Dodaj do ulubionych

Do przodu na wstecznym

    • mamula66 To wszystko szmal i idiotyzm 27.03.09, 13:46
      To wszystko idiotyzm. Czlowiek w Warszawie obalil egzamin bo nie
      wiedzial gdzie pod maska jest zbiornik plynu hamulcowego

      W USA prawo jazdy dostaje sie w pol godziny: test komputerowy gdzie
      tzreba odpowiedziec na 30 pytan i krotka jazda z policjantem. Nikt
      nie mierzy calowka jak daleko od krawaznika sie zaparkowalo czy
      testuje podobne idiotyzmy. Sprawdza sie czy kandydat umie prowadzic
      samochod. Nie ma wymagan zadnych kursow, ani "jazd z instruktorem".
      Kazdy moze uczyc jezdzic swojego czlonka rodziny, pod warunkiem ze
      odpowiednio oznakuje samochod. A i to wymaganie obowiazuje tylko w
      niektorych stanach

      Oczywiscie, szkoly sa, ale dla chetnych tylko.

      W Polsce zorganziowano "przemysl" sciagajacy pieniadze z obywateli.
      I owo sciaganie jest jedynym celem owego przemyslu. I mimo tych
      szkolen, kursow, wymagan i tak mamy wiecej smiertelnych wypadkow na
      glowe niz USA
      • jedi_pl Re: To wszystko szmal i idiotyzm 20.04.09, 16:26
        No skoro nie wie, jak obslugiwac samochod, to sie nie dziwie, ze oblali...

        A tak chwalisz te nieszczesne Stany... Byles/las? Ja spedzilem tam miesiac i mam
        dosc tych tlukow w ich wielkich samochodach.
        Ograniczenia predkosci do tempa zolwiego, po 5 pasow w jedna strone, a jak spadl
        deszczyk (bylem w Kaliforni) to idioci nie wiedzieli, co sie dzieje i zwalniali
        o 50% (jechali 20MPH).
        Dla mnie, po kursie w Polsce, jazda w Stanach byla banalnie prosta. Jedyne, do
        czego sie trzeba bylo przyzwyczaic to skrzyzowania z 4ma znakami "Stop" i
        zasada, kto pierwszy przyjechal, pierwszy rusza. No i do opisowych znakow, bo
        oni wszystko tam maja napisane (normalnych znakow niet).
    • wilczek1968 Ofiary są przy 100km/h a nie 20km/h. Uczą bzdur. 27.03.09, 13:48
      Kursy uczą bzdur, pomijają umiejętności podstawowe. Codziennie jadę ul.
      Elektoralną w Warszawie za kursantami poruszającymi się z prędkością 20km/h,
      sznureczkiem jeden za drugim.
      Przy prędkości 20km/h nikt sobie (i innym) krzywdy nie zrobi. Przy parkowaniu
      czy cofaniu też nie. To po co tego uczyć, z tego egzaminować. Bat w postaci
      strat finansowych jest wystarczającym bodźcem, by kierowca się tego nauczył sam.
      Krzywdę można zrobić jadąc 80-100km/h, drogą poza miastem, gdy na reakcję jest
      mało czasu, widoczność słaba zwłaszcza po zmroku (bo nie ma latarni), o poślizg
      łatwo a skutki błędu są opłakane. Tu potrzebne są umiejętności, wyobraźnia,
      wyczucie samochodu, prawidłowa ocena warunków na drodze. Tego żadne kursy nie
      uczą, a egzaminy nie sprawdzają... to dlatego jest tyle ofiar.
      Dajmy spokój z tym parkowaniem i cofaniem. I dolewaniem płynu do spryskiwacza.
    • shroeder1970 Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:52
      W ogóle system nauki i egzaminowania jest idiotyczny. Z kwestii opanowania jednego koła, jednej wajchy i trzech pedałów oraz dodatkowo kilku włączników robi się sztukę na miarę doktoratu, za niemal takie same pieniądze. To jest dopiero robienie frajerów ze zwykłych ludzi. Ostatecznie do ruchu na drodze i tak zostaną dopuszczeni prędzej czy później wszyscy idioci, więc może zamiast durnych testów i oblewania na bzdurach nauczyć ludzi MYŚLENIA i PRZEWIDYWANIA za kierownicą?
      • marimax Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:57
        Masz racje kolego , mentalnosc idiotow - to jest cecha wiekszosci
        Polskich kierowcow.
        U nas w Ameryce jezdzi troche wiecej samochodow, na zaden kurs nie
        potrzeba chodzic, uczyc moze cie sasiad, idziesz zdajesz egzamin,
        placisz $25 i masz prawo jazdy.(Teraz moze kilka dolarow wiecej ale
        dalej jest to smieszna cena)
        W Polsce wszystko musi byc skomplikowane i drogie.
        • jedi_pl Re: Do przodu na wstecznym 20.04.09, 16:31
          Taaa... "u nas w ameryce"... A jak u was w Ameryce spadnie deszcz, to panika, bo
          nikt w deszczu jezdzic nie uczyl (w Kalifornii tak jest)...
      • zigzaur Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 14:07
        A gdyby tak nauka jazdy była prowadzona w normalnej ogólnokształcącej szkole
        średniej, zamiast np. religii czy omawiania poezji? Rok szkolny to około 32
        efektywnych lekcji raz w tygodniu. Chyba wystarczy?
        • shroeder1970 Re: Do przodu na wstecznym 26.05.09, 21:56
          Świetny pomysł. I ocali więcej ludzi przez jeden rok nauki, niż durna religia przez cały cykl nauczania.
    • stary_wyjadacz_parkietu Najlepiej zwiększyć wymagania na kursie i examie 27.03.09, 14:04
      Zwłaszcza wobec kobiet. I od razu przyniesie to efekt
      • zigzaur Re: Najlepiej zwiększyć wymagania na kursie i ex 27.03.09, 14:08
        Jeszcze lepiej:

        Szkolenie i egzaminy przeprowadzać na starych rzęchach. Kursant powinien
        poradzić sobie z awarią.
        • bestia99 Re: Najlepiej zwiększyć wymagania na kursie i ex 27.03.09, 15:09
          Najlepiej kazać mu rozkręcić samochód na części a potem z powrotem
          go skręcić :P Musi wiedzieć jak to się robi, przecież kierowca musi
          być zarazem mechanikiem :P
          • zigzaur Re: Najlepiej zwiększyć wymagania na kursie i ex 27.03.09, 16:34
            Nie chodzi mi o umiejętność naprawy ale o umiejętność właściwej REAKCJI na
            awarię. Bardzo wielu kierowców zapala awaryjne i bezczelnie stoi na pasie ruchu.
            A jeszcze lepiej byłoby, gdyby udający pijaka kaskader lub aktor nagle wpadał na
            maskę.
            Przy okazji byłaby praca dla aktorów i kaskaderów.
            Oraz pretekst do podwyżki opłat za egzaminy.
    • krosta_na_dupie "Kadra naukowa" szkół jazdy mówi sama za siebie 27.03.09, 14:22
      Przecież to w 99% chamstwo, prostactwo i bufonada. Jazdy uczą drobne
      cwaniaczki, cholerycy i pijaczki, jak się jedzie koło samochodu
      nauki jazdy, to w co drugim przypadku uderza buraczana gęba
      instruktora. Egzaminatorzy są nie lepsi. Oni traktują kursanta jak
      zło konieczne, jak frajera, gnojka i kretyna, któremu należy dowalić
      na każdym kroku. Cierpliwość u instruktora? Niezły żart! Krzyki,
      wyzwiska, wyrywanie kierownicy, popychanie i teksty w stylu: pan się
      do wywalania gnoju nadaje, a nie do jazdy, to wspomnienia moich
      znajomych z kursów. Na egzaminie jest mniej bezpośredniego chamstwa,
      ale za to przeważa złośliwość polegająca na udawaniu przez
      egzaminatora przez całe zaliczenie, że wszystko jest ok., a pod
      koniec z satysfakcją stawia taki "dwóję". Odnoszę wrażenie, że
      środowisko instruktorów i egzaminatorów to tacy wyrafinowani
      sadyści, osobnicy, którzy nie lubią ludzi, których mają uczyć albo
      egzaminować. Do tego łapówki to plaga.
      • zigzaur Re: "Kadra naukowa" szkół jazdy mówi sama za sieb 27.03.09, 14:36
        Przeważnie są to osobnicy wywaleni za odchyły psychiczne z Policji albo nawet z MO.
      • kapelan_rady_nadzorczej Re: "Kadra naukowa" szkół jazdy mówi sama za sieb 27.03.09, 17:53
        "Przecież to w 99% chamstwo, prostactwo i bufonada. Jazdy uczą
        drobne cwaniaczki, cholerycy i pijaczki, jak się jedzie koło
        samochodu nauki jazdy, to w co drugim przypadku uderza buraczana
        gęba instruktora. Egzaminatorzy są nie lepsi. Oni traktują kursanta
        jak zło konieczne, jak frajera, gnojka i kretyna, któremu należy
        dowalić na każdym kroku."...problem w tym, ze w Polsce taki tekst
        pasuje do prawie kazdego urzedu/urzednika, fachowca, rzemieslnika,
        80% firm i ich wlascicieli oraz pracownikow...tej prostackiej
        tluszczy wystarczy dac choc odrobine wladzy nad drugim czlowiekiem i
        odrazu czuja sie jak sam Bog, ktoremu trzeba klaniac sie w pas i
        calowac buty...dlatego 11 lat temu wyjechalem z Polski i dlatego
        nigdy nie wroce tam zyc...pozdrawiam
    • pocalujta_wujta Egzaminatorzy i instrutorzy do d... 27.03.09, 14:37
      Kilenci ewidentnie chca naciagac jesli taki palant mowi, ze cos jest za
      wczesnie a cos za pozno. Lepiej by patrzyl na przepisy a nie wtracal swoje
      interpretacje.

      Jako kierowca uczeczajacy do szkoly wyczynowej i jezdzacy na zawodach goscia
      przewiozlbym tak ze by sie porzygal, ale zaparkowalbym super precyzyjnie... ot
      tak dla zabawy bo jesli mam zdawac drugi raz to mu dam nauczke zeby wiedzial
      ze sa kierowcy z lepszym wyczuciem od niego a on ma zazadanie oceniac tylko
      poprawnosc wykonywania manewrow w przepisach i nic poza tym.



      Polak z USA
      (dwa prawa jazdy dwoch roznych krajow + liecencja... wkrotce)
      • staszek78 Re: Egzaminatorzy i instrutorzy do d... 27.03.09, 16:06
        niestety nic byś nie zrobił. 99% jazdy egzaminacyjnej odbywa się po mieście
        (ograniczenie do 50 km/h przy takiej prędkości to nawet osoba z chorobą
        lokomocyjną się nie porzyga) a gwałtowne hamowanie, skręt to zagrożenie w ruchu
        zatem po jednym numerze zjeżdżasz na pobocze i zmieniacie się miejscami. Jak coś
        kombinujesz to ma przecież swój hamulec i sprzęgło.
        Zatem pozostań u siebie w USA z takimi marzeniami (lub raczej przy komputerze
        podłączonym do Neostrady zanim mama przyjdzie)
    • troll_bagienny Kto rozlicza instruktorów z efektów ich pracy? 27.03.09, 15:58
      Wydaje mi się, że nikt. Dlatego jeden z drugim nie posiadają woli
      nauczenia kursanta poprawnej jazdy. Taki instruktor odwala robotę i
      nie interesuje go, czy uczeń zdał. A powinien ktoś (pracodawca
      takiego instruktora) robić statystyki, ilu jego uczniów zdało za
      pierwszym razem, ilu za drugim itd. Niektórzy właściciele szkół
      jazdy pozatrudniali takich panów Czesiów po pięćdziesiątce, którzy
      wcześniej byli robolami w hucie albo tych roboli na zmianie
      poganiali. I generalnie zasada: czy się stoi, czy się leży...Polskim
      instruktorom nie zależy na nauczeniu swoich klientów, bo nikt od
      nich nie wymaga efektów, byle by byli. Byle łach z kilkuletnim
      prawem jazdy może zostać instruktorem. I mimo, że szkół jazdy
      namnożyło się w tym kraju jak pcheł na psie, to cały czas obowiązuje
      zasada, że to oni robią łaskę klientowi, a nie na odwrót. Próbowałem
      się kiedyś zapisać na jazdy w jednej ze szkół w Piasecznie. Bardzo
      arogancka sekretarka przyjmująca zapisy na pytanie, czy można
      dostosować czas do moich możliwości, odpowiedziała, że oni się w
      takie duperele nie bawią, bo mają tylu chętnych, że mogą sobie
      wybierać. Niby jest ta konkurencja, a jakoby nie było. Ogólnie nędza
      i amatorszczyzna. Za mało godzin praktyki, a przecież nie po to
      człowiek płaci kupę kasy za kurs, żeby jeszcze musiał dopłacać za
      dodatkowe jazdy, bo od początku wiadomo, że podstawowy pakiet to za
      mało. Złodzieje wyciągają tylko pieniądze od ludzi, których mają za
      idiotów i frajerów.
      • lacapone Re: Kto rozlicza instruktorów z efektów ich pracy 27.03.09, 17:01
        Znajoma ktora nie mogla zdac prawa jazdy w Polsce po 5 podejsciach, pojechala na
        wakacje i przy okazji zrobila sobie dla fantazji prawo jazdy w USA. Zadnych
        kursow, zadnej nauki jazdy. Pojechala do miejsca egzaminow z kuzynka i jej
        autem. Czekala ok 40 minut na podejscie do testow pisemnych. Wszystkie pytania i
        odpowiedzi znala wczesniej z ksiazeczki ok 70 pytan wiec bardzo proste. Po
        zdaniu kolejne 30 minut czekania w aucie kuzynki w kolejce na podejscie do
        egzaminu z jazdy. Egzamin z jazdy trwal .... 7 minut(!!!). 5 minut po miescie na
        trasie przy samym budynku, w tym 2 minuty na placu luk do przodu i do tylu. Na
        jezdzie byly tylko 4 skrzyzowania i jedno zaparkowanie. Wrocila do budynku,
        zrobila zdjecie i po 10 minutach dostala prawo jazdy ze zdjeciem. Koszt
        wszystkiego? 10$. To prawo jazdy jej nic w Polsce nie da, tak dla fantazji
        chciala zrobic i przelamac swoja bariere psychiczna gdyz byla strasznie zalamana
        5 oblanymi egzaminami w Polsce. Ale dlaczego do cholery nie moze tak byc u nas?
        • zigzaur Re: Kto rozlicza instruktorów z efektów ich pracy 27.03.09, 21:01
          Bo Amerykanie mają w Konstytucji zagwarantowane prawo do posiadania broni, zaś
          Europejczycy nie. Zdarza się, że w Ameryce jakiś świr zaczyna strzelać na oślep.
          Ale i w Europie to się zdarza. Ostatnio w kraju, w którym nie wolno nosić przy
          sobie noża, miotacza gazu czy paralizatora (Niemcy).

          Istnieje korelacja między uzbrojeniem społeczeństwa a prawami obywatelskimi.
    • emeralda Moje prawko 27.03.09, 21:00
      A u mnie właśnie mija rok od mojego egzaminu. Muszę przyznać, że przez ten czas
      nauczyłam się więcej niż przez te 30 godzin, ale to chyba żadne odkrycie.
      Pamiętam, że strasznie bałam się zarówno kursu jak i egzaminu. Znając nasze
      realia z góry byłam przygotowana na powtarzanie egzaminu. Od znajomych
      nasłuchałam się przerażających historii o chamstwie instruktorów, więc wybrałam
      sobie instruktorkę. To niestety był błąd, ponieważ pani zwyczajnie bała się
      wykonywać ze mną chociażby tak trudnych manewrów jak... parkowanie :) A do tego
      była nieprzyjemnie złośliwa... Bardzo złośliwa... Koniec końców dokupiłam sobie
      5 lekcji u pana instruktora i w te 5 godzin pan parkować mnie nauczył! Może po
      prostu większy był z niego ryzykant - nie dbał o rysy itd. ;) Na egzaminie miło
      i przyjemnie, chociaż, wiadomo, stres. Zdałam za pierwszym razem - do tej pory
      nie mogę uwierzyć :) Suma sumarum może te straszne historie rodem z L-ki nie są
      zasadą a wyjątkiem?
      • j-50 Re: Nauczyłaś się zatem tylko parkować 28.03.09, 04:45
        To jest akurat operacja nie stwarzająca większego zagrożenia. Można
        co najwyżej mieć sprawę w PZU. Ja sądzę, że podobne "wykształcenie"
        odebrała kobita, która zeszłej wiosny mi wyjechała z
        podporządkowanej. I patrzyła cały czas w prawo, zamiast w lewo. Ta
        psiekrwia najpierw stanęła - więc ja jadę sobie spoko. A ona wtedy
        mi zajechała. Gdybym nie był kierowcą od 39 lat, to bym ją wtedy
        zabił. Bo to byłoby uderzenie boczne w kierowcę, czyli tę babę.
        Dałem po abeesie i wykręciłem tak, że tylko ją lekko tryknąłem.
        Szkody były na kilka tysiaków - ale przynajmniej żaden człowiek nie
        ucierpiał! Gdyby ona (ta po tych "30 godzinach") trafiła na zwykłego
        szczyla za kierownicą, to już by nie żyła. A szczyl by
        się "cieszył", że to nie on był winien.
        Kulturka u nas jest znakomita. Zwłaszcza kulturka złodziejstwa i
        niekumactwa.
    • j-50 Jest gorzej niż za komucha 28.03.09, 04:28
      Pierwsze prawko zdawałem na motocykl w 1970. Grupa była na auto i
      motor. Zdała tylko jedna kobita na aucie. Reszta oblała. Egzamin był
      w Stroniu Śl., a poprawka w Kłodzku. W Kłodzku instruktorzy od razu
      nam powiedzieli żebyśmy się nie martwili, bo oblewanie nie wynika z
      niekumactwa zdających, tylko z konieczności zarobienia przez
      instruktorów. No i poprawkę zdali wszyscy. Było
      przynajmniej "uczciwie". A teraz? Teraz instruktor powinien
      powiedzieć kursantom, że on ma chapnąć kasę na dom i wczasy na
      Hawajach. Zaś kursant jest gnojem do rozrzucenia widłami. Ja nie
      rozumiem, dlaczego w tym kraju pozwala się na takie złodziejstwo!
      Teraz zapodam, jak wyglądało zdawanie na prawko przez mojego
      rodzinnika w USA. Nikt chyba nie powie, że w USA aut jeździ mało.
      Szwagier przyjechał pod biuro szeryfa autem nie mając prawka. Szeryf
      wylazł na ulicę przed swe biuro i kazał mu przejechać jakieś 200 m
      do końca uliczki, nawrócić i zaparkować pod jego biurem. Szeryf
      wcale nie jechał z moim szwagrem w aucie jako egzaminator - stał
      tylko na chodniku i patrzył jak on jedzie. Potem wypisał mu prawko.
      Wszystko trwało kilka minut. Bez żadnego "szkolenia" obowiązkowego.
      Nadmienię, że szwagier z tym prawkiem jeździ w USA już ponad 20 lat
      i nie miał żadnego wypadku.
    • anders76 Do przodu na wstecznym 29.03.09, 11:27
      Egzaminator powinien byc urzednikiem panstwowym, na dobrej ale
      sztywnej pensji. Jak od ilosci oblan zalezy jego pensja albo dochod
      firmy to oblewa, to chyba proste.
      Powinna byc tez mozliwosc nauki niekomercyjnej, rodzina, przyjaciele.
      I te dwie proste zmiany zakoncza problem i obniza koszty szkolen.
    • zmichalg1 WORD = zalegalizowane złodziejstwo. 29.03.09, 20:53
      Zdawanie w nieskończoność? Też to przerobiłem... Niestety... W końcu poszedłem
      po rozum do głowy.
      A dlaczego?
      Ano proszę sobie poczytać kodeks drogowy. Konkretnie art. 119, ust. 2 a także
      art. 109, ust. 1. A cóż tam takiego stoi ciekawego?
      Ano to, że ta banda WORD'ziarskich złodziei utrzymuje się TYLKO i WYŁĄCZNIE z
      opłat za egzamin.
      Jaki stąd wniosek? Ano taki, że w interesie tych złodziei leży, aby każdy
      podchodził po -naście razy, bo oni się z tego utrzymują. Siedzą sobie w takim
      WORD'zie po te 8h x 5 dni w tygodniu i biorą pensyjkę, z której utrzymują
      siebie, rodziny, płacą czynsze, spłacają kredyty itp. Jeżeli nagle okaże się,
      że kolejka oczekujących na egzamin jest pusta, to pensyjki ni ma i trzeba
      szukać nowej pracy. Trzeba więc zadbać, aby była. A jak? Ano tak!
      A jak kolejki się wydłużają, to co proponują panowie WORD'ziarze?
      A proste: SKRÓCENIE!
      A jak?
      Jeszcze prostsze: a niech egzamin na mieście nie trwa 40 minut tylko 25 minut.
      A dlaczego?
      A dlatego, aby frajera szybciej uwalić i generalnie więcej frajerów uwalać w
      ciągu jednego dnia roboczego, aby kaska szybciej do WORD'ziarskiej kabzy płynęła.
      Powie ktoś: spiskowa teoria dziejów.
      Taaak?
      To niech ten ktoś mi łaskawie wytłumaczy, dlaczego u licha w Polsce w jednym
      podejściu zdaje 20%~30% osób, a takiej Anglii czy w Stanach ok. 85% albo i
      więcej i nie ma skandali korupcyjnych jak u nas?!?!?!?!?!
      Czyżby polscy kierowcy byli tak bardzo gorsi od angielskich czy amerykańskich,
      skoro tak bardzo trzeba ich uwalać na egzaminach.
      Nieprawda! Są podobni.
      Sprawa jest więc prosta: dopóki nie zmieni się sposób finansowania WORD'ów
      (tzn. z budżetu centralnego lub samorządowego) a długa kolejka oczekujących
      nie będzie jedyną gwarancją zatrudnienia dla egzaminatorów, będziemy do
      egzaminu na prawko podchodzić po naście razy.

      Dlatego poszedłem po rozum do głowy. Przeczytałem sobie art. 94, ust. 2
      kodeksu drogowego. Pogoogle'ałem, podzwoniłem, odłożyłem trochę kasy (coż...
      płacz, człowieku i płać) i teraz mogę sobie śpiewać na melodię pewnej piosenki
      śpiewanej onegdaj przez dwóch lwowskich batiarów - Szczepcia i Tońcia:

      ... bo gdybym tak prawko ja robić miał znów, to tylko we LWOWIE!
      I nie ma gadania i co chcesz, to mów: nie ma jak LWÓW!

      A gdy wróciłem do domu z dokumentem (wpierw ukraińskim a potem po wymianie w
      wydziale komunikacji - polskim), zawołałem: "Ta joj!"

      I na pohybel złodziejom z WORD'ów.
    • kadlubek07 Do przodu na wstecznym 30.03.09, 21:02
      autor artykułu zanim go napisał mógł dowiedzieć się, na jakich zasadach zdaje się dziś prawo jazdy, manewrów na placu nie ma już dobre parę lat. jest tylko ruszanie pod górkę i koperta, a te wszystkie "idiotyczne manewry parkowania" wykonuje się na mieście, czyli w środowisku jak najbardziej naturalnym dla przyszłego kierowcy.
    • blackbodzio Do przodu na wstecznym 31.03.09, 22:23
      Idą święta hieny z WORDu znowu premie biorą.
    • trombozuh Ciekawe, czy egzaminator sam zdałby egzamin? 02.04.09, 21:39
      ...gdyby zdawał go u innego egzaminatora, który go nie zna? Wątpię... pewnie
      jeden na trzech.
    • kharper 3/4 truckerow z tarnowa w chicago 03.04.09, 00:42
      objezdza cala ameryke zdajac prawko za pierwszym razem po lapowce staremu
      Spilerowi w postaci torebki kawy i co? i super, at eraz curwa jakies geniusze w
      tej Polandii ino drog tam niemajom pajace
    • magic3 Wyższa szkoła parkowania. 09.04.09, 13:47
      Kto powiedział, że każdy może być kierowcą? Nie każdy ma predyspozycje. Potem
      spotyka się na drodze takich "kierowców", co to nie sygnalizują manewrów
      włączonymi kierunkowskazami, bo nie maja na tyle koordynacji ruchowej, aby
      prawidłowo zasygnalizować manewr. Trzymają tacy łapsko na pedale hamulca, gdy
      stoją na skrzyżowaniu ( w nocy to cholernie oślepia stojących z tyłu), bo nie
      wiedzą czy samochód jest w ruchu. Co do parkowania- i tak wielu chamów parkuje
      po trawnikach, zajmuje chodnik, itp. O niedostosowaniu prędkości do warunków
      drogowych już nie wspomnę.
    • giana1112 Do przodu na wstecznym 17.04.09, 14:08
      Moze wkońcu ktoś sie wezmie za tych oszustów!!! u nas na sam widok
      egzaminatora człowiek jest tak zestresowany ze zapomina języka w
      gębie,a oni wykorzystują sytuacje i oblewaja na czym sie da !!!
      muszą coś w końcu zrobić!!!jak chodziłam na kurs to po czasie sie
      dowiedziałam że jeden z moich"instruktorów"wogóle nie miał
      uprawnień instruktora ,ani nawet prawa jazdy! a szkoła go wzieła po
      znajomosci bo nie mieli instruktora,przestrzegam na
      przyszłość,sprawdzajcie dokładnie swoje szkoły jazdy.
    • juwaga Do przodu na wstecznym 20.04.09, 22:41
      Jak wygląda "parkowanie na trzy"? Mnie na kursie uczono zawracania na trzy,
      ale pewnie się nie znam.
      Uważam, że do egzaminu na prawo jazdy należy dołączyć testy na inteligencję i
      pozwalać do niego podchodzić tylko osobom, które przekroczą określony próg
      punktowy. Jaki to próg, mogą ustalić wspomniane w artykule psycholożki.
    • nike33 Do przodu na wstecznym 22.04.09, 07:51
      W ogólnopolskiej dyskusji dotyczącej egzaminu na prawo jazdy, powinniśmy nie
      tyle skupić się na konkretnych przepisach obowiązujących kursantów (łuczek,
      parkowanie w ruchu miejskim, kamery - bez przesady nie jest to takie tragiczne),
      ale na mentalności i uczciwości Polaków.

      Jestem studentką dwóch kierunków studiów, zdrową na umyśle, w pełni sprawną
      fizycznie, ze sportowej rodziny. Podobnymi atrybutami pochwalić się może
      większość moich znajomych: absolwenci lub studenci dobrych uczelni,
      inteligentni, spostrzegawczy. Zdałam za czwartym razem na Bemowie w Warszawie
      (byłam po bardzo solidnym kursie z doświadczonym instruktorem, przed każdym
      egzaminem wykupiłam ok. 6 godzin jazd doszkalających). Za wszystko, razem z
      kursem, zapłaciłam ok. 3300 pln! Sytuacja wyglądała podobnie wśród moich
      znajomych, niezależnie od płci (dzień dobry, seksiości!) - znajomi zdawali za
      czwartym, piątym, czasem szóstym razem, kupowali kolejne jazdy, tracili czas i
      pieniądze, przeżywali. Przy każdym podejściu problemem nie był łuczek, ruch
      miejski itp., ale zwykłe chamstwo i nieuczciwość egzaminatorów. Człowiek czeka
      na termin prawie dwa miesiące, presja jest ogromna, a tu przychodzi podstarzały,
      nalany prostak o mentalności klawisza, opięty wordowskimi ortalionami i łaskę
      robi, że w ogóle półgębek otworzy. Gada totalne głupoty, pt. "pokrywę silnika
      zamykamy ręką prawą" (zamknęłam ją lewą) albo: "czy samochód jest
      zabezpieczony?" ja: "przed czym?, przed kim?" (wymagają precyzyjnej odpowiedzi,
      niech zadają precyzyjne pytania - zabezpieczony przed
      stoczeniem się,złodziejem, ciążą??), on: "przyszła pani na egzamin państwowy,
      powtarzam, czy samochód jest zabezpieczony?" itp. Większość egzaminu to bawienie
      się w słówka i jazda po miejskich ostępach, gdzie nasi dzielni drogowcy
      zapomnieli np. ustawić jakiś znak albo zetrzeć linii ciągłej z ulicy
      jednokierunkowej (która to ulica aż dwa lata temu była dwukierunkowa). A
      wszystko to w towarzystwie niedouczonego pajaca, bufona, co liznął odrobinę
      władzy. Bo trzeba kursanta poniżyć, wyprowadzić z równowagi... i już jesteśmy
      bliżej jego cennej kaski (panowie pracują na umowie zlecenie, mają premie od
      ilości zdających).

      Konkluzja jest prosta: żadne zmiany przepisów ani kamery nie pomogą, dopóki nie
      zmieni się czynnik ludzki. Każdy przepis można obejść - od pewnej granicy
      decyduje już tylko wola człowieka. Przykre, ale prawdziwe: Albo się żyje w USA
      albo w Rosji - niestety jesteśmy tym drugim przypadkiem. A w kwestii regulacji
      prawnych: zmienić status WORD - ów! Co za idiota wymyślił, żeby były
      samofinansującymi się jednostkami! Jak względy moralne nie powstrzymują
      złodziei, niech prawo zrobi wszystko aby chronić potencjalne ofiary.
      • rossineee Re: Do przodu na wstecznym 27.04.09, 00:43
        czynnik ludzki... w WORDzie, gdzie zdawałam egzaminator na dzień dobry spytał
        się co tu robię, potem spytał się czy już pojęłam obsługę pralki, bo auto to
        "taka duziaaaa pralka", generalnie traktował mnie jak niedorozwiniętą kretynkę.
        Po mojej reakcji, że nie życzę sobie takich komentarzy i wolę przejść do
        egzaminu zaczął zadawać pytania w stylu o umieszczenie alternatora i do czego
        służy i inne takie absolutnie niezbędne rzeczy. Łuk przejeżdżałam 8 razy, bo
        powinnam zatrzymać się w równej odległości od wszystkich pachołków. Po 40
        minutach łaskawie zostałam wypuszczona na miasto, gdzie jeździłam głównie w
        lewo. Szczęśliwie udało mi się zaliczyć ruszanie pod górę, parkowania: przodem,
        tyłem, ukośne i zatoczkę. I mimo wszelkich wysiłku oblałam przy zjeździe do
        ośrodka dzięki "uprzejmości" pana który zwolnił i zamrugał światłami, że mnie
        przepuszcza, co niestety egzaminator uznał za wymuszenie pierwszeństwa...no i
        udało mi się zdać za 4 razem kiedy miałam innego egzaminatora.
        Na kursach brakuje przede wszystkim praktycznego udzielania pierwszej pomocy,
        podkreślam praktycznego.
        Niedawno wracając późnym wieczorem z koleżanką, kierujący przede mną potrącił
        rowerzystę, który nie patrząc wjechał na przejście. Kierowca starał się go jakoś
        ominąć ale nie miał szans. I pierwsza reakcja panika, przerażenie, nie
        zadzwonił, nie sprawdził czy żyje,po prostu stał. Koleżanka jako ratownik wopr
        od razu udzieliła profesjonalnej pomocy, reanimowała go do przyjazdu karetki.
        Gdybym jechała sama pewnie chłopak już by nie żył... Na kursach powinno się
        uczyć reakcji w takich sytuacjach, uczyć przewidywania sytuacji
        I to jest istotne, a nie to czy ktoś zdał za 5, 10, 15 razem, czy parkuje na
        1,3,10 (wiem, może być to irytujące)Grunt to przewidywać, reagować, nie jeździć
        na pamięć i nie stwarzać zagrożenia dla siebie i innych.
    • forumajd Do przodu na wstecznym 24.04.09, 23:04
      Ale to tak ma działać. Egzamin zdany za 5 czy 7 razem to zysk i dla WORDU 120
      PLN x 7 = 840 i dla instruktora 1200 kurs + 600 obowiazkowe jazdy doszkalające.
    • staszek585 Do przodu na wstecznym 26.04.09, 18:05
      Pomieszanie z poplątaniem.
      Autor artykułu pisze,np. że parkowanie wymagane jest na placu manewrowym. I
      podobne bzdury, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.
      Ministerstwo projekt ustawy o kierujący7ch pojazdami ma gotowy chyba od 2003
      roku. I nic się nie dzieje.
      Natomiast warto zmienić system szkolenia i uczyć lepiej.
      Warto zlikwidować łapówki, ale niewiele się robi.
      No i podstawową rzecz: przestrzeganie przepisów, bo rzeczywiście nikt nie
      jeździ tak jak w L-ce.
    • lafontenn Do przodu na wstecznym 26.04.09, 21:52
      Hej, zagłosujmy w plebiscycie na


      www.asycieniasy.pl

      na profesora Bartoszewskiego, albo na Prezydenta Wałęsę. A nie tak jak jest -
      jakiś paszkwilant Łysiak wygrywa. No, do roboty, wiara!
    • stefan0709 Do przodu na wstecznym 27.04.09, 17:56
      Najlepsze usługi
      informatyczne
      Czy ktoś kontroluje to co się dzieje w ośrodkach
      nauki jazdy? powszechnie wiadomo że można nie chodzić na wykłady lub
      też nawet na jazdy i dostać zaświadczenie o ukończonym kursie :( Jak
      wszędzie tak i tu liczy się kasa, jak ona jest to jest ok :(
    • annacorda Do przodu na wstecznym 10.05.09, 13:36
      Tak, najlepiej jeszcze zapewnić zdającym psychiatrę i oddzielne łóżko u
      psychoanalityka, a w samochodzie jeszcze dodatkowo mamusię i tatusia. Uważam,
      że są o wiele bardziej stresujące egzaminy niż egzamin na prawo jazdy. Poza
      tym, myślę że niektórym przyszłym kierowcom nie dość, że powinno się zaostrzyć
      wymagania to dodatkowo nalać im trochę oleju do głowy! Sama zdałam egzamin
      (nie mając znajomości i łapówek) za pierwszym razem co wcale nie było trudne..
      Patrząc na to co robią "elki" w moim mieście, współczuję egzaminatorom, a tym
      bardziej instruktorom.
      • drzejms-buond Re: Do przodu na wstecznym 12.05.09, 13:51
        mój "instruktor" z piaseczna i cała ta jego "szkółka" nadawałaby sie na osobny
        artykuł w gazecie.
        faktycznie.mam papiery że skończyłem kurs.faktycznie jazdy odbębniłem
        kolega, który zdawał razem ze mną musiał wziąć drugie tyle jazd
        w warszawie.
        całość kosztowała go ponad 3.000 zł. ja spasowałem.
        cały ten system jest chory! liczy sie tylko kasa od kursantów.
        egzaminy, to osobna paranoja!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka