A u mnie pod blokiem...

IP: *.solutions.net.pl 09.06.03, 21:06
dzieci własnie zaśpiewały:

Bójcie się chamy, do IV ligi wracamy!


No cóż , z tą IV ligą to fakt niezaprzeczalny!

    • Gość: qwerty Re: A u mnie pod blokiem... IP: 202.190.29.* 09.06.03, 21:08
      A mi sport to zwisa i powiewa...
      • Gość: gomez Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.dipool.highway.telekom.at 09.06.03, 21:13
        to milo ze tak spiewaja dzieci,prosta droga zeby zostac kibolem a jak
        wczorajszy wieczor.udal sie
        • Gość: qwerty Re: A u mnie pod blokiem... IP: 202.190.29.* 09.06.03, 21:15
          To do mnie z tym wieczorem? Jeśli tak, to udał się - przed komputerem to co by
          się miał nie udać :)
          • Gość: gomez Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.dipool.highway.telekom.at 09.06.03, 21:16
            to milo.
      • Gość: lemuriza Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.solutions.net.pl 09.06.03, 21:16
        A mi nie, ot co, bo :
        dobrych parę lat biegałam na mecze i to I ligowe, a nie takie tam III czy IV
        ligi,
        bo dobrych kilkanaście lat sama za piłką biegałam, ale nie nożną,
        bo lubię Adama Małysza,
        bo lubie polskich siatkarzy
        i włoskich piłkarzy !!!

        Bo kiedyś w ksiązce do języka rosyjskiego taki wierszyk przeczytałam:

        "Sport uczy przegrywać,
        sport uczy wygrywać,
        sport uczy wszytskiego,
        sport uczy życia"

        Wiele mnie nauczył, to fakt i wiele miejsc poznałam i wielu ludzi. Fajnie było.
        Tylko, że... ale to już było i nie wróci więcej...
        • Gość: qwerty Re: A u mnie pod blokiem... IP: 202.190.29.* 09.06.03, 21:22
          Jak już cytyjemy Rodowicz to może i to:
          "Zawsze jest pora na lody Koral" :)
          Co do wuefu - to mnie zniechęcili wuefiści w szkole - ich traktowanie
          wszystkich jednakowo - a przecież nie każdy musi być identycznie sprawny. A po
          drugie to koledzy - miałem w liceum piłkarza jednego z tarnowskich klubów i
          wystarczająco mnie już w szkole wnerwiły te wszystkie jego przyśpiewki, gadki i
          zachowania... Ale to mój pogląd, macie prawo go nie uznać.
          Ale Adama Małysza to cenię i szanuję, nawet bardzo.
          • tradycja1 Re: A u mnie pod blokiem... 09.06.03, 21:30
            Ja przez 7 lat gralam w koszykowke MKS Palac Mlodziezy (hehe)
            Wyczynowo jezdze na rowerze gorskim,gralam rowniez na Tarnovi w tenisa
            ziemnego.Nalezalam do szkolki jezdzieckiej :)))
            Zawsze chcialam trenowac szermierke...teraz zaluje.
            • Gość: lemuriza Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.solutions.net.pl 09.06.03, 21:41
              A ja jedenaście lat sobie grałam i jak szłam z ostatniego w życiu treningu to
              łezki mi po policzkach leciały, bo miałam swiadomość, ze to już koniec tej
              cudownej przygody. Do dziś jak w TV oglądam mecze to bardzo przeżywam i żal
              serce ściska, że już nigdy do piłki nie podbiegnę na prawdziwym meczu, ze już
              jej nie dotknę, że nigdy już rąk nie wyrzzucę w górę w geście triumfu, albo
              nie zapłaczę sobie po przegranej. Że to już po...
              I nawet kolezanek z druzyny pozdrowić nie mogę, bo ich na tym forum, nie ma, a
              zresztą rozpierzchły się po całym świecie, łącznie z USA Tradycjo. Tak to już
              w życiu jest niestety.Nic nie trwa wiecznie.
            • Gość: okropna_gaduła Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.west.tarnow.pl 09.06.03, 22:07
              Tradycjo!jesteś chyba najbardziej usportowioną forumowiczką:)))
              • tradycja1 Re: A u mnie pod blokiem... 09.06.03, 22:24
                Gadulko to juz przeszlosc...z wiekiem czlowiek robi sie strasznie leniwy.
                Jak sie gdzies rusze to tylko za namowa znajomych ktorzy bardzo czynnie
                spedzaja wolny czas.
                • Gość: okropna_gaduła Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.west.tarnow.pl 09.06.03, 22:31
                  No wiem ,ze z wiekiem człowiek robi się leniwy .I jeszcze ten przebrzydły
                  internet:)))Ale napisałś ,że uprawiasz kolarstwo górskie(w czasie
                  terażniejszym)więc może jeszcze nie jest tak zle:)))
                  • tradycja1 Re: A u mnie pod blokiem... 09.06.03, 22:55
                    Tak to jeszcze mnie trzyma...tylko teraz bardziej turystycznie niz wyczynowo.
                    I pomyslec ze 10 lat temu przejechalam ze znajomymi na rowerach cale Wybrzeze
                    i Mazury.Oj piekne mam wspomnienia:)
                    • teklat Re: A u mnie pod blokiem... 09.06.03, 23:11
                      Wow! Tradycjo, jesteś wielka!
                      • Gość: mietek Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.lodz.mm.pl 10.06.03, 10:39
                        Ja 12 lat trenowałem na Unii piłkę.
                        Od trampkarza.
                        Jednocześnie gimnastykę na przyrządach.
                        Zawsze miałem szczęście do dobrych trenerów.
                        Również moje pokolenie było udane piłkarsko i wogóle sportowo.
                        Oczywiście taką granicą w życiu jest matura.
                        Jeszcze wtedy nie byłem zdecydowany, co dalej : sport czy nauka.
                        Dopomógł los.
                        W czasie jednego meczu kolega złamał nogę i wtedy poznałem przysłowie
                        o Murzynie, który może odejść.
                        Także pamiętam mój ostatni trening i mecz.
                        Ale odruchy pozostały do dzisiaj.
                        • lemuriza Re: A u mnie pod blokiem... 10.06.03, 13:07
                          A ja niestety już nawet na plaży pograć nie mogę , bo pod koniec mojego
                          trenowania przytrafiła się kontuzja przykra kolana.
                          Nie musiałam nigdy czynić wyborów: nauka czy sport, po prostu życie
                          zdecydowało. Kilka lat trenowałam w klubie można powiedzieć zawodowym, a
                          zaczynałam w szkole. Warunki fizyczne jednak nie pozwalały mi na choćby cień
                          nadziei, ze kiedyś zagram w I drużynie, I ligowej zresztą drużynie. No to
                          grałam sobie w swojej juniorskiej drużynie, chodziłam na mecze „starych”,
                          cieszyłam się jak zdobywały medale i wiedziałam, ze kiedyś przyjdzie kres. Miał
                          nastąpił z maturą rzeczywiście. Ale nie nastąpił, bo jak się okazało na
                          studiach mogłam grać co prawda tylko w uczelnianym klubie, ale zawsze. Była
                          liga międzyuczelnianą ( przez 2 lata miałyśmy nawet wspaniałą drużynę i udawało
                          nam się tę ligę wygrać), były Mistrzostwa Polski Uniwersytetów ( bez sukcesów).
                          No widzisz Mietek, a jednak mamy coś wspólnego...
                          A piłkę nożną zawsze kochałam całym sercem i na mecze biegałam i treningi i
                          nawet na wyjazdy jeździłam jak moi grali, do Krakowa, Tarnobrzegu, Dębicy,
                          Stalowej Woli. Wtedy to były I ligowe kluby.
                          • Gość: mietek Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.lodz.mm.pl 10.06.03, 13:38
                            Mieszkałem 300 m od stadionu.
                            Najbardziej podniecający był zapach spalonego mwtanolu , gdy trenowali
                            cocziennie żużlowcy około pułudnia.
                            Hejnał krakowski nadawany przez megafon zakładowy na całe osiedle mieszał się
                            z warkotem maszyn żużlowych.
                            Pełna poezja.
                            • Gość: Slav Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.solutions.net.pl 10.06.03, 15:22
                              Gość portalu: mietek napisał(a):

                              > Mieszkałem 300 m od stadionu.
                              > Najbardziej podniecający był zapach spalonego mwtanolu , gdy trenowali
                              > cocziennie żużlowcy około pułudnia.
                              > Hejnał krakowski nadawany przez megafon zakładowy na całe osiedle mieszał się
                              > z warkotem maszyn żużlowych.
                              > Pełna poezja.

                              Mietek, to ty od nas z Mościc jesteś ???
                              Niniejszym uroczyści cofam wszystko co na tym forum napisałem na mojego
                              ziomala z Tarnowa !!! :o)
                              A na żużel to dalej chodzisz ??? Coś ta łódzka drużyna marnie przędzie...
                              A nasze chłopaki walczą o ekstraligę. Wpadnij kiedyś do Tarnowa - zobaczysz
                              jak Janusz Kołodziej jeździ.
                              a w ogóle to polecam www.unia.tarnow.pl - forum naszych żużlowców.

                              Pzdr

                              • Gość: mietek Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.lodz.mm.pl 10.06.03, 16:28
                                Slaw - przecież jesteś nowy.
                                i dlastego jeszcze nie zdążyłeś się nade mną pastwić.
                                • Gość: lemuriza Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.solutions.net.pl 10.06.03, 19:44
                                  Nikt się nad Tobą nie pastwi, tylko Cię przywołujemy delikatnie do porządku,
                                  jak nad przykąłd pastwisz się nad qwertym.
                                  Pzdr :)))
                            • lemuriza Re: A u mnie pod blokiem... 10.06.03, 15:29
                              A moja szkoła podstawowa zaraz przy stadionie była i na duzej przerwie, hop
                              przez płot i patrzyłyśmy jak piłkarze trenują sobie na boisku treningowym. A na
                              każdy mecz szłam 40 min. wcześniej, ten ogrom stadionu, ludzi, stałe miejsce.
                              No cóż , było, minęło.
                              • Gość: rafal761 Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.solutions.net.pl 12.06.03, 13:09
                                a ja jestem maniakiem sportowym, interesuje mnie wiele dyscyplin, matka
                                twierdzi że moim pierwszym elementarzem było Tempo. Manię sportową zasczepił mi
                                ojciec, jak miałem 5-6 lat to zabierał mnie już na piłkę do Mielca albo na
                                hokej na Cracovię. Chodziliśmy też na żużel na Unie, ale jeżeli chodzi o
                                Tarnowską piłkę to liczyła się dla niego tylko Tarnovia, no i na mnie przeszło.
                                Pewnie teraz się w grobie przewraca jak widzi co z tą jego Tarnovią się
                                dzieje...pozdrawiam wszystkich.
                                • lemuriza Re: A u mnie pod blokiem... 12.06.03, 14:59
                                  Też jestem takim trochę maniakiem sportowym!
                                  Moja mama jak zobaczyła jak koślawo chodzę w wysokich butach , które ubrałam na
                                  studniówkę to powiedziała: no bo Ty jesteś typ sportowy!
                                  Do dziś nie lubię wysokich butów!
                                  A Ty kiedy jeździłeś na mecze do Mielca?
                                  Może się spotkaliśmy kiedyś???
                                  • Gość: gomez Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.dipool.highway.telekom.at 13.06.03, 21:13
                                    a ja zawsze uprawialem sporty indywidualne .chyba jestem indywidualista.owszem
                                    w pile sie cielo z kolegami.nawet zostalem wytypowany do szkoly sportowej
                                    prosto z turnieju dzikich druzyn podworkowych.tak sie pieknie ten turniej
                                    nazywal.ale jezdzic mi sie do moscic nie chcialo,a los sprawil ze i tak
                                    musialem przez dlugie lata.ostatnia moja sportowa pasja to byla
                                    kulturystyka.ile ja sie naprzerzucalem zelastwa w smierdzacej piwnicy .bo
                                    silowni takich jak dzisiaj wtedy nie bylo.odzywek nie bylo niczego nie
                                    bylo.pozwolilismy sobie z kolegami rabnac z warsztatow szkolnych kolka do
                                    kolejki waskotorowej i to sie dzwigalo.pieknie bylo.nie zaluje choc potu wylalem
                                  • Gość: rafal761 Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.solutions.net.pl 13.06.03, 23:25
                                    to było za strasznego małolata jak do Mielczyka na mecze się jeździło to chyba
                                    były lata 82-85, pamiętam mecze ze Sląskiem Wrocław, Odrą Opole czy Wisłą
                                    Kraków, ale obecnie to chyba Mielec jest w czwartej lidze, parę razy zaliczyłem
                                    też Dębicę za czasów Igloopol?Pegrotour no z 10 meczów na kadrę min Polska -
                                    Anglia w 93r.
                                    • Gość: lemuriza Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.solutions.net.pl 14.06.03, 23:28
                                      Ja miłość do piłki odkryłam w sobie gdzieś w VII kl. szkoły podstawowej.
                                      Zaczęłam biegać na wszytskie mecze, treningi. Znałam piłkarzy, zresztą wielu z
                                      nich mieszkało na moim osiedlu, a "wujek" tzn. kolega taty z drużyny W. Gąsior
                                      był trenerem, to mi "załatwiał" autografy i inne pamiątki. Zbierałam wycinki z
                                      meczów, mam je do dziś. Zresztą moja Mama robiła taki album ojcu i to do dziś
                                      jest bezcenna pamiątka, bo mój ojciec grał w latach siedemdziesiatych, kiedy
                                      Stal zdobywała Mistrzostwo Polski. Te wszystkie piekne momenty utrwalone są w
                                      tym albumie i czasem czytam i łezka się w oku kręci.
                                      Jeździłam też na mecze wyjazdowe ( Dębica, Kraków, St.Wola, Tarnobrzeg). Aż
                                      się dziwię, ze Mama mnie puszczała...
                                      A teraz smutno jest neistety, jak patrzę na popadający w ruinę stadion.Stadion
                                      widziałam z balkonu. A tak było pięknie, jak szłam sobie 40 min. przed meczem,
                                      siadałam w stałym miejscu.
                                      Były w Mielcu takie dwie starsze panie, które chodziły na wszystkie mecze,
                                      reczną, siatkówkę, piłkę nożną. niesamowite były. Pewnie już nie żyją.
                                      Podziwiłam je i marzyłam, że też kiedyś będę taka starszą panią, mająca swoje
                                      stałe miejsce na stadionie.
                                      Wszyscy bardzo je szanowali.
                                      Wszystko przeminęło i mam poważne wątpliwości czy kiedyś wróci. Dobrze, że
                                      chociaż siatkarki od wielu lat trzymają poziom i grają w I lidze, i o nawet w
                                      czołówce.
                                      • Gość: gomez Re: A u mnie pod blokiem... IP: *.dipool.highway.telekom.at 15.06.03, 13:27
                                        na tarnowie tez przychodzila taka starsza pani.zawsze w kapeluszu i z parasolka
                                        w reku.nazywana byla ciotka przez wszystkich
Pełna wersja