gosia_73
22.02.09, 15:48
Witam,
W piątek wyszłam z córeczką ze szpitala. Od środy 11.02 Ola (1 rok i 10
miesięcy) miała temperaturę. Byłam oczywiście na kontroli u pediatry przed
weekendem 14-15.02 i osłuchowo nie było zmian, ogólny stan córeczki również
był niezły z wyjątkiem mniejszego apetytu. Pediatra zastosował leczenie
objawowe Nurofenem, Paracetamolem, Cebionem i Ambrosolem + inhalacje z
Pulmicortu i Berodualu (męczący nocny kaszel).
Do niedzielnego przedpołudnia wszystko wskazywało na to, że "wychodzimy na
prostą"... a tu wieczorem, około 17:00 wyskoczyła temperatura 38,5. Poszłam
prędko z Małą do przychodni na dyżur pediatryczny i pani doktor dała nam
skierowanie do szpitala na RTG płuc wnioskując, że skoro dziecko jest
osłuchowo bez zarzutu i tak naprawdę tylko ta gorączka od 5 dni, to może na
RTG wyjdą zmiany w płucach... CZYSTO.
Lekarz ze szpitalnej Izby Przyjęć stwierdziła, że lepiej zostawić córeczkę w
szpitalu i wykonać jej badania w celu wyjaśnienia sprawy. Morfologia, mocz bez
zarzutu... CRP 4 przy normie do 10... jedynie OB 22.
Podano Taromentin dożylnie + inhalacje z soli fizjologicznej, Ambrosol i
oklepywanie plecków (ordynator wysłuchała furczenie w oskrzelach).
Spędziłyśmy w szpitalu 5 dni. Gorączka spadła definitywnie dopiero od wtorku.
Apetyt powolutku się poprawiał. Wczoraj w domu już jadła bardzo przyzwoicie...
a dzisiaj znowu... od rana zjadła 1/2 BAKUSIA (serka homogenizowanego), około
60ml mleka NAN Junior (jakie zawsze piła w większych ilościach) i wypiła około
200ml soku. Nie mam pojęcia co robić... na wszystko do jedzenia jest odpowiedź
NIE CHCĘ. Czy powinnam iść na kontrolę, czy jeszcze dać jej czas?
Gorączka nie wróciła, mała jedynie lekko odkasłuje - głównie po płaczu lub
śnie... jestem w kropce...
Proszę o poradę.
Pozdrawiam
Gosia