bodzanta_pan Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego bandyty i 09.06.08, 09:10 mordercy czyli niemca. Honorowe, ale tylko w bandittenlandzie czyli w niemczech. Odpowiedz Link Zgłoś
turysta86 Hmm... 09.06.08, 09:13 Co tu dużo mówić, Wyborcza z uporem maniaka prowadzi antypolską politykę. Gdyby jakiś cudzoziemiec czytał tylko i wyłącznie GW miałby ciekawy pogląd o Polakach: przed wojną w Polsce panował straszny antysemityzm, w czasie wojny Polacy masowo wydawali Żydów hitlerowcom, po wojnie dokonywali pogromów żydowskich, a obecnie każdy Polak ma antysemityzm wyssany z mlekiem matki :) Odpowiedz Link Zgłoś
abrahadabra oto prawda o wojnie, wszyscy są umoczeni, wszyscy. 09.06.08, 09:15 To bardzo niewygodna prawda. Wielkim tematem tabu w PRL a teraz w RP jest to w jaki sposób Polska stała sie faktycznie państwem jednonarodowym. Dzisiejsze śladowe ilości mniejszośći narodowych możemy sobie darować. W 1918 r. jak powstało Państwo Polskie to było ciut inaczej ze strukturą narodowościową ale cóż lepiej o tym nie mówić bo a nuż dojdzie sie w rozważaniach do kwestii własnościowych. Tu jest pies pogrzebany Mili Państwo, tego się wielu boi. Odpowiedz Link Zgłoś
wtc911 Re: oto prawda o wojnie, wszyscy są umoczeni, wsz 09.06.08, 09:29 ... oj , coś widze nie znamy histori , prosze sie zapoznać z artykułem . przesyłam link www.geocities.com/CapitolHill/Senate/8844/MORELPRIEBKE3.html Odpowiedz Link Zgłoś
bodzanta_pan Re: oto prawda o wojnie, wszyscy są umoczeni, wsz 09.06.08, 09:33 Gdybyś żył idioto w tamtych czasach zrozumiałbyś czym był niemiec dla Polaków po czasach łapanek, zaboru mienia i masowych mordów. I nie tylko niemiec, czym byli ukraińcy, łotysze, litwini tworzacy dywizje SS o okrucieństwie w mordowaniu ludzi przewyższającym swych niemieckich mocodawców. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk Co oczywiscie nie zmienia oceny barbarzynstwa, 09.06.08, 10:19 bestialstwa i zezwierzecenia jakie wywoluje u niemalej czesci tych co mienia sie byc ludzmi (niejednokrotnie wierzacymi chrzescijanami i katolikami) wojna. Wojna jest bestialstwem ktore prowadzi "ludzi" do zezwierzecenia. Te odnoszace sie do Polakow po wojnie, ktorego nielicznymi (w odniesieniu do naszych wojennych strat) ofiarami byli nie tylko Niemcy bylo spowodowane wojna, ktora rozpoczeli Niemcy i to oni w zdecydowanej czesci ponosza za nie odpowiedzialnosc. Podobnie jak za wszystkie ofiary (z tymi usmierconymi przez religijnych irackich terrorystow) bandyckiego napadu na Irak w zdecydowanej czesci odpowiedzialnosc ponosza Amerykanie. Fakt, ze wojna jest bestialstwem i "okazja" w ktorej zezwierzecenie ludzkie ujawnia swoje "mozliwosci" wsrod niemalej czesci nie tylko bezposrednich uczestnikow ale rowniez skazanej na nia ludnosci jest znany od tysiacleci. Nie przeszkadza to w niczym obecnie wielu krajom (ze znanymi i mlodymi demokracjami wlacznie) napadac, rabowac i "wojowac" glownie w imie interesow bardzo nielicznych, ktorzy zdobywaja tam wladze niejednokrotnie wlasnie tylko po to, by moc liczyc wywolana wojna na zwierzece instynkty w ludziach i ich nie tylko medialne konsekwencje. Re: oto prawda o wojnie, wszyscy są umoczeni, wsz Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Co oczywiscie nie zmienia oceny barbarzynstwa 09.06.08, 14:34 Winę za lejącą się w Iraku krew ponoszą ci, którzy: - nie obalili Saddama własnymi siłami - nasyłają do Iraku tzw. mudżaheddinów - chcą "rzucić wyzwanie USA" - starają się wprowadzić nerwowość na rynkach ropy Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk To jest Twoja (i nie tylko) propagandowa teza, 09.06.08, 17:31 ktorej przecza fakty: bushowski bandytyzm w Iraku byl lamaniem prawa miedzynarodowego w ktorym "szukalismy" na arenie miedzynarodowej naszego polskiego "prestizu" (tak jak doradzal zajmujacy sie stosunkami miedzynarodowymi i uczacy tego studentow, za czasow Prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego profesor Longin Pastusiak, obecny wiceprzewodniczacy SLD: to tak by bylo wiadomo ile warte jest prl-owskie nomenklaturowe profesorstwo bedace podpora nie tylko naszej obecnej "nauki"!) Przed bandytyzmem Prezydenta Stanow Zjednoczonych Busha Jr w Iraku nie bylo terrorystow, kraj byl rzadzony krwawa jedna z nielicznych w swiecie arabskim cywilna dyktatura, ktorej ilosc ofiar byla conajmniej dziesieciokrotnie mniejsza niz obecnie nieomal 6 lat od bezprawnej agresji. Re: Co oczywiscie nie zmienia oceny barbarzynstwa Odpowiedz Link Zgłoś
gajane4 Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 09:16 Ciągle Niemcy starają sie oderwać skutek od przyczyny. Nie ulega wątpliwości, że po wojnie Polacy dopuszczali się w stosunku do Niemców do sporadycznych czynów barbarzyńskich. Były to jednak: 1. Czyny odwetowe, popełniane prawie zawsze przez ludzi ciężko przez Niemców doświadczonych. 2. Ich zasięg i charakter był nieporównanie mniejszy niż bandytyzm "Niemców"; najgorsi byli Austryjacy i Ukraincy w nundurach niemieckich. 3. Barbarzyństwo Polaków, w przeciwieństwie do Niemców, nie miało charakteru PROGRAMU AKCJI ZAPLANOWANYCH CENTRALNIE ale konsekwentnie REALIZOWANYCH PRZEZ "SZEREGOWYCH" NIEMCÓW. Odpowiedz Link Zgłoś
funia81 Re: Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 14:07 > 1. Czyny odwetowe, popełniane prawie zawsze przez ludzi ciężko > przez Niemców doświadczonych. To ich nie usprawiedliwia. Zwlaszcza ze zamiast mscic sie na Niemcach, ktorzy ich "ciezko doswiadczyli", mordowali kogo popadlo. Zwierzeta, nie ludzie. > 2. i 3. Zgoda, ale to tez zadne usprawiedliwienie. Nie relatywizuj zbrodni. -- Jak wiadomo, tylko jedna teczka SB byla sfalszowana. Reszta zawiera prawdy objawione. Odpowiedz Link Zgłoś
bodzanta_pan Re: pora na posmiertne virtuti militari dla Hitle 09.06.08, 09:38 Gwarantuję, ze niedługo przyklasną temu zjednoczone (pod butem szweinomerlosteinbacha) narody Europy, a pierwszy ratyfikuje ustawę o pośmiertnej nobilitacji niemieckich bandytów, herr Tuske. Odpowiedz Link Zgłoś
