20.11.13, 07:00
droga do pracy wygląda mniej więcej tak, czyli podóże w internecie.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:00
      Oczywiście słowo podóże napisałe specjalnie jak napisałem.
      • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:01
        Jeśli wstawimy "r" pomiędzy n i ó, to natoralnie uzyskamy słowo "podróże".
        • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:02
          Jeśli natomiast wstawimy literkę n, to otrzymamy wyraz podnóże.
          • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:03
            obie lierki mają więc jak widać ukryte znaczenie, pomimo radochy czytelnika po przeczytaniu "koślawego pozornie Cudownego Wyrazu Wieloznacznego"
            • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:03
              Podbnie rzecz się ma z określeniem NATORALNIE (pomimo wyjściowej radochy czytelnika)
              • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:05
                A mianowicie: określenie NATORALNIE znaczy mianowicie tyle, że jadąc/idąc do pracy znajduję się na torze do niej (pomimo wyjsciowej radochu czytelnika na intelektualnym poziomie noworodka).
                • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:07
                  Po tym krótkim wstępie przeproszę Czytelnika Światłego, że nie będę przy okazji opisu wklejał rzadnych fotek, ani przeklejanek z Przewodników Po Drodze Do Pracy, co byłoby uzsadnianone (gdybym to wklejał) faktem, iż nikt nie towarzyszy mi w drodze do pracy, więc może czytając chciałby dowiedzieć się, co widzę po drodze do pracy, jak do niej jadę albo idę.
                  Z gury za to przepraszam
                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:09
                    Oczywiście czytelnik o mentalności rozwielitki - kierowany taksją jednkomórkowca, zarechotał zapewne przeczytawszy słowo "rzadnych".
                    Światły Wielokomórkowiec, mający zamiast galarety ze świnskich nóżek - Prawdziwy Umysł, bez trudu powiąże jednak określenie "rzadnych" (bez uprzedniego wieczystego rechotu) z pochodnym mu wyrazem "RZĄD".
                    • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:11
                      Gdyż Ja (pisownia odwłasna), po drodze do pracy mijam najpier rząd powoli obracających się w gruzowisko bloków, a następnie takież gdy jadę/idę.
                      • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:13
                        Co zaś do określenia ",gury", to se tak napisałem, żeby jednokomórkowa rozwielitka kierowana taksjami mogła se porechotać - cóż inego ma z życia rozwielitka bowiem?
                        Zwłaszcza do momentu, gdy spotka takiego Rekina jak Ja (pisownia odwłasna).
                        • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:13
                          Zaliczam się bowiem do Wali Błękitnych
                          • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:15
                            Wali, gdyż lubię walić po szpilkowatych czachach rozwielitki o mentalności "poniżejnoworodkowych", przed ich uprzednią konsumpcją
                            • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:17
                              A Błękitnych, gdyż zaliczam się do konsumpcyjnej Arystokracji (błękitnokrwistej - do asteriks dla szpilkowatogłowowogalaretowatobezmózgich czytelników namiętnich Moich (pisowania odwłasna) Podwórkowych Arcydzieł.
                              • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:18
                                Przewiduję kolejny rechot, który czym prędzej ostudzę.
                                • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:19
                                  OTO OKRESLENIE NAMIĘTNICH, należy rozdzielić nostrada-mus-owsko z wyodrębnieniem zaimka osobowego (w tym przypadku rozwielitkowobezosobowego) nICH (pisownia odwłasna)
                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:20
                                    No ale, ale, zboczyliśmy z tematu.
                                    • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:23
                                      Do pracy wychodzę ok.7,15.
                                      Naciskam guzik elektroniczny na listwie windy średnioszybko-bie"rz"-ne (napisałem tak, by potencjalny czytelnik-wiecznorechotny nie musiał się już krzusić w trakcie kawy i latać do serwisu, aby naprawić szkodę, z którą nie może se poradzić, bo komputerowiec, a jednak techniczna rozwielitka.
                                      • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:26
                                        Winda dojeżdża (chyba bez "ortografii, co, bo nie jestem pewien?) w jakieś 6-45sek. od czego to zależy, Światły Czytelnik prędko ustali.
                                        Dodam, że rzadko zdąrzam (pisownia nieodmoja, ale napotkana na forum poloni-stycznym, z akcentem na "stycznym") złapać windę na piętrze 9-tym, wtedy czekam tylko na otwarcie jej drzwi.
                                        • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:29
                                          WIndy nie będę wklejał, ale opiszę. Wymieniono ją na zupełnie nową (full-wypas) - ma nawet lustro w środku, więc mogę wpatrywać się w swoją Piękną Postać, jak zjeżdżam (są błędy, bo mam wątpie?). Niestety - winda "średnioszybkobie"rz"na" pędzi w duł tyle samo sekund co na gurę, więc zachwycam się Swoim (pisownia odwłasna) Pięknem, niecałą minutę.
                                          • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:34
                                            Pisząc post wyżej, dokonałem ciekawego Mentalnego Odkrycia Własnego (pisownia odwłasna)
                                            Mianowicie wyraz "dół" w oryginale pisany jest przez o z krechą.
                                            Tymczasem, jak sama nazwa wskazuje, jest on dołem!
                                            Zatem, jak można wpaść w duł pisany przez o z reską, skoro taki dół stanowi kompozycję zamkniętą, czyli niemożliwą do wpadnięcia. Podejrzewam (lub podej że Wam), że taki czendż został celowo zaplanowany przez gramatykoortografó, by stawiać słabe oceny na dyktandach.
                                            Ponieważ Mój (pisowania odwłasna) Nos mówi mi, iż zastrzeżenie jest Arcyzasadne, spróbuję skontaktować się w tej sprawie z Panami Profesorami Midokiem i Bralczykiem, z propozycją przejścia do pisowni logicznie i praktycznie zasadnej, czyli DUŁ.
                                            • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:37
                                              Zwłaszcza, że piszemy przecież np. "wiatr duje", a nie "dóje" I to U w wyrażeniu DUJE uzmysławia nam jak bardzo ten wiatr duje. Byłoby równie miło, gdyby pisząc DUŁ wiedziało się, jak ten DUŁ jest groźny.
                                              Jeśli Panowie Profesorowie podziela moją logiczną innowację, to poinformuję o tym na Podwórku, żeby Świat (pisownia odwłasna) poznał jak Wielcy Myśliciele spotkali się na Naszym (pisowania odwłasna) Forum (dóża litera z autoszacunku).
                                              • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:38
                                                A propos: czy DÓŻA pisane przez O z kreską nie jest większe, niż przez U?
                                                Język polski, to język paradok-sów.
                                                • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:40
                                                  Pomiędzy windą, a gettem dla mojego niemieckiego samochodu jest ok. 150 metrów zygzakiem.
                                                  Najpierw skręcam w lewo (ok. 20 metrów), potem w prawo ok. 30 metrów, potem w lewo ok. 50 metrów, potem otwieram furtkę - auto stoi jakieś 15 metrów od niej.
                                                  Łącznie daje to 150 metrów (chachachachachachachachachachachacha)
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:42
                                                    Ojej, a któż tu się śmiał co?
                                                    PRZECIEŻ PISAŁEM, ŻE DROGA WIEDZIE ZYGZAKIEM! I TAKĄ ODLEGŁOŚĆ PODAŁEM ŁĄCZNIE.
                                                    Ile jest w linii prostej, każdy se może policzyć.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:42
                                                    A ja mam specjalny krokomierz, co liczy ilość kroków i odległość przekrokowaną - wyłązi z tego, że 150 metrów jest do getta z autem.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:44
                                                    Furtki i parkanu nie będę focił.
                                                    Jakby se kto chciał obejrzeć, to niech wguglamapnie Łódź, Kniaziewicza 24a. W środkowym rzędzie jest moje niemieckie auto koloru czerwonego.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:44
                                                    Droga do parkingu zajmuje mi ok. 2 minut (bo zygzakiem)
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:47
                                                    Potem wsiadam do otwartego już samochodu. Nie żebym miał Kamerdynera Getciańskiego, który stoi w uniżonym pokłonie czekając na napiwek za grzeczność.
                                                    Żeby było szybciej, to ja nie zamykam samochodu niemieckiego na kluczyk. Dlatego wsiadanie skraca się o jakieś 5 sek. W skali miesiąca daje mi to średnio 150, czyli 2,5 minuty oszczędności czasowej - czyli, że ponad jeden kurs do getta w miesiącu mam za czasowe frico.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:48
                                                    Potem zatylam niemieckie auto, wśród wypasionych bryk uważając, żeby nie uszkodzić "hockeya".
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:49
                                                    Żeby wyjechać z getta muszą wykręcić podkówkę ( a propos, czy nie logiczniej pisać PODKUWKĘ? Przecież każdy wie, jaki kształt ma PODKUWKA!)
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:52
                                                    No to jak kręce tę podkuwkę, to se myślę: w deche jest, bo podkuwka przynosi przecież szczęście, no to ja od razu wypasiony Swoim (pisowania odwłasna) Pięknym Odbiciem w windowym lustrze (o a lustro np. ma dobre U pozostawiające kawał miejsca na odbicie)
                                                    oraz wykręconą podkuwką, nabrawszy dobrego humoru (winno być zdecydowanie przez "CH" bo wtedy chumoru byłoby więcej) skręcam w lewo, potem - po 300 metrach w prawo, potem po 30 metrach w lewo i potem już prosto do skrzyżowania na światłach.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:54
                                                    Od pierwszego skrętu w lewo tracą już z oczu blokowisko - zaczyna się rząd domków jednorodzinnych po lewej i park po prawej (można se wguglaćmapnie - ul.Pojezierska)
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 07:57
                                                    Wiem, że nie możecie się już doczekać, co zachodzi na tym skrzyżowaniu.
                                                    Ale - ponieważ mam zamiar opisowi drogi do pracy poświęcić jeszcze sporo postów, a muszę się wziąć do pracy, więc na tym natenczas zawieszę swój przewodnikowy (ale oryginalny a nie broń Bóg tłumaczony) opis.
                                                    Powiem w skrócie (po co to "ó", skoro w skrucie?) - za skrzyżowaniem stoi komin elektrowni. Wysoki jak niejedna Katedra.
                                                    Ale o tym do kiedyś, bo wciaż gonią mnie konkursy.

                                                    BUŹKA ode Mnie (pisowania odwłasna)
              • hardy1 Re: Moja 20.11.13, 07:53
                Zwracam uwagę, że NATORALNIE to także NATO liteRALNIE.
                To wytłumaczenie dla rozwielitek, aby zauapauy.

                Przepraszam, autoże podrorzy do pracy, ale nalerzy tłómaczyc dokładnie i bez opószczeń.
                smile
                • kicho_nor Re: Moja 20.11.13, 08:07
                  W kwestii formalnej
                  Dół powinien jednak mieć pisownie Duł
                  Taki duł to wiadomo że duł, a duł z klapką nad ó to
                  to jak paści na leśnej ścieżce
                  • dunajec1 Re: Moja 20.11.13, 17:11
                    No ten dul to mi sie podoba, ale jak beda dwa , to jak to napisac? dwa dule czy dwa duly?
                    "rzulta rzaba rzarla rzur
                    piurnik porusl mnustwem piur..."
                    • hardy1 Re: Moja 20.11.13, 19:12
                      Duł z klapkom nad "ó" to sławojka.
                      A dwa duły to dwa duły. Dwa dule to dwie duże dulki do dużych wioseł. Pewnie na trierze.
                      • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:31
                        Znowu jestem!
                        • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:34
                          Czas więc wracać na skrzyżowanie Al.Włókniarzy/Pojezierska.
                          No mianowicie na tym skrzyżowaniu są światła. U góry jest światło czerwone, w środku żółte, a na samym dole jest światło zielone.
                          Jak się pali czerwone to trzeba sie zatrzymać. Na żóltedelikatnie wciskamy pedał gazu dyskretnie zwalniając sprzęgło.A na zielone GAZ DO DECHY!!!!
                          • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:36
                            Tu nasunęło mi się kolejne skojarzenie. A mianowcie - skoro decha jest płaska, to powinna pisać się przez samo "h", bo wtedy wyraz odzwierciedlający płaskość dechy byłby też płastrzy.
                            (wyrażenie odwłasne).
                            Sami popatrzcie ;
                            De"ch"a. A teraz dla porównania Deha.
                            • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:37
                              Do tego skrzyżowania podjeżdżam na tyle wolno, żeby załapać się na światło czerwone (tak, jakby ktoś zapomniał, to przypomnę, że ten kolor znaczy tyle, co STOP!
                              • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:39
                                Ktoś pewne spyta, czemu akurat - czy to np. nie jest trwowienie pieniędzy na pusty (OOOO! TU "U" PASUJE, JAK ULAŁ!) przepał.
                                Ale postój na czerwonym świetle jest z góry zamierzony!
                                • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:41
                                  Dlatego mianowicie, że po drugiej stronie i po przekątnej wznosi się komin Elektrociepłowni Numer 3 w Łodzi.
                                  Wiem, bo na budynku Elektrociepłowni są takie duże litery EC3, co oznacza, że w Łodzi są co najmniej 3 Elektrociepłownie dla Nas (pisowania odwłasna).
                                  • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:44
                                    Pewnego razu postanowiłem zmierzyć wysokość tego komina. Bo wprawdzie to nie katedra jakaś tam, i bardziej widzowi chce się rzygać na jego widok, niż katedralnym rzygaczom na oglądacza, ale w końcu taki komin to niebywałe osiągnięcie Polskiej Myśli Technicznej, więc warto wiedzieć, żeby się pochwalić.
                                    Komina wklejał nie będę, choć piękny.
                                    Jak kto zechce niech se wguglomapi.
                                    Ale powiem jak mierzyłem jego wysokość.
                                    • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:46
                                      Talent do pomiarów odziedziczyłem po Najukochańszym Tatusiu.
                                      Najukochańszy Tatus ukończył technikum geodezyjne przy ulicy Meisselsa w Krakowie (można se wguglać, więc nie będę przeklejał.
                                      Dzieciństwo i młodość tym samym miał lekką, bo ta szkoła byłą odległa od miejsca zamieszkania (ul. Krakowska 7) o mniej więcej 85,5 metra.
                                      • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:48
                                        No i ja odziedziczyłem geny pomiaru (22 chromosom bez delecji i bez trisomii, sekwencja adenina-tymina, uracyl-cytozyna - wskutek mutacji)
                                        • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:51
                                          Dzięki prawom Mendla, wpadłem na pomysł prostego pomiaru wysokości komina.
                                          Posłużyłem się w tym celu linijką przeźroczystą o długości 20 cm. standartowych oraz nieprzeźroczystą głową ponadstandartową.
                                          • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:54
                                            Stojąc na czerwonym świetle wrzuciłem na luz (naturalnie sprzęgło wrzuciłem tak, bo cały to byłem spięty jak cholera z powodu ważności zaania jakiego się podjąłem, a mogło być nad siły.
                                            Przeklinałem wydawnistwa turystyczne, że nie wydały - bodaj po niemiecku - jakiegoś przewodnika po Łodzi, w którym można znaleźć fotę komina EC3 oraz parę zdań nie tylko o historii i celu, ale nwet o wysokości komina a także nieco szczegółów odnośnie cegieł z jakich komin wzniesiono.
                                            • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:55
                                              Ale z drugiej strony jak se pomyślałem, że nawet w Przewodniku po Łodzi w języku dowolnym , nikt by nie wspomniał nawet o kominie EC3 o focie tegoż nie wspomniawszy, to mi się lżej na duszy zrobiło, że nie tracę czasuy na jakieś bzdurne tłumaczenia, tylko Sam (pisownia odwłasna) będę tworzył naukę o kominie EC3.
                                              • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 19:58
                                                Swoją drogą ów komin jest piękny, jakby politurowany parą, którą EC3 tłoczy za cieżką forsę do naszych blokowisk, a nadto na wysokości 1/3 ma rząd światełek -ostrzeżenie dla przelatujących komaró, z podobnym rzędem takichże światełek w pobliżu szczytu - ostrzeżenie dla frunących jaskółek.
                                                Żeby obliczyć wysokość komina musiałem wziać korepetycje z matmy.
                                                • wscieklyuklad Re: Moja 20.11.13, 20:09
                                                  Wzorów nie będę focił ani przeklejał, podobnie jak kilkudziesięciu stron obliczeń, jakich musiałem dokonać, żeby zmierzyć wysokość komina EC3.
                                                  Jak ktoś chce niech sięgnie do fizyki Feynmana - tam są te wzory.
                                                  Część przydatnych wzorów znalazłem w schowku Tatusia (pisowania odwłasna).
                                                  Żeby nie przedłużać (skoro ma być dłuższe to winno się pisać przez "RZ"), zastosowałem zasadę trójkątów podobnych.
                                                  Zmierzyłem linijką przyłożoną do prawego oka (lepiej widzi do dali) i zmierzyłe "pozorną wysokość komina EC3 przed obliczeniami końcowymi.
                                                  Następnie zmierzyłem odległość od oka powierzchni przeźroczystej linijki i wykreśliłem trójkąt prostokątny na linii oko-przednia powierzchnia linijki- pozorna wysokość komina EC3.
                                                  Zmierzyłem dokładnie odległość od komina, wykreśliłem kolejny trójkąt i przez wzór na proporcję ustaliłem wysokość rzeczywistą komina EC3.
                                                  Wynosi ona 78.5 metra.
                                                  To tyle o EC3.
                                                  O tym, co za skrzyżowaniem - już w innym czasie. Tymczasem wracam do pisactwa.
                                                  • dunajec1 Re: Moja 21.11.13, 01:51
                                                    Ja mysle ze latwiej bylo zmierzyc kat i odleglosc od komina, a potem to juz sinus kata i masz wysokosc. no ale jak wyszlo 78,5 metra to tak jest.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 21.11.13, 15:35
                                                    Oczywiście, Dunajcu, ale to byłoby pójście na łatwiznę z jednej strony. Z drugiej strony potrzebny byłby kątomierz, zatem pasażer na siedzeniu obok, który pomierzyłby kąt między poziomem źrenicy na poziomie 0 cm. linijki przejrzystej, a pozorną wysokością komina na tejże linijce.
                                                    Zrezygnował zatem z tej metody, jako, że po pierwsze primo jeżdżę do pracy sam, a po drugie primo, po Tatusiu odziedziczyłem tablice matematyczne jedynie w zakresie cosinusów które też oczywiście mogłyby spełnić swoją rolę użyteczną, ale tu - patrz wniosek wyjściowy.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 21.11.13, 15:40
                                                    Kicho_norze, komin jest wzniesiony z chińskiej majoliki w roku 1968, ma zatem lat 45 a za pięć lat będziemy świętować jego 50-lecie, zaś za 55 lat - 100 lecie (tyle, że już nie my)
                                                    Jest koloru szarego z wyjątkiem biało-czerwonej kraty obejm z lampkami dla stworzeń jak w poprzednich postach.
                                                    Kopci średnio. Dawniej o 6.15 puszczali nadmiar pary. Teraz już nie puszczają o żadnej porze z czego można wysnuć wniosek pośredni, że nie mają nadmiaru pary. Być może stąd też kaloryfery w blokowisku są raczej letniawe niż ciepłe.
                                                    Zresztą śpimy okryci z Sorelliną "Gościem Niedzielnym", którego kilkanaście świeżych egzemplarzy wywalczamy uczestnicząc w mszy św. sobotniej o godz. 18.00 w kościele Jezuitów przy ul. Zgierskiej.
                                                    Być może świątynia ta będzie przedmiotem moich kolejnych opisów, ale - jako, że jestem w drodze do pracy (postami), aby obejrzeć budowlę, trzeba se wguglomapić.
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 21.11.13, 15:55
                                                    Powróćmy zatem do autorskiego opisu krajobrazu, jaki mijam w drodze do Ukochanych Pacjentów.
                                                    Skrzyżowanie, na którym zatrzymałem się, by zmierzyć wysokość komina EC3, przecina pod kątem prostym Aleje Włókniarzy. To piękna trzypasmowa przelotówka przez miasto (kierunek N-S), zbudowana na koszt naszych Rodaków z Dojczland (główny płatnik tej inwestycji) oraz krajów wobec Dojczland obrzeżnych. Po przecięciu tejże (ok. 30 metrów) mijamy:
                                                    1. Po stronie lewej budynki EC3 styczne do komina EC3, po stronie prawej zaś baraczek Tesco Extra - sklepu, który jest źródłem naszych zakupów (o czym pisałem w jednym z Wybitnych Utworów Hiphopowych, tyczących naszego blokowiska).
                                                    Po jakichś 150 metrach należy nieco zwolnić z powodu torów kolejowych prowadzących bezpośrednio jedynie do EC3, którymi toczy się Polski Węgiel wprost do paszczy pieców EC3.
                                                    Potem jednak odradzam przyspieszanie, gdyż najistotniejszy w drodze do pracy jest nie zbędny pośpiech( nie ma do kogo tak gnać) lecz dbałość o niemiecki samochód , a zwłaszcza jego zawieszenie z resorami na czele.
                                                    Po 400 metrach docieramy do skrzyżowania z ul. Brukową (skrzyżowanie o typie litery T), wzdłuż której mieszczą się liczne hurtownie Dóbr wszelakich.
                                                    Skręciwszy w lewo, po jakichś 400 metrach docieramy do skrzyżowania z ul. Aleksandrowską, po czym łagodnym łukiem najeżdżamy na wiadukt nad torami prowadzącymi do Polski, by zatrzymać się na światłach do skrętu w ul. Kwiatową.
                                                    W sumie ten blisko kilometrowy odcinek trasy nie obfituje w jakieś zabytkowe budowle godne obfocenia, lub wyguglomapienia - po prostu to budynki magazynowe, przetykane bankami, salonami samochodowymi (zapewne dla kupców zagranicznych, gdyż Polacy kupują wyłącznie na szrotach)
                                                    Pierwszy godny zawieszenia oka obiekt, to elektroniczny termometr na wiadukcie. Pokazuje on aktualne timpreczer na poziomie metrów 7 (metoda pomiaru jak w przypadku komina) oraz na poziomie asfaltu (czy też quasiasfaltu).
                                                    Po skręceniu w ul. Kwiatową wjeżdżamy między blokowisko, po czym skręcamy w lewo i po kolejnych metrach 500 parkujemy przed Ukochanym Budynkiem.
                                                    NA szczęście parkowanie jest zupełnie bezpłatne, choć nie tak proste, gdyż trudno wściubić choćby szpileczkę - najwidoczniej parkują tu też turysci zagraniczni, by uniknąć słonych opłat parkingowych na wszelkich ulicach w centrum miasta (w tym przy znajdujących się tamże hotelach).
                                                  • wscieklyuklad Re: Moja 21.11.13, 15:58
                                                    Czytelnicy owej marszruty czują się pewnie zawiedzeni, że wokół taka szarzyzna i nic ciekawego nad komin i termometr nadziemny.
                                                    Ale obiecuję, że może kiedyś opiszę jakąś ciekawą budowlę zabytkową.
                                                    Kto wie może ją też przypikaszszę?
                                                    Tylko tak właściwie po co, gdy można sobie wszystko to znaleźć w Wiki?
                                                    WOW! Nie pomyślałem, że to przecież najprostsza metoda na coś o czym dobrze Wszyscy (pisownia odwłasna) wiecie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka