qwerty.tarnow
10.03.04, 23:07
Przejeżdżałem dziś obok jednego ze sklepów samoobsługowych. Patrzę: wyjeżdża
ze sklepu jakiś starszy mężczyzna i pcha przed sobą wózek pełen zakupów.
Ponieważ pan już w sędziwym dość wieku był, więc opornie dość szło mu
prowadzenie tego wózka. Kilka kroków dalej stoi jakaś paniusia: futro,
torebeczka, papieros w ustach. Po chwili skojarzyłem! Przecież ja ich znam!
To było małżeństwo. Pan nie tak dawno opuścił szpital po ciężkiej operacji.
Żona należy do "wiecznych rencistów" (co to chorują od zawsze, a na
pytanie "na co?", odpowiadają "a coś mi tam znaleźli").
I taki tu oto przykład chciałem dać.