unijny Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 09:29 Chyba na to wyglada. Wstydze sie za wypowiedzi Polakow a raczej pseudo Polakow na tym forum. Mala odpowiedz do goscia "ukrainiec", ktorego polachotalo w d....e, ze nie uzywam polskiej czcionki i zle pisze po polsku (w naszym pieknym jezyku). Odpowiadam ci gnojku: mam klawiature angielska i nie jestem czlonkiem PANu. Jestem zwyklym obywatelem polskim, ktory doskonale pamieta zbrodnie hitlerowskie. Polakiem, ktoremu nikt nie zrobi wody z mozgu - jak wielu na tym forum. Szanujmy sie. Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 09:34 Czy GW kiedykolwiek ulitowala sie nad Polakami wypedzonymi przez zydowska ubecje na sybir, albo wygnanymi z ziem wschodnich? Nigdy. GW spoecjalizuje sie w pluciu na Polakow. Odpowiedz Link Zgłoś
l.o.r.t.e.a Relacja Wandy Felicji Lurie. 09.06.08, 09:32 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=80593481&a=80612979 Odpowiedz Link Zgłoś
l.o.r.t.e.a Relacja Wiktorii Adamus. 09.06.08, 09:34 Relacja Wiktorii Adamus (Drabińskiej) --------------------------------------------------------------------- ----------- Wiktoria Adamus z domu Drabińska Urodziłam się w grudniu 1937 roku w Warszawie, przy ulicy Królewskiej 11 - nadano mi imiona Wiktoria Bogumiła, ale nazywano mnie po prostu Bobą albo Bobusią. (...) Miałam wtedy [w czasie Powstania Warszawskiego] siedem lat. (...) Pewnego dnia usłyszałam łomot do bramy - Niemcy dobijali się - otworzył bramę dozorca. Niemcy zapewniali wszystkich, że schron nie jest podlany benzyną i chcieli nas wpakować z powrotem, ale nikt nie chciał tam wejść, więc wygnali nas na Krakowskie Przedmieście bliżej kościoła Wizytek. Tam stał już tłum - nie wiem, ilu ludzi, pamiętam, że zajmował chyba całe Krakowskie Przedmieście od Wizytek do kościoła Świętego Krzyża. (...) Pamiętam jeszcze czołgi od strony Wizytek i z odwrotnej. Ten od Wizytek został podpalony przez powstańców. Powstało wielkie zamieszanie. Niemcy byli zdezorientowani. Matka ujęła mnie i [dziewięcioletniego brata] Zenka za rękę i poczęła uciekać. Skręciliśmy w Królewską. Niemcy spod numeru pierwszego zaczęli strzelać do nas z trzeciego piętra, ale udało nam się wbiec w ruiny. Potem - nie wiem nawet, kiedy - dołączyła do nas grupa ludzi dość liczna, około 20 - 30 osób. Udaliśmy się w stronę obecnego Placu Zwycięstwa, potem do Ogrodu Saskiego. Działały tu bandy ukraińskie, służące Niemcom. Obrzucono nas granatami, ostrzeliwano, czołgaliśmy się. Wreszcie, co ważniejsi doskoczyli do naszej grupy i poczęli wołać, kto ma zegarek, pierścionek - wszystko łupili, zabierali nawet złote zęby, ze szczęk ludzkich wybijali. (...)Zmęczeni, brudni, dotarliśmy do Hali Mirowskiej (...) Tam Ukraińcy [w służbie] niemieckiej rozkazali rzucić wszystek swój dobytek, torby itd. Moją matkę wyciągnęli z szeregu - rzekomo jako zakładniczkę. Nie pamiętam daty. (...) Podbiegłam do matki, z płaczem przytuliłam się do jej ubrania, ale natychmiast ów Ukrainiec wyciągnął do mnie pistolet i już, już [miał strzelić], gdy zostałam wciągnięta w tłum. (...) Zatkano mi usta, bym nie krzyczała. Ze złości strzelił nad nami (...) i rozkazał biec naprzód. Biegliśmy, ile sił, wszyscy - mali i duzi. Potem pył, dym, walący się dom, jeden, drugi. Kurz, oczy płaczące od dymu, brak oddechu. (...) Głodni, spragnieni, prawie na czworakach doczołgaliśmy się pod murem, aby do bramy byle domu. Po drodze, jakiś żołnierz w niemieckim mundurze skinął na mnie, abym podeszła do nich - trzeba było przejść przez ulicę - nastąpiło wahanie. Czy dojdę... Lecz on pokazał mi kromkę chleba - sąsiadka moja, pani Czugalińska (...) rozkazała, abym poszła, mówiąc: „Idź, jesteśmy wszyscy głodni, on da ci kromkę chleba, dobre i to". Poszłam, a raczej przeczołgałam się - dostałam puszkę konserw i ćwiartkę chleba. Stanowiło to posiłek dla dziesięciu osób. Działo się to na Woli, miejsca nie pamiętam, ani ulicy. Nocą spaliśmy w bramie, ale czasem wychodziłam z bratem patrzeć, jak pociski latają (...) Pewnej nocy mój brat spał niespokojnie, a nad ranem, gdzieś około godziny czwartej szarpnął mnie za rękę mówiąc uniesionym tonem: „Wszystko jedno, gdzie zginiemy, lepiej na powietrzu, niż w tej zasmrodzonej bramie". Mimo woli poszłam za nim, pozostała trójka też. Pani Czugalińska klęła: „Cholerne szczeniaki kręcą się". Dalej dla mnie nastąpiła ciemność... Obudziłam się w jakimś punkcie opatrunkowym. Leżałam na jednym stole, a na drugim leżał mężczyzna, któremu wyjmowano kulę z pleców. W momencie, gdy wychodziliśmy z bramy, dom cały, który był podminowany, zawalił się i ludzi z brzegu bramy odrzucił impet, reszta została pod jego gruzami. Nocą jedna kobieta urodziła dziecko. Wiem, że dziecko uratowano, ale matki nie. Potem transport. Niemcy zapakowali nas w świńskie wagony. Oświęcim. Pamiętam - kazano rzucać wszystkie torby jeszcze przed bramą, zdejmować ubranie, rozbierać się ze wszystkiego, ale widocznie nie była to jeszcze nasza pora. Odpowiedz Link Zgłoś
l.o.r.t.e.a Relacja Stefana Mielczarka. 09.06.08, 09:42 Zeznanie: Stefan Mielczarek Protokół z dnia 11.VII.1949 - Warszawa. W chwili wybuchu powstania warszawskiego 1944 r. znajdowałem się w mieszkaniu swoim w domu przy ul. Powązkowskiej nr 41 położonym nieco na uboczu od ulicy, nieopodal cmentarza wojskowego. W trakcie akcji powstańczej z domu tego w godzinach między 6 a 7 po południu ostrzelali powstańcy stojący naprzeciw po przeciwnej stronie ulicy Powązkowskiej dom zamieszkały przez Niemców, przy czym zabici zostali 1 oficer i 1 żołnierz niemiecki. W niecałą godzinę później dom nasz otoczony został przez duże siły wojska niemieckiego, jak oceniam, do tysiąca żołnierzy. Wpadli oni do domu i wchodząc do mieszkań usuwali oni wszystkich zauważonych ludzi, prowadząc nas na podwórze. Tam przeprowadzili dokładnie rewizję osobistą wszystkich wyprowadzonych z domu i po jakiejś godzinie oddzielili od siebie grupę kobiet z dziećmi i grupę mężczyzn w liczbie 22 osób. Obie grupy poprowadzili następnie z rękoma podniesionymi do góry na fort Bema, gdzie widzieliśmy naradzających się ze sobą oficerów, z których jeden mówił do nas, że jeżeli stwierdzą, że nie braliśmy udziału w zabiciu Niemców, zostaniemy puszczeni wolno. Później jednak z gromady tychże oficerów wyszedł, jak orientowaliśmy się z obserwowanych zarządzeń i poruszań, które tłumaczył mi dodatkowo mój kolega Barański Kazimierz, znający dobrze język niemiecki, rozkaz, aby wybrani żołnierze Wehrmachtu nas rozstrzelali na forcie. Ci jednak zaoponowali, tłumacząc, że Niemców zabili polnische Soldaten, gdy my jesteśmy cywilami, w wyniku czego po długich sprzeczkach oficerowie zawezwali z tzw. drugiego fortu żandarmów, którym nas przekazali, mówiąc żołnierzom, że będziemy skierowani do obozu. Wówczas wojsko odeszło, a nas otoczyło 16 żandarmów z karnej brygady żandarmerii, jak ją nazywali znani nam jeszcze przed powstaniem żołnierze Wehrmachtu. Brygada ta stacjonowała właśnie na drugim forcie. Przemówił wtedy oficer żandarmerii po polsku do oddzielonych od grupy mężczyzn, kobiet i dzieci, mówiąc, że "wasi ojcowie, bracia bandyci zabili oficera i żołnierza niemieckiego, za co będą rozstrzelani". Następnie dodał jeszcze, że kobiety i dzieci zostają jako zakładnicy i jeżeli wśród nas prowadzonych na rozstrzelanie powstanie jakieś poruszenie, zostaną i one rozstrzelane również. Potem ustawiono nas trójkami i poprowadzono na mostek na szosie powązkowskiej nad tzw. rozlewiskiem. Tam nas zatrzymywano i stąd dwóch żandarmów brało po jednej osobie, odprowadzało kilkanaście metrów dalej i tam strzelało z pistoletów w głowę, następnie wracając po dalsze ofiary. Egzekucja w ten sposób prowadzona trwała długo i kiedy jako 14 z kolei odprowadzony zostałem wraz z kolegą na miejsce stracenia, stwierdziłem na swoim zegarku godzinę 22:30. Żandarm chwycił mnie za kołnierz, poprowadził kilkanaście kroków, zatrzymał, palcem pomacał podstawę czaszki, wyjął pistolet z kabury, drugą ręką chwycił za ramię, wykręcił mnie i strzelił. Straciłem na chwilę przytomność i padłem na ziemię, już jednak strzał do mojego kolegi słyszałem na powrót. Obok widziałem leżące obok siebie ciała poprzedników, z których jeden rzucał się w agonii. Wówczas jeden z żandarmów strzelił kilkakrotnie do niego, przy czym mnie jako najbliżej leżącego zalała krew i mózg dobitej ofiary. Wtedy straciłem znowu przytomność. Ocknąłem się w nocy, przeczołgałem na drugą stronę szosy, na działki, gdzie w jednym z domków dano mi wody, zaś dozorca działek [nazwiska nie znam] na moją prośbę dociągnął mnie na koniec działek do ul. Lignickiej, do domu mojej teściowej Krajewskiej Marii. Stamtąd zabrano mnie na punkt sanitarny przy ul. Soleckiej, gdzie udzielono mi pomocy. Byłem wówczas przeważnie nieprzytomny i z opowiadań żony wiem, co się ze mną odtąd działo. Z Soleckiej byłem przeniesiony na tzw. Chomiarówkę [Wawrzyszew], później na Bernerowo [powinno być Boernerowo] na punkt zborny przed obozem w Pruszkowie, do którego jednak się nie dostałem, gdyż lekarz oficer Wehrmachtu puścił mnie do Piastowa, skąd ostatecznie wyjechałem do Łowicza. Żadnych świadectw lekarskich dotyczących swojej rany ani jej leczenia nie posiadam. Z osób, które mnie leczyły, mogę wymienić sanitariusza Szklarka [imienia nie znam] z punktu sanitarnego na ul. Soleckiej, doktora Fiszbacha [imienia nie znam] wysiedlonego z Bydgoszczy i mieszkającego na Powązkach. W tym miejscu świadek okazuje przesłuchującemu blizny: z prawej strony karku, z prawej strony twarzy między nosem a kątem ust, wyrwane części podniebienia i prawej strony szczęki górnej, bliznę języka Odpowiedz Link Zgłoś
l.o.r.t.e.a Relacja Władysława Bombela. 09.06.08, 09:43 Zeznanie: Władysław Bombel Protokół z dnia 14.III.1946 - Warszawa. W dniu 1 sierpnia 1944 r. o godzinie 4 minut 15 po południu powróciłem do domu z pracy. Wkrótce potem usłyszałem strzały. Jak się później okazało, wybuchło powstanie warszawskie. O tym ja nic nie wiedziałem wówczas; nie spodziewałem [się]. W dwie godziny później do naszego domu przyszło wojsko niemieckie. Żołnierze obchodzili po mieszkaniach i wypędzali wszystkich mieszkańców domu tego na ulicę. Wyszliśmy wszyscy - mężczyźni, kobiety i dzieci. Niemcy popędzili nas z podniesionymi rękami aż pod fort Bema. Niemców było ze 20 - 25. Otoczyli nas tak, że nikt nie mógł uciekać. W naszej grupie byli tylko lokatorzy naszego domu nr 41 przy ulicy Powązkowskiej. Pod fortem Bema zatrzymaliśmy się, czekaliśmy aż o godzinie 12 w nocy przyjechał samochodem oficer niemiecki. Ten ostatni wysiadł z samochodu i zwracając się do nas po polsku powiedział, że z tego domu w którym my mieszkaliśmy, były oddane strzały, przy czym zostali zabici dwaj żołnierze niemieccy, a trzeci ranny. Później zawracając się do żołnierzy po niemiecku coś im powiedział, wsiadł do samochodu i odjechał. Następnie żołnierze oddzielili nas mężczyzn od kobiet i dzieci i kazali odejść na stronę, z początku kobietom i dzieciom, a nam mężczyznom w drugą stronę. Przez cały czas byliśmy otoczeni i nikt nie mógł uciekać. Później z ogólnej grupy wojska niemieckiego oddzieliło się dwóch żołnierzy, uzbrojonych w rewolwery, brali z naszej grupy każdy po jednym i odprowadzali w stronę na jakie sto metrów. Było ciemno, więc nie mogliśmy widzieć, jak ci żołnierze strzelali do naszych towarzyszy niedoli, lecz słyszeliśmy strzały rewolwerowe. Wkrótce przyszła kolej na mnie i na jeszcze jednego z naszej grupy - dziewiątego i dziesiątego. Nie pamiętam, który to był z moich sąsiadów. Jeden żołnierz wziął mnie pod rękę, a drugi mego towarzysza. Poprowadzili nas w tym samym kierunku co poprzednich. Prosiłem żołnierza, który mnie prowadził, by mnie nie zabijał, bo w niczym nie jestem winien, że dzieci moje pracują u Niemców. Mówiłem do niego po polsku, lecz żołnierz nic nie odpowiedział, doprowadził mnie do miejsca, gdzie już leżeli poprzednio zabici i kazał mi po polsku: "wykręć się". Następnie wystrzelił do mnie z tyłu. Kula przebiła mięśnie, wybiła 6 zębów i wyszła pod okiem. Upadłem na twarz z wyciągniętymi rękami i leżałem spokojnie nie ruszając się chociaż rana mocno krwawiła. Po mnie żołnierze sprowadzili dalszych mężczyzn i strzelali w tył głowy, aż wykończyli wszystkich. Następnie ci żołnierze obeszli wszystkich zastrzelonych leżących rzędem i przyglądali się, czy się który nie rusza. ruszających się dobijali, a ja się nie ruszałem i z tego powodu żołnierze do mnie więcej nie strzelali. Ukończywszy swoje dzieło oprawcy ze swymi towarzyszami, którzy do nich podeszli, udali się na fort Bema. Gdy zauważyłem, że już żołnierzy w pobliżu nie ma, podniosłem się. Obok mnie leżeli inni. Ogółem było nas tam - ofiar egzekucji - 21. Z nich ocalałem ja i jeszcze jeden z sąsiadów - Stefan Mielczarek, z którym spotkałem się w parę dni później. Jaką ranę postrzałową otrzymał on, nie wiem, zauważyłem tylko u niego ranę przy ustach. O godz. 3 w nocy powróciłem do domu i zastałem tam już swoją rodzinę. W domu zrobiono mi opatrunek i odprowadzono na Powązki do zarządu cmentarza. Za cmentarzem na ul. Spokojnej był punkt opatrunkowy, gdzie lekarz następnie robił mi opatrunki Odczytano. Gdzie się obecnie znajduje Mielczarek, nie wiem. Zabitych towarzyszy moich pochowały ich rodziny każdego z osobna na cmentarzu wojskowym. Mordowali nas żołnierze w pobliżu kościółka św. Józefata w odległości jakichś 100 metrów. Odpowiedz Link Zgłoś
l.o.r.t.e.a Relacja Marii Kamińskiej. 09.06.08, 09:44 www.powstanie-warszawskie-1944.ac.pl/zbrodnie_index.htm Odpowiedz Link Zgłoś
zbforjude Żydowskie KAPO 09.06.08, 09:45 Żydzi stanowili załogę tych obozów, i większości innych. Do nich proszę więc kierować swe uwagi, o ile jeszcze żyją na państwowych tłustych emeryturach, jak MOREL SALOMON na przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
thebutcher Re: Żydowskie KAPO 09.06.08, 10:47 Ciekawe... Jak pisze się o mordowaniu Żydów w czasie II Wojny , to wszyscy wrzeszczą, ze to byli Polacy żydowskiego pochodzenia. Teraz natomiast okazuje się, że jak ktoś mordował Niemców i Volksdeutchów, to już Polakiem żydowskiego pochodzenia nie jest. Teraz to już tylko Żydem tak? Śmiech na sali... Odpowiedz Link Zgłoś
marek444 Honorowe obywatelstwo dla Niemca skand 09.06.08, 09:55 To skandal i hańba dla Polski. Żydowska prasa mąci jak może, żeby unicestwić Polaków Odpowiedz Link Zgłoś
anti.war i po to zydoewska prasa zodstala powolana 09.06.08, 10:25 przez miedzynarodowke mafii, zeby unicestwic Polske za kase samych Polakow, ktorzy kupuja badziwie GW. Odpowiedz Link Zgłoś
tom1003 Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 10:23 Polacy???? A może raczej milicjanci, ubecy i śmiecie pokroju Stefana Michnika. pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Michnik Odpowiedz Link Zgłoś
adalberto3 Radni bawia sie w polityke zagraniczna ! 09.06.08, 10:40 Tylko potem rezultaty sa nie takie, jakie w rzeczywistosci sa potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
przemyslawo1 manipulacja!!! 09.06.08, 10:46 To zbrodnie sowieckiego systemu, takich zbrodni dokonywali na prawdziwych Polakach po wojnie tysiące. Opisujecie to tak jakby AK tych Niemców mordowało. Odpowiedz Link Zgłoś
cor-tex teraz GW przepropsi hitlerowcow za II wojne sw. 09.06.08, 10:52 i Michnik napisze nowa historie o tym jak to biedni hitlerowcy byli przesladowani przez Polakow. Odpowiedz Link Zgłoś
bravor Re: teraz GW przepropsi hitlerowcow za II wojne s 09.06.08, 14:08 Michnik już pisze taką historię. Nie przypominam sobie, żeby GW dała tytuł artykułu, Niemcy modrowali Polaków, albo Niemcy katowali Polaków. Odpowiedz Link Zgłoś
kruder76 Jacy oni niewinni? 09.06.08, 10:59 Co to do cholery ma być? Teraz się okazuje, że Niemcy Hitlera nie popierali? Sami niewinni i ci co tylko wykonywali rozkazy. I jacy znowu wypędzeni? Jak już to przesiedleni. Niech GW przestanie pisać historię na nowo. Odpowiedz Link Zgłoś
cecora Polaków zabijali nazisci, Niemców Polacy 09.06.08, 11:47 zacytuję: ""Ciekawe, iż pisząc o niemieckich obozach „Wyborcza" wpisuje się w światowy trend używa na ich określenie terminu „nazistowskie". Żydów, Polaków, Rosjan zabijali tam też „naziści", a nie Niemcy." Odwrotnie w drugą stronę, Niemców zabijali Polacy. Kolejny art odwracający kota ogonem. Ktoś ma wątpliwości co do intencji GW. Odpowiedz Link Zgłoś
lesny_jezyk Mój pradziadek siedział w taki obozie 09.06.08, 12:04 Mój pradziadek siedział w takim obozie, bo go po wojnie nasi sąsiedzi - prawdziwi polacy katolicy podali, że jest folksdojczem. Choć całe życie mieszkał w Polsce i wiele dobrego zrobił dla swoich sąsiadów, oni mu odpłacili zawiścią i nienawiścią. Moja prababcia chodziła do tego obozu i przez druty kolczaste podawała więźniom chleb, któy sama upiekła. A dzisiaj nam polak z urodzenia- Podolski gra w niemieckiej reprezentacji i strzela gole do polskiej bramki. Czyż los nie bywa przewrotny?:) Odpowiedz Link Zgłoś
tokub1 Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 12:12 Jako dziecko byłem świadkiem rugowania osób i rodzin pochodzenia Niemieckiego z terenu Gdańska i Sopotu, W tym czasie wyrzucono również mnóstwo rodzin tzw autochtonów, którzy mówili po niemiecku lub po kaszubsku/ ewentualnie lokalnym vollapueckiem - zbitką jezyków używanych w Gdańsku. Skrzywdzono tysiące osób. inicjatorami wysiedleń byli komuniści oraz zaciągający z ruska przesiedleńcy z terenów które przeszły pod władzę sowietów. Odpowiedz Link Zgłoś
tom1003 Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 12:15 zajmij sie swoją rodzinką młocie pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Michnik Odpowiedz Link Zgłoś
tom1003 Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 12:25 może nie "Polacy" katowali, ale raczej ubeckie smiecie w stylu Stefana Michnika a michnikowa szmata dalej łże w najlepsze i wymysla kolejne "historie" www.dziennik.pl/wydarzenia/article188485/Wyborcza_napisala_o_gwalcie_ktorego_nie_bylo.html Odpowiedz Link Zgłoś
36krzysiek Honorowe obywatelstwo dla wypędzonego Niemca 09.06.08, 13:30 Bestialstwo nie ma narodowości. Odpowiedz Link Zgłoś
mrrek żydów mordowali "naziści", a Polacy torturowali... 09.06.08, 13:49 Niemców, przed wypędzeniem, oczywiście. Tylko może byśmy tak sprawdzili nazwiska szefów tych obozów. Może był to Stolzmann, lub Morel chociażby? A może ojciec Cimoszenki, Zemkego lub też EuroDanuśki Huebner (zasłużył się w powiecie Nisko, oj zasłużył, niczym gorszy od osławionego Sypruniouka nie był!) Fuj, śmierdzi tutaj wybiórczą gadziną, oj smierdzi! Odpowiedz Link Zgłoś
bravor No dobra Michnik 09.06.08, 14:05 Dawaj nazwiska komendanta tego obozu i jego współpracowników. Myślę że ci ubecy zostali już przykładnie ukarani. I odpi...ol sie od Polaków. Odpowiedz Link Zgłoś