Dodaj do ulubionych

Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura?

28.07.09, 06:36
Taaaa... najpierw marsze rzekomej tolerancji pt "zauważcie nas" i
zapewnienia, że tylko o to chodzi, w żadnym wypadku o adopcje czy
wychowywanie dzieci w pedalskich rodzinach.
Kiedy społeczeństwo przywykło, żądania idą dalej. Zaraz pojawią się
chęci na parytety na listach wyborczych i w sejmie oraz ulgi
"prorodzinne" (ha ha ha!) za wychowywanie dzieci w związkach
gejowskich.
A jak nie jesteś z nami toś homofob i faszysta. Homokracja ?
Obserwuj wątek
    • imw Samica rozbiła gejowski związek pingwinów 28.07.09, 06:39
      Samica rozbiła gejowski związek pingwinów

      Były przez sześć lat ikonami amerykańskich gejów. Pingwiny Magellana, samce Harry i Pepper, tworzyły szczęśliwą parę w zoo w San Francisco.

      Wysiedziały kilka jaj i zaadoptowały porzucone pisklę. Homoseksualna sielanka jednak się skończyła, gdy pracownicy zoo wpuścili do zagrody z pingwinami samicę Lindę, której partner niedawno zmarł.

      Harry natychmiast zakochał się w Lindzie i porzucił Peppera. Co gorsza, w ciągu kilku dni Linda zniosła dwa jajka. Pepper szalał z zazdrości. Trzeba było go usunąć do innej zagrody.

      Chrześcijański portal internetowy OneNewsNow.com ogłosił triumfalnie, że „natura woli stosunki heteroseksualne“. Natomiast gejowskie portale nazwały Lindę „ladacznicą” i „niszczycielką szczęśliwych homoseksualnych związków”.

      Zarządca zagrody dla pingwinów Harrison Edell próbował studzić emocje. – Ludzie próbują wyciągnąć wnioski na temat homoseksualizmu na podstawie naszych ptaków. To nie jest dobry pomysł – stwierdził, wyjaśniając, że samce pingwinów łączą się w pary, kiedy brakuje samic.

      Środowisku gejów pozostała jeszcze jedna nadzieja: dwa pingwinie samce wysiedziały jajko w zoo w Bremerhaven w Niemczech i opiekują się teraz pisklęciem, nie interesując się mieszkającymi po sąsiedzku samicami. Niestety, jajko trzeba było im podrzucić.
      • zuzur Dlaczego to nie nazywa się Kampania Homopresji, 28.07.09, 08:24
        Dlaczego to nie nazywa się Kampania Homopresji, tylko
        Kampania Przeciw Homofobii?
        • feurig59 Re: Dlaczego to nie nazywa się Kampania Homopresj 28.07.09, 09:50
          zuzur napisał:

          > Dlaczego to nie nazywa się Kampania Homopresji, tylko
          > Kampania Przeciw Homofobii?

          homopresją(ładne!) można by nazwać te działania, gdyby były
          namawianiem, czy też misjonowaniem do homoseksualizmu innych, ale to
          przecież niemożliwe (znaczyłoby, że do homoseksualizmu można
          kogoś "przerobić" za sprawą namowy).

          Tu raczej chodzi o taki sygnał :"hej! jesteśmy trochę inni niż
          większość, ale to nie powód by nas dyskryminować. nasz
          homoseksualizm wcale nie oznacza, że jesteśmy gorszymi ludźmi, czy
          nawet gorszymi rodzicami!" To wszystko. dlatego błędem logicznym
          jest mówienie o "promocji homoseksualizmu", to "promocja
          tolerancji".:-)
          • g_no-prawda Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 09:57
            feurig59 napisał:
            > Tu raczej chodzi o taki sygnał :"hej! jesteśmy trochę inni niż
            > większość, ale to nie powód by nas dyskryminować.

            Czy mógłbyś wskazać jak są dyskryminowani homoseksualiści?
            • feurig59 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 10:12
              g_no-prawda napisał:

              > feurig59 napisał:
              > > Tu raczej chodzi o taki sygnał :"hej! jesteśmy trochę inni niż
              > > większość, ale to nie powód by nas dyskryminować.
              >
              > Czy mógłbyś wskazać jak są dyskryminowani homoseksualiści?

              Są dyskryminowani w pracy i podczas naboru do pracy, jeżeli
              przyznają się otwarcie do swojej orientacji, lub jeżeli są o nią
              podejrzewani (mobbing, zwolnienie). Są dyskryminowani na ulicy,
              wyzywani, nierzadko bici. Są dyskryminowani przez polityków
              ultraprawicy, wieszających sobie na drzwiach napis "pedałom wstęp
              wzbroniony", bo już samo słowo "pedał" jest dyskryminacją: pochodząc
              od słowa "pederasta" niesprawiedliwie insynuuje wszystkim
              homoseksualistom pedofilię (pederastia to z greki. "miłość do
              młodych chłopców")Są dyskryminowani prawnie jako związek, z czego
              wynika np. niemożność odwiedzin partnera znajdującego się na terapii
              intensywnej itd.
              • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 10:24
                > Są dyskryminowani w pracy i podczas naboru do pracy, jeżeli
                > przyznają się otwarcie do swojej orientacji,

                Takie postępowanie jest prawnie zabronione, do wygrania w sądzie pracy

                > Są dyskryminowani na ulicy,
                > wyzywani, nierzadko bici.

                Prawnie zabronione.

                > Są dyskryminowani przez polityków ultraprawicy,

                Jeżeli hasła głoszone przez polityków mieszczą się w ramach wolności słowa to
                jest to dopuszalne, inaczej zabronione prawnie.
                A swoją drogą popatrz jak duży kapitał polityczny zbili ci ultraprawicowcy na
                swoich hasłach? 3%? 5%? Podciągniesz PiS pod ultraprawicę? Raczej nie cały...
                Zastanów się: jeśli Polacy tak nienawidzą homo to dlaczego żadna licząca się
                partia polityczna nie wykorzystuje tego do zdobywania wyborców?

                > Są dyskryminowani prawnie jako związek, z czego
                > wynika np. niemożność odwiedzin partnera znajdującego się na
                > terapii intensywnej

                Nie znam stosownych regulacji (regulamin szpitala?) ale wydaje mi się że nie
                jest to problem: oświadczenie woli przed notariuszem powinno załatwić kwestię.

                > itd.

                Czekam na ciąg dalszy. Bo homoseksualiści NIE SĄ wg mnie w żaden sposób
                dyskryminowani przez prawo. Należy im się taka sama ochrona prawna jak mi i
                Tobie. To o czym piszesz to działania poza prawne, nie dające się regulować
                przepisami. I odpowiedz sobie sam czy p. Biedroń swoimi działaniami sprawia że
                społeczeństwo bardziej polubi homoseksualistów czy nie?
                • laksmana Ci, którzy wierzą, że homo można wyleczyć... 28.07.09, 10:30
                  ...wierzą też, że hetero można przekabacić na homo.
                  • adeinwan Re: Ci, którzy wierzą, że homo można wyleczyć... 28.07.09, 10:43
                    Według Kinseya seksualność wszystkich ludzi można ująć w skali od 1 do 10. Tylko
                    osoby z "1" i "10" (ultrahomo i ultrahetero) są niereformowalne seksualnie.
                    Resztę można nakłonić do zmiany orientacji. Bój toczy się głównie o biseksualną
                    młodzież, która jeszcze nie okreslila sie do konca, wobec czego nalezy ja za
                    wszelka cene przeciagnac na strone hetero...
                    • n0e2008 Re: Ci, którzy wierzą, że homo można wyleczyć... 28.07.09, 10:51
                      akurat z twierdzeniami kinseya bym polemizował. obecne dane statystyczne
                      sugerują raczej co innego.

                      ogólnie jego pomysły i metodologia były wadliwe - jak chociażby dowodzenie, że
                      większość dorosłych utrzymuje kontakty seksualne z dziećmi na podstawie badań
                      statystycznych, które zostały przeprowadzone wśród ... skazanych pedofili.
                      • slon2002 zboczeńców do klatek i leczyć lub eliminować 28.07.09, 11:59
                        • n0e2008 Re: zboczeńców do klatek i leczyć lub eliminować 28.07.09, 12:02
                          w przypadku pedofili, jako że obecne badania sugerują, że skłonność ta może być
                          wrodzona (wada mózgu?), bo jeszcze nikomu się nie udało jej uleczyć,
                          najzasadniejsza będzie fizyczna eliminacja źródła popędu płciowego, by nikomu
                          już nie szkodzili.
                      • almagus Re: Ci, którzy wierzą,że ocipienie klimatu pałaców 28.07.09, 15:14
                        Pingwinek podciągnął koszulkę.
                        W ręce miał gejów broszurkę.

                        Wracał z lekcji katechezy.
                        Ksiądz tłumaczył młodzieży.

                        Oglądał swój organek.
                        Za muldą zrobił przystanek.

                        Za drugą przez podglądanie.
                        Uchatek ma pożądanie.

                        Zimna ta Antarktyka.
                        Gorącą d-upę wytyka.

                        Nic ciepełka od słonka.
                        Więc w pupce ogrzał członka.

                        Królewski z powodu członka.
                        Zrozumiał naukę walonka.


                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5175642.html

                        www.metro.co.uk/weird/article.html?Giant_ice_penis_-_is_climate_change_to_blame?&in_article_id=304450&in_page_id=2
                  • andrzejto1 Re: Ci, którzy wierzą, że homo można wyleczyć... 28.07.09, 11:04
                    laksmana napisał:

                    > ...wierzą też, że hetero można przekabacić na homo.


                    Nie mówimy o przekabacaniu. Chodzi o to, że na przykład w
                    więzieniach dosyć powszechne sa zachowania homoseksualne. Wynika to
                    z braku kobiet po prostu. Bo więźniowie homoseksualni w wiezieniu
                    stają się heteroseksualni na wolnosci. Homoseksualizm w tym
                    przypadku wynika po prostu z braku koobiet. Ale w przypadku, dy te
                    kobiety są "dostępne" zachowania homoseksualne znikają.
                    • feurig59 Re: Ci, którzy wierzą, że homo można wyleczyć... 28.07.09, 16:46
                      Działaczom homoseksualistom chyba nie chodzi o możliwość "praktyk"
                      seksualnych, bo tego prawo nie zakazuje. Z braku kobiet w więzieniu,
                      goście z nudów robią różne rzeczy (np. obwiązują kaloryfery słoniną
                      i...);-)
                      Homoseksualistom chodzi o rownouprawnienie zwiazku milosnego między
                      dwojgiem doroslych ludzi. prawnie i obyczajowo.
                • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 10:35
                  To ze prawo zakazuje dyskryminacji nie oznacza ze homoseksualiści dyskryminowani
                  nie są. Prawo zakazuje tez kradzieży i gwałtów a i jedne i drugie maja miejsce.
                  Dyskryminacja "prawna" nie ma miejsca w przypadku jednostek homoseksualnych
                  tylko w przypadku związków homoseksualnych. Związki osób homo pozbawione są
                  pewnych praw które posiadają związki osób hetero.
                  • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 10:39
                    te 'prawa' związków heteroseksualnych nie biorą się znikąd. po pierwsze -
                    wynikają z prawa naturalnego, po drugie - z pozycji rodziny jako podstawowej
                    jednostki społecznej.

                    poza tym - dlaczego ktoś kto sobie tego nie życzy miałby być zmuszony do
                    uznawania takich 'małżeństw'?
                    • heterofob2 właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 10:53
                      geje walczą o prawne uznanie ich rodzin, w imię prawa naturalnego

                      a podstawową jednostką społeczną jest jednostka, czyli pojedyńczy człowiek, a
                      nie rodzina. chyba że miałeś na myśli "podstawową komórkę społeczną" - termin z
                      propagandy bolszewickiej.
                      • n0e2008 Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 10:58
                        a kto broni gejom się żenić? ;)

                        przykro mi ale z definicji nie będzie to małżeństwo bo nie jest w stanie prokreować.

                        co do komórki społecznej - fakt, jest to powodowane m.in. faktem istnienia
                        państwowych ubezpieczeń społecznych.
                        • alebiba Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 13:37
                          n0e2008 napisał:

                          > a kto broni gejom się żenić? ;)
                          >
                          > przykro mi ale z definicji nie będzie to małżeństwo bo nie jest w
                          stanie prokre
                          > ować.
                          >


                          Co za logika! Czyli małżeństwo hetero, które nie może mieć dzieci
                          (czyli "nie jest w stanie prokreować") z definicji nie jest
                          małżeństwem???

                          • g_no-prawda Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 13:55
                            Jest. Dlaczego ma nie być?
                            Małżeństwo z definicji to związek ludzi (u nas dwojga) który ma ułatwić
                            posiadanie i wychowanie potomstwa. Nawet konkretna para ludzi bez tego potomstwa
                            może być małżeństwem. Ale to nie zmienia idei instytucji.

                            Nie chcę nikogo obrażać, a już na pewno bezdzietnych par ale oto przykład:
                            Samochód – pojazd mechaniczny z własnym napędem (silnik) i źródłem energii,
                            którym jest paliwo (gaz, ropa, benzyna, wodór), jak również bateria. Dwu- lub
                            trzyśladowy, na trzech (np. cyklonetka), lub więcej kołach (najczęściej
                            czterech), przeznaczony do przewozu osób, ładunków itp. (źródło Wikipedia, BTW
                            słaba definicja ;))
                            Czy pojazd stojący na szrocie, z odkręconymi kołami i zepsutym silnikiem to
                            jeszcze samochód? Przecież nie jest już w stanie wypełniać swojego przeznaczenia?
                            • dbracer Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 14:32
                              g_no-prawda napisał:

                              > Jest. Dlaczego ma nie być?
                              > Małżeństwo z definicji to związek ludzi (u nas dwojga) który ma
                              ułatwić
                              > posiadanie i wychowanie potomstwa. Nawet konkretna para ludzi bez
                              tego potomstw
                              > a
                              > może być małżeństwem. Ale to nie zmienia idei instytucji.

                              Z wiki. Jakoś nie zauważam niczego o dzieciach.
                              Małżeństwo — trwały w swym celu związek między osobami, będący
                              uniwersalną instytucją społeczną i zazwyczaj wiążący osoby
                              emocjonalnie, ekonomicznie i prawnie. Małżeństwo stanowi najczęściej
                              podstawę rodziny.

                              Może popatrz pod RODZINA albo RODZICIELSTWO... Bo z doświadczenia
                              wiem, że można mieć dzieci i bez ślubu.
                              • dbracer Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 14:35
                                A stąd już krok do tego, żeby dwóch gejów wychowywało dziecko.
                                Tylko bez niczyjej kontroli, nie wiem co lepsze...

                                Tak w ogóle, to zauważyłem, że udała mi się rodzina bez małżeństwa.
                                Tolerancyjna Polska póki co jeszcze nas nie ukamnieniowała za
                                cudzołóstwo, może przestać gardłować za innymi i bronić tego co
                                mam? :P
                                • n0e2008 Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 14:43
                                  wikipedia to kiepskie źródło czerpania definicji pojęć kontrowersyjnych, bo nie
                                  jest neutralna światopoglądowo.

                                  to że jak twierdzisz udała ci się rodzina bez małżeństwa niczego nie zmienia.
                                  przede wszystkim nie jesteś statystycznie reprezentatywną próbą dla całości
                                  konkubinatów, a poza tym ciężko o obiektywne ocenienie tego czy się udała, poza
                                  twoją wypowiedzią.
                                  • dbracer Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 15:37
                                    Nie jesteś neutralny światopoglądowo, zupełnie jak Wiki...

                                    Oczywiście, nie mam ślubu, nie stanowię małżeństwa, więc według wiki
                                    powinno mi być trudniej, według Krk wręcz nie mam szans na
                                    stworzenie rodziny.

                                    Na bank lepiej udała się rodzina moim sąsiadom. Z nudów zrobili
                                    sobie czwarte dziecko, bo co można robić jak się siedzi w domu i nie
                                    chodzi do pracy. Przecież nie można cały czas się kłócić i bić żony,
                                    bo sąsiadom zakłóca się ciszę nocną...
                                    • n0e2008 Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 15:45
                                      nigdy nie twierdziłem, że jestem.

                                      a rodzina, rozumiana jako małżeństwo + dzieci jest celowo premiowana przez
                                      państwo w większości krajów świata. czemu nie konkubinat? bo jest z założenia
                                      nieformalny.

                                      nie rozumiesz? to już twój problem, nie wiem ile można tłumaczyć.
                                  • klinikka Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 16:21
                                    n0e2008 napisał:

                                    > wikipedia to kiepskie źródło czerpania definicji pojęć kontrowersyjnych, bo nie
                                    > jest neutralna światopoglądowo.
                                    >
                                    > to że jak twierdzisz udała ci się rodzina bez małżeństwa niczego nie zmienia.
                                    > przede wszystkim nie jesteś statystycznie reprezentatywną próbą dla całości
                                    > konkubinatów, a poza tym ciężko o obiektywne ocenienie tego czy się udała, poza
                                    > twoją wypowiedzią.
                                    >



                                    przepraszam, a ty jesteś neutralny światopoglądowo??
                                • g_no-prawda Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 14:46
                                  dbracer napisał:

                                  > Tak w ogóle, to zauważyłem, że udała mi się rodzina bez
                                  > małżeństwa.
                                  Gratuluję. Naprawdę.

                                  Jestem przekonany że małżeństwo nie jest konieczne żeby mieć szczęśliwą rodzinę.
                                  Ono może pomóc w pewnych sytuacjach. Ale to tylko umowa. Nie zmienia to jednak
                                  jej przeznaczenia: ma ułatwić zapewnienie byt i bezpieczeństwa dzieciom i rodzicom.

                                  Co do Wiki to cytuję mój inny post:
                                  Post
                                  1
                                  ,
                                  Post
                                  2


                                  A tu tylko fragment:
                                  "Autor: g_no-prawda 14.07.09, 09:24


                                  Gość portalu: Kingston napisał(a):

                                  > No dobra: sprawdzam. Skad wiesz po co powstala instytucja malzenstwa?

                                  A ja się zastanawiałem nad poszczególnymi zasadami małżeństwa. Weźmy te
                                  wymienione w prawie cywilnym.

                                  Np. wierność. Czemu jest tak ważna? Bo zabezpiecza byt materialny rodziny. Np
                                  dlatego żeby facet nie utrzymywał i łożył na nie swoje dziecko (kiedyś nie było
                                  badań DNA). Tylko wierność kobiety mogła mu to zagwarantować. A dlaczego facet
                                  ma być wierny? Bo dzieci które pocznie z innymi kobietami stwarzają zagrożenia
                                  dla bytu materialnego rodziny: alimenty, odszkodowania, pojedynki itp itd ;)

                                  Wspólnota majątkowa? Po co to komu? Ano po to by w rodzinie (szczególnie tej
                                  tradycyjnej) zapewnić bezpieczeństwo materialne kobiecie zajmującej się domem i
                                  ich potomstwu. Nie pozwalało to facetowi odwrócić się na pięcie i pójść w
                                  cholerę. Obecnie działa i w drugą stronę ;)

                                  Wspólne pożycie - czyli zobowiązanie (wiem że to okropnie brzmi) do mieszkania
                                  razem i dzielenia łoża. Pamiętasz pewnie że małżeństwo nieskonsumowane może
                                  zostać unieważnione. Czemu seks był taki ważny w małżeństwie? Ano nie bylo gumek
                                  ani pigułek więc prowadził do dzieci. Więc małżeństwo było skazane na dzieci.

                                  Współdziałania dla dobra rodziny i przyczynianie się do zaspokajania potrzeb
                                  rodziny jest w miarę oczywiste, ale podkreślę jedno: jeśli małżeństwo jest
                                  zawarte między np dwojgiem zdrowych, dobrze zarabiających ludzi to jaki sens ma
                                  podkreślanie zaspokajania potrzeb rodziny? i jakie one są? Te zapisy nabierają
                                  sensu w kontekście posiadania dzieci - niesamodzielnych, mających potrzeby i
                                  wymagających opieki. Tak, wiem że przydatne to jest również w razie choroby lub
                                  kłopotów zawodowych jednego z małżonków i oczywiście na starość. No ale jak
                                  wiele osób żeni się głównie po to by zapewnić sobie pielęgniarkę i ubezpieczenie
                                  od utraty pracy?"

                                  Pozdrawiam
                                  • anvill Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 16:16
                                    Z Twojej wypowiedzi wynika że wg Ciebie instytucja małżeństwa to coś
                                    co sprawdzało się wcześniej - w ramach troche innych stosunków
                                    społecznych a w czasach dzisiejszych właściwie jej wartość doceniają
                                    ci którzy nie radzą sobie we własnym życu i chcą czerpać korzysci z
                                    tego tytułu od innych współobywateli bądź od swojego poślubionego
                                    partnera i ja się z tym zgadzam tyle że wypaczona została idea więc
                                    dlaczego państwo sponsoruje małżeństwa a nie rodziny rozumiane jako
                                    zwiazek ludzi którzy mają dzieci a nawet więcej osoba+dziecko.
                                    • g_no-prawda Małżeństwo ciągle ma sens 28.07.09, 16:31
                                      anvill napisał:

                                      > Z Twojej wypowiedzi wynika że wg Ciebie instytucja małżeństwa to coś
                                      > co sprawdzało się wcześniej

                                      To prawda, ale sprawdza się i dziś.

                                      > w czasach dzisiejszych właściwie jej wartość doceniają
                                      > ci którzy nie radzą sobie we własnym życu i chcą czerpać korzysci z
                                      > tego tytułu od innych współobywateli bądź od swojego poślubionego
                                      > partnera

                                      Wcale tak nie uważam. Ja doceniam wartość tej instytucji a nie uważam się ani za
                                      nieudacznika ani za kombinatora. Moja osobista motywacja jest taka jak pisałem:
                                      kobieta która będzie mieć ze mną dziecko i będzie je wychowywać musi czuć się
                                      bezpiecznie, nie tylko dlatego że ją kocham dziś ale również dlatego że ma na to
                                      papier który zobowiązuje mnie do udzielania jej wsparcia. To moje osobiste
                                      podejście, ale do tego służy właśnie małżeństwo. Wiem że są ludzie którym nie
                                      jest potrzebny "papierek" by czuć się bezpiecznie - tak samo są ludzie którzy
                                      nie ubezpieczają się na życie ani od powodzi. Nie ma obowiązku.
                                      Więc małżeństwo przydaje się i dziś.

                                      > wypaczona została idea

                                      A jaka wg Ciebie jest idea małżeństwa?
                                      Wg mnie nie została ona bardziej wypaczona teraz niż kiedyś. I wypaczenia
                                      zdarzają się każdej idei, ale nie podważają sensu jej istnienia.

                                      > dlaczego państwo sponsoruje małżeństwa a nie rodziny rozumiane jako
                                      > zwiazek ludzi którzy mają dzieci a nawet więcej osoba+dziecko.

                                      Nie powiedziałbym że państwo sponsoruje małżeństwa (bo niby jak?). Raczej
                                      wspiera. I robi to dlatego że społeczeństwo które chce przetrwać MUSI wspierać
                                      rodziny zdolne do tworzenia nowych pokoleń. A państwo i prawo jest tylko
                                      "emanacją" (górnolotnie mówiąc) tego wsparcia.
                                      Generalnie (!) nie są społecznie pożyteczne związki facet + facet, kobieta +
                                      kobieta. Nie przeszkadzają póki jest ich procentowo niewiele, ale nie pomagają i
                                      nie ma żadnego społecznego interesu by je promować.
                                      Co do układów rodzic + dziecko: państwo stara się wspierać dzieci, niezależnie
                                      od rodzin w jakich się wychowują. Niestety sposób jaki to robi jest daleki od
                                      doskonałości.
                      • andrzejto1 Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 11:15

                        heterofob2 napisał:

                        > geje walczą o prawne uznanie ich rodzin, w imię prawa naturalnego

                        Na czym polega naturalność tego prawa?? Jeśli są osoby żyjące w
                        kokunkubinatach i jest im z tym dobrze to w czym problem?? Zresztą
                        tu własnie gejów boli. To jest zwykły kompleks inności. W ten sposób
                        chcą go zwalczyć. Że my geje też zakładamy rodziny, więc jesteśmy
                        tacy sami jak hetero. Więc objasniam Cię, ze nie są tacy sami.
                        Naturalne jest to, ze kazdy gatunek dąży do rozwoju i rozmnażania
                        się. To jest natura. Nawet fakt wysiadywania porzuconych jajek przez
                        pingwiny jest tego wyrazem. Tyle, że pary homoseksualne dzieci mieć
                        nie mogą, więc z biologicznego punktu widzenia są dla gatunku
                        bezużyteczne.


                        > a podstawową jednostką społeczną jest jednostka, czyli pojedyńczy
                        człowiek, a
                        > nie rodzina. chyba że miałeś na myśli "podstawową komórkę
                        społeczną" - termin z
                        > propagandy bolszewickiej.
                        >
                        Podstawowa komórka społeczna jest uznawana za taką od wielu wieków,
                        że nie powiem tysiącleci. Bo tylko więź z takiej to komórki jest
                        źródłem rozwoju międzypokoleniowego. Osobnicy żyjący samodzielnie są
                        nastawieni na zaspokajanie tylko i wyłacznie swoich potrzeb.
                        • heterofob2 bezużyteczne?! 28.07.09, 11:17
                          a kto wychowuje te dzieci, które hetero płodzą i porzucają lub zaniedbują?!?!
                          • g_no-prawda Re: bezużyteczne?! 28.07.09, 11:20
                            heterofob2 napisał:

                            > a kto wychowuje te dzieci, które hetero płodzą i porzucają lub
                            > zaniedbują?!?!

                            Bez żartów.
                            Powtarzam: obecnie prawo w Polsce pozwala każdemu dorosłemu człowiekowi o
                            ubieganie się o adopcję. Sugerujesz że sądy są pełne wniosków od homoseksualistów?
                            A te dzieci są wychowywane głównie przez innych hetero, wynika to z czystej
                            statystyki. :P
                            • heterofob2 w takim razie 28.07.09, 11:30
                              dysponujemy rozbieżnymi statystykami...
                              • g_no-prawda Re: w takim razie 28.07.09, 12:13
                                heterofob2 napisał:

                                > dysponujemy rozbieżnymi statystykami...

                                Czy mógłbyś w takim razie zapoznać mnie ze statystykami posiadanymi przez
                                Ciebie? Jakimikolwiek? Zawsze to miło się czegoś dowiedzieć.
                                Interesuje mnie szczególnie statystyka zawieranych małżeństw homoseksualnych w
                                państwach gdzie jest to możliwe w przeliczeniu na ilość homoseksualistów,
                                najlepiej w porównaniu z takim samym wskaźnikiem dla hetero. Ciekawi mnie jak
                                bardzo monogamiczna jest homoseksualna cześć społeczeństwa.

                                Pzdr
                                • michalng Re: w takim razie 28.07.09, 12:23
                                  Statystykami nie dysponuje ale "monogamiczmosc" w dużej mierze zależy od płci.
                                  Związki gejowskie są z reguły mniej trwałe od związków heteroseksualnych
                                  natomiast związki lesbijskie bardziej. Bo to kobiety są bardziej "monogamiczne"
                                  od mężczyzn(generalizując).
                                  • g_no-prawda Re: w takim razie 28.07.09, 12:32
                                    Mam podobne odczucia ale też opierając się na przeczuciu (stereotypach?).
                                    Fajny temat na badania naukowe, nie? :)
                                    Porównanie takich danych o trwałości małżeństw w podziale na hetero, gejów,
                                    lesbijek i ich związków osobno. Tylko żeby mieć dobry materiał badawczy to
                                    trzeba jeszcze chyba ze 20 lat poczekać, żeby można było takie porównania robić.
                                    Chociaż pewne badania w Szwecji już podobno są prowadzone.
                                    • heterofob2 od wielu lat szukam wyników takich badań, 28.07.09, 22:14
                                      ale okazuje się, że nie ma czego badać: rodziny hetero w niczym się nie różnią
                                      od homo. te same radości, te same problemy...
                                      • n0e2008 Re: od wielu lat szukam wyników takich badań, 28.07.09, 23:08
                                        no pięknie. a źródło tych rewelacji? czy raczej nadal bujasz w obłokach?
                                        • heterofob2 poszukaj sobie 29.07.09, 07:52
                                          • n0e2008 Re: poszukaj sobie 29.07.09, 09:41
                                            szukałem i nie znalazłem. długo jeszcze mam szukać? czy to takie twierdzenie
                                            "dowody są ale gdzieś tam"? zawsze myślałem, że ciężar dowodu spoczywa na osobie
                                            wysnuwającej jakieś twierdzenie. no ale twoje rozumowanie jako typowego lewaka
                                            nie jest oparte na logice, więc zbytnio zdziwiony nie jestem :)
                          • andrzejto1 Re: bezużyteczne?! 28.07.09, 11:30
                            heterofob2 napisał:

                            > a kto wychowuje te dzieci, które hetero płodzą i porzucają lub
                            zaniedbują?!?!
                            >
                            >
                            >

                            Na pewno nie pary homoseksualne. Podaj mi prosze jakies przykłady z
                            przeszłości. Nie mówię o czasach współczesnych.
                            • heterofob2 rozejrzyj się sam i zobacz własnymi oczami 28.07.09, 11:33

                              • andrzejto1 Re: rozejrzyj się sam i zobacz własnymi oczami 28.07.09, 11:52
                                heterofob2 napisał:

                                >
                                Rozglądam się od odsyć dawna. I znany mi jest jedne przypadek, gdzie
                                facet po rozwodzie z winy zony wychowuje mocno nastoletnia córkę.
                                Jak się potem okazało był gejem. Dokładnej historii nie znam.
                                Możesz mi podać konkretne przykłady??
                                Konkretne, a jakieś pierdólki, które usiłujesz wmawiać...
                                • heterofob2 konkretnie to sobie poszukaj sam. 28.07.09, 19:45
                                  nie widzę powodu, aby ci to ułatwiać.
                                  • g_no-prawda konkretnie to poszukałem i sie z Tobą nie zgadzam 28.07.09, 21:55
                                    heterofob2 napisał:

                                    > nie widzę powodu, aby ci to ułatwiać.

                                    Nie widzę powodu by uznać w takim razie Twoją argumentację i wierzyć w istnienie
                                    Twoich wyimaginowanych statystyk.

                                    • heterofob2 ok :) mnie tam nie robi różnicy... 28.07.09, 22:15
                        • feurig59 Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 12:06
                          Skąd takie zdanie o żyjących samodzielnie? jakieś statystyki? bo na
                          przykład we Francji czy w Niemczech (są statystyki) ponad 50% singli
                          jest zaangażowanych społecznie.
                          • andrzejto1 Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 13:16

                            feurig59 napisał:

                            > Skąd takie zdanie o żyjących samodzielnie? jakieś statystyki? bo
                            na
                            > przykład we Francji czy w Niemczech (są statystyki) ponad 50%
                            singli
                            > jest zaangażowanych społecznie.

                            Uczestnictwo w kólku fotograficznym jest też zaangażowaniem
                            społecznym. Nie jest to dziwne z tej przyczyny, że single mają
                            więcej wolnego czasu niż osoby w związkach. Więc mają czas na
                            realizację pewnych zainteresowań czy pasji na które osoby
                            wychowujace dzieci nie mają zwyczajnie czasu. Znam to na własnym
                            przykłądzie. Tyle, że wychowując samodzielnie 2 dzieci od 3 lat
                            korzystam z cech rodziny wielopokoleniowej, która pozwala mi na
                            nieco większy luz. Jednak jest to nie do pogodzenia w sytuacji par
                            homoseksualnych. Nie wyobrażam sobie wielopokoleniowej rodziny homo.
                            • anvill Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 16:20
                              "Nie wyobrażam sobie wielopokoleniowej rodziny homo. "
                              To jest wręcz popisowy numer świadczący o stanie intelektu Tobie
                              podobnym :))))
                              Otóż bedąc homo wyobraź sobie mistrzu intelektu że mam rodziców
                              dziadków :)))))
                            • feurig59 Re: właśnie o to chodzi: rodzina 28.07.09, 23:27
                              Po co sarkazm? Nie piszę o kółkach zainteresowań, tylko o
                              wolontariacie. Po co to wartościowanie? Wygląda, jakbyś był
                              zazdrosny o singli? Wychowujesz sam(a) dzieci? Masz mój pełny
                              respekt. Nie masz czasu dla siebie? Ależ mógłbyś/mogłabyś go mieć
                              przy odpowiednim zorganizowniu społecznym żłobków, przedszkoli.
                              Ludzie sami się mogą zorganizować socjalnie - poza państwem (które
                              ewentualnie dofinansuje im ich społeczne przedsięwzięcia)
                              Cechy rodziny wielopokoleniowej - dobrze. Ale ten "luz" jest
                              zwykle "okupiony" luzem babć, ciotek, wujków, a oni po wychowaniu
                              własnych dzieci, też chcą mieć wolne, bo nie pęta ich już tradycja i
                              warunki życia w takim stopniu jak jeszcze paredziesiąd lat
                              temu. "Klasyczne" zwiazki rodzinne ulegaja wraz z rozwojem
                              społeczeństw erozji z prostego wzgledu: coraz mniej liczą się więzy
                              krwi, tak jak coraz mniej liczy się przywiązanie do miejsca, a coraz
                              więcej więzy - nie bójmy się tego słowa - duchowe. Rodziny
                              się "rozjeżdżają".
                              Zmienia się cała struktura społeczeństwa. I jak zwykle rozwój niesie
                              ze sobą złe i dobre elementy, tylko, że w większym stopniu niż do
                              tej pory zorienowanie się i odnalezienie wymaga świadomości nie
                              stadnej(rodzinnej,klanowej, "narodowej") tylko - świadomości
                              jednostki i jej wolnej woli do organizowania sobie i swoim bliskim
                              życia.
                      • g_no-prawda Rodziny homoseksualne w imie prawa naturalnego? 28.07.09, 11:15
                        > geje walczą o prawne uznanie ich rodzin, w imię prawa naturalnego

                        Naprawdę w imię "prawa naturalnego"? A jak? Serio pytam.

                    • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 11:47
                      > te 'prawa' związków heteroseksualnych nie biorą się znikąd. po pierwsze -
                      > wynikają z prawa naturalnego, po drugie - z pozycji rodziny jako podstawowej
                      > jednostki społecznej.

                      Nie wnikam z czego wynika dyskryminacja związków homo tylko takowa ma miejsce.
                    • anvill Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:03
                      te 'prawa' związków heteroseksualnych nie biorą się znikąd. po
                      pierwsze -
                      > wynikają z prawa naturalnego, po drugie - z pozycji rodziny jako
                      podstawowej
                      > jednostki społecznej.
                      >
                      > poza tym - dlaczego ktoś kto sobie tego nie życzy miałby być
                      zmuszony do
                      > uznawania takich 'małżeństw'?

                      Prawo naturalne ???? - nie znam takiej ordynacji podatkowej :)))
                      Pozycja rodziny... - no cóż jeśli więcej jest hetero niż homo to
                      pozycja takiej rodziny w demokracji jest naturalnie silniejsza i
                      może np ustawowo nakazać (co zresztą się robi) utrzymywać siebie i
                      swoje dzieci przez rodziny, które tamte "naturalne rodziny" uważają
                      za gorsze rodziny...

                      "poza tym - dlaczego ktoś kto sobie tego nie życzy miałby być
                      zmuszony do
                      > uznawania takich 'małżeństw'?" - to dlaczego ja gdybym przypuśćmy
                      sobie nie życzył (tak oczywiście nie jest) - małżeństw innych niż
                      moje homoseksualne to tak czy siak jestem zmuszany do ich uznawania -
                      wot brak logiki mój panie
                      • g_no-prawda Kto utrzymuje rodziny hetero? 28.07.09, 14:12
                        anvill napisał:
                        > Pozycja rodziny... - no cóż jeśli więcej jest hetero niż homo to
                        > pozycja takiej rodziny w demokracji jest naturalnie silniejsza i
                        > może np ustawowo nakazać (co zresztą się robi) utrzymywać siebie i
                        > swoje dzieci przez rodziny, które tamte "naturalne rodziny" uważają
                        > za gorsze rodziny...

                        Ke?!?!?! Co masz na myśli? A w szczególności:
                        - jakie rodziny homoseksualne utrzymują rodziny hetero?
                        - jak długo będzie istnieć wg ciebie społeczeństwo w którym rodziny homo będę
                        miały większość?

                        To nie jest kwestia uznawania bądź nie. Uznaję i akceptuję fakt że w pewnych
                        okolicznościach może się zdarzyć że dwóch mężczyzn spędzi szczęśliwe życie w
                        monogamicznym związku ze sobą a nawet przy okazji dobrze wychowają dziecko lub
                        dzieci. Ale to jest wyjątek, nie norma i w dodatku z pkt widzenia społecznego
                        dobrze że tak jest. Dodatkowo nie widzę powodu by modyfikować istniejące prawo
                        bo ono opisanej przeze mnie sytuacji nie wyklucza.
                        Więc o co chodzi?
                        • n0e2008 Re: Kto utrzymuje rodziny hetero? 28.07.09, 14:30
                          dokładnie.

                          wolność - tak.
                          podkopywanie fundamentów cywilizacji - nie.
                        • anvill Re: Kto utrzymuje rodziny hetero? 28.07.09, 15:18
                          - jakie rodziny homoseksualne utrzymują rodziny hetero?
                          > - jak długo będzie istnieć wg ciebie społeczeństwo w którym
                          rodziny homo będę miały większość?

                          ad1. każda - bo takie właśnie rodziny nie rozliczają się wspólnie z
                          podatków, nie dostają zapomogi na dzieci, becikowego, nie posyłają
                          dzieci do szkoły, itp, itd. Ja ze swojego podwórka dodam - co
                          miesiąc płacę około 5000 zł podatku + prawie drugie tyle wszelkiego
                          rodzaju zusów, kas chorych itd, mój facet jeszcze więcej - w zamian
                          nie otrzymujemy nic - bo nawet opiekę zdrowotną mamy prywatną - czy
                          uważasz że nie jest to sponsorowanie tych którzy korzystają z opieki
                          państwa?
                          ad.2 chyba nie zauważyłeś w moim poscie takiego wniosku.
                          rodziny hetero zawsze będą stanowić większość i bardzo dobrze ja
                          mimo tego co napisałem powyżej wcale się nie wymiguje
                          od "sponsoringu" - tyle tylko że oczekuje od innych obywateli
                          szacunku takiego samego jakim ja ich darze.
                          co do wywodów nt szczęśliwego, monogamicznego związku bądź złego lub
                          dobrego wychwania dzieci to ja nie widzę związku czy jest to zwiazek
                          homo czy hetero a tego jacy ludzie tworzą taki związek.
                          "Ale to jest wyjątek, nie norma i w dodatku z pkt widzenia
                          społecznego dobrze że tak jest" - a to mnie rozbawiło - bo kto tak
                          mówi? Ja społeczeństwo? :)))
                          Miałem nadzieję że Twoja odpowiedz bedzie próbą zmierzenia się z
                          logika bądz jej brakiem w mojej wypowiedzi ale jak większość na tym
                          forum nie potrafisz wyjśc poza emocje. Pozdrawiam
                          • g_no-prawda Re: Kto utrzymuje rodziny hetero? 28.07.09, 15:37
                            anvill napisał:

                            > - jakie rodziny homoseksualne utrzymują rodziny hetero?
                            > > - jak długo będzie istnieć wg ciebie społeczeństwo w którym
                            > rodziny homo będę miały większość?
                            >
                            > ad1. każda - bo takie właśnie rodziny nie rozliczają się wspólnie z
                            > podatków, nie dostają zapomogi na dzieci, becikowego, nie posyłają
                            > dzieci do szkoły, itp, itd. Ja ze swojego podwórka dodam - co
                            > miesiąc płacę około 5000 zł podatku + prawie drugie tyle wszelkiego
                            > rodzaju zusów, kas chorych itd, mój facet jeszcze więcej - w zamian
                            > nie otrzymujemy nic - bo nawet opiekę zdrowotną mamy prywatną - czy
                            > uważasz że nie jest to sponsorowanie tych którzy korzystają
                            > z opieki państwa?

                            Można uznać że jest to swego rodzaju sponsoring. Czy gdybyś był hetero to twoje
                            podatki wyglądałyby inaczej (z tekstu zakładam że jesteś facetem i
                            homoseksualistą)? A zapomoga na dzieci jest związana z posiadaniem dzieci: jeśli
                            jesteś opiekunem prawnym dziecka to ją otrzymasz, niezależnie od orientacji.
                            Becikowe - cóż, jestem facetem, też nie dostanę, chyba że żona się ze mną podzieli.
                            Co do wspólnego rozliczenia - ono zostało wymyślone by ułatwić życie w związku
                            gdzie jedna osoba pracuje zawodowo i finansowo utrzymuje rodzinę a druga osoba
                            zajmuje się dziećmi. W innych sytuacjach ma dużo mniejsze znaczenie: konieczna
                            jest duża dysproporcja zarobków.
                            I podkreślam: NIE JESTEM fanem becikowego i różnych zapomóg. Wspólne rozliczanie
                            podatków ma wg mnie sens, ale rodziny poradza sobie i bez tego - byleby te
                            podatki były niższe! I tak jak ty (chociaż nie tak dużo) płacę podatki i też
                            dostaję za nie niewiele. I nie uważam że sponsoruję w ten sposób homo czy hetero
                            tylko po prostu dokładam się do wspólnej kasy. Podkreślam jeszcze raz dlaczego
                            Twój argument jest słaby: dla Twojej sytuacji podatkowej, dla beznadziei ZUSu,
                            NFZtu itp nie ma znaczenie Twoja orientacja seksualna. To obciązą tak samo i
                            Ciebie i mnie :(

                            Re Ad 2
                            > co do wywodów nt szczęśliwego, monogamicznego związku bądź
                            > złego lub dobrego wychwania dzieci to ja nie widzę związku czy
                            > jest to zwiazek homo czy hetero a tego jacy ludzie tworzą
                            > taki związek.

                            Też nie widzę różnicy. Też uważam że wszystko zależy od ludzi tworzących
                            związek. Więc o co chodzi?

                            > "Ale to jest wyjątek, nie norma i w dodatku z pkt widzenia
                            > społecznego dobrze że tak jest" - a to mnie rozbawiło - bo kto tak
                            > mówi? Ja społeczeństwo? :)))

                            Nie, po prostu ja. Logika mi tak podpowiedziała, nie emocje. Jako człowiek życzę
                            sobie by wszyscy żyli w szczęśliwych, dowolnych związkach. Jednak by
                            społeczeństwo trwało dalej to powinno być jak najwięcej szczęśliwych związków
                            hetero produkujących tyle szczęśliwych dzieci by przynajmniej istniało
                            zastępowanie pokoleń. Tylko logika. A raczej racjonalizm.

                            Pozdrawiam nieodmiennie
                    • dbracer Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:22
                      > te 'prawa' związków heteroseksualnych nie biorą się znikąd. po
                      pierwsze -
                      > wynikają z prawa naturalnego,
                      Co to jest "prawo naturalne"? Prawo natury? W tym wypadku bardziej
                      naturalna wydaje mi się poligamia, albo w ogóle nie zawracanie sobie
                      głowy własnym narybkiem.

                      >po drugie - z pozycji rodziny jako podstawowej
                      > jednostki społecznej.
                      Podstawową jednostką jest jednostka, dwie jednostki tworzą rodzinę.

                      >
                      > poza tym - dlaczego ktoś kto sobie tego nie życzy miałby być
                      zmuszony do
                      > uznawania takich 'małżeństw'?

                      No właśnie, ja sobie nie życzę "kompromisu aborcyjnego", mam zatem
                      prawo do namówienia mojej ciężarnej partnerki do aborcji?
                      A może powinienem ją zmusić, tak jak "pedały" będą zmuszać twoje
                      dzieci do zamążpójścia za osobę tej samej płci?
                      A może... Och nie! Odbiora mi moje dzieciątko, bo zrobiłem je
                      kobiecie, a powinienem próbować z jakimś panem?!

                      Puknij się w łeb, człowieku...
                      Przez takich jak ty muszę wziąć ślub, bo jeśli coś stałoby się mojej
                      partnerce, to nie wpuszczonoby mnie do szpitala. A jesli coś by się
                      przytrafiło mnie, to moim dorobkiem obdzielonoby mojego brata, który
                      już dostał moją część "swojego" mieszkania, a osoba z którą do
                      wszsystkiego doszedłem mogłaby, przy odrobinie dobrej woli ze strony
                      mojej licznej rodziny, zostać bez środków do życia.
                      • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:37
                        dbracer napisał:
                        > W tym wypadku bardziej naturalna wydaje mi się poligamia

                        Fakt :D

                        > Przez takich jak ty muszę wziąć ślub, bo jeśli coś stałoby się
                        > mojej partnerce, to nie wpuszczonoby mnie do szpitala.

                        Żartujesz prawda? Bo nie wierzę że ktoś z takiego powodu bierze ślub.

                        > A jesli coś by się przytrafiło mnie, to moim dorobkiem
                        > obdzielonoby mojego brata, który już dostał moją
                        > część "swojego" mieszkania a osoba z którą do
                        > wszsystkiego doszedłem mogłaby, przy odrobinie dobrej
                        > woli ze strony mojej licznej rodziny, zostać bez środków do życia.

                        Jeszcze jest dokument i tradycja zwana testamentem.

                        I co znaczy że z jakąś osobą do wszystkiego doszedłeś? Jeśli masz na myśli
                        pieniądze to zastanów się: zakładając spółkę, np. hurtownię, ja i mój kolega
                        pracujemy i dorabiamy się milionów. Czy to że razem się dorabiamy każe nam się
                        żenić? Czy w razie mojej śmierci kolega coś traci z tego co wypracował? Czy
                        należy mu się moja część? Jeśli chcę mu ją przekazać - piszę testament. Czego
                        brakuje w moim przykładzie z hurtownią? Dzieci! Widzisz już jaka jest różnica
                        między spółką a małżeństwem?
                      • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:57
                        > Co to jest "prawo naturalne"?

                        chociaż częściowo może rozwieje wątpliwości ten co prawda niekompletny artykuł:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_naturalne
                        > Podstawową jednostką jest jednostka, dwie jednostki tworzą rodzinę.

                        jednostka->rodzina. człowiek jest w pierwszym momencie członkiem rodziny,
                        dopiero dalej członkiem większych struktur społecznych.

                        > No właśnie, ja sobie nie życzę "kompromisu aborcyjnego", mam zatem
                        > prawo do namówienia mojej ciężarnej partnerki do aborcji?

                        wolność od ingerencji w życie konserwatysty przez człowieka mieniącego się
                        postępowym, jest taka jak wolność dziecka od ingerencji w jego prawo do życia
                        przez matkę.

                        > A może powinienem ją zmusić, tak jak "pedały" będą zmuszać twoje
                        > dzieci do zamążpójścia za osobę tej samej płci?

                        fanaberie ad absurdum.

                        > A może... Och nie! Odbiora mi moje dzieciątko, bo zrobiłem je
                        > kobiecie, a powinienem próbować z jakimś panem?!

                        c.d.

                        > Puknij się w łeb, człowieku...

                        wzajemnie.

                        > Przez takich jak ty muszę wziąć ślub, [...]

                        straszne. rozpaczam nad twoim losem i ronię ciężkie łzy.

                        > A jesli coś by się
                        > przytrafiło mnie, to moim dorobkiem obdzielonoby mojego brata, który
                        > już dostał moją część "swojego" mieszkania, a osoba z którą do
                        > wszsystkiego doszedłem mogłaby, przy odrobinie dobrej woli ze strony
                        > mojej licznej rodziny, zostać bez środków do życia.

                        testament.
                    • klinikka Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 16:20
                      n0e2008 napisał:

                      > te 'prawa' związków heteroseksualnych nie biorą się znikąd. po pierwsze -
                      > wynikają z prawa naturalnego, po drugie - z pozycji rodziny jako podstawowej
                      > jednostki społecznej.
                      >
                      > poza tym - dlaczego ktoś kto sobie tego nie życzy miałby być zmuszony do
                      > uznawania takich 'małżeństw'?
                      >



                      nie istnieje nic takiego jak "prawo naturalne". albo inaczej - zgodne z "prawem
                      naturalnym" jest wszystko to, co dopuszcza natura a więc wszystko to, co dzieje
                      się w naturze. Żródłem prawa (jego konieczności) jest umysł; natura natomiast to
                      zbiór wszystkich faktów empirycznych (tego, co rzeczywiste).
                  • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 10:52
                    michalng napisał:
                    >Prawo zakazuje tez kradzieży i gwałtów a i jedne i drugie maja
                    > miejsce.

                    Dokładnie. Ale nikt nie twierdzi przy tej okazji że społeczeństwo jest złożone z
                    gwałcicieli i złodziei.

                    > Dyskryminacja "prawna" nie ma miejsca w przypadku
                    > jednostek homoseksualnych

                    Nie wiem dlaczego wstawiłeś cudzysłów.


                    > Związki osób homo pozbawione są pewnych praw które posiadają
                    > związki osób hetero.

                    Była już na ten temat dyskusja. Odsyłam do moich postów tutaj:
                    Związki
                    partnerskie - ale po co?

                    i tutaj:
                    Jaki
                    dystans cywilizacyjny???

                    W skrócie: małżeństwo (bo o nie ci chodzi) jest związkiem który powstał w celu
                    zapewnienia stabilnych warunków wychowywania dzieci. Cała reszta praw i
                    obowiązków małżeńskich jest pochodną tego faktu. Związki homoseksualne nie
                    spełniają tego założenia więc logiczne jest że NIE MA POTRZEBY tworzenia takiego
                    tworu jak małżeństwo homoseksualne.
                    I żeby oddalić zarzut dyskryminacji: pary homoseksualne mają dokładnie takie
                    same prawa jak pary heteroseksualne żyjące bez ślubu. Gdzie tu dyskryminacja?

                    • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 11:58
                      > Dokładnie. Ale nikt nie twierdzi przy tej okazji że społeczeństwo jest złożone
                      > z
                      > gwałcicieli i złodziei.

                      Ja tez tak nie twierdze. Twierdze natomiast ze dyskryminacja gejów ma miejsce
                      (wbrew prawu) i ze gejom ma prawo się to nie podobać.
                      • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:14
                        mojemu sąsiadowi też się może nie podobać, że go nie lubię. tylko co w związku z
                        tym? ma prawo nawrócić mnie na siłę, żebym go polubił? czy może zamknąć w
                        więzieniu jak powiem złe słowo przeciw niemu?
                        • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:26

                          > mojemu sąsiadowi też się może nie podobać, że go nie lubię. tylko co w związku
                          > z
                          > tym? ma prawo nawrócić mnie na siłę, żebym go polubił?

                          Nie.

                          > czy może zamknąć w
                          > więzieniu jak powiem złe słowo przeciw niemu?

                          Jęsli owo "złe słowo" będzie miało charakter groźby karalnej to tak.
                          Jeżeli będzie pomówieniem albo zniewagą również możesz trafić pod sad.
                          • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:31
                            ...skoro już doszliśmy do tego, że w prawie istnieją stosowne zapisy o ochronie
                            jednostki przed agresją, zastanówmy się po co te całe gadanie o ściganiu 'mowy
                            nienawiści' przez pana Biedronia?
                          • andrzejto1 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:05
                            michalng napisał:

                            >
                            > > mojemu sąsiadowi też się może nie podobać, że go nie lubię.
                            tylko co w zw
                            > iązku
                            > > z
                            > > tym? ma prawo nawrócić mnie na siłę, żebym go polubił?
                            >
                            > Nie.
                            >
                            > > czy może zamknąć w
                            > > więzieniu jak powiem złe słowo przeciw niemu?
                            >
                            > Jęsli owo "złe słowo" będzie miało charakter groźby karalnej to
                            tak.
                            > Jeżeli będzie pomówieniem albo zniewagą również możesz trafić pod
                            sad.


                            I właśni o to chodzi. Abyś Ty jako konkretna osoba załatwiał sprawy
                            przed sądem. Konkretne sprawy z konkretnym człowiekiem. To się
                            nazywa równośc wobec prawa.
                      • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:22
                        michalng napisał:
                        > Ja tez tak nie twierdze. Twierdze natomiast ze dyskryminacja
                        > gejów ma miejsce (wbrew prawu)

                        OK, przynajmniej tu się zgadzamy. Z tym że o tym że dyskryminacja
                        homoseksualistów istnieje mogę się tylko domyślać, sam nie zaobserwowałem. Więc
                        również przypuszczam że nie jest tak powszechna jak to jest przedstawiane.
                        Aczkolwiek rozumiem że pewne wyolbrzymianie jest potrzebne by media i
                        społeczeństwo się zainteresowały.

                        > i ze gejom ma prawo się to nie podobać.

                        Zgoda. Ma prawo.
                        Tak samo jak ma prawo człowiek taki jak ja wypowiadać się publicznie przeciwko
                        pewnym nieracjonalnym postulatom podnoszonym przez p. Biedronia i niekoniecznie
                        od razu dostawać łatkę "homofoba".
                        No chyba że w tym całym sporze chodzi o walenie sie nawzajem raz "pedałami" a
                        raz "homofobami".

                        Pzdr
                        • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:32
                          >
                          > OK, przynajmniej tu się zgadzamy. Z tym że o tym że dyskryminacja
                          > homoseksualistów istnieje mogę się tylko domyślać, sam nie zaobserwowałem. Więc
                          > również przypuszczam że nie jest tak powszechna jak to jest przedstawiane.

                          Porozmawiaj na ten temat z homoseksualistami. Chyba nie ma takiego który by się
                          z nią nie spotkał.
                          • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:36
                            nie ma też pewnie osoby, która nie zetknęła się z kradzieżą. i co w związku z tym?
                          • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:40
                            michalng napisał:
                            > Porozmawiaj na ten temat z homoseksualistami.
                            > Chyba nie ma takiego który by się z nią nie spotkał.

                            O, na pewno każdy coś opowie. Tak samo jak każdy Żyd, Świadek Jehowy, rudy, piegowaty, Murzyn, słabszy, w niemodnych ciuchach, Niemiec, Rosjanin, Ukrainiec, kobieta, mężczyzna... A w Chinach chrześćjanin, Tybetańczyk, muzułmanin itp itd.
                            Ludzie są różnorodni i to dobrze. Ale wielu ludziom to przeszkadza. I chociaż chciałbym żeby tak nie było to raczej nie ma szans. A krzykacze i radykalni działacze raczej nie pomagają.
                            • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:17
                              > O, na pewno każdy coś opowie. Tak samo jak każdy Żyd, Świadek Jehowy, rudy, pie
                              > gowaty, Murzyn, słabszy, w niemodnych ciuchach, Niemiec, Rosjanin, Ukrainiec, k
                              > obieta, mężczyzna..

                              A co to ma wspólnego z rzekoma "niepowszechnością dyskryminacji osób homo" ?
                              Znasz kogos kto stracił prace bo jest piegowaty ? ;)
                              • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:22
                                michalng napisał:
                                > A co to ma wspólnego z rzekoma "niepowszechnością dyskryminacji osób > homo" ?
                                Tzn że pojedyncze wypadki się zdarzają w odniesieniu do wielu różnych ludzi, wg
                                róznych kryteriów i prawie codziennie. Ale na szczęście społeczeństwo jest na
                                tyle "tolerancyjne" że pomimo przypadków dyskryminacji/prześladowań czy innych
                                nieprzyjemnych przygód wszyscy ci ludzie żyją w Polsce w miarę dobrze. I są
                                zabezpieczanie przez prawo tak samo jak ty czy ja.

                                > Znasz kogos kto stracił prace bo jest piegowaty ? ;)
                                Nie. :D
                                Ale nie znam też nikogo kto stracił pracę bo jest homoseksualistą. A już pewien
                                jestem że pracodawca tego mu nie wpisał do świadectwa pracy.
                                • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:46
                                  > ; homo" ?
                                  > Tzn że pojedyncze wypadki się zdarzają w odniesieniu do wielu różnych ludzi, wg
                                  > róznych kryteriów i prawie codziennie.

                                  Nie mówimy o pojedynczych przypadkach. Mówimy o skali masowej. Spróbuj kiedyś
                                  poudawać osobę homo. ;) W sklepie, na ulicy, w autobusie.
                                  • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:53
                                    > Nie mówimy o pojedynczych przypadkach. Mówimy o skali masowej.
                                    > Spróbuj kiedyś poudawać osobę homo. ;) W sklepie, na ulicy, w
                                    > autobusie.

                                    Hehehe, dobry żart. A niby jak mam to zrobić? :D
                                    Uruchomiłem wyobraźnię i się uśmiałem. Nie mam pojęcia jak trzeba zachowywać się
                                    w sklepie czy a autobusie żeby wyglądać na homoseksualistę. Widzisz,
                                    homoseksualizm tak jak i heteroseksualizm jest wg mnie czymś co się objawia w
                                    domu, nie publicznie.
                                    • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 15:07
                                      > Hehehe, dobry żart. A niby jak mam to zrobić? :D
                                      > Uruchomiłem wyobraźnię i się uśmiałem. Nie mam pojęcia jak trzeba zachowywać si
                                      > ę
                                      > w sklepie czy a autobusie żeby wyglądać na homoseksualistę

                                      Ubierz się z kolega w "pedalskie ciuszki" i przespacerujcie się za rękę. To
                                      wystarczy żeby "oszukać" przynajmniej cześć homofobów.

                                      > homoseksualizm tak jak i heteroseksualizm jest wg mnie czymś co się objawia w
                                      > domu, nie publicznie.

                                      No tak. Tylko dyskryminacja nie odbywa się w domu ;) w domu nikt cie pewnie nie
                                      pobije (chyba ze zona :D ;) W domu nie będzie dyskryminacji choć byś się oddał
                                      praktykom homoseksualnym na całego ;))
                                      • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 15:18
                                        > Ubierz się z kolega w "pedalskie ciuszki" i przespacerujcie
                                        > się za rękę. To wystarczy żeby "oszukać" przynajmniej cześć
                                        > homofobów.

                                        Faktycznie, można tak. Wyobraźnia mnie poniosła :)
                                        I faktycznie mogłoby nie być przyjemnie. A im mniejsze miasto tym gorzej. Ale to
                                        się zmienia i będzie zmieniać. Tak jak jeszcze dziś zdarzają się przysłowiowe
                                        emerytki które wygrażające obściskującym się publicznie parom hetero i faceci
                                        uważający że dziewczyna w króciutkiej mini "sama się prosi". Albo chłopak z
                                        punkową fryzurą w pewnych rejonach dostanie niestety łomot. To jest tego typu
                                        zjawisko, należy je piętnować ale nigdy nie zniknie. :(
                                        I wszystko co napisałem ma podobną skalę nasilenia jak reakcja na dwóch facetów
                                        trzymających się za rękę. Czy zjawisko jest masowe? 90% ludzi nie zareaguje w
                                        widoczny sposób, 9,9% pewnie się będzie gapić lub komentować, promil posunie się
                                        do czegoś więcej.
                                        Jest i pozytywna myśli: czyli kultura się do czegoś przydaje - ludzie nie
                                        rzucają się z rękami na wszystko co im się nie podoba.

                                        Pozdrawiam
                                        • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 16:20
                                          > I wszystko co napisałem ma podobną skalę nasilenia jak reakcja na dwóch facetów
                                          > trzymających się za rękę. Czy zjawisko jest masowe? 90% ludzi nie zareaguje w
                                          > widoczny sposób, 9,9% pewnie się będzie gapić lub komentować, promil posunie si
                                          > ę
                                          > do czegoś więcej.

                                          Chadzałem z "irokezem" kilka lat. Łomot zdarzył mi się raz. (i drugi raz próba
                                          która zakończyła się moim "zwycięstwem" :)). Ty (z kolegą) w ciągu tygodnia masz
                                          zagwarantowany łomot i ze dwa naplucia pod nogi czy w twarz. I mówię o dużym
                                          mieście bo w sobotę pod remizą zleją was w ciągu 5 minut.
                                          • g_no-prawda Nowa inicjatywa chłopaków z PiS 28.07.09, 16:47
                                            Nowa inicjatywa PiS -
                                            zakazać propagandy gejowskiej


                                            Ciekawe czy zarobią na tym pkt poparcia czy nie? Sam jestem ciekaw, obstawiam że
                                            stracą.

                                            michalng napisał:

                                            > Ty (z kolegą) w ciągu tygodnia masz
                                            > zagwarantowany łomot i ze dwa naplucia pod nogi czy w twarz. I
                                            > mówię o dużym mieście bo w sobotę pod remizą zleją was w ciągu
                                            > 5 minut.

                                            No to Ci wierzę na słowo. A swoją drogą świetny sposób na zmianę podejścia
                                            społeczeństwa do homoseksualizmu, dużo lepszy bezsensowne parady. Z góry można
                                            założyć że jak się ludzie opatrzą to przestaną reagować.

                                            BTW Z tym irokezem to nie na każdym osiedlu, niestety. Ale generalnie ja też
                                            miałem 2 razy nieprzyjemności za punkowy wygląd (irokeza miałem krótko - możesz
                                            nazywać mnie tchórzem ;) )

                                            Pozdrawiam nieodmiennie
                                            • michalng Re: Nowa inicjatywa chłopaków z PiS 28.07.09, 17:37
                                              > No to Ci wierzę na słowo. A swoją drogą świetny sposób na zmianę podejścia
                                              > społeczeństwa do homoseksualizmu, dużo lepszy bezsensowne parady. Z góry można
                                              > założyć że jak się ludzie opatrzą to przestaną reagować.

                                              Ta ;) Kiedyś burakom/homofobom się znudzi lać pedałów. :) Tylko ze
                                              homoseksualista bez zębów nie jest taki atrakcyjny ;) chłopaki nie chcą
                                              ryzykować :). Znacznie bezpieczniej jest raz na rok zorganizować paradę a potem
                                              przez rok się ukrywać.

                                              > (irokeza miałem krótko - możesz
                                              > nazywać mnie tchórzem ;) )

                                              Je swojego zgoliłem po rozmowie z dyrektorem mojego ogólniaka który nie był
                                              zwolennikiem tego typu fryzur (więc też możesz nazwać mnie tchórzem :)), ale po
                                              roku szkołę zmieniłem i irokez powrócił ;D
                          • andrzejto1 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:08

                            michalng napisał:

                            > >
                            > > OK, przynajmniej tu się zgadzamy. Z tym że o tym że dyskryminacja
                            > > homoseksualistów istnieje mogę się tylko domyślać, sam nie
                            zaobserwowałem
                            > . Więc
                            > > również przypuszczam że nie jest tak powszechna jak to jest
                            przedstawiane
                            > .
                            >
                            > Porozmawiaj na ten temat z homoseksualistami. Chyba nie ma takiego
                            który by się
                            > z nią nie spotkał.

                            Ja za to spotkałem się na przykłąd z dyskryminacją spowodowaną tym,
                            że jestem mężczyzną. Każdy osobnik płci męskiej w Sądzie Rodzinnym w
                            tym kraju jest osobnikiem dyskryminowanym. I jakoś nie robię z tego
                            powodu wielkiej polityki. Uparcie robiąc swoje osiągnąłem to o co mi
                            chodziło. Ty tez możesz. Tyle, że nie dostaniesz za to kasy z UE jak
                            na przykład Biedroń.
                            • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 14:34
                              > Ja za to spotkałem się na przykłąd z dyskryminacją spowodowaną tym,
                              > że jestem mężczyzną. Każdy osobnik płci męskiej w Sądzie Rodzinnym w
                              > tym kraju jest osobnikiem dyskryminowanym. I jakoś nie robię z tego
                              > powodu wielkiej polityki.

                              Twoje prawo, robić i twoje nie robić. Zakładam jednak ze nikt nigdy nie pobił
                              cie dlatego ze jesteś mężczyzna ani nie napisał ci sprayem na drzwiach tu
                              mieszka mężczyzna. Z pracy też pewnie cie nie zwolnili jak się okazało ze jesteś
                              mężczyzną :P
                • feurig59 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 10:46
                  To, że coś jest prawnie do wygrania, czasami w naszym kraju nie
                  oznacza nic. Wystarczy, że policjant zapisze pobicie homoseksualisty
                  szeroko się uśmiechając jako zwykły napad (tak dzieje się też z
                  napadami na tle rasistowskim) i po sprawie.
                  Jako takiej nie ma dyskryminacji prawnej w Polsce, bo od kiedy
                  przynależymy do UE - nie jest i nie będzie to możliwe. Egzekucja
                  prawa to jednak coś innego.

                  Oświadczenie woli wystarcza, ale nie jest sprawiedliwym
                  rozwiązaniem, ani w stosunku do tzw konkubinatu, ani "konkubinatu
                  homoseksualnego". Państwo, ani żadna instytucja nie powinna mieszać
                  sią prawnie w jakiekolwiek współżycie dwojga dorosłych/świadomych
                  ludzi, forując jeden , a dyskryminując inny jego model.
                  Biedroniowi nie chodzi o sympatię, tylko o demonstrację swoich
                  przekonań i orientacji. Takie myślenie ("gdyby sią nie wychylał,
                  to...") jest dla mnie nie do zaakceptowania. Nikt na skutek swojej
                  odmienności rasowej, seksualnej (w ramach prawa), kulturowej nie
                  powinien być dyskryminowany. Mają prawo do demonstracji, tak jak
                  wszyscy inni i z niego korzystają, mimo, gróźb, latających butelek,
                  pomidorów i łysych chłopców z pitbullami eskortujących ich
                  demonstracje.
                  • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 10:54
                    z forsowaniem idei przez państwo poniekąd się zgadzam - dlatego popieram
                    zniesienie państwowej instytucji małżeństwa i pozostawienie jej w rękach
                    organizacji prywatnych, świeckich czy religijnych, jak to miało miejsce przed
                    rewolucją francuską.
                    • g_no-prawda Zniesienie małżeństwa? W imię czego? 28.07.09, 11:09
                      n0e2008 napisał:
                      > dlatego popieram zniesienie państwowej instytucji małżeństwa
                      > i pozostawienie jej w rękach organizacji prywatnych, świeckich
                      > czy religijnych

                      Hm, ale dlaczego? Dlaczego jesteś za zlikwidowaniem instytucji wypracowanej i
                      wypróbowanej w naszej kulturze przez setki lat? I istniejącej (chociaż w różnych
                      formach) we wszystkich kulturach świata?
                      • feurig59 Re: Zniesienie małżeństwa? W imię czego? 28.07.09, 11:39
                        g_no-prawda napisał:

                        > n0e2008 napisał:
                        > > dlatego popieram zniesienie państwowej instytucji małżeństwa
                        > > i pozostawienie jej w rękach organizacji prywatnych, świeckich
                        > > czy religijnych
                        >
                        > Hm, ale dlaczego? Dlaczego jesteś za zlikwidowaniem instytucji
                        wypracowanej i
                        > wypróbowanej w naszej kulturze przez setki lat? I istniejącej
                        (chociaż w różnyc
                        > h
                        > formach) we wszystkich kulturach świata?

                        Nikt nie mówi o likwidacji, raczej o możliwości rezygnacji. Kto
                        uważa tę instytucję za potrzebną niech ma tę możliwość, jednak nie
                        powinna ona mieć większych praw od każdego innego związku między
                        dwojgiem ludzi. To nie społeczeństwo ani jego reprezentant - państwo
                        będzie mi/nam mówiło jaką formę ma przyjąć nasz związek.
                      • n0e2008 Re: Zniesienie małżeństwa? W imię czego? 28.07.09, 12:13
                        nie zrozumiałeś. jestem za likwidacją PAŃSTWOWEJ instytucji małżeństwa, która
                        powstała w czasach rewolucji francuskiej. jestem za tym by związki prywatne
                        (czyli kościoły lub dajmy na to "postępowe" organizacje humanistyczne) same
                        ustalały co uznają za małżeństwo a co nie. w ten sposób nikomu nie możnaby
                        narzucić czy ma daną parę interpretować jako małżeństwo czy nie, natomiast w
                        swoim, nazwijmy to, kręgu kulturowym za takie mogłaby być uznawana.

                        tak to funkcjonowało - przez tysiące lat. to jakobini uznali, że państwo musi
                        regulować małżeństwo.
                        • g_no-prawda Re: Zniesienie małżeństwa? Aspekty prawne? 28.07.09, 12:28
                          Zrozumiałem że chodzi o państwową instytucję.
                          Ale nie wiem czy chcesz również zlikwidować również przepisy istniejące w
                          kodeksie cywilnym. Tzn. wspólnotę majątkową, prawo spadkowe, prawo rodzinne itp itd.
                          Bo o ile zgadzam się, że nie ma większego znaczenia gdzie zawierana jest umowa
                          małżeńska to pewne jej aspekty muszą być respektowane przez prawo państwowe.
                          • n0e2008 Re: Zniesienie małżeństwa? Aspekty prawne? 28.07.09, 12:35
                            osobiście jestem skrajnie liberalny gospodarczo więc jestem przeciwny
                            przywilejom dla kogokolwiek.

                            co do wspólnoty majątkowej i prawa spadkowego powinno być to regulowane normalną
                            umową cywilno-prawną podpisywaną pomiędzy stronami przy zawieraniu małżeństwa.
                            nie jestem pewien czy prawo obecnie umożliwia takie rozwiązanie, mówię raczej o
                            sytuacji wg mnie idealnej.
                            • g_no-prawda Re: Zniesienie małżeństwa? Aspekty prawne? 28.07.09, 12:45
                              > co do wspólnoty majątkowej i prawa spadkowego powinno być
                              > to regulowane normalną
                              > umową cywilno-prawną podpisywaną pomiędzy stronami
                              > przy zawieraniu małżeństwa.

                              Właściwie tym jest małżeństwo cywilne. Ale zgadzam się że można by spokojnie tak
                              zrobić jak sugerujesz.
                              Wprawdzie społeczeństwu jako całości to raczej nie jest na rękę, ale można by
                              tak zrobić. Ha, nawet podoba mi się taka wizja: jest taka anarchistyczna :)
                              • n0e2008 Re: Zniesienie małżeństwa? Aspekty prawne? 28.07.09, 13:07
                                > Właściwie tym jest małżeństwo cywilne.

                                nie do końca, bo małżeństwo cywilne musi być uznawane przez wszystkich członków danego państwa. w przypadku związków prywatnych - może być dajmy na to kościół A, który uznaje tylko małżeństwa hetero, a nie homo.

                                >Ha, nawet podoba mi się taka wizja: jest taka anarchistyczna :)

                                zaiste, bo skrajną wersją libertarianizmu, którego jestem zwolennikiem, jest anarchokapitalizm.

                                pl.wikipedia.org/wiki/Libertarianizm
                                bliski obecnie jest mi umiarkowany konserwatyzm obyczajowy, jednak uważam że każdy powinien mieć prawo do błądzenia na własny rachunek, niezależnie od tego jaki styl życia uważam za lepszy od pozostałych.
                                • g_no-prawda Re: Zniesienie małżeństwa? Aspekty prawne? 28.07.09, 13:44
                                  n0e2008 napisał:
                                  > > Właściwie tym jest małżeństwo cywilne.
                                  >
                                  > nie do końca, bo małżeństwo cywilne musi być uznawane przez
                                  > wszystkich członków danego państwa.

                                  A wcześniej pisałeś:
                                  "co do wspólnoty majątkowej i prawa spadkowego powinno być to regulowane
                                  normalną umową cywilno-prawną podpisywaną pomiędzy stronami przy zawieraniu
                                  małżeństwa"

                                  No tu akurat zaprotestuję: umowa cywilno-prawna też musi być uznawana przez
                                  wszystkich obywateli państwa. Ale pozostaje umową między dwojgiem
                                  zainteresowanych ludzi.

                                  Co do libertarianizmu i anarchokapitalizmu: to świetne idee. Niestety tylko
                                  idee. Nie do zastosowania w wyobrażalnej przyszłości.
                                  • n0e2008 Re: Zniesienie małżeństwa? Aspekty prawne? 28.07.09, 13:50
                                    > No tu akurat zaprotestuję: umowa cywilno-prawna też musi być uznawana przez
                                    > wszystkich obywateli państwa. Ale pozostaje umową między dwojgiem
                                    > zainteresowanych ludzi.

                                    kwestia jest w zakresie tych umów. mógłbym podpisać umowę z moją siostrą u
                                    wspólnocie majątkowej czy o dziedziczeniu mojego majątku przez nią, a nie
                                    stałaby się przez to moją żoną.

                                    > Co do libertarianizmu i anarchokapitalizmu: to świetne idee. Niestety tylko
                                    > idee. Nie do zastosowania w wyobrażalnej przyszłości.

                                    zaiste. natomiast jest to kierunek, do którego warto dążyć. podkreślę, że nie
                                    jestem skrajnym wolnościowcem (tj tym anarchistycznym), a raczej umiarkowanym
                                    (tj minarchistycznym) - uważam, że rola państwa powinna być minimalizowana w
                                    życiu ludzi, a państwo powinno być sprowadzone do roli 'nocnego stróża', który
                                    będzie pilnował przestrzegania porządku i dobrowolnie zawieranych umów.
                                    • g_no-prawda Re: Zniesienie małżeństwa? Aspekty prawne? 28.07.09, 13:59
                                      n0e2008 napisał:

                                      > > No tu akurat zaprotestuję: umowa cywilno-prawna też musi być uznawana prz
                                      > ez
                                      > > wszystkich obywateli państwa. Ale pozostaje umową między dwojgiem
                                      > > zainteresowanych ludzi.
                                      >
                                      > kwestia jest w zakresie tych umów. mógłbym podpisać umowę z moją
                                      > siostrą wspólnocie majątkowej czy o dziedziczeniu mojego majątku
                                      > przez nią, a nie stałaby się przez to moją żoną.

                                      To prawda. Przyjmijmy więc że umowa małżeńska to szczególna forma takiej umowy
                                      cywilno-prawnej, zawieranej przy ściśle określonych warunkach a wyróżnionej
                                      spośród innych umów ze względu na istotne znaczenie dla społeczeństwa (dzieci).
                                      I masz obecny kształt małżeństwa cywilnego :)

                                      Pozdrawiam
                  • g_no-prawda Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 11:02
                    > Jako takiej nie ma dyskryminacji prawnej w Polsce, bo od kiedy
                    > przynależymy do UE - nie jest i nie będzie to możliwe. Egzekucja
                    > prawa to jednak coś innego.
                    To prawda, ale czy o to walczy p. Biedroń? Odpowiedz sobie na pytanie: czy działania Kampanii Przeciw Homofobii faktycznie zmniejszają niechęć społeczeństwa do homoseksualistów? Czy postulowane przez nich zmiany w prawie ("język nienawiści") to nie jest próba nadania szczególnego statusu pewnej grupie społecznej?
                    Skoro prawo ich nie dyskryminuje to po co postulaty zmian prawnych?

                    > Oświadczenie woli wystarcza, ale nie jest sprawiedliwym
                    > rozwiązaniem, ani w stosunku do tzw konkubinatu, ani "konkubinatu
                    > homoseksualnego".

                    Ale dlaczego? Przecież para hetero która staje w USC przed urzędnikiem składa dokładnie oświadczenie woli! Z innymi skutkami ale to wynika z innego statusu pary hetero i innego przeznaczenia instytucji małżeństwa. Pisałem już o tym ale powtórzę: małżeństwo ma z założenia zapewnić stabilne i korzystne warunki do posiadania dzieci. Związki homoseksualne z definicji nie pasują do tego założenia więc nieracjonalne byłoby tworzenie takiej instytucji jak "małżeństwo homoseksualne".

                    > Biedroniowi nie chodzi o sympatię, tylko o demonstrację swoich
                    > przekonań i orientacji.

                    Tu pełna zgoda, aczkolwiek mam wrażenie że chodzi mu o coś jeszcze. Pieniądze? Związki z polityką?? Mogę się tylko domyślać.

                    > Takie myślenie ("gdyby sią nie wychylał,
                    > to...") jest dla mnie nie do zaakceptowania. Nikt na skutek swojej
                    > odmienności rasowej, seksualnej (w ramach prawa), kulturowej nie
                    > powinien być dyskryminowany. Mają prawo do demonstracji, tak jak
                    > wszyscy inni i z niego korzystają, mimo, gróźb, latających butelek,
                    > pomidorów i łysych chłopców z pitbullami eskortujących ich
                    > demonstracje.

                    Tu pełna zgoda.




                  • andrzejto1 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 11:26
                    feurig59 napisał:

                    > To, że coś jest prawnie do wygrania, czasami w naszym kraju nie
                    > oznacza nic. Wystarczy, że policjant zapisze pobicie
                    homoseksualisty
                    > szeroko się uśmiechając jako zwykły napad (tak dzieje się też z
                    > napadami na tle rasistowskim) i po sprawie.


                    Bo własnie o to chodzi. Że pobicie to jest pobicie i tyle. Jakie są
                    motywacje bijącego nie ma znaczenia. Usiłujesz kategoryzować zło.
                    Dlaczego bandyta bijący staruszkę za 10 zł jest lepszy od tego który
                    leje geja za to, ze jest gejem, albo punka za to, że ma kolorowy
                    czub na głowie??

                    > Jako takiej nie ma dyskryminacji prawnej w Polsce, bo od kiedy
                    > przynależymy do UE - nie jest i nie będzie to możliwe. Egzekucja
                    > prawa to jednak coś innego.

                    Jeśli nie ma dyskryminacji to w czym problem??


                    > Oświadczenie woli wystarcza, ale nie jest sprawiedliwym
                    > rozwiązaniem, ani w stosunku do tzw konkubinatu, ani "konkubinatu
                    > homoseksualnego". Państwo, ani żadna instytucja nie powinna
                    mieszać
                    > sią prawnie w jakiekolwiek współżycie dwojga dorosłych/świadomych
                    > ludzi, forując jeden , a dyskryminując inny jego model.

                    Państwo ma za zadanie dbać o dobro grupy społecznej jaką są
                    obywatele tego państwa. TO jest jego funkcja, jesliby tego nie
                    robiło, to jaki jest sens jego istnienia??
                    Więc naturanym w dłuższej perspektywie czasowej jest to, że dba o
                    tych, którzy uczestniczą w jego rozwoju. A przyrost naturalny jest
                    jedną z form rozwoju państwa. I to jedną z najważniejszych.


                    > Biedroniowi nie chodzi o sympatię, tylko o demonstrację swoich
                    > przekonań i orientacji. Takie myślenie ("gdyby sią nie wychylał,
                    > to...") jest dla mnie nie do zaakceptowania. Nikt na skutek swojej
                    > odmienności rasowej, seksualnej (w ramach prawa), kulturowej nie
                    > powinien być dyskryminowany. Mają prawo do demonstracji, tak jak
                    > wszyscy inni i z niego korzystają, mimo, gróźb, latających
                    butelek,
                    > pomidorów i łysych chłopców z pitbullami eskortujących ich
                    > demonstracje.

                    Masz absolutną rację, że mają prawo protestować, demonstrować itp.
                    Jednak chodzi o umiejętność zachowania proporcji. Nie przeszkadza mi
                    to, że pan Biedroń jest taki jaki jest. Jednak przeszkadza mi to, że
                    robi coś co uważam za promowanie swojej orientacji, że nie wspomnę o
                    to, że walczy o prawa w mojej ocenie przewyższające uprawnienia par
                    heeoseksualnych.
                    • feurig59 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:01
                      Kodeks Karny art.256:
                      "Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój
                      państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych,
                      etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na
                      bezwyznaniowość, podlega(...)"
                      Kodeks Karny art.257:
                      "Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z
                      powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej
                      albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza
                      nietykalność cielesną innej osoby, podlega(...)"

                      Więc wedle prawa pobicie na tle rasowym to nie jest "zwykłe"
                      pobicie. Jest wbrew temu co mówisz kategoryzowane. To taki
                      prawny "hamulec bezpieczeństwa" mający nas (społeczeństwo) uchronić
                      przed tendencjami faszystowskimi i rasistowskimi. Tak, jak pisałem:
                      artykuł ten (sam przeżyłem) jest rzadko podciągany przez egzekutywę
                      (policję), bo każdy taki przypadek wpływa statystyki i w ten sposób
                      między innymi na opinię międzynarodową o danym kraju. To taki
                      barometr, o którym się mówi. (Na przykład w Niemczech zwraca się na
                      to wielką uwagę. w Polsce jest nadal lekceważony, pomimo
                      prawdopodobnie zastraszającej ilości przypadków.)
                      O homoseksualiźmie nie ma w tym, ani w żadnym innym artykule KK
                      nawet mowy. A powinna być.
                      • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:17
                        bzdura.

                        nie powinno być, tak samo jak nie powinno być wzmianek o rasie.

                        na tym polega równość wobec prawa - jeżeli osoba A pobije osobę B, idzie do
                        więzienia niezależnie od tego jakie obie osoby są rasy, płci, wyznania, itp.
                        • feurig59 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:28
                          Ale jest i będzie. Ma to między innymi powody historyczne. Kara za
                          pobicie nie jest większa, ani mniejsza, ale bardzo istotne
                          społecznie jest TŁO czynu. Bo dopiero ono umożliwia stosowną
                          prewencję, edukację itd. Fałszowanie go przez polcję w polsce, jest
                          ogromnie szkodliwe. Pisałem o pewnej roli "barometru". Chyba się nie
                          zrozumieliśmy.
                          • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:14
                            ależ zrozumieliśmy. uważam twoje rozwiązanie za szkodliwe. przede wszystkim
                            dlatego, że tworzy w prawie specjalne kategorie dla innych ras, płci i wyznań,
                            co jest z założenia rasistowskie, seksistowskie i szowinistyczne.

                            >Bo dopiero ono umożliwia stosowną
                            > prewencję, edukację itd.

                            wojna w 1939 też była w propagandzie niemieckiej 'prewencyjna'. 'prewencyjna'
                            była także wojna w iraku. paranoja prewencji, w którą popada obecnie świat
                            prowadzi do tego, że coraz bardziej będziemy powiększać uprawnienia państwa,
                            którego zadaniem będzie coraz dalsza i doskonalsza kontrola nad obywatelami -
                            tak by zapobiec różnym rzeczom, które to ci głupi obywatele mogliby sobie zrobić...

                            prawo zawsze karało za czyny - teraz coraz bardziej idzie w kierunku karania za
                            myśli...
                      • adeinwan Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:14
                        >To taki
                        > prawny "hamulec bezpieczeństwa" mający nas (społeczeństwo) uchronić
                        > przed tendencjami faszystowskimi i rasistowskimi.

                        Nie zgodzę się. Uważam, że przemoc na tle politycznym powinna być traktowana
                        łagodniej od tej z niskich pobudek.

                        > O homoseksualiźmie nie ma w tym, ani w żadnym innym artykule KK
                        > nawet mowy. A powinna być.

                        Naprawdę chcesz wrócić do czasów, gdy w KK była mowa o homoseksualizmie? :)
                        • n0e2008 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:16
                          ...może Iran mu się marzy? ;)
                        • andrzejto1 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:25
                          adeinwan napisał:

                          > >To taki
                          > > prawny "hamulec bezpieczeństwa" mający nas (społeczeństwo)
                          uchronić
                          > > przed tendencjami faszystowskimi i rasistowskimi.
                          >
                          > Nie zgodzę się. Uważam, że przemoc na tle politycznym powinna być
                          traktowana
                          > łagodniej od tej z niskich pobudek.

                          Jak rozumiem ktoś kto morduje z powodu tego, ze brak mu na piwo,
                          powinien dostać dozywocie, a talib, który usiłuje w ten sposób
                          zaprowadzić swiatowy kalifat powinien dostać 20 lat z możliwością
                          wcześniejszego zwolnienia??

                          Chłopie, demokracja wytworzyła mechanizmy dające możliwośc działania
                          politycznego każdej opcji. Dla przykładu w Szwecji jest partia
                          piratów komputerowych chcąca zniesienia praw autorskich. Ba, ma
                          nawet kilku posłów. TO świadczy o tym, że nawet egzotyczne pomysły
                          mają rację bytu w demokratycznym społeczeństwie. Przemoc w polityce
                          prowadzi do zniewolenia ludzi. Tak to się kończy zawsze. Poczytaj
                          historię...


                          >
                          > > O homoseksualiźmie nie ma w tym, ani w żadnym innym artykule KK
                          > > nawet mowy. A powinna być.
                          >
                          > Naprawdę chcesz wrócić do czasów, gdy w KK była mowa o
                          homoseksualizmie? :)


                          No własnie. Historia się kłania... W ZSRR na przykład homseksualiśću
                          byli reedukowani w GUŁAGACH.
                          • adeinwan Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:43
                            > Jak rozumiem ktoś kto morduje z powodu tego, ze brak mu na piwo,
                            > powinien dostać dozywocie, a talib, który usiłuje w ten sposób
                            > zaprowadzić swiatowy kalifat powinien dostać 20 lat z możliwością
                            > wcześniejszego zwolnienia??

                            Skrajny przypadek. Miałem na myśli bardziej typowe przejawy przemocy
                            politycznej. Polityka polega na ścieraniu się przeciwstawnych idei - zwycięstwo
                            jednej zwykle oznacza porażkę drugiej. Twój przeciwnik polityczny samym
                            działaniem na rzecz swoich wizji godzi w Twoje własne, masz więc prawo do
                            wyrażenia dezaprobaty.

                            Znajduje to swój wyraz m.in. w mordobiciu i wysokie kary za tego typu ekscesy są
                            przejawem totalitaryzmu. Nie można karać świadomych obywateli, którzy chcą
                            zmieniać otaczającą ich rzeczywistość na równi z koksami, którzy kroją radyjka z
                            aut lub śliniącymi się gwałcicielami.
                            • andrzejto1 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 15:52
                              adeinwan napisał:

                              > > Jak rozumiem ktoś kto morduje z powodu tego, ze brak mu na piwo,
                              > > powinien dostać dozywocie, a talib, który usiłuje w ten sposób
                              > > zaprowadzić swiatowy kalifat powinien dostać 20 lat z możliwością
                              > > wcześniejszego zwolnienia??
                              >
                              > Skrajny przypadek. Miałem na myśli bardziej typowe przejawy
                              przemocy
                              > politycznej. Polityka polega na ścieraniu się przeciwstawnych
                              idei - zwycięstwo
                              > jednej zwykle oznacza porażkę drugiej. Twój przeciwnik polityczny
                              samym
                              > działaniem na rzecz swoich wizji godzi w Twoje własne, masz więc
                              prawo do
                              > wyrażenia dezaprobaty.
                              >
                              > Znajduje to swój wyraz m.in. w mordobiciu i wysokie kary za tego
                              typu ekscesy s
                              > ą
                              > przejawem totalitaryzmu. Nie można karać świadomych obywateli,
                              którzy chcą
                              > zmieniać otaczającą ich rzeczywistość na równi z koksami, którzy
                              kroją radyjka
                              > z
                              > aut lub śliniącymi się gwałcicielami.


                              Zaiste, na przykład świadomi obywatele palą komuś auta, niszczą
                              banki i instytucje finansowe itp?? To przecież jest widziane za
                              kazdym razem, jak zbiera się jakiś szczyt itp. Nie wspomnę na
                              przykład o zadymach w Grecji, czy Francji?? Czy to jest sposób
                              prowadzenia polityki w demokratycznym państwie??
                              Demokracja jest systemem który ucywilizował spór polityczny. I
                              wyznaczył jego granice. W Knesecie żydowscy posłowie potrafią się
                              lac po ryjach, ale nikt nie uznaje, że na tym traci demokracja.
                              Jednak nie dotyczy to sytuacji, gdy przemocą WYMUSZA się jakieś
                              zachowania. To już nie jest demokracja, ale terror.
                          • g_no-prawda OT Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:49
                            andrzejto1 napisał:
                            > Chłopie, demokracja wytworzyła mechanizmy dające możliwośc działania
                            > politycznego każdej opcji. Dla przykładu w Szwecji jest partia
                            > piratów komputerowych chcąca zniesienia praw autorskich. Ba, ma
                            > nawet kilku posłów.

                            ZTCW to nie chcą "zniesienia praw autorskich" tylko dostosowania prawa nt
                            własności intelektualnej do obecnej sytuacji technologicznej. Co samo w sobie
                            wydaje się przekonujące. No i nie ograniczają się tylko do aspektów
                            komputerowych. :)
                            • andrzejto1 OT Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 16:01
                              g_no-prawda napisał:

                              > andrzejto1 napisał:
                              > > Chłopie, demokracja wytworzyła mechanizmy dające możliwośc
                              działania
                              > > politycznego każdej opcji. Dla przykładu w Szwecji jest partia
                              > > piratów komputerowych chcąca zniesienia praw autorskich. Ba, ma
                              > > nawet kilku posłów.
                              >
                              > ZTCW to nie chcą "zniesienia praw autorskich" tylko dostosowania
                              prawa nt
                              > własności intelektualnej do obecnej sytuacji technologicznej. Co
                              samo w sobie
                              > wydaje się przekonujące. No i nie ograniczają się tylko do aspektów
                              > komputerowych. :)

                              Nie znam szczegółów, jednak chodzi mi o to, że nawet najbardziej
                              egzotyczne pomysły jak na przykład Polska Partia Przyjaciół Piwa też
                              ma szanse na demokratyczną reprezentację, pod warunkiem przekonania
                              wyborców do swoich racji. I o to własnie w demokracji chodzi.
                    • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 12:05
                      > Bo własnie o to chodzi. Że pobicie to jest pobicie i tyle. Jakie są
                      > motywacje bijącego nie ma znaczenia. Usiłujesz kategoryzować zło.

                      Aez mylisz sie kompletnie. Motywacja bijącego ma jak najbardziej znaczenie.
                      Kazdy sąd na świecie bierze motyw sprawcy pod uwagę. I uwzględnia go przy
                      wydawaniu wyroku. Zdecydowanie inaczej traktuje się draba który uderzył
                      staruszkę a kogoś kto uderzył draba bijącego staruszkę. Mimo ze cios to cios ;D
                      • andrzejto1 Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 13:30
                        michalng napisał:

                        > > Bo własnie o to chodzi. Że pobicie to jest pobicie i tyle. Jakie

                        > > motywacje bijącego nie ma znaczenia. Usiłujesz kategoryzować
                        zło.
                        >
                        > Aez mylisz sie kompletnie. Motywacja bijącego ma jak najbardziej
                        znaczenie.
                        > Kazdy sąd na świecie bierze motyw sprawcy pod uwagę. I uwzględnia
                        go przy
                        > wydawaniu wyroku. Zdecydowanie inaczej traktuje się draba który
                        uderzył
                        > staruszkę a kogoś kto uderzył draba bijącego staruszkę. Mimo ze
                        cios to cios ;D


                        Czym innym jest czynna napaść, a czym innym obrona osoby
                        napadniętej. To jest sytuacja, gdy usiłujesz przywrócić porządek
                        prawny.
                        Wiesz, wiele z tych kategorii zostało wymyślonych przez sprytnych
                        adwokatów w celu wybronienia ich klientów. Ja na przykład nie
                        rozumiem róznicy pomiędzy przywłaszczeniem,defraudacją a kradzieżą.
                        Może jestem prostym chłopem urwanym granatem od pługa, ale dla mnie
                        róznicy nie ma...
                        • michalng Re: Jak dyskryminowani są homo? 28.07.09, 15:01
                          > Czym innym jest czynna napaść, a czym innym obrona osoby
                          > napadniętej. To jest sytuacja, gdy usiłujesz przywrócić porządek
                          > prawny.

                          Na ale przecież "usiłowanie przywrócenia porządku prawnego" to w tym przypadku
                          nic innego jak motywacja bijącego. Motywacja bijącego która dla ciebie nie ma
                          znaczenia. Sam sobie przeczysz.
              • zuzur A moja wolność? 28.07.09, 10:30
                feurig59 napisał:

                > Są dyskryminowani w pracy i podczas naboru do pracy, jeżeli
                > przyznają się otwarcie do swojej orientacji, lub jeżeli są o nią
                > podejrzewani (mobbing, zwolnienie)...

                A ja to już się nie liczę? Nie mogę sobie wybrać środowiska, w
                którym żyję, pracuję? Nie pcham się do środowiska neonazistów,
                pijaczków, różnych wyznań i sekt religijnych, większości homo,
                większości hetero, różnych dzielnic etnicznych, etc. Nie chcę mieć z
                większością ludzi do czynienia. Wolno mi. Dlaczego mi tego
                zabraniasz i posądzasz o dyskryminację? Dlaczego wywierasz na mnie
                presję, żebym wybrał środowisko homo i traktował je inaczej? Czy to
                ma być jakiś nowy naród wybrany? Ja chcę tolerancji, głównie dla
                siebie. Jestem dyskryminowany, boję się głośno powiedzieć, co myślę,
                mimo, że nie nawołuję do dyskryminacji, segregacji, czy eliminacji.
                Dlaczego próbujesz odebrać mi prawo do mojej wolności?
                • klinikka Re: A moja wolność? 28.07.09, 10:34
                  zuzur napisał:

                  > feurig59 napisał:
                  >
                  > > Są dyskryminowani w pracy i podczas naboru do pracy, jeżeli
                  > > przyznają się otwarcie do swojej orientacji, lub jeżeli są o nią
                  > > podejrzewani (mobbing, zwolnienie)...
                  >
                  > A ja to już się nie liczę? Nie mogę sobie wybrać środowiska, w
                  > którym żyję, pracuję? Nie pcham się do środowiska neonazistów,
                  > pijaczków, różnych wyznań i sekt religijnych, większości homo,
                  > większości hetero, różnych dzielnic etnicznych, etc. Nie chcę mieć z
                  > większością ludzi do czynienia. Wolno mi. Dlaczego mi tego
                  > zabraniasz i posądzasz o dyskryminację? Dlaczego wywierasz na mnie
                  > presję, żebym wybrał środowisko homo i traktował je inaczej? Czy to
                  > ma być jakiś nowy naród wybrany? Ja chcę tolerancji, głównie dla
                  > siebie. Jestem dyskryminowany, boję się głośno powiedzieć, co myślę,
                  > mimo, że nie nawołuję do dyskryminacji, segregacji, czy eliminacji.
                  > Dlaczego próbujesz odebrać mi prawo do mojej wolności?



                  ależ właśnie postulujesz segregację i dyskryminację!
                  Mówiąc np. "homoseksualiści mają trzymać się na uboczu, między sobą - nie
                  powinni "mieszać się" z osobami heteroseksualnymi". Taki jest właśnie sens i
                  przesłanie twojej wypowiedzi. Nie zauważasz tego?
                  • n0e2008 Re: A moja wolność? 28.07.09, 10:37
                    bzdura.

                    nikt tego nie mówi.

                    jeżeli jestem pracodawcą i chcę zatrudniać samych hetero, albo dajmy na to
                    samych rudych - dlaczego mi nie wolno?

                    dlaczego ktoś za mnie decyduje kogo mam zatrudniać?

                    co powstrzymuje taką osobę od pójścia do innej firmy albo po prostu założenia
                    własnej?
                    • feurig59 Re: A moja wolność? 28.07.09, 12:37
                      n0e2008 napisał:

                      > bzdura.
                      >
                      > nikt tego nie mówi.
                      >
                      > jeżeli jestem pracodawcą i chcę zatrudniać samych hetero, albo
                      dajmy na to
                      > samych rudych - dlaczego mi nie wolno?
                      >
                      > dlaczego ktoś za mnie decyduje kogo mam zatrudniać?
                      >
                      > co powstrzymuje taką osobę od pójścia do innej firmy albo po
                      prostu założenia
                      > własnej?
                      >
                      Czasy folwarku, gdzie PAN mógł sobie robić co chciał i gdzie on sam
                      stanowił prawo mamy za sobą.
                      Nie wolno Ci niezatrudniać kogoś ze względu na Twoje widzimisię
                      dotyczące niezmiennych cech zewnętrznych kandydata (rude włosy,
                      ciemna skóra), płci, albo orientacji seksualnej, bo nic ci jako
                      pracodawcy do tego.
                      Takie jest prawo.
                      Jedynym kryterium jest fachowość, kompetencje, wykształcenie itd. -
                      cechy, które można nabyć/zmienić. I bardzo mi się ta tendencja
                      podoba, mimo, że np kobiety nadal są dyskryminowane ze względu na
                      swoją płeć.
                      Ale i to się zmieni.:-)
                      • g_no-prawda Re: A moja wolność? 28.07.09, 12:48
                        > Jedynym kryterium jest fachowość, kompetencje, wykształcenie itd. -
                        > cechy, które można nabyć/zmienić. I bardzo mi się ta tendencja
                        > podoba, mimo, że np kobiety nadal są dyskryminowane ze względu na
                        > swoją płeć.
                        > Ale i to się zmieni.:-)

                        Tak? A jak?
                        BTW mi tez się ta tendencja podoba, aczkolwiek zdajesz sobie sprawę że to jest
                        ogólna zasada i ogólna tendencja? Nigdy nie wyeliminujesz pojedynczych wypadków.
                        Bo ja jako pracodawca i tak wybieram pracowników w oparciu o subiektywną opinię
                        i tego nie ma jak racjonalnie zmienić.
                        • feurig59 Re: A moja wolność? 29.07.09, 00:24
                          g_no-prawda napisał:

                          > > Jedynym kryterium jest fachowość, kompetencje, wykształcenie
                          itd. -
                          > > cechy, które można nabyć/zmienić. I bardzo mi się ta tendencja
                          > > podoba, mimo, że np kobiety nadal są dyskryminowane ze względu na
                          > > swoją płeć.
                          > > Ale i to się zmieni.:-)
                          >
                          > Tak? A jak?
                          > BTW mi tez się ta tendencja podoba, aczkolwiek zdajesz sobie
                          sprawę że to jest
                          > ogólna zasada i ogólna tendencja? Nigdy nie wyeliminujesz
                          pojedynczych wypadków
                          > .
                          > Bo ja jako pracodawca i tak wybieram pracowników w oparciu o
                          subiektywną opinię
                          > i tego nie ma jak racjonalnie zmienić.

                          Wybierasz pracowników jak chcesz, ale bezprawiem będzie otwarte
                          nieprzyjmowanie ich ze wzglądu np na kolor skóry. Wtedy Twój wybór
                          nie jest racjonalny, jest rasistowski, sterowany uprzedzeniami jeno
                          i tym samym - karalny.
                          Twoja "subiektywna ocena" przegrywa z jakąkolwiek prawością,
                          racjonalnością, z obiektywizmem i wreszcie z przyzwoitością.
                          Rasizm polega na wysnuwaniu DEFINITYWNIE fałszywych wniosków dot.
                          cech zewnętrznych
                          danej jednoski wiążących je w uprzedzony sposób z cechami
                          wewnętrznymi, np.. charakterem, czy inteligencją. Dla rasizmu,
                          faszyzmu, totalitaryzmów nie ma i nie będzie miejsca w tym kraju,
                          ani w innych, zaliczających się do tzw. liberalnych demokracji.

                          Każdy człowiek JAKO TAKI jest równy przed prawem. Tak, jak każdy
                          człowiek JAKO TAKI jest równy przed Bogiem (jeżeli w niego wierzysz)
                          Prywatne widzimisię przedsiębiorców jest tylko tym czym jest.
                          (Nędznym
                          zideologizowanym shitem) Wolno im go uprawiać w domu i w głowie pod
                          warunkiem, że nie godzi w innych. Tego typu zachowania publiczne
                          natomiast
                          będą miały konsekwencje prawne w myśl KK art 256 i 257(w Polsce).
                          Wątpię by ktokolwiek myślący i wychowujący dzieci świadomie
                          zrezygnował z tych podstawowych wartości.(manifestujących się w tym
                          prawie)
                          • nikodem_73 Re: A moja wolność? 29.07.09, 04:14
                            A kiedy zabroni się dyskryminować ludzi śmierdzących?

                            No wiesz - są ludzie, którzy się nie myją i widzę tutaj poważną lukę w prewencji
                            antydyskryminacyjnej. Przecież woń niemytego ciała nie ma nic wspólnego z
                            kompetencjami danego człowieka.

                            Podobnie wzrost i uroda. Wyżsi i ładniejsi zarówno łatwiej znajdują pracę,
                            lepiej zarabiają, jak i szybciej awansują. Uważam, że to skandal i przejaw
                            "rasizmu, faszyzmu i totalitaryzmu".

                            A teraz bez robienia sobie jaj.

                            Oficjalne zakazy dyskryminacji to ułuda równości. Jeśli ktoś nie chce
                            zatrudniać homoseksualistów/kolorowych/kobiet/etc. to po prostu nie robi
                            otwartych naborów. I tyle. Pracowników szuka "po znajomości". Ewentualnie zleca
                            to firmie zewnętrznej, która już zadba o odpowiednie przesianie kandydatów.
                            Obecnie, gdy ludzie krwawią informacjami o sobie w sieci, to naprawdę nie jest
                            trudne.

                            A wszelkie uprzedzenia to strzelanie sobie po stopach - nie pociągniesz za długo
                            jeśli będziesz w firmie zatrudniał wyłącznie rudych mężczyzn.

                            Ów "zakaz dyskryminacji" to jedna z tych "zdobyczy ludu pracującego miast i
                            wsi". Niewiele daje, ale za to ładnie wygląda na papierze.
                      • n0e2008 Re: A moja wolność? 28.07.09, 13:43
                        > Czasy folwarku, gdzie PAN mógł sobie robić co chciał i gdzie on sam
                        > stanowił prawo mamy za sobą.

                        fakt, teraz nadchodzą czasy gdy nie mogę decydować kogo zatrudniam w MOJEJ
                        firmie bo lepiej powie mi to urzędnik. ten sam, który zapewne (oczywiście dla
                        mojego dobra!) jutro powie mi kogo powinienem zapraszać do domu a kogo nie.

                        > Nie wolno Ci niezatrudniać kogoś ze względu na Twoje widzimisię
                        > dotyczące niezmiennych cech zewnętrznych kandydata (rude włosy,
                        > ciemna skóra), płci, albo orientacji seksualnej, bo nic ci jako
                        > pracodawcy do tego.

                        czemu? w końcu to on chce pracować u mnie a nie ja u niego.

                        > Takie jest prawo.

                        chore prawo.

                        > Jedynym kryterium jest fachowość, kompetencje, wykształcenie itd. -
                        > cechy, które można nabyć/zmienić.

                        czemu? a jeżeli chcę zatrudnić kogoś kto jest niekompetentny to co, też mi
                        zabronisz?

                        >I bardzo mi się ta tendencja
                        > podoba, [...]

                        a mi nie.

                        > Ale i to się zmieni.:-)

                        biologii nie zmienisz.


                        podsumowując, jak mówił kiedyś pewien mądry człowiek - "żądanie równości
                        materialnej może być spełnione tylko przez rząd obdarzony władzą totalitarną".
                        było to widać za komuny, i coraz bardziej widać (niestety) znowu. żeby
                        "wyrównać" trzeba zawsze jakąś grupę przycisnąć butem do ziemi i zdeptać jej
                        wolność do samodecydowania i samostanowienia - w tym decydowania co chce robić
                        ze swoją własnością.
                        • anvill Re: A moja wolność? 28.07.09, 16:32
                          Oczywiście że masz takie prawo - możesz zatrudniać osoby
                          niekompetentne - ale jestem przekonany, że prowadząc własny biznes
                          tego nie robisz bo zależy ci żeby jak najwięcej zarobić a firma żeby
                          się rozwijała.
                          Twoja mała otwartość i brak wyobraźni wskazuje jednak na to że ten
                          Twój biznes to raczej warzywniak na osiedlu niż firma zajmująca się
                          np. rozwijaniem nowoczesnych technologii - więc po prostu masz
                          problem z głowy bo to raczej mało atrakcyjne miejsce pracy i geje
                          nie pchają sie drzwiami i oknami :)
                          • n0e2008 Re: A moja wolność? 28.07.09, 22:56
                            kolego, jeżeli nie zrozumiałeś aluzji - twój problem. wszystko sprowadza się do
                            faktu - mogę czy nie mogę zatrudniać kogo chcę, niezależnie od tego czy będzie
                            on przydatny czy szkodliwy dla firmy.
                            • nikodem_73 Re: A moja wolność? 29.07.09, 04:18
                              Nie możesz. Można postawić Ci zarzut o działanie na szkodę firmy, której jesteś
                              właścicielem. Państwo już tak dba o Ciebie, że możesz pójść siedzieć jak zrobisz
                              sobie kuku.

                              Sam to tylko czekam na kary więzienia dla samobójców. :)
                        • feurig59 Re: A moja wolność? 29.07.09, 00:41
                          Po co to, przepraszam "trzęsienie du..ą"?
                          Jako np rasista będziesz zawsze miał furtki, bo inaczej się nie
                          dzieje na całym świecie, będziesz mógł, możesz twierdzić, że ten,
                          tamten nie jest kompetentny. Wystarczy. Ale żeby powiedzieć
                          otwarcie: "nie przyjmę czarnucha" Tej możliwości już nie masz, bo
                          podlega na tym kontynencie pod KK. I dobrze.
                          Nie strasz nas zniewoleniem pc, bo jedyne co z tego wynika to
                          ostracyzm środowisk (potencjalnych klientów). Chcesz sprzedawać
                          towary? Jeśli chcesz, to przecież nie pojedziesz do Kataru i
                          będziesz im walił swoje "przekonania" o Arabach?
                          Myślałem, że polscy przedsiębiorcy to wirachy, lepsze od wszystkich,
                          a tu widzę tylko zapalczywość rasistowsko podmalowaną. Zatrunij
                          fachowych HRowców - oni Ci powiedzą jak i kogo zatrudniać.:-)
                          Wyjdź do LUDZI chłopie, obojętnie jaki mają kolor skóry, płeć etc.
                          Z takim nastawieniem nikomu nic nie sprzedasz, a własna ekipa
                          wykruszy Ci się choćbyś sprzedawał podróbki "Mein Kampf", przed-się-
                          biorco.;-)
                          • nikodem_73 Re: A moja wolność? 29.07.09, 04:22
                            Stary, ale Tobie generalnie trzeba zawsze "kawę na ławę", czy po prostu jakaś
                            niemoc Cię dopadła?

                            Przecież tu właśnie chodzi o uczciwe stawianie sprawy. Takie zapisy to
                            jedynie "zamiatanie pod dywan". Sądzisz, że od zakazu mówienia głośno znikną
                            rasiści? Taka dziecięca taktyka "zamknę oczy to zło przestanie się dziać"?
                            Troszkę to niepoważne.
                            • feurig59 Re: A moja wolność? 29.07.09, 11:31
                              Niemoc? Cha, cha! Mam w d... czy to szczere, czy nie, skoro
                              dzięki takiemu prawu rasista musi sobie zdawać sprawę, że jest
                              przestępcą, a przedstawiciel atakowanej mniejszości ma możliwość
                              skutecznej obrony przed tym syfem.
                              Zapłacone kary, albo odsiadki spowodują, że rasistowski chłam trzy
                              razy się zastanowi co do kogo mówi.:-)
                              • nikodem_73 Re: A moja wolność? 29.07.09, 11:36
                                No to wszystkiego najlepszego panie Dulski.
                                • feurig59 Re: A moja wolność? 29.07.09, 16:53
                                  Co ma do czynienia dulszczyzna z realną możliwością obrony przed
                                  atakiem rasistowskim?
                                  Tak bardzo to Twojej wolności potrzebujesz znieważania i
                                  dyskryminowania innych?
                                  Ciekawe, że rasiśiści, antysemici, hitlerowcy, faszyści, white
                                  power, KKK, blood and honour, NPD, Falanga, Wszechpolacy, Pamiat
                                  etc.etc. zawsze uważają siebie za ofiary, które muszą "reagować"
                                  na "ekscesy" wybranych mniejszości. A jak się stawia temu bariery
                                  prawne, to drą się w niebogłosy, że im się odbiera prawa
                                  obywatelskie, wolność słowa i upodobań.
                                  absurd
                                  • nikodem_73 Re: A moja wolność? 29.07.09, 20:04
                                    > Co ma do czynienia dulszczyzna z realną możliwością obrony przed
                                    > atakiem rasistowskim?

                                    To, że ta "realna możliwość" to po prostu szczyt hipokryzji. Takie "możesz to
                                    robić, byleby nikt się nie dowiedział". Jak u pani Dulskiej.

                                    Jeśli o mnie chodzi, to wszystkie wymienione przez Ciebie organizacje, ba! nawet
                                    poszerzone o komintern, maoistów i zielonoświątkowców mogłyby gardłować solo i w
                                    chórze, grupami i indywidualnie, pojedynczo i gremialnie, dopóty dopóki czyjaś
                                    wolność nie zostałaby naruszona.

                                    Wolność słowa nie powinna być ograniczana tym, że czyjeś poglądy mi się nie
                                    podobają (pamiętasz co o tym pisał Wolter?). A za naruszanie wolności innego
                                    człowieka powinna być jedna kara - niezależnie czy to biały bije kolorowego,
                                    kolorowy białego, hetero homo, czy homo hetero. Ponoć wszyscy jesteśmy równi
                                    wobec prawa.
                  • zuzur Re: A moja wolność? 28.07.09, 11:18
                    klinikka napisał:
                    >
                    > ależ właśnie postulujesz segregację i dyskryminację!
                    > Mówiąc np. "homoseksualiści mają trzymać się na uboczu, między
                    sobą - nie
                    > powinni "mieszać się" z osobami heteroseksualnymi". Taki jest
                    właśnie sens i
                    > przesłanie twojej wypowiedzi. Nie zauważasz tego?

                    Nie, nic takiego nie napisałem. To tylko twoja interpretacja.
                    Właśnie o interpretacje chodzi. Homo każde 'nie' interpretują
                    jako 'dyskryminacja'. Przypomina mi się faszystowskie hasło 'kto nie
                    z nami ten przeciw nam'. Postępowanie tych dwóch grup jest podobne.
                    Ja np. nie toleruję głupoty, bez względu na to, jakiej kto jest
                    orientacji. Różnica hetero i homo jest taka, że homo krzyczy 'ty
                    mnie dyskryminujesz, bo jestem homo!'.
                    • klinikka Re: A moja wolność? 28.07.09, 16:31
                      zuzur napisał:

                      > klinikka napisał:
                      > >
                      > > ależ właśnie postulujesz segregację i dyskryminację!
                      > > Mówiąc np. "homoseksualiści mają trzymać się na uboczu, między
                      > sobą - nie
                      > > powinni "mieszać się" z osobami heteroseksualnymi". Taki jest
                      > właśnie sens i
                      > > przesłanie twojej wypowiedzi. Nie zauważasz tego?
                      >
                      > Nie, nic takiego nie napisałem. To tylko twoja interpretacja.
                      > Właśnie o interpretacje chodzi. Homo każde 'nie' interpretują
                      > jako 'dyskryminacja'. Przypomina mi się faszystowskie hasło 'kto nie
                      > z nami ten przeciw nam'. Postępowanie tych dwóch grup jest podobne.
                      > Ja np. nie toleruję głupoty, bez względu na to, jakiej kto jest
                      > orientacji. Różnica hetero i homo jest taka, że homo krzyczy 'ty
                      > mnie dyskryminujesz, bo jestem homo!'.



                      mylisz się, homo krzyczy: "Ty mnie dyskryminujesz, bo mówisz: >pedały do gazu,
                      nie macie prawa pedały pokazywać się publicznie, nie macie prawa wołać, że o
                      tym, że macie prawo do pełnej jawności ponieważ jesteście pojebani, chorzy,
                      trzeba was leczyć a najlepiej wykastrować<
                      o tym oni krzyczą
        • jendrek121 Re: Dlaczego to nie nazywa się Kampania Homopresj 28.07.09, 10:40
          > Dlaczego to nie nazywa się Kampania Homopresji, tylko
          > Kampania Przeciw Homofobii?

          hehe, dobrze powiedziana. W USA to już jest homoterror
      • monster_truck Nie mam nic przeciwko gejom ale... 28.07.09, 08:57
        ...niech wychowanie dzieci zostawią standardowej rodzinie. Oczywiście jest jeden mocny argument, takie pary mogłyby wychowywać dzieci z domów dziecka którym potrzeba ciepła rodzinnego. Jednak homoseksualiści zawsze będą w mniejszości i nawet przy ogólnej akceptacji ze strony społeczeństwa ciągle będą gdzieś na uboczu. W sytuacji gdy małe dziecko nie ma prawa wyboru jego przyszłe życie mogłoby zamienić się w dramat. Dość wątpliwości jest jeszcze w temacie rodziców samotnie wychowujących dzieci a co dopiero przez dwoje rodziców tej samej płci.
        • obraza.uczuc.religijnych Re: Nie mam nic przeciwko gejom ale... 28.07.09, 09:00
          A kiedy w ogóle dziecko ma prawo wyboru rodziców?
          • monster_truck Re: Nie mam nic przeciwko gejom ale... 28.07.09, 11:03
            obraza.uczuc.religijnych napisał:

            > A kiedy w ogóle dziecko ma prawo wyboru rodziców?

            I o to właśnie mi chodzi.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Nie mam nic przeciwko gejom ale... 28.07.09, 13:33
              Czyli bycie dzieckiem i brak wyboru heteroseksualnych rodziców czyni
              z dzieciństwa dramat?
    • oranvag Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 06:56
      Przepraszam, ale czy mógłbyś sformułować inaczej swoją wypowiedź?
      Najwyraźniej źle ją zrozumiałem, bo czytając ją odniosłem wrażenie, że
      widzisz coś złego w tym, że ludzie wychowują dzieci...
      • sander0 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:06
        oranvag napisał:

        > Przepraszam, ale czy mógłbyś sformułować inaczej swoją wypowiedź?
        > Najwyraźniej źle ją zrozumiałem, bo czytając ją odniosłem
        wrażenie, że
        > widzisz coś złego w tym, że ludzie wychowują dzieci...

        ja mam coś przeciwko. już same związki homo są odrażające a
        wychowywanie dzieci przez dwóch/dwie ...homo to już przegięcie
        totalne. dodam że nie jestem prawicowcem ani słuchaczem czarnej
        zarazy.
        • maaac Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:33
          Ok. Rozumiem ale czy zawsze? Jeżeli dziecko pochodzi z poprzedniego
          związku hetero to czy uważasz, że należy odebrać je biologicznemu
          ojcu/matce i oddać zdrowej hetero parze jednak nie będącej jego
          biologicznymi rodzicami? Ok rozumiem jest jeszcze drugi rodzic (jak
          jest). Co jednak jak nie chce opiekować się tym dzieckiem albo jego
          zdolność opieki jest wątpliwa - patologia/choroba psychiczna/
          narkomania/alkoholizm?

          No dobra. Teraz inny przykład co lepsze jest dla dziecka para homo
          czy dom dziecka?

          Jasne że zdrowa hetero rodzina jest lepsza od rodziny homo. Co do
          tego nie ma wątpliwości. Jednak w pozostałych wypadkach czy jesteś
          już tak 100% pewny co dla tego dziecka bedzie lepsze?
          • sander0 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:01
            przykłady które przytaczasz są z dużym prawdopodobieństwem tylko
            promilem wypadków co oznacza że można je pominąć.
            • maaac Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:10
              Nie. Nie można. Jak chce się podejść do jakiejś sprawy poważnie to
              należy się zastanowić nad wszelkimi jej aspektami.

              Nie jest tak że mamy tylko wariant taki że jest para gejowska i
              dziecko z domu dziecka o które również "biją się" pary
              heteroseksualne, a państwo dla jakiejś zboczonej politpoprawności da
              je gejom na wychowanie.

              Tych wariantów będzie znacznie więcej. Trzeba sobie wyraźnie
              powiedzieć, że to dobro dziecka jest najważniejsze. Może jednak
              okazać się że dom dziecka jest lepszy od pary gejowskiej - tyle, że
              musisz to wytraźnie powiedzieć, a nie uciekać od odpowiedzi że
              to "nie istotne".
              • n0e2008 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:17
                > Nie jest tak że mamy tylko wariant taki że jest para gejowska i
                > dziecko z domu dziecka o które również "biją się" pary
                > heteroseksualne, a państwo dla jakiejś zboczonej politpoprawności da
                > je gejom na wychowanie.

                no patrz, w UK jest to norma. przykład - WYMUSZANIE na PRYWATNYCH ośrodkach
                adopcyjnych by umożliwiały adopcję parom homoseksualnym, nawet jeżeli jest to
                sprzeczne z ich kodeksem postępowania.
                • sharn1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:20
                  n0e2008 napisał:

                  > > Nie jest tak że mamy tylko wariant taki że jest para gejowska i
                  > > dziecko z domu dziecka o które również "biją się" pary
                  > > heteroseksualne, a państwo dla jakiejś zboczonej
                  politpoprawności da
                  > > je gejom na wychowanie.
                  >
                  > no patrz, w UK jest to norma. przykład - WYMUSZANIE na PRYWATNYCH
                  ośrodkach
                  > adopcyjnych by umożliwiały adopcję parom homoseksualnym, nawet
                  jeżeli jest to
                  > sprzeczne z ich kodeksem postępowania.



                  Dokładnie.
                  Dlatego działalności charytatywnej (opieki nad sierotam) zaprzestał
                  zakon sióstr który zajmował się tym w Anglii od setek lat. Po prostu
                  siostry były zmuszane oddawać dzieci parom homo, które miały dobre
                  wejścia w urzędach.
            • zwykly_zjadacz_chleba_z_maslem Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 10:00
              sanders napisal:
              przykłady które przytaczasz są z dużym prawdopodobieństwem tylko
              promilem wypadków co oznacza że można je pominąć.

              Drogi sandersie. takie związki istnieją i maja się dobrze.
              Oczywiście nie w Polsce. W Polsce zastaliby ukamieniowani lub co najmniej
              kłonica zatłuczeni.

              To jest miłość katolicka w wydaniu PL.
          • andrzejto1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:11
            maaac napisał:

            > Ok. Rozumiem ale czy zawsze? Jeżeli dziecko pochodzi z
            poprzedniego
            > związku hetero to czy uważasz, że należy odebrać je biologicznemu
            > ojcu/matce i oddać zdrowej hetero parze jednak nie będącej jego
            > biologicznymi rodzicami?

            Dużo zależy od tego, jaki dziecko ma kontakt emocjonalny z jednym i
            drugim rodzicem. Poza tym rozpatrujesz przypadek szczególny i na
            jego podstawie usiłujesz zbudować regułę ogólną. Nie tędy droga.

            Ok rozumiem jest jeszcze drugi rodzic (jak
            > jest). Co jednak jak nie chce opiekować się tym dzieckiem albo
            jego
            > zdolność opieki jest wątpliwa - patologia/choroba psychiczna/
            > narkomania/alkoholizm?

            Jest wiele możliwych rozwiązań. Na przykład dziadkowie itp. Liczy
            się też wiek dziecka i jego dojrzałośc emocjonalna.


            > No dobra. Teraz inny przykład co lepsze jest dla dziecka para homo
            > czy dom dziecka?
            >
            > Jasne że zdrowa hetero rodzina jest lepsza od rodziny homo. Co do
            > tego nie ma wątpliwości. Jednak w pozostałych wypadkach czy jesteś
            > już tak 100% pewny co dla tego dziecka bedzie lepsze?

            Tego nie wiemy. A nie wiem z jednej ważnej przyczyny. te
            tzw "środowiska gejowskie" dosyć skutecznie blokują możliwości
            rzetelnego zbadania jak wyglądją skutki wychowywania dzieci w takich
            rodzinach. Poprawnośc polityczna doprowadziła do takich sytuacji jak
            w Wielkiej Brytanii, że dziadkom opiekującym się wnukami ( rodzice
            dzieci zginęli w wypadku) mającym około 60 lat, zabiera się dzieci i
            przekazuje do wychowania parze homoseksulanej. Pretekstem jest
            decyzja urzędników pomocy społecznej, jakoby osoby w takim wieku nie
            są w stanie skutecznie zajmować się dziećmi. Nie wspomnę o innej
            sytuacji, gdzie parze homoseksualnej która adoptowała kilkoro dzieci
            pozwala się adoptować nastepne, mimo, że toczą się przeciwko nim
            postępowania o pedofilię.
            Pod pozorem eliminacji tzw. języka nienawiści skutecznie blokuje się
            rzetelna spokojną dyskusję o tych sprawach. Bo każda krytyka gejów
            może zakończyć się wyrokiem właśnie z powodu używania
            rzeczonego "języka nienawiści".
        • alebiba Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:23
          Co to znaczy, że związki homo są odrażające? Widziałem kilka filmów
          i trochę zdjęć lesbijek i wcale nie wydały mi się odrażające, a
          wręcz przeciwnie;-)

          Odrażające są kopulujące grubasy (hetero). Odrażający są menele pod
          sklepem (hetero). Odrażające są prostytutki przy drogach (hetero).
          Odrażający są śmierdzący ludzie w tramwajach (hetero). Odrażający są
          starzy ludzie w przesikanych pampersach (hetero). Wszystkich tych
          odrażających ludzi jakoś tam tolerujemy, to dlaczego nie mielibyśmy
          tolerować homoseksualistów?

          Ani w artykule, ani w komentarzach powyżej nikt nie postuluje
          przyznania praw do adopcji homosiom. Twierdząc, że "wychowywanie
          dzieci przez dwóch/dwie homo to już przegięcie totalne" polemizujesz
          z tezą, której nikt nie stawia...
          • andrzejto1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:30
            alebiba napisał:

            > Co to znaczy, że związki homo są odrażające? Widziałem kilka
            filmów
            > i trochę zdjęć lesbijek i wcale nie wydały mi się odrażające, a
            > wręcz przeciwnie;-)
            >
            Jako, że oglądasz osobniczki płci przeciwnej, to nie jest dziwne.
            Może dla równowagi obejrzyj kilka pornosów gejowskich co??
            Ja widziałem kiedyś w Paryżu 2 całujących się facetów i dostałwm
            odruchu wymiotnego. Jednak jestem na tyle tolerancyjny, że nie dałem
            tego nikomu odczuć.

            > Odrażające są kopulujące grubasy (hetero).

            A dlaczego?? Poza tym nikt ci nie karze ich oglądać w trakcie.

            Odrażający są menele pod
            > sklepem (hetero).

            A skąd to wiesz?? na optykę rozróżniasz orientację seksulaną??

            Odrażające są prostytutki przy drogach (hetero).

            Jak wyżej

            > Odrażający są śmierdzący ludzie w tramwajach (hetero).

            Jak wyżej.

            Odrażający są
            > starzy ludzie w przesikanych pampersach (hetero). Wszystkich tych
            > odrażających ludzi jakoś tam tolerujemy, to dlaczego nie
            mielibyśmy
            > tolerować homoseksualistów?
            Ciekawe jak się poczujesz, jak ty będziesz starym człowiekiem w
            przesikanym papersie. Poza tym czy dotyczy to tylko osób
            heteroseksualnych?? Na jakiej podstawie tak twierdzisz??

            > Ani w artykule, ani w komentarzach powyżej nikt nie postuluje
            > przyznania praw do adopcji homosiom. Twierdząc, że "wychowywanie
            > dzieci przez dwóch/dwie homo to już przegięcie totalne"
            polemizujesz
            > z tezą, której nikt nie stawia...

            Jak widze chyba nie doczytałeś do końca artykułu. Jeśli bajka jest o
            2 pingwinach wysiadujących jajo i wychowująych pisklę, to chyba bez
            większego wysiłku umysłowego można się domyśleć o co chodzi??
            • alebiba Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 13:30
              andrzejto1 napisał:

              > alebiba napisał:
              >
              > > Co to znaczy, że związki homo są odrażające? Widziałem kilka
              > filmów
              > > i trochę zdjęć lesbijek i wcale nie wydały mi się odrażające, a
              > > wręcz przeciwnie;-)
              > >
              > Jako, że oglądasz osobniczki płci przeciwnej, to nie jest dziwne.
              > Może dla równowagi obejrzyj kilka pornosów gejowskich co??
              > Ja widziałem kiedyś w Paryżu 2 całujących się facetów i dostałwm
              > odruchu wymiotnego. Jednak jestem na tyle tolerancyjny, że nie
              dałem
              > tego nikomu odczuć.

              No i to właśnie chodzi. TOLERANCJA.

              >
              > > Odrażające są kopulujące grubasy (hetero).
              >
              > A dlaczego?? Poza tym nikt ci nie karze ich oglądać w trakcie.

              No właśnie, nikt mi nie karze. Podobnie jak Tobie nikt nie karze
              oglądać homosiów dowolnej płci w akcji
              >
              > Odrażający są menele pod
              > > sklepem (hetero).
              >
              > A skąd to wiesz?? na optykę rozróżniasz orientację seksulaną??

              Nie, nie na optykę. Statystyka. Skoro homosiów jest 5%, to 95% jest
              niehomosiów, czyli hetero.

              >
              > Odrażające są prostytutki przy drogach (hetero).
              >
              > Jak wyżej

              Jak wyżej

              >
              > > Odrażający są śmierdzący ludzie w tramwajach (hetero).
              >
              > Jak wyżej.

              Jak wyżej.

              >
              > Odrażający są
              > > starzy ludzie w przesikanych pampersach (hetero). Wszystkich
              tych
              > > odrażających ludzi jakoś tam tolerujemy, to dlaczego nie
              > mielibyśmy
              > > tolerować homoseksualistów?
              > Ciekawe jak się poczujesz, jak ty będziesz starym człowiekiem w
              > przesikanym papersie. Poza tym czy dotyczy to tylko osób
              > heteroseksualnych?? Na jakiej podstawie tak twierdzisz??

              Pewnie poczuję się źle. I pewnie będę liczył na
              wyrozumiałość/tolerancję/współczucie/współodczuwanie/empatię innych
              ludzi. Na to samo liczą homosie, jak mi się wydaje.

              >
              > > Ani w artykule, ani w komentarzach powyżej nikt nie postuluje
              > > przyznania praw do adopcji homosiom. Twierdząc, że "wychowywanie
              > > dzieci przez dwóch/dwie homo to już przegięcie totalne"
              > polemizujesz
              > > z tezą, której nikt nie stawia...
              >
              > Jak widze chyba nie doczytałeś do końca artykułu. Jeśli bajka jest
              o
              > 2 pingwinach wysiadujących jajo i wychowująych pisklę, to chyba
              bez
              > większego wysiłku umysłowego można się domyśleć o co chodzi??
              >

              To znaczy idziemy w dosłowność? Bajka o Czerwonym kapturku jest o
              modzie na karmazynowe wdzianka? O Kopciszku o dopasowaniu obuwia do
              anatomicznego kształtu stopy? O siedmiu krasnoludkach o dzieciach
              dotkniętych karłowatością przysadkową?
        • feurig59 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:38
          że coś jest dla Ciebie "odrażające" to jeszcze nie żadne kryterium.
          odrażające są często te rzeczy, których nie znamy, które są nam obce
          kulturowo, obyczajowo, (na przykład dla niektórych mogą to być
          owoce morza, a dla innych dwu mężczyzn trzymających się za ręce)
          itd. trochę więcej dystansu do siebie samego i swoich "ocen" by się
          przydało...:-)
        • klinikka Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 10:26
          sander0 napisał:

          > oranvag napisał:
          >
          > > Przepraszam, ale czy mógłbyś sformułować inaczej swoją wypowiedź?
          > > Najwyraźniej źle ją zrozumiałem, bo czytając ją odniosłem
          > wrażenie, że
          > > widzisz coś złego w tym, że ludzie wychowują dzieci...
          >
          > ja mam coś przeciwko. już same związki homo są odrażające a
          > wychowywanie dzieci przez dwóch/dwie ...homo to już przegięcie
          > totalne. dodam że nie jestem prawicowcem ani słuchaczem czarnej
          > zarazy.



          i to jest argument? Powiedzmy, że ktoś czuje odrazę do twojego stylu życiu, do
          twoich preferencji seksualnych albo do twojego sposobu ubierania się lub zapachu
          - ten ktoś ma prawo żądać od ciebie żebyś zniknął i przestał afiszować się ze
          swoim życiem, poglądami i wyborami?
    • fletniapana A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze jajka 28.07.09, 06:57
      czy również próbowały między sobą figo fago?

      To jakiś obłęd w który wpadła cywilizacja zachodnia. W tym kontekście inaczej
      wygląda promowanie zapłodnień in vitro w sytuacji, gdy dużo dzieci czeka na
      adopcję. W ten sposób normalne związki staną się niepotrzebne. Tylko po co
      ktoś chce je zniszczyć?
      • vendettav Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 07:17
        To naciąganie naturalnych zachowań pingwinów dla propagandy
        homoseksualnej (wspólnej opieki nad młodymi). Gdyby homoseksualizm
        był wariantem normy, to mogliby się rozmnażać. A tak to jest tylko
        jedna z wielu chorób jak cukrzyca, angina, czy schizofrenia. Jedne
        są uleczalne, inne nie. Wszystkim należy się tolerancja jako
        ludziom, a nie homoseksualistom, cukrzykom, czy schizofrenikom.
        • alebiba Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 09:29
          vendettav napisał:
          >Gdyby homoseksualizm był wariantem normy, to mogliby się rozmnażać.

          Interesujące stwierdzenie. Wynika z niego, że pary heteroseksualne,
          które nie mogą się rozmnażać (a jest ich bardzo wiele) nie
          są "wariantem normy". Kim więc są? I dlaczego łyse pały nie rzucają
          w tych ludzi kamieniami?
          • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:02
            alebiba napisał:

            > vendettav napisał:
            > >Gdyby homoseksualizm był wariantem normy, to mogliby się
            rozmnażać.
            >
            > Interesujące stwierdzenie. Wynika z niego, że pary
            heteroseksualne,
            > które nie mogą się rozmnażać (a jest ich bardzo wiele) nie
            > są "wariantem normy". Kim więc są? I dlaczego łyse pały nie
            rzucają
            > w tych ludzi kamieniami?

            No właśnie. Coś mu się chyba pomyliło.
            "Norm" nie ustala Pan Bóg, ani natura - Kiedy coś nazywamy normą,
            albo nie to pomysł ludzki-kulturowy, podobnie jak samo słowo. Do
            niedawna "normą" było, że król czerpał swoją władzę z "woli bożej",
            a kobietę można było traktować jak własność. "normy" się zmieniają,
            ustalamy je MY, SAMI - obywatele.
            • n0e2008 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:08
              bzdura. istnieje coś takiego jak prawo naturalne - zbiór zasad, które istniały
              od zawsze. i zawsze małżeństwo było dostępne tylko dla kobiety i mężczyzny,
              niezależnie od tego czy w danej cywilizacji homoseksualiści byli tolerowani czy nie.
              • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:22
                n0e2008 napisał:

                > bzdura. istnieje coś takiego jak prawo naturalne - zbiór zasad,
                które istniały
                > od zawsze. i zawsze małżeństwo było dostępne tylko dla kobiety i
                mężczyzny,
                > niezależnie od tego czy w danej cywilizacji homoseksualiści byli
                tolerowani czy
                > nie.

                "Od zawsze" - dobre: małżeństwa szympansów i pitekantropów.:-)

                "prawo naturalne" jest moim zdaniem tak samo wymysłem ludzkim jak
                inne normowania, ale to trwający od dawna spór filozoficzny -
                nierozstrzygnięty, dlatego słowo "bzdura" świadczy tylko o pewnym
                zawężeniu ideologicznym i niemożliwości dyskusji. A szkoda!:-)
                • n0e2008 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:33
                  skoro człowiek jest takim samym zwierzęciem jak szympans, czy chociażby pies, to
                  dlaczego nie wyprowadzamy innych ludzi na smyczy?

                  na prawie naturalnym oparta jest cała cywilizacja i pośrednio większość kodeksów
                  karnych świata. jego podstawowe zasady są też elementem wspólnym większości religii.

                  do odrzucenia moralności i zasad chrześcijańskich nawoływał Nietzsche, wzywając
                  do kreowania 'nadczłowieka' nieskrępowanego żadnymi normami. kilkadziesiąt lat
                  później pewien austriak z wąsikiem zachłysnął się tym pomysłem i postanowił
                  urzeczywistnić tą wizję - kreacji nowego, aryjskiego nadczłowieka...
                  • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 29.07.09, 01:25
                    n0e2008 napisał:

                    > skoro człowiek jest takim samym zwierzęciem jak szympans, czy
                    chociażby pies, t
                    > o
                    > dlaczego nie wyprowadzamy innych ludzi na smyczy?
                    >
                    > na prawie naturalnym oparta jest cała cywilizacja i pośrednio
                    większość kodeksó
                    > w
                    > karnych świata. jego podstawowe zasady są też elementem wspólnym
                    większości rel
                    > igii.
                    >
                    > do odrzucenia moralności i zasad chrześcijańskich nawoływał
                    Nietzsche, wzywając
                    > do kreowania 'nadczłowieka' nieskrępowanego żadnymi normami.
                    kilkadziesiąt lat
                    > później pewien austriak z wąsikiem zachłysnął się tym pomysłem i
                    postanowił
                    > urzeczywistnić tą wizję - kreacji nowego, aryjskiego
                    nadczłowieka...
                    >

                    Rybeńko (pozwalam sobie, wybacz) - Austriak z wąsikiem nie zrozumiał
                    o czym pisze Nietzsche8pomimo to był wstanie go wykrzystać), bo
                    Nietzsche pisał o wyzwoleniu jednostki,a nie narodu! (tak w skrócie)
                    Samowyzwolenie pojedynczego człowieka ze zciągającego go do
                    przeciętności społeczeństwa - to piękny cel. Perła nitscheańskiego
                    idealizmu. Biedny sam próbował, posługując się intelektem only.
                    Musiało się skończyć szaleństwem. Tja...Ten samoeksperyment się nie
                    udał.
                    Kodeks jest ważny. Ważny dla społeczeństwa. Ale społeczeństwa się
                    rozwijają między innymi dzięki wybitnym jednostkom, pewnej
                    awangardzie duchowej, która przeciera szlaki. Na ogół w swoim czasie
                    jest znienawidzona, bo wykracza poza okowy "norm".
                    Nie znaczy to wszak, że wystarczy tylko przekroczyć normy społeczne,
                    by stać się awangardą, nie. Do tego jest potrzebne jeszcze coś
                    innego, przez jednych zwane "duchem" przez innych "jakością", a
                    jeszcze innych "Bogiem".
                    Tak czy inaczej rozwój dzieje się dzięki napięciom(świadomie piszę o
                    tylko o ekstremach): jedni ciągną w jedną stronę ( tradycyjną,
                    konserwatywną), a drudzy w drugą (postępową, progresywną).
                    Kiedy do głosu doszła ekstrema tej pierwszej orientacji, skończyło
                    się
                    faszyzmem, w wypadku drugiej - komunizmem/bolszewizmem.
                    Na prawdę lubię Kołakowskiego. On już w latach chyba
                    siedemdziesiątych ("Czy diabeł może byś zbawiony"- zbiór esejów
                    wydany bodajże w Aneksie) napisał taką sentencję (wolny przekaz, z
                    pamięci): "Są sytuacje, kiedy trzeba się zachować jak liberał, są
                    takie, kiedy trzeba zachować się jak socjalista i takie, kiedy
                    trzeba się zachować jak konserwatysta."
                    Myślę, że spektrum jest jeszcze większe i to wcale nie oportunizm. :-
                    )
                    • n0e2008 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 29.07.09, 09:56
                      > Nietzsche pisał o wyzwoleniu jednostki,a nie narodu! (tak w skrócie)

                      w pewnym sensie szanuję pewien fragment filozofii Nietzschego, czyli
                      podkreślanie kreacji przeznaczenia przez wolę jednostki - to o czym mówiła
                      chociażby Ayn Rand, jednak w przeciwieństwie do niego widzę konsekwencje
                      odrzucenia granic, czyli 'przewartościowania wszystkich wartości', jak pisał sam
                      zainteresowany.

                      > Musiało się skończyć szaleństwem. Tja...Ten samoeksperyment się nie
                      > udał.

                      ...kiepski dowód? ;)

                      > Kodeks jest ważny. Ważny dla społeczeństwa. Ale społeczeństwa się
                      > rozwijają między innymi dzięki wybitnym jednostkom, pewnej
                      > awangardzie duchowej, która przeciera szlaki. Na ogół w swoim czasie
                      > jest znienawidzona, bo wykracza poza okowy "norm".

                      co chcesz przez to powiedzieć? że są zasady moralne, np 'nie kradnij', które
                      dotyczą mas, a nie dotyczą jednostek, które uznajesz za wybitne? i jak będziemy
                      tą wybitność oceniać? jest jej jakieś obiektywne kryterium?

                      > Kiedy do głosu doszła ekstrema tej pierwszej orientacji, skończyło
                      > się
                      > faszyzmem, w wypadku drugiej - komunizmem/bolszewizmem.

                      mówisz o narodowym socjaliście hitlerze?
                      www.wprost.pl/ar/?O=38481
                      > Na prawdę lubię Kołakowskiego. On już w latach chyba
                      > siedemdziesiątych ("Czy diabeł może byś zbawiony"- zbiór esejów
                      > wydany bodajże w Aneksie) napisał taką sentencję (wolny przekaz, z
                      > pamięci): "Są sytuacje, kiedy trzeba się zachować jak liberał, są
                      > takie, kiedy trzeba zachować się jak socjalista i takie, kiedy
                      > trzeba się zachować jak konserwatysta."

                      tylko nie zauważasz chyba tego, że dalej zrozumiał, że musi istnieć pewna
                      niezmienna oś moralna, którą on widział w chrześcijaństwie?
                      • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 29.07.09, 11:50
                        Nie chodzi mi o wykraczanie poza normy podstawowe - godzenie w
                        innego człowieka/ludzi i robienie mu/im krzywdy. Chodzi mi o
                        przekraczanie norm "obyczajowych" pętających jednostkę.

                        Kołakowski pisał z racją o osi moralnej chrześciaństwa. Tak, Droga
                        Chrystusowa (poza drobnymi wyjątkami)jest great. Sam fakt że
                        zwrócona do każdego bez wyjątku człowieka niezależnie od płci, rasy,
                        koloru skóry, pozycji społecznej, czy orientacji seksualnej etc. To
                        tworzy z cheściaństwa coś szczególnego pośród religii świata.
                        (Jedynie Buddyzm, który jest bardziej światopoglądem niż religią, ma
                        podobne przesłanie)
                        Niestety zinstytucjonalizowane Chrześciaństwo przez 2000 lat starało
                        się o tym zapomnieć.:-(
              • stanislaw32 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:28
                Musze cie zmartwic ale nie ma czegos takiego jak prawo naturalne.
                Rzuc okiem na historie kosciola. Jakub mial kilka zon i ich ilosc byla znakiem
                blogoslawienstwa bozego. Dzis mowi sie ze jedna zona to cos czego chce Bog. Sw
                Piotr byl zonaty, dzis od ksiezy oczekuje sie celibatu.
                Innymi slowy nawet najbardziej konserwatywna organizacja zmienia istotne zasady
                na przestrzeni dziejow, jak wiec zatem mozna mowic o nienaruszalnych prawach, o
                prawie naturalnym?
                • adeinwan Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:35

                  > Musze cie zmartwic ale nie ma czegos takiego jak prawo naturalne.

                  Istnieje, po prostu Kościół nie zawsze się go trzymał. Prawa naturalne to są
                  wszystkie te prawa, które:

                  - pragnie mieć każdy człowiek;
                  - ich realizacja nie godzi w prawa naturalne innych osób;

                  Stąd też wynika ich uniwersalność.

                  Przykłady: prawo do życia, prawo do nietykalności osobistej, prawo własności,
                  wolność wyznania.
                • n0e2008 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:41
                  > Jakub mial kilka zon [...]

                  ...ale nie kilku mężów. i po dowodzie.
            • adeinwan Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:12

              > "Norm" nie ustala Pan Bóg, ani natura - Kiedy coś nazywamy normą,
              > albo nie to pomysł ludzki-kulturowy, podobnie jak samo słowo. Do
              > niedawna "normą" było, że król czerpał swoją władzę z "woli bożej",
              > a kobietę można było traktować jak własność. "normy" się zmieniają,
              > ustalamy je MY, SAMI - obywatele.

              W takiej sytuacji człowiek może wszystko. To zaś prowadzi prosto do komór
              gazowych. Warto więc, by istniało coś w rodzaju "metafizycznej konstytucji",
              której nie może podważać żadna istota ludzka ani organizm państwowy.
              • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:31
                adeinwan napisał:

                >
                > > "Norm" nie ustala Pan Bóg, ani natura - Kiedy coś nazywamy normą,
                > > albo nie to pomysł ludzki-kulturowy, podobnie jak samo słowo. Do
                > > niedawna "normą" było, że król czerpał swoją władzę z "woli
                bożej",
                > > a kobietę można było traktować jak własność. "normy" się
                zmieniają,
                > > ustalamy je MY, SAMI - obywatele.
                >
                > W takiej sytuacji człowiek może wszystko. To zaś prowadzi prosto
                do komór
                > gazowych. Warto więc, by istniało coś w rodzaju "metafizycznej
                konstytucji",
                > której nie może podważać żadna istota ludzka ani organizm
                państwowy.

                Postulat "metafizycznej konstytucji" jest moim zdaniem nie do
                spełnienia, bo zakładałby "konsensus metafizyczny" (czy nawet
                tylko "duchowy") pomiędzy wszystkimi, a to niemożliwe (nawet w
                państwach religijnych jak Iran).
                Wystarczy samo prawo, tak jak zapisane w preambułach "zwykłych"
                konstytucji (po wielu wypaczeniach i meandrach - aż po komory gazowe
                świadomość społeczna doszła do tego sama) - to nienaruszalność
                godności osobistej itd, wszystkie "prawa podstawowe" w tym "prawa
                człowieka". To wedlne nich właśnie, wracając do tematu, jakakolwiek
                dyskryminacja homoseksualizmu jest niedopuszczalna, nawet jeżeli
                homoseksualizm wykracza poza normy obyczajowe danej społeczności.:-)
                • adeinwan Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 11:02
                  Problem w tym, że prawa człowieka nie są uniwersalne, bo np. większość ludzi
                  jest za karą śmierć, większość ludzi jest niechętna homoseksualistom etc. Ta
                  koncepcja jest bliska wąskiej elicie, odseparowanej od zwykłych ludzi
                  ogrodzeniami strzeżonych osiedli. W związku z tym nie może służyć jako podstawa
                  do tworzenia konstytucji.

                  Prawa naturalne łatwo wyodrębnić, wystarczy zrobić ankietę wśród wszystkich
                  ludzi. Prawa naturalne to te, które powtórzą się u wszystkich badanych.
                  • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 12:22
                    adeinwan napisał:

                    > Problem w tym, że prawa człowieka nie są uniwersalne, bo np.
                    większość ludzi
                    > jest za karą śmierć, większość ludzi jest niechętna
                    homoseksualistom etc. Ta
                    > koncepcja jest bliska wąskiej elicie, odseparowanej od zwykłych
                    ludzi
                    > ogrodzeniami strzeżonych osiedli. W związku z tym nie może służyć
                    jako podstawa
                    > do tworzenia konstytucji.
                    >
                    > Prawa naturalne łatwo wyodrębnić, wystarczy zrobić ankietę wśród
                    wszystkich
                    > ludzi. Prawa naturalne to te, które powtórzą się u wszystkich
                    badanych.

                    Prawa człowieka, prawa podstawowe w żadnej konstytucji państwa
                    demokracji liberalnej nie podlegają głosowaniom czy "ankietom". Są
                    niezmienne:
                    -godność
                    -wolność
                    -równość
                    -solidarność
                    -prawa obywatelskie
                    -prawa dot wymiaru sprawiedliwości

                    Kiedyś było tak, jak piszesz, na przykład w 1935 roku w Niemczech
                    kierując się "opinią publiczną" ustanowiono tzw. "Rassengesetze",
                    które umożliwiły zmasowaną dyskryminacją Zydów. To już niemożliwe w
                    żadnym pażstwie demokratycznym.
                    Prawa podstawowe nie podlegają dyskusji o ich likwidacji (co
                    najwyżej rozszerzenia)ani parlamentarnej, ani publicznej i są
                    UNIWERSALNE właśnie.

                    • n0e2008 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 13:20
                      jakie niezmienne? ustalono je kilkadziesiąt lat temu, potem na przestrzeni lat
                      modyfikowano, dodawano kolejne... gdzie ta niezmienność?

                      to jest właśnie konsekwencja tego, gdy prawo jest stanowione przez demokratyczną
                      większość, zamiast odwoływać się do prawa naturalnego - dzisiaj piszemy 'kara
                      śmierci jest be', a jutro dopiszemy 'chyba że sprzeciwiasz się naszemu cudownemu
                      ustrojowi'.
                      • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 29.07.09, 00:53
                        n0e2008 napisał:

                        > jakie niezmienne? ustalono je kilkadziesiąt lat temu, potem na
                        przestrzeni lat
                        > modyfikowano, dodawano kolejne... gdzie ta niezmienność?
                        >
                        > to jest właśnie konsekwencja tego, gdy prawo jest stanowione przez
                        demokratyczn
                        > ą
                        > większość, zamiast odwoływać się do prawa naturalnego - dzisiaj
                        piszemy 'kara
                        > śmierci jest be', a jutro dopiszemy 'chyba że sprzeciwiasz się
                        naszemu cudownem
                        > u
                        > ustrojowi'.
                        >
                        Przeczytaj parę preambuł europejskich, a dowiesz się, że tzw."prawa
                        postawowe" nie podlegają zmianom, co nalwyżej rozszerzeniom. Nie ma
                        natomiast możliwości, by za sprawą głosowania je "obciąć". ciekawe
                        dlaczego, nie?
                        • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 29.07.09, 00:55
                          "podstawowe" oczywiście.:-)
                          • n0e2008 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 29.07.09, 09:39
                            oczywiście, tak jak pisałem w innym poście. dziś piszemy "kara śmierci jest be".
                            a za 10 lat jak zmieni się władza albo dominująca ideologia dopiszemy "chyba że
                            sprzeciwiasz się panującej ideologii". a nie sorry, to już jest w prawodawstwie
                            europejskim.

                            wracając do meritum: jeżeli prawo jest stanowione przez jakąś grupę ludzi,
                            którzy po prostu uznali, że takie ludzie powinni mieć prawa - to zawsze może się
                            zmienić o ile prawo nie jest oparte na jednej centralnej idei, tj. prawach
                            naturalnych.
                            • feurig59 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 29.07.09, 11:53
                              mylisz się. zniesienie praw o których piszę nie podlega głosowaniu.
                              ich zmiana oznaczałaby przewrót/zamach stanu/rewolucję - zniesienie
                              obecnego systemu prawnego - państwa.
                    • adeinwan Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 13:57
                      > Prawa człowieka, prawa podstawowe w żadnej konstytucji państwa
                      > demokracji liberalnej nie podlegają głosowaniom czy "ankietom".

                      Dlatego demokracja liberalna jest już w swych założeniach błędna.

                      >-godność

                      Godność jest pojęciem bardzo nieścisłym. Dla socjalisty godność ludzka jest
                      gwarantowana tylko wtedy, gdy np. funkcjonuje zakaz eksmisji na bruk, co jest
                      już jawnym ograniczeniem prawa własności.

                      > Kiedyś było tak, jak piszesz, na przykład w 1935 roku w Niemczech
                      > kierując się "opinią publiczną" ustanowiono tzw. "Rassengesetze",
                      > które umożliwiły zmasowaną dyskryminacją Zydów.

                      Pokaż mi ankietę, w której Żydzi zaznaczyli, że chcą być dyskryminowani. Chyba
                      nie przeczytałeś dokładnie tego, co napisałem. Prawa naturalne to te, których
                      pragnienie podzielają wszyscy ludzie. Każdy chce mieć prawo do życia, co
                      jest dowodem na to, że prawo to jest niezależne od czynników zewnętrznych,
                      wynika z samego faktu bycia człowiekiem. Podobnie jest choćby z własnością.
          • cynik11 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:16
            > Interesujące stwierdzenie. Wynika z niego, że pary heteroseksualne,
            > które nie mogą się rozmnażać (a jest ich bardzo wiele) nie
            > są "wariantem normy".

            Zdecydowanie nie sa normą. Bezpłodność u par hetero jest chorobą i ją się leczy. Więc Twoje porównanie jest do bani.
          • vendettav Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 11:32
            Istnieje coś takiego jak bezpłodność i dotyczy pewnego procenta
            ludzi heteroseksualnych. Jest to również choroba i nikt nie uważa
            tego za normę.
            Łyse pały to debile, więc może zaczną rzucać.
            Nie mam nic przeciwko homoseksualistom (jeśli tylko trzymają się z
            daleka ode mnie;) ), ale na siłę udowadnianie, że to norma jest
            idiotyzmem.
        • klinikka Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 10:30
          vendettav napisał:

          > To naciąganie naturalnych zachowań pingwinów dla propagandy
          > homoseksualnej (wspólnej opieki nad młodymi). Gdyby homoseksualizm
          > był wariantem normy, to mogliby się rozmnażać. A tak to jest tylko
          > jedna z wielu chorób jak cukrzyca, angina, czy schizofrenia. Jedne
          > są uleczalne, inne nie. Wszystkim należy się tolerancja jako
          > ludziom, a nie homoseksualistom, cukrzykom, czy schizofrenikom.



          akurat wśród pingwinów często zdarza się kopulacja pomiędzy samcami(z uwagi na
          fizjologię przebiega ona inaczej niż między samcem i samicą) nie są już twoim
          zdaniem naginaniem życia zwierząt do promocji określonych zachowań u ludzi?
      • maaac Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 08:57
        Po co w ogóle płodzić własne dzieci "gdy dużo dzieci czeka na
        adopcję"? Nie idiotyczne stwierdzenie?

        Co ma w ogóle wspólnego "in vitro" z normalnością związków? Przecież
        zarówno mozna w ten sposób spłodzić dziecko dla normalnego, czy
        wręcz sakramentalnego związku jak i tego mniej normalnego. Zresztą
        dokładnie tak samo jak całkiem normalne "biologiczne" spłodzenie
        dziecka może nastąpić w normalnym czy też "nie normalnym" związku.

        Skąd Ci do głowy przyszło łączenia sprawy in vitro z
        niszczeniem "normalnych" związków?
      • andrzejto1 Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 09:19
        fletniapana napisał:

        > czy również próbowały między sobą figo fago?
        >
        > To jakiś obłęd w który wpadła cywilizacja zachodnia. W tym
        kontekście inaczej
        > wygląda promowanie zapłodnień in vitro w sytuacji, gdy dużo dzieci
        czeka na
        > adopcję. W ten sposób normalne związki staną się niepotrzebne.
        Tylko po co
        > ktoś chce je zniszczyć?


        Jak to po co?? Zwróć uwagę jak zaczyna działać ten system. Następuje
        ogłupienie ludzi. Tegoroczne prymusowe maturzystki jak dostały do
        napisania pracę maturalną sprzed 20 lat to wymiękły. O to własnie
        chodzi, by bezkrytycznie przymować narzucane wartości i informacje.
        Po co masz szukać czegoś samemu?? Zdrowa normalna rodzina jest
        ostoją wartości tradycyjnych, niezmiennych. Oczywiście zdarzają się
        patologie, ale przecież normalne, szczęsliwe rodziny nie są
        bohaterami mediów, więc o ich istnieniu zapominamy.
        Poza tym człowieka sprowadza się do prostych biologicznych
        czynności. By miał dach nad głową, co jeść i co popieprzyć. Wtedy
        nie będzie się interesował tym co się wokół niego dzieje.
        Nie zauważasz tego??
        • klinikka Re: A czy te pingwiny to tylko wysiadywały cudze 28.07.09, 16:34
          andrzejto1 napisał:

          > Jak to po co?? Zwróć uwagę jak zaczyna działać ten system. Następuje
          > ogłupienie ludzi. Tegoroczne prymusowe maturzystki jak dostały do
          > napisania pracę maturalną sprzed 20 lat to wymiękły. O to własnie
          > chodzi, by bezkrytycznie przymować narzucane wartości i informacje.
          > Po co masz szukać czegoś samemu?? Zdrowa normalna rodzina jest
          > ostoją wartości tradycyjnych, niezmiennych. Oczywiście zdarzają się
          > patologie, ale przecież normalne, szczęsliwe rodziny nie są
          > bohaterami mediów, więc o ich istnieniu zapominamy.
          > Poza tym człowieka sprowadza się do prostych biologicznych
          > czynności. By miał dach nad głową, co jeść i co popieprzyć. Wtedy
          > nie będzie się interesował tym co się wokół niego dzieje.
          > Nie zauważasz tego??
          >



          myślę, że właśnie "zdrowa, normalna rodzina" jest patologią
    • czterdziestyiczwarty Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:16
      Z poprzednich wpisow wynika ,ze polscy aktywisci gejowscy poprzez publikowanie
      tej ksiazki probuja przeprowadzac mocno naciagana analogie miedzy quasi
      gejowskimi zachowaniami samcow pingwinow (ktore pomagaja sobie w wysiadywaniu
      jaj gdy zabraknie samicy) i zachowaniami gejowskimi ludzi. Czyzby polscy
      aktywisci gejowscy w konsekwencji tej "analogii" zamierzali zachecac swoich
      partnerow do wspolnego wysiadywania ptasich jaj?
      • cillian1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:24
        > partnerow do wspolnego wysiadywania ptasich jaj?

        już widzę chłoptasiów biegających po drzewach, krzakach, ew. innych miejscach w
        celu zdobycia jaj :)))))

        A ma serio, nic nie mam do kochających inaczej, a;e ta bajka nie uczy
        tolerancji, ona uczy czegoś innego i to mnie przeraża. Tolerancja jedno, a
        dawanie dzieci do adopcji to drugie.
        Sorry chłopaki, ale w tym przypadku mnie nic nie przekona, jeśli chcecie mieć
        dziecko, to sobie zróbcie, in vitro itd. itp. Ale ie liczcie na innych ludzi,
        zwłaszcza z pomocą przy adopcji. :(

        Sorrki.
        • pavle Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:28
          > Sorry chłopaki, ale w tym przypadku mnie nic nie przekona,

          Idź przyjacielu, popracuj jako wolontariusz parę tygodni w domu
          dziecka.

          Wtedy się wypowiadaj.
          • cillian1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 10:27
            może ty idź, a potem się wypowiadaj, bo praca (3 h dziennie) z dziećmi to coś
            innego niż wychowywanie w rodzinie. ;)
    • slavik222 Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 07:17
      Dzieciom trzeba po prostu tłumaczyć,że to taka choroba.....
      • klod1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 07:55
        katolicyzm to choroba czy glupota albo obydwie te rzeczy
        • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 08:17
          My, prawica, jesteśmy za wolnością słowa! Dlatego życzymy bajce by
          się nie ukazała.
          • andrzejto1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:22
            Nie myl prawicy obraza.uczuc.religijnych napisał:

            > My, prawica, jesteśmy za wolnością słowa! Dlatego życzymy bajce by
            > się nie ukazała.

            Nie myl prawicy z katolewicą. To są dwie odrębne bajki. Ale to chyba
            przekracza twoje zdolnosći percepcyjne...
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:29
              Ja nic nie mylę. My, wolnościowcy, jesteśmy za wolnością słowa.
              Dlatego lepiej żeby ta bajka się nie ukazała.
              • andrzejto1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:35
                obraza.uczuc.religijnych napisał:

                > Ja nic nie mylę. My, wolnościowcy, jesteśmy za wolnością słowa.
                > Dlatego lepiej żeby ta bajka się nie ukazała.

                Nie do końca rozumiem. Jeśli ma być wolnośc słowa, to powinna się
                ukazać. Jeśli jesteś wolnościowcem, to powinienieś dać rodzicom
                prawo do decydowania jak będa wychowywali swoje dziecko. Wydają na
                tą bajkę swoją kasę. Koniec kropka.
                Jesteś jak widzę takim samym wolnościowcem jak ja socjalistą...
                • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:38
                  Widać nie rozumiesz co to jest prawdziwa wolność. Prawdziwa wolność
                  jest wtedy, gdy np. domagamy się wolności słowa dla nas ale możemy
                  domagać się odebrania takiej wolności innym. Jest to bardzo
                  prawicowe podejście.
                  • andrzejto1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:42
                    obraza.uczuc.religijnych napisał:

                    > Widać nie rozumiesz co to jest prawdziwa wolność. Prawdziwa
                    wolność
                    > jest wtedy, gdy np. domagamy się wolności słowa dla nas ale możemy
                    > domagać się odebrania takiej wolności innym. Jest to bardzo
                    > prawicowe podejście.

                    Tak?? A jakiej prawicy ?? Granicą wolnosci jednego człowieka, jest
                    wolnośc innego. Granice tej wolności mogą zostać ograniczone tylko
                    wtedy, gdy osoba uznająca się za poszkodowaną może w sposób
                    przekonywujacy uzasadnić, ze takie a nie inne treści, czy zachowania
                    są dla niej obraźliwe, czy szkodliwe dla niej. I to przed
                    niezawisłym sądem. I tyle.
                    Jakiekolwiek ograniczanie wolnosci słowa pod innymi pozorami nie
                    mają nic wspólnego z prawicowością.
                  • sharn1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:46
                    obraza.uczuc.religijnych napisał:

                    > Widać nie rozumiesz co to jest prawdziwa wolność. Prawdziwa
                    wolność
                    > jest wtedy, gdy np. domagamy się wolności słowa dla nas ale możemy
                    > domagać się odebrania takiej wolności innym. Jest to bardzo
                    > prawicowe podejście.


                    Chyba bardzo lewicowe podejście. Na geja, żyda itd. nie można
                    powiedzieć słowa krytyki, natomiast księży, patriotów i ludzi
                    kochających Polskę można gnoić i opluwać.
                    • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:51
                      Dokładnie. Na żyda, geja można skrytykować, katolicyzmu, patriotyzmu
                      już nie. To daje się zauważyć.
              • n0e2008 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:35
                a ktoś mówi o tym, żeby się nie ukazała? raczej widzę krytykę postulatów
                środowiska pana Biedronia.
        • andrzejto1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:21
          klod1 napisał:

          > katolicyzm to choroba czy glupota albo obydwie te rzeczy

          Tak samo jak socjalizm, komunizm, i poprawność polityczna...
          • moler1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:25
            andrzejto1 napisał:

            > klod1 napisał:
            >
            > > katolicyzm to choroba czy glupota albo obydwie te rzeczy
            >
            > Tak samo jak socjalizm, komunizm, i poprawność polityczna...

            zupełnie jak homoseksualizm i tzw. tolerancja bez odrobiny analizy.
            >
          • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:31
            Też jestem politpoprawności, dlatego wczoraj z takim oburzeniem
            przyjąłem wyrok na 18-latkę która zmieniała kościelne napisy. Moim
            zdaniem jest ona drugim pastorem Greenem.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:32
              Oczywiście jestem przeciwniekiem politpoprawności.
            • andrzejto1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:38
              obraza.uczuc.religijnych napisał:

              > Też jestem politpoprawności, dlatego wczoraj z takim oburzeniem
              > przyjąłem wyrok na 18-latkę która zmieniała kościelne napisy. Moim
              > zdaniem jest ona drugim pastorem Greenem.

              Mówisz o 2 róznych rzeczach. Jeśliby laska za swoje pieniądze
              postawiła banner z hasłami, czy nawet napisała je na koszulce którą
              nosi, to jest to wolnosć słowa. Jeśli niszczy cudzą własność, a to
              zrobiła dopisując hasła w kościele, to jest wandalizm. I została
              ukarana za wandalizm, z nie za treść hasełek. Tak samo jak na
              przykład graficiarz malujący na twoim murku...
              • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:42
                Żaden wandalizm, lecz walka z politpoprawnością.
                • andrzejto1 Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:45
                  obraza.uczuc.religijnych napisał:

                  > Żaden wandalizm, lecz walka z politpoprawnością.


                  Jak rozumiem jesli napiszę ci na plecach sprajem jakieś hasełko i
                  każę to nosić to też będzie walka z politpoprawnością??
                  • obraza.uczuc.religijnych Re: Chorzy ludzie=bajka o pingwinach-gejach 28.07.09, 09:55
                    Oczywiście. Walka z politpoprawnością nie zna ograniczeń.
    • monster1972 związki partnerskie OK, adopcja NIE! 28.07.09, 07:19
      mam nadzieje, że tak kretyńskie pomysły nigdy u nas nie przejdą...



      Polak-ateista
      • pavle Re: związki partnerskie OK, adopcja NIE! 28.07.09, 09:29
        a wiesz, dlaczego tak uważasz, czy tylko tak bezrefleksyjnie uważasz?
        • monster1972 wiem... 28.07.09, 10:23
          po prostu uważam, że nie mozna robić takich eksperymentów na
          dzieciach... nikt nie wie (bo dzieci tak wychowywane są dopiero w
          kilku krajach i to od niedawna), jakie wpływ na dziecko bedzie
          miala taka "rodzinka"

          pomijam fakt traktowania takiego dziecka przez inen dzieci...

          nawet nie chce sobie tego wyobrazac




          Polak-ateista
          • heterofob2 logika homofoba 28.07.09, 10:56
            > pomijam fakt traktowania takiego dziecka przez inen dzieci...


            Logika homofoba:


            -Nie możecie adoptować dzieci, bo takim dzieciom będą dokuczać.
            -Kto by tam dzieciom dokuczał?!
            -MY!!!
            • wlodzimierz.ilicz Tym dzieciom dokuczy wdrozony im przez pederastów 28.07.09, 12:07
              na całe życie pogląd, że normalne zachowanie to z facetem od tyłu.
              • feurig59 Re: Tym dzieciom dokuczy wdrozony im przez pedera 28.07.09, 17:12

                wlodzimierz.ilicz napisał:

                > na całe życie pogląd, że normalne zachowanie to z facetem od tyłu.

                po takich wypowiedziach widać kto jaki ma stosunek do związków
                międzyludzkich/miłości:
                redukcja wszystkiego do pozycji:
                z babą od przodka - richtig
                z chłopem od tyłu - falsch
                uśmiałem się jak norka.:-)
    • peterliberty Wszystko zależy od rodziców 28.07.09, 07:33
      Fakt wydania tej książki nie ma większego znaczenia. To czy dziecko będzie
      tolerancyjne czy nie zależy od tego, jakie wartości zechcą mu wpoić rodzice.
      liberalnydemokrata.blox.pl/
      • maura4 Re: Wszystko zależy od rodziców 28.07.09, 08:28
        Zgoda, szczególnie że nie ma obowiązku kupowania i czytania dziecku
        książeczki. Ja o istnieniu homoseksualistów dowiedziałam się jak
        byłam juz wcale sporą dziewczyną. Szoku nie doznałam, raczej
        ogromnego zdziwienia. Nie spowodowała ta wiadomośc u mnie ani
        niechęci, ani nienawiści.
        • adeinwan Re: Wszystko zależy od rodziców 28.07.09, 11:08

          > Zgoda, szczególnie że nie ma obowiązku kupowania i czytania dziecku
          > książeczki. Ja o istnieniu homoseksualistów dowiedziałam się jak
          > byłam juz wcale sporą dziewczyną. Szoku nie doznałam, raczej
          > ogromnego zdziwienia. Nie spowodowała ta wiadomośc u mnie ani
          > niechęci, ani nienawiści.

          A to dlatego, że dowiedziałaś się o tym jako duża dziewczynka. Biedroń chce
          skazać dzieci na "uświadomienie" w bardzo młodym wieku.
    • asp420 a mnie się ta historia bardzo podoba! 28.07.09, 07:33
      Bo zdaje się, że nawet do Biedronia w końcu dotarło że dla
      pederastów klimat jest niesprzyjający i miejsce pederastów jest
      raczej w zoo, co daje nam niedwuznacznie do zrozumienia tą pigwinią
      analogią!
      • olias Re: a mnie się ta historia bardzo podoba! 28.07.09, 07:56
        tylko kto zechce kupować bilet by oglądać Biedronia parzącego się w zoo? widok
        niezbyt estetyczny
    • czytelnik-2009 Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:34
      Ciekaw jestem skąd taki Biedroń ma pieniądze na wydanie książki i kto ją wyda.
      Coś mi się zdaje, że starozakonni finansują to coś, ale mogę się mylić.
      Interesujące, czy "Znak" wydrukuje ten nakład.
      Chętnie wydrukowali książkę-szmatę Grosa, to i pewnie teraz nie będą mieli
      żadnych zahamowań.
      • thegreatmongo Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:44
        Po jasna cholere mieszasz w to Zydow? Co oni maja do homoseksualizmu i Biedronia?
        • smaa Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:48
          jak to po co? przeciez nie od dzis wiadomo, ze wszystkie nieszczescia swiata
          tego to zydzi, masoni i cyklisci. no i geje;)
          • rooboy wiec co zrobic z zydem - gejowym masonem??? 28.07.09, 07:50
            maa napisała:

            > jak to po co? przeciez nie od dzis wiadomo, ze wszystkie
            nieszczescia swiata
            > tego to zydzi, masoni i cyklisci. no i geje;)
            • smaa Re: wiec co zrobic z zydem - gejowym masonem??? 28.07.09, 08:03
              kochac:D
              • rooboy inaczej??? 28.07.09, 08:11
                smaa napisała:

                > kochac:D
      • wlodzimierz.ilicz Biedroniowi daje Schetyna 28.07.09, 08:06
        Ostatnio odbyły się (rzecz jasna płatne) szkolenia elewów policji w
        Gdańsku) prowadzone przez Biedronia i tzw. "Kampanię przeciw
        homofobii". Szkolenia mają oficjalnie na celu uczenie policji jak
        trzeba obchodzić się z pederastami by nie obrazić ich "uczuć".
        Faktycznie chodzi o transfer kasy do KPH.
        • feurig59 Re: Biedroniowi daje Schetyna 28.07.09, 17:07
          wlodzimierz.ilicz napisał:

          > Ostatnio odbyły się (rzecz jasna płatne) szkolenia elewów policji
          w
          > Gdańsku) prowadzone przez Biedronia i tzw. "Kampanię przeciw
          > homofobii". Szkolenia mają oficjalnie na celu uczenie policji jak
          > trzeba obchodzić się z pederastami by nie obrazić ich "uczuć".
          > Faktycznie chodzi o transfer kasy do KPH.

          ocha! sensowny spór na argumenty zaczyna się przepoczwarzać w
          obrzucanie błotem i wyzwiska.
      • freemarsjanin Starozakonny to ty jestes, czubie... 28.07.09, 10:06
        ...
    • asidoo Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:38
      Powiem tyle, że nie kupiłabym jej dziecku a gdyby dostało w prezencie - pójdzie
      do kosza. Małe dzieci nie muszą wiedzieć niczego o gejach.
    • mbrechtacz Rok 2030 28.07.09, 07:39
      W roku 2030 weszla na rynek ksiazka pt. "Pingwin i jego opiekun". Jest to
      bajka przeznaczona dla dzieci. Opowiada o keju, ktory wraz z pingwinem tworzy
      udany zwiazek, zyja razem do smierci pingwina oraz wychowuja adoptowane dziecko.

      Cena: 5 rialeuro

      Wydanie ksiazki dofinansowaly:
      Zjednoczone Emiraty Europejskie
      Rzad Berlina Teczowego
      Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami
      Towarzystwo Przyjaciol Dzieci
      Fundacja im. swietego Roberta Biedronia

      ---------------------------------
      keje.ueuo.com - Kampania Przeciw Zoofobii
    • rooboy czy biedron zaplacil za prawa autorskie 28.07.09, 07:39
      oryginalnemu wydawcy, czy tez moze inny nowojoczyk, brendan fay
      (ktoremu, jak wiemy, ciezki los polskich gejow bardzo lezy na sercu)
      zalatwil darmowy przedruk w ramach gejowej solidarnosci???
    • robbbo Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:40
      byłem nietolerancyjny jestem i będe
      • rooboy shame on you, robo!!! 28.07.09, 07:52
        robbbo napisał:

        > byłem nietolerancyjny jestem i będe
      • wildchild84 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:12
        czyli w razie czego nie obrazisz się jak ci ktoś w ramach nietolerancji twarz
        obije bo mu się nie spodoba twoja koszulka, uczesanie czy kolor czapki? ;]
    • raveness1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:41
      Bajka jak bajka: o dwoch pingwinach wychowujacych mlode/jajka, i tak
      nalezy ja postrzegac.
      Ale widac niektorzy nie dorosli jeszcze nawet do bajek...
      • cillian1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:46
        a co z chodzeniem po wodzie (tfu, po palach?) Do tej bajki już dorośli?
        • sander0 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:15
          zwracam twoją uwagę na to iż nie tylko katole są przeciwni
          pederastom. np. ja jestem za leczeniem homoseksualnych bo (jak ktoś
          to tu już napisał) to choroba, jestem rownież za kompletnym
          oddzieleniem kk od organów pańsstwowych, zeraniem końkordatu i
          opodatkowaniem czarnych oraz ich wyznawców.
          • maura4 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:31
            Co znaczy jestes za leczeniem ? Przymusowym ?
          • cillian1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 10:31
            ja pisałem o przykładzie bajek, nie o KK, który to opiera się na nich ;) W co
            wierzysz, nie wierzysz mnie nie obchodzi. Żyj i pozwól żyć innym. Ale ta bajka
            pozwoli na wychowanie dzieci, w przeświadczeniu, że dwóch panów może mieć
            dziecko - nie może i nic tego nie zmieni. Jeśli nie może mieć drogą naturalną,
            to sorrrrry, żadne przepisy tego nie zmienią ;)
        • raveness1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 10:35
          po palach? nic mi o tym nie wiadomo...
          Ask someone else
      • agent-0700 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:04
        raveness1 napisał:

        > Bajka jak bajka: o dwoch pingwinach wychowujacych mlode/jajka, i tak
        > nalezy ja postrzegac.
        > Ale widac niektorzy nie dorosli jeszcze nawet do bajek...

        Jesteś gejem? Popierasz gejów? Czy poprostu pieprz.sz głupoty?
        • raveness1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 10:45
          Ja mowie o bajkach, a ty od razu o sexie i gejach.
          Skad zatem te skojarzenia? One nie pochodza z mojego posta, tylko z
          twojej glowy.
    • olias [...] 28.07.09, 07:54
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • cillian1 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 07:58
        załóż kaptur na zakuty łep (nie łeb), i razem z innymi biegaj po ulicach.
        Szybciej was wyłapią, i będzie pozamiatane, przynajmniej z tymi kochającymi
        bliźniego jak siebie samego!
    • wlodzimierz.ilicz Książka "inspirująca" przedszkolaków do 28.07.09, 07:57
      pederastii jako "normy" życiowej.
      Potrzebni młodzi partnerzy dla Biedronia.
      • feurig59 Re: Książka "inspirująca" przedszkolaków do 28.07.09, 17:21
        wlodzimierz.ilicz napisał:

        > pederastii jako "normy" życiowej.
        > Potrzebni młodzi partnerzy dla Biedronia.

        Wołodia, błagam! Chodzi o tolerancję dla tr innych, o nic więcej.
        Nie doprawiaj temu "gęby" jakiegoś spisku.
        Czy zdajesz sobie sprawę jak czują się ci młodzi "inni" kiedy
        dowiadują się, że są "inni" i jak na ich "inność" reaguje część
        społeczeństwa? Trochę empatii, rodaku...
    • vaironix Pieprzony homofobiczny narod 28.07.09, 08:02

      j/w
      • wlodzimierz.ilicz Bo dziś Polska cała ma kochać pedała 28.07.09, 08:11
        A kto nie pokocha to z kraju wynocha...
        • feurig59 Re: Bo dziś Polska cała ma kochać pedała 28.07.09, 17:25
          wlodzimierz.ilicz napisał:

          > A kto nie pokocha to z kraju wynocha...

          Eee, tam. Jak na razie to wielu gejów opuszcza ten kraj, bo gdzie
          indziej nie spotyka ich taki front nienawiści.
          Ale ci którzy zostają - walczą.
          Polecam Ci zobaczenie filmu/paradokumentu "Milk"(Sean Penn w głównej
          roli) - bardzo dobrze ukazuje genezę walki tej mniejszości o swoje
          prawa w USA.
    • mbrechtacz 10 zwycięstw homoseksualnej propagandy 28.07.09, 08:07
      Zobaczcie jak w przeciągu kilku lat media was zmanipulowały:

      1. Używacie słów "gej", "lesbijka" zamiast homoseksualista. Słowa te pochodzą
      ze slangu homoseksualistów a stały się jedynymi poprawnymi

      2. Chodzicie na Parady Dumy Gejowskiej zwane w Polsce "Paradami Równości".
      Dzięki medialnej promocji jest to największe wydarzenie kulturalne roku.

      3. Używacie słowa "homofobia" i wielu z was wierzy, że to rzeczywiście
      choroba. W rzeczywistości jest to kolejny termin ze slangu homoseksualistów,
      który nic nie znaczy.

      4. W swoich postach wypowiadacie się "nie mam nic do gejów" itp. Boicie się na
      nich powiedzieć cokolwiek złego.

      5. Studenci to jedna z najbardziej zmanipulowanych grup. Na studiach
      obowiązują dwie zasady: "Jestem za gejami" oraz "Wszyscy studenci głosują na PO".

      6. Kolejną zmanipulowaną grupą jest młodzież. Dla młodzieży zachowania
      homoseksualne to coś normalnego (przecież pokazują to w MTV) a coraz więcej
      młodych dziewczyn "odkrywa", że są "lesbijkami". Młodzi naśladują
      homoseksualistów.

      7. Zobaczcie na nowe ciuchy w sklepach. Sporo z nich jeszcze kilka lat temu
      uznawane byłoby za "pedalskie" albo "babskie". Dzisiaj mężczyźni pod względem
      ubioru coraz bardziej upodabniają się do kobiet i homoseksualistów.

      8. Używacie słowa "tolerancja", które może oznaczać cokolwiek, chociaż mamy
      polskie słowo "wyrozumiałość". Kiedyś, żeby "być tolerancyjnym" wystarczyło
      być obojętnym wobec homoseksualistów. Dzisiaj nie tylko trzeba ich popierać,
      ale często również "eksperymentować", czyli praktykować stosunki
      homoseksualne. W środowiskach inteligenckich i artystycznych człowiek, który
      tym się brzydzi jest skreślony.

      9. Wierzycie we wszystkie bzdury homoseksualnej propagandy. Wszystkie z tych
      rzeczy można w prosty sposób obalić. Homoseksualiści stworzyli sobie swój
      własny świat, który z powodzeniem próbują narzucić innym. Wierzycie również,
      że w mediach nie propaguje się homoseksualizmu, tylko rzetelnie o nim informuje.

      10. Dajecie się nabrać homoseksualistom wojującym na forach internetowych.
      Przeczytajcie wpisy popierające ich a zobaczycie, że wiele z nich ma to samo
      słownictwo i tę samą składnię. Poza tym przeszli na nową taktykę, piszą:
      "związki partnerskie tak, adopcje nie". Za kilka lat zgodzicie się również na
      adopcje. Podobnie jak było w Czechach. W 2006 uzyskali prawo do związków
      partnerskich i obiecali, że nie będzie już żadnych żądań. W 2008 zaczęli
      walczyć o prawo do adopcji dzieci i popiera ich cała inteligencja.

      ------
      keje.ueuo.com - Kampania Przeciw Zoofobii
      • cillian1 Re: 10 zwycięstw homoseksualnej propagandy 28.07.09, 08:16
        to chyba tylko twoje 10 pkt., w które uwierzyłeś ;) Zanczy dałeś się
        zmanipulować, bo:
        > 1. Używacie słów "gej",

        jest krótsze, a jak wiadomo każdy sobie ułatwia życie, no może nie każdy ;)

        > jest to największe wydarzenie kulturalne roku.

        sorry, ale pielgrzymki są ciekasze, ale droższe :( szkoda

        > 3. Używacie słowa "homofobia"

        każde słowo coś znaczy, nie każdy zna znaczenie "każdego" słowa (jak widać)

        > 4. W swoich postach wypowiadacie się "nie mam nic do gejów" itp.

        nie trzeba pluć jadem i agresją, żeby przedstawić swoje poglądy

        > 5. Studenci to jedna z najbardziej zmanipulowanych grup.

        bez komentarza, ROTFL

        > 6. Kolejną zmanipulowaną grupą jest młodzież.

        bez komentarza, ROTFL

        > 7. Zobaczcie na nowe ciuchy w sklepach. Sporo z nich jeszcze

        bez komentarza, ROTFL

        > 8. Tolerancja

        to dobra rzecz, inaczej byśmy się pozabijali za kolory... majtek

        > 9. własny świat, który z powodzeniem próbują narzucić innym.

        największy świat, swój świat ma gromada z hasłem: kochaj blizniego, jak siebie
        samego.... tia....

        10. Masz manię spiskową. pisał to jarek, czy leszek?

        bez pozdrowień!
      • moler1 Re: 10 zwycięstw homoseksualnej propagandy 28.07.09, 09:13
        brechtacz napisał:

        >
        > 1. Używacie słów "gej", "lesbijka" zamiast homoseksualista.

        tak jest wygodniej

        >
        > 2. Chodzicie na Parady Dumy Gejowskiej zwane w Polsce "Paradami
        Równości".
        > Dzięki medialnej promocji jest to największe wydarzenie kulturalne
        roku.


        przesadzasz


        >
        > 3. Używacie słowa "homofobia" i wielu z was wierzy, że to
        rzeczywiście
        > choroba.

        coś w tym jest :-)

        > 4. W swoich postach wypowiadacie się "nie mam nic do gejów" itp.
        Boicie się na
        > nich powiedzieć cokolwiek złego.


        w tym jest dużo prawdy

        >
        > 5. Studenci to jedna z najbardziej zmanipulowanych grup. Na
        studiach
        > obowiązują dwie zasady: "Jestem za gejami" oraz "Wszyscy studenci
        głosują na PO
        > ".

        całkowita racja. pod ta teorią podpisuję się obiema rękami.

        >
        > 6. Kolejną zmanipulowaną grupą jest młodzież. Dla młodzieży
        zachowania
        > homoseksualne to coś normalnego (przecież pokazują to w MTV) a
        coraz więcej
        > młodych dziewczyn "odkrywa", że są "lesbijkami". Młodzi naśladują
        > homoseksualistów.

        tutaj tez się całkowicie zgadzam.
        Powiedziałbym wręcz, że to nawet jest "trendy" mieć przejścia
        homoseksulane.

        >
        > 7. Zobaczcie na nowe ciuchy w sklepach. Sporo z nich jeszcze kilka
        lat temu
        > uznawane byłoby za "pedalskie" albo "babskie". Dzisiaj mężczyźni
        pod względem
        > ubioru coraz bardziej upodabniają się do kobiet i homoseksualistów.


        przesadzasz

        >
        > 8. Używacie słowa "tolerancja", które może oznaczać cokolwiek,
        chociaż mamy
        > polskie słowo "wyrozumiałość". Kiedyś, żeby "być tolerancyjnym"
        wystarczyło
        > być obojętnym wobec homoseksualistów. Dzisiaj nie tylko trzeba ich
        popierać,
        > ale często również "eksperymentować", czyli praktykować stosunki
        > homoseksualne. W środowiskach inteligenckich i artystycznych
        człowiek, który
        > tym się brzydzi jest skreślony.

        trochę przesadzasz, ale to fakt że w tych środowiskach wypada
        przynajmniej akceptować, a wszelka krytyka gejostwa zwykle odbierana
        jest jako brak tolerancji...

        >
        > > .
        >
        > > "związki partnerskie tak, adopcje nie". Za kilka lat zgodzicie
        się również na
        > adopcje


        też się tego obawiam
      • fibius Re: 10 zwycięstw homoseksualnej propagandy 28.07.09, 09:29
        1- I popatrz że zamiast 'samochód' często używamy słowa 'auto'. Toż to zbrodnia.
        Język się zmienia, tak było i będzie. 40% polskich słów ma obce pochodzenie.

        2-A myślałem że pielgrzymki to największe wydarzenia (niestety)

        3-Idąc tym tokiem to 'Arachnofobię; wymyśliły pająki? A 'Klaustrofobię'
        wymyśliły ściany w małych pomieszczeniach? Śmieszysz mnie.

        4-Nikt nie musi pluć jadem jak to robi czarna mafia

        5-Ooooczywiście. A z tym PO to udowodniłeś swoją PiSowcową politykę.

        6-I znów odpowiem Ooooczywiście. (Mam nadzieje że chodziarz sarkazm widzisz?)

        7-LOL. A myślałem że to kobiety naśladując chłopów założyły spodnie. No a jakby
        nie patrzeć chłopy nosiły sukienki (Rzymianie, Grecy)

        8-Cała polska eksperymentuje. Cały świat. Człowieku, czy ty kiedyś uwolnisz się
        od kościelnej pralni mózgów?

        9-Najłatwiej jest obalić dziewictwo Maryi. Jak na razie udało się obalić
        wszystkie propagandy prawicowców na temat homoseksualizmu.


        9-Bo jak wiadomo Inteligencja jak sama nazwa mówi jest inteligentna. Tobie jak
        na razie brakuje jeszcze paru pokoleń by do niej dołączyć.
        • adeinwan Re: 10 zwycięstw homoseksualnej propagandy 28.07.09, 10:26

          > 3-Idąc tym tokiem to 'Arachnofobię; wymyśliły pająki? A 'Klaustrofobię'
          > wymyśliły ściany w małych pomieszczeniach? Śmieszysz mnie.

          Arachnofobia i klaustrofobia to są prawdziwe fobie. Homofobia nie jest fobią,
          tylko niechęcią, warunkowaną różnymi przyczynami w zależności od danego
          osobnika. Zwykle są to przyczyny religijne, co samo w sobie jest dowodem, że nie
          mamy do czynienia z fobią, tylko światopoglądem.
          • feurig59 Re: 10 zwycięstw homoseksualnej propagandy 28.07.09, 17:29
            adeinwan napisał:

            >
            > > 3-Idąc tym tokiem to 'Arachnofobię; wymyśliły pająki?
            A 'Klaustrofobię'
            > > wymyśliły ściany w małych pomieszczeniach? Śmieszysz mnie.
            >
            > Arachnofobia i klaustrofobia to są prawdziwe fobie. Homofobia nie
            jest fobią,
            > tylko niechęcią, warunkowaną różnymi przyczynami w zależności od
            danego
            > osobnika. Zwykle są to przyczyny religijne, co samo w sobie jest
            dowodem, że ni
            > e
            > mamy do czynienia z fobią, tylko światopoglądem.

            Co prawda to prawda. Słowo "homofobia" i "ksenofobia" to nieścisłe
            określenia, ale język sam w sobie jest społeczną umową.
    • greenpiss O AIDS w tej bajce jest mowa? 28.07.09, 08:08
      ?
      • heterofob2 Re: O AIDS w tej bajce jest mowa? 28.07.09, 11:01
        twoja sugestia jest przewrotna: gdyby była w niej mowa o AIDS; to tym bardziej
        nadaje się do czytania dzieciom!!!!
      • feurig59 Re: O AIDS w tej bajce jest mowa? 28.07.09, 17:41

        greenpiss napisał:

        > ?

        Pewnie będzie w kolejnej części, kiedy Tango zacznie dorastać
        płciowo.:-) I bardzo dobrze!
      • feurig59 Re: O AIDS w tej bajce jest mowa? 28.07.09, 17:45
        greenpiss napisał:

        > ?
        Będzie w kolejnej części, w której Tango zacznie dorastać płciowo.:-
        )
    • 12345janka Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:15
      Witam,
      zyjemy w wolnym kraju. Skoro sa ksieza pedaly i pedofile ktorzy sa
      tolerowani, to dlaczego nie moze byc wydawana o odmiennym temacie
      ksiazka. Powtarzam to jest wolny kraj i basta.
      Pozdrawiam
    • krwawy_krolik I bardzo dobrze! 28.07.09, 08:21
      Homoseksualiści powinni mieć takie samo prawo adopcji jak heteroseksualiści. Go Biedroń!
      • gojek75 Re: I bardzo dobrze! 28.07.09, 08:36
        Ludzie nie do konca rozumiem problemu, w wolnym kraju mozesz sobie wydacv prawie
        wszystko...

        jezeli ktos chce wydac ta ksiazke o pingwinach niech to zrobi, jedgo pieniadze i
        tyle...(bardzo czeste stwierdzenie przy okazji protestow budowania nowych
        kosciolow - prawda) wiec wara od kasy ktora nie jest Twoja...

        po drugie sama ksiazka nie zniszcvzy Polskich dzieci bo jej sobie same nie kupia
        pewnie, bo od tego sa rodzice, ktorzy powinni sprawdzaja co kupuja swoim
        dzieciom (jesli tego nie robia to nie sa najlepszymi rodzicami)

        po trzecie obcowanie z gejami nie "zaraza" CIe homoseksualizmem :) bo gdyby takl
        bylo to juz dawno Barcelona bylaby w 100% gejowska :)

        po czwarte zastanawiam sie ilu facetow jest wniebowzietych gdy oglada dwie laski
        w pornolu (wyraznie zachowujace sie "podejrzanie") :) toz to homoseksualizm
        rowniez.. :) tylko ze akurat w spoleczenstwie przewija sie wizja dwoch
        facetow-pedalow i to obrazuje na cale spoleczenstwo gejowskie... :)

        po piate - na swiecie naprawde jest mnostwo sierot - dlaczego nie mozna im
        przyniesc troche szczescia do zycia?

        po szoste - nie nie jestem gejem ani nawet bi...(a szkoda bo to rownaloby sie
        podwojeniem moich szans przy wyrywaniu pupy na noc.. :)
        • pamejudd 2 * 0 = 0 28.07.09, 12:40
          .
      • moler1 Re: I bardzo dobrze! 28.07.09, 08:56
        krwawy_krolik napisał:

        > Homoseksualiści powinni mieć takie samo prawo adopcji jak
        heteroseksualiści. Go
        > Biedroń!

        Jako gej masz prawo do wypowiadania takich bzdur.
      • g_no-prawda Homo już mają prawo do adopcji 28.07.09, 09:44
        Chyba że nie wiem o jakimś tajnym przepisie. :)
        O adopcję może wystąpić każdy dorosły człowiek, więc również homoseksualista. To
        czego prawdopodobnie się domagają p. Biedroń i jego ekipa to UŁATWIENIA w
        adopcji. Nie wiem tylko po co im to?
    • magor_ek Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:34
      Fajna inicjatywa:)
      Mam nadzieję że pomysł się przyjmie i maluchy zakochają się w
      pingwiniej rodzince
    • age.kruger to juz przesada 28.07.09, 08:36
      geje posiadajacy dziecko to duza przesada. jakim prawem? bo chyba nie
      naturalnym. dziecko to nie zabawka.

      dziecko zasluguje by miec matke i ojca, a nie dwoch ojcow.

      co za bezsens.
      • nowaak razem trzech nie troje 28.07.09, 08:43
        tytuł powinien chyba brzmieć "Razem jest nas trzech" a nie troje? Czy Tango to
        samiczka?
        • heterofob2 Re: razem trzech nie troje 28.07.09, 11:02
          tango to dziecko, rodzaju w języku polskim nijakiego, więc "troje" jest jak
          najbardziej uzasadnione.
      • moler1 Homoseksualizm to... 28.07.09, 09:02
        ...dewiacja sexualna. Każdy ma prawo pod własną pierzyną robić co
        chce, ale nie ma prawa tego promować i wmawiać, że coś co jest
        dewiacją jest normą.
        To nie jest norma i nie zgadzam się na przedstawianie dewiantów z
        prawem do wszystkiego bo geje nie mają prawa mieć wszystkiego, np.
        prawa do adopcji.
        • heterofob2 Re: Homoseksualizm to... 28.07.09, 11:32
          pomijając wulgarność twojej wypowiedzi prawa do adopcji nie chcemy, ponieważ już
          je mamy (w polsce adoptować może każdy jako osoba samotna, ograniczenia dotyczą
          jedynie PAR), a po drugie adopcja jest wyrazem prawa DZIECKA do rodziny, a nie geja.
          • n0e2008 Re: Homoseksualizm to... 28.07.09, 11:39
            > a po drugie adopcja jest wyrazem prawa DZIECKA do rodziny

            ...czyli uważasz, że dziecko powinno mieć prawo wyboru czy chce taką rodzinę?
            tylko dlaczego w krajach europy zachodniej jest inaczej?
            • nika_75 Re: Homoseksualizm to... 28.07.09, 12:03
              n0e2008 napisał:

              > > a po drugie adopcja jest wyrazem prawa DZIECKA do rodziny
              >
              > ...czyli uważasz, że dziecko powinno mieć prawo wyboru czy chce
              taką rodzinę?
              > tylko dlaczego w krajach europy zachodniej jest inaczej?

              Szkoda ze nie ma, choć to rozumie samo przez się. Tylko że nikt nie
              mówi o czyrnych statystykach adopcji nieudanych. A niestety są
              takie. Tylko, że adopcja to w Polsce wciąż temat nietykalny. Podobno
              są całe masy tragedii w rodzinach adopcyjnych, co się skrzętnie
              ukrywa, był kiedyś na ten temat spory artykuł w Newsweeku. Kurczę,
              nic nie wiemy, jak będzie z dziećmi chowanymi w rodzinach
              gejowskich, czy nie wyrządzimy im wielkich krzywd, jeszcze nie
              wyrosło ani jedno pokolenie wychowane w ten sposóób, aby to
              stwierdzić, a już środowiska gejowskie wiedzą doskonale, co lepsze
              dla malucha. Tylko, że jak zacznie się eksperymentować bezpośrednio
              na dzieciakach, to niestety będzie już za późno..
      • heterofob2 więc bądź konsekwentny i walcz o zakaz rozwodów 28.07.09, 11:05
        > dziecko zasluguje by miec matke i ojca, a nie dwoch ojcow.


        dwóch ojców jest lepszych, niż samotny rodzic.

        heterofob.republika.pl
        • n0e2008 Re: więc bądź konsekwentny i walcz o zakaz rozwod 28.07.09, 12:22
          zdecydowanie matka i ojciec są lepsi od samotnego ojca, natomiast nie jestem
          pewien czy istnieją obiektywne dane twierdzące coś takiego na temat par homo -
          mówię tu o danych w długiej perspektywie czasu, a nie 'w ciągu roku od adopcji
          dziecko miało się dobrze u jego dwóch mam, kupowały mu wszystko co chciało'.
        • feurig59 Re: więc bądź konsekwentny i walcz o zakaz rozwod 28.07.09, 17:43
          heterofob2 napisał:

          > > dziecko zasluguje by miec matke i ojca, a nie dwoch ojcow.
          >
          >
          > dwóch ojców jest lepszych, niż samotny rodzic.
          >
          > heterofob.republika.pl

          to chyba zależy nie od ich orientacji, tylko od ludzkich
          predyspozycji.
    • nika_75 Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:40
      Mówicie, że kto nie chce to nie kupi książeczki. Taaa... Już
      niedługo zgodnie z dyrektywą UE książeczka tego typu będzie lekturą
      szkolną, najpierw jako lektura nieobowiązkowa, żeby nie denerwować
      rodziców, a wkrótce obowiązkowa.
      • obraza.uczuc.religijnych Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:42
        Na pewno tak będzie! Przeczytałem o tym we Frondzie.
        • gojek75 Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 08:50
          nie sadze zeby stala sie to lektura - tak samo jak nie stalo sie to z ksiazka
          kaprala hitlera Mein Kampf (Moja walka) - a jednak nasi chlopcy od prawicy ( z
          Farfalem - gosciem ktory jest odpowiedzialny za program telewizji, pewnie to
          przeczytali i heilowali sobie.. :) nie boicie sie ze on moze przekazywac waszym
          dzieciom gorsze rzeczy? jeszcze chwilka a bedzie kolejna hiszpania z panem
          Franko na czele...
          • obraza.uczuc.religijnych Re: Bajka o pingwinach-gejach. Będzie awantura? 28.07.09, 09:01
            Na pewno będzie to obowiązkowa lektura. My, środowiska prawicowe,
            umiemy przeiwdywać takie rzeczy. Przecież trafnie przewidzieliśmy,
            że Holandia i Hiszpania znikną z mapy Europy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka