Dodaj do ulubionych

smutny ten dzien dzisiejszy i iutro tez

IP: 217.144.196.* 31.10.03, 16:46
" Oni odeszli i wielkie milczenie jest po nich." Co powiedziec kazdy to
zna.jest ktos przy tobie od zawsze i odchodzi nagle,i chociaz wiesz ze nie
wroci to nie miesci ci sie w glowie.zycie .lata mijaja a bol
zostaje .niektore rany nie goja sie nigdy
Obserwuj wątek
    • Gość: lemuriza Re: smutny ten dzien dzisiejszy i iutro tez IP: *.is.net.pl 31.10.03, 17:21
      Gość portalu: gomez napisał(a):

      > " Oni odeszli i wielkie milczenie jest po nich." Co powiedziec kazdy to
      > zna.jest ktos przy tobie od zawsze i odchodzi nagle,i chociaz wiesz ze nie
      > wroci to nie miesci ci sie w glowie.zycie .lata mijaja a bol
      > zostaje .niektore rany nie goja sie nigdy.


      No masz racje Gomez... masz racje. Chociaz ja Ci powiem, ze zawsze lubilam to
      swieto. Byl czas zeby w spokoju pobyc ze innymi. Wieczorem po wizytach na
      cmentarzach, zbieralismy sie cala rodzina u brata mojego dziadka i bylo
      fajnie. Jakies takie poczucie wspolnoty...
      Juz nie ma tych spotkan, ba, nie ma wiekszosci ludzi, ktorzy w nich
      uczestniczyli.
      Moze wyda sie Wam to smieszne, co napisze teraz, ale dzis dodatkowa przykrosc
      mnie spotkala.
      Jak chodzilam do szkoly sredniej, to bardzo marzylam zeby miec w domu kota.
      mama oczywiscie nie chciala sie zgodzic. No i w dzien moich 18 urodzin
      przyszlam do domu i czekal na mnie malenki kotek.
      Mama znalzla go tego dnia jak szla do pracy. No i jak tu nie wierzyc w
      przeznaczenie?
      To byl jeden z najlepszych prezentow jakie w zyciu dostalam.
      No i dzis dostalam list od siostry, ze ... tego prezenciku juz nie ma.
      Moj prezeny zyl 13 lat bedac pociecha dla wszystkich, a zwlaszcza dla mojej
      Mamy przez ostatnie lata.
      Biedulka ( to byla ona) obudzila moja siostre rano ( jakby sie pozegnac
      chciala?) i potem zdechla.
      Wiem, niektorzy z Was pewnie pokiwaja z politowaniem glowa i pomysla "przeciez
      to tylko kot".
      Ale to "az" kot, ktory 13 lat byl domownikiem.
      Smutno...

      • qwerty.tarnow Re: smutny ten dzien dzisiejszy i iutro tez 31.10.03, 17:37
        Ale przecież dzień Wszystkich Świętych to radosne święto! Czcimy tych którzy po
        drugiej stronie "zaszli wysoko". To prędzej 2 listopada - Dzień Zaduszny jest
        dniem zadumy i wspomnienia o tych którzy odeszli.
        • qwerty.tarnow Re: smutny ten dzien dzisiejszy i iutro tez 31.10.03, 17:43
          U mnie przy okazji tych dni też jest okazja do spotkania z rodziną.
          Kiedyś w radiu usłyszałem nawet taki komentarz, że obecnie 1 i 2 listopada
          powodują większe podróże ludzi do korzeni i miejsc rodzinnych oraz spotkania
          rodzinne, niż Boże Narodzenie czy Wielkanoc!
      • teklat Re: smutny ten dzien dzisiejszy i iutro tez 31.10.03, 17:49
        Wcale mnie nie śmieszy Twoja (i Twojej Mamy) strata. Ktoś może powiedzieć - to
        tylko zwierzę, po czym tu płakać? Tak mówi ktoś, kto nigdy nie miał
        zwierzęcia, nie rozumie ile radości można mieć z obcowania z takim dodatkowym
        domownikiem - równie ważnym jak inni członkowie rodziny. My pięć lat temu
        straciliśmy naszą sunię - żyła z nami ponad czternaście lat...To była psina
        zabawna, sprytna, inteligentna, choć z uporem maniaka udająca strasznego
        głupa, cwaniara. Bardzo długo trudno mi się było przyzwyczaić do myśli, że jej
        już nie ma, wracając z pracy nasłuchiwałam, czy jej nie słychać, zdarzało mi
        się kupować żarcie dla psa, kiedy psa już nie było. Teraz mamy innego psa, też
        go kochamy, choć jest zupełnie innej rasy niż poprzedni, zupełnie inaczej się
        zachowuje (i jest w inny sposób spryciarzem)... I już się boję, jak to będzie,
        kiedy będziemy musieli się rozstać.
        Przepraszam, że ten wątek tak "zszedł na psy" (i koty), choć zamiarem jego
        założyciela było zupełnie coś innego, ale jakoś poczułam, że muszę się odezwać
        do Lemurizy. Tak to już niestety jest, że zwierzaki żyją o wiele krócej od
        nas...Nie wiem jednak, czy lepiej byłoby, gdyby było inaczej.
        • Gość: lemuriza Re: do Tekli IP: *.is.net.pl 31.10.03, 20:04
          Dziekuje Teklo.
          Tylko dlatego napisalam, ze kogos moze to smieszyc, ze po prostu znam takich
          ludzi, ktorych to smieszy. Dla ktorych zwierzeta, to tylko zwierzeta.
          A to nie tak, bo to jest czesc naszego wspolnego swiata.
          I jak tak sobie mysle, ze nalezy je szanowac, to zaraz przychodzi mysl o
          tym... ze je zjadam ( no nie koty oczywiscie:)).I jakos smutno mi sie robi.
          Dziekuje za zrozumienie Teklo.
          Ja od mojego kotka odzywczailam sie w sensie takim, ze poszlam na studia,
          potem wyprowadzilam sie, a w moim zyciu pojawily sie inne koty, ale wracalam
          tam przeciez a ten kot zawsze tam byl, wierny i kochajacy mnie, pomimo tego,
          ze juz tam nie mieszkalam.Ale pomimo tego, ze odzywczalilam sie od niej to
          boli...
          Bo myslalam dzis tez o tym, ile szczesliwych chwil przezylam dzieki tej
          kocinie...
          No i moja siostra tak mnie jeszcze rozczulila listem, bo kiedy napisala, ze
          ona ja chyba specjalnie obudzila, ze nie chciala zdychac w samotnosci i ze
          przeniosly ja gdzies z lazienki do pokoju, i ze tak na nie patrzyla, i ze
          cieszy sie ( moja siostra) ze zdazyla sie z nia pozegnac.No to rozbuczalam sie
          po prostu...
          Ale dobrze, ze tak sie stalo, bo kocina byla chora , juz sie nie meczy.
          Nie zmienia to faktu, ze to boli.
          A najbardziej chyba moja Mame, bo ona jej byla pociecha przez ostatnie 7 lat,
          kiedy Mama mieszkala zupelnie sama.
          A to juz trzeci kotek, ktorego stracilam ( i pewnie nie ostatni). Pierwszy
          gdzies zniknal bez sladu, a dziwne to bylo, bo wogole nie opuszczal
          mieszkania, no i siedzial na balkonie, a potem przepadl.
          Hmmm... to bylo dzien przed awaria w Czernobylu. Moze cos czul?:)
          A drugi, to byl kot szczegolny, bo mieszkal ze mna 2 lata w akademiku, i
          podrozowal wciaz na trasie Krakow-Mielec, potem Tarnow.
          I tez zniknal ktoregos dnia...
          I najgorsze to bylo to jak patrzylam na pusta miske...
          Koncze, bo wlasnie moj kot obecny ( dzicko tego z akademika) dobija sie do
          drzwi balkonowych.
      • qwerty.tarnow Re: smutny ten dzien - kot 31.10.03, 18:09
        Też miałem jakiś czas temu kota, a właściwie kotkę. Znalazł ją sąsiąd, wykarmił
        od małego. Potem sąsiad zmarł, kot przyszedł do mnie. Młodych to się doczekał
        ze 3 razy (takich które odchowały się do dorosłości - może było więcej, ale
        podczas bytności u mnie kotka ta miała tylko właśnie te 3 mioty). Inne kociaki
        albo rodziły się przedwcześnie, albo zostawały zagryzione przez obce kocury.
        Kotka na starość nie miała już zębów. Piła tylko mleko i jadła same miękkie
        rzeczy. Ogłuchła też. I kiedyś potrącił ją samochód. Ale ona przywlekła się
        jeszcze do mnie i położyła na słońcu (był chłodny ranek, ona była cała
        zakrwawiona, miała złamaną szczękę, nic nie mogła jeść, pić tylko przez
        zakraplacz, połamana, jak próbowała iść, to tylko kręciła się wkoło). I tak
        przeleżał kilka godzin. Potem zniknęła. Uznaliśmy że chciała zdechnąć z dala od
        nas...


        Kilka dni później inny sąsiad przychodzi i mówi, że widział tego kota. I
        rzeczywiście za chwilę kot przyszedł. Już wygojony, ale nadal ze złamaną
        szczęką, tak że nadal nie mógł jeść. Został napojony przez zakraplacz mlekiem.
        Widać było że jest spragniony. Znów położył się chwilę. A potem zniknął. Już na
        zawsze...
    • qwerty.tarnow Re: smutny ten dzien dzisiejszy i iutro tez 31.10.03, 17:48
      Gość portalu: gomez napisał(a):

      > " Oni odeszli i wielkie milczenie jest po nich." Co powiedziec kazdy to
      > zna.jest ktos przy tobie od zawsze i odchodzi nagle,i chociaz wiesz ze nie
      > wroci to nie miesci ci sie w glowie.zycie .lata mijaja a bol
      > zostaje .niektore rany nie goja sie nigdy


      "Spieszmy się kochać ludzi
      Tak szybko odchodzą"

      Ks. Jan Twardowski
      • Gość: lemuriza Re: smutny ten dzien dzisiejszy i iutro tez IP: *.is.net.pl 31.10.03, 20:25
        Tekla napisala:

        Tak to już niestety jest, że zwierzaki żyją o wiele krócej od
        nas...Nie wiem jednak, czy lepiej byłoby, gdyby było inaczej.


        Nie byloby lepiej, bo my jakos sobie bez tych zwierzakow radzimy, ale one bez
        nas nie poradzilyby sobie.
        Taki wiersz byl Szymborskiej,"Kot w pustym mieszkaniu", bardzo poruszajacy.
        Wlasnie o tym mowil i na koncu byly takie slowa:

        tego nie robi sie kotu...
        • Gość: lemuriza o kotach IP: *.is.net.pl 31.10.03, 20:43
          pomylilam sie , slowa cytowane byly na poczatku wiersza


          Kot w pustym mieszkaniu
          Wisława Szymborska

          Umrzeć - tego się nie robi kotu.
          Bo co ma począć kot
          w pustym mieszkaniu.
          Wdrapywać się na ściany.
          Ocierać między meblami.
          Nic niby tu nie zmienione,
          a jednak pozamieniane.
          Niby nie przesunięte,
          a jednak porozsuwane.
          I wieczorami lampa już nie świeci.

          Słychać kroki na schodach,
          ale to nie te.
          Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
          także nie ta, co kładła.

          Coś sie tu nie zaczyna
          w swojej zwykłej porze.
          Coś się tu nie odbywa
          jak powinno.
          Ktoś tutaj był i był,
          a potem nagle zniknął
          i uporczywie go nie ma.

          Do wszystkich szaf sie zajrzało.
          Przez półki przebiegło.
          Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
          Nawet złamało zakaz
          i rozrzuciło papiery.
          Co więcej jest do zrobienia.
          Spać i czekać.

          Niech no on tylko wróci,
          niech no się pokaże.
          Już on się dowie,
          że tak z kotem nie można.
          Będzie się szło w jego stronę
          jakby się wcale nie chciało,
          pomalutku,
          na bardzo obrażonych łapach.
          O żadnych skoków pisków na początek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka