Dodaj do ulubionych

Do przodu na wstecznym

23.03.09, 18:40
Egzaminy i w ogóle nauka jazdy nie ma nic wspólnego z normalną jazdą:/


wykopgier.pl/gry-online/286/click-the-mouse/
Obserwuj wątek
    • test1410 Re: Do przodu na wstecznym 23.03.09, 20:15
      1) które pytania w teście teoretycznym nie odpowiadają autorowi artykułu?
      2) była koperta i słupki, teraz jest parkowanie pomiędzy realnymi samochodami -
      więc chyba jedziemy do przodu? Ale co z tego jeśli dalej mało który kierowca
      umie porządnie zaparkować.
      3) Jeśli ktoś liczy, że zda egzamin tylko z powodu ukończenia kursu to jest w
      błędzie - po 30 godzinach człowiek nie jest w stanie opanować wszystkiego, wręcz
      kierowca uczy się przez całe życie
      4) Do jasnej ......., czy PRAWO jazdy jest obowiązkowe? Nie każdy się nadaje -
      prawdopodobnie jak te panie zdające za xx-tym razem. Mam kolegów/koleżanki które
      pomimo posiadania prawa jazdy nie umieją jeździć (a postępów brak), albo nie
      prowadzą już samochodów.

      5) Cwaniactwo właścicieli ośrodków kształcenia kierowców jest faktem, mi
      "kierownik" wmawiał, że zamiast pojechać prosto skręciłem w lewo - co z tego, że
      droga najpierw skręciła, a później był skręt.
      Robiąc "łaskę" wydał mi zaświadczenie, zdałem za 1 razem. Mimo to twierdzę, że
      nauczył mnie dość porządnie.
      6) Panie chciały tanio, a nie skutecznie.

      *I najważniejsze, zdobycie prawa jazdy nigdy nie będzie oznaczało całkowitej
      umiejętności kierowania pojazdami, a tylko gotowość do dalszej nauki.*
      • zigzaur Czy prawo jazdy jest obowiązkowe? 25.03.09, 08:41
        Obowiązkowe nie ale stanowi przepustkę na rynek pracy.
        • sokolasty Re: Czy prawo jazdy jest obowiązkowe? 27.03.09, 08:39
          "Dlatego, gdy nie daje się zaparkować na trzy, robi się to na pięć, na dziesięć. "

          A ogonek kierowców za parkującym rośnie. Faktycznie, nieumiejętność parkowania
          nie szkodzi.
          • az100 Re: Czy prawo jazdy jest obowiązkowe? 27.03.09, 11:22
            sokolasty napisał:

            > "Dlatego, gdy nie daje się zaparkować na trzy, robi się to na pięć, na dziesięć
            > . "
            >
            > A ogonek kierowców za parkującym rośnie. Faktycznie, nieumiejętność parkowania
            > nie szkodzi.

            Ogonek kierowców rośnie także tam gdzie ktoś parkuje na wstecznym na raz.
            Rozsądek jest pierwszym obowiązkiem każdego kierowcy. Jeśli parkując lub choćby
            tylko szukając miejsca do parkowania tamuje się ruch na ruchliwej ulicy to jest
            zwykły brak wyobraźni. Parkowanie na raz czy na pięć razy niczego tu nie zmieni.
          • xvqqvx Re: Czy prawo jazdy jest obowiązkowe? 27.03.09, 12:49
            > "Dlatego, gdy nie daje się zaparkować na trzy, robi się to na pięć, na dziesięć
            > . "
            >
            > A ogonek kierowców za parkującym rośnie. Faktycznie, nieumiejętność parkowania
            > nie szkodzi.
            I będzie rósł, bo system kształcenia i egzaminowania kierowców nie kształci kierowców, którzy szybko zaparkują, tylko takich, którzy będą starali się płynnie wjechać na miejsce na raz, a jak im się nie uda, to cofną się całkiem i zaczną od nowa.
          • bcdefghi Re: Czy prawo jazdy jest obowiązkowe? 27.03.09, 14:16
            A tak w ogóle, to nie ma czegoś takiego jak parkowanie na trzy. Na trzy to można zawracać.
        • tanczacy.z.myslami Re: Czy prawo jazdy jest obowiązkowe? 27.03.09, 09:01
          zigzaur napisał:

          > Obowiązkowe nie ale stanowi przepustkę na rynek pracy.

          Ale w CV wpisuje się raczej tylko "mam prawo jazdy kat. B" a nie "Mam prawo jazdy kategorii B, 10-letnie doświadczenie w prowadzeniu samochodu, przejechane [przykładowo] 10000 km rocznie w różnych warunkach".
        • toreon Kursy na prawko są OK 27.03.09, 12:19
          Tylko te baby za kółkiem sieją zamęt. Korwin-Mikke ma sporo racji
          • zigzaur Re: Kursy na prawko są OK 27.03.09, 13:05
            Oto link do strony internetowej dowodzącej (z opieraniem się na materiale
            faktograficznym), że kobiety są znacznie gorszymi kierowcami od mężczyzn.

            www.frau-am-steuer.de/
            Zastrzeżenie: To, że podaję link, nie znaczy, że w pełni zgadzam się z treścią
            tej strony.
            • megasceptyk Ile to jest "znacznie"? 28.03.09, 16:57
              terefere
      • polsz Re: Do przodu na wstecznym 26.03.09, 15:40
        ad 1. np pytania z budowy samochodu. Po co mi ta wiedza? Jest pomoc drogowa i
        specjalistyczne warsztaty. Zresztą cora częściej jedyne co kierowca może zrobić
        sam w samochodzie to nalać paliwa, zmienić koło i dolać płynu do spryskiwaczy bo
        cała reszta jest zaplombowana.
        ad 2. nie chodzi czy koperta i slupki czy realne samochody. Nie lubię
        parkowania bokiem, jak jest mało miejsca to szukam innego choć pewnie b ym się
        wcisną. I czemu zawracanie na trzy? Nie ma ruchu, nikomu nie przeszkadzam, nie
        mogę na 4 czy pięć?
        ad 3. absolutna zgoda
        ad 4. nie tylko nie każdy musi mieć prawo jazdy, niektórym wręcz powinno się
        zabronić
        ad 5. różni są instruktorzy
        ad 6. znam takich, którzy uczą tanio i dobrze
        i w tym ostatnim masz rację:)
        • tanczacy.z.myslami Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 09:12
          polsz napisał:

          > ad 1. Zresztą coraz częściej jedyne co kierowca może zrobić
          > sam w samochodzie to nalać paliwa, zmienić koło i dolać płynu do spryskiwaczy

          To niech się jeszcze nauczy zakładać łańcuchy na koła - na zimowe wyjazdy na narty przyda się jak znalazł

          > ad 2. (...) I czemu zawracanie na trzy? Nie ma ruchu, nikomu nie przeszkadzam, nie
          > mogę na 4 czy pięć?

          Możesz. Możesz również w ogóle nie uczyć się zawracania, bo nie będzie ruchu i możesz jechać te parę kilometrów na wstecznym. Ale co zrobisz, jak trafisz na ulicę/drogę, na której jednak będą jakieś samochody oprócz twojego? :)

          > ad 4. nie tylko nie każdy musi mieć prawo jazdy, niektórym wręcz powinno się
          > zabronić

          Ale to wychodzi na jaw na ogół dopiero wtedy gdy ktoś taki już ma to prawo jazdy; np. młody lub bardzo młody człowiek w samochodzie taty - póki nie miał prawka i dostępu do auta, był normalny, a teraz? Strach się bać (i wsiadać z nim do auta)
          • xvqqvx Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 09:47
            > > ad 2. (...) I czemu zawracanie na trzy? Nie ma ruchu, nikomu nie przeszka
            > dzam, nie
            > > mogę na 4 czy pięć?
            > Możesz. Możesz również w ogóle nie uczyć się zawracania, bo nie będzie ruchu i
            > możesz jechać te parę kilometrów na wstecznym. Ale co zrobisz, jak trafisz na u
            > licę/drogę, na której jednak będą jakieś samochody oprócz twojego? :)

            Kierowcy tych samochodów oczekują SZYBKIEGO I BEZPIECZNEGO A NIE ŁADNEGO wykonania manewru (nie tylko zawracania, ale także parkowania), czyli egzamin z manewrów powinien opierać się na wymogu czasowym (np. parkowanie w ciągu 1,5 min.) przy zachowaniu bezpieczeństwa dla innych samochodów. Obecnie nadal np. obowiązuje idiotyczny wymóg 1 dopuszczalnej korekty przy parkowaniu (nb. zliberalizowany, bo pierwotnie niedopuszczano do korekt - wymóg wzięty z inspekcji w latach 1980 w wojskowych i milicyjnych kompaniach samochodowych, gdzie do zaliczenia wymagano, aby ciężarówki ładnie i płynnie wyjeżdżał z zatoczek, gdzie parkowały, ustawiały się w kolumnę, a potem płynnie wjeżdżały z powrotem).
            Czyli przy zawracaniu - niech zawraca i na 10, byle wykonał to w określonym czasie i nie wyjechał poza określony obszar podczas manewru.
            • tanczacy.z.myslami Zawracanie 'na 10' :)) 27.03.09, 11:28
              xvqqvx napisał:

              > Kierowcy tych samochodów oczekują SZYBKIEGO I BEZPIECZNEGO A NIE ŁADNEGO
              > wykonania manewru

              Ależ oczywiście! Ale...

              > niech zawraca i na 10, byle wykonał to w określonym czasie
              > i nie wyjechał poza określony obszar podczas manewru.

              ...ale zawracanie na 10 zajmie mu trochę więcej czasu niż na 3, co jednak ma znaczenie dla bezpieczeństwa i płynności ruchu na tej drodze :)
              • xvqqvx Re: Zawracanie 'na 10' :)) 27.03.09, 12:45
                > ...ale zawracanie na 10 zajmie mu trochę więcej czasu niż na 3, co jednak ma zn
                > aczenie dla bezpieczeństwa i płynności ruchu na tej drodze :)
                Sposób egzekwowania zawracania na 3 podczas egzaminu nie przewiduje ograniczeń czasowych, więc manewr ten też może być bardzo długi, jeśli delikwent będzie się przymierzał zanim ruszy do kolejnego razu, a zwykle tak robi, bo się boi oblania.:-)
                A poza tym, jeśli przyjmiemy, że na zawrócenie trzeba zużyć np. minutę, to Iksiński, który zawracając na 4 czy 5 zrobi to w tym czasie (nie najeżdżając na chodnik czy inne samochody) będzie lepszy od Igrekowskiego, który zrobi to pięknie na 3, ale przez 1,5 min.
        • pancwynar tere fere 27.03.09, 10:29
          > ad 2. nie chodzi czy koperta i slupki czy realne samochody. Nie
          lubię
          > parkowania bokiem, jak jest mało miejsca to szukam innego choć
          pewnie b ym się
          > wcisną. I czemu zawracanie na trzy? Nie ma ruchu, nikomu nie
          przeszkadzam, nie
          > mogę na 4 czy pięć?

          jest taki tygodnik (dwu-? nie pamiętam), "motor" się zwie i w kazym
          z nich opisany jest szczegółowo jakiś wypadek/ zdarzenie drogowe, b.
          często tragiczne.
          Do dziś utkwił mi w głowie opis zachowania pewnego gentelmana, który
          wjechał na drogę remontowaną, a więc zamkniętą. Zignorował znaki
          zakazu, minął koparkę/walec (mniejsza z tym) i... zatrzymał się bo
          dalej droga była rozkopana. Zawrócić nie mógł - brak miejsca - więc
          zaczał cofać na wstecznym. Robil to tak skutecznie, że przejechał po
          nogach czy rękach robotnika. Zatrzymany zarzucił robotnikom, że
          zostawili za mało miejsca między walcem/koparą a miejscem roboty.
          Okazało się, że było ponad... 2m wolnej przestrzeni! Potem tłumaczył
          się... że zdenerwowała go żona siedząca obok.
          Sumując. Sklerotyk nerwus nie mający pojęcia o prowadzeniu samochodu
          (brak uiejętności cofania!), który niegy nie powinien mieć prawa
          jazdy spowodował ciężki uszczerbek za zdrowiu bogu ducha winnego
          człowieka.
      • bezboshnik Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 10:28
        Twoje argumenty przypominają mi tych, którzy gardłowali za zachowaniem służby
        wojskowej z poboru. Bo skoro ich samych zgnojono i spomiatano to dlaczego inni
        mają mieć więcej szczęścia?

        Tak w ogóle to największy absurd, który jest sednem obecnego stanu sytuacji to
        samofinansowanie się WORDów. Przecież to oznacza, że w interesie ośrodków jest
        to, aby zawsze mieli obłożenie na kilka miesięcy do przodu a kursanci
        przechodzący przez ich maszynkę byli wyciskani jak tylko się da.
      • ally Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 11:54
        > 1) które pytania w teście teoretycznym nie odpowiadają autorowi artykułu?

        są pytania z pierwszeństwa pojazdu, gdzie nie bierzesz pod uwagę całej sytuacji
        rozrysowanej na obrazku - musisz np. odpowiedzieć, który z dwóch samochodów
        przejeżdża pierwszy, podczas gdy samochodów jest więcej, co zmienia postać rzeczy.
    • qwertyugazeta WORDami rządą zlodzieje i oszuści, 23.03.09, 22:13
      święte krowy zwane egzaminatorami. Jest tak bo jest ich za mało i nikt ich nie
      kontroluje. A ten akapit to kwintesencja, motto funkcjonowania WORD-ów:

      "Cały system szkolenia i egzaminowania kierowców sprawia wrażenie, jakby miał
      służyć nie tyle nauczeniu ludzi poruszania się samochodami, ile poddaniu ich
      jakiejś przemyślnej selekcji. Jakby sztuka jeżdżenia samochodem zarezerwowana
      była tylko dla wybrańców. Jest jednak XXI w. i kierowanie autem stało się -
      można powiedzieć - elementarną potrzebą człowieka. System ten powinien zatem
      działać tak, by jak najwięcej osób jak najskuteczniej wyuczyć. Wiele wskazuje
      jednak na to, iż na razie działa tak, żeby jak najlepiej udawało się na tym
      interesie zarabiać."

      Prawo jazdy to prawie jak prawo człowieka w dzisiejszym społeczeństwie. W
      naszym dzikim kraju jest to natomiast traktowane jak przywilej.
      • pancwynar Re: WORDami rządą zlodzieje i oszuści, 27.03.09, 10:46
        przeczytaj kilka postów niżej co napisałem...
        > Prawo jazdy to prawie jak prawo człowieka w dzisiejszym
        społeczeństwie. W
        > naszym dzikim kraju jest to natomiast traktowane jak przywilej.

        a tej bzdury nie chce mi się nawet komentować...
        • az100 Re: WORDami rządą zlodzieje i oszuści, 27.03.09, 11:30
          pancwynar napisał:

          > przeczytaj kilka postów niżej co napisałem...
          > > Prawo jazdy to prawie jak prawo człowieka w dzisiejszym
          > społeczeństwie. W
          > > naszym dzikim kraju jest to natomiast traktowane jak przywilej.
          >
          > a tej bzdury nie chce mi się nawet komentować...


          A szkoda. Odsetek ludzi, których nie da się nauczyć bezpiecznego posługiwania
          samochodem jest mniej więcej taki jaki tych, których nie da się nauczyć
          matematyki na poziomie szkoły podstawowej.
          Trzeba tylko chcieć nauczyć.
          • pancwynar Re: WORDami rządą zlodzieje i oszuści, 27.03.09, 11:54
            odsetek osób, których możliwości psychomotoryczne i - napiszmy to
            wprost - intelektualne nie pozwalają na sprawne wykorzystanie atutów
            jakie dają współczesne samochody jest porównywalny z odsetkiem osób,
            którzy nie są w stanie pojąć matematyki na poziomie szkoły
            podstawowej..
            tyle, że dla nas są to, jak widać, całkowicie różne %...
    • wielki_czarownik Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 23.03.09, 22:59
      Wystarczy wyjechać na nasze drogi, by zobaczyć co się dzieje. Cała banda samobójców, durniów, idiotów i palantów za sterami maszyn wszelakiego autoramentu. Wszyscy pędzą, siedzą na zderzaku, blokują skrzyżowania, skaczą po pasach, skręcają gdzie chcą itp. Oczywiście umiejętności kierowania za grosz. Ciśnie taki gaz do oporu a przed każdym zakrętem albo hamulec w podłogę i przejeżdża go w tempie ślimaka, albo wali w jedyne drzewo w okolicy.
      O prawo jazdy jest dzisiaj zdecydowanie zbyt łatwo.
      Po pierwsze powinny być obowiązkowe badania psychologiczne - tak jak w przypadku pozwolenia na broń. Dość już tych furiatów, którzy bez opamiętania trąbią, wyzywają a czasami nawet do rękoczynów się rzucają. Dość przygłupów pędzących stówą po mieście (z reguły 20 letnim BMW). Dość pijanych morderców za kółkiem.
      Po drugie kursy powinny być dłuższe. Więcej czasu też kursant powinien spędzać na parkingu. Dzisiaj widząc niektórych "miszczów", a szczególnie "miszczynie" podczas prób zaparkowania normalnie żałuję, że nie mam pistoletu. Najpierw taka fujara na kilka minut ruch na parkingu blokuje, bo nie może swego potężnego Seicento zaparkować, a potem tak się ustawia, że 3 miejsca zajmuje.
      Po trzecie pierwsze prawo jazdy powinno być czasowe i odbierane w przypadku zdobycia 15 punktów karnych bądź jednego przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h.
      Po czwarte więcej godzin przeznaczyć na teorię budowy samochodu. Żeby nie było kretynów, którzy nie potrafią dobrać do swego auta opon czy akumulatora a na pytanie o zmianę filtrów zdziwieni odpowiadają "a to trzeba?".
      • pensioner63 Nie ma korelacji między kursem, a drogą 24.03.09, 13:59
        wielki_czarownik napisał:
        > Wystarczy wyjechać na nasze drogi, by zobaczyć co się dzieje. Cała
        > banda samobójców, durniów, idiotów i palantów

        Agresywni kierowcy na drogach zwykle jeżdżą wiele lat. Człowiek, który wczoraj
        dostał pierwsze prawo jazdy jedzie zwykle wolno i ostrożnie.

        Sytuacja na kursach nie ma związku z sytuacją na drogach. Może tylko tą, że w
        obu miejscach dominują ludzie przyzwyczajeni do bezprawia. Ale żaden kurs ani
        egzamin nie wyeliminuje korupcji i lekceważenia prawa. Na to trzeba wielu lat
        aby większość Polaków doszła do wniosku, że lepiej żyć szanując prawo.
        Bezpieczniej i wygodniej.
        • zigzaur Re: Nie ma korelacji między kursem, a drogą 25.03.09, 08:50
          Sądzę, że nie ma korelacji między stażem kierowcy a agresją.
          Agresja kierowców jest w znacznym stopniu spowodowana polityką komunikacyjną
          państwa: zmuszaniem do jazdy wolnej i częstego zatrzymywania się (te różne
          zbędne czerwone światła).
          • turbo_wesz Re: Nie ma korelacji między kursem, a drogą 27.03.09, 08:53
            nie tylko - predyspozycje osobiste zawsze jakieś muszą być. co innego klnąć pod
            nosem stojąc w korku, a co innego trąbić na kogoś przepuszczającego pieszych na
            pasach.

            a ze stażem to się nie do końca zgodzę - myślę że sporo kierowców (np. w takim
            moim Wrocławiu to widzę po mojej rodzinie głównie) którzy pamiętają czasy, kiedy
            samochodów było mało i można było spokojnie przejechać przez miasto bez stania
            po kilka cykli na światłach, stojąc w korkach wkurza się sądząc że to wina
            'młodych kierowców'
            • eqonix Re: Nie ma korelacji między kursem, a drogą 27.03.09, 12:14
              Sranie w banie.... Jestem świeżak. jeżdżę opd 8 miechów. mam 12stoletnią Hondę
              1,4, żeby nie było niedomówień że na starcie mam 300koni. Ale to własnie
              kierowcy ze stażem pamiętający Edwarda Gierka startują ze świateł z tzw
              opóźnieniem. to widać najlepiej na światłach przy skręcie. Zapala się zielone i
              idealnie by było jakby ruszyli wszyscy na raz. Ale ni ch.... 2 sek i widzisz jak
              pierwszy w kapeluszu skręca. potem kolejne 5 zanim 8 aut przed tobą łaskawie
              ruszy i łapie cie żółte po 20 sek. A mógłby przejechać każdy.
              • ogionek Re: Nie ma korelacji między kursem, a drogą 27.03.09, 14:13
                Twoja teoria zasadniczo jest prawdziwa. I rzeczywiscie wyglada to pieknie w teorii... Niestety do ruchu pojazdow (pieszych i innych zwierzakow), stosuja sie takie same prawa jak do dynamiki ruchu plynow. Sytuacja w ktorej wszyscy ruszaja na raz jest teoretycznym zachowaniem plynu (gazu, osrodka) doskonale niescisliwego - w praktyce nie do uzyskania... W kazdym realnym przypadku nastapi pewne opoznienie. Jak wielke? To juz zalezy tylko od kierowcow.
                • rasklaat Re: Nie ma korelacji między kursem, a drogą 19.04.09, 23:45
                  ogionek napisał:

                  > Twoja teoria zasadniczo jest prawdziwa. I rzeczywiscie wyglada to pieknie w teo
                  > rii... Niestety do ruchu pojazdow (pieszych i innych zwierzakow), stosuja sie t
                  > akie same prawa jak do dynamiki ruchu plynow. Sytuacja w ktorej wszyscy ruszaja
                  > na raz jest teoretycznym zachowaniem plynu (gazu, osrodka) doskonale niescisli
                  > wego - w praktyce nie do uzyskania... W kazdym realnym przypadku nastapi pewne
                  > opoznienie. Jak wielke? To juz zalezy tylko od kierowcow.

                  Nie wiem co w praktyce jest do uzyskania a co nie ale w szybkim ruszaniu na światłach pomaga ciągła obserwacja tego co dzieje się nie tylko 1 samochód przed tobą ale też trochę dalej. Patrzenie 30 metrów naprzód czy światła już się nie zmieniły. O tym wiele osób nie pamięta. Idioci, Laputańczycy.. co chwilę zatapiają się w letargu z którego trzeba by ich budzić. Stają na światłach bo ktoś przed nimi stanął i ruszają dopiero jak widzą że już odjechał ale najpierw muszą się dobrze rozglądnąć.

                  Fakt, że taki civic 1.4 nawet 12letni ma odejście i można poszaleć na światłach. Miałem takiego, zawsze na światłach dokaszałem innym kierowcom. Lekkie to, dobrze zsynchronizowana skrzynia, silnik szybko wchodzi na obroty i szybko uzyskuje dobry moment. Do tego mało pali, siedem litrów w mieście..
      • myslacyszaryczlowiek1 Powinieneś iść pierwszy na badania psychologiczne 25.03.09, 00:45
        misćrzt jazdy i parkowania wielki czarownik napisał wywnętrzając swoją złość
        na innych,frustracje i stres.
        • zigzaur Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 25.03.09, 09:00
          Niemniej jednak istnieją kierowcy kretyni. I to oni napędzają rynek.
          Bardzo wielu kierowców włącza światła awaryjne i bezczynnie czeka na pomoc
          drogową (na pasie ruchu w dużym mieście w czasie szczytu, a co?) zamiast
          sprawdzić, czy nie rozłączył się przewód zapłonowy.

          Niedawno widziałem, jak w autoryzowanej stacji blondynka miała przegląd okresowy
          Renault Clio. Posadzono ją na skórzanej kanapie z widokiem na akwarium,
          poczęstowano kawą, dano do przeczytania mało wyświechtany "Cosmopolitan". I
          zainkasowano około 700 PLN za pakiet przeglądów typu sprawdzenie żarówek,
          dopompowanie kół, pomiar hamowania, wymiana oleju itp. Dodatkowo zaproponowano
          jej wymianę piór wycieraczek na "oryginalne firmowe" za jedne 170 PLN,
          propozycja została przyjęta.
          • myslacyszaryczlowiek1 Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 25.03.09, 16:23
            Chodzi mi o poziom agresji w tekście.
          • kiddy Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 08:21
            I co? Żal ci, że ciebie na to nie stać? Zawsze się znajdzie taki, co
            to nic i nikt mu ine dogodzi.
            • zigzaur Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 10:00
              Tu nie chodzi o to, czy mnie stać. Ja opisałem sytuację bezczelnego kantowania
              ludzi. To, co autoryzowana stacja zrobi za 700, znajomy rzemieślnik zrobi za 200
              i wcale nie gorzej.
              • az100 Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 11:42
                zigzaur napisał:

                > Tu nie chodzi o to, czy mnie stać. Ja opisałem sytuację bezczelnego kantowania
                > ludzi. To, co autoryzowana stacja zrobi za 700, znajomy rzemieślnik zrobi za 20
                > 0
                > i wcale nie gorzej.

                Zgoda. Tylko ta sytuacja ma się nijak do egzaminu na prawo jazdy.
                Jeżdżę całkiem długo a tez mi się kiedyś zdarzyło, że w czasie przeglądu
                gwarancyjnego uzupełnili mi płyn w spryskiwaczu za jedyne 20 zł. Blondynka też
                do tego nic nie ma.
                • zigzaur Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 13:12
                  Mówiąc bardzo ogólnikowo, za kierownicą siadają najróżniejsze typy ludzkie.
                  Także ludzie niesamowicie rozkojarzeni i łatwowierni.
          • antybol-szewik czarownik urodził się z prawem jazdy 27.03.09, 08:38
            i w samochodzie
          • tanczacy.z.myslami Przeglądy i warszaty to "insza inszość" :) 27.03.09, 08:55
            zigzaur napisał:

            > w autoryzowanej stacji blondynka miała przegląd okresowy
            > Renault Clio. Posadzono ją na skórzanej kanapie z widokiem na akwarium,
            > poczęstowano kawą, dano do przeczytania mało wyświechtany "Cosmopolitan". I
            > zainkasowano około 700 PLN za pakiet przeglądów typu (...)

            Skoro miała wolne 700 zł to po co się nią przejmować? Jej pieniądze, jej czas.

            A może to co napisałeś to inna wersja popularnego dowcipu o warsztacie samochodowym?:

            Przy samochodzie w warsztacie stoi sobie facet i go ogląda. Podchodzi Mechanik i zaczyna się dialog:
            (M)echanik: Dolać oleju?
            (K)lient: Może pan dolać
            M: Żarówki zmienić?
            K: Może pan zmienić
            M: Dopompować kółka?
            K: Może pan dopompować
            M: Ogólny przeglądzik?
            K: Może pan zrobić
            itd.
            Po kilku godzinach ciężkiej pracy mechanik skończył. A wtedy facet zapytał ze zniecierpliwieniem "No dobra, ale kiedy się pan weźmie za mój samochód, ten co stoi przed warsztatem?"

            (Dedykuję wszelkiej maści sprzedawcom i usługodawcom chcącym naciągnąć klientów na niepotrzebności)
            :))
          • ilr Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 09:09
            > Niedawno widziałem, jak w autoryzowanej stacji blondynka miała
            > przegląd okresowy Renault Clio.

            Widzę, że albo jeździsz starymi samochodami albo nie widziałeś współczesnego
            Renaulta. W tych samochodach to sam możesz co najwyżej koło wymienić. Całe auto
            zostało chyba specjalnie tak skonstruowane, że musisz z byle czym jeździć do aso.
            • zigzaur Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 10:04
              Widzę, że nie masz samochodu.
              Warunki gwarancji nakładają obowiązek okresowych przeglądów. Niezależnie od
              tego, czy samochód sprawuje się dobrze czy też nie. I właśnie na tym
              autoryzowane stacje strzygą klientów.
              W każdym samochodzie kierowca jest w stanie uzupełnić płyny eksploatacyjne,
              dopompować koła. A przede wszystkim posługiwać się wskaźnikami.
              • ilr Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 11:19
                > Widzę, że nie masz samochodu.

                "Manie" samochodu nie ma tu nic do rzeczy.

                > Warunki gwarancji nakładają obowiązek okresowych przeglądów.

                Myślę, że bardziej istotne są warunki eksploatacji. W końcu nie chcemy zabić się
                za kierownicą z byle jakiego powodu. Chociaż w Polsce różnie bywa z tymi
                przeglądami. Słyszałem o takich aso, w których w zasadzie na takim przeglądzie
                nie robią nic tylko szmal kasują.

                > W każdym samochodzie kierowca jest w stanie uzupełnić płyny
                > eksploatacyjne, dopompować koła. A przede wszystkim posługiwać się > wskaźnikami.

                Zgadzam się. Powinien sobie także móc wymienić spaloną żarówkę jednak są takie
                samochody,w których wykonanie tej czynności jest utrudnione do maksimum jak nie
                niemożliwe.
                • zigzaur Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 13:11
                  Nie mieszajmy tematów. Rozpoczęty przeze mnie wątek porusza temat dojenia
                  kierowców na przymusowych przeglądach gwarancyjnych.

                  Ja słyszałem o stacjach diagnostycznych, które za przysłowiową "flaszkę "
                  podbijają dowód rejestracyjny bez konieczności wjazdu na stanowisko diagnostyczne.

                  Co do wymiany żarówek, to faktycznie bywają samochody z trudno dostępnymi
                  żarówkami. Niemniej jednak - zgodnie z przepisami - nie wolno jechać z
                  niesprawnym ważnym światłem (kierunkowskaz, reflektory główne, światła
                  hamulcowe). W niektórych krajach (Czechy) kierowca ma obowiązek mieć w
                  samochodzie zestaw zapasowych żarówek.
          • czwarty.wymiar Kolejny mądrala 27.03.09, 09:52
            Jak ja lubię takie głupio-mądre teksty.
            Jeśli masz kupiony samochód w salonie i takiego przeglądu okresowgo nie zrobisz, to tracisz gwarancję! Najpierw się zorientuj po co się takie przeglądy robi, dlaczego tyle kosztują, a dopiero potem się wymądrzaj.
            A, że ową blondynkę stać było na oryginalne pióra, to już nie twój problem. Ale rozumiem, że żal d* ściska.
            • zigzaur Re: Kolejny mądrala 27.03.09, 10:09
              Toć ja wiem, że gwarancja nakłada obowiązek okresowych przeglądów pod rygorem
              utraty tejże gwarancji. Problemem są ceny tych przeglądów, wielokrotnie
              przekraczające realny koszt wykonania usługi.

              Co zaś tyczy się "consumables" jak klocki hamulcowe czy właśnie pióra
              wycieraczek, to bardzo często JEDEN I TEN SAM zakład produkuje zarówno dla
              producenta (z logo producenta samochodów) jak i dla supermarketów.
              Mówiąc mniej ozdobnie, pióra za 170 zł i za 17 zł mogły wyjść z dokładnie tego
              samego zakładu i różnić się tylko nadrukiem na opakowaniu.
              Czy ową blondynkę było stać, tego nie wiem. Ale sądzę, że wolałaby kupić równie
              dobre pióra za 17 zł w supermarkecie i samodzielnie je założyć. Gdyby oczywiście
              o tym wiedziała. Jeszcze można zastanowić się, czy faktycznie te pióra wymagały
              wymiany.
              • lia.13 Re: Kolejny mądrala 27.03.09, 11:55
                Spadaj, mam ciekawsze rzeczy do robienia niż samodzielne wymienianie piór w
                wycieraczkach. Blondynka :P
                P.S. Zwykle mam jakiegoś faceta pod ręką, który będzie szczęśliwy jeśli pozwolę
                mu to zrobić i tym samym zabawić się w bohatera, który "wybawi damę z opresji"
                :D Wtedy rośnie cały i do końca dnia chodzi dumny jak paw. Pewnie, że mogłabym
                to zrobić sama, ale po co? Ja się nie ubrudzę a on się czuje dowartościowany. Ja
                mu upiekę ciasteczka i wszystko gra ;)
                • lia.13 Re: Kolejny mądrala 27.03.09, 12:01
                  aha, uprzedzając pytania zdałam za pierwszym razem, nigdy nie spowodowałam
                  wypadku drogowego, raz obtarłam bok, gdyż parkując na skrajnym miejscu nie
                  zauważyłam słupka w dość wysokiej trawie. Spowodowane to było spóźnieniem i
                  pośpiechem w parkowaniu, zatem - moja wina. Jeżdżę dość szybko ale bezpiecznie,
                  tzn. znajomi nie boją się dać się podwozić czy też wpuszczać mnie za kierownicę
                  swojego samochodu ;)
                  • zigzaur Re: Kolejny mądrala 27.03.09, 13:00
                    Nie miałem zamiaru takiego pytania zadawać.
                  • martm_zalogowany Re: Kolejny mądrala 27.03.09, 17:00
                    aż miło przepuszczać taką kobietkę, co wie po co jest synchronizacja obrotów ze
                    sprzęgłem :)


                    lia.13 napisała:

                    > aha, uprzedzając pytania zdałam za pierwszym razem, nigdy nie spowodowałam
                    > wypadku drogowego, raz obtarłam bok, gdyż parkując na skrajnym miejscu nie
                    > zauważyłam słupka w dość wysokiej trawie. Spowodowane to było spóźnieniem i
                    > pośpiechem w parkowaniu, zatem - moja wina. Jeżdżę dość szybko ale bezpiecznie,
                    > tzn. znajomi nie boją się dać się podwozić czy też wpuszczać mnie za kierownicę
                    > swojego samochodu ;)
                • zigzaur Re: Kolejny mądrala 27.03.09, 12:59
                  Wymiana pióra wycieraczki jest łatwiejsza od nawleczenia igły i zaparzenia kawy,
                  nawet instant. Jedyną filozofią jest kupienie odpowiedniego wymiaru i
                  sprawdzenie, czy sposób mocowania jest prawidłowo dobrany.
        • qwertyugazeta Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 10:42
          prawo jazdy mam już od polowy lat 90 -tych. Nie jeżdżę zawodowo ale zrobiłem
          pewnie te 150.000 tyś km może więcej, nie liczę. I słowo daję - zdarzają się
          różne incydenty ale nie takie jak opisane przez tego młotka - wielkiego
          czarownika. I nie w takim natężeniu i nie w takiej skali.
          Pytanie: skąd się u wielkiego czarownika bierze przekonanie że jest tak źle
          (ba..to nie przekonanie to wg. niego opis rzeczywistości). Wg. mnie odpowiedzi
          możliwych jest kilka: albo jest to totalny kapelusznik któremu wszystko
          przeszkadza i najchętniej ograniczyłby prędkość do 30 km/h, albo jest to typ
          germańca wychowany przed jakąś Helgę do literalnego przestrzegania prawa (ktoś
          przekroczy prędkość o 5 km/h i już drze mordę), albo może jest to typ histeryka
          który z byle gówna robi wielki problem, albo znowu zupełnie nie tędy droga bo on
          opisuje swoje zachowania na drodze (bo ja na przykład na Boga! nie widziałem
          jeszcze przez tyle lat aby ktoś trąbił na kogoś przepuszczającego pieszego) albo
          jest koleś po prostu zwykłym trollem.
          • wielki_czarownik Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 27.03.09, 12:18
            qwertyugazeta napisała:

            albo jest to typ
            > germańca wychowany przed jakąś Helgę do literalnego przestrzegania prawa (ktoś
            > przekroczy prędkość o 5 km/h i już drze mordę)


            Straszne! Człowiek przestrzega prawa! Nie kombinuje, nie kręci! Normalnie przestrzega przepisów! Zdrajca jakiś!
          • yuri19911 Re: Powinieneś iść pierwszy na badania psychologi 24.04.09, 13:38
            > pewnie te 150.000 tyś km

            Zrobiłeś 150 mln kilometrów? Gratuluje:)
      • babaqba Re: Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 27.03.09, 08:14
        wielki_czarownik napisał:

        > Wystarczy wyjechać na nasze drogi, by zobaczyć co się dzieje. Cała
        banda samobó
        > jców, durniów, idiotów i palantów za sterami maszyn wszelakiego
        autoramentu. Ws
        > zyscy pędzą, siedzą na zderzaku, blokują skrzyżowania (...)

        Gdzie ty jeździsz, biedaku? Przyjedź do nas, do Polski. Może nie jest
        idealnie, ale o wiele lepiej niż to opisujesz. Jest zadziwiająco mało
        wypadków, jak na ilość pojazdów i niewielką ilość i tragiczną jakość
        dróg.

        (...)resztę głupot wycinam, choć tę zostawię, bo śmieszna:

        "> Po czwarte więcej godzin przeznaczyć na teorię budowy samochodu. Żeby
        nie było kretynów, którzy nie potrafią dobrać do swego auta opon czy
        akumulatora a na pytanie o zmianę filtrów zdziwieni odpowiadają "a to
        trzeba?"."

        Skąd jesteś biedaczyno? Przyjedź do Polski. Mamy tu stacje obsługi,
        mechaników, pomoc drogową i nie musimy się z tym babrać. Wymiana filtrów
        nas nie obchodzi, zostawiamy to panu z warsztatu.

        • wielki_czarownik Re: Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 27.03.09, 11:47
          babaqba napisała:


          > Gdzie ty jeździsz, biedaku? Przyjedź do nas, do Polski. Może nie jest
          > idealnie, ale o wiele lepiej niż to opisujesz. Jest zadziwiająco mało
          > wypadków, jak na ilość pojazdów i niewielką ilość i tragiczną jakość
          > dróg.

          Pewnie tobie nie przeszkadza zapieprzanie 80 w mieście, niewpuszczanie pieszych, wjazd na skrzyżowanie bez możliwości zjechania itp.


          > Skąd jesteś biedaczyno? Przyjedź do Polski. Mamy tu stacje obsługi,
          > mechaników, pomoc drogową i nie musimy się z tym babrać. Wymiana filtrów
          > nas nie obchodzi, zostawiamy to panu z warsztatu.
          >

          To trać godzinę i kilkadziesiąt złotych na wymianę filtra powietrza, którą ja potrafię zrobić szybciej, niż ty wyjedziesz z parkingu.
        • cell767 Re: Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 04.04.09, 01:29
          Tylko w pobliżu mojego bloku rozbiło się z 8 aut, ostatnio jeden młodziak co to
          dopiero prawko odebrał rozwalił się na kilkanaście części bo stromą ulicą w dół
          z 3 cyfrową liczbą na liczniku jechał. Podczas ostatnich przymrozków kolejny
          kamikadze jadąc dość szybko po lodzie (bo drogi to już nie było widać) zatrzymał
          się dosłownie kilka CM przed autem w którym jechałem, a całkiem niedawno jadąc
          PKS-em odczułem 2 puknięcia jadąc w centrum miasta, a do trzeciego niewiele
          brakowało. Na trójmiejskiej obwodnicy to dopiero są cuda, ludzie grzejący 100 km
          na godzinę pod prąd, facet wciskający się na zjazd w ostatniej chwili mimo iż
          miał za sobą pędzące ciężarówki.
          W tym kraju to naprawdę mimo tych opowieści ze oblewa się kogo się da to i tak
          prawko ciągle zdobywa mnóstwo ludzi którzy nie powinni go nawet na oczy zobaczyć.
      • morekac Re: Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 27.03.09, 09:06
        A po co więcej godzin o budowie samochodu? jadę do serwisu i proszę o opony,
        tamże mi zmieniają filtry i inne duperele. Nawet o terminach przypominają mi
        SMSami...
        A co do miszczów parkowania - jest to argument za brakiem powszechnego dostępu
        do broni.
        • wielki_czarownik Re: Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 27.03.09, 11:52
          A pan mechanik ci wciska "firmowe" wycieraczki za 170 PLN i kasuje 5 dych za wymianę filtra powietrza?
      • czwarty.wymiar Wielki czarowniku... 27.03.09, 09:54
        wielki_czarownik napisał:

        [...] Dość już tych furiatów, którzy bez opamiętania trąbią, wy
        > zywają a czasami nawet do rękoczynów się rzucają.
        [...]
        > Dzisiaj widząc niektórych "miszczów", a szczególnie "miszczynie" p
        > odczas prób zaparkowania normalnie żałuję, że nie mam pistoletu.

        Czyli pisał furiat o furiatach?
        • wielki_czarownik Re: Wielki czarowniku... 27.03.09, 11:37
          Znasz pojęcie "hiperbola"?
          • czwarty.wymiar Re: Wielki czarowniku... 27.03.09, 13:19
            Znam.
            No tak, zawsze można się takimi "metaforami", "hiperbolami" wywinąć. ;)
      • qwertyugazeta Re: Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 27.03.09, 10:28
        czytając ten post dotrwałem tylko do połowy. no po prostu debil.




        wielki_czarownik napisał:

        > Wystarczy wyjechać na nasze drogi, by zobaczyć co się dzieje. Cała banda samobó
        > jców, durniów, idiotów i palantów za sterami maszyn wszelakiego autoramentu. Ws
        > zyscy pędzą, siedzą na zderzaku, blokują skrzyżowania, skaczą po pasach, skręca
        > ją gdzie chcą itp. Oczywiście umiejętności kierowania za grosz. Ciśnie taki gaz
        > do oporu a przed każdym zakrętem albo hamulec w podłogę i przejeżdża go w temp
        > ie ślimaka, albo wali w jedyne drzewo w okolicy.
        > O prawo jazdy jest dzisiaj zdecydowanie zbyt łatwo.
        > Po pierwsze powinny być obowiązkowe badania psychologiczne - tak jak w przypadk
        > u pozwolenia na broń. Dość już tych furiatów, którzy bez opamiętania trąbią, wy
        > zywają a czasami nawet do rękoczynów się rzucają. Dość przygłupów pędzących stó
        > wą po mieście (z reguły 20 letnim BMW). Dość pijanych morderców za kółkiem.
        > Po drugie kursy powinny być dłuższe. Więcej czasu też kursant powinien spędzać
        > na parkingu. Dzisiaj widząc niektórych "miszczów", a szczególnie "miszczynie" p
        > odczas prób zaparkowania normalnie żałuję, że nie mam pistoletu. Najpierw taka
        > fujara na kilka minut ruch na parkingu blokuje, bo nie może swego potężnego Sei
        > cento zaparkować, a potem tak się ustawia, że 3 miejsca zajmuje.
        > Po trzecie pierwsze prawo jazdy powinno być czasowe i odbierane w przypadku zdo
        > bycia 15 punktów karnych bądź jednego przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h.
        > Po czwarte więcej godzin przeznaczyć na teorię budowy samochodu. Żeby nie było
        > kretynów, którzy nie potrafią dobrać do swego auta opon czy akumulatora a na py
        > tanie o zmianę filtrów zdziwieni odpowiadają "a to trzeba?".
      • az100 Re: Prawo jazdy NIE dla wszystkich! 27.03.09, 11:35
        wielki_czarownik napisał:

        > Dość już tych furiatów, którzy bez opamiętania trąbią, wy
        > zywają a czasami nawet do rękoczynów się rzucają.

        > na parkingu. Dzisiaj widząc niektórych "miszczów", a szczególnie "miszczynie" p
        > odczas prób zaparkowania normalnie żałuję, że nie mam pistoletu. Najpierw taka
        > fujara na kilka minut ruch na parkingu blokuje, bo nie może swego potężnego Sei
        > cento zaparkować, a potem tak się ustawia, że 3 miejsca zajmuje.

        > Po czwarte więcej godzin przeznaczyć na teorię budowy samochodu. Żeby nie było
        > kretynów, którzy nie potrafią dobrać do swego auta

        Gdyby zrobić co proponujesz to powinni ci zabrać prawo jazdy bo nie zdałbyś
        testów psychologicznych.
    • afore1 Re: Do przodu na wstecznym 24.03.09, 00:09
      Obecne 30 godzin jazdy na kursie, to jest śmiechu warte.

      Znam dwa typy ludzi, którzy egzamin zdają za pierwszym razem:
      - ci, co od kilku lat jeżdżą motorem/skuterem po mieście i znają każdą ulicę,
      - ci, którzy mają fuksa (a później w ciągu pół roku od otrzymania prawka i tak
      zaliczają wypadek).

      Moim zdaniem powinno być tak:
      Najpierw 5 godzin jazdy na placu i opanowanie w stopniu bardzo dobrym wszystkich
      podstawowych manewrów. A później 50 godzin jazdy po mieście. Czas trwania
      egzaminu - 25 minut. Wtedy MOŻE większość zdawałaby za pierwszym razem. Wszystko
      przebiegałoby szybko, płynnie i bezstresowo.
      • a-lfa Re: Do przodu na wstecznym 24.03.09, 07:01
        Dodatkwo prawa jazdy na kategorie tzw. zawodowe czyli C, D
        oczywsicie tez rarem z E winny by wydawane na czas określony max 2 -
        3 lata po czym takowa osoba winna przejsc badania psychologiczne i
        egzamin potwierdzający czy napewno dalej jest w stanie prowadzic tak
        duzy pojazd moze to spowodowało by iż kierowcy TIR - ów przestali by
        byc śmiertelnym zagrozeniem na drogach.
        • zigzaur Re: Do przodu na wstecznym 25.03.09, 08:52
          Główną przyczyną wypadków ciężarówek i autobusów jest przemęczenie spowodowane
          zbyt długą jazdą. Tutaj badania lekarskie niewiele pomogą. Przewoźnicy nauczyli
          się już fałszować zapisy urządzeń rejestrujących czas jazdy.
        • ilr Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 09:02
          > 3 lata po czym takowa osoba winna przejsc badania psychologiczne i
          > egzamin potwierdzający

          Lepiej odpukaj w niemalowane drewno bo jeszcze ktoś podchwyci ten pomysł i
          wszyscy co 3 lata będziemy musieli płacić haracz za "manie" prawa jazdy. W
          naszym kraju wszystko jest możliwe, jeżeli tylko można w imię prawa ogolić z
          pieniędzy obywatela...
          • gabriel Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 09:29
            Tak się nieszczęśliwie złożyło, że kiedy robiłem prawko, zmieniały się przepisy,
            chodzi o tą ostatnią zmianę wyprowadzenie manewru parkowania z placu na miasto.
            Nie jechanie wstecz, na łuku na lusterkach ustawionych na linię.
            I chcąc nie chcąc robią wszystko na starych zasadach trzeba było dobrać parę
            godzin żeby oswoić się z łukiem raz jeszcze i parkować na mieście. I opłacało
            się. Uważam że to krok w dobrą stronę i kierowców oswaja z realnymi sytuacjami
            na drodze. Gdzie słupków i palików nie będzie a będą krawężniki i prawdziwe
            samochody.
            CO do egzaminu praktycznego faktycznie jest on za długi skrócenie go jeśli
            wszystkie jego elementy zostały zaliczone w krótszym czasie jest prawidłowe jak
            najbardziej.
            Nie wiem dlaczego autor tak czepia się tych kamer w samochodzie, co to komu
            przeszkadza, człowiek jest tak skupiony żeby nie walnąć jakiegoś drobnego błędu,
            że trudno na prawdę zwracać uwagę, na to czy ktoś lub coś nas jeszcze nagrywa,
            za chwilę zapomina się o Bożym świecie skupia na jeździe i uwagach egzaminatora.
      • test1410 Re: Do przodu na wstecznym 24.03.09, 19:27
        no popatrz, a ja uważam że brakuje co najmniej jeszcze jednej kategorii: inni -
        jakość prawo jazdy mam trochę więcej niż pół roku, a jedyny kontakt miałem z
        zamaskowaną donicą (podczas zawracania)*.

        *) co prawda wcześniej spędziłem około 5 godzin na manewrach poza drogami
        publicznymi (ale na zasadzie ruszenie, przesunięcie samochodu, wjazd na kanał)

        A co do placu to do póki, nauka będzie polegała na: "patrz pan/pani tam w
        trzecią szybkę tam będzie drugi pachołek" nic się nie zmieni.
        Natomiast jazda na kursie po mieście (i poza nim) powinna być dłuższa.

        Mądrym pomysłem, było by dodanie obowiązkowego (ale krótszego) drugiego egzaminu
        np. po pół roku - w celu wyeliminowania tych którzy się nie nauczyli nic.
      • wielki_czarownik Poznaj trzeciego - mnie 24.03.09, 21:40
        Zdałem za pierwszym razem, jeźdżę już dziesiąty rok. Żadnego mandatu, jedna stłuczka (nie z mojej winy).
        Wcześniej nie jeździłem ani skuterem ani motocyklem ani niczym innym prócz roweru.
      • tanczacy.z.myslami Jak powinno być? 27.03.09, 09:05
        afore1 napisał:

        > Moim zdaniem powinno być tak:
        > Najpierw 5 godzin jazdy na placu i opanowanie w stopniu bardzo dobrym wszystkich
        > podstawowych manewrów. A później 50 godzin jazdy po mieście.

        Dodajmy: jazda w różnych warunkach, także w nocy, w deszczu oraz trochę jazdy
        poza miastem - w mieście trudno np. nauczyć się wyprzedzania.
        I chociaż godzinka poślizgów i wychodzenia z nich (przyda się w zimie)
      • miken1200 Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 17:23
        Bzdury miszczu pleciesz. Nigdy niczym nie jeździłem poza rowerem, zrobiłem kurs
        20h jazdy (2004 rok). Na placu przed egzaminem jeździłem bezbłędnie. Na
        egzaminie niestety źle ustawiłem lusterko i robiąc łuk tyłem przyhaczyłem
        słupek. Egzaminator kazał podjechać do przodu łuku i powtórzyć. Gdy tylko
        podjechałem do przodu to kazał mi wyjść, bo... nie zachowałem odległości -
        zatrzymałem się dalej od tych cholernych słupków. Skoro zaliczyłem już łuk do
        przodu to nie myślałem, że znowu mam pilnować tej głupiej odległości (40cm
        chyba). Czyli głupi egzaminator nie dał mi szansy poprawić jedynego błędu -
        jazdy do tyłu! Zapisałem się na kolejny egzamin. Nie wsiadałem przez miesiąc
        czasu do auta (jak już to jako pasażer), nie robiłem żadnych dodatkowych jazd.
        Po prostu po miesiącu przerwy poszedłem na egzamin i zdałem. Więc gadanie, że
        30h to mało to przesada.
    • piotrns Nie zdałem kilka razy 24.03.09, 00:39
      (w końcu zdałem) ale wydaje mi się, że forma egzaminu jest właściwa. Gdybym teraz zdawał, nie popełniłbym żadnego z błędów, przez które nie zdałem. A było to np. niewłączenie świateł i przeoczenie znaku "strefa zamieszkana" (ograniczenie do 20 km/h) - teraz wiem, w jakich okolicach takiego znaku można się spodziewać. Podczas kursu nie trafiłem na taką strefę (!) Rodzice samochodu nigdy nie mieli, ze znajomymi zabierałem się bardzo rzadko i przez to na kursie zaczynałem dokładnie "od zera", tj. od uczenia się, do czego służy i gdzie jest sprzęgło itp. Potem kilkanaście minut jazdy po placyku i po 30 minutach od rozpoczęcia pierwszej lekcji praktycznej wyjechałem na miasto... Zdecydowanie za szybko, bo jak się okazało, miałem kłopoty z gasnącym silnikiem, przełączaniem na 1 bieg przy ruszaniu itp. Zdarzało się to głównie na skrzyżowaniach, czyli co kilkadziesiąt sekund. W ciągu godziny zajęć praktycznych miałem więc ok. 20-30 okazji do potrenowania "ruszania" - za mało. Przed prawdziwą jazdą dobrze byłoby potrenować na symulatorze, niestety takiego czegoś szkółka nie miała... Przejechałem obowiązkowe 30 godzin i dodatkowo około 15. Mogę stwierdzić, że dla osoby początkującej (która wcześniej korzystała wyłącznie z autobusów) to za mało. Jeśli ktoś jeździł wcześniej dużo jako pasażer, może wystarczyć. Podsumowując: egzamin całkiem dobrze sprawdza umiejętności, nauka wymaga odpowiednio długiej praktyki.
      • z_jak_zwirz Re: Nie zdałem kilka razy 27.03.09, 08:16
        potwierdzam spostrzezenia co do joty.
      • antybol-szewik W takim razie nie jarzysz 27.03.09, 11:20
        uczą bzdur i na egzaminie żądają umiejętności powielania tych bzdur. Uczy życie
        za włączenie świateł płacisz policji, za uderzenie przy parkowaniu płacisz
        właścicielowi samochodu, nic tak nie uczy jak ubytek kasy w portfelu.
        Z racji że zawiozłem pewną osobę na egzamin pozwoliłem sobie z nudów na
        obserwację egzaminów, to jest dopiero cyrk i pokazówka w ciągu nie całych trzech
        godzin z jazdy na 40 osób oblało egzamin 38 z czego kilkanaście osób nie
        wyjechało z placu np. niewiedza jak dolać płynu do układu chłodzenia, czy
        zgaśniecie silnika przy ruszaniu. A teraz przyczyna tego, pracują do 15,
        zapisują na egzaminy więcej niż potrafią obsłużyć więc po godzinie 14 wiśta wio,
        oblewają wszystkich jak leci za sto kilkanaście złotych 5 minut na placu, żyć i
        nie umierać, na wysokie premie będzie. Tak się działo w Koszalinie.
      • elk36 Re: Nie zdałem kilka razy 27.03.09, 11:29
        Gadasz głupoty. Średnio rozgarnięta osoba po 10 godzinach jazdy powinna już
        jeździć w miarę swobodnie. I wcale nie trzeba jeździć wcześniej z kimś żeby się
        zorientować co i jak. Po prostu niektóre osoby mają predyspozycje do kierowania
        a inne nie. Te wszystkie płacze, że egzaminy są za trudne to jak płacz osób
        które mają dwie lewe ręce i się dziwią, że ich nie biorą do NBA.
        • miken1200 Re: Nie zdałem kilka razy 27.03.09, 17:26
          Popieram. Mnie po 8 godzinie instruktor pytał się, czy dodatkowo jeżdżę jeszcze,
          bo tak dobrze mi idzie. Moja siostra zaś przed 6 egzaminem (i przed każdym
          wcześniejszym) pytała się, kiedy (przy jakich słupkach) ma wykonywać manewry na
          placu. Po prostu nie wszyscy się nadają!
    • staszek585 Do przodu na wstecznym 24.03.09, 21:27

      Po przeczytaniu jedno można powiedzieć: żeby się na jakiś temat wypowiadać
      należałoby zapoznać się co nieco z nim.
      Bo autor pisze, że na placu robi się parkowanie, jakieś koperty. A od 2006
      roku na placu jest tylko przejazd do przodu i do tyłu z zatrzymaniem i
      ruszanie pod górkę. Trzy lata to pewnie wystarczająco, aby się zorientować?
      Autor pisze, ze egzamin jest zbyt trudny, a sam podaje przykłady szkół,
      które niczego nie uczą. Ciekawe?
      Skoro jest nadzór nad szkoleniem to dlaczego niektóre OSK bez problemy
      istnieją, chociaż szkolą niezgodnie z przepisami?
    • zigzaur "...zaparkować na trzy..." ???????????????????? 25.03.09, 08:40
      Ja tego nie umiem! Jak to się robi?
      Tyle lat jeżdżę i tego nie potrafię.

      A czy autor artykułu ma prawo jazdy?
      • boki_zrywac Re: "...zaparkować na trzy..." ?????????????????? 25.03.09, 12:46
        "zawracać na trzy" to jeszcze słyszałam, ale parkować...hm...chodzi o ilość
        ruszania w tył i przód, żeby otworzyć drzwi po obydwu stronach??:PP
        • magdzioszka Re: 27.03.09, 08:45
          Kurs jest tylko po to aby zdać egzamin - ja zdałam prawo jazdy za pierwszym
          razem w dużym mieście, a po odebraniu prawka okazało się jak wiele muszę się
          jeszcze nauczyć. Wg mnie człowiek zaczyna tak naprawdę "uczyć" jeździć jak
          jeździ sam (i nie ma drugiego hamulca i sprzęgła ;-)). Ani 30 ani 100 godzin z
          żadnym instruktorem nie pomoże w nauce jazdy jeśli ktoś nie ma do tego choćby
          minimalnych zdolności. Kursy są tylko po to aby zdać egzamin. Jest on teraz
          zdecydowanie trudniejszy niż 15 lat temu, przede wszystkim odbywa się w innych
          warunkach. I dlatego wg mnie prawo jazdy powinno być otrzymywane na kilka lat, a
          potem powinno zdawać się jakiś egzamin teoretyczny z przepisów ruchu drogowego.
          Może to wyeliminowałoby tych kierowców którzy mają galaretę zamiast mózgu.
        • tanczacy.z.myslami Re: "...zaparkować na trzy..." ?????????????????? 27.03.09, 08:47
          boki_zrywac napisała:

          > "zawracać na trzy" to jeszcze słyszałam, ale parkować...hm...chodzi o ilość
          > ruszania w tył i przód, żeby otworzyć drzwi po obydwu stronach??

          Nie, chodzi o takie zaparkowanie, żeby można było otworzyć co najmniej troje drzwi w aucie czyli te kierowcy + te pasażera + bagażnik :)
          • morekac Re: "...zaparkować na trzy..." ?????????????????? 27.03.09, 09:12
            A po co otwierać bagażnik, jak nie zamierza się z niego korzystać? Moze jeszcze
            dostęp do maski powinien byc, zeby nalać płynu do spryskiwaczy.
    • kinderdelice Do przodu na wstecznym 27.03.09, 08:49
      30 godzin jazdy i zero umiejętności po kursie? Toż to jakaś kpina. Oczywiście,
      że 30 godzin to mało, ale mimo wszystko w tym czasie można nauczyć się czegoś
      więcej, niż jazdy do przodu i do tyłu. Ja robiłam prawko w high w poznaniu i
      chociaż zdałam dopiero za 2. razem, to muszę przyznać, że czułam się świetnie
      przygotowana. wszystkie manewry miałam wyćwiczone, skręt w lewo i rondo do
      znudzenia, hamowanie awaryjne.. do tego trafiłam na bardzo sympatycznego
      instruktora, niestety nie wszyscy w tej szkole są równie sympa, ale z całą
      pewnością są kompetentni i nie biorą kasy za nic.
    • mareklacki Egzamin na prawo jazdy jest stosunkowo łatwy 27.03.09, 09:41
      Powiadziałbym wręcz, że zbyt łatwy i niczego nie weryfikuje. Sam pamiętam, że
      zdałem go za pierwszym razem i to wówczas, gdy na placu wymagane były
      wszystkie a nie tylko 2 figury. Miasto też bez problemu. Oprócz mnie zdały
      jeszcze dwie osoby, z kótrych jedna, wiem ze zapłaciła. Reszta oblała.
      Dlaczego więc uważam, że egzamin jest zbyt łatwy, choć statystyki mówią co
      innego. Otóż egzamin jest bardzo, bardzo łatwy, tyle, że przychodza na niego
      kompletnie nieprzygotowani kursanci, bez elementarnej nawet wiedzy.
      To nie jest ich wina. Wina lezy w systemie szkoleń, które ABSOLUTNIE NICZEGO
      NIE UCZĄ.
      Trzeba więc zmienić zarówno formułę nauki jak i zaostrzyć kryteria
      egzaminacyjne, bo nawet te osoby, które zdały, jeździś nie potrafią.
    • hal_gravity Uliczne p....y 27.03.09, 09:46
      tak , a potem mamy takich którzy widząc samochód swojego gatunku poruszający
      się z prędkością 30 km/h w odległości 150 metrów postanawiają poczekać bo a
      nuż się nie zmieszczą... przy okazji wstrzymując ruch dla 10 aut za nimi.

      Każdy robi sobie prawo jazdy , każdego stać na wóz , a jak 10 letni złom z
      Niemiec to przecież "nowy samochód".

      Przypadki typu wleczenie się 40 Kmh środkiem jezdni etc są na porządku dziennym.

      Na mój gust powinni w telewizji zrobić jakiś program , jak jeździć tak aby
      uniknąć takiego kwasu.

      • arturcz74 Re: Uliczne p....y 27.03.09, 10:08
        hal_gravity napisał:
        > Na mój gust powinni w telewizji zrobić jakiś program , jak jeździć
        tak aby
        > uniknąć takiego kwasu.

        Nie wiem, czy jeszcze jest, ale na TV Puls był program
        pt. "Najgorszy polski kierowca". Fragmenty są (a przynajmniej były)
        dostępne na youtube. Masakra...
    • superktosia Do przodu na wstecznym 27.03.09, 09:58
      a ja zdalam za pierwszym razem ale tylko dlatego ze moj tata uczyl
      mnie jazdy samochodem, motorem mniej wiecej od 7-8 roku życia.
      Wsiadalam za kolko i jezdzilismy polnymi drogami, jakimiś bocznymi
      itd. za to te 30 godz kursu moglam wykorzystać juz tylko na naukę
      jazdy po mieście. I tak wlasnie powinno byc. jeżeli jeździsz z
      rodzicem to możesz sie uczyc od powiedzmy 13-14 roku zycia jazdy
      samochodem na bocznych ulicach - i nie w czasie godzin szczytu. i
      kazdy bylby w stanie sie nauczyc.


      a fakt jest faktem - nie kazdy ma predyspozycje do tego aby jezdzic
      samochodem ale wydaje mi się ze teraz jest wrecz nacisk na to aby
      kazdy to prawo jazdy miał.
    • zago601 Do przodu na wstecznym 27.03.09, 10:03
      ..."Te wszystkie rękawy, koperty i nie wiadomo, co jeszcze. Czemu to
      ma służyć? Każdy posiadacz prawa jazdy wie, że parkowanie w realu
      odbiega zasadniczo od tego na placu manewrowym"...


      Panie Redaktorze, te wszystkie rękawy i koperty maja służyć
      prawidłowemu parkowaniu samochodów na ulicach. Parkowaniu w taki
      sposób, żeby osoby poruszające sie na wózku, lub prowadzące wózek
      nie musiały przeciskać się między zderzakiem a ściana budynku. Nauka
      parkowania ma służyć również naszej zieleni, żeby kierowcy mający
      problem z ogarnięciem rozmiarów swojego auta nie niszczyli
      trawników, których coraz mniej w naszych miastach. Temu własnie ma
      słuzyc nauka parkowania.
      • xvqqvx Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 10:24
        Tyle tylko, że nie służyły, a i dziś po części nie służą.
        Mianowicie w realu nie ma słupków, więc te wszystkie techniki typu "jak słupek będzie w środku szyby, to dwa obroty w prawo, a potem do oporu" pozwalały zdać egzamin, ale nie uczyły parkowania.
        W 2006 r. to zniesiono, ale dalej utrzymano IDIOTYCZNY wymóg płynnego parkowania (ta 1 dopuszczalna korekta) bez kontroli .
        W rezultacie świeżo wyszkolony miszcz próbuje zaparkować płynnie, a gdy nie udaje to mu się (bo np. parking pod sklepem jest ciasny), to cofa się i zaczyna całość od początku, zamiast przyhamować, skorygować, odrobinę cofnąć etc., żeby jak najszybciej zaparkować (cofanie się i powtarzanie całego manewru jest czasochłonne).
    • pancwynar Absurdalna teza... 27.03.09, 10:06
      Pan Jerzy Danilewicz był łaskaw napisać:
      "Cały system szkolenia i egzaminowania kierowców sprawia wrażenie,
      jakby miał służyć nie tyle nauczeniu ludzi poruszania się
      samochodami, ile poddaniu ich jakiejś przemyślnej selekcji. Jakby
      sztuka jeżdżenia samochodem zarezerwowana była tylko dla wybrańców.
      Jest jednak XXI w. i kierowanie autem stało się - można powiedzieć -
      elementarną potrzebą człowieka. System ten powinien zatem działać
      tak, by jak najwięcej osób jak najskuteczniej wyuczyć. Wiele
      wskazuje jednak na to, iż na razie działa tak, żeby jak najlepiej
      udawało się na tym interesie zarabiać."

      zaraz... chwileczkę...
      prowadzenie samochodu nie jest już sztuką?! to może powie Pan to
      rodzinom ofiar wypadków komunikacyjncych, gdzie przyczyną była:
      a) brak umiejętnosci panowania nad pojazdem,
      b) brak znajomości przepisów prawa,
      c) psychofizyczna niedojrzałość lub/i ułomność dyskfalifikująca
      delikwenta jako kierowcę (a tu w Polsce mamy naprawdę parodię
      przestrzegania przepisów - ilość ślepców czy matołów na drogach
      przeraża).

      Samochód jest narzędziem na tyle niebezpiecznym, że jego używanie
      MUSI być poprzedzone surowymi i rzetelnymi testami. Do cholery, to
      nie są już czasy XIX i początków XX wieku gdzie wozy rozwijały
      prędkości rączego rumaka. Mówimy o ok. 1-2 tonach żelaztwa zdolnego
      rozpędzić się do 150 km/h i szybciej! Gdzie 100-110km/h jest na
      trasach przelotowych szybkością docelową (tak, tak... nie w Polsce
      na naszych superdrogach nie mniej ciężko spotkać osoby jadące 40,
      prawda?).
      Po prostu - jak ktoś nie dorósł/nie ma zdoloności do roli kierowcy
      to nie powinien być dopuszczony za kółko.
      Finito...
      Bo koszty społeczne (kontuzje, kalectwo, śmierć) są zbyt wysokie aby
      w swojej łaskawości obdarzać prawem jazdy każdego komu się zamarzy
      zostać drugim Zasadą.
      Czy osoba, która zdaje 15x będzie dobrym kierowcą? Śmiem wątpić.
      Rozumiem, że polska szkoła jazdy daleka jest od doskonałości, ale
      wybaczcie... jeśli ktoś x razy nie potrafi wyjechać poza plac
      manewrowy to o czym my rozmawiamy?! I nie mówię tu o legendach
      miejskich o egzaminatorach z linijką czepiających się 2cm
      niedokładności parkowania. Piję do ludzi, którzy nie potrafią ruszyć
      pod górkę czy cofać po łuku. Jak kogoś takiego dopuścić do ruchu?
      Prawo jazdy MUSI pozostać dobrem reglamentowanym. Bo jeśli mamy,
      zgodnie z tezami P red., zacząć rozdawać je za "jeden uśmiech" to
      nic nie stoi na przeszkodzie, aby wprowadzić prawo do posadania
      broni dla każdego.
      I to, i to w rękach nieodpowiedzialnych jest równie niebezpieczne.
      ps.
      świadomie pominąłem kwestię fatalnego systemu szkolenia; to temat na
      odrębny post...
      • nurek76 Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 11:23
        Legendy o miejskich egzaminatorach to tylko legendy.
        Pare lat do tyłu moja siostra zdawała prawo jazdy. Zawoziłem ja na
        egzamin, więc miałem okazję przyjrzeć się zdającym. 3/4 z nich nie
        potrafiło przejechac placu, prawie połowa wykładała się na pierwszej
        przeszkodzie czyli łuku. Nie rozumiem tych ludzi po co w ogóle
        przychodza na egzamin skoro nie potrafią czegoś co jest podstawą na
        egzaminie i z czego na pewno beda rozliczeni. A założę się że żaden
        z nich nie powie znajomym że nie zdał, bo jest takim głabem, że w
        ciągu 30 godzin kursu nie nauczył się cofnąć prawidłowo kilkunastu
        metrów. Bedzie opowiadał bajki o złych egzaminatorach, bieganiu z
        linijką, łapówkach itp. A egzaminator nic nie musi robić żeby uwalić
        75% zdających, bo uni uwalają się sami.
        • pancwynar Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 11:47
          dokładnie
          skoro moja siostra, która (według mnie) jest do dziś słabym kierowcą
          potrafiła zdać za pierwszym razem to co mówić o tych którzy zdają za
          5-6 (i wzwyż) podejściem?
          żeby nie było - sam siebie uważam za przeciętnego (i to dolne stany
          przeciętności) kierowcę; ale może ten brak zaufania do własnych
          umiejętności i ostrożność sprawia, że w ciągu 14 lat z prawem jazdy
          (zdobytym za pierwszym podejściem) miałem dwie niegroźne i mało
          kosztowne stłuczki (jedna z mojej winy - w pierwszym roku za
          kółkiem) i 'ustrzeliłem' jeden mandat - za przekroczenie prędkości o
          12km/h...
        • lia.13 Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 12:14
          gwoli wyjaśnienia po co "nieumiejący jeździć" sami zgłaszają się na egzamin.
          Zdawałam jeszcze starym systemem czyli plac manewrowy + miasto.
          Na placu wylosowaliśmy: parkowanie przodem po skosie oraz tyłem w zatoczce. No i
          obowiązkowy łuk oczywiście.
          Parkowanie po skosie - najbardziej banalna rzecz :D I co się stało? Nie
          zmieściłam się, chyba jeden raz w życiu :) Czym to wytłumaczyć? chyba tylko
          straszliwym stresem. Na szczęście można popełnić dwa błędy. Zebrałam się więc w
          sobie i zatoczkę (której dziś nigdy nie stosuję) zaliczyłam idealnie. Podobnie
          miasto. Efekt - egzamin zaliczony za pierwszym razem.
        • lia.13 Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 12:15
          gwoli wyjaśnienia po co "nieumiejący jeździć" sami zgłaszają się na egzamin.
          Zdawałam jeszcze starym systemem czyli plac manewrowy + miasto.
          Na placu wylosowaliśmy: parkowanie przodem po skosie oraz tyłem w zatoczce. No i
          obowiązkowy łuk oczywiście.
          Parkowanie po skosie - najbardziej banalna rzecz :D I co się stało? Nie
          zmieściłam się, chyba jeden raz w życiu :) Czym to wytłumaczyć? chyba tylko
          straszliwym stresem. Na szczęście można popełnić dwa błędy. Zebrałam się więc w
          sobie i zatoczkę (której dziś nigdy nie stosuję) zaliczyłam idealnie. Podobnie
          miasto. Efekt - egzamin zaliczony za pierwszym razem.
          • zigzaur Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 14:02
            Parkowanie w zatoczce (tyłem) jest bardzo proste. Trzeba tylko znać i stosować
            jedną zasadę: skręcać koła naprawdę mocno, prawie do oporu.
      • roguas Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 11:43
        > a) brak umiejętnosci panowania nad pojazdem,

        brak technicznych umiejetnosci... bo ludzie najczesciej otrzymuja prawo jazdy w
        wieku 2* paru lat... powinni przynjamniej od 15 roku na motorynce troche
        pojezdzic...

        > b) brak znajomości przepisów prawa,

        Co z tego?! czy pytam sie mordercow o kk 148, jego znajomosc etc?
        Czy konieczne przed wyjsciem na ulice, jest odbycie przymusowego szkolenia z kk
        148 :D?

        > c) psychofizyczna niedojrzałość lub/i ułomność dyskfalifikująca
        > delikwenta jako kierowcę

        Tiaaa... jak psychicznie chory, to nie powinien jezdzic. Jak jezdzi to go
        ubezwlasnowolnic. Jak zdrowy i wykarze sie ulomnoscia to odpowiada.

        > Samochód jest narzędziem na tyle niebezpiecznym, że jego używanie
        > MUSI być poprzedzone surowymi i rzetelnymi testami

        Znam bardziej niebezpieczne narzedzia. Ktore nie sa poprzedzone surowymi
        testami. Nozem mozna rownei skutecznie kogos zabic.

        > Bo koszty społeczne (kontuzje, kalectwo, śmierć) są zbyt wysokie aby
        > w swojej łaskawości obdarzać prawem jazdy każdego komu się zamarzy
        > zostać drugim Zasadą.

        Haha koszty spoleczne. Jak ktos twoja matka,ojca, siostre kogokolwiek bliskiego
        pchnie nozem. To uznasz, ze koszt spoleczny noza jest zbyt duzy, aby kazdy mogl
        go sobie dobrowolnie kupic. I przeciez nie jestesmy juz w XIX wieku!!!

        > Bo jeśli mamy,
        > zgodnie z tezami P red., zacząć rozdawać je za "jeden uśmiech" to
        > nic nie stoi na przeszkodzie, aby wprowadzić prawo do posadania
        > broni dla każdego.

        No bo prawo posiadania broni nie jest niczym nadzwyczajnym. Szwajcarzy,
        Kanadyjczycy, Amerykanie jakos maja sie dobrze, ze swoimi spluwami.


        > Rozumiem, że polska szkoła jazdy daleka jest od doskonałości, ale
        > wybaczcie... jeśli ktoś x razy nie potrafi wyjechać poza plac
        > manewrowy to o czym my rozmawiamy?!

        Ja nie potrafilem 4 razy wyjechac. Jezdze perfekt od juz paru lat. Zadnych
        wypadkow, pare razy wykazalem sie wrecz przerazajacym refleksem!!
        • pancwynar Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 12:16
          ad a)
          ... powinni przynjamniej od 15 roku na motorynce troche
          > pojezdzic...
          jasne - najlepiej w normalnym ruchu drogowym...

          ad b)
          > Co z tego?! czy pytam sie mordercow o kk 148, jego znajomosc etc?
          > Czy konieczne przed wyjsciem na ulice, jest odbycie przymusowego
          szkolenia z kk
          > 148 :D?
          porównujesz prawa podstawowe ze sformalizowanymi przepisami ruchu
          drogowego?
          a poza tym jeśli jako pieszy wejdziesz na drogę w niedozwolonym
          miejscu to będziesz odpowiadał za zagrożenie w ruchu drogowym, a
          gdy - nie daj bóg - coś się stanie, za spowodowanie kolizji,
          uszczerbek na zdrowiu, zniszczenie mienia, nieumyślne spow. smierci..
          i guzik sąd będzie obchodziło czy masz czy nie masz prawo jazdy
          (egro - znasz czy nie przepisy). Jako pieszy masz znać swoje
          obowiązki włażąc na drogę.
          Ignorantia iuris nocet, prawda?
          ostatnio idiota na rowerku górskim przejechał mi po pasach - ledwie
          uniknąłem potrącenia debila..
          na szczęście mili stojący tuż obok (kretyn niczego nie świadomy
          przejechał przed ich nosem) 'wyjaśnili mu' zapewne, że ma obowiązek
          zleźć z roweru przed przejściem po pasach...
          A Ty siadając za kółkiem masz znać przepisy, które obowiązują na
          drodze. Bo zagrożenie jakie może sprawić Twoja ignorancja jest
          odpowiednio większe. Proste?

          ad c)
          > Tiaaa... jak psychicznie chory, to nie powinien jezdzic. Jak
          jezdzi to go
          > ubezwlasnowolnic. Jak zdrowy i wykarze sie ulomnoscia to odpowiada.
          dowiedz się co kryje się pod pojęciami psychofizyczne tudzież
          psychomotoryczne zdolności....

          > Znam bardziej niebezpieczne narzedzia. Ktore nie sa poprzedzone
          surowymi
          > testami. Nozem mozna rownei skutecznie kogos zabic.
          dziwnym trafem więcej ludzi ginie 'od samochodu' a nie 'od noża',
          ale co poniektórzy dowiadują się o tym dopiero po fakcie...

          > Haha koszty spoleczne. Jak ktos twoja matka,ojca, siostre
          kogokolwiek bliskiego
          > pchnie nozem. To uznasz, ze koszt spoleczny noza jest zbyt duzy,
          aby kazdy mogl
          > go sobie dobrowolnie kupic.
          poczytaj sobie o ilości ofiar komunikacyjnych i porównaj z danymi KG
          Policji o zabójstwach... miłej lektury..
          swoją droga znajdź lepsze argumenty bo ten wyświechtany banał bez
          logiczej konotacji naprawdę już mało kogo przekonuje
          • roguas Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 13:12
            Brak ci logiki.

            Porownuje kodeks drogowy do kodeksu karnego? Co wtym dziwnego!?
            Nie znasz swoich praw na drodze, nawet jako pieszy to masz problem i malo mnie
            interesuje, czy on nie wiedzial, ze nie moze. Jezli nie moze wyjsc na ulice to
            jak go potracisz sam sobie winien.

            Ale co mnie interesuje statystyka?

            Proste: Ktos wjezdza na droge to ryzykuje. Jak nie potrafi kontrolowac auta to
            kogos zabije i pojdzie siedziec! Proste! Z jakiejkolwiek przyczyny mialoby sie
            to odbyc, czy z braku znajomosci prawa, czy z niedowladu, czy z problemow z
            koncentracja!!!

            > A Ty siadając za kółkiem masz znać przepisy, które obowiązują na
            > drodze. Bo zagrożenie jakie może sprawić Twoja ignorancja jest
            > odpowiednio większe. Proste?

            Tzn. mam szanse kogos zabic. Tak jak w normalnym zyciu. Nieodpowiednio uzywajac
            noza, zostawiajac go przy dziecku mamy szanse zrobic komus kuku. I
            odpowiedzialnosc za to zawsze my ponosimy.

            > dziwnym trafem więcej ludzi ginie 'od samochodu' a nie 'od noża',
            > ale co poniektórzy dowiadują się o tym dopiero po fakcie...

            Nie od samochodu, tylko od glupiego kierowcy i zlej organizacji ruchu w Polsce.
            A do nozy ludzie przywykli, wiedza jak z nich korzystac.

            • pancwynar Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 14:56
              > Porownuje kodeks drogowy do kodeksu karnego? Co wtym dziwnego!?

              to że o tym, iż nie wolno pozbawić drugiego człowieka życia wie
              każdy o inteligencji wyższej niż rozwielitka - i do tego kodeks nie
              jest mu/jej potrzebny (sam to napisałeś), a jego (tj. KK)
              sformalizowanie służy tylko zasadom praworządności nowoczesnego
              państwa.
              a kodeks drogowy to efekt sensu stricto umowy społecznej - np. u nas
              mamy ruch lewo-, w anglosaskich krajach prawostronny; u nas
              ograniczenie na autostradzie to 130km/h, w innych krajach np. 110
              km/h.. itd.
              i musisz to wiedzieć, jeśli chcesz się poruszać po drogach czyli
              masz obowiązek znać te i inne przepisy;
              no chyba, że wyruszając za granicę masz w nosie, że w Szwajcarji
              zatrzymają Cię na granicy, jak nie będziesz miał łańcuchów na
              wyposażeniu... a tego wymagają ich przepisy...
              a to że nie możesz zabić człowieka w Szwajcarii wiesz doskonale bez
              wgłębiania się w przepisy poszczególnych kantonów...

              > Nie znasz swoich praw na drodze, nawet jako pieszy to masz problem
              i malo mnie
              > interesuje, czy on nie wiedzial, ze nie moze.

              czyli pieszy powiniene wiedzieć jakie ma obowiązki na drodze? i
              przez analogię kierowca też? a może własnie po to owe obowiązki (i
              prawa) je wymyślono aby zminimalizować ryzyko?

              > Nieodpowiednio uzywajac
              > noza, zostawiajac go przy dziecku mamy szanse zrobic komus kuku.
              daj sobie już spokój z tym nożem bo porównanie jest do luftu;
              ile jest przypadków, ze ktoś z premedytacją używa jako narzędzia
              zbrodni samochodu?
              ile masz przypadków, że ktoś przez własną głupotę (a nie z zamiarem)
              za pomocą noża pozbawia kogoś zycia?
              natomiast odwrotnośc jest normą
              zabójstwa z premedytacją dokonane poczciwym nożem kuchennym i
              wypadki przy użyciu wozów wynikające z a), b), c) - patrz wyżej...
              zresztą, skoro tak chętnie porównujesz nóż do samochodu to czemu nie
              ma przepisów o randze ustawy dot. użytkowania noży?
              i to, i to jest dla Ciebie RÓWNIE niebezpieczne narzędzie
              ..wyjaśnij mi to...

              > Nie od samochodu, tylko od glupiego kierowcy i zlej organizacji
              ruchu w Polsce.
              > A do nozy ludzie przywykli, wiedza jak z nich korzystac.
              :D
              skoro 'nie przywykli' do korzystania z samochodów to trzeba
              reglamentować do nich dostęp dla... "głupich kierowców"
              proste jak konstrukcja cepa...
              • miken1200 Re: Absurdalna teza... 27.03.09, 17:37
                "u nas mamy ruch lewo-, w anglosaskich krajach prawostronny;"

                Że jak??
                • pancwynar Re: Absurdalna teza... 28.03.09, 15:34
                  miken1200 napisał:

                  > "u nas mamy ruch lewo-, w anglosaskich krajach prawostronny;"
                  >
                  > Że jak??

                  na odwrót:)
        • pancwynar ps. 27.03.09, 12:26
          Ja nie potrafilem 4 razy wyjechac. Jezdze perfekt od juz paru lat.
          Zadnych
          wypadkow, pare razy wykazalem sie wrecz przerazajacym refleksem!!

          faktycznie, od paru lat perfekt.. to już daje Ci prawo do wydawania
          sądów...
          kolejny perfekcyjny kierowca z 'przerażającym refleksem' nam
          rośnie...

          chciałbym Cię zobaczyć na kursie doszkalającym technikę jazdy..
          ilu tam już mistrzów kierownicy było, którzy po 2h obrażali się na
          instruktorów gdy wychodziła ich indolencja w sytuacjach kryzysowych
          na drodze...
          no ale oni też byli przeświadczeni o własnych wysokich
          umiejętnościach...
    • ceziu Do przodu na wstecznym...Egzaminatorzy i szkolący 27.03.09, 10:08
      Jest jeszcze jedna sprawa o której mało się pisze, otóż aby zostać
      instruktorem nauki jazdy , podstawowym warunkiem aby nim zostać jest
      świadectwo ukończenia szkoły średniej.
      Bez wykształcenia średniego nic z tego, zachciało mi się kiedyś szkolić ludzi
      , 25 lat praktyki na autobusach ciężarowych , busach osobowych, miliony
      kilometrów po Europie, duże doświadczenie i co i nic, bo tylko samochodówka
      ukończona. Ale technik zieleni miejskiej może nauczać, no bo ma średnie,
      doświadczenie i praktyka nie ma szans.
      • zigzaur Re: Do przodu na wstecznym...Egzaminatorzy i szko 27.03.09, 13:47
        Jest przecież tyle ofert w rodzaju:

        "Prywatna szkoła, liceum w rok!"

        Prywatnie uważam, że warunkiem otrzymania niezawodowego prawa jazdy powinna być
        matura.
    • roguas Do przodu na wstecznym 27.03.09, 10:31
      Szczerze nie wiem czemu niektorzy tak sie spinaja. Jak czuje sie dobrze jezdzac
      autem, uwazaja, ze egzamin jest glupi, niech jezdza bez prawa jazdy! Ja polalem
      4 raz, robie juz ktorys rok z kolei. 5 proba mam niedlugo, ale jakos nei lekam
      sie jazdy bez takich dokumentow. Prawo polskie nie przwiduje za to postepowania
      karnego - hulaj dusza!

      A egzamin jest glupi, nic nie weryfikuje. Jakby go nie bylo niewiele zmieniloby
      sie na drogach. Autem mozna na upartego nauczyc sie jezdzic... nigdy nie bedzie
      sie dobrym kierowca, ale jezdzic moze kaaaazdy.

      Trzeba uwazac, zeby nie miec dzwona, bo wtedy ubezpieczalnia nie zaplaci i tyle!
    • microb66 Ciekawe, czy bym zdał 27.03.09, 10:48
      Zdałem egzamin w 1987 roku. Od tamtej pory jeżdżę każdego dnia i w
      każdych warunkach. Nie miałem wypadków ani mandatów. Ciekawe, czy
      bym zdał teraz egzamin teoretyczny i praktyczny, jak to się mówi - "
      z marszu"
      • aggg.a Re: Ciekawe, czy bym zdał 27.03.09, 11:13
        Nie sądzę :)
        Mam prawo jazdy od 2006, jeżdżę tak naprawdę od 4 m-cy i choć dobrze się czuję
        za kółkiem, uwielbiam jeździć, trzymam się przepisów (no... może poza tymi
        50km/h wieczorem w mieście:P), jestem kulturalnym kierowcą to wiem, że gdybym
        teraz podeszła do egzaminu to miałabym problem.
        Egzamin zdawałam w słynnym ostatnio PORDzie w Gdańsku i wiem od wielu znajomych,
        że to co się tam dzieje to jakaś paranoja (np. składanie przez egzaminatora
        lusterek w czasie robienia "rękawa", oblewanie za nieznajomość pojemności
        zbiornika na olej silnikowy itd). Trzeba mieć szczęście.
        • nick_othem Re: Ciekawe, czy bym zdał 04.05.09, 10:26
          jak mnie wkurza rozsiewanie takich durnych plotek.
          nikt nikogo za "nieznajomość pojemności zbiornika na olej silnikowy" nie ma
          prawa oblać. Odwołanie od czegoś takiego zostałoby rozpatrzone "z automatu"
          pozytywnie.

          ps. nie ma czegoś takiego, jak zbiornik na olej silnikowy - sam silnik jest owym
          zbiornikiem....
    • kormiii Do przodu na wstecznym 27.03.09, 11:22
      Dzisiejszy sposób zdawania jest zupełnie różny od normalnej jazdy:/ Czy ktoś
      jeździ tak jak elki?

      wykopgier.pl/
      • zloty.strzal Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 12:17
        Ja teraz jeżdże elką, jestem z reguły jedyną osobą w okolicy, która stosuje się
        do ograniczenia prędkości.
    • danz Do przodu na wstecznym 27.03.09, 11:52
      zemu to ma służyć? Skuteczniejszym straszakiem od słabej noty egzaminatora jest
      bowiem troska o bezpieczeństwo swoje i innych, czy w końcu o cały,
      niepoobcierany samochód. Dlatego, gdy nie daje się zaparkować na trzy, robi się
      to na pięć, na dziesięć. Żeby było skutecznie i bezpiecznie.

      Bzdurne myślenie, parkowanie na 5-10 razy to zabieranie czasu innym, blokowanie
      drogi.
      po za tym taka osoba jak nie będzie potrafiła zaparkować na miejscu parkingowym
      to zostawi samochód na trawniku, chodniku itp
      • black_halo Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 12:20
        Zapomnial wol jak cieleciem byl. Kazdy jest taki madry a tymcaszem
        wiekszosc niecierpliwych kierowcow zdawala egzaminy 20 lat temu jak
        cala zabawa polegala na objechaniu budynku dookola. Tak zdawal moj
        ojciec, moi sasiedzi i moj wujek, nieraz w swojej szkole - technikum
        czy zawodowce. A co samego egzaminu - zdalam za drugim razem,
        dlatego, ze sie wyklocalam o kazdy manewr po tym jak przeszkolil mnie
        ojciec. Pierwszy raz oblalam bo pan egzaminator uznal, ze wymusilam
        pierwszenstwo. Za drugim razem mialam koperte, wjechalam przodem
        czego mi nie uznal ale powiedzialam, ze jak bede jezdzic swoim
        samochodem to moge sobie parkowac jak chce, nawet 50 razy i nikomu
        nic do tego a jak nie bede umiala wjechac na takie miejsce to
        poszukam innego, obowiazku parkowania rownolegle nie ma i nie bedzie.
        Wybauszyl oczy i sie zmknal. To samo potem bylo na skrzyzowaniu gdzie
        tez podobno mialam wymusic pierwszenstwo, na autobusie, ktory byl
        jeszcze z 50 metrow dalej. Powiedzialam, ze gdybylm sie zatrzymala to
        bym tamowala ruch a tak poszlo plynnie a chyba o to chodzi. A na
        samym poczatku egzaminu za rada taty powiedzialam wprost "ustalmy
        jedno, drzewa i slupy stoja po prawej stronie wiec pan siedzi cicho i
        wydaje polecenia". I co? zamknal sie chociaz na placyku zadal milion
        niestotnych pytan w rodzaju jak sie wymienia plyn do spryskiwaczy.
        Powiedzialam, ze nie wiem ale mnie to nie obchodzi bo teraz wszedzie
        sa odpowiednie serwisy i sobie do takiego pojade, zaplace i mi zrobia
        co trzeba. Efekt? Egzaminator siedzial caly egzamin jak zajac pod
        miotla, mowil tylko gdzie mam jechac i zdalam.

        Problem w tym, ze nie kazdy jest pyskaty i sie boi. Gdyby kazdy
        ustawial egzaminator do pionu to skonczylaby sie prywata i
        lapowkarstwo ale niestety to sie nie uda. Place za egzamin 112
        zlotych wiec wymagam. warto przypomniec tym bucom, ze z moich
        pieniedzy jedza chleb.

        Ale juz na koniec dodam, ze formula egzaminu powinna byc zmieniona. W
        krajach europejskich mozna zazwyczaj sie uczyc swoim samochodem a w
        takiej Belgii sa rozne opcje. Albo jezdzimy 9 miesiecy z kims, albo
        bierzemy kilka lekcji i dalej jezdzimy z kims, albo robimy kurs i
        dostajemy prawko tymczasowe na 18 miesiecy kiedy to mozemy sobie
        podchodzic do egzaminu w dowolnym momencie. Efekt? 75% zdaje za
        pierwszym razem a niezdaja ci, ktorzy podpisali papierek w urzedzie,
        ze beda jezdzic z kims a nie jezdzili wcale. U nas system jest
        zdfrobiony tak, zeby jak najwiecej osob uwalic a w samych zasadach
        nawet jest napisane, ze jak egzaminator uzna, ze ktos mogl spowodowac
        zagrozenie na drodze to moze przerwac egzamin.
        • zigzaur Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:44
          Spodobało mi się to:

          "Jak się wymienia płyn do spryskiwaczy?"

          Dobre!
        • jedi_pl Re: Do przodu na wstecznym 20.04.09, 16:16
          Tak a'propos 2 ponizej.
          Nie wiem, gdzie zdawalas i kto Cie egzaminowal. Jedno, co wiem na 100%, to
          gdybys trafila na kogos takiego, jak ja, to po hasle "drzewa i slupy stoja..."
          pojechalabys w jakies miejsce, gdzie NIE DA sie jechac zgodnie z przepisami. W
          kazdym miescie takie sa. W Krk jest np. cos na ksztalt ronda, gdzie w pewnym
          miejscu jezdzi sie "pod prad" i tak jest dobrze, ale niezgodnie z przepisami.
          Natomiast jadac normalnie, lamiesz zakaz. I juz nie zdajesz... proste i skuteczne.

          Co do wymiany i uzupelniania plynow - jest to wymog egzaminu i tu znowu bym Cie
          oblal. Ot tak, bo moge, bo zadne pyszczenie nie powoduje zdania egzaminu, a same
          czyste umiejetnosci i wiedza.

          To takie moje spostrzeżenia. Natomiast zgadzam sie z pierwsza czescia, w ktorej
          bardzo dobrze widac, ze przepisy przez ostatnie 20 lat sie nieco zmienily, a
          jakby pojsc na kurs doszkalajacy (za punkty ;) ) to widac, ze 50% ludzi na
          takich kursach to osoby starsze, posiadajace prawo jazdy przed rokiem (z czego
          pamietam) 90tym. I bledy, ktore te osoby robia, tak samo, jak (niesluszne
          czesto) trabienie i agresja, spowodowane sa nieznajomoscia nowych przepisow.

          Btw... z czego pamietam, uzycie sygnalu dzwiekowego w terenie zabudowanym jest
          zabronione, nie? ;)

          black_halo napisała:

          A na
          > samym poczatku egzaminu za rada taty powiedzialam wprost "ustalmy
          > jedno, drzewa i slupy stoja po prawej stronie wiec pan siedzi cicho i
          > wydaje polecenia"

          Powiedzialam, ze nie wiem ale mnie to nie obchodzi bo teraz wszedzie
          > sa odpowiednie serwisy i sobie do takiego pojade, zaplace i mi zrobia
          > co trzeba

    • agnieszka_radzewicz Do przodu na wstecznym 27.03.09, 12:03
      Ja zdałam za druim podejściem. Podobno miałam szczęście a ja myślę,
      że raczej pewne umiejętności i umiałam opanować stres. Zaliczyłam
      ponad 50 godzin jazdy na kurach i jazdach doszkalających z trzema
      instruktorami. Egzamin, który zdałam pozytywnie odbył się w Kielcach
      a nie w Warszawie (gdzie przejeździałm większość godzin).
      Egzamin jest i powinien być trudny, bo kierowca samochodu ma w
      swoich rękach i nogach dużą, ciężką maszynę, która może zabić
      człowieka.
      Co do egzaminów, to czasem bywa, że egzaminator jest złośliwy,
      trudny, coż takie jest życie.
      Ja oprócz jeźdzenia zaczęłam pracować z mapą, analizowałam sytuacje,
      ronda skrzyżowania.
      Co parkowania, robiania łuku na placu manewrowycm, to "nic na pałę",
      na wszystko jest sposób i jest to sprawa czysto techniczna. Dodam,
      że nie ma to nic wspólnego z późniejszym parkowaniem np na parkingu
      pod marketem (tam jest znacznie mniej miejsca między samochodami).
      Wszystkim, którzy mają problem ze zdaniem w swoim mieście polacam
      zmianę na inny WORD, to uczy pokory i uwagi na nowe ulice.
      Oczywiście warto wtedy wziąć conajmniej 10 dodatkowych godzin z
      dobrym instrukorem.

      Aga
      • kukoc Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 15:39
        W Polsce nie ma systemu szkolenia kierowców, forma szkolenia, i jego elementy
        nie zmieniły sie od lat, dzisiaj szkolenie to nauka ruszania i poruszania się
        pomiędzy słupkami z predkością ponizej 20 km/h, nie ma miejsca na szkolenie po
        zmierzchu, na mokrej nawierzchni czy tez na panowanie nad pojazdem. Na
        parkingach ludzie nie giną, jeśli ktoś widzi, że nie zaparkuje w danym miejscu
        pojedzie dalej a na takie rzeczy poswieca się mnóstwo czasu podczas szkolenia.
        Sam egzamin nie jest trudny, większość osób bez problemu zdałaby go gdyby
        egzaminatorzy patrzyli na osobe egzaminowana uczciwie a nie w taki sposób, żeby
        jak najwięcej na niej zarobić, smiem twierdzić, ze nawet egzaminator nie wykona
        manewrów w taki sposób jaki oczekuje się od egzaminującego.
        Dzisiaj rekordy popularności biją szkoły doskonalenia jazdy, które szkola tak
        jak powinno szkolić się kursantów na kursach przygotowujacych do egzaminu na
        prawo jazdy, to własnie w takich szkołach doskonalenia kierowca uczy sie
        prowadzenia pojazdu, panowania nad nim, uczy się tego co jest ważne w trakcie
        prowadzenia pojazdu.

    • wojnowskikrzysztof Do przodu na wstecznym 27.03.09, 12:23
      Gdyby autor tekstu tak niedouczony przystąpił do egzaminu(wynika z
      treści artykułu) to na pewno nie powinien go zdać.
      A może zlikwidujmy cały ten system selekcji i dawajmy wszystkim
      chętnym prawo jazdy- niech się pozabijają na drogach.
      • zigzaur Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:03
        Proponuję inne rozwiązanie: łatwy, prosty i tani egzamin.
        Ale za to wyższe składki OC.
        • bestia99 Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 15:06

          tak, do OC mogliby też dorzucić dwa zapasowe życia
          • zigzaur Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 16:37
            Bardzo wielu kierowców jeszcze niedawno całe godziny spędzało na grach
            komputerowych. Oni mają w łepetynach zakodowane, że jak się wywalą, to mają
            jeszcze "parę żyć". A jak i te się wyczerpią, to się zrestartuje grę.
      • t.szelagowski Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:54
        Widzę, że Pan kolega zdał za pierwszym razem i uważa, że wszystko wie najlepiej. Tymczasem skłonnym sądzić, że nie podrapał nawet głównej powierzchni. Rozwaga na drodze to kwestia każdego kierowcy z osobna. Zabijają się tylko lawiranci i idioci. Człowiek rozważny i mający nawet najszczersze chęci by mieć chociażby prawojazdy wymagane w wielu ofertach pracy nie zda, dlaczego? Prawdę chyba każdy już zna.
    • kolizja006 Do przodu na wstecznym 27.03.09, 12:35
      tak:)dziekuje ze ktoś nareszcie o tym napisał ! ! czytałam już ten artykuł w
      "polityce" jest świetny i oddaje smród całego systemu..mam wielka nadzieje ze
      cos wywalczymy ! !bo na razie to nie 30 godzin jest kpiną, ale podejście do
      zdających, zwłaszcza kobiet. .
    • miroslawialina Do przodu na wstecznym 27.03.09, 12:50
      Jak ma być dobrze gdy kursant zdaje x razy egzamin przecierz to jest jawna łapówka bo za każdym razem musi opłacic koszt egzaminu , znam przykład gdzie kursant tylko wsiadł do samochodu i już oblał bo egzaminator stwierdził że nie sprawdził czy są światła w tym samochodzie.prosze sobie obliczyć kurs kosztuje ok 1000 zl i niech każdy podchodzi 10 razy do egzaminu i płać po ok 100zł to daje nam drugie 1000zł ,to co to jest nie jawna łapówka.wczesniej egzaminator brał 1000 i zdawało sie za pierwszym razem teraz rozłożyły to w jawnych ratach .
      • aggg.a Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:29
        Jaki 1000 zł za kurs? ;O 1200 kosztował w 2006. Egzamin praktyczny - 112zł. Jak
        nie zdasz 3 razy - masz wykupić 5 dodatkowych jazd (koszt 250-300zł). Jak od
        egz. teoretycznego minie pół roku - kolejny egzamin -78zł. To spoooro więcej niż
        2k.

        A tak poza tym - jeśli ktoś zdaje 10 razy to jak dla mnie predyspozycji nie ma i
        niestety albo pozostaje być pasażerem albo klientem MZK, ZKM, PKS czy innego PKP...
        Może się powinąć noga 1,2,3 ale nie 10 :)
        • gabriel Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:38
          Tak swoją drogą to jeżdząc L-ką właśnie obserwowałem najwięcej przypadków
          łamania przepisów drogowych nagminne przekroczenia prędkości, niedozwolone
          manewry zagrażające nie tylko życiu innych kierowców ale i pieszych.
          Wyprzedzanie na pasach to chyba standard w tym kraju, tak samo jak jazda po
          podwójnych ciągłych, szkoda że samochody szkół nie są wyposażone w kamery. Byłby
          znakomity materiał dowodowy.
        • trzy2jeden Re: Do przodu na wstecznym 22.04.09, 13:59
          Nadal nie zrozumiałaś przesłania artykułu :)

          aggg.a napisała:
          > Może się powinąć noga 1,2,3 ale nie 10 :)
    • tijgertje Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:10
      Jestem baba za kierownica i wbrew temu, co niektorzy panowie
      twierdza, potrafie dobrze jezdzic;-) nauka jazdy kosztowala mnie
      mase nerwow, ale jak tak czytam, to tylko utwierdzam sie w
      przekonaniu, ze mialam kupe szczescia uczac sie i zdajac w Holandii.
      dlaczego? Przede wszystkim dzieki temu, ze mimo ogromnych kosztow
      (okolo 2 tys.€) naprawde nauczylam sie jezdzic. Instruktor mial za
      zadanie tak mnie nauczyc, zebym mogla samodzielnie bezpiecznie
      jezdzic po tubylczych drogach, a nie tylko zdac egzamin. Zeby w
      ogole wsiasc za kolko musialam przedstawic w szkole kwit ze zdanej
      teorii, dopiero wowcza moglam sie umowic na lekcje z jazdy. Nie ma
      przepisu okreslajacego, ile ktos ma wyjezdzic godzin. Jak ktos
      potrafi jezdzic, to i 3 mu wystarcza, ja potrzebowalam 40. Nigdy
      wczesniej nie siedzialam za kierownica, sama mysl mnie przerazala.
      To instruktor decyduje, ile ktos godzin musi jezdzic, zeby sie
      naprawde nauczyc i on byl odpowiedzialnby za to, zebym faktycznie
      egzamin zdala. wszystkie manewry sa wykonywane na ulicy, plac
      manewrowy nie istnieje, a zycie utrudniaja wszedobylscy rowerzysci;-
      ) Mimo tego, a moze wlasnie dzieki temu nauczylam sie lepiej? Od
      poczatku musialam uwazac na innych uzytkownikow drogi i pracowac nad
      podzielnoscia uwagi;-) Mialam mozliwosc zdawania egzaminu probnego,
      instruktor siedzial z tylu, dzieki czemu widzial, jak sie zachowuje,
      czy jakie bledy popelniam, dzieki temu te kilka godzin, ktore mi
      zostaly moglam poswiecic na to, co sprawialo mi jeszcze problem.
      egzamin zdalam bezblednie za pierwszym podejsciem, egzaminatora
      mialam super, przez prawie godzine trwania egzaminu opowiedzial mi
      chyba wszystko o swojej rodzinie;-) Po egzaminie nie balam sie
      wsiasc do samochodu, wrecz przeciwnie, bardzo polubilam jazde i
      przejechanie samodzielnie 1500km z malym dzieckiem w odwiedziny do
      rodziny to zaden problem. Choc za jazda w Polsce nie przepadam.
      Wkurza mnie totalna ignorancja kierowcow, zachowywanie sie, jakby
      byli sami na drodze, mimo szerokich parkingow zajmowanie 2 miejsc
      (zeby ktos samochodu nie obil???), nietrzymanie sie rzepisow, bo
      przeciez zadnego policjanta nie ma w okolicy, wiec nie widzi (!) i
      absolutna nieprzewidywalnosc niektorych. To,z e jestem na drodze z
      pierwszenstwem przejazdu nie znaczy, ze sobie moge spokojnie jechac,
      bo jakis palant (sorry za wyrazenie) najpierw stoi pol godziny
      zastanawiajac sie, czy zdazy czy nie przede mna, ale jak jestem 4m
      od niego, to jednak decyduje sie, zeby mi sie przed zderzak
      wepchac:/ Mysle, ze przy zmianach powinno sie najpeirw zrobic
      porzadek ze szkolami, tak, zeby faktycznie uczyly jezdzic, a nie
      odbebnialy obowiazkowe godziny. W mojej daja gwarancje, okolo 80%
      kursantow zdaje za pierwszym podejsciem, dla tych, co nie zdali,
      szkola oplaca poprawke i ewentualne dodatkowe lekcje jazdy, pod
      warunkiem, ze kursant podchodzi do egzaminu po zaleconych na jezdzie
      probnej godzinach a nie wczesniej.
      • tijgertje Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:19
        a, zapomnialam dodac jedna uwage: piza w artukule, ze na egzaminach
        sa toyoty Yaris i Ople Corsa... No, ajk tym ktos nie umie
        zaparkowac, to nie wiem... Ja sie uczylam na Toyocie Avensis, w tym
        samym samochodzie zdawalam egzamin i potem przesiadka do Micry czy
        almery to byla bajka;-) Chociaz jak trzeba, to i mezowym kolosem
        wszedzie sie bez zarysowan zmiescilam ;-)
        • aggg.a Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:36
          tijgertje napisała:

          > a, zapomnialam dodac jedna uwage: piza w artukule, ze na egzaminach
          > sa toyoty Yaris i Ople Corsa... No, ajk tym ktos nie umie
          > zaparkowac, to nie wiem... Ja sie uczylam na Toyocie Avensis, w tym
          > samym samochodzie zdawalam egzamin i potem przesiadka do Micry czy
          > almery to byla bajka;-) Chociaz jak trzeba, to i mezowym kolosem
          > wszedzie sie bez zarysowan zmiescilam ;-)

          Ja się uczyłam na Punto i po zdaniu miałam naprawdę spory problem przesiąść się
          do Citroena C5 kombi. Bałam się do tego stopnia, że 2 lata prowadziłam z 5 razy
          na prostej drodze. Ale teraz wiem, że pojadę każdym samochodem osobowym. :)
          Lepiej nauczyć kierowców jeździć większymi autami, później nie ma problemu. :)

          @tijgertje zazdroszczę takiego kursu :) na pewno jeździsz lepiej niż 80% gamoni
          na polskich drogach:)
        • napolnoc Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 14:19
          Ja wlasnie koncze kurs w Holandii.Dzis bede miec egzamin probny.
          Koszt kursu ok 2000 euro, liczba lekcji ustalana indywidualnie, nie ma
          okreslongo minimum. Kursu teoretycznego nie ma, dostaje sie z szkoly ksiazke
          plus plytke z testami. Teoretyczny ma 50 pytan, zaliczyc trzeba 45. Od tego
          miesiaca pytan jest wiecej. Ja zdalam za pierwszym razem. Mozna zdawac tez po
          angielsku.
          Pierwsza jazda to normalna jazda po miescie. Ja tylko krecilam kierownica i
          migalam, biegi i pedaly byly obslugiwane przez instruktora. Co jazde dostawalam
          kolejny element do wykonania., zaleznie od predkosci przyswajania. Nie ma czegos
          takiego jak plac manewrowy. Parkowania, jazde tylem, nawracania itp robi sie po
          prostu na miescie.
          Na dzien dzisiejszy mam wyjezdzonych 35 godzin. Dzis do auta dosiadzie sie
          egzaminator z osrodka. Bedziemy jechac normalna trasa egzaminacyjna. Jesli pewne
          manewry zrobie dobrze, to nie bede musiala ich powtarzac na prawdziwym
          egzaminie. Dzieki temu stres bedzie mniejszy. Egzaminy odbywaja sie w aucie,
          ktorym teraz jezdze.
          Zdawalnosc praktycznego egzaminu jest w NL bardzo wysoka. Z prostego powodu,
          instruktor nie dopusci Cie do egzaminu, jesli widzi, ze jestes nieprzygotowany.
          Duza liczba niezdajacych obniza prestiz szkoly.
          Elementami kursu sa: manewry, jazda po miescie, autostrada, trudne warunki (np
          mialam lekcje jazdy po lodzie i po wodzie), jazda ekonomiczna, jazda w nocy,
          rankiem itp.
          Czuje sie za kolkiem pewnie, wiem co robie, czego sie spodziewac. Bez problemow
          radze sobie z dziesiatkami rowerzystow jadacych we wszystkich mozliwych
          kierunkach i lamiacych wszelkie przepisy :)

          Trzymajcie kciuki za dzisiejszy egzamin!
    • shroeder1970 Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:42
      W WORD w Katowicach jest jeden taki debil... który oblał gościa na prawko na ciężarówki od razu po wejściu do samochodu dlatego, że egzaminowany "nie sprawdził przed ruszeniem, czy klakson jest sprawny".
      • aggg.a Re: Do przodu na wstecznym 27.03.09, 13:53
        PORD w Gdańsku i w Gdyni : oblewanie za niesprawdzenie klaksonu, za
        niepowiedzenie, że podświetlenie tablicy rejestracyjnej też jest. A ponadto za
        niewiedzę na temat pojemności zbiornika na olej silnikowy (No jakim prawem
        kursant nie wie?), składanie bocznych lusterek w czasie przejeżdżania przez
        rękaw i argumentowanie "ma pan(i) patrzeć przez tylną szybę a nie na lusterka!".
        A oblewanie za problematyczne "żółte światło" jest notoryczne. Jak się
        zatrzymasz to Ci powie egzaminator, że nie miałeś/aś hamować gwałtownie, jak się
        nie zatrzymasz to powie, że już było czerwone. I weź bądź człowieku mądry.
      • zurych1909 I bardzo dobrze zrobil.NIE rusza sie autem,zanim 14.04.09, 13:42
        sie nie sprawdzi,czy wszystko dziala.Na szosie moze juz byc za
        pozno !!!!!!!!
        Oszczedniej z epitetami !!
        • shroeder1970 Re: I bardzo dobrze zrobil.NIE rusza sie autem,za 26.05.09, 21:59
          Bardziej oszczędnie się nie da. Epitet jest jeden i w mojej opinii jak najbardziej adekwatny.
          A to, ze być może jest tylko jeden taki koleś i wszyscy się tam teraz śmieją z niego - to dobrze, może znormalnieje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka