lemmikki66 nauka od tubylców 19.07.09, 09:50 jak słucham co księża mówią o rodzinie i czego o niej uczą, to dochodzę do wniosku, że trzeba ich zamknąć gdzieś na pustkowiu, niech kamieni uczą swojego podejścia do życia Odpowiedz Link Zgłoś
turn1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 09:54 Uważam się za Chrześcijanina. Mieszkam ze swoją dziewczyną od dwóch lat. Śpimy razem, kochamy się, mamy do siebie ogromny szacunek. Nikomu nie robimy krzywdy. Kościół nie daje możliwości wyboru. Albo jesteś w naszym hermetycznym pudełku albo my cie nie chcemy. Już dość mam słuchania o szczesliwych zonach dla których sensem i celem życia jest pranie skarpet i nadstawianie co noc mężowi swego łona w imię wiary. Powinności katolickiej małżonki: "...gdy dorosła wydano ją za mąż — mężowi jako panu. (...) Jego zdrady małżeńskie znosiła tak cierpliwie, że nigdy nie stały się przyczyną, nawet sprzeczki między nimi. (...) Był to człowiek o wspaniałomyślnych odruchach, a zarazem bardzo skory do gniewu. Ona jednak wiedziała, że gniewnemu mężowi nie należy się sprzeciwiać ani czynem, ani nawet słowem. Jeśli gniewał się niesłusznie, czekała, aż się wykrzyczy i uspokoi, i dopiero wtedy wyjaśniała mu swoje postępowanie. Wiele mężatek, których mężowie byli łagodniejszego niż on usposobienia, nieraz w gronie przyjaciółek skarżyło się na swoich mężczyzn... Moja matka wtedy, ganiąc ich uszczypliwość, jakby żartem, lecz w istocie poważnie im mówiła, że skoro wysłuchały niegdyś umowy małżeńskiej, powinny wiedzieć, iż stały się służebnicami swych mężów; niechże teraz, pamiętając o swej roli, nigdy się zuchwale im nie sprzeciwiają. św. Augustyn, Wyznania IX,9 "Mężowie kochajcie swoje żony, żony bądźcie posłuszni swoim mężom" "Ludzie głaskajcie pieski, pieski bądźcie posłuszne swoim Panom" Najciekawsze jest to jak "pseudo-lekarze kościelni" lub księża wypowiadają się na temat antykoncepcji. Myśle że o antykoncepcje nie powinniśmy pytać księdza a lekarza. Tak samo z butami idziemy do szewca a nie do kucharza. Przeciez to jest logiczne. Dla mnie małżeństwo to przysięga przed Bogiem i soba a nie przed księdzem! Nie potrzebuje medium (księdza), Bóg jest blisko mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewangelia11 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:26 po przeczytaniu twojego posta poczułam ulgę, że są ludzie PRAWDZIWEJ wiary, wierzący w Boga, a nie w instytucję kościoła. Bardzo się cieszę, że dodałeś cytat! Ja od wielu lat studiuję historię kościoła dzięki temu wiem co z czego się wzięło i w jakim wieku, i że nie koniecznie pisze o tym w ewangelii, lub też jest tendencjonalnie zinterpreowane. Do tych co piszą po co ślub kościelny skoro nie zgadzam się z kościołem, otóż: bo chcę by Bóg pobłogsławił związek dwojga, bo taka jest moja wiara w BOGA, przykro mi tylko że ta koscielna otoczka usiluje zniszczyć ten podniosly moment. Odpowiedz Link Zgłoś
netizen Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:06 Odrzucasz nauki Kościoła i masz do tego prawo. Ja z obecną małżonką nie mieszkaliśmy razem przed ślubem, nie próbowaliśmy się, czy jesteśmy dopasowani seksualnie, nie współżyliśmy, bo widzieliśmy i widzimy w tym sens. Nie stosujemy środków antykoncepcyjnych. Proponuję sprawdzenie współczynnika Perla dla metody termiczno-objawowej. Nie jest to zwykły kalendarzyk. Co ciekawe księża mają dużo ciekawego do powiedzenia w temacie rodziny i/lub antykoncepcji. Nie dlatego, że - jakby ktoś złośliwie chciał powiedzieć - chadzają na boczek, ale dlatego, że mają styczność z dużą ilością ludzi oraz ich historii życiowych. Zbierają opinie od lekarzy i osób zajmujących się opieką zdrowotną. Z butami idzie się do szewca. Ale jak buty śmierdzą, to może się okazać, że lepiej iść do dermatologa lub innego lekarza. Ksiądz nie udzieli specjalistycznej porady dotyczącej naszej seksualności, ale może podzielić się z opiniami oraz doświadczeniem innych osób, które badają inne metody np. antykoncepcji. > Dla mnie małżeństwo to przysięga przed Bogiem i soba a nie przed > księdzem! Nie potrzebuje medium (księdza), Bóg jest blisko mnie. I prawidłowo. Jezeli rodzice udzielają Ci porad, to nie powiesz, że przysięgasz przed nimi, tylko też przed Bogiem. Ksiądz jest tylko osobą, która nam może pomóc. Zawsze w punkcie centralnym jest Bóg. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:41 >Nie stosujemy środków antykoncepcyjnych. Proponuję sprawdzenie współczynnika Perla >dla metody termiczno-objawowej. Nie jest to zwykły kalendarzyk A nie przyszło ci do głwoy moze to , ze cos co sprawdza sie w wypadku twojego zwiazku i twojej kobiety, niekoniecznie musi sprawdzać sie dla innej kobiety i innego zwiazku ? Bo np.ta kobieta ma o wiele wiekszy temperament seksualny i nie chce sie powstrzymywac od seksu, kiedy ma na niego najwiekszą ochotę, a własnie nie moze , jelsi nie chce , zeby sie to skończyło ciązą? Albo nie chce wpólzyć w dni niepłodne, które maja to do siebie, ze w maire 100% zabezpieczenie dają po owulacji, przed samą miesiaczką ( jaka kobieta ma wtedy ochotę na dzikie harce? ) Przez lata nie uprawiać seksu, wtedy , kiedy sie najbvardziej chce, a uprawiać wtedy , kiedy sie go nie za bardzo chce - to wlasnie moim zdaniemm jest wbrew fizjologii kobiety, tak na marginesie... Takze ja chciałabym jednoego - uczciwosci. Tak samo jak tabletki antykoncepcyjne czy spirala nie są dla kazdej kobiety, tak i NPR nie jest dla kazdej kobiety. Niestety, KK jest zbyt doktrynerski, zeby to powiedzieć i wlasnie dlatego nie ma tu zadnej płaszczyzny do porozumienia , bo i jak sie porozumieć z kims kto mówi, nasze jest najlepsze i dla wszystkich , skoro nie jest dla wszystkich. Szczerze mówiąc NPR wymaga naprawdę małego temperamentu seksualnego, ale własnie u KOBIETY, o czym sie tez jakoś nie chce mówiąc... Odpowiedz Link Zgłoś
netizen Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:52 > A nie przyszło ci do głwoy moze to , ze cos co sprawdza sie w > wypadku twojego zwiazku i twojej kobiety, niekoniecznie musi > sprawdzać sie dla innej kobiety i innego zwiazku ? Bo np.ta > kobieta ma o wiele wiekszy temperament seksualny i nie chce sie > powstrzymywac od seksu, kiedy ma na niego najwiekszą ochotę, a > własnie nie moze , jelsi nie chce , zeby sie to skończyło ciązą? Masz jak najbardziej rację. Generalnie religia, czy to chrześcijańska, czy islam, czy buddyzm nie są dla osób, które nie chcą się powstrzymywać, czy to w nadmiernej pobudliwości seksualnej, czy to pragnieniach swojego ego, czy też jakichś nałogach. To jest inna wizja człowieka. Takiego, który trzyma na wodzy swój temperament, a nie temperament jego. Można się spierać, czy ta wizja jest prawidłowa oraz jaki jest jej sens. Czy i co jest naturalne dla człowieka, ale to już dyskusja na inny topic. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 13:13 Mój drogi, my tu nie piszemy o temperamencie, nałogach i ego, ale o cyklu hormonalnym kobiety. NATURALNYM i NIENADMIERNYM. FIZJOLIOGICZNYM. I choc nie mam nałogów, przerostu ego i nadmiernego temperamentu to mój cykl i cykl twojej zony jest podobny - najwiekszą ochotę na seks , mamy wtedy kiedy JAJECZKUJEMY , a najmiejszą przed miesiączką , keidy co nieco nas boli fizycznie i torche psychicznie. Natomiast twoja zona , stosując NPR nie moze się z tobą kochać , kiedy ma owulacje, a nie chce zajasc w ciaże, a moze mniej wiecej na 100% byc pewna tego , ze nie zajdzie w ciaże przez ostatni tydzień przed miesiaczką ( tak to wychodzi w fazie III) - czyli w okresie, keidy generalnie kobiety nie bardzo maja chęć na seks w ogóle. Tak wiec chciałm ci tylko napisać głosno i wyraznei, z e ona cały czas poswieca sie i działa wbrew swojemu hormonalnemu cyklowi, a nie naturze jakiegoś tam człowiaka...Inaczej mówiac, kocha sie z tobąwtedy , kiedy ja wszystko boli, a nie wtedy, kiedy cala natura wrzeszczy jej do ucha , ze bedzie cudownie. A zatem kochasz sie ze swoja zoną WTEDY, kiedy niestety, natura jej nie sprzyja i nie ma to nic wspólnego ani z wizją cżłowieka , ani z temperamentem, ale po prostu z tym jak Pan Bóg kobietę stworzył. I własnie dlatego ta metoda jej przedziwnie pomyslana wbrew tej, która chce ja stosować. Ja nie wartosciuję wiec bardzo proszę, zebys i ty tego nei robił, łaczac to z nałogami, zaspakajeniem ego na prawo i lewo itp. Po prostu tak wyglada cykl kobiety i z tym nie da sie polemizować, tak samo jak nie polemizuje sie z polucja senną u pokwitających chlopców. To jest i nie swiadczy o ich ego , nadmiernym temperamencie i sklopnnosci do nałogów, a o fizjologii. Odpowiedz Link Zgłoś
pacsirta Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 14:14 pod warunkiem, że w ogóle ma owulację!!! bo jak bierze pigułki to każdy moment jest wbrew jej fizjologii, ot co! Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 15:45 > pod warunkiem, że w ogóle ma owulację!!! bo jak bierze pigułki to każdy moment > jest wbrew jej fizjologii, ot co! Oczywiscie i ma to konsekwencje , których nikt nie neguje. Np. znaczny spadek libido. Zdaje sie tylko, ze w tej dyskusji niektórzy zapominaja, z eoprócz naturalnego oglądania sluzu i brania tabletek antykoncepcyjnych jest jeszcze sporo innych metod , zeby prezerwtywę damske, spiralę, wkładkę domaciczna, prezerwatywy i srodki plemnikobójcze wymienić... Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 15:46 A poza tym NIKT NIGDY nie twierdził, ze antykoncepcja hormonalna jest w zgodzie z fizjologia kobiety, w przeciwieństwie do Naturalnego Planowanie Rodziny, które rzekomo jest w zgodzie z ta fizjologią w 100% . A tu sie kazuje, z ejednak niekoniecznie, a nawet na odwrot. Odpowiedz Link Zgłoś
l_4 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 16:12 No i wyszło szydło z worka - w zgodzie z fizjologią jest mieć naście dzieci. I nawet kościół tego nie propaguje... Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 17:09 W zgodzie z fizjologią jest tez umrzeć przy trzecim czy pierwszym porodzie, ale odkąd cżłowiek stworzył coś takiego jak CYWLIZACJA nieustannie walczy z fizjologią przez wstawienie sztucznych zebów, składanie w szynach połamanych kosci, trepanacje czaszki, transfuzje krwi, szczepionki, a wreszcie i operacje na otwartym sercu, przeszczepuy nerek i interwencje chirurgiczne w oobrębie mózgu. Antykoncepcja to nic innego jak walka z fizjologią - gdybysmy namnazali sie w tempie 1 kobieta + 12 dzieci, niedługo tzreba byłoby się wyniesc na Marsa:) Odpowiedz Link Zgłoś
netizen Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 15:11 > Natomiast twoja zona , stosując NPR nie moze się z tobą kochać , > kiedy ma owulacje, a nie chce zajasc w ciaże, a moze mniej wiecej na > 100% byc pewna tego , ze nie zajdzie w ciaże przez ostatni tydzień > przed miesiaczką ( tak to wychodzi w fazie III) - czyli w okresie, > keidy generalnie kobiety nie bardzo maja chęć na seks w ogóle. Masz rację, że kobieta ma największą ochotę w czasie owulacji. Dla partnerów jest to również odczuwalne, choćby poprzez inny śluz w pochwie. Co do chęci na seks, to teraz ja się zwrócę w stronę temperamentu. Otóż dużą ochotę na seks można mieć również poza okresem płodnym. Dużą rolę odgrywa gra wstępna. Nie wyjdzie na dłuższą metę, jak się kobietę traktuje jak maszynkę do spełniania pożądania. > Ja nie wartosciuję wiec bardzo proszę, zebys i ty tego nei robił, > łaczac to z nałogami, zaspakajeniem ego na prawo i lewo itp. Po > prostu tak wyglada cykl kobiety i z tym nie da sie polemizować, tak > samo jak nie polemizuje sie z polucja senną u pokwitających > chlopców. To jest i nie swiadczy o ich ego , nadmiernym > temperamencie i sklopnnosci do nałogów, a o fizjologii. Oki, źle Cię zrozumiałem. Nawet jeżeli będziemy mieli prawie pełną kontrolę nad swoim ciałem, to i tak będą okresy buzowania hormonów i większego popędu płuciowego. Z drugiej strony stosując hormonalne środki antykoncepcyjne wpływa się na ten naturalny czas płodności oraz chęć współżycia. Ponadto duży temperament sprzyja kochaniu się również w okresie bezpłodnym (poza miesiączką). Nie jest więc to okres bez przyjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 15:51 >Otóż dużą ochotę na seks >można mieć również poza okresem płodnym. Moze i mozna, problem w tym, z e ja jestem kobieta , a ty męzczyzną i ja jednak uwazam, ze ochota na seks w okresie płodnym jest zupełnie innego rodzaju i nijak nei zlaezy od gry wstepnej,. Na grę wstepną zazwyczaj małą ma sie ochotę jak piersi bolą przy kazdym dotyku. I to nie kobieta jest maszynką do seksu, ale kobieta wie, kiedy jej cos zprawia ból, a kiedy przyjemnosc, po prostu. > drugiej strony stosując hormonalne środki antykoncepcyjne wpływa > się na ten naturalny czas płodności oraz chęć współżycia.Ponadto duży > temperament sprzyja kochaniu się również w okresie bezpłodnym Hormonalne srodki antykoncepcyjne to nie jedyne, chciaalbym o tym przypomnieć w tej rozmowie. Odpowiedz Link Zgłoś
netizen Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 19:20 > I to nie kobieta jest maszynką do seksu, ale kobieta wie, > kiedy jej cos zprawia ból, a kiedy przyjemnosc, po prostu. Piersi bolą zazwyczaj tuż przed miesiączką. Reszta okresu niepłodnego kobiecie seks sprawia przyjemność. W tej chwili opieram się na wywiadzie środowiskowym. Nie robiłem statystyk. Inne metody antykoncepcji mają swoje wady. Najmniej wad wydaje się mieć prezerwatywa. Jednak nadal są. Szuka się pełni przyjemności, a jednocześnie się ją ogranicza poprzez prezerwatywę. Argumentów psychologicznych, czy religijnych nie ma co podawać. Są też inne argumenty jak ten, że latex zawiera pory o wielkości od 5 do nawet 50 mikronów. Jest to więcej, niż wielkość plemnika. Nie oznacza to oczywiście automatycznie zapłodnienia zwłaszcza z jeżeli prezerwatywa ma środek plemnikobójczy. Odpowiedz Link Zgłoś
l_4 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 15:17 zdanka1 napisała: > Albo nie chce wpólzyć w dni niepłodne, które maja to do siebie, ze > w maire 100% zabezpieczenie dają po owulacji, przed samą miesiaczką > ( jaka kobieta ma wtedy ochotę na dzikie harce? ) Np. ja... I nie sądzę, żebym była jedyna. Piszesz o temepramencie i największej ochocie na seks podczas owulacji. Rzeczywiście u większości kobiet się to sprawdza. Ale - tabletki antykoncepcyjne, w zależności od rodzaju, hamują jajeczkowanie, zmieniają poziom hormonów i/lub zmieniają śluz by utrudnić drogę plemnikom do zapłodnienia. Skoro nie ma jejczkowania to jest też, a przynajmniej powinna być wg Twoich słów, mniejsza ochota na seks... Czyli kobieta tak czy siak współżyje wtedy kiedy jej się mniej chce. Niestety najczęstszym skutkiem ubocznym hormonalnej antykoncepcji jest zmniejszenie libido kobiety. Pozostaje prezerwatywa ale wiele par nie lubi (i kobiet i mężczyzn ale mężczyzn zapewne częściej) czuć "bariery" podczas fizycznej miłości ani przerywać sobie w najciekawszym. Do tego zmiana charakteru śluzu, moze doprowadzić do uczucia "suchości" i braku przyjemności we współżyciu (a także do różnych infekcji) - ale oczywiście nie musi. Poza tym tabletki nie gwarantują w 100% braku ciąży, więc współżyjący ze sobą ludzie muszą się liczyć tym, że może ono zakończyć się ciążą. Minimalizuje się jej pojawienie ale nie eliminuje całkowicie. Niestety(?) to nie kośćiół wymyślił negatywne skutki przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych. Że robi to w takiej formie? głupio robi bo trudno słuchać poważnie słów o szatanie wykształconym, dorosłym ludziom. Dobrze jest znać swój organizm, bo kiedy już chce się zajść w ciąże to wiedza o płodnych dniach i cyklu miesięcznym bardzo się przydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 17:04 >Np. ja... I nie sądzę, żebym była jedyna. A ja nie. I tez nie sadze, abym była jedyna. > Skoro nie ma jejczkowan > ia to jest też, a przynajmniej powinna być wg Twoich słów, mniejsza ochota na s > eks... Oczywiscie, skutkiem długotrwałego przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych jest czesto spadek libido u kobiety. Nie u kazdej, ale u jakichś 30-40% tak . I nikt nie mówi, z e jest inaczej, bo nikt nei twierdzi , z eantykoncepcja hormonalna jest w 100% zgodna z fizjologią kobiety, o czym to mówi tzw. metoda naturalna(kłamliwie) >Czyli kobieta tak czy siak współżyje wtedy kiedy jej się mniej chce... Przepraszam, ale niestety nie, a przynajmneij - nie kazda. Po pierwsze - nie kazdej, mimo przyjmowania tebletek mneij sie chce. Po drugie Antykoncepcja nie dzieli się na NPR i hormonalne tabletki antykoncepcyjne. Oprócz tego sa : - wkładki domaciczne - spirale - prezerwatywy - srodki plemniokobójcze - globulki I wiele par je stosuje z całkiem dobrym skutkiem w postaci planowanych ciąz. Co wcale nie wyklucza znajomosci swojego ciała - ta nonsensowna prezerwatywa dosc dobrze chroni w trakcie dni płodnych, ale jakos nie lubi sie o tym mówić tylko stawia na wstrzemiezliwosc. Oprócz uczulenia na lateks , które ma moze 5% kobiet i mezczyzn prezerwtyw niczego nie zakłóca, nie wysusza, nie wymusza - natomiast pozwalan kobiecie wtedy, kiedy chce. Bez skutków ubocznych Odpowiedz Link Zgłoś
l_4 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 18:21 zdanka1 napisała: > Przepraszam, ale niestety nie, a przynajmneij - nie kazda. Po > pierwsze - nie kazdej, mimo przyjmowania tebletek mneij sie chce. Przecież sama napisałaś, że w czasie owulacji większości kobiet bardziej się chce; więc jesli tabletki hormonalne hamują jajeczkowanie to... ? Poza tym nie trzeba wiele lat przyjmować tabletki hormonalne, zeby spadło libido. Czasami już w pierwszym cyklu przyjmowania można zaobserwować spadek chęci na seks ponieważ akurat tak część kobiet reaguje na dawkę hormonów. Wkładki domacziczne i spirale to to samo (chyba, ze chodziło Ci o kapturek który nakłada się na szyjkę macicy?) hormonalne które działają przez uwalnianie małej dawki hormonów i mechaniczne z miedzią, która unieszkodliwia plemniki i wywołuje lekki stan zapalny przez co uniemożliwa implantację zapłodnionego jaja. Swoją drogą nie są polecane kobietom które nie rodziły, ale wiele też zależy od lekarza. Środki plemnikobójcze i globulki mają podobny wskaźnik Pearla co naturalne metody dodatkowo trzeba wiedziec kiedy je sobie zaaplikować (za wcześnie lub za późno nie zadziałają jak powinny) poza tym uczucie pieczenia, rozpuszczania, ciepła lub pęcznienia może być mało komfortowy i dla kobiety jak i mężczyzny. Rzeczywiście prezerwatywa jest najmniej inwazyjną metodą w fizjologię ale wiele par nie lubi ich używać tak z powodów zdrowtnych jak i - nazwałabym je - psychologicznych. Swoją drogą są też prezerwatywy bez lateksu. Wiele jest mitów na temat różnych metod antykoncepcji, trzeba poznać plusy i minusy każdej z nich a potem wybrać jakąś dla siebie. Bo nie ma lepszej i gorszej, jest jakaś i ta najlepsza dla danej pary nie musi być najlepsza dla innej dlatego trochę śmieszą mnie te walki zwolenników takiej czy innej antykoncepcji. Ale szukanie takiej wiedzy w kościele jest nieporozumieniem, od tego są lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Ludzie robią wszystko, aby mieć władzę nad innymi 19.07.09, 10:08 Dziwna sprawa z tymi naukami. Dlaczego takie nauki są przymusowe, jeśli ktoś chce wziąć ślub katolicki? Nie jestem biegły ani w Starym ani w Nowym Testamencie, jednak nigdy podczas czytań Ewangelii nie słyszałem o tym, aby jakakolwiek osoba ludzka lub boska tam występująca przymuszała ludzi do określonych zachowań. Nawet w scenie zabijania pierworodnego syna, w końcu okazuje się, że nie chodziło o to, aby to dziecko zabić. Ewangelia jest w porządku, bo stara się ludzi do określonych zachowań przekonać, a nie zmusić. Jeszcze żaden przymus nikogo do niczego nie przekonał, bez względu na to, kto zmusza: komunista, liberał, ateista, muzułmanin czy "chrześnijanin", o ile osobę, która zmusza można nazwać chrześcijaninem? A jeśli ktoś nie umie przekonywać, nie nadaje się aby przekazywać Ewangelię innym ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
yola13 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:08 tym sposobem to równie dobrze moge ja bez dyplomu wyzszej uczelni otworzyc gabinet psychologiczny i leczyc ludzi i udzielac im porad, najbardziej zakłamane w tym wszystkim jest to że porady o których mowa w artykule sa nierzetelne i udzielane przez osoby które kompletnie nie maja pojecia w temacie, nie sa żadnymi ekspertami, nigdy nie poznali dogłebnie tematu a jedynie przekazuja zdanie koscioła w tym temacie. Wystarczyłoby po prostu powiedziec ze koscioł nie akceptuje tego czy tamtego, a nie wymadrzac sie i wymyslac pierdoły wyssane z palca typu ze od prezerwatywy mozna zostac bezpłodnym albo ze zona ma byc zawsze na usługi męża i inne tego typu rewelacje Odpowiedz Link Zgłoś
maryshaa Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:22 I właśnie dlatego nie wzięłam ślubu kościelnego. Nie rozumiem dlaczego ślub kościelny łączy się ze zmuszaniem młodych ludzi do uczestniczenia w tych zajęciach? Dlaczego nie mogą WYBRAĆ czy chcą brać udział w naukach czy nie. Krew mnie zalała jak przeczytałam o kursach przyspieszonych za bagatela 720zł - darmozjady zakichane!! Ślub kościelny to w centralnej taki wydatek!Ale oczywiście pod przykrywką słów "co łaska...ale z reguły płacą 2000tyś" Nóż mi się w kieszenie otwiera!! Ale sam ksiądz prowadzący kurs z artykułu słusznie zauważył, że większośc z kursantów jest TYLKO po pieczątkę! Pomału zmniejsza się presja rodzic i parcie na ślub koscielny "BO tak wypada"... ani się darmozjady czarne nie obejrzą jak ludzie na spokojnie zaczną wybierać śluby cywilne, zeby się nie chrzanić z tymi wszystkimi pierdołami. Odpowiedz Link Zgłoś
martin102 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:22 A nas ksiądz nie chciał wypuscić z kościoła, bez opłaty za podobne brednie przynajnmniej 50 PLN. Kościół na początku drogi życiowej młodych ludzi tak ich do siebie obrzydza, że potem przez kolejne lata wcale się tam nie pokazują i z tym zacofaniem e kościele katolickim nie chca mieć nic wspólnego Odpowiedz Link Zgłoś
dodeni [...] 19.07.09, 10:26 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
nowak11 Napiszcze po prostu, że kościół jest do dupy! 19.07.09, 10:26 "Kościołowi TAK,wypaczeniom NIE!"-tak w skrócie można scharakteryzować politykę redaktorków GW.Ale jaka jest intencja tych działań?Czy chodzi o jeszcze większe zantagonizowanie Polaków?Ja do kościoła nie chodzę i nie obchodzi nie to,co tam się dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
jusiakr Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:27 Ja bardzo miło wspominam nauki przedmałżeńskie i poradnię. Oboje z narzeczonym nie jesteśmy osobami religijnymi, więc trochę byliśmy przerażeni że nauki u nas w parafii odbywają się systemem spotkań indywidualnych. Okazało się że nasze obawy były całkiem nieuzasadnione. Nauk mieliśmy cztery spotkania, z czego jedno zaliczyliśmy przez przeczytanie dramatu Karola Wojtyły - Przed sklepem jubilera. Na naukach więcej było o małżeństwie niż o samej wierze i były to cenne spostrzeżenia. Nie było oceniania, obrażania ani nic w ten deseń. Spotkania odbywały się w małych grupach - max. 4 pary. Poradnia też była fajna. Pani była miła, niekogo się nie dopytywała co kto robi i czy bierze tabletki itp. No i miała dwoje dzieci ;-). Tłumaczyła co i jak, bez kolokwializmów. Niby część osób narzeka na te nauki, ale niestety po swoich znajomych widzę, że część dziewczyn nie wie jak funkcjonuje ich organizm i posłuchanie nauk by im się przydało. No i nie było problemu z umawianiem. Co ważne, nic nie płaciliśmy ani za nauki, ani za poradnictwo. Materiały z planowania rodziny dostaliśmy na płytce w postaci skanów (mieliśmy sobie przegrać w domu i oddać) plus parę skserowanych stron. Książkę ksiądz nam pożyczył, a potem oddaliśmy następnej parze. Nasze wrażenia z nauk są naprawdę pozytywne. Trafiliśmy chyba najlepiej jak można było. Odpowiedz Link Zgłoś
delphine85 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:39 Hm, a mi się ta część o naukach u jezuitów bardzo podobała, miła odmiana od wszystkich poradni i zajęć prowadzonych przez nawiedzone katechetki/nawiedzone małżeństwa mające własną wizję i interpretację nauki Kościoła. Niech ktoś ich wszystkich wyśle do jezuitów na kurs, a później wizytuje i sprawdza co mówią ludziom przychodzącym do poradni :) Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 14:36 Wszytko ładnie, przyda się ten optymistyczny ton na tle zohydzania nauk Kościoła, tylko jednego nie rozumiem- jusiakr-jakim cudem (sic!) znaleźliście się na takich naukach skoro nie jesteście osobami religijnymi. To strasznie chore. Podszywaliście się pod wierzących w jakim celu? Osoby niewierzące nie zawierają związku małżeńskiego w kościele! Nie mogę tego zrozumieć. W głowie się nie mieści... Odpowiedz Link Zgłoś
jusiakr Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 15:02 Przykro mi że tak łatwo nas oceniasz, to że nie jesteśmy osobami religijnymi, nie oznacza że jesteśmy osobami niewierzącymi. Więc jak najbardziej, mamy prawo i obowiązek wziąć ślub w kościele. To po pierwsze. Po drugie, chciałam podkreślic, że nie patrzymy na kościół bezkrytycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
celesti18 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:41 Jak zwykłe w niedziele gazeta.pl zajmuje się tematem kujacym w Kościół Katolicki. Powołuje się na wpisy na forum (niesprawdzalne czy sa zgodne z rzeczywistością w zaden sposób a wiec moze powołac sie na kłamstwo bądź nawet wymysleć sobie coś) i robi z tego sensacyjke, która ma na celu zabałamucic w głowach młodym ludziom. Jak nie Rydzyk i Radio Maryja i nowa telefonia komórkowa to jakaś inna sprawa np pedofilia, księża odchodzący itd. Cel: oderwać ludzi od Koscioła Katolickiego, środki: każdy możliwy, nawet jesli nie jest zgodny z etyką. Co ja piszę, z jaka etyką, dziennikarze GW to propagandziści, przejeli wzorce z PRL. Adam Szechter uczy ich komunistycznego dziennikarstwa a oni wierza mu i wypełniają jego szechterowe przykazania. Ludzie otwórzcie oczy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Taki mały drobiazg, 19.07.09, 11:02 o którym zdaje się mój przedmówca zapomniał. Nikt by nie pisał o takich drażliwych kwestiach, gdyby ich nie było. A tymczasem co się dzieje? Nie ma dnia, żebym nie słyszała o jakimś przekręcie kleru (np. droga ziemia w dobrej lokalizacji oddana za bezcen itp.). Co ze złodziejstwami bezczelnego redemptorysty Rydzyka? O pedofilii wśród księży pisze się, ponieważ są księża - pedofile, którzy niejedno źycie swoim młodym ofiarom zmarnowali. Coraz więcej pisze się pazerności hierarchów kościelnych a z drugiej strony ich bezduszności np. nie chcą pochować plodu po poronieniu, albo ekskomunikują lekarza, którzy zgwałconej 9-latce usunął ciążę bliźniaczą, której na bank by nie przeżyła. Poza tym rozbijają się furami np. BMW czy Audi. Sama widziałam jak w Łomży młody ksiądz jechał przez centrum wypasioną Audicą i wierz mi było to bardzo niepochlebnie komentowane. Nie ma zrozumienia, nie ma w tych naukach chrześcijańskiego miłosierdzia, jest tylko ekskomunika i straszenie szatanem. Jeśli zaś chodzi o osławione nauki przedmałżeńskie to ja również swoje traktuje jako zmarnowany czas, ponieważ z 10 spotkań tylko 1 było warte zapamiętania, o tym jak wychować dziecko. Spotkanie to było prowadzone przez panią psycholog bez żadnych kościelnych głupot - konkretnie i na temat. Niestety jak za komuny KK był tym oderwaniem się od złej rzeczywistości tak po 89 roku szybko nauczył się zasad gospodarki rynkowej i to powinno być piętnowane, podobnie jak wszelkie inne patologie. KK nie jest nietykalną świeta krową. Odpowiedz Link Zgłoś
karolinamarcin Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 10:46 Fajny artykuł, tyle,że porusza temat tabu.Nie wiedzieć czemu daliśmy, nieżonatym,nie posiadającym księżom prawo do pouczania Nas, jak planować rodzinę. No w zasadzie świetny pomysł, to tak jak ja bym poczuła pilota jak latać samolotem, bo sam kiedyś już leciałem. Wolałbym aby podczas takich nauk uczono jak rozwiązywać trudne sytuacje. Jak podejść do rozmowy, aby nie było kłótni i argumentów przemocy. Natomiast tezy zawarte w naukach np o koncepcji itd...to taki ,,ciemnogród'' i traktuję to jako swoisty folklor, bo niewiele ma to wspólnego z rzeczywistością. Jednak nie odbieram prawa do praktykowania tego, skoro Ktoś ma czas na to. Ja osobiście nie skorzystam. pozdrawiam i życzę owocnych nauk Odpowiedz Link Zgłoś
tw.zenek "Jak Bóg daje dzieci, to da i na dzieci" 19.07.09, 10:47 Oni takie debilizmy, to na poczekaniu wymyślają - czy może mają gdzieś spisane? Przerażające - potem dzieci są bite, rzuca się nimi o ścianę - bo okazuje się, że jednak nie "dał na dzieci". Do tego jeszcze z pracy wyrzucili. Odpowiedz Link Zgłoś
redant Re: "Jak Bóg daje dzieci, to da i na dzieci" 19.07.09, 11:10 A co to KK obchodzi? Prowizje za kursy (i rytuały) zapłacone? To się dalej "droga owieczko" męcz już sama do... następnego strzyżenia. Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Ale o co Wam chodzi? 19.07.09, 10:52 Nie jestem katoliczką nie biorę slubu w kosciele guzik mnie obchodzi, czego uczą na kursach przedmałżeńskich. Jest to owszem, zabawne, trochę denerwujące, ale poglady kościoła znam i dlatego że się z nimi nie zgadzam, to w tym cyrku nie uczestniczę. Skąd więc u Was to zacietrzewienie i głębokie zainteresowanie tym, co KK wpaja swoim wyznawcom? Poza tym tak jak zostało napisane: większosc ludzi jest tam dla papierka i po slubie robić będzie swoje, a w bzdury dot. antykoncepcji wierzy jakiś marny procent i tez się z tego smieje... Odpowiedz Link Zgłoś
koham.mihnika.copyright poniewaz czarna mafia opanowala prowincje, sprobuj 19.07.09, 10:59 zyc na wsi, gdzie sie wszyscy znaja a ksiadz ma wladze wieksza niz posterunkowy i sekretarz PZPR razem wzieci. Presja srodowiska, skarbie. W Warszawie, to ja na KK .... szerokim lukiem. A jak trzeba bylo (Pogrzeb Mamy) to i tak ich wyrolowalem. Odpowiedz Link Zgłoś
ewangelia11 Re: Ale o co Wam chodzi? 19.07.09, 11:01 chodzi o to że chciałabym by mój związek był w sposób godny pobłogosławiony przez Boga, w taki sposób w jakiej tradycji zostałam wychowana.Spodziewam sie ze gdybym byla wychowana w innej tradycji wiary, zrobilabym to w jakis inny sposob. Nie moge sie pogodzic z tym ze kosciol do ktorego przynależe wyprawia takie rzeczy, odzierajac tym samym sakrament małżeństwa z sakrum. Zwraca wieksza uwage na "dupe" niz na to co w sercu. dramat. Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Re: Ale o co Wam chodzi? 19.07.09, 11:42 ewangelia11, przecież problemu nie masz... idziesz do kościoła, idziesz po te "nauki" czerpiesz z nich to, co właściwe (Twoim zdaniem), odrzucasz bzdury i przystępujesz do sakramentu, skoro Ci na nim zalezy. I to nie jest żadna ironia, bo mz każdy moze wierzyć i wyznawać dany obrządek w zakresie jaki mu odpowiada. A co do małych środowisk i życia pod presją: trzeba mieć kręgosłup i twardy tyłek. W kazdym środowisku, nie tylko na wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
ewangelia11 Re: Ale o co Wam chodzi? 19.07.09, 11:49 budyniowa,nie bardzo rozumiem przekaz twojej wypowiedzi, chyba się pogubiłaś. Czy wypowiedź o twardym kregosłupie dotyczy ciebie? Istotą życia każdego z nas jest tak je przezyc by nie wyrzadzac krzywdy drugiemu, nie złorzeczyć przeciw Bogu i ludziom, natomiast sprzeciwiać się złu. To taka trudna zasada?myslę że tak.Jezeli twoj "kregosłup" trzyma sie tej zasady to jestes na dobrej drodze, choc przyznaj ze to trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Re: Ale o co Wam chodzi? 19.07.09, 12:07 o kręgosłupie to było a propo postu powyżej o czarnej mafii na wsiach:) I tego, że jest duża presja. A owszem, trzymanie się swoich zasad jest trudne. I nieuleganie presji otoczenia też. Ale trzeba. > Istotą życia każdego z nas jest tak je przezyc by nie wyrzadzac krzywdy > drugiemu, nie złorzeczyć przeciw Bogu i ludziom, natomiast sprzeciwiać się złu. Zgadzam się w 100% Z adnotacja, że każdy ma prawo inaczej rozumieć pojęcie "Boga". Jesli (ja go tak rozumiem) jest to siła, która znajduje swoje odzwierciedlenie w naturze, uczuciach i przede wszystkim (jeśli chodzi o ludzi) w SUMIENIU, to najwazniejsze jest, zeby postepowac zgodnie z tym. A wybór obrządku jest kwestia indywidulana i uwarunkowaną środowiskiem i wychowaniem. Mnie fasycuja obrzędy religijne i relacje między poszczególnymi wyznaniami. LAe nie mam potrzeby identyfikować się z żadnym z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_emigrant Re: Ale o co Wam chodzi? 19.07.09, 13:23 popieram kosciol za tworzenie kregoslupa moralnego, nie podoba wam sie to co mowia, mnie tez nie do konca, ale przynajmniej cos zostaje w glowie i daje do myslenia, ze nie wszystko co robie jest dobre, popieram za presje do malzenstwa, to jest zdorwe i odkryl to nie tylko kosciol ale i inne wielkie cywilizacje, rodzina powinna byc podstawowa komorka spolecznstwa a nie luzne zwiazki, malzenstwa mnie zrozumieja a ludzie zyjacy na kocia lape skrytykuja, ale wyprzedze was, ja was nie krytykuje ja tylko uwazam malzenstwo za dobra rzecz wyborcza jest strasznie napastliwa na kosciol, zadajcie sobie pytanie po co i dlaczego.... Odpowiedz Link Zgłoś
budyniowa123 Są też śluby cywilne... 19.07.09, 14:32 Ja nie popieram żadnego nacisku. A poza tym jest swietne rozwiązanie- ślub cywilny. Kościoł nie jest jedyna instytucją, która umozliwia założenie rodziny. Co wiecej: slub CYWILNY jest podstawa do traktowania związku jako małzeństwa w swietle prawa. Koscielny jest ważny tylko dla osób wierzących i praktykujacych dany obrządek. Tez uważam, że rodzina ma głęboki sens, ale nie uwazam, że to kościół tworzy kręgosłup moralny. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_emigrant Re: Są też śluby cywilne... 20.07.09, 01:07 wrocilem z kosciola gdzie uslyszalem jedno z najlepszych kazan w zyciu: teraz sa wakacje i czas na odpoczynek, ludzie zwolnijcie, nie dajcie poniesc sie trendowi XXI wieku, podobalo mi sie, kazanie dla ludzi... sluby cywilne jak najbardziej, tez popieram, nie musi byc koscielny, ale rodzina to podstawa Odpowiedz Link Zgłoś
listdorzymian127 wyborcza-trzymaj morde z dala od kosciola 19.07.09, 11:04 co maja uczyc, zeby kopulowac jak zwierzeta??? kto sieje wiatr zbiera burze, zaplacicie za sianie pornografii parszywce Odpowiedz Link Zgłoś
kurczerumiane Re: wyborcza-trzymaj morde z dala od kosciola 19.07.09, 11:05 Chlopie, zmiataj do kosciola ksiedzu obciagac!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kurczerumiane Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 11:04 Kiedy wreszcie w tym kraju skonczy sie ta cala katolicka paranoja? Jak mozna pozwalac sobie, zeby jakis ksiadz nie majacy zielonego pojecia o zyciu, wciskal takie farmazony? Ludzie otrzachnijcie sie wreszcie z tego sredniowiecza! Odpowiedz Link Zgłoś
ly1 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 11:20 Było do przewidzenia,żę histeria antyaborcyjna była tylko wstępem i pretekstem do wygłaszania chwytliwych ,moralnych haseł,a nastepnym etapem jest atak na antykoncepcję.Cel-namnożenie bezmyślnych,bogobojnych owieczek,bo kim lepiej się manipuluje? Odpowiedz Link Zgłoś
0ffka KK ma taką etykę, co w tym dziwnego 19.07.09, 11:22 Na nauki chodzą katole wyznający moralność KK, więc co dziwnego w ciemnogrodzie. Jak ktoś nie chce nie musi robić z siebie idioty i biegać do kościółka, jak chłop pańszczyźniany. Odpowiedz Link Zgłoś
warez65535 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 11:24 Jeśli kogoś interesują fakty zamiast podśmiechujek niedouczonej dziennikarki to polecam prace: Jeanet M Kemmeren, Ale Algra, Diederick E Grobbee, "Third generation oral contraceptives and risk of venous thrombosis: meta-analysis", BMJ, 2001. Fritz R. Rosendaal "Thrombosis in the Young: Epidemiology and Risk Factors. A Focus on Venous Thrombosis", 1997. Lara Marks: "Sexual chemistry: a history of the contraceptive pill". New Haven: Yale University Press, 2001. ISBN 0-300-08943-0. Wnioski: Hormonalne środki antykoncepcyjne zwiększają prawdopodobieństwia wystąpienia następujących chorób: stany zapalne pochwy oraz wzrost ryzyka zakażeń grzybiczych i bakteryjnych, dwu- do sześciokrotnego wzrost ryzyka choroby zakrzepowej, udaru i zawału serca zwłaszcza u kobiet stosujących je po raz pierwszy a także u osób jednocześnie palących, z nadciśnieniem tętniczym i z innymi czynnikami ryzyka sercowo- i mózgowo naczyniowego Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 11:56 Ale to wszystko od dawna wiadomo - co wiecej kazda ulotka tabletek zawiera te informacje łacznie z takimi, zeby w wypadku bólu glowy lub wymiotów utrzymujących sie dłuzej niz 3 dni natychmiast odstawić ich uzywanie. Poza tym , tzw. próby watrobowe i badanie krzepliwosci krwi to badania, których ZAWSZE nalezy domagać sie od ginekologa, jesli sam ich nie zleca - wtedy od razu wiesz, czy znajdujesz sie w grupie podwyzszonego ryzyka. A co do zakrzepicy, jakby to ująć - wiesz, zwykłe złamanie nogi moze skończyć się smiercią od zakrzepu. Mo. To tyle. Oprócz metod hormonalnych istnieją tez mechaniczne. Odpowiedz Link Zgłoś
warez65535 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:05 Lekarze zapewne o tym wiedzą, niestety niekoniecznie przekazują tę wiedzę pacjentkom oraz dziennikarzom. Po pierwsze działa tutaj presja producentów, podobna jak z zapisywaniem ton antybiotyków na byle katar, oraz organizacji feministycznych, których obsesja na punkcie antykoncepcji przykrywa wszelkie negatywne konsekwencje ich stosowania. Co do zakrzepicy to patrz np.: fronda.pl/news/czytaj/wziela_pigulke_do_konca_zycia_bedzie_niepelnosprawna Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:20 > Lekarze zapewne o tym wiedzą, niestety niekoniecznie przekazują tę wiedzę > pacjentkom Mnie lekarz ją przekazał i kazał zrobic badania. Przekazał tez i to, z e jak biora wspomniane antybiotyki to skutecznosc antykoncepcji spada , wiec najlepiej zabezpieczać sie wtedy dodatkowo , albo dać sobie spokój ( zwłaszcza, ze zazwyczaj jak sie te antybiotyki bierze to ochoty na nic sie nie ma:) O skutkach uboczych działania pigułek informują ulotki, które znajdują sie w kazdym opakowaniu- ta wiedza jest dostepna i nikt jej nie ukrywa. Wiekszosc moich znajomych również była poinformowana o mozliwych skutkach ubocznych - widac po prostu chodzilysmy do dobrego ghinkologa. Prywatnie. Co do zakrzepicy, przykro mi to rzec, ale nie wiem czy wiesz, ze w wypadku KOBIET CIAZA generuje dokładnie takie samo ryzyko rozwoju zakrzepicy, oderwania zakrzepu i udaru, jak brania tebletek antykoncepcyjnych w grupie ryzyka...Dodatkowy bonus bycia kobietą , zazwyczaj rozpoznawalny po tym, ze w ciazy dostaje sie zylaków.. . "Czynniki ryzyka wystąpienia zakrzepicy żył głębokich można podzielić na czynniki przemijające, oraz stałe. Istnienie czynników przemijających, podlegających naszej kontroli, jest bardzo istotne, jeśli weźmiemy pod uwagę jak poważne następstwa może mieć żylna choroba zakrzepowo-zatorowa. Do tych czynników należy przede wszystkim unieruchomienie: opatrunki gipsowe kończyn dolnych, stany po urazach miednicy, rozległe zabiegi operacyjne, ciąża. Wszystkim wymienionym stanom towarzyszy utrudnienie przepływu krwi z głębokich naczyń żylnych, czy to z uwagi na ucisk naczyń (ciąża), czy z uwagi na wyeliminowanie działania pompy mięśniowej (unieruchomienie). Zwolnienie przypływu krwi sprzyja powstawaniu skrzeplin i rozwoju zakrzepicy żył głębokich. W wymienionych stanach należy więc zawsze rozważyć profilaktykę choroby zakrzepowo- zatorowej. Inne czynniki, które zwiększają krzepliwość krwi, to palenie papierosów, hormonalne środki antykoncepcyjne, otyłość, żylaki kończyn dolnych. Cytuje za: www.kardiolo.pl/zakrzepicazylryzyko.htm Takze widzisz,ze akurat z zakrzepiocą sprawa jest o wiele bardfziej skomplikowana Odpowiedz Link Zgłoś
madissa Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:34 W połowie 2009 r. powołujesz się na badania z 2001 r? Owszem - antykoncepcja hormonalna ma skutki uboczne, nikt tego nie kwestionuje - każda kobieta, która kiedykolwiek przez co najmniej parę miesięcy stosowała hormony, odczuła to na własnej skórze.Jazda samochodem, picie piwa i palenie, a nawet oglądanie TV, także ma skutki uboczne. Równie wiele skutków ubocznych ma dla przeważającego procenta kobiet wielodzietność. Jedne z nas mogą sobie urodzić bezproblemowo siódemkę czy -nastkę dzieci, inne już przy pierwszej ciąży mają problemy z nerkami czy krążeniem. Rozwiązanie przez cesarkę można powtórzyć ograniczoną ilość razy. Kolejna ciąża grozi śmiercią zarówno matki jak i dziecka w jej brzuchu. Itd. itd. Polecane, a wręcz narzuca od poł. l. 70 metody "naturalne" np. polegające na regularnym wkładaniu przez kobietę paluchów głęboko do własnej pochwy w celu śledzenia zmian w szyjce macicy, zostało po latach uznane za bardzo szkodliwe dla zdrowia. Co jest najgorsze w NMP - zachęcam do przejrzenia dyskusji w intercecie! - to wywoływanie w kobietach stosujących te metody poczucia winy. "Metoda nie ma żadnych wad - to, że nie działa, to TWOJA kobieto wina: to TY jej nie zrozumiałaś, nie odrobiłaś lekcji i nie nauczyłaś się jej prawidłowego stosowania, źle odczytałaś sygnały wysyłanie ci przez ciało, źle zinterpretowałaś pomiary, a teraz jesteś w ciąży. Ale się nie martw - wszystkiego można się nauczyć - następnym razem będzie lepiej. A zresztą - przecież i tak w tej metodzie nie chodzi o zapobieganie poczęciu (bo to grzech), tylko o wzmacnianie wzajemnej miłości i szacunku współmałżonków. Masz nieregularny cykl i zaburzenia hormolnalne? Nic to - NMP są dla każdego, musisz tylko je porządnie stosować. NMP nie zawodzą. To TY zawiodłaś." Straszne - to przypomina modę na gorsety, których noszenie wkrótce stało się kolejnym obowiązkiem kobiet! Odpowiedz Link Zgłoś
emeryt21 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 11:31 Tego rodzaju koscielne nauki przedslubne to nic innego jak manipulacja majaca na celu wprowadzanie ludzi w blad. To jest cyniczne wykorzystywanie ludzi i ich naiwnosci. To powinno byc karane z urzedu. Nauki przedslubne powinien prowadzic samorzad,zatrudniac do tego fachowcow. Jestem starym czlowiekiem i mam za soba nieudane malzenstwo.Moja zona uwierzyla w to co mowili jej w kosciele.... Odpowiedz Link Zgłoś
abrahadabra znam wielu z traumą i kacem po tych szkoleniach. 19.07.09, 11:31 Prawda jest taka, że krk ma ogromną moc sugestii i robi młodym ludziom wodę z mózgu na tych naukach. Zgadzają się na to bo bardzo chcą ślubu w kościele. Ale naprawdę pozostaje po tym ogromny niesmak i rozczarowanie. Formalizm, chory przekaz, biurokracja kościelna... I zapytam się jeszcze czy kapłan odwiedzi rodzinę w swojej parafii jeśli ta ma kłopoty i trudności? W mojej okolicy to się nie zdarza. Odpowiedz Link Zgłoś
she.is.p Re: znam wielu z traumą i kacem po tych szkolenia 19.07.09, 13:28 ja znam wielu z kacem po weselach. Odpowiedz Link Zgłoś
toporowa hipokrytka zwalcza hipokryzje 19.07.09, 11:35 Tekst jest o hipokryzji KK. Ale sama autorka tekstu jest hipokrytką. Niema bowiem obowiązku brać ślubu kościelnego. Więc z jakiego powodu poszła ze swoim narzeczonym na kurs organizowany przez KK? Nie chciała zmartwić babci? A więc w kłopotliwych sytuacjach nie potrafi być szczera. Wybiera kłamstwo twierdząc, że to kłamstwo jest akurat szlachetne. Pisze tekst bo: - nie znosi hipokryzji i chce zwalczać jej wszelkie przejawy - chciałaby aby KK był instytucją doskonała, gdyż jest do niego bardzo przywiązana - jest stażystka w Gazecie Wyborczej i chciałaby dostać pracę w redakcji Niepotrzebne skreślić. Odpowiedz Link Zgłoś
mele Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 11:41 Jeśli ten artykuł opiera się na wypowiedziach na forum, to takich dziwnie wybranych przedstawiający tylko cześć opinii. Taka mała manipulacja, polecam przejrzenie samego forum, naprawdę jest tam dużo dobrych informacjii Odpowiedz Link Zgłoś
last.man.standing Moralność Gazety Wyborczej 19.07.09, 12:00 Redaktorzy z GW dostają chyba biegunki jak raz na tydzień nie przedstawią Kościoła w złym świetle. A przecież można by podać przykłady wspaniale prowadzonych nauk przedmałżeńskich. Kwestia dobrej woli. Oczywiście zaraz w środę dołączą wielki porter JP2 a na Boże Narodzenie dokleją "sianko". W końcu liczy się kasa, kasa, kasa. Tak właśnie odczytuję moralność GW. Odpowiedz Link Zgłoś
ewangelia11 Re: Moralność Gazety Wyborczej 19.07.09, 12:11 przypominam że dyskusja dotyczy kontrowersyjnych nauk przedmałżeński, a nie moralności GW, kościoła czy kogokolwiek. co do kasy, kasy,kasy,to przypomina mi sie taki zwrot: "co łaska, ale zwykle dają 100..." Odpowiedz Link Zgłoś
last.man.standing Moralność Gazety Wyborczej 19.07.09, 12:21 To ja mam propozycję, aby GW najpierw sama zastanowiła się nad swoją moralnością a dopiero później zabierała się za pouczanie innych. To kiedy będzie ten portret JP2 albo dzieła zebrane JP2? Odpowiedz Link Zgłoś
ewangelia11 Re: Moralność Gazety Wyborczej 19.07.09, 12:35 proponuję dla ciebie podrecznik "abecadło" klasa I, a jak przestudiujesz wróć na forum, sprobuj poczytac posty ze ZROZUMIENIEM (uwaga to wazny element czytania!)a potem ewentualnie mozesz cos napisac.milej nauki czytania. Odpowiedz Link Zgłoś
last.man.standing Re: Moralność Gazety Wyborczej 19.07.09, 12:40 A ja proponuję Ci bardziej sceptycznie podchodzić do tego co serwuje Ci GW. To kosztuje trochę wysiłku, ale w ostatecznym rozrachunku daje dużo satysfakcji. Chyba, że chcesz jednak być "światowa". Twój wybór. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
abrahadabra Re: Moralność Gazety Wyborczej 19.07.09, 13:11 czyżby tylko nieskazitelni moralnie mieli prawo oceny poczynań ludzi kościoła? Im prędzej się kler nauczy, że kościół jest jedną z wielu form wspólnot ludzkich tym lepiej będzie i dla kościoła i dla ludzi w kościele i dla ludzi poza nim. A, że władza klerowi uderzyła do łba i że z tego jest wiele patologii to wiadomo nie od dziś. Dziś tego najlepszym przykładem jest jakiś ksiądz z Torunia tzw Belzebub z Torunia. Ale to temat niezwiązany z artykułem więc sobie darujmy. Odpowiedz Link Zgłoś
last.man.standing Do abrahadabra 19.07.09, 13:15 Fakt, że rodzice bili cię po głowie jeszcze wszystkiego nie przesądza. Są specjaliści, nowoczesna farmacja i naprawdę dobre leki. Jeszcze wiele można naprawić. Zgłoś się do specjalisty - rozpocznij nowe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
abrahadabra Re: Do abrahadabra 19.07.09, 13:21 najbardziej lubię jak prokościelny forumowicz unika dyskusji, tłumaczy to na sto różnych sposobów a to, że poziom nie ten, a to, a śmo a w gruncie rzeczy wychodzi na to, że nijak nie przyzna, że ludzie kościoła mogą robić głupoty. Z pasterskim pozdrowieniem ]:) Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Re: Do abrahadabra 19.07.09, 13:44 "Im prędzej się kler nauczy, że kościół jest jedną z wielu form wspólnot ludzkich " A to co, za dziwny tekst? Przecież w Starym i Nowym Testamencie bez trudu można znaleźć wzmianki na temat różnych wspólnot ludzkich, więc wniosek, że duchowni katoliccy lub szerzej, chrześcijańscy, nie wiedzą o tym jest ... niemądry? Odpowiedz Link Zgłoś
jeden_miesiac Re: Do abrahadabra 19.07.09, 18:11 Racja. Chociaz jesli chodzi o fakt istnienia "wielu form wspolnot ludzkich", to raczej należy go przytoczyć tym biedakom, którzy "męczą się" na kursach przedmalzenskich, zeby slubem koscielnym przypieczętować swoją przynależność do wspolnoty, z którą nie utożsamiają się ideologicznie i którą wręcz gardzą. Drodzy narzeczeni: na świecie jest MNOGOŚĆ wspolnot ludzkich, więc naprawdę nie musicie przechodzić tej katolickiej "gehenny", wybierzcie sobie inną wiarę albo zostańcie ateistami czy agnostykami. To też całkiem spore wspólnoty. Odpowiedz Link Zgłoś
last.man.standing Re: Do abrahadabra 19.07.09, 14:57 Bez urazy, ale ile można z Tobą dyskutować. Mam przytoczyć Twoje inwektywy na temat Kościoła? Ciesz się, że żyjesz w bardzo ale to bardzo tolerancyjnym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
norbar Re: Do abrahadabra 19.07.09, 23:17 A to jest jakis niesamowity przywilej? Tolerancyjny kraj? Swoja droga do bardzo tolerancyjnego kraju tyle Polsce co Bułgarii do kraju bez korupcji. To, ze jest wielu od ciebie bardziej tolerancyjnych nie znaczy, ze kraj jest bardzo tolerancyjny tylko, ze stoisz bardzo na prawo od rzeczywistego stanu rzeczy. Mnie szczerze mówiac bawia ataki na GW za naswietlanie wypaczen w kosciele. Taka jest rola tej gazety. Raczej prawicowa/prokoscielna czesc mediów lub nawet sam kosciół takich absurdów naswietlac nie bedzie wiec ktos musi. Zreszta jak masz jakies konkretne zarzuty przeciwko moralnosci GW to wymien je tutaj i uragumentuj ładnie. Bo rzucac błotem to widze, ze "boży bojownicy" potrafia całkiem sprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
abrahadabra Re: Do abrahadabra 19.07.09, 23:41 pozostańmy może przy trzech tematach: 1. Współpraca krk z władzami PRL i czerpanie z tego korzyści, ze szczególnym uwzględnieniem współpracy kapłanów ze służbą bezpieczeństwa. Skupmy się na losach akt IV departamentu. 2. Komisja Majątkowa. 3. Pedofilia w krk. W USA to było, w Irlandii to było ciekawe jak było w Polsce. Podyskutujemy? Odpowiedz Link Zgłoś
last.man.standing Re: Do abrahadabra 19.07.09, 23:50 Mistrzu, jest 23:45, jutro początek tygodnia. Z pewnością nie raz jeszcze się spotkamy i będzie okazja. Tak krótko: 1. przeczytaj książkę Ks. Isakowicza-Zalewskiego 2. to co zabrali niech teraz oddadzą 3. "ciekawe jak było w Polsce"? insynuacje bez najmniejszych dowodów? Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna28 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:08 Ten artykuł jest napisany tendencyjnie. Sama brałam udział w takich naukach i nie uważam, żeby ktoś mnie w nich do czegoś zmuszał. Przedstawiono mi naukę Kościoła, nauczono metod naturalnych planowania dzieci i zwrócono uwagę, aby dobro mojego małżonka było ważne. Czy to żle, że ja staram się być dobrą żoną a on dobrym mężem? Odpowiedz Link Zgłoś
feowe Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:26 to w takim razie chyba nie wyjdę za mąż skoro ostatnią rzeczą jaką mi potrzeba są dzieci. tym bardziej więcej niż jedno! dziwna mentalność kościoła... zmusza mnie do rodzenia bachorów... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia123_123_123 Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 12:37 Nie moge sie nadziwic, to po co korzystacie z tych poradni, po co wam slub koscielny. przeciez to jasne, ze jesli korzysta sie z okreslonych uslug, to trzeba zaakceptowac zasady uslugodawcy. Nie pojmuje, placicie, sluchacie i pyszczycie. Przecie nie ma przymusu. Dla jasnosci, jestem po slubie cywilnym i nikt mi bzdur nie wciskal, za moje w dodatku pieniadze. pelny luzik:) Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_call_me_susan Re: Nauka małżeństwa w weekend 19.07.09, 15:51 Ślub to nie usługa tylko sakrament, to że paru prymitywnych klechów postanowiło dorzucić do niego trochę biurokracji i prania mózgu nie znaczy że mam się na to godzić. Dlatego wszystkie pieprzone świstki podpisałem sobie sam a wszystkim tym którzy nie chcą uczestniczyć w tej farsie zwanej "naukami" radzę znaleźć jakiegoś starego poczciwego klechę i za butlę wina albo datek na "dach" udzieli wam ślubu Odpowiedz Link Zgłoś