ewa1-23 17.06.08, 08:10 Tarcza ma chronić przed rosyjskimi rakietami, więc Rosji się to nie podoba! No, jasne, przecież wszyscy powinni być bezbronni wobec rosyjskich ataków!!! To jest logika agresywnego, prymitywnego imperium. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
toja3003 A co to jest Rosja? Razem z 17.06.08, 08:55 A co to jest Rosja? Razem z Ukrainą Polska ma z grubsza podobny potencjał co Rosja, i nie kłóćmy się o parę milionów, u nas 40 tam 50 czyli razem koło setki się zbierze a Rosja to raptem 120 i wiemy, że w Rosji nie wszyscy są Rosjanami i nie wszyscy na Ukrainie są Ukraińcami ale jakby nie liczyć to żadne państwo w UE nas razem nie przegłosuje i dobrze by było zacieśniać tę współpracę nawiązując do dawnych związków historycznych nawet na wzór unii polsko-litewskiej. Bo z kimś trzeba trzymać. Nie chcemy z Francuzami czy Niemcami, Ameryka za daleko to z kim? Znowu sami? Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Weź też może pod uwagę w swoich rozważaniach, 17.06.08, 10:10 jak duże zasługi w pojednaniu polsko-ukraińskim mają Ribbentrop z Mołotowem. Po burzliwych dziejach Polsce i Polakom potrzebny jest bardzo rozsądek w polityce. Nie sądzę, żeby komuś zależało na szczerej przyjaźni z ciemniakami. A to już na pewno prowadzi prostą drogą do osamotnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 co zatem konkretnie proponujesz pimpus18? 17.06.08, 11:25 Racja, czas już wstać z kolan wobec USA i wreszcie postawić twarde warunki: -natychmiastowe zniesienie wiz i zgoda na pracę dla Polaków oraz legalizacja pobytu dla tych, którzy już tam są -przelew 10 mld dolarów sa obiecany ofset F-16 w bieżącym roku (może być w kilku ratach) -pokrycie kosztów eksploatacji (w praktyce przejęcie 50% budżetu naszej marynarki wojennej) przestarzałych okrętów amerykańskich z demobilu, przekazanych nam jako „prezent” -nacisk USA na Rosję żeby unormalizowała relacje z Polską w takich sprawach jak Katyń, Mierzeja Wiślana, odszkodowania za zbrodnie i straty komunizmu, prawa Polaków w Rosji -przyznanie Polsce lukratywnych kontraktów na ropę i odbudowę Bliskiego Wschodu za nasz udział w kampaniach amerykańskich -unowocześnienie naszej armii (tu lista jest dłuższa więc przekazuję do przygotowania wojskowym) -podniesienie wizerunku Polski w mediach amerykańskich tj. zakaz opowiadania tzw. polskich dowcipów, polskie filmy w TV USA, rewizja amerykańskich podręczników do historii i geografii i zmiana programów nauczania na tamtejszych szkołach i uniwersystetach zgodnie z polskimi propozycjami tj. podniesie rangi Polski, jej bohaterstwa i walki oraz znaczenia w świecie i Europie Gdybym coś zapomniał to proszę o szybkie uzupełnienia do czasu naszych rokowań z Białym Domem. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Cześć Toja. Ja Cię kiedyś z kimś pomyliłem, 17.06.08, 13:39 pamiętasz? Wiesz, myślę, że nie jest rzecz w jakieś szczwanej liście życzeń czy żądań. Jankesi mogą to wziąć za kolejny Polish joke... i mogą nam naprawdę podarować lotniskowca - żeby tylko nie przechytrzyć! Lepiej by było staranniej zastanowić się nad realnymi zagrożeniami i szansami dla Polski i wreszcie zacząć coś budować - bynajmniej nie nowe mury. Budowanie w Pomrocznej nigdy się za dobrze nie udawało. Wokoło budowano i buduje się jednak dużo skuteczniej. Tutaj obok jest artykuł Leopolda Ungera. Rzuć na niego okiem i zastanów się: Dlaczego Paryż z wojny wyszedł prawie bez żadnych zniszczeń, a Warszawa wyglądała jak Hiroszima? Mądrala Mark Twain powiedział: Lepiej mieć usta zamknięte i wydawać się głupim, niż je otworzyć i rozwiać wszelkie wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 słuszne uwagi, pimpu18, a zastanawiałeś się dlacze 17.06.08, 17:32 A zastanawiałeś się dlaczego byliśmy sami we wrześniu? Dlaczego wzięli nas z dwóch stron? Dlaczego byliśmy de facto w stanie wojny z Litwą, dlaczego rok wcześniej wbiliśmy Czechsołowacji nóż w plecy na Zolziu, a dziwiliśmy się że później podobnie nam się przytrafiło? Dlaczego nawet karabinów nie było żeby uzbroić chętnych do walki? Dlaczego zamiast samolotów i czołgów mieliśmy ułanów a do ważniejszych „projektów”, którymi zajmowali się nasi stratedzy należał kształt lancy (to nie żart niestety)? Tak, najlepszy wywiad by nie pomógł mając takich przywódców (zresztą i ci szybko znikli za granicą zostawiając Starzyńskich w walczącym kraju). I to wszystko ma być tylko propagandą? Kilka faktów historycznych: - maj 1934 inicjatywa Francji dażąca do zbliżenia z Rosją (min. Barthou) dot. paktu z udziałem m.in. Francji, Polski i ZSRR (także Anglii). Polska odrzuca propozycje. Wiadomo, że oficjalnym motywem tej decyzji (uważam, że błędnej) była tzw. polityka równowagi wobec III Rzeszy ale tuż przed wojną nasz min. Beck wyraźnie wskazał, że boi się współpracy z ZSRR i nie zgadza się na współdziałanie z wojskami rosyjskimi w razie potrzeby na terytorium RP (także Rumunii). Dodam, że krok ów był niekonsekwentny w kontekście ocieplenia relacji Polska-ZSRR w związku z podpisaniem tzw. konwencji londyńskiej oraz ponownym uznaniu granic Polski przez ZSRR układem z 05.05.1934. ZSRR był izolowany na arenie międzynarodowej i dążył do uwiarygodnienia się szukając kontaktów z każdym z kim mógł – odrzucony jako partner do walki z faszyzmem sam się z nim doraźnie sprzymierzył. Rzesza nie uderzyła w 33-cim tylko parę lat później i dopiero wtedy kiedy sprzymierzyła się z ZSRR! Dalej: dlaczego nie próbowaliśmy tworzyć sojuszu z sąsiadami takimi jak Czechosłowacja, Litwa czy Rumunia?. No i co można zrobić gdy człowiek zostaje napadnięty na ulicy przez dwóch po zęby uzbrojonych bandytów? Samobójczo walczyć? Trzeba było zatem w tym dylemacie zdecydować się wcześniej na jednego wroga. Taka była koncepcja Piłsudskiego, który z dwojga złego wolałby zgodzić się na koncepcję „Morze Czarne to też morze” i pójść na bolszewika niż decydować się na z góry przegraną wojnę na dwa fronty, tyle że Dziadka zabrakło po 1935 roku... Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Typowo polskie myślenie u Ciebie, Toja3003 17.06.08, 20:40 U Ciebie jest tu tylko jedna opcja – na wojnę! Ja natomiast jestem jakoś przekonany, że należało w ogóle nie walczyć. Walka jaką naród polski podjął była z góry skazana na przegraną. Sytuacja polski w tym czasie była z rodzaju tych całkowicie beznadziejnych. Silni, wielcy, rządni wojny dwaj wielcy sąsiedzi, a reszta w najlepszym przypadku obojętna. To było zadanie dla męża opatrznościowego, który potrafiłby wyprowadzić kraj bez konfliktu zbrojnego. Atuty po stronie polskiej jednak były. Hitler to chyba już wtedy było jasne na Polsce nie poprzestanie, a po wojnie karty będą na nowo rozdane i lepiej będzie, gdy kraj pozostanie bez gigantycznych zniszczeń materialnych ( U Tyma w jednym jego filmie było to skomentowane: No, to się odbuduje. Ale żarty na bok) i wielomilionowych ofiar ludzkich. Wiele nacji wybrało drogę niewojowania: Czechy, Słowacja, Finlandia... Francja i jeszcze kilka innych. Czy wyszli oni z tej wojny mniej szczęśliwe i bardziej zhańbione? A jak ktoś chciał gdzieś tam maszerować – to proszę bardzo, niech idą. I krzyżyk na drogę. Można było uratować miliony Żydów, bo obozów koncentracyjnych na terenie Polski wtedy by nie było. Dzisiaj się o nich często mówi a to złośliwie, a to z głupoty – polskie obozy koncentracyjne. Chytry Gruzin nie miał w tej materii żadnych skrupułów i zawarł pakt z diabłem. Mądralom na Zachodzie szczęki opadły po tym ruchu szach mat. Myśleli, że wyjdą z wojny na grzbiecie tępych Ruskich. I tylko to, że Hitler poradził sobie z prawie całą Europą za kilka tygodni, czego nawet Stalin raczej nie przewidział, zdeterminowało dalszy przebieg wojny. Na agresywne działania swoich dwóch krwiożerczych sąsiadów i obojętność innych Polska nie miała istotnego wpływu i dlatego powinna była pozostać w tej cudzej wojnie neutralna. Nie sądzę, żeby takie idee były znowu takie nienormalne. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Ja na wojnę? Nonsens, romantyczne pseudohasełka 18.06.08, 10:46 Romantyczne pseudohasełka forsowane przez panów Mickiewiczów i innych Sienkiewiczów wyrządziły wiele szkód w gorących głowach wierzących w te wszystkie bajeczki o naszej wyjatkowości, "misji" a nie w to, że po prostu trzeba ciężko pracować a z innymi umieć współpracować. Uważam, że lepiej być żywym "tchórzem" niż "bohaterem" w sosnowym płaszczyku. Co dało nam w czasie wojny rzucanie się z szablami na czołgi? Francuzi sobie tańcowali. W tym czasie np. Czesi też spokojnie pociągali swoje piwko a po wojnie i my i oni dostaliśmy to samo, bo pionki na szachownicy ustawia kto inny a na pewno nie Czechy czy Polska. Tyle, że nasze straty były olbrzymie. A oni walczyli racjonalnie, tam gdzie był sens, np. w brytyjskich dywizjonach lotniczych. Niewiele się nauczyliśmy. Kiedy inni spokojnie odchodzą do swoich dziejów my szarpiemy się nadmuchani rzekomą wielkością. Dla świata jesteśmy przeważnie kuriozalni ale możemy to oczywiście ignorować i dusić się we własnym sosiku... Przecież wiemy, że to my mamy rację. Szkoda tylko, że znowu jest to racja przegrywających. Owszem, nie miałbym pretensji gdyby nasi walczyli na ME jak Czesi czy Francuzi i po dobrej grze odpadli ale piłka nożna wymaga biegania a nie stania. W ten sposób nawet z 52-tą drugą drużyną Europy (rezerwy skacowanych Chorwatów, grających o pietruszkę) się nie wygra. Tak, my mamy naszą polską specjalność: rozpaczliwe obrony, dlatego dajemy światu tak dużo znakomitych bramkarzy – od Jana Tomaszewskiego przez Dudka do Boruca. Dobre i tyle(?) – niech zatem każdy kibic sam zadecyduje czy rozpaczliwe obrony są powodem do dumy czy do rozpaczy. Natomiast co września39 to oczywiście, że wszelkie pakty z Rzeszą czy ZSRR były ryzykowne i politycznie i moralnie. Ale przede wszystkim trzeba było mieć silny pakt z Czechosłowacją, Rumunią, Litwą – z naszymi sąsiadami w podobnej sytuacji. Już tylko to dwukrotnie (!) zwiększałoby naszą siłę. I nie mówię tylko o potencjale gospodarczo-ludnościowym. Dość powiedzieć, że CSRS miała najnowocześniejszą armię w Europie a my nie potrafiliśmy dać jakiegokolwiek uzbrojenia zarówno ochotnikom jak i żołnierzom. Względnie było ono bardzo słabe. Nasze 700 tysięcy było tylko na papierze a Rzesza uderzyła 1,5 milionem. Natomiast reszta (układy z Rzeszą czy Rosją) to byłyby polityczno- wojskowe szachy, w których przegrywał ten najbardziej bierny i z najsłabszą pozycją dla pozostałych – a to byliśmy my. Tak właśnie nie grałby Piłsudski i radzę go postudiować. A co zrobili jego następcy? Pokrzyczeli hasłami bez pokrycia, wbili nóż w plecy Czechosłowacji w 38-m, dziwiąc się, że historia pokarała tym samym rok później a potem zwinęli się by prowadzić swoje śmieszne spory na emigracji... Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Widzę, że bardzo Cię te sprawy obchodzą, Toja 18.06.08, 16:02 Ani Mickiewicz, ani Sienkiewicz – jak i wielu innych wybitnych Polaków mających wielki wpływ na świadomość całych pokoleń – Polski przecież nigdy nie widzieli. Jest to jednak osobliwość na skalę światową i pozwala co nieco z polskiego sposobu myślenia zrozumieć. Jednak takie romantyczno-idealistyczne myślenie jest głęboko zakorzenione w świadomości Polaków... Co jednak nie uchroniło Polski przed tragiczną historią ani nie wyłwołało przypływu ciepłych uczuć naszych sąsiadów do nas. Nie jest to może zbyt odkrywcze, ale dlaczego właściwie jest w Polsce tylu wpływowych baranów, którzy wydają się o tym nie wiedzieć. Popatrz, w kwietniu 1941 niemal w przededniu napaści Hitlera na ZSRR Japonia (data napadu była wielokrotnie przesuwana, aż w końcu była prawie co do dnia taka sama jak Napoleona 129 lat wcześniej) zawarła też ze Stalinem pakt o nieagresji. Myślę, że to też można bez większych problemów zrozumieć, jeśli ktoś w życiu przywykł do posługiwania się rozumem. Piłka kopana tego lata była dla nas bardzo smutnym spektaklem. Ja już dawno to bez żadnej namiętności oglądam. Przyzwyczaiłem się już do oglądania tego niepojętego uwądu naszych (profesjonalnych) orłów na boisku. Zawsze lubię sobie posłuchać w ramach relaksu opini ekspertów przed i po (Jan Tomaszewski ma taką ujmującą naturę, no i poglądy oczywiście). Ale ciągle nie mogę zrozumieć, że pomimo tylu intelektualistów piłki kopanej ciągle te kaleki nie potrafią strzelić bramki – a jak już to ze spalonego, albo tracą bramkę z karnego podyktowanego przez psychopatę w ostatnich sekundach meczu. To się można naprawdę pochlastać. Wiesz co, te mecze komentować albo te dyskusje z supermądymi znawcami piłki kopanej powinnić prowadzić Rewiński, Laskowik i Smoleń. Myślę, że to dałoby decydującego kopa w rozwju. Ja (i chyba wszyscy) mieliby jakiś wreszcie powód, żeby to oglądać. Piłkarze i fachowcy może wtedy przestaliby się wygłupiać, a wyszłoby to wszystkim tylko na dobre. Jak słyszę tych Szpakowskich, to od razu mnie jakaś taka smuta ogarnia. Może tych piłkarzy też? Muszę Ci napisać, że często tu, w tym co piszę świadomie prowokuję. Na wielu ciemniaków działa to jak czerwone na byka i od razu skaczą do gardła, ale z takimi dyskusja i tak nie ma większego sensu. A że ja mam od wielu lat naturę wesołka, to mi to lata. Jednak Ty mile mnie zaskakujesz. Oby tak dalej. Kultura dyskusji w Pomrocznej nigdy chyba nie była szczególnie wysoka, co w przypadku kraju z tak tragiczną historią, chyba nikogo rozgarniętego specjalnie nie dziwi. Aktualny i ogólnonarodowy dysput profesora z półgłówkiem jest tego smutnym żenującym potwierdzeniem. Wiesz, wydaje mi się, że tam z tymi szablami Żukrowski (i Wajda) świadomie trochę przesadzili. Ale to jest cały temat rzeka. Weź także pod uwagę w swoich rozmyślaniach na nasze zawiłe stosunki z sąsiadami – Czechami, Słowakami, a i Litwinami, i Rumunami. A co zrobiłby Piłsudski? Nie jestem tak mądry, żeby to wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 obchodzi mnie mój Kraj, pimpus18 i 19.06.08, 10:19 daltego też nieraz piszę ostro (?), bo zdania typu "antyaksjologizm historyczny w kontekście postaw pozytywistycznych..." mniej poruszają niż „już w drugim dniu obrony Westerplatte Sucharski załamał się psychicznie, zamknął w swoim schronie i nie chciał z nikim rozmawiać w tej sytuacji dowództwo przejął kapitan Franciszek Dąbrowski, i to on był faktycznym dowódcą obrony”. Skoro zatem zastawiasz się "A co zrobiłby Piłsudski?" podam kilka faktów z września39 w kontekście tezy „gdyby Polska walczyła na jeden front to miałaby szanse na tyle wyczeprać Niemców, że inwazja Francji w czerwcu 1940 nie doszłaby do skutku. A wtedy? kto wie?”. Otóż ja się z tym nie zgadzam, bo przegraliśmy wojnę i to definitywnie już przed 17-tym września. Zatem i walcząc tylko na jednym froncie wrzesień 1939 wyglądałby bardzo podobnie. Podam w tym kontekście kilka faktów. Nasze siły morskie składały się ledwie z 18 jednostek, z czego większość to jednostki pomocnicze bez większego znaczenia i jedynie 5 okrętów podwodnych, których smutny los jest znany i spopularyzowany filmem „Orzeł”, którego największym wyczynem było to, że uciekł z pola bitwy; dalej: mieliśmy teoretycznie 4 niszczyciele, ale jedynie Wicher został na polskim wybrzeżu 1 września (trzy pozostałe - Grom, Burza i Błyskawica otrzymały już 31 sierpnia rozkaz ucieczki do Wielkiej Brytanii w celu ocalenia ich przed wpadnięciem w ręce hitlerowskie, bo z góry wiedziano, że tak skończyłaby się próba podjęcia walki. Cóż zmienił zatem 17 września w naszej marynarce wojennej? Nic, bo 2-go września już jej nie było. Podobnie niewielką rolę odegrało nasze lotnictwo – też zostało niemal doszczętnie rozbite i wyeliminowane z praktycznej walki przed 17-tym września. Przejdźmy do wojsk lądowych – czytaj głównie piechoty i konnicy oraz dział względnie kilkuset tankietek i samochodów, które dumnie nazywano „bronią pancerną”, owszem zaliczano do niej samochody opancerzone, które nie mogły mieć szans w starciu z siłą ognia hitlerowskich czołgów. I dalej kilka dat z naszej próby obrony, co jest istotne w kontekście naszych układów z Francją i Anglią, które mówiły „wojna obronna Polski miała stworzyć aliantom warunki do przeprowadzenia mobilizacji i uderzenie na Rzeszę w 15 dniu wojny.”. Wiedział o tym Stalin i odczekał do 17-go, tyle, że Polska militarnie do 15-go dnia wojny nie dotrwała. Nie mówię tu o przemieszaniu się polskich oddziałów po lasach czy o tym, że np. na Helu byli jacyś żołnierze gdzieś schowani w bunkrze tylko o znaczeniu wojskowym sytuacji. Hubal nawet walczył po lasach do wiosny 1940 roku i to też nie zmieniało położenia militarnego Polski. Otóż w trwającej tylko kilkadziesiąt godzin, do 3 września, bitwie granicznej Niemcy przełamali polską obronę pod Mławą, zmuszając armię Modlin do odwrotu na linię Wisły i Narwi. Mimo szarży 18 pułku ułanów pułkownika K. Mastalerza pod Krojantami, już 3 września doszło do połączenia sił niemieckiej 3 i 4 armii pod Grudziądzem i odcięcia całego Pomorza Gdańskiego. W wyniku tej operacji została rozbita armia Pomorze, tracąc część swych sił w Borach Tucholskich. Po rozbiciu pod Częstochową 7 dywizji piechoty armii Kraków, Niemcy już otworzyli sobie drogę na Warszawę, ponadto otoczyli i rozbili organizującą się w rejonie Radomia i Kielc odwodową armię Prusy. Wycofujące się za Wisłę oddziały wiązały walką jedynie do 13 września 6 dużych ugrupowań wojsk niemieckich, uniemożliwiając im przekroczenie Wisły w jej środkowym biegu. Tyle krótkiego przebiegu kampanii wrześniowej w sensie militarnym. Po 13-tym września było jak pisałem wcześniej. Kilka dalszych szczegółów (uwaga na daty!) w rozbiciu na kierunki natarcia. W nocy z 5 na 6 września Niemcy rozdzielili pod Myślenicami armię Kraków i armię Karpaty i zagrozili okrążeniem obydwu armii. Niemcy dysponując szybkimi dywizjami pancernymi i zmotoryzowanymi nie pozwolili na obsadzenie głównej polskiej linii obrony na środkowej Wiśle i Sanie. 3 armia z Prus Wschodnich przełamała polską obronę na Narwi i Bugu i 14 września osiągnęła aż Brześć. Oddziały 14 armii przekroczyły San i 12 września znalazły się pod samym Lwowem. Po zachodniej stronie Wisły pozostały tylko trzy armie polskie: Łódź, Poznań i Pomorze. Armie Poznań i Pomorze stoczyły bitwę nad Bzurą, zakończoną klęską. Armia Łódź próbowała bezskutecznie przebić się do Warszawy. Reszta armii, pod dowództwem generała W. Thommée, 13 września podjęła obronę twierdzy Modlin. Itd. itp. Proponuję nakreślić na przedwojennej mapie Polski sytuację w dniu 15-16 września – była beznadziejna i wejście Stalina nic w praktyce tu militarnie nie zmieniało. Polska zatem nie mogła „wyczerpać Niemców”, bo nie zrobiła tego też przed 17-tym września i straty po tej dacie i bez Stalina byłyby bardzo podobne. A Niemcy stracili w Polsce ledwie kilka procent swojego stanu armii (kilkadziesiąt tysięcy, różne szacunki), bo rzucili 1,5 miliona żołnierza a to przecież nie były ich 100% siły zgadza się? Zatem mogliby uderzyć na Francję nawet 1-go października 1939 a do wiosny 1940, niezależnie od tego czy Polska walczyłaby na jednym czy 2 frontach na pewno byliby w stanie zregenerować z nawiązką swoje straty. O piłce kopanej powiedziałeś już wszystko więc najpierw zaśpiewajmy: nic się nie stało, Polacy nic się nie stało. A potem inną piosenkę: Poolskaaa biało-przegrani, byle pętak was pogoni Benhaker też do gry nie zagoni, bo i tak gracie do boni... Ta, Benhaker popełnił jeszcze następujące błędy: - w meczu z Niemcami nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3 bramek, byłoby 3:2 dla Polski a tak przegraliśmy 2:0, dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! - W meczu z Austrią nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3 bramek, byłoby 4:1 dla Polski a tak tylko remis 1:1, dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! - W meczu z rezerwami Chorwacji nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3 bramek, byłoby 3:1 dla Polski a tak przegraliśmy 1:0, dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! A w ogóle to Leo powinien usunąć piłkarzy z boiska, bo stali a nie biegali, sam sobie powinien podawać piłki i sam wygrać całe te mistrzostwa. Dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Ciebie to bardziej porusza niż myślałem, Toja 20.06.08, 08:26 Masz jak mi się wydaje dosyć obszerną wiedzę na te tematy. No, wiele z tych spraw, które poruszyłeś, jest dobrze znana rodakom (powiedzmy) rozumnym. Ja się bardziej tymi szczegółami pasjonowałem, gdy byłem młodszy – w dzieciństwie. Teraz bardziej pociągają mnie (jak Wałęsęi wielu innych mędrców) dużo bardziej szczegóły ogólne. Filozofowanie jednak nie jest dla dzieci – to nie religia. Z kilkoma wątkami przez Ciebie tu poruszonymi jednak się nie zgadzam. Kampania wrześniowa jednak bardziej wyczerpała Niemców niż piszesz i to czasami z zaskakujących powodów. W zabitych to tam było jakieś 16 tyś. Jeśli znasz te języki to odświeżające byłoby zapoznanie się w wersją niemiecką, rosyjską, tu może mniej angielską (a może jeszcze jakąś inną). Pamiętam, że swego czasu było to dla mnie silnym przeżyciem, gdy dowiadywałem się, że inni nie myślą tak jak my. W połowie września Niemcy byli już pod Lwowem, który to miał przejść pod panowanie ZSRR (a właściwie Ukraińców). W wielu innych miejscach też byli już za uzgodnioną linię demarkacyjną. Pamiętam, że bardzo niechętnie wycofywali się z zajętych przez siebie terenów i dla Stalina był to już najwyższy czas działać. Drapieżniki zazwyczaj nie lubią dzielić się zdobyczą. Ale pomimo tej Twojej krytyki postępowania ówczesnych władz polskich, nie widzę u Ciebie jakiś innych idei prócz walki zbrojnej. Co do piłki, to przypomniały mi się słowa Smolarka seniora (Włodzimierza). Otórz powiedział on kiedyś do mikrofonu jednego redaktora (na pytanie, skąd ma taką dobrą kondycję), że dużo biegał z koniami. Wiesz były to siermiężne, rustykalne czasy rozwiniętego PRL-u lat 70 – ale jednak biegał na boisku po takim treningu jak pershing. No nie żeby zaras naszych profi orłów zaraz na Służewiec, ale jeśli nie ma lepszych pomysłów... to ten jest już sprawdzony. Przepraszm, że nie mogłem Ci odpowiedzieć wczoraj. Jakoś nie mogłem się do tego zabrać. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 zdecydowanie odrzucam przemoc a więc i walkę 20.06.08, 12:19 zbrojną (nie wiem skąd inne wnioski u Ciebie odnośnie moich poglądów). Przykładowo: żywię głęboki szacunek dla odwagi i niezłomności Powstańców w obliczu miażdżącej przewagi 2 wrogów (hitlerowskiego i sowieckiego - p. np. przebieg Powstania na Pradze) ale podobnie jak wielu polskich politykow i wojskowych tamtego okresu (p. choćby opracowania Davisa) uważam, że bez porozumienia z naszymi aliantami nie powinno się Powstania rozpoczynać. A takiego porozumienia nie było. Inny przykład: ostrożny byłbym w sądach typu „bohaterstwo wszystkich wlasciwie warszawiakow w czasie Powstania”. Jeżeli za bohaterstwo uznamy przymusowe chowanie się po piwnicach czy naturalną chęć przeżycia to tak. Są jednak różne opinie i źródła opisujące zmieniające się nastroje ludności Stolicy podczas Powstania (p. np.www.powstanie.pl); jak intrepretować lakoniczny meldunek AK „19 września Z meldunku kontrwywiadu AK o nastrojach ludności cywilnej: "Kiedy koniec - to ogólne pytanie". ”? Czy to wyraz bohaterstwa czy nie? Problem polega ny tym, że Powstanie jest naszym, polskim Pomnikiem a o Pomniku można tylko dobrze ale czy to oznacza także gwarancje pełnej prawdy? Podobnie z Westerplatte. Pełna prawda o tamtych dniach mogłaby podważyć legendę bohaterstwa a tymczasem są źródła historyczne, które mówią np. „już w drugim dniu obrony Sucharski załamał się psychicznie, zamknął w swoim schronie i nie chciał z nikim rozmawiać w tej sytuacji dowództwo przejął kapitan Franciszek Dąbrowski, i to on był faktycznym dowódcą obrony”. Komu wierzyć? A co do piłeczki to zaśpiewajmy: nic się nie stało, Polacy nic się nie stało. A potem inną piosenkę: Poolskaaa biało-przegrani, byle pętak was pogoni Benhaker też do gry nie zagoni, bo i tak gracie do boni... Ta, Benhaker popełnił jeszcze następujące błędy: - w meczu z Niemcami nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3 bramek, byłoby 3:2 dla Polski a tak przegraliśmy 2:0, dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! - W meczu z Austrią nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3 bramek, byłoby 4:1 dla Polski a tak tylko remis 1:1, dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! - W meczu z rezerwami Chorwacji nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3 bramek, byłoby 3:1 dla Polski a tak przegraliśmy 1:0, dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! A w ogóle to Leo powinien usunąć piłkarzy z boiska, bo stali a nie biegali, sam sobie powinien podawać piłki i sam wygrać całe te mistrzostwa. Dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd! Wnioski: Leo zostaje, rozp...ć PZPN i szukać sponsorów żeby budować dobrą LIGĘ a nie ligem. Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Czy to ciemniakom ktoś coś kiedyś wytłumaczył? 17.06.08, 10:02 Od wielkiego dzwonu dostaliśmy tu parę linijek do przeczytania od jakiegoś w miarę reprezentacyjnego Rosjanina - jutro wszystko wróci na długi czas do normalności. Ale ewa1-23 wie swoje. W lutym tego roku prof. Łagowski w "Przeglądzie" pisał już o takich jak Ty. W stosunkach z Rosją Polakom przede wszystkim brakuje rzeczowości. Każdy pozanarodowy Polak rozumie, że jeśli na polskim terytorium zostanie zbudowana amerykańska baza rakietowa, to tym samym podczas hipotetycznej wymiany ciosów rakietowych między Ameryką a Rosją (ja w taką ewentualność nie wierzę, ale ci, co instalują rakiety, zakładają, że nastąpi) Polska z własnego wyboru staje się pobojowiskiem, jak podczas pierwszej i drugiej wojny światowej była z konieczności. "Naród" polski ma inne podejście do zagadnienia. Gdy rosyjski polityk czy generał tłumaczy to, co każdy powinien pojąć własnym rozumem, to polscy komentatorzy wszechmediów podnoszą krzyk: generał Bałujewski nas straszy, Putin nam grozi, to jest agresja! Uroczy przykład nierzeczowości wyciąłem sobie z gazety. W związku z tarczą antyrakietową w Polsce rosyjski polityk przypomina, jakie straty Polska poniosła, będąc (nie z własnego wyboru, jak wiadomo) terenem starcia Niemiec i ZSRR. Komentator tak na to reaguje: "Co mają znaczyć te słowa? Że II wojna światowa była usprawiedliwiona? Że wynikała z konfrontacyjnej polityki Polski?... we wrześniu 1939 r. Polskę zaatakowały nie tylko hitlerowskie Niemcy, ale i ZSRR pod wodzą Józefa Stalina". Spróbujcie dyskutować z takim komentatorem - zjedzie na jakieś zwietrzałe komunały, zacznie się skarżyć i pominie istotę rzeczy. Mówcie dziecku: nie biegaj po zamarzniętym stawie, bo lód się załamie i wpadniesz do wody; dziecko w płacz: dlaczego chcesz mnie wrzucić do wody! Tak na przewidywane (choć moim zdaniem bardzo mało prawdopodobne) niebezpieczeństwa reagują polskie media. No i ciemniaki, oczywiście. www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=13622 Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Drogi Pimpusiu. 17.06.08, 10:38 Ludzie twego pokroju uparcie udaja glupich. Zapewne w celach propagandowych. Mowienie o zagrozeniu atomowym nie jest fikcja w wypadku Polski. To ogolnie nie jest fikcja - przyparty do muru wojskowy urzyje kazdej skutecznej broni. Tym bardziej brzuchaty ruski gienieral, obwieszony kolorowymi blaszkami. Ale jak slusznie zauwazyles, jest to dosc malo prawdopodobny bieg wydarzen. Prawdopodobne jest nieodmienne dazenie Rosji do tworzenia "swych" stref wplywow. To nic, ze Rosja jest slaba, skorumpowana do cna, wymierajaca. Jak alkoholik z zaszytym esperalem, bedzie siegac po upojna flaszke imperialnej wladzy. A dla Polski zawsze bedzie za silna, za duza, za wplywowa. I na tym polega rola Tarczy. Tarcza bedzie jak slupek wbity na zlotonosnej dzialce w Klondike. Jesli czytales Londona drogi Pimpusiu. Jesli nie czytales, spytaj sie drogiej Evy. USA jest daleko. Nie ma jakis interesow wykluczajacych istnienie i wzgledne prosperity Polski. Ich ideologia jest latwa do akceptacji, kosztem niewielkich ustepstw. Odpowiedz Link Zgłoś
lubat Re: Drogi Pimpusiu. 17.06.08, 11:52 borrka napisał: > Ludzie twego pokroju uparcie udaja glupich. > Zapewne w celach propagandowych. Nie mogę niestety podzielić opinii wyrażonej w nagłówku, a nie chciał bym pisać "przytępiony borze" (od borrowania). Wytłumacz mi tylko (sobie też), dlaczego władze amerykańskie i polskie uparcie twierdzą, że tarcza ma kogokolwiek chronić przed Persami, Koreańczykami czy może Aborygenami. I czy Ty też w to wierzysz? Jeżeli nie, to po co tyle załgania? Przy tym są to kłamstwa, których ani ty, ani nikt przytomny nie traktuje serio. Więc kto tu udaje głupiego? Zapewne w celach propagandowych. Amerykanie mają swój interes, by swoje wojny rozgrywać na terytoriach dalekich od swojego państwa. Czy to jest w naszym interesie, by to było na naszej ziemi? Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Borrcia, Ty jesteś po prostu do mnie & Co's 17.06.08, 13:59 uprzedzony. Dotarło już do Ciebie, że nie jestem (-śmy) z FSB? Piszesz: przyparty do muru. A przez kogo? WP? Jesteś nieścisły w swoich dywagacjach po raz kolejny. Z tym biegiem wydarzeń, to Łagowski to zauważył. Dalej typowe myślenie o strefach wpływów. Przecież jest już Polska w NATO i UE, a Ty ciągle histeryzujesz o jakiś zagrożeniach. Kolejne rycie rowów, budowanie barier, izolowanie i gadzenie Ruskim. I co od tego będzie lepiej? Poza tym są te wątpliwości, o których pisze Lubat. Dalej piszesz coś o rzekomej wesołej ideologii USA. A jakież to są różnice ideologiczne między współczesną Rosją i Zachodem? W tym miejscu zwykle roi się od eufemizmów. Pamiętam z dzieciństwa, że London mądrym pisarzm był. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Ciebie pochylonego nad książką Londona. No, może to przez to Twoje wyraźne uprzedzenie. To chyba nie jest cecha ludzi rozgarniętych. A Tobie jak się wydaje? Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Nie dotarlo, drogi Pimpusiu. 17.06.08, 18:06 Ciagle cenie was, jako dzielnych czekistow walczacych za sprawe. Odpowiedz Link Zgłoś
hubert100 Re: Nie dotarlo, drogi Pimpusiu. 17.06.08, 20:28 Na Polske rakiet nie potrzeba, wystarczy odciac energie. Uczcie sie od Finow BARANY!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 Borcia, korzystając tutaj z okazji 17.06.08, 20:46 pogawędzić sobie przecież możemy. Może się kiedyś przekonam do Twoich idei. Siempre hay esperanza He, he. Odpowiedz Link Zgłoś