wscieklyuklad
06.07.13, 10:28
jest zaiste pokrętna i przypomina peruwiańskie śródgórskie percie, z których co rusz wali się w przepaść kolejny autobus z grupką turystów ale częściej tuziemców.
Inkowie to mieli dobrze - biegł sobie wąską dróżynką goniec, następny ze sztafety przejmował nie łatwą do zgubienia pałeczkę, ale patyczek z nanizanym nań kipu, po czym zaliczał swoich parę kilosków - aż wieść doatrła do celu. Historia milczy naturalnie odnośnie liczby ofiar tejze przebieżki - pewnie paru co bardziej zdyszanych i mniej ekwilibrystycznie wyćwiczonych zaliczyło przepaść. Tak, czy tak ofiary były jednostkowe, a nie liczone w dziesiątkach, przy stratach informacyjnych znacznie jednak dotkliwszych - być może zwłoka w przekazie a nie konkwista leżałą u źródeł upadku imperium.
Duma narodowa spęczniała w dobie ostatniej. Oto - po kilku latach dociekań, narad, analiz, sporów, gdy rozważano każde za i przeciw, obśmiewano lub cmokano z zachwytu nad każdym medycznym przypadkiem, postawiono wreszcie kres Powszechnemu Rozżaleniu i Udręce spowodowanej niepojętą dla Narodu zwłoką w kanonizacji Papieża Polaka.
Kościół hierarchiczny nie akceptując bowiem woli ludu, która boskim zaiste jest głosem (jak głosi stosowna sentencja), grał na zwłokę a sztandary o treści "Santo subito" miał wiemy gdzie.
Cierpliwość Narodu jest jednak orężem nie do pokonania, toteż obleżenie twierdzy o nazwie "Bez pośpiechu" powaliło mury cynicznego malkontenctwa adresatów żądania.
I oto najpierw Kolegium Kardynalskie, a następnie sam Papież Francesco numero Uno wysłały do plemion zamieszkujących nadwiślańską i nieprzebytą dla oponentów puszczę wieść: Twoje modły Narodzie zostały wysłuchane. Dostaniesz pod choinkę Świętość".
Ileż to będzie radochy. Co sprytniejsi już dziś powini projektować stosowne pamiątki i podjąć ich produkcję - dzieje Kościoła dowodzą, iż pomysłów zapewne nie zbraknie a obok tytułu nobilitującego Polskość w Najlepszym Wydaniu, do kasy hierarchów (a za pośrednictwem "świetopietrza" także i watykańskiej) popłynie strumień entuzjastycznie wydawanej mamony. Najlepszym świątecznym prezentem będzie już nie laptop, nie narty czy skiboby, nie deska snoł-bordowa, ale Śnieżno-biała Świętość.
cdn.