Dodaj do ulubionych

Amerykanie coraz więcej wydają. Recesja w odwro...

14.07.09, 21:32
polecam np. prof. Senf.
na poczatek od min 7:55:00:
www.youtube.com/watch?v=M071P53zkAI&NR=1
(po niemiecku)

mysle, ze wtedy bedzie wielu ludziom jasnym, dlaczego ludzie MUSZA!
sie zdluzac! jest to warunkiem podstawowym istnienia/zachowania
obecnego systemu monetarnego.

tutaj informacja zgodna z powyzsza teza:
gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6820330,Zaskakujaco_zle_nastroje_niemieckich_inwestorow_i.html
i cytat:
"... Zdaniem ekonomistów, powodem takiego stanu rzeczy jest obawa
przed niewystarczającą podażą kredytów dla firm i gospodarstw
domowych..."

czyzby ktos zaczal przestac sie zadluzac?...
Obserwuj wątek
    • rzewucki Re: Amerykanie coraz więcej wydają. Recesja w odw 14.07.09, 21:37
      dosadniej:
      > i cytat:
      > "... Zdaniem ekonomistów, powodem takiego stanu rzeczy jest obawa
      > przed niewystarczającą podażą kredytów dla firm i gospodarstw
      > domowych..."

      czyzby ktos zaczal probe przelamania blednego kola wzrostu ilosci
      pieniadza (drukowanie; ilosc M3 przekraczajaca mozliwosci wzrostu
      gospodarki; zaprzestanie publikowanie M3 przez niektore banki
      centralne itp, itd?)
    • makova_panenka Re: Amerykanie coraz więcej wydają. Recesja w odw 15.07.09, 09:13
      Kryzysu nie wyleczy przywrócenie akcji kredytowej. Problem polega na tym, że
      Chiny niczego od świata nie potrzebują zaburzając w ten sposób podstawę ekonomii
      - wymianę towarową. Pozostaje tylko obrót kapitałem, ale trudno uznać za
      gospodarkę przerzucanie forsy z konta na konto.
      • whoisjohngalt przepraszam Cie, ale to nieprawda 15.07.09, 09:51
        Chiny sa ogromnym importerem zarowno surowcow (co pomoglo w latach
        1990-2008 wielu krajom Trzeciego Swiata pojsc mocno do przodu w
        rozwoju gospodarczym) jak i produktow przemyslowych, co sprawia, ze
        kraje wysoko rozwiniete (USA, UE, Japonia, etc.) podchodza do nich z
        taka ostroznoscia i poblazliwoscia dla ich wielu przewinien (prawa
        czlowieka, nieprzestrzeganie praw autorskich, etc.) - dlatego, ze
        ewentuelne embargo Chin na produkty z danego kraju moze powaznie
        trzepnac gospodarke nawet najsilniejszych krajow.

        To jednak sprawia takze, ze Chiny sa wrazliwe na bodzce zewnetrzne -
        ewentualne problemy z zaopatrzeniem w surowce albo zbyt wielki
        wzrost cen surowcow moga zaszkodzic ich gospodarce. Zas ewentualny
        konflikt handlowy z USA i/lub UE jest dla nich takze problemem -
        gdyz bez eksportu do tych obszarow moga zaczac padac tysiace ich
        przedsiebiorstw produkujacych glownie na eksport... a to grozi
        powaznymi niepokojami spolecznymi... czego chinscy autokraci boja
        sie gorzej niz morowej zarazy...
        • jimmy.mae Re: przepraszam Cie, ale to nieprawda 15.07.09, 10:34
          Poczekaj aż chińczycy uwolnią juana. Jego wartość powinna wzrosnąć kilkakrotnie w stosunku do innych walut, szczególnie dolara. Zobaczysz wtedy ogromny wzrost popytu wewnętrznego w Chinach. Z silną walutą surowce staną się dla nich tanie. Będzie torchę zamieszania, ale fabryki szybko dostosują produkcję na rynek wewnętrzny.

          Chińczycy nie potrzebują UE, a szczególnie USA do konsumpcji ich produktów. Sami będą kupować większość tego co wyprodukują. Nic dobrego nie wynika dla Chińczyków z tego, że chomikują dolary i obligacje, zadrukowany papier. I tak mają już ich za dużo, a amerykański papier staje się coraz bardziej podejrzany. Największym błędem chińskich władz jest sztuczne zaniżanie wartości juana i sztuczne stymulowanie amerykańskiej konsumpcji poprzez wykup ich długu. Uwolnią juana i zobaczysz ogromny boom konsumpcyjny w Chinach i upadek dolara.

          > bez eksportu do tych obszarow moga zaczac padac tysiace ich
          > przedsiebiorstw produkujacych glownie na eksport... a to grozi
          > powaznymi niepokojami spolecznymi... czego chinscy autokraci boja
          > sie gorzej niz morowej zarazy...
          • bmc3i Re: przepraszam Cie, ale to nieprawda 15.07.09, 17:51
            jimmy.mae napisał:

            > Poczekaj aż chińczycy uwolnią juana. Jego wartość powinna wzrosnąć kilkakrotnie
            > w stosunku do innych walut, szczególnie dolara. Zobaczysz wtedy ogromny wzrost
            > popytu wewnętrznego w Chinach. Z silną walutą surowce staną się dla nich tanie
            > . Będzie torchę zamieszania, ale fabryki szybko dostosują produkcję na rynek we
            > wnętrzny.
            >
            > Chińczycy nie potrzebują UE, a szczególnie USA do konsumpcji ich produktów. Sam
            > i będą kupować większość tego co wyprodukują. Nic dobrego nie wynika dla Chińcz
            > yków z tego, że chomikują dolary i obligacje, zadrukowany papier. I tak mają ju
            > ż ich za dużo, a amerykański papier staje się coraz bardziej podejrzany. Najwię
            > kszym błędem chińskich władz jest sztuczne zaniżanie wartości juana i sztuczne
            > stymulowanie amerykańskiej konsumpcji poprzez wykup ich długu. Uwolnią juana i
            > zobaczysz ogromny boom konsumpcyjny w Chinach i upadek dolara.


            Bum inwestycyjny? Chyba zartujesz. Wzrost wartosci Juana spowoduje ze do chin
            przestana naplywac zagraniczne inwestycje (zeby zainwestowac w danym kraju,
            trzeba przeciez kupic jego - droga w tym wypadku - walute). I odrotnie - wysoka
            wartosc Juana, spowoduje ze spadnie sprzedaz zachodnich firm poza Chinami
            (wzrost ceny produkow na zachodzie i w japoni), co jeszcze bardzie zastopuje
            zachodnjie inwestycje w Chinach, a moze nawet spowodowac zwieksozsne wycofywanie
            sie z Chin - co i tak natepuje, z powodu niskiej jakosci kadry inzynierskiej w
            tym kraju (100 tys. nowych inzynierow rocznie, ale z wiedza gorsza niz uczen
            trechnicnzej szkoly sredniej na zachodzie). Skutek bedxzi etaki, ze Chiny
            jeszcze bardziej podupadna technologicznie - nie do przecenienia jest bowiem
            dzisiejszy naplyuw zachodnich technologhii do Chin. Panstwo Srodka wrociloby do
            lat 60-tych XX w.

            >
            > > bez eksportu do tych obszarow moga zaczac padac tysiace ich
            > > przedsiebiorstw produkujacych glownie na eksport... a to grozi
            > > powaznymi niepokojami spolecznymi... czego chinscy autokraci boja
            > > sie gorzej niz morowej zarazy...
    • jimmy.mae Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 10:06
      Konsumpcja nie jest motorem napędowym gospodarki. Produkcja nią jest. Obecny kryzys jest wynikiem konsumpcji na kredyt. Konsumenci amerykańscy wydawali pieniądze których nie mieli na produkty wyprodukowane za granicą. Stąd ogromny deficyt handlowy USA, dlatego amerykanie siedzą po uszy w długach. Przestancie wypisywać te keynesowskie piramidalne bzdury! Co się stało z "Gazetą", moim byłym ulubionym źródłem informacji?
      • ff6 Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 10:31
        chlopcze cala gospodarka na swiecie opiera sie na kredytach, nie ma kredytow nie
        ma rozwoju
        • jimmy.mae Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 10:55
          Wcale nie "cała gospodarka na świecie". Ponadto jest duża różnica między kredytem dla firm na rozwój, a kredytem konsumpcyjnym. Kredyt konsumpcyjny to plaga naszych czasów.
        • agg Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 12:27
          kredyty na inwestycje a nie przejadanie bo inaczej nie ma ich jak splacac skoro
          pieniadze przejedzone. To jest amerykanski problem ze kredyty pompuja tylko w
          przejadanie.
      • nieprawomyslny Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 10:32
        produkcja ma sens tylko, jesli istnieje popyt, czyli konsumpcja. Tak
        funcjonuje normalny rynek. To czym się finansuje konsumpcję to już
        inna para kaloszy.
        W socjalizmie produkcja istniała niezaleznie od konsumpcji, dlatego
        na całego wytapiano stal, a brakowało masła..
        • jimmy.mae Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 10:49
          W Zimbabwe popyt jest ogromny. Rząd Zimbabwe drukuje pieniądze jak szalony zając pobudzając konsumpcję. Zimbabwe według twojej teorii powinno kwitnąć.

          To produkcja jest ważna, to wydajna produkcja konkurencyjnych towarów tworzy dobrobyt, nie konsumpcja. To produkcja tworzy popyt, szczególnie jeżeli rząd produkującego kraju nie zaniża sztucznie wartości waluty. Popyt jest nieograniczony. Niemal każdy chce mieć "rzeczy", im więcej tym lepiej. To produkcja jest ograniczona, konkurencyjna produkcja towarów które ludzie chcą mieć jest perełką każdej gospodarki, konsumpcja jest tylko nagrodą za produkcję.
          • nieprawomyslny Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 11:38
            Oczywiście - zeby uruchomić produkcję potrzebujesz kapitału ale
            żaden kapitalista nie zainwestuje złamanego grosza, jeśli nie bedzie
            miał komu sprzedać.
            Zimbabwe nie ma kapitału, w każdej postaci - także know-how. Brak
            środków finansowych (nie mylić z pustym papierem) i rzesze
            niewykształconej biedoty - czyli brak "realnego" popytu - czyli
            takiego, że się chce i się MOŻE - "chciejstwo" to nie popyt.
            • jimmy.mae Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 12:40
              Zawsze jest coś co można komuś sprzedać. W kraju albo zagranicą. Niech przedsiębiorcy sami decydują co się opłaca w danej chwili produkować. Oni zrobią to najlepiej bo wkładają w interes własne pieniądze.

              Masz rację, do uruchomienia produkcji potrzebny jest kapitał. Jeśli go nie masz, możesz go zdobyć poprzez kredyt. Aby można było udzielić kredytu, ktoś inny musi najpierw zdeponować swoje oszczędności w banku. Dlatego tak ważne jest zachęcanie ludzi do oszczędzania poprzez politykę zdrowego pieniądza i dodatnie realne stopy procentowe.

              Końca recesji nie należy doszukiwać się w aktywności konsumentów, jak czyni to artykuł. Szczególnie w przypadku USA, gdzie konsumenci głównie kupują towary wyprodukowane w innych krajach jak Chiny. To nie zwiastuje końca recesji, to zwiastuje pogłębianie się zadłużenia kraju i dalsze kłopoty. Końca recesji w USA należy szukać w aktywności producentów, przewadze eksportu nad importem itp. Tylko producenci mogą wyciągnąć ten kraj z recesji, nie konsumenci.
              • nieprawomyslny Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 13:01
                tak jak pisałem- sposób finansowania popytu to inna para kaloszy.
                Ja również uważam kredyty konsumpcyjne za niebezpieczne dla
                gospodarki, "chwilowo" pobudzają popyt i produkcje, by potem
                zaliczyć bolesny dołek. Popyt nie kredytowany drogim pieniądzem,
                jest wzglednie stabilny.
                • jimmy.mae Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 13:10
                  Skupiasz się na popycie. Moim zdaniem to błąd.
                  • bmc3i Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 15:20
                    jimmy.mae napisał:

                    > Skupiasz się na popycie. Moim zdaniem to błąd.


                    Bo popyt indukuje podaz i ukierunkowuje go. Podaz jedynie w ogranicoznym
                    zakresie kreuje popyt. Wrecz przeciwnie - niektore firmy potrafia stworzyc popyt
                    na swoj produkt, nie zmeinia to jednak zasady, ze podaż nastepuje tam, gdzie
                    istnieje popyt. Inaczej mowic, jesli nie ma na dany towar chetnych, nikt o
                    zdrowych zmyslach nie bedzie go produkowal.
                  • faolitarna To sami interwencjonisci 15.07.09, 16:19
                    Jimmy, wyznawców Keynesizmu nie przekonasz. wszyscy oni wierzą w prawo Saya i
                    podobne przedpotopowe pomysły.

                    Tacy ludzie jak oni skonstruowali bańke rynku budowlanego w Stanach.

                    Co do Chin to juz od kilku lat możemy mówić o szalonym podwyższeniu stopy
                    życiowej w chinach, kiedy mieszkańcy niektórych prowincji mają wyższe dochody i
                    duzo lepszą opiekę zdrowotną, niż mieszkańcy niektórych stanów USA.

                    Nie widze mozliwosci uwolnienie yuana w najblizszym czasie, ponieważ
                    1. Brakuje im sposobu na zrealizowanie rezerw walutowych. Mimo, że sa
                    największym producentem (produkcja niemal co 12 miesiecy się podwaja) i
                    importerem złota nadal dysponuja bardzo małymi zasobami. euro jest w tej chwili
                    malo plynne, nie maja za bardzo od kogo je kupować, co naraża ich na spekulację.

                    2. Brak im infrastruktury, by łatwo zwiększać konsumpcję. Mają drogi zakorkowane
                    nowymi samochodami, wielkie tereny niedoborów wody. Przy obecnym tempie budowy
                    50 elektrowni i kilku milionowych miast rocznie nie są w stanie nadążyć za
                    obecnymi potrzebami konsumentów. Władcy Chin wiedzą jak skończyła się
                    Perestrojka. Aby utrzymać sie przy władze muszą zadowolić potrzeby obywateli
                    stopniowo.
                    • ramyus Re: To sami interwencjonisci 15.07.09, 16:23
                      faolitarna napisał:

                      > Jimmy, wyznawców Keynesizmu nie przekonasz. wszyscy oni wierzą w prawo Saya i
                      > podobne przedpotopowe pomysły.
                      >
                      > Tacy ludzie jak oni skonstruowali bańke rynku budowlanego w Stanach.
                      >
                      > Co do Chin to juz od kilku lat możemy mówić o szalonym podwyższeniu stopy
                      > życiowej w chinach, kiedy mieszkańcy niektórych prowincji mają wyższe dochody i
                      > duzo lepszą opiekę zdrowotną,


                      Raptem ok. 100 mln, na 1,2 mld. Reszta pracuje za 12 dolarow miesiecznie. Fakt,
                      duze podwyzszenie poziomu zycia spoelczenstwa.


                      > niż mieszkańcy niektórych stanów USA.

                      Moglbys wymeinic te niektore stany w USA z nizszym poziomem zycia niz w Chinach?



                      • faolitarna Stany o nizszym PKB per capita niż najbogatsza pro 15.07.09, 17:47
                        Alabama Arizona Arkansas Florida Hawaii Idaho Iowa Kansas Kentucky Louisiana
                        Maine Michigan Minnesota Mississippi (Najbiedniejszy stan, biedniejszy niż
                        Włochy, czy Japonia) Missouri Montana Nebraska New Hampshire New Mexico North
                        Carolina North Dakota Ohio Oklahoma Oregon Rhode Island South Carolina Tennessee
                        Texas Vermont West Virginia Wisconsin

                        Oczywiscie, jesli chodzi o poziom zdrowia dotyczy to wszystkich stanów.
                        • ramyus ? 15.07.09, 17:58
                          faolitarna napisał:

                          > Alabama Arizona Arkansas Florida Hawaii Idaho Iowa Kansas Kentucky Louisiana
                          > Maine Michigan Minnesota Mississippi (Najbiedniejszy stan, biedniejszy niż
                          > Włochy, czy Japonia) Missouri Montana Nebraska New Hampshire New Mexico North
                          > Carolina North Dakota Ohio Oklahoma Oregon Rhode Island South Carolina Tennesse
                          > e
                          > Texas Vermont West Virginia Wisconsin
                          >


                          nie chce mi sie sprawdzac, ale o czym to swiadczy? PKB swiadczy o poziomie
                          zycia? W takim razie, poziom zycia mieszkancow Luksemburga, czy Szwajcarii - to
                          dopiero III swiat przy chinskich prowincjach....

                          > Oczywiscie, jesli chodzi o poziom zdrowia dotyczy to wszystkich stanów.


                          Probujesz powiedziec, ze w stanach sluzba zdrowia jest na nizszym poziomie niz w
                          Chinach? Jesli tak, to informuje cie, ze czlonkowie mojej bardzo bliskiej
                          rodziny mieli mozliwosc korzystac z bardzo zaawansowanej opieki medycznej
                          zarowno w USA, jak i we Francji - francuska kilnika uniwersyteckja nie moze
                          nawet myslec o tym, aby porownywac sie z dobrym szpitalem w USA. Tak pod
                          wzgledem zaawanasowanaia sprzetu medycznego, stosowanych metod leczenia,
                          komfortu pacjenta, czy tez bezbolesnosci zabiegow. A o takich osiagnieciach jak
                          uratowanie zycia 277 gramowemu noworodkowi, to Francuska, nie mowiac juz o
                          chinskiej, medycynie nie moze nawet marzyc.


          • bmc3i Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 15:11
            jimmy.mae napisał:

            > W Zimbabwe popyt jest ogromny. Rząd Zimbabwe drukuje pieniądze jak szalony zają
            > c pobudzając konsumpcję. Zimbabwe według twojej teorii powinno kwitnąć.
            >
            > To produkcja jest ważna, to wydajna produkcja konkurencyjnych towarów tworzy do
            > brobyt, nie konsumpcja. To produkcja tworzy popyt, szczególnie jeżeli rząd prod
            > ukującego kraju nie zaniża sztucznie wartości waluty. Popyt jest nieograniczony
            > . Niemal każdy chce mieć "rzeczy", im więcej tym lepiej. To produkcja jest ogra
            > niczona, konkurencyjna produkcja towarów które ludzie chcą mieć jest perełką ka
            > żdej gospodarki, konsumpcja jest tylko nagrodą za produkcję.


            Wiec dlaczego w Niemczech posiadajacych nadwyzke w handlu zagranicznym, nie
            panuje powszechne szczescie i dobrobyt, a wrecz przeciwnie - szaleje najglebszy
            kryzys od II w.s.?

        • agg Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 12:29
          lewicowe brednie. Rynek napedza wzrost wydajnosci pracy produkcji, jednym slowem
          ogolny postep organizacyjny, to obniza koszty za tym napedza i popyt i podaz, co
          za tym idzie wzrost bierze sie od strony podazowej a nie popytu. kiedy wy to
          wreszcie zrozumiecie?
          • nieprawomyslny Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 12:35
            Ale dlaczego od razu się tak unosisz?
            Gdyby człowiek nie musiał/chciał jeść to by nigdy nic nie uprawiał,
            ani hodował, czy to tak trudno zrozumieć?
            Akurat rynek gdzie podaż jest ważniejsza od popytu jest nieodłączną
            cechą gospodarki socjalistycznej. W kapitalizmie to popyt dyktuje
            podaż.

            agg napisał:

            > lewicowe brednie. Rynek napedza wzrost wydajnosci pracy produkcji,
            jednym slowe
            > m
            > ogolny postep organizacyjny, to obniza koszty za tym napedza i
            popyt i podaz, c
            > o
            > za tym idzie wzrost bierze sie od strony podazowej a nie popytu.
            kiedy wy to
            > wreszcie zrozumiecie?
      • bmc3i Re: Konsumenci *nie* są motorem gospodarki 15.07.09, 15:07
        jimmy.mae napisał:

        > Konsumpcja nie jest motorem napędowym gospodarki. Produkcja nią jest. Obecny kr
        > yzys jest wynikiem konsumpcji na kredyt. Konsumenci amerykańscy wydawali pienią
        > dze których nie mieli na produkty wyprodukowane za granicą. Stąd ogromny deficy
        > t handlowy USA,


        Naprawde znawco? To skad sie wziela sprzedaz produktow przemyslowych USA na
        rynku wewnetrznym, o wartosci 3,4 biliona dolarow, gdy deficyt handlowy w
        wymianie z zagranica to zaledwie 800 mld, i to liczone lacznie z importem uslug?
        Dolicz do tego jeszcze import produktow przemyslowych amerykanskich firm na
        swiecie, ktorych produkcja zostala wytransferowana do UK, Niemiec, Holandii, czy
        Chin?




        > dlatego amerykanie siedzą po uszy w długach.

        Dlug publiczny usa to 11 bln dol do 14 bln PKB. Czyli 11/14. Dlug publiczny
        Niemiec, to odpowiednio 2,4/3,4 - czylki stosunek bardzo podobny, a Niemcy nie
        prowadza dwoch wojen...
    • arahat1 ciemny lud zre za co jeszcze ma zrec...mieso armat 15.07.09, 10:53
      musi byc wypasione aby realizowac definicje smierci: bog/honor/ojczyzna...
    • klasa62 No to będziemy mieć "powtórkę z rozrywki" ... 15.07.09, 11:02
      Rozwój gospodarczy jest efektem PRACY (efektywnej), a nie z kredytu! Kredyt pełni funkcje POMOCNICZĄ!!!
    • baboch_z_nosa Silna sprzecznosc 15.07.09, 14:24

      Gdziebym nie spojrzal to trwaja forumowe modlitwy Polakow o upadek
      USA.......sama wzmianka ze sie w tych USA mieszka powoduje
      momentalne wybuchy agresji.
      A tu tymczasem jakby odwrotnie- z utesknieniem wygladacie konca
      NASZEJ , AMERYKANSKIEJ recesji moze kolki w koncu pomalu
      rozumiecie ze jakby te USA padly, to i z Polski nie pozostanie
      proch i pyl ?
      • malkontent6 Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 15:44
        baboch_z_nosa napisał:

        > .......sama wzmianka ze sie w tych USA mieszka powoduje
        > momentalne wybuchy agresji.


        Oj, tak. Ale skąd się to bierze?

        • ramyus Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 16:01
          malkontent6 napisał:

          > baboch_z_nosa napisał:
          >
          > > .......sama wzmianka ze sie w tych USA mieszka powoduje
          > > momentalne wybuchy agresji.
          >
          >
          > Oj, tak. Ale skąd się to bierze?
          >

          Wlasnie?

          • baboch_z_nosa Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 16:16
            Bierze sie z tego, ze jestescie glupio zazdrosni, ze mimo wejscia
            do tzw. Europy mozecie ciagle tylko marzyc o standardzie zycia w
            USA ( ceny, zarobki, praca, kredyty, bezpieczenstwo etc) . Do tego
            ten odwieczny problem wiz, zniesionych dla innych, niby "gorszych"
            krajow a nie dla PL.
            Proste w sumie.
            • ramyus Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 16:20
              baboch_z_nosa napisał:

              > Bierze sie z tego, ze jestescie glupio zazdrosni, ze mimo wejscia
              > do tzw. Europy mozecie ciagle tylko marzyc o standardzie zycia w
              > USA ( ceny, zarobki, praca, kredyty, bezpieczenstwo etc) . Do tego
              > ten odwieczny problem wiz, zniesionych dla innych, niby "gorszych"
              > krajow a nie dla PL.
              > Proste w sumie.


              Sam mieszkam w Stanach i czesto bywam w Europie. Bierze sie to z tego, ze USA
              caly czas traca sympatykow w spoleczenstwach Europy i calego swiata. Jak napisal
              jakis czas temu Sikorski w Washington Post - USA moga stracic ostatnich
              przyjaciol w Europie, majac na mysli Polakow. I mial racje.

              • baboch_z_nosa Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 16:58
                USA maja calkiem sporo przyjaciol wszelkiej masci w EUropie.
                Niemcy, Francja, Anglia, ktrzy to przyjaciele zaczeli na nowo
                upychac nosy w amerykanskim tylku.
                Zas kraje typo Polska , SLowacja czy Czechy nigdy nie byly przez
                USA traktowani jako partnezy powazni, nawet w przyblizeniu nie tak
                jak kraje "starej" Europy.
                Co najwyrazniej mocno Polakow drazni.

                Co dziwi dodatkowo, to fakt ze do tych "znienawidzonych" Stanow
                przyjezdza co roku taki tlum z Europy....do samego Nowego Jorku
                zjechalo w 2008 roku 4.66 miliona ludzi. GLupi, czy co? Nie lubia a
                jada ?

                Co do WP to nie wydaje mi ze zeby Skorki tam pisal, moze jego zonka
                Anne Applebaum predzej.
                • ramyus Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 17:09
                  baboch_z_nosa napisał:

                  > USA maja calkiem sporo przyjaciol wszelkiej masci w EUropie.
                  > Niemcy, Francja, Anglia, ktrzy to przyjaciele zaczeli na nowo
                  > upychac nosy w amerykanskim tylku.
                  > Zas kraje typo Polska , SLowacja czy Czechy nigdy nie byly przez
                  > USA traktowani jako partnezy powazni, nawet w przyblizeniu nie tak
                  > jak kraje "starej" Europy.
                  > Co najwyrazniej mocno Polakow drazni.
                  >
                  > Co dziwi dodatkowo, to fakt ze do tych "znienawidzonych" Stanow
                  > przyjezdza co roku taki tlum z Europy....do samego Nowego Jorku
                  > zjechalo w 2008 roku 4.66 miliona ludzi. GLupi, czy co? Nie lubia a
                  > jada ?

                  Jakie znowu tlumy?! Rocznie ok. 100 mln z calego swiata. Co to jest na taki kraj
                  jak stany? Do samych wcale nie turystycznych niemeic przeciez, przyjezdza
                  rocznie 80 mln turystow. Na sama floryde rocznie przyjezdza ok. 80 mln turystow
                  (lacznie z amerykanami). Coz to wiec jest 100 mln rocznie?





                  >
                  > Co do WP to nie wydaje mi ze zeby Skorki tam pisal, moze jego zonka
                  > Anne Applebaum predzej.

                  To zle ci sie wydaje

                  www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2007/03/20/AR2007032001427.html

          • malkontent6 Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 17:34
            ramyus napisał:

            > > Oj, tak. Ale skąd się to bierze?
            > >
            >
            > Wlasnie?
            >


            W Europie Zachodniej tradycja niechęci do USA sięga początków
            istnienia tego kraju i wynika z faktu, że ten kraj powstał wbrew
            obiekcjom europejskiej elity. I do tego rządzić tym krajem miał
            zamiast króla jakiś prezes czy prezydent. Szaleństwo.

            I w ciągu krótkiego czasu ta dawna kolonia stworzyła silną
            gospodarkę.

            A w Polsce niechęć do USA to chyba moda przywleczona z Europy
            Zachodniej.
            • ramyus Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 17:39
              malkontent6 napisał:

              > ramyus napisał:
              >
              > > > Oj, tak. Ale skąd się to bierze?
              > > >
              > >
              > > Wlasnie?
              > >
              >
              >
              > W Europie Zachodniej tradycja niechęci do USA sięga początków
              > istnienia tego kraju i wynika z faktu, że ten kraj powstał wbrew
              > obiekcjom europejskiej elity. I do tego rządzić tym krajem miał
              > zamiast króla jakiś prezes czy prezydent. Szaleństwo.
              >
              > I w ciągu krótkiego czasu ta dawna kolonia stworzyła silną
              > gospodarkę.
              >
              > A w Polsce niechęć do USA to chyba moda przywleczona z Europy
              > Zachodniej.


              Zbytnie uproszczenie. Z cala pewnoscia jest w tym cos z mody na antyamerykanizm,
              ale tez nie da sie zaprzeczyc, ze spoleczenstwa Europy bardzo zle odbieraja np.
              amerykanskie wsparcie dla Izraela, bez wzgledu na to co ten ostatni robi.

              W duzej mierze, to takze kompleks nizszosci Europejczykow i ich wladcow, wobec
              USA, ze o to Nowy Jork odebral Paryzowi miano kulturalnej stolicy swiata
              (francuzi nie moga tego przebolec), nie moga przebaczyc Ameryce, ze nie
              istnialaby powojenna europejska technologia, gdyby nie technologia amerykanska,
              ktora jest w praktycznei kazdym europejskim produkcie, itd, itd.

              Oczywiscie wojna w Iraku tez sie do tego przycyznila.
              • malkontent6 Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 19:12
                Oczywiście, że to uproszczenie i do tego celowe. :)

                Przyczyny wzajemnej niechęci społeczeństw są zawsze bardzo
                skomplikowane. Przez dziesiątki lat europejskie elity traktowały
                USA jak nowobogackiego. Istnieje taki kraj, ma pieniądze i jakieś
                osiągnięcia ale nigdy nam "bardziej godnym" nie dorówna. A
                tymczasem Amerykanie zaczęli dominować globalnie pod każdym
                względem. To, że angielski jest językiem międzynarodowym to też
                zasługa Jankesów.
                • bmc3i Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 19:57
                  malkontent6 napisał:

                  > Oczywiście, że to uproszczenie i do tego celowe. :)
                  >
                  > Przyczyny wzajemnej niechęci społeczeństw są zawsze bardzo
                  > skomplikowane. Przez dziesiątki lat europejskie elity traktowały
                  > USA jak nowobogackiego. Istnieje taki kraj, ma pieniądze i jakieś
                  > osiągnięcia ale nigdy nam "bardziej godnym" nie dorówna. A
                  > tymczasem Amerykanie zaczęli dominować globalnie pod każdym
                  > względem. To, że angielski jest językiem międzynarodowym to też
                  > zasługa Jankesów.


                  BNo, z tym ostatnim to juz chyba przesadziles nieco. Powiedzialbym ze raczej
                  milosciwie panujacego przez kilkaset lat Imperium Brytyjskiego
                  • malkontent6 Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 20:15
                    bmc3i napisał:

                    > Powiedzialbym ze raczej
                    > milosciwie panujacego przez kilkaset lat Imperium Brytyjskiego

                    Kariera języka angielskiego zaczęła sie po II Wojnie Światowej.
                    Kiedyś wśród ludzi wykształconych dominował francuski, a wcześniej
                    łacina. Rozwój technologii w USA i wpływ na świat spowodował, że
                    coraz więcej ludzi na świecie zaczęło uznawać angielski jako coś co
                    pozwala się wszystkim porozumieć.
                    • bmc3i Re: Silna sprzecznosc 15.07.09, 20:34
                      malkontent6 napisał:

                      > bmc3i napisał:
                      >
                      > > Powiedzialbym ze raczej
                      > > milosciwie panujacego przez kilkaset lat Imperium Brytyjskiego
                      >
                      > Kariera języka angielskiego zaczęła sie po II Wojnie Światowej.
                      > Kiedyś wśród ludzi wykształconych dominował francuski, a wcześniej
                      > łacina. Rozwój technologii w USA i wpływ na świat spowodował, że
                      > coraz więcej ludzi na świecie zaczęło uznawać angielski jako coś co
                      > pozwala się wszystkim porozumieć.


                      Pozostaje tylko czekac, az Rosja i Chiny zarządaja, aby to ich jezyki byly tymi
                      najwazniejszymi na swiecie.
    • euro-pa coraz więcej wydają z powodow skabndalicznych cen 15.07.09, 15:27
      dzis w USA sklepy sprzedaja jedno jablko za 1$.
      • ramyus Re: coraz więcej wydają z powodow skabndalicznych 15.07.09, 15:35
        euro-pa napisał:

        > dzis w USA sklepy sprzedaja jedno jablko za 1$.


        Moze chcesz porownac cene litra benzyny w USA i Europie? Albo sprzetyu
        elektronicznego? Ciuchów? Czegokolwiek zrezszta, oprocz ubezpieczen wszelkiej
        masci, i uslug medycznych?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka