uzi4u
13.09.08, 01:01
Sondaże sondażami a jak przyjdzie co do czego to okaże się, że 60%
uprawnionych nie pójdzie do głosowania a spora część tych co pójdą
(nie będąca żelaznym elektoratem żadnej ze stron) będzie decydować
się na jednego z kandydatów w ostatniej chwili, tym stamym stanie
się tzw. języczkiem u wagi w całych wyborach, który to języczek
przychyli, który zdecyduje o wyniku całych wyborów (patrz bodajże
ostatnie czy przedostatnie wybory w USA). W efekcie tego będzie jak
w PL, gdzie wszyscy narzekają na wybranego, tylko nikt się nie
przyznaje, że na niego głosował, a najgłośniej krzyczą Ci, co w
ogóle do głosowania nie poszli. I znów będzie tak, że jak zwykle
życie przerosło kabaret.
G.