07.08.05, 16:46
Tak mi się porobiło z biegiem lat, że już jak wyczuję zapach soku o którym
wiem, że może być kwaśny to się dziwnie czuć zaczynam. Właśnie zapach soku
jabłkowego doleciał do mnie i już ten smak w ustach nawet sam odżywa. A
dawniej mogłem kwaśne jabłka na kilogramy wcinać, teraz wprost nie mogę
patrzeć...
Podobnie wczoraj - wypiłem oststniego sprite'a to jeszcze długo w nocy jak
siedziałem na forum ten kwaśny smak w ustach pozostał. Nie pomogło nic -
nawet próba zabicia go kawałkiem piernika...
Obserwuj wątek
    • teklat Re: O sokach 07.08.05, 17:07
      Bo trzeba było - uwaga wszyscy miłośnicy trunku o wyglądzie moczu, teraz
      napiszę coś, o co byście mnie nigdy nie posądzili :)))))))- zamiast sprite'a
      napić sie piwa. To podobno też napój dla ludzi, chociaż w smaku raczej
      obrzydliwy.... Może on nie pozostawia kwaśnego posmaku?
      • qwerty.tarnow Re: O sokach 07.08.05, 17:10
        Zamienił stryjek siekierkę na kijek: kwas na gorycz, błeee To ja już wole
        eksperymenty kulinarne w postaci kurczak na słodko (choć mięso z zasady winno
        być podawane w postaci słonej) - ale lepszy taki wybryk niźli to co
        proponujesz...
                  • qwerty.tarnow Re: O sokach 07.08.05, 22:35
                    A po co? :-P Wczoraj p. Irlandczyk ładnie powiedział: "Co złego w tym, że
                    ustanawiamy sobie własne zasady. Jeśli złamiemy jedną z nich, pozostałe także
                    szybko padną" (w każdym razie sens był taki chyba wypowiedzi).
                    • karolinaj_18 Re: O sokach 08.08.05, 12:26
                      Ja tez nie lubie piwa. to znaczy jest jedno ktore mi w miare smakuje nie chce
                      przytaczac jego nazwy i robic reklamy dodam tylko ze jest cytrynowe. i wszyscy
                      moi znajomi mowia ze to babskie piwo. wracajac do tematu nie ty jeden qwerty
                      nie lubisz piwa zwyklego. ja juz chyba wole pic kranowe nic piwo.
                        • karolinaj_18 Re: O sokach 08.08.05, 13:28
                          Bo mam 18 lat? Tak myslisz nie w takim wieku pije sie piwo. Nie mowie ze sie
                          urodzilam z piwem, ale rodzice zawsze mi pozwalali pic, tzn nie zawsze od 15
                          roku jakos tak, ale nie zrozumcie mnie zle nie upijali mnie po prostu dawali mi
                          probowac. Moi rodzice uwazaja ze jak beda mi zabraniac to tym bardziej bedzie
                          mnie ciaglo wiec sprobowac zawsze moglam ale tylko piwo i wino. Teraz juz moge
                          nawet cos mocniejszego. Moze mieli z tym racje bo do alkoholu mnie wogole nie
                          ciagnie. Jak pije to od okazji i tylko piwo.
                          • teklat Re: O sokach 08.08.05, 13:36
                            To mają nieco inne podejście do tych spraw niż ja. Uważam, że dzieciom nie
                            powinno się proponować alkoholi. Może z wyjątkiem okazji świątecznych. Syn
                            dostawał od paru lat odrobinę wina rozcieńczonego do kolacji wigilijnej. I to
                            wszystko.
                            To kwestia zasad, ale i wiedzy o tym, jak na tkankę nerwową młodego człowieka
                            działa trucizna jaką alkohol niewątpliwie jest.

                            Mnie poza tym osobiście nie podoba się młoda dziewczyna swobodnie i ze
                            znawstwem dyskutująca o alkoholach. Tak mam.
                            • karolinaj_18 Re: O sokach 08.08.05, 13:48
                              Czyli dyskryminujesz młodszych, może nie mam doświadczenia ale forum jest po to
                              aby kazdy swobodnie mógl sie wypowiadac nie zapominaj o tym. Poza tym rodzice
                              mnie nie upijali podkreslam to.3 lyki piwa raz na miesiac chyba jeszcze nikomu
                              nie zaszkodzily niesadzisz? poza tym wielu moich kolegow przez to ze rodzice
                              zawsze im zabraniali nawet nie pozwalali sprobowac teraz upija sie w wieku 18
                              lat to chyba nie jest dobre. a ja sprobowalam nie smakuje mi zbytnio i nie pije
                              czesto. rodzice zreszta mi zawsze ufali i dalej ufaja. traktuja mnie juz od
                              dawna jak osobe dorosla i za to ich podziwiam a z mama rozmawiam jak z
                              przyjaciolka.pomimo duzej roznicy wieku. jak wczesniej mowilam mama ma 43
                              lata.I uwazam ze wie co robi, moja siostre tak samo wychowywala i tak jak mnie
                              nie ciagnie ja do niego. Pomimo ze jest starsza ode mnie o 4 lata.
                              • teklat Re: O sokach 08.08.05, 13:55
                                Obawiam się, że nie bardzo rozumiesz co to znaczy dyskryminacja....
                                Niepozwalanie na picie alkoholu przez nieletnich raczej jest podyktowane
                                zdrowym rozsądkiem niż brakiem tolerancji czy dyskryminacją. O szkodliwości
                                działania alkoholu na młody organizm chyba uczyłaś się niedawno w szkole, więc
                                nie muszę Ci przypomniać, masz to bardziej na świeżo niż ja.

                                Odnośnie metod wychowania Twoich rodziców - ja mam po prostu inne. Ani lepsze,
                                ani gorsze. Inne. Ja na przykład staram sie być dla mojego syna matką, a nie
                                kumpelką ani partnerem.
                                • madai Re: O sokach 08.08.05, 14:34
                                  jesli moge sie wtracic w sprawie piwa...
                                  dla mnie glupio wyglada osoba mloda, powiedzmy taka jak ja czy jak karolinaj,
                                  ktora przechwala sie, jakie to ona alkohole nie pila, czego to nie probowala.
                                  po prostu bawi sie w degustatora. Co ktos tak mlody moze powiedziec o alkoholu?
                                  W tym wieku, to raczej przechwalki, niz konstruktywne wnioski :)

                                  moi rodzice patrzyli na mnie troche poblazliwiej niz na mojego starszego brata,
                                  ktory utorowal mi droge. Nie mniej jednak nie pozwalali mi pic alkoholu
                                  [szczegolnie ojciec-on nawet teraz nie wiem, czy by mi nalal ot tak, piwa].
                                  powiedzieli, ze na to mam jeszcze czas. Ale jakos nigdy mnie do tego nie
                                  ciagnelo specjalnie, zeby zobaczyc, jak to jest. Okazji nie brakowalo, by sie o
                                  tym przekonac.
                                  nie jestem rodzicem i nie potrafie powiedziec, jak wychowam swoje dzieci, ale
                                  wiem, ze na pewno nie beda trzymane na lancuchu. bo to do niczego nie prowadzi.
                                  mysle, ze bede postepowac podobnie, jak moi rodzice. A niestety pozniejsze
                                  wychowanie przechodzi na towarzystwo, w jakim sie dziecko obraca i nasze nakazy
                                  lub zakazy nie wiele maja do powiedzenia.
                                  • teklat Re: O sokach 08.08.05, 14:44
                                    W sprawie alkoholu, jak widać, mamy z Madai bartdzo podobne zdanie i obserwacje
                                    takie same. I podobne do nich nastawienie..
                                    Co do wychowania - też chyba podobnie... Gdzieś przeczytałam zdanie, że do
                                    pewnego czasu dzieci sa wychowywane przez rodziców, potem - w największej
                                    mierze przez rówieśników. Tak naprawdę od rodziców zależy może trochę to, jacy
                                    ci rówieśnicy trafią się naszemu dziecku jako grupa wychowawcza.
                                    Trzymanie na łańcuchu z pewnością nie jest dobrą metodą, ale wychowanie
                                    permisywne chyba też się nie sprawdza. Konieczne jest znalezienie złotego
                                    srodka.

                                    A co powiecie na takie zdanie:
                                    "Pierwszą połowę życia psują nam rodzice, drugą - nasze dzieci"...
                                    Prawda, że trafne? :))
                                  • qwerty.tarnow Re: O sokach 08.08.05, 17:54
                                    A ja bym młodemu pokoleniu nie dawał w ogóle szansy spróbowania. Skoro starsze
                                    stwierdziło, że to jest niedobre, to po co następne pokolenia mają od nowa
                                    samodzielnie stwierdzać, że to świństwo jest i do niczego w życiu (oprócz
                                    odkażania w medycynie) niepotrzebne. :-P
                                    • teklat Re: O sokach 08.08.05, 17:56
                                      Czy ktoś tu mówi, że jest niedobre?????
                                      Ja tam niektóre rzeczy lubię... w ilościach przyjemnych dla podniebienia...:)))
                                      i nieszkodliwych dla żołądka.
                                      • qwerty.tarnow Re: O sokach 08.08.05, 18:11
                                        W ilościach przyjemnych dla podniebienia i nieszkodliwych dla żołądka to jest
                                        wspaniała herbata zwykła z udziałem cukry (cytryny nie zawsze - patrz wątek o sokach ).
                                • karolinaj_18 Re: O sokach 09.08.05, 16:59
                                  obawiam sie ze mnie zle zrozumials nie chodzilo mi o dyskryminacje w sprawie
                                  picia alkoholu. chodzilo o dyskryminacje w sprawie wypowiadania sie na ten
                                  temat. nie przechwalam sie i mowie jak jest. zauwazylam ze uwazacie ze mama
                                  mnie zle wychowala. a jednak chyba nie. otoz nie szlajam sie po rynku nocami
                                  nie upijam sie i nigdy nie bylam pijana. choc wiele osob w moim wieku ma z tego
                                  juz doswiadczenia, otoz ja ich nie szukam. a poza tym prawdopodobnie gdyby
                                  rodzice nie pozwolili mi sprobowac sama pewnie bym to zrobila. wiec droga teklo
                                  nie mysl ze jak synowi bedziesz zabraniac to on nie sprobuje. otoz sprobuje
                                  tylko bez twojej wiedzy pojdzie z kolegami. sama bylas mloda i chyba powinnas
                                  tez z tego okresu wyciagnac jakies wnioski. a co traktowania mojej mamy jak
                                  kumpeli otoz granica szacunku nie zniknela. dalej mowie do mamy mamo. o
                                  przyjaciolke chodzilo mi w tym sensie ze darze mame duzym zaufaniem i jest
                                  moja najlepsza przyjaciokla moge jej zawsze wszystko powiedziec i wiem ze mnie
                                  zrozumie. jesli by mnie traktowala jak smarkule i po prostu dziecko ktoremu sie
                                  zabrania i nie mowi dlaczego jestem pewna ze nie mialabym z nia takiego
                                  kontaktu jaki mam. mam nadzieje ze sie to nie zmieni. moja siostra tez ma taki
                                  dobry kontakt z mama jak ja. z otoczenia widze ze niektorzy rodzice wogole nie
                                  rozmawiaja ze swoimi dziecmi. a to bardzo zle.
                          • qwerty.tarnow Re: O sokach 08.08.05, 17:55
                            Ja tam byłem trzymany z daleka od tego "czegoś", nigdy mnie nie ciągnęło. I nie
                            potrafię zrozumieć po co to człowiekowi do nie-"szczęścia" potrzebne...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka