Dodaj do ulubionych

"Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bryty...

    • rekin2008 Ty decydujesz czy czujesz Boga, nie biskup 08.01.09, 08:50
      Czas na więcej prawdy o kościołach w Polsce i naszym od nich
      zniewoleniu. To są zwykłe globalne przedsiębiorstwa ze swoim rynkiem
      (rodzina) majątkiem (zmienie i budynki), zarządzaniem (struktura
      hierarchiczna) i centralą w Rzymie. Kiedy na giełdę?
      • awitold Re: Ty decydujesz czy czujesz Boga, nie biskup 08.01.09, 08:53
        "Ty decydujesz, czy czujesz Boga, a nie biskup" - stare, dobre
        katarskie przykazanie...
        • bosman_plama Re: Ty decydujesz czy czujesz Boga, nie biskup 08.01.09, 11:06
          awitold napisała:

          > "Ty decydujesz, czy czujesz Boga, a nie biskup" - stare, dobre
          > katarskie przykazanie...
          Starzy, dobrzy katarzy pustoszyli całe wsie mordując ich mieszkańców bez
          zmiłowania, gwałty i niewola były u nich na porządku dziennym. To tylko w
          kwestii przypomnienia czym różnią się ładnie brzmiące hasła od praktyki.
      • tirupati Re: Ty decydujesz czy czujesz Boga, nie biskup 08.01.09, 09:22
        Zastanawiałem się kiedyś co by było gdyby na Ziemii pojawił się
        obecnie Chrystus. Doszedłem do wniosku że zostałby on zlinczowany
        przez Kościół (nie dosłownie oczywiście) a jego zwolenników nazwano
        by sekciarzami. Pewnie widząc instytucję zwaną kościołem i czczącą
        jego osobę kazałby jej się rozwiązać i powrócić do czystej wiary,
        lecz nikt by go nie posłuchał, gdyż instytucja ta jest zbyt
        zmurszała. Te moje rozmyslania przekonały mnie że droga do Boga nie
        koniecznie musi prowadzić przez kościół...
        • tocqueville wielki inkwizytor 08.01.09, 10:48
          ale przecież już była taka historia
          www.geocities.com/chrisf_76/inkwizytor.htm
    • reklama-bolek5 "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bryty.. 08.01.09, 08:54
      Nie wyznaję żadnej religii. Ale w ewolucji całego wszechświata jest coś niesamowitego, co nie wyklucza Boga, niestety. Nie mam jednak żadnego dowodu, że przejmuje się istnieniem każdej z miliardów istot choćby tylko na naszej planecie. Dlatego biorę życie takie jak jest. Być szczęśliwym, nie krzywdzić innych, pomóc, gdy to możliwe. A religia? Upadnie, a wraz z nią nasza cywilizacja, mocno już wypaczona, nie radząca sobie z problemami tego świata. Ale na jej miejscu powstanie następna, lepsza.
    • indianski w polsce autorow spalono by na stosie 08.01.09, 09:00
      ku uciesze moherowych fanatykow
    • tocqueville Bardzo charakterystyczne hasło 08.01.09, 09:02
      Mozna było napisać - "Boga raczej nie ma... sam musisz rozwiązać swoje problemy,
      albo...- jesteś odpowiedzialny za swoje czyny, albo... sam musisz naprawić świat"
      Wybrano inne - ciesz się życiem - manifest permisywizmu. Zabawa, zabawa, zabawa.
      All we need is fun. Zabawić się na śmierć. Nowy wspaniały świat. Orgia-porgia.
      • indianski Re: Bardzo charakterystyczne hasło 08.01.09, 09:06
        zaloz wlosienice i czekaj na swoj lepszy swiat . ja wole teraz zyc
        • tocqueville Re: Bardzo charakterystyczne hasło 08.01.09, 09:10
          No widzisz, niewiele zrozumiałeś. ech, pokolenie onetu.
          • resu Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 09:17
            Hasło można odczytać - ciesz się TYM życiem, bo innego nie masz.
            Więc szanuj je, siebie, innych i dobrze je wykorzystaj. Moralność
            jest osiągnięciem cywilizacji, i nie musi jej gwarantować Wielki
            Mzinu z obłoka.
            • tocqueville Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 09:20
              Ale jak nie ma wielkiego mzinu to właściwie dlaczego dana moralność ma
              obowiązywać, a nie inna.
              • indianski Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 09:22
                bo istnieje cos takiego jak etyka i to nie ze strachu przed mzimu i kotlami ze smola
                • tocqueville Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 09:27
                  Etyka? nazizm tez miał swoją etykę (bardzo rozbudowaną). Akceptujesz ją?
                  • resu Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 09:39
                    Pień etyki wszystkich cywilizacji był i jest taki sam. Moralność
                    umożliwia po prostu współżycie wspólnot i zadowolenie jednostki ze
                    swoich decyzji. Dla wielu pieczątkę na moralności musi przystawić
                    kapłan i powiedzieć, że bozia patrzy i ukarze lub wynagrodzi, za to
                    czy tamto.
                    Tak pięknie na świecie jednak nie jest. Wiele dylematów moralnych
                    jest słabo rozwiązywalnych przy pomocy tradycyjnych moralności.
                    Zwłaszcza te wiążące się z konfliktami całych grup, bądź dające
                    wybór tzw mniejszego zła (śmierć jednych za drugich).
                    • bosman_plama Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 11:16
                      resu napisał:

                      > Pień etyki wszystkich cywilizacji był i jest taki sam. Moralność
                      > umożliwia po prostu współżycie wspólnot i zadowolenie jednostki ze
                      > swoich decyzji.

                      Pień tak. Owszem. Przy okazji - ta etyka bez wyjątku powiązana była z religią.
                      Nawet uciekający od religii greccy filozofowie nie bardzo potrafili się z niej
                      wyzwolić. Uciekli od przypowiastek o kopulujących bogów w pierwszego
                      poruszyciela i jego wariacje przecież.
                      Rozwój cywilizacji umożliwia nam oderwanie się od tradycji, ba - czasem wręcz
                      wymusza. W efekcie te "pnie" nieco się dezaktualizują. W skrajnych wypadkach
                      może to przybrać formę etyki faszyzmu (państwo decyduje kto jest bliźnim a
                      niebliźnich można a nawet należy zabić) lub komunizmu (donoś na ojca swego).
                      Moralność to śliska sprawa i mniej stała niż nam się wydaje.
                      • n0e2008 Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 11:33
                        > Moralność to śliska sprawa i mniej stała niż nam się wydaje.

                        nie zgadzam się. i nie tylko ja:
                        portalwiedzy.onet.pl/7093,,1,,,,,488164,tematyczne.html
                        • bosman_plama Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 14:52
                          He he he, bardzo dobre. Tyle, że odnosi się do moralności sprowadzonej do
                          pewnego podstawowego absolutnego modelu. Tymczasem rzecz nie jest taka prosta.
                          Swego czasu "wychowanie dziecka na Samoa" Margaret Mead zrobiło sporo
                          zamieszania, bo podejście samoańskie wydawało się zachodnim konserwatystom
                          niemoralne. W rozumieniu zachodnim niemoralne jest - w większości wypadków -
                          samobójstwo, w tradycyjnym japońskim, w podobnych okolicznościach niemoralne
                          jest życie - przykład podstawowy dostanie się żołnierza/wojownika do niewoli.
                          Neurobiologia tego nie tłumaczy, ponieważ tu rozróżnienia moralności wychodzą
                          poza kategorie podstawowe i sięgają uwarunkowań kulturowych. Życie to jednak nie
                          tylko biochemia.
                      • marriuu Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 16:48
                        Wybacz ale stwierdzenie: "... komunizmu (donoś na ojca swego)..." ma swój
                        początek w chrześcijaństwie. To biblia mówi, że "kto miłuje ojca swego nade
                        mnie(jezus) lub córkę swoją...", bla, bla, bla. To religia wmawia nam, że
                        mamyszanować tylko jezuska a swoich najbliższych mamy mieć w pogardzie. To w
                        chrześcijaństwie nazywa się (co za chamstwo) boga ojcem! Mamy jednego ojca i
                        jedną matkę. Nazywanie urojeń (bóg, maryja) w ten sposób to największe gó...
                        jakie jest w religii.
                        iwiedza@wp.pl
                        Mariusz

                        bosman_plama napisał:

                        > resu napisał:
                        >
                        > > Pień etyki wszystkich cywilizacji był i jest taki sam. Moralność
                        > > umożliwia po prostu współżycie wspólnot i zadowolenie jednostki ze
                        > > swoich decyzji.
                        >
                        > Pień tak. Owszem. Przy okazji - ta etyka bez wyjątku powiązana była z religią.
                        > Nawet uciekający od religii greccy filozofowie nie bardzo potrafili się z niej
                        > wyzwolić. Uciekli od przypowiastek o kopulujących bogów w pierwszego
                        > poruszyciela i jego wariacje przecież.
                        > Rozwój cywilizacji umożliwia nam oderwanie się od tradycji, ba - czasem wręcz
                        > wymusza. W efekcie te "pnie" nieco się dezaktualizują. W skrajnych wypadkach
                        > może to przybrać formę etyki faszyzmu (państwo decyduje kto jest bliźnim a
                        > niebliźnich można a nawet należy zabić) lub komunizmu (donoś na ojca swego).
                        > Moralność to śliska sprawa i mniej stała niż nam się wydaje.
                        • bosman_plama Re: Myślenie "przez palce katolika" 09.01.09, 14:55
                          marriuu napisał:

                          > Wybacz ale stwierdzenie: "... komunizmu (donoś na ojca swego)..." ma swój
                          > początek w chrześcijaństwie. To biblia mówi, że "kto miłuje ojca swego nade
                          > mnie(jezus) lub córkę swoją...", bla, bla, bla. To religia wmawia nam, że
                          > mamyszanować tylko jezuska a swoich najbliższych mamy mieć w pogardzie. To w
                          > chrześcijaństwie nazywa się (co za chamstwo) boga ojcem! Mamy jednego ojca i
                          > jedną matkę. Nazywanie urojeń (bóg, maryja) w ten sposób to największe gó...
                          > jakie jest w religii.
                          > iwiedza@wp.pl
                          > Mariusz
                          >
                          > bosman_plama napisał:
                          >

                          Radzę czytać trochę mniej wybiórczo i pod tezę. Wtedy można na przykład, dojść
                          do przykazania: "czcij ojca swego i matkę swoją". Pomaga też nie wyrywanie zdań
                          z kontekstu, co szczerze, gwoli zrozumienia tekstu, polecam.
                          • hepowy Re: Myślenie "przez palce katolika" 09.01.09, 15:26
                            bosman_plama napisał:

                            > Radzę czytać trochę mniej wybiórczo i pod tezę. Wtedy można na przykład, dojść
                            > do przykazania: "czcij ojca swego i matkę swoją". Pomaga też nie wyrywanie zdań
                            > z kontekstu, co szczerze, gwoli zrozumienia tekstu, polecam.

                            To ja się zapytam trochę przekornie. A skąd masz pewność, o jakiego ojca i matkę
                            chodzi? Czy o rodziców biologicznych, czy boga ojca i matkę bożą?
                  • reklama-bolek5 Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 10:58
                    Nazizm, tak jak stalinizm, to były religie. Miały swoje dogmaty, bogów proroków, kapłanów i inkwizycje. I bezlitośnie rozprawiały się z "heretykami". Fakt, że były to wyjątkowo prymitywne religie...Wielu ludzi szuka jakiegokolwiek sensu swego istnienia i łapią się na lep religii. Jeśli trafią na kapłana który im w tym pomoże to dobrze. Ale jak trafią na takiego, który widzi w nich owcę, lub coś innego do wydojenia...No cóż...niewielu jest wśród nas takich co nie myślą tylko o sobie.
                    • bosman_plama Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 11:19
                      reklama-bolek5 napisał:

                      > Nazizm, tak jak stalinizm, to były religie. Miały swoje dogmaty, bogów proroków
                      > , kapłanów i inkwizycje. I bezlitośnie rozprawiały się z "heretykami".

                      Przybierały niekiedy formy religijne (i bynajmniej nie o dogmaty, proroków i
                      kapłanów tu chodzi, ale raczej o elementy irracjonalności i wiary - np. pisanie
                      listów - próśb do nieżyjącego już Tito, czy do... pałacu kultury i nauki:) ),
                      ale były ideologiami, nie religiami. Nie mylmy pojęć.
                      • reklama-bolek5 Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 11:41
                        W gruncie rzeczy religia to też ideologia. Naprawdę nie ma ścisłej granicy
                        między ideologią a religią. Ludzkość na różne sposoby usiłuje rozwiązać zagadkę
                        sensu swego istnienia. I nie potrafi. Może nie jest to możliwe. Więc cieszmy się
                        tym co mamy. Jeśli nie popełniliśmy żadnej zbrodni, mamy prawo do szczęścia!!!
                        • n0e2008 Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 12:03
                          prawdopodobnie życie nie ma żadnego sensu, poza celem zaprogramowanym w genach
                          tj. przekazywaniem swoich genów dalej. natomiast sam fakt, że ewolucja
                          doprowadziła do naszego istnienia - jest autentycznie wyjątkowe.
                          • bosman_plama Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 14:59
                            n0e2008 napisał:

                            > prawdopodobnie życie nie ma żadnego sensu, poza celem zaprogramowanym w genach
                            > tj. przekazywaniem swoich genów dalej. natomiast sam fakt, że ewolucja
                            > doprowadziła do naszego istnienia - jest autentycznie wyjątkowe.
                            >

                            A to już mi pachnie jakimś homocentryzmem. Hipoteza, że wcale nie jesteśmy
                            niczym wyjątkowym w skali kosmosu (bądź kosmosów) wcale nie jest niepoważna.
                            Co zaś do sensu zaprogramowanego w genach, Dawkins zawsze wydawał mi się dość
                            upiornie deterministyczny.
                        • bosman_plama Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 14:56
                          reklama-bolek5 napisał:

                          > W gruncie rzeczy religia to też ideologia. Naprawdę nie ma ścisłej granicy
                          > między ideologią a religią. Ludzkość na różne sposoby usiłuje rozwiązać zagadkę
                          > sensu swego istnienia. I nie potrafi. Może nie jest to możliwe. Więc cieszmy si
                          > ę
                          > tym co mamy. Jeśli nie popełniliśmy żadnej zbrodni, mamy prawo do szczęścia!!!

                          Rzeczywiście, granica jest śliska, a jak dowodzą pośmiertne przypadki
                          komunistycznych dygnitarzy, łatwa do przekroczenia. Jednak ideologie starają się
                          zachowywać, lub chociaż udawać racjonalizm, podczas gdy religie opierają się na
                          pierwiastku metafizycznym, irracjonalnym.
              • marriuu Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 10:02
                moralność wytycza sobie samo społeczeństwo. Moralność narzucona przez
                pedofilo-homo-księży niczego dobrego społeczeństwu nie daje. Jest stworzona na
                potrzeby utrzymywania kościelnych bandytów z papiórem z Rzymu na czele. Należy
                więc doskonalić to co mamy i wyzwolić się z pod kościelnej obłudy i urojeń.
                Mariusz
                iwiedza@wp.pl

                tocqueville napisał:

                > Ale jak nie ma wielkiego mzinu to właściwie dlaczego dana moralność ma
                > obowiązywać, a nie inna.
              • n0e2008 Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 10:09
                ostatnie odkrycia w neurobiologii pokazują, że podstawowe pojęcia moralne,
                odróżnianie zła od dobra, jest wytworem ewolucji, cechą która jest
                zaprogramowana w mózgu.

                moralność nie jest wytworem religii.
              • maura4 Re: Myślenie "przez palce katolika" 08.01.09, 10:58
                Tylko dlatego ,że zyjesz w tym społeczeństwie a ono taka moralność
                uważa za dobrą .Jak przeniesiesz sie do mahometan ,Afryki czy
                jakiegos indianskiego plemiania ,które cywilizacji nie zaznalo to
                bedziesz zył w innej ,przynajmniej nieco moralności. W innych
                kulturach moralnym jest zabiajnie neposłusznych córek czy
                żon ,obrzezywanie dziewcząt. U nas nie do przyjecia.
          • indianski Re: Bardzo charakterystyczne hasło 08.01.09, 09:17
            hmm , czy pokolenie RM to inne pokolenie ?
      • maura4 Re: Bardzo charakterystyczne hasło 08.01.09, 10:11
        No jezeli uwazasz ,że cieszenie się zyciem to zabawa do
        upadłego...Naprawde mozna znaleźć w zciu wiele powodów do radowania
        sie i nie jest to związane z rozrywkami a np. z praca ,nauką .No a
        przede wszystkim trzeba wyzbyc sie strachu ,że gdzies ,ktos
        nadprzyrodzony bedzie nas karał za to ,ze w niego nie wierzymy i juz
        zycie bedzie lepsze.
    • kinlej "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bryty... 08.01.09, 09:03
      A jeśli Bóg jest to już nie można cieszyć się życiem? No chyba że przez
      cieszenie sie życiem twórcy reklamy uznają zabijanie, gwałcenie dzieci itp.
      • indianski Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 09:10
        typowo katolickie podejcie do zabawy . Oczywiscie wam sie marzy gwalcenie i
        zabijanie , jedyne co was powtrzymuje to strach przed bogiem
      • maura4 Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 09:35
        Życie w strachu raczej nie pozwala sie cieszyc.
      • zbychu-z-rumi-janowa Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:19
        Były robione badania w USA mające określić związek między ateizmem a deprawacją
        i wynikło z nich że ateiści prezentują znacznie bardziej moralnie
        chrześcijańska postawę niż sami wierzący
        pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm - ateizm a moralność
      • marriuu Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 17:24
        to hasło to skrót myślowy. Jest on jasny dla tych co znają trochę historię.
        Kościół wmawiał i stara się wmawiać dziś maluczkim głupiutkim ludziom, że nie
        ważne są dobra doczesne. Liczy się to co czeka nas w zaświatach. Wymyślił piekło
        i niebo. Do nieba mają dostać się tylko ci co słuchają i wierzą dozgonnie w
        debilizmy, które im kościół podsuwa. To wszystko oczywiście ma na celu to by
        poprzez wyzbycie się dób i uciech tego życia przekazywać te dobra na rzecz
        kościoła, który przecież brzydzi się bogactwami a otacza się nimi bez przerwy.
        Księża to ostatnia kasta wyzyskiwaczy i wielbicieli niewolnictwa. To, że to
        niewolnictwo emocjonalne, umysłowe ie znaczy, że go nie ma. Wierzący w kościół
        (nie ci co wierzą w boga) to niewolnicy.
        Mariusz
        iwiedza@wp.pl
        kinlej napisał:

        > A jeśli Bóg jest to już nie można cieszyć się życiem? No chyba że przez
        > cieszenie sie życiem twórcy reklamy uznają zabijanie, gwałcenie dzieci itp.
    • optykoptymista jeśli! 08.01.09, 09:09
      Jeśli, daj Boże, Boga nie ma, to chwała Bogu!
      Jeśli jednak, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni!
      • adkalin Re: jeśli! 08.01.09, 10:19
        Dobrze powiedziane!

        P.S.
        "Od swego naziemnego personelu, Boże broń.
        L. Janerka
      • aa_6 Re: jeśli! 08.01.09, 12:51
        Widać, jak na dłoni, że to wyobrażenie Boga (czyli nie "boga")
        ukształtował patriarchalny brodaty starzec, dyktator plemienny.
        • optykoptymista Re: jeśli! 08.01.09, 13:07
          Pewnie masz rację. Dla mnie sprawa jest oczywista - Religia jest tworem kulturowym. To człowiek stworzył Bogów a nie na odwrót.
    • p.pacior "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bryty.. 08.01.09, 09:09
      nie rozumiem, jak można cieszyć się życiem jeśli nie ma Boga?
      ja zawsze kiedy oddalam się od Boga automatycznie coraz trudniej
      cieszyć mi się życiem. Natomiast z Bogiem zawsze jestem spokojny.
      Oczywiście dla mnie jak i dla innych wierzących "cieszyć się życiem"
      nie oznacza leżeć sobie w ciepłych krajach na plaży i popijać
      drinka. Dla nas prawdziwa radość życia to również trud pomocy
      bliźniemu czyli prawdziwa miłość, radość z naszych dzieci,
      zrozumienie sensu choroby jeśli się przytrafi. Inaczej mówiąc z
      Bogiem nie trzeba dążyć tego wszystkiego co nazywacie "cieszenie się
      życiem". Z Bogiem wszystko jest radością.
      Ta kampania jest żenująca. Stara się oddalić ludzi od tego co na
      prawde daje prawdziwą radość a skłonić ku sztucznym obietnicom
      szczęścia. Jestem ciekaw czy wszyscy Ci prawdziwie niewierzący
      ludzie SA tacy szczęśliwi w swoim zyciu. Czy przypadkiem nie gonią
      za czymś niedoścignionym i nieprawdziwym?
      Pozdrawiam
      • indianski Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 09:13
        bardzo filozoficzne : ktos kto wierzy cieszy sie z dzieci , ktos kto nie wierzy
        uwaza dzieci za "kare za grzechy" , wierzacy ciesza sie z choroby , niewierzacy
        walcza z nia . Kochany , to nie wiara , to glupota
        • p.pacior Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 09:30
          Ludzie bronią się jak mogą przed faktem istnienia Boga. To
          zrozumiałe, gdyż prawdopodobnie wydaje się Wam, że wiara to same
          nakazy i zakazy. Wymownie ujął to w tej dyskusji jeden z
          forumowiczów tytułując swój post "Ryzyko istnienia Boga jest
          minimalne".
          Tyle, że o jakim ryzyku tu mowa? Owszem fakt, wiara wiąże się z
          pewnymi zasadami, ale są one po to, aby dzięki im człowiek mógł
          osiągnąć prawdziwe szczęście. Nazywamy to uświęcaniem się. Można to
          ująć tak: myślimy, że dla nas jest najważniejsze wszystko to, co
          kreuje obecnie cywilizacja. Myślimy również, ze Bóg nam tego zabroni
          z staniemy się bez tego nieszczęśliwi. Błąd w rozumowaniu polega na
          tym, że stawiamy się ponad Boga i sami próbujemy swoimi metodami
          osiągnąć swoje szczęście a Bóg w tym momencie już nam zaczyna
          przeszkadzać. Należy zatem używać wszelkich dostępnych środków i
          szukać sprzymierzeńców aby obalić „głupie teorie o istnieniu Boga”.
          Tędy juz droga kieruje w stronę iluzji i namiastek szczęścia, które
          oferuje współczesny świat. Nie może być w nim miejsca dla Boga.
          Jakie to smutne...
          • indianski Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 09:44
            fakt to wyjatkowo smutne.
            Czy lenistwo nie jest jednym z siedmiu grzechow glownych ?
            Czy wklepywanie kilkakrotnie tej samej odpowiedzi nie swiadczy o lenistwie ?
            • p.pacior Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 09:55
              Przepisywanie tej samej wiadomości świadczyłoby o głupocie:)

              www.youtube.com/watch?v=Q5dkWOLwJOY
        • bosman_plama Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 11:22
          indianski napisał:

          > bardzo filozoficzne : ktos kto wierzy cieszy sie z dzieci , ktos kto nie wierzy
          > uwaza dzieci za "kare za grzechy" , wierzacy ciesza sie z choroby , niewierzacy
          > walcza z nia . Kochany , to nie wiara , to glupota

          Ale chłopie, ciesz się czym chcesz:). Tylko nie rozumiem jak Bóg ma przeszkadzać
          w tym cieszeniu się życiem? Tobie nie przeszkadza, bo nie wierzysz, mnie nie
          przeszkadza, bo wierzę:). Co za problem?
    • bopin a potem... 08.01.09, 09:17
      A potem się zdziwisz...
      • optykoptymista Re: a potem... 08.01.09, 13:08
        Potem... czyli kiedy?
        • bopin Re: a potem... 20.01.09, 21:03
          optykoptymista napisał:

          > Potem... czyli kiedy?
          Myślisz, że nie ma potem? Że chwila trwa? :-) Myśl, myśl
    • sayitagain Ateistyczne autobusy w Londynie i Barcelonie 08.01.09, 09:18

    • olewus1 Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szwajcar 08.01.09, 09:21
      ski. Skad wiec jestesmy? A kosmitow nie ma.
      • indianski Re: Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szw 08.01.09, 09:25
        jestes potomkiem kaina i abla . Tak mowi twoja wyrocznia
      • brat187 Re: Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szw 08.01.09, 09:27
        ....walczy o "świat bez religijnych przywilejów i dyskryminacji"

        Właśnie to jest to clou lewicy. W zasadzie nic nie przeszkadza nie
        wierzyć sobie, ale oni tą religię chcieliby tak naprawdę zlikwidować
        kościoły zamknąć i narzucić swój najlepszy porządek. Przypadek ZSRR
        potwierdza (kościoły zamknęli, religii zakazali), jak religia tkwi
        głęboko w ludziach, i jest im z jakichś powodów bardzo potrzebna,
        np. jako życiowy drogowskaz.

        O Bogu i szatanie, który chce ulepszać - piękna jest ta niby
        prostacka wypowiedź poniżej:

        www.youtube.com/watch?v=B6ghYzrWfNg
        • indianski Re: Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szw 08.01.09, 09:33
          alez wierzcie sobie w swoich bozkow , walczcie o swoje zycie po smierci ,
          zakladajcie wlosienice i biczujcie sie . To tylko wasz problem
        • giulianov Re: Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szw 08.01.09, 09:48
          brat187 napisał:

          > ....walczy o "świat bez religijnych przywilejów i dyskryminacji"
          >
          > Właśnie to jest to clou lewicy. W zasadzie nic nie przeszkadza nie
          > wierzyć sobie, ale oni tą religię chcieliby tak naprawdę zlikwidować
          > kościoły zamknąć i narzucić swój najlepszy porządek. Przypadek ZSRR
          > potwierdza (kościoły zamknęli, religii zakazali), jak religia tkwi
          > głęboko w ludziach, i jest im z jakichś powodów bardzo potrzebna,
          > np. jako życiowy drogowskaz.
          myślę że chodzi o walkę o świat w którym jest szacunek i miejsce w przestrzeni
          publicznej dla ateizmu. pewnie ta kobieta nie zna realiów Polski gdzie nie dość
          że społeczeństwo nie szanuje i nie toleruje ateistów to jeszcze oni sami są
          zmuszeni do opłacania ze swoich podatków państw prawie-wyznaniowego. pokazuje to
          świetnie zacytowana w artykule wypowiedź gościa z tej organizacji religijnej:
          "Plakaty zmuszają do zastanowienia się nad najważniejszym pytaniem naszego
          życia". otóż nie! te plakaty są skierowane do osób dla których to pytanie nie
          istnieje bo temat sam w sobie nie istnieje
      • resu Każdą teorię naukową można obalić podając lepsze 08.01.09, 09:30
        rozwiązanie. Tym się różni nauka od pseudonauki, jaką jest teologia.
        Wniebowzięcie Matki Boski z tasiemcem, bakteriami pokarmowymi,
        roztoczami i całym zwierzyńcem jest tam już faktem, którego nie
        można podważyć. Podobie jak nieomylność pewnego Benedykta w sprawach
        wiary (czyli wszystkiego), he, he.
      • adkalin Re: Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szw 08.01.09, 10:03
        Dziurawe to są wszelkie religijne doktryny. Teoria ewolucji trzyma się mocno.
        • landaverde Re: Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szw 08.01.09, 14:22
          Tak się składa, że Darwin był człowiekiem głęboko wierzącym.
          Jego teoria nie przeczy istnieniu Stwórcy, pokazuje natomiast
          hipotezę jak dzieło stworzenia mogło się odbywać.
          • 4g63 Re: Ale teoria ewolucji jest dziurawa jak ser szw 09.01.09, 00:59
            nie przeczy również istnieniu latającego potwora spaghetti który stworzył świat
    • eni7.08 Pytanie czy my potrzebujemy Boga żeby czuć 08.01.09, 09:25
      że całe to staranie ma jakiś dalszy głębszy sens, kiedy jesteśmy na łożu śmierci, starzy albo opłakujący umierające dziecko.Wtedy jakaś część nas zawsze chce wierzyć że to jeszcze nie koniec.Ale tak na prawdę do tego Bóg nie jest potrzebny.Wystarczy wiara w nieśmiertelność duszy, reinkarnację czy jakiś inny rodzaj egzystencji abyśmy wiedzieli że to jeszcze nie koniec i że kiedyś tu wrócimy ponownie oglądać wschód słońca.
      Gdybyśmy od jutra przestali dzieciom mówić o bogu to On by zniknął w ciągu 100 lat.
      No chyba żeby znowu wysłał na ratunek swojego syna lub córkę i cała machina ruszyłaby od początku:)
      Więc Czy My potrzebujemy boga czy Bóg potrzebuje nas?
    • resu Zaraz ci odpowie o grzechu pierworodnym etc 08.01.09, 09:25
      Mieli jakieś 1900 lat na zmontowanie doktryny, która ledwo kupy się
      trzyma, ale trwa, co oznacza, że dla nie bardzo drążących ma
      odpowiedzi. Kiedy bywają durne, zasłania je "tajemnica".
      Teodycea nie jest jedynym problemem, z którym tzw teologia (czyli
      pseudonauka) sobie słabo radzi.
    • sayitagain Trochę o haśle i słówku prawdopodobnie 08.01.09, 09:27
      1. To "prawdopodobnie" w haśle zniechęciło wielu ateistów, którzy
      pytali, po co ta asekuracja. Jak wyjaśniali organizatorzy, powód był
      prozaiczny: przepisy prawne dotyczące kampanii reklamowych; chodziło
      o uniknięcie pozwów o obrażanie wierzących. Bez tego "probably"
      kampanii prawdopodobnie by nie było, bo nie wydanoby na nią zgody (a
      nie wierzę, by Brytyjczycy zrobili coś nielegalnie).

      2. To, że hasło jest takie, a nie inne, bierze się po części stąd,
      że akcję wymyślono w konkretnym celu: jako odpowiedź na straszące
      piekłem reklamy religijne. Stąd wezwanie, by się nie martwić i
      cieszyć życiem (zamiast zaprzątać sobie głowę opowieściami o
      wiecznym potępieniem).
    • apf Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 09:30
      Bóg jest raczej ukryty w plastycznej wyobraźni człowieka. W tym świecie przedstawionym, tej wyobraźni uogólnionego człowieka żyje wiele stworów i istot nie z tego świata.

      Bóg jest Kosmitą, bo mieszka w Niebie, także umysły ludzi wierzących są opanowane przez OBCYCH, którzy nimi manipulują, sprawiają, że wierzą w różne niedorzeczności, np. W z Mar Twych Wstanie!
      • p.pacior Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 09:32

        Ludzie bronią się jak mogą przed faktem istnienia Boga. To
        zrozumiałe, gdyż prawdopodobnie wydaje się Wam, że wiara to same
        nakazy i zakazy. Wymownie ujął to w tej dyskusji jeden z
        forumowiczów tytułując swój post "Ryzyko istnienia Boga jest
        minimalne".
        Tyle, że o jakim ryzyku tu mowa? Owszem fakt, wiara wiąże się z
        pewnymi zasadami, ale są one po to, aby dzięki im człowiek mógł
        osiągnąć prawdziwe szczęście. Nazywamy to uświęcaniem się. Można to
        ująć tak: myślimy, że dla nas jest najważniejsze wszystko to, co
        kreuje obecnie cywilizacja. Myślimy również, ze Bóg nam tego zabroni
        z staniemy się bez tego nieszczęśliwi. Błąd w rozumowaniu polega na
        tym, że stawiamy się ponad Boga i sami próbujemy swoimi metodami
        osiągnąć swoje szczęście a Bóg w tym momencie już nam zaczyna
        przeszkadzać. Należy zatem używać wszelkich dostępnych środków i
        szukać sprzymierzeńców aby obalić „głupie teorie o istnieniu Boga”.
        Tędy juz droga kieruje w stronę iluzji i namiastek szczęścia, które
        oferuje współczesny świat. Nie może być w nim miejsca dla Boga.
        Jakie to smutne...
        • indianski Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 09:39
          i tu masz swoj problem . mi tam bog w niczym nie przeszkadza , nie musze sie go
          bac ani nawet lubic.
          Dla was "nie zabijaj" zakaz , za ktorego zlamanie pojdziecie do piekla . Czy
          tylko wiara powstrzymuje cie przed zabijaniem ?
        • maura4 Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 10:21
          Co ty pleciesz ,dlaczego moja metoda na moje szczęscie ma byc
          gorsza od tej jaką usiłuja mi wmówic boscy kaplani ,bo wybacz ale
          sam bóg nigdy moim szczesciem sie nie zinteresowal. Ja pamietam
          jakie szczęscie dawało mi samodzielne rozwiazanie zadania z
          matmy ,czy fizy nad którym biedziłam sie az do bólu głowy. Mnie
          jakos najbardziej cieszy,kiedy uda mi sie rozwiązać problem czy to
          zyciowy czy naukowy. Nigdy nie dały mi szczescia propozycje
          kapłanów - modlitwy.
          • p.pacior Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 11:08
            To, co Ty nazywasz szczęściem to tylko namiastka. Kapłani nie
            próbują niczego nikomu wmawiać. W sumie to czemu w ogóle mieliby to
            robić? Zastanawiałeś się nad tym? Oni wiedzą jak cenne jest dla
            człowieka poznanie prawdy. Bóg jest prawda dającą prawdziwe
            szczęście i tylko z nim można nim się cieszyć. Ty, owszem lubisz
            rozwiązywać zadania z matmy czy z fizy – i bardzo dobrze. To jednak
            z prawdziwym szczęściem, o którym z troską o człowieka głoszą księża
            i ludzie wierzący, nie będzie miało nic wspólnego. Dlaczego? Co się
            stanie, jeśli zachorujesz Ty albo ktoś z Twoje rodziny (czego
            absolutnie Tobie ani nikomu nie życzę)? Czy w chorobie jest sens?
            Czy dla Boga Twoje zdrowie fizyczne w ogóle ma jakieś znaczenie?
            Otóż człowiek wierzący rozumie, że w obliczu choroby czy jakiejś
            innej tragedii, czy w zdrowiu i dostatku tak samo zastosowanie mają
            wszystkie nauki głoszone (niestety potępiane) przez kościół. To
            właśnie jest prawdziwa wolność i radość życia. Którąkolwiek ścieżką
            byś nie szedł zawsze Bóg będzie z Tobą, co nie oznacza, że zawsze
            będziesz zdrowy. Zrozumienie tego to jak otworzyć drzwi nowemu
            życiu. Zapraszam.
            • n0e2008 Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 11:28
              > Kapłani nie
              > próbują niczego nikomu wmawiać. W sumie to czemu w ogóle mieliby to
              > robić?

              ...dla utrzymania dopływu gotówki? póki trzymają 'rząd dusz' kasa płynie....

              > Oni wiedzą jak cenne jest dla
              > człowieka poznanie prawdy.

              wszyscy kapłani? a np abp Paetz? a jego przełożeni, którzy tuszowali wszystko
              przenosząc go do innej diecezji też?

              > Co się
              > stanie, jeśli zachorujesz Ty albo ktoś z Twoje rodziny (czego
              > absolutnie Tobie ani nikomu nie życzę)? Czy w chorobie jest sens?

              a musi mieć sens? to, że człowiek jako istota myśląca poszukuje we wszystkim
              sensu, nie musi znaczyć że wszystko ma jakikolwiek sens.
              tornado zabije 1000 ludzi - jaki to ma sens, powiedz mi?

              > Otóż człowiek wierzący rozumie, że w obliczu choroby czy jakiejś
              > innej tragedii, czy w zdrowiu i dostatku tak samo zastosowanie mają
              > wszystkie nauki głoszone (niestety potępiane) przez kościół.

              rozumiem, że sensem choroby jest sprawdzanie wiary chorującego? a jak w wyniku
              choroby umrze to jak ten test wypada?

              > Którąkolwiek ścieżką
              > byś nie szedł zawsze Bóg będzie z Tobą, co nie oznacza, że zawsze
              > będziesz zdrowy.

              jakiś czas temu przeprowadzono dwa eksperymenty:
              w eksperymencie pierwszym badano jaki ma wpływ modlitwa na poprawę stanu
              chorujących. część chorych miała modlić się za swoje uzdrowienie, część nie. po
              pewnym czasie zbadano obie grupy i okazało się, że faktycznie stan modlących się
              polepszył się, natomiast niemodlących pozostał taki sam. cud? na to pytanie
              odpowiedział drugi eksperyment: grupa chorych została podzielona na dwie części.
              wyszukano też grupę wierzących chętnych, którzy mieli modlić się tylko za
              pierwszą część chorych. za drugą nikt się nie modlił. po pewnym czasie
              przebadano obie grupy. ich stan był identyczny.
              czego to dowodzi? otóż tego, że jeżeli wierzy się, że coś nam pomaga, lub że po
              prostu wierzy się w wyzdrowienie - to się (w większości wypadków, statystycznie
              rzecz biorąc) spełnia.
              bóg nie ma tu nic do rzeczy.
            • maura4 Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 12:20
              Nawet ty usiłujesz mi wmowic ,że to co ja uważam za szczęscie jest
              tylko jego namiastką . Mnie namiastka wystarcza ,jestem szczesliwym
              i radosnym czlowiekiem . Prawdziwe szczęscie jak twierdzisz to
              zakochanie sie w istocie nadrzyrodzonej i sluchanie prawd
              gloszonych ,z troska zresztą przez ich kapłanow. Nie dla mnie.
        • reklama-bolek5 Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 11:09
          Zakazy i nakazy i straszenie bogiem.
          • p.pacior Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 11:21
            reklama-bolek5 napisał:

            > Zakazy i nakazy i straszenie bogiem.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=89476402&a=89480270
          • landaverde Re: Bóg jest kosmitą, bo mieszka w Niebie! 08.01.09, 13:32
            reklama-bolek5 napisał:

            > Zakazy i nakazy i straszenie bogiem.

            "Gdyby Bóg nie istniał to należałoby Go wymyślić"
            - Voltaire
    • profanum_vulgus Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 09:32
      Zawsze śmieszyło mnie to zacietrzewienie ateistów.
      Ateizm to ideologia (wiara) więc ateiści mają
      swojego boga. Tylko większość nie zdaje sobie
      z tego sprawy.
      ___
      "Mała dawka filozofii czyni z człowieka ateistą, duża zwraca go ku religii".
      Francis Bacon
      • indianski Re: Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 09:52
        a potrafisz to rozwinac ? coz to za bog w ktorego my , zacietrzewieni ateisci
        wierzymy ?
        • p.pacior Re: Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 10:10
          Fajnie jak zawsze niewierzący próbują wierzącym
          zarzucać "niewłaściwą postawę chrześcijańską". Oni sami nie maja
          żadnych zasad (poza rzecz jasna tymi, które sami sobie ustanowią).
          Mogą ponadto bać się konsekwencji prawnych i np. nie zabijać itd.
          Nie dopuszczą do siebie wiary myśląc, ze zabije ona w nich możliwość
          bycia wolnym i karze robić rzeczy na które nie będą mieli ochoty.
          Ludzie wierzący widzą to zupełnie inaczej czują się nie tyle wolni
          co prawdziwie wolnie, żyjąc z Bogiem dającym im prawdziwa radość. To
          ziarno w oku niewierzących, którzy muszą im cały czas zarzucać
          słabość ich wiary. Cudują, kombinują, byle tylko zachować status quo
          i usunąć niewygodne ziarno soli z oka. My natomiast nie musimy nic
          nikomu udowadniać, po prostu jesteśmy jacy jesteśmy, kochamy ludzi
          widząc w nich obraz samego Boga. I na pewno nie musimy się miotać
          żeby cokolwiek komukolwiek udowadniać.
          • adkalin Re: Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 10:14
            >kochamy ludzi
            >widząc w nich obraz samego Boga.
            No, z tym to bywa niestety bardzo różnie, ja mam nadzieję, że nikt nie będzie
            mnie tak "kochał".
          • szydlo4 Tys mnie ubawił ta wolnością wierzenia w boga 08.01.09, 11:09
            Przecież ty nie wierzysz w jakiegoś bopga tylko należysz do
            totalitarnej organizacji, której służysz jak pies. Groźne jest to,
            że jak ci każą kogoś zabić to go zabijesz itd. I na tym polega (jak
            histaria kościoła chrześcijańskiego dowodzi - k. Deschner)
            niebezpieczeństwo istnienia takich wierzących w jakiegokolwiek boga
            własnie jak ty.
            • szydlo4 Re: Tyś mnie ubawił tą wolnością wierzenia w boga 08.01.09, 11:16
              Przecież ty nie wierzysz w jakiegoś boga tylko należysz do
              totalitarnej organizacji, której służysz jak pies. Groźne jest to,
              że jak ci każą kogoś zabić to go zabijesz itd. I na tym polega (jak
              historia kościoła chrześcijańskiego dowodzi - Karlheinz Deschner)
              niebezpieczeństwo istnienia takich wierzących w jakiegokolwiek boga
              właśnie jak ty.
              BOJĘ się CIEBIE!
            • p.pacior Re: Tys mnie ubawił ta wolnością wierzenia w boga 08.01.09, 11:19
              Kościół nikogo nie zabija. Moja wiara jest służbą, jeśli już to Bogu
              a nie Kościołowi. To Ty służysz wielkim koncernom, które pompują w
              ciebie artykuły, które musisz nabywać, aby osiągnąć swoje pseudo-
              szczęście wieszając o 2 cale większą plazmę od sąsiada w swoim
              salonie. Jeśli byś musiał to prędzej Ty zabijesz dla tych
              plastikowych cudeniek niż ja w dla boga.
              • szydlo4 Organizacja pod nazwą KK: 1. Okrada podatników 08.01.09, 11:40
                sama nie płacąc podatków i nie podaje do wiadomości swym członkom
                (wierzącym) jakie ma wpływy i jakie rozchody
                2. Nie podaje ile pieniędzy wysyła na utrzymanie Watykanu
                3. Miesza się do polityki i wpływa na preferencje wyborców
                4. Prowadzi w sposób tajny dane osobowe i obsadza stanowiska
                niewybieralne swoimi osobami (tak jak za PRL-u tzw. nomenklatura)
                5. Prowadzi domy pomocy z pomocą pienięzną gmin i nie rozlicza się
                ze swj działalności przed swymi wierzacymi, czyli członkami...
                6. Do historii nie zaglądam, zrobił to Karlheinx Deschner w 10
                tomach swego obszernego działe pt."Kryminalna historia
                chrześcijaństwa" poczytaj to się przerazisz do jakiej organizacji
                należysz
                • landaverde Re: Organizacja pod nazwą KK: 1. Okrada podatnikó 08.01.09, 13:48
                  1. Dziwne - moja parafia drobiazgowo rozlicza się z nami z
                  wszystkich przychodów i rozchodów.
                  2. Na utrzymanie Watykanu moja parafia nie wysyła nic, wysyłóa za to
                  na utrzymanie kilku misji w Afryce.
                  3. Duchowni są obywatelami i mają pełne prawo do wyrażania poglądów.
                  4. Dane osobowe duchowieństwa są ogólnie dostępne, natomiast kościół
                  to nie demokracja - dobór hierarhi odbywa sie na zasadzie kooptacji
                  i system ten doskonale się sprawdza.
                  5. Wygoogluj 'caritas - sprawozdanie finansowe'.
                  6. "Strzeż się człowieka, co się z jednej książki uczył". Zweryfikuj
                  te swoje rewelacje innymi źródłami. Dobór źródeł pozostawiam tobie.
                  • szydlo4 Przyślij mi takie sprawoadanie roczne z dochodów 09.01.09, 00:14
                    i rozchodów waszej parafii. Oczywiście podatków nie płacicie,
                    księzula maja pensje z budżetu gminy czyli wiszą na podatnikach.
            • mobydickzolsztyna Ważna tylko dawna dawna dawna historia? 08.01.09, 11:45
              szydlo4 napisał:
              > Przecież ty nie wierzysz w jakiegoś bopga tylko należysz do
              > totalitarnej organizacji, której służysz jak pies. Groźne jest to,
              > że jak ci każą kogoś zabić to go zabijesz itd. I na tym polega (jak
              > histaria kościoła chrześcijańskiego dowodzi - k. Deschner)


              Jako WSPÓŁCZESNE zagrożenie istotniejsza jest wg ciebie doświadczenie
              "prehistorii" niż NOWEJ historii i dnia dzisiejszego?

              Stosy sprzed setek lat, a nie doły trupów zasypywane spychaczami przez
              Postępowców Dnia Dzisiejszego?
              Wagony opróżniane siekierami i łomami ze zlodowaciałych ciał?
              Te kule w potylice, ta krew rozbryzgana po ścianach piwnic UB i SB.

              Te obecne, przemilczane, masakrowanie Chrześcijan w wielu zakątkach Świata.
              Liberalna prasa wrzeszczy nad ofiarami - pod warunkiem jednak, że nie chodzi o
              Chrześcijan.

              O tym i Ty milczysz, a serdecznie Ci bliskie dramaty prapraprapradziadów?
              • szydlo4 Takie mordy jak opisałeś czynią właśni totalitarne 08.01.09, 11:55
                organizacje. I nigdy nie wiadomo co taka totalitarna organizacja
                zdecyduje. W niej do krańcowych decyzji trzeba tylko kilku
                najwyższych przywódców. Wierni z rozkoszą wykonają zadanie. KK
                inaczej jak inne kościoły świata ma właśnie taką typową totalitarną
                organizację; wszystkiego po niej można się spodziewać. Dlatego się
                boję wierzących. Na to, że zdolny jest do wszystkiego wskazuje jego
                dotychczasowa działalność. Skąd ta moja nutka historyczna. Po
                czynach (dotychczasowych) ich poznacie.
              • n0e2008 Re: Ważna tylko dawna dawna dawna historia? 08.01.09, 12:00
                wydaje mi się czy martyrologią próbujesz udowodnić prawdziwość tez głoszonych
                przez swoich kapłanów?
                fundamentaliści pakistańcy mordują indyjskich hinduistów. czy to znaczy, że
                hinduizm głosi prawdę?
                • mobydickzolsztyna Re: Ważna tylko dawna dawna dawna historia? 08.01.09, 12:08
                  n0e2008 napisał:
                  > wydaje mi się czy martyrologią próbujesz udowodnić
                  > prawdziwość tez głoszonych przez swoich kapłanów?


                  Chyba mam oczy lepsze niż Ty?

                  W olbrzymiej większości powyższych komentarzy, to właśnie "propagandziści
                  lewicy" do upojenia płaczą nad ofiarami sprzed wielu, wielu wieków, zamiast nad
                  ofiarami swych lewicowych Ojców.

                  Więc pozwól mi łaskawie na smutek wobec WCZORAJ, DZISIAJ i JUTRO mordowanych

                  Chyba "BLIŻSZA koszula ciału"?
                  • n0e2008 Re: Ważna tylko dawna dawna dawna historia? 08.01.09, 12:19
                    a płacz nad kim ci się podoba.

                    zwyczajowo każdy płacze na pogrzebie kogoś kto jest mu bliski. tobie są bliscy
                    zamordowani przez lewaków, im bliscy zamordowani przez inkwizycję. tyle.

                    aha, i nie każdy ateista jest lewakiem.
          • reklama-bolek5 Re: Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 11:15
            Wierzący mają zasady które też sami sobie ustanowili. Pięknie brzmią, ale każdy widzi ile jest niesprawiedliwości i zła w naszym tak katolickim kraju. Czy to dzieło garstki ateistów???
          • trojkat.basowy Re: Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 13:11
            To po co się tak miotasz? I co chcesz przez to udowodnić?
      • reklama-bolek5 Re: Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 11:05
        Ateizm nie jest religią. W końcu nie chodzi o to czy w ogóle istnieje jakiś Bóg, bo to jest nie do udowodnienia, a jeśli nawet istnieje, to może absolutnie nie odpowiadać najfantastyczniejszym wyobrażeniom o nim. Chodzi o to czy ktoś się nami opiekuje, nagradza, doświadcza i oferuje następne życie, jakie by ono nie było. W to nie wierzą ateiści.
      • wa_ga1 Re: Wierzą, że w nic nie wierzą. 08.01.09, 17:20
        profanum_vulgus napisał:

        > Zawsze śmieszyło mnie to zacietrzewienie ateistów.
        > Ateizm to ideologia (wiara) więc ateiści mają
        > swojego boga. Tylko większość nie zdaje sobie
        > z tego sprawy.
        > ___
        > "Mała dawka filozofii czyni z człowieka ateistą, duża zwraca go ku
        religii".
        > Francis Bacon _ A mnie śmieszą ludziska powierzający swe sekrety
        gipsowym figurkom !Jest jeszcze wiele innych śmiesznych sytuacji w
        tzw. domach bożych!
    • korpulencja "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bryty... 08.01.09, 10:08
      oczywiście, że nie ma. Duchów nie ma
      • farafina Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 10:15
        w Polsce aby odeprzec religijna inwigilacje katolicka trzeba by
        zbierac takie pieniadze co miesiac:)
        klerycy od przedszkoli, w szkolach, krzyze pozawieszane w instytucjach
        publicznych, na kazdej uroczystosci panstwowej obowiazkowo kleryk;
        nawet w wyborczej dodatek o cudach papieza,sic!
        à propos polski to ateista dobrze sie czuje dopiero jak z niej
        wyemigruje:)
        amen
    • szydlo4 Papiez Benadykt XVI w Auschwitz: "A gdzie wtedy 08.01.09, 10:59
      był Bóg". Miało jednak dobrze znane chłopisko wątpliwości. I
      słusznie.
      • marcowsky Re: Papiez Benadykt XVI w Auschwitz: "A gdzie wte 08.01.09, 11:09
        szydlo4 napisał:

        > był Bóg". Miało jednak dobrze znane chłopisko wątpliwości. I
        > słusznie.

        Po Auschwitz mamy pewnosc ze Pan Bog ziemianami sie nie przejmuje co dowiodl
        brakiem zainteresowania nad swoim ludem wybranym palonym milionami w piecach.
        • mobydickzolsztyna Re: Papiez Benadykt XVI w Auschwitz: "A gdzie wte 08.01.09, 11:16
          marcowsky napisał:
          > Po Auschwitz mamy pewnosc ze Pan Bog ziemianami sie nie przejmuje co dowiodl
          > brakiem zainteresowania nad swoim ludem wybranym palonym milionami w piecach.

          A nie WCZEŚNIEJ tego "dowiódł" swą "obojętnością" wobec Syna konającego w
          męczarniach na Krzyżu?
    • marcowsky Przekonamy sie po śmierci czy ktoś tam rzadzi. 08.01.09, 11:04
      Innej metody nie ma... ale jestem mądry!
    • mobydickzolsztyna Kryzysu RACZEJ nie będzie! 08.01.09, 11:09
      Kryzysu RACZEJ nie będzie!
      Inwestuj w akcje!
    • pancwynar Jak zwykle 'milyjon' opinii... ot, problem 08.01.09, 11:28
      można się było spodziwać...
      pod informacjami gospodarczymi kilkanaście wpisów;
      czym informacja wymaga więcej wiedzy od odbiorcy tym mniej postów;
      za to pod byle newsem dot. mało istotnego problemu gorąca
      dyskusja 'o wyższości rosołu nad pomidorową';
      o! ilu tu mądrych, filozoficznych wniosków... z pewnością nasze
      życie będzie lepsze gdy się zastosuje owe spostrzeżenia na codzień..
      kurna, widać, że jesteśmy już wysoko rozwiniętym społeczeństwem
      skoro takie dysputy nas rozpalają...
      jest bóg (Bóg?) - nie ma... dylemat sezonu...
      • n0e2008 Re: Jak zwykle 'milyjon' opinii... ot, problem 08.01.09, 11:37
        > jest bóg (Bóg?) - nie ma... dylemat sezonu...

        sezonu trwającego tysiące lat....
        • stendahl Credo Niewierzącego ! 08.01.09, 11:59
          Wierzę w Nicość Wszystkowytwarzającą, ukazującą się w niebie i na
          ziemi.
          I w Człowieka Rozumnego, jej jedynego Króla i Pana,
          który się począł przez Ewolucję Bakterii1 i Małpy.
          Zrodzony ze Świętej Materii,
          został pogrzebany w ciemnościach Średniowiecza.
          Był prześladowany, zabijany, poniżany,
          pogrążony w nędzy
          wynalazł Naukę,
          i wstąpił w Erę Demokracji i Inteligencji.
          I stamtąd przyjdzie założyć na świecie Raj Ziemski.
          Wierzę w Wolną Myśl,
          w Cywilizację Maszyny,
          w Ogólnoludzkie Braterstwo,
          w Nieistnienie grzechu,
          w Nieuchronność Postępu,
          w Rozkład Ciała
          i w Komfortowe Życie.
          Amen.


          Leonardo Castellani
          • n0e2008 Re: Credo Niewierzącego ! 08.01.09, 12:06
            twierdzenie, że ateizm to wiara jest tak samo prawdziwe jak twierdzenie, że
            łysina to kolor włosów.

            nie wierzę w istnienie krasnoludków - więc wyznaję ich religię co?
            • landaverde Re: Credo Niewierzącego ! 08.01.09, 16:21
              n0e2008 napisał:

              > twierdzenie, że ateizm to wiara jest tak samo prawdziwe jak
              > twierdzenie, że łysina to kolor włosów.

              Ateizm to wiara w nieistnienie Boga, bo jak sam zauważyłeś "nie da
              się zaprzeczyć istnieniu boga".

              > nie wierzę w istnienie krasnoludków - więc wyznaję ich religię co?
              Nie ich, tylko swoją.
    • landaverde "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bryty.. 08.01.09, 12:02
      To "raczej" jakby wszystko zmienia, nieprawdaż? Wyszła z tego
      świetna kampania na rzecz wiary w Boga. Cóż - opatrzność czuwa. ;-)

      A swoją drogą - ciekawe czy ci wszyscy wpłacający nie zażądają teraz
      zwrotu swoich pieniędzy? No chyba, że wszystko było po cichu
      finansowane przez stowarzyszenia religijne, być może to one
      zasugerowały tej kobiecie treść hasła?
      • n0e2008 Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:08
        wyraźnie nie zrozumiałaś tego sloganu. nie da się zaprzeczyć istnieniu boga (tak
        jak i potwierdzić), więc stwierdzenie 'boga napewno nie ma' byłoby nieprawdziwe.
        znaczy ono tyle, że wszystko (przede wszystkim nauka) wskazuje, że nic powyżej
        nie ma. i tyle.
        • landaverde Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:34
          n0e2008 napisał:

          > nie da się zaprzeczyć istnieniu boga (tak jak i potwierdzić), więc
          > stwierdzenie 'boga napewno nie ma' byłoby nieprawdziwe

          Święta racja! ;-)

          > wszystko (przede wszystkim nauka) wskazuje, że nic powyżej nie ma

          Wszystko (przede wszystkim nauka) wskazuje na istnienie Stwórcy.

          Nauka, czyli nasze poznanie Świata, zbliża człowieka do poznania
          Stwórcy. Taki np. przewodniczacy Human Genome Project się wziął i
          nawrócił.
          • adkalin Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:44
            >Taki np. przewodniczacy Human Genome Project się wziął i
            >nawrócił.
            Naukowcy też czasami błądzą.
            • landaverde Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:47
              Na szczęście, jak widać, nie wszyscy. ;-)

              Twierdzenie że Boga nie ma to arogancja wynikająca z ignorancji.
              • adkalin Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:57
                Jak zatem nazwać twierdzenie, że Bóg jest, skoro nic nigdy nie wskazywało i nie
                wskazuje na jego istnienie?
                • landaverde Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 13:03
                  adkalin napisał:

                  > Jak zatem nazwać twierdzenie, że Bóg jest, skoro nic nigdy nie
                  > wskazywało i nie wskazuje na jego istnienie?

                  Wiarą.

                  Tyle, że jak juz uptrzednio napisałem, wszystko (przede wszystkim
                  nauka) wskazuje na istnienie Stwórcy.
                  • adkalin Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 13:41
                    > Tyle, że jak juz uptrzednio napisałem, wszystko (przede wszystkim
                    > nauka) wskazuje na istnienie Stwórcy.
                    Jakieś przykłady?
                    • landaverde Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 14:07
                      Jeden przykład już podałem, jak znasz angielski to poczytaj:
                      www.cnn.com/2007/US/04/03/collins.commentary/index.html
                      Wielu naukowców dochodzi do konkluzji, że to co badają i odkrywają
                      jest zbyt genialne, precyzyjne i logiczne by mogło powstać w drodze
                      przypadku. Zaś prawdopodobieństwo wystąpienia całej serii przypadków
                      niezbędnych do powstania życia i istot myslących jest nieskończenie
                      bliskie zeru.
                      • zbychusocjolog Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 17:12
                        > przypadku. Zaś prawdopodobieństwo wystąpienia całej serii
                        przypadków
                        > niezbędnych do powstania życia i istot myslących jest
                        nieskończenie
                        > bliskie zeru.

                        A co Bóg ma niby wyjaśniac. Przecież wciąż trzeba by wyjaśnić to jak
                        powstał Bóg. Czyli przechodzisz szczebel wyżej i zostajesz z tym
                        samym pytaniem. Brzytwa Okhama każe nam w takiej sytuacji nie
                        komplikować, vide Boga z rozważań wykreślić bo nie upraszcza.
                        • landaverde Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 18:34
                          zbychusocjolog napisał:
                          > A co Bóg ma niby wyjaśniac. Przecież wciąż trzeba by wyjaśnić to
                          > jak powstał Bóg. Czyli przechodzisz szczebel wyżej i zostajesz z
                          > tym samym pytaniem. Brzytwa Okhama każe nam w takiej sytuacji nie
                          > komplikować, vide Boga z rozważań wykreślić bo nie upraszcza.

                          Akurat na tym tym poziomie brzytwy Ockhama zastosować nie możesz, bo
                          nie pozostaje ci nic co by to pytanie wyjaśniało.
                          • zbychusocjolog Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 19:15
                            landaverde napisał:

                            > Akurat na tym tym poziomie brzytwy Ockhama zastosować nie możesz,
                            bo
                            > nie pozostaje ci nic co by to pytanie wyjaśniało.

                            Chyba sobie coś wkręcasz. Tłumaczysz istnienie skomplikowanego
                            świata istnieniem Stwórcy, a następnie przechodzisz do porządku
                            dziennego nad potrzebą wyjaśnienia istnienia Stwórcy.
                            Dla mnie to zawsze był największy intelektualny zarzut wobec
                            koncepcji Boga, czyli, że nic nie wyjaśnia tylko przesuwa pytanie o
                            szczebel wyżej.
                            • landaverde Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 20:29
                              Masz jak najbardziej rację, że pozostaje pytanie o pochodzenie
                              Stwórcy, tym niemniej nie możesz go usunąć z teorii pochodzenia
                              Świat, bo zgodnie z zasadą Ockhama teorie należy upraszczać, ale nie
                              do poziomu gdzie nie pozostaje już żadna odpowiedź na postawione
                              pytanie.

                              Nawiasem mówiąc teologia odpowiada na pytanie o pochodzenie Stwórcy
                              w ten sposób, że jest On istnieniem uniwersalnym - On po prostu
                              jest. Czyż nie spełnia to brzytwy Ockhama?
                              • trojkat.basowy Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 21:11
                                landaverde napisał:
                                > Nawiasem mówiąc teologia odpowiada na pytanie o pochodzenie
                                Stwórcy
                                > w ten sposób, że jest On istnieniem uniwersalnym - On po prostu
                                > jest. Czyż nie spełnia to brzytwy Ockhama?

                                Jasne, że nie. Wszechświat materialny - to on jest po prostu. Bóg
                                zaś - to tylko fikcyjna narośl, którą brzytwa Ockhama gładko ścina.
                                • landaverde Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 21:58
                                  Nie wiesz nawet o czym piszesz i wydaje ci się, że tą metaforą coś
                                  rozwiązujesz?

                                  Pytanie brzmiało skąd się wzięło życie i istoty inteligentne skoro
                                  ich przypadkowe powstanie jest praktycznie niemożliwe.
                                  • trojkat.basowy Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 22:07
                                    landaverde napisał:

                                    > Nie wiesz nawet o czym piszesz i wydaje ci się, że tą metaforą coś
                                    > rozwiązujesz?
                                    >
                                    > Pytanie brzmiało skąd się wzięło życie i istoty inteligentne skoro
                                    > ich przypadkowe powstanie jest praktycznie niemożliwe.

                                    Nie bulwersuj się, do metafory nawiązałem, bo powyżej była używana.
                                    Ale biochemii to ty dawno nie czytałeś...
                                  • trolejbusowy_batyskaf Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 08.01.09, 22:30
                                    landaverde napisał:

                                    > Pytanie brzmiało skąd się wzięło życie i istoty inteligentne skoro
                                    > ich przypadkowe powstanie jest praktycznie niemożliwe.

                                    Teza w pytaniu, niestety. Najprostszy sposób argumentacji, dobry na lekcjach
                                    katechezy w podstawówce.

                                    Ale wyobraźmy sobie, eksperyment myślowy zróbmy, że jednak istoty inteligentne
                                    mogą powstać przypadkowo. Jeśli powstaną zupełnie przypadkowo, bo przypominam że
                                    w moim eksperymencie myślowym jest to możliwe, to przypuszczam że niektóre z
                                    nich, zupełnie jak Landaverde, będą usilnie wierzyły w istnienie Boga. Na
                                    przekór obiektywnej rzeczywistości mojego eksperymentu myślowego.

                                    Bo przecież ktoś tak ważny jak one nie mógł powstać bez powodu.
                              • zbychusocjolog Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 09.01.09, 00:39
                                landaverde napisał:

                                > Masz jak najbardziej rację, że pozostaje pytanie o pochodzenie
                                > Stwórcy,

                                Otóż oto mi chodzi. Bo raz, że proces tworzenia ludzi i świata przez
                                Boga jest mało przekonywujący, delikatnie mówiąc, a dwa pochodzenie
                                samego Boga pozostaje niewyjaśnione. Dlatego to podejście nie
                                oferuje nic poznawczo, a Bóg wydaje się być figurą retoryczną bo nic
                                nie wyjaśnia lepiej, a często gorzej nic konkurencyjne teorie, a i
                                sam pozostaje niewyjaśniony.

                                > Świat, bo zgodnie z zasadą Ockhama teorie należy upraszczać, ale
                                nie
                                > do poziomu gdzie nie pozostaje już żadna odpowiedź na postawione
                                > pytanie.

                                jak rozumiem chodzi ci o to, że bez Boga nie dysponujemy żadnym
                                wyjaśnieniem powstania świata. Otóż Bóg nie jest żadnym wyjaśnieniem
                                powstania świata, bo przesuwa moment wymagający wyjaśnienia z
                                powstania świata na moment powstanie Boga. Zgadzam się za to, że nie
                                mamy udowodnionej teorii dotyczącej tego skąd się wszystko wzięło.
                                Ale dysponujemy przekonywującą teorią ewolucji życia, od momentu
                                jego powstania do chwili obecnej.

                      • elve Re: Darwin tez był osobą wierzącą. ;-) 09.01.09, 01:25
                        ewolucja niewiele ma wspólnego z przypadkowością. ci, którzy mieszają te dwa
                        pojęcia po prostu nie rozumieją, czym jest ewolucja.
    • jozeko "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bryty... 08.01.09, 12:06
      jezeli ateisci mowia, ze Boga "raczej" albo "prawdopodobnie nie ma"
      to znaczy tylko tyle, ze sami sa niepweni tego - jestem wierzacy i
      dziekuje niniejszym za reklame Boga brytyjskim podrabianym ateistom
      • n0e2008 Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:09
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=89476402&a=89489211
        • mobydickzolsztyna Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 12:23
          n0e2008 napisał:
          "celibat jest dewiacją! nie występuje w przyrodzie! zakazać dewiantom w
          sukienkach nauczania naszych dzieci!"


          WASZE dzieci?
          Przecież z demonstracji ulicznych i publicystyki widać, ze jednoznacznie się
          przestawiacie na pedałowanie.
          Więc SKĄD dzieci?

          A nawet i nas nikt nie ZMUSZA do nauk nie-obowiązkowych NASZYCH dzieci.
      • zephyrus Re: "Boga raczej nie ma" - niecodzienna akcja bry 08.01.09, 16:43
        Wierzący może jesteś, ale nie ucz może ateistów jakie powinni mieć poglądy, tylko się dokształć:
        pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
        to jest tzw. słaby ateizm.
        Intelignenty człowiek nie będzie twierdził z całą pewnością że czegoś nie ma, jeśli nie ma na to dowodów, większość ateistów wskazuje że istnienie boga (w szczególności w takiej formie w jakiej przedstawiają go religie) jest niezmiernie mało prawdopodobne. Stąd hasło "raczej". W wygłaszaniu kategorycznych stwierdzeń specjalizują się raczej fanatycy religijni.
        • trojkat.basowy Wierzący nie wiedzą, w co wierzą 08.01.09, 19:43
          zephyrus napisał:
          > Intelignenty człowiek nie będzie twierdził z całą pewnością że
          czegoś nie ma, j
          > eśli nie ma na to dowodów, większość ateistów wskazuje że
          istnienie boga (w szc
          > zególności w takiej formie w jakiej przedstawiają go religie) jest
          niezmiernie
          > mało prawdopodobne. Stąd hasło "raczej". W wygłaszaniu
          kategorycznych stwierdze
          > ń specjalizują się raczej fanatycy religijni.

          Przesada. Kwadratowe koła nie istnieją, to można twierdzić z całą
          pewnością i odpowiedzialnością bez dłuższego namysłu. Z Bogiem
          natomiast jest taki kłopot, że nie wiadomo właściwie, co to takiego.
          No i jak w takim razie stanowczo przeczyć, że Bóg nie istnieje? Nie
          istnieje - co mianowicie? Ateista może tylko, wsłuchując się w
          niejasne oświadczenia wierzących, zakładać taką a taką koncepcję
          Boga, i dopiero na tak doraźnie ułożonym gruncie argumentować za
          swoim (zresztą może to robić całkiem zasadnie). No ale wierzący na
          to powie: słuchaj, ten twój Bóg, o którym mówisz, pewnie nie
          istnieje, ale mój jest inny! I masz babo placek.
          • mockturtle Kwadratowe koła, Bóg i Yeti 08.01.09, 23:39
            Kwadratowe koło to pojęcie abstrakcyjne, stworzone przez nas, i
            logika wskazuje, że jako pojęcie jest wewnętrznie sprzeczne. Sprawa
            z natury rzeczy nie jest tak prosta i oczywista w przypadku obiektów
            materialnych (lub nie). Nie jest tak prosto stwierdzić
            jednoznacznie, czy Yeti istnieje czy nie. Moja lewa skarpetka to byt
            namacalny, ale czy rzeczywiście mogę być taki pewny, że tam jest?
            Może za wiele lat, gdy umrę, obudzę się wśród jakiś dziwnych
            stworów, króte się będą dopytywać: "no i jak było, opowiadaj, warto
            palić tę trawę?" i okarze się, że ani Boga nie było, ani tym
            bardziej skarpetki. A swoją drogą, elementarna logika wskazuje, że
            zaprzeczeniem zdania "Wierzę, że Bóg jest" jest "Nie wierzę że Bóg
            jest", a nie "Wierzę, że Boga nie ma". I stąd There's Probably NO
            GOD. A trójkąt basowy też bardzo ciekawie pisał o placku baby, thnx.
    • guru133 Brytyjczycy otrząsają się z teologicznego terroru. 08.01.09, 12:19
      Kiedy Polska?
      • adkalin Re: Brytyjczycy otrząsają się z teologicznego ter 08.01.09, 12:47
        Jeszcze niestety długo, długo nie.
    • jerjar Subiektywnie raczej bywa 08.01.09, 12:23
      Raczej nie ma obiektywnie, ale subiektywnie raczej bywa.
      Brrr... jakoś zimno bez niego i życie tak nie cieszy.
    • rorio2 Zakład Pascala 08.01.09, 12:43
      Bóg raczej jest ciesz się życiem z perspektywą zbawienia:)
      • krawiec6661 Re: Zakład Pascala 08.01.09, 15:18
        "Zakład Pascala" nie ma moim zdaniem większego sensu, bo jeśli Bóg istnieje, to
        raczej nie zależy mu aby wierzono w niego "na wszelki wypadek". Albo zalezy mu
        na szczerej wierze, albo ma to gdzieś ogólnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka