Dodaj do ulubionych

Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H...

    • 444a od kiedy to entomolog udaje historyka? 21.07.09, 17:44
      Ciekawe dlaczego znany z obleśno-agresywnego i prymitywnego języka człowiek,
      pisuje artykuły historyczne w GW wyrywając fragmenty sobie wygodnych źródeł?
      Fakt faktem, Stauffenberg był i nazistą i brał udział w napaści na Polskę. Czy
      Niesiołowski twierdzi, że to nie wystarczy, żeby uznać go za postać negatywną?
      • flyhalf Re: od kiedy to entomolog udaje historyka? 21.07.09, 18:03
        >wyrywając fragmenty sobie wygodnych źródeł?

        w tym tekście nie ma źródeł...

        autor koncentruje się na sferze uczuć (słowo nienawidzi, pada
        najczęściej)...
        • gm114 A ileż można zajmować się tyłkami owadów? 23.07.09, 17:20
          Kalejdoskop historyczny jest znacznie poręczniejszy w kręceniu politycznych
          lodów, nieprawdaż? a ???

          A co do braku źródeł. Nie przesadzajmy, nie mamy do czynienia ani z nauką a ni z
          naukowcem. Tytuł profesora wielu agentów polskich dostało za zasługi i wielu z
          nich nawet zatrudniło się za pośrednictwem agentury na uniwerkach. Pełno ich
          właściwie na każdej polskiej czelni. Czerpią stamtąd legalną i nielegalną kasę a
          przy okazji z całej siły starają się niszczyć polską młodzież. TAKIE MAJĄ TERAZ
          ZADANIA OPERACYJNE.

          Trzeba konstatować fakty.
    • flyhalf Historyk amator 21.07.09, 17:49
    • wawol11l Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 17:49
      NSDAP I SS po usunięciu Hitlera i Himmlera nadal miały istnieć, zaś Polska
      zostałaby zredukowana do rozmiarów Księstwa Warszawskiego. Czyżby pan
      Niesiołowski o tym nie widział?
      • everettdasherbreed Re: Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na 21.07.09, 19:12
        Nie sądzę, aby śmierć Hitlera spowodowała jakiś zasadniczy zwrot wydarzeń. Niemieckie wojsko było w większości lojalne wobec nazistowskiego państwa a Hitlera szybko zastąpiłby ktoś inny np. Himmler. Wojna trwałaby dalej.
    • cieslasewruk Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 17:52
      Stefanie N., daj spokój, wracaj do swoich much, bo do pisania o
      historii , to ty się nadajesz tak jak i do polityki.
    • lonebone Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 17:57
      Stauffenberg to oczywiscie teraz również temat przewodni w
      Niemczech. Z tej okazji kanały TV Phoenix oraz Dokukanal wyswietlaja
      o nim filmy.
      Obejrzalem trzy. Z kazdego wynika (a sa to filmy niemieckie, robione
      przez Niemców), że owszem odwazny był i patriotą niemieckim jak
      najbardziej.
      Ale poważył się na zorganizowanie spisku tylko dlatego, że nie mógł
      dłużej patrzeć jak tysiącami giną jego rodacy i jak w gruzy obraca
      się dorobek materialny jego ojczyzny. Widział w Hitlerze glównie
      ześwirowanego desperata, dla którego w/w ofiary nie mają znaczenia i
      że jest on gotów poświęcić Niemców i Niemcy w imię swojego
      definitywnie skazanego na klęskę szaleństwa.
      W tym sensie był Stauffenberg patriotą, ale dorabianie mu buzi
      wrażliwego na krzywdę ciemiężonych narodów bohatera jest sporą
      przesadą.
      Tak przedstwiają go Niemcy w wyświetlanych obecnie dokumetalnych
      filmach.
      Jeżeli jakiś Polak uważa, że to są dla wizerunku Stauffenberga
      krzywdzące opinie, to już jego (Polaka) problem.
    • flyhalf ale nie popełniali zbrodni wojennych 21.07.09, 18:10
      Jak to nie, a rozkaz rozstrzeliwania komisarzy
      + traktowanie jeńców na wschodzie jak bydło...

      każdy wyższy funkcją oficer był świadom, że
      prowadzą zbrodniczą wojnę... Otrzeźwienie przyszło
      po Stalingradzie....

      A Niesioł jest chyba naprawdę chory psychicznie,
      wypisywac takie bzdety + obelgi.
      Po co? Nie widzę sensu...
    • konrad.ludwik02 Stefan Niesiołowski opowiedział się za prawdą 21.07.09, 18:12
      Stefan Niesiołowski opowiedział się li tylko za prawdą historyczną,
      co w tym zwłaszcza przypadku budzi szacunek. Nie kwestionuje
      przecież znanego faktu, że poglądy polityczne Stauffenberga
      ewoluowały w miarę trwania wojny, od "arystokratycznej" rezerwy a
      nawet początkowej akceptacji Hitlera, do decyzji jego unicestwienia
      jako zbrodniczego szkodnika dla interesu Niemiec.
      Trudno oprzeć mi się podziwowi dla człowieka, który po tym gdy
      zawiedli inni spiskowcy, sam podjął się dokonania zamachu w twierdzy
      Hitlera, będąc ciężko poszkodowanym inwalidą wojennym: utracił jedno
      oko, lewą ręke i dwa palce prawej dłoni, a ponadto kochał przecież
      swoją rodzinę, której los w razie nieudania się zamachu był łatwy do
      przewidzenia! Taka straceńcza pogarda dla własnego życia i
      patrityczna ofiarność, to przecież cechy, które my Polacy
      szczególnie cenimy i z których znani byliśmy na Świecie!
      Na tle sylwetki Stauffenberga, bardzo niekorzystnie rysują się
      postacie z obozu alianckiego i byłego NRDowskiego: zero własnych
      zasług w walce z nazizmem, bezmiar przypisywania sobie samym
      pozytywnego znaczenia.
      Stąd niezrozumiałe i nie do przyjęcia są dla mnie poglądy adwersarzy
      Stefana Niesiołowskiego w tej sprawie!
      • everettdasherbreed Re: Stefan Niesiołowski opowiedział się za prawdą 21.07.09, 19:10
        Stauffenberg nie był samotnym Kordianem a częścią dużej organizacji spiskowej. Jemu powierzono zabicie Hitlera bombą, bo miał wstęp na okresowe narady, gdzie zdawał raporty z przebiegu poboru i szkolenia uzupełnień.

        Zamach Stauffenberga był powiązany z przewrotem w Berlinie.
    • tw.zenek Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenberga 21.07.09, 18:16
      jest nie do pojęcia, bo: "dopiero w 1944 się sprzeciwił". Trzeba trochę
      zrozumiec niemiecką mentalnośc, dla której - zwłaszcza w wojsku - jakikolwiek
      sprzeciw jest nie do pojęcia. Oczywiście Polak-szlachciura ma sprzeciw we
      krwi. Tak - dla warcholej zasady. W Niemczech przywódca mówi: "robimy to i to"
      i jedyne co słyszy to: "Jawohl!". W Polsce słyszy: "a gó...!". Dlatego Niemcy
      jako przegrani, mają się lepiej, niż Polacy jako (podobno) wygrani w tej wojnie.

      PS: A tak naprawdę to Stauffenberg sprzeciwiał się Hitlerowi na długo przed
      1944-tym, ale o tym wolicie nie pamiętac. Albo nie doczytaliście, bo wam piana
      monitor zalała.
      • everettdasherbreed Re: Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenbe 21.07.09, 19:07
        Po pierwsze, napisz cokolwiek o tym "sprzeciwianiu się Hitlerowi" przez pułkowniczynę zza biurka. Sprzeciwiać nie mogli się nawet feldmarszałkowie, bo natychmiast byli zdejmowani ze stanowisk.

        Po drugie, gadanina o "polskim warcholstwie" to wymysł pruskiej propagandy, przejętej później przez Rosję i Niemcy hitlerowskie. Polska jest a Prus nie ma.
        • tw.zenek Re: Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenbe 21.07.09, 19:29
          everettdasherbreed napisał:

          > Po pierwsze, napisz cokolwiek o tym "sprzeciwianiu się Hitlerowi".

          A weźże sobie przeczytaj sam.

          > Po drugie, gadanina o "polskim warcholstwie" to wymysł pruskiej
          > propagandy, przejętej później przez Rosję i Niemcy hitlerowskie.

          A ja myślałem, że nawet dziś w Warszawie świetnie było to widac.

          > Polska jest a Prus nie ma.

          Tylko dlatego, że tak zdecydował Stalin. Mała tym nasza zasługa.
          • everettdasherbreed Re: Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenbe 21.07.09, 19:44
            Nie przeczytam sam, bo takich faktów nie ma (o rzekomych aktach sprzeciwu Stauffenberga).

            Dzisiejsza rozróba w Warszawie to pikuś ze znacznie częstszymi rozróbami np. we Francji, narodu skąd inąd szanującego własne państwo. A i w Niemczech zdarzają się podobne rozróby (np. przy transportach odpadów radioaktywnych z elektrowni).
            Nie ma powodu dramatyzować nad dzisiejszymi wydarzeniami w Warszawie. Prezydent miasta zachowała się prawidłowo. Będą postępowania karne i cywilne.

            W Jałcie i Poczdamie Stalin nie decydował w 100 %, musiał się liczyć z pozostałymi sojusznikami. W odróżnieniu od CCCP, Ameryka i Anglia nie były wykrwawione.
            Program likwidacji państwa Hohenzollernów był podstawowym celem politycznym Jana Sobieskiego (patrz serial "Czarne chmury"). Sobieski zawarł sojusz ze Szwecją, aby ta uderzyła z Inflant przez Litwę na Prusy i ze Szczecina na Brandenburgię. Niestety, plany Sobieskiego zostały pokrzyżowane:
            - najazd turecki na Podole
            - klęska Szwedów pod Fehrbellin
            - sabotaż zdrajcy: litewskiego hetmana, Michała Paca. Można go nazwać warchołem tylko że to nie był Polak.
            • tw.zenek Re: Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenbe 21.07.09, 19:59
              everettdasherbreed napisał:

              > Nie przeczytam sam, bo takich faktów nie ma (o rzekomych aktach sprzeciwu >
              Stauffenberga).

              Jasne - wymyślił to wszystko dzień wcześniej.

              > Dzisiejsza rozróba w Warszawie to pikuś ze znacznie częstszymi rozróbami >
              Francji, narodu skądinąd szanującego własne państwo. A i w Niemczech
              > zdarzają się podobne rozróby (np. przy transportach odpadów
              > radioaktywnych z elektrowni

              To był tylko przykład - jak chcesz inaczej, to powiem tak, zobacz na jakim
              poziomie były kraje zachodnie w 20 lat po wojnie, a na jakim jesteśmy my 20 lat
              po PRL'u (w którym - bądź co bądż - bomby na nas nie spadały). Zobacz, kto wziął
              się do roboty, a kto potrafi jedynie się kłócic, o agentów, współpracowników,
              IPN'y i inne....


              > W Jałcie i Poczdamie Stalin nie decydował w 100 %, musiał się liczyć z
              > pozostałymi sojusznikami. W odróżnieniu od CCCP, Ameryka i Anglia nie były >
              wykrwawione.

              Kto wyszedł z II wojny wykrwawiony, a kto nie - najlepiej pokazała wojna w
              Korei. Jest pewna różnica między totalitaryzmem a demokracją. Stalin mógł sobie
              w 1945 poświęcic jeszcze z 10 milionów obywateli, w Anglii i USA istniało coś
              takiego jak "elektorat", "kadencje" i politycy, którzy nie zaryzykowaliby
              kontynuowania wojny. Zresztą z kim i jak musiał liczyc się Stalin, okazało się
              już w pół roku po wojnie w Polsce i innych krajach podbitych.

              > Program likwidacji państwa Hohenzollernów był podstawowym celem
              > politycznym Jana Sobieskiego (patrz serial "Czarne chmury"). Sobieski
              > zawarł sojusz ze Szwecją, (....)Niestety, plany Sobieskiego zostały
              > pokrzyżowane:
              > - najazd turecki na Podole
              > - klęska Szwedów pod Fehrbellin
              > - sabotaż zdrajcy: litewskiego hetmana, Michała Paca.

              No właśnie o to chodzi, że u nas zawsze jest jakieś: "niestety". Taka nasza
              etatowa wymówka. Wszyscy dookoła nam robią "kuku".
              • everettdasherbreed Re: Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenbe 21.07.09, 20:48
                Odpowiadam:

                Stauffenberg był spiskowcem. A tacy działają w konspiracji. Nie zajmują się działaniami demonstracyjnymi. Zresztą, w Wehrmachcie panował prosty przepis: w razie odmowy wykonania rozkazu dowódca miał OBOWIĄZEK NATYCHMIAST zastrzelić podwładnego. Stauffenberg został wtajemniczony w spisek stosunkowo późno. Grupa spiskowców po prostu szukała człowieka, który często uczestniczył w naradach z Hitlerem.

                W 20 lat po padnięciu komuny Polska stoi stosunkowo najlepiej. Lepiej niż Węgry czy była NRD (z olbrzymimi zastrzykami finansowymi i inwestycjami z zachodniej Europy już od 1990).

                Liczby z II wojny światowej nie kłamią: 30 mln poległych ruskich i około 400 tysięcy poległych Amerykanów. Żadnego porównania nie ma.
                W wojnie koreańskiej CCCP nie uczestniczył. Wojska USA działały z mandatem ONZ i nie miały politycznego zezwolenia na zajęcie północnej części Korei. Moim zdaniem były w stanie to zrobić.

                Co do wojny Jana Sobieskiego z Prusami (1677-1679), to po prostu: polityka i wojna to gra. Bardzo rzadko udaje się wygrać wszystko, co się zaplanowało.
                Zresztą, jeśli jesteśmy przy państwie pruskim, to poniosło ono olbrzymią ilość różnych klęsk.
              • ex4 Re: Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenbe 22.07.09, 00:01
                Do tw.zenek.
                Problemem Twoim jest to ze rozpatrujesz Stauffenberga jak bohatera
                ktory chcial zabic Hitler i patrzysz na to jak na jednorazowy czyn.
                Natomist wiekszosc osob tutaj patrzy rowniez na konsekwencje tego
                czynu i tu Stauffenberg juz nie jawie sie jako bohater.
                Poprostu jeden nazista chcial zabic drugiego naziste bo uznal, ze
                zle rzadzi. Mu nie chodzilo o nawrócenie lub pokonanie nazizmu, ale
                o zmianę rzadzacych.
                Oczywiscie ze na bohaterów patrzy sie ze swojego (polskiego,
                niemieckiego) punktu widzenie, bo wlasnie o to w bohaterstwie
                chodzi. Dla zwyciezcow, dowodca jest bohaterem, dla pokonanych
                zbrodniarzem. Problem jest taki, ze to Niemcy napadly na Polske i
                mordowaly cywilow (nie pisze ze Stauffenberg to robil), ale jednak
                zaliczal sie do najezcow (co nie jest bohaterstwem) i likwidowal
                polskie wojsko.
                Idac twoim tokiem rozumowania mozna powiedzic ze Hitler tez nie byl
                morderca bo przeciez nie ma dowodow, ze kogos osobiscie zastrzelil.
                Dla Niemcow tez mogl byc bohaterem, bo stworzyl wielka rzesze, ktora
                w krotce upadla, a Polacy powinni go uwazac za bohatera, bo przeciez
                odniosl jakies tam sukcesy. Sam widzisz, ze to totalna bzdura.
                Takze jak dla mnie facet dbal o niemcy tylko i wylacznie i niech
                sobie niemcy go czcza, ale z mojego, Polaka punktu widzenie to tylko
                i wylacznie nazista.
                Zgadzam sie z toba ze kazdy dba o swoj kraj, ale nie wmawiaj mi ze
                powoinienem Stauffenberga uwazac za bohatera bo chcial zabic Hitlera.
                Dla mnie to cos w stylu "Zamienil stryjek, palecze na kijek"
                • everettdasherbreed Re: Dla polskiego warcholstwa, postawa Stauffenbe 22.07.09, 01:06
                  Z polskiego punktu widzenia Stauffenberg jest zjawiskiem absolutnie bez
                  znaczenia. W roku 1939 Niemcy proklamowały likwidację państwa polskiego i
                  dlatego Polska nie mogła zająć innej postawy jak poparcie brytyjskiego i
                  amerykańskiego postulatu walki aż do bezwarunkowej kapitulacji Niemiec. Tu nie
                  było mowy o żadnym kompromisie.

                  Czy Hitler kogoś zabił?
                  Zachował się pisemny dokument z podpisem Hitlera, nakazujący przeprowadzenie
                  eutanazji nieuleczalnie chorych Niemców (tak zwana akcja T4). Gdyby żywy Hitler
                  został aresztowany i osądzony, to już za samo to można było go skazać na śmierć.
                  Ale przeważnie wydawał rozkazy ustnie.
                  • konrad.ludwik02 O ile pamiętam, dyskusja dotyczy dylematu, ... 23.07.09, 08:48
                    O ile pamiętam, dyskusja dotyczy dylematu, czy Niemcy uważać mogą
                    Clausa Schenka von Stauffenberga za swojego bohatera narodowego?
                    Pan Niesiołowski dowiódł, że tak, rzeczowe argumenty podważające tę
                    tezę, polemiści nie podali!
                    Niechże się więc trochę skupią, zdecydują na Sitzfleisch i pogmerają
                    w literaturze przedmiotu, zamiast staczać dyskusję na tematykę
                    zastępczą i leczenie swoich fobii. Należałoby znaleźć jakieś
                    dokumenty czy relacje bezspornych świadków, które udawadniałyby, że
                    Stauffenberg w istocie tchórzem był albo poniósł śmierć w
                    Bendlerblock dla korzyści osobistej!
                    • everettdasherbreed Re: O ile pamiętam, dyskusja dotyczy dylematu, .. 27.07.09, 07:31
                      Ocena postaci jako bohatera czy oportunisty ma charakter ściśle subiektywny i
                      emocjonalny.
                      Jako Polak po prostu uchylam się od odpowiedzi. Dla mnie Stauffenberg i jego
                      czyn są bez znaczenia.
    • marek.lipski 4 laty za kratkamii!Senator wie co to totalitaryzm 21.07.09, 18:31
      Dziekuje za takie swietne teksty.
      de.wikipedia.org/wiki/Claus_Schenk_Graf_von_Stauffenberg
      pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Niesiołowski
      Niemcy w roku 2009 za pozwoleniem bylych aliantow moga wolno
      przekazywac informacje o swojej historii.O tym zapominacie....

      Jeszcze do niedawna to bylo niemozliwe.ZABRONIONE!!

      Szczegolnie jak akta dyktatury Franco sa juz otwarte.Kiedy wiemy
      ile hiszpanie musieli przekazac w latach 36-39,zlota
      dla bylego CCCP za pomoc w wojnie.Tej wojnie ktora byla dalej
      kontynuowana przeciw CCCP a Polska byla tylko po drodze.Makabra.
      Claus Philipp Maria Schenk Graf von Stauffenberg mial swoje
      marzenia,idealy,kochal literaure,swoja ojczyzne.Nigdy nie zapomnial
      traktatu wersalskiego.Bral udzial w tej makabrycznej wojnie,
      ale mial plan,ktory by zmienil EUROPE."Opzycja"istniala ale
      to inny temat.
      • everettdasherbreed Re: 4 laty za kratkamii!Senator wie co to totalit 21.07.09, 18:52
        W rozmowie z Niemcem do bardzo dobrego tonu należy pochwalić Stauffenberga. Ja tak zawsze robię. A potem śmieję się w kułak.

        Stauffenberg to Arschloch, który nawet bomby nie umiał odpalić. Nie mogli zwerbować kogoś z KeDywu? Choćby tych chłopaków, którzy zabili Kutscherę?
    • axenrolle Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 19:01
      W zasadzie my Polacy pownnismy tylko się cieszyć że ze spisku 20 .07
      nic nie wyszło , spiskowcy a wśród nich gość przewidywany na
      stanowisko kanclerza nawego postfaszystowskiego rządu dr Carl
      Friedrich Gordeler mieli bardzo atracykcyjne, szczególnie z punktu
      widzenia Polaków , ale i nie tylko , plany:
      - przywrócenie granic wschodnich z 1914
      - zachowanie Austrii i Sudetów
      - przyłaczenie Południowego Tyrolu
      - negocjacje z Francją w sprawie Alzacji i Lotaryngii
      - utrzymanie na niezmniejszonym poziomie suwerenności Niemiec
      - żadnych reparacji
      Brawo panie Niesiołowski, bardzo dobry program , ciekawe po której
      stronie byłoby piekne miasto Litzmannstadt?
      Teraz jeśli chodzi o Stauffenberga to ... kiedy służył w Polsce ,
      przepełniała go pogarda dla Polaków ,popierał kolonizację tego kraju
      i entuzjastycznie odnosił sie do zwycięstawa Niemiec. Jeszcze
      bardziej uradował go olŚniewajacy sukces kampanii na Zachodzie :
      dawał wówczas do zrozumienia ,ze zmienił swoje stanowisko wobec
      Hitlera... cytat z ksiażki Ian Kershaw Walkiria. Historia zamachu
      na Hitlera.
      Moim zdaniem Niesiołowski broni Stauffenbergo tylko z jednego
      powodu , Stauffenberg był katolikiem.
      • everettdasherbreed Re: Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na 21.07.09, 19:04
        Postulaty Goerdelera były marzeniem ściętej głowy. W lecie 1944 Niemcy były już położone na łopatki.

        Alianci zmobilizowali naprawdę gigantyczne siły i nie po to, aby zawierać z Niemcami jakiś kompromisowy pokój. Obowiązywały ustalenia z konferencji w Casablance: BEZWARUNKOWA kapitulacja Niemiec. Śmierć Hitlera niewiele by tu zmieniła.
        • tw.zenek Polityka jest rzeczą zmienną. 21.07.09, 20:04
          everettdasherbreed napisał:

          > Obowiązywały ustalenia z konferencji w Casablance:
          > BEZWARUNKOWA kapitulacja Niemiec. Śmierć Hitlera niewiele by tu
          > zmieniła.

          Na pewno? A gdyby sami Niemcy to zmienili? Wyobraź sobie, że rzucają wszystkie
          siły z Zachodu na front wschodni i co? Alianci grzecznie czekają nad Renem, aż
          Sowieci dojdą nad Odrę bo obowiązywały ustalenia?
          • everettdasherbreed Re: Polityka jest rzeczą zmienną. 21.07.09, 20:53
            Naziści (w tym ideowi przywódcy jak np. Goebbels) nienawidzili demokracji parlamentarnej wcale nie mniej niż komunizmu. Walkę z Anglią prowadzili nawet zacieklej niż z CCCP. Przecież ładowali olbrzymie środki w U-Booty, pancerniki, rakiety V - to wszystko było przeciwko Anglii - zamiast produkować więcej artylerii i czołgów.

            Gdyby Niemcy zaprzestali walk na froncie zachodnim (latem 1944 wyzwolona była prawie cała Belgia i Francja) lub znacznie zmniejszyliby siły na tym froncie, to spotkanie z sowieckimi wojskami odbyłoby się nie na Łabie ale np. na Odrze. Nie sądzę, aby latem 1944 były już dokładne uzgodnienia co do miejsca spotkania frontów. O tym zdecydowano prawdopodobnie w Jałcie (luty 1945).
          • 1410_tenrok to jest springende Punkt całej historii 21.07.09, 20:54
            Alianci nigdy by na to nie poszli. Widać to po próbach Hessa oraz po próbach
            Himmlera (rozmowy z Dullesem). Późniejsze rozmiary Mccarthyznmu pokazują na
            przykładzie USA, że sowieci mieli w owym czasie najlepszy wywiad na świecie, a
            ich agenci wpływu byli tak doskonale rozmieszczeni, że praktycznie alianci
            zachodni wykonywali dokładnie to, co niejaki soso sobie zamyślił. Z tego powodu
            Niemcy, czy z hitlerem, czy bez niego, byli bez szans. A pamiętać ponadto
            należy, że gdyby coś, Stalin nie zatrzymałby się wcale na Torgau i
            pomaszerowałby tak daleko, jak zamierzał Lenin w 1920 roku.
            • everettdasherbreed Powiem nawet, że np. Anglia 21.07.09, 21:10
              pragnęła zniszczenia Niemiec jeszcze BARDZIEJ niż Stalin.
              Walka z Niemcami aż do ostatecznego ich pokonania była zgodna z własną linią polityczną USA i UK.

              Co do Torgau, to było tak:
              W ostatnich dniach wojny, 14 kwietnia 1945, zmarł Franklin Delano Roosevelt. Hitlerowi wpadło do łba, że może być tak, jak w czasie wojny siedmioletniej w 1762: Prusy zmiażdżone przez Rosję i Austrię ale oto umiera caryca Anna Iwanowna a władzę przejmuje jej mąż, zakochany w Prusach Peter Ulrich von Holstein-Gottorp i Rosja zmienia front. Adolf Alojzowicz liczył na to, że nowy amerykański prezydent (Harry Truman) zaakcentuje różnice interesów między USA a CCCP i koalicja pęknie.
              W związku z tym wręcz ROZKAZANO Wehrmachtowi cofnąć się, aby na jakimś odcinku frontu wojska sowieckie i amerykańskie zetknęły się ze sobą. Najidealniej byłoby, gdyby zderzyły się oddziały dowodzone przez George Pattona i Rodiona Malinowskiego - starcie pewne bo dwóch brawurowych mistrzów ofensyw.
              Do rozdźwięku między USA a CCCP istotnie doszło ale dopiero przy okazji podziału zdobyczy.
              • 1410_tenrok znam tą historię, tyle że nie wypaliła 21.07.09, 22:26
                ponieważ była cyrkowa. Patton wojował w innym miejscu niż Malinowski. W tym
                czasie był już bardzo grzeczny .i jak mu zakazano zdobywania Pragi, to doszedł
                jedynie grzecznie do Plzeni i tam stanął.

                Do rozdzwięku doszło dużo później. A zdobycze dzielono po równo.
    • marek.lipski Masakra 2 WS-nie zapominac ale o Stauffenbergu 21.07.09, 19:05
      i podobnych pamietac.2 wojna swiatowa zaczela sie juz w roku 1936,
      wlasnie w Hiszpanii.Masakry ze strony faszystowskich
      Niemiec,Wegier,Wloch,Rumunii,Japonii,Hiszpani i innych dyktatur
      nie mozna zapominac.Zawsze trzeba pamietac i nastepnemu pokoleniu
      przekazywac ale i pouczac ze sa inne czasy,inne pokolenia.
      Bylo minelo.
    • atopos Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 19:12
      Litości, niech już ten z wykształcenia specjalista od muszki owocowej a z zawodu pyskacz do wynajęcia nie razi nas swoją pseudowiedzą historyczną.
    • honeyr Niesiołowski bredzi. Bre-dzi! 21.07.09, 19:28
      Ten owadzi "historyk" lubuje się w karaluchach. Ostatnio sławił falangę
      i Franco. Teraz kontynuuje misję wyszukiwania i gloryfikowania "dobrych
      faszystów", nienawidzonych przez podłych "komunistów". Obrzydliwe.
      Zetchaenowski robal zawsze będzie tylko zetchaenowskim robalem.
    • marych77 CO za byzydury 21.07.09, 20:21
      niesiolowski jedynie potrafi zacytowac zrodla historyczne, ale
      wnioski wyciaga gorsze niz piatoklasista.

      krotko, bo moznaby sie w zasadzie odniesc do kazdej bzdurnej tezy:
      zamachowcy byli nazistami, przeciwnymi hitlerowi glownie (choc nie
      tylko) z tego powodu, ze prowadzil niemcy na skraj przepasci.
      pozbywajac sie go mogli zgodzic sie na bezwarunkowa kapitulacje w
      momencie, w ktoryym mogli jeszcze sporo ugrac (i to wlasnie
      planowali po dokonaniu zamachu), do tego stajac na czele pokonanego,
      ale jednak nie doszczetnie rozbitego panstwa. Wtedy wlasnie alianci
      byliby postawieni w sytuacji, w ktorej musieliby ukladac sie z
      nazistami, czego woleli uniknac, widzac, ze wojna i tak jest
      wygrana. ze zamachowcy glosili ,poszanowanie demokracji'? a co tu
      sie dziwic, szykowali grunt pod negocjacje, ktore lada chwila mialy
      sie zaczac.


      cytat z artykulu: Zamachowcami kierował przede wszystkim motyw
      etyczny, poczucie obowiązku wobec systemu wartości i zasad, których
      nazizm był zaprzeczeniem

      to wielka bzdura, wiekszej na temat tego zamachu jeszcze nie
      przeczytalem. Niesiolowski do muszek!
      • everettdasherbreed Re: CO za byzydury 21.07.09, 20:57
        A skąd założenie, że alianci w ogóle podjęliby negocjację z następcą Hitlera?
        A gdyby był nim Goering czy Himmler?

        Winston Churchill powiedział już w 1935: "Niemcy trzeba zniszczyć!" a wtedy nie był premierem.
        Dlaczego miałby zrezygnować z tego zamiaru w lecie 1944? Wtedy Niemcy były już zniszczone, rozpoczęło się dobijanie.
        • marych77 Re: CO za byzydury 21.07.09, 21:50
          zapewniam cie, ze spiskowcy nie planowali na wolnym po hitlerze
          miejscu usadowic ani himmlera, anie goeringa. alianci wielokrotnie
          domagali sie bezwarunkowej kapitulacji, na ktora hitler nie chcial
          sie zgodzic, a ktora spiskowcy planowali na wypadek powodzenia.
          mozna sie spierac, ale mysle, ze alianci nie dobijaliby ledwo
          trzymajacego sie kupy panstwa na wypadek jego bezwarunkowej
          kapitulacji, a podejeli rozmowy z badz co badz nowym rzadem. dlatego
          to co sie stalo (niepowodzenie zamachu) bylo aliantom im na reke,
          niemcy rozbite w pyl i brak koniecznosci ukladania sie ze
          spiskowcami, ktorzy byli, powtaram, zdeklarowanymi nazistami, wbrew
          temu co bredzi niesiolowki. wiadomo, ze wojna byla juz i tak wygrana.

          nie do konca wyszlo jak mialo, bo berlin zdobyli sowieci, ale to juz
          inna historia
          • everettdasherbreed Re: CO za byzydury 21.07.09, 22:02
            Bez względu na to, kto objąłby w Niemczech władzę, Alianci prowadziliby wojnę aż do bezwarunkowej kapitulacji Niemiec.

            Najprawdopodobniejszy przebieg zdarzenia byłby taki, że Hitler zostałby zabity w zamachu (bo ocalał w zasadzie przypadkiem) ale pucz generalski nie udałby się. Pełnię władzy przejąłby Himmler ale oddałby część władzy (np. prezydenta) Goebbelsowi i wiele by się nie zmieniło.

            A teraz porównajmy hipotetyczne zakończenie działań wojennych pod koniec lipca 1944 z REALNĄ sytuacją z jesieni 1918:

            Niemieckie wojska w głębi Francji, Belgia zajęta przez Niemców. Ani jeden aliancki żołnierz nie stoi na terytorium Niemiec. Właśnie pomyślnie przebiega kolejna niemiecka ofensywa. I nagle armia chce zawieszenia broni, Ludendorff wygłasza słynną kwestię o "czarnym dniu niemieckiej armii". Niemcy proszą o zawieszenie broni, Foch się zgadza. Tylko że w traktacie pokojowym Niemcy dostają gotowy dokument ze słowami: "Podpisać i nie gadać!" - szczegóły w moim innym poscie.
            • 1410_tenrok najsmieszniejsze jest to, że marych nie wie, kto 21.07.09, 22:34
              to jest nazista!
              Zamachowcy nie byli nazistami i to jest zasadnicza sprawa. Opowiadanie o nich,
              jako o nazistach to żenada. Do momentu zamachu w Wehrmachcie nie było NSDAP.
              Dopiero po zamachu wprowadzono oficerów politycznych i preferowano "wierzących"
              młodzianków generalskich, jak np. Niehoff, Model itp. Wcześniej Hitler nie
              ruszył Wehrmachtu. I na to jest wiele dowodów.
              Korpus oficerski wywodził się z pruskiego poczucia obowiązku militarnego. Ci
              ludzie lubili wojnę, ba oni ją wielbili.

              Odnośnie I WS, to zupełnie inna sytuacja, ponieważ jeszcze na dwa tygodnie przed
              listopadem 1918 militarnie wojna była wygrana.........
              Tamtej armii nikt nie pokonał w polu.
              • marych77 Re: najsmieszniejsze jest to, że marych nie wie, 21.07.09, 23:31
                okej, to juz kwestia definicji. nie byl czlonkeim nsdap, ani
                zwolennikiem wrzuicania cyklonu do komor. jak dla mnie to nie czyni
                go nienazista. byl zagorzalym niemieckim nacjonalista i goracym
                oredownikiem panowania niemcow w europie, oficerem oddanie sluzacym
                nazistowskeimu rzadowi do czasu gdy zorientowal sie, ze kleska jest
                nieunikniona. Mysle, ze gdyby nie ta kleska i zbrodnie wojenne z
                radoscia przyjalby posade glownowdowodzacego wojskami ladowymi z rak
                hitlera, gdyby tylko zostala mu zaproponowana. moze to nie robi z
                niego nazistowskiego psychopaty, ale gloryfikowanie go jako
                demokraty i ostatniego sprawiedliwego to grube przegiecie w druga
                strone.

                i oczywiscie, ze w 1918 bylo inaczej. wlasnie dlatego alianci
                odetchneli, ze moga ofensywe prowadzic do ostatecznego zmiecenia
                niemiec, po co mialy po raz kolejny pojawiac sie niedomowienia.
                • 1410_tenrok to nie jest kwestia definicji, 22.07.09, 11:16
                  to kwestia wiedzy historycznej.
                  PS. z tym głównodowodzącym to kompletna bzdura. Stauffenberg był jedynie
                  sztabowcem, którym miał dostęp do wiedzy, lecz niczym wielkim na miarę wodza sie
                  nie wsławił (jego działanie w AK nie były takie wielkie). Jeżeli miałby
                  kiedykolwiek zostać dowódcą Wehrmachtu, to musiałby na to kilkadziesiąt lat
                  poczekać..........
                  Piszesz z pozycji polonocentryzmu, a tak sie o tym sprawach nie da dyskutować. O
                  tych sprawach można dyskutować przez pryzmat uwarunkować niemieckich. T tego
                  powodu tu zakonczę.
                  • marych77 Re: to nie jest kwestia definicji, 22.07.09, 21:17
                    z glownodowodzacym to byl przyklad majacy na celu zilustrowanie
                    stosunku stauffenberga do nazistowskiego rzadu i tego rzadu modus
                    operandi. wiadomo, ze droga do tego bylaby bardzo daleka, o ile nie
                    niemozliwa przec kalectwo.

                    co do polonocentryzmu to nie trafiles. mimo, ze jako polacy mamy
                    wszelkie powody by niemcow nie darzyc sympatia, mnie akurtat mimo w
                    jakis dziwny sposob fascynuja. nie o tym byl artykul. chcesz uwazac
                    stauffenberga za bohatera, demokrate, sprawiedliweo itp to twoja
                    sprawa. pozwole sobie mniec inne zdanie
                    • 1410_tenrok każdy ma prawo do własnego zdania 23.07.09, 16:09
                      1. Stauffenberg nie nosił w plecaku buławy marszałkowskiej. Niczym szczególnym
                      na frontach się nie wsławił. Był sztabowcem. I tyle. Jego kalectwo to żaden
                      handicap. Było wielu generałów inwalidów dowodzących na frontach.
                      2. Czy trafiłe, czy nie - to sprawa drugorzędna. Odpowiadam na argumenty. A
                      argumenty są takie, jakie są.......
                      3. Odnośnie Stauffenberga. Ja nie rozpatruję Stauffenberga w sensie bohater -
                      niebohater, ale w sensie pewnego zjawiska historycznego i jego konsekwencji dla
                      dalszej historii Niemiec i nie tylko:
                      a. Stauffenberg jako człowiek, z małej grupy Niemców która sie przeciwstawia
                      dalszemu bezsensowi działań wojennych.
                      b. Stauffenberg jako członek niemieckiej kasty oficerskiej i wzajemny stosunek
                      tych dwóch elementów do siebie, szczególnie zmiana tego stosunku w miarę upływu
                      czasu.
                      c. Stauffenberg jako rodzaj małego światełka pozytywnego w całej magmie
                      okropności niemieckich.
                      d. Kolejny element to nieco szersze zjawisko - w Niemczech hitlerowskich
                      Stauffenberg i jego czyn; w komunistycznej Polsce - Kuklinski i jego czyn
                      (zwłaszcza przeze pryzmat sowieckich prób wywołania III WS oraz sytuacji w Polsce).
                      Cztery elementy zjawiska historycznego i nic poza tym! Patrzenie na
                      Stauffenberga przez polskie okulary, tzn. przez jego stosunek do Polski i
                      Polaków - to oczywisty bełkot z dowcipu "Słoń a sprawa polska".
              • everettdasherbreed Re: najsmieszniejsze jest to, że marych nie wie, 22.07.09, 01:18
                Niemniej jednak pruscy militaryści doskonale znaleźli wspólny język z bawarskimi
                nazistami. Doskonałym symbolem może być udział Ludendorffa w puczu Hitlera w 1923.

                Istotnie, w Wehrmachcie nie było NSDAP. Zgodnie ze starym przepisem, że
                zawodowym żołnierzom Reichswehr nie było wolno należeć do partii politycznych.

                A i Hermann Goering - chociaż urodzony w Rosenheim u podnóża Alp - pochodził z
                rodziny pruskiej, mieszkał najchętniej w Karinhall pod Berlinem, był premierem
                Prus, polował w Puszczy Rominckiej. Czyli Prusak przy Austriaku z Braunau.

                Co do roku 1918, to niemiecki front mocno się trzymał ale zaplecze padło. Z
                powodu nędzy gospodarczej i załamania nerwowego ludności.
                Czytałem, że w roku 1918 najbardziej odporni psychicznie byli ci żołnierze,
                którzy walczyli od samego początku, od września 1914. Natomiast ci, co trafiali
                na front w 1918, od razu kwękali o "bezsensie wojny" i "koniecznym pokoju za
                wszelką cenę". Zdarzało się, że oficerowie wypędzali całe kompanie z powrotem do
                domu.

                Hindenburg nazwał to "zadaniem armii ciosu sztyletem w plecy".
                • 1410_tenrok dajesz smieszne przykłady, 22.07.09, 11:12
                  które są wyjątkami od reguły, jak np. Remer.
                  • everettdasherbreed Re: dajesz smieszne przykłady, 22.07.09, 14:56
                    Przykład Ludendorffa był śmieszny? A może on sam?

                    To był człowiek nr 2 w armii przez większą część I wojny światowej.
                    • 1410_tenrok Poczytaj lepiej o układach panujących 23.07.09, 13:44
                      w Wehrmachcie, stosunku Wehrmachtu do NSDAP oraz do przybudówek w rodzaju SS. To
                      się zdziwsz. Poczytaj sobie o tym, co było przed zamachem i co się stało po
                      zammachu. To jest różnica jakościowa. A wtedy zrozumiesz układy i nie będziesz
                      cytował drugoplanowych aktorów, którzy nie mieli żadnego znaczenia. Taki Remer
                      za wierność (takiej BMW) został generałem, ale jak przyszło co do czego, to się
                      okazał tchórzem!

                      Wystarczy poczytać o reakcji Rundstedta na prośbę jego zastępcy Blumentritta,
                      aby on sam skontaktował się z Hitlerem w celu uzyskania zgody na szybkie
                      skierowanie rezerwowych dywizji pancernych w celu wyrzucenia alinatów z
                      Normandii, cyt (z pamięci): "Sollte ich mit diesem boehmischen Gefreiter reden?
                      Ihn bieten? Unververschaemtheit" (miałbym ja rozmawiać z tym czeskim kapralem?
                      Prosić jego? Bezczelność!). Taki był właśnie stosunek całej wysokiej generalicji
                      do hitlera! Oni wykonywali jedynie swój zawód, który kochali, a Grofaza (to jest
                      jego obraźliwe przezwisko wywodzące się od skrótu - "groesste Fuehrer aller
                      Zeiten - największy wódz wszystkich czasów) mieli w bardzo niskim poważaniu.
                      • everettdasherbreed Re: Poczytaj lepiej o układach panujących 27.07.09, 07:38
                        Ja wiem, że Wehrmacht a raczej zawodowa kadra oficerska, patrzyła na
                        monachijskich rozrabiaków z góry (zresztą to akurat wojsko i to pod dowództwem
                        von Seeckta złoiło im skórę w 1923).
                        Spory kompetencyjne były czymś oczywistym zważywszy fakt, że SS chciało tworzyć
                        własną armię i własny wywiad. Między wojskiem a SS istniało nawet coś w rodzaju
                        nienawiści. Gdy w 1935 wprowadzono powszechną służbę wojskową, to zdarzały się
                        przypadki brania oficerów SS i SA jako szeregowych i wręcz szykanowania ich
                        ("może i byłeś Sturmfuehrem ale u nas będziesz ofermą i zaraz Unteroffizier ci
                        to udowodni").

                        Blumentritt zazwyczaj pełnił funkcje nie zastępcy Rundstedta ale szefa sztabu.
                        Sama scena jest znana z filmu "The Longest Day".

                        Skoryguję ten skrót:
                        GröFAZ = Größter Feldherr aller Zeiten
            • marych77 Re: CO za byzydury 21.07.09, 22:40
              oczywiscie, ze mozliwy byl scenaruisz taki, ze zamach sie powiedzie,
              ale przejecie wladzy nie.

              Sam napisales, ze aliancci domagali sie bezwarunkowej kapitulacji -
              taka spiskowcy planowali- oczywiscie na wypadek przejecia wladzy i
              utrzymania lojalnosci armii. co by bylo gdyby himmlera i goeringa
              nie dalo sie wyeliminowac to juz sa spekulacje. Ja tylko twierdze,
              ze gloryfikowanie stauffenberga to jakas bzdura i ze rozumiem
              dlaczego alianci mogli poczuc ulge na wiesc o klesce zamachu. Wojne
              doprowadzili do konca, po wijniedyktowali niemcom warunki, sluchac
              nie musieli nikogo, bo nikt przed nimi nie kapitulowal.

              a co do 1918 - moze wlasnie dalatego w 1944/45 alianci chcieli
              niemcow rozjechac. zeby potem nie bylo placzu takiego jak po
              wersalu, ze tak naprawde to oni do konca nie przegrali, ze zostali
              niesprawiedliwie potraktowani itp. Ja nie mowie, ze wersal byl fair,
              ale po 2 wojnie juz nie moglo byc zadnych niedomowien. gdyby
              stauffenbergowi sie udalo a spiskowcy ptrzejeli wladze usiedliby do
              rozmow w mocniejszej pozycji niz po zajeciu berlina. to oni wszak
              pozbyli sie hitlera i laskawie zgodzili sie skapitulowac, a
              przyjecie tej kapitualacji przez zachod byloby legitymacja do
              sprawowania wladzy w powojennych niemczech, na ktore europa z
              pewnoscia spogladalaby inaczej niz po klesce w maju 1945
              • everettdasherbreed Re: CO za byzydury 22.07.09, 14:58
                W pełni się zgadzam.
                Celem Anglii było ostateczne złamanie niemieckiej potęgi militarnej. A kto Niemcami rządził - to było mniej ważne.
    • bling.bling Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 20:25
      Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem
      To bardzo zla taktyka i bardzo krotkowzroczna. Nie bez kozery rozumieja to Niemcy rozumieja Rosjanie ale nie wiedziec czemu nie rozumie autor
    • gm114 Autorowi artykułu wyszła krytyka Anglików ! 21.07.09, 20:29
      Natomiast nie potrafił ocenić i osądzić Niemców. Rzecz w tym, że niewątpliwie
      inaczej należy oceniać zbrodniarzy wojennych a inaczej tych Niemców, którzy
      walcząc w wojsku służyli złej sprawie wykonując rozkazy dowódców.
      To są 2 różne sprawy.

      Tak jak nie wolno mieszać Armii Niemieckiej Wehrmachtu z ORGANIZACJĄ
      ZBRODNICZĄ - policją polityczną SS - która w skład Armii Niemieckiej nigdy nie
      wchodziła!!
      ALE JEDNO TRZEBA PODKREŚLIĆ - DLA POLSKI RZECZ W TYM MOMENCIE BYŁA JAKBY
      OBOJĘTNA. NATOMIAST KONSEKWENCJE BYŁYBY RÓŻNE DLA ROSJI.

      Nas i tak sponiewieraliby Niemcy, nie miejmy złudzeń.
      Niemieckie państwo jest państwem POWAŻNYM, czyli takim, które prowadzi
      niezmiennie od wielu stuleci niezmienną politykę zagraniczną. Jeśli mieli
      możność nas niszczyć - niszczyli.

      Z punktu widzenia uchronienia ludności cywilnej Europy, w tym Żydów, Polaków,
      Rosjan, Cyganów i innych, to oczywiście udany zamach ocaliłby życie wielu
      osób, ale niestety wielu już zdążyło zostać wymordowanymi.

      Wbrew temu, co wielu uważa za pewnik, ŻYCIE LUDZKIE NIE JEST NAJWIĘKSZĄ
      WARTOŚCIĄ. Skoro ludzie oddają życie za różne wartości...

      Z punktu widzenia granic państwowych, lepiej, że szaleniec Hitler ze swoją
      paką wariowali samodzielnie nadal, bo po przystąpieniu Ameryki do wojny byli
      bez żadnych szans.
      • everettdasherbreed Re: Autorowi artykułu wyszła krytyka Anglików ! 21.07.09, 21:04
        Co do tego mieszania Wehrmachtu z SS:
        1. Istniały oddziały zwane Waffen-SS. Były to wojska tworzone przez SS z ochotników ale walczące w składzie sił lądowych. Niekiedy w Waffen SS służyli oficerowie Wehrmachtu.
        2. W Wehrmachcie nie brakowało szowinistycznych fanatyków i rozbestwionych zbrodniarzy. Fanatycznymi nazistami byli np. Ferdinand Schoerner, Walter von Reichnau, Erich von Lewinsky (przybrał nazwisko von Manstein) czy choćby Ernst Otto Remer (ten, który stłumił pucz wojska w Berlinie).
        3. SS to nie tylko policja polityczna. Policją polityczną była SD działająca w obrębie SS. SS to także administracja, gospodarka, badania naukowe i wojsko frontowe.
        4. Dlaczego zabicie Hitlera miałoby kogokolwiek ocalić? A gdyby władzę przejął Himmler?
        5. I skąd przypuszczenia, że śmierć Hitlera zmieniłaby stanowisko Sprzymierzonych wobec Niemiec? Stanowisko to było jasne: interesuje nas tylko niemiecka bezwarunkowa kapitulacja, żadnych negocjacji i niemieckich warunków nie będzie.
        • gm114 Nie masz racji, naiwny jesteś z braku wiedzy... 23.07.09, 04:17
          Oczywiście Cię nie potępiam, bo nikt nie wie wszystkiego, ale SS czy waffen czy
          trupie czaszki było szkolone celowo do beznamiętnego popełniania zbrodni.
          Szkolenie polegało na zabijaniu w szkolonych jakichkolwiek ludzkich odruchów.
          Np. w zagładzie getta w Krakowie brali udział lotnicy z SS. Mordowali bez
          opamiętania, krew płynęła się ulicami jak strumień wody.
          W Warszawie policjanci z Twojego ulubionego waffen SS z uśmiechem na twarzy
          podrzucali do góry malutkie żydowskie dzieci i rozstrzeliwali, taką sobie zabawę
          robili. Gdzieś czytałem, że to "niestworzone mity", a na własne oczy widziałem
          archiwalne zdjęcia w żydowskim muzeum w Warszawie... Zachowały się zdjęcia
          policjantów SS /zarówno waffen jak i czaszki" mordujących z uśmiechem ludzi.

          Dlaczego tak wyszkoleni policjanci z SS brali udział w walkach obok Werhmachtu?
          Ano dowództwo chciało w ten sposób "podnieść tzw. morale". To jest znana rzecz,
          że kierowano policję z SS do walk w tym właśnie celu.

          Nawet w Wehrmachcie zbrodniarze z waffen i czaszek byli znienawidzeni /głównie z
          powodu "kablowania" na normalnych żołnierzy/.

          Zarówno żołnierze alianccy na zachodzie, jak sowieccy i polscy bez sądu
          rozstrzeliwali złapanych SS-manów, zarówno z waffen, jak i z czaszek. Chyba to
          nie przypadek, a ???

          Nie neguję, że regularna armia niemiecka też popełniała zbrodnie. Polscy
          żołnierze w 1968r. w Czechach też popełniali, na mniejszą skalę, bo nie było
          okazji. Rzecz w tym, że SS była szkolona do bestialstawa w odróżnieniu od
          Wehrmachtu.

          Ponadto zapamiętaj sobie: SS nigdy nie wchodziła w skład Wehrmachtu.

          Jeśli chcesz dokładnie znać genezę SS to przetłumacz sobie na język polski całą
          nazwę tej organizacji. Jest to bez wątpienia policja a nie wojsko!!!!!!!!!!!!!!
          POLICJA A NIE WOJSKO!!!!!!! /wszystko jedno z jakiej drobniejszej formacji,
          waffen czy czaszek/

          Wreszcie Sąd w Norymberdze uznał całe SS za organizację zbrodniczą. Twoje
          ulubione waffen również. Nawiasem mówiąc nie ma tu miejsca by wyliczać, co
          waffen popełnili, ale było tego całkiem dużo nawet jak na zupełnych psychopatów.
          W tej sytuacji policja polityczna SS jeszcze stosunkowo najmniej zbrodni
          popełniła w obozach koncentracyjnych.
    • ws21 Nienawidzą Stauffenberga. 21.07.09, 21:35
      I maja rację. Świadaczy to o inteligencji.
      Ci "bohaterowie" to tacy sami zbrodniarze jak pozostali. Zrozumiał
      bym Niemca organizującego zamach na Hitlera w 1936, 1938, 1940. Ale
      w 1944 to bezczelna próba ratowania tyłka. I tyle. Nie udało się,
      stracili życie. Gdyby wygrali, zapłacili by głowami ich przeciwnicy.
      Jedni i drudzy tak samo traktowlai "podludzi". Wystarczy poczytać
      ich przemyślenia, zapoznać się z ich działaniami na terenach
      okupowanych i na froncie. Co ci pełni demokracji generałowie
      zroibili aby ocalić te miliony jeńców wojennych?
      • everettdasherbreed Re: Nienawidzą Stauffenberga. 21.07.09, 22:03
        O zamiarze obalenia Hitlera w 1938 przez Becka i Haldera napisałem w innym miejscu.
        • ws21 Wiem że i tacy Niemcy byli. 22.07.09, 06:29
          Ale tę garstkę wybito i nie mają nic wspólnego z obecnymi Nimemcami.
          Wspólczesne pokolenia to potomkowie nazistów z niewielka domieszką
          genów zwycięzców.
          • everettdasherbreed Re: Wiem że i tacy Niemcy byli. 22.07.09, 09:33
            Bardzo ciekawie i pasjonująco wygląda życiorys generała Franza Haldera.
            Został mianowany szefem sztabu generalnego OKW po dymisji Becka, który został
            uznany za tchórza, bo ostrzegał przed zgubnymi skutkami awantur (sprawa
            Sudetów). Ale Halder również był zwolennikiem Becka.

            Jednakże był całkowicie lojalny na zajmowanym stanowisku. To on szefował
            sztabowi generalnemu w początkowym, najbardziej pomyślnym dla Niemiec okresie
            wojny - do lata 1942. Odszedł dlatego, że nie chciał ograniczenia ofensywy na
            froncie wschodnim tylko do południowego odcinka (Stalingrad i Kaukaz) ale
            nalegał na ponowienie ataku na Moskwę.

            Potem wydały się jego związki ze spiskowcami i Halder doczekał końca wojny jako
            więzień Dachau. Mógł się cieszyć, że w ogóle przeżył.

            Po wyzwoleniu został zatrudniony w biurze badań historycznych US Army, gdzie
            pisał analizy wydarzeń wojennych. Za swe prace otrzymał wysokie odznaczenie
            amerykańskie. Oprócz tego napisał książkę "Hitler als Feldherr" (Hitler jako
            dowódca), która okazała się bestsellerem i Halder zrobił na niej ogromny majątek.
            • 1410_tenrok tytułem uzupełnienia 23.07.09, 16:19
              Halder był sztabowcem już w czasach Reichswehry i przeżył okres przemiany
              Reichswehry w Wehrmacht. Opisał to w swoich pamiętnikach, która mają niezwykle
              istotne znaczenie dla naświetlenia stosunków ZSRR- Niemcy hitlerowskie.
              1. Halder opisywał wspólne manewry obu armii
              2. Halder opisywał kwestię rozwoju niemieckiej broni pancernej na poligonach RKKA
              3. Halder opisywał kulisy tzw. afery Tuchaczewskiego i późniejszej czystki na
              wysokich szczeblach RKKA oraz wpływ zakulisowych działań Richarda Heydricha na
              wzniecenie tej czystki.
              Czekawostką jest to, że pamiętniki wydał MON w latach '70, mimo tak "zabawnych"
              szczegółów.

              Praca Haldera w projekcie Marshalla miała istotnie znaczenie spajające ze
              względu, np. na załagodzenie kwestii uczestnictwa Guderiana.
    • bydlo_prof_wb No i nie zawiodłem się po raz kolejny... 21.07.09, 21:50
      Poziom nabytej ignorancji i wiedzy historycznej jaką ten muchołap posiada jest
      adekwatna do jego wrodzonej bezczelności i chamstwa.

      Bez odbioru
      • everettdasherbreed Re: No i nie zawiodłem się po raz kolejny... 21.07.09, 22:05
        A czy profesor biologii nie może być hobbystą historykiem posiadającym bogatą wiedzę?

        Ja również nie jestem historykiem a na tym forum napisałem bardzo dużo i konkretnie.

        Gdy oborowy spod Darłowa wypowiada się o polityce pieniężnej, to jest OK?
        • 1410_tenrok nie ma co z tym typem dyskutować 24.07.09, 08:50
          on jest nawiedzony i nie jest zdolny do obiektywnej analizy tekstu. On jedynie
          pisze o swoim wrogu politycznym..........
    • irlandiaza2lata przecież Niesioł jest prof. od robaków... 21.07.09, 21:55
      Jak on może krytykować IPN, kiedy nie jest bezstronny?! Instytut musi się
      zajmować nieszczęsną 2-stronną działalnością Stefanka. Na milicji donosił na
      wszystkich włącznie ze swoją narzeczoną !!! Jak taki karzeł(robak) moralny
      może krytykować IPN. Niesioł skrewił na pierwszym przesłuchaniu, a
      Stauffenberg coś zrobił i za to mu chwała( podoba mi się ten cytat o Sodomie)
      Może i w PO znajdzie się kiedyś jeden sprawiedliwy... oby nie Palikot
    • czesiekkk Re: Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na 21.07.09, 22:09
      Dla Polski zamachowcy oznaczali powrót do władzy konserwatystów, którzy w czasie
      20 - lecia międzywojennego a więc w epoce Niemiec Weimarskich toczyli z
      "sezonowym państwem", czyli II RP wojnę ekonomiczną, ściśle współpracowali z
      Rosją Radziecką a potem z ZSRR w produkcji zbrojeń, straszyli niemiecką opinię
      publiczną polską kawalerią.
      Proszę zauważyć, że zamachowców nie poparł nikt znaczny ani Manstein, ani
      Rundstedt, ani Kesserling. W spisek wplątał się jedynie Rommel. Stąd też zamach
      nie mógł się powieść, a nawet w przypadku sukcesu o władzę w III Rzeszy
      walczyliby wspomniani przeze mnie feldmarszałkowie Rzeszy i SS oraz aparat
      bezpieczeństwa z RHSA a nie odsunięci od władzy 1939 r. konserwatyści.
      Dlaczego ważni generałowie i feldmarszałkowie nie podjęli próby usunięcia
      Hitlera i przejęcia władzy. Prawdopodobnie dlatego, że wiedzieli, że alianci i
      ZSRR przyjmą tylko bezwarunkową kapitulację, zdawali sobie sprawę, że o władzę
      będą musieli bić się z SS i RHSA, podobnie jak w 1919 r. musieli bić się o
      władzę z komunistami co skończyłoby się wojną domową a wojna, wojna i tak była
      przegrana.
      • everettdasherbreed Re: Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na 22.07.09, 01:24
        Słuszna uwaga.

        W innym miejscu ja napisałem, że najważniejszy antyhitlerowski spisek miał
        miejsce podczas kryzysu sudeckiego, we wrześniu 1938. Gdyby Czesi poszli na
        całość i krwawo stłumili rewoltę Niemców w górach a Anglicy i Francuzi
        zagroziliby wojną, generalicja obaliłaby Hitlera.
        Ale ośmieszenie Anglii i Francji w Monachium znacznie podniosło prestiż Hitlera
        w narodzie.
    • luuuk11 Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 22:25
      niesiol ma kompleks nieuka, wspomina kilka raz o innych 'nieuk'. Naucz sie prostaku ze poglady na historie sie roznia
    • bidzejkej Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 21.07.09, 23:18
      Szanowny Panie Profesorze, dlaczego on z tym zamachem nie zdążył przed 6
      czerwca? Wtedy łatwiej byłoby uwierzyć w czystość intencji. A 20 lipca to
      Rosjanie stali na Wiśle, front zachodni był otwarty, we Włoszech też było już
      po Monte Casino. On był oficerem wysokiej rangi i wiedział, że nie ma dla
      Niemiec ratunku. Pan myśli, że akurat wtedy dojrzał? Bo ja myślę, że raczej
      był pragmatykiem. Też nie cierpię PiS, ale próbuję myśleć. I, oczywiście, nie
      wykluczam, że błądzę...
      • everettdasherbreed Re: Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na 22.07.09, 01:21
        No, nie przesadzaj. Na Wiśle front zachodni nie stał. 21 lipca sowieci zdobyli
        Chełm (o 22 lipca i chełmskiej proklamacji każdy wie) a 27 lipca Białystok. Do
        Wisły jeszcze był kawałek.

        W chwili zamachu, Stauffenberg pełnił funkcję szefa sztabu tzw. Ersatzheer czyli
        służb poborowych, szkoleniowych i zaopatrzeniowych uzupełnień. Doskonale
        wiedział, ile wojska i sprzętu potrzebują fronty a ile można im dostarczyć.
    • janow5 P. Niesiołowski -wścieklizna to śmiertelna choroba 22.07.09, 07:54
      Cokolwiek pan nie powie na jakikolwiek temat to piana leci panu z ust i widać
      szczękościsk. To jest niestety nieodwracalne i przed panem, po tym stadium
      szału, które pan przechodzi, tylko ostatnie konwulsje. Pytanie tylko kiedy pan
      się tą wścieklizną zaraził?
    • rita.1 Nienawidzą Stauffenberga. Rocznica zamachu na H... 22.07.09, 09:47
      Pan Niesiołowski chyba nieco słabuje na umyśle. Domorosły polityk i domorosły historyk. Parę dni temu w "Dzienniku" pod niebiosa wychawalał gen. Franco i udowadniał, że wymordowanie dziesiątków tysięcy ludzi w 1936 r. i w latach późniejszych, a także polityka tego dyktatora prowadzona do roku 1975 - były dla Hiszpanów istnym dobrodziejstwem. Dzisiaj wypisuje banialuki na temat Stauffenberga i Niemców. Panie Niesiołowski! Pozwól pan świętować Niemcom po swojemu a ocenianie dyktatora Franco zostaw pan Hiszpanom. Nie ma pan w tych sprawach ani dostatecznej wiedzy ani kompetencji. Zajminj się pan lepiej swoimi robalami. Wakacje to zły czas dla niektórych polityków.
    • zmichalg1 Stauffenberg = kunktator 22.07.09, 09:59
      Stauffenbergowi nie chodziło o żadne wzniosłe ideały etyczne. To było zwykłe
      kunktatorstwo czyli PEŁNA świadomość, że kontynuowanie wojny prowadzi Niemcy
      do totalnej ruiny w każdym aspekcie. Jak się okazało - miał rację. Niemcy
      wojnę przegrały a między 20 lipca 1944 a 8 maja 1945 straciły jeszcze wiele,
      wiele, wiele...
      Zakończenie wojny nie było możliwe bez odsunięcia Hitlera od władzy, bo ten
      szaleniec o żadnych układach nie chciał słyszeć.
      A odsunąć Hitlera od władzy można było tylko w jeden sposób...
      O wzniosłe ideały etyczne to wałczyła "Biała róża" i rodzeństwo Schollów.
      Tyle, że ich walka ograniczała się do kolportażu ulotek.
      • zmichalg1 Re: Stauffenberg = kunktator 22.07.09, 10:18
        I jeszcze jedno...
        Niemieckie zbrodnie podczas II wojny światowej to nie tylko obozy
        koncentracyjne, Holocaust...
        Sama wojna była zbrodnią. Zbrodnią przeciwko pokojowi, co orzekł Trybunał
        Norymberski.
        O ile jeszcze można zrozumieć zajęcie Austrii, Gdańska, Śląska jako "ochronę
        praw" ludności niemieckiej, o tyle w żaden sposób nie można wytłumaczyć zajęcia
        całej Czechosłowacji, Polski, Danii, Norwegii, Holandii, Belgii, Francji, ZSRR.
        To najzwyklejsza zbrodnia pozbawiająca mieszkańców tych państw ich ojczyzny i
        prawa do stanowienia o własnym losie. A tłumaczenie, że "wojna, żołnierski
        obowiązek"...
        Bombę pod d... Hitlerowi Stauffenberg powinien był podłożyć najdalej w roku
        1941, a następnie oddać wszystkie zagrabione przez Niemcy ziemie.
        • everettdasherbreed Re: Stauffenberg = kunktator 22.07.09, 15:17
          Odbyło się około 9 zamachów na Hitlera. Przypadkowo, wszystkie były nieudane. Za każdym razem, oprócz zamachu Stauffenberga, zamachowiec działał samotnie.
      • everettdasherbreed Re: Stauffenberg = kunktator 22.07.09, 15:15
        Hitler nie chciał słyszeć o żadnych układach ale jego przeciwnicy także. Na konferencji w Casablance USA i UK uzgodniły, że wojna może się zakończyć tylko bezwarunkową kapitulacją Niemiec. Niezależnie od tego, kto Niemcami będzie rządził.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka