Dodaj do ulubionych

Kochane pieniądze dajcie rodzice

21.05.09, 03:30
Pomagac! Gdy dzieci "startuja", podroze, edukacja to cos
najwazniejszego w czym mozemy im pomoc.
Gdy za kilkanascie lat bedziemy schodzic i zostawimy im jakis
kapitalik, to im juz nic z tego. Wtedy to juz ich sytuacji
diametralnie nie odmieni. Najwyzej przepuszcza na nowe auto badz
wiekszy dom/mieszkanie ale tego czego nie zyskaly na poczatku
doroslosci to juz nie nadrobia.
Obserwuj wątek
    • wtes2 Do jniewola: twoja wypowiedz jest nielogiczna 21.05.09, 08:53
      Starszy otrzymał wykształcenie, a jednak nie potrafi się utrzymać,
      zatem czy wykształcenie było naprawdę najlepszą rzeczą jaką mógł
      dostać ten chłopak od rodziców ?
      Poza tym samoutrzymanie to oznaka dojrzałości, a posiadanie środków
      do utrzymania rodziny wręcz męskości. Pozwalając 25 latkowi na
      życie "wiecznego studenta" rodzice spowodują że ten młody człowiek
      zmieni się w mężczyznę może koło 40-tki.
      • yola13 Re: Do jniewola: twoja wypowiedz jest nielogiczna 06.06.09, 14:07
        około 40-tki albo raczej nigdy sie zmieni, bo po co? Jak mu wszystko
        starzy dają na kazde zawołanie, niektórzy rodzice w ten sposób robia
        z swoich dzieci niedorajdy zyciowe, które nie moga obejśc się bez
        pieniązków swoich rodziców, ja rozumiem 16-17 latek, ale facet 25-26
        czy wrecz 30 lat jeszcze na utrzymaniu rodziców? No bez przesady
        • pensioner63 Zagwarantować dzieciom rentę do końca życia 06.06.09, 14:59
          Uważam, że szanujący się rodzic gwarantuje swoje dzieciom rentę do końca życia
          zapewnijącą im utrzymanie i skromne wakacje na Riwierze francuskiej w lecie i
          Alpach szwajcarskich zimą. Tak robi królowa angielska. Tak też być może zrobi
          Sławomir Zagórski. Podobnie wyjazd do kasyna w Las Vegas można nazwać inwestycją.

          Ale nazywanie utrzymywania dorosłych dzieci inwstycją to demagogia lub głupota
          autora artykułu. Wiadomo, że PRL gwarantowało pracę wszystkim to wydajność
          wynosiła średnio 25% możliwej, bo po co pracować jak państwo każdemu płaci
          pensję. Podobnie dzieci, którym rodzice wszystko dawali i nie przyzwyczaili do
          pracy i obowiązków potem nie chcą przemęczać się pracą. Ewentualnie podejmują
          się roli wiecznego studenta, ktory co kilka lat zmienia zainteresowania aby
          rodzice mieli motywację go utrzymywać.
    • nina.st2 studia za granicą 21.05.09, 11:40
      Mój syn studiuje we Włoszech. Pierwszy rok był dla mnie
      katorgą cały rok kończył kolejne kursy językowe za które
      płaciłam. Teraz wreszcie studiuje po pierwszym semestrze
      dostał stypendium czyli całodzienne wyżywienie w mensie,
      zwolnienie z czesnego + gotówkę około 400euro na miesiąc. Ale
      musi zdawać egzaminy aby je utrzymac. Jak obliczyłam w
      Warszawie kosztowałoby mnie to drożej.
    • zserocka Kochane pieniądze dajcie rodzice 03.06.09, 09:24
      Czytając tekst lekko się zszokowałam - 21-letni mężczyzna, który jak rozumiem w
      chwili wyjazdu nie pracował i nie uczył się, prosi rodziców o sfinansowanie
      wycieczki do Ameryki Południowej? Excuse moi? A rączek to przepraszam nie ma?

      Rozumiem, że rodzice usprawiedliwiają tę sytuację tłumacząc, że dzięki temu
      zwiedzili wiele ciekawych miejsc, ale coś mi się wydaje, że gdyby nie
      finansowali zachcianek swoich dorosłych dzieci mogliby zwiedzić ich nieco
      więcej. I piszę to z perspektywy dziecka a nie rodzica.

      W tej chwili mam 34 lata - moja edukacja zakończyła się doktoratem, i nigdy nie
      wpadło mi do głowy aby poprosić moją mamę o pieniądze na wakacje. Nie ze względu
      na biedę - po prostu zawsze uważałam, że jeśli chcę mieć coś ekstra to powinnam
      na to sama zarobić. Praktycznie od pierwszej klasy liceum wyjeżdżałam co roku za
      granicę, pracowałam i w miarę możliwości poznawałam świat, a przy tym uczyłam
      się języka.

      Kiedy zaczęłam studia w dużym mieście przez pierwszy rok utrzymywałam się z
      renty po tacie, ale już od drugiego roku zaczęłam dorywczą pracę. I sama
      utrzymywałam się przez cały okres studiów, czyli czas potrzebny na ukończenie
      dwóch fakultetów i studiów doktoranckich. Pracowałam, miałam stypendium naukowe
      i starałam się nie wydawać za dużo. Po prostu. Jest to możliwe - tyle, że do
      Meksyku czy Tajlandii pojechałam nie w wieku 18 czy 21, a kilka lat później,
      kiedy sama na ten cel zarobiłam. I jestem z tego autentycznie dumna, a przy
      okazji nauczyłam się, że pieniądze nie są dla mnie najważniejsze i wolę zarabiać
      mniej, jeśli robię to co kocham.

      Mama bardzo mi pomogła bo kupiła mi niewielkie mieszkanie, tak abym nie musiała
      wydawać na stancję, czy mieszkać przez 10 lat w akademiku. Bardzo jestem jej za
      to wdzięczna, ale tym bardziej nie wyobrażam sobie, żebym prosiła ją o pieniądze
      na kosmetyki, piwo czy wycieczki. Dlatego kiedy słyszę o rodzicach, którzy
      finansują kaprysy dorosłych dzieci mogę jedynie im współczuć - widocznie sami je
      nauczyli, że nie trzeba ciężko pracować, wystarczy poprosić rodziców.
      • i.drozdowska Re: Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 10:06
        No rzeczywiście, renta i mieszkanie to 'drobna pomoc'..

        To wyobraź sobie, jak byś się utrzymała i zaczęła w ogóle studia
        gdyby tego nie było..

        A akademik nie hańbi, i jest niejednokrotnie tańszy od utrzymania
        mieszkania. Dla mnie Twoja wypowiedź to czysta hipokryzja, no,
        chyba, że sama nie rozumiesz, ile tak naprawdę rodzina Ci pomogła.
        • jkmjkm Re: Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 11:55
          Ona o nic mamusi nie prosiła, mamusia sama dawała i kupiła mieszkanko, jest jej
          wdzięczna ale ona nie miałaby wstydu prosić, a fe, jak można tak prosić.
      • black_tangens "zserocka", kupili ci mieszkanie- ale nie pomogli? 06.06.09, 12:15
        Droga "zserocka", czegos tu nie rozumiem? Rodzice kupili ci mieszkanie i
        mowisz,ze nie pomagali?????? Zapytaj sie mamusi i tatusia ile wydali pieniazkow
        na to mieszkanie (nawet jesli jest male), bo chyba sobie nie zdajesz sprawy z
        tego co mowisz. Nawet nie wiesz jaka to jest pomoc w zyciu jesli ktos ci kupi
        mieszkanie i nie musisz wynajmowac, kiedy np. w Warszawie wynajecie malego
        mieszkania to wydatek rzedu 1,5-2 tys. PLN miesiecznie!

        Wydaje mi sie, ze za bardzo stylizujesz sie na samodzielna:-)
        A tak w ogole to uwazam, ze dobrze jesli rodzice pomagaja, tzn. jesli chca
        pomagac i maja na to pieniadze. Sa w Polsce rodzice, ktorzy chetnie by dzieciom
        pomogli ale niestety nie maja na to srodkow finansowych:-(
        Mnie rodzice pomagali finansowo podczas studiow i nawet teraz od czasu do czasu,
        bo jak pracowalam w Polsce to trudno bylo utrzymac sie na normalnym poziomie,
        nawet jesli sie pracowalo:-( Jestem szczesliwa, ze moi rodzice moga sobie na to
        pozwolic, bo bardzo dobrze zarabiaja i ze chca w ogole mi pomagac, bo przeciez
        nie ma obowiazku pomagania doroslemu dziecku. I jestem im za to wdzieczna. I
        musze powiedziec, ze bardzo mi ta pomoc finansowa pomogla w zyciu.
      • naelka Re: Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 12:45
        Przypuszczam, że mniej byś się zszokowała, gdybyś przez okres studiów musiała
        się utrzymać bez zafundowanego przez mamę mieszkania i bez renty po tacie.
        Owszem, opisane w artykule żebranie u rodziców o kasę na dłuższe wakacje jest
        żenujące, ale faktem jest, że wydatkiem pochłaniającym większą część pensji (a
        nieraz nawet całą pensję) studentów i absolwentów są koszty wynajmu pokoju albo
        kawalerki. Które Tobie zostały oszczędzone. Cofnij się myślami na trzeci rok
        studiów i zastanów, jak by to było, gdybyś, utrzymując się wyłącznie z tej
        dorywczej pracy, musiała uwzględnić w budżecie dodatkowe 500- 800 złotych
        miesięcznie na wydatki mieszkaniowe.
    • 8y Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 09:12
      Po maturze dziecko powinno sie wyprowadzic i:
      1. Isc do pracy i zyc w wynajetym/ wziasc kreche na lokum
      2. isc do pracy i na studia zaoczne
      3. Wyjechac z PL na 2 lata zarobic kase i wrocic by studiowac dziennie
      4. studiowac dziennie i dorabiac nocami w marketach

      Nie wiem jak taki 21 letni mezczyzna nie wstydzi sie byc ciezarem?
      • e-andromeda Re: Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 09:42
        A ty tak dla jaj czy trochę za dużo wypiłeś. Co do towojej
        przedmówczyni to pani doktur to niec powie co studiowała bo dwa
        fakultety można studiować jednoczesnie przy jakiejś historii,
        politologi i bóg wie co. Przy fizyce lub chemii nawet matmie to
        będzie problem. Więc k...a nie popisujcie się swoimi studiami bo to
        nie robi wrażenia i o niczym nie świadczy.
      • arkady.ronin sprostowanie do artykułu 06.06.09, 14:29
        Kto miałby zająć się prawdziwą nauką jeśli cały naród w przedziale wiekowym
        20-30 dorabiałby sobie w pracy dla niewykwalifikowanych?
        Kto w przyszłości miałby być lekarzem, prawnikiem, informatykiem czy naukowcem?
        Prawdziwy trzon intelektualny w Polsce stanowią ludzie studiujący na uczelniach
        państwowych na studiach dziennych. Mnie nikt na studiach nie rozpieszczał,
        zasuwałem jak osioł(najlepsze kierunki studiów na renomowanych uczelniach
        zdobywają renomę poprzez kształtowanie w ludziach umiejętności do szybkiego
        uczenia się, ogarniania ogromnej ilości informacji, wykorzystania tej informacji
        i efektywnego realizowania projektów, doświadczeń laboratoryjnych,
        eksperymentów, i innych celów - ogrom pracy intelektualnej) Gdyby nie rodzice
        nie mógłbym się rozwijać. Rodzice doskonale wiedzą jaki potencjał posiadają ich
        dzieci i wiedzą do którego momentu utrzymanie dziecka jest inwestycją w nie. Mam
        znajomych którzy się doktoryzują, aplikują na prawie, specjalizują na medycynie
        i w wieku 26-30 lat wciąż są finansowani przez rodziców i nie ma w tym niczego
        dziwnego. Atak na ludzi najdłużej się rozwijających, to atak na ludzi
        najbardziej uzdolnionych, którzy potem swoją pracą generują największe dochody i
        niejednokrotnie dokonują wielkich czynów(nauka, prawo, medycyna). Robienie
        wyższej wartości z tego że jakiegoś chłopca bez potencjału nie warto już
        finansować w wieku 21 lat i lepiej go do roboty prostej wysłać to takie
        "odwracaniem kota ogonem". Nie pozwólmy na to by odbierano zdolnym, wartościowym
        ludziom prawo do godności! Człowiek który zaczyna pracę po studiach w wieku
        25-30 lat odda w podatkach społeczeństwu kilkakrotnie więcej pieniędzy niż
        prosty robotnik, który będzie pracował od dzieciństwa. Propozycja finansowej
        kastracji intelektualnej jest próbą ściągnięcia wszystkich do poziomu studentów
        drugiej kategorii. Ktoś jednak musi tych pracowitych zaocznych studentów uczyć i
        są to w większości ludzie jakimi ten artykuł próbuje pogardzać.
        Wydawało by się że media niosą kaganek oświaty w świat mroku a tutaj taki
        artykuł. Ten artykuł może zostać odczytany "między wierszami" jako promocja
        niebezpiecznego dla przyszłości narodu trendu do pogardzania ludźmi najbardziej
        utalentowanymi w których najdłużej się inwestuje...
    • mooomooo Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 10:29
      Ja sama uważam, że jeżeli rodzice oboje pracują, nie mają problemów finansowych
      i przede wszystkim chcą to mogą pomagać swoim dzieciom, jednak powiedzmy sobie
      szczerze finansowanie życia 30-latka to już trochę wstyd (dla 30-latka).

      Co do artykułu mi by przez głowę nie przeszło takie naciąganie rodziców - skoro
      już jestem tak daleko to warto zwiedzić to i to. Trochę śmieszne.

      Sama mam 21 lat, studiuję dziennie na wydziale informatyki i pracuję (ale mówię
      szczerze, że jak zaczynałam pracować a było to w liceum to nie miałam
      finansowego celu a po prostu była to dla mnie duża przyjemność i jest do dziś).
      Mieszkam z rodzicami, zapewniają mi jedzenie, podstawowe kosmetyki codziennego
      użytku i telefon (ostatni miesiąc). Jeśli chcę coś mieć to zwyczajnie sobie na
      to odkładam, albo proszę o pożyczkę rodziców a potem im oddaję. Nie wyobrażam
      sobie pójść do mamy i powiedzieć "mamusiu, kup mi proszę".
      Uważam, że osoby w moim wieku, czyli studiujące, a po prostu pełnoletnie powinny
      zacząć poznawać co to jest samodzielne życie. Nie musi to być od razu zarabianie
      na dom, chleb i wszystko inne, ale chociaż częściowo. Raz że trochę się odciąży
      rodziców, dwa że wcześniej uczymy się już jakiegoś gospodarowania pieniędzmi.
      Małe kroczki do samodzielności.

      Ja tutaj nie chcę robić za nie wiadomo kogo, ale moim marzeniem jest to, żebym
      jak najszybciej mogła zarabiać tyle, żebym mogła część swojej pensji oddawać
      rodzicom (zakładając, że starczy mi na mieszkanie jak już się wyprowadzę i na to
      co po prostu każdy czlowiek potrzebuje). To nie bedzie dziś ani jutro, ale
      docelowo każde dziecko powinno mysleć w takich kategoriach. Bo za jakiś czas
      rodzice pojdą na emeryturę i będą musieli żyć za psie pieniądze. A przecież po
      tym wszystkim co dla nas robili przez cale nasze życie na to nie zasługują,
      powinni mieć godne życie, przede wszystkim bezstresowe, że na chleb albo na coś
      tam nie wystarczy.
      To moja opinia. Tak po prostu moim zdaniem powinno być. Rodzice zajmują się nami
      dopóki niedorosniemy a pozniej rola musi się odwrócić.
    • pj.pj Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 11:37
      Sorry, ale historia z Ameryką Południową jest wzięta z księżyca. Nie mówię, że
      nieprawdziwa, ale mało praktyczna jako przykład. Poza wszystkim taka wycieczka
      to fanaberia, na którą smarkacze przynajmniej po części powinni zarobić. Ja
      dostaję dofinansowanie od rodziców na to i owo (zawsze konkretne rzeczy), bo w
      polskiej inteligenckiej budżetówce trudno o wielkie pieniądze, ale jak miałam
      okazję pojechać ze znajomymi orientalistami do Indii, to akurat to
      sfinansowałam sama, mimo że "najdroższy był przelot, a na miejscu wszystko za
      pół darmo". Trzeba rozróżniać między tym, co do życia konieczne, a kosmicznymi
      zachciankami pociech.
      • black_tangens Re: Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 12:22
        Zgadzam sie z "pj.pj", ze jak napisales/las: "Trzeba rozróżniać między tym,
        co do życia konieczne, a kosmicznymi zachciankami pociech."
        Mnie tez rodzice
        pomagali ale to byla pomoc na rozsadne wydatki tzn. przede wszystkim bym
        skonczyla studia czy na oplate za lokum, bo studiowalam w innym miescie ale nie
        wyobrazam sobie poprosic ich o pieniadze na jakies wycieczki czy dyskoteki, mimo
        ze moi rodzice naprawde dobrze zarabiaja, bo maja wlasne dosc duze firmy.
        Zreszta tak z rodzicami ustalilam, ze ich pieniazki sa jakby inwestowane
        w rzeczy, ktore kiedys sie zwroca, takze finansowo, a wiec np.
        nauka a nie w rozne fanaberie typu wycieczki, dyskoteki czy markowe ciuchy. I
        uwazam ze to rozsadne.
    • naprawdetrzezwy Kochane pieniądze dajcie rodzice 06.06.09, 14:31

      Agora tak dobrze płaci?
      Za takie sobie teksty?

      Ciekawe...
    • dar61 Przewidywany koniec 3-pokoleniowj rodziny w Polsce 06.06.09, 14:54
      Przewidywany koniec 3-pokoleniowj rodziny w Polsce jest już dawno
      faktem.
      Głód mieszkań mu nie zapobiegł.
      Upadek rodziny 2-pokoleniowej jest właśnie wdrażany.

      Obowiązuje też nadal w Polce prawo, nakazujące utrzymywać, do
      ukończenia 26. roku życia
      , swe dzieci przez rodziców. Miało to,
      zapewne, umożliwić skończenie studiów bez kłopotów finansowych.
      • pensioner63 Dziecko jest utrzymywane do 18 roku życia 06.06.09, 15:09
        dar61 napisał:
        > Obowiązuje też nadal w Polce prawo, nakazujące utrzymywać, do
        > ukończenia 26. roku życia
        , swe dzieci przez rodziców.

        Kto te prawo ustanowił? 20-latki potrzebujące pieniędzy od rodziców na piwo?

        Prawo zapewnia dzieciom utrzymanie do 18-go roku życia przez rodziców, a tym co
        nie mają rodziców przez państwo. Potem rodzice mogą im pomóc finansowo na
        studiach lub mogą dostać stypendium. Ale to wszystko jest dobrą wolą rodziców
        lub isntytucji dającej stypendium.
        • abi.gail Re: Dziecko jest utrzymywane do 18 roku życia 06.06.09, 16:24
          Co za bzdura. Nie ma żadnej sztywnej granicy wieku określonej w przepisach
          prawnych. Nie wiem skąd wytrzasnęliście te liczby.
          • naelka Re: Dziecko jest utrzymywane do 18 roku życia 07.06.09, 00:14
            Przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w art. 128 i 133 § 1 określają
            obowiązek alimentacyjny i przesłanki, od których zależy powstanie i ustanie
            obowiązku alimentacyjnego. Zgodnie z powołanymi przepisami, rodzice są
            obowiązani do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze
            w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka
            wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Nie ma tu zatem
            sztywnej granicy wieku.

            Ale jak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 grudnia 1976 r.III CRN
            280/76, OSPiKA 1977/11-12 poz.196: "Dziecku, które podjęło wyższe studia,
            przysługuje w stosunku do rodziców roszczenie alimentacyjne, w zasadzie do ich
            ukończenia. Tak jest jednak z reguły wtedy, gdy dziecko nie mające jeszcze
            określonego zawodu od razu po ukończeniu szkoły średniej podejmuje studia
            wyższe. W wypadku jednak, gdy dziecko ukończyło średnią szkołę zawodową,
            uzyskało konkretny zawód dający możliwość zatrudnienia i nie podjęło od razu
            wyższych studiów, a jego wiek przekracza znacznie normalny wiek młodzieży
            rozpoczynającej wyższe studia, nie może żądać od rodziców finansowania znacznie
            opóźnionych studiów, lecz powinno podjąć pracę zarobkową i wykorzystać szerokie
            możliwości, jakie Państwo stwarza osobom dorosłym w zakresie zaocznych studiów
            wyższych"
          • dar61 Studenta rodzice orzymują do k. 26. roku życia 09.06.09, 22:12
            Studenta rodzice orzymują do końca jego 26. roku życia dodatek na
            niego.
            Nie ma ów student nadal zawodu, do wykonywania którego się kształci.
            Zakładam, że ukończył on liceum ogólno(nie)kształcące, od razu
            podjął studia na dziennych, niepłatnych studiach.

            Dar61 przeszedł tę drogę, te przepisy testował w praktyce, Abi Gailo.
    • art.usa Nie bylo to; "Kochane pieniądze przyslijcie rodzice" 06.06.09, 19:46
      Wszystko jedno gdzie sie dzieci znajdują,
      kochane pieniądze od rodziców zawsze przydatne.
    • kylax 18 lat to i tak za duzo. 07.06.09, 00:43
      Ja w wieku 18 lat bylem calkowicie samodzielny finansowo i zyciowo, dzieki
      wlasciwemu wychowaniu, jakie wpoili mi moi rodzice.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka