Dodaj do ulubionych

"Polska": Gminny biznes na radarach

30.07.09, 08:12
Dokładnie to samo jest w Niemczech, już parę lat temu mi mówił o tym znajomy
szwab.

Sku...ele stawiają je nie tam gdzie by się przydały, tylko tam gdzie najwięcej
zarobią, np. w miejscach gdzie ograniczenia nie mają sensu.

A takich miejsc (ze znakami bez sensu), jest w Polsce 1000 razy więcej.. :)
Obserwuj wątek
    • wredny_franek "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 08:12
      I między innymi dlatego po raz ostatni w tym roku pojechałem nad
      polskie morze. Zainwestujcie barany w drogi szybkiego ruchu a nie w
      radary.
      Do Chorwacji nie dość, że jedzie się przyjemniej to jeszcze ceny sa
      niższe.
      • krycha_z_gazowni Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 08:30

        ...a kto zarobi na drogach szybkiego ruchu?
        Kupujta radary, kupujta. Już teraz średnia prędkość
        na naszych drogach to jakieś 70km/h... a potem wielkie
        zdziwienie, że na kawałku prostej wszyscy lecą
        "ile fabryka dała".
        • pit_sam_pras Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 09:48
          średnia 70km/h?? Chyba w okolicach godziny 3 czy 4 nad ranem. W ciągu dnia jak
          uda się dociągnąć do średniej 50km/h to jest sukces.
        • prawdziwy.jonek Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 10:42
          krycha_z_gazowni napisała:

          >
          > ...a kto zarobi na drogach szybkiego ruchu?
          > Kupujta radary, kupujta. Już teraz średnia prędkość
          > na naszych drogach to jakieś 70km/h... a potem wielkie
          > zdziwienie, że na kawałku prostej wszyscy lecą
          > "ile fabryka dała".
          >
          wes sie osle je....nij t ten kwadratowy leb!! gdzies ty jechal co ci wyszla
          srednia 70 chyba po pseudo autostradach albo po drogach dwupasmowych, glabie
          jakbys sie przejechal po tych notmalnych drogach trzycyfowych i w dzien nie w
          nocy to bys glupot nie plutl, bo by ci srednia wyszla maks 40 oczywiscie mowie o
          jezdzie przepisowej, i dlatego wiekszosc nie jezdzi przepisowo.
      • debilofob Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 09:19
        Ooooo trasa nad polskie morze to jest to.
        Szczególnie cenię sobie gminy Biały Bór i Człuchów.
        Łatałem im budżet zarówno w zeszłym jak i w tym roku.
        Jazda z zawrotna prędkością 62 km/h i przekroczenie o 12 km/h szczególnie
        utkwiły mi w pamięci.
        Nie ma mowy o zwiększaniu bezpieczeństwa. Liczy się tylko wpływ do budżetu.
      • eloy72x Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 10:00
        Dokładnie, 2 lata temu w jakiejś wsi w gminie człuchów cwaniaki
        wystawili radar na krajówce z ograniczeniem do 50, jechałem 70 patrząc
        przed siebie, a nie na licznik. Do tej pory mi przysyłają pisma.

        Tak więc w tym roku była Chorwacja baz mandatów i zdjęć
    • jacek.pr "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 08:18
      "Ściągalność waha się od 55 do ponad 80 procent [...] Jeśli porównać ją ze ściągalnością mandatów nakładanych przez policję, to wyniki te są rewelacyjne. Ściągalność policyjnych mandatów to ledwie 60 procent."

      Czyli ściągalność mandatów przez gminy może wynosić 55%, czy zatem jest to rewelacyjny wynik przy 60% skuteczności policji?? Następnym razem niech autor przeczyta tekst który spłodził, lub poprosi o to kogoś bardziej bystrego.
    • fackir w Polsce nie ma organizacji broniącej kierowców 30.07.09, 08:35
      takich jak np. w Niemczech. całe nadzieja "zamalowywaczach" na dwóch kółkach.
      kiedy do pilnowania każdego fotoradaru potrzebny będzie strażnik 24h/dobę to
      może ktoś się opamięta.
    • holyfido "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem za :) 30.07.09, 08:37
      Jestem za radarami wszędzie i co kilometr. Może wreszcie ludzie w Polsce
      nauczą się jeździć. Jak jest 50, to jedziemy 50, jak 70, to 70, a jak 90 to
      90. Odnoszę wrażenie, że cyfry arabskie umieszczone na znakach drogowych są
      dla kierowców magicznymi runami, których nie potrafią odczytać. Naprawdę da
      się po Polsce jeździć z prędkościami dozwolonymi przez przepisy kodeksu
      drogowego. Owszem, trochę wolniej, to prawda, ale o wiele bezpieczniej i bez
      stresu.

      Życzę spokojnej jazdy. Pozdrawiam kierowców.
      • simon_r Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 08:47
        Jak ktoś jedzie raz w tygodniu spod chałupy do kościoła to się da.. i może to
        nawet bez stresu. Ale gdy samochód to narzędzie pracy to niestety w wielu
        miejscach ograniczenia baaardzo ale to baaaardzo stresują gdyż stoją w miejscach
        kompletnie idiotycznych.
        • holyfido Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 08:55
          Ja jeżdżę codziennie, pracuję w serwisie. Też pędziłem jak głupek na złamanie
          karku po 120 nie patrząc czy wioska czy nie. Jednego dnia mnie oświeciło i
          zadałem sobie pytanie, po co? Czy pracodawca mi za to płaci? A w razie wypadku
          kto mi zwróci życie lub zdrowie? I gdzie mi się tak śpieszy? Zwolniłem i jestem
          z tego zadowolony. Spokojnie mogę przejechać dziennie 400 kilometrów i nawet nie
          jestem zmęczony.

          To prawda, że czasem ograniczenia stoją w miejscach, w których wg nas stać nie
          powinny, ale to jednak mały odsetek wszystkich ograniczeń. Zdecydowana większość
          ograniczeń ma sens. Ale i tak kierowcy nie chcą ich przestrzegać bo tłumaczą się
          tym o czym napisałeś, że są ograniczenia stawiane bezrozumnie i mamy błędne koło.

          • kim-lan-san Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 09:18
            Co więcej, na wielu odcinkach, różnice prędkości na trasie 90-110-120km/h dają
            niewielkie różnice w czasie przejazdu. Wielokrotnie już doganiałem u celu tych,
            którzy ryzykując życie wyprzedzali mnie na trasie. Często spotyka się takich na
            najbliższym przejeździe czy skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną.
            • xezaq Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 09:29
              > Co więcej, na wielu odcinkach, różnice prędkości na trasie 90-110-
              > 120km/h dają niewielkie różnice w czasie przejazdu.

              No właśnie, bo jak masz odcinek kilku kilometrów gdzie możesz dać
              120 a cała trasa ma 100km to zysk czasowy to jest ZERO.
              Tu na prawde nie chodzi o to, żeby gonić 150-200km/h, tylko żeby
              można było przejechac na drugi koniec kraju trzymając na 100km/h.
              Wtedy owszem - czasem się rozpędzimy do 120, czasem zwolnimy do 80,
              generalnie spokojna podróż, cały czas na 5 biegu - szybko i
              ekonomicznie. A tak - średnia prędkość wychodzi mi zawsze niewiele
              ponad 50km/h na trasie. A gdybym trzymał się wszystkich ograniczeń
              to... no nie wiem, nigdy nie dałem rady.
              • kim-lan-san Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 10:45
                Przejechanie przez wioskę 50km/h nie powoduje, że jakoś zdecydowanie zostaję w
                tyle za tymi co jadą przez nią 100km/h. Do najbliższych świateł mogę ich nie
                widzieć.

                A gdybym trzymał się wszystkich ograniczeń
                > to... no nie wiem, nigdy nie dałem rady.

                Uwierz mi, że można, tylko trzeba się nauczyć.
                • prawdziwy.jonek Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:19
                  kim-lan-san napisała:

                  > Przejechanie przez wioskę 50km/h nie powoduje, że jakoś zdecydowanie zostaję w
                  > tyle za tymi co jadą przez nią 100km/h. Do najbliższych świateł mogę ich nie
                  > widzieć.
                  >
                  > A gdybym trzymał się wszystkich ograniczeń
                  > > to... no nie wiem, nigdy nie dałem rady.
                  >
                  > Uwierz mi, że można, tylko trzeba się nauczyć.

                  ok jaqk tak twierdzisz to pewnie tak jest, a ja mam propozcje dla ciebie zebys
                  sie zatrudnil za kierowce na ciezarowce takiej 40 t i jeszcze pracodawca bedzie
                  ci placil za wykonana robote nie na godziny bo to juz dawno nie funkcjonuje, i
                  zobaczymy jak sobie bedziesz radzil z czasami jazdy z pauzami po 4,5h itd itp. i
                  czy wtedy tez sie nauczysz jezdzic z przepisami? i uwierz mi ze jak wieziesz do
                  kogos towar i jest wszystko w pozadku to i tak sie jedzie szybciej bo nikt nie
                  gdzie trzeba bedzie stanac i stac, a jak masz czas wyliczony do godz. i sie
                  zrobi jakis korek i stracisz 1,5 godz a na drugim z 0,5 godz a po 10h trzeba
                  zrobic pauze 11h i co jak zaryzykujesz jazde z przepisami to towar bedzie 12
                  godz pozniej.
                  • kim-lan-san Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:28
                    Akurat kierowców ciężarówek przekraczających prędkość nie widzę zbyt wielu.
                    Większość piratów to osobówki i Panowie, którym wydaje się, że jak na najbliżej
                    prostej pojadą 150km/h, a przez wioskę min 90, to skrócą czas przejazdu o połowę.
                    Ja akurat sprawdzałem kilka stałych tras i wychodzą różnice niewarte ryzykowania
                    życia, zdrowia i spalonego paliwa.
                • babaqba Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 15:15
                  kim-lan-san napisała:

                  > Przejechanie przez wioskę 50km/h nie powoduje, że jakoś zdecydowanie zostaję w
                  > tyle za tymi co jadą przez nią 100km/h. Do najbliższych świateł mogę ich nie
                  > widzieć.

                  Już nigdy ich nie zobaczysz, bo wioski są "na zakładkę". Rozbudowują się wzdłuż
                  dróg i okupują pobocza tras na długości wielu kilometrów. Pod Łodzią jest jeden
                  wielki "teren zabudowany". Będziesz jechał pięćdziesiątką godzinami. Jeteśmy
                  prymitywnym narodem, dla którego takie rzeczy jak "planowanie przestrzenne" to
                  niezrozumiałe zabawy bogaczy. Nie wspominając już o powszechnych w Polsce B
                  terenach zabudowanych, gdzie w zasięgu wzroku nie ma ani jednej chałupy - to
                  dopiero jazda! Ale pięćdziesiątka jest. Wracamy do XVIII wieku. Bo w XIX
                  poruszano się szybciej.
              • prawdziwy.jonek Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:10
                xezaq napisała:

                > > Co więcej, na wielu odcinkach, różnice prędkości na trasie 90-110-
                > > 120km/h dają niewielkie różnice w czasie przejazdu.
                >
                > No właśnie, bo jak masz odcinek kilku kilometrów gdzie możesz dać
                > 120 a cała trasa ma 100km to zysk czasowy to jest ZERO.
                > Tu na prawde nie chodzi o to, żeby gonić 150-200km/h, tylko żeby
                > można było przejechac na drugi koniec kraju trzymając na 100km/h.
                > Wtedy owszem - czasem się rozpędzimy do 120, czasem zwolnimy do 80,
                > generalnie spokojna podróż, cały czas na 5 biegu - szybko i
                > ekonomicznie. A tak - średnia prędkość wychodzi mi zawsze niewiele
                > ponad 50km/h na trasie. A gdybym trzymał się wszystkich ograniczeń
                > to... no nie wiem, nigdy nie dałem rady.

                dokladnie zgadza sie wtedy z podhala do gdanska bym sobie pomykal okolo 7 godz i
                srednia kolo 100 a tak srednia 50 i to jeszcze dzieki temu ze jak sie da to sie
                jedzie te 150 czy nawet wiecej, a jeszcze jakie niebezpieczenstwo jak kierowca
                siedzi za kolkiem 15h ? a nie 7 ?
                • kim-lan-san Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:24
                  Średnia 50km/h? To by znaczyło, że miejscowościach jedziesz poniżej 50, a na
                  trasie nawet tych 90 nie dobijasz. Tak cały czas.
                  Na pewno sprawdzałeś tę średnią dzieląc dystans przez czas, czy tylko tak mówisz?
                  • sokolasty Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 13:49
                    kim-lan-san napisała:

                    > Średnia 50km/h? To by znaczyło, że miejscowościach jedziesz poniżej 50, a na
                    > trasie nawet tych 90 nie dobijasz. Tak cały czas.
                    > Na pewno sprawdzałeś tę średnią dzieląc dystans przez czas, czy tylko tak mówis
                    > z?

                    A dodaj sobie światła, skrzyżowania, start-stop, czerwone fale...
                  • rechott Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 14:02
                    > Średnia 50km/h? To by znaczyło, że miejscowościach jedziesz poniżej 50

                    Nie dziw się tak, ja też dużo jeżdżę i poza autostradami średnia wychodzi mi ok.
                    50 km/h. światła, zawalidrogi, skrzyżowania, fotoradary itd
            • mpp29 Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 10:42
              A tutaj masz kolego pełną rację. Często jeżdżę trasą z pragi do wroclawia, czyli w polsce łapię słynną "8". I mija mnie stado szaleńcow, którzy przed chwilą hamowali na fotoradarze i gnaja na złamanie karku, często trąbiąc na mnie, że moje 90 to stanowczo za mało. Dojeżdżam do wrocławia - pierwsze/drugie światła - i jakiż to widok? ano stoją owi "wojownicy szos" potulnie jak aniołki na czerwonym i się dziwią, że jestem o pół auta przed nimi na drugim pasie na tych samych światłach. A prędkość podróżna to i tak zazwyczaj 54-58 km/h :) Światła prostują szybkich.

              Niezmiennie jednak - w temacie fotoradarów i naciąganych wpływów do budżetu zaczynamy popadać w paranoję.
              • roweroraffi Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 31.07.09, 14:50
                mpp29 napisał:

                > A tutaj masz kolego pełną rację. Często jeżdżę trasą z pragi do wroclawia, czyl
                > i w polsce łapię słynną "8". I mija mnie stado szaleńcow...

                Ja tą samą ósemkę robię na trasie Warszawa-Suwałki. Kiedyś jak byłem młody i
                głupi to jadąc na złamanie karku udało mi się ją przejechać w 3,5h. Teraz
                jeżdżąc spokojnie robię tą trasę w około 4h.

                Dojeżdżam wypoczęty, a nie w stresie, bo wyprzedzam 20-30, a nie 100 pojazdów na
                całej trasie. Spalanie wychodzi 6 a nie 8 litrów na setkę. Różnica w czasie
                jazdy wynosi tylko 30 minut, bo z reguły jadąc spokojniej nie muszę po drodze
                dotankowywać, co trwa zwykle kilka-kilkanaście minut (zwykle po dotankowywaniu
                musiałem od nowa wyprzedzać te same auta i TIRy). Klocki hamulcowe i inne
                elementy auta też jakoś dziwnie zaczęły mi wystarczać na znacznie dłużej, gdy
                nie hamuję co kilka kilometrów, a spokojnie zwalniam silnikiem.

                Bezpieczna i zgodna z przepisami jazda się opłaca. Jadąc na złamanie karku można
                oszczędzić 15-30 minut na kilkuset kilometrach, czyli na każde 4h podróży. Zysk
                raptem 6-13% czasu. W zamian tracąc ten czas na wysłuchiwanie "władzy" na
                poboczu podczas wypisywania mandatu, chodzenie na pocztę by zapłacić mandat,
                częstsze wizyty na stacjach czy w serwisie na wymianę np klocków hamulcowych. O
                zagrożeniu, że się do celu wcale nie dojedzie nie wspominając.
          • xezaq Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 09:25
            > Spokojnie mogę przejechać dziennie 400 kilometrów i nawet nie
            > jestem zmęczony.

            Ja też - ale dlaczego w 8 godzin? W takich Stanach spokojnie
            przejeżdżam 1000 km za dzień (10h), zdążę zjeść, do kibla, odpocząć
            co kilka godzin i tam jest dopiero zero zmęczenia.

            Od nas z Krakowa już się nad Bałtyk nie jeździ, bo do chorwacji co
            prawda drugie tyle dalej ale w tym samym czasie dojedziesz.
            • kotek.filemon Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 09:29
              > > Spokojnie mogę przejechać dziennie 400 kilometrów i nawet nie
              > > jestem zmęczony.
              >
              > Ja też - ale dlaczego w 8 godzin? W takich Stanach spokojnie
              > przejeżdżam 1000 km za dzień (10h), zdążę zjeść, do kibla, odpocząć
              > co kilka godzin i tam jest dopiero zero zmęczenia.

              Dodajmy, że przy niższych niż w PL ograniczeniach prędkości, których zdecydowanie więcej ludzi przestrzega, bo z wiejskimi rajdowcami nikt się tam nie pi**doli jak babcia z łobuzem. No, ale do tego trzeba mieć pewien standard dróg, którego w PL nie będzie nigdy...
              • holyfido Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 09:36
                Ja to rozumiem, ale to jest trochę nie w temacie dyskusji.
                Chyba, że postulujesz nieprzestrzeganie dozwolonych prędkości
                z powodu fatalnego stanu dróg.
                Jak w Polsce jest każdy widzi.
                Chociaż ja często korzystam z A4 (Legnica - Wrocław-Opole),
                to mi ten stan dróg tak bardzo nie doskwiera ;)
          • kosmiczny_swir Dzieki tobie odzyskalem wiare w Polakow 30.07.09, 09:47
            Dzieki tobie odzyskalem wiare w Polakow. Po ostatnich dwoch miesiacach
            spedzonych w Polsce myslalem ze na drogach sa tylko wiejscy sciganci, idioci i
            samobojcy. Naprawde, kiedy czlowiek jezdzi duzo po Europie to widac, ze kierowcy
            w Polsce sa w wiekszosci co najmniej dziwni. Przejedzcie sie do Danii, Szwecjii,
            Finlandii i zobaczcie jak tamtejsi ludzie tam jezdza. Oni nie szaleja. Jak jest
            50 to jada 50. Jak jest 100 to jada 100. Kiedy wjezdzasz na autostrade, to kiedy
            lewy pas jest wolny, to zjada, zebys mogl plynnie wlaczyc sie do ruchu. Tam nie
            ma takiego egoizmu na drogach.
          • prawdziwy.jonek Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:04
            holyfido napisał:

            > Ja jeżdżę codziennie, pracuję w serwisie. Też pędziłem jak głupek na złamanie
            > karku po 120 nie patrząc czy wioska czy nie. Jednego dnia mnie oświeciło i
            > zadałem sobie pytanie, po co? Czy pracodawca mi za to płaci? A w razie wypadku
            > kto mi zwróci życie lub zdrowie? I gdzie mi się tak śpieszy? Zwolniłem i jestem
            > z tego zadowolony. Spokojnie mogę przejechać dziennie 400 kilometrów i nawet ni
            > e
            > jestem zmęczony.
            >
            no jaki ty szpec jestes? wiec proponuje ci przejechac z krakowa do nowego targu
            w jedn strone masz 90 kilosow czyli dwa razy tam i z powrotem i wtedy pogadamy o
            zmeczeniu, no i jeszcze jedno moze ci braknac dnia jak dobrze trafisz.
            • roweroraffi Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 31.07.09, 14:53
              prawdziwy.jonek napisał:

              > holyfido napisał:
              >
              > > Ja jeżdżę codziennie, pracuję w serwisie. Też pędziłem jak głupek na złam
              > anie
              > > karku po 120 nie patrząc czy wioska czy nie. Jednego dnia mnie oświeciło
              > i
              > > zadałem sobie pytanie, po co? Czy pracodawca mi za to płaci? A w razie wy
              > padku
              > > kto mi zwróci życie lub zdrowie? I gdzie mi się tak śpieszy? Zwolniłem i
              > jestem
              > > z tego zadowolony. Spokojnie mogę przejechać dziennie 400 kilometrów i na
              > wet ni
              > > e
              > > jestem zmęczony.
              > >
              > no jaki ty szpec jestes? wiec proponuje ci przejechac z krakowa do nowego targu
              > w jedn strone masz 90 kilosow czyli dwa razy tam i z powrotem i wtedy pogadamy
              > o
              > zmeczeniu, no i jeszcze jedno moze ci braknac dnia jak dobrze trafisz.

              Lepsza organizacja pracy i będziesz jeździł albo w godzinach, gdy aut jest mniej
              i jedzie się łatwiej, albo tylko raz zamiast dwa razy. Wcale nie trzeba
              nadrabiać prędkością.
          • simon_r Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:30
            żeby było jasne nie zap..lam 120/h przez wiochy natomiast są
            miejsca gdzie stoi sobie radośnie ograniczenie do 70/h bo w tym miejscu w
            szczerym polu jest przystanek autobusowy (np. za Cedrami Wielkimi w stronę
            Gdańska) - widoczność w każdą stronę po kilometr bo tam mniej więcej pierwsza
            chałupa stoi... no i nie zwalniam w tym miejscu do 70 bo to bez sensu i tyle..
        • oelefante Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:29
          A szczególnym idiotyzmem są w terenie zabudowanym, gdzie w każdej chwili na
          drogę może wyskoczyć dziecko, prawda? Niech wieśniackie bachory siedzą w
          chałupach, bo my, władcy szos, potrzebujemy przez wiochę lecieć 100 na godzinę.
          A jak... my tu w końcu rządzim, miastowe....

          simon_r napisał:

          > Jak ktoś jedzie raz w tygodniu spod chałupy do kościoła to się da.. i może to
          > nawet bez stresu. Ale gdy samochód to narzędzie pracy to niestety w wielu
          > miejscach ograniczenia baaardzo ale to baaaardzo stresują gdyż stoją w miejscac
          > h
          > kompletnie idiotycznych.
          >
          • simon_r Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:36
            Widzisz gościu... teren zabudowany to teren zabudowany i na takim sam zwalniam
            do 50-60 nawet jak znaku nie ma... tylko ile jest terenów zabudowanych
            niezabudowanych na których ktoś postawił 40..
            W Polsce niestety znaki są stawiane od czapy i w dużej swojej ilości kompletnie
            bez sensu na zasadzie widzimisie wójta
      • patman Mam nadzieję, że zdechniesz zgodnie z przepisami 30.07.09, 08:56
        Ty i tobie podobni sądzicie, że półgłówki stawiające znaki drogowe
        wiedzą co robią. Otóż oni chronią tylko swoje d.....y. Jest wiadukt,
        gdzie jezdnia wyglądała jak po bombardowaniu, postawili znaczek 30.
        Wyremontowali, znaczek pozostał, na domiar złego po zjeździe z
        wiaduktu nigdzie nie jest odwołany.
        Szeroka droga przez las, łagodny łuk przez który spokojnie
        przejeżdżam 80 km/h, znaczek 50.
        Jak bardzo trzeba być naiwnym, żeby wierzyć w zbawczą moc
        przestrzegania głupio postawionych ograniczeń?
        • holyfido Re: Mam nadzieję... 30.07.09, 09:42
          Proszę wybaczyć, ale na tym poziomie dyskusji prowadzić nie będę.
          Miłego dnia życzę.
          • wwojtek9 Re: Mam nadzieję... 30.07.09, 10:22
            Kolega z tekstem, faktycznie przesadził, ale co do zasady ma 100%
            racji! Ograniczenia stawia się na zasadzie: ktoś na gołoledzi wypadł
            z trasy - postawić ograniczenie (w razie co myśmy postawili znak), a
            że w normalnych warunkach mozna tam przejechać z dużo wieksza
            prędkością kogo to? Przecież tych zarządców dróg nikt nie
            kontroluje! nie ma nadzoru który by weryfikował zasadność
            ograniczeń. Jedyne co im grozi, to zarzut, jak już będzie wypadek,
            ze nie ograniczyli prędkości, a za nadmiar ograniczeń nic im nie
            grozi! No to ograniczaja na potęgę... Na trasie Katowickiej, zamiast
            na wjazdach zbudować progi zwalniejące, ograniczaja do 70km/h
            prędkośc na przelotówce! prowadzę od prawie dwódziestu lat i nigdy
            nie spowodowałem wypadku, więc chyba wiem co to bezpieczna predkość.

            • holyfido Re: Nie neguję faktu 30.07.09, 10:34
              Niektóre ograniczenia stoją nie wiadomo po co. Bo ktoś zapomniał po remoncie
              zdjąć, bo jeszcze nie było odbioru a droga równa jak gładź gipsowa. Ale to
              jednak rzadko spotykane na drodze przypadki.
              I przyznam się, ze też nie jadę 30 km/h jak widzę, że znak stoi bo ktoś
              zapomniał go zdjąć.

              Jednak większość ograniczeń stoi prawidłowo. A co się dzieje jak chcesz ich
              przestrzegać? Nie daj Boże jadąc 90 km/h zwolnić do 50 w obszarze zabudowanym
              gdzie za kilometr widać koniec obszaru (np. jakaś krótka wioska) murowany Tir na
              zderzaku. Z tymże mi to już nie przeszkadza. A zwalniając nie robię tego po
              "niemiecku" czyli pedał hamulca do oporu przy znaku. Zwalniam powoli już przed
              znakiem.
              • prawdziwy.jonek Re: Nie neguję faktu 30.07.09, 11:32
                holyfido napisał:

                > Niektóre ograniczenia stoją nie wiadomo po co. Bo ktoś zapomniał po remoncie
                > zdjąć, bo jeszcze nie było odbioru a droga równa jak gładź gipsowa. Ale to
                > jednak rzadko spotykane na drodze przypadki.
                > I przyznam się, ze też nie jadę 30 km/h jak widzę, że znak stoi bo ktoś
                > zapomniał go zdjąć.
                >
                > Jednak większość ograniczeń stoi prawidłowo. A co się dzieje jak chcesz ich
                > przestrzegać? Nie daj Boże jadąc 90 km/h zwolnić do 50 w obszarze zabudowanym
                > gdzie za kilometr widać koniec obszaru (np. jakaś krótka wioska) murowany Tir n
                > a
                > zderzaku. Z tymże mi to już nie przeszkadza. A zwalniając nie robię tego po
                > "niemiecku" czyli pedał hamulca do oporu przy znaku. Zwalniam powoli już przed
                > znakiem.

                kazdy baran ktory robi prawko na osobowke powinien obowiazkowo miec praktyke z
                tydzien za pasazera w takim sam.ciezarowym z DMC 40t wtedy by moze zaczeli
                myslec i miec pojecie o jezdzie.
            • laelia Re: Mam nadzieję... 30.07.09, 10:46
              Trochę się z tym zgodzę, ale z drugiej strony ostatnio kobieta dostała
              odszkodowanie od Warszawy, bo zderzyła się z łosiem a nie było ustawionych
              znaków ostrzegawczych. No to co - przy tablicach teren zabudowany gminy mają od
              razu stawiać znaki uwaga zwierzęta, żeby na przyszłość uniknąć takich pozwów? To
              jak jedziesz przez las nie wiesz, że może Ci coś wybiec na drogę? Takie
              odszkodowanie miasto z naszych podatków wypłaca a łosie w Warszawie olewają
              znaki i chodzą sobie gdzie chcą.
            • roweroraffi Re: Mam nadzieję... 31.07.09, 14:55
              wwojtek9 napisał:

              > Przecież tych zarządców dróg nikt nie
              > kontroluje! nie ma nadzoru który by weryfikował zasadność
              > ograniczeń.

              To akurat mogą robić sami kierowcy. Ja np niejedno pismo już napisałem i to, co
              mi przeszkadzało - poprawiali. nie zawsze od razu, ale poprawiali.
              Ale lepiej ponarzekać na zasadzie "Weźmy się i zróbcie".
          • patman Za to ja dyskutuję z draństwem 30.07.09, 11:23
            Twoje poparcie dla totalitarnego państwa inwigilującego obywateli co
            1 km są bardziej zbrodnicze, niż moje życzenie twojej drastycznej
            śmierci. Wiesz z jaką prędkością jeżdżę po mieście? 50-60 km/h. Nie
            widzę podstaw, żebym jadąc bezpiecznie cały czas musiał skupiać się
            na prędkościomierzu, żeby nie przekroczyć dopuszczalnej prędkości, a
            po minięciu fotoradaru stresować się, czy przypadkiem mnie nie
            cyknął mi zdjęcia bo z górki samochód rozpędził się do 56 km/h. Dla
            twojej wiadomości - jeżdżę powoli, od 10 lat nie płaciłem mandatu za
            prędkość, ale nie życzę sobie permanentnego strachu, że jadąc
            spokojnie zostanę ukarany w imię dostarczania pieniędzy do gminnego
            budżetu.
            • holyfido Re: Za to ja dyskutuję z draństwem 30.07.09, 11:34
              Mylisz mój sprzeciw wobec pędzących zabójców z poparciem dla totalitarnych
              praktyk.
              Wolałbym, żeby nie było potrzeby stawiania fotoradarów. Ale to mrzonka w Polsce.
              Po polskich drogach jeździ się naprawdę ciężko i jeśli tylko taka "totalitarna"
              taktyka może coś zmienić to w tym przypadku jestem za.

              Jeśli jeździsz tak jak piszesz, to jestem nieco zdziwiony, że martwisz się o
              mandaty, bo ja jeżdżę podobnie. Też nie ryję nosem prędkościomierza cały czas,
              ale nie dostałem ani jednego mandatu za przekroczenie prędkości od wielu lat.
              Nie mam problemu z radarami, fotoradarami, one nie są ustawione na + 5 km/h.
              • prawdziwy.jonek Re: Za to ja dyskutuję z draństwem 30.07.09, 11:47
                holyfido napisał:

                >
                > Jeśli jeździsz tak jak piszesz, to jestem nieco zdziwiony, że martwisz się o
                > mandaty, bo ja jeżdżę podobnie. Też nie ryję nosem prędkościomierza cały czas,
                > ale nie dostałem ani jednego mandatu za przekroczenie prędkości od wielu lat.
                > Nie mam problemu z radarami, fotoradarami, one nie są ustawione na + 5 km/h.

                no bo jak sie nie jezdzi to sie nie lapie mandatow, ja tam jezdze zawodowo od 87
                i juz pare tych mandatow sie dostalo jedne byly ok bo jak sie jedzie na 50, 80
                to ok ale byl i taki ze na 30 (chlopcy zapomnieli sciagnac po nakladaniu
                asfaltu) o 2 w nocy mnie chlopaki suszarka ustrzelili 45 i trza im bylo dac 100
                bo o 50% przekroczona predkosc.
            • prawdziwy.jonek Re: Za to ja dyskutuję z draństwem 30.07.09, 11:39
              patman napisał:

              > Twoje poparcie dla totalitarnego państwa inwigilującego obywateli co
              > 1 km są bardziej zbrodnicze, niż moje życzenie twojej drastycznej
              > śmierci. Wiesz z jaką prędkością jeżdżę po mieście? 50-60 km/h. Nie
              > widzę podstaw, żebym jadąc bezpiecznie cały czas musiał skupiać się
              > na prędkościomierzu, żeby nie przekroczyć dopuszczalnej prędkości, a
              > po minięciu fotoradaru stresować się, czy przypadkiem mnie nie
              > cyknął mi zdjęcia bo z górki samochód rozpędził się do 56 km/h. Dla
              > twojej wiadomości - jeżdżę powoli, od 10 lat nie płaciłem mandatu za
              > prędkość, ale nie życzę sobie permanentnego strachu, że jadąc
              > spokojnie zostanę ukarany w imię dostarczania pieniędzy do gminnego
              > budżetu.
              >
              moja znajoma ma prawko od 22 lat i tez nie zaplacila mandatu zadnego, tyle tylko
              ze jedzie raz na pol roku od znajomych 2 km ja chlop se wypije:)
              jakbys jedzdzi jak zawodowi albo juz nie zawodowi tylko ph po 120 tys rocznie to
              pewnie bys sie nie uchronil mandatu.
            • roweroraffi Re: Za to ja dyskutuję z draństwem 31.07.09, 14:57
              patman napisał:

              > Nie
              > widzę podstaw, żebym jadąc bezpiecznie cały czas musiał skupiać się
              > na prędkościomierzu, żeby nie przekroczyć dopuszczalnej prędkości, a
              > po minięciu fotoradaru stresować się, czy przypadkiem mnie nie
              > cyknął mi zdjęcia bo z górki samochód rozpędził się do 56 km/h

              Możesz spać spokojnie. Żaden fotoradar nie zrobi Ci zdjęcia przy 56km/h, gdy
              ograniczenie było do 50km/h.
      • prawdziwy.jonek Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 10:59
        holyfido napisał:

        > Jestem za radarami wszędzie i co kilometr. Może wreszcie ludzie w Polsce
        > nauczą się jeździć. Jak jest 50, to jedziemy 50, jak 70, to 70, a jak 90 to
        > 90. Odnoszę wrażenie, że cyfry arabskie umieszczone na znakach drogowych są
        > dla kierowców magicznymi runami, których nie potrafią odczytać. Naprawdę da
        > się po Polsce jeździć z prędkościami dozwolonymi przez przepisy kodeksu
        > drogowego. Owszem, trochę wolniej, to prawda, ale o wiele bezpieczniej i bez
        > stresu.
        >
        > Życzę spokojnej jazdy. Pozdrawiam kierowców.

        powiedz mi ojciec jezdzisz od swieta na spacer czy dwa razy w roku na swieta do
        rodziny co pitolisz takie farmazony, bo jak bys wsiadl za kolko kierowcy
        zawodowego i mial do dyspozcji 9 godzin to bys zaraz zmienil zdanie, a jak ty
        wyprowadzasz sam codziennie z garazu zeby go szmatka przepolerowac to sie nie
        wypowiadaj na tematy jazdy po drogach.
        i nie pitol ze jak jest ograniczenie to tak ma byc bo tak nie jest i dlatego
        tepe urzedasy sie wreszcie wziely za zmiany, a przyklad: przez wies obowiazuje
        50 km testowalem noca o 3 rano mozna tak na pelnym spokoju przejechac cala wies
        100 ale te madraliskie przed kazdym zakretem i za kazda droga gminna postawili
        40 i jest tych znakow w jedna strone ze 30 i w druga tyle samo, i ja sie pytam
        po co te naki czy ta roznica cos zmieni? i przeciez kierowcy sie juz tak
        przyzwyczaili ze i tak pomykaja te 70, i przez ostatnie kilkanascie lat byl
        jeden wypadek jak dziecko wyrwalo sie matce i wpadlo pod auto i zginelo, auto wg
        policji jechalo 45 km/h.
        • mpp29 Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:03
          Chłopie - tylko po polszy zawodowo jezdzisz? widac ze poza granica jeszcze nie byles ze tak cwaniaczysz o tym "100" w zabudowanym. Tirem nawet szansy nie masz, zeby zareagowac jak ci ktokolwiek wyskoczy. Ale tak - generalnie masz w dupie bo ciebie i tak na gorze czolgu nic nie ruszy. 9 godzin na jazde - jak sie nie podoba to zmiana zawodu. Nikt nie zmusza cie zebys zasuwal jak dziki kojot. Zmusza za to do zachowan ODPOWIEDZIALNYCH na ktore - co wynika z tego co piszesz - cie nie stac.
          • prawdziwy.jonek Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 11:58
            mpp29 napisał:

            > Chłopie - tylko po polszy zawodowo jezdzisz? widac ze poza granica jeszcze nie
            > byles ze tak cwaniaczysz o tym "100" w zabudowanym. Tirem nawet szansy nie masz
            > , zeby zareagowac jak ci ktokolwiek wyskoczy. Ale tak - generalnie masz w dupie
            > bo ciebie i tak na gorze czolgu nic nie ruszy. 9 godzin na jazde - jak sie nie
            > podoba to zmiana zawodu. Nikt nie zmusza cie zebys zasuwal jak dziki kojot. Zm
            > usza za to do zachowan ODPOWIEDZIALNYCH na ktore - co wynika z tego co piszesz
            > - cie nie stac.

            chlopie nie po polszy tylko po swiecie i nie jezdze tylko jezdzilem, poniewaz
            nie masz zielonego pojecia i nigdy tego nie zrozumiesz nie bede sie produkowal,
            i cus mi sie zdaje ze pewnie siedzisz w jakiejs tam irlandii i juz nie umiesz
            napisac po POLSCEwiec siedz tam sobie na tym zmywaku i nie przyznaj sie
            skad jestes.
            ps.a po czym to tak sadzisz ze nie bylem za granica? po czcionce? i nie
            cwaniakuje tylko napisalem ze mozna i ze to bylo nad ranem, a chodzilo o to ze
            na 50 sa co kawalek 40, naucz sie chlopie czytac ze zrozumieniem.
            przjechalem okolo 1,5 miliona km i wypadku nie mialem, jak bedziesz mial taka
            praktyke to mozemy pogadac.
            • mpp29 Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 30.07.09, 12:17
              Co NIJAK nie usprawiedliwia zapier**** 120 w wiosce/miescie. Za tyle km bez wypadku - szacunek.

              Poza tym: nikt cie nie zmusza bys jechal ponad norme, sam przyjmowales warunki. W razie krzyku twoj "pracodawca" i tak by sie na wszelkie konsekwencje wypial tlumaczeniem wlasnie, ze "jechales na wlasna odpowiedzialnosc, bo on nic ci nie narzucal" (to a propos innych przeczytanych postow twojego autorstwa).

              A co do twoich "podejrzen" to specjalnie trafne nie sa.
            • kosmiczny_swir Ja po Europie jezdze duzo 30.07.09, 13:58
              Ja po Europie jezdze duzo. Jezdze glownie po krajach skandynawskich,
              ale w Poslce tez czesto jestem. Powiem tak - jazda po Polsce to
              koszmar. Dorogi to jedno. Jak jest dziurawa i falista droga to sie
              po prostu dostosowuje predkosc do warunkow jazdy. Najgorszy jest w
              Polsce egoizm i hamstwo na drogach. No i oczywiscie lekcewazenie dla
              wszelkich norm, przepisow i zdrowego rosadaku. Znasz taka
              kreskowke "Koles Git"? Jesli nie znasz to obejrzyj na You Tube kilka
              kawalkow. Wiekszosc kierowcow w Polsce to wlasnie tacy Kolesie Gity.
              (ref: pl.wikipedia.org/wiki/Kole%C5%9B_GIT#Kole.C5.9B_Git)
              • babaqba Re: Ja po Europie jezdze duzo 30.07.09, 15:51
                kosmiczny_swir napisał:

                > Ja po Europie jezdze duzo. Jezdze glownie po krajach skandynawskich,
                > ale w Poslce tez czesto jestem. Powiem tak - jazda po Polsce to
                > koszmar. Dorogi to jedno. Jak jest dziurawa i falista droga to sie
                > po prostu dostosowuje predkosc do warunkow jazdy. Najgorszy jest w
                > Polsce egoizm i hamstwo na drogach. (...)

                Po pierwsze poza wakacjami (ty byłeś w Polsce rozrywkowo, prawda?) nie zawsze da
                się "dostosować prędkość". Już i tak biznes w Polsce stoi. "Dostosujmy" jeszcze
                ruch drogowy i naród zacznie żyć tylko z dopłat unijnych. Pomijamy ten fragment
                rzeczywistości, ale warto raz wspomnieć, że infrastruktura drogowa w tym stanie
                powoduje wymierne straty gospodarcze.
                A co do "egoizmu i chamstwa na drogach". Nie tylko na drogach. Od dwudziestu lat
                Polacy są szczuci jedni na drugich przez polityków i księży to i nie dziwne, że
                zmasowana akcja "elit" daje rezultaty? Generalnie w Katolickiej RP Polacy stali
                się nieufni i wrodzy sobie nawzajem. Ten stan zapewnia trwanie władzy kościoła,
                ale szkodzi społeczeństwu. Na to fotoradary nie pomogą.
            • roweroraffi Re: "Polska": Gminny biznes na radarach - jestem 31.07.09, 15:06
              prawdziwy.jonek napisał:

              > siedz tam sobie na tym zmywaku i nie przyznaj sie
              > skad jestes.

              Nie ma to jak merytoryczne argumenty.

              > ps.a po czym to tak sadzisz ze nie bylem za granica? po czcionce?

              Być może po tym, że w kilku krajach w Europie jeżdżenie 100km/h przez teren
              zabudowany skończyłoby się dla Ciebie na tyle przykro, że raczej by Ci się
              odechciało uprawiać takie procedery.

              > cwaniakuje tylko napisalem ze mozna i ze to bylo nad ranem

              Można i 200km/h pewnie, co nie znaczy, że to bezpieczne i wskazane.

              Poza tym pomieszkałbyś sobie przy takim torze dla ścigantów i pożył w
              środowisku, gdzie podczas każdego przejazdu ciężarówki takiego cwaniaka jak ty
              cały budynek się trzesie aż szklanki grają, to byś zrozumiał, że ograniczenia są
              nie tylko ze względu na dzieci wybiegające pod koła, ale i np na hałas, drgania,
              czy spaliny.

              > przjechalem okolo 1,5 miliona km i wypadku nie mialem, jak bedziesz mial taka
              > praktyke to mozemy pogadac.

              Praktyka za kierownicą to jeszcze nie wszystko. Polecam wyjrzeć czasem z
              szoferki i popatrzyć na temat z innych perspektyw. Osoby mieszkającej przy
              takiej trasie, rowerzysty na niej, pieszego chcącego przejść przez ulicę.

              Inżynieria ruchu to nie tylko interes kierowców. Parafrazując więc Twoje słowa:
              Popracujesz przy przygotowywaniu i opiniowaniu projektów przez powiedzmy 3 lata,
              to będziemy mogli pogadać.
    • czerwonasukienka1 "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 08:39
      chyba premier(na ktorego glozowalem sic!) przestal jezdzic samochodem po
      polsce. NIestety polska jak kraj to jeden wielki zlodziej.
      • pogromca_kretynow Re: drogi chlopcze, popracuj nad ortografia 30.07.09, 10:48
        czerwonasukienka1 napisała:

        > chyba premier(na ktorego glozowalem sic!) przestal jezdzic
        samochodem po
        > polsce. NIestety polska jak kraj to jeden wielki zlodziej.

        a potem zabieraj glos, szczegolnie ze nie masz nic madrego do
        powiedzenia.
        Ciesz sie wakacjami, bo 1 wrzesnia dymasz do szkoly :-)
        I pamietaj, ortografia!!!
    • kim-lan-san Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 08:49
      I bardzo dobrze, w Polsce innego "znaku" jak radar nikt nie przestrzega.
    • pitland.pl "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 08:54
      ciekawe jakie będą tego efekty dla liczby wypadków
    • ktos210 to jest banda! 30.07.09, 09:01
      To jest zwyczajne złodziejstwo i tyle. Postawią takie bubki aparat w ogródku
      jakiegoś ciecia , znak do 40 np. i strzelają foty! Potem ślą ci liścik i masz
      płacić. Jak nie wiesz kto jechał to i tak musisz zapłacić! Punktów ci nie
      dadzą ale zapłacisz najwyższą stawkę w widełkach. Czy to nie jest sku....two?
      Oczywiście że tak! W tym kraju nie daje się już zyć. Wszędzie ograniczenia i
      dojenie ludzi! Bizmesmeni kur.. z lokalnych zadupi! Straż pożarną lepiej
      założyć niż tę bandę darmozjadów utrzymywać! Po co fotoradary? Dla kasy. ! I
      za tę kasę te wszystkie dupki się dadzą ogolić! Bo inaczej musieliby głową
      ruszyć za jakąś pracę się zabrać. POdajcie listę tych dupków a kierowcy
      powinni te dziury szerokim łukiem omijać i w żadnym wypadku nie wydać tam ani
      grosza. Nie tankować w tym rejonie, nie kupować nawet fajek w kioskach. Niech
      zdechną jak są tacy pazerni!
      • p.pirx Re: to jest banda! 30.07.09, 09:21
        Prymitywne buraczki! Fotoradary wam przeszkadzają? To jeździjcie
        rowerami, a nie samochodem. Przepisy drogowe nie są dla dziadków
        jeżdzących do kościoła tylko dla wszystkich i dla wszystkich takie
        same. Mam kompletnie w du ... czy jeździsz zawodowo czy
        turystycznie. Masz obowiązek trzymać się tych samych reguł co
        wszyscy. Po to są te reguły, żeby tępak, który sam nie potrafi
        myśleć i przewidywać (inaczej sam wiedziałby ile trzeba jechać)
        nikomu nie zrobił krzywdy.
        Mądrale! A jak przyjdzie co do czego to siedzą w rowie, rączki na
        twarzy i płacza jak małe dziewczynki -"co ja zrobiłem, co ja
        zrobiłem..."
        Potrącisz dziecko idioto- w miejscu z idiotycznym zakazem- to
        inaczej będziesz śpiewał.
        • eloy72x Re: to jest banda! 30.07.09, 10:19
          Nie o to chodzi pacanie. Tylko na obszarze zabudowanym z
          ograniczeniem do 50 nie powinni robić zdjęć tym którzy np. jadą 64
          tylko wyłapywać tych którzy naprawdę piratują nie zwalniają w
          obszarze zabudowanym.
          I zgódź się, że gminy nie dbają zbytnio o bezpieczeństwo swoich tylko
          o wpływy na premie dla staży gminnej! Bo wystawienie fotoradaru 200
          metrów po wjechaniu w obszar zabudowany jest ewidentną próbą złapania
          jak największej liczby kierowców. Chyba każdy kierowca (rozsądny) nie
          daje nagle po heblach gdy zobaczy ograniczenie tylko zdejmuje nogę z
          gazu i lekko przychamowuje lub przenosi ją nad pedał hamulca, żeby
          móc jak najszybciej zareagować.

          Poza tym jak już piszę to inaczej zachowuje się 14 letni złom
          ściągnięty z Niemiec a inaczej 3-4 letni samochód z dobrymi oponami,
          ABSem itd. Ale znaki są dla wszystkich takie same.
          • p.pirx Re: to jest banda! 30.07.09, 10:42
            Napisałeś się, napisałeś i co z tego niby wynika? Gdzie tutaj jakieś
            argumenty?

            > Nie o to chodzi pacanie. Tylko na obszarze zabudowanym z
            > ograniczeniem do 50 nie powinni robić zdjęć tym którzy np. jadą 64
            > tylko wyłapywać tych którzy naprawdę piratują nie zwalniają w
            > obszarze zabudowanym.

            Jak ktoś przekracza o 14 km/h dozwoloną normę to jest cacy? To jego
            nie karać? Czemu? Bo ty w swojej ignorancji tak stwierdzasz? A od
            ilu jaśnie hrabio można już łapać? Od 22 czy może 38? Przepis jest
            po to, żeby go respektować. Jakby zamiast 50 było 70 to jechałbyś
            85, jakby było 90 ty jechałbys 108. A jest 50 i masz jechać 50 -
            proste. Jak łamiesz prawo to bulisz i cała filozofia.
            • mpp29 Re: to jest banda! 30.07.09, 10:54
              Pirx - nie unoś się. Poprzednicy - inwektywy pod innym adresem.

              A teraz do rzeczy: jak pirx napisał - 50 idiotyczne czy nie wyraźnie wskazuje na "max 50 i nie więcej!" - się nie podoba, trzeba bulić. Wyjedźcie jeden z drugim w Europę - i tam cwaniaczcie, że na 50 miałeś 64 - a kogo to obchodzi? Przekroczyłeś?
              Sensowność ograniczeń to kwestia w tym momencie drugorzęna - póki co nie ma instytucji, która jest w stanie to skontrolować = do czasu jej powołania wszystkie znaki stojące przy drodze są jak najbardziej ważne i wskazują jednoznacznie (no, nie zawsze...) na zachowanie się w określony sposób! Koniec, kropka! Przepisy są po to, by ich przestrzegać.
              • mpp29 Re: to jest banda! 30.07.09, 10:56
                Nie zawsze jednoznacznie tzn: ostatnimi dniami (nie pamiętam nazwy miejscowości) trafiłem na znak "nakaz jazdy prosto" połączony z "zakazem wjazdu" - i jak tu zareagować? I przyznam, że widząc takie kruczki jestem jednak za powołaniem jakiejś instytucji tropiącej podobne problemy.
                • roweroraffi Re: to jest banda! 31.07.09, 15:12
                  mpp29 napisał:

                  > Nie zawsze jednoznacznie tzn: ostatnimi dniami (nie pamiętam nazwy miejscowości
                  > ) trafiłem na znak "nakaz jazdy prosto" połączony z "zakazem wjazdu" - i jak tu
                  > zareagować? I przyznam, że widząc takie kruczki jestem jednak za powołaniem ja
                  > kiejś instytucji tropiącej podobne problemy.

                  "Weźmy się i zróbcie"? A zgłoś zarządcy drogi. Mailem, czy pisemnie, całkowicie
                  za darmo, poświęcajac na to góra 5 minut.

                  Usuną bzdurę zapewne równie szybko jak powstała.
            • artie40 Re: to jest banda! 30.07.09, 13:01
              p.pirx napisał:
              >
              > Jak ktoś przekracza o 14 km/h dozwoloną normę to jest cacy? To jego
              > nie karać? Czemu? Bo ty w swojej ignorancji tak stwierdzasz? A od
              > ilu jaśnie hrabio można już łapać? Od 22 czy może 38? Przepis jest
              > po to, żeby go respektować. Jakby zamiast 50 było 70 to jechałbyś
              > 85, jakby było 90 ty jechałbys 108. A jest 50 i masz jechać 50 -
              > proste. Jak łamiesz prawo to bulisz i cała filozofia.

              Co pirx, dobrą masz posadkę w straży wiejskiej, że tak pyszczysz? Boisz się że
              trzeba będzie iść do normalnej pracy jak ci obetną fundusze na radar? Tacy
              pilnowacze piećdziesiątki to najgorsze snuje na drogach, w życiu taki nie
              zjedzie na bok kogoś kto jedzie odrobinę szybciej, taka „kultura” drogowa z nich
              wychodzi, w przeciwieństwie do prawdziwy.jonka, który ma rację.
              Pirx, podaj lepiej nazwę proszku w którym ci tak mózg wyprali, przyda się jak
              bedę robił pranie.
              • roweroraffi Re: to jest banda! 31.07.09, 15:14
                artie40 napisał:

                > Co pirx, dobrą masz posadkę w straży wiejskiej, że tak pyszczysz?

                Braki argumentów merytorycznych nadrabiasz wycieczkami osobistymi?

                > wychodzi, w przeciwieństwie do prawdziwy.jonka, który ma rację.

                Nie ma to jak prawdy objawione. Ma rację i już, bez argumentów.
          • oelefante Dziecko, kto ci dał prawko???? 30.07.09, 11:48
            Ograniczenie prędkości obowiązuje od miejsca ustawienia znaku, a nie 300 metrów
            za nim. Każdy normalny kierowca, który widzi, że zbliża się do obszaru
            zabudowanego, zaczyna zwalniać, by w obszarze zabudowanym jechać 50 km/h. A
            radary są po to, by wyłapywać takich bandziorów, jak ty.

            eloy72x napisał:

            > Nie o to chodzi pacanie. Tylko na obszarze zabudowanym z
            > ograniczeniem do 50 nie powinni robić zdjęć tym którzy np. jadą 64
            > tylko wyłapywać tych którzy naprawdę piratują nie zwalniają w
            > obszarze zabudowanym.
            > I zgódź się, że gminy nie dbają zbytnio o bezpieczeństwo swoich tylko
            > o wpływy na premie dla staży gminnej! Bo wystawienie fotoradaru 200
            > metrów po wjechaniu w obszar zabudowany jest ewidentną próbą złapania
            > jak największej liczby kierowców. Chyba każdy kierowca (rozsądny) nie
            > daje nagle po heblach gdy zobaczy ograniczenie tylko zdejmuje nogę z
            > gazu i lekko przychamowuje lub przenosi ją nad pedał hamulca, żeby
            > móc jak najszybciej zareagować.
            >
            > Poza tym jak już piszę to inaczej zachowuje się 14 letni złom
            > ściągnięty z Niemiec a inaczej 3-4 letni samochód z dobrymi oponami,
            > ABSem itd. Ale znaki są dla wszystkich takie same.
        • jamesonwhiskey Re: to jest banda! 30.07.09, 10:37
          > Potrącisz dziecko idioto- w miejscu z idiotycznym zakazem- to
          > inaczej będziesz śpiewał.

          a gdyby tak w tym miejscu przechodzilo wasze dziecko
          ktorego nie macie ale zawsze mozecie miec ..
      • eloy72x Re: to jest banda! 30.07.09, 10:10
        Dokładnie, Biały Bór i Człuchów już na mnie nie zarobią grosza. Polskie
        morze już od dwóch lat nie zarabia
    • nowak11 Hołowczyc powtarzał w kółko:"Za 400 metrów... 30.07.09, 09:11
      ...radar!" - tyle pamiętam z drogi nad morze z włączoną automapą... To już
      jest paranoja!!!
    • kotek.filemon Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 09:14
      Polaczki nie nauczą się jeździć przepisowo dopóki ich to nie p***dolnie porządnie po kieszeni. Kilku moich znajomych próbowało stosować polskie metody jazdy w krajach cywilizowanych i jak zobaczyli jaki jest taryfikator np. w Szwajcarii za niezachowanie odstępu od poprzednika (w polaczkowie rzecz tak nagminna, że nawet nie warta wzmianki) czy przekroczenie prędkości o 20 km/h, to im prędziutko rura zmiękła...
    • xezaq UWAGA, sprzedam 30.07.09, 09:32
      "Sprzedam fotoradar. Mało używany, nie bity, tanio!"

      To będzie chyba jedynym lekarstwem na tą nową, głupią modę. Muszą je
      zacząć kraść, złodzieje chyba jeszcze nie wiedzą jaki to drogi
      sprzęt.
    • bugmenot2008_2 Wystarczy trochę odwagi ze strony zmotoryzowanych 30.07.09, 09:39
      i skończy się "złoty interesik" :)
      Vandalised gatsos
      • rotex Wystarczy trochę odwagi ze strony zmotoryzowa 30.07.09, 10:10
        hehe bugmenot dzięki, aż mi się humor poprawił na takie piękne
        widoki !!! :)
    • tajlerdarden Fotoradary - kolejna forma biurokracji... 30.07.09, 09:49
      Urzędowe biurwy będą je stawiać tam gdzie stoi bezsensowne ograniczenie do
      30km/h i kosić 80% przejeżdżających, a nie tam gdzie naprawdę jest
      niebezpiecznie...

      Nie dziwcie się potem, że ludzie zamalowują te radary farbą...
      • roweroraffi Re: Fotoradary - kolejna forma biurokracji... 31.07.09, 15:16
        tajlerdarden napisał:

        > Urzędowe biurwy będą je stawiać tam gdzie stoi bezsensowne ograniczenie do
        > 30km/h i kosić 80% przejeżdżających, a nie tam gdzie naprawdę jest
        > niebezpiecznie...
        >
        > Nie dziwcie się potem, że ludzie zamalowują te radary farbą...

        Tak jak nie widziałem tych mitologicznych radarów przy 30km/h, tak czesto widuje
        zamalowane fotoradary w miejscach, gdzie ograniczenia są bardzo sensowne, z
        reguły niewielkie - z 90 do 70km/h.
    • taglinda pytanie fundamentalne 30.07.09, 09:58
      "po co?"

      Fotoradary są po to, żeby ludzie jeździli ostrożniej, czy żeby nabijać kabzę?

      Rozumiem sytuację, kiedy na wjeździe do wioski stoi znak "Uwaga fotoradar";
      samo urządzenie może być tuż za białą tablicą, pośrodku wioski albo na
      wyjeździe. Czasami nie ma go w ogóle - ale i tak wtedy ludzie zwalniają na
      całym obszarze zabudowanym. I o to chodzi.

      Ale kiedy szwagier sołtysa siedzi w krzakach 10 m przed wyjazdem z wiochy i
      łapie wszystkich, którzy mają tam 62 km/godz., to to nie jest żadna prewencja,
      tylko s...syństwo.

      W związku z tym popieram głos wyżej - nie tankuję tam, nie zatrzymuję się na
      drobne zakupy po drodze itd. Omijam z daleka.
      • oelefante Oznaczanie fotoradarów to dopiero debilizm 30.07.09, 11:52
        Jedzie kretyn, widzi znak i zaczyna ostro hamować, stwarzając niebezpieczeństwo.
        A zaraz za radarem ostro przyspiesza. Jeśli kretyn nie będzie wiedział, gdzie
        jest radar, ale radarów będzie na tyle dużo, że ryzyko złapania będzie duże, to
        kretyn przez cały czas będzie jechał prawidłowo.

        taglinda napisał:

        > "po co?"
        >
        > Fotoradary są po to, żeby ludzie jeździli ostrożniej, czy żeby nabijać kabzę?
        >
        > Rozumiem sytuację, kiedy na wjeździe do wioski stoi znak "Uwaga fotoradar";
        > samo urządzenie może być tuż za białą tablicą, pośrodku wioski albo na
        > wyjeździe. Czasami nie ma go w ogóle - ale i tak wtedy ludzie zwalniają na
        > całym obszarze zabudowanym. I o to chodzi.
        >
        > Ale kiedy szwagier sołtysa siedzi w krzakach 10 m przed wyjazdem z wiochy i
        > łapie wszystkich, którzy mają tam 62 km/godz., to to nie jest żadna prewencja,
        > tylko s...syństwo.
        >
        > W związku z tym popieram głos wyżej - nie tankuję tam, nie zatrzymuję się na
        > drobne zakupy po drodze itd. Omijam z daleka.
        • and_nowak Na szczęście inni myślą inaczej 30.07.09, 13:05
          Wspomniany przez ciebie kretyn będzie naprawdę ostro hamował, gdy zobaczy puszkę
          radaru. Znak widać z daleka i nie trzeba ostro hamować. Właśnie po to się stawia
          te znaki: żeby odpowiednio wcześniej uprzedzić pędzącego "kretyna", jak go
          ładnie nazwałeś.

          Dodatkowo ewentualny błysk flesza nie będzie takim zaskoczeniem dla kierowcy.


          Co do jazdy prawidłowej: NIE ZNAM NIKOGO, kto naprawdę wszędzie jeździ zgodnie z
          ograniczeniami prędkości. Więcej: jazda z ograniczeniami to obecnie synonim
          jazdy z MAKSYMALNĄ dopuszczalną prędkością. W deszczu, i zmroku, zdrowy i chory,
          stary i młody, jaguar i polonez - wszyscy jadą z prędkością MAKSYMALNĄ. Coś to
          maksimum dziwnie niskie...
        • artie40 Re: Oznaczanie fotoradarów to dopiero debilizm 30.07.09, 13:12
          oelefante napisał:

          > Jedzie kretyn, widzi znak i zaczyna ostro hamować, stwarzając niebezpieczeństwo
          > .
          > A zaraz za radarem ostro przyspiesza. Jeśli kretyn nie będzie wiedział, gdzie>
          jest radar, ale radarów będzie na tyle dużo, że ryzyko złapania będzie duże, to
          kretyn przez cały czas będzie jechał prawidłowo.


          Naiwny. Po prostu obniżą limity i ty też bedziesz płacił, nawet jak się na rower
          albo furmankę przesiądziesz. Przecież to nie o bezbieczeństwo chodzi a o kasę.
          Nie wiesz, że w budżecie brakuje 40 mld?
    • przemekthor A ja mam to w d... 30.07.09, 09:59
      I od dziesiaj jezdze tyle, ile jest na znakach. Po ostatniej serii
      mandatow (samorzadowy fotoradar, misiek z suszarka, misiek na
      hulajnodze) i przycierki z tirem, zostaje notorycznym zawalidroga.
      Jak zobaczycie nowe ciemne volvo turbo wlokace sie czterdziestka, to
      bede wlasnie ja.
    • hanzal a co na to Platforma Obywatelska ? 30.07.09, 10:00
      przecież nie dalej jak w czasie ostatniej kampanii wyborczej widzieliśmy
      wszyscy spoty w których tłumaczono że głupi PiS nie zna się na samochodach bo
      Kaczyński nie ma prawa jazdy

      i że głupi PiS chce stawiać fotoradary a tu trzeba drogi budować

      minęły niecałe 2 lata i okazuje się że tak duży "wysyp" fotoradarów jak w
      czasie rządów PO nigdy wcześniej nie występował

      radary pojawiają sie wszędzie, każda gmina chce stawiać swój
      o nowych drogach za to jakoś cicho ....

      przyznam szczerze że na szczęście mało po Polsce się poruszam, ale serdecznie
      współczuję tym którzy zawodowo muszą jeździć codziennie,

      i powiem szczerze że w tym roku tradycyjnie pojechaliśmy z Krakowa do
      Chorwacji, bo 1200 km do Sibenika zrobiliśmy w 14 godzin (spokojne tempo,
      kilka postojów po drodze, jazda z dziećmi, żadnych szaleństw na drodze)

      znajomi jechali nad Bałtyk i 650 km zrobili w 12 godzin
    • and_nowak Właśnie: już tylko kasa się liczy 30.07.09, 10:15
      Tu naprawdę nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko o pieniądze. Każdy ma w głębokim
      poważaniu stan dróg, sensowność ograniczeń. Liczy się "łatanie budżetu".
      To już przypomina mafię i jej pieniądze "za ochronę".

      Gdyby chodziło o bezpieczeństwo, to wszystkie radary byłby oznakowane, a te
      gminne zwykle nie są.
      Gdyby chodziło o bezpieczeństwo, to inwestowano by w poprawę jakości dróg - a
      trudno to zauważyć.

      Wprowadźmy zmianę: kasa z fotoradarów idzie do budżetu. Zobaczymy, czy wtedy
      nadal gminy będą aż tak aktywne w "radarowaniu" dróg!


    • rx55 Brawo - niech żyje edukacja społeczna !!! 30.07.09, 10:53
      Społeczeństwo polskie ma w lekceważeniu prawo oraz niepisane zasady współżycia
      społecznego. Uważam, że polskie społeczeństwo potrzebuje edukacji. Za taką
      uważam fotoradary. Jeśli członek społeczeństwa nie przestrzega praw
      regulujących współżycie społeczne a za takie prawa uznaje się również kodeks
      ruchu drogowego, to winien ponieść zasłużona karę. Osobiście jeżdżę przepisowo
      zgodnie z ograniczeniami prędkości obowiązującymi na drogach i z własnego
      doświadczenia wiem, że przepisowa jazda jest możliwa i nie przysparza
      problemów oraz gwarantuje sprawne poruszanie sieę po drogach oraz osiąganie
      wyznaczonych celów.
      • g_m11 Re: Brawo - niech żyje edukacja społeczna !!! 30.07.09, 12:45
        Zwolennicy fotoradarów mieliby racje przy załozeniu ,że są ustawiane tam gdzie
        byc powinny , czyli tam gdzie ograniczenia predkosci sa ustawione zgodnie z
        obiektywna potrzebą.Niestety sa miejsca ,gdzie droga nie korkuje sie tylko
        dlatego ,że nikt tych bzdurnych ograniczeń nie przestrzega - nawet policja. A
        jeżeli zdarzy sie kierowca oznakowanego radiowozu , który zechciał pojechać
        zgodnie z przepisami ale nie zgodnie ze zdrowym rozsadkiem to powoduje korek
        .Oczywiście w tych miejscach koledzy w białych czapeczkach mają używanie.
        • rx55 Potrzeba zrozumienia zasadności przepisów 30.07.09, 13:31
          Mysle, ze wielu z nas zapomina o zasadnosci istnienia fotoradarow. Urzadzenia
          dokonujace pomiarow predkosci na drogach maja za zadanie selekcjonowac kierowcow
          lamiacych przepisy a w efekcie karac nieprzestrzegajacych prawa. W mysl tej
          swoistej definicji debatowanie nad miejscem ustawienia fotoradaru jest zbedne.
          Fotoradar nie powinien sluzyc do ograniczania predkosci kierowcow, bo od tego sa
          znaki drogowe, fotoradar ma na celu wylapywanie zagrazajacych porzadkowi
          spolecznemu. W swietle powyzszego nie ma tez sensu informowanie o radarze na
          drodze, tak jak np. nie informuje sie o maksymalnie dopuszczalne szybkosci na
          drogach innych niz autostrada. Przepisy mowia wyraznie o dopuszczalnych
          szybkosciach na danym terenie, reszte koryguja odpowiednie znaki drogowe.
          Powiem wiecej, ustawianie znakow informujacych o obecnosci radarow lub tworzenie
          map radarow na wzor tych ktore oferuje w swym dodatku Gazeta Wyborcza to
          poddawanie w watpliwosc sensownosci prawa o ruchu drogowym. Przepisy albo
          istnieja i sa egzekwowane przez odpowiednie sluzby, albo nie ma ich wcale i
          wowczas niepotrzebne sa fotoradary. Dziwie sie wszystkim, ktorzy narzekaja na
          obecnosc fotoradarow na drogach. Czlowiek, ktory dba o praworzadnosc,
          wspoltworzy spoleczenstwo w mysl zasady wspolpracy i wzajemnej pomocy I nie
          potrzebuje bac sie konsekwencji praw ustanawianych przez spoleczenstwo, poniewaz
          w imie porzadku publicznego przestrzega tych praw. Reasumujac wszyscy
          narzekajacy na fotoradary moga byc w statystycznym ujeciu uznani za jednostki
          aspoleczne i niepraworzadne.
          • and_nowak Dyrdymały 30.07.09, 13:41
            Podobnie rozumując można by u ciebie w domu codziennie robić rewizję w
            poszukiwaniu broni i narkotyków. O komputerze nie wspomnę.
            Przecież uczciwy człowiek nie ma się czego obawiać... ;-)

            Problem polega na tym, że CELEM stawiania tych radarów jest właśnie kasa, a nie
            bezpieczeństwo. Pod POZOREM zwiększania bezpieczeństwa doi się forsę. To jest
            patologia.

            Tablice ostrzegawcze zwiększają bezpieczeństwo - a nie są stawiane, dobre rogi
            podobnie. Absurdalne ograniczenia nie polepszają bezpieczeństwa, a wręcz
            przeciwnie - przyzwyczajają kierowców do tego że znaki są absurdalne.
            • roweroraffi Re: Dyrdymały 31.07.09, 15:21
              and_nowak napisał:

              > Problem polega na tym, że CELEM stawiania tych radarów jest właśnie kasa, a nie
              > bezpieczeństwo. Pod POZOREM zwiększania bezpieczeństwa doi się forsę. To jest
              > patologia.

              Tak, właśnie dlatego stawia się je tam, gdzie było dużo wypadków.

              > Tablice ostrzegawcze zwiększają bezpieczeństwo - a nie są stawiane

              Kiedyś były. Były tablicze informujące o czarnych punktach, znaków
              ostrzegawczych też jest mnóstwo. I nic nie zmieniły, bo sa olewane.

              > dobre rogi
              > podobnie.

              Najbardziej niebezpieczne wypadki zdarzają się na prostym odcinku drogi, przy
              dobrej pogodzie. W Polsce znacząco rośnie liczba niebezpiecznych wypadków na
              drogach ekspresowych i autostradach.

              Polecam lekturę statystyk dotyczących wypadków.

              > Absurdalne ograniczenia nie polepszają bezpieczeństwa, a wręcz
              > przeciwnie - przyzwyczajają kierowców do tego że znaki są absurdalne.

              Dlatego własnie nie ma sensu stawianie ograniczeń nowych. Trzeba egzekwować już
              stare- fotoradarami na przykład.
          • rechott Re: Potrzeba zrozumienia zasadności przepisów 30.07.09, 14:14
            > Mysle, ze wielu z nas zapomina o zasadnosci istnienia fotoradarow. Urzadzenia
            > dokonujace pomiarow predkosci na drogach maja za zadanie selekcjonowac
            kierowcow lamiacych przepisy

            wszystko to pięknie ale tylko w teorii i zakładając, że znaki ograniczenia
            prędkości są stawiane w sensowny sposób. A na polskich drogach ograniczenia
            prędkości są stawiane dla maksymalnie wyładowanych ciężarówek jadących w złych
            warunkach atmosferycznych. Nie mówiąc o jakichś widzimisie lokalnych kacyków czy
            ograniczeniach, które zapomnieli zdjąć drogowcy po remoncie. Przykładów bezsensu
            mógłbym podawać więcej.

            Takie traktowanie powoduje, że nie wiemy kiedy znak jest ustawiony sensownie a
            kiedy nie i powoduje to lekceważenie przepisów i wszystkich znaków.
            Spróbuj kiedyś przejechać kilkaset kilometrów całkowicie zgodnie z przepisami.
            Przejdzie Ci idealizm i dobre nastawienie do fotoradarów.
          • pndapetzim Re: Potrzeba zrozumienia zasadności przepisów 30.07.09, 14:23
            Z Twojej wypowiedzi, także jej stylu ale głównie treści wynika, że jesteś
            zaprogramowanym androidem pozbawionym zdolności do refleksji. Prawo jest dla
            ludzi a nie odwrotnie i jeżeli jest pozbawione sensu to należy je zmieniać a nie
            dostosowywać się i popadać tym samym w absurd.
            Za znacznie cenniejsze zjawisko od tej hipokryzji z fotoradarami uważam
            chociażby w pewnym sensie reakcję na nią czyli rozwój komunikacji przez CB na
            drogach - taka inicjatywa buduje społeczeństwo obywatelskie a nie społeczeństwo
            hipokrytów-niewolników i tego nam bardzo potrzeba.
          • babaqba Re: Potrzeba zrozumienia zasadności przepisów 30.07.09, 16:01
            rx55 napisał: (...) fotoradar ma na celu wylapywanie zagrazajacych porzadkowi
            > spolecznemu (...)

            Jadący niezgodnie z polskim ograniczeniem prędkości nie zagraża porządkowi
            społecznemu. I tyle. W związku z powyższym Twoje wypowiedzi są bez sensu.
            Dowodem jest fakt, że na miliony przejazdów dziennie, z czego większość odbywa
            się z prędkościami wyższymi od ograniczeń, wypadków jest tylko kilka - kilkanaście.

            (...)Czlowiek, ktory dba o praworzadnosc,
            > wspoltworzy spoleczenstwo w mysl zasady wspolpracy i wzajemnej pomocy I nie
            > potrzebuje bac sie konsekwencji praw ustanawianych przez spoleczenstwo (...)

            To jest tłumaczenie władzy za każdym razem, kiedy ogranicza nam następny kawałek
            wolności: "uczciwi nie mają się czego bać". Daj sobie spokój z taką demagogią.
            Nie zrozumiałeś wątku - mowa o nieuzasadnionych, nadmiernych ograniczeniach
            prędkości. Są ich w kraju tysiące, bo nikt tego nie pilnuje. Do obronienia jest
            teza, że stawiający owe ograniczenia i fotoradary działają przeciwko
            społeczeństwu i porządkowi publicznemu. Zdajesz sobie sprawę jak niszczy
            porządek społeczny jeden radiowóz łamiący przepisy drogowe? A trudno w Warszawie
            znaleźć jeden, który się stosuje do obowiązującego prawa. Jeden! Póki prawo nie
            zawiera pozwolenia do łamania przepisów dla policji, to nie dziw się temu, że
            społeczeństwo odczytuje ów stan, jako przyzwolenie na nie zwracanie uwagi na owe
            przepisy. Policja daje nam przykład, że są one tylko żartem i szykaną wymierzoną
            w spokojnych obywateli.
    • rosolina "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 11:04
      Wniosek jest generalnie jasny: nie chodzi o bezpieczeństwo na
      drogach, lecz o wydojenie od obywateli pieniędzy.
      • thekaroten Re: "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 11:28
        Taak? We Francji akcja stawiania fotoradarów gdzie tylko się da skończyła się
        zmniejszeniem liczby wypadków śmiertelnych o połowę. Trzeba być ślepym, żeby nie
        wiedzieć, czym się kończy zgoda na przekraczanie prędkości przez wszystkich - bo
        w Polsce prędkość przekraczają wszyscy i - tak, jestem hipokrytą - ze mną włącznie.
    • oelefante Brawo gminy! W końcu bandyci za kółkiem przestaną 30.07.09, 11:26
      lekceważyć życie ludzi tylko dlatego, że ci mieszkają na wsiach i "przez wiochę
      to ja lecę 120". Świetny pomysł. Oby więcej takich.
    • irekur "Polska": Gminny biznes na radarach 30.07.09, 11:50
      Policja na mandatach nie zarabia. Wszystkie mandaty zasilają kasę
      miasta. No ale gdyby tak te pieniądze musiały zostać wydatkowane na
      remont dróg to fotoradary zaraz pewnie by poznikały.
    • fryderykus od kiedy to samorząd oznacza samowole? 30.07.09, 12:10
      przecież miejsca na fotoradary powinna wskazywać GDDiA a nie jakiś
      wojt z prowincji! Fotoradary to nie jest podatek...
      • roweroraffi Re: od kiedy to samorząd oznacza samowole? 30.07.09, 13:55
        fryderykus napisał:

        > przecież miejsca na fotoradary powinna wskazywać GDDiA a nie jakiś
        > wojt z prowincji!

        GDDKiA u siebie zarządza. Ale GDDKiA to tylko kilka % dróg. Wójtowie z prowincji
        mają ich pod opieką znacznie więcej. I sami decydują, gdzie stawiają je na
        swoich drogach. To w sumie logiczne, bo niby dlaczego Gdaka ma o tym decydować,
        skoro to nie ich droga? Że niby lepiej się znają? Bzdura!

        > Fotoradary to nie jest podatek...

        Wystarczy nie przekraczać prędkości i się nie płaci.
    • rojberek Marudzicie kierowcy! Jak się nie podoba to... 30.07.09, 13:16
      ... rowerkiem albo piechotką! ;-P
    • rx55 Sens istnienia fotoradarów - przeczytajcie proszę 30.07.09, 13:33
      Mysle, ze wielu z nas zapomina o zasadnosci istnienia fotoradarow. Urzadzenia
      dokonujace pomiarow predkosci na drogach maja za zadanie selekcjonowac
      kierowcow lamiacych przepisy a w efekcie karac nieprzestrzegajacych prawa. W
      mysl tej swoistej definicji debatowanie nad miejscem ustawienia fotoradaru
      jest zbedne.
      Fotoradar nie powinien sluzyc do ograniczania predkosci kierowcow, bo od tego
      sa znaki drogowe, fotoradar ma na celu wylapywanie zagrazajacych porzadkowi
      spolecznemu. W swietle powyzszego nie ma tez sensu informowanie o radarze na
      drodze, tak jak np. nie informuje sie o maksymalnie dopuszczalne szybkosci na
      drogach innych niz autostrada. Przepisy mowia wyraznie o dopuszczalnych
      szybkosciach na danym terenie, reszte koryguja odpowiednie znaki drogowe.
      Powiem wiecej, ustawianie znakow informujacych o obecnosci radarow lub
      tworzenie map radarow na wzor tych ktore oferuje w swym dodatku Gazeta
      Wyborcza to poddawanie w watpliwosc sensownosci prawa o ruchu drogowym.
      Przepisy albo istnieja i sa egzekwowane przez odpowiednie sluzby, albo nie ma
      ich wcale i wowczas niepotrzebne sa fotoradary. Dziwie sie wszystkim, ktorzy
      narzekaja na obecnosc fotoradarow na drogach. Czlowiek, ktory dba o
      praworzadnosc, wspoltworzy spoleczenstwo w mysl zasady wspolpracy i wzajemnej
      pomocy I nie
      potrzebuje bac sie konsekwencji praw ustanawianych przez spoleczenstwo,
      poniewaz w imie porzadku publicznego przestrzega tych praw. Reasumujac wszyscy
      narzekajacy na fotoradary moga byc w statystycznym ujeciu uznani za jednostki
      aspoleczne i niepraworzadne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka