Dodaj do ulubionych

Schetyna: Czeka mnie rozmowa z posłem Palikotem

21.05.08, 10:12
Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • the_rest nie ma co ukrywać, że facet jest trochę tego... 21.05.08, 10:14
      • milet_z_sedesu Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 10:19
        Jest przy tym niezalezny
        • presentation1 Re: Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 10:22
          Czy Tusk to blazen?-wywiad z Palikotem...........
          • milet_z_sedesu tow. presentation mam do Was prosbe 21.05.08, 10:42
            Wy tak sami z siebie piszecie czy macie jakies gotoce i ile Wam za
            to placa? Macie etat w PiS czy dzialalnosc gospodarcza?
            • swistak336 Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 11:32
              Schetyno, uświadom sobie, że wyborcy nie chcą ciebie - nudziarza bez wizji!
              Palikot mówi to, co wyborcy PO myślą. Poza tym Palikot DZIAŁA! Komisja Palikota
              robi więcej dobrego, niż poszczególne ministerstwa.

              Chcemy Platformy Palikota, a nie Schetyny!
              • meth.p Re: Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 11:34
                swistak336 napisał:
                > Chcemy Platformy Palikota, a nie Schetyny!

                Ditto
                • vitabravo Re: Konkurs poezji imieniem Paliknota! wierszyk 00 21.05.08, 12:48
                  Z przodu Żydem, z tyłu gejem,
                  takim sobie jestem chwiejem.
                  • lukasz2983 Re: Konkurs poezji imieniem Paliknota! wierszyk 0 05.06.08, 17:54
                    Wierszyk jakby o polaczeniu Kaczynskiego z Ziobro.
              • gazaj Palikot papla od rzeczy i nic nie robi 21.05.08, 11:41
                Co konkretnego zrobił Palikot? Jakoś nie widzę ani jednej ustawy,
                poprawionej przez jego komisję, nie widzę także ani jednego
                zlikwidowanego absurdu.

                Ten pajac robic cyrk, a nie pracuje.
                • lukasz2983 Re: Palikot papla od rzeczy i nic nie robi 05.06.08, 17:56
                  Cyrk nie moze robic bo zrobila go poprzednia ekipa rządząca, czyli PIS-PSL-LPR.
              • mg2005 Re: Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 12:02
                swistak336 napisał:

                > Palikot mówi to, co wyborcy PO myślą.

                Dokładnie! - i to mówi dużo o poziomie umysłowym elektoratu PO... :)

                • vitabravo Re: wierszyk nr 01 21.05.08, 12:49
                  Z tyłu – gej, z przodu – Żyd
                  Oj, bo zostaniesz antysemitą, cyt!
                  • wiedmak Wspaniala tworczosc pedofilu 21.05.08, 14:24
                    Zastanawiales sie nad eutanazja?
                • swistak336 Re: Schetyno- spadaj! Chcemy więcej Palikota! 21.05.08, 13:40
                  Palikot nie musi być "poprawny politycznie" - może mówić prawdę, bo jest
                  "Palikotem". Nie musi lizać się czarnym ani radyjku.

                  A Schetyna by tylko chciał, żeby było nudno i poprawnie politycznie.
            • wet3 Re: milet_z_sedesu 21.05.08, 13:53
              milet_z_sedesu napisal: > tow. presentation ... ile Wam za to placa?

              Czerwony rowarzysz z sedesu dal glos! Czy potrzeba az tak wiele
              inteligencji by dostrzec, ze zachowanie sie Palikota, delikanie
              mowiac, jest niewlasciwie i niezwykle daleko odbiega od poziomu
              parlamentarzysty. Ten idiota juz dawno powinien by wywalony z PO i
              Sejmu na zbity pysk. Nie rozumiem na co jeszcze POpaprancy i
              poslowie czekaja?
              • milet_z_sedesu Re: towarzyszu, Palikot mowi prawde 05.06.08, 17:52
                mozna miec zastrzezenia do formy, ale nie do tresci
              • lukasz2983 Re: milet_z_sedesu 05.06.08, 17:58
                Wywalony to powinnien byc swego czasu giertych za pomysly z matura, mundurkami i
                lekturami. Zydki z pisu go nie wywalili.
          • jkmjkm Kto mądrzejszy... 21.05.08, 13:07
            Proste pytanie - kto mądrzejszy: Palikot czy Schetyna?

            • swistak336 Re: Kto mądrzejszy... 21.05.08, 13:42
              jkmjkm napisała:

              > Proste pytanie - kto mądrzejszy: Palikot czy Schetyna?
              >

              O Schetynie to nikt nic nie wie - cicho siedzi i go nie widać.

              A Palikot ma głowę na karku - zarobił tyle, że teraz stać go na mówienie prawdy
              i podejmowanie działań "dla idei", dlatego że uważa, że coś trzeba zrobić.
            • wet3 Re: jkmjkm 21.05.08, 14:33
              jkmjkm napisała:

              > Proste pytanie - kto mądrzejszy: Palikot czy Schetyna?

              Pytanie niezwykle trudne gdyz miedzy tymi dwoma osobnikami prawieze
              nie ma roznicy. Schetyna wydaje sie byc bardziej cwany bo dorobil
              sie w czasie transformacji ustrojowej.
        • loppe Re: Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 12:37
          dziwię się trochę zwolennikom PO że nie popierają pana Schetyny,
          wicelidera Platformy, tylko pana Palikota na którym ciąży poważny
          zarzut i jest właśnie ścigany przez organa ścigania państwa polskiego
          • loppe Re: Palikot ma racje i tyle... 21.05.08, 13:30
            których pracą kieruje pan minister Ćwiąkalski
      • sulineczka Re: nie ma co ukrywać, że facet jest trochę tego. 21.05.08, 11:29
        Lekarz, ktory wystawil Palikotowi zaswiadczenie o psychicznej
        poczytalnosci sam powinien przedstawic takie zaswiadczenie wydane
        przez psychiatke ( nie kolege !) o wlasnej poczytalnosci. Polityka
        lubi barwne postacie, ale nie klownow. Wlasna zona nie byla w stanie
        z nim wytrzymac, dlaczego wiec spleczenstwo musi ???? Za nasze
        wlasne pieniadze ?
        Oj PO, PO, obnizyliscie loty ! I znow okazuje sie, ze ten " program
        naprawy" to byla tylko kielbasa wyborcza !!!
    • nalesniki_ze_szpinakiem Szkoda Palikot jedyny szczery i normalny 21.05.08, 10:15
      Idzie po bandzie ale jak najbardziej ok. Nie owija w bawełne i rzeczy nazywa po imieniu - tak trzymać. Nie bój się cianiasów i włazidupków z platformy. Bądź sobą !!
      • koham.mihnika.copyright Palikot nie pekaj. Schetyna jest skonczony. 21.05.08, 10:18

        • bf109 Palikot, nie daj się!! 21.05.08, 10:22
          • vitabravo Re: wierszyk nr 02 21.05.08, 12:51
            Gejem z tyłu, Żydem z przodu,
            czyli tyłkiem dla narodu.
            • lukasz2983 Re: wierszyk nr 02 05.06.08, 18:00
              A ten znow o koczynskich....
    • presentation1 ..Przeciez komunisci.......... 21.05.08, 10:21
      nie uderzali w ten symbol.Gdy innych internowano w wiezieniach-Walese w luksusowej willi.I jeszcze cos.Walesa to Bolek.Nie udalo wam sie wyczyscic wszystkich akt.Dodam.Akta byly za bezpieki dublowane.
      • a.barbarus a ten jak zwykle swoje... 21.05.08, 10:23
        ...czyli ceterum censeo :)
      • ergo12 Ubeku Wajdzik presentation1 jazda stąd! 21.05.08, 10:28
        Materialy ktore szykujemy na twój temat bedą porażajace!
      • ko_menta_tors Re: ..Przeciez komunisci.......... 21.05.08, 10:44
        nie uderzali w ten symbol.Gdy innych internowano w wiezieniach-
        Walese w luksuso
        > wej willi.I jeszcze cos.Walesa to Bolek.Nie udalo wam sie
        wyczyscic wszystkich
        > akt.Dodam.Akta byly za bezpieki dublowane.

        ale Cię to cieszy, że ktoś taki jak Pan Wałęsa jest podejrzany,
        prawda? a Ty, którego największym sukcesem było zjedzenia loda
        (troszkę podgrzanego przez troskliwą mamusię (z pełnym dla niej
        szacunkiem))czujesz sie od Niego lepszy, masz prawo go sądzić... Nie
        wiem, tylko, dlaczego tak uważasz.
        • vitabravo Re: wierszyk nr 03 21.05.08, 12:52
          Z przodu Żyd, z tyłu gej,
          śmiej się ludu, śmiej.
    • reky Koloryt potrzebny!!!! 21.05.08, 10:22
      PiS ma swojego Kurskiego,PO Palikota. I co w tym złego? Palikot postarał się
      przynajmniej o certyfikat normalności psychicznej,Kurskiemu też by się przydał.
      A poza tym siermiężnych polityków mamy nadmiar,ci wyżej wspomniani ubarwiają
      trochę naszą politykę.
      • jakeww Powaga potrzebna!!! 21.05.08, 11:41
        w polskiej polityce jest ostatnio za mało powagi więc stanowisko
        premiera Schetyny uważam za b. dobre
        • vitabravo Re: wierszyk nr 04 21.05.08, 12:53
          Żydem z przodu, gejem z tyłu,
          skąd zboczeńców w Polsce tylu?
    • obywatelx5 Palikot to najlepszy poseł od czasów 21.05.08, 10:23
      Odprawy posłów greckich
    • presentation1 Czy Tusk to blazen?........... 21.05.08, 10:23
      Odpowiedz Palikota na moim blogu.
      • presentation1 Re: Czy Tusk to blazen?.mowi Palikot. 21.05.08, 10:25
        Tusk jest blaznem.Skoro blazen(mowi o sobie)jest madrzejszy od krola(mowi o Tusku)
        • ergo12 Jazda stąd szmato Wajdzik presentation1 21.05.08, 10:29
          Smieciu1
          • vitabravo Re: wierszyk nr 05 21.05.08, 13:02
            Kto to jest?
            Z przodu Żydem, z tyłu gejem,
            wszyscy się z niego śmiejem.
            • monster1972 masz jakies problemy ze łbem, debilu moherowy? 21.05.08, 13:46
              wsadz se w d..pe te swoje kretynskie wierszyki, moherowy antysemito!


              Polak-ateista
              • 12345on Re: masz jakies problemy ze łbem, debilu moherowy 21.05.08, 13:53
                A ty gej, czy Żyd, że straszakiem antysemityzmu
                wywijasz?
                Miej pretensje do Paliknota, że szlachetne imię
                Żyda na brudnej koszulce wypisał.
    • haen1950 Schetyna niech lepiej uważa, 21.05.08, 10:26
      bo politpoprawność, obłuda i zakłamanie przestały być w cenie. Stąd
      łatwo trafić do pisowskiego i rydzykowego łajdactwa.

      Palikot mówi szczerą prawdę o tym złodzieju w sutannie i zamknięcie
      mu buzi oznacza, że platfusy chcą rozgrzeszyć łajzę. Czyli tak samo
      chcą być postrzegani.

      • z.buta Re: Radio Rydzyka = naprawdę wolne media 21.05.08, 11:48
        haen1950 napisał:


        > Palikot mówi szczerą prawdę o tym złodzieju w sutannie i
        zamknięcie
        > mu buzi oznacza,

        czasy "zamykania buzi" wolnym mediom już się skończyły
    • ergo12 Dlaczego nie ma miejsca? 21.05.08, 10:27
      Bo powiedział prawdę o zlodzieju z Torunia?Rydzyk dal ultimatum PO??/
    • rom48 Predzej schetyna powinien wyleciec z PO 21.05.08, 10:27
      Palikok ma racje w swoich wypowiedziach. Szczegolnie gdy chodzi o
      Rydzyka i "prezydenta" Ja nie slyszalem, by alkoholik, ktory nie
      siegna dna przyznal, ze nim jest. Ojciec przez 50 lat picia
      twierdzil, ze sa gorsi od niedo bo pija denaturat.
    • monster1972 ale przecież Palikot ma rację! rydz to złodziej! 21.05.08, 10:27
      jedyne co odrożnia go od innych złodziei to czarna kiecka i radyjo
      co ma ryja, ktorego politycy się boją jak diabeł (hehe) świeconej
      wody

      Schetyna niech nie pierniczy, tylko niech wysle do Torunia NIK,
      kontrolę skarbową itp... i zaraz się okaże kto ma rację: Palikot
      czy toruński złodziej...


      niestety, najwiekszą wadą PO jest takie samo jak u PiSiaków leżenie
      plackiem przed klerem... kleru się boją, rydza nie tkną


      POlak-ateista
      • z.buta Re: Radio Rydzyka = niezależny głos, który drażni 21.05.08, 11:52
        monster1972 napisał:

        > jedyne co odrożnia go od innych złodziei to czarna kiecka i radyjo
        > co ma ryja, ktorego politycy się boją jak diabeł (hehe) świeconej
        > wody

        Radio to drażni różnych pseudopolaków, hehe, ale to dobrze, tak ma
        być!
        • vitabravo Re: wierszyk nr 06 21.05.08, 13:04
          Z przodu Żyd, z tyłu gej,
          śmiej się śmieju śmiej.
        • monster1972 chcesz powiedziec, ze Polaków jest tylko 2 mln? 21.05.08, 13:22
          bo tylko tyle słucha toruńskiego "głosu nienawiści z swoim domu"

          od kiedy prawdziwy Polak to rasista, antysemita i ksenofob?

          ja sie mam za prawdziwego, a jednak toruńskie rydzolstwo-kołtuństwo
          mnie po prostu odrzuca

          ;)


          Polak-ateista
          • 12345on Re: chce powiedziec, ze niePolaków jest tylko 2 ml 21.05.08, 13:56
            Polacy nigdy nie byli rasistami, antysemitami, ani ksenofobami.
            To tylko insynuacje fałszywych i podstępnych mediów z GW na czele.
    • torrydz uczciwość 21.05.08, 10:31
      Nie ma słów którymi nie można byłoby nazwać rydzyka. PO boi sie
      prawdy i czarnego elektoratu, jest tak samo na pasku kleru jak
      pozostali. gdyby byli uczciwi i rzetelni to sprawdzili by całą jego
      działalniosc i finanse od poczatku jego działalnosci.
      A cały konkordat był zdradą narodowa i zalegalizowanym oszustwem.
      Kiedy wreszcie PO rozliczy tych zadufanych w sobie i w bezprawiu
      burputantów. Nawet kontordat nie jest przestrzegany. Kiedy wreszcie
      Nasze panstwo bedzie mieć madrych przywódców???
      Jestem katolikiem i uważam ze tylko około 5% kleru to ludzie
      uczciwi.I prosze w to nie mieszać wiary. Witaj flaszka.
      • clint_eastwood Re: uczciwość 21.05.08, 10:38
        co to jest "burputantów"? Torrydz, może odstaw flaszkę tak z dzień
        przed wejściem na forum....
    • almagus Popalimy Kota. 21.05.08, 10:35
      Popalimy Kota.

      Pan eL Prezidęto ma zgagę częstą.
      A wszystko przez tę atmosferę gęstą.
      Odurza szambo jak ruska perfuma.
      Belzebub kadzi, aż odchodzi z uma.
      Mamla od odoru smoły i siarki.
      Jeszcze to wino Monsignore marki.
      Najgorszy smród palone pierze.
      Po nim mamlanie najbardziej bierze.
      Wtórują owieczki i ujada sfora.
      Palimy kota i prosimy doktora.
      Po Palikocie najbardziej go kręci.
      Do smoły jego i niech wszyscy święci.
      My w polskim piekle hartujemy ducha.
      Niechaj radyja niewierny wysłucha.
      Prawdziwy Polak ma strzelać do wroga.
      Mały pistolecik, może być noga.
      Odnośnie diabłów moja wola taka.
      Wniosek Belzebub, ja robię Polaka.
      Obsadzam nimi urzędy piekiełka.
      Pamiętaj na stocznię radyja cegiełka.
      Pamiętaj również masz grać w piłkę nożną,
      Jak być Polakiem masz ochotę przemożną.

    • wyksztalciunio Schetyna.... 21.05.08, 10:36
      Nie rozumiem jaki interes ma w tym Schetyna,by bronić hochsztaplera
      z Torunia.Nie sądzę by nie słyszał o przełajdaczeniu na giełdzie
      środków na ratowanie stoczni.Tylko radjomaryjcy mogą o tym zapomnieć.
    • gugula O Palikocie i Rydzyku 21.05.08, 10:44
      O Rydzyku mam taką samą opinię, jak Palikot. Dlaczego Rydzyka nikt nie chce rozliczyć z pieniędzy, które zebrał jakoby "na ratowanie Stoczni Gdańskiej"?
      • vitabravo Re: wierszyk nr 07 21.05.08, 13:08
        Z tyłu gejem, z przodu Żydem, któż jest to?
        To idiota, ale nie o to Gazecie szło.
    • almagus Ty wicepremier, pan wiesz! 21.05.08, 10:48
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52741,5219477.html
      Prawda i Sprawiedliwość Janusza Palikota.

      Prawdą i Sprawiedliwością w oczy kolę
      i dlatego posłowanie z PeO wolę!
      W PeO klubie przynajmniej wolność słowa.
      U was Rydzyk i dyscyplina klubowa.
      Wolność słowa zależna u Jarosława.
      Powtórka Lecha nieciekawa, mamlawa.
      Wolność słowa po aprobacie Rydzyka.
      Podniesiona brew to mordę zamyka.
      Wraz z nim Prawo i Sprawiedliwość wyklucza.
      Dociekania swych spraw, za to innych poucza!
      Bo Fundacja Prasowa Solidarności
      jest widmem jak Stocznia Redemptoryści.
      Za dostęp do mediów i do koryta.
      Wraz z SLD zdradzona Rzeczpospolita!
      Dlatego Janusz Palikot ma rację.
      Kończymy piekło, przywracamy demokrację!
    • loppe ponieważ wielu popiera inicjatywy Palikota 21.05.08, 10:49
      - tu na forum - to mamy rozłam wśród platformiaków na Palikotowców i
      Schetynowców
      • slonce.peru Re: ponieważ wielu popiera inicjatywy Palikota 21.05.08, 11:16
        mam nadzieje, że Palikot nie zostanie wyrzucony z PO i razem pójdą na dno
    • rom48 Km jest Schetyna?? To czlowiek nijaki i nie jemu 21.05.08, 11:14
      oceniac dzialania posla Palikota. Pan Schetyna powinien dawno
      zazadac kontroli u Rydzyka raportu o stanie alkoholizmu Lecha.
    • mielis To schetyna może usuwać z partii ? 21.05.08, 11:28
      Pan P. staje się niewygodny ?
      To raczej kk jest niepotrzebny !
      • z.buta To Palikot może ograniczać wolność mediów? 21.05.08, 11:56
        mielis napisał:

        > Pan P. staje się niewygodny ?
        > To raczej kk jest niepotrzebny !

        Pan P. po prostu ośmiesza siebie a przy okazji swoją partię
    • gazaj Z książki o Wałęsie politykę robi Schetyna 21.05.08, 11:38
      Z książki o Wałęsie politykę robi Schetyna, Wałęsa i dziennikarze,
      którzy już mają o niej opinię, chociaż nie wiedzą, co zawiera ta
      książka.

      Najwyraźniej jest tam prawda niemiła Wałęsie i jego poplecznikom.
    • republika-jednojajowa Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie stoczni? 21.05.08, 11:43
      Wielka kwesta, którą o.Tadeusz Rydzyk przeprowadził “na ratowanie kolebki
      “Solidarności”. Zebrał - według różnych źródeł - od kilkudziesięciu milionów
      złotych do ponad 100 mln dolarów.
      Dokładnej kwoty nie zna nikt spoza kierownictwa Radia Maryja. Jedyny człowiek,
      który był blisko jej poznania, zginął w wypadku.
      Ani złotówka nie trafiła do stoczni. - Ojciec Rydzyk powiedział, że nie da nam
      pieniędzy “na przeżarcie” - zdradza Jerzy Borowczak, lider stoczniowej “S” i
      współzałożyciel stowarzyszenia Solidarni ze Stocznią, które wiosną 1997 r.
      dostało pozwolenie na zbiórkę. Rydzyk kwestował równolegle i z większym
      rozmachem, choć nie miał pozwolenia i nie rozliczył się ze zbiórki.
      - To wielka afera, zbadałam ją dokładnie - mówi była senator z Trójmiasta Ewa
      Serocka, która w poprzedniej kadencji składała wniosek o powołanie komisji
      śledczej ds. Stoczni Gdańskiej. - Ojciec Rydzyk pieniądze na stocznię zbierał w
      całym świecie, zgromadził wiele milionów dolarów. Ale czy dziś znajdzie się w
      kraju instytucja, która będzie w stanie to udowodnić? Może przyda się Centralne
      Biuro Antykorupcyjne?
      • future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 11:56
        EWA POLAK-PAŁKIEWICZ

        Tuż przed Wielkim Tygodniem część Polski została zelektryzowana
        niespodziewaną iskrą nadziei. Jak duża część? Nie wiadomo jeszcze
        dokładnie, ale wiele wskazuje, że znaczna. Jakiej nadziei? Ni mniej,
        ni więcej, tylko takiej, że uda się w naszym kraju odwrócić bieg
        wydarzeń. Że uda się położyć tamę społecznemu złu, które się wyraża,
        między innymi, w niszczeniu polskiej suwerenności gospodarczej. Że
        uda się, wysiłkiem ludzi wierzących i modlitwą, uratować Stocznię
        Gdańską. Symbol polskiej potęgi przemysłowej, symbol polskiej myśli
        technicznej, symbol odwagi, wiary i godności pracujących w niej
        ludzi. Ale przecież nie chodzi o ratowanie symbolu, o żadne
        działania na pokaz, ale o rzecz jak najbardziej konkretną. Na apel
        Radia Maryja jego słuchacze, z których bez wątpienia większość to
        ludzie ubodzy, postanowili zgromadzić fundusze na wykupienie Stoczni
        i uruchomienie w niej produkcji. Impulsem do tego, po ludzku rzecz
        biorąc, szalonego przedsięwzięcia była seria audycji w Radiu Maryja
        z udziałem wysokiej klasy specjalistów omawiających sytuację
        przemysłu okrętowego i gospodarki morskiej. Słuchacze ze Stanów
        Zjednoczonych żywo zareagowali na informację, że polskie władze, w
        akcie zemsty politycznej, zwalniają całą załogę Stoczni i stawiają
        zakład w stan likwidacji.
        W nocy z 12 na 13 marca rozdzwoniły się do Radia telefony zza
        oceanu. Informowano, że są pieniądze, że trzeba je tylko
        zagospodarować. Następnego dnia - zwracam uwagę na datę, związaną z
        Objawieniami Fatimskimi - o. Tadeusz Rydzyk zaapelował o zbiórkę
        funduszy na rzecz Stoczni. Taki był początek. Ale o wszystkich tych
        wydarzeniach oraz o tym, co nastąpiło później, wiedzą tylko
        słuchacze Radia Maryja oraz Czytelnicy Niedzieli. Pozostałe media,
        jak na komendę, ogłuchły. Palenie opon na ulicach Trójmiasta i
        wręczanie Oskarów zaprzątnęły bez reszty uwagę naszych
        dziennikarskich orłów. Ponieważ w Społecznym Komitecie Ratowania
        Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego nie znalazł się ani jeden
        autorytet moralny - ponieważ Radio Maryja i jego słuchacze uchodzą
        wśród żurnalistów za poczciwych durniów, którymi nie należy sobie
        zawracać głowy - cała inicjatywa została przemilczana.
        Rzecz jasna, wysokie aspiracje dziennikarzy nie były jedynym powodem
        blokady informacyjnej. W obliczu faktu, że ten zuchwały, fanatyczny
        z pozoru pomysł ratowania Stoczni prywatnymi pieniędzmi nabierał z
        dnia na dzień rumieńców, niektórym osobom puściły nerwy. 19 marca,
        po ogłoszeniu, że wojewoda gdański zamierza kupić część Stoczni - za
        długi - kapitan Zbigniew Sulatycki, członek Komitetu, powiedział w
        Radiu Maryja: "Panie wojewodo, współczuję panu, pan jest biedniejszy
        od człowieka, który jest bez pracy, pan traci życie wieczne". 20
        marca usłyszeliśmy w Radiu Maryja głos robotnika z Olkusza, jednego
        z protestujących w Ministerstwie Finansów przeciw zagładzie Stoczni.
        Przyjechał do Warszawy własnym samochodem, od policjantów dowiedział
        się, że jest pijany i że zaraz zostanie wyrzucony przez okno.
        Skopany, okładany pałami, stracił przytomność, ma odbite nerki.
        Premier rządu, z którego rozkazu pobito robotników, stwierdził, że
        do rozmów w sprawie Stoczni "nie ma partnerów".
        W nocy z 21 na 22 dokonano napadu na siedzibę Społecznego Komitetu
        Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego. Kpt. Sulatycki
        miał spokojny głos, kiedy mówił radiosłuchaczom o zdemolowaniu
        pomieszczenia. Spodziewano się tego, wszystkie dokumenty znajdowały
        się w bezpiecznych miejscach. Gazety nadal pełne były opisów
        przygotowań do wielkiej gali w Hollywood. W dwa dni później, przy
        okazji rozpoczęcia rekolekcji dla ludzi pracy, transmitowanych z
        Wrocławia, Dyrektor Radia Maryja mówił: "Jeszcze kroczek, niech
        jeden drugiego podtrzyma... Wierzę w to, że może kupimy Stocznię i
        to będzie początek... Nie możemy się poddać - nigdy. Idźmy za
        Chrystusem. On jest taką Miłością, że można zwariować".
        Wiadomość, że rezultaty zbiórki przechodzą wszelkie oczekiwania,
        staje się źródłem olbrzymiej energii dla Polaków, którzy wysyłają
        ostatnie grosze, żeby ratować Stocznię. Słyszą w Radiu Maryja, że
        Polsce potrzebny jest cud na miarę Filipin. Już wiedzą, że właśnie
        dzieje się coś wielkiego.
        Wobec całkowitej blokady informacyjnej, która trwa nadal, Radio
        Maryja decyduje się zorganizować konferencję prasową. 25 marca
        olbrzymia sala w Galerii Porczyńskich zapełnia się do ostatniego
        miejsca ludźmi z Rodziny Radia Maryja. Jest też garstka
        dziennikarzy - kilku, może kilkunastu: Radio Zet, Program III,
        Program I, Radiowa Agencja Informacyjna, lokalne rozgłośnie,
        Telewizja Polsat, Słowo, Niedziela oraz paru dziennikarzy prasowych.
        Mają okazję poznać fakty dotyczące Stoczni oraz sytuacji polskiego
        przemysłu okrętowego, a także tło polityczne i ekonomiczne całej
        sprawy z pierwszej ręki, z ust osób znających to wszystko od
        podszewki: kapitanów Bolesława Hutyry i Zbigniewa Sulatyckiego oraz
        dr. Feliksa Pieczki. Mogą zapoznać się z analizą sytuacji stoczni,
        dokonaną przez senator Jadwigę Stokarską, która zwraca uwagę na
        doskonałą opinię, jaką cieszą się wyroby Stoczni za granicą. Mogą
        posłuchać
        o. prof. Mieczysława A. Krąpca, który mówi o tym, że walka o
        Stocznię jest walką o Polskę. Ale czy oni to słyszą? Patrzę na nich
        i widzę, że większość tych bardzo młodych ludzi doskonale się tu
        bawi. Nie starają się nawet ukrywać drwiących uśmiechów, gdy mowa
        jest o prawie narodu do własności, o perfidii Sejmu, który w cieniu
        sprawy Stoczni legalizuje pornografię. Pękają ze śmiechu, gdy sala
        kwituje oklaskami słowa dr. Pieczki: "Rodzina Radia Maryja wykupi
        Stocznię Gdańską. Stocznia musi być uratowana, Stocznia będzie
        uratowana".
        Poważnieją, gdy mowa jest o pieniądzach. Żądają, by powiedzieć, ile
        już ich zebrano. Kapitan Sulatycki wyjaśnia, że oczywiście, nie
        chodzi tylko o wykupienie Stoczni, bo to byłoby najprostsze.
        Pieniądze zbierane są na to, by zapłacić ludziom i zrobić
        zamówienie, ale także na rozpoczęcie produkcji. "Ale niech pan nie
        żąda ode mnie - uśmiecha się Kapitan - żeby w przeddzień wykupienia
        Stoczni ujawnić stan naszego konta". Sala reaguje pomrukiem pełnym
        dezaprobaty. Dziennikarka z Radiowej Agencji Informacyjnej proszona
        jest, żeby przestała żuć gumę, kiedy zadaje pytania.
        W jakiej formie odbędzie się przejmowanie Stoczni? Najpierw powołana
        zostanie fundacja - wyjaśniają członkowie Komitetu - która z kolei
        powoła zespół menedżerski. Oczywiste jest, że syndyk nie sprzeda
        Stoczni, jeśli nie przedstawi mu się biznesplanu.
        Głos zabiera o. Bogusław Paleczny, kamilianin, opiekun bezdomnych.
        Mówi o śmierci na działkach bezdomnego stoczniowca. W Stoczni
        stracił płuco. Chorego nikt już nie zatrudnił. Wyrzucony za burtę,
        zginął jak bezpański pies. Dziennikarze nie słuchają, słychać
        szmerek ich rozmów, mikrofony wyłączone.
        O. Tadeusz Rydzyk przedstawia bezrobotnego konstruktora, odkrywcę i
        wynalazcę, twórcę słynnych statków typu ro-ro. Człowiek w sile
        wieku, nazwisko znane w świecie, figuruje w wielu encyklopediach.
        Dziś proponuje mu się pracę w Daewoo albo w McDonaldzie. Za cztery
        miliony może być posługaczem. "To jest Polska" - mówi o. Tadeusz.
        Dziennikarze chichoczą.
        "Byliśmy światową potęgą w hutnictwie, górnictwie, rybołówstwie,
        przemyśle okrętowym. Teraz jesteśmy potęgą w produkcji gipsowych
        krasnali - mówi konstruktor, absolwent dwóch fakultetów gdańskich
        uczelni. - Wielu ludzi nie rozumie rangi tego wszystkiego, co działo
        się wokół Stoczni. Nie dziwię się, że jednego takiego wyrzucono z
        Uniwersytetu Gdańskiego, z mojej uczelni. Ma pseudonim <Magister>".
        Dziennikarze są znudzeni. Nikt nie notuje. Niektórzy zabierają się
        do wyjścia. Liczą jeszcze na coś śmiesznego. Jest! Głos o. Tadeusza
        Rydzyka ma zakończyć konferencję. Mikrofony znów włączone, z twarzy
        znika wyraz znudzenia. Wiadomo, że jak jest Dyrektor, musi
        b
      • future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 11:56
        cd...

        Dziennikarze, którzy już, już opuszczali salę, pochowali notatniki,
        stoją nieruchomo w kurtkach pod ścianą. Nie odchodzą.
        "Jest w Polsce Wielki Tydzień. W tym Wielkim Tygodniu pytam: którym
        z uczniów jest każdy z nas? Zdrajcą? Zaprzańcem?... Czy tym jedynym,
        który nie zostawił Mistrza? Zwracam się do prasy, bo prasa dużo
        może..."
        To są najkrótsze, przymusowe rekolekcje wielkopostne dla radia,
        prasy i telewizji. Dla tych, w większości bardzo młodych ludzi może
        pierwsze, być może jedyne w życiu...
        Naprawdę niesamowite jest zetknięcie się tych dwóch światów.
        Dziennikarze i ludzie z Radia Maryja, jego twórcy, przyjaciele,
        słuchacze. W Galerii Porczyńskich, wśród portretów ślących dumne,
        pełne tajemnicy i czułości spojrzenia, spotyka się przedwojenna
        Polska, starsi państwo o szlachetnych, pełnych żaru twarzach;
        ludzie, którym wrócono nadzieję - doprawdy nie ma piękniejszego
        widoku - i cyniczna młodzież. Młodzież, która - wydaje się - nie
        rozumie większości pojęć, do jakich odwołują się prowadzący
        konferencję, nie rozumie znaczenia wielu słów. Jej żywiołem jest
        wyprany z treści, efektownie brzmiący, prymitywny komunikat, z
        którego da się wyczytać, że jest śmiesznie, będzie jeszcze
        śmieszniej. Bo jest w Polsce kupa naiwnych idiotów, którzy nie
        przyjmują reguł gry. A reguły, wiadomo, jakie są: jest kasa, jest
        biznes, kto trzyma kasę, robi biznes. Kto się nie załapie, ten
        widocznie nie jest dobry.
        Nie chcę nikogo obrazić. Wśród tej garstki na pewno znaleźli się
        prawdziwi dziennikarze. (Było np. cieszące się dobrą opinią Radio
        WaWa.) Tyle, że ich głos nie przebił się w Polsce przez chaos
        informacyjny.
        Koniec konferencji. Jakaś pani prosi jeszcze o wskazówki, jak można
        na subkonto Radia Maryja przekazać dolary. Mieszkanka małej
        miejscowości prosi mnie o pomoc w znalezieniu nabywcy zabytkowego
        kandelabru - nie ma pieniędzy, ale ma tę cenną pamiątkę rodzinną.
        Ojciec Rydzyk oblegany jest przez starsze panie. Ktoś określił je
        pogardliwie jako "dewotki". A on wie, że bez ich modlitwy, bez ognia
        w oczach, często już wyblakłych, byłby słaby, bezsilny nawet. Ufają
        sobie i potrzebują się. Łatwo wyszydzić tę subtelną więź między
        zakonnikiem i osobami, którym oczy i uszy otwiera coś tak prostego,
        jak miłość. Atmosfera jest jak przed wojną. Dlaczego? Takich twarzy
        nie spotyka się często. Także dlatego, że chyba wszyscy czują, że
        stoimy w przededniu wielkiej zmiany. Może to będzie ów "cud Filipin"?
        Tego samego dnia, późnym wieczorem, w samochód o. Tadeusza Rydzyka,
        którym wracał wraz z kpt. Zbigniewem Sulatyckim do Torunia, rzucono
        z przydrożnego rowu kamieniem wielkości bochenka chleba. Uszkodzono
        samochód, nikomu nic się nie stało. Przypadek? Wcześniej były głuche
        telefony do samochodu.
        27 marca, w Wielki Czwartek, Ojciec Tadeusz telefonuje do Radia -
        wraca z zakończonych we Wrocławiu rekolekcji - "Stocznia to jest
        nasze Westerplatte, ten skrawek polskiej ziemi, o który Polacy tak
        walczyli".
        Piszę o tym, bo warto być kronikarzem wielkiej zmiany, która już
        dosięgnęła serc tak wielu ludzi w Polsce. Piszę, bo nigdzie, poza
        tygodnikiem Niedziela, o tym nie przeczytacie...
      • future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:00
        Chceicie wiedzieć, co stało się z pieniędzmi. Poszukajcie kapitana
        Sulatyckiego matoły i pogadajcie... Pieprzyć pierdoły to Wy
        potraficie ale jak co do czego to żadnego argumentu... Wykup stoczni
        został zablokowany przez Państwo, chodziło o wielką kase z
        prywatyzacji, o rozsprzedanie za psi grosz amjatku, który to pis
        grosz dla pojedynczych jednostek w to zamieszanych byłby olbrzymim
        prwytanym majatkiem. Zapytajcie sie kto wtedy rzadzil, kto mial
        dostac w lape... powierzchownosc, zenada i brak dociekliwosci...
        tylko to Was cechuje...
        • vitabravo Re: Manipulacje GW o rzekomych nieprawidłowościach 21.05.08, 12:55
        • milena.rl nigdy tego nie zrozumiem 21.05.08, 13:29
          walczyli o kapitalizm a teraz mają pretensje.
      • future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:05
        Kłamstwa "Gazety Wyborczej"

        Rozmowa z dr. inż. Feliksem Bronisławem Pieczką, przewodniczącym
        Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu
        Okrętowego

        Media wciąż wywołują temat Stoczni Gdańskiej, natrętnie pytając, co
        się stało z pieniędzmi zbieranymi na jej ratowanie. Przoduje w
        tym "Gazeta Wyborcza", która z uporem miesza fakty i atakuje ojca
        Tadeusza Rydzyka, obelżywie insynuując, że przywłaszczył sobie te
        pieniądze... Jak było naprawdę?
        - Ostatnim przykładem medialnej napaści na o. Tadeusza Rydzyka,
        katolickiego kapłana, dyrektora Radia Maryja, jest artykuł M.
        Sandeckiego
        i S. Sowuli opublikowany w "Gazecie Wyborczej" z 17-18 lutego 2006
        roku.
        Na początku artykułu wypowiada się Jerzy Borowczak, przedstawiony
        jako "jeden z organizatorów strajku w sierpniu 1980 r.", który
        podaje nieprawdziwe informacje. Po pierwsze, komitetu nie powołał o.
        Rydzyk. Powołany został przez osoby uczestniczące w audycji na temat
        sytuacji w Stoczni Gdańskiej - kolebce "Solidarności", a
        inicjatorami jego powstania byli słuchacze Radia Maryja,
        autentycznie zatroskani o losy tej kolebki.
        Po drugie, nasz komitet nie powstał "w tym samym czasie", bo
        Stowarzyszenie "Solidarni ze Stocznią Gdańską" funkcjonowało już w
        1996 roku. Pominę niezgodne z faktami rzekome zabranie J.
        Borowczakowi mikrofonu przez Ojca Dyrektora. Nieprawdą jest także
        to, iż o. Tadeusz Rydzyk "zaczął mówić, żeby na 'Solidarność' nie
        wpłacać, bo nie wiadomo, co się z tymi pieniędzmi stanie". Byłem
        przy tym, widziałem, słyszałem, pamiętam! Owszem, nieliczni
        słuchacze tej audycji wyrażali się nieufnie o "Solidarności",
        jednocześnie deklarując pełne zaufanie do ojca Tadeusza Rydzyka!

        Jakie były początki Społecznego Komitetu Ratowania Stoczni Gdańskiej?
        - Od wielu miesięcy na antenie Radia Maryja występowali członkowie
        Polskiego Stowarzyszenia Morskiego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego,
        fachowcy z różnych dziedzin, w tym także przemysłu okrętowego czy -
        szerzej biorąc - gospodarki morskiej. Właśnie ci ostatni
        uczestniczyli w audycji poświęconej sytuacji gdańskich stoczniowców
        i samej Stoczni Gdańskiej.

        A jak doszło do tej audycji?
        - Kilka dni wcześniej nasz kolega Jan Hyży z Gdyni w rozmowie z
        Ojcem Dyrektorem na pytanie: "Co słychać u was ciekawego?",
        odpowiedział, że nie dzieje się dobrze, ponieważ zwalniają gdańskich
        stoczniowców! W reakcji o. Rydzyk - ogromnie przejęty okrutnym losem
        gdańskich stoczniowców z kolebki "Solidarności" - zaprosił nas do
        Torunia, abyśmy na antenie Radia Maryja opowiedzieli o dramacie
        stoczni naszym rodakom w kraju i za granicą. Na audycję pojechali:
        kpt. żw mgr Bolesław Hutyra, mgr inż. Jan Hyży, dr inż. Feliks
        Bronisław Pieczka, mgr inż. Edward Roeding i kpt. żw inż. Zbigniew
        Sulatycki. Była to druga dekada marca 1997 r. Los zwalnianych
        stoczniowców i Stoczni Gdańskiej ogromnie poruszył słuchaczy Radia
        Maryja. Do tego stopnia, że przez kolejne trzy dni tematem Rozmów
        niedokończonych była kolebka "Solidarności". Słuchacze zabierający
        głos na antenie rzucili hasło: "Ratujmy Stocznię Gdańską!". A nas
        zobowiązali, aby słowa zamienić w czyn, aby zacząć konkretnie
        działać. Jeden z zabierających głos mówił: "Zróbcie coś, powołajcie
        jakiś komitet. Poprzemy was, ufamy wam!". I tak w Radiu
        spontanicznie zawiązał się społeczny komitet. Powołali go słuchacze
        Radia Maryja, a nie ojciec Tadeusz Rydzyk, jak to sugeruje za J.
        Borowczakiem "Gazeta Wyborcza"!

        Co było później?
        - Nastąpiło gorączkowe zastanawianie się, jakie osoby mogłyby
        wesprzeć nasz ad hoc powstały komitet. Uznaliśmy, że oprócz
        niekwestionowanych autorytetów naukowych w komitecie powinny się
        znaleźć równie niekwestionowane autorytety moralne. I dzięki Bogu i
        Matce Najświętszej w skład naszego komitetu zechciały wejść
        następujące osoby: ks. bp Edward Frankowski, prof. dr h.c. Jerzy
        Doerffer - były rektor Politechniki Gdańskiej, profesorowie KUL: ks.
        prof. Albert Krąpiec, prof. Piotr Jaroszyński i senator prof. Adam
        Biela, a także senator Jadwiga Stokarska, o. Józef Krok -
        duszpasterz ludzi morza, i dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk,
        jak również prof. Jacek Trznadel, m.in. profesor Sorbony. Wreszcie w
        składzie komitetu znaleźli się wszyscy wcześniej wymienieni
        uczestnicy audycji radiowej. Na przewodniczącego został wybrany
        przez aklamację kpt. żw Bolesław Hutyra.

        Czyli pieniądze miały być zbierane na stocznię, a nie na pomoc dla
        stoczniowców, jak twierdzi "Gazeta Wyborcza"...
        - Tak. Pieniądze miały być przeznaczone wyłącznie na ratowanie
        stoczni. Na ewentualną pomoc stoczniowcom odpowiednimi funduszami
        dysponowały związki zawodowe działające w stoczni. Zastanawialiśmy
        się, gdzie gromadzić pieniądze potencjalnych darczyńców. Uznaliśmy
        zgodnie, iż pieniądze muszą wpływać na odrębne konto, a w żadnym
        razie na konto założone przez komitet czy też kogokolwiek z członków
        komitetu. Wiedzieliśmy, jak wszyscy Polacy, kto wtedy rządził
        krajem. Byliśmy świadomi, jak długo trwać może założenie odrębnego
        konta bankowego. Pod presją czasu i zaistniałej sytuacji zgodę na
        użyczenie konta wyraził Ojciec Dyrektor. Pod jednym, jakże ważnym
        warunkiem: musi to być oddzielne subkonto, na które wpłacane będą
        dary pieniężne, a jedynymi właścicielami i dysponentami tych
        pieniędzy będą wyłącznie darczyńcy. I tak się stało!

        Dlaczego nie można było zbierać pieniędzy na stocznię razem
        z "Solidarnością"?
        - Dlatego że takie było życzenie radiowych darczyńców. A tak na
        marginesie: niektórzy członkowie stowarzyszenia zaczęli postrzegać
        nasz komitet jako konkurencję. To czysty absurd! Przecież nasz cel
        był wspólny: ratować kolebkę "Solidarności"!

        Komitet rozpoczął więc zbiórkę pieniędzy na stocznię...
        - Dokładniej mówiąc, komitet apelował o wsparcie finansowe tych
        działań na rzecz ratowania stoczni, które zainspirowane zostały
        wypowiedziami słuchaczy Radia Maryja podczas Rozmów niedokończonych.
        Trzeba było podjąć pracę organizacyjną, znaleźć kompetentnych
        prawników itp., aby tak cenna inicjatywa znacznej części Narodu
        Polskiego nie została zaprzepaszczona. Wymagało to poświęcenia dużej
        ilości czasu, wyjazdów do Warszawy do różnych instytucji
        państwowych, ministerstw, do parlamentarzystów itp. Spadło to na
        barki głównie członków komitetu i osób wspierających, które były
        emerytami. Żaden z tych wyjazdów ani jakiekolwiek inne koszty nie
        były pokrywane z pieniędzy zgromadzonych na wspomnianym subkoncie.
        Koszty te pokrywali sami członkowie komitetu.
        Wracając do spraw finansowych - komitet przeprowadził cały szereg
        rozmów ze Stowarzyszeniem "Solidarni ze Stocznią Gdańską", które w
        tym czasie zaczęło rozprowadzać tzw. cegiełki.

        Jaki był wynik tych rozmów?
        - Obiecujący. Doszło do podpisania porozumienia o wzajemnym
        wspieraniu się i - jak to Marian Krzaklewski wówczas powiedział na
        antenie Radia Maryja - "trzy strumienie pieniędzy zaczęły lać się w
        jedną rzekę pieniędzy".

        Dlaczego trzy strumienie?
        - Jeden to cegiełki, drugi - pieniądze ze Stowarzyszenia "Solidarni
        ze Stocznią Gdańską", i trzeci - pieniądze z naszego komitetu.
        Obecnie to obrazowe powiedzenie Krzaklewskiego jest przez wielu
        wyolbrzymiane i niesłusznie wykorzystywane przeciwko Radiu Maryja.
        Wiadomo - "rzeka pieniędzy", więc musi ich być bardzo dużo... Przy
        czym trzeba podkreślić, że stowarzyszenie Krzaklewskiego od początku
        promowało sprzedaż Stoczni Gdańskiej. Natomiast my cały czas
        dążyliśmy do zawarcia ugody z wierzycielami. Dzięki wielkim wysiłkom
        z naszej strony zgoda na taką ugodę była już pewna. Najważniejsi
        wierzyciele wyrazili bowiem chęć układu ze Stocznią Gdańską. Kiedy
        było już wiadomo, że także ZUS - ostatni duży wierzyciel stoczni -
        wyraził zgodę na ugodę, sędzia komisarz podjął błyskawiczną decyzję
        o sprzedaży Stoczni Gdańskiej. Przewodniczący "Solidarności" Stoczni
        Gdańskiej apelował do niego, aby wstrzymał się jede
      • future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:06
        Podkreślam jeszcze raz: taka szansa była, i to bardzo konkretna.

        Czy udało się zrobić coś wspólnie komitetowi ze stowarzyszeniem
        Krzaklewskiego?
        - W celu ratowania Stoczni Gdańskiej nasz komitet złożył ofertę
        zakupu praw do akcji Stoczni Gdańskiej należących do Skarbu Państwa
        w celu wszczęcia postępowania układowego z wierzycielami. Mówiło się
        wtedy, że Stocznia Gdańska jest bankrutem, który ma jeszcze długi.
        Komitet stwierdził wyraźnie, że wszystkie zakupione akcje Skarbu
        Państwa zostaną rozdzielone pomiędzy te osoby, które zdeponowały
        fundusze na subkoncie naszego komitetu oraz
        Stowarzyszenia "Solidarni ze Stocznią Gdańską". Podkreślaliśmy więc
        wyraźnie, że wspólnie działamy. Na to była zgoda warunkowa ministra
        Skarbu Państwa Emila Wąsacza (pismo z 3 czerwca 1998 roku). Wyraźnie
        stwierdzaliśmy także, że te pieniądze zostaną przeznaczone głównie
        na inwestycje. Nasz komitet miał bowiem wstępne zapewnienia
        otrzymania korzystnych kredytów na budowę statków oraz na rozbudowę
        i modernizację Stoczni Gdańskiej. Istniała realna szansa, żeby te
        pieniądze zgromadzić i rozpocząć odnowę Stoczni Gdańskiej.

        Jakie były Państwa argumenty przemawiające za zawarciem ugody z
        wierzycielami?
        - Mówił o tym mgr inż. Edward Roeding w rozmowie z "Naszym
        Dziennikiem" z 14 września 1998 roku. Najważniejsze argumenty to:
        zaspokojenie znacznie większej liczby wierzycieli niż w przypadku
        sprzedaży; utrzymanie przez załogę (wtedy było dokładnie 7605 osób)
        około 40 proc. akcji Stoczni Gdańskiej; przywrócenie im ich
        wartości, ponieważ nie miały one wtedy jeszcze wartości handlowej;
        poparcie naszej wersji prywatyzacji (bo była to pewna forma
        prywatyzacji) przez blisko 200 parlamentarzystów, głównie z AWS.
        Celem tego układu z wierzycielami było niedopuszczenie do nabycia
        stoczni przez ludzi, którzy chcieli załatwić swoje partykularne
        interesy. Mieliśmy bowiem świadomość, że największą wartością w
        stoczni są grunty położone w sercu Gdańska, których wartość handlowa
        wynosiła około miliarda złotych. Niestety, jak wiemy, stocznia
        została sprzedana praktycznie za darmo.

        Czy mieli Państwo już wtedy informację, że Stocznia Gdynia otrzyma
        Państwa stocznię?
        - Tak. Podczas spotkania z Komisją Krajową NSZZ "Solidarność" na
        temat Stoczni Gdańskiej otrzymaliśmy od stoczniowców
        gdańskiej "Solidarności" dokument z marca 1997 roku
        pt. "Wykorzystanie części majątku (nieruchomości wyposażenia) spółki
        Stocznia Gdańska S.A. w upadłości dla potrzeb Stocznia Gdynia S.A.".
        Wiedzieliśmy więc, że Stocznia Gdynia była już gotowa do przejęcia
        Stoczni Gdańskiej. To można nazwać "wrogim przejęciem". Powołując
        się na informację prasową, powiedziałem w jednej z audycji Radia
        Maryja, że bankrut kupuje bankruta...

        Czyli już wcześniej zapadła decyzja o sprzedaży Stoczni Gdańskiej?
        - Tak. Było już wiadomo, że stocznię dostaje Janusz Szlanta.

        W jaki sposób chcieli Państwo ją przed tym obronić?
        - Doprowadziliśmy m.in. do spotkania ekspertów i posłów w
        Ministerstwie Skarbu Państwa. Jego celem miała być dyskusja, w jaki
        sposób pomóc stoczni, żeby została zawarta ugoda z wierzycielami.
        Jakież było nasze zdumienie, kiedy na liście obecności
        przeczytaliśmy nagłówek: "Lista uczestników spotkania w
        Ministerstwie Skarbu Państwa dotyczącego sprzedaży Stoczni
        Gdańskiej"... Jest to bardzo żałosne.

        Komu w takim razie najbardziej zależało na sprzedaży stoczni?
        - Od początku naszej współpracy za sprzedażą optowało
        Stowarzyszenie "Solidarni ze Stocznią Gdańską". My cały czas byliśmy
        za ugodą stoczni z wierzycielami.

        Niestety, w tamtym czasie część działaczy "Solidarności"
        uczestniczyła w sprzedaży zakładów polskich...
        - Taka jest prawda.

        Dlaczego więc teraz mają czelność kłamać, że to Ojciec Dyrektor
        zdefraudował pieniądze przeznaczone na ratowanie stoczni?
        - Prokuratura dwukrotnie umarzała postępowanie w sprawie pieniędzy
        przekazanych na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Raz było to za rządów
        AWS, drugi - za rządów Millera, a trudno przecież go posądzać o
        jakąkolwiek życzliwość w stosunku do Ojca Dyrektora i Radia Maryja.
        Gdyby tylko była jakaś podstawa, żeby wszcząć postępowanie jeszcze
        raz, to by zostało ono na pewno przeprowadzone. Takie zażalenie o
        popełnieniu przestępstwa złożył do prokuratury cytowany
        przez "Gazetę Wyborczą" Bronisław Jachym. Otrzymał odpowiedź, że
        sprawa została rozpatrzona i nie ma absolutnie żadnych podstaw
        prawnych, żeby wszcząć proces. Sprawa została umorzona.
        Od momentu przejęcia Stoczni Gdańskiej przez Stocznię Gdynia powstał
        problem, co zrobić z pieniędzmi zgromadzonymi na ratowanie stoczni.
        Na antenie Radia Maryja ogłaszano komunikat informujący darczyńców o
        zaistniałej całkowicie nowej sytuacji. Informowano, że darczyńcy
        sami powinni zdecydować o swoich pieniądzach. Każdy z darczyńców,
        który ma dokument potwierdzający wpłatę, mógł otrzymać zwrot
        zdeponowanych pieniędzy. Wielu ludzi taki zwrot otrzymało. Kolejna
        część osób zadeklarowała przeznaczenie swoich pieniężnych darów na
        inne, równie chwalebne cele, upoważniając do tego Ojca Dyrektora.
        Ktokolwiek śmie posądzać toruńskiego kapłana, tak dziś
        poniewieranego, o jakieś szalbierstwa, jest po prostu człowiekiem
        niegodziwym.
        Jest też grupa osób mających nadzieję, że sprawa Stoczni Gdańskiej
        nie jest ostatecznie zamknięta. W tym względzie pewnym jasnym
        promykiem nadziei może być złożony w grudniu 2005 r. przez członków
        komitetu wniosek do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o
        rewizję nadzwyczajną w sprawie nieprawidłowości związanych ze
        sprzedażą Stoczni Gdańskiej.

        Czyli prawda jest inna od tej, którą "Gazeta Wyborcza" stara się
        przeforsować...
        - Oczywiście. W artykule "Gazety Wyborczej" pomylone zostały fakty i
        podana nieprawda. Sam M. Sandecki, współautor, przyznał, że artykuł
        pisany był pośpiesznie. Wygląda na to, że nie chodziło tu o podanie
        prawdziwych faktów, lecz o atak na Radio Maryja i Ojca Dyrektora.

        Dziękuję Panu za rozmowę.

        Piotr Czartoryski-Sziler
        • vitabravo Re: Kłamstwa i oszczerstwa - specjalność GazetyWyb 21.05.08, 12:58
          Oraz środowisk wokół GW skupionych.
      • future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:07
        Jak było naprawdę - rozmowa z kapitanem Żeglugi Wielkiej inż.
        Zbigniewem Sulatyckim, członkiem Społecznego Komitetu Ratowania
        Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego
        Nasz Dziennik, 2005-12-24
        Panie Kapitanie, w 1997 r. był Pan członkiem Społecznego Komitetu
        Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego. Chcieliście
        ocalić dla Polski kolebkę "Solidarności" i ważny dla całej
        gospodarki zakład. Niestety, za rządów AWS Komitetowi uniemożliwiono
        zakup stoczni, która została przejęta przez grupę ludzi znikąd -
        dziś toczą się wobec nich postępowania prokuratorskie. Sprawa
        stoczni powraca jeszcze w innym kontekście - jako atak na Radio
        Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka. Media liberalne rzucają oskarżenia
        wręcz o przywłaszczenie pieniędzy...
        - Najtrudniej jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem.
        Polskojęzyczne środki masowego komunikowania robią wszystko, żeby
        to, co jest dobre dla Polski, dla Polaków, przedstawić w złym
        świetle, wykrzywić. Jedyną alternatywą jest Radio Maryja i Telewizja
        TRWAM, wokół których oraz Ojca Dyrektora skupiają się ludzie, którzy
        chcą zrobić coś dobrego dla Polski. Dlatego są atakowani. Wystarczy
        spojrzeć na wydarzenia ostatnich lat, ile pojawiło się kłamstw pod
        adresem Radia Maryja i Ojca Dyrektora.

        Dlatego tym bardziej trzeba jeszcze raz przypomnieć sprawę
        niedoszłego zakupu Stoczni przez Komitet. Jak to się zaczęło?
        - W 1993 r. odszedłem z Ministerstwa Transportu i Gospodarki
        Morskiej, gdzie jako wiceminister byłem odpowiedzialny za gospodarkę
        morską. Wkrótce podniesiono priorytetową sprawę dla naszej
        gospodarki: kwestię przyszłości przemysłu okrętowego, jednej z
        najsilniejszych gałęzi przemysłu, jaką posiadaliśmy. Podkreślam:
        przemysłu okrętowego, a nie stoczniowego, bo przemysł okrętowy to
        stocznie plus około dwa tysiące zakładów kooperujących, np. Huta
        Częstochowa, Zakłady Cegielskiego i wiele, wiele innych.
        Wyjaśnijmy; posiadaliśmy trzy duże stocznie produkcyjne: Stocznię
        Gdynia, Stocznię Gdańską (kolebkę "Solidarności") i Stocznię
        Szczecińską. Do tego dodajmy stocznie remontowe: stocznię im. J.
        Piłsudskiego w Gdańsku, stocznię "Nauta" i Marynarki Wojennej w
        Gdyni, stocznię remontową w Szczecinie i Świnoujściu. Stocznie te
        były należycie wyposażone, posiadały najwyższej klasy kadrę zarówno
        inżynieryjną, jak i wysoko kwalifikowanych robotników. Do tego
        świetne zaplecze naukowo-badawcze na Politechnice Gdańskiej.
        Koniecznie trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że żaden ze statków
        zbudowanych w polskich stoczniach NIE ZATONĄŁ!!!
        Nie było więc żadną tajemnicą, że od początku tzw.
        transformacji "wielcy" zajmujący się przemysłem okrętowym na świecie
        mieli zdecydowany apetyt na wchłonięcie tego tak dobrego "kąska",
        jakim był Polski Przemysł Okrętowy.
        Pierwszym szokującym krokiem tzw. "transformatorów" było wykazanie
        na papierze, że cały Polski Przemysł Okrętowy to "kupa nic
        niewartego złomu" i do tego z olbrzymim zadłużeniem. To oczywiście
        było nieprawdą.
        Specjaliści natomiast wiedzieli, że po tzw. transformacji ustrojowej
        przemysł okrętowy może stać się szansą na podniesienie gospodarki
        polskiej - może być nawet "lokomotywą", która pociągnie całą naszą
        gospodarkę.
        Po wykazaniu przez "uzdrowicieli", że stocznie można przejąć
        za "grosze" od samego początku chętnych na przejęcie tego "kąska"
        było wielu. Pierwszym zwiastunem było pojawienie się olbrzymiego
        koncernu "Kvaernera", czyli kooperacji niemiecko-brytyjsko-
        norweskiej, który w najprostszy sposób chciał wejść w posiadanie
        największej i najbardziej nowoczesnej Stoczni Gdyńskiej: nie kupić,
        a przejąć. W tym momencie powstała grupa specjalistów, w której ja
        też się znalazłem, na czele z twórcą przemysłu okrętowego prof.
        Jerzym W. Doerfferem.

        Jak to się stało, że nawiązali Państwo kontakt z Radiem Maryja?
        - Zaczęliśmy alarmować na wszystkie możliwe strony. Nie mając
        dostępu do żadnej telewizji, radia, mogliśmy tylko pisać. W pewnym
        momencie od kolegi dowiedziałem się, że w Gdyni będzie transmisja
        Radia Maryja dotycząca gospodarki morskiej. Zostałem zaproszony do
        tej audycji i mogłem swobodnie na antenie Radia porozmawiać ze
        słuchaczami. Przedstawiłem zagrożenia stojące przed naszym
        przemysłem okrętowym, ale i szanse, jakie wciąż stały przed nami,
        gdybyśmy zachowali we własnych rękach produkcję statków. Audycja
        wywołała żywą reakcję. Zaczęli odzywać się specjaliści.

        I co było dalej?
        - Po pewnym czasie zostałem wraz z przyjaciółmi ponownie zaproszony
        na audycję do Radia Maryja, tym razem do Torunia. W Rozmowach
        niedokończonych, które trwały od godz. 21.30 do godz. 4 rano,
        przedstawiliśmy fakty i perspektywy dla przemysłu okrętowego.
        Rozdzwoniły się telefony. Słuchacze bardzo żywo zareagowali na nasze
        wystąpienie. Widać było, że los Stoczni Gdańskiej,
        kolebki "Solidarności" i całego przemysłu okrętowego, jest im bardzo
        bliski. Wiele osób prosiło: "Kochani, zróbcie coś, przecież tak
        dalej być nie może". Audycja skończyła się, a my zaczęliśmy się
        zastanawiać, co możemy zrobić. Pisać? Ale nikt nie był tym
        zainteresowany.

        Czyli inicjatywa musiała wyjść od ludzi?
        - Ponieważ słuchacze prosili, żeby Radio Maryja podjęło ponownie
        temat Stoczni Gdańskiej, ojcowie kolejny raz zaprosili nas do
        udziału w Rozmowach niedokończonych. Pojawiliśmy się w dość dużym
        zespole, był wtedy z nami opiekun duchowy ks. bp Edward Frankowski.
        Ta audycja miała już inny wydźwięk. Wśród głosów słuchaczy
        dominowały telefony, zarówno z kraju, jak i z zagranicy, żebyśmy nie
        pozwolili zmarnować wielkiego potencjału stoczni. Był m.in. telefon
        ze Stanów Zjednoczonych, od osoby związanej z przemysłem okrętowym.
        Padła wtedy propozycja: "Zawiążcie jakiś komitet". Takich głosów
        pojawiało się coraz więcej. Nie bardzo wiedzieliśmy, jak to zrobić.
        Trochę się obawialiśmy, ale skoro powiedziało się już "a", trzeba
        powiedzieć "b".

        Jakie więc działania podjął Komitet?
        - Wiadomo było, że są potrzebne trzy instrumenty: pieniądze, żeby
        wykupić Stocznię Gdańską, po drugie - management, czyli stworzenie
        zespołu, który tym dobrze pokieruje, i po trzecie - zamówienia na
        produkcję statków. I znów dzięki Radiu Maryja mogłem o tym
        powiedzieć na antenie. I wówczas natychmiast odezwało się
        Stowarzyszenie International "Korab" - stowarzyszenie absolwentów
        Politechniki Gdańskiej z Wydziału Budowy Okrętów, którzy z różnych
        względów wyjechali za granicę i zajmują kierownicze stanowiska w
        przemyśle okrętowym. Wówczas taką osobą był m.in. jeden z
        dyrektorów "Coast Guard" w Stanach Zjednoczonych. Odezwał się na
        antenie i powiedział: "Proponuję wam budowę kadłubów". To już był
        jakiś początek. Następnie odezwał się pan Kupras z Rotterdamu, który
        posiada duże biuro konstrukcyjne budowy okrętów i powiedział, że
        pomoże nam zbudować management. Obiecał nam również przygotować
        biznesplan.

        A jak Komitet rozwiązał sprawę pozyskania pieniędzy na zakup stoczni?
        - Długo nad tym myśleliśmy. Od słuchaczy wyszła inicjatywa, że chcą
        zbierać pieniądze na wykupienie stoczni. Ta presja była coraz
        silniejsza. Ale my nie mieliśmy żadnego konta, nie mogliśmy więc nic
        zrobić. Ludzie prosili więc ojca Tadeusza Rydzyka, żeby uruchomił
        jakieś subkonto, na które można by zbierać pieniądze. Ojciec
        Dyrektor bardzo się tego bał i długo nie chciał się zgodzić. Ale
        sprawa nabrzmiewała, a - było nie było - chodziło o Stocznię Gdańską
        i nie tylko. W końcu, po pół roku ojciec Tadeusz Rydzyk
        powiedział: "Dobrze, zrobimy subkonto i będziemy zbierać pieniądze".
        Wtedy zawiązał się Społeczny Komitet Ratowania Stoczni Gdańskiej i
        Przemysłu Okrętowego. W jego skład weszli z jednej strony fachowcy,
        a z drugiej takie autorytety, jak np. o. prof. Mieczysław Krąpiec,
        ks. bp Edward Frankowski.

        Wtedy można było odwołać się do hojności Polaków.
        - Postanowiliśmy jednogłośnie, że będziemy zbierać środki tylko i
        wyłącznie na wykup Stoczni Gdańskiej, a nie n
      • future76 Re: Co Rydzk zrobił z pieniędzmi na ratowanie sto 21.05.08, 12:07
        Polacy powierzali nam przecież swoje pieniądze, musieliśmy być
        pewni, że tutaj się nic nie stanie. Były oczywiście na początku
        kłopoty, bo ludzie chcieli dawać nam pieniądze "do ręki", a my
        mówiliśmy: "Nie".

        W takim razie skąd wzięły się te absurdalne zarzuty, że Radio Maryja
        zbierało pieniądze na stocznię i nie rozliczyło się z nich?
        - W tym samym czasie, co nas bardzo zaskoczyło, "Solidarność"
        powołała Stowarzyszenie Solidarni ze Stocznią Gdańską, które zaczęło
        zbierać pieniądze i rozprowadzać m.in. cegiełki na pomoc dla
        stoczniowców. Akcja była dość silnie nagłośniona. Wywołało to duże
        zamieszanie. Do dziś niektórzy zarzucają nam, że wykupili cegiełki i
        co z tego. A to przecież nie były nasze cegiełki, tylko społecznego
        komitetu "Solidarności", my zbieraliśmy pieniądze za pokwitowaniem.
        Bardzo mnie dziwi, że nasi przyjaciele z "Solidarności" dziś mówią,
        że z tych pieniędzy nikt nie dostał żadnej pomocy. Jak mógł dostać?
        To przecież "Solidarność" zbierała na pomoc dla stoczniowców, a nie
        my.

        Działał więc Komitet, ludzie, którym nie był obojętny los stoczni,
        przekazywali pieniądze, czyli wszystko rokowało pomyślny finał.
        - Kiedy zebraliśmy już pewne pieniądze, opracowaliśmy bardzo
        dokładny biznesplan. Mieliśmy przygotowany przez naszych przyjaciół
        specjalistów management, czyli grupę ludzi, która będzie zarządzała
        stocznią, oraz gotowe propozycje zakupów. Mieliśmy w zasadzie
        wszystkie narzędzia potrzebne do ponownego wykupu Stoczni Gdańskiej.
        I wtedy zaczęły się dziać dziwne, niezrozumiałe rzeczy.

        Ktoś nie chciał dopuścić, by stocznia pozostała w polskich rękach?
        - Już wcześniej miałem dokładne informacje, co czeka stocznię. Stało
        się tak, jakby ktoś zaplanował zniszczenie polskiego przemysłu
        okrętowego. Przypominam, że w tym czasie rządził AWS. Spotykaliśmy
        się z najwyższymi osobami w rządzie, również z panem Krzaklewskim.
        Obiecywał, że Stocznia Gdańska nie zostanie sprzedana... Nagle
        pojawił się pan Szlanta i firma EVIP Progress, która wzięła się nie
        wiadomo skąd i nic nie miała. Zdecydowano jednak, że kupi stocznię.
        Ze wszystkich stron szły protesty, wiele organizacji alarmowało, że
        to koniec kolebki "Solidarności". Nic to nie dało. Nie rozumiem,
        dlaczego mając możliwości uruchomienia stoczni oraz społeczne
        pieniądze, zrobili wręcz odwrotnie. Dziś prowadzone są postępowania
        prokuratorskie w stosunku do panów Szlanty i syndyka Wiercińskiego.
        Sprzedaż Stoczni Gdańskiej to wciąż niezrozumiała sprawa, ale
        wierzę, że kiedyś zostanie wyjaśniona.

        W rękach Komitetu pozostały środki przekazane przez ofiarodawców. Co
        się z nimi stało?
        - Kiedy stocznia została sprzedana, a olbrzymi majątek przejęty
        przez grupę ludzi, stanęliśmy przed problemem, co zrobić ze
        społecznymi pieniędzmi. Po naradzie Komitet zadecydował, że ponieważ
        wszystkie wpłaty zostały zarejestrowane, więc pieniądze oddamy
        ludziom, którzy o to poproszą. Zwróciliśmy się do ojca Tadeusza
        Rydzyka, żeby nam to umożliwił. Przez kilka miesięcy ogłaszaliśmy na
        antenie Radia Maryja, że bardzo prosimy wszystkie osoby, które życzą
        sobie zwrotu swoich pieniędzy, o powiadomienie nas o tym, a wtedy
        odeślemy całą sumę. A kto chciał przekazać pieniądze na inny cel,
        też mógł to uczynić. W ten sposób część pieniędzy została zwrócona,
        a część przeznaczona na inne cele.

        Niektóre osoby przekazały też swoje świadectwa udziałowe.
        - Owszem, ale wszystko było rejestrowane, nie przyjmowaliśmy ani
        jednej złotówki bezimiennie. A były wypadki, że przychodzili ludzie
        i dawali nam pieniądze. Nikt nic nie wziął.

        Od tamtej pory minęło już siedem lat. Tymczasem raz po raz kręgi
        niechętne Radiu Maryja usiłują przypisać działalność Komitetu
        rozgłośni Ojców Redemptorystów.
        - To nie było związane z Radiem Maryja. To trzeba bardzo wyraźnie
        powiedzieć. Chcieliśmy ratować Stocznię i polski przemysł okrętowy,
        ale nie można było tego robić, nie nagłaśniając sprawy. Poza Radiem
        Maryja nikt nie chciał nas słuchać. Była nałożona jakby opaska na
        usta, aby nic na ten temat nie mówić. Byliśmy bardzo wdzięczni Ojcu
        Dyrektorowi, że umożliwił nam przedstawienie sprawy ratowania
        stoczni, że stworzył nam możliwości, że mogliśmy się zorganizować.
        Tym bardziej dziwią nas ataki ludzi, którzy dokładnie widzieli, jak
        było. Dziś mają czelność publicznie pytać: gdzie są te pieniądze. A
        najciekawsze, że są to ludzie, którzy nie dali ani jednej złotówki,
        lub "ich" adwokaci. Odpowiadam więc "Wam" po raz kolejny: Zajmijcie
        się swoimi sprawami. Nie dopuściliście, żeby polski przemysł
        okrętowy pozostał w naszych rękach, zepsuliście wszystko, to teraz
        dajcie nam i Radiu Maryja spokój.

        Panie Kapitanie, czy w nowej sytuacji widzi Pan perspektywy dla
        dobrej polityki morskiej?
        - Sądzę, że jest jeszcze nadzieja na odtworzenie potęgi polskiego
        przemysłu okrętowego. Mam niezłomną nadzieję, że rząd pod
        przewodnictwem premiera Kazimierza Marcinkiewicza doceni tę szansę i
        da zielone światło, czego serdecznie Panu Premierowi i nam wszystkim
        życzę.

        Dziękuję za rozmowę.

        Małgorzata Rutkowska

        • vitabravo Re: Gazeta Wyborcza stolicą kłamstwa! 21.05.08, 12:59
          GW to rekordzistka kłamstw i pomówień.
      • ergo12 Co robil Rydzyk z pieniędzmi SG? 21.05.08, 13:17
        Ukradł je,normalnie ukradl!Jedyny swiadek zostal zamordowany,Jego
        auto którym udawal się do Warszawy, wbiło się na prostej drodze w
        maszynę budowlaną,niestety nie miał szans na przezycie,dodam ze była
        wówczas ladna pogoda a widoczność doskonała.Rydzyk i ta jego czarna
        kamaryla stanie przed sądem wolnej Rzeczypospolitej,przedtem jednak
        doprowadzimy do zerwania konkordatu,i przegonienia czarnej stonki z
        Polski, już niedlugo.Andrzej Gerlicz.
        • monster1972 mylisz sie... zaden polityk nie udupi kleru/klechy 21.05.08, 13:28
          to jest odwieczny układ tronu z ołtarzem

          rydzol powinien byc dymany pod celą 10 razy dziennie, ale nigdy tam
          nie trafi

          nakradł kasy, za koncesję na radyjo co ma ryja zaplacił GOTÓWKĄ! w
          walizce!

          tak robi tylko mafia, bo nie ma kwitów na udowodnienie skad ma kase;)

          rydzol zapier..lił pieniadze ze zbiorki i zalozył swoje faszystowsko-
          katobolszewickie radyjo

          tyle

          a kolejne rzady w tym czerwoni nie mają jaj, zeby klechę do pionu
          postawić

          żenada!


          Polak-ateista
          • future76 Re: mylisz sie... zaden polityk nie udupi kleru/k 21.05.08, 13:36
            dali Ci cho chcieli, jak nie daleś to zamknij mordę...
            • monster1972 morde to masz ty i ewentualnie rydzol:) 21.05.08, 13:42
              ja nie dalem... ale nie dalem też mafii, a jednak mafia to
              przestepcy:)

              czy moze mogą nie być scigani, bo akurat ja nie kupuje narkotykow,
              nie placę dziwkom? hm? nie bawie sie w hazard

              :)

              ziomus.. przetepstwo to przestepstwo... a rydz to zlodziej i tyle
              dawno powinien siedziec w pierdlu z dresami, ktorzy by mu pomogli
              zrozumiec co to jest "dostawa od tyłu"

              ;)


              Polak-ateista
    • rtd5rtd Schetynamina! 21.05.08, 11:46
      pffffff
    • navsegda jeśli wyrzucicie Palikota z PO albo zamknięcie mu 21.05.08, 11:53
      gębę to Tusk może sobie pomarzyć o moim głosie na jego kandydaturę w wyborach
      prezydenckich !!!

      Palikot to najbardziej szczery poseł w Sejmie !!!
      • z.buta Re: jeśli wyrzucicie Palikota z PO albo zamknięci 21.05.08, 11:54
        navsegda napisał:

        >
        > Palikot to najbardziej szczery poseł w Sejmie !!!

        szczery, ale przygłupawy.
    • brynk Palikot,Schetyna, Niesiołowski jednego psa warci 21.05.08, 11:58
      Ci trzej są doskonałą "wizytówką" tuskowych oszustów, a Schetyna zaś u Monisi
      Olejnik powiedział co wiedział, po prostu poblablał sobie.
    • milena.rl Platforma Opusdei 21.05.08, 12:03
      nie może zgodzić się na atakowanie Rydzyka - to sprzeczne z jej
      interesami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka