Dodaj do ulubionych

Rodzice: Nie damy dzieci

29.09.08, 07:26
Byłem i słyszałem, jak pani Krajewska mówiła, że MEN nie ma władzy nad
samorządami i to my rodzice (kontrolując samorządy) mamy dbać o to, by szkoły
dobrze się przygotowały. Szok i załamka!
Obserwuj wątek
    • mppmpp A dlaczego dzieci mają iść wcześniej do szkoły? 29.09.08, 08:13
      Z ciężkimi torbami już 6-cio latkowie będą biegać? Najpierw zastanówcie się
      czego uczyć w szkole, ile książek musi nieść młody człowiek w tornistrze,
      tylko dlatego, że nauczyciel nie może sobie zaplanować co robić na
      zajęciacich. Dobrej zabawy!
      • metall Po pani urzędnik tak chce. 29.09.08, 08:16
        I to wystarczy.
        Bo dzieci to już nie pociechy rodziców, tylko przyszli podatnicy, których
        państwo musi odpowiednio przygotować do tej roli, żeby nie wiedzieli i nie
        potrafili wyliczyć ile i za co płacą.
      • drwal88 Idźmy tą drogą!!! 29.09.08, 08:51
        Ja poszedlem do szkoly nawet majac 5 lat (rocznikowo 6 lat), bedzie mgr w wieku
        22 lat i byc moze mecenas w wieku 24 :) A mogloby byc jeszcze o rok wczesniej
        (21 i 23) bo spokojnie da sie zrobic prawo w 4 lata, ale szkoda mi znizek :)

        Ciekawe kim ty bedziesz/byles majac 21/22 lata... moze jakis licencjat? 24 lata
        to max magisterka, ktora nic ci na rynku pracy jeszcze nie daje.
        • mppmpp Prawo się da zrobić w 4 lata, ale medycyny już nie 29.09.08, 09:36
          ani porządnych studiów inzynierskich, bo ludzie maj na polibudzie po 35-37godzin
          w tygodniu a nie 12 jak cięzkim prawie. Ale to nie chodzi o to.. Idąc twoim
          tropem, najlepiej jest wysłac do szkoły 4-ro latki, bi wczesniej skonczy. Tylko,
          że po to jest dzieciństwo, żeby się nauczyć życ, bawić i być z mamą (odwrotnie
          też) a nie biegać do szkoły, gdzie zmęczony nauczyciel zrobi kolejną awanturę o
          nie odrobione lekcje lub inną bzdurę. Szkoła to ogromny stres. Po co narażać na
          niego 6-cio latki! Wszystko w swoim czasie i już.
          • turbo_wesz Re: Prawo się da zrobić w 4 lata, ale medycyny ju 29.09.08, 09:44
            co ty będziesz takiemu zdolnemu absolwentowi prawa mówił jak byś chciał żyć!

            on ma pozycję, a my jesteśmy nikim! on zdecyduje co jest lepsze dla naszych dzieci
          • lucusia3 Re: Prawo się da zrobić w 4 lata, ale medycyny ju 29.09.08, 10:59
            Drogi mppmpp, mam wrażenie, że bliżej ci do sielankowych bajek niz rzeczywistości. To "bycie" z mama to zawyczaj pół godziny rano, zanim mausia wepchnie dziecko do samochodu i odwiezie do przedszkola, a potem pół godziny wieczorem, kiedy trzebaje umyć (jak jeszcze nie umie tego robic samo). Mamusia pracuje, po południu ma ulublony serial i fitness. Tatuś też. Bo pewne nie mieści sie to w twoim stereotypie, ale tatuś jest dokładnie tak samo potrzebny dziecku jak mamusia (nie w niedzielne popołudnie, ani we wtorek i czwartek żeby zawieźc i przywieźc z baletu czy tenisa).
            Nauczyciele sa oczywiście zmęczeni - 18 godzinami w szkole. To zupełnie nie to samo co wypoczęta przedszkolanka (te nie mają takich ograniczeń godzinowych). Oczywiście nauczyciele mają jeszcze korki, ale myślę, że nauczycielki nauczania początkującego nie są nimi przeciążone.
            Moje dziecko poszło jako 6 latek do szkoły za granicą i jakiejś specjalnej sali nie miało, wyjścia na plac zabaw też nie należały do programu zajęć. Nie sądze, żeby mu to zaszkodziło, bo teraz jest nieźle uczącym się nastolatkiem juz w polskiej szkole. i tyle go różni od reszty klasy, że jest innym rocznikiem.
            Oczywiście, jeżeli ktoś ma opóźnione w rozwoju - z przyczyn zdrć jeśli rodzice szkodzą dziecku, "żeby było dłużej dzieckiem" i robią z niego niedorozwniętego infantyla, to zabrać go im i połączyć z normalnie rozwinętymi dziećmi to jedyny ratunek.
            • polsz Re: Prawo się da zrobić w 4 lata, ale medycyny ju 29.09.08, 11:05
              jeśli chodzi o opóźnienia w rozwoju to jesteś ich doskonałym przykładem
            • mppmpp Re: Prawo się da zrobić w 4 lata, ale medycyny ju 29.09.08, 18:32
              Szanowna lacusiu3, wydaje mi się, że patrzysz na polskie społeczeństwo przez
              pryzmat dużego miasta. Wierz mi, że są miejsca, gdzie rodzice często widują
              swoje dzieci. Ba, odrabiają z nimi zadania, chodzą na basen, oglądają filmy i
              grają w szachy. Są ludzie, którzy nie oglądają teleseriali, bo mają własne
              ciekawe życie. Ja poszedłem do szkoły jako siedmiolatek, ale miałem serdecznego
              przyjaciela młodszego o rok. On się stoczył na samo dno, mimo, że był cholernie
              zdolny, ja nie. Idąc tropem twojej myśli (przykład twojego syna) mógłbym
              napisac, że winne było jego wczesne pójście do szkoły. Jednak nie zrobię tego i
              napiszę powtórnie: nasi nauczyciele i nasze szkoły nie są dostosowane do 6-ci
              latków. Już widzę, te awantury o spóźnienie się do szkoły, te zadania domowe,
              które ciągną się po całych wieczorach, bo co powie pani nauczyciel, ten ciągły
              stres. Co uzyskamy w zamian? Nic, ponieważ złe i bzdurne programy nauczania
              zmarnują ten dodatkowy rok. Pamiętam, że kiedy mój syn chodził do 1-szej klasy,
              w pewnym momencie przestał lubic szkołę. Okazało się, że 2 tygodnie zajmowali
              się liścmi! Dwa tygodnie! Jemu się normalnie nudziło (innym też), ale plan mówi
              2 tygodnie, to 2 tygodnie. I tak będzie w tym przypadku. Cała para pójdzie w
              gwizdek i na dodatkowe etaty dla nauczycieli.
              A tak nawiasem mówiąc, widzicie 6-cio latka brnącego przez zaspy na wschodzie
              polski do szkoły przez 3km. Uważam, że to zły pomysł, nie wnoszący niczego do
              edukacji! Dobrej zabawy!
          • zwyklaosoba Dzieciństwo nie jest przygotowaniem do życia !!! 29.09.08, 13:33
            Dzieciństwo jest ŻYCIEM (a właściwie jego częścią). Z generalną tezą
            się zgadzam, że dzieciństwo jest okresem, który należy przeżywać jak
            dziecko, a na doświadczenia młodzieży i dorosłych (a tym jest
            szkoła) mają jeszcze czas. Kiedy dziecko ma bawić się w piaskownicy,
            budować z klocków, bazgrać kredkami, taplać się w kałużach, etc. ?
            Jak skończy proces edukacyjny, bo wcześniej nie było na to czasu ?
            Edukacja, wykształcenie są tylko elementami składowymi rozwoju
            człowieka i nie można ich faworyzować kosztem innych. Bo wyjdzie
            jakiś koślawy twór - "mam 21 lat i mam mgr". No i co z tego ? Nie
            bezpodstawnie przez wiele wieków, wiek przejścia chłopca spod opieki
            matki pod opiekę ojca wynosił ok. 7 lat. Bo doświadczenie wielu
            pokoleń wskazywało, że dopiero wtedy dziecko zaczyna wiele rzeczy
            rozumieć. Oczywiście dochodzi problem zróżnicowania w rozwoju 6-
            latków: mogą być dzieci na uśrednionym poziomie 4-latka, a także 8-
            latka. Ale dla biurokratycznej maszyny tak najwygodniej: dziecko
            urodzone 1 stycznia 2002 roku to taki sam 6-latek jak urodzony 31
            grudnia 2002 roku, chociaż różnice rozwojowe są mogą być ogromne.
            Więc mam prośbę do Was biurokratyczni idioci (gr.): Odwalcie się od
            NASZYCH dzieci !!! Z naciskiem na "naszych".
            • gobi05 Re: Dzieciństwo nie jest przygotowaniem do życia 29.09.08, 17:49
              > Nie bezpodstawnie przez wiele wieków,
              > wiek przejścia chłopca spod opieki
              > matki pod opiekę ojca wynosił ok. 7 lat.
              Dodajmy, że mama miała już pod opieką pięcioro
              innych dzieci i szóste w drodze...
              A siedmiolatek jest na tyle silny, że może
              zacząć uczyć się (praktycznie, nie w ławce)
              pracować.
        • led47 Re: Idźmy tą drogą!!! 29.09.08, 10:04
          Twój wybor.Idź dalej ta drogą (a raczej ścigaj sie w wyścigu
          szczurow). Ciekawe czym się skończy
          • drwal88 ODP - Idźmy tą drogą!!! 29.09.08, 22:02
            Ciesze sie, ze tak was zainteresowalem (czyt.: zbulwersowalem) :) Przepraszam,
            ze odpisze tak pozno ale bylem na praktykach, darmowych i w wakacje - jak szczur
            to szczur ;)

            @mppmpp - to prawda, mamy bardzo malo zajec, ja w tym roku (III) nie bede mial
            zadnych obowiazkowych, moge pojawic sie na uczelni tylko 6 razy, na 6
            egzaminach. Tylko ciekawe czy na innych kierunkach uczy sie miesiac do jednego
            egzaminu :)
            Co do wyslania 4-latka - pewno bym sprostal intelektualnie, czytac wtedy juz
            umialem, pisac nauczylem sie niewiele pozniej. Ale fizycznie bylbym na pewno
            zbyt slaby, 6-latek juz fizycznie nie rozni sie tak bardzo od 7-latka wiec to
            inna bajka.
            A zmeczony nauczyciel byl tez w domu wiec co to za roznica gdzie ta afera ;)
            Niezbyt rozumiem twoje oburzenie na to, ze nauczyciel zrobi afere o
            nieodrobienie lekcje... a co ma zrobic? Pochwalic? Trzeba uczyc
            odpowiedzialnosci takiego niemowlaka juz od kolyski.

            @turbo_wesz - Spokojnie, jeszcze nawet nie absolwentowi :) Niestety to nie
            prawnicy decyduja o twoim zyciu i o tym kiedy pojda do szkoly twoje dzieci,
            zobacz kto dostaje sie do sejmu, glownie nauczyciele i lekarze.

            @zwyklaosoba - pelna zgoda, inteligencja emocjonalna jest niezwykle wazna! Ale
            tego szkola nie uczy, czy to 6-latka czy 7-latka. Jesli chodzi ci o rozwoj
            fizyczny to niezbyt rozumiem dlaczego 6-latek oceniany przez kryteria 7-latka ma
            sie gorzej rozwinac? Ja bylem przez cala szkole oceniany jako rok starszy dzieki
            czemu teraz dobrze biegam, bo musialem sie starac duzo bardziej niz moi starsi
            rowiesnicy. I masz racje, faktycznie koslawo wyszlo "mam 21 lat i mgr" wobec
            ogromu zycia, rozwoju fizycznego czy przede wszystkim emocjonalnego.
            Przedstawilem tylko drobny wycinek jakim sa szanse zawodowe o niczym innym nie
            pisalem.

            @led47 - Ciezko mi odpowiedziec na twoj post, jest w nim i zal, i zawisc, i
            zazdrosc... nie scigalem sie nigdy w zadnym wyscigu szczurow, nigdy nie uczylem
            sie dla samej nauki i nic nie dajacych ocen, ani nie pracowalem dla samej pracy
            - taka chyba jest definicja tego wyscigu szczurow, jesli dla ciebie znaczy to co
            innego to napisz, bede mogl sie lepiej ustosunkowac do twojego posta.

            Generalne podsumowanie: dziecinstwa ani pierwszych klas podstawowki i tak nie
            pamietam wiec nie mam czego zalowac, ze nie trwalo dluzej :)
    • arek74.1 Kolejny poroniony pomysl 29.09.08, 08:13
      Kolejna reforma przeprowadzona od d**py strony (przepraszam za wyrazenie, ale
      szlag mnie powoli trafia). Najpierw nie wiadomo po co wprowadzono gminazja, a
      teraz planuja posylanie szesciolatkow do kompletnie nieprzygotowanych szkol.
      Tymczasem przyczyna kiepskiego wyksztalcenia Polakow, czyli nauczyciele,
      uczacy w taki sam sposob od 20-30 lat sa nie do ruszenia. W efekcie absolwent
      gimnazjum wie jaka jest stolica Zombabwe, a nie potrafi wyciagnac procentow,
      przeczytac ze zrozumieniem tekstu dluzszego niz trzy zdania, nie mowiac juz o
      samodzielnym napisaniu pracy na dowolny temat.
      • metall Re: Kolejny poroniony pomysl 29.09.08, 08:24
        He, he i myślisz, że to przypadek?

        arek74.1 napisał:

        > W efekcie absolwent
        > gimnazjum wie jaka jest stolica Zombabwe, a nie potrafi wyciagnac procentow,

        I dzięki temu nie potrafi policzyć ile płaci podatków.

        > przeczytac ze zrozumieniem tekstu dluzszego niz trzy zdania,

        I dlatego polityk jak gada to gada długo. Jak taki Robert Gwiazdowski odpowiada
        krótko i prosto na większość pytań, to reszta rozmówców nawet nie próbuje z nim
        dyskusji, tylko wylewa z siebie potok słów.

        > nie mowiac juz o
        > samodzielnym napisaniu pracy na dowolny temat.

        No i dobrze jeszcze by zaczęli jakieś wolne gazety i portale pisać, typu nczas.com.
    • aeromonas Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 08:13
      Zwykła histeria. W moim pokoleniu (urodzonym w latach 60) było sporo
      osób, które poszły do szkoły w wieku 6 lat. I bardzo dobrze, wiem z
      autopsji. Dziecko w tym wieku jest całkowicie dojrzałe do szkoły.
      Wyścig szczurów fundują dziciom sami rodzice, którzy mają wobec nich
      absurdalnie wygórowane ambicje. W cywilizowanych krajach dzieci idą
      do szkoły w wieku 6 albo i 5 lat. Nie ma powodu, żeby polskie dzieci
      były opóźnione. A poza tym mnóstwo dzieci nie chodzi do przedszkola
      i generalnie słabo rozwija się w domu (niekompetentni rodzice), więc
      lepiej, żeby obowiązek szkolny objął je jak najwcześniej, kiedy
      opóźnienia rozwojowe można jeszcze zniwelować.
      • prorok_abraham Widziałeś szkołę w tych cywilizowanych krajach? 29.09.08, 08:30
        Bo z twojej wypowiedzi wnioskuję, że nie. Czy wiesz, że w tamtych szkołach są
        wydzielone strefy dla najmłodszych, które przypominają bardziej polskie
        przedszkole niż szkołę?
        Ponadto, gdybyś był rozsądny, to wiedziałbyś, że 6-latki posyła się do szkół nie
        dla ich dobra, ale po to, by rok dłużej pracowały na 'zusy'.

        PS.
        > Zwykła histeria. W moim pokoleniu (urodzonym w latach 60) było sporo
        > osób, które poszły do szkoły w wieku 6 lat. I bardzo dobrze, wiem z
        > autopsji. Dziecko w tym wieku jest całkowicie dojrzałe do szkoły.
        I tak mogło zostać - kto chce może wysyłać dziecko wcześniej po konsultacji z
        psychologiem.
        • aeromonas Re: Widziałeś szkołę w tych cywilizowanych krajac 29.09.08, 08:50
          Powtarzam, jako sześciolatka uczyłam się w normalnej szkole, bez
          żadnych "wydzielonych stref", razem z siedmiolatkami i całą resztą i
          nie było to dla mnie jakoś przykre. Małe dzieci mają chłonny umysł i
          nie ma powodu, żeby wstrzymywać ich rozwój. A jakość polskiej szkoły
          to zupełnie inna sprawa. Kolejne "reformy" zrobiły z niej dziwadło.
          Jednak nie znaczy to, że nie należy do niej posyłać dzieci. Zresztą,
          bez przesady - kiedyś w szkole też nie było różowo (rygor, lekcje w
          soboty itd.) i wszyscy to przeżyliśmy, a niektórzy nawet się czegoś
          nauczyli. A teraz wszyscy chcieliby, żeby było łatwo i przyjemnie,
          żadnych prac domowych, żadnych tornistrów ale żeby dzieci potem
          dostały się na prestiżowe uczelnie. Prawda jest taka, że dawniej,
          żeby dostać się na jakąkolwiek uczelnię (a ich poziom był
          nieporównywalnie wyższy niż teraz - wiem, co mówię - jestem
          nauczycielem akademickim) trzeba było po prostu porządnie pracować i
          to było oczywiste.
          • prorok_abraham Re: Widziałeś szkołę w tych cywilizowanych krajac 29.09.08, 09:19
            > Powtarzam, jako sześciolatka uczyłam się w normalnej szkole, bez
            > żadnych "wydzielonych stref", razem z siedmiolatkami i całą resztą i
            > nie było to dla mnie jakoś przykre. Małe dzieci mają chłonny umysł i
            > nie ma powodu, żeby wstrzymywać ich rozwój.
            Już napisałem, że rodzice mogą i teraz wysłać dziecko 6-letnie do szkoły.
            Ponadto - w jakim miesiącu się urodziłaś? Bo jeśli w styczniu to olbrzymiej
            różnicy między tobą a 7-latkiem urodzonym w grudniu nie było. Weź to pod uwagę:
            teraz 6 latki grudniowe też by miały siedzieć w ławce.

            > Zresztą,
            > bez przesady - kiedyś w szkole też nie było różowo (rygor, lekcje w
            > soboty itd.) i wszyscy to przeżyliśmy, a niektórzy nawet się czegoś
            > nauczyli. A teraz wszyscy chcieliby, żeby było łatwo i przyjemnie,
            > żadnych prac domowych, żadnych tornistrów ale żeby dzieci potem
            > dostały się na prestiżowe uczelnie.
            Albo Polska ma iść do przodu, albo zostaje w komunie. Moja babcia opowiadała,
            jak przed wojną na wsiach krzyczącym niemowlakom dawano szmatkę zanurzoną w
            alkoholu i cukrze(!), żeby nie płakały - dzieci jakoś żyły i się uspokajały, ale
            czy to oznacza, że było to sensowne? Podobnie ze szkołą - to że szkoła polska
            jest wymagająca i nieprzyjazna, nie oznacza, że taka musi być tylko dlatego, bo
            dzieci jakoś radę dają.
            > Prawda jest taka, że dawniej,
            > żeby dostać się na jakąkolwiek uczelnię (a ich poziom był
            > nieporównywalnie wyższy niż teraz - wiem, co mówię - jestem
            > nauczycielem akademickim) trzeba było po prostu porządnie pracować i
            > to było oczywiste.
            Jest czas na zabawę i jest czas na naukę. 6 latek nie musi myśleć o dostaniu się
            na studiach i wkuwać.

            PS. Argumenty typu: ja byłam 6-latkiem i jakoś się wychowałam naprawdę nie mają
            sensu. Wyjrzyj poza czubek swego nosa.
    • loppe Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 08:25

      Po co?? Żeby miało o 1 rok krótsze dzieciństwo a o 1 rok dłuższą
      starośc na emeryturze??

      Te małe dzieciaczki są tak skołowane w szkole że do sześcioklasistek
      mówią "ciociu"!
      • biedrona1333 Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 12:29
        Chodzi o to żeby nauczyciele mieli zapewnione etaty Przecież idzie
        niż demograficzny i posyłając sześciolatki do szkół będzie tych klas
        więcej a tak trzeba by było zwolnić częśc nauczycieli
    • metall "Liberalizmu" PełO ciąg dalszy. 29.09.08, 08:26
      A słupki i tak rosną.
    • glekakigurdrz A moze trening prenatalny? 29.09.08, 08:30
      Eskalacja zadluzenia kredytowego rodzi histeryczny lek przed
      niewyplacalnoscia. A to z kolei histerie wyscigu szczurow. Jesli nie
      bedzie dzieciak znal trzech jezykow, to sobie nie poradzi na
      stanowisku kierownika sklepu z trzyosobowa obsluga i nie splaci rat
      za mieszkanie i samochod. No wiec musimy go uczyc od wieku nie
      szesciu a pieciu lat. Za lat kilka dojdziemy do wniosku, ze jedynie
      trenning prenatalny zapewni dziecku jakies miejsce na rynku pracy i
      wyplacalnosc.
    • tepisarek Rodzice: Aęco zrobić z dzieckiem po szkole? 29.09.08, 08:51
      W całej tej dyskusji nikt nie mówi o zwyczajnych finansach domowych. Dziecko w
      przedszkolu ma wyżywienie i opiekę od świtu do g. 17. A po wejściu do szkoły
      wraca do domu głodne po trzech lekcjach - i co z nim zrobić? może posiedzieć w
      świetlicy,w tłoku i bez jedzenia.Ciekawe, dlaczego się tego nie bierze pod uwagę?
      • ciccic Re: Rodzice: Aęco zrobić z dzieckiem po szkole? 29.09.08, 09:17
        Nie tylko. W przedszkolu dziecko je śniadanie. Może przyjść
        wcześniej, ale może też przyjść później i nic się nie stanie. W
        szkole dostanie uwagę za spóźnienie.
        W przedszkolu je też podwieczorem. Szkoły zapewnią podwieczorki?
        Pani będą pilnować, czy dzieci zjadły? Jedzenie obiadu w szkole
        (skądinąd bywają niezłe, ale co z tego), to prawdziwa szkoła
        przetrwania: trzeba się dopchać, a potem pochłonąć wszystko w czasie
        jednej przerwy. Tak, tak, wiem, starsze dzieci osobno. Ale i tak
        sześciolatki będą jeść z dziewięciolatkami.
        I jeszcze jedno: rozumiem, że w przyszlym roku w tych samych klasach
        będą dzieci bez zerówki i po zerówce, tak? Siedmiolatki po zerówce i
        sześciolatki bez?
    • vondemelon Rodzice pomyslcie! 29.09.08, 09:14
      Sam poszedlem do szkoly rok wczesniej - zrobiono mi jakies testy o psychologa, a
      rodzice zapytali mnie czy chce pojsc juz do szkoly - chcialem (choc nie wiem czy
      moja ewentualna odmowa mialaby jakies znaczenie). Mimo ze bylem zawsze rok
      mlodszy od "rowiesnikow" narzekalem tylko raz - przed egzaminami do szkoly
      sredniej. Typowa reakcja gdy czeka cie cos trudnego - chcialbys odlozyc to w
      czasie. Dzis moge sie tylko z tego posmiac :)
      Z moim dziecinstwem bylo wszystko w porzadku - bawilem sie jak kazde dziecko. A
      ze chodzilem do szkoly a nie do przedszkola? Coz - przynajmniej sie czegos
      uczylem! A przeciez pierwsze klasy nie ucza niczego skomplikowanego i nie
      rzucaja dzieci na gleboka wode.

      W naszych mozgach od urodzenia gina neurony. Te ktore sa nieuzywane obumieraja.
      Im wczesniej dziecko zacznie sie uczyc tym lepiej! Owszem zabawa tez pomaga,
      nauka w domu rowniez, ale istotna jest tez roznorodnosc bodzcow. Nie bojcie sie
      wczesniejszej szkoly!

      Kolejna zaleta to szybsze ukonczenie edukacji. W UK mozna skonczyc studia z
      tytulem licencjata w wieku 21lat. Jesli ktos chce magistra moze go dorobic w
      rok. W Polsce dyplom licencjata otrzymuje sie "planowo" w wieku 22lat, a
      poniewaz u nas nie jest on uznawany za ostateczny studia konczy sie na poziomie
      magistra w wieku 24lat. Te 2-3lata roznicy sa moim zdaniem na korzysc brytyjczykow.

      Co do przygotowania szkol - nie wiem jaki jest och stan. Nie wiem jaki jest plan
      MEN, czy nauczanie podstawowe po prostu zacznie sie i skonczy rok wczesniej. To
      powinno byc oczywiscie opracowane. Ale ogolnie jestem za wczesniejsza edukacja i
      zmniejszaniem ilosci jelopow na ulicach.
      • prorok_abraham Odsetek jełopów w PL i UK jest inny? 29.09.08, 09:21
        j.w.
        • vondemelon Re: Odsetek jełopów w PL i UK jest inny? 30.09.08, 00:15
          Nie wiem - badan nie przeprowadzalem.
          Nie zdziwilbym sie zadnym wynikiem.

          Ale nie wiem co mialaby udowadniac jakakolwiek odpowiedz.
          To ze lepiej zaczac nauke w mlodszym wieku, i to ze lepiej miec ten sam poziom
          wyksztalcenia w mlodszym wieku jest oczywiste. I tyle.
      • ciccic Re: Rodzice pomyslcie! 29.09.08, 09:27
        Dlaczego szybsze ukończenie edukacji jest zaletą? Dlatego, że w
        ostatecznym rozrachunku o rok wcześniej wyląduje się na emeryturze?
        Proszę o oświecenie.
        nie dyskutujemy tutaj o ze wszech miar słusznej idei prawa do
        edukacji i wyrównywaniu szans, tylko o tej konkretnej reformie i
        przygotowaniu do niej polskiej szkoły.
        • vondemelon Re: Rodzice pomyslcie! 30.09.08, 00:49
          O ile wiem to poza szczegolnymi przypadkami (zawodami) na emeryture idzie sie od
          pewnego wieku. Zreszta nie uwazam wczesniejszej emerytury za zalete.
          Nic nie wspominalem o prawie do edukacji, ani o wyrownywaniu szans (no moze
          poniekad podajac przyklad brytyjski).
          "Tej konkretnej reformy" nie znam ale uciesze sie jesli podasz mi gdzie moge
          zobaczyc jej projekt.

          A teraz pora na oswiecenie. Jak wiemy do wykonywania niektorych zawodow
          potrzebne sa specyficzne kwalifikacje. Ich zdobycie wymaga zazwyczaj troche
          czasu i wysilku. Zalozmy ze do zdobycia pewnej pracy, lub chociazby do dobrego
          rozwoju na danym stanowisku przydatne jest doswiadczenie z uzyskania stopnia
          doktora. Uwazam ze lepiej jest zdobyc takie kwalifikacje w wieku 25 a nie 28lat.
          Lepiej dostac swietna prace w wieku 30 a nie 40lat. Lepiej splacic kredyt
          mieszkaniowy w wieku 35 a nie 50lat.

          Zreszta jesli wczesniejszy poczatek edukacji nie mialby oznaczac szybszego jej
          zakonczenia nadal bylby korzystny. Po pierwsze male dzieci czesto chetniej sie
          ucza i traktuja ja jako pewna forme zabawy, niz dzieci starsze. Po drugie im
          czlowiek mlodszy tym latwiej chlonie wiedze. Mysle ze warto to wykorzystac.

          Jedyny argument przeciwnikow wczesniejszej edukacji - odebranie dziecinstwa
          uwazam za bezsensowny. O wiele przyjemniej wspominam dziecinstwo szkolne (takze
          to wczesnoszkolne) od nudnego przedszkola. Zreszta o wiele przyjemniejsza zabawa
          jest poznawanie swiata, niz bezpieczne i dziecinne lezakowanie w przedszkolu.
    • ar.co Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 09:22
      Niech po prostu ci protestujący wysyłają swoje dzieci do szkoły
      później - jak za 2-3 lata okaże się, że przez "szczęśliwe
      dzieciństwo" (i prysznic w przedszkolu, którym zachwycała się któraś
      troskliwa mamusia) są zawsze "do tyłu", bo przez głupotę tatusia czy
      mamusi straciły czas w przedszkolu, to "mądrzy" rodzice pukną się w
      główki i sami będą zabiegać, żeby następne pociechy przyjąć do
      szkoły w wieku lat 6.
      • ciccic Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 09:32
        Nie obawiaj się, nadgodnią. A mają szansę być dojrzalsi
        emocjonalnie.
        Jakoś zwykle tak bywa, że dzieci rozwijają się nierównomiernie. Mogą
        być znakomicie rozwinięte intelektualnie, ale np. nie dorastać
        emocjalnie do dzieci o rok starszych. Problemy nawarstwiają sie,
        często wychodza dopiero w gimnazjum. Proponuję poczytać sobie o
        problemach w gimnazjach.
        Nawiasem mówiąc, gdzie to ostatnio toczyła się dyskusja na temat
        przemocy wśród młodzieży i niezliczonych problemów wychowawczych.
        Czy aby nie UK, gdzie taki wspaniały system mamy??? A czemu to w UK
        ci, którym zależy na edukacji dzieci, posyłają je do szkół
        prywatnych? Pewnie snobizm....
      • metall Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 09:45
        ar.co napisała:

        > Niech po prostu ci protestujący wysyłają swoje dzieci do szkoły
        > później

        A jest to prawnie dopuszczalne? Można nie posłać dzieciaka do szkoły w ustawowym
        terminie?

        > - jak za 2-3 lata okaże się, że przez "szczęśliwe
        > dzieciństwo" (i prysznic w przedszkolu, którym zachwycała się któraś
        > troskliwa mamusia) są zawsze "do tyłu", bo przez głupotę tatusia czy
        > mamusi straciły czas w przedszkolu, to "mądrzy" rodzice pukną się w
        > główki i sami będą zabiegać, żeby następne pociechy przyjąć do
        > szkoły w wieku lat 6.

        Generalnie tok rozumowania masz słuszny - to rodzice powinni decydować w jakim
        wieku ich dziecko powinno iść do szkoły, bo oni swoje dziecko najlepiej znają.
        Tylko, że proponowane zmiany, to PRZYMUS posłania dziecka do szkoły w wieku 6
        lat, a taka możliwość.
        • metall Sorki, mała poprawka. 29.09.08, 09:49
          Miało być:
          > Tylko, że proponowane zmiany, to PRZYMUS posłania dziecka do szkoły w wieku 6
          > lat, a nie taka możliwość.
      • nena22 Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 10:19
        ar.co - A ty w ogóle wiesz o co chodzi? Bo mam wrazenie ,że
        niekoniecznie. Moja pięcioletnia teraz córka ma usiąsc od września
        w ławce z kolegami o rok starszymi po zerówce, a ona do zerówki
        pójsć nie może, bo musi iść do szkoły. To jak pytam dzieci będą sie
        uczyły? Moja córka będzie zestresowana, że jest w tyle, czy
        siedmiolatki mają poczekać? Kto stworzy taki program, żeby było
        dobrze? Otóż nikt bo się nie da, bo potrzebne są 2 oddzielne
        programy dla tych dzieci. A o tym ministerstwo nie pomyślało... I o
        wielu innych rzeczach nie pomyślało. Piękne hasło "Samorzady sobie
        poradzą". Samorządy nie sa pewne czy sobie poradzą. A na pewno nie w
        pierwszym roku. To taki początek edukacji ma mieć moja córka?
        Dlaczego? Bo pani minister musi swoje partyjne ambicje realizować?
        Na polu edukacja jest bardzo dużo do zrobienia, nie trzeba tego
        robić akurat kosztem najmłodszych dzieci. naprawdę jest w czym się
        wykazywać, żeby zostać zasłużonym i zauważonym.
        • ciccic Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 10:35
          Moja pięcioletnia teraz córka ma usiąsc od września
          > w ławce z kolegami o rok starszymi po zerówce, a ona do zerówki
          > pójsć nie może, bo musi iść do szkoły. To jak pytam dzieci będą
          sie
          > uczyły? Moja córka będzie zestresowana, że jest w tyle, czy
          > siedmiolatki mają poczekać?

          Brawo! Ar.co nie widział też chyba nigdy sześcioletniego chłopca.
          Już widzę ich pilnie rysujących "literki" w zestawieniu ze starszymi
          o rok dziewczynkami po zerówce. POTRZEBNE SĄ DWA PROGRAMY, DWIE
          ODRĘBNE KLASY. Łączenie siedmiolatków i sześciolatkow bez zerówki
          jest nieetyczne!!! Zresztą protestowałabym także na miejscu rodziców
          siedmiolatków. Dlaczego ich dzieci mają czekać na młodsze? A może
          nie będą, będą sobie iść swoim torem, a reszta będzie się ciągnąć w
          ogonie. I nie dlatego, że nie dorasta intelektualnie, tylko dlatego,
          że nie potrafi się jeszcze tak długo skupić, nie dorasta
          emocjonalnie. A może i nie ma takich możliwości poznawczych jak
          starsi koledzy. dziękuję pani min. Hall w imieniu mamy królika
          doświadczalnego!
          • ciccic Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 10:36
            miało być "w imieniu królika doświadczalnego", bo ta mama, to ja :-)
      • joannabieniek Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 11:35
        Witam,

        Tak się składa, że jestem tą "troskliwą mamusią".
        W samym proteście nie chodzi o ten prysznic. W zwykłym warszawskim
        przedszkolu na Grochowie, do którego uczęszczają moje córki-
        przypada kilka pryszniców (czystych, dostosowanych do wzrostu
        dzieci) na każdą salę. Podobnie sprawa się ma z sanitariatami,
        umywalkami itd. Dzieci mają do dyspozycji przestronne sale do nauki
        i zabawy z dostosowanym wyposażeniem. FYI, ar.co w każdej łazience
        przedszkolnej jest i wanna. W przedszkolu jest nowy, zmodernizowany,
        duży plac zabaw. Jest i ogródek, w którym dzieci sadzą i pielęgnują
        rośliny- w ramach rocznego projektu badawczego dla każdej grupy-
        wykonują eksperymenty, uczą się przez doświadczenia, a nie teorię.

        Co jednak najwazniejsze:

        - w moim przedszkolu jest wykwalifikowana, wykształcona kadra
        nauczycielek, która wciąz się doszkala, kończy dodatkowe kursy, ma
        dodatkowe uprawnienia np. nauczanie muzyki dzieci przedszkolnych
        itd.
        - indywidualne podejście do każdego dziecka: nauczycielki poznają
        dziecko przez wiele lat, znają charakter, usposobienie, zdolności
        dziecka. Dzięki tej wiedzy, mogą z nim odpowiednio pracować.
        - wysoki poziom dydaktyczny w grupach przedszkolnych, w tym w
        zerówce. Dzieci dostają się po ukończeniu zerowki w naszym
        przedszkolu do szkół z rekrutacją prowadzoną za pomocą testów, gdzie
        przypada np. 9 osób na 1 miejsce (tak było w ubiegłym roku). W
        okolicznych szkołach dzieci mają dobrą reputację. Nie mają problemów
        z nauką.
        - zapewniane sa konsultacje z psychologiem i logopedą (dla dzieci z
        problemem logopedycznym: wsparcie logopedy,który od września z
        takimi sześciolatkami pracuje indywidualnie, podobnie psycholog
        rozwojowy)
        - masa zajęć dodatkowych do wyboru, projekty badwcze w ramach pracy
        dydaktycznej, wycieczki, teatrzyki raz w miesiącu, odwiedziny
        sławnych osób np. podróżników, muzyków, bajkopisarzy etc.
        - bezpieczna stała opieka w tym samym gronie przez 8 godzin
        dziennie, a w wyjątkowych przypadkach więcej, bez dodatkowej opłaty
        ( przedszkole jest otwarte do 18.30).

        Szkoły w mojej okolicy w porównaniu do przedszkoli są jak namioty w
        porównaniu do apartemantów, zarówno pod względem poziomu edukacji,
        jak i warunków socjanych- bytowych ).
    • e-skin popieram ten protet w całej okazałosci 29.09.08, 09:25
      dzieci to nie króliki doświadczalne.! dość był już tych
      eksperymentów z gimnazjami i liceami profilowanymi z nową maturą i
      nowymi politycznie poprawnymi programami nauczania!
      Tez zmiany ktore zostały wprowadzone za Buzka aby tylko nam bokiem
      wyszły! Zniszczono szkolnictwo zawodwe a teraz firmy narzekają że
      nie mozna ludzi do prostych fizycznych prac znaleźć od przysłowiowej
      łopaty, nie ma murarzy stolarzy mechaników kucharzy wszystko to
      zotało rozpie..lne.. wysłali na siłe ludzi na studia zwykle te
      humanistyczne a dziś te wykształciuchy mają problemy ze znalezieniem
      pracy!~Socjologowie politolodzy filozofowie historycy dziennikarze...
      po kiego ch.. a t było? Dlatego też popieram te obywatelską akcję
      sprzeciwu która odbiera naszym dzieciom bezstroskie dziecińtwo bo to
      jest kolejny poroniony pomysł naszych POstepowych politykierów
    • ml130676 Co za różnica, czy 6- czy 7-latki w 1-szej klasie? 29.09.08, 09:31
      Nasza władza jest cwana i np. w Warszawie polikwidowała zerówki w
      przedszkolach. Jest mi zatem wszystko jedno, czy córka trafi za rok
      do szkoły jako jeszcze przedszkolak czy już jako pierwszoklasista.
      To nawet lepiej, że wcześniej zacznie edukację szkolną, tak
      siedziałaby w podstawówce o rok dłużej, a po reformie ten smutny
      okres skróci się o rok (zakładając, że jej edukacja przebiegnie
      bezproblemowo czyli bez powtarzania klas ;) ).
      • ciccic Re: Co za różnica, czy 6- czy 7-latki w 1-szej kl 29.09.08, 09:34
        Współczuję. I rok wcześniej trafi do gimnazjum. Najlepiej
        rejonowego. Polecam te na Pradze, są najfajniesze...
        • ada16 Re: Co za różnica, czy 6- czy 7-latki w 1-szej kl 29.09.08, 09:51
          W mojej osiedlowej szkole jest w tym roku 8 klas I .
          Ile będzie , jak do I klasy pójdą dzieci z rocznika 2002 i część
          2003?
          10?, może 12 klas? i podobne ilości w starszych rocznikach.
          na to wszystko 1 świetlica
          Czy nie należałoby najpierw zapewnić lepszyc warunków w szkole?
          Zeby dzieci chodziły na 1 zmianę .
          Może nowa szkoła?

          Mieszkam w Gdańsku.
        • ml130676 I co z tego? 29.09.08, 10:50
          Po pierwsze, nie ma czego współczuć. Ja wychowałam się na Pradze i
          jakoś żyję, szkoły były wtedy tylko rejonowe i jakoś nie stoczyłam
          się, nie piję, nie palę. Praga też jest dla ludzi. A patologię można
          spotkać wszędzie, na Żoliborzu i Mokotowie, nawet na uznawanym za
          inteligencki Ursynowie. Nie generalizujmy.
      • e-skin Re: Co za różnica, czy 6- czy 7-latki w 1-szej kl 29.09.08, 09:53
        dzieci w wieku 6 lat często jeszcze w gacie popuszczają i potrzebują
        choćby godzinke snu w ciągu dnia a w szkole gdzie sobie utną
        drzemke? na lekcji? zostaną wyrwane do odpowiedzi i dotaną pałę!
        • vondemelon Re: Co za różnica, czy 6- czy 7-latki w 1-szej kl 01.10.08, 23:28
          Co do wyrywania do odpowiedzi i "pal" - chyba mylisz pierwsza klase z czwarta.
          A ta godzinka snu w ciagu dnia to bzdura. Nienawidzilem tego przymusowego
          lezakowania w przedszkolu bo nie spalem i sie nudzilem. A do szkoly poszedlem
          rok wczesniej i jakos nie zdarzylo mi sie popuscic. A jesli masz na mysli
          nietrzymanie moczu to to sie zdarza w kazdym wieku.
          Tak wiec zaloz e-czapke.
    • polka.4 Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 10:31
      Isnieje powszechna opinia że to rodzice najlepiej wiedzą co jest najleprze dla ich dzieci. Twierdzę że to mit i mówię to z punktu widzenia doświadczonego, świadomego rodzica. Sama kiedyś popełniłam błąd jaki jest udziałem wielu z tych rodziców protestujących pod ministerstwem, gdyż chcąc jak najlepiej dla dziecka dalekim łukiem obchodziłam państwową szkołę i ze znajomymi przez pół roku szukaliśmy odpowiedniej prywatnej, takiej w której dziecko będzie się dobrze czuło. Po dwóch latach pędem przenosiłam dziecko do szkoły państwowej i główną przyczyną nie była odległość czy koszty/niebagatelne/ ale poziom. Cały rok dziecko musiało odrabiać straty. Młodzi rodzice patrzą na swoje dzieci przez różowe okulary, często mają jeszcze idealistyczne podejście do wychowania, chcą chronić swoje dzieci jak najdłużej ale bywa i tak że przynosi to więcej szkody niż pożytku. Taką aktywność jaką wkładają teraz w protesty radzę aby włożyli w kontrolę nauczycieli i jakości nauki bo może chodzi o to że przdszkole jest wygodne gdyż zawozi się dziecko i o nic nie trzeba się martwić.
      • ciccic Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 10:44
        polka.4 - nie jestem młodym rodzicem, mam starsze dzieci w
        gimnazjach i jakoś nie bardzo widzę te możliwości kontroli
        nauczycieli. Widocznie mam pecha (dwa b. dobre warszawskie
        gimnazja), trafiam na wyjątkowo opornych nauczycieli i niemrawych
        rodziców. Być może.
        A jak sobie wyobrażasz pierwszy rocznik? Dzieci po zerówce razem z
        tymi bez? Pewnie będą dwie różne klasy, malutkie, albo może dwóch
        nauczycieli (w Europie, na którą tak często się powołujemy, stosuje
        się tę metodę?
        a nie bierzesz pod uwagę, że może trafiłaś na marną prywatną szkołę?
        Ciekawe dlaczego dzieci zawodowych reformatorów (mam na myśli
        reforme gimnazjalną) lądują potem w społecznych szkołach z klasami
        po 15 osób? W znakomitych społecznych szkołach. Albo po znakomitych
        społecznych i prywatnych podstawówkach dostają się do renomowanych
        gimnazjów. Broń boże do rejonówki..
    • gdabski Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 11:00
      Że dzieci sobie nie poradzą i w ogóle że będzie katastrofa, to faktycznie jest
      histeria. Natomiast jest faktem, że reforma jest robiona na chybcika. Nie
      powinno być tak, że za rok w jednej klasie będą sześcilatki bez zerówki i
      siedmiolatki po zerówce. MEN powinien był zapewnić miejsca w zerówkach
      tegorocznym 5-latkom albo po prostu odsunąć zmiany do czasu, w którym będzie w
      stanie tak zrobić.

      /Gdabski
    • greges58 Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 11:17
      Szanowni Państwo,mnie ten problem spotkia dopiero za dwa lata, mam czas... . Córka jeszcze mała. W całym zamęcie nikt jeszcze nie zauważył najważniejszego. Przyczyną problemu jest nauczycielska szarańcza. Tłumy niepotrzebnych.No i ten ich operetkowy związek. Nie pozwolimy podnieść pensum, trzeba zwolnić 50000 nauczycieli. Gdyby ZNP na to pozwolił, pozostali dostaną podwyżkę. Pracować dłużej, też nie chcą, strasznie się zmęczyli, strasząc dzieci"dwójką" Emerytura w wieku 50 lat!. Cała ta pseudoreforma - w gruncie rzeczy chodzi o zmianę cyferek. Klasa 0 stanie się klasą 1., 1>2., itd... Obowiązkowa stanie się zerówka w szkole.Poziom mniej więcej ten sam, zbieranie kasztanów ,śpiewamy i tańczymy. Może coś narysujecie, dzieci. Tylko wtedy ileśtam członków ZNP będzie miało pracę... . Dwanaście lat nauki przed studiami w zupełności wystarczy. Trzeba jednak inaczej rozłożyć akcenty - 7 lat szkoły podstawowej i 5 lat średniej. Kto nie daje rady , po 3. klasie "do zawodu". Jednak eksperymenty na maluchach to zbrodnia. Rodzice, jest obywatelskie nieposłuszeństwo. Gdyby jednak to nieprzyjazne Państwo wprowadziło przymus szkolny dla sześciolatków? . Przecież są zaświadczenia..., różne poradnie, PRL wiecznie żywy! Jest coś takiego jak niedojrzałośćź szkolna, córka dostanie "kwit" i ma rok dzieciństwa dłużej. Tak na marginesie, obecny system nauki jest postawiony na głowie. Gimnazja-jeżeli już- to przy liceach. Szesnastolatek z 3. klasy razem z maturzystą. Nie tak jak dzisiaj , w podstawówce, obok siedmiolatków. Jeżeli ten obłąkańczy system powstanie, trzeba mu sie przeciwstawić. Drodzy Państwo, nasze dzieci nie są po to ,aby nauczycielka miała pracę! Grzegorz
      • jarek.gurtowski Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 11:32
        greges58 napisał:

        > Szanowni Państwo,mnie ten problem spotkia dopiero za dwa lata,
        mam czas... . C
        > órka jeszcze mała. W całym zamęcie nikt jeszcze nie zauważył
        najważniejszego. P
        > rzyczyną problemu jest nauczycielska szarańcza. Tłumy
        niepotrzebnych.No i ten i
        > ch operetkowy związek.

        Oto jest sedno sprawy.
        Nasze dzieci jako narzędzie zaspokojenia roszczeń nastepnej grupy
        zawodowej. Przegięcie totalne. Koorestwo naszych polityków poraża.
      • gdabski Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 16:35
        > Dwanaście lat nauki przed studiami w zupełności wystarczy.

        Tyle jest i tyle będzie po reformie. Kolejny, co nie wie, co komentuje. W
        związku z tym więcej pracy dla nauczycieli jest co najwyżej przejściowym efektem
        ubocznym.

        > Jest coś takiego jak niedojrzałość
        > szkolna, córka dostanie "kwit" i ma rok dzieciństwa dłużej.

        A proszę bardzo. Zresztą w pierwszych latach reformy wystarczy sam wniosek rodziców.

        /Gdabski
        • greges58 Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 22:06
          gdabski napisał:

          > > Dwanaście lat nauki przed studiami w zupełności wystarczy.
          >
          > Tyle jest i tyle będzie po reformie. Kolejny, co nie wie, co komentuje.
          ........... Szanowny Panie ! Ja doskonale wiem,co komentuję. Proszę przeczytać dalsze zdanie : "Trzeba jednak inaczej rozłożyć akcenty".
          Ma Pan duże problemy z ogarnianiem całości. Podejrzewam - jest Pan nauczycielem - najczęściej półanalfabetą... Grzegorz

      • gobi05 szarańcza? 29.09.08, 18:00
        Ty wierzysz, że nauczyciele mają wpływ
        na działania MEN? Na upolitycznione
        związki zawodowe?

        Eksperyment na dzieciach nie ma żadnego
        poparcia wśród nauczycieli.
    • bjoss Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 11:19
      Nie mam zdanie czy lepiej jak dzieci zaczynaja szkole od 6 czy od siodmego roku zycia, z lekkim przechylem na 7 . Ale jedno jest pewne o czym by w polsce prasa nie pisala to saraz jest porownanie a co tam na zachodzie panie .... ano panie na tym zachodzie to juz wszystko takie wspaniale i lepsze jak w PL. I szkoly z przestronnymi salami... o ho ho! moze zamiast ogolnikowac i sprowadzac reszte swiata do zachodu panowie / panie redaktor przytoczyliby konkretne przyklady. W jakich to krajach takie sa wspaniale szkoly jeszcze sie nie dowiedzialem i tu nietulko o szkoly chodzi tu panuje taki stereotyp ze na zachodzie jest wszystko lepsze wszystkiego jest wiecej i wszystko jest wieksze. Ja zapraszam do obejrzenia sobie szkol podstawowych w UK i Irlandii. W uk to jeszcze sie jakas zdarzy jakas porownywalna do polskich ale w Irlandi (to chyba najbardziej na zachod) upanstwowione szkoly przylkasztorne/koscielne niemaja nawet porzadnych sal gimnastycznych nawet nie sa tynkowane w srodku tylko z oszczednosci malowano po prostu surowe sciany. Kazda taka szkola nieradzi sobie z iloscia dzieci wiec na szybko sie je "rozbudowywuje" te przybudowki sa to zazwyczaj tzw portacabin - baraki przywozone w calosci na lawetach. takie same baraki jakich uzywa sie na budowach. Niechc e sie tu rozpisywac o tym jak te szkoly funkcjonuja bo to juz inna historia. Dodam tylko ze szkole odwiedza czasem psycholog jesli dziecko potrzebuje takiej wizyty to moze na nia czekac do 6 miesiecy na logopede nawet rok. Czy w Polsce jest podobnie? w latach '80 kiedy sam chodzilem do podstawowki bylo nieporownywalnie lepiej. Jedno czego niebrakuje w tutejszych szkolach zreszta podobnie jak w polsce to katechezy ;-)
    • jarek.gurtowski Głupi pomysł. Po co do szkoły o 6 roku życia 29.09.08, 11:25
      Skąd w ogóle ten pomysł?
      Mam wrażenie, że to próba uzasadnienia trwania na stołku
      ministerialnym jakiejś idiotki, która z nikim nie zamierza się
      liczyć.
      Może Pani dopasuje się do potrzeb dzici, rodzin, szkół a nie pare
      milionów osób będzie kombinować jak zaspokoić Pani chore ambicje?
      • forrek Uzasadnienie reformy 29.09.08, 12:59
        Jest jedno, podstawowe i zawsze przemilczane (prawie, przyznają się, jak się ich
        przyciśnie).
        A mianowicie nowi płatnicy podatków i (przede wszystkim) składek ZUS mają wejść
        na rynek pracy rok wcześniej. I bulić, coby piramida trochę jeszcze postała.
        • joannabieniek Re: Uzasadnienie reformy 29.09.08, 13:03
          dokładnie tak. Mam nadzieję, że moje dzieci wyjadą z Polski i ZUS
          nie dostanie ani grosza z ich ciężkiej pracy. Nie przypuszczam też,
          żeby coś się za te kilkanaście lat zmieniło w tym pięknym kraju i
          skoro 2 roczniki wejdą jednocześnie na rynek pracy, będzie też
          pewnie spora fala emigracji z kraju.
    • alfalfa Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 11:40
      Ja się do szkoły nie nadawałem, od września pierwszej klasy szkoły
      nienawidziłem ale jakoś przecierpiałem. Na szczęście moje dziecko to
      czeka za dwa lata więc mam nadzieję, że do tego czasu jakoś "się
      ułoży". Współczuję maluchom na których będą się "docierać" pomysły
      dorosłych. Jeśli stwierdzę jakikolwiek problem za dwa lata ochronię
      dziecko i niech mnie spróbują do czegoś zmusić!
      A.
      • greges58 Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 12:31
        alfalfa napisał:

        > Ja za dwa lata ochronię
        > dziecko i niech mnie spróbują do czegoś zmusić!
        > A.
        Posłuchaj, A. Fajnie,że myślisz tak jak ja... . Tylko dlaczego nasze dzieci mają rozpocząć start w "dorosłe" życie od kombinatorstwa, kręcenia i zaświadczeń ? Za dużo dziewczyn po SN , kierunek nauczanie początkowe? Wiesz, nie nadawały się do przedszkoli, poszły uczyć-straszyć do podstawówek. Mieszkam we Wrocławiu, mam wybór- nie chciałem zamykać córki w "akwarium" , w prywatnej szkole. Chyba będę zmuszony... . Jak nie szmaty-mundurki, to koszmar o rok wcześniej ! G.
      • zwyklaosoba A jak mnie wkurzą, to sam będę uczył. 29.09.08, 14:45
        I żaden urzędnik-idiota (gr.) nie będzie za mnie decydował, co jest
        najlepsze dla moich dzieci. Bo to są MOJE (w znaczeniu relacji i
        zależności, nie własności) dzieci i ja jestem za nie odpowiedzialny,
        i ja będę się cieszył ich sukcesami i przejmował ich porażkami, tak
        teraz, jak i za ileś lat. Więc żaden idiota (gr.), nawet na
        ministerialnym stołku, nie będzie decydował o przyszłości MOJEGO
        dziecka.
    • polka.4 Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 12:44
      Czytając wpisy na tym forum coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu że im wcześniej zaczniemy edukować dzieci tym lepiej. Kochani rodzice nauczcie się wreszcie czytac ze zrozumieniem. Kto wam na siłę każe posyłać dziecko do szkoły? Chcecie uczcie je sami, nie musi iść nawet do pierwszej klasy, po co, wy to zrobicie lepiej. Zamiast jęczeć i protestować zostawcie dzieci w przedszkolach ale te które chcą iść i są dojrzalsze od waszych zostawcie w spokoju i nie próbujcie za nie decydować. Ta histeria została rozpoczęta przez środowiska ultrakatolickie, pamiętam dokładnie jej początek już kilka miesięcy temu, a reszta zamiast dokładnie przeczytać o co chodzi bezmyślnie powtarza bzdury. Gwarantuję że za dwa lata ci którzy tak głośno protestują będą żałowali że ich dziecko nie rozpoczęło nauki wcześniej. Będą żałować kiedy inne dzieci okażą się dojrzalsze aniżeli ich. Bo prawda jest brutalna świat się zmienia i nie rozumiem dlaczego dziecko znakomicie radzące sobie z internetem jest za głupie aby nauczyć się pisać i czytać.
      • joannabieniek Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 12:52
        Niestety, nie mam opcji zostawienia dziecka w zerówce przedszkolnej.
        W przyszłym roku nie będzie takiej w naszym przedszkolu. Będzie
        tylko zerówka szkolna. Skoro mam dziecko posyłać do szkoły, to już
        chyba wolę wybrać mniejsze zło i wysłać ją ze starszą corką do
        pierwszej klasy. Nie mam niestety żadnego wyboru. Najchętniej
        zostawiłabym młodszą córkę w zerówce przedszkolnej, żeby tam, w
        bezpiecznych warunkach, z wykwalifikowanymi nauczycielkami nauczyła
        się czytania, pisania, liczenia, działań na zbiorach, figur
        geometrycznych i wszytskiego innego, co jest w programie klasy "0".

        Środowiska ultrakatolickie? Jestem ateistką, mam feministyczne
        poglądy. W "młodości" byłam sympatykiem ruchów anarchistycznych i
        alterglobalistycznych;) Uwielbiam punk-rocka.
        • edorka1 Swojego nie dam ! 29.09.08, 13:24
          Mam jedno dziecko z 2002 roku drugie z 2003 - i nikt lepiej niż ja nie wie, co
          oznacza rok różnicy w rozwoju emocjonalnym, bo ja to po prostu widzę z bardzo
          bliska... Starsze dziecko chodzi do zerówki, co będzie z młodszym - dziś jeszcze
          starszakiem w przedszkolu - nie wiem, ale wiem, że do 1 klasy ze starszym nie
          pójdzie. A jako, że poszłam do szkoły w wieku lat sześciu, wiem co to znaczy
          niejako na własnej skórze - z nauką problemów nie miałam żadnych, ale ile
          dałabym, żeby mieć ten rok więcej wybierając studia czy stając naprzeciw wielu
          problemów zbyt wcześnie.Niektóre z decyzji podejmowanych gdy miałam 17-lat
          zaważyły na całym moim życiu. I nie docierało wtedy do mnie to, co rok później
          uznałam za oczywiste... Nie w przyswajaniu wiedzy rzecz, ale w dojrzałości
          emocjonalnej, w odporności na stres - i to nie w podstawówce, ale w gimnazjum
          czy liceum, wtedy kiedy ta dojrzałość może zaważyć na sprawach
          najważniejszych.Rok dla nastolatka to bardzo dużo. Generalnie zaś nie widzę
          sensu tej reformy przeprowadzanej na chybcika, na zasadzie żeby zrobić.
          Dziękuję, ale jestem na NIE.

          • joannabieniek Re: Swojego nie dam ! 29.09.08, 13:29
            też mam dwa roczniki w domu 2002 i 2003 . pozrawiam ;)
          • ciccic Re: Swojego nie dam ! 29.09.08, 13:31
            Edorko1, dzięki za ten list.
            W innych forach poświęconych temu samemu tematowi pojawiły się uwagi
            typu "a czym różnią się sześciolatki od siedmiolatków". Ręce
            opadają...
            Co do problemów emocjonalnych, zgadzam się z Tobą całkowicie. I
            rzeczywiście często "wychodzą" potem: w gimnazjum i później (kiedyś
            w liceum i na studiach). Rok w rozwoju młodego człowieka to bardzo
            dużo!
          • zwyklaosoba Dzięki ! Nas to czeka. 29.09.08, 14:50
            Mamy córeczkę luty 2007, i będziemy mieli synka grudzień
            2008/styczeń 2009. Ale raczej grudzień. I niech mi żaden urzędas-
            idiota (gr.) nie wmawia, że te dzieci będzie różnił tylko rok. Bo
            rok to jest 12 miesięcy, a nie 22 !!!
      • greges58 Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 13:05
        W zasadzie ,to je też jestem chyba "arcyfeministka" Co wypisujesz głupoty o ultrakatlickich środowiskach! Mój stosunek do mundurków chyba wszystko wyjaśnił. Są sposoby na ominięcie nawet zerówki, nieważne - szkolnej, przedszkolnej. Prosto z domu do szkoły! Córka dzisiaj czyta i pisze. Dzięki mojej żonie i mnie. Od komputera i telewizora trzymamy ją jednak baaardzo daleko. Jej pierwszą książką były " Dzieci z Bullerbyn". Wiesz , jesteśmy Oświecone Mieszczaństwo. Nie używam słowa *yntelygęty* Grzegorz, były anarchista, motocyklista, wróg przymusu, rockandrollowiec.
      • ciccic Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 13:13
        Ultrakatolickie? Nie należę, ale jak Ty wiesz lepiej. Ale istotnie,
        wierzaca jestem. Czy to jakoś wyklucza mnie ze wspólnoty
        obywatelskiej? I co w ogóle ma do rzeczy? Ja się nie pytam o Twoje
        poglądy religijne.
        No, właśnie staram się czytać ze zrozumieniem,ale jakos mi nie
        wychodzi. Pewnie dlatego, że za późno zaczęłam edukację. Oświeć
        mnie, zatem, proszę, jak widzisz te mieszane klasy: siedmiolatków i
        sześciolatków razem? Ale tak od strony praktycznej poproszę.
    • senta.fa Popieram protest. 29.09.08, 13:08
      Popieram protest. Pomysł jest chory.
    • polka.4 Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 13:50
      Napisałam że akcję ROZPOCZĘŁY środowiska utrakatolickie, nie że wszyscy którzy teraz protestują do nich należą.
      Jeśli chodzi o różnicę wieku to zapytam czy nie ma różnicy między dzieckiem urodzonym w styczniu i grudniu danego roku? Teraz przecież do szkoły idzie cały rocznik i nikt rąk nie załamuje, a czy zmieni się coś jak pójdzie na początek trochę lepiej rozwiniętych dzieci z jesieni roku poprzedniego? Dla mnie jest to protest wynikający z nieznajomości założeń.
      • edorka1 Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 14:04
        Założenia założeniami a życie życiem. I to życie podpowiada mi, że szkoły są w
        lesie jeśli chodzi o przygotowanie na przyjęcie maluszków, że remontów raczej
        wszędzie nie będzie i że przedszkole ze świetnie na dzień dzisiejszy
        przygotowana zerówką, kolorową, czystą i dostosowaną do potrzeb dzieci
        wykwalifikowaną kadrą, jest lepszym o niebo rozwiązaniem niż 4 godziny
        przedszkola i świetlica ze starszymi dzieciakami. Bo nie każdy ma dziadków,
        rodzice zostawiając 6 -latka w przedszkolnej zerówce wiedza że dostanie tam II
        śniadanie, obiad, podwieczorek i opiekę stosowną do wieku w czasie kiedy są w
        pracy. W tym także spacery i wycieczki. W szkole sześciolatek tego nie dostanie
        bo szkoła sie musi dopiero...zreformować.
        I o co ten szum? Nasze dzieci zaczynają edukację wieku 6 lat. W zerówce. Jest
        dobrze. Po co to psuć?????
        • edorka1 Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 14:05
          $ godziny szkoły miało być oczywiście
      • ciccic Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 14:11
        Znam założenia.
        A między styczniem a grudniem jest różnica, istotnie. I znam też
        kilka przypadków, kiedy dzieci z grudnia posłano do szkoły własnie z
        następnym rocznikiem. Z korzyścią dla nich, co widać było nie tylko
        w podstawówce, ale i teraz, w fazie gimnazjalno-licealnej.
    • danuta49 Radna Krajewska to v-ce szfowa Rady Warszawy!;-) 29.09.08, 14:45
    • danuta49 W Finlandii(!),Szwecji,Danii do szkól idą 7-latki! 29.09.08, 14:46
      Na dodatek Finlandia jest na przedostatnim miejscu w UE w zakresie
      upowszechniania przedszkoli(ostatnia jest Polska!;-))))
      • ciccic Re: W Finlandii(!),Szwecji,Danii do szkól idą 7-l 29.09.08, 15:27
        I jedne z najlepszych wyników w testach PISA.

        W 2003 roku najlepsze wyniki zanotowano w następujących krajach:

        Matematyka Czytanie ze zrozumieniem Rozumowanie w naukach
        przyrodniczych
        1. Hongkong 550
        2. Finlandia 544
        3. Korea Południowa 542
        4. Holandia 538
        5. Liechtenstein 536
        6. Japonia 534
        1. Finlandia 543
        2. Korea Południowa 534
        3. Kanada 528
        4. Australia 525
        5. Liechtenstein 525
        6. Nowa Zelandia 522
        1. Finlandia 548
        2. Japonia 548
        3. Hongkong 539
        4. Korea Południowa 538
        5. Liechtenstein 525
        6. Australia 525





    • gajane4 Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 14:58
      Za kretynizm tych rodziców zapłacą ich dzieci, jak słabi absolwenci
      szkół włoskich, bułgarskich, angielskich, itd, itp, wyprzedzą
      dobrych absolwentów polskich szkół na europejskim RYNKU PRACY. Te
      matoły nie rozumieją, że teraz już bezpowrotnie liczyć się będzie
      czas startu i ich dzieciaki będą OPÓŹNIONME w rozwoju, co
      oczywiście przełoży się na EMERYTURY tych DEBILI.
      • ciccic Re: Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 15:20
        Ziejesz nienawiścią. jakiś problem zdrowotny, coś w domu nie tak? A
        może za wcześnie wszedłeś na europejski rynek pracy i za bardzo Ci
        dokopano?
        Człowieku, opamiętaj się.
        A włoskie szkoły akurat znam. Właśnie toczy się tam dyskusja nad n-
        tą reformą. Planuje się też obcięcie funduszy dla szkół... I
        lamentuje nad niskim poziomem nauczania.
      • zwyklaosoba Pracować na emeryturę - istota życia ludzkiego 29.09.08, 21:32
        To jest dopiero idiotyczna teza. 1) Człowiek pracuje po to by żyć i
        zaspokajać swoje potrzeby oraz realizować marzenia, a nie żyje po to
        by wyłącznie pracować. 2) Życie toczy się także przed emeryturą, i
        totalnym kretyństwem jest podporządkowywać wszystko emeryturze,
        zwłaszcza gdy możemy jej nie dożyć. 3) Są ludzie, którzy są
        szczęśliwi wykonując proste czyności i nie pnąc się po ścieżce
        kariery, więc argument o wyprzedzaniu na rynku pracy też jest do
        bani. Wniosek z tego taki, że teza w komentowanym poście jest
        idiotyczna i ten kto ją postawił, to dopiero jest idiota (gr.).
    • desempenaperros Rodzice: Nie damy dzieci 29.09.08, 17:39
      Rodzice - nie przesadzajcie. Współcześni rodzice nadmiernię się
      roztkliwiają i trzęsą nad swoimi dziećmi, co im (dzieciom) na dobre
      nie wyjdzie. Poszłam do szkoły jako 6-cio latka ( dokładnie 6 lat i
      3 miesiące), jakiś czas temu skończyłam studia i nie czuję
      się "pozbawiona dzieciństwa", nigdy nie żałowałam tej decyzji
      rodziców, szkoła była zwykłą, przeciętną szkołą podstawową,
      publiczną, w dużym mieście, było to w czasach kiedy nikt jeszcze
      nie robił dzieciom żadnych testów na gotowość do pójścia do szkoły,
      dojrzałość emocjonalną etc. Myślę, że rodzice nie chcą zrezygnować z
      jednego roku przedszkola, zapewniającego opiekę od rana do
      popołudnia, na rzecz szkoły, która niekoniecznie rozwiąze im problem
      całodziennej opieki nad dzieckiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka