Dodaj do ulubionych

Rosja zawsze była imperium

17.06.08, 08:10
Tarcza ma chronić przed rosyjskimi rakietami, więc Rosji się to nie podoba!
No, jasne, przecież wszyscy powinni być bezbronni wobec rosyjskich ataków!!!
To jest logika agresywnego, prymitywnego imperium.
Obserwuj wątek
    • toja3003 A co to jest Rosja? Razem z 17.06.08, 08:55
      A co to jest Rosja? Razem z Ukrainą Polska ma z grubsza podobny
      potencjał co Rosja, i nie kłóćmy się o parę milionów, u nas 40 tam
      50 czyli razem koło setki się zbierze a Rosja to raptem 120 i wiemy,
      że w Rosji nie wszyscy są Rosjanami i nie wszyscy na Ukrainie są
      Ukraińcami ale jakby nie liczyć to żadne państwo w UE nas razem nie
      przegłosuje i dobrze by było zacieśniać tę współpracę nawiązując do
      dawnych związków historycznych nawet na wzór unii polsko-litewskiej.
      Bo z kimś trzeba trzymać. Nie chcemy z Francuzami czy Niemcami,
      Ameryka za daleko to z kim? Znowu sami?

      • pimpus18 Weź też może pod uwagę w swoich rozważaniach, 17.06.08, 10:10
        jak duże zasługi w pojednaniu polsko-ukraińskim mają Ribbentrop z Mołotowem.

        Po burzliwych dziejach Polsce i Polakom potrzebny jest bardzo rozsądek w polityce.
        Nie sądzę, żeby komuś zależało na szczerej przyjaźni z ciemniakami.
        A to już na pewno prowadzi prostą drogą do osamotnienia.
        • toja3003 co zatem konkretnie proponujesz pimpus18? 17.06.08, 11:25
          Racja, czas już wstać z kolan wobec USA i wreszcie postawić twarde
          warunki:
          -natychmiastowe zniesienie wiz i zgoda na pracę dla Polaków oraz
          legalizacja pobytu
          dla tych, którzy już tam są
          -przelew 10 mld dolarów sa obiecany ofset F-16 w bieżącym roku (może
          być w kilku ratach)
          -pokrycie kosztów eksploatacji (w praktyce przejęcie 50% budżetu
          naszej marynarki wojennej) przestarzałych okrętów amerykańskich z
          demobilu, przekazanych nam jako „prezent”
          -nacisk USA na Rosję żeby unormalizowała relacje z Polską w takich
          sprawach jak Katyń, Mierzeja Wiślana, odszkodowania za zbrodnie i
          straty komunizmu, prawa Polaków w Rosji
          -przyznanie Polsce lukratywnych kontraktów na ropę i odbudowę
          Bliskiego Wschodu za nasz udział w kampaniach amerykańskich
          -unowocześnienie naszej armii (tu lista jest dłuższa więc przekazuję
          do przygotowania wojskowym)
          -podniesienie wizerunku Polski w mediach amerykańskich tj. zakaz
          opowiadania tzw. polskich dowcipów, polskie filmy w TV USA, rewizja
          amerykańskich podręczników do historii i geografii i zmiana
          programów nauczania na tamtejszych szkołach i uniwersystetach
          zgodnie z polskimi propozycjami tj. podniesie rangi Polski, jej
          bohaterstwa i walki oraz znaczenia w świecie i Europie
          Gdybym coś zapomniał to proszę o szybkie uzupełnienia do czasu
          naszych rokowań z Białym Domem.
          • pimpus18 Cześć Toja. Ja Cię kiedyś z kimś pomyliłem, 17.06.08, 13:39
            pamiętasz?

            Wiesz, myślę, że nie jest rzecz w jakieś szczwanej liście życzeń czy żądań.
            Jankesi mogą to wziąć za kolejny Polish joke... i mogą nam naprawdę podarować lotniskowca - żeby tylko nie przechytrzyć!
            Lepiej by było staranniej zastanowić się nad realnymi zagrożeniami i szansami dla Polski i wreszcie zacząć coś budować - bynajmniej nie nowe mury.
            Budowanie w Pomrocznej nigdy się za dobrze nie udawało. Wokoło budowano i buduje się jednak dużo skuteczniej.
            Tutaj obok jest artykuł Leopolda Ungera. Rzuć na niego okiem i zastanów się: Dlaczego Paryż z wojny wyszedł prawie bez żadnych zniszczeń, a Warszawa wyglądała jak Hiroszima?

            Mądrala Mark Twain powiedział: Lepiej mieć usta zamknięte i wydawać się głupim, niż je otworzyć i rozwiać wszelkie wątpliwości.
            • toja3003 słuszne uwagi, pimpu18, a zastanawiałeś się dlacze 17.06.08, 17:32
              A zastanawiałeś się dlaczego byliśmy sami we wrześniu? Dlaczego
              wzięli nas z dwóch stron? Dlaczego byliśmy de facto w stanie wojny z
              Litwą, dlaczego rok wcześniej wbiliśmy Czechsołowacji nóż w plecy na
              Zolziu, a dziwiliśmy się że później podobnie nam się przytrafiło?
              Dlaczego nawet karabinów nie było żeby uzbroić chętnych do walki?
              Dlaczego zamiast samolotów i czołgów mieliśmy ułanów a do
              ważniejszych „projektów”, którymi zajmowali się nasi stratedzy
              należał kształt lancy (to nie żart niestety)? Tak, najlepszy wywiad
              by nie pomógł mając takich przywódców (zresztą i ci szybko znikli za
              granicą zostawiając Starzyńskich w walczącym kraju). I to wszystko
              ma być tylko propagandą?

              Kilka faktów historycznych:
              - maj 1934 inicjatywa Francji dażąca do zbliżenia z Rosją (min.
              Barthou)
              dot. paktu z udziałem m.in. Francji, Polski i ZSRR (także Anglii).
              Polska
              odrzuca propozycje. Wiadomo, że oficjalnym motywem
              tej decyzji (uważam, że błędnej) była tzw.
              polityka równowagi wobec III Rzeszy ale
              tuż przed wojną nasz min. Beck wyraźnie
              wskazał, że boi się współpracy z ZSRR i nie zgadza się
              na współdziałanie z wojskami rosyjskimi w razie potrzeby
              na terytorium RP (także Rumunii).

              Dodam, że krok ów był niekonsekwentny w
              kontekście ocieplenia relacji Polska-ZSRR
              w związku z podpisaniem tzw. konwencji londyńskiej
              oraz ponownym uznaniu granic Polski przez ZSRR
              układem z 05.05.1934.

              ZSRR był izolowany na arenie międzynarodowej i dążył do
              uwiarygodnienia się szukając kontaktów z każdym z kim mógł –
              odrzucony jako partner do walki z faszyzmem sam się z nim doraźnie
              sprzymierzył. Rzesza nie uderzyła w 33-cim tylko parę lat później i
              dopiero wtedy kiedy sprzymierzyła się z ZSRR!

              Dalej: dlaczego nie próbowaliśmy tworzyć sojuszu z sąsiadami takimi
              jak Czechosłowacja, Litwa czy Rumunia?. No i co można zrobić gdy
              człowiek zostaje napadnięty na ulicy przez dwóch po zęby uzbrojonych
              bandytów? Samobójczo walczyć? Trzeba było zatem w tym dylemacie
              zdecydować się wcześniej na jednego wroga. Taka była koncepcja
              Piłsudskiego, który z dwojga złego wolałby zgodzić się na
              koncepcję „Morze Czarne to też morze” i pójść na bolszewika niż
              decydować się na z góry przegraną wojnę na dwa fronty, tyle że
              Dziadka zabrakło po 1935 roku...
              • pimpus18 Typowo polskie myślenie u Ciebie, Toja3003 17.06.08, 20:40
                U Ciebie jest tu tylko jedna opcja – na wojnę! Ja natomiast jestem jakoś przekonany, że należało
                w ogóle nie walczyć. Walka jaką naród polski podjął była z góry skazana na przegraną.
                Sytuacja polski w tym czasie była z rodzaju tych całkowicie beznadziejnych.
                Silni, wielcy, rządni wojny dwaj wielcy sąsiedzi, a reszta w najlepszym przypadku obojętna.
                To było zadanie dla męża opatrznościowego, który potrafiłby wyprowadzić kraj bez konfliktu
                zbrojnego. Atuty po stronie polskiej jednak były.
                Hitler to chyba już wtedy było jasne na Polsce nie poprzestanie, a po wojnie karty będą na nowo
                rozdane i lepiej będzie, gdy kraj pozostanie bez gigantycznych zniszczeń materialnych ( U Tyma w jednym jego filmie było to skomentowane: No, to się odbuduje. Ale żarty na bok) i
                wielomilionowych ofiar ludzkich.

                Wiele nacji wybrało drogę niewojowania: Czechy, Słowacja, Finlandia... Francja i jeszcze kilka
                innych. Czy wyszli oni z tej wojny mniej szczęśliwe i bardziej zhańbione?
                A jak ktoś chciał gdzieś tam maszerować – to proszę bardzo, niech idą. I krzyżyk na drogę.

                Można było uratować miliony Żydów, bo obozów koncentracyjnych na terenie Polski wtedy by
                nie było. Dzisiaj się o nich często mówi a to złośliwie, a to z głupoty – polskie obozy koncentracyjne.

                Chytry Gruzin nie miał w tej materii żadnych skrupułów i zawarł pakt z diabłem.
                Mądralom na Zachodzie szczęki opadły po tym ruchu szach mat. Myśleli, że wyjdą z wojny
                na grzbiecie tępych Ruskich.
                I tylko to, że Hitler poradził sobie z prawie całą Europą za kilka tygodni, czego nawet Stalin
                raczej nie przewidział, zdeterminowało dalszy przebieg wojny.

                Na agresywne działania swoich dwóch krwiożerczych sąsiadów i obojętność innych Polska
                nie miała istotnego wpływu i dlatego powinna była pozostać w tej cudzej wojnie neutralna.

                Nie sądzę, żeby takie idee były znowu takie nienormalne.
                • borrka Ale fajna dyskusja ... 17.06.08, 21:25
                  Idiotki z agentem lol.
                • toja3003 Ja na wojnę? Nonsens, romantyczne pseudohasełka 18.06.08, 10:46
                  Romantyczne pseudohasełka forsowane
                  przez panów Mickiewiczów i innych
                  Sienkiewiczów wyrządziły wiele
                  szkód w gorących głowach wierzących
                  w te wszystkie bajeczki o naszej
                  wyjatkowości, "misji" a nie w to,
                  że po prostu trzeba ciężko pracować
                  a z innymi umieć współpracować.

                  Uważam, że lepiej być żywym "tchórzem"
                  niż "bohaterem" w sosnowym płaszczyku.

                  Co dało nam w czasie wojny rzucanie się z szablami
                  na czołgi? Francuzi sobie tańcowali. W tym czasie np. Czesi też
                  spokojnie
                  pociągali swoje piwko a po wojnie i my i oni
                  dostaliśmy to samo, bo pionki na szachownicy
                  ustawia kto inny a na pewno nie Czechy czy Polska.
                  Tyle, że nasze straty były olbrzymie.

                  A oni walczyli racjonalnie, tam gdzie był sens, np. w brytyjskich
                  dywizjonach lotniczych.

                  Niewiele się nauczyliśmy. Kiedy inni
                  spokojnie odchodzą do swoich dziejów
                  my szarpiemy się nadmuchani rzekomą wielkością.

                  Dla świata jesteśmy przeważnie kuriozalni
                  ale możemy to oczywiście ignorować
                  i dusić się we własnym sosiku...
                  Przecież wiemy, że to my mamy rację.
                  Szkoda tylko, że znowu jest to racja przegrywających.
                  Owszem, nie miałbym pretensji gdyby nasi walczyli na ME jak Czesi
                  czy Francuzi i po dobrej grze odpadli ale piłka nożna wymaga
                  biegania a nie stania. W ten sposób nawet z 52-tą drugą drużyną
                  Europy (rezerwy skacowanych Chorwatów, grających o pietruszkę) się
                  nie wygra. Tak, my mamy naszą polską specjalność: rozpaczliwe
                  obrony, dlatego dajemy światu tak dużo znakomitych bramkarzy – od
                  Jana Tomaszewskiego przez Dudka do Boruca. Dobre i tyle(?) – niech
                  zatem każdy kibic sam zadecyduje czy rozpaczliwe obrony są powodem
                  do dumy czy do rozpaczy.

                  Natomiast co września39 to oczywiście, że wszelkie pakty z Rzeszą
                  czy ZSRR były ryzykowne i politycznie i moralnie. Ale przede
                  wszystkim trzeba było mieć silny pakt z Czechosłowacją, Rumunią,
                  Litwą – z naszymi sąsiadami w podobnej sytuacji. Już tylko to
                  dwukrotnie (!) zwiększałoby naszą siłę. I nie mówię tylko o
                  potencjale gospodarczo-ludnościowym. Dość powiedzieć, że CSRS miała
                  najnowocześniejszą armię w Europie a my nie potrafiliśmy dać
                  jakiegokolwiek uzbrojenia zarówno ochotnikom jak i żołnierzom.
                  Względnie było ono bardzo słabe. Nasze 700 tysięcy było tylko na
                  papierze a Rzesza uderzyła 1,5 milionem.

                  Natomiast reszta (układy z Rzeszą czy Rosją) to byłyby polityczno-
                  wojskowe szachy, w których przegrywał ten najbardziej bierny i z
                  najsłabszą pozycją dla pozostałych – a to byliśmy my. Tak właśnie
                  nie grałby Piłsudski i radzę go postudiować. A co zrobili jego
                  następcy? Pokrzyczeli hasłami bez pokrycia, wbili nóż w plecy
                  Czechosłowacji w 38-m, dziwiąc się, że historia pokarała tym samym
                  rok później a potem zwinęli się by prowadzić swoje śmieszne spory na
                  emigracji...

                  • pimpus18 Widzę, że bardzo Cię te sprawy obchodzą, Toja 18.06.08, 16:02
                    Ani Mickiewicz, ani Sienkiewicz – jak i wielu innych wybitnych Polaków mających wielki
                    wpływ na świadomość całych pokoleń – Polski przecież nigdy nie widzieli.
                    Jest to jednak osobliwość na skalę światową i pozwala co nieco z polskiego sposobu
                    myślenia zrozumieć.
                    Jednak takie romantyczno-idealistyczne myślenie jest głęboko zakorzenione w świadomości
                    Polaków... Co jednak nie uchroniło Polski przed tragiczną historią ani nie wyłwołało
                    przypływu ciepłych uczuć naszych sąsiadów do nas.

                    Nie jest to może zbyt odkrywcze, ale dlaczego właściwie jest w Polsce tylu wpływowych
                    baranów, którzy wydają się o tym nie wiedzieć.

                    Popatrz, w kwietniu 1941 niemal w przededniu napaści Hitlera na ZSRR Japonia
                    (data napadu była wielokrotnie przesuwana, aż w końcu była prawie co do dnia taka sama
                    jak Napoleona 129 lat wcześniej) zawarła też ze Stalinem pakt o nieagresji.
                    Myślę, że to też można bez większych problemów zrozumieć, jeśli ktoś w życiu przywykł
                    do posługiwania się rozumem.

                    Piłka kopana tego lata była dla nas bardzo smutnym spektaklem. Ja już dawno to bez
                    żadnej namiętności oglądam. Przyzwyczaiłem się już do oglądania tego niepojętego
                    uwądu naszych (profesjonalnych) orłów na boisku. Zawsze lubię sobie posłuchać w ramach
                    relaksu opini ekspertów przed i po (Jan Tomaszewski ma taką ujmującą naturę, no i poglądy oczywiście). Ale ciągle nie mogę zrozumieć, że pomimo tylu intelektualistów piłki kopanej
                    ciągle te kaleki nie potrafią strzelić bramki – a jak już to ze spalonego, albo tracą bramkę
                    z karnego podyktowanego przez psychopatę w ostatnich sekundach meczu.
                    To się można naprawdę pochlastać.

                    Wiesz co, te mecze komentować albo te dyskusje z supermądymi znawcami piłki kopanej
                    powinnić prowadzić Rewiński, Laskowik i Smoleń. Myślę, że to dałoby decydującego kopa
                    w rozwju. Ja (i chyba wszyscy) mieliby jakiś wreszcie powód, żeby to oglądać.
                    Piłkarze i fachowcy może wtedy przestaliby się wygłupiać, a wyszłoby to wszystkim
                    tylko na dobre. Jak słyszę tych Szpakowskich, to od razu mnie jakaś taka smuta ogarnia.
                    Może tych piłkarzy też?


                    Muszę Ci napisać, że często tu, w tym co piszę świadomie prowokuję.
                    Na wielu ciemniaków działa to jak czerwone na byka i od razu skaczą do gardła,
                    ale z takimi dyskusja i tak nie ma większego sensu. A że ja mam od wielu lat naturę wesołka,
                    to mi to lata. Jednak Ty mile mnie zaskakujesz. Oby tak dalej.

                    Kultura dyskusji w Pomrocznej nigdy chyba nie była szczególnie wysoka, co w przypadku
                    kraju z tak tragiczną historią, chyba nikogo rozgarniętego specjalnie nie dziwi.
                    Aktualny i ogólnonarodowy dysput profesora z półgłówkiem jest tego smutnym żenującym
                    potwierdzeniem.

                    Wiesz, wydaje mi się, że tam z tymi szablami Żukrowski (i Wajda) świadomie trochę przesadzili.
                    Ale to jest cały temat rzeka. Weź także pod uwagę w swoich rozmyślaniach na nasze zawiłe
                    stosunki z sąsiadami – Czechami, Słowakami, a i Litwinami, i Rumunami.

                    A co zrobiłby Piłsudski? Nie jestem tak mądry, żeby to wiedzieć.
                    • toja3003 obchodzi mnie mój Kraj, pimpus18 i 19.06.08, 10:19
                      daltego też nieraz piszę ostro (?), bo zdania typu "antyaksjologizm
                      historyczny w kontekście postaw pozytywistycznych..." mniej
                      poruszają niż „już w drugim dniu obrony Westerplatte Sucharski
                      załamał się psychicznie, zamknął w swoim schronie i nie chciał z
                      nikim rozmawiać w tej sytuacji dowództwo przejął kapitan Franciszek
                      Dąbrowski, i to on był faktycznym dowódcą obrony”.

                      Skoro zatem zastawiasz się "A co zrobiłby Piłsudski?" podam kilka
                      faktów z września39 w kontekście tezy „gdyby Polska walczyła na
                      jeden front to miałaby szanse na tyle wyczeprać Niemców, że inwazja
                      Francji w czerwcu 1940 nie doszłaby do skutku. A wtedy? kto wie?”.

                      Otóż ja się z tym nie zgadzam, bo przegraliśmy wojnę i to
                      definitywnie już przed 17-tym września. Zatem i walcząc tylko na
                      jednym froncie wrzesień 1939 wyglądałby bardzo podobnie. Podam w tym
                      kontekście kilka faktów. Nasze siły morskie składały się ledwie z 18
                      jednostek, z czego większość to jednostki pomocnicze bez większego
                      znaczenia i jedynie 5 okrętów podwodnych, których smutny los jest
                      znany i spopularyzowany filmem „Orzeł”, którego największym wyczynem
                      było to, że uciekł z pola bitwy; dalej: mieliśmy teoretycznie 4
                      niszczyciele, ale jedynie Wicher został na polskim wybrzeżu 1
                      września (trzy pozostałe - Grom, Burza i Błyskawica otrzymały już 31
                      sierpnia rozkaz ucieczki do Wielkiej Brytanii w celu ocalenia ich
                      przed wpadnięciem w ręce hitlerowskie, bo z góry wiedziano, że tak
                      skończyłaby się próba podjęcia walki. Cóż zmienił zatem 17 września
                      w naszej marynarce wojennej? Nic, bo 2-go września już jej nie było.
                      Podobnie niewielką rolę odegrało nasze lotnictwo – też zostało
                      niemal doszczętnie rozbite i wyeliminowane z praktycznej walki przed
                      17-tym września. Przejdźmy do wojsk lądowych – czytaj głównie
                      piechoty i konnicy oraz dział względnie kilkuset tankietek i
                      samochodów, które dumnie nazywano „bronią pancerną”, owszem
                      zaliczano do niej samochody opancerzone, które nie mogły mieć szans
                      w starciu z siłą ognia hitlerowskich czołgów. I dalej kilka dat z
                      naszej próby obrony, co jest istotne w kontekście naszych układów z
                      Francją i Anglią, które mówiły „wojna obronna Polski miała stworzyć
                      aliantom warunki do przeprowadzenia mobilizacji i uderzenie na
                      Rzeszę w 15 dniu wojny.”. Wiedział o tym Stalin i odczekał do 17-go,
                      tyle, że Polska militarnie do 15-go dnia wojny nie dotrwała. Nie
                      mówię tu o przemieszaniu się polskich oddziałów po lasach czy o tym,
                      że np. na Helu byli jacyś żołnierze gdzieś schowani w bunkrze tylko
                      o znaczeniu wojskowym sytuacji. Hubal nawet walczył po lasach do
                      wiosny 1940 roku i to też nie zmieniało położenia militarnego Polski.

                      Otóż w trwającej tylko kilkadziesiąt godzin, do 3 września, bitwie
                      granicznej Niemcy przełamali polską obronę pod Mławą, zmuszając
                      armię Modlin do odwrotu na linię Wisły i Narwi. Mimo szarży 18 pułku
                      ułanów pułkownika K. Mastalerza pod Krojantami, już 3 września
                      doszło do połączenia sił niemieckiej 3 i 4 armii pod Grudziądzem i
                      odcięcia całego Pomorza Gdańskiego. W wyniku tej operacji została
                      rozbita armia Pomorze, tracąc część swych sił w Borach Tucholskich.
                      Po rozbiciu pod Częstochową 7 dywizji piechoty armii Kraków, Niemcy
                      już otworzyli sobie drogę na Warszawę, ponadto otoczyli i rozbili
                      organizującą się w rejonie Radomia i Kielc odwodową armię Prusy.
                      Wycofujące się za Wisłę oddziały wiązały walką jedynie do 13
                      września 6 dużych ugrupowań wojsk niemieckich, uniemożliwiając im
                      przekroczenie Wisły w jej środkowym biegu. Tyle krótkiego przebiegu
                      kampanii wrześniowej w sensie militarnym. Po 13-tym września było
                      jak pisałem wcześniej.

                      Kilka dalszych szczegółów (uwaga na daty!) w rozbiciu na kierunki
                      natarcia. W nocy z 5 na 6 września Niemcy rozdzielili pod
                      Myślenicami armię Kraków i armię Karpaty i zagrozili okrążeniem
                      obydwu armii. Niemcy dysponując szybkimi dywizjami pancernymi i
                      zmotoryzowanymi nie pozwolili na obsadzenie głównej polskiej linii
                      obrony na środkowej Wiśle i Sanie. 3 armia z Prus Wschodnich
                      przełamała polską obronę na Narwi i Bugu i 14 września osiągnęła aż
                      Brześć. Oddziały 14 armii przekroczyły San i 12 września znalazły
                      się pod samym Lwowem. Po zachodniej stronie Wisły pozostały tylko
                      trzy armie polskie: Łódź, Poznań i Pomorze. Armie Poznań i Pomorze
                      stoczyły bitwę nad Bzurą, zakończoną klęską. Armia Łódź próbowała
                      bezskutecznie przebić się do Warszawy. Reszta armii, pod dowództwem
                      generała W. Thommée, 13 września podjęła obronę twierdzy Modlin.
                      Itd. itp. Proponuję nakreślić na przedwojennej mapie Polski sytuację
                      w dniu 15-16 września – była beznadziejna i wejście Stalina nic w
                      praktyce tu militarnie nie zmieniało.

                      Polska zatem nie mogła „wyczerpać Niemców”, bo nie zrobiła tego też
                      przed 17-tym września i straty po tej dacie i bez Stalina byłyby
                      bardzo podobne. A Niemcy stracili w Polsce ledwie kilka procent
                      swojego stanu armii (kilkadziesiąt tysięcy, różne szacunki), bo
                      rzucili 1,5 miliona żołnierza a to przecież nie były ich 100% siły
                      zgadza się? Zatem mogliby uderzyć na Francję nawet 1-go października
                      1939 a do wiosny 1940, niezależnie od tego czy Polska walczyłaby na
                      jednym czy 2 frontach na pewno byliby w stanie zregenerować z
                      nawiązką swoje straty.

                      O piłce kopanej powiedziałeś już wszystko więc najpierw zaśpiewajmy:
                      nic się nie stało, Polacy nic się nie stało.

                      A potem inną piosenkę:
                      Poolskaaa biało-przegrani,
                      byle pętak was pogoni
                      Benhaker też do gry nie zagoni,
                      bo i tak gracie do boni...

                      Ta, Benhaker popełnił jeszcze następujące błędy:
                      - w meczu z Niemcami nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3
                      bramek, byłoby 3:2 dla Polski a tak przegraliśmy 2:0, dlaczego tego
                      nie zrobiłeś Leo? To był błąd!
                      - W meczu z Austrią nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3
                      bramek, byłoby 4:1 dla Polski a tak tylko remis 1:1, dlaczego tego
                      nie zrobiłeś Leo? To był błąd!
                      - W meczu z rezerwami Chorwacji nie wskoczył na boisko i nie
                      strzelił im 3 bramek, byłoby 3:1 dla Polski a tak przegraliśmy 1:0,
                      dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd!

                      A w ogóle to Leo powinien usunąć piłkarzy z boiska, bo stali a nie
                      biegali, sam sobie powinien podawać piłki i sam wygrać całe te
                      mistrzostwa. Dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd!

                      • pimpus18 Ciebie to bardziej porusza niż myślałem, Toja 20.06.08, 08:26
                        Masz jak mi się wydaje dosyć obszerną wiedzę na te tematy. No, wiele z tych spraw, które
                        poruszyłeś, jest dobrze znana rodakom (powiedzmy) rozumnym.
                        Ja się bardziej tymi szczegółami pasjonowałem, gdy byłem młodszy – w dzieciństwie.
                        Teraz bardziej pociągają mnie (jak Wałęsęi wielu innych mędrców) dużo bardziej szczegóły ogólne.
                        Filozofowanie jednak nie jest dla dzieci – to nie religia.

                        Z kilkoma wątkami przez Ciebie tu poruszonymi jednak się nie zgadzam.
                        Kampania wrześniowa jednak bardziej wyczerpała Niemców niż piszesz i to czasami z zaskakujących
                        powodów. W zabitych to tam było jakieś 16 tyś.
                        Jeśli znasz te języki to odświeżające byłoby zapoznanie się w wersją niemiecką, rosyjską,
                        tu może mniej angielską (a może jeszcze jakąś inną). Pamiętam, że swego czasu było to dla mnie
                        silnym przeżyciem, gdy dowiadywałem się, że inni nie myślą tak jak my.

                        W połowie września Niemcy byli już pod Lwowem, który to miał przejść pod panowanie ZSRR
                        (a właściwie Ukraińców). W wielu innych miejscach też byli już za uzgodnioną linię demarkacyjną.
                        Pamiętam, że bardzo niechętnie wycofywali się z zajętych przez siebie terenów i dla Stalina
                        był to już najwyższy czas działać. Drapieżniki zazwyczaj nie lubią dzielić się zdobyczą.

                        Ale pomimo tej Twojej krytyki postępowania ówczesnych władz polskich, nie widzę u Ciebie
                        jakiś innych idei prócz walki zbrojnej.

                        Co do piłki, to przypomniały mi się słowa Smolarka seniora (Włodzimierza).
                        Otórz powiedział on kiedyś do mikrofonu jednego redaktora (na pytanie, skąd ma taką dobrą
                        kondycję), że dużo biegał z koniami.
                        Wiesz były to siermiężne, rustykalne czasy rozwiniętego PRL-u lat 70 – ale jednak biegał
                        na boisku po takim treningu jak pershing.
                        No nie żeby zaras naszych profi orłów zaraz na Służewiec, ale jeśli nie ma lepszych pomysłów...
                        to ten jest już sprawdzony.

                        Przepraszm, że nie mogłem Ci odpowiedzieć wczoraj. Jakoś nie mogłem się do tego zabrać.

                        • toja3003 zdecydowanie odrzucam przemoc a więc i walkę 20.06.08, 12:19
                          zbrojną (nie wiem skąd inne wnioski u Ciebie odnośnie moich
                          poglądów). Przykładowo: żywię głęboki szacunek
                          dla odwagi i niezłomności Powstańców
                          w obliczu miażdżącej przewagi 2 wrogów
                          (hitlerowskiego i sowieckiego - p. np. przebieg
                          Powstania na Pradze) ale podobnie jak wielu
                          polskich politykow i wojskowych tamtego
                          okresu (p. choćby opracowania Davisa)
                          uważam, że bez porozumienia z naszymi
                          aliantami nie powinno się Powstania rozpoczynać.
                          A takiego porozumienia nie było.

                          Inny przykład: ostrożny byłbym w sądach typu „bohaterstwo wszystkich
                          wlasciwie warszawiakow w czasie Powstania”. Jeżeli za bohaterstwo
                          uznamy przymusowe chowanie się po piwnicach czy naturalną chęć
                          przeżycia to tak. Są jednak różne opinie i źródła opisujące
                          zmieniające się nastroje ludności Stolicy podczas Powstania (p.
                          np.www.powstanie.pl); jak intrepretować lakoniczny meldunek AK „19
                          września Z meldunku kontrwywiadu AK o nastrojach ludności
                          cywilnej: "Kiedy koniec - to ogólne pytanie". ”? Czy to wyraz
                          bohaterstwa czy nie? Problem polega ny tym, że Powstanie jest
                          naszym, polskim Pomnikiem a o Pomniku można tylko dobrze ale czy to
                          oznacza także gwarancje pełnej prawdy? Podobnie z Westerplatte.
                          Pełna prawda o tamtych dniach mogłaby podważyć legendę bohaterstwa a
                          tymczasem są źródła historyczne, które mówią np. „już w drugim dniu
                          obrony Sucharski załamał się psychicznie, zamknął w swoim schronie i
                          nie chciał z nikim rozmawiać w tej sytuacji dowództwo przejął
                          kapitan Franciszek Dąbrowski, i to on był faktycznym dowódcą
                          obrony”. Komu wierzyć?

                          A co do piłeczki to zaśpiewajmy: nic się nie stało, Polacy nic się
                          nie stało. A potem inną piosenkę:
                          Poolskaaa biało-przegrani,
                          byle pętak was pogoni
                          Benhaker też do gry nie zagoni,
                          bo i tak gracie do boni...

                          Ta, Benhaker popełnił jeszcze następujące błędy:
                          - w meczu z Niemcami nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3
                          bramek, byłoby 3:2 dla Polski a tak przegraliśmy 2:0, dlaczego tego
                          nie zrobiłeś Leo? To był błąd!
                          - W meczu z Austrią nie wskoczył na boisko i nie strzelił im 3
                          bramek, byłoby 4:1 dla Polski a tak tylko remis 1:1, dlaczego tego
                          nie zrobiłeś Leo? To był błąd!
                          - W meczu z rezerwami Chorwacji nie wskoczył na boisko i nie
                          strzelił im 3 bramek, byłoby 3:1 dla Polski a tak przegraliśmy 1:0,
                          dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd!
                          A w ogóle to Leo powinien usunąć piłkarzy z boiska, bo stali a nie
                          biegali, sam sobie powinien podawać piłki i sam wygrać całe te
                          mistrzostwa. Dlaczego tego nie zrobiłeś Leo? To był błąd!
                          Wnioski: Leo zostaje, rozp...ć PZPN i szukać sponsorów żeby budować
                          dobrą LIGĘ a nie ligem.



    • pimpus18 Czy to ciemniakom ktoś coś kiedyś wytłumaczył? 17.06.08, 10:02
      Od wielkiego dzwonu dostaliśmy tu parę linijek do przeczytania od jakiegoś w miarę reprezentacyjnego Rosjanina - jutro wszystko wróci na długi czas do normalności.

      Ale ewa1-23 wie swoje. W lutym tego roku prof. Łagowski w "Przeglądzie" pisał już o takich jak Ty.

      W stosunkach z Rosją Polakom przede wszystkim brakuje rzeczowości. Każdy pozanarodowy Polak rozumie, że jeśli na polskim terytorium zostanie zbudowana amerykańska baza rakietowa, to tym samym podczas hipotetycznej wymiany ciosów rakietowych między Ameryką a Rosją (ja w taką ewentualność nie wierzę, ale ci, co instalują rakiety, zakładają, że nastąpi) Polska z własnego wyboru staje się pobojowiskiem, jak podczas pierwszej i drugiej wojny światowej była z konieczności. "Naród" polski ma inne podejście do zagadnienia. Gdy rosyjski polityk czy generał tłumaczy to, co każdy powinien pojąć własnym rozumem, to polscy komentatorzy wszechmediów podnoszą krzyk: generał Bałujewski nas straszy, Putin nam grozi, to jest agresja! Uroczy przykład nierzeczowości wyciąłem sobie z gazety. W związku z tarczą antyrakietową w Polsce rosyjski polityk przypomina, jakie straty Polska poniosła, będąc (nie z własnego wyboru, jak wiadomo) terenem starcia Niemiec i ZSRR. Komentator tak na to reaguje: "Co mają znaczyć te słowa? Że II wojna światowa była usprawiedliwiona? Że wynikała z konfrontacyjnej polityki Polski?... we wrześniu 1939 r. Polskę zaatakowały nie tylko hitlerowskie Niemcy, ale i ZSRR pod wodzą Józefa Stalina". Spróbujcie dyskutować z takim komentatorem - zjedzie na jakieś zwietrzałe komunały, zacznie się skarżyć i pominie istotę rzeczy.
      Mówcie dziecku: nie biegaj po zamarzniętym stawie, bo lód się załamie i wpadniesz do wody; dziecko w płacz: dlaczego chcesz mnie wrzucić do wody! Tak na przewidywane (choć moim zdaniem bardzo mało prawdopodobne) niebezpieczeństwa reagują polskie media.

      No i ciemniaki, oczywiście.

      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=13622

      • borrka Drogi Pimpusiu. 17.06.08, 10:38
        Ludzie twego pokroju uparcie udaja glupich.
        Zapewne w celach propagandowych.

        Mowienie o zagrozeniu atomowym nie jest fikcja w wypadku Polski.
        To ogolnie nie jest fikcja - przyparty do muru wojskowy urzyje kazdej skutecznej broni.
        Tym bardziej brzuchaty ruski gienieral, obwieszony kolorowymi blaszkami.

        Ale jak slusznie zauwazyles, jest to dosc malo prawdopodobny bieg wydarzen.
        Prawdopodobne jest nieodmienne dazenie Rosji do tworzenia "swych" stref wplywow.
        To nic, ze Rosja jest slaba, skorumpowana do cna, wymierajaca.
        Jak alkoholik z zaszytym esperalem, bedzie siegac po upojna flaszke imperialnej wladzy.
        A dla Polski zawsze bedzie za silna, za duza, za wplywowa.

        I na tym polega rola Tarczy.
        Tarcza bedzie jak slupek wbity na zlotonosnej dzialce w Klondike.
        Jesli czytales Londona drogi Pimpusiu.
        Jesli nie czytales, spytaj sie drogiej Evy.

        USA jest daleko.
        Nie ma jakis interesow wykluczajacych istnienie i wzgledne prosperity Polski.
        Ich ideologia jest latwa do akceptacji, kosztem niewielkich ustepstw.
        • lubat Re: Drogi Pimpusiu. 17.06.08, 11:52
          borrka napisał:

          > Ludzie twego pokroju uparcie udaja glupich.
          > Zapewne w celach propagandowych.

          Nie mogę niestety podzielić opinii wyrażonej w nagłówku, a nie chciał bym pisać
          "przytępiony borze" (od borrowania).

          Wytłumacz mi tylko (sobie też), dlaczego władze amerykańskie i polskie uparcie
          twierdzą, że tarcza ma kogokolwiek chronić przed Persami, Koreańczykami czy może
          Aborygenami. I czy Ty też w to wierzysz? Jeżeli nie, to po co tyle załgania?
          Przy tym są to kłamstwa, których ani ty, ani nikt przytomny nie traktuje serio.

          Więc kto tu udaje głupiego? Zapewne w celach propagandowych.
          Amerykanie mają swój interes, by swoje wojny rozgrywać na terytoriach dalekich
          od swojego państwa. Czy to jest w naszym interesie, by to było na naszej ziemi?
        • pimpus18 Borrcia, Ty jesteś po prostu do mnie & Co's 17.06.08, 13:59
          uprzedzony. Dotarło już do Ciebie, że nie jestem (-śmy) z FSB?

          Piszesz: przyparty do muru. A przez kogo? WP?
          Jesteś nieścisły w swoich dywagacjach po raz kolejny.
          Z tym biegiem wydarzeń, to Łagowski to zauważył.

          Dalej typowe myślenie o strefach wpływów. Przecież jest już Polska w NATO i UE, a Ty ciągle histeryzujesz o jakiś zagrożeniach.
          Kolejne rycie rowów, budowanie barier, izolowanie i gadzenie Ruskim.
          I co od tego będzie lepiej?
          Poza tym są te wątpliwości, o których pisze Lubat.

          Dalej piszesz coś o rzekomej wesołej ideologii USA.
          A jakież to są różnice ideologiczne między współczesną Rosją i Zachodem?
          W tym miejscu zwykle roi się od eufemizmów.

          Pamiętam z dzieciństwa, że London mądrym pisarzm był. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Ciebie pochylonego nad książką Londona. No, może to przez to Twoje wyraźne uprzedzenie.
          To chyba nie jest cecha ludzi rozgarniętych. A Tobie jak się wydaje?
          • borrka Nie dotarlo, drogi Pimpusiu. 17.06.08, 18:06
            Ciagle cenie was, jako dzielnych czekistow walczacych za sprawe.
            • hubert100 Re: Nie dotarlo, drogi Pimpusiu. 17.06.08, 20:28
              Na Polske rakiet nie potrzeba, wystarczy odciac energie. Uczcie sie
              od Finow BARANY!!!
            • pimpus18 Borcia, korzystając tutaj z okazji 17.06.08, 20:46
              pogawędzić sobie przecież możemy. Może się kiedyś przekonam do Twoich idei.


              Siempre hay esperanza
              He, he.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka