Dodaj do ulubionych

Doktor G. - ordynator z władzą absolutną

    • ewamaria111 Doktor G. - ordynator z władzą absolutną 27.01.09, 20:27
      Bardzo współczuję doktorowi Garlickiemu, że musi przechodzić przez
      ten koszmar. Jeśli personel oddziału nie mógł się z nim porozumieć,
      należało zwrócić się z tym problemem oficjalnie i drogą służbową do
      dyrekcji szpilata. Nie do ABW! Doktora Garlickiego oskarżono o
      ciężkie przestępstwa. Jak widać bezpodstawnie. Uwięziono, odsunięto
      od leczenia pacjentów i zniesławiono. Obawiam się też, że zrujnowano
      jemu i jego bliskim zdrowie.
    • mindflayer fajtłapa 27.01.09, 22:43
      Dr G. był rzemieślnikiem, dobrym, ale nie zasługuje na miano gwiazdy operatywy.
      Od lokalnych transplantologów słyszałem niezbyt chwalebne opinie o jego wiedzy i
      umiejętnościach. Był zadufany w sobie, nie potrafił słuchać.
      Przede wszystkim nie nadawał się na szefa, bo nie zrozumiał, że wymagający szef
      nie oznacza socjopaty poniżającego podwładnych i żeby wymagać od innych to
      trzeba też od siebie. Nie chciałbym być operowany przez niego, bo nie mam
      zaufania do wariatów zwłaszcza usiłujących przy stole udowodnić że są najlepsi
      na świecie.
    • komarowo w cywilizowanych państwach istnieją różne miary 28.01.09, 00:30
      Jakości pracy ordynatorów czy szefów. Poza publikacjami i wynikami leczenia
      bardzo ważne jest kształcenie młodszych lekarzy, których jest się przełożonym.
      Pytanie do zwolenników feudalno-azjatycko-wzjatkowego systemu 'służby zdrowia',
      obowiązującego w Polszy po 50 latach upodlenia wolnych zawodów przez Kraj Rad.
      Dlaczego po odejściu tego psychopatycznego łapówkarza nikt nie był w stanie go
      zastąpić?
      a. Bo żaden z głupich konowałów nie był się w stanie nauczyć choć Garlicki ich w
      pocie czoła uczył dniami i nocami (pewnie byli z PISu)
      b. Bo Garlicki (pewnie z PO) to geniusz nożyczek, jedyny, który umie ciąć i szyć
      c. Bo Garlicki miał żywotny interes w tym, żeby trzymać wszystkich na poziomie
      rozwoju niezagrażającym jego wzjatkom.

      Pytanie bonus: Ilu pracowników oddziału transplantologii w Niemczech/UK/USA jest
      w stanie samodzielnie operować gdy profesor się przewróci/odejdzie/idzie na
      urlop/zmienia pracę?
      a. Nikt - jak u Garlickiego
      b. Istnieje zespół niezależnych fachowców.
      • j-50 Re: Odpowiadam zatem 28.01.09, 02:13
        W części pierwszej - c
        W części drugiej - b
        Mogłeś to jednak napisać lepiej, aby niekumaci zrozumieli.
      • j-50 Re: To jest potrzebne... 28.01.09, 02:21
        Znasz tę piosenkę? To jest potrzebne, to jest potrzebne! Wszyscy to
        wiedzą - ale każdy chciałby wiele razy!
        Oczywiście wziątkę! Taką koperciuchnę, w której jest tylko "historia
        choroby".
        Za komucha szedł taki kawał. Przychodzi facet do lekarza i pokazuje
        mu chorego wacka. Kładzie na biurku 50 zł (wtedy było zielone). A
        lekarz na to: "Przyjdź pan jak się zaczerwieni!". W czerwonym
        kolorze był wtedy banknot 100 zł.
    • komarowo Ziobro, co by o nim nie mówić 28.01.09, 00:33
      Idąc w stronę próby udowodnienia zabójstwa okazał się przerażającym amatorem.
      Garlicki (jak minimum 90% ordynatorów w tym postbolszewickim garjdole) poszedłby
      na dno na podstawie kulturalnej kontroli Urzędu Skarbowego. Ci, w białych
      rękawiczkach, bez medialnej histerii, rozliczyliby go z każdej podróbki
      długopisu i przestałby istnieć.
      Do tego rozprawa o mobbing i łapówkarzyna cieniutko by piszczał.

      No ale Ziobro zamiast na to wpaść, wolał klepać pochwalne panegiryki w radyju i
      nabijać sobie głosy Polski C.
      • blanzeflor Re: Ziobro, co by o nim nie mówić 28.01.09, 00:48
        a ty chyba jestes z Polski D...
    • j-50 Sprawa pana G. przerasta proków i sędziów 28.01.09, 01:33
      Najpierw bowiem powinniśmy mieć naprawdę kumatych w tym temacie
      proków, a już w szczególności sędziów i ekspertów. To jest bowiem
      typowa sprawa środowiskowa. Dotycząca środowiska pracy ludzi dobrze
      wykształconych. Opłacanych z budżetu podatnika.
      Gniazdka tam sobie wiją różne szwance. Poza cieniasami są tam także
      kumaci sabotażyści, do których zaliczam pana G. W interesie pacjenta
      leży to, aby wyzdrowiał. I jego zupełnie ta afera nie interesuje -
      jeżeli pan G. był dobrym lekarzem. Jednak pan G. poza tym, że był
      lekarzem - był także szefem lekarzy. Od jego działań wiele zależało,
      czy będzie tylko jeden dobry G., czy wielu innych dobrych w
      leczeniu. Czy ja mam wam tłumaczyć jak krowie na miedzy, że w
      interesie pana G. było to, aby nikogo innego dobrego nie było?
      Niech zatem każden pacjent się teraz zastanowi. Czy zamierza dawać
      koperty, bo jest tylko jeden dobry, czy lepiej aby było wielu
      dobrych bez konieczności dawania kopert? Ja ten system doskonale
      znam już od kilku dziesiątków lat! Pan G. jest dla mnie zwykłym
      żłobem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka