma rację: Palikot czy toruński złodziej... niestety, najwiekszą wadą PO jest takie samo jak u PiSiaków leżenie plackiem przed klerem... kleru się boją, rydza nie tkną POlak-ateista Odpowiedz Link Zgłoś
z.buta Re: Radio Rydzyka = niezależny głos, który drażni 21.05.08, 11:52 monster1972 napisał: > jedyne co odrożnia go od innych złodziei to czarna kiecka i radyjo > co ma ryja, ktorego politycy się boją jak diabeł (hehe) świeconej > wody Radio to drażni różnych pseudopolaków, hehe, ale to dobrze, tak ma być! Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: wierszyk nr 06 21.05.08, 13:04 Z przodu Żyd, z tyłu gej, śmiej się śmieju śmiej. Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 chcesz powiedziec, ze Polaków jest tylko 2 mln? 21.05.08, 13:22 bo tylko tyle słucha toruńskiego "głosu nienawiści z swoim domu" od kiedy prawdziwy Polak to rasista, antysemita i ksenofob? ja sie mam za prawdziwego, a jednak toruńskie rydzolstwo-kołtuństwo mnie po prostu odrzuca ;) Polak-ateista Odpowiedz Link Zgłoś
12345on Re: chce powiedziec, ze niePolaków jest tylko 2 ml 21.05.08, 13:56 Polacy nigdy nie byli rasistami, antysemitami, ani ksenofobami. To tylko insynuacje fałszywych i podstępnych mediów z GW na czele. Odpowiedz Link Zgłoś
torrydz uczciwość 21.05.08, 10:31 Nie ma słów którymi nie można byłoby nazwać rydzyka. PO boi sie prawdy i czarnego elektoratu, jest tak samo na pasku kleru jak pozostali. gdyby byli uczciwi i rzetelni to sprawdzili by całą jego działalniosc i finanse od poczatku jego działalnosci. A cały konkordat był zdradą narodowa i zalegalizowanym oszustwem. Kiedy wreszcie PO rozliczy tych zadufanych w sobie i w bezprawiu burputantów. Nawet kontordat nie jest przestrzegany. Kiedy wreszcie Nasze panstwo bedzie mieć madrych przywódców??? Jestem katolikiem i uważam ze tylko około 5% kleru to ludzie uczciwi.I prosze w to nie mieszać wiary. Witaj flaszka. Odpowiedz Link Zgłoś
clint_eastwood Re: uczciwość 21.05.08, 10:38 co to jest "burputantów"? Torrydz, może odstaw flaszkę tak z dzień przed wejściem na forum.... Odpowiedz Link Zgłoś
almagus Popalimy Kota. 21.05.08, 10:35 Popalimy Kota. Pan eL Prezidęto ma zgagę częstą. A wszystko przez tę atmosferę gęstą. Odurza szambo jak ruska perfuma. Belzebub kadzi, aż odchodzi z uma. Mamla od odoru smoły i siarki. Jeszcze to wino Monsignore marki. Najgorszy smród palone pierze. Po nim mamlanie najbardziej bierze. Wtórują owieczki i ujada sfora. Palimy kota i prosimy doktora. Po Palikocie najbardziej go kręci. Do smoły jego i niech wszyscy święci. My w polskim piekle hartujemy ducha. Niechaj radyja niewierny wysłucha. Prawdziwy Polak ma strzelać do wroga. Mały pistolecik, może być noga. Odnośnie diabłów moja wola taka. Wniosek Belzebub, ja robię Polaka. Obsadzam nimi urzędy piekiełka. Pamiętaj na stocznię radyja cegiełka. Pamiętaj również masz grać w piłkę nożną, Jak być Polakiem masz ochotę przemożną. Odpowiedz Link Zgłoś
wyksztalciunio Schetyna.... 21.05.08, 10:36 Nie rozumiem jaki interes ma w tym Schetyna,by bronić hochsztaplera z Torunia.Nie sądzę by nie słyszał o przełajdaczeniu na giełdzie środków na ratowanie stoczni.Tylko radjomaryjcy mogą o tym zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
gugula O Palikocie i Rydzyku 21.05.08, 10:44 O Rydzyku mam taką samą opinię, jak Palikot. Dlaczego Rydzyka nikt nie chce rozliczyć z pieniędzy, które zebrał jakoby "na ratowanie Stoczni Gdańskiej"? Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: wierszyk nr 07 21.05.08, 13:08 Z tyłu gejem, z przodu Żydem, któż jest to? To idiota, ale nie o to Gazecie szło. Odpowiedz Link Zgłoś
almagus Ty wicepremier, pan wiesz! 21.05.08, 10:48 gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52741,5219477.html Prawda i Sprawiedliwość Janusza Palikota. Prawdą i Sprawiedliwością w oczy kolę i dlatego posłowanie z PeO wolę! W PeO klubie przynajmniej wolność słowa. U was Rydzyk i dyscyplina klubowa. Wolność słowa zależna u Jarosława. Powtórka Lecha nieciekawa, mamlawa. Wolność słowa po aprobacie Rydzyka. Podniesiona brew to mordę zamyka. Wraz z nim Prawo i Sprawiedliwość wyklucza. Dociekania swych spraw, za to innych poucza! Bo Fundacja Prasowa Solidarności jest widmem jak Stocznia Redemptoryści. Za dostęp do mediów i do koryta. Wraz z SLD zdradzona Rzeczpospolita! Dlatego Janusz Palikot ma rację. Kończymy piekło, przywracamy demokrację! Odpowiedz Link Zgłoś
loppe ponieważ wielu popiera inicjatywy Palikota 21.05.08, 10:49 - tu na forum - to mamy rozłam wśród platformiaków na Palikotowców i Schetynowców Odpowiedz Link Zgłoś
slonce.peru Re: ponieważ wielu popiera inicjatywy Palikota 21.05.08, 11:16 mam nadzieje, że Palikot nie zostanie wyrzucony z PO i razem pójdą na dno Odpowiedz Link Zgłoś
rom48 Km jest Schetyna?? To czlowiek nijaki i nie jemu 21.05.08, 11:14 oceniac dzialania posla Palikota. Pan Schetyna powinien dawno zazadac kontroli u Rydzyka raportu o stanie alkoholizmu Lecha. Odpowiedz Link Zgłoś
mielis To schetyna może usuwać z partii ? 21.05.08, 11:28 Pan P. staje się niewygodny ? To raczej kk jest niepotrzebny ! Odpowiedz Link Zgłoś
z.buta To Palikot może ograniczać wolność mediów? 21.05.08, 11:56 mielis napisał: > Pan P. staje się niewygodny ? > To raczej kk jest niepotrzebny ! Pan P. po prostu ośmiesza siebie a przy okazji swoją partię Odpowiedz Link Zgłoś
gazaj Z książki o Wałęsie politykę robi Schetyna 21.05.08, 11:38 Z książki o Wałęsie politykę robi Schetyna, Wałęsa i dziennikarze, którzy już mają o niej opinię, chociaż nie wiedzą, co zawiera ta książka. Najwyraźniej jest tam prawda niemiła Wałęsie i jego poplecznikom. Odpowiedz Link Zgłoś
republika-jednojajowa Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie stoczni? 21.05.08, 11:43 Wielka kwesta, którą o.Tadeusz Rydzyk przeprowadził “na ratowanie kolebki “Solidarności”. Zebrał - według różnych źródeł - od kilkudziesięciu milionów złotych do ponad 100 mln dolarów. Dokładnej kwoty nie zna nikt spoza kierownictwa Radia Maryja. Jedyny człowiek, który był blisko jej poznania, zginął w wypadku. Ani złotówka nie trafiła do stoczni. - Ojciec Rydzyk powiedział, że nie da nam pieniędzy “na przeżarcie” - zdradza Jerzy Borowczak, lider stoczniowej “S” i współzałożyciel stowarzyszenia Solidarni ze Stocznią, które wiosną 1997 r. dostało pozwolenie na zbiórkę. Rydzyk kwestował równolegle i z większym rozmachem, choć nie miał pozwolenia i nie rozliczył się ze zbiórki. - To wielka afera, zbadałam ją dokładnie - mówi była senator z Trójmiasta Ewa Serocka, która w poprzedniej kadencji składała wniosek o powołanie komisji śledczej ds. Stoczni Gdańskiej. - Ojciec Rydzyk pieniądze na stocznię zbierał w całym świecie, zgromadził wiele milionów dolarów. Ale czy dziś znajdzie się w kraju instytucja, która będzie w stanie to udowodnić? Może przyda się Centralne Biuro Antykorupcyjne? Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 11:56 EWA POLAK-PAŁKIEWICZ Tuż przed Wielkim Tygodniem część Polski została zelektryzowana niespodziewaną iskrą nadziei. Jak duża część? Nie wiadomo jeszcze dokładnie, ale wiele wskazuje, że znaczna. Jakiej nadziei? Ni mniej, ni więcej, tylko takiej, że uda się w naszym kraju odwrócić bieg wydarzeń. Że uda się położyć tamę społecznemu złu, które się wyraża, między innymi, w niszczeniu polskiej suwerenności gospodarczej. Że uda się, wysiłkiem ludzi wierzących i modlitwą, uratować Stocznię Gdańską. Symbol polskiej potęgi przemysłowej, symbol polskiej myśli technicznej, symbol odwagi, wiary i godności pracujących w niej ludzi. Ale przecież nie chodzi o ratowanie symbolu, o żadne działania na pokaz, ale o rzecz jak najbardziej konkretną. Na apel Radia Maryja jego słuchacze, z których bez wątpienia większość to ludzie ubodzy, postanowili zgromadzić fundusze na wykupienie Stoczni i uruchomienie w niej produkcji. Impulsem do tego, po ludzku rzecz biorąc, szalonego przedsięwzięcia była seria audycji w Radiu Maryja z udziałem wysokiej klasy specjalistów omawiających sytuację przemysłu okrętowego i gospodarki morskiej. Słuchacze ze Stanów Zjednoczonych żywo zareagowali na informację, że polskie władze, w akcie zemsty politycznej, zwalniają całą załogę Stoczni i stawiają zakład w stan likwidacji. W nocy z 12 na 13 marca rozdzwoniły się do Radia telefony zza oceanu. Informowano, że są pieniądze, że trzeba je tylko zagospodarować. Następnego dnia - zwracam uwagę na datę, związaną z Objawieniami Fatimskimi - o. Tadeusz Rydzyk zaapelował o zbiórkę funduszy na rzecz Stoczni. Taki był początek. Ale o wszystkich tych wydarzeniach oraz o tym, co nastąpiło później, wiedzą tylko słuchacze Radia Maryja oraz Czytelnicy Niedzieli. Pozostałe media, jak na komendę, ogłuchły. Palenie opon na ulicach Trójmiasta i wręczanie Oskarów zaprzątnęły bez reszty uwagę naszych dziennikarskich orłów. Ponieważ w Społecznym Komitecie Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego nie znalazł się ani jeden autorytet moralny - ponieważ Radio Maryja i jego słuchacze uchodzą wśród żurnalistów za poczciwych durniów, którymi nie należy sobie zawracać głowy - cała inicjatywa została przemilczana. Rzecz jasna, wysokie aspiracje dziennikarzy nie były jedynym powodem blokady informacyjnej. W obliczu faktu, że ten zuchwały, fanatyczny z pozoru pomysł ratowania Stoczni prywatnymi pieniędzmi nabierał z dnia na dzień rumieńców, niektórym osobom puściły nerwy. 19 marca, po ogłoszeniu, że wojewoda gdański zamierza kupić część Stoczni - za długi - kapitan Zbigniew Sulatycki, członek Komitetu, powiedział w Radiu Maryja: "Panie wojewodo, współczuję panu, pan jest biedniejszy od człowieka, który jest bez pracy, pan traci życie wieczne". 20 marca usłyszeliśmy w Radiu Maryja głos robotnika z Olkusza, jednego z protestujących w Ministerstwie Finansów przeciw zagładzie Stoczni. Przyjechał do Warszawy własnym samochodem, od policjantów dowiedział się, że jest pijany i że zaraz zostanie wyrzucony przez okno. Skopany, okładany pałami, stracił przytomność, ma odbite nerki. Premier rządu, z którego rozkazu pobito robotników, stwierdził, że do rozmów w sprawie Stoczni "nie ma partnerów". W nocy z 21 na 22 dokonano napadu na siedzibę Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego. Kpt. Sulatycki miał spokojny głos, kiedy mówił radiosłuchaczom o zdemolowaniu pomieszczenia. Spodziewano się tego, wszystkie dokumenty znajdowały się w bezpiecznych miejscach. Gazety nadal pełne były opisów przygotowań do wielkiej gali w Hollywood. W dwa dni później, przy okazji rozpoczęcia rekolekcji dla ludzi pracy, transmitowanych z Wrocławia, Dyrektor Radia Maryja mówił: "Jeszcze kroczek, niech jeden drugiego podtrzyma... Wierzę w to, że może kupimy Stocznię i to będzie początek... Nie możemy się poddać - nigdy. Idźmy za Chrystusem. On jest taką Miłością, że można zwariować". Wiadomość, że rezultaty zbiórki przechodzą wszelkie oczekiwania, staje się źródłem olbrzymiej energii dla Polaków, którzy wysyłają ostatnie grosze, żeby ratować Stocznię. Słyszą w Radiu Maryja, że Polsce potrzebny jest cud na miarę Filipin. Już wiedzą, że właśnie dzieje się coś wielkiego. Wobec całkowitej blokady informacyjnej, która trwa nadal, Radio Maryja decyduje się zorganizować konferencję prasową. 25 marca olbrzymia sala w Galerii Porczyńskich zapełnia się do ostatniego miejsca ludźmi z Rodziny Radia Maryja. Jest też garstka dziennikarzy - kilku, może kilkunastu: Radio Zet, Program III, Program I, Radiowa Agencja Informacyjna, lokalne rozgłośnie, Telewizja Polsat, Słowo, Niedziela oraz paru dziennikarzy prasowych. Mają okazję poznać fakty dotyczące Stoczni oraz sytuacji polskiego przemysłu okrętowego, a także tło polityczne i ekonomiczne całej sprawy z pierwszej ręki, z ust osób znających to wszystko od podszewki: kapitanów Bolesława Hutyry i Zbigniewa Sulatyckiego oraz dr. Feliksa Pieczki. Mogą zapoznać się z analizą sytuacji stoczni, dokonaną przez senator Jadwigę Stokarską, która zwraca uwagę na doskonałą opinię, jaką cieszą się wyroby Stoczni za granicą. Mogą posłuchać o. prof. Mieczysława A. Krąpca, który mówi o tym, że walka o Stocznię jest walką o Polskę. Ale czy oni to słyszą? Patrzę na nich i widzę, że większość tych bardzo młodych ludzi doskonale się tu bawi. Nie starają się nawet ukrywać drwiących uśmiechów, gdy mowa jest o prawie narodu do własności, o perfidii Sejmu, który w cieniu sprawy Stoczni legalizuje pornografię. Pękają ze śmiechu, gdy sala kwituje oklaskami słowa dr. Pieczki: "Rodzina Radia Maryja wykupi Stocznię Gdańską. Stocznia musi być uratowana, Stocznia będzie uratowana". Poważnieją, gdy mowa jest o pieniądzach. Żądają, by powiedzieć, ile już ich zebrano. Kapitan Sulatycki wyjaśnia, że oczywiście, nie chodzi tylko o wykupienie Stoczni, bo to byłoby najprostsze. Pieniądze zbierane są na to, by zapłacić ludziom i zrobić zamówienie, ale także na rozpoczęcie produkcji. "Ale niech pan nie żąda ode mnie - uśmiecha się Kapitan - żeby w przeddzień wykupienia Stoczni ujawnić stan naszego konta". Sala reaguje pomrukiem pełnym dezaprobaty. Dziennikarka z Radiowej Agencji Informacyjnej proszona jest, żeby przestała żuć gumę, kiedy zadaje pytania. W jakiej formie odbędzie się przejmowanie Stoczni? Najpierw powołana zostanie fundacja - wyjaśniają członkowie Komitetu - która z kolei powoła zespół menedżerski. Oczywiste jest, że syndyk nie sprzeda Stoczni, jeśli nie przedstawi mu się biznesplanu. Głos zabiera o. Bogusław Paleczny, kamilianin, opiekun bezdomnych. Mówi o śmierci na działkach bezdomnego stoczniowca. W Stoczni stracił płuco. Chorego nikt już nie zatrudnił. Wyrzucony za burtę, zginął jak bezpański pies. Dziennikarze nie słuchają, słychać szmerek ich rozmów, mikrofony wyłączone. O. Tadeusz Rydzyk przedstawia bezrobotnego konstruktora, odkrywcę i wynalazcę, twórcę słynnych statków typu ro-ro. Człowiek w sile wieku, nazwisko znane w świecie, figuruje w wielu encyklopediach. Dziś proponuje mu się pracę w Daewoo albo w McDonaldzie. Za cztery miliony może być posługaczem. "To jest Polska" - mówi o. Tadeusz. Dziennikarze chichoczą. "Byliśmy światową potęgą w hutnictwie, górnictwie, rybołówstwie, przemyśle okrętowym. Teraz jesteśmy potęgą w produkcji gipsowych krasnali - mówi konstruktor, absolwent dwóch fakultetów gdańskich uczelni. - Wielu ludzi nie rozumie rangi tego wszystkiego, co działo się wokół Stoczni. Nie dziwię się, że jednego takiego wyrzucono z Uniwersytetu Gdańskiego, z mojej uczelni. Ma pseudonim <Magister>". Dziennikarze są znudzeni. Nikt nie notuje. Niektórzy zabierają się do wyjścia. Liczą jeszcze na coś śmiesznego. Jest! Głos o. Tadeusza Rydzyka ma zakończyć konferencję. Mikrofony znów włączone, z twarzy znika wyraz znudzenia. Wiadomo, że jak jest Dyrektor, musi b Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 11:56 cd... Dziennikarze, którzy już, już opuszczali salę, pochowali notatniki, stoją nieruchomo w kurtkach pod ścianą. Nie odchodzą. "Jest w Polsce Wielki Tydzień. W tym Wielkim Tygodniu pytam: którym z uczniów jest każdy z nas? Zdrajcą? Zaprzańcem?... Czy tym jedynym, który nie zostawił Mistrza? Zwracam się do prasy, bo prasa dużo może..." To są najkrótsze, przymusowe rekolekcje wielkopostne dla radia, prasy i telewizji. Dla tych, w większości bardzo młodych ludzi może pierwsze, być może jedyne w życiu... Naprawdę niesamowite jest zetknięcie się tych dwóch światów. Dziennikarze i ludzie z Radia Maryja, jego twórcy, przyjaciele, słuchacze. W Galerii Porczyńskich, wśród portretów ślących dumne, pełne tajemnicy i czułości spojrzenia, spotyka się przedwojenna Polska, starsi państwo o szlachetnych, pełnych żaru twarzach; ludzie, którym wrócono nadzieję - doprawdy nie ma piękniejszego widoku - i cyniczna młodzież. Młodzież, która - wydaje się - nie rozumie większości pojęć, do jakich odwołują się prowadzący konferencję, nie rozumie znaczenia wielu słów. Jej żywiołem jest wyprany z treści, efektownie brzmiący, prymitywny komunikat, z którego da się wyczytać, że jest śmiesznie, będzie jeszcze śmieszniej. Bo jest w Polsce kupa naiwnych idiotów, którzy nie przyjmują reguł gry. A reguły, wiadomo, jakie są: jest kasa, jest biznes, kto trzyma kasę, robi biznes. Kto się nie załapie, ten widocznie nie jest dobry. Nie chcę nikogo obrazić. Wśród tej garstki na pewno znaleźli się prawdziwi dziennikarze. (Było np. cieszące się dobrą opinią Radio WaWa.) Tyle, że ich głos nie przebił się w Polsce przez chaos informacyjny. Koniec konferencji. Jakaś pani prosi jeszcze o wskazówki, jak można na subkonto Radia Maryja przekazać dolary. Mieszkanka małej miejscowości prosi mnie o pomoc w znalezieniu nabywcy zabytkowego kandelabru - nie ma pieniędzy, ale ma tę cenną pamiątkę rodzinną. Ojciec Rydzyk oblegany jest przez starsze panie. Ktoś określił je pogardliwie jako "dewotki". A on wie, że bez ich modlitwy, bez ognia w oczach, często już wyblakłych, byłby słaby, bezsilny nawet. Ufają sobie i potrzebują się. Łatwo wyszydzić tę subtelną więź między zakonnikiem i osobami, którym oczy i uszy otwiera coś tak prostego, jak miłość. Atmosfera jest jak przed wojną. Dlaczego? Takich twarzy nie spotyka się często. Także dlatego, że chyba wszyscy czują, że stoimy w przededniu wielkiej zmiany. Może to będzie ów "cud Filipin"? Tego samego dnia, późnym wieczorem, w samochód o. Tadeusza Rydzyka, którym wracał wraz z kpt. Zbigniewem Sulatyckim do Torunia, rzucono z przydrożnego rowu kamieniem wielkości bochenka chleba. Uszkodzono samochód, nikomu nic się nie stało. Przypadek? Wcześniej były głuche telefony do samochodu. 27 marca, w Wielki Czwartek, Ojciec Tadeusz telefonuje do Radia - wraca z zakończonych we Wrocławiu rekolekcji - "Stocznia to jest nasze Westerplatte, ten skrawek polskiej ziemi, o który Polacy tak walczyli". Piszę o tym, bo warto być kronikarzem wielkiej zmiany, która już dosięgnęła serc tak wielu ludzi w Polsce. Piszę, bo nigdzie, poza tygodnikiem Niedziela, o tym nie przeczytacie... Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:00 Chceicie wiedzieć, co stało się z pieniędzmi. Poszukajcie kapitana Sulatyckiego matoły i pogadajcie... Pieprzyć pierdoły to Wy potraficie ale jak co do czego to żadnego argumentu... Wykup stoczni został zablokowany przez Państwo, chodziło o wielką kase z prywatyzacji, o rozsprzedanie za psi grosz amjatku, który to pis grosz dla pojedynczych jednostek w to zamieszanych byłby olbrzymim prwytanym majatkiem. Zapytajcie sie kto wtedy rzadzil, kto mial dostac w lape... powierzchownosc, zenada i brak dociekliwosci... tylko to Was cechuje... Odpowiedz Link Zgłoś
milena.rl nigdy tego nie zrozumiem 21.05.08, 13:29 walczyli o kapitalizm a teraz mają pretensje. Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:05 Kłamstwa "Gazety Wyborczej" Rozmowa z dr. inż. Feliksem Bronisławem Pieczką, przewodniczącym Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego Media wciąż wywołują temat Stoczni Gdańskiej, natrętnie pytając, co się stało z pieniędzmi zbieranymi na jej ratowanie. Przoduje w tym "Gazeta Wyborcza", która z uporem miesza fakty i atakuje ojca Tadeusza Rydzyka, obelżywie insynuując, że przywłaszczył sobie te pieniądze... Jak było naprawdę? - Ostatnim przykładem medialnej napaści na o. Tadeusza Rydzyka, katolickiego kapłana, dyrektora Radia Maryja, jest artykuł M. Sandeckiego i S. Sowuli opublikowany w "Gazecie Wyborczej" z 17-18 lutego 2006 roku. Na początku artykułu wypowiada się Jerzy Borowczak, przedstawiony jako "jeden z organizatorów strajku w sierpniu 1980 r.", który podaje nieprawdziwe informacje. Po pierwsze, komitetu nie powołał o. Rydzyk. Powołany został przez osoby uczestniczące w audycji na temat sytuacji w Stoczni Gdańskiej - kolebce "Solidarności", a inicjatorami jego powstania byli słuchacze Radia Maryja, autentycznie zatroskani o losy tej kolebki. Po drugie, nasz komitet nie powstał "w tym samym czasie", bo Stowarzyszenie "Solidarni ze Stocznią Gdańską" funkcjonowało już w 1996 roku. Pominę niezgodne z faktami rzekome zabranie J. Borowczakowi mikrofonu przez Ojca Dyrektora. Nieprawdą jest także to, iż o. Tadeusz Rydzyk "zaczął mówić, żeby na 'Solidarność' nie wpłacać, bo nie wiadomo, co się z tymi pieniędzmi stanie". Byłem przy tym, widziałem, słyszałem, pamiętam! Owszem, nieliczni słuchacze tej audycji wyrażali się nieufnie o "Solidarności", jednocześnie deklarując pełne zaufanie do ojca Tadeusza Rydzyka! Jakie były początki Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej? - Od wielu miesięcy na antenie Radia Maryja występowali członkowie Polskiego Stowarzyszenia Morskiego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, fachowcy z różnych dziedzin, w tym także przemysłu okrętowego czy - szerzej biorąc - gospodarki morskiej. Właśnie ci ostatni uczestniczyli w audycji poświęconej sytuacji gdańskich stoczniowców i samej Stoczni Gdańskiej. A jak doszło do tej audycji? - Kilka dni wcześniej nasz kolega Jan Hyży z Gdyni w rozmowie z Ojcem Dyrektorem na pytanie: "Co słychać u was ciekawego?", odpowiedział, że nie dzieje się dobrze, ponieważ zwalniają gdańskich stoczniowców! W reakcji o. Rydzyk - ogromnie przejęty okrutnym losem gdańskich stoczniowców z kolebki "Solidarności" - zaprosił nas do Torunia, abyśmy na antenie Radia Maryja opowiedzieli o dramacie stoczni naszym rodakom w kraju i za granicą. Na audycję pojechali: kpt. żw mgr Bolesław Hutyra, mgr inż. Jan Hyży, dr inż. Feliks Bronisław Pieczka, mgr inż. Edward Roeding i kpt. żw inż. Zbigniew Sulatycki. Była to druga dekada marca 1997 r. Los zwalnianych stoczniowców i Stoczni Gdańskiej ogromnie poruszył słuchaczy Radia Maryja. Do tego stopnia, że przez kolejne trzy dni tematem Rozmów niedokończonych była kolebka "Solidarności". Słuchacze zabierający głos na antenie rzucili hasło: "Ratujmy Stocznię Gdańską!". A nas zobowiązali, aby słowa zamienić w czyn, aby zacząć konkretnie działać. Jeden z zabierających głos mówił: "Zróbcie coś, powołajcie jakiś komitet. Poprzemy was, ufamy wam!". I tak w Radiu spontanicznie zawiązał się społeczny komitet. Powołali go słuchacze Radia Maryja, a nie ojciec Tadeusz Rydzyk, jak to sugeruje za J. Borowczakiem "Gazeta Wyborcza"! Co było później? - Nastąpiło gorączkowe zastanawianie się, jakie osoby mogłyby wesprzeć nasz ad hoc powstały komitet. Uznaliśmy, że oprócz niekwestionowanych autorytetów naukowych w komitecie powinny się znaleźć równie niekwestionowane autorytety moralne. I dzięki Bogu i Matce Najświętszej w skład naszego komitetu zechciały wejść następujące osoby: ks. bp Edward Frankowski, prof. dr h.c. Jerzy Doerffer - były rektor Politechniki Gdańskiej, profesorowie KUL: ks. prof. Albert Krąpiec, prof. Piotr Jaroszyński i senator prof. Adam Biela, a także senator Jadwiga Stokarska, o. Józef Krok - duszpasterz ludzi morza, i dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk, jak również prof. Jacek Trznadel, m.in. profesor Sorbony. Wreszcie w składzie komitetu znaleźli się wszyscy wcześniej wymienieni uczestnicy audycji radiowej. Na przewodniczącego został wybrany przez aklamację kpt. żw Bolesław Hutyra. Czyli pieniądze miały być zbierane na stocznię, a nie na pomoc dla stoczniowców, jak twierdzi "Gazeta Wyborcza"... - Tak. Pieniądze miały być przeznaczone wyłącznie na ratowanie stoczni. Na ewentualną pomoc stoczniowcom odpowiednimi funduszami dysponowały związki zawodowe działające w stoczni. Zastanawialiśmy się, gdzie gromadzić pieniądze potencjalnych darczyńców. Uznaliśmy zgodnie, iż pieniądze muszą wpływać na odrębne konto, a w żadnym razie na konto założone przez komitet czy też kogokolwiek z członków komitetu. Wiedzieliśmy, jak wszyscy Polacy, kto wtedy rządził krajem. Byliśmy świadomi, jak długo trwać może założenie odrębnego konta bankowego. Pod presją czasu i zaistniałej sytuacji zgodę na użyczenie konta wyraził Ojciec Dyrektor. Pod jednym, jakże ważnym warunkiem: musi to być oddzielne subkonto, na które wpłacane będą dary pieniężne, a jedynymi właścicielami i dysponentami tych pieniędzy będą wyłącznie darczyńcy. I tak się stało! Dlaczego nie można było zbierać pieniędzy na stocznię razem z "Solidarnością"? - Dlatego że takie było życzenie radiowych darczyńców. A tak na marginesie: niektórzy członkowie stowarzyszenia zaczęli postrzegać nasz komitet jako konkurencję. To czysty absurd! Przecież nasz cel był wspólny: ratować kolebkę "Solidarności"! Komitet rozpoczął więc zbiórkę pieniędzy na stocznię... - Dokładniej mówiąc, komitet apelował o wsparcie finansowe tych działań na rzecz ratowania stoczni, które zainspirowane zostały wypowiedziami słuchaczy Radia Maryja podczas Rozmów niedokończonych. Trzeba było podjąć pracę organizacyjną, znaleźć kompetentnych prawników itp., aby tak cenna inicjatywa znacznej części Narodu Polskiego nie została zaprzepaszczona. Wymagało to poświęcenia dużej ilości czasu, wyjazdów do Warszawy do różnych instytucji państwowych, ministerstw, do parlamentarzystów itp. Spadło to na barki głównie członków komitetu i osób wspierających, które były emerytami. Żaden z tych wyjazdów ani jakiekolwiek inne koszty nie były pokrywane z pieniędzy zgromadzonych na wspomnianym subkoncie. Koszty te pokrywali sami członkowie komitetu. Wracając do spraw finansowych - komitet przeprowadził cały szereg rozmów ze Stowarzyszeniem "Solidarni ze Stocznią Gdańską", które w tym czasie zaczęło rozprowadzać tzw. cegiełki. Jaki był wynik tych rozmów? - Obiecujący. Doszło do podpisania porozumienia o wzajemnym wspieraniu się i - jak to Marian Krzaklewski wówczas powiedział na antenie Radia Maryja - "trzy strumienie pieniędzy zaczęły lać się w jedną rzekę pieniędzy". Dlaczego trzy strumienie? - Jeden to cegiełki, drugi - pieniądze ze Stowarzyszenia "Solidarni ze Stocznią Gdańską", i trzeci - pieniądze z naszego komitetu. Obecnie to obrazowe powiedzenie Krzaklewskiego jest przez wielu wyolbrzymiane i niesłusznie wykorzystywane przeciwko Radiu Maryja. Wiadomo - "rzeka pieniędzy", więc musi ich być bardzo dużo... Przy czym trzeba podkreślić, że stowarzyszenie Krzaklewskiego od początku promowało sprzedaż Stoczni Gdańskiej. Natomiast my cały czas dążyliśmy do zawarcia ugody z wierzycielami. Dzięki wielkim wysiłkom z naszej strony zgoda na taką ugodę była już pewna. Najważniejsi wierzyciele wyrazili bowiem chęć układu ze Stocznią Gdańską. Kiedy było już wiadomo, że także ZUS - ostatni duży wierzyciel stoczni - wyraził zgodę na ugodę, sędzia komisarz podjął błyskawiczną decyzję o sprzedaży Stoczni Gdańskiej. Przewodniczący "Solidarności" Stoczni Gdańskiej apelował do niego, aby wstrzymał się jede Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:06 Podkreślam jeszcze raz: taka szansa była, i to bardzo konkretna. Czy udało się zrobić coś wspólnie komitetowi ze stowarzyszeniem Krzaklewskiego? - W celu ratowania Stoczni Gdańskiej nasz komitet złożył ofertę zakupu praw do akcji Stoczni Gdańskiej należących do Skarbu Państwa w celu wszczęcia postępowania układowego z wierzycielami. Mówiło się wtedy, że Stocznia Gdańska jest bankrutem, który ma jeszcze długi. Komitet stwierdził wyraźnie, że wszystkie zakupione akcje Skarbu Państwa zostaną rozdzielone pomiędzy te osoby, które zdeponowały fundusze na subkoncie naszego komitetu oraz Stowarzyszenia "Solidarni ze Stocznią Gdańską". Podkreślaliśmy więc wyraźnie, że wspólnie działamy. Na to była zgoda warunkowa ministra Skarbu Państwa Emila Wąsacza (pismo z 3 czerwca 1998 roku). Wyraźnie stwierdzaliśmy także, że te pieniądze zostaną przeznaczone głównie na inwestycje. Nasz komitet miał bowiem wstępne zapewnienia otrzymania korzystnych kredytów na budowę statków oraz na rozbudowę i modernizację Stoczni Gdańskiej. Istniała realna szansa, żeby te pieniądze zgromadzić i rozpocząć odnowę Stoczni Gdańskiej. Jakie były Państwa argumenty przemawiające za zawarciem ugody z wierzycielami? - Mówił o tym mgr inż. Edward Roeding w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" z 14 września 1998 roku. Najważniejsze argumenty to: zaspokojenie znacznie większej liczby wierzycieli niż w przypadku sprzedaży; utrzymanie przez załogę (wtedy było dokładnie 7605 osób) około 40 proc. akcji Stoczni Gdańskiej; przywrócenie im ich wartości, ponieważ nie miały one wtedy jeszcze wartości handlowej; poparcie naszej wersji prywatyzacji (bo była to pewna forma prywatyzacji) przez blisko 200 parlamentarzystów, głównie z AWS. Celem tego układu z wierzycielami było niedopuszczenie do nabycia stoczni przez ludzi, którzy chcieli załatwić swoje partykularne interesy. Mieliśmy bowiem świadomość, że największą wartością w stoczni są grunty położone w sercu Gdańska, których wartość handlowa wynosiła około miliarda złotych. Niestety, jak wiemy, stocznia została sprzedana praktycznie za darmo. Czy mieli Państwo już wtedy informację, że Stocznia Gdynia otrzyma Państwa stocznię? - Tak. Podczas spotkania z Komisją Krajową NSZZ "Solidarność" na temat Stoczni Gdańskiej otrzymaliśmy od stoczniowców gdańskiej "Solidarności" dokument z marca 1997 roku pt. "Wykorzystanie części majątku (nieruchomości wyposażenia) spółki Stocznia Gdańska S.A. w upadłości dla potrzeb Stocznia Gdynia S.A.". Wiedzieliśmy więc, że Stocznia Gdynia była już gotowa do przejęcia Stoczni Gdańskiej. To można nazwać "wrogim przejęciem". Powołując się na informację prasową, powiedziałem w jednej z audycji Radia Maryja, że bankrut kupuje bankruta... Czyli już wcześniej zapadła decyzja o sprzedaży Stoczni Gdańskiej? - Tak. Było już wiadomo, że stocznię dostaje Janusz Szlanta. W jaki sposób chcieli Państwo ją przed tym obronić? - Doprowadziliśmy m.in. do spotkania ekspertów i posłów w Ministerstwie Skarbu Państwa. Jego celem miała być dyskusja, w jaki sposób pomóc stoczni, żeby została zawarta ugoda z wierzycielami. Jakież było nasze zdumienie, kiedy na liście obecności przeczytaliśmy nagłówek: "Lista uczestników spotkania w Ministerstwie Skarbu Państwa dotyczącego sprzedaży Stoczni Gdańskiej"... Jest to bardzo żałosne. Komu w takim razie najbardziej zależało na sprzedaży stoczni? - Od początku naszej współpracy za sprzedażą optowało Stowarzyszenie "Solidarni ze Stocznią Gdańską". My cały czas byliśmy za ugodą stoczni z wierzycielami. Niestety, w tamtym czasie część działaczy "Solidarności" uczestniczyła w sprzedaży zakładów polskich... - Taka jest prawda. Dlaczego więc teraz mają czelność kłamać, że to Ojciec Dyrektor zdefraudował pieniądze przeznaczone na ratowanie stoczni? - Prokuratura dwukrotnie umarzała postępowanie w sprawie pieniędzy przekazanych na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Raz było to za rządów AWS, drugi - za rządów Millera, a trudno przecież go posądzać o jakąkolwiek życzliwość w stosunku do Ojca Dyrektora i Radia Maryja. Gdyby tylko była jakaś podstawa, żeby wszcząć postępowanie jeszcze raz, to by zostało ono na pewno przeprowadzone. Takie zażalenie o popełnieniu przestępstwa złożył do prokuratury cytowany przez "Gazetę Wyborczą" Bronisław Jachym. Otrzymał odpowiedź, że sprawa została rozpatrzona i nie ma absolutnie żadnych podstaw prawnych, żeby wszcząć proces. Sprawa została umorzona. Od momentu przejęcia Stoczni Gdańskiej przez Stocznię Gdynia powstał problem, co zrobić z pieniędzmi zgromadzonymi na ratowanie stoczni. Na antenie Radia Maryja ogłaszano komunikat informujący darczyńców o zaistniałej całkowicie nowej sytuacji. Informowano, że darczyńcy sami powinni zdecydować o swoich pieniądzach. Każdy z darczyńców, który ma dokument potwierdzający wpłatę, mógł otrzymać zwrot zdeponowanych pieniędzy. Wielu ludzi taki zwrot otrzymało. Kolejna część osób zadeklarowała przeznaczenie swoich pieniężnych darów na inne, równie chwalebne cele, upoważniając do tego Ojca Dyrektora. Ktokolwiek śmie posądzać toruńskiego kapłana, tak dziś poniewieranego, o jakieś szalbierstwa, jest po prostu człowiekiem niegodziwym. Jest też grupa osób mających nadzieję, że sprawa Stoczni Gdańskiej nie jest ostatecznie zamknięta. W tym względzie pewnym jasnym promykiem nadziei może być złożony w grudniu 2005 r. przez członków komitetu wniosek do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rewizję nadzwyczajną w sprawie nieprawidłowości związanych ze sprzedażą Stoczni Gdańskiej. Czyli prawda jest inna od tej, którą "Gazeta Wyborcza" stara się przeforsować... - Oczywiście. W artykule "Gazety Wyborczej" pomylone zostały fakty i podana nieprawda. Sam M. Sandecki, współautor, przyznał, że artykuł pisany był pośpiesznie. Wygląda na to, że nie chodziło tu o podanie prawdziwych faktów, lecz o atak na Radio Maryja i Ojca Dyrektora. Dziękuję Panu za rozmowę. Piotr Czartoryski-Sziler Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: Kłamstwa i oszczerstwa - specjalność GazetyWyb 21.05.08, 12:58 Oraz środowisk wokół GW skupionych. Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:07 Jak było naprawdę - rozmowa z kapitanem Żeglugi Wielkiej inż. Zbigniewem Sulatyckim, członkiem Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego Nasz Dziennik, 2005-12-24 Panie Kapitanie, w 1997 r. był Pan członkiem Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego. Chcieliście ocalić dla Polski kolebkę "Solidarności" i ważny dla całej gospodarki zakład. Niestety, za rządów AWS Komitetowi uniemożliwiono zakup stoczni, która została przejęta przez grupę ludzi znikąd - dziś toczą się wobec nich postępowania prokuratorskie. Sprawa stoczni powraca jeszcze w innym kontekście - jako atak na Radio Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka. Media liberalne rzucają oskarżenia wręcz o przywłaszczenie pieniędzy... - Najtrudniej jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem. Polskojęzyczne środki masowego komunikowania robią wszystko, żeby to, co jest dobre dla Polski, dla Polaków, przedstawić w złym świetle, wykrzywić. Jedyną alternatywą jest Radio Maryja i Telewizja TRWAM, wokół których oraz Ojca Dyrektora skupiają się ludzie, którzy chcą zrobić coś dobrego dla Polski. Dlatego są atakowani. Wystarczy spojrzeć na wydarzenia ostatnich lat, ile pojawiło się kłamstw pod adresem Radia Maryja i Ojca Dyrektora. Dlatego tym bardziej trzeba jeszcze raz przypomnieć sprawę niedoszłego zakupu Stoczni przez Komitet. Jak to się zaczęło? - W 1993 r. odszedłem z Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej, gdzie jako wiceminister byłem odpowiedzialny za gospodarkę morską. Wkrótce podniesiono priorytetową sprawę dla naszej gospodarki: kwestię przyszłości przemysłu okrętowego, jednej z najsilniejszych gałęzi przemysłu, jaką posiadaliśmy. Podkreślam: przemysłu okrętowego, a nie stoczniowego, bo przemysł okrętowy to stocznie plus około dwa tysiące zakładów kooperujących, np. Huta Częstochowa, Zakłady Cegielskiego i wiele, wiele innych. Wyjaśnijmy; posiadaliśmy trzy duże stocznie produkcyjne: Stocznię Gdynia, Stocznię Gdańską (kolebkę "Solidarności") i Stocznię Szczecińską. Do tego dodajmy stocznie remontowe: stocznię im. J. Piłsudskiego w Gdańsku, stocznię "Nauta" i Marynarki Wojennej w Gdyni, stocznię remontową w Szczecinie i Świnoujściu. Stocznie te były należycie wyposażone, posiadały najwyższej klasy kadrę zarówno inżynieryjną, jak i wysoko kwalifikowanych robotników. Do tego świetne zaplecze naukowo-badawcze na Politechnice Gdańskiej. Koniecznie trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że żaden ze statków zbudowanych w polskich stoczniach NIE ZATONĄŁ!!! Nie było więc żadną tajemnicą, że od początku tzw. transformacji "wielcy" zajmujący się przemysłem okrętowym na świecie mieli zdecydowany apetyt na wchłonięcie tego tak dobrego "kąska", jakim był Polski Przemysł Okrętowy. Pierwszym szokującym krokiem tzw. "transformatorów" było wykazanie na papierze, że cały Polski Przemysł Okrętowy to "kupa nic niewartego złomu" i do tego z olbrzymim zadłużeniem. To oczywiście było nieprawdą. Specjaliści natomiast wiedzieli, że po tzw. transformacji ustrojowej przemysł okrętowy może stać się szansą na podniesienie gospodarki polskiej - może być nawet "lokomotywą", która pociągnie całą naszą gospodarkę. Po wykazaniu przez "uzdrowicieli", że stocznie można przejąć za "grosze" od samego początku chętnych na przejęcie tego "kąska" było wielu. Pierwszym zwiastunem było pojawienie się olbrzymiego koncernu "Kvaernera", czyli kooperacji niemiecko-brytyjsko- norweskiej, który w najprostszy sposób chciał wejść w posiadanie największej i najbardziej nowoczesnej Stoczni Gdyńskiej: nie kupić, a przejąć. W tym momencie powstała grupa specjalistów, w której ja też się znalazłem, na czele z twórcą przemysłu okrętowego prof. Jerzym W. Doerfferem. Jak to się stało, że nawiązali Państwo kontakt z Radiem Maryja? - Zaczęliśmy alarmować na wszystkie możliwe strony. Nie mając dostępu do żadnej telewizji, radia, mogliśmy tylko pisać. W pewnym momencie od kolegi dowiedziałem się, że w Gdyni będzie transmisja Radia Maryja dotycząca gospodarki morskiej. Zostałem zaproszony do tej audycji i mogłem swobodnie na antenie Radia porozmawiać ze słuchaczami. Przedstawiłem zagrożenia stojące przed naszym przemysłem okrętowym, ale i szanse, jakie wciąż stały przed nami, gdybyśmy zachowali we własnych rękach produkcję statków. Audycja wywołała żywą reakcję. Zaczęli odzywać się specjaliści. I co było dalej? - Po pewnym czasie zostałem wraz z przyjaciółmi ponownie zaproszony na audycję do Radia Maryja, tym razem do Torunia. W Rozmowach niedokończonych, które trwały od godz. 21.30 do godz. 4 rano, przedstawiliśmy fakty i perspektywy dla przemysłu okrętowego. Rozdzwoniły się telefony. Słuchacze bardzo żywo zareagowali na nasze wystąpienie. Widać było, że los Stoczni Gdańskiej, kolebki "Solidarności" i całego przemysłu okrętowego, jest im bardzo bliski. Wiele osób prosiło: "Kochani, zróbcie coś, przecież tak dalej być nie może". Audycja skończyła się, a my zaczęliśmy się zastanawiać, co możemy zrobić. Pisać? Ale nikt nie był tym zainteresowany. Czyli inicjatywa musiała wyjść od ludzi? - Ponieważ słuchacze prosili, żeby Radio Maryja podjęło ponownie temat Stoczni Gdańskiej, ojcowie kolejny raz zaprosili nas do udziału w Rozmowach niedokończonych. Pojawiliśmy się w dość dużym zespole, był wtedy z nami opiekun duchowy ks. bp Edward Frankowski. Ta audycja miała już inny wydźwięk. Wśród głosów słuchaczy dominowały telefony, zarówno z kraju, jak i z zagranicy, żebyśmy nie pozwolili zmarnować wielkiego potencjału stoczni. Był m.in. telefon ze Stanów Zjednoczonych, od osoby związanej z przemysłem okrętowym. Padła wtedy propozycja: "Zawiążcie jakiś komitet". Takich głosów pojawiało się coraz więcej. Nie bardzo wiedzieliśmy, jak to zrobić. Trochę się obawialiśmy, ale skoro powiedziało się już "a", trzeba powiedzieć "b". Jakie więc działania podjął Komitet? - Wiadomo było, że są potrzebne trzy instrumenty: pieniądze, żeby wykupić Stocznię Gdańską, po drugie - management, czyli stworzenie zespołu, który tym dobrze pokieruje, i po trzecie - zamówienia na produkcję statków. I znów dzięki Radiu Maryja mogłem o tym powiedzieć na antenie. I wówczas natychmiast odezwało się Stowarzyszenie International "Korab" - stowarzyszenie absolwentów Politechniki Gdańskiej z Wydziału Budowy Okrętów, którzy z różnych względów wyjechali za granicę i zajmują kierownicze stanowiska w przemyśle okrętowym. Wówczas taką osobą był m.in. jeden z dyrektorów "Coast Guard" w Stanach Zjednoczonych. Odezwał się na antenie i powiedział: "Proponuję wam budowę kadłubów". To już był jakiś początek. Następnie odezwał się pan Kupras z Rotterdamu, który posiada duże biuro konstrukcyjne budowy okrętów i powiedział, że pomoże nam zbudować management. Obiecał nam również przygotować biznesplan. A jak Komitet rozwiązał sprawę pozyskania pieniędzy na zakup stoczni? - Długo nad tym myśleliśmy. Od słuchaczy wyszła inicjatywa, że chcą zbierać pieniądze na wykupienie stoczni. Ta presja była coraz silniejsza. Ale my nie mieliśmy żadnego konta, nie mogliśmy więc nic zrobić. Ludzie prosili więc ojca Tadeusza Rydzyka, żeby uruchomił jakieś subkonto, na które można by zbierać pieniądze. Ojciec Dyrektor bardzo się tego bał i długo nie chciał się zgodzić. Ale sprawa nabrzmiewała, a - było nie było - chodziło o Stocznię Gdańską i nie tylko. W końcu, po pół roku ojciec Tadeusz Rydzyk powiedział: "Dobrze, zrobimy subkonto i będziemy zbierać pieniądze". Wtedy zawiązał się Społeczny Komitet Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego. W jego skład weszli z jednej strony fachowcy, a z drugiej takie autorytety, jak np. o. prof. Mieczysław Krąpiec, ks. bp Edward Frankowski. Wtedy można było odwołać się do hojności Polaków. - Postanowiliśmy jednogłośnie, że będziemy zbierać środki tylko i wyłącznie na wykup Stoczni Gdańskiej, a nie n Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:07 Polacy powierzali nam przecież swoje pieniądze, musieliśmy być pewni, że tutaj się nic nie stanie. Były oczywiście na początku kłopoty, bo ludzie chcieli dawać nam pieniądze "do ręki", a my mówiliśmy: "Nie". W takim razie skąd wzięły się te absurdalne zarzuty, że Radio Maryja zbierało pieniądze na stocznię i nie rozliczyło się z nich? - W tym samym czasie, co nas bardzo zaskoczyło, "Solidarność" powołała Stowarzyszenie Solidarni ze Stocznią Gdańską, które zaczęło zbierać pieniądze i rozprowadzać m.in. cegiełki na pomoc dla stoczniowców. Akcja była dość silnie nagłośniona. Wywołało to duże zamieszanie. Do dziś niektórzy zarzucają nam, że wykupili cegiełki i co z tego. A to przecież nie były nasze cegiełki, tylko społecznego komitetu "Solidarności", my zbieraliśmy pieniądze za pokwitowaniem. Bardzo mnie dziwi, że nasi przyjaciele z "Solidarności" dziś mówią, że z tych pieniędzy nikt nie dostał żadnej pomocy. Jak mógł dostać? To przecież "Solidarność" zbierała na pomoc dla stoczniowców, a nie my. Działał więc Komitet, ludzie, którym nie był obojętny los stoczni, przekazywali pieniądze, czyli wszystko rokowało pomyślny finał. - Kiedy zebraliśmy już pewne pieniądze, opracowaliśmy bardzo dokładny biznesplan. Mieliśmy przygotowany przez naszych przyjaciół specjalistów management, czyli grupę ludzi, która będzie zarządzała stocznią, oraz gotowe propozycje zakupów. Mieliśmy w zasadzie wszystkie narzędzia potrzebne do ponownego wykupu Stoczni Gdańskiej. I wtedy zaczęły się dziać dziwne, niezrozumiałe rzeczy. Ktoś nie chciał dopuścić, by stocznia pozostała w polskich rękach? - Już wcześniej miałem dokładne informacje, co czeka stocznię. Stało się tak, jakby ktoś zaplanował zniszczenie polskiego przemysłu okrętowego. Przypominam, że w tym czasie rządził AWS. Spotykaliśmy się z najwyższymi osobami w rządzie, również z panem Krzaklewskim. Obiecywał, że Stocznia Gdańska nie zostanie sprzedana... Nagle pojawił się pan Szlanta i firma EVIP Progress, która wzięła się nie wiadomo skąd i nic nie miała. Zdecydowano jednak, że kupi stocznię. Ze wszystkich stron szły protesty, wiele organizacji alarmowało, że to koniec kolebki "Solidarności". Nic to nie dało. Nie rozumiem, dlaczego mając możliwości uruchomienia stoczni oraz społeczne pieniądze, zrobili wręcz odwrotnie. Dziś prowadzone są postępowania prokuratorskie w stosunku do panów Szlanty i syndyka Wiercińskiego. Sprzedaż Stoczni Gdańskiej to wciąż niezrozumiała sprawa, ale wierzę, że kiedyś zostanie wyjaśniona. W rękach Komitetu pozostały środki przekazane przez ofiarodawców. Co się z nimi stało? - Kiedy stocznia została sprzedana, a olbrzymi majątek przejęty przez grupę ludzi, stanęliśmy przed problemem, co zrobić ze społecznymi pieniędzmi. Po naradzie Komitet zadecydował, że ponieważ wszystkie wpłaty zostały zarejestrowane, więc pieniądze oddamy ludziom, którzy o to poproszą. Zwróciliśmy się do ojca Tadeusza Rydzyka, żeby nam to umożliwił. Przez kilka miesięcy ogłaszaliśmy na antenie Radia Maryja, że bardzo prosimy wszystkie osoby, które życzą sobie zwrotu swoich pieniędzy, o powiadomienie nas o tym, a wtedy odeślemy całą sumę. A kto chciał przekazać pieniądze na inny cel, też mógł to uczynić. W ten sposób część pieniędzy została zwrócona, a część przeznaczona na inne cele. Niektóre osoby przekazały też swoje świadectwa udziałowe. - Owszem, ale wszystko było rejestrowane, nie przyjmowaliśmy ani jednej złotówki bezimiennie. A były wypadki, że przychodzili ludzie i dawali nam pieniądze. Nikt nic nie wziął. Od tamtej pory minęło już siedem lat. Tymczasem raz po raz kręgi niechętne Radiu Maryja usiłują przypisać działalność Komitetu rozgłośni Ojców Redemptorystów. - To nie było związane z Radiem Maryja. To trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć. Chcieliśmy ratować Stocznię i polski przemysł okrętowy, ale nie można było tego robić, nie nagłaśniając sprawy. Poza Radiem Maryja nikt nie chciał nas słuchać. Była nałożona jakby opaska na usta, aby nic na ten temat nie mówić. Byliśmy bardzo wdzięczni Ojcu Dyrektorowi, że umożliwił nam przedstawienie sprawy ratowania stoczni, że stworzył nam możliwości, że mogliśmy się zorganizować. Tym bardziej dziwią nas ataki ludzi, którzy dokładnie widzieli, jak było. Dziś mają czelność publicznie pytać: gdzie są te pieniądze. A najciekawsze, że są to ludzie, którzy nie dali ani jednej złotówki, lub "ich" adwokaci. Odpowiadam więc "Wam" po raz kolejny: Zajmijcie się swoimi sprawami. Nie dopuściliście, żeby polski przemysł okrętowy pozostał w naszych rękach, zepsuliście wszystko, to teraz dajcie nam i Radiu Maryja spokój. Panie Kapitanie, czy w nowej sytuacji widzi Pan perspektywy dla dobrej polityki morskiej? - Sądzę, że jest jeszcze nadzieja na odtworzenie potęgi polskiego przemysłu okrętowego. Mam niezłomną nadzieję, że rząd pod przewodnictwem premiera Kazimierza Marcinkiewicza doceni tę szansę i da zielone światło, czego serdecznie Panu Premierowi i nam wszystkim życzę. Dziękuję za rozmowę. Małgorzata Rutkowska Odpowiedz Link Zgłoś
vitabravo Re: Gazeta Wyborcza stolicą kłamstwa! 21.05.08, 12:59 GW to rekordzistka kłamstw i pomówień. Odpowiedz Link Zgłoś
ergo12 Co robil Rydzyk z pieniędzmi SG? 21.05.08, 13:17 Ukradł je,normalnie ukradl!Jedyny swiadek zostal zamordowany,Jego auto którym udawal się do Warszawy, wbiło się na prostej drodze w maszynę budowlaną,niestety nie miał szans na przezycie,dodam ze była wówczas ladna pogoda a widoczność doskonała.Rydzyk i ta jego czarna kamaryla stanie przed sądem wolnej Rzeczypospolitej,przedtem jednak doprowadzimy do zerwania konkordatu,i przegonienia czarnej stonki z Polski, już niedlugo.Andrzej Gerlicz. Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 mylisz sie... zaden polityk nie udupi kleru/klechy 21.05.08, 13:28 to jest odwieczny układ tronu z ołtarzem rydzol powinien byc dymany pod celą 10 razy dziennie, ale nigdy tam nie trafi nakradł kasy, za koncesję na radyjo co ma ryja zaplacił GOTÓWKĄ! w walizce! tak robi tylko mafia, bo nie ma kwitów na udowodnienie skad ma kase;) rydzol zapier..lił pieniadze ze zbiorki i zalozył swoje faszystowsko- katobolszewickie radyjo tyle a kolejne rzady w tym czerwoni nie mają jaj, zeby klechę do pionu postawić żenada! Polak-ateista Odpowiedz Link Zgłoś
future76 Re: mylisz sie... zaden polityk nie udupi kleru/k 21.05.08, 13:36 dali Ci cho chcieli, jak nie daleś to zamknij mordę... Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 morde to masz ty i ewentualnie rydzol:) 21.05.08, 13:42 ja nie dalem... ale nie dalem też mafii, a jednak mafia to przestepcy:) czy moze mogą nie być scigani, bo akurat ja nie kupuje narkotykow, nie placę dziwkom? hm? nie bawie sie w hazard :) ziomus.. przetepstwo to przestepstwo... a rydz to zlodziej i tyle dawno powinien siedziec w pierdlu z dresami, ktorzy by mu pomogli zrozumiec co to jest "dostawa od tyłu" ;) Polak-ateista Odpowiedz Link Zgłoś
navsegda jeśli wyrzucicie Palikota z PO albo zamknięcie mu 21.05.08, 11:53 gębę to Tusk może sobie pomarzyć o moim głosie na jego kandydaturę w wyborach prezydenckich !!! Palikot to najbardziej szczery poseł w Sejmie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
z.buta Re: jeśli wyrzucicie Palikota z PO albo zamknięci 21.05.08, 11:54 navsegda napisał: > > Palikot to najbardziej szczery poseł w Sejmie !!! szczery, ale przygłupawy. Odpowiedz Link Zgłoś
brynk Palikot,Schetyna, Niesiołowski jednego psa warci 21.05.08, 11:58 Ci trzej są doskonałą "wizytówką" tuskowych oszustów, a Schetyna zaś u Monisi Olejnik powiedział co wiedział, po prostu poblablał sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
milena.rl Platforma Opusdei 21.05.08, 12:03 nie może zgodzić się na atakowanie Rydzyka - to sprzeczne z jej interesami. Odpowiedz Link Zgłoś