Dodaj do ulubionych

Dzieci ulicy

13.02.04, 15:00
Wyhodowani przez rodzicow.
Z pewnoscia znacie z widzenia taki obrazek, biegajacych nawet po zmroku
dzieciakow, bez celu w towarzystwie sobie podobnych.
Niedopilnowani z nauka, z ktorymi rodzice raczej nie rozmawiaja,
niedozywione choc niekoniecznie z typowej biedy.
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 15:57
      Teraz to czasami nie tyle "dzieci ulicy", co "dzieci nowych czasów". Rodzice-
      biznesmeni gonią za pieniądzem; rodzice-pracownicy muszą pracować do późna, bo
      inaczej pracodawca zwolni; rodzice się rozeszli i podczas gdy jedno z nich
      pracuje na wieczorną zmianę, to dzieci włóczą się po okolicy.
      Kolejną sprawą jest dzisiejsze rozluźnienie obyczajów. 15-latki biegają
      wieczorami za płcią przeciwną, umawiają się przez komórki na randki, wysyłąją
      setki SMS-ów, przesiadują w kawiarenkach internetowych po nocach na czatach i
      serwisach randkowych.
      Wszystko to się teraz nasila. A typowe dzieci ulicy powstałe z biedy to już
      teraz raczej chyba tylko zjawisko widoczne w większych miastach - bo tam
      kierują się takie osoby w nadziei znalezienia pieniędzy/opieki/pracy.
      • lubona Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 17:04
        Zgadzam się z Qwertym, chociaż bywa (całe szczęście sporadycznie), że dzieci
        mdleją na lekcji. Pytani, co dzisiaj jadłeś odpowiadały nic jeszcze. W naszej
        szkole takie dzieci maja sponsorowany obiad i bardzo często jest to ich
        pierwszy posiłek tego dnia i kto wie, czy nie jedyny czasami. Tatuś przepije
        wszystkie pięniądze a mama nie pracuje, tylko "wychowuje" tę 7 a nawet 14
        dzieci. Och, życie....
        • qwerty.tarnow Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 17:16
          Te obiady dla dzieci - wszystkich dzieci - to teraz w wielu szkołach są chyba.
          Przynajmniej tak słyszałem.
      • atob Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 18:44
        No coz patrzac ma dzisiejsza mlodziez to sie zastanawiam czy ja w ich wieku bylem jakis nienormalny czy teraz poprostu "zgredzieje na stare lata ":)
        A teraz cos na powaznie ...
        Kiedys bylismy na jakies wsi na mazurach i jak przystalo na warszawiakow :) rano poszlismy do sklepu po kefir :) A ze bylo cieplo i milo to tak siedzielismy przed tym sklepem . I wtedy zobaczylem cos co zapamietam chyba do konca zycia .Kilkulatek w takim wieku ze ja bym go samego bo sasiada w bloku obok nie puscil szedl z jeszcze mlodsza siastra {?} dziewczynka w kazdym razie .A tacy zaniedbaniani byli ze czlowiekowi az serce sie scisnelo:( Ech ...
        • lemuriza Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 21:03
          hmmm.... u mnie w bloku nie ma ani biznesmenów ani tak bardzo zapracowanych
          rodziców. Siedzą sobie spokojnie w domu, a dzieciaki ( w różnym wieku od lat
          kilku do kilkunastu) do godziny 23.00 w lecie wrzeszczą pod blokiem. Wrzeszczą
          to jest chyba zbyt łagodne słowo. Ponieważ mieszkam na parterze i obok okna mam
          schody prowadzące do klatki mam tę wątpliwość przyjemnosć wysłuchiwać tego
          darcia. W lecie jest gorąco, okno mam otwarte więc nie ma rady. Dzieci
          obsiadają schody i dawaj....
          Gdyby Ci rodzice słyszeli o czym oni mówią !
          Rodzicom jest wygodnie, mają spokój w domu, mieszkają na wyższych piętrach więc
          darcia raczej do nich nie docierają.
          A potem są tragedie różnego rodzaju i rodzice żalą się na wszytskich i wszytsko
          w TV.No ale jeśli dziecko spaceruje sobie do 23.00 a czasem bywało i do 24.00...
          Trochę rozwagi i dyscypliny.
          • lubona Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 21:40
            Oj tak, a spróbuj zwrócić im uwagę, od razu mamusia się znajdzie. Tak to zmora
            naszych osiedli, ale gdyby tak wszyscy reagowali, to może coś by pomogło.
            Jednak ludzie zamykaja się w swoich domach i wolą się nie narażać. Ci
            nieliczni, którzy reagują nie mają siły przebicia.
            • lemuriza Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 21:59
              wiesz, ja szczerze powiem nie tyle nie chce się narażać, co po prostu lubię
              moich sąsiadów,jakoś realcje sąsiedzkie układają się bardzo poparwnie, wiem, że
              zwracając uwagę zrobiłabym im pewnie przykrość.
              No głupie to jest, wiem...
              Dzieci też generalnie nie są złe, i wiem , że gdybym zwróciła im uwagę to zaraz
              okrzyknieta zostałabym "tą niedobrą babą".
              No nic, na razie jakoś wytrzymuje, ale boję się, ze kiedyś zostanę doprowadzono
              do ostateczności, tym bardziej , że te dzieci rosną no i sam Pan Bóg chyba wie
              co tu się będzie działo.
              • lubona Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 23:20
                Ale gdybyś miala 60 - 70 lat inaczej byś na to patrzyła. Niestety
                takie "przyzwolenie" powoduje to, że ci starsi tez muszą "wytrzymywać"
                rozbrykane dzieci. Czemu to nie można grzecznie i z usmiechem, w żartach, ale
                jednak ich uciszyć. W ten sposob młodzi i zdrowi i wytzymali sa zawsze górą ,
                niz ci słabi i starzy. Mam prawo tak mówić, bo widze jak na te wrzaski reaguje
                moja mama. Po niezbyt milej nocy chciałaby sie przespać w dzień, ale jak i
                gdzie sie tu schowac we własnym domu przed tymi rykami?Przepraszam, ale tak
                rozumujac i my sie wreszcie doczekamy starosci w tych wrzaskach i co wtedy?
            • lobuzek1 Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 22:24
              W szkole u mojej żony niestety coraz więcej takich osób. Rodzice pracują, robią
              kasę, a dziecko zaniedbane, bez książek, drugiego śniadania, zadania domowego.
              Tylko pieniądze i pieniądze... Obym kiedyś swoje dzieci umiał dobrze wychować i
              poświęcić im tyle czasu, ile chcę!
              • qwerty.tarnow Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 22:31
                Uda sie, uda. Życzę Ci tego z całego serca. :-)
                • lobuzek1 Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 22:47
                  Dzięki!!!
                  :-))))))))))))
                  • qwerty.tarnow Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 22:55
                    Ależ proszę bardzo. :-)))
                    A nuż kiedyś będę Twoim sąsiadem i nie chciałbym, żey jakieś dzieci mi się
                    darły pod oknami. ;-P
                    • tradycja1 Re: Dzieci ulicy 13.02.04, 23:51
                      Opowiem wam co ja zaobserwowalam.
                      Moja babcia mieszka w domu ktory graniczy z osiedlem.
                      Pamietam jak dawniej 10, 20 lat temu, osiedla te byly pieknie utrzymane,
                      rabatki,zywoploty,trawniki...dzieci mialy respekt przed starszymi i normalnie
                      baly sie wejsc nawet po pilke ktora wleciala na ten obszar.
                      Teraz osiedle to obraz nedzy i rozpaczy, wydeptane "skroty", dzien-dobry nie
                      przejdzie przez gardlo za to przeklensta.Smiechy i darcie do poznych godzin
                      zwlaszcza latem...
                      • qwerty.tarnow Re: Dzieci ulicy 14.02.04, 00:12
                        Oj, smutna to prawda. Ale rzeczywiście tak jest. I nie zapowiada się lepiej. :-(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka