Dodaj do ulubionych

Tego nie robi się kotu

06.01.09, 09:50
Niech czytelnicy ogłoszą publiczny bojkot biblioteki dopóki kot nie wróci.
Obserwuj wątek
    • kamik-wawa Tego nie robi się kotu 06.01.09, 09:54
      Cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że jak wszystko idzie tak jak powinno, to zawsze
      znajdzie się jakaś menda która będzie chciała to zniszczyć. Tym razem nawet
      jest to anonimowa menda.
      • rikol Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 12:21
        Ja sie dziwie, ze ta alergiczka w ogole do biblioteki chodzi. Przeciez jesli tam
        mieszkal kot, to jego siersc jest na wszystkich ksiazkach - nie wydaje mi sie,
        zeby ktos uczulony na kota mogl czytac taka ksiazke. Poza tym jest tam tez kurz
        - czesty alergen. Nie mowiac juz o perfumach, ktorych uzywaja ludzie. Ze wzgledu
        na te pania trzeba wyprosic wszystkich innych uzytkownikow i wypucowac sale -
        bez uczulajacych detergentow, oczywiscie. Zreszta ta pani caly czas bedzie miala
        alergie w bibliotece, bo przeciez jedna z bibliotekarek ma tego kota, czyli
        przynosi jego siersc do biblioteki - co pokazuje absurdalnosc zadan alergiczki.
        Kota nie bedzie, ale objawy beda i tak.

        Swoja droga, jak ona moglaby pozwac biblioteke, jesli sama tam chodzi, z wlasnej
        woli? I jakie sa jej straty? Przeciez koty sa wszedzie, jak udowodnic, ze to
        akurat ten te straty spowodowal? Czy sasiadom ta baba tez kaze wyrzucac
        zwierzeta na ulice?
        • deerzet Uuuu - w artykule jest groźba karalna... 06.01.09, 14:44
          Lubie ten wiersz Pani Wisławy.

          W artykule jest groźba karalna.
          Podtekst wiersza wieszczki Wisławy mówi o ś m i e r c i koto-
          właściciela/opiekuna...
          ;-)

          Dyrektorka decyzji swej nie zmieni?
          To się zmieni dyrektorkę.
          Po co zaraz ja uśmiercać...

          Choć biblioteka jest publiczna - i nie można ograniczyć ANI JEDNEMU
          niechętnemu kotom, czy alerizującemu się na sam WIDOK kota do niej
          wstępu - to jestem za obowiązkowym powrotem kota do swego DOMU.

          A alergie to się nie pielęgnuje kotów tępieniem - a serią
          [niebolesnych] i wielomiesięcznych iniekcji leczy.

          podsygnował:
          wieloletni alergik
          kota "posiadacz"-opiekun/posiadany przez kotkę
          Deerzet


          {Rikoli} słowa:

          [...Czy sąsiadom ta baba też każe wyrzucać zwierzęta na ulice ...]


          • hegemon72 I had a dream... 06.01.09, 22:14
            "...Nie ma jednoznacznych przepisów zabraniających trzymania zwierząt domowych w bibliotekach..."

            WOW! w życiu sie nie spotkałem z taką interpretacją jakiegokolwiek przepisu/prawa względem człowieka w tym kraju!

            kraj w którym urzędnicy w tak pomocny dla ludzi interpretowaliby przepisy/regulacje musiałby być rajem na ziemi

            niestety człowiek człowiekowi wilkiem,
            ale w tym kraju wielu odjebuje gdy chodzi o istoty niższego rzędu
          • anesta Piszmy maile 07.01.09, 09:01
            do szanownej Pani Dyrektor. Jesli jeden mail spowodował usunięcie Kubusia z jego
            domu, to setka maili czytelników tego artykułu moze spowoduje powrót kociaka na
            jego właściwe miejce. Czy tylko ja mam wrazenie, że z tej pary: kot i Pani
            Dyrektor, kot jest bardziej na miejscu między książkami, niż ta niehumanitarna i
            na pewno nie humanistyczna istota?

            Pozdrawiam i zachęcam do pisania maili: dyrektor@mbp.tychy.pl

            Anesta
            • alexa47 Re: Piszmy maile 07.01.09, 13:44
              Właśnie napiałam. Pozdrawiam bibliotekarka z Poznania Aleksandra
            • xanaxy Re: Piszmy maile 07.01.09, 19:16
              DOSKONALY pomysl. Wl;asnie chcialam ustalic JAK napisac do tej
              nedznej urzedniczki. Juz pisze... Niech nadal mysli, ze wie lepiej
              od ludzi...
        • maruda.r Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 21:08
          rikol napisała:

          > Ja sie dziwie, ze ta alergiczka w ogole do biblioteki chodzi. Przeciez jesli ta
          > m
          > mieszkal kot, to jego siersc jest na wszystkich ksiazkach - nie wydaje mi sie,
          > zeby ktos uczulony na kota mogl czytac taka ksiazke. Poza tym jest tam tez kurz
          > - czesty alergen.

          ****************************

          Otóż to. Jeżeli ktoś jest uczulony na kota, to tym bardziej na charakterystyczny
          kurz biblioteczny, związany głównie z bytującymi na papierze roztoczami.

          • turiwko Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 22:19
            tez wymyslilas... ja po kontakcie z kotem kicham mniej wiecej po 10 min
            przebywania w jednym pomieszczeniu. na roztocza jestem uczulona duzo mniej i
            stan alergiczny pojawia sie po duzo dluzszym czasie
            kto nie jest uczulony nigdy nie zrozumie
            jedno wielkie kichanie lzawienie dramat
            latwo napisac fachowe zdanie, kiedy sie nic nie wie, co?
            • burlasino Tego w ogóle sie nie robi 06.01.09, 22:37
              Do diabła tam z tym kurzem i sierścią. Najbardziej oburzające jest,
              że "kot wszedł nawet do szopki betlejemskiej". To skandal na skalę
              światową i choćby za ten podły czyn kot winien zostać zlikwidowany,
              gdyż nie gwarantuje poprawy i nie popełniania podobnej zbrodni w
              przyszłości.
              Tylko co, do cholery, robiła w placówce publicznej szopka
              betlejemska? Czy pani durektor, która tak bardzo przestrzega prawa,
              nie mówi nic art.25 pkt 2 Konstytucji RP, który nakazuje wszelkim
              władzom publicznym (i podległym im placówkom) zachowywać
              neutralność w sprawach światopoglądowych?
              • reklama-bolek5 Re: Tego w ogóle sie nie robi 08.01.09, 10:41
                Kot w szopce betlejemskiej? Od lat czułem, że czegoś tam brakuje...
            • maruda.r Re: Tego nie robi się kotu 07.01.09, 22:04
              turiwko napisała:

              > tez wymyslilas... ja po kontakcie z kotem kicham mniej wiecej po 10 min
              > przebywania w jednym pomieszczeniu. na roztocza jestem uczulona duzo mniej i
              > stan alergiczny pojawia sie po duzo dluzszym czasie

              *************************

              Skoro piszesz, to znaczy, że żyjesz. No i sama potwierdzasz, że na roztocza też
              jesteś uczulona.

              Poza tym sam jestem alergikiem, co z kolei wcale nie oznacza, że mam być pępkiem
              świata i wszyscy mają się nade mną użalać.

    • smettka Dlaczego nie podjeto proby negocjacji? 06.01.09, 10:42
      Dyrektorka powinna odpowiedziec mailem zwrotnym tej "czytelniczce"
      ze zacheca ja do zmiany biblioteki, bo W I E K S Z O S C czytelnikow
      i pracownikow odzialu cieszy obecnosc kota, ktory wplywa na
      podniesienie zainteresowania tym oddzialem blilioteki i usuniecie
      kota byloby wielka strata dla tych ludzi.
      Moglaby zaproponowac tej czytelniczce specjalne warunki w innym
      oddziale: dluzsze terminy, wieksza ilosc ksiazek do wypozyczania. I
      podziekowac serdecznie za wyrozumialosc, milosc do zwierzat oraz
      wspolprace. Zyczyc wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

      Oczywiscie, w mailu nalezy tez bardzo grzecznie nadmienic, ze brak
      odpowiedzi oznacza zgode na pozostawienie kota w biliotece.
      • sekwana2005 Re: Dlaczego nie podjeto? 06.01.09, 22:38
        Skarga była anonimem - więc raczej adresu zwrotnego nie było.
        Miałem wątpliwą przyjemność przyjmować kiedyś "skargi i wnioski"
        Sensownym "nadawałem bieg" - przy większości anonimów stosowałem
        zasadę przedwojennego artysty - "siedzę w toalecie i mam pana
        recenzję przed sobą - nie, już za sobą"...
        Jak rozumiem, w jednym mieście jest wiele bibliotek i ich filii -
        można sobie inną wybrać. Z kotem i bez, koszerne i zbierające
        podpisy, by w "Trzech Króli" były zamknięte.
        A demokracja nie polega na ustepowaniu przed jednym anonimem.
        W swoim "inwentarzu" niemal od zawsze miałem psy, czasem koty -
        nawet konia i stałego gościa: bociana. Zwykle znajdowaliśmy
        porozumienie, choć czasem trzeba było zmieniać obyczaje.
        Kiedyś w jednym z pensjonatów wylegiwał się w holu nowofunland,
        zwierzę cięższe ode mnie. Leń jakich mało, ale zarabiający na swoją
        michę. Sam widziałem, jak piąty raz gość zamiast go przekroczyć
        mruczał "no, może jeszcze się napiję".
        Przyznam się jednak, iż do pcheł, kleszczy i komarów dość niechętny
        stosunek miałem.
        Kwiatkom muzyki nie puszczam, ale co dwa tygodnie na spacer do wanny
        zapraszam. A one takie niewyedukowane - iż przy dymie papierosowym
        lepiej rosną. Za to kwiatek stojący nad tv rosnąć zaczął, dopiero
        gdy z sąsiedztwa telewizora go zabrałem...
        Bo nie tylko św. Franciszek szanował "braci mniejszych"...
        • faq Re: Dlaczego nie podjeto? 07.01.09, 10:59
          > Miesiąc temu ktoś przysłał e-maila Dorocie Łukasiewicz-Zagale,
          > dyrektorce miejskiej biblioteki

          to byl e-mail, da sie zrobic replay zwykle
      • burlasino Re: Dlaczego nie podjeto proby negocjacji? 06.01.09, 22:45
        Wyjaśnijmy sobie tylko jedno: jeśli w jakiejś sprawie istnieje
        regulacja prawna w postaci obowiązującego przepisu, to wola żadnej
        W I Ę K S Z O Ś Ć I nie ma znaczenia. Gdyby bowiem przyjąć, że
        można w ten sposób uchylać ważność przepisów, to jakaś lokalna
        WIĘKSZOŚĆ mogłaby uchwalić np. w "naszej" przychodni zdrowia WOLNO
        PALIĆ, albo że na przejściu dla pieszych w pobliżu naszej posesji
        można przechodzić przy czerwonym świetle. Lub inną podobną bzdurę.
        Pytanie tylko czy rzeczywiście jakieś przepisy regulują sprawę
        obecności zwięrząt domowych w placówkach publicznych?
        • smettka Re: Dlaczego nie podjeto proby negocjacji? 07.01.09, 02:21
          A jest jakis przepis na to ze w biliotece nie moze przebywac
          kot????!!!!!
          I po co sie tak rozpisywales? Pozdro.
          • burlasino Re: Dlaczego nie podjeto proby negocjacji? 08.01.09, 22:48
            Odnoszę wrażenie, że chyba nie czytałaś tego, co komentujesz. W
            ostatnim zdaniu zapytałem właśnie czy istnieją jakieś przepisy
            regulujące obecność zwięrtząt domowych w placówkach publicznych?
            A rozważania odnoszą się do sytuacji gdyby takowe przepisy
            istniały. Wówczas żadna "wola większości" nie ma znaczenia, bo
            żadna "większość" nie może uchylać prawa. Chyba, że ... większość
            sejmowa :))
        • xanaxy Re: Dlaczego nie podjeto proby negocjacji? 07.01.09, 19:23
          burlasino napisała:

          > Wyjaśnijmy sobie tylko jedno: jeśli w jakiejś sprawie istnieje
          > regulacja prawna w postaci obowiązującego przepisu, to wola żadnej
          > W I Ę K S Z O Ś Ć I nie ma znaczenia. Gdyby bowiem przyjąć, że
          > można w ten sposób uchylać ważność przepisów, to jakaś lokalna
          > WIĘKSZOŚĆ mogłaby uchwalić np. w "naszej" przychodni zdrowia WOLNO
          > PALIĆ, albo że na przejściu dla pieszych w pobliżu naszej posesji
          > można przechodzić przy czerwonym świetle. Lub inną podobną bzdurę.
          > Pytanie tylko czy rzeczywiście jakieś przepisy regulują sprawę
          > obecności zwięrząt domowych w placówkach publicznych?
          To poszukaj niby prawniku i napisz, czy znalazles.Az tak szczegolowe
          przepisy!
      • xanaxy Re: Dlaczego nie podjeto proby negocjacji? 07.01.09, 19:20
        smettka napisała:

        > Dyrektorka powinna odpowiedziec mailem zwrotnym tej "czytelniczce"
        > ze zacheca ja do zmiany biblioteki, bo W I E K S Z O S C
        czytelnikow
        > i pracownikow odzialu cieszy obecnosc kota, ktory wplywa na
        > podniesienie zainteresowania tym oddzialem blilioteki i usuniecie
        > kota byloby wielka strata dla tych ludzi.
        > Moglaby zaproponowac tej czytelniczce specjalne warunki w innym
        > oddziale: dluzsze terminy, wieksza ilosc ksiazek do wypozyczania.
        I
        > podziekowac serdecznie za wyrozumialosc, milosc do zwierzat oraz
        > wspolprace. Zyczyc wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
        >
        > Oczywiscie, w mailu nalezy tez bardzo grzecznie nadmienic, ze brak
        > odpowiedzi oznacza zgode na pozostawienie kota w biliotece.
        Byc uczulonym oznacza ....byc PSYCHOSOMATYCZNYM. Czyli anonim jest
        PACJENTKA i powinna sie leczyc. Conajmniej psychologicznie. I PAN
        KOT nie ma tu NIC do rzeczy. Uczuleni - DO LECZENIA!
    • misiafaraona Tego nie robi się kotu 06.01.09, 10:55
      Ja wezmę tego kota do siebie!!! Mam już koteczkę Zuzię. Kubuś będzie
      miał u mnie dobrze. Prosze o kotakt w tej sprawie.
      • paulina.galli Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 11:51
        Ale tu nie o to chodzi!
        Mysle ze "slawny" kot szybko znajdzie nowy dom.
        Chodzi o to ze to co ten ANONIM (nawet nie maial(a) honoru i odwagi podpisac sie
        imieniem i nazwiskiem) jest po prostu głupie, złosliwe i niegodne.
        Kot powinien zostac w bibilotece a Pan/Pani anonim niech robi zakupy gdzie
        indziej (ciekaw jestem skad on/ona wie ze alergia nie jest na kurz , pomijajac
        tez ze w duzym pomieszczeniu zeby dostac alergi to trzeba sie wtulac w tego kota.
        Po prostu ohydny złosliwiec i pieniacz nie moze wygrac z kotem!

        ps. ja chetnie podpisalabym jakis list w obronie kota - moze cos takiego
        stworzyć i tez wysłac z wieloma podpisami dyrektorce Dorocie Łukasiewicz-Zagale ?
        • paulina.galli Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 12:21
          * nie "zakupy" a wypożyczać ksiazki miało być
        • rezurekcja Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 20:21
          paulina.galli napisała:

          > Chodzi o to ze to co ten ANONIM (nawet nie maial(a) honoru i
          odwagi podpisac sie
          > imieniem i nazwiskiem)

          no wlasnie


          > a Pan/Pani anonim niech robi zakupy gdzie indziej

          korzystanie z biblioteki nie jest przeciez przymusowe


          > w duzym pomieszczeniu zeby dostac alergi to trzeba sie wtulac w
          > tego kota.

          A, tu sie mylisz. Wystarczy wejsc i posiedziec troche, kot nie musi
          byc obecny.



          > ps. ja chetnie podpisalabym jakis list w obronie kota - moze cos
          takiego
          > stworzyć i tez wysłac z wieloma podpisami

          jest taka strona z petycjamui w tytule
      • malpa-z-paryza Re: Tego nie robi się kotu 07.01.09, 10:18
        misiafaraona napisała:

        > Ja wezmę tego kota do siebie!!! Mam już koteczkę Zuzię. Kubuś będzie
        > miał u mnie dobrze. Prosze o kotakt w tej sprawie.

        a masz bibioletczke u siebie z regalem filozofi?
    • nioma Tego nie robi się kotu 06.01.09, 11:49
      Przykre, że wsrod tylu dobrych i fajnych ludzi znalazla sie taka
      menda. Osoba o parszywym charakterze.
      Popieram petycje dotycząca powrotu Kota do biblioteki.
    • mereth Tego nie robi się kotu 06.01.09, 11:55
      Piękny kot, który nikomu nie przeszkadzał, siedział sobie między książkami i
      pewnie niejedna osoba przychodziła tam, żeby spotkać Kubę.
      I ktoś musiał się przysłużyć...

      Mam nadzieję, że ta sprawa zakończy się dobrze dla Kuby.
      Trzymam mocno kciuki za Ciebie koteńku ;)
    • tymon99 Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 11:59
      mogę się założyć, że skarga pochodzi od osoby nieczytającej..
      gdyby czytała, wiedziałaby o istnieniu zyrtecu.
      • turiwko Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 22:22
        no i :) ?
        jestem uczulona na siersc kota od 2 roku zycia. bralam zyrtec, odczulania,
        katowanie od malego do teraz. myslisz ze ZYRTEC cokolwiek zmieni? LOL ja nawet
        nie moge odwiedzac mojego brata i chrzesnicy.
        pomijam sprawe bilbiotecznego kota niedobrze mi sie robi od wszelkiej masci
        znawcow. ciekawe czy tak byscie niefrasobliwie do tego podchodzili jakby ktos
        dostal na waszych oczach w tejze bibliotece dusznosci. ojej przeciez to tylko
        kotek co
        • rikol Re: Tego nie robi się kotu 07.01.09, 16:34
          No i co z tego? Ludzie maja uczulenie na cokolwiek, na uzadlenie pszczoly,
          mrowki, na perfumy, proszki do prania, orzechy, dusza sie nawet przy malej
          ilosci dymu czy po zjedzeniu jednego orzecha. Nie oznacza to, ze ktos inny ma
          rezygnowac ze zwierzat, orzechow czy uzywania perfum. Jak sama piszesz, nawet
          osoby w twojej rodzinie nie zrezygnowaly z kota dla ciebie. jakim prawem wiec
          oczekujesz tego od obcych? Tym bardziej, ze skarga nie byla podpisana - nie
          powinna byc zatem w ogole rozpatrzona. Jesli ktos jest tak strasznie chory, to
          powinien miec odwage powiedziec osobiscie, ze ma uczulenie na kota. Ja w to
          uczulenie w tym przypadku nie wierze. Poza tym widac, jesli ktos jest uczulony -
          czerwone oczy, natychmiastowy katar. Byl ktos taki w tej bibliotece?
        • xanaxy Re: Tego nie robi się kotu 07.01.09, 19:28
          turiwko napisała:

          > no i :) ?
          > jestem uczulona na siersc kota od 2 roku zycia. bralam zyrtec,
          odczulania,
          > katowanie od malego do teraz. myslisz ze ZYRTEC cokolwiek zmieni?
          LOL ja nawet
          > nie moge odwiedzac mojego brata i chrzesnicy.
          > pomijam sprawe bilbiotecznego kota niedobrze mi sie robi od
          wszelkiej masci
          > znawcow. ciekawe czy tak byscie niefrasobliwie do tego podchodzili
          jakby ktos
          > dostal na waszych oczach w tejze bibliotece dusznosci. ojej
          przeciez to tylko
          > kotek co
          Tylko ...psychoterapia. To czysta psychosomatyka!!! Stres -
          rozumiem, ale zaden KOT nbie ma ztym NIC wspolnego!
          • chaos_theory Re: Tego nie robi się kotu 08.01.09, 10:08
            Albo podaj rzetelne zrodlo tych "rewelacji" i wyjasnij kiedy zdążyło się zestresowac dziecko rodzące się z alergią, albo milcz i nie pisz głupot.
    • annb Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 12:00
      To co zrobil ten anonim jest głupie i podłe
      co zrobiła dyrekcja tez
      niestety
      brawa dla pan bibliotekarek które walczyły dzielnie ale poległy w
      zderzeniu z górą.
      no tak już jest w budżetówce
      z gorą nie da się wygrac
      Bo góra jak sie zaprze
      to nie popusci
      bo jej racja musi byc na wierzchu
    • kirke18 protestuję! 06.01.09, 12:12
      Zawsze wydawało mi się, że w książkach jest wiedza, mądrość,
      uczucia, że to właśnie dzięki książkom stajemy się wrażliwsi,
      mądrzejsi, widzimy i wiemy więcej, a tu się okazuje, że to co w
      książkach to jedno, a bezduszność urzędasa to drugie.
      I czego sie ta dyrektor tak wystraszyła? Sądu? Ta idiotka (anonimowa
      donosicielka) musiałaby w Sądzie udowodnić, że to na skutek
      spotykania się z tym właśnie kotem doszło do pogorszenia jej
      zdrowia, a to byłoby kosztowne (opinie biegłych) i dość trudne do
      udowodnienia w czasie. I poproszę o adres mailowy tej dyrektorki,
      chcę (anonimowo oczywiśćie) napisać jej co o tyej sprawie myślę.
    • esimona Tego nie robi się kotu 06.01.09, 12:24
      Czy pani dyrektor wie,co robi się z anonimowymi informacjami?
      Wyrzuca do kosza. To jest po prostu śmieć. Żaden sąd nie potraktuje
      takich informacji jako dowodu w sprawie. To nie jest dokument, nikt
      się pod nim nie podpisał. Dziwne, że osoba będąca dyrektorem
      kompromituje się taką niewiedzą. Co to za dyrektor, który podejmuje
      decyzje sprzeczne z wolą czytelników ze strachu o własną skórę z
      powodu jakiegoś głupiego anonimu!
      Możę lepiej usunąć Panią Dyrektor, albo przenieść na niższy,
      bardziej odpowiedni dla niej stołek, gdzie nie będzie musiała
      podejmować decyzji, a jedynie wykonywać polecenia, bo mądrych
      decyzji podejmować, jak widać, nie potrafi.

    • wejaga Tego nie robi się kotu 06.01.09, 12:24
      Nic dziwnego, że kot nie je, nie pije. Przecież zawalił mu się cały
      świat :-(. A i biblioteka to nie ta sama biblioteka... Straszne,
      bezduszne...
    • zmora68 Ta niezawodna dyskretna Mała Nikczemność 06.01.09, 12:26
      NIESAMOWITE.
      Troche żyję na tym padole, ale za każdym razem daję się zaskoczyć,
      gdy znów gdzieś wypełza na świat Mała Nikczemność.
      Mała Nikczemność jest wieczna.
      I nawet nie chce mi się racjonalizować, że ów Anonim to pewnie ktoś
      samotny, nieszczęśliwy, skrzywdzony przez życie...
      Anonimem nie chce mi się zajmować.
      Ciekawa jest ta tchórzliwość szanownej pani dyrektor.

      Podobno człowiek przyzwoity w trudnej sytuacji po prostu WIE jak się
      zachować. I już.


    • gacek1999 Przyjąć kota z powrotem, zwolnić dyrektorkę 06.01.09, 12:38
      I znów ludzie niedostatecznie ucywilizowani - górą! Obsesja klientki
      wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i rozumnym stosunkiem do zwierząt.
      Kiedy Polacy ucywilizują się dostatecznie, aby przynajmniej nie
      przeszkadzać tym, którzy troszczą się o zwierzęta? To ludzie
      udomowili koty, i teraz są za nie odpowiedzialni - i powinni im
      pomagać w ich tak często trudnym życiu. Głupota jednej czytelniczki
      to nie powód, żeby krzywdzić zaprzyjaźnione zwierzątko.
      • malkontent_i_sceptyk Ludzie nigdy nie ucywilizują się dostatecznie 07.01.09, 16:18
        .. do czegokolwiek, musimy zdać sobie z tego sprawę. Zawsze będą rodzić się
        debile :( tak już po prostu musi być i trzeba z nimi jakoś żyć.
    • lidka_de Tego nie robi się kotu 06.01.09, 12:53
      A ja sobie mysle, ze przeciez "czytelniczka" nie ma obowiazku
      chodzic do tej wlasnie biblioteki. Poza tym zrodel alergii jest
      tyle, ze jak mozna udowodnic, ze to biblioteczny alergen a nie np
      mijany przechodzien uczulil?
      A poza wszystkim mysle sobie, ze Kuba powinien przejsc na etat
      pilnowacza i mozna by to stosownym ogloszeniem na szybie
      oznajmic. "Tu piecze nad ksiazkami w ochronie zbiorow przed
      gryzoniami sprawuje Kuba" I stosownne zdjecie dolaczyc.
      Wtedy "czytelniczka" zaraz bedzie wiedziala, ze moze lepiej nie
      wchodzic.
      W Katowicach jest a w kazdym razie byla ksiegarnia z kotem. Kolo
      Biblioteki Uniwersyteckiej. Chodzilam tam bardziej dla kotow niz z
      potrzeby kupna kolejnej ksiazki, ktorej nie ma gdzie polozyc:))

      Wielka prosba do dyrektorki bibliteki - prosze moze jeszcze
      zastanowic sie czy nie warto zmienic decyzji. A po pozytywnej dla
      Kubusia decyzji przeanalizowac popularnosci poszczegolnych filii
    • vauban Kot w każdej bibliotece ! 06.01.09, 12:55
      W bibliotece Katedry Socjologii UMK mieszkały aż trzy. I chodziły na wykłady ;)
    • basia_2804 Tego nie robi się kotu 06.01.09, 13:27
      Szkoda slow, nieszanowna pani dyrektor, jeden anonim i taka decyzja?
      A co bo moze posadka zagrozona i czyms sie trzeba pseudowykazac?
      Trzymam kciuki za powrot kota i zmiane dyrekcji ...
    • maaac Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 13:52
      Pamiętacie tą historię?
      forum.zakoceni.pl/index.php?showtopic=943&mode=threaded&pid=19648

      Jedna ciekawostka. Nie potrafiłem znaleźć tego w Gazecie... Orlen
      wymógł usunięcie z archiwum? Zły dobór słów kluczowych?
      • tuska26 Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 14:14
        Ręce opadają... Tak zareagować na anonim... A radcy
        prawnemu "wielkie" brawa za zgłębienie tematu... To się kupy nie
        trzyma... Argument tej pani jest wyssany z palca, alergen będzie się
        utrzymywał w bibliotece jeszcze bardzo długo. Poza tym - uczulonym
        sie jest na białko danego kota, a nie na koty w ogóle... Oj, źle się
        dzieje. Pani dyrektor, najwyraźniej nielubiąca kotów, postanowiła
        się zwierzaka pozbyć. Jakim kosztem? Ogromnym... I po co?
        • sp5sjt Re: Tego nie robi się kotu 08.01.09, 11:56
          Wiecie co... ja myślę, że tej pani kot od dłuższego czasu nie pasował... I musiała coś wykombinować, by się go pozbyć. Stawiam dolary przeciw orzechom, że żadnego anonimu nie było... A konkretniej, pani dyrektor sama napisała ten anonim, podesłała gdzie trzeba, a teraz wielce zaaferowana "bo jej kazali" usuwa kota...
    • dubienka33 Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 14:55
      Wlazł nawet do szopki betlejemskiej! - denerwuje się dyrektorka.
      Szkoda że tam nie na...ał.
      donos napisał zapewne jakiś moher chwalący imię Rydzyka, albo plastikowa pańcia
      w stylu Dody. W każdym razie prymityw.
      A gdyby w bibliotece przebywało upośledzone dziecko i ktoś domagał się jego
      usunięcia? No bo jak to biblioteka i down?
      W wielu księgarniach w Polsce widywałam koty i właśnie w nich robiłam
      najchętniej zakupy.
      W zeszłym roku umarła moja najcudowniejsza koteczka. Szkoda, że nie był to ów
      alkergik, no ale wszystko przed nim.
      • tea_fighter Kwintesencja wpisow na tym forum :-) 07.01.09, 14:10
        Kwintesencja wpisow na tym forum :-)
        Dziwicie sie jeszcze, ze ta kobieta nie podpisala sie z imienia i nazwiska w
        swoim emailu do kierowniczki?

        Miala sie narazac na niechec takich nawiedzonych posiadaczy (sympatycznych,
        owszem) futrzakow?
        Biblioteka jest dla ludzi. Jesli nie mogly tam przebywac razem pani alergiczka i
        kot, to niech kot sobie szuka innego miejsca.
        W konflikcie czlowiek - kot, 1:0 dla ludzi :-)
        I zadne zale wylewane na tym forum tego nie zmiania. Na szczescie.

        > W zeszłym roku umarła moja najcudowniejsza koteczka. Szkoda, że nie był to ów
        > alkergik, no ale wszystko przed nim.
    • shigella Tego nie robi się kotu 06.01.09, 15:12
      A ja sie zabawie w adwokata diabla.
      Sa osoby z ciezka astma i alergiami, a biblioteka jest publiczna, a zatem
      powinna byc dostepna dla kazdego. Takich osob jest wiele.
      Biblioteka, przychodnia, szkoła to nie jest to zwierzyniec. Jak ktos lubi koty,
      niech je trzyma w domu.

      Oczywiscie roztoczy sie w takim miejscu nie uniknie, ale mozna oszczedzic chorym
      kontaktu z jeszcze jednym czynnikiem uczulajacym.

      Uwielbiam psy, ale tak samo sprzeciwialabym sie psu w takim miejscu (chyba ze na
      zewnatrz, jako "pracownik ochrony" lub pies-towarzysz osoby niepelnosprawnej).

      Ktos radzil nafaszerowac sie wapnem i Zyrtekiem, ale w imie czego?
      Zyrtec nie jest obojetny dla zdrowia i samopoczucia, a odczulanie bywa kosztowne.
      Rozumiem, ze ludzie sie cieszyli, ze cos zywego im lazilo, ale miejmy tez
      odrobine zrozumienia dla tych ktorym zwierze szkodzi.

      A na zakonczenie przypominam niektorym felinofilom, ze mozna nie lubic kotow,
      tak jak nie lubi sie psow czy szczurow lub wezy.
      Z tego co mi wiadomo lubienia kotow nie wpisano do Konstytucji RP.
      Mozna nie lubic kotow. Naprawde.
      • tymon99 Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 15:23
        można nie lubić nie tylko kotów; także psów, żydów, dzieci, gołębi, a nawet
        całego świata i pielęgnować w sobie poczucie krzywdy: specjalnie mi na złość
        zainstalowali kota w bibliotece! ja i moja astma im teraz pokażemy!
        codziennie spotyka się kogoś takiego: człowieka o osobowości dementora..
        (żeby nie było: mam alergię na koty. i kota w domu.)
        • kromisia Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 15:47
          a moze ta "pani dyrktor" sama tego anonima napisala? W koncu jakas
          publiczna biblioteka i jakis kot??? A fuj,kot przenosi zarazki,
          pchly i TOXO.....
          Rece opadaja. Zawsze tak bylo, ze jak komus cos sie dobrze ukladalo
          i powodzilo, to komus innemu przeszkadzalo to.
          Co przeszkadza miec kota w bibliotece??? Jak sam artykul mowi:
          przyszli nowi klienci, przedszkolaki, ludzie byli mili,
          rozmowniejsi, wiecej wypozyczali.....ja to bym chciala chodzic do
          takiej biblioteki!!! W Bxl chodzilam po gazety do 2giej dzielnicy,
          gdyz tam pan mial gadajaca papuge. A w znanej mi restauracji
          urzeduje wpanialy kot, ktory przechadza siez pomiedzy stolikami(
          ale szyyyyy, bo jak znowu jakas "pani dyrektor" uslyszy, to go
          wyeksmituja, bo kot+jedzenia... )
          Wiec jestem za aby Kuba wrocil do swojego domu. Nie dziwne, ze nie
          je, nie pije. Jego miejsce jest w bibliotece. Gdyby nie chcial tam
          byc, to zapewne dawno ucieklby przez uchylone drzwi.
          Jesli istnieje jakas petycja, z checia podpisze!
      • elinkan Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 16:33
        takich jak ty się akurat łatwo wyczuwa.. wolno nie lubić wszystkiego i mnie też
        wolno nie lubić takich jak ty i przy okazji tępić takie tatałajstwo.. zamiast
        ruszyć tępym łbem i zauważyć, że koty po prostu są POTRZEBNE, to próbujesz
        błysnąć odmiennym zdaniem- szkoda że tak głupim. przeczucie mi mówi, ze twoja
        twarz pasuje do mojego buta:)
        • elinkan Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 16:34
          elinkan napisała:

          > takich jak ty się akurat łatwo wyczuwa.. wolno nie lubić wszystkiego i mnie też
          > wolno nie lubić takich jak ty i przy okazji tępić takie tatałajstwo.. zamiast
          > ruszyć tępym łbem i zauważyć, że koty po prostu są POTRZEBNE, to próbujesz
          > błysnąć odmiennym zdaniem- szkoda że tak głupim. przeczucie mi mówi, ze twoja
          > twarz pasuje do mojego buta:)
          moja wypowiedź skierowana oczywiście do głupszej niż klocek mojego psa shgigelli
          • shigella Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 18:44
            elinkan napisała:
            > elinkan napisała:
            > > takich jak ty się akurat łatwo wyczuwa.. wolno nie lubić wszystkiego
            Nie wszystkiego.
            Nie lubie osob, ktore jako argument proponuja kopanie ludzi po twarzy i
            przyrownuja interlokutora do psich odchodow.
            Kotow nie kocham nad zycie (krzywdzic gadziny nie zamierzam), ale probuje Ci
            pokazac, ze nie kazdy ma obowiazek kochac koty.
            Kocham psy.
            Kocham ptactwo spiewajace i mniej spiewajace.
            Nie kocham tez dresiarzy, takze mentalnych.
            >>i mnie też wolno nie lubić takich jak ty i przy okazji tępić takie tatałajstwo..
            >> zamiast ruszyć tępym łbem i zauważyć, że koty po prostu są POTRZEBNE,
            Do czego (poza dobrym samopoczuciem czytelnikow) jest potrzebny kot w
            bibliotece? Tylko prosze o argumenty, nie epitety.
            Gryzoni mozna sie pozbyc w inny sposob.
            Koty w chwili obecnej pelnia prawie wylacznie funkcje zwierzat towarzyszacych,
            moze poza terenami wiejskimi i w pewnych okolicznosciach sa szkodnikami,
            niszczac np. populacje ptakow spiewajacych.

            > > to próbujesz
            > > błysnąć odmiennym zdaniem- szkoda że tak głupim. przeczucie mi mówi, ze
            twoja twarz pasuje do mojego buta:)
            > moja wypowiedź skierowana oczywiście do głupszej niż klocek mojego psa shgigelli
            Powiedzialabym droga elinkan, ze ten argument swiadczy o Twoim poziomie.
            Nie probuje blyskac. Po prostu mam inne zdanie. Z racji wieku i doswiadczen
            zyciowych potrafie sie bowiem wczuc w sytuacje protestujacego.
            Nie popieram metody, uwazam ze jesli ta pani chciala zaprotestowac przeciw kotu,
            powinna sie podpisac, ale z drugiej strony mogla sie bac osob takich jak Ty,
            ktore w zacietrzewieniu potrafia sie uciekac do przemocy slownej i sadzac z
            opisu - takze rekoczynow.

            Ktos ponizej powiedzial ze "mozna nie lubic Zydow, kotow".
            Argument powiedzialabym sprowadzajacy moja wypowiedz ad absurdum, ale niech tam.
            Mozna nie lubic kotow. Znam wiele osob, ktore nie znosza pajakow i wezy.
            Moja skad inad mila i dobra kolezanka nie lubi i boi sie psow (koty lubi).
            I co, mam je z tego powodu sprawdzac czy jej "twarz pasuje do mojego buta:)"? Bo
            ja lubie psy a ona nie?

            Czym sie rozni waz od kota jako zwierze domowe? Jest cieplusi i milusi. Zwalcza
            gryzonie, a jakze.
            Ja nie lubie prusakow, ale pajaki uwazam za slodkie.
            Moja znajoma kochała karaczany i je hodowala. Twierdzila, ze to mile i
            inteligentne zwierzatka.

            Czy jak panie zahodowaly by stadko owadow lub boa dusiciela, bo ktos wywalil
            zima terrarium to wszyscy by nadal byli tacy zachwyceni i pisali odezwy w
            obronie owadow?

            Nielubienie... Niechec...
            Pytanie, co sie z ta niechecia zrobi.
            Mozna koty mordowac, co jest niezgodne z polskim prawem, mozna sie starac ich
            unikac.

            Staram sie wykazac, ze pewne miejsca pelnia funkcje publiczne i z tego tytulu
            podlegaja pewnym ograniczeniom i normom - np. architekt musi zapewnic dojazd dla
            inwalidow, aby miejsca byly dostepne dla ludzi.

            Biblioteka jest takze dla tych ludzi, o ktorych w przyplywie felinofanatyzmu
            zapominacie.

            Sa osoby ktore sie z roznych przyczyn boja sie kotow - jest choroba zwana
            ailurophobia (pl.wikipedia.org/wiki/Ailurofobia).

            Jesli biblioteka bylaby prywatna, panie moglyby tam sobie trzymac sto kotow,
            pietnascie psow, zolwia i papuzki faliste.
            Jesli jest publiczna, to niestety trzeba pamietac tez o osobach chorych.
            Wiem, ze taki duszacy sie astmatyk jest brzydki i czerwony, a potem sinieje, a
            alergik skorny pokrywa sie oblesna wysypka i mozna takiego pokraka nie lubic.
            Mam lusterko i wiem jak wygladam, jak mnie cos uczuli.
            Brzydke toto, bo charczy lub sie czochra, a nie mruczy.
            Czasem do dakiego bydla nawet pogotowie przyjedzie, i kotka wystraszy.
            Zamknijmy ich gdzies, albo nafaszerujmy lekami, niech nam nie psuja widoku.

            Nie daj B-ze, jak osoba z psem towarzyszacym (z lamliwoscia kosci czy SM) sie
            przyczolga, to jeszcze kicia na zawal zejdzie.
            Pozdrawiam wszystkich i zycze mniej fanatyzmu, a wiecej tolerancji,
            takze dla ludzi.
      • piotrek.jak Re: Tego nie robi się kotu 06.01.09, 18:24
        zgadzam sie z shingella, choc serce mnie boli. mozna nie lubic kotow
        i trzeba te moznosc uszanowac. z drugiej strony nie wiem czy mozna
        pozwolic, aby jedna plastikowa pancia lub moherowy beret swoimi
        fanaberialmi zmieniala klimat calej biblioteki. bo zaraz p[rzyjdzie
        inny czyltelnik i cos innego mu sie nie bedzie podobalo. na tyle
        rzeczy mozna byc "uczulonym", ze wlos na glowie sie jezy. moze
        zrobic w bibliotece "pore bez kotea' albo "dzien bez kota" raz w
        tygodniu, aby w tym czasie wszyscy "alergicy" mogli zazywac strawy
        duchowej?
    • tbarbasz A przepis na to jest? 06.01.09, 16:13
      Ta Pani Dyrektorka to typowa "biurwa". Język tego "oficjalnego pisma" mówi sam
      za siebie.
      A tak w ogóle - czy ta Pani czytała "Wojaka Szwejka"? Według
      Haszka w sławnej Armii Austro-Węgier istniało stanowisko "Kaiser und Konig
      MilitarMagazinKatz" w stopniu szeregowego bez prawa do emerytury.
      Jak wiadomo - książki są atakowane przez myszy - wygryzają dziury w stronicach
      zostawiają "bobki" i w ogóle szkodzą.
      Powołanie oficjalnego stanowiska "Kota Bibliotecznego" jest więc absolutnie
      uzasadnione i celowe - tym bardziej, że kot Kubuś godził się sprawować tą
      funkcję na zasadzie woluntariatu.

      A w ogóle to osoby pokroju Pani Dyrektorki tak po prostu mają. Jeśli coś jest
      fajnie, to uwielbiają to popsuć powołując się na (najczęściej nieistniejące)
      przepisy. Nie lubią ani ludzi, ani zwierząt, ani Świata - ani nawet siebie...
      • brusiek11 głos ze Ślaska 06.01.09, 16:43
        Na Ślasku kochamy i szanujemy wszystkie boże stworzenia. Ale
        zdarzają się wyjatki. Smutne !
        Poczytajcie lokalną dyskusje na temat tego bibliotecznego kota:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=760&w=89352975&v=2&s=0
    • aniaposz Najsmutniejsze jest to... 06.01.09, 16:43
      ...że absurd i głupota mają tak przemożny wpływ na rozsądnych, zdawałoby się,
      ludzi.
    • donmarek Tego nie robi się kotu 06.01.09, 17:15
      ... a co na to właściciel biblioteki?
      Bo, skoro na podstawie jednego anonimu podejmuje jakąś decyzję, która okazuje się tak brzemienna w skutki, nie biorąc przy tym pod uwagę racji drugiej strony i interesu swojej instytucji... .
      Szanowny Magistracie, każdy normalny dysponent/właściciel instytucji, firmy, biznesu podjałby jednyną mozliwą w tym przypadku decyzję, czyli zwolnił ową p.dyrektor, jako nie mającą kwalifikacji do kierowania czymkolwiek.
      A także przynoszacej wstyd i straty.
    • tss123 Tego nie robi się kotu 06.01.09, 17:26
      Reperkusje, na wiele głosów - www.blog-bobika.eu/?
      p=129#comment-9017 .
    • nowahania Tego nie robi się kotu 06.01.09, 17:27
      A czemu jest kot winien, komu on przeszkadza !!! A z resztą czemu tu się
      dziwić, ludzie wyrzucają na śmietnik niemowlęta a kota nie wyrzucą .... Ludzie
      opamiętajcie się, jest zima, na dworze trzaskający mróz !!!
    • gosia585 Tego nie robi się kotu 06.01.09, 17:36
      Mam nadzieje,że kot wróci do biblioteki. Nie rozumiem dlaczego
      dyrektorka tak bardzo przejęła się anonimem a nie słucha głosów tylu
      ludzi!!!!!Skąd w anonimie taka moc? Panu Prezydentowi gratuluję
      zdrowego rozsądku, a dyrektor bilbioteki ...moze czas nauczyć się
      kompromisu?Skąd ten upór???? godny lepszej sprawy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka