cytruska1
09.05.08, 21:09
Moja coreczka ma 8,5 m-ca i dzisiaj rano spadla mi z przewijaka
(ponad metr wysokości). Pewnie zaraz zaczniecie mnie linczować, ale
już na prawde nie mam sił i nerwów dlatego prosze o porade.
Zdarzenie miało miejsce o 7:00 rano. Mała kiedy ja podnosilam lezala
na pleckach i juz podnosila glowke. Plakala ale niezbyt mocno i jak
ja przytulilam to po chwili sie uspokoila. Od razu chcialam jechac
do szpitala, ale poniewaz mamy lekarke, która jest ordynatorem
oddzialu neonantologicznego postanowilismy najpierw do niej dzwonic.
Maz przedstawil jej sytuacje i ona powiedziala ze mala nalezy
obserwowac (powiedziala dokladnie o co chodzi: wymioty, ospałosc
itd.) a jakby sie cos dzialo to przyjechac. Mala nie ma sladow na
glowce, jedynie na czole zaczerwienienie. Prawdopodobnie spadajac
chwycila sie rurki co nieco zpowolnilo upadek- ale nie jestem pewna
bo momentu upadku nie widzialam). Nie ma zadnych sladow na ciele.
Caly dzien zachowywala sie normalnie, chodzila spac tak jak zwykle,
duzo sie smiala, gaworzyla. Wedlug mnie wszystko jest ok, ale caly
czas sie denerwuje, czy nie powinnismy byli jechac do lekarza.
Panie doktorze prosze o rade! Czy po takim upadku moze sie pojawic
jakis uraz w pozniejszym czasie? Bardzo sie boje! prosze o odpowiedz.
Z gory dziekuje!