respiral
24.03.09, 11:41
Bronisław W., tropiciel komuny i nieprawości w życiu publicznym, juz
dawno przekroczył granice dobrego smaku. Pomylił pojęcia - kradzież
nazwał cnotą, cenzurę - dbałością o polską rację stanu. Nikt w
telewizji publicznej po 1989 roku nie zrobił tyle złego, podłego,
niegodziwego jak on. Ręka w rękę z Farfałem. Jest winien skrajnego
upolitycznienia telewizji, poniżenia wielu ludzi, zlekceważenia
widzów. Okradł telewizję, zmieniając umowy dla swoich kolesiów na
korzystniejsze w wypadku odwołania ich (co się stało), nominując na
rozliczne stanowiska amatorów ale za to słusznych politycznie i
powierzając im prawo decydowania o publicznych pieniądzach,
wreszcie - przenosząc produkcję swojego żenującego programu z OTV do
prywatnej firmy. Pomijam kwestie "ideologiczne" ale trzeba mocno sie
postarać, by zasłużyć na pochlebstwa o byciu "jednym z
najwybitniejszych Polaków" z ust samego duce Kaczyńskiego.
Więc pan Bronisław W. jest bezczelnym hipokrytą, odsuwającym od
siebie odpowiedzialność za KOLABORACJĘ. To my, widzowie, domagaliśmy
się zdjęcia seansów nienawiści, szumnie nazwanych "Misją specjalną",
to my domagaliśmy sie odsunięcia od procesów decyzyjnych ludzi
niegodnych. Daliśmy tego dowód w wyborach, których wyników ten pan i
cała paczka PiSowców nie przyjmują do wiadomości i widzą za tym
spisek z Agorą w tle.