05.12.05, 18:10
Nie wątpiłam, że tak będzie.
Jak się kocha to co się robi, jak to jest prawdziwa pasja, jak się zasmakuje
sportu to po prostu raczej zawsze się do tego wraca... pomimo tragedii,
złych przeżyć, kontuzji...
wiadomosci.onet.pl/1206901,135,item.html
Obserwuj wątek
    • lemuriza Re: Otylia 05.12.05, 18:29
      Otylia powiedziała:
      wracam do pływania bo to kocham.
      Kiedyś na innym forum napisałam , ze kocham siatkówkę. Wyśmiał mnie jeden
      człowiek, za używanie takich słów.
      Ale to nie jest moi drodzy naduzycie.
      To pasja, to sposób na życie, to coś bardzo dużego...Ale nie wszystkim dane
      jest to zrozumieć.
      • madai Re: Otylia 05.12.05, 19:17
        Rozumiem Cie Lemurizo. I Otylie tez. Swoja droga: wielka jest...
      • atob Re: Otylia 06.12.05, 00:37
        lemuriza napisała:
        > To pasja, to sposób na życie, to coś bardzo dużego...Ale nie wszystkim dane
        > jest to zrozumieć.

        Ale kto rozumie ten rozumie:)
        Naprade malo wystarczy...doslownie kilka pln i mozna wynajac sale w pobliskiej
        szkole i ...to poczuc;)
        • lemuriza Re: Otylia 06.12.05, 06:28
          Wiesz atobku... wynajęcie sali , pozytwne zmęczenie to jeszcze nie wszystko.
          Trzeba się jeszcze zakochać... tak, żeby tęsknić, robić wszystko, żeby tylko
          móc jeszcze raz to poczuć.
          Na przekór wszystkiemu - na przekór zmęczeniu np., czy "zepsutemu " kolanu:),
          czy tak jak u Otylii pomimo wielkiej tragedii.
          Bo to jest miłość właśnie, cokolwiek by ktoś sobie nie pisał na innym forum:).
          Dobra, idę do pracy. Pa
          • qwerty.tarnow Re: Otylia 06.12.05, 15:43
            Do siatkówki jak sięmożna i zauroczyć, tak też można odkochać poprzez
            częste "niewidzenie"...
            • lemuriza Re: Otylia 06.12.05, 16:49
              Jesli ktoś twierdzi, ze się odkochał tylko dlatego, że , dawno nie grał... to
              hm... śmiem twierdzić, że nigdy nie kochał...
              Nie grałam dobrych parę lat. Przez moje zepsute kolano. Od zakończenia studiów,
              to było jakieś 6 lat....
              I myślisz, że miłość minęła? Skądże znowu. Jak tylko byłam na meczu albo
              oglądałam w tv to bardzo cierpiałam, ze nie mogę grać.Na szczęście teraz mam
              moją "sztuczną nogę" i jakoś leci:).
              Tyle szczęścia za 300 zł ( bo tyle kosztował mój stabilizator). Slav mnie
              namówił na ten zakup i chwała mu za to.
              Ja i za wiele innych rzeczy:).
              • qwerty.tarnow Re: Otylia 06.12.05, 16:56
                Wolę się "odkochać" (przez zapomnienie i nieczynienie) od rzeczy martwej niż
                kiedyś w przyszłości od osoby żywej. ;-)
          • atob Re: Otylia 06.12.05, 20:30
            lemuriza napisała:

            > Wiesz atobku... wynajęcie sali , pozytwne zmęczenie to jeszcze nie wszystko.
            > Trzeba się jeszcze zakochać... tak, żeby tęsknić, robić wszystko, żeby tylko
            > móc jeszcze raz to poczuć.

            Ale od czegos trzeba zaczac. U nas byli tacy ktorzy zaczeli grac bo przyszli z
            ciekawosci. Slyszeli opowiesci ;)
            I sie wciagneli;)I teraz sa co tydzien .
            • madai nie o Otylii 08.12.05, 01:22
              A czy myslicie, ze mozna ograniczac druga osobe [w zwiazku], zakazujac jej
              realizowania swoich pasji? realizowania sie w zyciu zawodowym? Oczywiscie na
              pewno kosztem zwiazku, to musze zaznaczyc. Ale na czas 6 miesiecy. ?
              • lemuriza Re: nie o Otylii 08.12.05, 06:41
                Trudne pytanie zadałaś.
                Raczej się nie powinno, ale czasem są sytuacje życiowe' że wymagają pewnego
                poświęcenia.
                No i wtedy trzeba wypracować jakieś kompromisy.
                No i na pewno nie może być tak, że jedno realizuje sowje pasje a drugie zarabia
                i dba o dom, bo to do niczego dobrego nie doprowadzi.
              • qwerty.tarnow Re: nie o Otylii 08.12.05, 11:34
                Jeśli druga osoba miałaby zawodowo uprawiać sport - to z dziką satysfakcją bym
                tu wprowadził ograniczenia. Ale w realu to nie będzie konieczne, bo wcześniej
                poszukam takiej co od tej działki będzie się trzymać z daleka. :-P
                • madai Re: nie o Otylii 08.12.05, 13:38
                  qwerty, ja nie bylabym dobra kandydatka dla Ciebie w takim razie ;)

                  wiem, ze trudne pytanie, i tak samo trudna odpowiedz. Nie wiem, co robic...
                  • qwerty.tarnow Re: nie o Otylii 08.12.05, 13:43
                    madai napisała:

                    > Nie wiem, co robic...

                    Jeśli żaden kompromis nie jest możliwy, to rzucić. Widać nie był wart Twojej
                    osoby. Lepiej się tego dowiedzieć teraz niż jak klamka przysięgi małżeńskiej
                    ostatecznie zapadnie...
                    • qwerty.tarnow Re: nie o Otylii 08.12.05, 13:48
                      P.S. Ponieważ nie zauważyłem zdania "realizowanie pasji kosztem związku" to do
                      swojej powyższej wypowiedzi dodaję jeszcze to: rzucić z ewentualnym
                      zaznaczeniem swojej winy - jeśli ta pasja jest np. związana z ciągłą
                      nieobecnością w domu, przesiadywaniem po godzinach w pracy, wyjazdami, itp. - z
                      których nie chcesz zrezygnować. Trochę to w uproszczeniu napisałem.
                      Ale skoro Ty masz inny styl życia, to może znajdziesz np. kogoś z tej branży
                      której chcesz się poświęcić, gdzie ta nowa osoba w pełni zaakceptuje Twoje
                      plany, a w dodatku sama będzie prowadzić identyczny tryb życia?

                      No albo jednak zrezygnować ze swoich planów - lub ograniczyć je do 1-2
                      najbliższych miesięcy a potem zdecydowany koniec takich poświęceń dla marzeń...
                      • lemuriza Re: nie o Otylii 08.12.05, 17:57
                        Mój Boże qwerty, a cóż Ty masz taki uraz do tego sportu, co?
                        • qwerty.tarnow Re: nie o Otylii 08.12.05, 18:01
                          Czegoś trzeba w życiu nie lubić. Dla jednych to jest rosół, dla innych sport, a
                          dla kolejnych - komuniści, ateiści, moherowe berety, masoni czy Eskimosi. ;-)
                          • lubona Re: nie o Otylii 08.12.05, 19:11
                            A jeszcze dla innych FT ;P
                            • lemuriza Re: nie o Otylii 08.12.05, 19:46
                              nie stawiałabym znaku równości między tymi paroma sprawami, o których
                              piszesz.Nie bardzo trafiają do mnie Twoje argumenty. Poza tym w Twoim pisaniu o
                              sporcie więcej jest jakiejś takiej .. nie obraź się... zjadliwości niż
                              nielubienia. Zwykłego nielubienia.
                              A poza tym można np. nie lubić dentystów a wyjść za mąż za dentystę czy ożenić
                              się z dentystką itd.
                              :)
                              • lemuriza Re: nie o Otylii 08.12.05, 21:35
                                i jeszcze o sporcie:
                                sport.onet.pl/1209224,wiadomosci.html
                              • qwerty.tarnow Re: nie o Otylii 08.12.05, 22:00
                                Lepiej nie lubić sportu niż być np. zjadliwym dla zięciów/synowych na
                                starość. ;-)
                                • madai Re: nie o Otylii 09.12.05, 01:09
                                  qwerty zgadzam sie z Toba generalnie, ale czasem nie jest latwo ot tak
                                  powiedziec NIE. Rowniez nie jest latwo cale zycie chodzic na kompromisy. Ja nie
                                  mam takich pasji, ktore przeszkadzalyby mi w zyciu osobistym, no chyba, ze
                                  osoba z ktora jestem, bardzo, ale to bardzo ich nie lubi, wtedy mogloby to byc
                                  przeszkoda. Ja chcialabym sie zrealizowac w jednej dziedzinie przez pol roku.
                                  Taki jednorazowy "wyskok" ;) Ale widocznie mojemu lubemu nie podoba sie moje
                                  realizowanie :] Coz.... Czas cos zmienic ;)
                                  • moniek76 Re: nie o Otylii 09.12.05, 08:29
                                    Wszystko zależy od pasji. Jeśli zagraża ona np. twojemu bezpieczeństwu, czy
                                    życiu, to wcale się nie dziwie drugiej połowie, że jest przeciwna.
                                    • teresa50 Re: nie o Otylii 09.12.05, 09:44
                                      A jeśli to jest dla Ciebie ważne to powinien zrozumieć.. ale faceci to
                                      egoiści ;-))
                                      • madai Re: nie o Otylii 09.12.05, 11:58
                                        moniek-nie zagraza ani zyciu, ani niczemu innemu ;)
                                        Teresa: tak, EGOISCI!! przez wielkie E :)
                                        • caro333 Re: nie o Otylii 09.12.05, 12:42
                                          Taaaaa....W ogóle - facet to świnia!:)))))
                                          • qwerty.tarnow Re: nie o Otylii 09.12.05, 14:56
                                            Mówi się knur. ;-) Forma żeńska to maciora. :-D A młodzieżowa to warchlak. I
                                            wyszło znowu że nie ma żadnej świni co by się nazywała świnią. Wobec tego
                                            stwierdzenia pejoratywne z poprzednich wpisów stają się automatycznie
                                            nieaktualne. ;-)
                                            • caro333 Re: nie o Otylii 09.12.05, 16:26

                                              • caro333 Re: nie o Otylii 09.12.05, 16:28
                                                Eeeee..kliknęło mi się:)Zachodzę w głowę,czemu te dziewczyny nas tak nie
                                                lubią?..A żyć bez nas nie mogą!:))
                                                • lemuriza Re: nie o Otylii 09.12.05, 16:41
                                                  Nieprawda, nie wszyscy faceci to egoiści.
                                                  • caro333 Re: nie o Otylii 09.12.05, 16:45
                                                    Noooooo!:) Na to czekałem! Nie wszystkie dziewczyny to feministki!:)))Ja
                                                    ostatnio dostałem taki miły liścik od pięknej kobiety,że aż mi się seksizm
                                                    zachwiał w podstawach!:))))Życie jednak jest pełne (czasem miłych)
                                                    niespodzianek!:)
                                                  • lemuriza Re: nie o Otylii 09.12.05, 17:06
                                                    Nie lubię jak się przypisuje określone cechy jednej płci.
                                                    Znam wielu facetów egoistów i wiele kobiet egositek.
                                                    Znam wielu fajnych facetów i wiele fajnych kobiet.
                                                    Ot co.

                                                    P.S I jeszcze Wam powiem, w tajemnicy, że ja mam bardzo wyrozumiałego Męża:).
                                                    Chcę iśc na basen , idę na basen, chcę iść na rower, idę na rower, chcę iść na
                                                    siatkówkę, idę na siatkówkę.
                                                    Czasem tylko oponuje jak chcę kupić nową torebkę:).
                                                  • lemuriza Re: nie o Otylii 09.12.05, 17:08
                                                    no właśnie.. i za pół godzinki zmykam na siatkówkę.
                                                    Caro, cieszę się, ze dałeś się przekonać:).
                                                  • caro333 Re: nie o Otylii 09.12.05, 17:14
                                                    Kombinuję,jak by tu zostać kibicem siatkówki!Kobiecej oczywiście!:)
                                                    Ech...marzenia! A jakby trenerem zostać!Te uniesienia po
                                                    wygranej!...Sorry,Slav,daj pomarzyć!...:)))
                                                  • madai Re: nie o Otylii 09.12.05, 23:34
                                                    hehe humor mi poprawiacie tym sprzeczaniem sie ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka