03.05.14, 10:25
Zainspirowany wczorajszą, całonocną dyskusją z przyjacielem, który ma niezrozumiałe dla mnie rozterki dotyczące angażowania się w relację z pewną dziewczyną i obudziwszy się dziś rano, po czterech godzinach snu z potwornym kacem, postanowiłem zając palce czymś pożyteczniejszym niż walenie konia i napisać parę słów o PUA.

PUA jest bowiem, także na tym szanownym forum, trywializowane i spychane do barwnego, przyznam, marginesu jakim są wyżelowani chłopcy spacerujący po galeriach handlowych i wyciągających numery. Ale jednak jest to tylko margines, widoczny efektowny (ale czy efektywny?) margines PUA.

Czym jest PUA? PUA to dla mnie zbiór różnorakich konstruktów filozoficznych, próbujących przybliżyć mężczyzn do prawdy w zakresie tworzenia jak i interpretowania zdarzeń w relacjach mężczyzna-kobieta. Podobnie jak z Buddyzmem – istnieje wiele szkół, dróg kładących akcenty na inne elementy układanki, prowadzących ze sobą zażarte spory, czasem dotyczące spraw fundamentalnych. Na poletku polskim, do PUA zaliczani są zarówno trenerzy od galerii handlowych kładący nacisk na zaliczanie jak największej ilości panienek oraz niejaki Grzywocz, który uczy odsiewania ziarna od plew pod katem stworzenia udanego związku długoterminowego.

OK – czyli ustaliliśmy już, że nie ma czegoś jak jedyna właściwa ścieżka PUA, choć, istotnie, są pewne sprawy kanoniczne, które wyznaje większość.

Skąd się wzięło PUA? Przez tysiąclecia mężczyźni obywali się bez takich ekstrawagancji, podrywali kobiety, zakładali rodziny i płodzili dzieci, zapytacie. Oprócz oczywistej odpowiedzi jaką jest dzisiejszy kryzys męskości, chciałem zwrócić także uwagę na rzecz inną, choć z kryzysem męskości powiązaną. Mianowicie na pojawienie się i wzrost znaczenia klasy średniej. A to właśnie mężczyźni czy chłopcy wchodzący w wiek męski z tej właśnie klasy społecznej mają największe problemy ze zdobywaniem kobiet. Ci, którzy nie mają naturalnego talentu w postaci pewności siebie, atrakcyjności fizycznej czy towarzyskiej – bez pomocy PUA utoną. Kiedyś prawidła dotyczące relacji damsko-męskich objaśniali gówniarzom ojcowie lub wujowie, teraz lukę tę wypełniło PUA. Chłopcy z klasy średniej, wychowywani przez kobiety w przedszkolu, szkole i domu przesiąknięci „bądź dobrym dla dziewczynek” potrzebują kogoś, kto wyrwie ich z matrixa. Dlaczego tak skupiam się na klasie średniej? Dlaczego pomijam w rozważaniach dwie pozostałe społeczne klasy - niższą i wyższą? Dlatego, że oni nie potrzebują PUA. Chłopak z biednej rodziny, u którego byt określa świadomość, nie bawi się w hamletyzowanie tylko łapie za przysłowiowego cyca. Albo mu się uda albo nie uda. Albo zarucha albo będzie walić gruchę sam w domu. Jeden albo zero. Chłopak z bogatej rodziny, pewny siebie, przekonany, że to świadomość określa jego byt, podchodzący do relacji z kobietami z przekonaniem, że wszystko jest tylko kwestią ceny, że mu się należy, jak nie tą to inną, też nie będzie przeżywał rozterek chłopaka z klasy średniej, który zastanawia się czy kupić róże czy też może tulipany. Chłopakom z biednej i bogatej rodziny, żyjącym w całkowicie odmiennym świecie, jest na tym polu dużo bliżej do siebie, niż do średniaka. Podobnie z dziewczynami – spermę przygodnie poznanego na dyskotece gościa zlizywać w obrzyganym kiblu ze swojej twarzy będzie dziewczyna z klasy niższej lub wyższej. Dziewczyna z klasy średniej musi najpierw „pochodzić”…

W jakie PUA wierzę ja? W każde. Uważam, że każda próba wyjścia młodego chłopaka do ludzi, otwarcia się na dziewczyny, zostawienia komputera z gierkami czy pornusami jest megapozytywna. Ale nie oznacza to, że każda jest dla każdego skuteczna. Każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie – czego od kobiet oczekuje i co im zamierza dać. I dobrać strategię pod indywidualne potrzeby.

Ja nie wierzę jednak w skuteczność tego całego ganiania za dziewczynami po ulicach, galeriach czy dyskotekach. Oczywisty plus jaki to niesie to zdobywanie poprzez praktykę pewności i luzu w rozmowach z kobietami, ale w znalezienie w ten sposób partnerki to po prostu nie wierzę. No dobra da numer, ale czy odbierze telefon? Odbierze telefon ale czy umówi się? A jak umówi się to czy przyjdzie? Etc…

PUA może także stać się balastem, zagrożeniem dla szczerości i spontaniczności, kiedy ktoś wiedzę przyjmuje w sposób bezrefleksyjny – np. nie zadzwonię do dziewczyny wcześniej niż 2 dni po spotkaniu bo tak powiedział trener (nie wyjdę na needy) albo zadzwonię do dziewczyny kurtuazyjnie wieczorem zaraz po spotkaniu bo trener powiedział, że trzeba kuć żelazo póki gorące… Chociaż, muszę obiektywnie przyznać, że kiedy grywałem zgodnie z regułami sztuki, to albo zaruchałem albo przynajmniej pomacałem sobie, a jak stawiałem zbyt szybko na szczerość czy spontaniczność to miałem przyklejaną etykietkę frajera i nie lizałem przysłowiowego cyca. Ale to było związane z brakiem u mnie fundamentów i jak wychodziło na jaw, że moja pewność siebie i męskość była tylko pozorna, to traciłem atrakcyjność i zainteresowanie dziewczyny.

Właśnie, samo PUA, bez fundamentów, może stać się zbudowanym na ruchomych piaskach pałacem, który pierdolnie o glebę jak jakiś wietrzyk zawieje.

Oczywiście, trzeba znać zasady, techniki, reguły, patterny, pętle, puszendpulle, lusterka i inne te wszystkie gówna które wymyślili przez ostatnie lata mężczyźni chcący zaruchać. Choćby po to, żeby wiedzieć jakimi pociskami strzela przeciwnik, bo arsenał zachowań mamy jednak podobny :)

PUA, takie prawdziwe PUA, w które wierzę ja, zajmuje się rzeczami pozornie niezwiązanymi z relacjami damsko-męskimi. I w związku z tym, to chyba nawet nie można nazwać PUA :) Chodzi mi o wspomniany wcześniej fundament. Mężczyzna musi zbudować sobie fundament. Być ciekawym mężczyzną. Mężczyzną po prostu. Wtedy żadne PUA-sztuczki nie są potrzebne. Naprawdę… I wtedy nieważne czy zadzwonisz dzisiaj, jutro czy za kilka dni. Zadzwonisz po prostu wtedy kiedy będziesz mógł i kiedy będziesz chciał. A ona odbierze.

Jestem ciekawy co o tym myślicie?

PS. To nie jest materiał autopromocyjny, ja na razie niestety mieszam cement :)
Obserwuj wątek
    • wont Re: PUA 03.05.14, 10:53
      Byłem na spacerze dotlenić się i przyszło mi do głowy porównanie, które chyba najlepiej oddaje istotę mojego wpisu dotyczącego PUA vs fundamenty:

      To jest tak, jak jakiś facet, z metra cięty, ma kompleks niższości. No i chodzi do terapeuty, który mu pomaga nabrać pewności siebie, technik podchodzenia do dziewczyn, rozśmieszania rozmówcy, no po prostu wszystkich rzeczy, tak, żeby dziewczyna nie myślała o jego lichym wzroście, tylko skupiała się na pozostałych cechach. No i to jest ważne, to jest potrzebne. Super.

      Ale lepiej po prostu UROSNĄĆ.
    • satrustequi Re: PUA 03.05.14, 11:37
      Interesujące rozważania.

      Pua to jest z gatunku "wydawać się kimś raczej niż być kimś", modnego od dłuższego czasu także w polityce i w ogóle public relations. Ale żeby ta zaraza i human relations dominowała? Po stokroć nie!

      "Podobnie z dziewczynami – spermę przygodnie poznanego na dyskotece gościa zlizywać w obrzyganym kiblu ze swojej twarzy będzie dziewczyna z klasy niższej lub wyższej. Dziewczyna z klasy średniej musi najpierw „pochodzić”…" Interesujące...
      • wont Re: PUA 03.05.14, 11:50
        satrustequi napisał:

        > Pua to jest z gatunku "wydawać się kimś raczej niż być kimś", modnego od dłuższ
        > ego czasu także w polityce i w ogóle public relations. Ale żeby ta zaraza i hum
        > an relations dominowała? Po stokroć nie!
        -------------
        Tak, to jest chyba dobre określenie - starać się wydawać być kimś niż być tym kimś. Ale chyba zawsze w relacjach z kobietami mężczyzna starał się wydawać lepszym niż w rzeczywistości. PUA daje tylko dodatkowe narzędzia.
        >
        > "Podobnie z dziewczynami – spermę przygodnie poznanego na dyskotece gości
        > a zlizywać w obrzyganym kiblu ze swojej twarzy będzie dziewczyna z klasy niższe
        > j lub wyższej. Dziewczyna z klasy średniej musi najpierw „pochodzić”
        > ;…" Interesujące...
        ---------------
        Gwoli sprawiedliwości, ten cały ustęp dotyczący klas społecznych jest zainspirowany jakimś tekstem który czytałem bardzo dawno temu i nawet nie umiałbym go znaleźć. Ale wywarł na mnie tak duże wrażenie, że krzyknąłem w myślach "eureka!". Uważam, że dużo prawdy tym jest.
        • yoric Re: PUA 03.05.14, 12:29
          Ale dlaczego "wydawać się być kimś innym, niż się jest", a nie po prostu "stać się"?

          Dla mnie to jakby ktoś judoce powiedział "nie umiesz się NAPRAWDĘ bić, tylko stosujesz swoje chwyty", albo strongmanowi "nie jesteś NAPRAWDĘ silny", tylko się wytrenowałeś.
          • wont Re: PUA 03.05.14, 14:57
            yoric napisał:

            > Ale dlaczego "wydawać się być kimś innym, niż się jest", a nie po prostu "stać
            > się"?
            >
            > Dla mnie to jakby ktoś judoce powiedział "nie umiesz się NAPRAWDĘ bić, tylko st
            > osujesz swoje chwyty", albo strongmanowi "nie jesteś NAPRAWDĘ silny", tylko się
            > wytrenowałeś.
            -------------------
            Ciekawe porównanie z tym judoką. Widzisz, to jest tak, że WYDAJESZ się być judoką, jak znasz wszystkie chwyty, umiesz jest stosować i chodzisz po mieście szukając zaczepki. A JESTEŚ judoką, kiedy znasz wszystkie chwyty, umiesz je stosować ale zastosujesz je tylko wtedy kiedy ktoś cię naprawdę wkurwi :)
            • druginudziarz Re: PUA 04.05.14, 10:35
              wont napisał:

              > yoric napisał:
              >
              > > Ale dlaczego "wydawać się być kimś innym, niż się jest", a nie po prostu
              > "stać
              > > się"?
              > >
              > > Dla mnie to jakby ktoś judoce powiedział "nie umiesz się NAPRAWDĘ bić, ty
              > lko st
              > > osujesz swoje chwyty", albo strongmanowi "nie jesteś NAPRAWDĘ silny", tyl
              > ko się
              > > wytrenowałeś.
              > -------------------
              > Ciekawe porównanie z tym judoką. Widzisz, to jest tak, że WYDAJESZ się być judo
              > ką, jak znasz wszystkie chwyty, umiesz jest stosować i chodzisz po mieście szuk
              > ając zaczepki. A JESTEŚ judoką, kiedy znasz wszystkie chwyty, umiesz je stosowa
              > ć ale zastosujesz je tylko wtedy kiedy ktoś cię naprawdę wkurwi :)

              Ale to jest ten sam problem jak czy zagadnieniu kto ma lepszą armię. Jak nie wypowiesz sobie gdzieś od czasu do czasu wojny i jej nie wypróbujesz, to się tego tak naprawdę nie dowiesz.
              Taki niepraktykujący judoka może np. żyć w swojej wielkościowej malignie.
        • bcde Re: PUA 03.05.14, 21:26
          > Gwoli sprawiedliwości, ten cały ustęp dotyczący klas społecznych jest zainspiro
          > wany jakimś tekstem który czytałem bardzo dawno temu i nawet nie umiałbym go zn
          > aleźć. Ale wywarł na mnie tak duże wrażenie, że krzyknąłem w myślach "eureka!".
          > Uważam, że dużo prawdy tym jest.

          Klasowy charakter podejścia do kobiet to socjologiczne nowum :-O. Myślałem, że kwestię różnic międzyklasowych wyczerpano na długo przed PUA.
          A na poważnie, to uważam, że nie ma w tym ani grama prawdy. Zakompleksiony chłopak z małej wsi może mieć dużo większy problem z przygruchaniem panny, niż przeciętny chłopak z "klasy średniej", mieszkający w mieście. Tak samo problem może mieć niepewny siebie synek zamożnych rodziców, który poza gadżetami niewiele ma rówieśnikom do zaoferowania.
          • po-trafie Re: PUA 03.05.14, 23:46
            Mysle, ze to zalezy od "targetu". Jesli chlopak ze wsi celuje w dziewczyne ze wsi, to nie widze problemow. Natomiast jesloi chlopak z klasy sredniej celuje w dziewczyne z klasy sredniej, to problemow widze milion i - zaskakujaco dla mnie samej - przyklaskuje autorobi watku.
            • bcde Re: PUA 04.05.14, 02:00
              IMO zależy to bardziej od celującego, niż od "targetu". Rolą zasad PUA jest zmiana celującego i jego podejścia do siebie i do kobiet, bo kobiet się nie zmieni. Można co najwyżej wykorzystać wiedzę o nich. A mężczyzn niepewnych siebie, nieświadomych typowych uczuć, potrzeb i gierek kobiet można spotkać w każdej klasie społecznej. Niewątpliwą zaletą zasad PUA jest to, że działają one na przedstawicielki wszelkich klas.
              • druginudziarz Re: PUA 04.05.14, 10:23
                bcde napisał:

                > IMO zależy to bardziej od celującego, niż od "targetu". Rolą zasad PUA jest zmi
                > ana celującego i jego podejścia do siebie i do kobiet, bo kobiet się nie zmieni
                > . Można co najwyżej wykorzystać wiedzę o nich. A mężczyzn niepewnych siebie, ni
                > eświadomych typowych uczuć, potrzeb i gierek kobiet można spotkać w każdej klas
                > ie społecznej. Niewątpliwą zaletą zasad PUA jest to, że działają one na przedst
                > awicielki wszelkich klas.

                Ale przedstawicielki "wysokiej klasy" generalnie nie bywają tam gdzie polują adepci PUA.
                A dwa: mężczyźni statystycznie częściej popełniają mezalians.
                Więc raczej na odwrót, jakaś kategoria kobiet "średniej klasy" praktykuje wariant PUA by wyrwać (na dłużej) faceta z klasy wyższej.
    • yoric Re: PUA 03.05.14, 12:24
      No tak, nie mogę nie zabrać głosu :).

      Ciekawy wpis, Wont, ogólnie sensowny, chociaż pełen potwornych generalizacji. Szczególnie co do klas niższej, wyższej, itd., które po pierwsze są u nas zdefiniowane bardzo umownie (ale w Brazylii mniej, a czytam sobie akurat poradnik "Bang Brazil" i tam autor ma dokładnie odwrotne wnioski - najłatwiej o laski z klasy średniej). Ale nawet przyjmując, że są i u nas, nie jestem w ogóle przekonany, co do trafności tej diagnozy.

      Zdecydowanie za to zgadzam się z szerokim rozumieniem PUA, które ma wiele twarzy - coś jak 'feminizm'. I niestety tak jak z feminizmem, te skrajne 'twarze' robią mu bardzo zły 'pijar', a przecież tam jest mnóstwo sensownych treści.

      > Ja nie wierzę jednak w skuteczność tego całego ganiania za dziewczynami po ulicach, galeriach czy dyskotekach.

      a ja zdecydowanie wierzę, właśnie z powodu, który natychmiast wymieniasz: "zdobywanie poprzez praktykę pewności i luzu w rozmowach z kobietami". Pewność siebie i luz to właśnie klucze do sukcesu i można zbudować je i w inny sposób, ale można poprzez praktykę pozytywny feedback.
      Co przywodzi mi na myśl te wszystkie gadki o tym, że powodzenia u kobiet nie da się nauczyć. Zawsze mnie dziwiła taka postawa i odbierałem ją raczej jako manifestacjęswoich życzeń, niż ocenę rzeczywistości. Generalnie trudno wymyśleć jakąkolwiek umiejętność, której Homo spaiens nie były się w stanie nauczyć...

      > Chociaż, muszę obiektywnie przyznać, że kiedy grywałem zgodnie z regułami sztuki, to albo zaruchałem albo przynajmniej pomacałem sobie

      ja zdecydowanie najlepsze efekty osiągałem wtedy, kiedy wychodziłem z założeniem "uczę się - nie obchodzi mnie wynik, teraz mamy fazę ćwiczeń i próbowania". Kiedy mówiłem "dobra, czas na efekty", było znaczeni słabiej.

      Najbardziej za to zgadzam się z tym:
      > PUA, takie prawdziwe PUA, w które wierzę ja, zajmuje się rzeczami pozornie niezwiązanymi z relacjami damsko-męskimi. I w związku z tym, to chyba nawet nie można nazwać PUA :) ... Mężczyzna musi zbudować sobie fundament. Być ciekawym mężczyzną. Mężczyzną po prostu. Wtedy żadne PUA-sztuczki nie są potrzebne.

      to się nazywa 'inner game' i o tym mówi właśnie mój ulubiony guru, David DeAngelo. To nie jest do końca tak, że wtedy 'outer game' w ogóle nie jest potrzebne, bo wymagany jest choćby ten luz i praktyka. Dobry produkt potrzebuje fajnego opakowania, ale faktycznie podstawa to dobry produkt.
      • sabat.77 Re: PUA 03.05.14, 14:00
        Podstawa yoric to swiadomosc. Ona daje mozliwosc racjonalnego dzialania i wskazuje potencjalne mozliwe obszary, gdzie i jak dane dzialanie moze odniesc skutek. Mi idea PUA jest mentalnie bliska, jest to proba przeanalizowania dzialan w kontekscie spolecznym pod katem efektywnosci. To strategia i taktyka, oderwane od emocji, nakierowane na cel. Nie wazne czy poszczegolne jej elementy sa sluszne czy nie, sama idea jest bardzo dobra.
        • wont Re: PUA 03.05.14, 15:00
          sabat.77 napisał:

          > Podstawa yoric to swiadomosc. Ona daje mozliwosc racjonalnego dzialania i wskaz
          > uje potencjalne mozliwe obszary, gdzie i jak dane dzialanie moze odniesc skutek
          > . Mi idea PUA jest mentalnie bliska, jest to proba przeanalizowania dzialan w
          > kontekscie spolecznym pod katem efektywnosci. To strategia i taktyka, oderwane
          > od emocji, nakierowane na cel. Nie wazne czy poszczegolne jej elementy sa slusz
          > ne czy nie, sama idea jest bardzo dobra.
          -------------------
          A ten znowu swoje :) Moralność. Siła wewnętrzna. Bez tego ani rusz. Prawdziwa siła wewnętrzna bierze się z Twojej moralności. Bez zasad moralnych będziesz tylko chodzącym ruchaczem, mszczącym się na rodzaju kobiecym za winy Twojej małżonki :)
          • sabat.77 Re: PUA 03.05.14, 19:11
            A Ty jaka moralnosc reprezentujesz Wont, zeby mnie ustawiac na bacznosc w tej kwestii? Masz sie za bardziej moralnego niz ja?
            • wont Re: PUA 03.05.14, 21:32
              sabat.77 napisał:

              > A Ty jaka moralnosc reprezentujesz Wont, zeby mnie ustawiac na bacznosc w tej k
              > westii? Masz sie za bardziej moralnego niz ja?
              ------------------
              Sabat, ja nie ustawiam Cię na baczność w żadnej kwestii, nie wiem skąd wpadłeś na ten pomysł. Daleko mi też do oceniania kogokolwiek pod kątem tradycyjnie rozumianej moralności. Ja taki nie jestem. Niech sobie każdy żyje jak chce, byle nie krzywdził innych.

              Odniosłem się do podniesionej przez Ciebie w tym wątku, ale nie tylko w tym wątku, koncentracji na kwestii efektywności i nakierowania na cel w PUA. Mi się to nie podoba, bo to jest krzywdzenie, wykorzystywanie innego człowieka. Dlatego wspomniałem o moralności - żeby zwrócić Twoją uwagę na fakt, że łamiąc własne zasady, łamiesz tak naprawdę siebie. Bez szanowania i stosowania się do własnych, ustalonych przez siebie, ale jednak mieszczących się w pewnym kanonie - "nie krzywdź drugiego" - zasad, choćby były pokręcone jak ręce mojej ciotki chorej na reumatyzm, to ty fundamentu nie zbudujesz.

              Tylko tyle. Obawiam się, że jak się wylaszczysz, jak w końcu dojrzejesz do tego, żeby otworzyć się na kobiety, to zaczniesz je niszczyć. Będziesz się mścić, świadomie czy podświadomie, w sumie nieważne. Bo widzę, że podchodzisz coraz bardziej do kobiet, ludzi, świata instrumentalnie niestety.
              • sabat.77 Re: PUA 03.05.14, 22:28
                Niszczyc kobiety? Niby w jaki sposob ja moglbym zniszczyc jakas kobiete? Nie przesadzasz odrobine?
                • wont Re: PUA 03.05.14, 22:45
                  sabat.77 napisał:

                  > Niszczyc kobiety? Niby w jaki sposob ja moglbym zniszczyc jakas kobiete? Nie pr
                  > zesadzasz odrobine?
                  --------------
                  No wiesz, mając do dyspozycji taką broń masowej zagłady jaką jest pua... :) I koncentrując się wyłącznie na tej broni efektywności, a nie na moralnych zasadach jej zastosowania, to ty byś chłopie jeńców nie brał :)

                  Na razie, taki jaki jesteś, czyli bierny i smęcący, to rzeczywiście nie stanowisz specjalnego zagrożenia dla cywilów :)
                • hello-kitty2 Re: PUA 03.05.14, 22:50
                  sabat.77 napisał:

                  > Niszczyc kobiety? Niby w jaki sposob ja moglbym zniszczyc jakas kobiete? Nie pr
                  > zesadzasz odrobine?

                  A to nie Ty pisales, ze jak juz wreszcie zdecydujesz sie na kochanke to bedziesz tak dobrze do tego przygotowany, ze nawet imie na ten cel zmienisz? ;-) Rozumiem, ze ona sie kiedys obudzi z ta swiadomoscia, ze ten romans to jakas grubsza sciema byla. To moze zabolec, nie uwazasz?
      • wont Re: PUA 03.05.14, 14:52
        Dzięki za miłe słowa, yoric :)

        Generalizacje - oczywiście, nawet nie próbuję się bronić :) Ale żeby tekst był zwięzły i budził emocje musi być upstrzony generalizacjami. Jeśli jakaś pani się oburzy, że przecież ona jest z klasy średniej i obciąga kutasy nieznajomym w obrzyganych kiblach, to z góry przepraszam za nieuprawnioną generalizację. Mi raczej chodziło o proporcje... :)

        Bieganie po galeriach - pełna zgoda, tutaj nie ma rozbieżności, że trening czyni mistrza. Mi chodziło o to, że nie wierzę w możliwość zapoznania kogoś na dłużej w trakcie takiego hurtowego uganiania się za dupami.

        Zakładanie, że działanie musi przynieść efekty vs działanie na luzie - mam tak samo, we wszystkich sferach życia :)

        Inner game vs outer game - pełna zgoda, tyle, że PUA najczęsciej kładzie główny akcent na outer game. A koleś z outer game bez inner game, to właśnie tylko taka nażelowana wydmuszka jest. Reasumując, jakbym musiał wybierać, to wybieram inner, ale oczywiście najlepiej być zarówno dobrym produktem jak i umieć się sprzedawać :)
        • rekreativa Re: PUA 03.05.14, 15:23
          " tyle, że PUA najczęsciej kładzie główny
          > akcent na outer game."

          A na co ma kłaść nacisk, skoro na kursy PUA przychodzą głównie ci, którzy nie mają tego "inner"? (Tak się domyślam, bo gdyby mieli, to chyba by sobie radzili bez kursów PUA?)
          • wont Re: PUA 03.05.14, 15:39
            rekreativa napisała:
            >
            > A na co ma kłaść nacisk, skoro na kursy PUA przychodzą głównie ci, którzy nie m
            > ają tego "inner"? (Tak się domyślam, bo gdyby mieli, to chyba by sobie radzili
            > bez kursów PUA?)
            ------------
            Bingo.
        • yoric Re: PUA 03.05.14, 16:00
          > tyle, że PUA najczęsciej kładzie główny akcent na outer game.

          A niekoniecznie:
          www.google.com/search?q="inner+game"+PUA

          I tu znowu analogia do sztuk walki pokazuje swoją wartość. Chwyty judo nic nie pomogą, jak nie masz chociażby podstawowej siły, czy kondycji. PUA niekoniecznie każe iść na skróty, często pojawiają się wskazówki typu zadbaj o ciało, czy zmień swoje życie na ciekawsze.

          I kontynuując analogię, bardzo podoba mi się to porównanie judoki, co buja się po mieście i szuka okazji do zaczepki - i tego, któremu chwyty przydadzą się raz czy dwa w życiu, ale mu to życie uratują. Ale o tym też PUA mówi, i też DeAngelo, że niektórym do szczęścia potrzebne jest wiele kobiet, ale większość będzie chciała upolować tę jedną kobietę marzeń.
          Tylko że fakty są takie, że mistrzem sztuk walki nie staniesz się dzięki książce, czy nawet macie i treningom. Sparingi są nieodzowne :).

          I dalej przyznaję rację co do tego, że PUA m.in. degraduje wartość cipki. To dotyczy też mnie osobiście. Z jednej strony PUA dało mi bardzo wiele - poczucie kontroli nad tą sferą mojego życia (spokój wewnętrzny wynikający ze świadomości, że nigdy nie zostanę bez kobiety). Z drugiej strony ta świadomość obniża wartość cipki i związku, zmniejsza skłonność do kompromisu - kiedy pojawiają się trudności, po co się starać i próbować je przezwyciężać, skoro jest tyle alternatyw? I to niekoniecznie jest dobre na dłuższą metę.
          • wont Re: PUA 03.05.14, 16:20
            yoric napisał:
            >
            > I dalej przyznaję rację co do tego, że PUA m.in. degraduje wartość cipki. To do
            > tyczy też mnie osobiście. Z jednej strony PUA dało mi bardzo wiele - poczucie k
            > ontroli nad tą sferą mojego życia (spokój wewnętrzny wynikający ze świadomości,
            > że nigdy nie zostanę bez kobiety). Z drugiej strony ta świadomość obniża warto
            > ść cipki i związku, zmniejsza skłonność do kompromisu - kiedy pojawiają się tru
            > dności, po co się starać i próbować je przezwyciężać, skoro jest tyle alternaty
            > w? I to niekoniecznie jest dobre na dłuższą metę.
            ---------------
            Patrz, mam tak samo, tyle że ja zawdzięczam to nie PUA a dziwkom :)))))
            • jesod Patrz 03.05.14, 16:49
              wont napisał:
              > Patrz, mam tak samo, tyle że ja zawdzięczam to nie PUA a dziwkom :)))))

              Patrz, każdy ma swoje widzenie świata... Może to być świat np. według dziwek, albo np. według PUA. Też ma kształt, smak i zapach... Bardzo indywidualny. Z czymś człowiek musi iść przez życia, ciągnięty ruchaczem.
              A może to jest świat według ruchacza? :)
          • jesod BUŁA 03.05.14, 16:44
            yoric napisał:
            > I dalej przyznaję rację co do tego, że PUA m.in. degraduje wartość cipki.

            Chłopie, jak tak sobie podczytuję te pierdołowate wywody, dochodzę do wniosku, że wypisując je z taką zawziętością i z tak wielkim przekonaniem, w nadziei, że ktoś w nie wreszcie uwierzy, sam się strasznie degradujesz. Niestety.
          • hello-kitty2 Re: PUA 03.05.14, 17:22
            yoric napisał:

            > I dalej przyznaję rację co do tego, że PUA m.in. degraduje wartość cipki. To do
            > tyczy też mnie osobiście. Z jednej strony PUA dało mi bardzo wiele - poczucie k
            > ontroli nad tą sferą mojego życia (spokój wewnętrzny wynikający ze świadomości,
            > że nigdy nie zostanę bez kobiety). Z drugiej strony ta świadomość obniża warto
            > ść cipki i związku, zmniejsza skłonność do kompromisu - kiedy pojawiają się tru
            > dności, po co się starać i próbować je przezwyciężać, skoro jest tyle alternaty
            > w? I to niekoniecznie jest dobre na dłuższą metę.

            Uczciwie napisane Yoric. Pozostaje dodac: "A secret ingredient of sex is love."
            • jesod Uczciwie 03.05.14, 19:28
              hello-kitty2 napisała:
              > Uczciwie napisane Yoric.

              Na tym forum nie ma nic uczciwie napisanego.
              Najuczciwsza i najprawdziwsza jest tutaj nienawiść do kobiet, która jest wynikiem jakichś przebytych urazów, rozczarowań, a być może choroby psychicznej.
              Bardzo wyraźnie zaznaczone jest instrumentalne traktowanie kobiet. One mają być uległe, posłuszne i służyć potrzebom mężczyzn. Takie właśnie oczekiwania są eksponowane.
              Poza tym, przedmiotowe, chamskie, ordynarne i agresywne podejście do tego, co potrafi łączyć dwoje ludzi, łącznie ze sferą intymną - nie wydaje się być czymś normalnym.
              To jest smutne.
              • zawle Re: Uczciwie 03.05.14, 20:04
                jesod napisała: > Na tym forum nie ma nic uczciwie napisanego.

                To było uczciwe. Może mniej emocjonalnie napisane, ale dokładnie to samo o czym Ty piszesz.
                • jesod Re: Uczciwie 03.05.14, 21:32
                  zawle napisała:
                  > jesod napisała: > Na tym forum nie ma nic uczciwie napisanego.
                  >
                  > To było uczciwe. Może mniej emocjonalnie napisane, ale dokładnie to samo o czym
                  > Ty piszesz.

                  Nie odwracaj kota ogonem... Nie pisałam o sobie. Staram się pisać otwarcie i uczciwie, to co myślę i czuję. Nie wstydzę się swojej emocjonalności. Nie uważam też, że to jest wada rozwojowa, więc nie czuję się z tego powodu niepełnosprawna.
                  Zdarzało mi się tutaj czasem kpić, prowokować i żartować, ale było to odbierane raczej agresywnie.
                  • zawle Re: Uczciwie 03.05.14, 22:48
                    jesod napisała: > Nie odwracaj kota ogonem... Nie pisałam o sobie. Staram się pisać otwarcie i uc
                    > zciwie, to co myślę i czuję. Nie wstydzę się swojej emocjonalności. Nie uważam
                    > też, że to jest wada rozwojowa, więc nie czuję się z tego powodu niepełnospraw
                    > na.
                    > Zdarzało mi się tutaj czasem kpić, prowokować i żartować, ale było to odbierane
                    > raczej agresywnie.

                    Bo usiłujesz wszystkich poustawiać. Sama nie znosisz jak ktoś Ci czegoś zabrania, a innym wydajesz komendy.
                    • jesod Re: Uczciwie 03.05.14, 23:26
                      zawle napisała:
                      > Bo usiłujesz wszystkich poustawiać. Sama nie znosisz jak ktoś Ci czegoś zabrani
                      > a, a innym wydajesz komendy.

                      Nie wiem skąd ta interpretacja, ale myślę, że jest dokładnie odwrotnie.
                      To, że wyrażam swoje zdanie, tak a nie inaczej, po prostu nie podoba się.
                      W związku z tym, zaczyna się najazd i zachowania, które mają coś wspólnego z pewną formą wyżywania się.
                      Nie sądzę też by tu było dla miejsce do rozmowy i wymiany poglądów na różne sprawy. Ot, wpadam tu sobie od czasu do czasu i... przyglądam się ludziom.
                      Jednak klimaty tu panujące, niestety mi nie odpowiadają. Są po prostu przykre.
                      • zawle Re: Uczciwie 04.05.14, 09:42
                        jesod napisała: > Nie wiem skąd ta interpretacja, ale myślę, że jest dokładnie odwrotnie.
                        > To, że wyrażam swoje zdanie, tak a nie inaczej, po prostu nie podoba się.
                        > W związku z tym, zaczyna się najazd i zachowania, które mają coś wspólnego z p
                        > ewną formą wyżywania się.
                        > Nie sądzę też by tu było dla miejsce do rozmowy i wymiany poglądów na różne spr
                        > awy. Ot, wpadam tu sobie od czasu do czasu i... przyglądam się ludziom.
                        > Jednak klimaty tu panujące, niestety mi nie odpowiadają. Są po prostu przykre.

                        Na serio wierzę że z Twojej strony wygląda to inaczej. Ale jest odbierane za odwrót. Klimaty tu panujące dla mnie też są przykre- czasami. Każdy wnosi swój kawałek syfu. Ale i poczucia humoru, mądrości, inności, swojej prawdy. Ale ja jestem tu żeby się ludzi uczyć, nie oceniać. Chociaż niektóre osoby doprowadzają mnie do szału, cieszę się że tu są. Mogę ćwiczyć komunikację na różne sposobu, bezpiecznie, mogę ich słuchać, porównywać swoje zasady, przemyślenia. Wyloguję się i przestaję istnieć. Ale dopóki będę na tak, dopóki coś dostaję- to tu jestem. Gdybym oceniała je na nie...zwiałabym stąd.
                        • druginudziarz Re: Uczciwie 04.05.14, 10:43
                          zawle napisała:
                          > stem tu żeby się ludzi uczyć, nie oceniać. Chociaż niektóre osoby doprowadzają
                          > mnie do szału,

                          "i jam to, nie chwaląc się, sprawił" ;)
                        • jesod Re: Uczciwie 04.05.14, 11:27
                          zawle napisała:
                          > Każdy wnosi swój kawałek syfu.

                          Niestety, nie utożsamiam się z tym "każdy".
                          Natomiast "interesujące" wydaje się zakłamanie, fałszowanie i manipulowanie, nawet wpisami.
                          Po wczorajszych "rozmowach" zniknęło kilka wpisów, w tym moich. Dość zasadniczych w odzwierciedlaniu klimatów syfu, o którym wspominasz. To nie wcale jest śmieszne. To nawet nie trąci poczuciem humoru. Tym bardziej mądrością i prawdą.
                          To jest gówniarskie, szczeniackie i śmierdzące obłudą.

                          • zawle Re: Uczciwie 04.05.14, 12:51
                            jesod napisała: > Niestety, nie utożsamiam się z tym "każdy".

                            Ja nie mam w zamiarze zmienić Twojego sposobu myślenia o sobie. Jednak jak widzisz wiele osób Ciebie też OCENIA jako tą wnoszącą syf. Ty oceniasz, oni oceniają.

                            > Natomiast "interesujące" wydaje się zakłamanie, fałszowanie i manipulowanie, na
                            > wet wpisami.> Po wczorajszych "rozmowach" zniknęło kilka wpisów, w tym moich. Dość zasadniczy
                            > ch w odzwierciedlaniu klimatów syfu, o którym wspominasz.

                            Tym się chyba zajmują moderatorzy. Nie sądzę żeby tu był jakiś spisek, jakiś układ z nimi. A jeśli nawet, nie ma to dla mnie znaczenia...dopóki mnie to nie boli. Gdy zacznie...odejdę stąd zamiast się truć.

                            To nie wcale jest śmi
                            > eszne. To nawet nie trąci poczuciem humoru. Tym bardziej mądrością i prawdą.
                            > To jest gówniarskie, szczeniackie i śmierdzące obłudą.

                            To może i nie jest śmieszne, ale dzieje się wiele innych śmiesznych rzeczy. Dla mnie. Zastanawiam się jesod po co tu przychodzisz i czytasz? Obłudnicy, szczeniacy, niemoralni, zakłamani, gówniarze. Sam syf.... Czemu tu jesteś? Po co się trujesz i wyzwalasz w sobie tak brzydkie emocje....pogarda, wstręt?
                            • jesod Re: Uczciwie 04.05.14, 13:43
                              zawle napisała:
                              > Jednak jak widzisz wiele osób Ciebie też OCENIA jako tą wnoszącą syf.

                              To chyba właśnie dlatego, że piszę nie to, czego oczekują.
                              A tak przy okazji, nie przesadzaj z tą ilością osób operujących na tym forum.
                              Użycie określenia wiele osób jest nadużyciem na potrzeby marketingu. Należy to sprecyzować i... napisać odważnie i zgodnie z prawdą: wiele nicków.

                              zawle napisała:
                              > To może i nie jest śmieszne, ale dzieje się wiele innych śmiesznych rzeczy.

                              Śmiesznych dla kogo?
                              Dla popieprzonego faceta, który nienawidzi kobiet i daje tutaj upust swojej agresji?

                              zawle napisała:
                              > Czemu tu jesteś?

                              To pozostawię Ci jako zagadkę do rozwiązania.
                              Będzie może syfiasto- śmieszniej. Coś w klimatach, które tak lubisz.
                              • zawle Re: Uczciwie 04.05.14, 16:18
                                jesod napisała: > To pozostawię Ci jako zagadkę do rozwiązania.
                                > Będzie może syfiasto- śmieszniej. Coś w klimatach, które tak lubisz.

                                Nie będzie to dla mnie zagadką. Masz rację. Lubię te klimaty. I dlatego tu jestem. A Ty lubisz czuć się lepsza od innych i dlatego też tu jesteś. Dla mnie to jest chore...ta Twoja pogarda i wyniosłość. To jest Twój syf...cuchnie z daleka. Na tym kończę rozmowę z Tobą....nie mam już nadziei że się umyjesz. Nie czujesz swojego smrodu, więc czemu miałabyś to robić, nie?
                                • jesod To jest Twój syf 04.05.14, 16:56
                                  zawle napisała:
                                  > A Ty lubisz czuć się lepsza od innych i dlatego też tu jesteś. Dla mnie to
                                  > jest chore...ta Twoja pogarda i wyniosłość. To jest Twój syf...cuchnie z daleka
                                  > . Na tym kończę rozmowę z Tobą....nie mam już nadziei że się umyjesz. Nie czuje
                                  > sz swojego smrodu, więc czemu miałabyś to robić, nie?

                                  No, proszę... Widzę, że się nieźle nakręcasz. Nareszcie masz to co lubisz. Czujesz, że żyjesz. Ekstra popis, a jaki pachnący doświadczoną kobietą...

                                  Wczoraj napisałam ( a zostało to skasowane), odpowiadając na Twój wpis, że przez całe życie było dla mnie ważne, jacy ludzie są wzajemnie dla siebie, jak się traktują, jak się do siebie.
                                  odnoszą.
                                  Zadałeś mi pytanie (też zostało skasowane): dlaczego jest to dla mnie takie ważne?
                                  Udzielę Ci prostej odpowiedzi: między innymi, dlatego, że jest miarą naszego człowieczeństwa. Ale... nie musisz tego czytać, bo i tak niewiele z tego pojmiesz, co widać już po reakcji.
                                  Lecz swoją nienawiść, o ile jest to uleczalne w Twoim przypadku.

                                  A co do toksyczności tego forum, to właśnie dałeś jego wizytówkę.
                                  Czujesz się tak pewnie w internecie, który wcale nie jest taki anonimowy, jakby się zdawało...
                                  Tylko tchórz, albo/i chory psychicznie człowiek uprawia takie zachowanie, śliniąc się z radości.

                                  Ja też jestem człowiekiem i nie zasługuję na takie traktowanie. Nikt nie zasługuje. Znam swoją wartość i byle kto nie jest w stanie mnie zranić, tak jakby tego pragnął, w swoim chorym umyśle.
                                  W efekcie roztarzskałeś się o swój własny syf. Niestety...
                          • druginudziarz Re: Uczciwie 04.05.14, 12:53
                            jesod napisała:

                            > zawle napisała:
                            > > Każdy wnosi swój kawałek syfu.
                            >
                            > Niestety, nie utożsamiam się z tym "każdy".

                            > To jest gówniarskie, szczeniackie i śmierdzące obłudą.

                            Wiesz, ale jak się wali takimi epitetami to właśnie wypisz wymaluj działanie "no skoro juz widze tu stertę śmieci to dorzuce tu jeszcze i swój kubełek".
                            A tak wogóle to o co Ci chodzi?
                            Że ludzi piszą nie to co być chciał/a czytać?
                            • jesod Wiesz, ale jak się wali 04.05.14, 13:32
                              druginudziarz napisał:
                              > Wiesz, ale jak się wali takimi epitetami to właśnie wypisz wymaluj działanie "n
                              > o skoro juz widze tu stertę śmieci to dorzuce tu jeszcze i swój kubełek".

                              Przynudzasz w obronie czegoś, czego bronić naprawdę nie warto.
                              To ciekawe, że nie dostrzegasz innych wpisów poza moimi. To wiele wyjaśnia, ale i potwierdza.

                              druginudziarz napisał:
                              > A tak wogóle to o co Ci chodzi?
                              > Że ludzi piszą nie to co być chciał/a czytać?

                              Powiem Ci krótko, bez specjalnej nadziei licząc na Twoją inteligencję i empatię : o całokształt. O toksyczny całokształt.
                              • druginudziarz Re: Wiesz, ale jak się wali 04.05.14, 15:30
                                jesod napisała:

                                > druginudziarz napisał:
                                > > Wiesz, ale jak się wali takimi epitetami to właśnie wypisz wymaluj działa
                                > nie "n
                                > > o skoro juz widze tu stertę śmieci to dorzuce tu jeszcze i swój kubełek".
                                >
                                > Przynudzasz w obronie czegoś, czego bronić naprawdę nie warto.
                                > To ciekawe, że nie dostrzegasz innych wpisów poza moimi. To wiele wyjaśnia, ale
                                > i potwierdza.

                                Ja wszystko dostrzegam, ale nie na wszystko zwracam uwagę. Drakę zwęszyłem dlatego Cię komentuję ;)
                                Wiesz, zawsze mnie zastanawiały komentarze typu "w tej knajpie w której stale bywam to jakaś dziwna atmosfera jest, a piwa nigdy do kreski nie dolewaja".

                                > druginudziarz napisał:
                                > > A tak wogóle to o co Ci chodzi?
                                > > Że ludzi piszą nie to co być chciał/a czytać?
                                >
                                > Powiem Ci krótko, bez specjalnej nadziei licząc na Twoją inteligencję i empatię
                                > : o całokształt. O toksyczny całokształt.

                                Toksycznosc to kwestia dawki. To co jednego zabije, innego uleczy.
                                Co do empatii to jest to towar mocno deficytowy i oczekiwanie jej od anonimowej osoby w anonimowym miejscu słąbo widzę ;)
                          • potwor_z_piccadilly Re: Uczciwie 04.05.14, 15:01
                            jesod napisała:

                            > zawle napisała:
                            > > Każdy wnosi swój kawałek syfu.
                            >
                            > Niestety, nie utożsamiam się z tym "każdy".

                            No to szkoda, bo:
                            - Syf to surowica. Systemy obronne hartuje i uczy selekcjonować co jest syfem, a co nim nie jest. Oczywiście na myśli mam potrzeby własne, bo to co w/g Ciebie będzie syfem, dla innego będzie cennym cymesem.
                            - Jeśli byś utożsamiła się z uczuciami i nadziejami tamtej młodej ciężarnej, to pewnie sprawy by nie było.
                            Niestety, nie utożsamiłaś się. Zamiast wesprzeć ją, swoim doświadczeniem z nią się podzielić, Ty pozwoliłaś sobie publicznie, bez jakichkolwiek podstaw (dziewczyny nie znasz, a już tym bardziej jej kandydata i ich środowisk), zadrwić sobie z niej.
                            To tak, jakbyś zaproszona na ślub, do standardowych życzeń, wszystkiego najlepszego itp. dodała: Tylko nie łudź się, że będzie pięknie. Tylko patrzeć jak zacznie cię zdradzać, do kochanki i na dziwki wybywać, pod pachami śmierdzieć zacznie, nogi myć przestanie, piwskiem śmierdzieć będzie, z domu melinę ci zrobi i w ogóle gradobicie ogród ci zdemoluje, a czego nie zdemoluje, to szarańcza zeżre, no i na dobitkę dodasz, że Chrystus ze Świebodzina przewali się i dziecioka jej zabije.

                            > Po wczorajszych "rozmowach" zniknęło kilka wpisów, w tym moich. Dość zasadniczy
                            > ch w odzwierciedlaniu klimatów syfu, o którym wspominasz. To nie wcale jest śmi
                            > eszne. To nawet nie trąci poczuciem humoru. Tym bardziej mądrością i prawdą.

                            Rzeczywiście, śmieszne to nie jest.
                            Tamten Twój - jak twierdzisz- żart, nawet nie trącał poczuciem humoru, a tym bardziej mądrością i prawdą.
                            Mnie to ruszyło i zdziwiło, przyznaję, a tym bardziej mocno, bo znam Cibie z bardziej pozytywnej strony. No, ale uznaję tamten Twój wpis jako wpadkę. Możliwe, że intencje miałaś inne, ale wyszło jak wyszło.

                            > To jest gówniarskie, szczeniackie i śmierdzące obłudą.

                            Co?


                  • wont Re: Uczciwie 03.05.14, 22:51
                    Jesod? Ile Ty masz lat?
                    • zawle Re: Uczciwie 03.05.14, 22:53
                      wont napisał:

                      > Jesod? Ile Ty masz lat?

                      zaczepia, a potem się dziwi że zarobi;)
                      • wont Re: Uczciwie 03.05.14, 23:01
                        zawle napisała:

                        > wont napisał:
                        >
                        > > Jesod? Ile Ty masz lat?
                        >
                        > zaczepia, a potem się dziwi że zarobi;)
                        -------------------
                        Kurde, kulturalnie zapytałem, nie? Nie dodałem na końcu: "dziecko"? :)
              • hello-kitty2 Re: Uczciwie 03.05.14, 22:03
                jesod napisała:

                > Na tym forum nie ma nic uczciwie napisanego.
                > Najuczciwsza i najprawdziwsza jest tutaj nienawiść do kobiet, która jest wyniki
                > em jakichś przebytych urazów, rozczarowań, a być może choroby psychicznej.
                > Bardzo wyraźnie zaznaczone jest instrumentalne traktowanie kobiet. One mają by
                > ć uległe, posłuszne i służyć potrzebom mężczyzn. Takie właśnie oczekiwania są e
                > ksponowane.
                > Poza tym, przedmiotowe, chamskie, ordynarne i agresywne podejście do tego, co p
                > otrafi łączyć dwoje ludzi, łącznie ze sferą intymną - nie wydaje się być czymś
                > normalnym.
                > To jest smutne.

                Krotko: na tym forum jest takie 'cos', co dobrze obrazuje to:
                www.youtube.com/watch?v=HMUDVMiITOU
                :-)
                • wont Re: Uczciwie 03.05.14, 22:48
                  hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > Krotko: na tym forum jest takie 'cos', co dobrze obrazuje to:
                  > www.youtube.com/watch?v=HMUDVMiITOU
                  > :-)
                  -------------
                  Dobre :) To "coś" to międzyludzkie napierdalanki czy obsesja roochania? :)

                  A może brak solidnych fundamentów i sufitów tego budynku w teledysku? :)
                • druginudziarz Re: Uczciwie 04.05.14, 10:50
                  hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > Krotko: na tym forum jest takie 'cos', co dobrze obrazuje to:
                  > www.youtube.com/watch?v=HMUDVMiITOU
                  > :-)

                  Ała. 'To' powinno być wciągnięte na listę miękkich narkotyków i zabronione bo jeb.e po mózgu.
                  26 mln. odsłon?? opium dla mas, zezwłok Marksa jest zachwycony ;)
    • druginudziarz Re: PUA 03.05.14, 16:11
      wont napisał:

      > Zainspirowany wczorajszą, całonocną dyskusją z przyjacielem, który ma niezrozum
      > iałe dla mnie rozterki dotyczące angażowania się w relację z pewną dziewczyną i
      > obudziwszy się dziś rano, po czterech godzinach snu z potwornym kacem, postano
      > wiłem zając palce czymś pożyteczniejszym niż walenie konia i napisać parę słów
      > o PUA.

      No nie wierzę, że na kacu pisane.
      No chyb,a że nalezysz do tych którym cierpienie wyostrza zmysły i podkręca kompetencje ;)
      • wont Re: PUA 03.05.14, 16:22
        druginudziarz napisał:

        > No nie wierzę, że na kacu pisane.
        > No chyb,a że nalezysz do tych którym cierpienie wyostrza zmysły i podkręca komp
        > etencje ;)
        ---------------
        Tru story, bro. Położyłem się spać po 4 nad ranem :)
    • satrustequi Re: PUA potaniało, co innego idzie w górę 04.05.14, 06:54
      www.groupon.pl/oferty/warszawa/jak-zdobywac/38451779?p=11&nlp=&CID=PL_CRM_1_0_0_124&a=397&utm_source=newsletter&utm_medium=email&sid=7ba1c914-3da3-406b-8078-6adc899b3c49&division=warszawa&uh=5648ccc0-de1c-4132-96a7-26b38ab5dabb&date=20140405&sender=rm&s=body&c=deal_img&d=deal-page&utm_campaign=jak-zdobywac-38451779
    • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 16:02
      I ta cała ekwilibrystyka, filozofia, erystyka, frazeologia i dialektyka po to, by (panie wybaczą, że użyję poetyki autora) zaruchać ? Prać sobie mózg, stawać się drobnym tandeciarzem, małym pozorantem, załganym pozerkiem, pokracznym kanciarzem, po to, by dorwać się do barchanków jakiejś pani, którą potem kolejnymi tanimi zagrywkami będzie się spławiać, nie patrząc na jej łzy ?

      Na moje, to mentalność taka sama jak tych artychów, którzy obrabiają babcie z emerytur. Kim trzeba być, by gardzić uczuciami niewinnej dziewczyny w imię - ujmując rzecz na ludowo - spuszczenia sobie z krzyża ?

      Czy autor postawił się kiedyś po drugiej stronie barykady ? Dziewczyny, która szuka prawdziwej miłości, która nie musi być jak z serialu, czy kolorowej gazetki, ale która powinna być szczera i bezinteresowna ?

      Powiem więcej. Jeśli przypadkiem kiedykolwiek dowiem się, że do mojej córki przystawia się jakaś forma życia, która choćby otarła sie o pułe (przeinaczenie zamierzone), to w imię całości swej budowy kostnej, skieruje ona swój 'afekt' w innym kierunku
      • wont Re: PUA 04.05.14, 16:30
        gyubal_wahazar napisał:

        > Czy autor postawił się kiedyś po drugiej stronie barykady ? Dziewczyny, która s
        > zuka prawdziwej miłości, która nie musi być jak z serialu, czy kolorowej gazetk
        > i, ale która powinna być szczera i bezinteresowna ?
        ---------------
        Kolega chyba nieumiejętnie przeczytał mój wpis.

        > Powiem więcej. Jeśli przypadkiem kiedykolwiek dowiem się, że do mojej córki prz
        > ystawia się jakaś forma życia, która choćby otarła sie o pułe (przeinaczenie za
        > mierzone), to w imię całości swej budowy kostnej, skieruje ona swój 'afekt' w i
        > nnym kierunku
        --------------
        Ponoć inteligencję dziedziczy się po ojcu. Kolegi córce nic z mojej strony nie grozi.
        • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 16:44
          > Kolega chyba nieumiejętnie przeczytał mój wpis.

          Uczciwie przyznam, że Kolegi wpis był moim skromnym miejscami, naprawdę na poziomie. Problem w tym, że tytułowy koncept jest wg mnie sam w sobie tak załgany, że trudno mi podejść do niego bez emocji.

          Tym bardziej, że miałem kontakt z kilkoma kobietami, które dość długo nie umiały się pozbierać, po wypróbowanych na nich tych puszapach, flajowerach czy podobnych łoszendgołach

          > Kolegi córce nic z mojej strony nie grozi.

          Jeśli mój ostatni akapit zabrzmiał personalnie, to przepraszam, nie miałem takiego zamiaru
          • wont Re: PUA 04.05.14, 16:50
            gyubal_wahazar napisał:

            > Jeśli mój ostatni akapit zabrzmiał personalnie, to przepraszam, nie miałem taki
            > ego zamiaru
            --------------
            Koorwa, no i nie pokłócę się :) I teraz to ja muszę przeprosić, bo mój ostatni akapit zabrzmiał dużo bardziej personalnie :) Sorki.

            A z Twoją oceną amantów krzywdzących dziewczyny się oczywiście zgadzam.
            • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 16:58
              Hehehe :)

              No i zamiast awanturki wykojarzył się jabol pokoju. No i hare-hare :)

              > A z Twoją oceną amantów krzywdzących dziewczyny się oczywiście zgadzam.

              Hmmm, toś mi zabił ćwieka, bo czyż to właśnie nie jest esencją PUA'y ? Ale nie w Twoim, dość szerokim, by nie rzec humanistycznym ujęciu, ale co do doktryny ? Po trupach, byle tylko puknąć. Przynajmniej z tego co kiedyś poczytałem i poogladałem, tak to brzmiało
              • wont Re: PUA 04.05.14, 17:11
                gyubal_wahazar napisał:

                > Hehehe :)
                >
                > No i zamiast awanturki wykojarzył się jabol pokoju. No i hare-hare :)
                ---------------
                Nuda, Panie, nuda :) Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina, hej! :)


                > Hmmm, toś mi zabił ćwieka, bo czyż to właśnie nie jest esencją PUA'y ? Ale nie
                > w Twoim, dość szerokim, by nie rzec humanistycznym ujęciu, ale co do doktryny ?
                > Po trupach, byle tylko puknąć. Przynajmniej z tego co kiedyś poczytałem i poog
                > ladałem, tak to brzmiało
                ---------------
                Ja nie jestem w tej problematyce jakimś tam ekspertem, takim jak na przykład yoric. Nie byłem na żadnym szkoleniu, nie latałem po galeriach handlowych etc., ale lubię czytać - także strony poświęcone tematyce damsko-męskiej, również w zakresie podrywu.

                Rzeczywiście, goście od PUA, zaliczający albo pozujący na gości zaliczających seryjnie babki, są najwidoczniejsi. Ale są też inni ludzie w tym PUA-biznesie, którzy koncentrują się na czymś krańcowo odmiennym - na nauczaniu umiejętności zdobycia ODPOWIEDNIEJ kobiety w celu stworzenia trwałej, szczęśliwej długoterminowej partnerskiej relacji (np. wspomniany przeze mnie w pierwszym wpisie Paweł Grzywocz). W związku z tym, ja bym nie wrzucał całego PUA do worka ze śmieciami. Ale, zresztą, to tylko kwestia semantyki jest - ja zakładam, że pojęcie PUA jest szersze, ty że jest węższe. Ale ad meritum to my chyba mamy takie samo zdanie :)
                • wont Re: PUA 04.05.14, 17:15
                  Na marginesie, dodam, że Grzywocz nie jest chyba najlepszym ekspertem, albo to raczej ja jestem bardzo mało pojętny - bo poczytuję go, poczytuję, poczytuję i tak jak mam prawie 40 lat to nie udało mi się jeszcze stworzyć takiej trwałej, szczęśliwej długoterminowej partnerskiej relacji he he :) W związku z tym, raczej nie polecam... :)
                • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 18:00
                  > Nuda, Panie, nuda :) Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina, hej! :)

                  To polej, Waszeć :)

                  Wracając do tematu, może i kolega BCDE ma rację, że to dziecięca naiwność, ale zawsze miałem wrażenie, że jak się ma charakter, kawałek osobowości i trochę poczucia humoru, słowem jest się równym gościem, to ma się większość tego co niezbędne, by poznać miłą babkę i ułożyć sobie z nią życie.

                  Dlatego wszelkie drogi na skróty wyrażające się w strofie 'kto ma dobry bajer, ten rucha za frajer', lekko mnie mierziły. Ok, jeśli takie figle się robi wobec damy o podobnie luźnym nastawieniu, ale najczęściej, taki amant ma serdecznie gdzieś, na jakiej konstrukcji damę trafia i prze na kowno, ile pary w dudach.

                  A potem ma serdecznie gdzieś, że dziewczyna ciężko to przeżywa i czasem taka zadra powoduje że boi się facetów. Inna sprawa, że całymi latami, nie mogłem się nadziwić, jak prymitywne zagrywki skutkują, na wydawałoby się na poziomie dziewczyny. Ale wtedy tym bardziej robienie sztuki ze zbieraniny tych zagrywek mnie żenowało.

                  I jeszcze jedno. Z parunastu głównie polskich filmów nt PUA które widziałem, w prawie wszystkich, wykładowcami były zuchy z przedziału 18-25. Na kim więc te zuchy zbudowały swą maestrię ? Damach z przedziału 15-20, czyli pakujących co wieczór piórnik i grających w klasy na podwórku ?
                  • wont Re: PUA 04.05.14, 18:20
                    gyubal_wahazar napisał:

                    > zawsze miałem wrażenie, że jak się ma charakter, kawałek osobowości i trochę po
                    > czucia humoru, słowem jest się równym gościem, to ma się większość tego co niez
                    > będne, by poznać miłą babkę i ułożyć sobie z nią życie.
                    ----------------
                    Nic prostszego. Zgadzam się. Ale co, jak ktoś nie chce MIŁEJ babki? Tu już stary wkraczamy na pole minowe, tfu!, jakie pole? - na ZAGRODĘ MINOWĄ. I koorwa musisz, no po prostu musisz, nauczyć się trochę saperki :)
                    • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 18:48
                      Chcenie harpii jest proszeniem się o kłopoty, więc chyba rozsądniej skorzystać z szerokiej oferty dam pracujących. Ale tu się moja wiedza kończy, bo jakoś nigdy się nie przemogłem ;)
          • druginudziarz Re: PUA 04.05.14, 17:19
            gyubal_wahazar napisał:

            > Tym bardziej, że miałem kontakt z kilkoma kobietami, które dość długo nie umiał
            > y się pozbierać, po wypróbowanych na nich tych puszapach, flajowerach czy podob
            > nych łoszendgołach

            Znaczy się co je konretnie rozebrało tak bardzo że się nie mogły pozbierać?
            Że ktoś sprytny i na pierwszy rzut oka obiecywał więcej niż mógł dać?
            A makijaż i ładna kiecka to czasem nie temu samemu służy?
            • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 17:33
              Siłą rzeczy dość różne to były historie, ale wspólny mianownik był taki, że najprzód było mnóstwo zainteresowania, dużo rozmów tak romantycznych, że aż chwilowo im się to wydawało dziwne, ileś telefonów, smsów, czy maili dziennie z miłosnymi zaklęciami i zapewnieniami, że całe życie na taką damę, biedny miś czekał, ale w końcu się doczekał, więc zaraz będzie domek z ogródkiem, 5-tka drobiazgu i windą do nieba

              Po czym, gdy damie zmiękły kolana (raz czy kilka), amant przestawał się odzywać, komóra milczała i ani domku, ani nawet ogródka.

              Później coś im wpadało w ręce nt PUA czy słyszały od znajomej i wypisz wymaluj. Nie jest to więc może dowód dla sądu, że był to ryczerz PUA, ale dość prawdopodobne
              • druginudziarz Re: PUA 04.05.14, 18:14
                gyubal_wahazar napisał:
                >
                > Po czym, gdy damie zmiękły kolana (raz czy kilka), amant przestawał się odzywać,
                > komóra milczała i ani domku, ani nawet ogródka.
                >

                No ale gdzie indziej miały się nauczyć przezorności?
                • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 18:53
                  Ale jakiej przezorności ? Takiej, że za pięknie to wyglądało ? Że waliło kantem na kilometr ? Jeśli one od kiedy tylko wyrastają z pampersów, marzą o byciu królewnami którym się kiedyś oświadczy bajkowy rycerz ?

                  Nie byłem świadkiem tych akcji, więc trudno mi powiedzieć, czy przekraczały granicę absurdu, ale przyznaję kobietom prawo do trochę większego romantyzmu (i związanej z nim naiwności) niż facetom, więc trudno mi je potępiać
                  • druginudziarz Re: PUA 04.05.14, 19:41
                    gyubal_wahazar napisał:

                    > Ale jakiej przezorności ? Takiej, że za pięknie to wyglądało ? Że waliło kantem
                    > na kilometr ? Jeśli one od kiedy tylko wyrastają z pampersów, marzą o byciu kr
                    > ólewnami którym się kiedyś oświadczy bajkowy rycerz ?

                    Życie.
                    Powinny były jeszcze dopłacic za tę lekcję ;)

                    > Nie byłem świadkiem tych akcji, więc trudno mi powiedzieć, czy przekraczały gra
                    > nicę absurdu, ale przyznaję kobietom prawo do trochę większego romantyzmu (i zw
                    > iązanej z nim naiwności) niż facetom, więc trudno mi je potępiać

                    Ale ja nie potępiam. Aczkolwiek romantyzm to mi się z wąchaniem polnych kwiatów o świcie kojarzy, a nie z rozchylaniem ud.
                    • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 20:03
                      > Życie. Powinny były jeszcze dopłacic za tę lekcję ;)

                      Powiedziałbyś to własnej córce czy siostrze, która nie może się pozbierać po takiej 'lekcji' ? Kiedyś też tak żartowałem, ale uwierz mi proszę, że optyka bardzo się zmienia, jak problem zaczyna dotyczyć kogoś ci bliskiego.
                      • wont Re: PUA 04.05.14, 20:14
                        gyubal_wahazar napisał:

                        > > Życie. Powinny były jeszcze dopłacic za tę lekcję ;)
                        >
                        > Powiedziałbyś to własnej córce czy siostrze, która nie może się pozbierać po ta
                        > kiej 'lekcji' ? Kiedyś też tak żartowałem, ale uwierz mi proszę, że optyka bard
                        > zo się zmienia, jak problem zaczyna dotyczyć kogoś ci bliskiego.
                        -----------------
                        Ja mam tylko jedną refleksję.

                        Nudziarz był tak zaaaajebiście, zaaaaaaaaaakurwiście empatyczny w wątku o tym gościu co nie rucha, no nie pamiętam o co tam chodziło dokładnie - w każdym razie gościu nie ruchał i nudziarz mu strasznie współczuł. Coś tam z psychiatrą i empatią było, pijany już jestem. I jakoś tak dziwne to jest, wiem, sam tego nie rozumiem - ale jakoś mu tej empatii dzisiaj brakuje.
                        • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 20:37
                          Ten nudziarz, to byłem ja, gdyby ktoś nie wychwycił subtelnej metafory

                          > I jakoś tak dziwne to jest, wiem, sam tego nie rozumiem - ale jakoś mu tej empatii dzisiaj brakuje.

                          Empatię mam dla tych którzy na nią zasługują
                        • druginudziarz Re: PUA 04.05.14, 21:22
                          wont napisał:

                          > Ja mam tylko jedną refleksję.
                          >
                          > Nudziarz był tak zaaaajebiście, zaaaaaaaaaakurwiście empatyczny w wątku o tym g
                          > ościu co nie rucha, no nie pamiętam o co tam chodziło dokładnie - w każdym razi
                          > e gościu nie ruchał i nudziarz mu strasznie współczuł. Coś tam z psychiatrą i e
                          > mpatią było, pijany już jestem. I jakoś tak dziwne to jest, wiem, sam tego nie
                          > rozumiem - ale jakoś mu tej empatii dzisiaj brakuje.

                          Po pierwsze mylisz teorię umysłu z empatią ;)
                          Po drugie gawędzimy sobie o grze w kórej każda strona stosuje myki. Nikt do niczego nie zmusza.
                          Rzuciłem hasło o makijażu, temat nie został podjęty, a przecież "upiększanie" się też jest "oszustwem". Twarz informuje o zdrowiu, jeśli zamalowywujemy mankamenty, to tak naprawdę sprawiamy wrażenie osoby "zdrowszej" niż w rzeczywistości jesteśmy.
                          W czym więc obietnice domku z ogródkiem są bardziej naganne od obietnic "jestem zdrowa, nasze dzieci będą zdrowie".
                      • druginudziarz Re: PUA 04.05.14, 21:14
                        gyubal_wahazar napisał:

                        > > Życie. Powinny były jeszcze dopłacic za tę lekcję ;)
                        >
                        > Powiedziałbyś to własnej córce czy siostrze, która nie może się pozbierać po ta
                        > kiej 'lekcji' ? Kiedyś też tak żartowałem, ale uwierz mi proszę, że optyka bard
                        > zo się zmienia, jak problem zaczyna dotyczyć kogoś ci bliskiego.

                        Córce? w życiu! sobie bym przed lustrem naubliżał że nie upilnowałem.
                        A co bys powiedział synowi gdyby zaczął chodzić na podryw? synu nie rób "tego" bo pannie będzie przykro?
                        P.S.
                        Mam córkę w wieku poborowym i wiem doskonale jak "dziś" jest "ciężko". I wkurwia mnie jak kultura podkręca to o czym piszesz. Niestety kijem Wisły nie zawrócisz.
                        • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 21:44
                          > A co bys powiedział synowi gdyby zaczął chodzić na podryw? synu nie rób "tego" bo pannie będzie przykro?

                          Chyba oczywiste że nie w ten sposób, ale albo opowiedziałbym mu parę przemawiających do wyobraźni a prawdziwych historii, albo bardziej ogólnie, ryzykując wpadnięcie w odrobinę patetyczne tony powiedziałbym 'pamiętaj synu, by nikt przez ciebie nie płakał'. Krótko i na temat. On ma prawo tego nie wiedzieć, ale ja (o ile miałbym syna) miałbym obowiązek podzielić się z nim, najlepszymi radami jakie znam.
              • bcde Re: PUA 04.05.14, 18:23
                gyubal_wahazar napisał:

                > wspólny mianownik był taki, że naj
                > przód było mnóstwo zainteresowania, dużo rozmów tak romantycznych, że aż chwilo
                > wo im się to wydawało dziwne, ileś telefonów, smsów, czy maili dziennie z miłos
                > nymi zaklęciami i zapewnieniami, że całe życie na taką damę, biedny miś czekał,
                > ale w końcu się doczekał, więc zaraz będzie domek z ogródkiem, 5-tka drobiazgu
                > i windą do nieba

                > Później coś im wpadało w ręce nt PUA czy słyszały od znajomej i wypisz wymaluj.
                > Nie jest to więc może dowód dla sądu, że był to ryczerz PUA, ale dość prawdopo
                > dobne


                To na 100% nie PUA, tylko jacyś frajerzy, których zwano oszustami matrymonialnymi.
                PUA nie nakurwiają esemesków, a już na pewno nie z miłosnymi wyznaniami.
                • wont Re: PUA 04.05.14, 18:26
                  bcde napisał:
                  >
                  > To na 100% nie PUA, tylko jacyś frajerzy, których zwano oszustami matrymonialny
                  > mi.
                  > PUA nie nakurwiają esemesków, a już na pewno nie z miłosnymi wyznaniami.
                  ----------------
                  Zgadzam się z bcde. Jakieś kalibabki pieprzone. Banda zjebów, którzy - uwaga, uwaga - dorwali jakieś niedowartościowane gówniary, żeby, samemu będąc niedowartościowanym, się dowartościować :)
                • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 19:02
                  Doktryna PUA zawiera zakaz romantycznych smsków ? Heh ciekawe, a jaka logika za tym stoi ?
                  A maile, skajp czy gg przechodzą, czy tylko osobiście ?
                  • bcde Re: PUA 04.05.14, 19:15
                    gyubal_wahazar napisał:

                    > Doktryna PUA zawiera zakaz romantycznych smsków ? Heh ciekawe, a jaka logika za
                    > tym stoi ?

                    Dokładnie tak, poczytaj podstawy, jeśli jesteś ciekawy.

                    > A maile, skajp czy gg przechodzą, czy tylko osobiście ?

                    Powinno się je ograniczyć do minimum.
                    • wont Re: PUA 04.05.14, 19:18
                      bcde napisał:

                      > > A maile, skajp czy gg przechodzą, czy tylko osobiście ?
                      >
                      > Powinno się je ograniczyć do minimum.
                      ------------------
                      Maile też??? Fuuuck!!! :(
                      • wont Re: PUA 04.05.14, 19:40
                        wont napisał:

                        > bcde napisał:
                        >
                        > > > A maile, skajp czy gg przechodzą, czy tylko osobiście ?
                        > >
                        > > Powinno się je ograniczyć do minimum.
                        > ------------------
                        > Maile też??? Fuuuck!!! :(


                        Dobra, rozwinę. Zgadzam się z przedmówcami - PUA generalnie polega na pozbywaniu się frajera z samego siebie, z bycia wobec kobiety potrzebującym. Esemeski są dobrym przykładem. Grzecznym chłopcom z klasy średniej (ja jednak będę się trzymać tej klasyfikacji) wydaje się, że im więcej słitaśnych esemesków ponapierdalają, im szybciej i im dowcipniej odpiszą, tym lepiej. No i generalnie - napierdalają te esemesy w ilościach hurtowych, zabijając już na samym początku swoją tajemniczość. Są odkryci, nadzy, znani do szpiku kości i złaknieni kobiecej uwagi. No po prostu to jest zajebisty affection killer.

                        No i to co oferuje PUA - to informacja, żeby trzymać paluchy z dala od klawiatury komóry czy kompa. Kontaktować się, w miarę możliwości, przez telefon, tylko po to, żeby sie umówić na spotkanie face to face.

                        No i to jest bardzo słuszne i tak dalej, ale to jest takie pudrowanie gówna właśnie. Bo to nie chodzi o to, żeby siedzieć w czterech ścianach, nudzić się i zaklinać jak mantrę - nie mogę napisać, nie mogę napisać, bo wyjdę na potrzebującego.

                        Tutaj chodzi - i wracam do mojego pierwszego wpisu - o fundament właśnie. Fundament. Ciekawe życie. Bycie interesującym. Bycie facetem po prostu. Wtedy jebiesz to, czy zadzwonisz dzisiaj, jutro, za trzy dni czy koorwa wczoraj :) Czy wyślesz słitaśnego esemeska czy maila czy też ich nie wyślesz... No bo kogo to obchodzi? Miałeś taką ochotę, poczułeś miętę, żeby wysłać esemesa takiego a nie innego. Po prostu. No a jak się nie spodoooba, to już nie twoja wina i nie twoja strata.
                        • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 20:19
                          Wont, piszesz że chodzi o to, by być interesującym facetem. Ale to ma być fakt, czy tylko poza, by zdobyć zainteresowanie kobiety ?

                          Czy nawet jeśli zwykły napierdalacz esemesków (zwany dalej: nap) wykuje tych 5 tuzinów szczegółowych przykazań Ewangelii Interesującego Faceta, naprawdę uczyni go to interesującym ?

                          Z tego co zdarza mi się podczytywać to forum, stawiam babci rentę, że dokładnie każdy połapałby się, że kolega nap gra jakąś wyuczoną, nienaturalną dla niego rolę.

                          W efekcie nie tylko wystawiłby się na śmieszność, ale i prawdopodobnie utracił zaufanie, którego odbudowa byłałby bardzo długotrwała.

                          Warto ?

                          Co do mnie, z dwojga złego wolałbym lekceważenie czy nawet pogardę niż śmieszność. Wolałbym więc pozostać prostym napkiem, niż silić się na arystokratę ducha i umysłu
                          • wont Re: PUA 04.05.14, 20:25
                            Fakt, nie poza. Nojapierdole! No a o czym ja piszę! Czytasz Ty mnie w ogóle? :)
                            • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 20:50
                              No niby piszesz, o tu:

                              "Być ciekawym mężczyzną. Mężczyzną po prostu. Wtedy żadne PUA-sztuczki nie są potrzebne. Naprawdę… I wtedy nieważne czy zadzwonisz dzisiaj, jutro czy za kilka dni. Zadzwonisz po prostu wtedy kiedy będziesz mógł i kiedy będziesz chciał. A ona odbierze. "

                              Ale dosłownie 3 zdania wcześniej, wrzuciłeś coś takiego:

                              "Oczywiście, trzeba znać zasady, techniki, reguły, patterny, pętle, puszendpulle, lusterka i inne te wszystkie gówna które wymyślili przez ostatnie lata mężczyźni chcący zaruchać. "

                              To trochę tak jakbyś radził kumplowi grającemu w szachy na forse:
                              - Wiesz co, wbij na blachę wszystkie rozwinięcia królewsko-indyjskiej, końcówki wieżowe i 3 tomy partii Fischera, ale jak się typ odwróci po długopis, to drapnij mu hetmana, oba skoczki i z 5 pionków. Na pewno się nie połapie

                              Niewątpliwie drzemie w tej taktyce pewne ukryte piękno, ale szukać w niej spójności wydaje się lekką przesadą
                              • wont Re: PUA 04.05.14, 21:07
                                gyubal_wahazar napisał:

                                > No niby piszesz, o tu:
                                >
                                > "Być ciekawym mężczyzną. Mężczyzną po prostu. Wtedy żadne PUA-sztuczki nie są p
                                > otrzebne. Naprawdę… I wtedy nieważne czy zadzwonisz dzisiaj, jutro czy za
                                > kilka dni. Zadzwonisz po prostu wtedy kiedy będziesz mógł i kiedy będziesz chc
                                > iał. A ona odbierze. "
                                >
                                > Ale dosłownie 3 zdania wcześniej, wrzuciłeś coś takiego:
                                >
                                > "Oczywiście, trzeba znać zasady, techniki, reguły, patterny, pętle, puszendpull
                                > e, lusterka i inne te wszystkie gówna które wymyślili przez ostatnie lata mężcz
                                > yźni chcący zaruchać. "
                                -----------------
                                I dodałem: "Choćby po to, żeby wiedzieć jakimi pociskami strzela przeciwnik, bo arsenał zachowań mamy jednak podobny :)".

                                Chłopie laski robią dokładnie to samo! Tyle, że one mają to (to - czyli manipulacje) w genach a my musimy się tego niestety dopiero uczyć! :)
                                • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 21:58
                                  > Chłopie laski robią dokładnie to samo! Tyle, że one mają to (to - czyli manipul
                                  > acje) w genach a my musimy się tego niestety dopiero uczyć! :)

                                  Taa, no jasne ;) Spiskowa teoria, by usprawiedliwić wolnoamerykankę wobec kobiet.
                                  Gdy chcesz poderwać jakąś pannę, znasz ją ? Nie, dopiero chcesz poznać. Jeśli jej nie znasz, to skąd wiesz, że to szczwana cwaniara i manipulantka ? Bo tak mówi statystyka mędrców PUA ?

                                  Nawet jeśli tak, to chcesz mieć coś wspólnego z taką kanciarą ? Po co ? Tylko po to, by (panie wybaczą) zamoczyć ?

                                  Nie wiesz, że facet zawsze płaci ? Prędzej czy później ? A często im później tym więcej. Po co więc ? W imie mołojeckiej sławy ?

                                  Nie chce mi się wierzyć, by życie Cię dotąd nie nauczyło, że zamiast niewłaściwej panny o wiele lepiej jest jechać na ręcznym
                                  • sabat.77 Re: PUA 04.05.14, 23:52
                                    A moja praktyka w obcowaniu z kobietami wskazuje cos kompletnie przeciwnego. Wiele z nich zachowywalo sie naiwnie, czesto byly niewolnicami swoich emocji, nie umialy nad nimi panowac w tak silny sposob jak panowie itd.
                                    Widzialem kobiece oddanie, dowody milosci destrukcyjnej dla samej zauroczonej kobiety. Widzialem jak afekt pacyfikuje kobiete, jak obnaza jej slabosc. Wierze tez, ze po takiej sesji babka moze nie miec ochoty na powtorke, deklarowac cynizm i wzbraniac sie ze strachu przed uczuciem, ale... jest chyba wiele kobiet, ktore maja sklonnosci by kochc za mocno. Ja nigdy tak nie potrafilem.

                                    Jesli juz mozna mowic o jakichs generalizacjach dotyczacych plci, to ja wierze w taka, ze kobiety owszem, graja nieczule i manipulujace, ale przede wszystkim przed samymi soba. Ze strachu przed wlasna bezbronnoscia wobec uczucia, ktore moze strasznie bolec.
                                    I ja wiem, ze mimo tego sa w tej walce zazwyczaj skazane na porazke.
                                    • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 12:07
                                      Mam podobne doświadczenia. Z tych które poznałem nieco bliżej, może 1 na 10 była szczwaną harpią, a pozostałe były miłymi, szczerymi i lekko onieśmielonymi w kontaktach z facetami dziewczynami.

                                      Dlatego nie trzyma mi się kupy teoria, która wydaje się być fundamentem PUA, że to kobiety są wyrachowanymi manipulantkami, a faceci muszą się szkolić, by nie dać się oszukać.

                                      I jeszcze ta figlarna teza, że dowodem na manipulatorstwo kobiet jest choćby to, że się stroją i malują. Od dawna to słyszę, ale głównie pół-żartem, na zasadzie droczenia się z dziewczynami. I w takim ujęciu nie mam z tym najmniejszego problemu, ale jeśli ktoś zaczyna brać to serio, to wobec takiego poziomu proletariackiej czujności, czuję się bezbronny jak niemowle
                                    • druginudziarz Re: PUA 05.05.14, 13:59
                                      abat.77 napisał:

                                      > A moja praktyka w obcowaniu z kobietami wskazuje cos kompletnie przeciwnego. Wi
                                      > ele z nich zachowywalo sie naiwnie, czesto byly niewolnicami swoich emocji, nie
                                      > umialy nad nimi panowac w tak silny sposob jak panowie itd.
                                      > Widzialem kobiece oddanie, dowody milosci destrukcyjnej dla samej zauroczonej k
                                      > obiety. Widzialem jak afekt pacyfikuje kobiete, jak obnaza jej slabosc. Wierze
                                      > tez, ze po takiej sesji babka moze nie miec ochoty na powtorke, deklarowac cyni
                                      > zm i wzbraniac sie ze strachu przed uczuciem, ale... jest chyba wiele kobiet, k
                                      > tore maja sklonnosci by kochc za mocno. Ja nigdy tak nie potrafilem.
                                      >

                                      Piszesz o (młodych) kobietach poharatanych w dzieciństwie przez życie.
                                      To są kobiety cierpiące latami z braku miłości, kobiety rzucające się na cokolwiek co przypomina czułość, troskę.
                                      Jednocześnie to są późniejsze żony panów piszących tu na forum posty w typie "żonie spadło libido, nie dba o mnie nie dba o siebie, liczy się tylko dziecko".
                                      Oczywiście generalizuję, proszę więc nie pisać, że "przecież nie wszystkie", ale bez tego nie dałoby się w ogóle rozmawiać.
                                      • malinka_malwinka Re: PUA 05.05.14, 14:11
                                        > Piszesz o (młodych) kobietach poharatanych w dzieciństwie przez życie.
                                        > To są kobiety cierpiące latami z braku miłości, kobiety rzucające się na cokolw
                                        > iek co przypomina czułość, troskę.

                                        Tutaj się mylisz... nie napiszę "przecież nie wszystkie".
                                        Kurka wodna, przeżyłam kawał życia bez wiary w męskie gierki, ale jest taki rodzaj gry, który świetnie udaje poważny związek. Na to, bez odpowiedniej wiedzy lub możliwości zdystansowania się każda się łapie... Owszem, połapałam się z tym, ale ciśnienie mi rośnie gdy pomyślę, że ktoś w tak podły sposób manipuluje uczuciami. Jednak ciśnienie... zostawiłabym i tak dla siebie, nie produkując się tutaj. Piszę, bo wiem, że tych poharatanych przez tego pseudo-gracza jest wiele kobiet...
                                        Sądzę, że pewna ilość przedstawicieli płci męskiej będzie sobie rekompensowało jakieś krzywdy w dzieciństwie, głęboki wstyd czy zwykłe kompleksy fizyczne, poprzez takie wykorzystanie PUA aby kobieta właśnie zaangażowała się emocjonalnie. Nie chodzi i o zaliczenie, a o poczucie, że on są tacy fajni, bo kobieta staje na palcach by im sprostać... Dalej jak jest sami wiecie.
                                        • druginudziarz Re: PUA 05.05.14, 14:26
                                          malinka_malwinka napisała:

                                          > Tutaj się mylisz... nie napiszę "przecież nie wszystkie".
                                          > Kurka wodna, przeżyłam kawał życia bez wiary w męskie gierki, ale jest taki rod
                                          > zaj gry, który świetnie udaje poważny związek. Na to, bez odpowiedniej wiedzy l
                                          > ub możliwości zdystansowania się każda się łapie...

                                          A to Tulipan chyba, a nie PUA.

                                          > Sądzę, że pewna ilość przedstawicieli płci męskiej będzie sobie rekompensowało
                                          > jakieś krzywdy w dzieciństwie, głęboki wstyd czy zwykłe kompleksy fizyczne, pop
                                          > rzez takie wykorzystanie PUA aby kobieta właśnie zaangażowała się emocjonalnie.

                                          A w życiu.
                                          Mężczyzna z niskim poczyciem własnej wartości to wogóle nie jest materiał na PUA.
                                          Ten "pokrzywdzony" w dzieciństwie mężczyzna to materiał na BSM.
                                          • malinka_malwinka Re: PUA 05.05.14, 14:52
                                            > A to Tulipan chyba, a nie PUA.
                                            >
                                            > > Sądzę, że pewna ilość przedstawicieli płci męskiej będzie sobie rekompens
                                            > owało
                                            > > jakieś krzywdy w dzieciństwie, głęboki wstyd czy zwykłe kompleksy fizyczn
                                            > e, pop
                                            > > rzez takie wykorzystanie PUA aby kobieta właśnie zaangażowała się emocjon
                                            > alnie.
                                            >
                                            > A w życiu.
                                            > Mężczyzna z niskim poczyciem własnej wartości to wogóle nie jest materiał na PU
                                            > A.
                                            > Ten "pokrzywdzony" w dzieciństwie mężczyzna to materiał na BSM.

                                            Ok, masz rację, ale nadal część, których przykład podałam będzie próbowało coś ugrać stosując PUA. I efekty będą opłakane - dosłownie i w przenośni...
                          • bcde Re: PUA 04.05.14, 20:55
                            gyubal_wahazar napisał:

                            > Z tego co zdarza mi się podczytywać to forum, stawiam babci rentę, że dokładnie
                            > każdy połapałby się, że kolega nap gra jakąś wyuczoną, nienaturalną dla niego
                            > rolę.
                            >
                            > W efekcie nie tylko wystawiłby się na śmieszność, ale i prawdopodobnie utracił
                            > zaufanie, którego odbudowa byłałby bardzo długotrwała.
                            >
                            > Warto ?
                            >
                            > Co do mnie, z dwojga złego wolałbym lekceważenie czy nawet pogardę niż śmieszno
                            > ść. Wolałbym więc pozostać prostym napkiem, niż silić się na arystokratę ducha
                            > i umysłu


                            Zasady PUA nie zrobią Casanovy z każdego, kto raczy je przeczytać. Nudny, ograniczony umysłowo i brzydki facet nie stanie się nagle bożyszczem kobiet. One mogą POMÓC przeciętnym facetom stać się bardziej interesującymi w oczach kobiet. Poza tym, te same zasady mówią, żeby nie trzymać się ich sztywno, ale kierować się własnym wyczuciem, instynktem i chęciami. Uczula się adeptów na to, żeby nie wpadli w sztuczność i nie grali kogoś, kim nie są.
                            Jakby się z PUA nie nabijać, doświadczenie potwierdziło skuteczność tych zasad. Okazuje się, że zachowania kobiet (jak i ludzi w ogóle) są dość przewidywalne.
                            • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 21:26
                              > One mogą POMÓC przeciętnym facetom stać się bardziej interesującymi w oczach kobiet

                              Aa, to chyba, że tak. Gdyby taka była ogólna wymowa tych materiałów o PUA z którymi się zetknąłem, nie miałbym nic naprzeciwko
                        • sabat.77 Re: PUA 05.05.14, 00:31
                          Skad sie wziela znajomosc mechanizmu pull&push? Obserwacja zachowan w przemocowych zwiazkach. To co piszesz jest nieprawda. Facet staje sie chlodny i niedostepny dopiero wtedy, gdy zaczyna widziec budzaca sie ciekawosc. Na poczatku jest bardzo aktywny, wrecz narzucajacy sie. I po wycofaniu zainteresowania tez musi po jakiejs chwili wrocic do zainteresowawnia i bycia slodkim, bo inaczej umarl w butach. Tu dziala mechanizm dezorientowania ofiary i wyprowadzaniu jej z rownowagi emocjonalnej.
                          Analogie jak sadze zbudowano na bazie obserwacji okresow "miesiecy miodowych" i wybuchow agresji w ukladach toksycznych.
                          A wlasciwie dlaczego? Tu chyba odpowiedz jest prosta. Chodzi o zbudowanie kontroli, obudzenie jednostronnego afektu, ktory daje prowadzacemu gre poczucie wladzy. Co mozna zrobic z bardzo zakochana kobieta? Co tylko do chorego lba przyjdzie...
      • bcde Re: PUA 04.05.14, 16:44
        > I ta cała ekwilibrystyka, filozofia, erystyka, frazeologia i dialektyka po to,
        > by (panie wybaczą, że użyję poetyki autora) zaruchać ?

        Tak, dupa to jedna z zasadniczych dźwigni świata. Od zawsze.

        > Czy autor postawił się kiedyś po drugiej stronie barykady ? Dziewczyny, która s
        > zuka prawdziwej miłości, która nie musi być jak z serialu, czy kolorowej gazetk
        > i, ale która powinna być szczera i bezinteresowna ?

        Taki stary, a taki naiwny? Nie wierzę. Szczerych i bezinteresownych dziewczyn jest jak na lekarstwo. Większość kobiet testuje swoją atrakcyjność na mężczyznach i samych mężczyzn. Sprawdzają swoją wartość na rynku matrymonialnym i uczuciowym, aby ulokować własne uczucia możliwie korzystnie. Natura lepiej wyposażyła kobiety w inteligencję emocjonalną, a one instynktownie i skwapliwie z tego korzystają. Zasady PUA pozwalają mężczyznom w pewnym stopniu zrównoważyć szanse i czynią ich psychikę odporniejszą na skutki zawodów miłosnych.
        • wont Re: PUA 04.05.14, 16:53
          bcde napisał:

          Szczerych i bezinteresownych dziewczyn j
          > est jak na lekarstwo.
          -------------
          I ja, tą moją szczątkową i ułomną wiedzę z zakresu problematyki PUA stosuję, aby właśnie takie lekarstwo na receptę znaleźć :)
        • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 17:10
          > Taki stary, a taki naiwny? Nie wierzę. Szczerych i bezinteresownych dziewczyn jest jak na lekarstwo.

          Naprawdę kierujesz się takimi stereotypami, poznając ludzi ? 'Każdy facet to złodziej, bo każdy facet to pijak, a każdy pijak to złodziej' - że polecę klasyką ? Statystyka statystyką, a chyba warto poznając kogoś dać mu kredyt zaufania, póki nie dowiedzie, że na niego nie zasługuje. Jeśli to nazywasz naiwnością, to ok

          > Większość kobiet testuje swoją atrakcyjność na mężczyznach i samych mężczyzn

          Trudna do obrony teza, bo nie słyszałem o jakichś badaniach, a nawet gdyby były, bardzo trudno byłoby mi uznać je, za wiarygodne. A jeśli tak, to może uczciwiej byłoby powiedzieć 'część', albo 'niektóre z' ?

          > Zasady PUA pozwalają mężczyznom w pewnym stopniu zrównoważyć szanse i czynią ich psychikę odporniejszą na skutki zawodów miłosnych.

          Nie czarujmy się. To powyżej, to kawałek bajeczki, która ma mydlić oczy przeciwnikom tego konceptu. Warto chyba przyznać szczerze, że cel PUA to odbycie stosunku płciowego z wybraną damą przy minimum sił i środków aka dobrym bajerze

          A psychika facetów z definicji jest odporniejsza, bo z reguły to oni pierwsi startują. Kosz jest więc wliczony w ryzyko i chyba niewielu facetów rozpacza z tego powodu
          • bcde Re: PUA 04.05.14, 17:57
            gyubal_wahazar napisał:

            > Naprawdę kierujesz się takimi stereotypami, poznając ludzi ? 'Każdy facet to zł
            > odziej, bo każdy facet to pijak, a każdy pijak to złodziej' - że polecę klasyką
            > ? Statystyka statystyką, a chyba warto poznając kogoś dać mu kredyt zaufania,
            > póki nie dowiedzie, że na niego nie zasługuje. Jeśli to nazywasz naiwnością, to
            > ok

            Zasady PUA mają właśnie zwiększyć szanse na to, aby kobieta dała mężczyźnie kredyt zaufania potrzebny choćby na tyle, by dać zainteresowanemu nr telefonu lub umówić się na randkę. Zwiększyć szanse na zrobienie pierwszego dobrego wrażenia, a później doprowadzić do stworzenia więzi. Mężczyźni zwykle nie boją się kobiet, co najwyżej mają tremę. Programowy brak zaufania do kobiet występuje raczej rzadko. Rzecz tylko w tym, żeby zdawać sobie sprawę z tego jaki repertuar gierek i testów stosują kobiety i wykorzystując (statystyczną) wiedzę o kobietach umieć się znaleźć odpowiednio w danej sytuacji.

            > > Większość kobiet testuje swoją atrakcyjność na mężczyznach i samych mężcz
            > yzn
            >
            > Trudna do obrony teza, bo nie słyszałem o jakichś badaniach, a nawet gdyby były
            > , bardzo trudno byłoby mi uznać je, za wiarygodne. A jeśli tak, to może uczciwi
            > ej byłoby powiedzieć 'część', albo 'niektóre z' ?

            Trudna do obrony? Chyba oczywista. Czy potrzebujesz wiarygodnych badań, aby uwierzyć, że większość kobiet stara się podnieść swoją atrakcyjność malując się, używając perfum i innych kosmetyków? Napisałeś, jakbyś w życiu nie miał do czynienia z kobietami, a chyba chodziłeś choćby do koedukacyjnej szkoły. Kobiety, jeśli spotkają potencjalnie interesującego mężczyznę, zawsze przeglądają się w męskich oczach i jeśli tylko mają okazję, sprawdzają skuteczność swojego oddziaływania.

            > > Zasady PUA pozwalają mężczyznom w pewnym stopniu zrównoważyć szanse i czy
            > nią ich psychikę odporniejszą na skutki zawodów miłosnych.
            >
            > Nie czarujmy się. To powyżej, to kawałek bajeczki, która ma mydlić oczy przeciw
            > nikom tego konceptu. Warto chyba przyznać szczerze, że cel PUA to odbycie stosu
            > nku płciowego z wybraną damą przy minimum sił i środków aka dobrym bajerze
            >
            > A psychika facetów z definicji jest odporniejsza, bo z reguły to oni pierwsi st
            > artują. Kosz jest więc wliczony w ryzyko i chyba niewielu facetów rozpacza z te
            > go powodu

            A tutaj akurat są badania, które wskazują na to, że mężczyźni poważniej przeżywają zawody miłosne. Przypadkiem natrafiłem kiedyś na taki akapit, przeglądając "Psychologię miłości".
            Zasady PUA mają m.in. na celu znieczulenie mężczyzn na porażki.
            • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 18:34
              >Rzecz tylko w tym, żeby zdawać sobie sprawę z tego jaki repertuar gierek i testów stosują kobiety i wykorzystując (statystyczną) wiedzę o kobietach umieć się znaleźć odpowiednio w danej sytuacji.

              Brzmi to dość niewinnie, trochę jak (z całym szacunkiem) z babcinych rad dla wnusia, ale za grosz nie wierzę, że jest to oficjalna doktryna PUA. Na moją (choć pewnie ułomną) znajomość męskiej psychiki, na wykład 'jaki repertuar gierek i testów stosują kobiety i wykorzystując (statystyczną) wiedzę o kobietach umieć się znaleźć odpowiednio w danej sytuacji', nie przyszedłby pies z kulawą nogą.

              Stąd wniosek, że aby ten koncept choćby zaistniał, musiał odwoływać się do znacznie bardziej kuszących dla statystycznego ziutka miraży. Choćby: 'jak wyrwać laskę marzeń, mając tylko dobry bajer, okulary słoneczne i bilet na tramwaj (skasowany)'

              Potem, wobec być może zmasowanej krytyki PUA, jej ewangeliści rozszerzyli pierwotną doktrynę o mniej kontrowersyjne aspekty, ale była to tylko zasłona dymna. Tak mi to wygląda, choć oczywiście mogę się mylić, bo absolutnie nie jestem żadnym koneserem gatunku

              > Czy potrzebujesz wiarygodnych badań, aby uwierzyć, że większość kobiet stara się podnieść swoją atrakcyjność malując się, używając perfum i innych kosmetyków?

              Trochę szarżujesz. Wydaje mi się, że spora część ww zabiegów to dla kobiet zwykła higiena osobista. Tym czym dla faceta jest ogolenie się i umycie zębów np. Znałem i znam sporo kobiet, które nie wyjdą z domu bez takiego czy innego makijażu.

              Fakt więc, że dbają o swoją urodę nie oznacza od razu, że robią to by testować swoją atrakcyjność. Sporo z nich twierdzi, że robią to głównie dla siebie (ew by wzbudzić zazdrość koleżanek) i nie widzę powodu by im nie wierzyć

              A nawet jeśli liczą na uznanie w męskich oczach, to nadal nie widzę tu elementu manipulacji, który zdajesz się sugerować sugerując, że PUA jest po to, by facet umiał się bronić.

              Facet ma się bronić, przed jednym z największych piękn na ziemi ?
              • bcde Re: PUA 04.05.14, 19:05
                gyubal_wahazar napisał:

                > Potem, wobec być może zmasowanej krytyki PUA, jej ewangeliści rozszerzyli pierw
                > otną doktrynę o mniej kontrowersyjne aspekty, ale była to tylko zasłona dymna.
                > Tak mi to wygląda, choć oczywiście mogę się mylić, bo absolutnie nie jestem żad
                > nym koneserem gatunku
                >
                > nadal nie widzę tu elementu
                > manipulacji, który zdajesz się sugerować sugerując, że PUA jest po to, by face
                > t umiał się bronić.


                Nie jestem apostołem PUA. Zabrałem głos, bo zdziwiło mnie mocno negatywne nastawienie w twojej pierwszej wypowiedzi. A medal ma dwie strony i obie płcie są siebie warte.
                • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 19:36
                  No nie taję, że jest mocno negatywne, bo w tym co przeczytałem i zobaczyłem, trudno było mi znaleźć coś sympatycznego, a w tezę o konieczności męskiej samoobrony wobec kobiet trochę trudno mi uwierzyć (nie mówię o orzecznictwie rodzinnym, tylko w kontekście ogólno-obyczajowym).

                  > A medal ma dwie strony i obie płcie są siebie warte.

                  Całkowicie się zgadzam
                • taka.jedyna Re: PUA 04.05.14, 21:27
                  bcde napisał:
                  Nie jestem apostołem PUA. Zabrałem głos, bo zdziwiło mnie mocno negatywne nasta> wienie w twojej pierwszej wypowiedzi. A medal ma dwie strony i obie płcie są si> ebie warte

                  No jasne. Bo wśród kobiet to takie popularne i w modzie, używać psychomanipulacji, żeby zaruchać raz czy drugi i pozostawić we łzach. Uczy jedna drugą jak się za to zabrać i jakie sztuczki stosować żeby tego dokonać.
                  • sabat.77 Re: PUA 05.05.14, 00:10
                    Oj, oczami duszy widze tego wykorzystanego seksualnie mezczyzne zalewajacego sie lzami, ze laska go zerznela na imprezce a teraz nie chce juz go dluzej tulic i kochac, misia biednego. LOL :)
                    Ten mechanizm troche inaczej dziala. U babek manipulacja seksem, o ile wystepuje, to skupia sie raczej na pozaerotycznych celach. Kariera, kasa i jeszcze pare innych przysmakow.
                    • taka.jedyna Re: PUA 05.05.14, 10:13
                      sabat.77 napisał: > Oj, oczami duszy widze tego wykorzystanego seksualnie mezczyzne zalewajacego si> e lzami, ze laska go zerznela na imprezce a teraz nie chce juz go dluzej tulic > i kochac, misia biednego. LOL :)> Ten mechanizm troche inaczej dziala. U babek manipulacja seksem, o ile wystepuj> e, to skupia sie raczej na pozaerotycznych celach. Kariera, kasa i jeszcze pare> innych przysmakow.

                      Jasne Sabat. To taki żarcik był. Chodziło mi raczej o to, że jednak kobiety z tego ideologii nie zrobiły, a właśnie to uważam za najbardziej odpychające i niebezpieczne w tym całym PUA. Co do celów pozaerotycznych to z moich obserwacji raczej wynika, że to panowie te cele używają jako przynęte na konkrety rodzaj rybek, a potem płacz, że jednak pirania się złapała a nie eteryczna złota rybka.
                      • malinka_malwinka Re: PUA 05.05.14, 11:38
                        > Jasne Sabat. To taki żarcik był. Chodziło mi raczej o to, że jednak kobiety z t
                        > ego ideologii nie zrobiły, a właśnie to uważam za najbardziej odpychające i nie
                        > bezpieczne w tym całym PUA. Co do celów pozaerotycznych to z moich obserwacji r
                        > aczej wynika, że to panowie te cele używają jako przynęte na konkrety rodzaj ry
                        > bek, a potem płacz, że jednak pirania się złapała a nie eteryczna złota rybka.

                        O właśnie, i to jest to co mnie najbardziej u manipulantów wkurza. Opowiadają jak to byłe ich wykorzystały materialnie, a od pierwszej minuty znajomości opowiadają ile zarabiają...
          • jesod Warto chyba przyznać szczerze 18.05.14, 20:54
            gyubal_wahazar napisał:
            > Warto chyba przyznać szczerze, że cel PUA to odbycie stosu nku płciowego z wybraną damą
            > przy minimum sił i środków aka dobrym bajerze

            Oto najbardziej zwięzłe i właściwe podsumowanie tego tasiemcowego wątku.
            PUA-ski żeruje na naiwności kobiet by podładować swoje ego. Lisek chytrusek... Oszczędny rudzielec. :))))

      • yoric Re: PUA 04.05.14, 18:46
        > ...stawać się drobnym tandeciarzem, małym pozorantem, załganym pozerkiem, pokracznym kanciarzem, po to, by dorwać się do barchanków jakiejś pani, którą potem kolejnymi tanimi zagrywkami będzie się spławiać, nie patrząc na jej łzy ?

        to są właśnie te stereotypy, o których mówisz. Przyjmujesz, że żeby dobrać się dziewczynie do majtek trzeba ją oszukać i obiecać związek. Tymczasem większość PUA jasno rekomenduje uczciwe stawianie sprawy. Kto tu wychodzi na krętacza?

        > Jeśli przypadkiem kiedykolwiek dowiem się, że do mojej córki prz
        > ystawia się jakaś forma życia, która choćby otarła sie o pułe (przeinaczenie za
        > mierzone), to w imię całości swej budowy kostnej, skieruje ona swój 'afekt' w i
        > nnym kierunku

        mam radę dla Ciebie i córki. Gwarantuje 100% skuteczność przeciwko wszelkim pułom. Niech zachowa cnotę aż do ślubu :).
        • gyubal_wahazar Re: PUA 04.05.14, 19:29
          > Tymczasem większość PUA jasno rekomenduje uczciwe stawianie sprawy. Kto tu wychodzi na krętacza?

          Czyli Wont pisząc o tych (cytuję z pamięci) push&pullach, leadach i podobnych zagrywkach się mylił ? Te wszystkie gadki mające się odwoływać do najgłębszych czeluści damskiej jaźni i tworzyć atmosferę itp gierki, to też nie PUA ?

          Mógłbyś przytoczyć jakiś przykład takiego jasnego postawienia sprawy przez PUA ?

          > mam radę dla Ciebie i córki. Gwarantuje 100% skuteczność przeciwko wszelkim puł
          > om. Niech zachowa cnotę aż do ślubu :).

          Hehe, no jest to jakiś pomysł, ale chwilowo szkolę ją z antypuły. Jak zrobi 7-my dan, otworzy własne dojo ;)
          • yoric Re: PUA 05.05.14, 00:52
            > Czyli Wont pisząc o tych (cytuję z pamięci) push&pullach, leadach i podobnych z
            > agrywkach się mylił ?

            nie mylił się, to są wszystko ważne rzeczy, które ponieką modelują zachowanie naturalsa. Analiza tego, co podrywacz z naturalnym talentem robi sam z siebie. To nie jest oszustwo, to jest flirt. Założenie jest takie, że laska ląduje w twoim łóżku ale nie dlatego, że dosypałeś jej narkotyków do drinka, tylko dlatego że chce to zrobić bo spotkała fajnego gościa, z którym się dobrze bawi.

            > Hehe, no jest to jakiś pomysł, ale chwilowo szkolę ją z antypuły. Jak zrobi 7-m
            > y dan, otworzy własne dojo ;)

            jeśli uważasz, że to takie frajerskie i żadna inteligentna babka nie da się na to 'nabrać', to po co szkolisz córkę? ;)
            • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 11:26
              > chce to zrobić bo spotkała fajnego gościa, z którym się dobrze bawi.

              Jeśli tak, to ok. Gorzej, jeśli panna nie jest z tych rozrywkowych i angażuje się uczuciowo. Wtedy grający fair PUA powinien się wycofać, ale nie czarujmy się, wycofa się ?
              • yoric Re: PUA 05.05.14, 12:22
                Wycofa się, albo nie. PUA (przynajmniej część) zaleca taie spotykanie się z kobietą, żeby ona nie wytworzyła przywiązania - czyli nie częściej niż raz w tygodniu i bez romantycznej otoczki typowej dla związku (smsy, kwiaty, wspólne kolacje itd.).
                Ja uważam, że przede wszystkim należy samemu być uczciwym i w porządku, a nie jeszcze pilnować drugą osobę. Ważne, żeby reguły gry były podane i jeśli ktoś w to wchodzi, to na własną odpowiedzialność.
                • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 13:02
                  Takie ujęcie jak opisujesz jest dla mnie ok, problem w tym, że poziom wielu filmów prezentujących PUA jest prostacki, a sporo tekstów na stronach 'trenerów', nie mniej żenująca.

                  No chyba, że nie znam się na dobrej zabawie ;)
                  • sabat.77 Re: PUA 05.05.14, 13:21
                    To tak jakbys powiedzial, ze muzyka do ciebie nie trafia jako nosnik emocji, po przesluchaniu nagran zespolu "Boys".
                    To co w sieci krazy jako PUA jest jak wielka kupa wymieszana z marcepanem. Kto ma rozum, to bedzie umial odroznic jedno medium od drugiego :> Biada zas lykajacym wszystko z napisem PUA bezkrytycznie. Na przyklad, smialo mozna powiedziec, ze wszystko w ruchu PUA zwiazane z NLS to bezwartosciowy belkot. A przepraszam - posiada wartosc, kabaretowa :)
                    • yoric Re: PUA 05.05.14, 13:25
                      Dobre podsumowanie.
                    • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 13:47
                      Dobra, z pokorą przyjmuję ten werdykt. Poproszę w takim razie o linki do jakichś wartościowych materiałów. Jeśli faktycznie mnie przekonają, obiecuję to publicznie przyznać
                      • sabat.77 Re: PUA 05.05.14, 14:05
                        David Deangelo. Na youtube masz tego pelno. Ja czytalem czesc materialow, w tym podsumowania,materialy za darmo i z chomikuj :p Ksiazke "Attraction is not a choice" przeczytalem od dechy do dechy i nie mam zarzutu do ani jednej tezy w niej zawartej. Bardzo wartosciowa pozycja, mowie z cala moca. Natomiast to co czytalem na polskich forach to jakis skrajny belkot. Rady udzielane na zasadzie "jedna baba drugiej babie wsadzila do dupy grabie". Chodzi o to, ze bardziej w tym chodzi o przyjecie pewnego spojnego wizerunku pewnego siebie, stanowczego, spokojnego i pozadanego przez kobiety faceta. Jesli tak nie jest, to trzeba przynajmniej sprawiac wrazenie, ze to kobiety skacza wokol ciebie niz ty wokol nich.
                        Na zasadzie - Ja znam swoja wartosc jako facet, a jesli ty tego nie podzielasz, to spierdalaj, bo jest pare lasek czekajacych na twoje miejsce.
                        Deangelo odnosnie openerow napisal, ze jego zdaniem najlepszy to czesto po prostu "czesc".
                        Nie robic z siebie naskakujacego babom blazna, ale pewnego siebie faceta z zasadami. Ja ustanawiam zasady na ktorych sie kontaktujemy. Ja wskazuje granice zachowan, ktorych nie zaakceptuje. Ja MOGE ale nie MUSZE.
                        • rekreativa Re: PUA 05.05.14, 14:08
                          " Ja ustanawiam zasady na ktorych sie kontaktujemy. Ja wskazuje granice zac
                          > howan, ktorych nie zaakceptuje. Ja MOGE ale nie MUSZE."

                          Ło jezu, a kobieta w tym układzie to jeszcze cokolwiek może?
                          • sabat.77 Re: PUA 05.05.14, 14:23
                            Kobieta robi to samo zwyczajowo. W PUA paradoksalnie spelnia sie ideal feminizmu, bo chodzi w tym o sprowadzenie mezczyzny do tego samego poziomu, ktory normalnie jest zarezerwowany dla kobiet. Nagle facet moze byc obiektem pozadania, nagle ma prawo miec jakiej oczekiwania, nagle ma prawo sie wycofac, ma prawo nie miec czasu, unikac, zastanawiac sie itd. Nie musi byc rozplaszczonym nalesnikiem, a ma prawo byc rownorzednym partnerem w grze.
                            • rekreativa Re: PUA 05.05.14, 14:28
                              Ja tam wolę wersję, że OBOJE mają coś do powiedzenia...
                              • sabat.77 Re: PUA 05.05.14, 14:31
                                Ja tez, ale dopiero jak kazdy zadba o to ze swojej strony, to dojdziemy do jakiegos sensownego konsensusu :)
                        • triss_merigold6 Abuahahahha 05.05.14, 14:20
                          "przyjecie pewnego spojnego wizerunku pewnego siebie, stanowczego, spokojnego i pozadanego przez kobiety faceta"
                          Urzeka mnie to założenie. Albo qrde jesteś pewny siebie, stanowczy, spokojny i pożądany przez kobiety albo nie jesteś i to widać, słychać i czuć. Kobiety zwykle perfekcyjnie wiedzą, który facet ma branie i istnieje konkurencja, a który nie.
                          "Ja ustanawiam zasady na ktorych sie kontaktujemy. Ja wskazuje granice zachowan, ktorych nie zaakceptuje. Ja MOGE ale nie MUSZE"
                          To również mnie urzeka. Jedyne co na taką akcję można złowić, to jakieś zahukane nieśmiałe dziewczę, tak zakompleksione, że będzie wdzięczne za odrobinę jakiejkolwiek uwagi. Atrakcyjna kobieta nawet nie zauważy, że ustanawiasz jakieś zasady, bo nie zauważy Twojej osoby.
                          • sabat.77 Re: Abuahahahha 05.05.14, 14:29
                            Mylisz sie, calkowicie.
                            Moge to powiedziec na swoim przykladzie. Wielokrotnie w zyciu tworzylem w spoleczenstwie zupelnie sprzeczne wizerunki i moge Ci zareczyc, ze czesto ludzie oceniajac innych opieraja sie na pozorach. Rzecz zasadza sie w tym, jakie pozory aktualnie ludziom przekazujesz. Bo prawda o Tobie w gruncie rzeczy malo kogo obchodzi :)
                            • wont Re: Abuahahahha 05.05.14, 15:36
                              sabat.77 napisał:

                              > Mylisz sie, calkowicie.
                              > Moge to powiedziec na swoim przykladzie. Wielokrotnie w zyciu tworzylem w spole
                              > czenstwie zupelnie sprzeczne wizerunki
                              ---------------
                              True :) I nawet czasami nadawałeś im inne nazwy :)
                        • yoric Re: PUA 05.05.14, 19:11
                          Ja zaczynałem od Davida D i jego linię uważam za najsłuszniejszą, i za podstawę.
                          Natomiast potem poznałem Mystery i całą bandę powielaczy z dobrze opracowaną outer game i to był dopiero kop. Dało mi to bardzo wiele.
                          Natomiast teraz już autentycznie nie pamiętam żadnych 'sztuczek'. Teraz jestem zajęty, ale nawet żeby się tylko sprawdzić, nie mam żadnych otwieraczy, bo pozapominałem - podchodzę i normalnie rozmawiam. Wcześniej nigdy bym się na to nie odważył, a gdyby nawet, ręce by mi się trzęsły a wzrok uciekał na boki :). Teraz podchodzę, ze świadomością, że jestem fajnym facetem i że to samo będzie ze mnie emanować :). Ale do tego trzeba było przejść tę drogę, a 'sztuczki' PUA były jak kule, niezbędne, żeby nauczyć się chodzić.
                          • sabat.77 Re: PUA 05.05.14, 20:08
                            Na pewnym etapie rozmow z ludzmi nabierasz sporego luzu. To chyba przede wszystkim to. Praktyka w rozmowach z babkami daje dystans do sytuacji. Jak podchodzisz pierwszy raz do kobiety i ja zagadujesz, to pewnie wyglada to jak monolog Stuhra z "Seksmisji", gdy proponuje pozycie intymne w zwiazku z zaistniala sytuacja :) A przy tysiecznym razie, to sytuacja o napieciu emocjonalnym blizszym czynnosci zamawiania kebaba :)
                • jesod Ja uważam 05.05.14, 13:06
                  yoric napisał:
                  > Ja uważam, że przede wszystkim należy samemu być uczciwym i w porządku,

                  W słowach i w czynach również, chłopie... Deklaracje, jako słowo pisane są raczej gówno warte.
            • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 11:33
              > jeśli uważasz, że to takie frajerskie i żadna inteligentna babka nie da się na
              > to 'nabrać', to po co szkolisz córkę? ;)

              Bo na chłodno, tzn ogladając podobną scenkę w kinie, wierzę że każda w miarę inteligentna babka od razu zauważy manipulację, ale jeśli ją samą to spotka w realu, to hormony stłumią jej intelekt i da się omotać tak samo, jak przed chwilą oglądana bohaterka filmu.

              Dlatego nawet jeśli opowiadam córce jakieś sytuacje i widzę, że łapie, to i tak niestety czuję, że jak przyjdzie co do czego, to da się nabrać. To jaki jest sens tych moich szkoleń ?

              A taki, by jeśli już tak musi być, dała się nabrać raz i wyciągnęła wnioski, a nie nabierała się ciągle na podobne numery, bo nie umie ich na chłodno przeanalizować
              • yoric Re: PUA 05.05.14, 12:22
                Czyli nie da się nabrać, ale da się nabrać? :)
                • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 12:32
                  Jak to mówią 'jeśli raz mnie nabierzesz - to twoja wina, ale jeśli drugi - to moja'.

                  A jeśli Tobie się kiedyś trafi córka, będzie Ci obojętne jak co chwila jakiś cwaniak będzie jej sprzedawał kosę ? Będziesz spokojnie na to patrzył myśląc 'gupia cipa' ? Nie obejdzie Cię to ?
                  • yoric Re: PUA 05.05.14, 13:23
                    To jest celna uwaga.
                    Ja wychodzę z założenia, że trzeba mieć zaufanie do drugiego człowieka jako autonomicznej jednostki :). My możemy mieć jakąś tam wizję naszej córki, ale w gruncie rzeczy to ona sama o sobie decyduje i jej wizja siebie może obejmować również seks bez zobowiązań. I gdyby trafiała na uczciwych PUA, to pół biedy, albo nawet żadna bieda. Gorzej z tymi naciągaczami i graniem na uczuciach, ale to życie po prostu. Mam taką koleżankę w młodym wieku, która poszła z kimś do łóżka jednorazowo dla zabawy i nie ma z tym żadnego problemu, za to nie może się pozbierać po znajomości w której facet zachował się uczciwie i do seksu nie doszło.
                    • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 14:10
                      Po prawdzie, to chyba lekko przegiąłem przechodząc na poziom personalny, ale w ten sposób czasem skuteczniej jest coś zobrazować.

                      > I gdyby trafiała na uczciwych PUA, to pół biedy, albo nawet żadna bieda. Gorzej z tymi naciągaczami i graniem na uczuciach, ale to życie po prostu

                      Z pewnym wysiłkiem, ale z grubsza jestem w stanie się z tym zgodzić. Wysiłek stąd, że z dwojga złego wolałbym, by moja córka podchodziła do seksu zbyt poważnie, niż zbyt luźno.

                      I nie dlatego, że jestem mentalnym moherem (choć może jestem, hehe), tylko dlatego, że staram się spojrzeć na to, z drugiej strony barykady. Wiem że moje chcenie będzie miało w najlepszym razie umiarkowany wpływ na jej erotyczne decyzje, ale przynajmniej będę spokojny, że zrobiłem wszystko co byłem w stanie

                      > poszła z kimś do łóżka jednorazowo dla zabawy i nie ma z tym żadnego problemu, za to nie może się pozbierać po znajomości w której facet zachował się uczciwie i do seksu nie doszło

                      Ciekawy przykład, ale chyba dość niecodzienny, więc raczej trudno na jego podstawie wysnuwać bardziej ogólne wnioski
      • midnight_lightning Re:gyubal_wahazar 10.05.14, 22:56
        "I ta cała ekwilibrystyka, filozofia, erystyka, frazeologia i dialektyka po to, by (panie wybaczą, że użyję poetyki autora) zaruchać ? Prać sobie mózg, stawać się drobnym tandeciarzem, małym pozorantem, załganym pozerkiem, pokracznym kanciarzem, po to, by dorwać się do barchanków jakiejś pani, którą potem kolejnymi tanimi zagrywkami będzie się spławiać, nie patrząc na jej łzy ?

        Na moje, to mentalność taka sama jak tych artychów, którzy obrabiają babcie z emerytur. Kim trzeba być, by gardzić uczuciami niewinnej dziewczyny w imię - ujmując rzecz na ludowo - spuszczenia sobie z krzyża ?

        Czy autor postawił się kiedyś po drugiej stronie barykady ? Dziewczyny, która szuka prawdziwej miłości, która nie musi być jak z serialu, czy kolorowej gazetki, ale która powinna być szczera i bezinteresowna ? "



        Bardzo ładna i empatyczna to wypowiedź, godna szacunku i docenienia.

        Jednakoż, wahazar nie zauważa jednej, ważnej i podstawowej rzeczy. To kobiety wybierają! Mając wolną wolę i świadomość swoich czynów. I wybierają tych "drobnym tandeciarzy, małych pozorantów, załganym pozerków, pokracznych kanciarzy". Dały się oszukać? Nie, gdyż jednocześnie traktują z nieukrywaną pogardą tych nie-pozerów, tych szczerych i uczciwych, którzy je szczerze i bezinteresownie kochają. Jak to się ma do tych "dziewczyn szukających prawdziwej miłości"?

        Takie po prostu są wybory kobiet, wolą ładne opakowanie, a wnętrze i intencje nie są dla nich ważne.

        A że po takim jednonocnym romansie później sobie ponarzekają i popłaczą? Ja też znam takie, i tak niczego się nie uczą, nie zmieniają swoich wyborów i po tygodniu wylądują w ramionach następnego pozera, po dwóch tygodniach będzie następny. Takie one mają upodobania, takie są ich wybory, takich facetów-zaliczaczy wysoko cenią i nie pozostaje nic innego, jak przyjąć to do wiadomości.

        Te spojrzenie "z drugiej strony barykady" w gruncie rzeczy godzi nie w PUA, ale w mądrość i jakość wyborów dokonywanych przez kobiety i nasuwa myśl, że "nie wiedzą, co czynią".

        Przecież nikt nie zakazuje im spojrzeć życzliwie na porządnych, szczerych, wiernych i kochających mężczyzn, choćby i nieśmiałych.

        Widocznie umiejętność ściemniania, podrywania, kłamania jest przez kobiety wysoko ceniona, jak i kasa, wzrost, pewność siebie. A że czasami dostaną rykoszetem? i tak powinny się cieszyć, tacy 200%-owi mężczyźni, czytaj gangsterzy, których kobiety uwielbiają, znudzeni zabawką sprzedają ją do burdelu.

        Pozwolę sobie zacytować wers z pewnej piosenki "wolę być przez chwilę z prawdziwym mężczyzną niż przez całe życie z chłopcem".


        P.S. chyba już lepszy jest gość po PUA, który uczy się lub udaje, od "samorodnego talentu", który jest łajdakiem od urodzenia.
      • midnight_lightning Re: PUA 10.05.14, 23:02
        Druga strona barykady?

        czytając kolejne Twoje posty widzę, jak bardzo przejąłeś wypowiadane przez kobiety deklaracje. Może jeszcze nie wiesz, że one zupełnie co innego mówią, a co innego ujawniają w czynach, a może to jedynie poza na potrzeby tego wątku.

        Chyba jednak więcej racji mają te osoby, które widzą ten rozdźwięk pomiędzy kobiecymi deklaracjami a działaniami.
        ______________________________________________________________________
        "zawsze miałem wrażenie, że jak się ma charakter, kawałek osobowości i trochę poczucia humoru, słowem jest się równym gościem, to ma się większość tego co niezbędne, by poznać miłą babkę i ułożyć sobie z nią życie."
        ______________________________________________________________________
        Bynajmniej wcale nie. Osobowość, wnętrze, poczucie humoru wcale nie pomaga, jeśli nie masz minimum 1,80m lub bardzo dużo kasy. Wiem to nie tylko ze swojego doświadczenia.

        ______________________________________________________________________
        "A psychika facetów z definicji jest odporniejsza, bo z reguły to oni pierwsi startują. Kosz jest więc wliczony w ryzyko i chyba niewielu facetów rozpacza z tego powodu"
        ______________________________________________________________________
        Nieprawda i to tym dziwniejsze jest w zestawieniu, z jaką to empatią traktowane są przez ciebie pokrzywdzone, na własne żądanie kobiety. Bardzo kobieca strona postrzegania i zupełnie nieadekwatna w stosunku do rzeczywistości.

        U kobiet takie przekonanie to efekt zadawania się tylko z cząstką mężczyzn, gruboskórnych, popularnych podrywaczy mogących w razie odmowy liczyć na inne sztuki. Dla nich odrzucenie to pestka i dla nich taka niechętna pani to "frajerka, mogła mieć super seksik z super gościem, nie ta to inna".

        Dla większości mężczyzn, niewidzialnych dla kobiet, podchodzących do wybranki z tym, co w nich najlepsze, ze szczerą i bezinteresowną miłością, odrzucenie to bardzo traumatyczne i bolesne uczucie, szczególnie, gdy widzą, że ich ukochane WOLĄ stać się jednorazowym workiem na spermę dla gościa, często żonatego, który nimi pogardza i który następnego dnia będzie miał kolejną ochotniczkę.

        Mężczyźni statystycznie są o wiele bardziej wrażliwi od kobiet. Kobiety o wrażliwości i uczuciach potrafią jedynie mówić, po za tym są to dla nich obce pojęcia.

        ______________________________________________________________________
        "Cechę dotyczącą pewnie max 10% populacji kobiet, rozciagasz na całą. Może ta co 10-ta na tyle wyróżnia się urodą, że jest faktycznie uprzywilejowana, ale pozostałe 9, musi się zdrowo napocić, by znaleźć w miarę sensownego faceta"

        Kolejna nieprawda, bardzo kobiece stanowisko. Fakty są takie, że dla kobiet 1 z 4 mężczyzn jest atrakcyjny, a dla mężczyzn 3 z 4 kobiet. Dysproporcja imponująca.
        ______________________________________________________________________

        "Gdzie tu więc problem ? To źle, że panie mają jakieś możliwości przetargowe ? Powinny swoje aktywa oddawać za darmo, bo tak nam byłoby wygodniej ? Jeśli tak, to niby z jakiej racji ?"
        ______________________________________________________________________
        Znowu kobiece widzenie sprawy. A gdzie podziała się ta empatia? To co mają zrobić ze sobą ci niepotrzebni kobietom mężczyźni, inteligentni, dobrzy, porządni, wysoko kulturalni, nie będący "małymi pozorantami, załganymi pozerkami, pokracznymi kanciarzami"?
        Czekać, aż ich potencjalne małżonki zostaną przeleciane przez wszystkich zainteresowanych "lepszych" samców alfa? czekać, aż staną się dla takich super gości nieatrakcyjne i zamienić się z męża-portfel bez szans na miłość, szacunek i seks w małżeństwie? a może od razu powinni się powiesić?

        Skoro kobiety mają prawo do swobodnego dysponowania swoim ciałem, czyli oddawania go tylko tej niewielkiej garstce mężczyzn (ponoć samce alfa kryją 80% samic) i z tego prawa ochoczo korzystają, to niech nie dziwią się, że ci wykluczeni z "zabawy" skorzystają ze swego prawa i nie będą mieli najmniejszej ochoty na związki z tak wielokrotnie używanymi paniami. I to przez osobniki dużo gorsze.

        Ilość małżeństw się od lat zmniejsza, obecnie to 50-60%, i ciągle się zwiększa ilość samotnych mężczyzn. Z dwojga złego lepiej być samotnym niż mężem pani, która ma wielu ex-znajomych, z którymi chętniej się uprawia seks niż z mężem.
    • malinka_malwinka Jesteście popaprani 05.05.14, 00:13
      Naprawdę uważacie, że kobieta się nie domyśli? Jeśli przydarzy się to jakiejś to tylko 1 raz, albo jest totalną debilką.
      • sabat.77 Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 00:38
        Moze sie nie domyslec. Przy polaczeniu wysokich zdolnosci interpersonalnych, inteligencji i umiejetnosci aktorskich mozna wiele osiagnac.
        Chyba kluczem jest to, ze nawet jak sie domysla, to nie jest pewna. To nawet podkreca atmosfere. Cos na zasadzie - to prawda, ze on uwiodl wiele kobiet, ale ze mna to bedzie inaczej... :)
        Oczywiscie - nigdy nie jest.
        • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 00:54
          No to powiem Ci, że pierwszy i jedyny, który tego na mnie próbował został pierwszego wieczoru nazwany "czarodziejem", a już od kolejnego spotkania "Casanovą"... Kurczę, to się czuje!
        • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 00:55
          A jeszcze o tym samym... Wiem, że eks nazywała go dziwkarzem ;)
        • yoric Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 01:00
          Ja mam zawsze problem w takich dyskusjach, bo ludzie przychodzą z wieloma przekonaniami, któych nie ma szans im z głowy wybić.
          Czemu i czego w ogóle laska ma się 'nie domyśleć'. Na pewnym etapie miałem książkę Davida DeAngelo "Double Your Dating, która leżała na stole w pokoju i nie zamierzałem jej nigdzie chować.
          • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 01:32
            Ok, konkretnie tego, że manipulujesz kimś by pójść z kimś do łóżka. Przynajmniej ten, który mną manipulował po to grał w tą grę. Zanim załapałam, nawet żal mi go było, potem trochę się z nim pobawiłam, a obecnie jestem wściekła ;)
            Wybacz, ale na tym nie da się zbudować związku na wiele lat. Tak to już jest, że w którymś momencie nie będzie Ci się chciało grać. I co dalej? Przez całe życie chcesz mieć tylko flirty i łóżkowe romanse? Do setki?
            Tak się bawią sprzedawcy...
            • yoric Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 02:07
              Ale jak Ci powiem, że chcę z Tobą iść do łóżka, a związek mnie nie interesuje, to czego dalej masz się domyślać? Sherlocku? :)
              • sabat.77 Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 06:41
                Zacznij mowic, ze jestes zonaty i musisz dzis wrocic z randki wczesniej bo obiecales dzieciom, ze poukladasz z nimi klocki Lego :)
            • sabat.77 Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 06:48
              Kurcze! Cale zycie tylko niezobowiazujace lozkowe romanse i flirty erotyczne? Zadnego chomata na szyi, zadnej orki na ugorze, wrzeszczacych dzieciakow, zrzedzacej zony w chorze z jedzowata tesciowa? Toz to musialoby byc zaiste straszne zycie! Jezu, jaka trauma, nawet psu nie zycze tak przerazajacej perspektywy :))))
            • kotoshi Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 08:44
              malinka_malwinka napisała:
              > e w którymś momencie nie będzie Ci się chciało grać. I co dalej? Przez całe życ
              > ie chcesz mieć tylko flirty i łóżkowe romanse? Do setki?

              Malinka, niektórzy chcą, i niech to robią, byle uczciwie stawiali sprawę. Ja z takim nie muszę chcieć być, Ty też nie, ale niech sobie będą, mogą być dla mnie fajnymi kumplami, przy tym dobrzy i uczynni i pożyteczni jako ludzie - a mutacje w przyrodzie też są potrzebne ;)

              Ogólnie do tej dyskusji:
              Nie wiem, o co się kłócić, jedni na PUA zarabiają, inni na niej korzystają. Nie wiem wiele o PUA, ale samo z siebie na pewno jest neutralne, jak wszelkie „wynalazki”, jeden wykorzysta go tak, drugi inaczej, jeden zawsze byłby manipulantem i szują, z PUA czy bez, są też dziewczyny cwane, są uczciwe.

              Gubal Wahazar, myślę, że generalnie kobiety lepiej, niż ci się wydaje, stawią czoła PUAowcowi ;)
              Poza tym przyznaję Ci rację, że trzeba pamiętać, żeby robić tak, żeby nikt przez nas nie płakał (i dotyczy obydwu płci). Super, że nagle poruszyłeś to w tej dyskusji, po pierwsze bardzo męsko zabrzmiałeś :) po drugie było to coś, czego w tej dyskusji nagle - wg mnie - zaczęło brakować. Ale podkreślam, PUA sama z siebie jest dla mnie neutralne.
              • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 11:25
                >
                > Malinka, niektórzy chcą, i niech to robią, byle uczciwie stawiali sprawę. Ja z
                > takim nie muszę chcieć być, Ty też nie, ale niech sobie będą, mogą być dla mnie
                > fajnymi kumplami, przy tym dobrzy i uczynni i pożyteczni jako ludzie - a mutac
                > je w przyrodzie też są potrzebne ;)

                Bardziej chodzi mi o to, że nagle jakaś laska okaże na tyle świetna by z nią być i co dalej? Grać czy nagle być starym dobrym misiem, który już nie uwodzi? Na tego typu człowieka właśnie trafiłam i to miały pretensje eks. On w odwecie zachowywał się poniżej krytyki. Zwykły manipulant, spod którego przebija burak.

                Jeśli laska chce na chwilę - no problem. Byleby nie chrzanić "bądź ze mną całe życie" gdy wiesz, że kolejnego wieczora będzie następna.
              • gyubal_wahazar Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 11:43
                > po pierwsze bardzo męsko zabrzmiałeś :)

                Niech Ci Bozia w dzieciach za dobre słowo, Kotoshi, ale swoją drogą to ciekawe, że tak to odebrałaś, bo mi to brzmiało cokolwiek patetycznie, a faceci chyba starają się unikać takich tonów.
                • wont Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 13:59
                  gyubal_wahazar napisał:
                  >
                  > Niech Ci Bozia w dzieciach za dobre słowo, Kotoshi ...
                  ----------------
                  No, jak słoń w składzie porcelany :))))
                  • gyubal_wahazar Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 14:12
                    Z tą Bozią, dzieciuchami czy jednym i drugim ? A tak sie starałem ;)
                • kotoshi Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 17:31
                  gyubal_wahazar napisał:
                  > Niech Ci Bozia w dzieciach za dobre słowo, Kotoshi, ale swoją drogą to ciekawe,
                  > że tak to odebrałaś, bo mi to brzmiało cokolwiek patetycznie, a faceci chyba s
                  > tarają się unikać takich tonów.

                  Ale Ty wypowiedziałeś te słowa w konkretnej sytuacji - czyli ciągnęła i ciągnęła się dyskusja: jakie chwyty wobec kobiet stosować, jaki bajer podawać i jak się „pokazać” , a Ty nagle wchodzisz i mówisz drwiąco, że masz te wszystkie chwyty gdzieś, bo to dym, a dla Ciebie wartością jest to, żeby być w porządku - tak więc nie tylko pokazałeś klasę, ale dałeś pośrednio sygnał, że jesteś na tyle silnym i pewnym siebie facetem, że Ty się bez tego obędziesz. To jest bardzo, bardzo męskie właśnie :)

                  PS. Właściwie to jest też cały mój komentarz do PUA ;) do którego nic nie mam, podkreślam!
                  • gyubal_wahazar Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 18:15
                    O psiakrew, aż mi dech zaparło ;) Duże dzięki jeszcze raz, ale swoją drogą, jest to dla mnie dowód, jak mało wiem o kobiecym sposobie myślenia.

                    Wydawało mi się, że za ten mój 1-szy wpis, dość krytyczny wobec tak przynajmniej chcącego uchodzić za męski ruch jak PUA, nieźle od części kolegów zbiorę. Liczyłem sie z tym, że oberwę od zniewieściałych ..., co to nigdy nie ..., bo brak im ...

                    Sądziłem, że koleżanki co prawda generalnie podzielą mój pogląd, ale co do mojej męskości, po cichu przyznają kolegom rację.

                    Dlatego dziwi mnie trochę, że tak na to spojrzałaś, ale oczywiście naprawdę mi miło :)
                    • wont Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 18:41
                      gyubal_wahazar napisał:
                      >
                      > Sądziłem, że koleżanki co prawda generalnie podzielą mój pogląd, ale co do moje
                      > j męskości, po cichu przyznają kolegom rację.
                      >
                      > Dlatego dziwi mnie trochę, że tak na to spojrzałaś, ale oczywiście naprawdę mi
                      > miło :)
                      ------------------
                      Wiesz co? Grasz na giełdzie? Nie? To ja bym na Twoim miejscu zagrał, bo masz dobrą intuicję... :)
          • sabat.77 Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 06:57
            Opinia uwodziciela jest jednak raczej na plus, w przeciwienstwie do, nie wiem, opinii niesmialego, wycofanego chlopaka? Do pierwszych dziewczyny czuja respekt, do drugich co najwyzej politowanie :)
            • rekreativa Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 11:13
              Respekt? Czy ja wiem?
              Raczej coś w rodzaju ciekawości, na zasadzie" ciekawe, jak on to robi, że tak na niego lecą"?
              I "ciekawe, czy by mu się mnie udało zbajerować?"
              Jest w tym element wyzwania - że ja jestem ta wyjątkowa, co to na żaden bajer pana Casanovy nie pójdę, ale niech próbuje, niech próbuje... :)
              • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 11:29
                Oj, czasem to funkcjonuje inaczej.

                Taaaaki jestem nieszczęśliwy, nie pójdę do klubu X, bo mnie wariatka eks napastuje.... Już chyba nikomu nie zaufam...
                Ojej, ale przy Tobie czuję że depresja mija.... ble ble ble
                • rekreativa Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 12:08
                  Oczywiście, może być i tak.
                  Tylko że ja jednak liczę na pewną dozę inteligencji i doświadczenia u kobiety, która skończyła te 20 lat...
                  Bo wiesz, jeśli widzę gościa pierwszy raz na oczy, a on mi zaczyna gadać, jak to mu depresja przy mnie mija i że w ogóle jestem "lekiem na całe zło", to ja to potraktuję jako miłe pierdu-pierdu i raczej nie będę od razu snuć wizji ślubnych kiecek i domków z ogródkiem.
                  Insza inszość to kolesie, którzy przypną się do dziewczyny i wciskają kity z romantyczną miną i tak urabiają ofiarę przez całe tygodnie czy miesiące, a kiedy panna wreszcie się zauroczy, czy zakocha i z tej miłości pójdzie do łóżka, to dają jej po konsumpcji kopa z buta, bo od początku chodziło tylko o zaliczenie kolejnej dupy. To jest podłe, a niestety, tacy bywają całkiem zręczni w manipulacjach i nawet mądre dziewczyny potrafią się nabrać.
                  Tyle że nie wydaje mi się, by ci wszyscy "PUA miszcze" nastawieni byli na taką długoterminową grę.
                  • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 12:18
                    > Insza inszość to kolesie, którzy przypną się do dziewczyny i wciskają kity z ro
                    > mantyczną miną i tak urabiają ofiarę przez całe tygodnie czy miesiące, a kiedy
                    > panna wreszcie się zauroczy, czy zakocha i z tej miłości pójdzie do łóżka, to d
                    > ają jej po konsumpcji kopa z buta, bo od początku chodziło tylko o zaliczenie k
                    > olejnej dupy. To jest podłe, a niestety, tacy bywają całkiem zręczni w manipula
                    > cjach i nawet mądre dziewczyny potrafią się nabrać.

                    Stąd bierze się moja niechęć do takich "graczy".
                    Myślę, że w interesie zarówno kobiet, jak i świadomych facetów jest takich wysyłać w kosmos.
                    • yoric Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 12:25
                      Ale co to ma wspólnego z PUA? "Ona już wie, już zna te historie, że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie spią, ona na pamięć to umie" z tego co pamiętam, to Osiecka, a nie PUA.
                      • rekreativa Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 12:32
                        No właśnie, to dlatego napisałam, że wydaje mi się, iż PUA-owcy to jednak inna grupa niż tacy długoterminowi wyrachowani uwodziciele.
                        I że w ogóle PUA chyba bardziej się nastawia na naukę, jak pokonąc opory i przełamać pierwsze lody (hm, hm) niż na to, jak w sobie rozkochać na zabój niewinną bibliotekarkę.
                        • jesod Opory i lody 05.05.14, 13:12
                          rekreativa napisała:
                          > I że w ogóle PUA chyba bardziej się nastawia na naukę, jak pokonąc opory i prze
                          > łamać pierwsze lody (hm, hm) niż na to, jak w sobie rozkochać na zabój niewinn
                          > ą bibliotekarkę.

                          Najbardziej chodzi tutaj o własne opory i osobiste skucie lodem....
                          Jak to się przełamie to potem nawet można zakochać się w niewinnej bibliotekarce.
                        • bgz0702 Re: Jesteście popaprani 10.05.14, 19:17
                          rekreativa napisała:

                          w ogóle PUA chyba bardziej się nastawia na naukę, jak pokonąc opory i prze
                          > łamać pierwsze lody (hm, hm) niż na to, jak w sobie rozkochać na zabój niewinn
                          > ą bibliotekarkę.

                          byłoby idealnie jakby to była tylko szkółka dla nieśmiałych ale nie bardzo to chyba tak jest, a poza tym apetyt rośnie w miarę jedzenia więc chyba intencja szybko ulega zmianie
                      • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 12:36
                        Zastanawiam się jak to wytłumaczyć. Chyba jednak wiesz, że część kobiet na taki typowy flirt nie leci. Sama do nich należę. Czyli z dystansem podchodzę do mężczyzn, którzy mówią zbyt wiele, albo zadają mnóstwo pytań. I wtedy wystarczy włączyć w sobie bezradność bym połknęła haczyk... Wkurza mnie to i na zimno widzę całą misterną grę... I jak nie dam sobie ochłonąć to wpadnę w sidła, ble.
                        To nie Osiecka dla mnie... ;)
                        • yoric Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 12:59
                          No widzisz, nie wiem, jak Ci pomóc :).

                          A tak serio, ja też często zastanawiam się, jak wytłumaczyć ideę PUA kobietom, i jeden ze sposobów jest taki. Czy miałaś kiedyś przelotną znajomość z facetem, tylko seks (czy to jedna noc, czy dłużej), zdefiniowaną jako zabawę bez zobowiązań? Taką, że się podobało, było fajnie? Zdecydowana większość kobiet mówi, że tak. I to jest właśnie celem PUA. W praktyce realizowanym lepiej, lub gorzej - ale zasadniczo cel jest właśnie taki.

                          A tu opisane słowami kobiety. Typ "zawodowiec"
                          foch.pl/foch/1,134206,15869781,Misjonarz__kanapowiec__filozof____Przedmalzenskie.html
                          • triss_merigold6 Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 13:27
                            Ja miałam nie raz i nie dwa. Tyle, że kryterium podstawowym był wygląd faceta i to czy w danym momencie mam ciśnienie. Kwiecisty bajer był doskonale zbędny, jakiekolwiek sztuczne zachowania czy niepewność eliminowały pana natychmiast.
            • malinka_malwinka Re: Jesteście popaprani 05.05.14, 11:26
              To ja wolę nieśmiałych :) Serio!
    • yoric Re: PUA 05.05.14, 12:46
      Napiszę tu zbiorczo, bo to komentarz ogólny. To jest któraś tam dyskusja o PUA na Forum i za każdym razem nie dyskutuję o naturze tego zjawiska, tylko o jakimś zbiorze stereotypów, do którego ludzie doklejają wszelkie negatywne wyobrażenia nt. uwodzenia. Bardzo ciężko tak się dyskutuje.
      PUA nie jest bez winy, bo jest tam dużo syfu, może nawet i większość. Ale dyskusja na poziomie, że głownym celem każdej feministki jest mi obciąć jaja, a oficjalna doktryna islamu to podłożyć bombę w samolocie - tak dyskusja mija się z celem.

      Ja bym tu porównał PUA do doradztwa finansowego, które na polskim podwórku ma oblicze bardzo niejasne i kojarzy się z naciągactwem, i słusznie. Pewnie większość tzw. 'doradców' myśli głównie o swojej prowizji i dla prowizji nawet świadomie wsadzi klienta na finansową minę. Doradztwo finansowe daje bardzo duże pole do manipulacji i to, że wiele osób z tego korzysta nie znaczy jeszcze, że taka jest idea doradztwa, bo idea jest zupełnie inna, tj. żeby zyskał i doradca, i klient. I dobry doradca będzie umiał to zrealizować.
      Jest też jeszcze jeden ważny element tej metafory, tj. odpowiedzialność za decyzje finansowe ostatecznie spoczywa *na kliencie*. Doradca powinien rzetelnie przedstawić ukryte opłaty oraz poziom ryzyka, ale nie zagwarantuje zysków. Jeśli klient świadomie wpakuje pieniądze w ryzykowne akcje, które spadną, nie może mieć pretensji do doradcy.
      • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 13:36
        Z tym porównaniem do doradztwa finansowego wydaje mi się, że trafiłeś (nie wiem czy do końca świadomie) w bardzo ważny aspekt. Komercjalizowanie wszystkiego, co tylko się da.

        Wydawać by się mogło, że nie sposób skomercjalizować strefy uczuciowej człowieka. A jednak od dłuższego czasu pojawiają się takie próby i co gorsza odnoszą sukces. Paręnaście lat temu, było to NLP na usługach amwaya et consortes, teraz PUA i mnóstwo szkoleń, filmów, stron i poradników.

        Bez urazy, ale brzydzi mnie robienie komerchy z najintymniejszego z ludzkich uczuć.

        Chyba tylko kwestia czasu, o ile już się nie zaczęło, że jakieś byznes(ło)meny wykoncypują żeńską odmianę PUA'y i wtedy przez większość randki, filon i laura będą się obwąchiwać czy puła nie trafiła na antypułę ? A potem damy będą kochać się w skargach, a faceci w milczeniu się zbroić ?

        Na moje, to jakiś kompletny amoniak


        PS To nie jest do Was personalnie, Panowie (Wont i Yoric), ale obawiam się, że Wasz nurt PUA jest nieco wyidealizowany w stosunku do jego mainstreamu
        • triss_merigold6 Re: PUA 05.05.14, 13:39
          Eee... mnie to żenuje. Dorabianie ideolo do braku treningu w kontaktach męsko-damskich jaki powinien przejść każdy nastolatek, zaczynając od dyskotek kolonijnych.
          • wont Re: PUA 05.05.14, 13:57
            triss_merigold6 napisała:

            > Eee... mnie to żenuje. Dorabianie ideolo do braku treningu w kontaktach męsko-d
            > amskich jaki powinien przejść każdy nastolatek, zaczynając od dyskotek kolonijn
            > ych.
            --------------
            Trening jaki przeszedłem w kontaktach damsko-męskich jako nastolatek, zaczynając od dyskotek kolonijnych, był zdecydowanie niewystarczający. Mnie kręciły zawsze "zołzy", na pewno nie kobiety "miłe". Powodowało to, że nie posiadając wiedzy jak oddzielić ziarno od plew (czyli "zołzę" książkową od zwykłej "zołzy") wplątywałem się w trochę toksyczne, niesatysfakcjonujące, relacje. Dam Ci przykład - na podstawie lektury dość sporej ilości Twoich postów, to ja teraz, z moją obecną wiedzą w tym zakresie, zaliczam Cię do drugiej kategorii. A wcześniej wydawałaś mi się na przykład fajną, ciekawą kobietą :)
            • triss_merigold6 Re: PUA 05.05.14, 14:04
              OMG, jeśli celem jest jednorazowe rekreacyjne spotkanie czy wspólne wyjście z imprezy (i dotarcie na chatę), to naprawdę wszystko jedno czy kobieta jest zołzą prawdziwą czy nieprawdziwą i czy w ogóle jest zołzą. To samo dotyczy facetów - jeśli chodzi o chwilowych czasoumilaczy, to ich poglądy, postawy, dochody, rodzaj pracy, ewentualny wkład pracy w domu, stosunek do dzieci, psów, kotów, futer etc. były mi obojętne.
              Nie jestem fajna i nigdy nie byłam. Mam ciężki charakter z tendencjami do autorytarnego zamordyzmu.
              • yoric Re: PUA 05.05.14, 15:53
                > ... stosunek do dzieci, psów, kotów, futer etc. były mi obojętne.

                właśnie takie rzeczy opowiadają kobiety i faceci im wierzą, natomiast PUA wskazuje na badania terenowe, z których jasno wynika, że nawet jesli kobiety są o tym święcie przekonane, to nie jest to prawda. I uczy, co robić.
                • rekreativa Re: PUA 05.05.14, 16:36
                  Yoric, może to w tym sensie, że jeśli babka ma tylko ochotę na jednorazową przygodę, to nie podpytuje o takie tematy.
                  Ale jeśli przypadkiem w rozmowie wyjdzie, że facet np. nienawidzi kotów, a babka akurat je uwielbia, to faktycznie może to być rzecz, która ochłodzi jej popęd dla tego konkretnego pana.
                  (no mój by ochłodził, choćbym miała gościa nigdy więcej nie oglądać).
                  • yoric Re: PUA 05.05.14, 18:57
                    To bardziej ogólna konkluzja, że możesz pytać samych kobiet, jak je zdobyć, a możesz pytać PUA. Odpowiedzi będą skrajnie różne i tylko jedna z nich się sprawdza w praktyce.
                    • rekreativa Re: PUA 05.05.14, 19:02
                      No dobrze yoric, jeśli ktoś czysto teoretyzuje, to może.
                      Ale przecież jesli jesteś w wieku już nie młodzieńczym to byłeś w jakichś związkach i miałeś już jakieś przygody - czyli komuś udało się Ciebie poderwać, zauroczyć, zaciągnąć do łóżka i jesteś w stanie określić, co Cię w tej osobie ujęło, co zainteresowało, czy to był jakiś konkretny tekst, czy gest, czy co.
                      Więc jeśli kobieta powie, że ją można wziąć na nieśmiałość, to może to mówić z doświadczenia - bo akurat był taki, co był nieśmiały, a się spodobał. Co oczywiście nie znaczy, że każdy nieśmiały się spodoba.
                      • yoric Re: PUA 05.05.14, 19:13
                        Kwestia proporcji. Porównuję swoje powodzenie przed i po i różnica jest kolosalna. I nie chcę się kreować na nie wiadomo kogo, bo mam mnóśtwo kolegów naturalsów, którzy bez PUA są dużo lepsi ode mnie. Natomiast startowałem z niskiego pułapu, więc tym bardziej ten postęp doceniam.
                        • rumpa Re: PUA 28.05.14, 11:21
                          ustalmy coś, nie startowałeś z niskiego pułapu, tylko z chorobliwego pułapu. Mam na myśli twój post o niemożności podejścia i patrzenia w oczy. Nota bene z tym patrzeniem w oczy kojarzy mi się z aspergerem. My mamy taki problem. I faktycznie można to wyćwiczyć - mój syn chodził na takie zajęcia i obecnie ma opinię dżentelmena o nienagannych manierach w każdej sytuacji. Wszystko wyuczone. Na zimno. To czego inni uczą się przez naśladownictwo, naturalnie. W dodatku wypada to zupełnie naturalnie i nie widać już zaburzenia.
                          Pytanie, co było przyczyną u ciebie?
                          • yoric Re: PUA 28.05.14, 12:26
                            > ustalmy coś, nie startowałeś z niskiego pułapu, tylko z chorobliwego pułapu.

                            widzisz, w takim razie PUA awansuje do roli terapii :).
                            Tak serio, to na każdy problem można znaleźć etykietkę i podciągnąć pod jakieś szerokie spektrum. Tymczasem tego typu problemy są powszechne wśród facetów.
                      • druginudziarz Re: PUA 05.05.14, 19:44
                        rekreativa napisała:

                        > Więc jeśli kobieta powie, że ją można wziąć na nieśmiałość, to może to mówić z
                        > doświadczenia - bo akurat był taki, co był nieśmiały, a się spodobał. Co oczywi
                        > ście nie znaczy, że każdy nieśmiały się spodoba.

                        Ale czasem on nie był niesmiały "oprócz" a nie "zamiast"?
                        Kazik Staszewski mi się przypomniał, zawsze mówił, że jest nieśmiały względem kobiet.
                        Tym niemniej coś tam oprócz w sobie musiał mieć, skora Ania go dosięgła i już nie wypuściła ;)
                        • rekreativa Re: PUA 05.05.14, 19:58
                          No to jasne, że nie sama nieśmiałość, bo wtedy każdy nieśmiały byłby dobry, tylko sposób, w jaki ten akurat konkretny pan nieśmiałym był ;) (plus np. fajny tyłek)

                          Po prostu uważam, że jeśli ktoś snuje rozważania, że mu się podoba to i to i prawdopodobnie taki a nie inny podryw miałby szanse, to niekoniecznie dywaguje sobie a muzom.
                          Oczywiście to nie znaczy, że jakiś inny podryw nie ma żadnych szans. Podobnie np. facet lubi typ urody hiszpański, takie panie sobie w fantazjach podstawia, ale to nie znaczy, że w życiu mu się żadna zwiewna blondynka nie spodoba. No a jeśli już mu się spodoba, to przecież nie będziesz mu zarzucał, że kłamał co do swoich preferencji, albo że mu się tak naprawdę ciemne dziewczyny nie podobają, tylko mu się wydawało.
          • bcde Re: PUA 05.05.14, 14:01
            > Eee... mnie to żenuje. Dorabianie ideolo do braku treningu w kontaktach męsko-d
            > amskich jaki powinien przejść każdy nastolatek, zaczynając od dyskotek kolonijn
            > ych.

            Doświadczenie w kontaktach męsko-damskich i wiedzę nabywa się z czasem. Zasady PUA pozwalają zaoszczędzić trochę czasu.
            • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 14:28
              Fakt, niby nie ma się czemu dziwić. Przypomina mi to jednak trochę mój stosunek do religii (sorry za dygresję). Jeśli chodzi o samo zjawisko - nie mam pytań; cieszmy się i śpiewajmy alleluja-alleluja. Gdy jednak przybiera formę zorganizowaną, pojawiają się władza i pieniądze, a z nimi tworzy się cały ten załgany syf.

              Podobnie z PUA. Czym innym jest uczenie syna przez ojca, czy nawet starszego brata, a czym innym płacenie setek czy w porywach tysięcy zł za maksymalnie skuteczne sposoby wykorzystania dziewczęcej naiwności
            • yoric Re: PUA 05.05.14, 15:15
              > Doświadczenie w kontaktach męsko-damskich i wiedzę nabywa się z czasem. Zasady
              > PUA pozwalają zaoszczędzić trochę czasu.

              tak - i nie tylko. PUA otwiera oczy na pewne sprawy i pozwala w ogóle zacząć się uczyć.
        • wont Re: PUA 05.05.14, 13:51
          gyubal_wahazar napisał:

          > Chyba tylko kwestia czasu, o ile już się nie zaczęło, że jakieś byznes(ło)meny
          > wykoncypują żeńską odmianę PUA'y
          -----------
          Na szybko, bez zbędnych ozdobników, bo w pracy jestem. Kobiety mają swoje PUA, lepsze lub gorsze, w postaci dostępu od najmłodszych lat to tych wszystkich poradników, jakichś gównianych magazynów, książek.

          Dobrym PUA żeńskim jest "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"
          Jeszcze lepszym: "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" Sherry Argov

          Niestety, polskie rozumienie wyrazu "zołza", które zupełnie zaprzecza "zołzie" książkowej, spowodowało sporo zamieszania i zupełnie mylnej interpretacji tez zawartych w tych książkach.
          • jesod Zołza 05.05.14, 14:44
            wont napisał:
            > Dobrym PUA żeńskim jest "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"
            > Jeszcze lepszym: "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" Sherry Argov

            Nie czytałam tych pierdół i nie mam zamiaru.
            Natomiast zapewniam Cię, że zołza jako kobieta funkcjonuje wspaniale, a nawet istnieje jako typ kobiety w psychologii. Jest to zdecydowanie kobieta z klasą.
            I dobrze się ma, chociażby dlatego, że nie daje się prowadzać przy nodze.
            Pozostawiając tym samym niektórym specjalistom od kobiet wściekłe miętoszenie kart przy orderach i chodzenie za zołzą. Chciał nie chciał, ale lezie... No, bo chociaż tak ma ją bliżej swojej nogi.
            • wont Re: Zołza 05.05.14, 15:25
              jesod napisała:

              > Nie czytałam tych pierdół i nie mam zamiaru.
              > Natomiast zapewniam Cię, że zołza jako kobieta funkcjonuje wspaniale, a nawet i
              > stnieje jako typ kobiety w psychologii. Jest to zdecydowanie kobieta z klasą.
              > I dobrze się ma, chociażby dlatego, że nie daje się prowadzać przy nodze.
              > Pozostawiając tym samym niektórym specjalistom od kobiet wściekłe miętoszenie
              > kart przy orderach i chodzenie za zołzą. Chciał nie chciał, ale lezie... No, bo
              > chociaż tak ma ją bliżej swojej nogi.
              ---------------
              To tak ja - nie czytam pierdół i nie mam zamiaru. Generalnie - ziewam i zlewam. Ale, ale - ponieważ lubię zabawy językiem (w sensie metaforycznym i nie tylko he he), to zaciekawiło mnie to wyrażenie w Twoim poście: "wściekłe miętoszenie kart przy orderach". Czy to jakiś neologizm określający masturbację? Zajebiste! :)
              • jesod Re: Zołza 05.05.14, 15:31
                wont napisał:
                > To tak ja - nie czytam pierdół i nie mam zamiaru. Generalnie - ziewam i zlewam.

                Zlewaj dalej Miszczu. :)
                Tylko... jak akurat będziesz ziewał to się nieco powstrzymaj, w ramach przedłużąnia gry wstępnej, bo sobie jeszcze nalejesz w jamę.

                wont napisał:
                > he he), to zaciekawiło mnie to wyrażenie w Twoim poście: "wściekłe miętoszenie
                > kart przy orderach". Czy to jakiś neologizm określający masturbację? Zajebiste
                > ! :)

                Tak. Taki substytut zamiast wzwodu, dla pogromców kobiet. :)
            • druginudziarz Re: Zołza 05.05.14, 15:37
              jesod napisała:

              > Nie czytałam tych pierdół i nie mam zamiaru.
              > Natomiast zapewniam Cię, że zołza jako kobieta funkcjonuje wspaniale, a nawet i
              > stnieje jako typ kobiety w psychologii. Jest to zdecydowanie kobieta z klasą.
              > I dobrze się ma,

              Ma się nawet doskonale, chociaż głównie samotnie.
              • jesod Re: Zołza 05.05.14, 15:53
                druginudziarz napisał:

                > jesod napisała:
                >
                > > Nie czytałam tych pierdół i nie mam zamiaru.
                > > Natomiast zapewniam Cię, że zołza jako kobieta funkcjonuje wspaniale, a n
                > awet i
                > > stnieje jako typ kobiety w psychologii. Jest to zdecydowanie kobieta z kl
                > asą.
                > > I dobrze się ma,
                >
                > Ma się nawet doskonale, chociaż głównie samotnie.

                Widać, że nie jesteś w temacie. Zołzy to najbardziej pożądane i kochane kobiety, więc... jak mogą być samotne?
                • druginudziarz Re: Zołza 05.05.14, 17:15
                  jesod napisała:

                  > > Ma się nawet doskonale, chociaż głównie samotnie.
                  >
                  > Widać, że nie jesteś w temacie. Zołzy to najbardziej pożądane i kochane kobiety
                  > , więc... jak mogą być samotne?

                  Bo podaż tego cymesu przewyższa popyt?
                  • jesod Re: Zołza 05.05.14, 17:55
                    druginudziarz napisał:
                    > jesod napisała:
                    >
                    > > > Ma się nawet doskonale, chociaż głównie samotnie.
                    > >
                    > > Widać, że nie jesteś w temacie. Zołzy to najbardziej pożądane i kochane k
                    > obiety
                    > > , więc... jak mogą być samotne?
                    >
                    > Bo podaż tego cymesu przewyższa popyt?

                    Tak piszą starzy, zgorzkniali nudziarze. A mało tego, że piszą, to... są o tym święcie przekonani. A wiara czyni w nich "cuda"... z przekonania. :)

                    • druginudziarz Re: Zołza 05.05.14, 18:32
                      jesod napisała:

                      > > Bo podaż tego cymesu przewyższa popyt?
                      >
                      > Tak piszą starzy, zgorzkniali nudziarze. A mało tego, że piszą, to... są o tym
                      > święcie przekonani. A wiara czyni w nich "cuda"... z przekonania. :)
                      >

                      Ziew.
                      Raczej znudzeni.
                      A konkretnie znudzeni lekturą anonsów i flirtami z 40.letnimi zołzami, które sobie przypomniały że są nie pierwszej świeżości, a nie ma do kogo się wieczorem przytulić.
                      • jesod Re: Zołza 05.05.14, 18:45
                        druginudziarz napisał:
                        > Ziew.
                        > Raczej znudzeni.
                        > A konkretnie znudzeni lekturą anonsów i flirtami z 40.letnimi zołzami, które so
                        > bie przypomniały że są nie pierwszej świeżości, a nie ma do kogo się wieczorem
                        > przytulić.

                        O! Widzę, że się rozkręcasz... Jeszcze zapomniałeś zlać.
                        Jesssu.... Jaki Ty jesteś męski! Jaki wspaniały! A jaki miły... Co za otwartość!
                        Jestem wprost zauroczona. :) A za chwilę będę w niebowzięta... :)
                        • druginudziarz Re: Zołza 05.05.14, 18:56
                          jesod napisała:

                          > druginudziarz napisał:
                          > > Ziew.
                          > > Raczej znudzeni.
                          > > A konkretnie znudzeni lekturą anonsów i flirtami z 40.letnimi zołzami, kt
                          > óre so
                          > > bie przypomniały że są nie pierwszej świeżości, a nie ma do kogo się wiec
                          > zorem
                          > > przytulić.
                          >
                          > O! Widzę, że się rozkręcasz... Jeszcze zapomniałeś zlać.
                          > Jesssu.... Jaki Ty jesteś męski! Jaki wspaniały! A jaki miły... Co za otwarto
                          > ść!
                          > Jestem wprost zauroczona. :) A za chwilę będę w niebowzięta... :)

                          Yoric Ci już napisał, chcesz dyskutować, to dyskutuj. Nie zastępuj braków w treści ozdobnikami, nie szukaj problemów, wrogów czy t.p. Po co Ci to? Tutaj raczej wrażenia takiego jakbyś chciała nie zrobisz.
                          • jesod Re: Zołza 05.05.14, 19:15
                            druginudziarz napisał:
                            > Yoric Ci już napisał, chcesz dyskutować, to dyskutuj. Nie zastępuj braków w tre
                            > ści ozdobnikami, nie szukaj problemów, wrogów czy t.p. Po co Ci to? Tutaj raczej
                            > wrażenia takiego jakbyś chciała nie zrobisz.

                            Napisałam już wyraźnie, gdzie mam to, co napisał yoric.
                            Będę komentować dokładnie tak, jak uważam za stosowne i jak mam na to ochotę.

                            A propos, chyba Cię pogięło, w kwestii zmuszenia mnie do jakiejkolwiek dyskusji w klimatach, które są mi tutaj serwowane. To jest niepoważne. Na to nie licz, bo nie zamierzam się wysilać.
                            Odnośnie moich zapędów do robienia tutaj wrażenia, to również Cię pogięło - no, ale cóż taka jest przypadłość starości.
                            Mierzysz swoją miarą i tak też interpretujesz. W czym Ci absolutnie przeszkadzać nie zamierzam.

          • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 15:03
            No dobra. Masz chyba w miarę niezłą orientację w temacie i wyliczyłeś całe 2 książki. Zniżyłem się do wbicia 'PUA' w tubę i dostałem coś takiego: 'Około 270 000 wyników'. Nie będę oczywiście się upierał, że jest to w pełni miarodajne porównanie, ale i tak skala coś chyba mówi
            • wont Re: PUA 05.05.14, 15:33
              gyubal_wahazar napisał:

              > No dobra. Masz chyba w miarę niezłą orientację w temacie i wyliczyłeś całe 2 ks
              > iążki. Zniżyłem się do wbicia 'PUA' w tubę i dostałem coś takiego: 'Około 270 0
              > 00 wyników'. Nie będę oczywiście się upierał, że jest to w pełni miarodajne por
              > ównanie, ale i tak skala coś chyba mówi
              --------------
              Rekreativa Ci wcześniej wymieniła te gazetki, magazyny etc. Tyle, ze to nie nazywa się PUA. Bo niestety, boleję nad tym, kobietom jakoś nieśpieszno do pick-upu. One wolą zachęcać potencjalnych pick-upowców. A poza tym, ja nie znam się na tej problematyce od strony żeńskiej, po co miałbym się tym interesować? Znam tylko te dwie książki, wiem, że były bestsellerami, bardzo mi się podobały, zgadzam się z 95% tez zawartych w tych książkach (w tej drugiej, dojrzalszej, bardziej) i jakbym miał córkę, to chciałbym żeby je przeczytała i wzięła sobie do serca wynikające z nich nauki.

              W ogóle, to mam wrażenie, że dyskutujesz i walczysz z kwestiami, których nikt tutaj nie broni, nie chwali i nie propaguje. Nie zauważyłem, ale może przeoczyłem, żeby ktoś usprawiedliwiał krzywdzenie innych. Wręcz przeciwnie i ja i yoric chyba też potępiamy takie okrutne zagrywki wobec kobiet. Zresztą, wobec mężczyzn też.
              • jesod Wręcz przeciwnie 05.05.14, 15:37
                wont napisał:
                > Wręcz przeciwnie i ja i yoric chyba też potępiamy takie okrutne zagrywki wobec kobiet. Zresztą, > wobec mężczyzn też.

                Chłop, całą gębą, czyli yoric na pewno nie. To jest poniżej jego możliwości.
                No, chyba że... jeszcze jakiś kurs zaliczy w tym temacie.
                • yoric Re: Wręcz przeciwnie 05.05.14, 17:02
                  Jesod, zauważyłaś chyba, że Ci nie odpisuję na zaczepki.
                  Nie mam na to czasu, a gdybym miał, szkoda by mi było.
                  Chcesz dyskutować, to dyskutuj, a jeśli Twoja aktywność dalej będzie ograniczać się do czepiania ludzi, to Cię sobie wygaszę jak każdego innego trolla.
                  • jesod WYGASZAJ 05.05.14, 17:51
                    yoric napisał:
                    > Jesod, zauważyłaś chyba, że Ci nie odpisuję na zaczepki.
                    > Nie mam na to czasu, a gdybym miał, szkoda by mi było.
                    > Chcesz dyskutować, to dyskutuj, a jeśli Twoja aktywność dalej będzie ograniczać
                    > się do czepiania ludzi, to Cię sobie wygaszę jak każdego innego trolla.

                    Jeśli wyobrażasz sobie, a jednocześnie sobie schlebiasz, że Ciebie zaczepiam to.... musisz się jeszcze dużo nauczyć.
                    Informuję Ciebie, mały draniu, (bo ktoś, kto ma takie chamskie reakcje i zachowania jest dla mnie, tylko i wyłącznie, małym draniem - patrz wymiana zdań między nami wczoraj), że mam to w mojej zgrabnej dupci, czy mi odpisujesz czy nie oraz to, że mnie wygasisz, również.
                    Śmiało. Nie zwlekaj.
              • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 16:37
                Dlatego i Tobie i Yoricowi napisałem że wg mnie reprezentujecie znacznie dojrzalszy nurt PUA, bo odbiegacie moim skromnym znacznie na plus, od tego z czym się zetknąłem, niemniej wydajecie się być dość daleko poza mainstreamem, czy też klasyką gatunku.

                Podsumowując, też jestem trochę zdziwiony że mniej tu z Wami polemizuję, a bardziej z tym, co przedstawiane jest w necie jako PUA
                • yoric Re: PUA 05.05.14, 17:05
                  A moja ocena PUA, tak jak pisałem poprzednio, jest niejednoznaczna i raczej negatywna.
                  Natomiast warto pokazać, że zjawisko jest wielowymiarowe. Warto też dyskutować, to jst zawsze cenne, gdy strony nie okopują się na swoich pozycjach, ale każda jest w stanie przyznać drugiej chociaż odrobinę racji.
                  • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 17:31
                    Heh, toś mnie teraz zaskoczył. Nie taję, że pisząc wczoraj miałem wrażenie, że zwolennicy PUA, to (bez urazy) kompulsywni ruchacze, na widok nadobnej damy nie mogący przez kwadrans dopiąć rozporka - coś w guście tego skośnookiego amanta okazującego swój płomienny afekt telewizorowi.

                    Dlatego trudno mi to wrażenie pożenić z tym, co u Was przeczytałem, a z czym w sporym stopniu, trudno się nie zgodzić.

                    Może więc 7 treningów antyPUA w tygodniu, ograniczę do 2-3 ;)
                    • yoric Re: PUA 05.05.14, 18:59
                      Jest w tym trochę racji, bo teraz na fajne kobiety patrzę jak na potencjalną zdobycz, co już nie jest takie fajne i raczej przeszkadza od kiedy jestem w związku. Ale też do końca nie wiem, czy przyczyną tego jest PUA.
                • wont Re: PUA 05.05.14, 19:00
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > Dlatego i Tobie i Yoricowi napisałem że wg mnie reprezentujecie znacznie dojrza
                  > lszy nurt PUA, bo odbiegacie moim skromnym znacznie na plus, od tego z czym się
                  > zetknąłem, niemniej wydajecie się być dość daleko poza mainstreamem, czy też k
                  > lasyką gatunku.
                  ------------
                  Mnie to Ty w to nie mieszaj! :) Ja interesuję się PUA teoretycznie głównie, lubię poczytać mądrych ludzi. Parę razy chciałem przetestować w praktyce działanie tej "nauki" i muszę powiedzieć, że to działa. W największym skrócie - za włosy i do jaskini a nie pierdolenie się z kwiatkami - to po prostu działa. Ale trzeba też uważać - raz miałem przypał z kumpelą z pracy (wiem, choojnia) - wydawało mi się, że chce się rooochać here and now... No i słabo wyszło :) Choojnia, że przy innych, to musiała też się odpowiednio "oburzyć" moimi mało delikatnymi awansami. No ale w pracy mam teraz metkę "gościa" :) W sumie, dobrze wyszło.

                  Co mnie w tym całym światku okołopua-owym interesuje? Otóż, nie smętne pierdolenie jakiegoś gówniarza po raz sześćdziesiąty ósmy o wyrwaniu lasek na parkiecie czy ulicy czy whatever. Mnie interesują życiowe historie i przemyślenia mądrych, doświadczonych w sprawach damsko-męskich kolesi. I to, co mogę z tej ich wiedzy i doświadczeń, którymi łaskawie dzielą się z innymi, wykorzystać.

                  Wstawiam Ci linka do bloga gościa (trzydzieści kilka lat ma), którego bardzo lubiłem swego czasu czytać. Tematyka dotyczy głównie "zjebanych" lasek i sposobów radzenia sobie z nimi.
                  www.podrywaj.org/blogs/mrsnoofie
                  (Jak moderatorzy wytną linka, to po prostu wrzuć w gugla "mrsnoofie")

                  No i widzisz - ja na przykład dzięki temu właśnie blogowi zrozumiałem, że sposób na radzenie sobie ze "zjebanymi" laskami jest jeden. Jeden jedyny. Nie ma innego po prostu. Nie wchodzić z nimi w żaden związek. Ja to też intuicyjnie czułem, ale wiesz jak to jest z intuicją - może napierdalać Cię prawdą w głowę, a ty myślisz, że to tylko zmiana ciśnienia jest. Czasem trzeba przeczytać, dowiedzieć się coś mądrego od kogoś innego, żeby zrozumieć, że barometr jest ok.
                  • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 19:49
                    > W największym skrócie - za włosy i do jaskini a nie pierdolenie się z kwiatkami - to po prostu działa

                    Na kogo ? Na damy z tych toalet, o których wspomniałeś, raz i drugi ? Nie zamierzam ani Ciebie ani kogokolwiek ewangelizować, bo każdy ma swój rozum, ale. Kogo szukasz ? Kawałka ciała, do salt w paltach tylko i wyłącznie ? Ok, to może i działa, ale jeśli szukasz w kobiecie czegokolwiek więcej, to upokarzając ją, siebie sprowadzasz na jeszcze niższy poziom

                    Nazwij mnie cipą czy frajerem - nie robi mi to, ale moja bajka to panna za którą bez cienia wahania idę w ogień. A ona za mną, ma się rozumieć. Czy gdybyś Ty taką spotkał, przyszłoby Ci do głowy ją upokorzyć ?

                    > www.podrywaj.org/blogs/mrsnoofie

                    Dzięki. Gość ma dryg do pisania, sporo do powiedzenia i czyta się to jak kryminał, ale brzmi jak ktoś zraniony i odreagowujący porażkę. Nie próbuje więc nawet być obiektywny i wcale nie musi, ale ja również nie muszę, bezkrytycznie akceptować jego dość skrajnych ocen i poglądów

                    >sposób na radzenie sobie ze "zjebanymi" laskami jest jeden. Jeden jedyny. Nie ma inn
                    > ego po prostu. Nie wchodzić z nimi w żaden związek

                    No i hosanna ! Nie umiem zgodzić się bardziej. Tylko wytłumacz mi proszę, po co w takim razie celujesz w damy z tego segmentu ('za pióra i do jaskini' aka 'zyebane') ?
                    • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 19:58
                      PS Milcząco zakładam, że taka, która da się w ten sposób potraktować, jest co najmniej lekko zyebana
                      • hello-kitty2 Re: PUA 06.05.14, 23:43
                        gyubal_wahazar napisał:

                        > PS Milcząco zakładam, że taka, która da się w ten sposób potraktować, jest co n
                        > ajmniej lekko zyebana

                        Sorry sie wtrace, przyznam, ze czytam wyrywkowo wiec moze definicja juz padla, a jednak zapytam: co to znaczy "zyebana laska"?

                        • kag73 Re: PUA 06.05.14, 23:52
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Sorry sie wtrace, przyznam, ze czytam wyrywkowo wiec moze definicja juz padla,
                          > a jednak zapytam: co to znaczy "zyebana laska"?

                          No, ze ma zryty beret albo ze ma cos nie tak pod deklem, no po prostu cos nie tak z jej psychika:)
                          • hello-kitty2 Re: PUA 06.05.14, 23:59
                            kag73 napisała:

                            > No, ze ma zryty beret albo ze ma cos nie tak pod deklem, no po prostu cos nie
                            > tak z jej psychika:)

                            Aaa dziekuje, nie nadazam za tym slangiem ;)
                          • wont Re: PUA 07.05.14, 04:34
                            kag73 napisała:

                            > hello-kitty2 napisała:
                            >
                            > > Sorry sie wtrace, przyznam, ze czytam wyrywkowo wiec moze definicja juz p
                            > adla,
                            > > a jednak zapytam: co to znaczy "zyebana laska"?
                            >
                            > No, ze ma zryty beret albo ze ma cos nie tak pod deklem, no po prostu cos nie
                            > tak z jej psychika:)
                            ---------------------
                            Zasadne pytanie i chyba dość dobra, intuicyjna odpowiedź. Myślę, że każdy może w jakimś stopniu na własne potrzeby zdefiniować, czy też zmodyfikować moją definicję "zjebanej laski". Ja na przykład uważam, że "zjebana laska" to jest ta, która mnie nie chce :)
                            • wont Re: PUA 07.05.14, 05:17
                              wont napisał:
                              Ja na przykład uważam, że "zjebana laska" to jest ta, k
                              > tóra mnie nie chce :)
                              --------------------
                              Jesoooooo, strach wyjść z domu, właśnie zdałem sobie sprawę z tego ILE zjebanych lasek żyje w tym kraju! :)
                              • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 13:56
                                :)
                                Ale 1 pytanie. Na co liczysz, jak za jakieś paręnaście lat hydraulika zacznie siadać, a Twój ciag na bramkę będzie ułamkiem dzisiejszego ? Nie czujesz potrzeby pogadania z babką na poziomie choćby o miodzie i przyrodzie ?

                                Poszwendania się z nią po mieście czy powygłupiania w spożywczaku ? No chyba, że o to zamierzasz się martwić za te lat paręnaście, a teraz chcesz tylko kotłować nadobne niewiasty.
                    • wont Re: PUA 05.05.14, 20:31
                      gyubal_wahazar napisał:

                      > > W największym skrócie - za włosy i do jaskini a nie pierdolenie się z kwi
                      > atkami - to po prostu działa
                      >
                      > Na kogo ? Na damy z tych toalet, o których wspomniałeś, raz i drugi ? Nie zamie
                      > rzam ani Ciebie ani kogokolwiek ewangelizować, bo każdy ma swój rozum, ale. Kog
                      > o szukasz ? Kawałka ciała, do salt w paltach tylko i wyłącznie ? Ok, to może i
                      > działa, ale jeśli szukasz w kobiecie czegokolwiek więcej, to upokarzając ją, si
                      > ebie sprowadzasz na jeszcze niższy poziom
                      -----------------
                      Wyznajemy zupełnie inne systemy wartości. Ty chyba uważasz, że przysłowiowe "za włosy" to upokarzanie jest. Ja tak nie uważam. O damach z toalet w swoim wpisie wspomniałem też zupełnie w innym kontekście - wyjaśniając różnice pomiędzy podejściem do seksu różnych klas społecznych. Zresztą, jakie to ma znaczenie... Jak ktoś ma ochotę zrobić komuś loda w kiblu i zlizać z twarzy nasienie to co mi do tego? Ja nie oceniam... Ja tylko oceniam jakie mam szansę, że będę tym kimś, komu jest ten lód robiony... :) Wyluzuj, młodość jest tylko jedna. A ja do czterech dych czuję się jeszcze młody! :) Kurwa, już niedługo... :(


                      > Nazwij mnie cipą czy frajerem - nie robi mi to, ale moja bajka to panna za któr
                      > ą bez cienia wahania idę w ogień. A ona za mną, ma się rozumieć. Czy gdybyś Ty
                      > taką spotkał, przyszłoby Ci do głowy ją upokorzyć ?
                      ----------------
                      Cieszę się Twoim szczęściem. Jakby mi moja panna na imprezie obrabiała loda i zlizywała nasienie, to tak - byłbym dla takiego skarbu w stanie skoczyć w ogień. A jakby jeszcze lubiła dirty talk i delikatne upokarzanie, to bym z płomieni nie wychodził :) Tak na poważnie, to wyluzuj - gdzie ja pisałem o upokarzaniu? Upokarzaniu czym?

                      > > www.podrywaj.org/blogs/mrsnoofie
                      >
                      > Dzięki. Gość ma dryg do pisania, sporo do powiedzenia i czyta się to jak krymin
                      > ał, ale brzmi jak ktoś zraniony i odreagowujący porażkę. Nie próbuje więc nawet
                      > być obiektywny i wcale nie musi, ale ja również nie muszę, bezkrytycznie akcep
                      > tować jego dość skrajnych ocen i poglądów
                      --------------
                      Wcale nie. Snoofie jest daleki od bycia zranionym a jego poglądy i oceny wcale nie są skrajne. Twoja opinia wynika chyba jednak ze zbyt pobieżnej lektury i niezrozumienia typu kobiet, które opisuje ten autor.

                      > >sposób na radzenie sobie ze "zjebanymi" laskami jest jeden. Jeden jedyny.
                      > Nie ma inn
                      > > ego po prostu. Nie wchodzić z nimi w żaden związek
                      >
                      > No i hosanna ! Nie umiem zgodzić się bardziej. Tylko wytłumacz mi proszę, po co
                      > w takim razie celujesz w damy z tego segmentu ('za pióra i do jaskini' aka 'zy
                      > ebane') ?
                      -------------------
                      No właśnie - nie rozumiesz. Co ma "za pióra i do jaskini" do bycia "zjebanym" (aka "Zosi" w nomenklaturze autora bloga)? Jakiego segmentu? Ty naprawdę uważasz, że kobiety, które lubią seks należą do jakiegoś "segmentu"?
                      • wont Re: PUA 05.05.14, 20:36
                        A prawdziwym szczęściem, takim najprawdziwszym szczęściem w życiu to nie jest znalezienie kobiety za którą mógłbyś wskoczyć w ogień. Tego jest wbrew pozorom sporo.

                        Takim prawdziwym, najprawdziwszym, największym szczęściem w życiu to jest znalezienie kobiety, która wskoczy w ogień za Tobą.
                        • druginudziarz Re: PUA 05.05.14, 20:57
                          wont napisał:

                          > A prawdziwym szczęściem, takim najprawdziwszym szczęściem w życiu to nie jest z
                          > nalezienie kobiety za którą mógłbyś wskoczyć w ogień. Tego jest wbrew pozorom s
                          > poro.
                          >
                          > Takim prawdziwym, najprawdziwszym, największym szczęściem w życiu to jest znale
                          > zienie kobiety, która wskoczy w ogień za Tobą.

                          A bo z tym jest jak w zasadzie Anny Kareniny pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_Anny_Kareniny
                        • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 21:20
                          >Takim prawdziwym, najprawdziwszym, największym szczęściem w życiu to jest znalezienie kobiety, która wskoczy w ogień za Tobą.

                          Dostrzegasz tylko stronę 'brać' ?

                          Dla mnie bardzo trudną sytuacją byłoby znaleźć kobietę, która za mną w ogień, a ja nie czuję tego samego do niej. Z dwojga złego, już chyba wolałbym odwrotnie
                          • wont Re: PUA 05.05.14, 21:34
                            gyubal_wahazar napisał:

                            > >Takim prawdziwym, najprawdziwszym, największym szczęściem w życiu to jest
                            > znalezienie kobiety, która wskoczy w ogień za Tobą.
                            >
                            > Dostrzegasz tylko stronę 'brać' ?
                            >
                            > Dla mnie bardzo trudną sytuacją byłoby znaleźć kobietę, która za mną w ogień, a
                            > ja nie czuję tego samego do niej. Z dwojga złego, już chyba wolałbym odwrotnie
                            --------------------
                            Jesoooo! Taką, która wskoczy za Tobą i Ty za nią też oczywiście. Kurde, ja nie umiem tak łopatologicznie z kimś rozmawiać, analizując każde słowo jak jakiś kurde CSI Kryminalne Zagadki Miami :)
                            • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 21:54
                              > Taką, która wskoczy za Tobą i Ty za nią też oczywiście

                              To chyba, że tak. Jakbyś tak wcześniej nie eksponował, tego co ona ma Ci robić i gdzie a Ty ją za pióra i do jaskini, może sam bym się domyślił. No ale git, żeśmy się w końcu zrozumieli
                              • wont Re: PUA 06.05.14, 06:30
                                Dobra... Trzymając się tej poetyckiej metafory... Ty za żonę wskoczysz w ogień. Jesteś pewien, że żona skoczy w ogień za Tobą też?

                                Bo widzisz, to co dało mi PUA, oprócz większej bezpośredniości wynikającej ze świadomości, że wiele kobiet lubi seks tak samo jak my (albo jeszcze bardziej) - czyli przysłowiowego "łapania za cyca" czy "za włosy i do jaskini", świadomości skąd biorą się opory ("weźmie mnie za łatwą"), świadomości, że jak ja czegoś nie rozumiem w relacji z kobietą to nie jest to moja wina, nie jestem głupi i niedojrzały, tylko jestem po prostu manipulowany :)

                                To co dało mi PUA przede wszystkim, to wiedzę, potwierdzenie intuicji, że bardzo fajnie jest się starać, dawać z siebie wszystko dla innej osoby ale trzeba też tego samego wymagać.

                                Poczytaj, zainteresuj się problematyką - może i Twoim życiu zmieni się coś na lepsze. :)

                                Miłego dnia!
                                • sabat.77 Re: PUA 06.05.14, 06:52
                                  Jest rownie wiele kobiet, ktore nie lubia seksu jak my, albo wrecz nie lubia go wcale, do czego pociagniete za jezyk potrafia sie wrecz przyznac..
                                  Najwazniejsze prawo w PUA to prawo serii. Pewnie nawet gdybys podchodzil do laski i pytal czy lubi pomaranczowe mlotki, to przy ktorejs probie z rzedu w koncu by sie udalo namowic ja na cos wiecej. Tu tylko kwestia jest taka, ze pomaranczowe mlotki zainteresua jedna na dziesiec milionow, a fajny ciuch, dobry bajer i usmiech na twarzy - jedna na dziesiec.
                                  Jednak uwazam, ze duza czesc sekretu PUA polega nie na tym, ze dramatycznie podniesli swoja skutecznosc, ale zwiekszyli ilosc prob. To tak jak latwiej jest zdobyc robote wysylajac kilka tysiecy mocno przecietnych CV niz kilka, nawet bardzo dobrze napisanych.
                                  Jak sie trafi babka mocno niedopieszczona, ktora akurat ma ochote na seks, to kandydat bedzie fajny o ile ma rece, nogi, glowe i przyrodzenie na swoim miejscu.
                                  Racjonalnie patrzac na statystyki taka okazja trafia sie rzadko, raz na dwa - trzy miesiace. Grunt dla PUA to zauwazyc i zaatakowac az do skutku. Mozna prezentowac mentalnosc obfitosci i wysokie standardy, ale sadze, ze w praktyce i tak bierze sie to, co jest dstepne i chetne.
                                  • sabat.77 Re: PUA 06.05.14, 07:03
                                    Mysle ze bardzo wazny jest sam moment zyciowy, w ktorym facet zastaje babke.
                                    Najlatwiejszy cel, to kobitki badajace swoja pozycje na rynku, nie bedace jej pewne. Czyli: babki podbudowujace sobie ego po jakims burzliwym rozstaniu, opuszczone mezatki, ktorym obnizylo sie poczucie wartosci, babki zdecydowane opuscic zwiazek, bo maz nie spelnil oczekiwan itd.
                                    Generalnie pozycja otwarta, siad kuczny lub kolankowo-lokciowa. :p
                                  • yoric Re: PUA 06.05.14, 10:53
                                    > Jednak uwazam, ze duza czesc sekretu PUA polega nie na tym, ze dramatycznie pod
                                    > niesli swoja skutecznosc, ale zwiekszyli ilosc prob.

                                    nie ma wątpliwości, że to też, jak najbardziej. Ale to także ich zaleta. Bez PUA nie podchodzisz do panny, tylko rozgrywasz wszystko we własnej głowie - a PUA odpowiednio wyposaża cię psychicznie, że jednak podejdziesz. Plus daje parę sposobów, żeby interakcja potoczyła się pozytywnie - nawet jeśli nie dostaniesz buziaka, ani nawet numeru, to sama fajna rozmowa wzmacnia ego i nakręca spiralę pozytywnego feedbacku.
                                • yoric Re: PUA 06.05.14, 10:49
                                  > Bo widzisz, to co dało mi PUA

                                  podpisuję się pod tym co do słowa.
                                  I jeszcze kwestia asymetrycznej relacji, w której uprzywilejowana jest kobieta. Taki model funkcjonuje w kulturze: on ma się starać, kupować kwiaty i obiecać związek, a wtedy kobieta łaskawie zgodzi się, albo nie. PUA pokazuje, że wcale nie musisz wchodzić w ten model. Możesz zaproponować seks bez zobowiązań, a kobieta zgodzi się, albo nie. Oczywiście nie ma żadnego obowiązku dać ci ten seks, ale ta samo ty nie masz żadnego obowiązku dać jej związek.
                                  • jesod Nie ma żadnego obowiązku 06.05.14, 11:04
                                    yoric napisał:
                                    > Oczywiście nie ma żadnego obowiązku dać ci ten seks,
                                    > ale ta samo ty nie masz żadnego obowiązku dać jej związek.

                                    Chłopie, do związku trzeba dorosnąć, do seksu wystarczy dojrzeć płciowo.
                                    Seks może być tylko i wyłącznie kopulacją, i być może do tego właśnie potrzebne jest takie PUA-skie podejście.


                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 06.05.14, 14:10
                                    >I jeszcze kwestia asymetrycznej relacji, w której uprzywilejowana jest kobieta. Taki model funkcjonuje w kulturze: on ma się starać, kupować kwiaty i obiecać związek, a wtedy kobieta łaskawie zgodzi się, albo nie

                                    Cechę dotyczącą pewnie max 10% populacji kobiet, rozciagasz na całą. Może ta co 10-ta na tyle wyróżnia się urodą, że jest faktycznie uprzywilejowana, ale pozostałe 9, musi się zdrowo napocić, by znaleźć w miarę sensownego faceta.

                                    Tylko że pisząc o kobietach, zdecydowana wiekszość facetów ma na myśli te ślicznotki, ale zamiast wyraźnie to zaznaczyć, rozciąga swoje wnioski na wszystkie.

                                    Jeśli zaś dziewczyna wspomnianą ślicznotką nie jest, to czy fakt, że to facet powinien inicjować znajomość, jest dla niej uprzywilejowaniem ? No proszę Cię. Jest kamieniem u szyi, bo jej start do faceta jest zdecydowanie bardziej ryzykowny i mniej akceptowany kulturowo

                                    W efekcie, do tych 10% (bez urazy) tap madl, ustawia się kolejka 70% facetów. Siłą rzeczy więc odpowiednio duża część z tych 70% zalicza prędzej czy później kosza czy dzwona i wtedy w bek, że kobiety to manipulantki

                                    Jeśli ktoś nie odróżnia asa od pika, a siada na wysokie stawki, to ma prawo mieć potem pretensję, że został goły i wesoły ? Rozumiem, że serce nie sługa, ale faceci zdecydowanie częściej niż sercem kierują się hydrauliką, a nad nią już łatwiej zapanować
                                    • yoric Re: PUA 06.05.14, 14:47
                                      Bez urazy, ale masz jakieś sensowne dane, czy piszesz 'jak Ci się wydaje'? :)
                                      Jesli chodzi o model kulturowy, to nie przypominam sobie, żeby książki, filmy i piosenki opisywały kobiety uganiające się za facetami z kwiatami i zapraszające ich na romantyczne kolacje. Nie ślicznotki. Kobiety. Są wyraźnie określone kulturowe role płciowe i są związane z nimi bardzo głęboko zakorzenione oczekiwania.
                                      A jak chcesz sprawdzić, kto na kogo poluje to załóż dwa profile w serwisie randkowym, faceta i babki, i zobacz co się stanie (albo poszukaj w sieci, bo były takie eksperymenty).
                                      Nie mówię, że kobieta ma 'łatwiej', bo ona jeszcze musi zrobić przesiew tych kandydatów. Ale błagam, nie naciągaj pod teorię oczywistych faktów.

                                      Co do proporcji 10%-70% to to działa
                                      • jesod Osiągnięcia z PUA-skim 06.05.14, 15:20
                                        yoric napisał:
                                        > Kobiety z kolei są w stanie polecieć na tę mniejszość (....) w ten
                                        > sposób, że nawet przelotny seks z takim supersamcem będzie dla niej osiągnięciem.

                                        Tak, jak będą miały gówno między uszami to i owszem, będą to traktować jako swoje życiowe osiągnięcie.
                                        W każdym innym przypadku owego, przelotnego supersamca potraktują w kategoriach własnej przyjemności, czyli raczej instrumentalnie.
                                      • gyubal_wahazar Re: PUA 06.05.14, 15:42
                                        > Bez urazy, ale masz jakieś sensowne dane, czy piszesz 'jak Ci się wydaje'? :)

                                        Nawet nie otarłem się o żadne dane. Piszę wyłącznie jak mi się wydaje

                                        > Jesli chodzi o model kulturowy, to nie przypominam sobie, żeby książki, filmy i piosenki opisywały kobiety uganiające się za facetami z kwiatami i zapraszające ich na romantyczne kolacje. Nie ślicznotki. Kobiety

                                        Zgadza się i dokładnie to samo miałem na myśli, nie bardzo chwytam więc, gdzie w tym kontekście się różnimy

                                        > A jak chcesz sprawdzić, kto na kogo poluje to załóż dwa profile w serwisie randkowym, faceta i babki, i zobacz co się stanie (albo poszukaj w sieci, bo były takie eksperymenty).

                                        Nie chciałbym zabrzmieć arogancko, ale nie trzeba chyba zakładać tam konta, by wiedzieć, że szukają obie strony, bo inaczej nie zakładałyby płatnego często konta. Nie zmienia tego faktu obserwacja, że obie płcie posługują się różnymi taktykami czy środkami wyrazu

                                        > Nie mówię, że kobieta ma 'łatwiej', bo ona jeszcze musi zrobić przesiew tych kandydatów. Ale błagam, nie naciągaj pod teorię oczywistych faktów.

                                        Zdecydowanie większy wpływ na łatwość znalezienia partnera niż sama płeć, wydaje się mieć poziom atrakcyjności poszukującego. Abstrahując od tej atrakcyjności, mężczyźni jednak mają chyba większe pole manewru. Tylko milcząco zakładam, że porównujemy jabłka z jabłkami, tzn średnio atrakcyjnego mężczyznę, ze średnio atrakcyjną kobietą

                                        > Facet, jak mu nie wyjdzie z laską z wyższej półki, obniży oczekiwania.

                                        Bardzo dyskusyjna teza. Teraz ja z kolei mógłbym spytać, czy masz jakieś dane. Z moich skromnych doświadczeń, najczęściej facet zrzuci winę za niepowodzenie na damę, pecha czy sobie wmówi, że tak naprawdę, to wcale mu na niej nie zależało, ale kolejnym razem będzie celował w kobietę podobnej klasy

                                        > Kobiety z kolei są w stanie polecieć na tę mniejszość, góra 10%, może 3% facetów w ten sposób, że nawet przelotny seks z takim supersamcem będzie dla niej osiągnięciem

                                        Tu znów mamy zupełnie różne doświadczenia, bo kobiety które bliżej poznałem, czy to dbając o reputację, czy uważając że stoją na z góry przegranej pozycji, nawet nie próbowały przyciągać zainteresowania supersamca, choć oczywiście nie da się wykluczyć, że w cichości do niego wzdychały
                                        • yoric Re: PUA 06.05.14, 18:08
                                          Nie wchodząc w szczegóły, to jest wszystko zbadane i opisane (np. David Buss) na badzo dużych populacjach z całego świata i ogólny wniosek jest mało zaskakujący, tj. że szukają owszem obie strony, ale czego innego - faceci szukają przede wszystkim seksu, a kobiety stałego związku (chyba że seksu od supersamca, na tzw. sexy son). Pomijając, że to dość intuicyjne, to już było dyskutowane tutaj niezliczone razy :).
                                          Jeśli chodzi o sam seks, to nawet atrakcyjnym facetom jest dużo trudniej, niż nawet nieatrakcyjnym babkom i to też można łatwo zbadać (choćby porównując ilość kont i ilość wiadomość na zbiorniku). Co innego, jeśli chodzi o jakąś trwalszą relację.

                                          > > Jesli chodzi o model kulturowy, to nie przypominam sobie, żeby książki, f
                                          > ilmy i piosenki opisywały kobiety uganiające się za facetami z kwiatami i zapra
                                          > szające ich na romantyczne kolacje. Nie ślicznotki. Kobiety
                                          >
                                          > Zgadza się i dokładnie to samo miałem na myśli, nie bardzo chwytam więc, gdzie
                                          > w tym kontekście się różnimy

                                          ja piszę, że układ kobieta-mężczyzna jest niesymetryczny, ponieważ głęboko zakorzeniony model kulturowy jest taki, że to facet ma za nią gonić i ma się starać, a ona się łaskawie zgadza, albo nie. Facet, żeby dostać seks, musi zaproponować związek, który kobiecie się należy jak psu buda. Taki jest zmasowany przekaz kulturowy; Ty napisałeś, że uważasz, iż jest inaczej. Chyba, że gdzieś nastąpił błąd w przekazie.
                                          • gyubal_wahazar Re: PUA 06.05.14, 19:07
                                            My bad, faktycznie gdzieś mi umknęła nasza kość niezgody (zrzućmy to na moją starczą demencje ;), ale już kojarzę co chciałem wyrazić. Pisząc o asymetrii i dalej, stwierdzasz, że faceci jeśli chodzi o seks mają trudniej, ale sam przyznajesz, że 'Co innego, jeśli chodzi o jakąś trwalszą relację'.

                                            Dokładnie tak. Z tego wniosek, że asymetria jest obopólna, tyle, że w obszarach które dla poszczególnych płci są istotniejsze, co czasem przekłada się na model seks za związek. Nie twierdzę, że to fajne, niemniej zachodzi jakaś równowaga sił, czy środków nacisku

                                            Gdzie tu więc problem ? To źle, że panie mają jakieś możliwości przetargowe ? Powinny swoje aktywa oddawać za darmo, bo tak nam byłoby wygodniej ? Jeśli tak, to niby z jakiej racji ?
                                            • kag73 Re: PUA 06.05.14, 19:25
                                              Koledzy, powiem krotko: kazda plec ma swoj krzyz do niesienia i tyle:)
                                              • gyubal_wahazar Re: PUA 06.05.14, 19:31
                                                Amen, koleżanko :)
                                              • wont Re: PUA 06.05.14, 21:41
                                                kag73 napisała:

                                                > Koledzy, powiem krotko: kazda plec ma swoj krzyz do niesienia i tyle:)
                                                --------------
                                                A ja powiem inaczej: każde plecy mają swój krzyż do niesienia.

                                                Trzeba samemu dbać o to, żeby nasz krzyż to Złoty Krzyż Zasługi był a nie krzyż cierniowy :)
                                            • yoric Re: PUA 06.05.14, 22:20
                                              > Nie twierdzę, że to fajne, niemniej zachodzi jakaś równowaga sił, czy środków nacisku
                                              > Gdzie tu więc problem ? To źle, że panie mają jakieś możliwości przetargowe ? P
                                              > owinny swoje aktywa oddawać za darmo, bo tak nam byłoby wygodniej ? Jeśli tak,
                                              > to niby z jakiej racji ?

                                              Dobre podsumowanie - i żaden problem, a model 'seks za związek' jest w porządku.
                                              To, co podkreślam to fakt, że ten model NIE JEST OBOWIĄZKOWY i jak nie chcesz, nie musisz go stosować. Że zacytuję sam siebie:

                                              "PUA pokazuje, że wcale nie musisz wchodzić w ten model. Możesz zaproponować seks bez zobowiązań, a kobieta zgodzi się, albo nie. Oczywiście nie ma żadnego obowiązku dać ci ten seks, ale ta samo ty nie masz żadnego obowiązku dać jej związek."
                                              • wont Re: PUA 07.05.14, 04:29
                                                gyubal_wahazar napisał:
                                                Powinny swoje aktywa oddawać za darmo, bo tak nam byłoby wygodniej ? Jeśli tak, to niby z jakiej racji ?


                                                yoric napisał:
                                                > Dobre podsumowanie - i żaden problem, a model 'seks za związek' jest w porządku
                                                -----------------------
                                                Skupcie się, bo długie zdanie będzie: :)
                                                O ile gyubala_wahazara rozumiem, bo on wybrał model "wszystko dla niej, coś dla mnie" i jakąś pokrętną dla mnie sofistyką broni modelu dawania przez kobiety dupy w zamian za związek, ale jednocześnie krytykuje kobiety dające dupy za nic, z potrzeby serca (a może raczej cipki) i sumie nie ma za bardzo o czym dyskutować bo kobiety, które dają dupy ZA COŚ a nie BO CHCĄ, interesują mnie związkowo tak samo bardzo jak moja wczorajsza ejakulacja pod prysznicem, to nie rozumiem Ciebie Yoric, że piszesz, że model "seks za związek" jest w porządku. Dla mnie to główny powód BSwM. Teraz, bo kiedyś, kiedy kobieta była podwładną faceta, to to oczywiście się sprawdzało, bo służyła do ruchania, rodzenia i wychowywania dzieci tylko a jej brak chęci i inicjatywy w łóżku interesował faceta mniej niż mnie brak chęci i inicjatywy posłanki Pawłowicz. No ale teraz, obecnie, kiedy my faceci nauczyliśmy się, że kobiety to całkiem ciekawe istoty są i chyba nawet mają duszę, to to musi zajebiście upokarzające być tak majstrować kutasem przy cipce wiedząc, że to jest coś-za-coś, a nie ze szczerego waginalnego serca. No ja po prostu tego nie rozumiem... "Dasz w końcu dupy?" "A Ty dasz w końcu pierścionek?" :(
                                                • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 09:20
                                                  > O ile gyubala_wahazara rozumiem, bo on wybrał model "wszystko dla niej, coś dla mnie"

                                                  Ciepło, ciepło, ale trochę się jednak zagalopowałeś. Mój model, to 'wszystko dla niej, z nadzieją na ekwiwalent'. Ale przecież model to uproszczenie rzeczywistości, więc w realu, o ile nadzieja okazałaby się płonna, wycofuję się z takiej relacji. Nie ma się co czarować, że chyba zawsze liczy się na wzajemność. Różnica między nami polega na tym, że ja czekam cierpliwie, a Ty niezbyt, by nie rzec - roszczeniowo

                                                  > krytykuje kobiety dające dupy za nic

                                                  Nie przypominam sobie, gdzie taki pogląd wyraziłem. Samo w sobie dawanie za nic, jest chyba szlachetniejsze niż wymiana usługowo-towarowa, ale fakt-faktem, że myśląc o długoterminowej relacji, miałbym problem z damą mającą dużo więcej doświadczeń erotycznych ode mnie.

                                                  Trochę tak jak Hugh Grant w 'Notting Hill'u' (?), gdzie lasia w barze wylicza mu swoich byłych. W połowie 2 dziesiątki, gość mięknie, na początku 3-ciej jest kompletnie ugotowany, a w połowie 4-tej chciałby zwiać lufcikiem w kiblu

                                                  Nie taję, że odczuwam z nim spore pokrewieństwo duchowe ;)
                                                  • kag73 Re: PUA 07.05.14, 09:54
                                                    Bo widzisz, wahazar, Ty, uwazasz, czego co niektorzy nie kumaja, ze jestes szczesliwy kiedy myslisz: szczesciarz ze mnie, udalo mi sie zlowic taka babke. Oczywiscie w domysle z nadzieja, ze ta oto babka mysli: wow, szczesciara ze mnie, bo znalazlam takiego faceta. Dla mnie na tym to polega i wtedy sa duze szanse na udany zwiazek, bo kazde z nich mysli sobie, ze wygralo los na loterii.
                                                    Sa natomist ludzie, ktorzy mysla: wow, babka/facetna mnie leci, zakochana po uszy, fajno, bo uwaza, ze jestem zajebisty. Tez sie zdarza, ale dla mnie to nie TO.

                                                    Co do modelu "seks za zwiazek", mysle, ze w wiekszosci to nie tak funkcjonuje a jezeli tak, to rzeczywiscie mozna sie martwic. Sa po prostu ludzie/kobiety, ktore seksem bez zobowiazan nie sa zainteresowane, chca/potrzebuja czegos wiecej. Ogolnie sa ludzie szukajacy czegos wiecej niz tylko seksu. Abstrahujac, ze czasem seks sie wydarza, ze wzgledu na okloicznosci, niekoniecznie sie ludzie zastanawiaja co i jak dlugo z tego bedzie.
                                                    Kobiety wiadomo sa slabsze fizycznie, ryzkuja wiecej idac z przygodnym facetem. Oczywiscie
                                                    pomijam tutaj jeszcze kwestie kulurowe, wpywy KK i podwojna moralnosc w co niektorych krajach, bo jest to dosc istotne.
                                                  • yoric Re: PUA 07.05.14, 10:49
                                                    > Abstrahujac, ze cz
                                                    > asem seks sie wydarza, ze wzgledu na okloicznosci,

                                                    :))) no właśnie w tym całym PUA o to chodzi, żeby się 'po prostu wydarzał' :)
                                                  • jesod Żeby się 'po prostu wydarzał' 07.05.14, 11:21
                                                    yoric napisał:
                                                    > > Abstrahujac, ze cz
                                                    > > asem seks sie wydarza, ze wzgledu na okloicznosci,
                                                    >
                                                    > :))) no właśnie w tym całym PUA o to chodzi, żeby się 'po prostu wydarzał' :)

                                                    Taaa... I najbardziej interesujący, ekscytujący i fascynujący jest ten PUA-ski.
                                                    Darz Bór jelenia z marzenia, będą wydarzenia. ;)))))))
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 13:43
                                                    > Bo widzisz, wahazar, Ty, uwazasz, czego co niektorzy nie kumaja, ze jestes szczesliwy kiedy myslisz: szczesciarz ze mnie, udalo mi sie zlowic taka babke (...)

                                                    Zgadza się, tak właśnie myślę

                                                    > Ogolnie sa ludzie szukajacy czegos wiecej niz tylko seksu

                                                    To raz, a dwa, myślę że to trochę jak odwieczny konflikt idealizmu z materializmem. Dlatego niech te przysłowiowe harpie trafiają na rycerzy PUA, ale zwykłe, szczere dziewczyny, niech trafiają na zwykłych i szczerych facetów.

                                                    Wtedy ich szanse są porównywalne co sprawi, że mniej będzie sfrustrowanych facetów i zrozpaczonych kobiet. To tak w ramach pobożnych życzeń, sobie zamarzyłem
                                                  • wont Re: PUA 08.05.14, 06:44
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Bo widzisz, wahazar, Ty, uwazasz, czego co niektorzy nie kumaja, ze jestes szcz
                                                    > esliwy kiedy myslisz: szczesciarz ze mnie, udalo mi sie zlowic taka babke. Oczy
                                                    > wiscie w domysle z nadzieja, ze ta oto babka mysli: wow, szczesciara ze mnie, b
                                                    > o znalazlam takiego faceta.
                                                    ---------------
                                                    Pełna zgoda. Do słów "w domyśle z nadzieją". Bo tu nie może być żadnych domysłów czy nadziei. Jak kocham, jak to okazuję, jak się staram, jak dbam to ja się mam nie domyślać, nie mieć nadziei, ja po prostu chcę też widzieć, że ona mnie kocha, że to okazuje, że się stara i że dba. Inny układ mnie po prostu nie interesuje.
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 07.05.14, 20:48
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > > O ile gyubala_wahazara rozumiem, bo on wybrał model "wszystko dla niej, c
                                                    > oś dla mnie"
                                                    >
                                                    > Ciepło, ciepło, ale trochę się jednak zagalopowałeś. Mój model, to 'wszystko dl
                                                    > a niej, z nadzieją na ekwiwalent'.

                                                    Chyba na zwrot? ;)

                                                    Ale przecież model to uproszczenie rzeczywis
                                                    > tości, więc w realu, o ile nadzieja okazałaby się płonna, wycofuję się z takiej
                                                    > relacji. Nie ma się co czarować, że chyba zawsze liczy się na wzajemność. Różn
                                                    > ica między nami polega na tym, że ja czekam cierpliwie, a Ty niezbyt, by nie rz
                                                    > ec - roszczeniowo

                                                    Roznica polega, ze on jest szczery i otwarty, a Ty nie, co moze dzialac na Twoja korzysc, bo daje kobiecie zludne przekonanie, ze nic od niej nie oczekujesz, co nie jest prawda i jak ja w koncu w dupe kopniesz to bedzie mocno zdziwiona ;)


                                                    > > krytykuje kobiety dające dupy za nic
                                                    >
                                                    > Nie przypominam sobie, gdzie taki pogląd wyraziłem. Samo w sobie dawanie za nic
                                                    > , jest chyba szlachetniejsze niż wymiana usługowo-towarowa, ale fakt-faktem, że
                                                    > myśląc o długoterminowej relacji, miałbym problem z damą mającą dużo więcej do
                                                    > świadczeń erotycznych ode mnie.
                                                    >
                                                    > Trochę tak jak Hugh Grant w 'Notting Hill'u' (?), gdzie lasia w barze wylicza m
                                                    > u swoich byłych. W połowie 2 dziesiątki, gość mięknie, na początku 3-ciej jest
                                                    > kompletnie ugotowany, a w połowie 4-tej chciałby zwiać lufcikiem w kiblu
                                                    >
                                                    > Nie taję, że odczuwam z nim spore pokrewieństwo duchowe ;)

                                                    To jest antyreklama. Nie sadze, zeby damy z wiekszym przebiegiem interesowaly sie tymi ze sporo mniejszym ale zawsze w przypadku takich facetow jak Ty zastanawia mnie jedna rzecz: skad pomysl, ze takie damy beda jakiemus z malym przebiegiem opowiadac o swoim bujnym zyciu erotycznym, to tak jakby opowiadac o zapinananiu panny dzieciom (wpada nr 3, 2:00 minuta) (btw tak wyobrazam sobie Wonta - "Come on it's not gonna suck itself mama!", hehe zgadza sie? ;)

                                                    www.youtube.com/watch?v=1MuvqIOhzH4
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 22:19
                                                    > Chyba na zwrot? ;)

                                                    Może krakowskiem targiem - na zwrot równowartości ? ;)

                                                    > Roznica polega, ze on jest szczery i otwarty, a Ty nie,

                                                    Jeśli ja na rewanż uczuciowy cierpliwie czekam, zaś Wont od razu przedstawia wymagania (w dużej mierze oralno-genitalne, jeśli go dobrze zrozumiałem), to On jest szczery i otwarty, a ja nie ?

                                                    Niewiele z tego rozumiem, ale jeśli chcesz tak na to patrzeć, to kto Cię powstrzyma ?

                                                    > co moze dzialac na Twoja korzysc, bo daje kobiecie zludne przekonanie, ze nic od niej nie oczekujesz, co nie jest prawda

                                                    Czyli Twoja kobieta uważa, że facet nie ma jakichkolwiek potrzeb z nią związanych, bo inaczej by je przecież wyliczył ? Jest w tym podejściu zapewne jakieś tajemny urok, ale nie umiem go docenić

                                                    Nie mówiąc o jakiejś prostej logice. Nawet jeśli tak, to po co z nią jest ? W ramach jakiejś martyrologii, ascezy, masochizmu czy spotkał kiedyś na półpiętrze, poczęstował landrynką i tak już zostało ?

                                                    > i jak ja w koncu w dupe kopniesz to bedzie mocno zdziwiona ;)

                                                    Z kimś mnie mylisz, chyba, że była to fikuśna figurka oznaczająca rozstanie ;) Jeśli więc się z taką panną będę rozstawał, to wydaje mi się, że bez jakichś większych wykładów z mojej strony, będzie wiedziała, czego mi zabrakło
                                                  • wont Re: PUA 08.05.14, 06:59
                                                    gyubal_wahazar napisał:
                                                    >
                                                    > Jeśli ja na rewanż uczuciowy cierpliwie czekam, zaś Wont od razu przedstawia wy
                                                    > magania (w dużej mierze oralno-genitalne, jeśli go dobrze zrozumiałem), to On j
                                                    > est szczery i otwarty, a ja nie ?
                                                    --------------
                                                    Jakie oralno-genitalne? :) To tylko forma jest, błazenada, żeby moje wpisy nie były takie smętnopierdzące. Mi oczywiście chodzi o miłość. Wymagania w zakresie uczuć jakimi darzą się i jakie okazują sobie obie strony w związku. Kurwa, równowaga musi być :) Partnerstwo. Na dobre i złe. A nie, że na dobre to tak, a jak przyjdzie złe to mam nadzieję, że nie spierdoli :) Ja to mam wiedzieć, że tak jak ja nie spierdolę po mastektomii to ona nie wypnie się na mnie w jakiejś kryzysowej dla mnie chwili, dajmy na to po stracie pracy, tylko mnie wesprze :)

                                                    Ech, ten pierdolony romantyzm. Powinni wyjebać ze szkół tych wszystkich wieszczy. Rozumiem, na grób wieszcza się nie szcza, noale zakończmy w końcu holocaust serc i dusz młodych Polaków jakimiś zupełnie nierelistycznymi oczekiwaniami.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 08.05.14, 07:58
                                                    wont napisał:

                                                    > Partnerstwo. Na dobre i złe. A nie, że na dobre to tak, a ja
                                                    > k przyjdzie złe to mam nadzieję, że nie spierdoli :)

                                                    Taki miłośnik Kurta V. a "Pianoli" nie czytał? Każda spierdoli, jak Ci się wszystko posypie. Kwestia znalezienia odpowiedniego Shepherda.
                                                    To że babka zostaje w obecnym momencie, oznacza jedynie tyle, że widzi możliwość poprawy w przyszłości. Jeśli posypie się tak, że możliwości zmiany nie widać, to żegnaj.

                                                    Jesteś tym co masz, panie Wont. Świat twoich wewnętrznych rozterek nikogo nie interesuje. No chyba, że generuje zyski, jak u wziętych artystów ;) Jedynie wtedy jest wybitnie pociągający...
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 08.05.14, 17:21
                                                    > To że babka zostaje w obecnym momencie, oznacza jedynie tyle, że widzi możliwość poprawy w przyszłości. Jeśli posypie się tak, że możliwości zmiany nie widać, to żegnaj.

                                                    W 1-szym czytaniu to może smutne, ale po chwili chyba powinna pojawić się refleksja: 'to wspaniale ! Niech spada nawet dziś, ustępując miejsca wartościowszej'

                                                    > Jesteś tym co masz, panie Wont. Świat twoich wewnętrznych rozterek nikogo nie interesuje. No chyba, że generuje zyski, jak u wziętych artystów ;)

                                                    To podobnie brzmi przekonywująco w 1-szym czytaniu, ale o dziwo, wartościowych (czyli mniej materialistycznie czy konsumpcyjnie nastawionych do życia) ludzi jest więcej, niż by się wydawało.

                                                    Nie wszyscy dali sobie wyprać mózgi teologią sukcesu, nie wszyscy też wzięli 30-letnie kredyty, które w sytuacjach podbramkowych czynią często nawet z ludzi z zasadami, bezwolnych konformistów
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 08.05.14, 17:35
                                                    > Jakie oralno-genitalne? :) To tylko forma jest, błazenada, żeby moje wpisy nie były takie smętnopierdzące.

                                                    Nawet gdybyś się starał, to takie by nie były, bo żwawo i obrazowo piszesz, ale ok, od teraz biorę poprawke ;)

                                                    >Mi oczywiście chodzi o miłość

                                                    ?!??
                                                    O w pyte. Daj mi chwile, bym doszedł do siebie ;)
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 22:30
                                                    > skad pomysl, ze takie damy beda jakiemus z malym przebiegiem opowiadac o swoim bujnym zyciu erotycznym

                                                    Dobre pytanie i nie mam na nie równie dobrej odpowiedzi, ale jak życie pokazuje, czasem w bardzo nieoczekiwanych okolicznościach takie fakty się wydają. I uprzedzając być może Twoje pytanie - nie, nie jestem z tych którzy o to dopytują. Ale często wypytywanie nie jest konieczne, bo widać to po pewnych zachowaniach
                                                  • wont Re: PUA 08.05.14, 06:51
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > > skad pomysl, ze takie damy beda jakiemus z malym przebiegiem opowiadac o
                                                    > swoim bujnym zyciu erotycznym
                                                    >
                                                    > Dobre pytanie i nie mam na nie równie dobrej odpowiedzi, ale jak życie pokazuje
                                                    > , czasem w bardzo nieoczekiwanych okolicznościach takie fakty się wydają. I upr
                                                    > zedzając być może Twoje pytanie - nie, nie jestem z tych którzy o to dopytują.
                                                    > Ale często wypytywanie nie jest konieczne, bo widać to po pewnych zachowaniach
                                                    -------------
                                                    Ale o co chodzi z tą bujną przeszłością seksualną partnerki, z dużą ilością partnerów bo nie rozumiem? To chyba lepiej, jak kobieta jest doświadczona, wyszumiała się w przeszłości. Poznała różne smaki. Kutasy duże, małe, długie, krótkie, cienkie i grube. Takie i owakie. No bo pomyśl, jeśli taka laska co z niejednego pieca chleb jadła, no generalnie zna większość piekarni w mieście, w końcu wybiera i jest zakochana w twojej bagietce i dwóch pszennych bułeczkach, to to chyba jest COŚ. Jesteś gość. Ruchacz pierwsza klasa madafaka. A jak pochwali taka dziewica dajmy na to, no to co to oznacza? No nic, to tak jakby twoje umiejętności piłkarskie pochwalił zawodnik ligi trampkarzy. Ja tam wolę pochwalły od Cristiano Ronaldo... :)
                                                  • bgz0702 Re: PUA 10.05.14, 18:26
                                                    wont napisał:

                                                    > -------------
                                                    > Ale o co chodzi z tą bujną przeszłością seksualną partnerki, z dużą ilością par
                                                    > tnerów bo nie rozumiem? To chyba lepiej, jak kobieta jest doświadczona, wyszumi
                                                    > ała się w przeszłości. Poznała różne smaki. Kutasy duże, małe, długie, krótkie,
                                                    > cienkie i grube. Takie i owakie. No bo pomyśl, jeśli taka laska co z niejedneg
                                                    > o pieca chleb jadła, no generalnie zna większość piekarni w mieście, w końcu wy
                                                    > biera i jest zakochana w twojej bagietce i dwóch pszennych bułeczkach, to to ch
                                                    > yba jest COŚ. Jesteś gość. Ruchacz pierwsza klasa madafaka. A jak pochwali taka
                                                    > dziewica dajmy na to, no to co to oznacza? No nic, to tak jakby twoje umiejętn
                                                    > ości piłkarskie pochwalił zawodnik ligi trampkarzy. Ja tam wolę pochwalły od Cr
                                                    > istiano Ronaldo... :)

                                                    fajne;) raczej żaden ze mnie Ronalda, ale spodobało mi się;) fajna filozofia, chociaż... jak mam być szczera to nie chciałabym mieć faceta który pół miasta wyruchał;)) tak na 1/4 to jeszcze mogłabym przymknąć oko ale pół to już za dużo (niezależnie od liczebności miasta;)), ewentualnie pół a nawet więcej ale mam warunek: przeprowadzamy się w inne rejony kraju tak żeby byłych panien nie spotykać na każdym kroku;))
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 08.05.14, 12:18
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > Dobre pytanie i nie mam na nie równie dobrej odpowiedzi, ale jak życie pokazuje
                                                    > , czasem w bardzo nieoczekiwanych okolicznościach takie fakty się wydają. I upr
                                                    > zedzając być może Twoje pytanie - nie, nie jestem z tych którzy o to dopytują.
                                                    > Ale często wypytywanie nie jest konieczne, bo widać to po pewnych zachowaniach

                                                    Niestosownych jak rozumiem, skoro chwyta Cie nieodparte uczucie ucieczki przez lufcik? ;) Przypomina mi sie jak namietnie pocalowalam sie kiedys z jednym panem. On oderwawszy sie ode mnie skomentowal 'jezu jak ty gleboko calujesz'. W zasadzie powinnam byla wtedy juz wyjsc, bo to ten sam typ, co Ty byl zapewne :)

                                                    Pozadasz klody? ;-) Czy tylko tak sie droczysz, jestes cicha woda co brzegi rwie?
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 08.05.14, 16:59
                                                    > Niestosownych jak rozumiem, skoro chwyta Cie nieodparte uczucie ucieczki przez lufcik? ;)

                                                    Czytasz we mnie jak w otwartek księdze ;) Ale poważnie, to chyba elementarna wycena ryzyka. Dla damy która miała dotąd kilku partnerów, kolejny będzie większą inwestycją, niż dla takiej która ich miała kilkudziesięciu. A poza tym, szansa że zaimponuje się czymś 1-szej jest dużo większa niż 2-giej

                                                    > On oderwawszy sie ode mnie skomentowal 'jezu jak ty gleboko calujesz'. W zasadzie powinnam byla wtedy juz wyjsc, bo to ten sam typ, co Ty byl zapewne :)

                                                    Hehe, niezłe. Ale ten amant to pestka. Jam ci z tych, co to majtki w kostkę, łapki zawsze na kołderce, a w nich Wybór pieśni na niedzielę palmową ;)

                                                    > Pozadasz klody? ;-)

                                                    Wyraźnie tam zaznaczyłem, że ilość doświadczeń seksualnych partnerki, miaałby dla mnie znaczenie, tylko w kontekście czegoś na dłużej. To raz, a dwa, to Kitty się droczy, bo czyste jak łza sieroty jest przecież, że żaden facet nie chce w łóżku kłody

                                                    > Czy tylko tak sie droczysz, jestes cicha woda co brzegi rwie?

                                                    Taki kokiet bije z tych moich postów ? ;) Wyrosłem po prostu z chojrakowania, a i ciąg na bramkę już nie ten, co w średniej. Jestem poczciwy, nie próbujący strugać kowboja i jedzący z łapki, miś
                                                  • wont Re: PUA 08.05.14, 07:11
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    to tak jakby opowiadac o zapinan
                                                    > aniu panny dzieciom (wpada nr 3, 2:00 minuta) (btw tak wyobrazam sobie Wonta -
                                                    > "Come on it's not gonna suck itself mama!", hehe zgadza sie? ;)
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=1MuvqIOhzH4
                                                    --------------------
                                                    :)))))))))))))) Dzisiaj ściągam sobie ten film. Ha ha ha!!! Jezu jakie plebejskie poczucie humoru... Moje poczucie humoru!!! :))))
                                                • yoric Re: PUA 07.05.14, 10:47
                                                  > Skupcie się, bo długie zdanie będzie: :)

                                                  po pierwsze model jest w porządku, ale PUA wyrosła na krytyce tego, że ma to być jedyny model.
                                                  I o tym właśnie piszę, że niektóym nie mieści się w głowie, że może być inaczej.

                                                  Po drugie, to jest opis umowny, a nie dosłowny, i na innym poziomie. Przecież nie chodzi o transakcję handlową: ja ci dam cipkę, ty mi pierścionek, a seks będzie raz w tygodniu za każdy iks złotych wniesionych do domowego budżetu. Zakochujemy się na raaz, dwaa, trzy!

                                                  To jest kwestia raczej ogólnych oczekiwań, a nie wymiany towarowej. Ten model opisuje, że seks staje się dostępny (dla faceta) dopiero jak zaczna z kobietą 'chodzić' i jak łączy ich coś więcej. Taki model pompuje w nas kultura, że tak ma być - że kobieta jak da bez związku, to jest łatwa, a facet jak chce wziąć bez związku, to naciągacz. Kumasz? :)
                                                  • yoric Re: PUA 07.05.14, 11:00
                                                    Na przykład Gyubal ma głowę całkowicie sformatowaną takim podejściem (bez urazy, generalnie społeczeństwo ma) i uważa - zdaje się - że kobiecie która już zgodzi się pójść do łóżka ten związek należy się jak psu buda. I że jak nie dasz, to oszukujesz. Przynajmniej tak go rozumiem.
                                                    W każdym razie dokładnie w taką wizję wpisuje się twierdzenie, że laska, która się da 'po prostu wziąć' jest 'zyebana'.
                                                    Wg tego modelu kobieta nie jest świadomą i autonomiczną dysponentką swojej seksualności, lecz ma prawo 'dać' dopiero jak wejdzie z facetem w tralszą więź. W takim formatowaniu kulturowym funkcjonujemy.
                                                    Tymczasem kobiety same piszą otwartym tekstem, że czasami chciałyby być po prostu porządnie przeleciane (choćby w tym linku, co dawałem ostatnio). Więc popyt na model 'seks bez związku' oczywiście jest, tylko oficjalny model robi z tego 'czarny rynek'.
                                                  • kag73 Re: PUA 07.05.14, 11:14
                                                    A nie sadzisz, ze mezczyni sami sie do tego przyczyniaja? W Polsce, za moich mlodych czasow przynajmniej, dawalo sie stempelek dziewczynie, ze latwa, albo k..wa, bo sypiala z kims tam( w malym miescie, zapomnij!). I tak, z nia mozna bylo sie spoko przyspac, ale zwiazek i cos wiecej, oj to juz sie szukalo swietojebliwej albo chociaz mniej doswiadczonej. Czyzby to sie zmienilo? Co wolno facetowi, wolno i kobiecie?
                                                    Mnie sie seks mogl wydarzac, bo w pore wyjechalam do Niemiec, duze miasto i inne podejcie do seksu, chocby dzieki obojetnosci na wizje KK. Ale sama przeszlam metamorfoze i potrzebowalam sporo czasu, zeby uwolnic sie od wpojonych mi prawd o czystosci przedmalzenskiej i nagryzionym jablku, ku..wa mac! I jestem pewna, ze to pokutuje do teraz, zwlaszcza w malych miastach i na prowincji.
                                                  • jesod Pyta na model 07.05.14, 11:14
                                                    yoric napisał:
                                                    > tu porządnie przeleciane (choćby w tym linku, co dawałem ostatnio). Więc popyt
                                                    > na model 'seks bez związku' oczywiście jest, tylko oficjalny model robi z tego
                                                    > 'czarny rynek'.

                                                    Co Ty znowu, chłopie, z samego rana pierdzielisz...?
                                                    A ten oficjalny model, to oczywiście Ty... bo innego jakoś nie widzę.
                                                  • druginudziarz Re: Pyta na model 07.05.14, 11:35
                                                    jesod napisała:

                                                    > yoric napisał:
                                                    > > tu porządnie przeleciane (choćby w tym linku, co dawałem ostatnio). Więc
                                                    > popyt
                                                    > > na model 'seks bez związku' oczywiście jest, tylko oficjalny model robi z
                                                    > tego
                                                    > > 'czarny rynek'.
                                                    >
                                                    > Co Ty znowu, chłopie, z samego rana pierdzielisz...?
                                                    > A ten oficjalny model, to oczywiście Ty... bo innego jakoś nie widzę.

                                                    Zdaje się że prosiłaś się, żeby yoric nie widział Twoich postów, więc?
                                                  • jesod Re: Pyta na model 07.05.14, 11:43
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Zdaje się że prosiłaś się, żeby yoric nie widział Twoich postów, więc?

                                                    A cio ma piernik do wiatraka?
                                                    Poza tym, mylisz fakty. Przeanalizuj to raz jeszcze... Będzie weselej.

                                                  • yoric Re: Pyta na model 07.05.14, 18:05
                                                    > Zdaje się że prosiłaś się, żeby yoric nie widział Twoich postów, więc?

                                                    i tak bym czuł, że coś za mną ciągle łazi i szarpie za nogawkę :)
                                                  • jesod Re: Pyta na model 07.05.14, 20:46
                                                    yoric napisał:
                                                    > > Zdaje się że prosiłaś się, żeby yoric nie widział Twoich postów, więc?
                                                    >
                                                    > i tak bym czuł, że coś za mną ciągle łazi i szarpie za nogawkę :)

                                                    No, proszę. A ode mnie żąda się finezji...
                                                    Śmiało.
                                                    Pokaż naprawdę, na ile Ciebie stać.
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 14:14
                                                    > uważa - zdaje się - że kobiecie która już zgodzi się pójść do łóżka ten związek należy się jak psu buda

                                                    Jakoś bardzo nadinterpretowujesz podobnie jak Wont, to co wyraziłem. Nie twierdzę, że się należy, jeśli (o czym sam zresztą sam wspomniałeś), amant postawi sprawę jasno. Nie musi brzmieć to jakoś ordynarnie, niemniej, nie powinno tworzyć złudzeń, że będzie z tego coś więcej niż seks.

                                                    Jeśli jednak PUAs tworzy romantyczne wizje, mówi o uczuciach, komplementuje nie tylko ciało kobiety, ale też jej osobowość czy intelekt, to tym samym daje jej sygnał, że być może chodzi mu o coś więcej niż seks, na co po cichu pewnie liczy większość kobiet

                                                    I teraz, co ma taka kobieta zrobić ? W 1-szej chwili gdy wyjdzie z tego uniesienia, spytać:
                                                    - No dobra, przecudnej urody te baśnie, ale interesuje cię również związek czy samo kotłowanie ?

                                                    Przecież wiadomo, że prawie żadna, z przyczyn oczywistych, nie wypali w ten sposób, czego PUAs jest w pełni świadom, a co pozwala mu nadal prowadzić jego gierkę miraży i niedomówień

                                                    Może receptą byłoby faktycznie spopularyzowanie w necie czy tv jakiegoś wesołego tekstu w tym guście, który pozwoliłby kobiecie powiedzieć 'sprawdzam' bez ryzyka wyjścia na obcesową, orydnarną czy narwaną

                                                    I jeszcze jedno. Czytając Ciebie, Wonta, czy Bcde nie mam bladego pojęcia po co Wam PUA, bo na moje jesteście na tyle bystrzy i oblatani, że bez niego sobie poradzicie, a nie chce mi się wierzyć, że parę lat temu byliście zahukanymi i zakompleksionymi, piegowatymi misiami z klapniętym uszkiem
                                                  • yoric Re: PUA 07.05.14, 17:09
                                                    Nie mam siły do Ciebie :).

                                                    > jeśli (o czym sam zresztą sam wspomniałeś), amant postawi sprawę jasno.

                                                    tak, właśnie o tym piszę przez cały wątek! :) Założenie jest takie, że amant stawia sprawę jasno i nie wiem czemu wciąż zakładasz, że PUA każe robić co innego (skoro piszę, że nie każe). Jeśli tego nie robi, jest oszustem, a nie prawdziwym PUA.
                                                    Fakt, że pewnie dużo oszustów wykorzystuje metody PUA, ale to tak jak powiedzieć, że dużo Polaków kradnie --> zatem Polak = złodziej.

                                                    > Jeśli jednak PUAs tworzy romantyczne wizje, mówi o uczuciach

                                                    większość odłamów PUA, które znam, nie tylko nie zaleca, ale zdecydowanie odradza tworzenie wizji i mówienie o uczuciach.
                                                    Moim zdaniem nie opisujesz PUA, tylko projektujesz nań elementy modelu kulturowego, o którym piszę.

                                                    > I teraz, co ma taka kobieta zrobić ? ... spytać:... interesuje cię również związek czy
                                                    > samo kotłowanie ?
                                                    > Przecież wiadomo, że prawie żadna, z przyczyn oczywistych, nie wypali w ten sposób...

                                                    A co się dzieje 'oczywistymi przyczynami' w przypadku faceta, od którego - zauważ - wymagasz dokładnie tego samego, czyli żeby wypalił wprost "interesuje mnie tylko kotłowanie"? :). I ponieważ powinien tak zrobić (oczywiście nie zanim się przedstawi, ale zdecydowanie jeszcze przed konsumpcją), dywagacja co ma zrobić kobieta staje się bezprzedmiotowa...
                                                  • sabat.77 Re: PUA 07.05.14, 22:48
                                                    Lepiej. Przeciez chlopaki od PUA mowia, ze roztaczanie romantycznych wizji wrecz znaczaco oddala moment pojscia do lozka, wiec z punktu widzenia kogos zainteresowanego glownie seksem byloby to dzialanie przeciwskuteczne...
                                                    Kandydat na meza to nie to samo co kandydat na kochanka. Trzeba wiedziec na jakie stanowisko sie aplikuje ;)
                                                  • kag73 Re: PUA 08.05.14, 10:07
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Kandydat na meza to nie to samo co kandydat na kochanka. Trzeba wiedziec na jak
                                                    > ie stanowisko sie aplikuje ;)
                                                    No momencik dla mnie maz w pierwszym rzedzie to dla mnie kochanek, inaczej po co mnie on??? Co nie zmiena faktu, ze oprocz cech dobrego(w moim mniemaniu) kochanka musi odpowiadac na innych plaszczyznach.
                                                  • yoric Re: PUA 08.05.14, 10:44
                                                    Ee, komentarz Sabata jest trafny (a werbalizacja, o stanowisku, nawet błyskotliwa!).
                                                    To sprawdzony fakt, że kobieta licząc na związek będzie prowadzić grę i wstrzymywać seks ("jeszcze nie dziś", "to dla mnie za szybko"). Po prostu sprawdza, ile może na swoim 'towarz' ugrać. Natomiast jak babka wie, że na związek nie ma żadnych szans (np. jedno z nich potem wyjeżdża), o seks jest dużo łatwiej.
                                                    Najkrócej mówiąc sytuacja jest taka, że w tym pierwszym przypadku dynamikę kontroluje kobieta, a w drugim - facet.
                                                  • kag73 Re: PUA 08.05.14, 10:51
                                                    yoric napisał:
                                                    > Natomiast jak babka wie, że na związek nie ma żadnych szans (np. jedno z nich potem wyjeżdża), o seks jest dużo łatwiej.

                                                    Pod warunkiem, ze ona akurat tego seksu z nim chce:) A czasem, bo zwiazek nie wchodzi w rachube, ona zwiazku nie chce, facet sie do zwiazku nie nadaje. Tak opcja tez jest mozliwa, chociaz dla Ciebie niewyobrazalna;)

                                                    > Najkrócej mówiąc sytuacja jest taka, że w tym pierwszym przypadku dynamikę kont
                                                    > roluje kobieta, a w drugim - facet.

                                                    Mysle, ze o tym kiedy i czy w ogole bedzie seks decyduje jednak kobieta:)
                                                  • yoric Re: PUA 08.05.14, 16:03
                                                    > Pod warunkiem, ze ona akurat tego seksu z nim chce:)

                                                    w obu wypadkach zakładamy, że chce :). Tylko dodatkowo założenie jest takie, że ma również apetyt na coś więcej, i dlatego 'gra na związek'. Wtedy trzeba jasno pokazać, że może mieć albo tylko seks, albo nic w ogóle.

                                                    > A czasem, bo zwiazek nie w chodzi w rachube, ona zwiazku nie chce, facet sie do zwiazku nie nadaje. Tak opcja tez jest mozliwa, chociaz dla Ciebie niewyobrazalna;)

                                                    wyobrażalna - kilka razy tak miałem, że poszliśmy do łóżka raz czy drugi, ale potem to kobieta zrezygnowała ze znajomości (nie wnikam czemu, ukłąd działa w obie strony więc i ona nie musi nic wyjaśniać)

                                                    > Mysle, ze o tym kiedy i czy w ogole bedzie seks decyduje jednak kobieta:)

                                                    generalnie tak :), ale chodzi o rzecz trochę inną. Jak już dojdzie do konsumpcji i jest układ 'friends with benefits' to zwykle (statystycznie) facet ma opcję, żeby zrobić uprgade na 'pełen' związek. Natomiast jak nie doszło do seksu i facet się stara i łazi za nią z kwiatami, to ona ma pełną kontrolę, czy zechce seks, czy związek i w jakiej kolejności.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 08.05.14, 11:31
                                                    kag73 napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    > > Kandydat na meza to nie to samo co kandydat na kochanka. Trzeba wiedziec
                                                    > na jak
                                                    > > ie stanowisko sie aplikuje ;)
                                                    > No momencik dla mnie maz w pierwszym rzedzie to dla mnie kochanek, inaczej po c
                                                    > o mnie on??? Co nie zmiena faktu, ze oprocz cech dobrego(w moim mniemaniu) koch
                                                    > anka musi odpowiadac na innych plaszczyznach.

                                                    No ale to piszesz o porządanej bardzo, ale rzadkiej sytuacji, gdy związek trwały (małżeństwo) już jest i pracuje się nad tym by mąż oprócz bycia mężem pozostał kochankiem.
                                                    A sabat pisał o sytuacji gdy związku jeszcze de facto nie ma.
                                                  • kag73 Re: PUA 08.05.14, 12:34
                                                    > No ale to piszesz o porządanej bardzo, ale rzadkiej sytuacji, gdy związek trwał
                                                    > y (małżeństwo) już jest i pracuje się nad tym by mąż oprócz bycia mężem pozosta
                                                    > ł kochankiem.
                                                    > A sabat pisał o sytuacji gdy związku jeszcze de facto nie ma.

                                                    Mnie sie wydaje, ze o tym decyduja niuanse, niewidoczne czesto, niewyczuwalne, ale jednak sa, nazywam je chemia. Zeby pojsc z facetem do lozka musi byc dla mnie atrakcyjny fizycznie czy jakis urzekajacy, czy wyjadzie z tego zwiazek, czy go chce w danym momencie i czy z tym facetem to juz inna kwestia. Tak czy siak i kochanek i maz MUSZA odpowiadac mi w lozku.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 08.05.14, 16:25
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > No ale to piszesz o porządanej bardzo, ale rzadkiej sytuacji, gdy związek
                                                    > trwał
                                                    > > y (małżeństwo) już jest i pracuje się nad tym by mąż oprócz bycia mężem p
                                                    > ozosta
                                                    > > ł kochankiem.
                                                    > > A sabat pisał o sytuacji gdy związku jeszcze de facto nie ma.
                                                    >
                                                    > Mnie sie wydaje, ze o tym decyduja niuanse, niewidoczne czesto, niewyczuwalne,
                                                    > ale jednak sa, nazywam je chemia. Zeby pojsc z facetem do lozka musi byc dla mn
                                                    > ie atrakcyjny fizycznie czy jakis urzekajacy, czy wyjadzie z tego zwiazek, czy
                                                    > go chce w danym momencie i czy z tym facetem to juz inna kwestia. Tak czy siak
                                                    > i kochanek i maz MUSZA odpowiadac mi w lozku.

                                                    "Chemia" się kończy po góra (podobno) dwóch latach.
                                                  • kag73 Re: PUA 08.05.14, 20:01
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > "Chemia" się kończy po góra (podobno) dwóch latach.

                                                    Po gora, podono, trzech latach konczy sie zakochanie. Co nie zmienia faktu, ze jak dla mnie to chemia decyduje, ze chce z tym facetem, ze na mnie dziala, ze chce z nim byc. Moj maz kiedys wysunal teorie, ze ta chemia(feromony) nadal jest, ale czlowiek sie po czasie troche na nie znieczula, ale jak tak sie para dluzej nie widzi i znow sie spotyka to czuc ja znow bardziej. Do tego ja wierze, ze jednak gdzies tam pozostaje i to wlasnie dzieki niej ludzie/ich ciala na siebie reaguja nawet po tych 3 pierwszych latach.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 09.05.14, 20:27
                                                    kag73 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > "Chemia" się kończy po góra (podobno) dwóch latach.
                                                    >
                                                    > Po gora, podono, trzech latach konczy sie zakochanie. Co nie zmienia faktu, ze
                                                    > jak dla mnie to chemia decyduje, ze chce z tym facetem, ze na mnie dziala, ze c
                                                    > hce z nim byc. Moj maz kiedys wysunal teorie, ze ta chemia(feromony) nadal jest
                                                    > , ale czlowiek sie po czasie troche na nie znieczula, ale jak tak sie para dluz
                                                    > ej nie widzi i znow sie spotyka to czuc ja znow bardziej. Do tego ja wierze, ze
                                                    > jednak gdzies tam pozostaje i to wlasnie dzieki niej ludzie/ich ciala na siebi
                                                    > e reaguja nawet po tych 3 pierwszych latach.

                                                    Właśnie tak.
                                                    Z tym, że "chemia" to nie tylko feromony :) btw feromony mogą działać tylko gdy jesteś blisko.
                                                    Zakochanie (to pierwsze) to też chemia tylko dość złożona. A potem by utrzymać zwiazek trzeba sobie stworzyć współuzależnienie od siebie. To jest przebudowa na pozimie neuronów, więc już nie chemia. To jest wysiłek, jednym to wychodzi innym nie.
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 08.05.14, 17:41
                                                    Ok, z nieutulonym bólem stwierdzam, że różnimy się w poglądach mniej niż myślałem ;)

                                                    Zakodowałem sobie po prostu PUA'sów jako tandeciarzy i ciężko mi się w 3 dni rozstać z tym mniemaniem, ale pracuję nad tym
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 07.05.14, 21:12
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > I teraz, co ma taka kobieta zrobić ? W 1-szej chwili gdy wyjdzie z tego uniesie
                                                    > nia, spytać:
                                                    > - No dobra, przecudnej urody te baśnie, ale interesuje cię również związek czy
                                                    > samo kotłowanie ?
                                                    >
                                                    > Przecież wiadomo, że prawie żadna, z przyczyn oczywistych, nie wypali w ten spo
                                                    > sób,

                                                    Ooo a jakie to sa te oczywiste przyczyny? Niech zgadne: "ryzyko wyjścia na obcesową, orydnarną czy narwaną" czy chcaca sie zwyczajnie rznac z tym facetem? Nie wiadomo co gorsze? ;-)

                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 21:37
                                                    > Ooo a jakie to sa te oczywiste przyczyny? Niech zgadne: "ryzyko wyjścia na obcesową, orydnarną czy narwaną"

                                                    Bingo. Myślę, że na taką by wyszła, w oczach sporej części facetów. Czy w moich, zależałoby to od stylu zadania tego pytania
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 07.05.14, 22:18
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > Bingo. Myślę, że na taką by wyszła, w oczach sporej części facetów. Czy w moich
                                                    > , zależałoby to od stylu zadania tego pytania

                                                    Ale pytanie brzmi: co z tego? To wyklucza seks, zwiazek, dalsza rozmowe czy co?
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 07.05.14, 22:37
                                                    Nie musi zaraz niczego wykluczać, ale może być to drobny zgrzyt. A ileś takich czy innych zgrzytów wpłynie na jakość lub chęć dlaszych kontaktów. Dlaczego więc nie unikać zgrzytów, albo zupełnie je eliminując, albo nadając im np jakąś wesołą formę ?
                                                  • druginudziarz Re: PUA 08.05.14, 00:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > gyubal_wahazar napisał:
                                                    >
                                                    > > Bingo. Myślę, że na taką by wyszła, w oczach sporej części facetów. Czy w
                                                    > moich
                                                    > > , zależałoby to od stylu zadania tego pytania
                                                    >
                                                    > Ale pytanie brzmi: co z tego? To wyklucza seks, zwiazek, dalsza rozmowe czy co?

                                                    Niektórym przeszkadza duży przebieg samochodu do którego wsiadaja.
                                                  • wont Re: PUA 08.05.14, 07:04
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > gyubal_wahazar napisał:
                                                    >
                                                    > > I teraz, co ma taka kobieta zrobić ? W 1-szej chwili gdy wyjdzie z tego u
                                                    > niesie
                                                    > > nia, spytać:
                                                    > > - No dobra, przecudnej urody te baśnie, ale interesuje cię również związe
                                                    > k czy
                                                    > > samo kotłowanie ?
                                                    > >
                                                    > > Przecież wiadomo, że prawie żadna, z przyczyn oczywistych, nie wypali w t
                                                    > en spo
                                                    > > sób,
                                                    >
                                                    > Ooo a jakie to sa te oczywiste przyczyny? Niech zgadne: "ryzyko wyjścia na obce
                                                    > sową, orydnarną czy narwaną" czy chcaca sie zwyczajnie rznac z tym facetem? Nie
                                                    > wiadomo co gorsze? ;-)
                                                    ------------------
                                                    Ja też tego nie rozumiem. Konkret, panie/pani, konkret. Przecież to jest jak znalezienie św. Graala, znalezienie takiej konkretnej kobiety:
                                                    "No dobra, przecudnej urody te baśnie, ale interesuje cię również związek czy samo kotłowanie ?"

                                                    Ile nieporozumień, kwasów, zadr można byłoby uniknąć, gdyby ludzie ze sobą po prostu konkretnie rozmawiali?
                                                  • druginudziarz Re: PUA 08.05.14, 11:35
                                                    wont napisał:

                                                    > Ile nieporozumień, kwasów, zadr można byłoby uniknąć, gdyby ludzie ze sobą po p
                                                    > rostu konkretnie rozmawiali?

                                                    No bo czego Jaś się nienaumiał itd.
                                                    Dlatego wszystkie te bardzo szczere, słuszne, ogólnie zajebiste rady w typie "porozmawiajcie o tym" po prostu nie działają.
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 08.05.14, 12:42
                                                    wont napisał:

                                                    > Ja też tego nie rozumiem. Konkret, panie/pani, konkret. Przecież to jest jak zn
                                                    > alezienie św. Graala, znalezienie takiej konkretnej kobiety:
                                                    > "No dobra, przecudnej urody te baśnie, ale interesuje cię również związek czy s
                                                    > amo kotłowanie ?"
                                                    >
                                                    > Ile nieporozumień, kwasów, zadr można byłoby uniknąć, gdyby ludzie ze sobą po p
                                                    > rostu konkretnie rozmawiali?

                                                    Bo mezczyzni tez lubia, zeby kobiety udawaly, ze nie wiadomo o co chodzi, bo gdyby walily otwartym tekstem o kotlowaniu to by moglo oznaczac, ze to nie pierwszyzna, a to moze deprymowac. Poza tym to, co pisal Yoric o tym modelu 'seks za zwiazek', czy poprawniej politycznie 'seks w zwiazku' :) pokutuje. Kiedys mialam takiego przyjaciela z benefitami. Caly czas dreczyly go wyrzuty sumienia, ze robimy to bez statusu 'moja dziewczyna, moj chopak'. Zadreczal mnie tymi swoimi rozterkami z dupy, a to bylo proste: do lozka sie nadawal, a do zwiazku nie, bo byl z kultury muzulmanskiej, a z Muzulmaninem bym sie nie zwiazala, a kochankami to oni sa zajebistymi.
                                                  • yoric Re: PUA 08.05.14, 16:04
                                                    > a z Muzulmaninem bym sie nie zwiazala, a kochank
                                                    > ami to oni sa zajebistymi.

                                                    ooo, to mnie zaciekawiło!
                                                    Napisz proszę na czym konkretnie polega ta zajebistość.
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 08.05.14, 16:49
                                                    yoric napisał:

                                                    > ooo, to mnie zaciekawiło!
                                                    > Napisz proszę na czym konkretnie polega ta zajebistość.

                                                    Pozeraja wzrokiem, osaczaja jak drapiznik ofiare, nie spuszczaja cie z oczu, sa nieskrepowani, bezwstydni, dumni z kutasa, demoniczni, hipnotyczni, obrzezani wiec pewnie dlatego dlugo moga, zwierzecy, nie kryja tez ze maja/pragna duzo kobiet, w seksie sie zapominaja, calkowity odlot, podkochuja sie. To pewnie jakis przypal po tym ich sflustrowaniu seksualnym, jaki sobie w swojej kulturze zafundowali.
                                                  • yoric Re: PUA 08.05.14, 17:52
                                                    Dzięki, to są cenne spostrzeżenia, z których warto się uczyć :).
                                                  • bcde Re: PUA 09.05.14, 02:35
                                                    > Dzięki, to są cenne spostrzeżenia, z których warto się uczyć :).

                                                    Yoric, ty chcesz się uczyć (!) pożerać wzrokiem, osaczać jak drapieżnik ofiarę, być bezwstydnym, demonicznym, hipnotycznym, zwierzęcym i obrzezanym?? :)
                                                  • wont Re: PUA 09.05.14, 05:43
                                                    bcde napisał:

                                                    > > Dzięki, to są cenne spostrzeżenia, z których warto się uczyć :).
                                                    >
                                                    > Yoric, ty chcesz się uczyć (!) pożerać wzrokiem, osaczać jak drapieżnik ofiarę,
                                                    > być bezwstydnym, demonicznym, hipnotycznym, zwierzęcym i obrzezanym?? :)
                                                    -------------
                                                    Ja prawie spełniam wymagania. Prawie. Jestem co prawda obrzezany, ale ofiary jeszcze nie pożeram wzrokiem a się w nią wgapiam, nie osaczam jej jak drapieżnik tylko prześladuję, nie jestem bezwstydny tylko jestem bez wstydu, nie demoniczny a diabelski no i nie zwierzęcy ale nieludzki. Ha! :)))) Wystarczy? Dziś w klubie będzie bang? :))
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: PUA 09.05.14, 11:47
                                                    > Yoric, ty chcesz się uczyć (!) pożerać wzrokiem, osaczać jak drapieżnik ofiarę,
                                                    > być bezwstydnym, demonicznym, hipnotycznym, zwierzęcym i obrzezanym?? :)

                                                    Tylko uważaj Yoric, nie przesadź. Bo jak się jeszcze nauczysz pożerać wzrokiem, osaczać jak drapieżnik ofiarę, być bezwstydnym, demonicznym, hipnotycznym, zwierzęcym i obrzezanym ;-) i każdą laskę będziesz mógł mieć na pstryknięcie palcami, to Ci się seks już całkowicie zdewaluuje...
                                                  • yoric Re: PUA 09.05.14, 11:56
                                                    Wyczuwam tą delikatną ironię... :)
                                                    Natomiast IMO zawsze warto się uczyć, starać się coś podłapać i wykorzystać do swojego rozwoju.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: PUA 09.05.14, 13:13
                                                    > Wyczuwam tą delikatną ironię... :)
                                                    > Natomiast IMO zawsze warto się uczyć, starać się coś podłapać i wykorzystać do
                                                    > swojego rozwoju.

                                                    Bardzo delikatną, ale meritum też było :-). Gdzieś na początku pisałeś, że PUA powoduje degradację wartości zdobycia kobiety i że to nie jest fajne. A jednak nie bardzo chcesz się zatrzymać w tym rozwoju...
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 09.05.14, 12:30
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Tylko uważaj Yoric, nie przesadź. Bo jak się jeszcze nauczysz pożerać wzrokiem,
                                                    > osaczać jak drapieżnik ofiarę, być bezwstydnym, demonicznym, hipnotycznym, zwi
                                                    > erzęcym i obrzezanym ;-) i każdą laskę będziesz mógł mieć na pstryknięcie palca
                                                    > mi, to Ci się seks już całkowicie zdewaluuje...

                                                    Hehe to tak jak z poetami uprawiajacymi poezje romantyczna poki sie nie ozenia, a potem pisza tylko ksiazki historyczne. Ja czekam kiedy Yoric bedzie gotowy przejsc wlasnie do tego etapu pisania ksiazek historycznych i da nam tu szkolenie jak wykorzystywac PUA w zwiazku monogamicznym. Bo jak juz babka oswojona, zaciagnieta do tej jaskini to PUAwcowi sie jeszcze cos chce? Czy teraz to juz babka musi to sama ciagnac i byc managerem zycia seksualnego w zwiazku, bo chyba tu rodza sie najwieksze rozczarowania.

                                                    Yoric jak to jest w zwiazku? Odpuszczamy czy dzialamy? No bo czy jest jeszcze sens pozerac wzrokiem wlasna zone, co siedzi na kanapce przed TV? Zapodaj cos zwiazkowego, bo wiesz my juz mamy po 40 lat, czas sie ustatkowac. Pociesz, da sie podtrzymac jakis ogien, ogieniek namietnosci?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: PUA 09.05.14, 13:14
                                                    > Zapodaj cos zw
                                                    > iazkowego, bo wiesz my juz mamy po 40 lat, czas sie ustatkowac. Pociesz, da sie
                                                    > podtrzymac jakis ogien, ogieniek namietnosci?

                                                    No z tym tematem zawsze jakoś ciężko szło na forum... A też jestem zainteresowana :-)
                                                  • yoric Re: PUA 09.05.14, 15:09
                                                    No niestety, to jest ta gorsza strona.
                                                    W związku jest fajnie, ale to ciągłe wyzwanie (świat to feeria pokus...).
                                                    I niestety pod tym względem jestem pełen obaw.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 09.05.14, 16:28
                                                    Jedyna wyjscie dla Ciebie to zostac kims takim jak ja. Wtedy pokusy wyjda poza zasieg i bedziesz miec je z glowy :)
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 08.05.14, 18:00
                                                    > Ile nieporozumień, kwasów, zadr można byłoby uniknąć, gdyby ludzie ze sobą po prostu konkretnie rozmawiali?

                                                    Niby tak, tylko że gdyby było to tak proste do wykonania, problem od dawna by nie istniał.
                                                    Przykład chyba najprostszy z możliwych: które z poniższych określeń stosunku płciowego, będzie wg faceta rażące ?

                                                    a) huragan zmysłów
                                                    b) kochanie
                                                    c) kotłowanie
                                                    d) rżnięcie
                                                    e) dymanie
                                                    f) ruchanie
                                                    g) p..nie

                                                    Obstawiam, że żadne, ewentualnie max ostatnie 2. A dla typowej (podkreślam) kobiety ? Obstawiam że od c), a na pewno od d) w dół.

                                                    Tak że na tym chyba najprostszym z możliwych przykładów widać, jak łatwo facet może nieświadomie przegiąć, a co dopiero w zdecydowanej większości subtelniejszych sytuacji
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 08.05.14, 19:43
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > Przykład chyba najprostszy z możliwych: które z poniższych określeń stosunku pł
                                                    > ciowego, będzie wg faceta rażące ?
                                                    >
                                                    > a) huragan zmysłów
                                                    > b) kochanie
                                                    > c) kotłowanie
                                                    > d) rżnięcie
                                                    > e) dymanie
                                                    > f) ruchanie
                                                    > g) p..nie
                                                    >
                                                    > Obstawiam, że żadne, ewentualnie max ostatnie 2. A dla typowej (podkreślam) kob
                                                    > iety ? Obstawiam że od c), a na pewno od d) w dół.
                                                    >
                                                    > Tak że na tym chyba najprostszym z możliwych przykładów widać, jak łatwo facet
                                                    > może nieświadomie przegiąć, a co dopiero w zdecydowanej większości subtelniejsz
                                                    > ych sytuacji

                                                    'Kochanie, masz dzisiaj ochote na huragan zmyslow?' Skinela glowa i zarumienila sie. Wyjął kolumnę swojej męskości i wstawił ją do ogrodu Joanny.
                                                    :-)

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: PUA 08.05.14, 19:48
                                                    > 'Kochanie, masz dzisiaj ochote na huragan zmyslow?' Skinela glowa i zarumienila
                                                    > sie. Wyjął kolumnę swojej męskości i wstawił ją do ogrodu Joanny.

                                                    :-) Dobrze chociaż, że nie krasnala...
                                                    Tęsknisz za Mareczkiem, Kicia? :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 08.05.14, 20:08
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > 'Kochanie, masz dzisiaj ochote na huragan zmyslow?' Skinela glowa i zarum
                                                    > ienila
                                                    > > sie. Wyjął kolumnę swojej męskości i wstawił ją do ogrodu Joanny.
                                                    >
                                                    > :-) Dobrze chociaż, że nie krasnala...

                                                    Co to znaczy ''krasnala''? Klasnela? :)

                                                    > Tęsknisz za Mareczkiem, Kicia? :-)

                                                    Umiarkowanie ;) Tu mamy jakiegos starszego pana, pana od kolumny, bo chyba nie od kutasa, to by chyba nie przeszlo. Ale dobrze, jak widac seks ma rozne twarze.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: PUA 08.05.14, 20:13
                                                    Jacie, Kicia, nie wiesz, co to krasnal ogrodowy...?
                                                    :-)
                                                    www.google.pl/search?q=krasnal+ogrodowy&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=3chrU9LCCKmt7Qa09IDQCg&ved=0CCwQsAQ&biw=1175&bih=611
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 08.05.14, 21:04
                                                    Leśmian z zazdrości, ogryzł szpony do kości ;)
                                                  • wont Re: PUA 09.05.14, 05:22
                                                    gyubal_wahazar napisał:
                                                    >
                                                    > Obstawiam, że żadne, ewentualnie max ostatnie 2. A dla typowej (podkreślam) kob
                                                    > iety ? Obstawiam że od c), a na pewno od d) w dół.
                                                    >
                                                    > Tak że na tym chyba najprostszym z możliwych przykładów widać, jak łatwo facet
                                                    > może nieświadomie przegiąć, a co dopiero w zdecydowanej większości subtelniejsz
                                                    > ych sytuacji
                                                    -------------------------
                                                    No bo widzisz... Nie masz racji. Laski są generalnie bardziej zbereźne od nas. Mężczyźni tego często nie widzą, bo dziewczyny nie chcą wyjść w naszych oczach na zbereźne właśnie. Ale stwórz im odpowiednie warunki, komfort, zachęć do otwartości i spraw, żeby miały pewność, że nie będziesz ich negatywnie oceniał, to rozwiną się i przy tobie. Takie są przynajmniej moje doświadczenia. Ale ja z zasady od "cnotek-niewydymek", "bułkę przez bibułkę", "ach i och" oraz "whatever" trzymam się z dala.
                                                  • yoric Re: PUA 09.05.14, 10:50
                                                    Popieram Wonta.
                                                    Gyubal, to jest to, o czym Ci piszę - przemawia przez Ciebie model, w którym kobiety to eteryczne stworzenia wąchające kwiaty i czytające Słowackiego.
                                                    Tymczasem PUA uczy, że to też, ale również są to istoty pełne seksualności i potrzebujące tego jskiniowego samca, i że ten kto taką ofertę im złoży, często wygrywa.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 09.05.14, 11:21
                                                    Nom... Puszczaja eteryczne baki i stawiaja wysublimowane klocki.
                                                    Ta cala lagodnosc, eterycznosc i wrazliwosc to koszulka spolecznych pozorow naciagnieta na naga malpe. Plcie roznia sie w wiekszym stopniu teatrem, ktory odgrywaja, niz swoja wewnetrzna, biologiczna wiazka instynktow.
                                                    Wedlug mnie ten jaskiniowy brutal tkwi w nas niezaleznie od plci. On jest wlasciwie prawdziwym ja, reszta to warunkowanie nastepujace od dziecka. Wystarczy zobaczyc co sie dzieje, gdy zabraknie spolecznej kontroli np. w trakcie kataklizmow czy wojen.
                                                  • yoric Re: PUA 09.05.14, 11:55
                                                    > koszulka spolecznych pozorow naciagnieta na naga malpe.

                                                    powinieneś książki pisać, albo przynajmniej felietony!

                                                    > Wystarczy zobaczyc co sie dzieje, gdy zabraknie spolecznej kontroli np. w trakcie kataklizm
                                                    > ow czy wojen.

                                                    to właśnie podnoszą fani psychoewo - że w naszej ewolucyjnej historii to raczej był standardzik. A 70 lat pokoju w naszym regionie to jakaś wyjątkowa anomalia...
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 09.05.14, 12:52
                                                    > Nom... Puszczaja eteryczne baki i stawiaja wysublimowane klocki.

                                                    Każdy pogląd można zredukować do absurdu, ale to jeszcze niczego nie dowodzi

                                                    Zdajecie się forsować pogląd, że obie płcie, to w guncie rzeczy lepiej czy gorzej maskujące się prymitywy. Mam odmienny pogląd i w konsekwencji robi mi dużą różnicę, czy spotykam kobietę na poziomie, czy nie.

                                                    Być może, po postawieniu jej w jakiejś wyjątkowej sytuacji, strach czy dezorientacja spowodowałyby, że zrzuciłaby chwilowo swą delikatną powłokę, ale nie rozumiem, dlaczego miałbym chcieć ją w takiej sytuacji stawiać.

                                                    > brutal tkwi w nas niezaleznie od plci. On jest wlasciwie prawdziwym ja, reszta to warunkowanie nastepujace od dziecka

                                                    Więc niech tkwi, tylko po co go budzić ? W kontekście łóżka - ok, ale poza nim, chyba trzymałbym się od takich prostej konstrukcji zuchów na dystans
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 09.05.14, 13:45
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    Mam odmienny pogląd i w konsekwencji robi mi dużą r
                                                    > óżnicę, czy spotykam kobietę na poziomie, czy nie.

                                                    No prosze Cie, a czym niby mierzysz ten poziom? Stopniem delikatnosci? ;)

                                                    > Być może, po postawieniu jej w jakiejś wyjątkowej sytuacji, strach czy dezorien
                                                    > tacja spowodowałyby, że zrzuciłaby chwilowo swą delikatną powłokę, ale nie rozu
                                                    > miem, dlaczego miałbym chcieć ją w takiej sytuacji stawiać.

                                                    Niech pomysle. Spacerujemy na woda, trzymamy sie za raczki, deklamujesz mi jakis shit, potykasz sie i wpadasz do glebokiej wody nieumiejac daj my na to plywac. Postawiles mnie, delikatna istote w sytuacji strachu i zdezorientowania i jeszcze ochlapales! Oddalam sie zatem elaganckim krokiem, co za cham pochlapal :)

                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 09.05.14, 15:56
                                                    > No prosze Cie, a czym niby mierzysz ten poziom? Stopniem delikatnosci? ;)

                                                    Siepyta Kitty jak dziecko ;) Między innymi. Narwani faceci mi na ogół nie rzutują, ale nadpobudliwe, czy nawet agresywne babki już tak. Pewnie dlatego, żem dziecięciem ancien regime, kiedy to panie były paniami, a faceci facetami. I komu to przeszkadzało ?

                                                    >Postawiles mnie, delikatna istote w sytuacji strachu i zdezorientowania i jeszcze ochlapales! Oddalam sie zatem elaganckim krokiem, co za cham pochlapal :)

                                                    Tak ? To jak wykorkuje, będę Cię co noc dusił poduchą, zrzucał z wyrka i naparzał wyfiokowaną i w wałkach, Twą książeczką do nabożeństwa, hehe
                                                  • yoric Re: PUA 09.05.14, 16:13
                                                    Gyubal, bez urazy, ale wygląda na to, że naprawdę masz umysł po formatce :) i pewne rzeczy (które próbuje Ci nakreślić wiele osób) po prostu nie mieszczą Ci się w głowie. Spróuj na moment odpuścić ten kulturowy model i spojrzeć na seksualność kobiety od strony, którą proponujemy i zobacz, czy to nie ma przypdkiem więcej sensu i nie jest bliższe rzeczywistości.
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 09.05.14, 16:49
                                                    > Gyubal, bez urazy, ale wygląda na to, że naprawdę masz umysł po formatce :)

                                                    Yoric, mogę odwrócić dokładnie tą samą diagnozę ;) Zresztą wobec braku punktu odniesienia, śmiało chyba można założyć, że dokładnie każdy z nas ma umysł po formatce (takiej lub innej)

                                                    > Spróuj na moment odpuścić ten kulturowy model i spojrzeć na seksualność kobiety od strony, którą proponujemy i zobacz, czy to nie ma przypdkiem więcej sensu i nie jest bliższe rzeczywistości.

                                                    Mam spojrzeć na seksualność kobiety na zimno i odzierając ją z całej tej fascynującej otoczki ?
                                                    Mogę to zrobić, ale dokąd mnie to zaprowadzi ? Do stwierdzenia że ludzie to kombinacja kich, chrząstek, płynów ustrojowych, pierwotnych instynktów i egoizmu ?

                                                    Nie twierdzę że perspektywa którą proponujesz jest nieprawdziwa, ale moim skromnym, to perspektywa prosektorium. Tak odarta z jakichkolwiek subtelności, wyrafinowania czy sprzeczności, że w efekcie po prostu nudna, choc nie neguję, że pewnie bardziej efektywna podrywowo.

                                                    Tylko że mnie taka perspektywa nie interesuje. Marginalizuję ją więc i wybieram swoją wg Ciebie pewnie naiwną, ale tworzącą pole do ciekawych manewrów, gry ryzyka, zwrotów akcji itp. Wybieram ją nawet, jeśli oberwę za to po uszach (zresztą oberwałem i niczego mnie to nie nauczyło, hehe)

                                                    Kwestia smaku
                                                  • sabat.77 Re: PUA 09.05.14, 22:35
                                                    Skoro nie uczysz sie na wlasnych bledach, to jestes skazany na ich powtarzanie. Wedlug moich skromnych obserwacji poziom neurotyzmu, tfu... przepraszam... romantyzmu ;) jest zblizony u obu plci. Odwolujesz sie w swojej wizji do kulturowych archetypow, zamiast zauwazyc swiat, w ktorym na porzadku dziennym sa suczki publicznie sikajace ze smiechem i bez zenady w kucki przed dyskoteka i mlodzi mezczyzni piszacy wiersze, a bywa ze strzelajacy werterowskiego samoboja z milosci. Precz z takimi stereotypami.
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 09.05.14, 23:39
                                                    > Skoro nie uczysz sie na wlasnych bledach, to jestes skazany na ich powtarzanie.

                                                    Zdecydowana większość kwestii uczuciowych, jest na tyle nieostra, że bardzo trudno o jakieś nawet z grubsza precyzyjne kryteria, a przy ich braku, jak ocenić co jest błędem, a co nie ?
                                                    Przykład problemu, bo w pełnej ogólności możnaby gawędzić ad mortus defecatus:
                                                    nowo poznanej dziewczynie okazywać od początku duże, czy małe zaufanie ?

                                                    Widzisz strategię dominującą ? Bo ja nie. Podejmę się bronić każdej. Nawet jeśli dorzucić cel: szczęśliwy średnioterminowy związek, nadal nie widzę strategii dominującej.

                                                    Jasne, że ktoś może zauważyć, że najlepiej okazać umiarkowane zaufanie i sterować nim w miarę rozwoju sytuacji, ale to jest właśnie jeden z tych banałów, które znają wszyscy, ale mało komu pomogły, bo jak stanie się wobec niejasnej sytuacji, to niczego kompletnie on nie wyjaśnia

                                                    PS Nie wiem skąd pomysł, że nie dostrzegam wspomnianych suczek i poetów. Dostrzegam, tylko w jakim celu mam się koncentrować na czymś co jest mi obce ? Co do archetypów - wierzę Ci na słowo, bo nie mam bladego o nich pojęcia
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 00:52
                                                    Przyklad ciekawy. Stopien okazywanego zaufania zalezy od tego czy chcesz byc kontrolowany czy moze kontrolowac. Wiem co chcesz powiedziec - ze jest trzecie wyjscie, mozna zalozyc wspolprace i lojalnie zrezygnowac z walki o dominacje w zwiazku. Na pewnym, dosc poznym etapie zycia zrozumialem, ze przyjecie tego punktu widzenia oznacza jasna odpowiedz: chce byc kontrolowany. Nie ma srodka, to uluda.
                                                    Zatem - nowo poznanej dziewczynie nie okazywac zaufania. Dlugo znanej dziewczynie - rowniez. Mimo, ze zaufanie jest dobre, to kontrola jest jeszcze lepsza. Tak w gruncie rzeczy - komu to zaufanie jest potrzebne i do czego?
                                                  • wont Re: PUA 10.05.14, 08:11
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Zatem - nowo poznanej dziewczynie nie okazywac zaufania. Dlugo znanej dziewczyn
                                                    > ie - rowniez. Mimo, ze zaufanie jest dobre, to kontrola jest jeszcze lepsza. Ta
                                                    > k w gruncie rzeczy - komu to zaufanie jest potrzebne i do czego?
                                                    ---------------------
                                                    No ale bez zaufania, to po co być w związku z ogóle? W jakim celu? Jakie potrzeby to zaspojaja, taki związek, w którym nie ma zaufania? Łatwy dostęp do cipki? :) To ja już wolę dziwki stukać... I da się to tak - mieszkać z kimś pod jednym dachem, dzielić ze sobą sekrety i nie ufać?
                                                  • druginudziarz Re: PUA 10.05.14, 08:54
                                                    wont napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    > > Zatem - nowo poznanej dziewczynie nie okazywac zaufania. Dlugo znanej dzi
                                                    > ewczyn
                                                    > > ie - rowniez. Mimo, ze zaufanie jest dobre, to kontrola jest jeszcze leps
                                                    > za. Ta
                                                    > > k w gruncie rzeczy - komu to zaufanie jest potrzebne i do czego?
                                                    > ---------------------
                                                    > No ale bez zaufania, to po co być w związku z ogóle? W jakim celu? Jakie potrze
                                                    > by to zaspojaja, taki związek, w którym nie ma zaufania? Łatwy dostęp do cipki?
                                                    > :) To ja już wolę dziwki stukać... I da się to tak - mieszkać z kimś pod jedny
                                                    > m dachem, dzielić ze sobą sekrety i nie ufać?

                                                    To może jeszcze ja :)
                                                    Sabat, zaufanie jest po to by wiedzieć do czego się mniej wiecej wraca.
                                                    Widzisz, w pracy walka, na ulicy walka i jeszcze w domu walka?
                                                    Trzeba mieć gdzie prawdziwie odsapnąć, nie da się tak 24/24 być na spidzie, to droga do wykorkowania w wieku mocno przedemerytalnym, a nie może być tak, że zus zaoszczędzi na moich składkach ;)
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 09:45
                                                    Ale kto ci zabroni ufac? Ja tylko mowie, ze to zaufanie jest fikcja. Fikcja szkodliwa. Mozna ufac sojuszom i dyplomacji, ale lepiej miec silna armie. Si vis pacem, para bellum. Racje ma zawsze silniejszy, rowniez w zwiazku. I on bedzie walka niezaleznie od tego czy tego chcesz czy nie.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 10.05.14, 10:20
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale kto ci zabroni ufac? Ja tylko mowie, ze to zaufanie jest fikcja. Fikcja szk
                                                    > odliwa. Mozna ufac sojuszom i dyplomacji, ale lepiej miec silna armie. Si vis p
                                                    > acem, para bellum. Racje ma zawsze silniejszy, rowniez w zwiazku. I on bedzie w
                                                    > alka niezaleznie od tego czy tego chcesz czy nie.

                                                    Zaufanie to nie poczucie siły.
                                                    Zaufanie polega na tym, że wiesz, że jak się zakrztusisz na basenie we wodzie, to Cię ktoś wyciągnie. Gdyby nie to zaufanie to na głęboką łązili by tylko Ci którzy mają poczucie własnej siły w pływaniu.
                                                    Poczucie siły nie jest złe, ale kosztuje, stać na to tylko najsilniejszych. Ci "normalni" potrzebują chwilę odsapki.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 10:32
                                                    Nigdy nie wiesz, czy w chwili proby cie ktos z tej wody wyciagnie, ale mozliwe, ze nie poradzilbys sobie bez wiary w to, ze tak by bylo. Bardzo czesto wlasnie tak nie jest i niestety, ale toniesz.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 10.05.14, 11:16
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nigdy nie wiesz, czy w chwili proby cie ktos z tej wody wyciagnie, ale mozliwe,
                                                    > ze nie poradzilbys sobie bez wiary w to, ze tak by bylo. Bardzo czesto wlasnie
                                                    > tak nie jest i niestety, ale toniesz.

                                                    No i właśnie wobec deficytów w tym zaufaniu masz fobie/lęki.
                                                    Jeden nie wejdzie do wody, drugi, do windy, trzeci do samolotu. Ale to i tak nic bo co mają powiedzieć ludzie z fobią społeczną? jak życ w społeczenstwie i bać się społeczeństwa?
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 11:33
                                                    Nie wmawiaj mi deficytow. Rozumiem czym jest spolecznosc i po co pojawily sie zwiazki miedzy ludzmi. Jakos np. taki chomik syryjski zyl sobie tysiaclecia samotnie i mu z tym zle nie bylo. A jak za dlugo sie krecil po kopulacji wokol samiczki, to jeszcze wpierdol dostal, bo panie chomikowe sa bardzo krewkie.
                                                    Ale chomiki nie stworza cywilizacji, bo synergii ze stada nie wykorzystaja.
                                                    A takie owady? W zasadzie, czemu nie. Na Ziemi wielkosc egzoszkieletu ograniczyly warunki panujace w ekosferze, ale moge sobie wyobrazic planete na ktorej cywilizacja owadow moglaby sie rozwinac. Ciekawe jakie "wyzsze wartosci" by im przyswiecaly.. Rodzina nie bylalby potrzebna, skoro bylby roj. Potomstwo tez mialoby inne znaczenie...
                                                  • druginudziarz Re: PUA 10.05.14, 11:52
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie wmawiaj mi deficytow.

                                                    Nienienie, źle mnie zrozumiałeś. To "masz" było w znaczeniu "masz na świecie" = "możesz zaobserwować". Już OK?

                                                    > Rozumiem czym jest spolecznosc i po co pojawily sie z
                                                    > wiazki miedzy ludzmi. Jakos np. taki chomik syryjski zyl sobie tysiaclecia samo
                                                    > tnie i mu z tym zle nie bylo.

                                                    No ale co że chomik? bo już nie wiem o co Ci chodzi (?) oczywiście że chomika tego nie nauczysz, ale nie jeden chomik na świecie. A np. gołębia nie oduczysz i najcześciej zgon jednego rodzica równa się zgon potomstwa. No tylko powtórzę, co z tego wynika dla człowieka? wg mnie nic.

                                                    > A takie owady? W zasadzie, czemu nie. Na Ziemi wielkosc egzoszkieletu ograniczy
                                                    > ly warunki panujace w ekosferze, ale moge sobie wyobrazic planete na ktorej cyw
                                                    > ilizacja owadow moglaby sie rozwinac. Ciekawe jakie "wyzsze wartosci" by im prz
                                                    > yswiecaly.. Rodzina nie bylalby potrzebna, skoro bylby roj. Potomstwo tez mialo
                                                    > by inne znaczenie...

                                                    Rój pszczeli to właśnie taka wielka rodzina, z tym że składająca sie niemal ze samych sióstr i to spokrewnionych ze sobą w 3/4 czyli bardziej niż z matką. No ale ponownie, jakie ma to przełożenie na ludzi?
                                                  • bgz0702 Re: PUA 10.05.14, 19:02
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > wont napisał:
                                                    >
                                                    > > sabat.77 napisał:
                                                    > > > Zatem - nowo poznanej dziewczynie nie okazywac zaufania. Dlugo znanej dziewczynie - rowniez. Mimo, ze zaufanie jest dobre, to kontrola jest jeszcz
                                                    > e lepsza. Tak w gruncie rzeczy - komu to zaufanie jest potrzebne i do czego?
                                                    > > ---------------------
                                                    > > No ale bez zaufania, to po co być w związku z ogóle? W jakim celu? Jakie potrzeby to zaspojaja, taki związek, w którym nie ma zaufania? Łatwy dostęp do
                                                    > cipki? :) To ja już wolę dziwki stukać... I da się to tak - mieszkać z kimś pod
                                                    > jednym dachem, dzielić ze sobą sekrety i nie ufać?
                                                    >
                                                    > To może jeszcze ja :)
                                                    > Sabat, zaufanie jest po to by wiedzieć do czego się mniej wiecej wraca.
                                                    > Widzisz, w pracy walka, na ulicy walka i jeszcze w domu walka?
                                                    > Trzeba mieć gdzie prawdziwie odsapnąć, nie da się tak 24/24 być na spidzie, to
                                                    > droga do wykorkowania w wieku mocno przedemerytalnym, a nie może być tak, że zu
                                                    > s zaoszczędzi na moich składkach ;)

                                                    i ja:) nie widzę wtedy rzeczywiście powodu żeby do domu wracać, nie można by się w nim nawet spokojnie wyspać a jedzenie by pewnie stawało w gardle;) Nie miałabym zdrowia na takie życie, to destrukcyjne
                                                  • sabat.77 Ufność :D 11.05.14, 00:46
                                                    Nie no, jajca jakieś. Zapomniałem przez chwilę na jakim forum jesteśmy i jakimi oceanami zaufania są jego użytkownicy. Niektórzy to z tego zaufania pochowali nawet głowy w piasek ze swoimi mało znaczącymi liniami życia, żeby tak czasem ktoś nie dotknął tam gdzie boli.
                                                    Wzajemne zaufanie w świetle braku seksu w małżeństwie... Zajebiste :)
                                                    Czyli krótko mówiąc - moralność pani Dulskiej. Brudy pierzemy we własnym domu, z frazesami o miłości, ufności i wzajemnym zaufaniu na ustach.
                                                    Nie bądźcie hipokrytami. W lwiej części jesteście tutaj, tak jak ja, bo nie umiecie znieść tego szamba w którym siedzicie po uszy, chociaż w przeciwieństwie do mnie nawet nie macie tego odwagi przyznać, twierdząc że to nie gówno, to tylko fiołki tak pachną.
                                                    Ja przynajmniej stawiam sprawę jasno - nie ufam nikomu. Nawet sam sobie nie ufam, towarzysze :D
                                                  • gyubal_wahazar Re: Ufność :D 11.05.14, 01:15
                                                    > Ja przynajmniej stawiam sprawę jasno - nie ufam nikomu. Nawet sam sobie nie ufam, towarzysze :D

                                                    No i git, Twój wybór, towarzyszu pancerny. A ja tam ufam, bo taki mam kaprys, ew tak mnie jakieś kulturowe ścierwo sformatowało, czy inny archetyp mi na plecy wskoczył. Nie forsuję absolutnie swojego podejścia, ale po mojemu to 'no pain - no gain', aka 'jak sie nie psewrucis, to sie nie nałucys'. Albo jak taktyka Gołoty vs Tysona.

                                                    Gołota, jak starszyzna pamięta bardzo nie lubił jak go bić po twarzy. Po wątpiach też nie. W efekcie, miał pełne gacie na myśl o Tysonie. Tyson za to, od czasu jak mu jakiś typ zakosił gołębia na Bronksie, w każdym chyba widział gołębiokrada i kochał go tłuc nie zważając że czasem też zdrowo oberwał.

                                                    Efekt wszyscy pamietamy. Gołota wyszedł mając gacie podciągniete prawie pod brodę i gardę przez którą ledwie cokolwiek było widać. Tyson z gardą na jajach i śmiercia w ślepiach i pieśnią na ustach (obstawiam 'Una paloma blanca'). Nie minęła minuta i było po Gołocie, jak po psiej duszy.

                                                    I tak to trochę jest z kobitami. Jak ktoś je demonizuje, uważa za emocjonalne doktorki Mengele i energetyczne wampiry, to nie zaryzykuje nawet odrobiny zaufania niezbędnej do stworzenia czegoś fajnego, bo mam tak silną awersję do grubo przeszacowanego zresztą ryzyka
                                                  • sabat.77 Re: Ufność :D 11.05.14, 07:28
                                                    Wtrętów o Gołocie i Tysonie nie będę komentować, bo jestem zdania, że w sporcie na tak wysokim poziomie mało zostało manewru na przypadek, a większość jest starannie wyreżyserowanym spektaklem, z wynikami u buka w szczególności. Ze względów oczywistych.

                                                    A co do kobiet, to nie ja wymyśliłem to o nie pokazywaniu mężowi całej dupy ;)
                                                    Piękna piosenka o kobiecej duszy: www.youtube.com/watch?v=ZpmrlAlQJRs

                                                    Baba ma instynkt kota. Kiedy nie chcesz - przyjdzie i będzie robić ósemki między nogami, ale schyl się zbyt gwałtownie to prychnie, podrapie i ucieknie. Kiedy ty ją zechcesz wziąć zbyt brutalnie, szturmem - będzie się bronić, pokazywać kły i fukać. Jest ciekawska, a kiedy czegoś nie wie, albo nie rozumie - potrafi być nawet natarczywa. Ale jeden fałszywy krok i szybko traci tobą zainteresowanie. Dla mnie miłość i uwodzenie od strony faceta to zabawa jak chodzenie linoskoczka. Jeden zły ruch i koniec. Lecisz, a asekuracji brak. To jest cholernie męczące, a nagroda - zbyt mało atrakcyjna, by sobie nią dupę zawracać.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ufność :D 11.05.14, 12:01
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A co do kobiet, to nie ja wymyśliłem to o nie pokazywaniu mężowi całej dupy ;)
                                                    > Piękna piosenka o kobiecej duszy: www.youtube.com/watch?v=ZpmrlAlQJRs

                                                    Sabat tej Trojanowskiej sie nie da sluchac ;) Ale dobra puenta: ''Calej nie dostaniesz mnie i tak".

                                                    > Baba ma instynkt kota. Kiedy nie chcesz - przyjdzie i będzie robić ósemki międz
                                                    > y nogami, ale schyl się zbyt gwałtownie to prychnie, podrapie i ucieknie. Kiedy
                                                    > ty ją zechcesz wziąć zbyt brutalnie, szturmem - będzie się bronić, pokazywać k
                                                    > ły i fukać. Jest ciekawska, a kiedy czegoś nie wie, albo nie rozumie - potrafi
                                                    > być nawet natarczywa. Ale jeden fałszywy krok i szybko traci tobą zainteresowan
                                                    > ie. Dla mnie miłość i uwodzenie od strony faceta to zabawa jak chodzenie linosk
                                                    > oczka. Jeden zły ruch i koniec. Lecisz, a asekuracji brak. To jest cholernie mę
                                                    > czące, a nagroda - zbyt mało atrakcyjna, by sobie nią dupę zawracać.

                                                    Podobaja mi sie te osemki miedzy nogami :) Tez je nieraz kreslilam, hehe myslalam, ze to wystarczy, zwykle wystarczylo, poki nie trafil sie wymagajacy. Dobra uwaga o gwaltownym ruchu. Sluchaj, tak obowiazuje zasada ograniczonego zaufania i oczy szeroko otwarte. Na nich nie patrz, oni przyszli pokrecic tu tylko swoje osemeczki :) Nagroda dla mnie warta kazdej ceny. Jestem zdecydowanie zdobywca. A milosc to efekt uboczny.
                                                  • druginudziarz Re: Ufność :D 11.05.14, 17:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Sluchaj, tak obowiazuje zasada ograniczonego zaufania
                                                    > i oczy szeroko otwarte.

                                                    To dość częste, nie tylko w ruchu ulicznym. Mylenie zasady ograniczonego zaufania z zasadą bezgranicznej nieufności.
                                                  • sabat.77 Re: Ufność :D 11.05.14, 17:21
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > To dość częste, nie tylko w ruchu ulicznym. Mylenie zasady ograniczonego zaufa
                                                    > nia z zasadą bezgranicznej nieufności.

                                                    Oj Filipie, oj Filipie, trzeba znać się na dowcipie. Przecież ja jestem z was najbardziej ufny, jak szczeniaczek prawie :)
                                                  • rekreativa Re: Ufność :D 11.05.14, 13:26
                                                    "Wzajemne zaufanie w świetle braku seksu w małżeństwie... Zajebiste :) "

                                                    Czy z obecnych w tej chwili forumowiczów to ktoś oprócz Ciebie tkwi w sytuacji pt. "brak seksu w małżeństwie"? Bo nie kojarzę... (lwia część stałych nicków nie jest w związkach małżeńskich).

                                                    "Nie bądźcie hipokrytami. W lwiej części jesteście tutaj, tak jak ja, bo nie umi
                                                    > ecie znieść tego szamba w którym siedzicie po uszy, chociaż w przeciwieństwie d
                                                    > o mnie nawet nie macie tego odwagi przyznać, twierdząc że to nie gówno, to tylk
                                                    > o fiołki tak pachną."

                                                    Ci, którzy mieli problemy, przecież o nich wspominali - np. mojemail. A że nie opisywali ich ze wszystkimi szczegółami, to chyba nie świadczy o hipokryzji?

                                                    " Ja przynajmniej stawiam sprawę jasno - nie ufam nikomu."

                                                    A do dentysty chodzisz czasem? I otwierasz paszczę i pozwalasz mu tam zaglądać z wiertełkiem? Bo jeśli tak, to jednak komuś ufasz, choćby chwilowo.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 10:03
                                                    Zwiazek jest po to, zeby zorganizowac zasoby na wspolne wychowanie dzieci, bo tak jest zwyczajnie latwiej, z punktu widzenia ekonomii. Reszta jest w zasadzie wtorna.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 10.05.14, 10:14
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zwiazek jest po to, zeby zorganizowac zasoby na wspolne wychowanie dzieci, bo t
                                                    > ak jest zwyczajnie latwiej, z punktu widzenia ekonomii. Reszta jest w zasadzie
                                                    > wtorna.

                                                    Jak się rozejrzysz to wszystko jest wtórne, pierwotne są tylko kły i pazury, bo nawet kamienny pięściak jest już tworem kultury.
                                                    Gdyby chodziło tylko o wychowanie dzieci to powszechny cywilizacyjnie byłby model, że dzieci oddawane są do placówek państwowych na wychowanie, a rodzice wpłacają państwo na to renty. Takie pomysły pojawiają się nawet od czasu do czasu, ale najwyraźniej sa słabe, skoro się nie upowszechniły. BTW co gorsza znów idzie w tę stronę, Europa to odchoruje, ale mam nadzieję że się kiedyś otrząśnie.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 10:29
                                                    Chlopie uruchom szersza perspektywe. "Para" jako pojecie naturalne jest starsze w swiecie zwierzat niz nasz gatunek i powstaje tylko tam, gdzie odchowanie dzieci jest problematyczne i dlugotrwale. Tam gdzie nie jest, zwierzeta tylko kopuluja i sie od siebie oddalaja, bo nic wiecej nie jest potrzebne.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 10.05.14, 11:13
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Chlopie uruchom szersza perspektywe. "Para" jako pojecie naturalne jest starsze
                                                    > w swiecie zwierzat niz nasz gatunek i powstaje tylko tam, gdzie odchowanie dzi
                                                    > eci jest problematyczne i dlugotrwale. Tam gdzie nie jest, zwierzeta tylko kopu
                                                    > luja i sie od siebie oddalaja, bo nic wiecej nie jest potrzebne.

                                                    Chłopie, staram się uruchamiać baaaardzo szeroką perspektywę, jakoże z wykształcenia jestem ekologiem ewolucyjnym :D
                                                    Chcesz abyśmy przedyskutowali syntetycznie tę problematykę? w której konkretnie grupie zwierząt? ;)
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 11:25
                                                    Ja z wyksztalcenia jestem astrofizykiem, co legitymizuje mnie do wypowiadania sie na temat gwiazd. Jesli zatem powiem, ze slonce nie swieci, to znaczy, ze tak jest i mozecie przestac toczyc jalowe dysputy.
                                                    Krotko mowiac - chuj mnie obchodzi kim jestes z wyksztalcenia, bo nie zaprzecza ani nie potwierdza to rzeczy oczywistych. Moge byc Wielkim Elektrykiem, ale to nie znaczy, ze jak powiem ze w czarnym kabelku z fazy nie ma pradu, to mnie nie porazi jak za niego zlapie.
                                                    A tak miedzy nami - ja z wyksztalcenia jestem dyrektorem :)
                                                  • druginudziarz Re: PUA 10.05.14, 11:38
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ja z wyksztalcenia jestem astrofizykiem, co legitymizuje mnie do wypowiadania s
                                                    > ie na temat gwiazd. Jesli zatem powiem, ze slonce nie swieci, to znaczy, ze tak
                                                    > jest i mozecie przestac toczyc jalowe dysputy.
                                                    > Krotko mowiac - chuj mnie obchodzi kim jestes z wyksztalcenia, bo nie zaprzecza
                                                    > ani nie potwierdza to rzeczy oczywistych. Moge byc Wielkim Elektrykiem, ale to
                                                    > nie znaczy, ze jak powiem ze w czarnym kabelku z fazy nie ma pradu, to mnie ni
                                                    > e porazi jak za niego zlapie.
                                                    > A tak miedzy nami - ja z wyksztalcenia jestem dyrektorem :)

                                                    Dyrektor? dobra fucha :D Bo astrofizyk już nie, zreszta jak i ekolog ewolucyjny.
                                                    Pozostając przy Twojej poetyce, to chuj mnie obchodzi co sądzisz o szerokości mojego spojrzenia ;)
                                                    Wg mnie jesteś w mylnym błedzie i na jego temat i na temat sposobu opiekowania się potomstwem u zwierząt. Bo otóż jest różnie, a wszędzie tam gdzie BEZPOŚREDNIA opieka obojga rodziców jest "lepsza" to po prostu taka strategia wygrywa.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 10.05.14, 12:06
                                                    Alez oczywiscie, ze jest skuteczniejsza, dlatego sie utrwalila w tak wielu permutacjach. Tylko mowimy o plynacych z tego wnioskach. Skoro znam mechanizm, to w zasadzie co stoi na przeszkodzie, zeby sie nad niego uniesc? Jesli rozumiem, ze to tylko zwierzecy mechanizm wyksztalcony na drodze ewolucji, to jestes w stanie pokazac, co bedzie stanowic tame dla mojego egoizmu, oprocz zwyklego strachu przed konsekwencjami?
                                                  • bgz0702 Re: PUA 10.05.14, 19:40
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > wybieram(...) naiwną, ale tworzącą pole do ciekawych manewrów, gry ry
                                                    > zyka, zwrotów akcji itp. Wybieram ją nawet, jeśli oberwę za to po uszach (zresz
                                                    > tą oberwałem i niczego mnie to nie nauczyło, hehe)
                                                    >
                                                    > Kwestia smaku
                                                    >
                                                    Masz rację, to kwestia smaku. Poznawanie drugiego człowieka to frajda i świetna zabawa- bezcenne;)
                                                  • kotoshi Re: PUA 09.05.14, 19:12
                                                    Yoric, czy Ty sam się nie zagalopowałeś? No sorry, są faceci, którym podrywanie i uwodzenie kompletnie powiewa. Tacy faceci często sami chcą związku, bo związek = dostęp do seksu=jakiś stabilizacja w tej dziedzinie, a poza tym mają priorytety takie jak praca / zarabianie kasy / fajne hobby.
                                                    Kurczę, Yoric, ostrożniej z tym, co jest bliższe rzeczywistości, a co nie. Każdy ma swoją rzeczywistość, mnie na przykład Twoje podejście zupełnie nie pasuje, mimo że jesteś bardzo miłym, przy tym inteligentnym facetem i byłbyś prawdopodobnie fajnym kumplem (bratem, sąsiadem itp.). Ale jesteś taki strasznie zimny. Na mnie na przykład tacy mężczyźni działali strasznie aseksualnie.
                                                    Oczywiście powodzenia Ci gratuluję ;)
                                                  • wont Re: PUA 10.05.14, 08:33
                                                    kotoshi napisała:

                                                    Każd
                                                    > y ma swoją rzeczywistość, mnie na przykład Twoje podejście zupełnie nie pasuje,
                                                    > mimo że jesteś bardzo miłym, przy tym inteligentnym facetem i byłbyś prawdopod
                                                    > obnie fajnym kumplem (bratem, sąsiadem itp.). Ale jesteś taki strasznie zimny.
                                                    > Na mnie na przykład tacy mężczyźni działali strasznie aseksualnie.
                                                    --------------
                                                    Kotoshi, naczelną maksymą PUA jest to, że kobieta jedno mówi, drugie myśli a trzecie robi. I sama sobie z tego nie zdaje sprawy. Ja, ze swojej strony, mogę powiedzieć, że to oczywiście strasznie seksistowskie jest, ale, niestety, w pewnym wymiarze trochę prawdziwe.

                                                    Pogadamy za kilka lat, jak pojawią się poważne kryzysy w twoim związku a nie te popierdółki co obecnie - z intercyzą. Pogadamy jak zaczniesz odczuwać głód adoracji ze strony męża, czułości. No wiesz, tych wszystkich rzeczy, które on ci nie będzie dawał, bo właśnie taki typ mężczyzny sobie właśnie teraz, na obecnym etapie życia, wybrałaś. I wtedy zjawi się taki yoric... :) On oczywiście nie będzie chłodny, szczery i rzeczowy, tak jak tutaj, tylko taki jaki chcesz i jakiego potrzebujesz.
                                                  • kotoshi Re: PUA 11.05.14, 17:41
                                                    wont napisał:
                                                    > Kotoshi, naczelną maksymą PUA jest to, że kobieta jedno mówi, drugie myśli a tr
                                                    > zecie robi. I sama sobie z tego nie zdaje sprawy. Ja, ze swojej strony, mogę po
                                                    > wiedzieć, że to oczywiście strasznie seksistowskie jest, ale, niestety, w pewny
                                                    > m wymiarze trochę prawdziwe.

                                                    To samo można powiedzieć o mężczyznach (może też jestem seksistowska), to powszechne zjawisko, w ogóle mnie nie szokuje.

                                                    > Pogadamy za kilka lat, jak pojawią się poważne kryzysy w twoim związku a nie te
                                                    > popierdółki co obecnie - z intercyzą. Pogadamy jak zaczniesz odczuwać głód ado
                                                    > racji ze strony męża, czułości. No wiesz, tych wszystkich rzeczy, które on ci n
                                                    > ie będzie dawał, bo właśnie taki typ mężczyzny sobie właśnie teraz, na obecnym
                                                    > etapie życia, wybrałaś. I wtedy zjawi się taki yoric... :) On oczywiście nie bę
                                                    > dzie chłodny, szczery i rzeczowy, tak jak tutaj, tylko taki jaki chcesz i jakie
                                                    > go potrzebujesz.

                                                    A skąd Ty możesz wiedzieć, jaki jest teraz mój mężczyzna, jeśli nawet wiesz, że na początku nasz związek był raczej z tych chłodniejszych?
                                                    Co do reszty, tj. o kryzysach w moim nie zawartym jeszcze małżeństwie: skoro musiałeś napisać coś takiego, to cóż, widocznie było Ci to do czegoś potrzebne. Nie mam ochoty na komentarze w odwecie. Życzę Ci (szczerze) powodzenia, także w podrywaniu i pozdrawiam.


                                                  • yoric Re: PUA 10.05.14, 15:08
                                                    Kotoshi,
                                                    zdajesz się wychodzić z takiego założenia, że wiedza coś zabija. Czy chemik, który zna mechanizmy estryfikacji, nie będzie mógł się cieszyć smakiem i zapachem wina?
                                                  • kotoshi Re: PUA 11.05.14, 17:33
                                                    yoric napisał:
                                                    > Kotoshi,
                                                    > zdajesz się wychodzić z takiego założenia, że wiedza coś zabija. Czy chemik, kt
                                                    > óry zna mechanizmy estryfikacji, nie będzie mógł się cieszyć smakiem i zapachem
                                                    > wina?

                                                    Yoric, napisałam tylko, że zimni faceci są dla mnie aseksualni - więc zupełnie nie wiem, o co chodzi z tą wiedzą, która niby wg mnie coś zabija.
                                                  • yoric Re: PUA 11.05.14, 20:02
                                                    Napisałaś o moim podejściu, które jest oparte na wiedzy o pewnych mechanizmach.

                                                    A zauważmy dwie rzeczy - to nie jest konkurs piękności - piszę nie o tym, co ma się podobać, tylko co ma działać. Kontynuując analogię, chemik pisząc jak zrobić dobre wino też będzie opisywał wzory chemiczne, ale zarzut, że jego podejście jest 'zimne' i 'nie działa' jest absurdalny.
                                                    Druga rzecz to coś w stylu wpisu Wonta. Gdyby spytać kobiety, czy wg nich podejście PUA jest skuteczne, pewnie blisko 100% powiedziałoby, że nigdy w życiu.
                                                    Praktyka mówi jednak co innego. Przez prawie 30 lat życia wierzyłem kobietom, a potem wierzyłem PUA i różnica jest piorunująca.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 11.05.14, 20:15
                                                    Dziewczyny maja o sobie troche wyidealizowane zdanie, stad te klopoty w interpretacji co dziala. Ale mowiac o PUA ktore dziala masz na mysli Mystery Method?
                                                  • kotoshi Re: PUA 11.05.14, 21:00
                                                    yoric napisał:
                                                    > A zauważmy dwie rzeczy - to nie jest konkurs piękności - piszę nie o tym, co ma
                                                    > się podobać, tylko co ma działać. Kontynuując analogię, chemik pisząc jak zrob
                                                    > ić dobre wino też będzie opisywał wzory chemiczne, ale zarzut, że jego podejści
                                                    > e jest 'zimne' i 'nie działa' jest absurdalny.
                                                    > Druga rzecz to coś w stylu wpisu Wonta. Gdyby spytać kobiety, czy wg nich podej
                                                    > ście PUA jest skuteczne, pewnie blisko 100% powiedziałoby, że nigdy w życiu.
                                                    > Praktyka mówi jednak co innego. Przez prawie 30 lat życia wierzyłem kobietom, a
                                                    > potem wierzyłem PUA i różnica jest piorunująca.

                                                    Yoric, dokonałeś nadinterpretacji. Niczego nie zarzucałam, napisałam po prostu, że JA nie lubię zimnych facetów, co oczywiście nie ma najmniejszego znaczenia.
                                                    Na dodatek ja nawet nie krytykowałam PUA, wprost przeciwnie, wklejam moje własne wcześniejsze słowa:

                                                    „Nie wiem, o co się kłócić, jedni na PUA zarabiają, inni na niej korzystają. Nie wiem wiele o PUA, ale samo z siebie na pewno jest neutralne, jak wszelkie „wynalazki”, jeden wykorzysta go tak, drugi inaczej, jeden zawsze byłby manipulantem i szują, z PUA czy bez, są też dziewczyny cwane, są uczciwe.”

                                                    Dla Ciebie / w Twojej rzeczywistości PUA się sprawdza, i wszystko jest ok, i to chyba jest najważniejsze (z uczciwości lub jej braku nie mam prawa nikogo rozliczać, od tego są bliskie Tobie osoby). A ja mogę znać facetów nie mówiących wciąż o podrywie? Mogę. Mogą zimni faceci działać na mnie aseksualnie? Mogą.
                                                    I to nic nie zmienia w tym, że wierzę że Twoja strategia się sprawdza, bo np. jeśli z 10 zaczepionych przez Ciebie kobiet tylko jedna da Ci kosza (bo nie lubi zimnych facetów), to oczywiście wyjdziesz na swoje.
                                                    W tym nie ma żadnej krytyki, ani PUA, ani tym bardziej Ciebie.
                                                  • sabat.77 Re: PUA 11.05.14, 21:25
                                                    Wypowiem sie odnosnie uczciwosci i PUA. Posluze sie porownaniem. Zalozmy, ze jest w miare najedzony facet, ktory w centrum handlowym zobaczyl super apetycznego batonika. Przechodzil przypadkowo, nie mial akurat ze soba kasy, ale stwierdzil, ze ma spora ochote na slodycza. Przemknela mu mysl, ze moglby batona wcisnac do kieszeni i moze by jakos przemknal. Szybko jednak doszedl do wniosku, ze jak zlapie go ochrona to bedzie niezla jazda. Poszedl wiec dalej i olal sprawe. Moze kupi batona nastepnym razem, jak bedzie miec kase.
                                                    W tej samej galerii pojawil sie bezdomny, ktory od paru dni nie jadl. Zobaczyl bulke i ukradl ja na zasadzie niech sie dzieje wola nieba. Dluzej juz nie mogl.
                                                    PUA porownalbym do narzedzia, ktore daje temu glodnnemu bezdomnemu szanse by bulke ukrasc. w miare skutecznie i bez obawy o zlapanie przez ochrone. Bedzie mogl cos zjesc.
                                                    Kwestie uczciwosci?
                                                    Zacznijmy od tego, ze naturalni uwodziciele rzadko zajmuja sie PUA bo ono nie jest im do niczego potrzebne. PUA to czesto ostatnia deska ratunku dla kompletnych looserow, ktorzy trzymaja w portfelu prezerwatywe na okazje, ktora moze sie wydarzyc nagle... I trzymaja ja juz tam baaaardzo, ale to bardzo dlugo :)
                                                    Dziewczyny, zrozumcie, to nie jest smieszne. Faceci sa postawieni przed seksualnym imperatywem, ktory prawdopodobnie nie bardzo miesci wam sie w glowach. Wy zyjecie w filozofii obfitosci. Jak nie ten, to bedzie inny. Chetnych facetow jest pelno, a wy pelnicie w zyciu role rozpartego na foteliku Kuby Wojewodzkiego z castingu idola mowiacego - "jestem na nie". To jest kompletnie inny punkt widzenia, z ktorego uwodzicielskie sztuczki moga wydawac sie manipulacja. Ale jesli kurwa nie da sie inaczej, to jak? :)
                                                    My faceci w wiekszosci musimy kombinowac. My to glodne kundle ze smietnika co ucza sie sobie radzic, wy - francuskie pudelki na poduszce, ktore kole w pyszczek listek pietruszki na gotowanej wolowinie.
                                                  • kag73 Re: PUA 11.05.14, 21:46
                                                    To nie jest takie proste, sabat, jak Tobie sie wydaje, bo jezeli jestem niezbyt albo srednio atrakcyjna babka to nie bardzo mam wielki wybor, bo nie wszyscy do mnie startuja. I wiadomo, ze taka kobieta tez nie bedzie czynila pierwszego kroku i podrywala kolesia, bo nie widzi wielkich szans, do tego zapewne jest zakompleksiona i samokrytyczna. To prawda, jak ktos tu napisal, nie mowimy tylko o facetach i super laskach, ktore ciagle sa podrywane i mowia "nie ten", "nie ten", itd., tylko o przecietnych babkach a faceci to wzrokowcy. I o ile facet moze czyms tam zablysnac, bo kobiety czesto widza caloksztalt o tyle kobieta musi sie podobac.
                                                    I w efekcie koncowym kazdy(prawie) szuka milosci. I taka przecietna, zadna Miss Polonia, dziewczyna ma nadzieje, ze ktos ja pokocha i bedzie milo. A pojscie z kims jednorazowo do lozka problemu nie zalatwia i nie pomaga nie czuc sie samotna np.
                                                    Ale wszystko i tak zalezy od okolicznosci i potrzeby sytuacji.
                                                    Co do PUA: jasne jak slonce, im czesciej probujsze tym wieksze szanse, ze sie uda. Jak ktos tylko pasywnie czeka az sie cos wydarzy, to se moze czekac do usranej smierci, bo to trzeba dzialac(bedac facetem).
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 11.05.14, 23:17
                                                    kotoshi napisała:

                                                    > Dla Ciebie / w Twojej rzeczywistości PUA się sprawdza, i wszystko jest ok, i to
                                                    > chyba jest najważniejsze (z uczciwości lub jej braku nie mam prawa nikogo rozl
                                                    > iczać, od tego są bliskie Tobie osoby). A ja mogę znać facetów nie mówiących wc
                                                    > iąż o podrywie? Mogę. Mogą zimni faceci działać na mnie aseksualnie? Mogą.
                                                    > I to nic nie zmienia w tym, że wierzę że Twoja strategia się sprawdza, bo np. j
                                                    > eśli z 10 zaczepionych przez Ciebie kobiet tylko jedna da Ci kosza (bo nie lubi
                                                    > zimnych facetów), to oczywiście wyjdziesz na swoje.
                                                    > W tym nie ma żadnej krytyki, ani PUA, ani tym bardziej Ciebie.

                                                    Kotoshi ale skad pomysl, ze Yoric jest zimny? ;) On Ci tlumaczy przekladajac z polskiego na polski, ze to ze on przed nami tu rozklada zagadnienie podrywu (jak tam ten chemik) na czynniki pierwsze to nie znaczy, ze gdy spotka Ciebie (dla przykladu) to bedzie to kontynulowal i bedzie zimny ;) On bedzie dokladnie taki, jaki ma byc. Dalej, to ze on potrafi skutecznie podrywac to nie znaczy, ze sie nie zakochuje i nie znaczy, ze nie potrafi kochac. Dalej, to co on 'zastosuje' lub innymi slowy jak sie zachowa wobec Ciebie w realu to bedzie bardzo przyjemne i bedziesz tego pragnac i nie bedziesz myslec czy to PUA czy srua czy bula, to nie bedzie mialo wtedy zadnego znaczenia, po prostu odplyniesz ;) Tak to widze.

                                                  • kag73 Re: PUA 11.05.14, 23:38
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    " Dalej, to co on 'zastosuje' lub innymi slowy jak sie zachowa wobec Ciebie w realu to bedzie bardzo przyjemne i bedziesz tego pragnac i nie bedziesz myslec czy to PUA czy srua czy bula, to nie bedzie mialo wtedy zadnego znaczenia, po prostu odplyniesz ;) Tak to widze."

                                                    Pod warunkiem, ze sprzyjaly beda czas i miejsce i tzw. okolicznosci.
                                                    Co nie zmiena faktu, ze im czesciej probuje tym wieksze szanse, ze sie czesciej uda:)
                                                  • yoric Re: PUA 12.05.14, 01:34
                                                    > Dalej, to ze on potrafi skutecznie podrywac

                                                    ja bym nie demonizował moich zdolności, które pewnie okazałyby się bardzo rozczarowujące.
                                                    Możliwe, że jestem bardzo słabym PUA, ale co dla mnie liczy się najbardziej, to *postęp*, jaki zrobiłem, a ten jest ogromny.

                                                    > to bedzie bardzo przyjemne i bedziesz tego pragnac i nie bedziesz myslec czy to PUA czy srua czy bula, to nie bedzie mialo wtedy zadnego znaczenia, po prostu odplyniesz ;) Tak to w
                                                    > idze.

                                                    !!! teraz będę zawsze czuł wewnętrzną presję, żeby dorównać wyobrażeniom :o
                                                  • wont Re: PUA 14.05.14, 20:19
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Dalej, to ze on potrafi skutecznie podrywac
                                                    >
                                                    > ja bym nie demonizował moich zdolności, które pewnie okazałyby się bardzo rozcz
                                                    > arowujące.
                                                    > Możliwe, że jestem bardzo słabym PUA, ale co dla mnie liczy się najbardziej, to
                                                    > *postęp*, jaki zrobiłem, a ten jest ogromny.
                                                    >
                                                    > > to bedzie bardzo przyjemne i bedziesz tego pragnac i nie bedziesz myslec
                                                    > czy to PUA czy srua czy bula, to nie bedzie mialo wtedy zadnego znaczenia, po p
                                                    > rostu odplyniesz ;) Tak to w
                                                    > > idze.
                                                    >
                                                    > !!! teraz będę zawsze czuł wewnętrzną presję, żeby dorównać wyobrażeniom :o
                                                    -----------------------
                                                    Kurde, yoric, mam jedno pytanie. Żeby było jasne - ja nie ustawiam się w kontrze do PUA, nie krytykuję tej metody, ja tylko zastanawiam się, czy to jest rzeczywiście właściwa i skuteczna metoda jeśli chodzi o znalezienie STAŁEJ PARTNERKI. Nie partnerki do seksu, tylko stałej partnerki do tańca i różańca.

                                                    No bo czy stosowanie tych wszystkich technik i sztuczek, skutecznych technik i sztuczek przyznaję, to czy ono nie jest takie trochę poniżające? Nie czujesz się jak jakiś kurde obwoźny sprzedawca koralików "Pani kupi, Pani kupi!"? No i dobra - kupi jedna na dziesięć. No i co z tego? Bzykniesz - tyle Twojego. Ale jak kupi, znaczy głupia = nie nadaje się do życia. No a kto by chciał dzielić życie z głupią?

                                                    Nie marzysz o tym, żeby kiedyś spróbować nie stosować tych technik i sztuczek? Z premedytacją ich nie stosować, tak, żeby ONA doceniła Twój "inner game" - to kim Ty naprawdę jesteś, to co Ty sobą reprezentujesz - pewność siebie, humor, zasady. No, generalnie to wszystko co składa się na Ciebie jako na Mężczyznę a nie te śmieszny sztafaż na potrzeby podrywu.

                                                    Nie marzysz o tym, żeby poznać mądrą kobietę, która się w Tobie zakocha? Dla której nie będziesz obwoźnym sprzedawcą koralików, które swoja drogą rozjebią się po kilku miesiącach noszenia, tylko dla której będziesz kurwa monopolistą? Dla której będziesz kimś, będziesz miał to czego nie ma nikt inny?
                                                  • sabat.77 Re: PUA 14.05.14, 20:44
                                                    To jakbys zapytal babki, czy nie marzylaby o tym, zeby facet pokochal ja taka prawdziwa, jak jest. Bez makijazu, rozczochrana, wstajaca z lozka drapiac sie bez zenady po cipie i puszczajaca ze swoboda przeciaglego, porannego baka :)
                                                  • yoric Re: PUA 14.05.14, 21:29
                                                    Nie rozumiem pytania... albo nie czytasz wątku, w którym sam piszesz, albo Guybal zalogował się na Twoje konto (albo pisze Cię Sabat :)).
                                                  • sabat.77 Re: PUA 14.05.14, 21:39
                                                    Gdyby Wont byl Sabatem, to musialbym teraz komentowac z pozycji trzeciego dyskusje miedzy samym soba, bo to, ze Yoric jest Sabatem forum odkrylo juz dawno temu. Co wiecej, wyszloby na to, ze ku uciesze gawiedzi zadenuncjowalem samego siebie, czym przebilbym najbardziej podlych szmalcownikow z czasow okupacji :)
                                                  • wont Re: PUA 15.05.14, 00:07
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Gdyby Wont byl Sabatem, to musialbym teraz komentowac z pozycji trzeciego dysku
                                                    > sje miedzy samym soba, bo to, ze Yoric jest Sabatem forum odkrylo juz dawno tem
                                                    > u. Co wiecej, wyszloby na to, ze ku uciesze gawiedzi zadenuncjowalem samego sie
                                                    > bie, czym przebilbym najbardziej podlych szmalcownikow z czasow okupacji :)
                                                    ----------------
                                                    :))))))))) Świetne, inteligentne, zajebiste. Good old sabat...
                                                  • wont Re: PUA 15.05.14, 00:09
                                                    yoric napisał:

                                                    > Nie rozumiem pytania... albo nie czytasz wątku, w którym sam piszesz, albo Guyb
                                                    > al zalogował się na Twoje konto (albo pisze Cię Sabat :)).
                                                    ------------------
                                                    No co Ty, yoric, przecież ja od początku ustawiam się tak trochę w roli krytyka outer game. I zagorzałego kibica inner game.
                                                  • yoric Re: PUA 15.05.14, 10:33
                                                    Ale nagle mówisz jakby PUA = outer game. Po 400 wpisach w temacie, gdzie ja wyjaśniam, inni wyjaśniają i przede wszystkim Ty sam wyjaśniasz, że jest inaczej. Trochę schizofreniczny wpis :).
                                                  • kotoshi Re: PUA 16.05.14, 18:51
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Kotoshi ale skad pomysl, ze Yoric jest zimny? ;) On Ci tlumaczy przekladajac z
                                                    > polskiego na polski, ze to ze on przed nami tu rozklada zagadnienie podrywu (ja
                                                    > k tam ten chemik) na czynniki pierwsze to nie znaczy, ze gdy spotka Ciebie (dla
                                                    > przykladu) to bedzie to kontynulowal i bedzie zimny ;) On bedzie dokladnie tak
                                                    > i, jaki ma byc.

                                                    Kitty, jest to moje ogólne wrażenie - powstało na bazie forum (biorę więc pod uwagę możliwość błędu). I nie chodzi mi o chłód w obyciu / traktowaniu podrywanej kobiety.

                                                    Dalej, to ze on potrafi skutecznie podrywac to nie znaczy, ze s
                                                    > ie nie zakochuje i nie znaczy, ze nie potrafi kochac.

                                                    Takiej tezy nigdy nie stawiałam :)

                                                    Dalej, to co on 'zastosuj
                                                    > e' lub innymi slowy jak sie zachowa wobec Ciebie w realu to bedzie bardzo przyj
                                                    > emne i bedziesz tego pragnac i nie bedziesz myslec czy to PUA czy srua czy bula
                                                    > , to nie bedzie mialo wtedy zadnego znaczenia, po prostu odplyniesz ;) Tak to w
                                                    > idze.

                                                    E, aż tak to chyba Yoric się nie przechwalał, nie odebrałam tego tak :)
                                                  • yoric Re: PUA 12.05.14, 01:17
                                                    O rany, Kotoshi, ja mam wrażenie, że Ty się spinasz. Nie odbieram tego jako krytyki. Ja staram się wyjaśnić pewne rzeczy, tak 'do rzeczy'. M.in. powtarzam (za sobą i innymi), że deklaracje to jedno, a czyny to drugie.

                                                    > bo np. jeśli z 10 zaczepionych przez Ciebie kobiet tylko jedna da Ci kosza

                                                    ja bym bardzo chciał mieć współczynnik sukcesu choćby na poziomie 30%... Ale faktycznie nie narzekam.
                                                  • kotoshi Re: PUA 16.05.14, 19:00
                                                    yoric napisał:
                                                    > O rany, Kotoshi, ja mam wrażenie, że Ty się spinasz. Nie odbieram tego jako kry
                                                    > tyki. Ja staram się wyjaśnić pewne rzeczy, tak 'do rzeczy'. M.in. powtarzam (za
                                                    > sobą i innymi), że deklaracje to jedno, a czyny to drugie.

                                                    Spoko, nie spinam się. Chciałam to dodać, bo Cię lubię, i już.

                                                    > ja bym bardzo chciał mieć współczynnik sukcesu choćby na poziomie 30%... Ale fa
                                                    > ktycznie nie narzekam.

                                                    Yoric, ale jak Ty teraz wyliczasz ten współczynnik, tj. na podstawie czego? ;) Myślałam, że stała partnerka i gromadzenie tego typu materiału badawczego wyklucza się raczej :)
                                                  • yoric Re: PUA 17.05.14, 02:12
                                                    Współczynnik z czasów przeszłych. Ale teraz też jednak widzę, jak mi się rozmawia z kobietami, albo mogę poznać jakąś nową koleżankę. Z którą - fakt - ostatecznie nic nie będzie, bo staram się trzymać zasady, że związek to związek (chociaż lekko nie jest, czasi się pokusa :o).
                                                  • druginudziarz Re: PUA 09.05.14, 19:51
                                                    yoric napisał:

                                                    > Gyubal, bez urazy, ale wygląda na to, że naprawdę masz umysł po formatce :) i p
                                                    > ewne rzeczy (które próbuje Ci nakreślić wiele osób) po prostu nie mieszczą Ci s
                                                    > ię w głowie. Spróuj na moment odpuścić ten kulturowy model i spojrzeć na seksua
                                                    > lność kobiety od strony, którą proponujemy i zobacz, czy to nie ma przypdkiem w
                                                    > ięcej sensu i nie jest bliższe rzeczywistości.

                                                    Ale puki sporo jest pań po analogicznym formacie mózgu, to przecież można sobie spokojnie w nie własnie celować.
                                                  • yoric Re: PUA 09.05.14, 20:41
                                                    O, celować można, gorzej z trafianiem...
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 09.05.14, 17:59
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > > No prosze Cie, a czym niby mierzysz ten poziom? Stopniem delikatnosci? ;)
                                                    >
                                                    > Siepyta Kitty jak dziecko ;) Między innymi. Narwani faceci mi na ogół nie rzutu
                                                    > ją, ale nadpobudliwe, czy nawet agresywne babki już tak. Pewnie dlatego, żem dz
                                                    > iecięciem ancien regime, kiedy to panie były paniami, a faceci facetami. I komu
                                                    > to przeszkadzało ?

                                                    Ogladales Eurowizje? Temu panu, tfu tej pani moglo przeszkadzac :) Fajna, nie?

                                                    www.youtube.com/watch?v=jcWHAND32AI
                                                    www.youtube.com/watch?v=q_BGHudnH8g
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 09.05.14, 18:29
                                                    O żesz w torbe mikołaja ... Żeby nie było, nie jestem żadnym homofobem, ale nie taję, że wystawiłaś estetyczną część mojej jaźni, na próbę. Jeszcze jak pan(i) śpiewał(a), jakoś poszło, ale potem w tym wywiadzie .. No lekko nie było

                                                    Chyba skoczę na redtube, by czymś romantycznym ukoić skołatane nerwy ;)
                                                  • wont Re: PUA 10.05.14, 08:37
                                                    gyubal_wahazar napisał:
                                                    Pewnie dlatego, żem dz
                                                    > iecięciem ancien regime, kiedy to panie były paniami, a faceci facetami. I komu
                                                    > to przeszkadzało ?
                                                    ---------------
                                                    Takiej Amelii Earhart na przykład. Noale to suka była, feministka. Zamiast pilotować samolot powinna roznosić drinki i przekąski na pokładzie.
                                                  • druginudziarz Re: PUA 09.05.14, 12:07
                                                    yoric napisał:

                                                    > Popieram Wonta.
                                                    > Gyubal, to jest to, o czym Ci piszę - przemawia przez Ciebie model, w którym ko
                                                    > biety to eteryczne stworzenia wąchające kwiaty i czytające Słowackiego.
                                                    > Tymczasem PUA uczy, że to też, ale również są to istoty pełne seksualności i po
                                                    > trzebujące tego jskiniowego samca, i że ten kto taką ofertę im złoży, często wy
                                                    > grywa.

                                                    Zdrowe kobiety.
                                                    Są jeszcze te chore czy stuknięte.
                                                    Spróbuj namówić babę z depresją na seks. Albo z niedoczynnością tarczycy. Albo z unikowym zaburzeniem osobowości.
                                                    A na drugim biegunie masz panie z histrionicznym zaburzeniem osobowości, wtedy nawet pua niepotrzebne.
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 09.05.14, 17:21
                                                    > No bo widzisz... Nie masz racji.

                                                    Hehehe, jak ja lubię takie inwokacje ;)

                                                    > Takie są przynajmniej moje doświadczenia

                                                    I od tej jakże fundamentalnej konstatacji, powinno się chyba wychodzić. Gdybym miał Twoje doświadczenia, całkiem możliwe, że kombinowałbym podobnie

                                                    > Ale ja z zasady od "cnotek-niewydymek", "bułkę przez bibułkę", "ach i och" oraz "whatever"
                                                    > trzymam się z dala.

                                                    Zakładam, że to kolejne uproszczenie, celem zwiększenia przejrzystości wykładu, bo chyba mało facetów garnie się do aż tak wydelikaconych dam.

                                                    Pozostaje jednak sporo przestrzeni między dyszącą z podniecenia i z obłędem w ślepiach, harpią, a cnotką-niewydymką.
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 09.05.14, 18:10
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > Pozostaje jednak sporo przestrzeni między dyszącą z podniecenia i z obłędem w ś
                                                    > lepiach, harpią, a cnotką-niewydymką.

                                                    Dobra, zamiast dwoic sie i troic, ze nie jest tak, jak jest DAJ pan konkret jakis czyli opisz ta przestrzen, co sie tam znajduje? Opisz ta kobiete, ktora sobie ta przestrzen zagospodarowales. Daj panie jakas lekcje, naucz.
                                                  • gyubal_wahazar Re: PUA 09.05.14, 19:48
                                                    Moja damsko-męska próbka i osiągnięcia są wobec tutejszej średniej tak mizerne, że Wont zakrztusiłby się ze śmiechu grzybową, a Yoric nad mą niedolą rozszlochał się jak bóbr, (albo wizawi, bo jeszcze tak dobrze ich nie znam ;)

                                                    Sama więc Kitty rozumie, że to ja tu po nauke jestem. Co do przestrzeni, to chwilowo leży odłogiem, stąd więcej czasu na analizy. A w tej mojej przestrzeni, od strony psychicznej mieści się chyba większość damskiej populacji, więc trudno mi wyróżnić coś charakterystycznego.

                                                    Może tylko tyle, że na moje, istotniejszy u kobiety jest charakter, niż intelekt (wiem, wiem, wyrażam żal, ale tak jest i nic na to nie poradzę). Zdecydowanie dłużej wytrzymałbym z damą o pewnych niedostatkach w tej dziedzinie, niż np egoistką, czy cwaniarą.

                                                    A Kitty co w facetach ceni, a co tępi ?
                                                  • wont Re: PUA 10.05.14, 08:23
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > Sama więc Kitty rozumie, że to ja tu po nauke jestem.
                                                    ----------------
                                                    Gyubal, my tu wszyscy po naukę jesteśmy! :) Każdy z nas jest w jakiś większy czy mniejszy sposób poraniony. No bo powiedz - jak ktoś jest szczęśliwy, jak mu w związku dobrze, to przecież on nie siedzi w internecie na takich forach. W ogóle mało siedzi w internecie, tylko żyje w realu.

                                                    PS. Przepraszam, fakt, zdarzają się też omnibusy, których celem pobytu tutaj jest kaznodziejstwo.
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 10.05.14, 13:47
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > A Kitty co w facetach ceni, a co tępi ?

                                                    Gdy sa sexy i wiedza o tym, a nie trzeba ich przekonywac, ze maja fajnego kutasa, tego to sie od przecietnego Muzulmanina powinni uczyc tj. dumy z wlasnego przyrodzenia, a nie kurwa kompleksami swoimi dame obciazac ;)

                                                    Zalecam leczenie dwa razy dziennie: www.youtube.com/watch?v=wyx6JDQCslE

                                                    Tepieniem sie nie zajmuje.
                                                  • kag73 Re: PUA 10.05.14, 16:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Gdy sa sexy i wiedza o tym, a nie trzeba ich przekonywac, ze maja fajnego kutas
                                                    > a, tego to sie od przecietnego Muzulmanina powinni uczyc tj. dumy z wlasnego pr
                                                    > zyrodzenia, a nie kurwa kompleksami swoimi dame obciazac ;)
                                                    A z czego tu byc dumnym? Kutas to kutas:) oczywiscie zalezy czy maly czy duzy. A ty ze swojej cipki albo pochwy dumna jestes?
                                                    Wiedzac co taki przecietny Muzulmanin(jezeli mowimy o Arabach) ma w swojej glowce moga byc dumni jak chca i z czego chca u mnie w lozku nie wyladuja na pewno.
                                                    Nie wiem tez co oznacza, ze obrzezani "moga dlugo", ile to jest dlugo? Bo ja potwierdzic nie moge.
                                                  • hello-kitty2 Re: PUA 10.05.14, 17:22
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A z czego tu byc dumnym? Kutas to kutas:) oczywiscie zalezy czy maly czy duzy.
                                                    > A ty ze swojej cipki albo pochwy dumna jestes?

                                                    Ta droga to mozna dojsc do wniosku, ze kutas to kutas, czym tu sie podniecac? ;-) No ba, ja jestem bardzo dumna ze swojej cipki ale dobra widac, ze nie wiesz o co mi chodzi. Ja pisalam przeciez o facetach i ich kutasofobiach, ktore potrafia byc niszczace dla relacji. Innymi slowy: dla mnie wazne jest jaki stosunek ma facet do swojego przyrodzenia, bo na moje oko to nie pozostaje on mu obojetny, jak to probujesz sugerowac.

                                                    > Wiedzac co taki przecietny Muzulmanin(jezeli mowimy o Arabach) ma w swojej glow
                                                    > ce moga byc dumni jak chca i z czego chca u mnie w lozku nie wyladuja na pewno.
                                                    > Nie wiem tez co oznacza, ze obrzezani "moga dlugo", ile to jest dlugo? Bo ja po
                                                    > twierdzic nie moge.

                                                    Jestes anty jesli chodzi o nich i cokolwiek by sie pozytywnego o nich nie powiedzialo, to zawsze zanegujesz wiec nie ma co dyskutowac. A zeby sprawiedliwosci stalo sie zadosc to spostuje, ze to sa moje niepotwierdzone hipotezy, ze skoro obrzezany moze dlugo, ok?
                                                  • yoric Re: PUA 10.05.14, 18:03
                                                    A ja bardzo dobrze wiem, co ma na myśli Kitty, ponieważ mam do swego sprzętu stosunek bardzo... hmmm, wychodzi, że muzułmański :). Tj. uważam, że jest najlepszy i największy na świecie (mimo iż linijka wskazuje na zupełnie przeciętne wartości) i że zdecydowanie jest powodem do zachwytu!
                                                  • wont Re: PUA 10.05.14, 08:44
                                                    gyubal_wahazar napisał:
                                                    >
                                                    > > Takie są przynajmniej moje doświadczenia
                                                    >
                                                    > I od tej jakże fundamentalnej konstatacji, powinno się chyba wychodzić. Gdybym
                                                    > miał Twoje doświadczenia, całkiem możliwe, że kombinowałbym podobnie
                                                    -----------------
                                                    Noale każdy chyba pisze tutaj na podstawie własnych doświadczeń. Jeśli to ma być wiedza książkowa, to ja to pierdole, wole psuć wzrok papierem a nie monitorem. Podkreśliłem w mojej tamtej wypowiedzi, że piszę na podstawie doświadczeń dlatego, że, cytuję:

                                                    "Ale ja z zasady od "cnotek-niewydymek", "bułkę przez bibułkę", "ach i och
                                                    > " oraz "whatever"
                                                    > > trzymam się z dala."

                                                    Trzymam się od takich dziewczyn z dala, aseksualne są, nudne po prostu i dlatego moje doświadczenia są ograniczone do innego segmentu.
                                                  • bgz0702 Re: PUA 10.05.14, 18:51
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > > Ile nieporozumień, kwasów, zadr można byłoby uniknąć, gdyby ludzie ze sobą po prostu konkretnie rozmawiali?
                                                    >> Niby tak, tylko że gdyby było to tak proste do wykonania, problem od dawna by nie istniał. Przykład chyba najprostszy z możliwych: które z poniższych określeń stosunku płciowego, będzie wg faceta rażące ?
                                                    >
                                                    > a) huragan zmysłów
                                                    > b) kochanie
                                                    > c) kotłowanie
                                                    > d) rżnięcie
                                                    > e) dymanie
                                                    > f) ruchanie
                                                    > g) p..nie
                                                    >
                                                    > Obstawiam, że żadne, ewentualnie max ostatnie 2. A dla typowej (podkreślam) kob
                                                    > iety ? Obstawiam że od c), a na pewno od d) w dół.
                                                    >
                                                    > Tak że na tym chyba najprostszym z możliwych przykładów widać, jak łatwo facet
                                                    > może nieświadomie przegiąć, a co dopiero w zdecydowanej większości subtelniejsz
                                                    > ych sytuacji

                                                    ciekawe, że my niby takie infantylne jesteśmy i słodkie a uszy nam się same zatykają na "brzydkie" słowa?:)) jak znam laski to niekoniecznie chciałyby się tylko kochać, już nie przesadzaj;)
                                                  • bgz0702 Re: PUA 10.05.14, 18:52
                                                    gyubal_wahazar napisał:

                                                    > Ile nieporozumień, kwasów, zadr można byłoby uniknąć, gdyby ludzie ze sobą po prostu konkretnie rozmawiali?
                                                    >Niby tak, tylko że gdyby było to tak proste do wykonania, problem od dawna by nie istniał. Przykład chyba najprostszy z możliwych: które z poniższych określeń stosunku płciowego, będzie wg faceta rażące ?
                                                    >
                                                    > a) huragan zmysłów
                                                    > b) kochanie
                                                    > c) kotłowanie
                                                    > d) rżnięcie
                                                    > e) dymanie
                                                    > f) ruchanie
                                                    > g) p..nie
                                                    >
                                                    > Obstawiam, że żadne, ewentualnie max ostatnie 2. A dla typowej (podkreślam) kob
                                                    > iety ? Obstawiam że od c), a na pewno od d) w dół.
                                                    >
                                                    > Tak że na tym chyba najprostszym z możliwych przykładów widać, jak łatwo facet
                                                    > może nieświadomie przegiąć, a co dopiero w zdecydowanej większości subtelniejsz
                                                    > ych sytuacji

                                                    ciekawe, że my niby takie infantylne jesteśmy i słodkie a uszy nam się same zatykają na "brzydkie" słowa?:)) jak znam laski to niekoniecznie chciałyby się tylko kochać, już nie przesadzaj;)
                                • gyubal_wahazar Re: PUA 06.05.14, 13:47
                                  > Ty za żonę wskoczysz w ogień. Jesteś pewien, że żona skoczy w ogień za Tobą też?

                                  Nie będę miał żadnej pewności, podobnie jak ona, czy ja wskoczę, gdyby to ona skakała jako pierwsza. Ale na tym właśnie polega zaufanie, a jeśli go nie mam, to trzymam się od takiego kogoś na dystans

                                  > To co dało mi PUA przede wszystkim, to wiedzę, potwierdzenie intuicji, że bardzo fajnie jest się starać, dawać z siebie wszystko dla innej osoby ale trzeba też tego samego wymagać

                                  Rozumiem Twoje podejście, ale do mnie silniej przemawia koncept bezinteresowności, nawet jeśli czasem zostanę wykiwany

                                  > Poczytaj, zainteresuj się problematyką - może i Twoim życiu zmieni się coś na lepsze. :)

                                  Tak zrobię, dzięki :)
                                  • jesod Ogień zaufania 06.05.14, 14:53
                                    gyubal_wahazar napisał:
                                    > Nie będę miał żadnej pewności, podobnie jak ona, czy ja wskoczę, gdyby to ona s
                                    > kakała jako pierwsza. Ale na tym właśnie polega zaufanie, a jeśli go nie mam, t
                                    > o trzymam się od takiego kogoś na dystans

                                    Zdaje się, że zaufanie wcale nie polega na wykonaniu teatralnego gestu skoku w ogień.
                                    Poza tym, jeśli jedno skoczy w ten ogień, to... może się już nie zdążyć przekonać, czy to drugie też skoczyło. To drugie, z kolei, może na przykład nie wiedzieć i nie rozumieć po co skakało to pierwsze. No i w efekcie nie domyśleć się, że to był jednak taki dramatyczny test na zaufanie.
                                    Czasem jednak to drugie może powstrzymać pierwsze (gdy ufa drugiemu), albo na odwrót, przed skokiem w ogień.
                                    • gyubal_wahazar Re: Ogień zaufania 06.05.14, 15:54
                                      > Zdaje się, że zaufanie wcale nie polega na wykonaniu teatralnego gestu skoku w ogień.

                                      To była tylko przenośnia mówiąca o absolutnym zaufaniu, lojalności i oddaniu

                                      > Poza tym, jeśli jedno skoczy w ten ogień, to... może się już nie zdążyć przekonać, czy to drugie też skoczyło. To drugie, z kolei, może na przykład nie wiedzieć i nie rozumieć po co skakało to pierwsze. No i w efekcie nie domyśleć się, że to był jednak taki dramatyczny test na zaufanie.

                                      Chyba przesadziłem z lakonicznościa tej przenośni i niejasno się wyraziłem. Nie miałem na myśli żadnych spektakularnych wyczynów, egzaltacji, testów czy innych fajerwerków. Chodziło mi bardziej ...
                                      No dobra, unikałem tego patosu jak długo sie dało, ale dłużej się nie da. Chodziło mi o prawdziwą miłość, gdzie widzi się przede wszystkim partnera, a dopiero gdzieś tam w tle, siebie
                      • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 21:05
                        > Ty chyba uważasz, że przysłowiowe "za włosy" to upokarzanie jest. Ja tak nie uważam

                        To się faktycznie różnimy, bo literalne brzmienie tej frazy jest po mojemu upokarzające. No chyba, że używasz jej z przymrużeniem oka, ew w kontekście zdecydowania czy decyzyjności.

                        > Ja tylko oceniam jakie mam szansę, że będę tym kimś, komu jest ten lód robiony... :)

                        Ehh młodość ;) Mam parę wiosen więcej, dzięki czemu te białe być może mniej mi w czajnik tłuką, ale zaprawdę powiadam Ci, salta w paltach to ułamek tego, co można wycisnąć z bycia z kimś naprawdę fajnym. Jeśli zabrzmiałem protekcjonalnie, to niechcący, po prostu myślę że wiek też odgrywa tu pewną rolę

                        > Cieszę się Twoim szczęściem. Jakby mi moja panna na imprezie obrabiała loda i z
                        > lizywała nasienie, to tak - byłbym dla takiego skarbu w stanie skoczyć w ogień

                        OJP - że posłużę się frazeologią gimnazjalną ;)

                        > Co ma "za pióra i do jaskini" do bycia "zjebanym" (aka "Zosi" w nomenklaturze autora bloga)? Jakiego segmentu?

                        Znam Cię z raptem paru wpisów na krzyż, więc siłą rzeczy niektóre rzeczy biorę literalnie. To raz, a dwa - nigdy chyba nie starałem się nikogo zdominować i być może dzięki temu, bardzo rzadko ktoś próbował zdominować mnie.

                        Dlatego jak widzę, że Twoje podejście do kobiet to 'za pióra i do jaskini', zakładając że mówisz to dosłownie i na poważnie, jest to dla mnie niżej wacka, bo zdecydowanie jest upokarzające. A jeśli jest jakaś kobieta która się na to godzi (nie w ramach jakiejś sesyjki sadło-masło, tylko na codzień), to na moje ma ona jakiś defekt psychiczny, czyli jest w cudzysłowie zjebana
        • malinka_malwinka Re: PUA 05.05.14, 13:59
          > Chyba tylko kwestia czasu, o ile już się nie zaczęło, że jakieś byznes(ło)meny
          > wykoncypują żeńską odmianę PUA'y i wtedy przez większość randki, filon i laura
          > będą się obwąchiwać czy puła nie trafiła na antypułę ? A potem damy będą kochać
          > się w skargach, a faceci w milczeniu się zbroić ?

          Idealnie napisane
          • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 14:30
            Duża rośnij :)
        • rekreativa Re: PUA 05.05.14, 14:03
          Gyubal, żeńskie PUA działa od dawna, tylko się tak nie nazywa.
          Mało masz w rozmaitych gazetkach babskich porad w rodzaju "jak go uwieść?", "jak być kobietą jego marzeń"? , "jak to, tamto i owo?"
          Te wszystkie porady typu "baw się puklem włosów, bo to jest erotyczne", albo "w trakcie rozmowy niby przypadkiem dotknij jego ramienia, kolana itp. ", "rzuć mu spojrzenie spod rzęs" i inne takie hocki-klocki, co jeszcze nasze babunie trenowały w swych panieńskich czasach.
          To jest może bardziej bierne i bazuje więcej na języku ciała, ale jakiś repertuar sztuczek babskich też istnieje. I też jedna kobieta może mieć tę kokieterię we krwi, a druga, jak próbuje uwodzić, to wypada sztucznie.
          Dlaczego zaś jeszcze nikt na większą skalę nie robi kokosów na sprzedaży tych nauk? No może dlatego, że nie ma wielkiej filozofii w ubraniu bluzeczki z dekoltem i spojrzeniu spod rzęs?
          Nie sugeruję tutaj, że panom to tylko cycka pokazać, ale faktem jest, że kobiecie znacznie łatwiej zrobić na panu wrażenie takie, by pan był zainteresowany podtrzymaniem rozmowy. Więc nie ma za bardzo za co płacić.
          No i kobieta, nawet jeśli jej kokieteria nie wychodzi, to i tak może powodzenie mieć. Wystarczy, że niebrzydka.
          • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 14:54
            Rekreativa, to już nie wiem. Pewnie jestem modelową męską cipą z podręczników PUA'y, ale nie widziałem jeszcze faceta płaczącego po uwiedzeniu i porzuceniu, a kobiet - kilka. Więcej, z tego co udaje mi się wyczytać spomiędzy wierszy facetów piszących w tym wątku, to też nie są to zimne s.. tylko goście z większą, czy mniejszą wrażliwością

            > babskich porad w rodzaju "jak go uwieść?", "jak być kobietą jego marzeń"? , "jak to, tamto i owo?" Te wszystkie porady typu "baw się puklem włosów, bo to jest erotyczne", albo "w
            > trakcie rozmowy niby przypadkiem dotknij jego ramienia, kolana itp. ", "rzuć mu spojrzenie spod rzęs"

            No proszę Cię. Przecież to creme de la creme, dla co najmniej większości facetów. A poza tym faceci nie latają na siłownie, nie chojrakują, czy nie popisują się np samochodami, by podkreślić swą atrakcyjność ? To zwykły taniec godowy i czym byłby romans bez niego ?

            Kłopot tylko w tym, jeśli któraś ze stron, nie licząc się z kosztami psychicznymi drugiej strony, chce maksymalnie szybko wyłudzić jakąś usługę, czy dobro. A skala kłopotu rośnie, gdy jakieś sztuczki poniżej pasa sprzedawane są wraz z dołączoną do niej maskującą je ideologią.

            I żeby nie było. Nie idealizuję wcale kobiet. Wśród nich także jest mnóstwo załganych (panie darują) raszpli, o czym zresztą kiedyś się przekonałem. Ale jeśli ma dojść do jakiegoś męsko-damskiego starcia, niech to będzie starcie na równych zasadach: laura kontra filon, a nie laura - biały pas (że pociągnę metaforykę kolegów) kontra filon - 7 dan, po x latach treningów, setkach stron podręczników i dziesiątkach filmów szkoleniowych
            • rekreativa Re: PUA 05.05.14, 15:13
              Ja tylko mówię, że kobiecie łatwiej zrobić wrażenie na facecie (czasem wystarczy po prostu być) niż odwrotnie i dlatego nie ma zapotrzebowania na jakieś specjalne nauki, jak to wrażenie zrobić.
              Z drugiej strony nie demonizowałabym tego całego PUA, bo od pójścia na kurs i wysłuchania pierdu-pierdu jakiegoś pana do zostania bezwzględnym uwodzicielem droga daleka.
              I choć na stronach PUA sporo jest szumnych słów, pseudo-naukowego nazewnictwa i pozowania na króla lwa, to w gruncie rzeczy chodzi o to, by przekonać zakompleksiałych chłopaków, by się zebrali w sobie i podeszli na dysce do dziewczyny. Nic specjalnie groźnego.
              Zresztą, jak chłopak kobiety lubi, chce nie tylko ruchać, ale i znaleźć kogoś na stałe itd., to zostanie taki mimo kursów, a jeśli traktuje kobiety jak głupie mięso, to zrobi to i bez kursów.

              PS "nie widziałem jeszcze faceta płaczącego po uwiedzeniu i porzuceniu, a
              > kobiet - kilka."

              Może nie widziałeś, bo się nie pokazywali? W końcu łzy kobiecie ujdą, a facetowi nie za bardzo.
              • kutuzow Re: PUA 05.05.14, 15:49
                rekreativa napisała:

                > I choć na stronach PUA sporo jest szumnych słów, pseudo-naukowego nazewnictwa i
                > pozowania na króla lwa, to w gruncie rzeczy chodzi o to, by przekonać zakomple
                > ksiałych chłopaków, by się zebrali w sobie i podeszli na dysce do dziewczyny. N
                > ic specjalnie groźnego.
                > Zresztą, jak chłopak kobiety lubi, chce nie tylko ruchać, ale i znaleźć kogoś n
                > a stałe itd., to zostanie taki mimo kursów, a jeśli traktuje kobiety jak głupie
                > mięso, to zrobi to i bez kursów.

                Bardzo dobrze napisane.

                • yoric Re: PUA 05.05.14, 16:34
                  A ja mam ogólnie negatywny stosunek do PUA jako całości, podobnie - jak pisałem wcześniej - jak do feminizmu, czy islamu. Wszędzie tam jest dużo nurtów agresywnych i szkodliwych. Ale warto pamiętać, że są i rzeczy fajne i wartościowe.
              • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 16:15
                Chyba nie wymyślę tu koła stwierdzając, że człowiek jest niewolnikiem swoich doświadczeń. Gdyby z moich wyglądały roześmiane, czy rozmarzone twarze pań wspominających romans z PUA, to miałbym pewien dysonans w stosunku do tego co na ten temat widziałem w necie, ale temat nie budziłby we mnie specjalnych emocji.

                Traf chciał, że miałem kontakt z paniami, które ciężko przeżywały to, jak zostały potraktowane przez - jak utrzymywały - 'takiego PUA'. A ponieważ nie były one jakoś szczególnie naiwne, zdesperowane, czy ograniczone umysłowo, trudno było mi przypisać im jakąś winę.

                Siłą rzeczy więc, moja i tak z grubsza zerowa sympatia dla rycerzy PUA, zamieniła się w antypatię
            • bcde Re: PUA 05.05.14, 15:16
              Skoro to taniec godowy, to co w tym złego, gdy słaby tancerz pójdzie na kurs tańca?
              • jesod Tancerz 05.05.14, 15:24
                bcde napisał:

                > Skoro to taniec godowy, to co w tym złego, gdy słaby tancerz pójdzie na kurs ta
                > ńca?

                Absolutnie, nic w tym złego, dokąd mu się we łbie od tych pląsów nie popierdzieli.
                No i... nie każdy taniec jest tańcem godowym.
              • gyubal_wahazar Re: PUA 05.05.14, 16:06
                Pytanie co będzie chciał z tego kursu wynieść.

                Jeśli w nocnym barze, hiszpańska tancerka zakręci się wokół Twego stolika i robiąc do Ciebie te swoje migdałowe ślepia, po chwili wydoi Ci kielich szampana, będziesz na nią wkurzony ?

                A jeśli zamiast wydoić Ci szampana, zakosi Ci portfel z wypłatą i przez miesiąc będziesz jechał na zupkach vifona i wodzie po ogórkach ?

                Chyba bez żadnych grubszych teoryj każdy wyczuwa różnicę między oboma damskimi zachowaniami
                • malinka_malwinka Re: PUA 05.05.14, 16:12
                  > Pytanie co będzie chciał z tego kursu wynieść.
                  >
                  > Jeśli w nocnym barze, hiszpańska tancerka zakręci się wokół Twego stolika i rob
                  > iąc do Ciebie te swoje migdałowe ślepia, po chwili wydoi Ci kielich szampana, b
                  > ędziesz na nią wkurzony ?
                  >
                  > A jeśli zamiast wydoić Ci szampana, zakosi Ci portfel z wypłatą i przez miesiąc
                  > będziesz jechał na zupkach vifona i wodzie po ogórkach ?
                  >
                  > Chyba bez żadnych grubszych teoryj każdy wyczuwa różnicę między oboma damskimi
                  > zachowaniami


                  I tutaj uważam, że ma prawo do tego portfela jeśli taki świetny gracz świeci nim po oczach. Nie widzi, nie weźmie. Natomiast - bez analizowania szczegółów - pewnie będą i taki, które po "szkoleniu" nauczą się przeszukiwać kieszenie.

                  Jakiś czas temu jeden kumpel skarżył mi się, że babka go prześladuje, wydzwania, płacze, a on biedny żuczek tylko chciał ją zaliczyć. I w tym celu mówił, że ją kocha... Czy to tylko dla mnie jakiś matrix?
                  • yoric Re: PUA 05.05.14, 16:59
                    > > A jeśli zamiast wydoić Ci szampana, zakosi Ci portfel z wypłatą i przez m
                    > iesiąc będziesz jechał na zupkach vifona i wodzie po ogórkach ?

                    > I tutaj uważam, że ma prawo do tego portfela jeśli taki świetny gracz świeci ni
                    > m po oczach. Nie widzi, nie weźmie.

                    nooo, koleżanko... to się chyba zagalopowałaś trochę?
                    Potępiasz PUA, w tym takie, które nie odwołuje się do oszustwa, ale jednocześnie pochwalasz kradzież?
                    • malinka_malwinka Re: PUA 05.05.14, 17:02
                      W kolejnym zdaniu przełożyłam to na "nasze"....
                      Nie prowokuj, a nie zostaniesz skrzywdzony. Jeśli pokazujesz ten portfel, chwalisz się nim... to nie płacz potem :)
                      • yoric Re: PUA 05.05.14, 17:06
                        To jest dokładnie ta sama retoryka, która winą za gwałt obciąża kobietę, bo biegała sama po parku. Dokładnie ta sama.
                        • druginudziarz Re: PUA 05.05.14, 20:35
                          yoric napisał:

                          > To jest dokładnie ta sama retoryka, która winą za gwałt obciąża kobietę, bo bie
                          > gała sama po parku. Dokładnie ta sama.

                          trafiony zatopiony ;)
    • satrustequi Re: PUA 10.05.14, 17:30
      Przybyli PUAni pod okienko
      Przybyli PUAni pod okienko
      Stukają pukają
      Cię panienko
      Stukają pukają
      Cię panienko
      • satrustequi Re: PUA 10.05.14, 21:03
        Yoric to człowiek który nie odważył się być sobą...
        • yoric Re: PUA 10.05.14, 23:50
          satrustequi, kąśliwa analiza - no ale w końcu tyle się znamy...
          • sabat.77 Re: PUA 11.05.14, 07:32
            yoric napisał:

            > satrustequi, kąśliwa analiza - no ale w końcu tyle się znamy...

            Najwyraźniej koledze przystojnemu szatynowi vel Loppe wydaje się, że trochę Cię już poznał :)
    • bgz0702 Wont przygodny kolego 10.05.14, 22:13
      wont napisał:

      Podobnie z dziew
      > czynami – spermę przygodnie poznanego na dyskotece gościa zlizywać w obrz
      > yganym kiblu ze swojej twarzy będzie dziewczyna z klasy niższej lub wyższej.

      Trochę pojechałeś stereotypem z tymi klasami generalnie, coś cię musiało ogarnąć na takie wywody najwidoczniej, ale to powyżej obrzydliwe jest pod wieloma względami, chamskie i obraźliwe, sprowadzasz kobiete do kiepskiej roli w tych swoich rozważaniach. Wulgarne i seksistowskie jak dla mnie. Przeszła mi myśl przez głowę o ukrytych motywach;)
      • wont Re: Wont przygodny kolego 14.05.14, 19:31
        bgz0702 napisała:

        > wont napisał:
        >
        > Podobnie z dziew
        > > czynami – spermę przygodnie poznanego na dyskotece gościa zlizywać
        > w obrz
        > > yganym kiblu ze swojej twarzy będzie dziewczyna z klasy niższej lub wyższ
        > ej.
        >
        > Trochę pojechałeś stereotypem z tymi klasami generalnie, coś cię musiało ogarną
        > ć na takie wywody najwidoczniej, ale to powyżej obrzydliwe jest pod wieloma wzg
        > lędami, chamskie i obraźliwe, sprowadzasz kobiete do kiepskiej roli w tych swoi
        > ch rozważaniach. Wulgarne i seksistowskie jak dla mnie. Przeszła mi myśl przez
        > głowę o ukrytych motywach;)
        ----------------------
        Bgz0702, ja Cię bardzo przepraszam, jeżeli Cię uraziłem tym wpisem. To naprawdę nie było moim zamiarem. Ten tekst taki musiał być - pełen uproszczeń i generalizacji, aby był strawny w lekturze. Zresztą, ja już w jednym z pierwszych komentarzy, w mojej odpowiedzi do yorica wyjaśniłem, że:
        "Generalizacje - oczywiście, nawet nie próbuję się bronić :) Ale żeby tekst był zwięzły i budził emocje musi być upstrzony generalizacjami. Jeśli jakaś pani się oburzy, że przecież ona jest z klasy średniej i obciąga kutasy nieznajomym w obrzyganych kiblach, to z góry przepraszam za nieuprawnioną generalizację. Mi raczej chodziło o proporcje... :)"

        Przyjmuję zatem krytykę na klatę i rzeczywiście, może macie rację, może istotnie obciąganie kutasów nieznajomym w obrzyganych kiblach to nie jest domena klasy niższej oraz klasy wyższej.
    • midnight_lightning Re: PUA 10.05.14, 23:24
      Akurat w Polce klasa niższa i najwyższa, oceniając po ilości kasy, to jedno i to samo. Ten brak moralnych hamulców i chamskie "ciagnięcie za włosy" odbywa się nie tylko w sferze seksualnej.
      I przyznaję rację, wpajany przez matki i kulturę wyższą szacunek i miłość dla kobiet to gwóźdź do trumny. Nie ma większego demotywatora, jak obserwacja, jacy to według kobiet faceci są niby wartościowi.

      PUA jednak ma sens tylko, gdy nie ma się utrwalonego wizerunku kobiety jako żałosnej, chciwej, podłej osobniczki lecącej jedynie na wzrost, kasę, chamstwo itp. podobne "wzkażniki wartościowości" mężczyzn. Osobiście mi to już wisi, wolę prostytutki, maja więcej serca niż tzw normalne kobiety, a rola męża-frajera mi nie odpowiada.
    • wont Re: PUA 17.05.14, 09:38
      Szybko i konkretnie bo jeszcze najebany jestem…

      Wklejam tutaj, do tematu „PUA”, chociaż, w zasadzie dotyczy też innych bieżących tematów – „masturbatora”, „seksu z partnerkami 20-40” i „za krótko” he he. Chociaż, tak po prawdzie, to chyba w zasadzie to tych dwóch ostatnich tematów jednak niestety nie dotyczy…

      No więc, jedziemy… Otóż, spotkał mnie ostatnio zawód miłosny. Stosując się do starożytnej maksymy, że na ból istnienia związany z niezerżnięciem jednej samicy jest zerżnięcie innej, namówiłem moje wczorajsze imprezowe towarzystwo na odwiedziny Huśtawki. Huśtawka, taki fajny klub w okolicach Chmielnej, to było kiedyś takie moje nieformalne łowisko. Do czasu aż rzuciłem fajki półtora roku temu. No, po prostu klub=jaranie i jakoś nie chciało inaczej. Do wczoraj. Jednak można się bawić i nie palić… Pod warunkiem oczywiście, że się dużo pije! :)

      No i long story short… - miałem fajny socjal ze strony koleżanek, fajna muza była a ja fajnie tańczę no i zjawiła się łania. I nie chciała się odczepić. Konkret, nie ma że boli, dokładnie tak jak lubię – była moim sprzymierzeńcem a nie wrogiem w zbożnym dziele zdjęcia naszych majtek.

      Noale, kurwa, tak jak się tutaj chyba też żaliłem, tym razem także nie udało mi się wypełnić magicznego równania: „pierwsze spotkanie=pierwsze ruchanie”. Za dużo piwa, za późno przyjechaliśmy do mnie, bo to chyba 4 rano była, no i chyba za długo ostatnio jechałem na ręcznym (to tak a propos „masturbatora” he he), bo sprzęt odmówił współpracy… :(

      Rano musiała jechać do biura (kto kurwa normalny pracuje w soboty?) i jak wróciłem ze spaceru z psem, to już miała majtki na dupie, suka.

      Noale dlaczego o tym piszę? Bo nie oszukiwałem jej co do swojego wieku. W ogóle nic nie ściemniałem, nie obiecywałem – mówiłem, jak Max Kolonko, po prostu jak jest. No i dało radę. No i chodzi mi o to, że jak masz solidny fundament w takiej Huśtawce – umiesz tańczyć, jakiś tam nieodstraszający wygląd i chce ci się ruchać – to znaczy łapiesz od razu za sterczące suty a nie czekasz na zaproszenie na fejsie, to zaruchasz. Wcześniej czy później zaruchasz… Outer game, taktyki, strategie, rutyny czy inne gierki – niepotrzebne są. Trzeba tylko mniej pić :(
      • yoric Re: PUA 17.05.14, 10:50
        Wy tu chyba piszecie specjalnie, żeby mnie wk... :).
        Nie dawno w podobnych okolicznościach raportowałem podobną wpadkę, i to z laską, na której mi wyjątkowo zależało. IMO to słabo zależy od 'ręcznego' czy nawet alkoholu, bo zdarzało mi się, jak to mówisz, 'wypełnić równanie' :) kiedy piwa było bardzo dużo. Raczej ogólne zmęczenie organizmu. Trzeba było złapać chociaż godzinkę snu, a skoro jak wstałeś, nadal była w łóżku, to do dzieła a nie spacer z psem!
        • kag73 Re: PUA 17.05.14, 13:06
          yoric napisał:
          Trzeba było złapać chociaż godzinkę snu, a skoro jak wstałeś, nadal była w łóżku, to do dzieła a nie spacer z psem!

          Ale kochany, najgorzej jest jak sie komus cos wydaje, ze jest cool, tymczasem czesto jest, jak mawiaja Niemcy: "Bist Du voll, bist Du toll!", w tlumaczeniu: jak jestes narabany to jestes gosc. Co innego jak wytrzezwiejesz...to juz tylko na spacer z pesm wystarcza odwagi. Poza tym wczuj sie w sytuacje, viagry pod reka nie masz a juz raz zawiodles. Raz nie zawsze ale ryzykowac wpadke po raz drugi z ta sama babka, to juz sie k...wa nigdy nie podniesiesz i bez viagry nie sprobujesz:)
          • wont Re: PUA 17.05.14, 14:27
            kag73 napisała:

            > yoric napisał:
            > Trzeba było złapać chociaż godzinkę snu, a skoro jak wstałeś, nadal była w łóżk
            > u, to do dzieła a nie spacer z psem!
            >
            > Ale kochany, najgorzej jest jak sie komus cos wydaje, ze jest cool, tymczasem c
            > zesto jest, jak mawiaja Niemcy: "Bist Du voll, bist Du toll!", w tlumaczeniu: j
            > ak jestes narabany to jestes gosc. Co innego jak wytrzezwiejesz...to juz tylko
            > na spacer z pesm wystarcza odwagi. Poza tym wczuj sie w sytuacje, viagry pod re
            > ka nie masz a juz raz zawiodles. Raz nie zawsze ale ryzykowac wpadke po raz dru
            > gi z ta sama babka, to juz sie k...wa nigdy nie podniesiesz i bez viagry nie sp
            > robujesz:)
            --------------
            Strachy na Lachy. Ja to mam przygotowany na taką HIPOTETYCZNĄ sytuację koronny argument: "To Twoja wina, nie podniecasz mnie" :))))

            Ego zostanie nienaruszone. :)
            • bgz0702 Re: PUA 17.05.14, 20:42
              wont napisał:

              > Strachy na Lachy. Ja to mam przygotowany na taką HIPOTETYCZNĄ sytuację koronny
              > argument: "To Twoja wina, nie podniecasz mnie" :))))
              >
              > Ego zostanie nienaruszone. :)

              ;))) wont jeden
      • kag73 Re: PUA 17.05.14, 13:02
        Kolego, wont, nie zybym Cie chciala pograzac albo sprowadzac na ziemie, fajnie tanczysz i zapewne masz bajer, ale nie rob z tego reguly, miales tylko dlatego szanse zaruchac tak szybko i od razu, bo ONA byla w potrzebie i chciala. A Ty tutaj miales byc srodkiem do celu, ze dales du...py to juz trudno. Zeby miec chetna babke w lozku i nie stanac, nie, nie ma ze boli, spalony jestes;) Pracuj nad kondycja!
        Apropos umowila sie z Toba na nastepne spotkanie?
        • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 14:15
          kag73 napisała:

          > Kolego, wont, nie zybym Cie chciala pograzac albo sprowadzac na ziemie, fajnie
          > tanczysz i zapewne masz bajer, ale nie rob z tego reguly, miales tylko dlatego
          > szanse zaruchac tak szybko i od razu, bo ONA byla w potrzebie i chciala. A Ty t
          > utaj miales byc srodkiem do celu, ze dales du...py to juz trudno.

          Wydaje mi się, że to chyba nie ma za znaczenia. Liczą się fakty. Ważne że chciała się z nim przespać, a czemu to już nieistotne. Przecież nie dlatego, że dała mu się zauroczyć, bo takie zauroczenie na pewnym etapie życia jest już troszkę mało wiarygodne. Albo przechodzisz pod poprzeczką albo nad, proste. I to też widać bardzo szybko, bo jak babka zaczyna faceta mocno spławiać, to szkoda czasu w to brnąć i trzeba jak najszybciej znaleźć nowy obiekt westchnień. Najlepiej jeszcze na tej samej imprezie, bo szkoda żeby kasa wydana na paliwo, drinki i wejściówkę przepadła na marne :p
          • wont Re: PUA 17.05.14, 14:31
            sabat.77 napisał:
            żeby kasa wydana na paliwo, drinki i w
            > ejściówkę przepadła na marne :p
            -------------------
            Piłeś? Nie jedź.

            No bo chyba nie masz na myśli drinków dla dziewczyn? Bez przesady, drinka to ja mogę kupić dziewczynie na randce a nie lasce w klubie...
            • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 14:34
              wont napisał:

              > Bez przesady, drinka to ja
              > mogę kupić dziewczynie na randce a nie lasce w klubie...

              Ej no, nie bądź taki. To taki problem postawić drinka? Zakładając, że to nie pewien znany w całej Polsce klub Go-Go :D
              • wont Re: PUA 17.05.14, 14:39
                sabat.77 napisał:
                >
                > Ej no, nie bądź taki. To taki problem postawić drinka?
                --------------
                Dokładnie to samo jej wczoraj powiedziałem:
                "Ej no, nie bądź taka. To taki problem postawić kutasa?" :))))

                PS. Żartuję oczywiście. Ja jestem z gatunku tych bardziej szarmanckich gentlemanów.
                PS2. Nie kupuję drinków dziewczynom z klubów. Dla zasady, nie chodzi o kasę.
                • wont Re: PUA 17.05.14, 14:40
                  wont napisał:

                  > PS2. Nie kupuję drinków dziewczynom z klubów. Dla zasady, nie chodzi o kasę.
                  --------------
                  No chyba, że to jest tak, że raz ja kolejkę, raz ona. Wtedy oczywiście tak.
                • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 14:42
                  wont napisał:

                  > PS2. Nie kupuję drinków dziewczynom z klubów. Dla zasady, nie chodzi o kasę.

                  Dla jakiej zasady i czym podyktowanej?
                  • wont Re: PUA 17.05.14, 14:49
                    sabat.77 napisał:

                    > wont napisał:
                    >
                    > > PS2. Nie kupuję drinków dziewczynom z klubów. Dla zasady, nie chodzi o ka
                    > sę.
                    >
                    > Dla jakiej zasady i czym podyktowanej?
                    ---------------
                    No nie wiem, bo dlaczego miałbym w ogóle kupować drinki? Podkreślam - dziewczynie poznanej w klubie, z którą tańczę i się dobrze bawię. Randka to co innego jest oczywiście. Jakoś bym tak chyba miał wrażenie, że ją przekupuję? Ale, załóżmy, jakby jej zabrakło pieniędzy czy coś takiego, to oczywiście nie ma sprawy, pieniądz to tylko pieniądz jest.
        • wont Re: PUA 17.05.14, 14:22
          kag73 napisała:

          > Kolego, wont, nie zybym Cie chciala pograzac albo sprowadzac na ziemie, fajnie
          > tanczysz i zapewne masz bajer, ale nie rob z tego reguly, miales tylko dlatego
          > szanse zaruchac tak szybko i od razu, bo ONA byla w potrzebie i chciala. A Ty t
          > utaj miales byc srodkiem do celu, ze dales du...py to juz trudno. Zeby miec che
          > tna babke w lozku i nie stanac, nie, nie ma ze boli, spalony jestes;) Pracuj na
          > d kondycja!
          -----------------
          Nawet nie wiesz jak mi było przykro :) Kurwa, szansa na dopełnienie równania a tu taaaaka wtopa :(


          > Apropos umowila sie z Toba na nastepne spotkanie?
          ------------------
          Z impotentem? :) Chyba musiałaby nie mieć zębów albo być po jakiejś ospie :)
          • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 14:30
            wont napisał:

            > Z impotentem? :)

            E, nie myśl tak. Jej już więcej nie zobaczysz, a sobie utrwalasz jakieś obciążenia. Trzeba było zapiąć viagrę na wszelki wypadek :P
            BTW. Ciekawe jak by działało combo viagra + zyrtec :P
            • wont Re: PUA 17.05.14, 14:35
              sabat.77 napisał:

              > wont napisał:
              >
              > > Z impotentem? :)
              >
              > E, nie myśl tak. Jej już więcej nie zobaczysz,
              ---------------------
              Oczywiście, że jej już więcej nie zobaczę. A dlaczego w ogóle miałbym chcieć widzieć się ponownie z laską, przy której mi nie staje? :))))

              Think positive! :)
              • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 14:37
                wont napisał:

                > Think positive! :)

                ... and be positive! Seropositive :D
                • wont Re: PUA 17.05.14, 14:46
                  sabat.77 napisał:

                  > wont napisał:
                  >
                  > > Think positive! :)
                  >
                  > ... and be positive! Seropositive :D
                  ---------------
                  Albo taka reklama:

                  McDonald's. I'm not lovin' it.
                  Miażdżyca naczyń krwionośnych. Nasz wkład w walkę z wirusem HIV. W przypadku erekcji zwrot kosztów gwarantowany. :)))
                  • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 14:50
                    wont napisał:
                    > W przypadku erekcji zwrot kosztów gwarantowany. :)))

                    www.youtube.com/watch?v=jrK447AkBb4
                    Wiesz Wont, nie żebym się czepiał, ale zachodzi podejrzenie, że nie jesteś Słowianinem :D
                    • wont Re: PUA 18.05.14, 02:33
                      sabat.77 napisał:

                      > wont napisał:
                      > > W przypadku erekcji zwrot kosztów gwarantowany. :)))
                      >
                      > www.youtube.com/watch?v=jrK447AkBb4
                      > Wiesz Wont, nie żebym się czepiał, ale zachodzi podejrzenie, że nie jesteś Słow
                      > ianinem :D
                      ----------------
                      Kurde, sabat, ja jestem 100 procentowym Polakiem - z małą domieszką Ukrainy. 100 procentowym pszenno-buraczanym synem polskiej ziemi, tej ziemi. Wóda, wino, gin z tonikiem jest generalnie ok. Ale, kurwa, po piwie (a raczej po piwach, kilku piwach) to wiesz... różnie bywa. :) Ja sobie to tłumaczę tak, że piwo zawiera estrogeny (bo zawiera). Ja to normalnie piwa nie piję, bo wolę wódkę (ewentualnie zapijając piwem), ale to takie piwne towarzystwo było, no i musiałem się dostosować... No i duch przegrał z materią :)

                      PS. Czy ja mam wrażenie, że zaczynam się tłumaczyć? Fuck! :)
                      PS2. W ogóle, po piwie to mi się spać chce. A po wódce rozrabiać. Niby i to alkohol i to alkohol, ale zupełnie inaczej na mnie działa. Najlepsze jest chyba wino albo gin z tonikem, bo innych wynalazków to ja raczej nie uznaję.
        • yoric Re: PUA 17.05.14, 14:50
          Cóż - mogę sądzić tylko po własnym organiźmie, który jest generalnie dość odporny na alkohol pod tym konkretnym względem, natomiast mniej na zmęczenie i wiem, że parę godzin snu rozwiązuje problem... o ile kobieta przedtem nie wyjdzie :).

          > miales tylko dlatego szanse zaruchac tak szybko i od razu, bo ONA byla w potrzebie i chciala. A Ty tutaj miales byc srodkiem do celu

          to się pewnie zgadza, ale rację ma też Sabat, że to on (a nie ktoś z 50 innych gości) był akurat tym, któremu się trafiło. Przecież nie decyduje rzut kostką. I właśnie PUA dokładnie to opisuje - jak dobrze się bawiąc zyskujesz social value, jak będąc otoczony przez babki dostajesz preselction, itd.

          To jest tak, że *przyczyną* pożaru jest iskra, np. uderzył piorun. Ten piorun to babka mająca chęć akurat w tym miejscu i czasie. Tyle, że potrzebne jest jeszcze suche drzewo... A jak nie jesteś naturalsem, to bez PUA jesteś mokrym drzewem :).
          • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 14:56
            Doświadczony PUA też robi preselekcję. Siła PUA polega między innymi na odczytywaniu kontekstu i zachowań kobiety, które wskazują na potencjalną szansę na seks. To nie jest tak, że PUA idzie i wyrywa, tylko najpierw bada teren a dopiero potem oddziela i dobija najsłabszą (w sensie oporu) sztukę. Doświadczenie + dobra znajomość IOI.
            • yoric Re: PUA 17.05.14, 16:00
              Preselekcja to jest termin fachowy :) i znaczy co innego. Będąc z kobietami pokazujesz, że one już cię wybrały, czyli pośrednio manifestujesz swoją wartość dla kobiet.

              > To nie jest tak, że PUA idzie i wyrywa, tylko najpierw bada teren a dopiero
              > potem oddziela i dobija najsłabszą (w sensie oporu) sztukę.

              nic nie idzie i nic nie dobija. Może są jakieś inne materiały, ale te które ja znam jednoznacznie zalecają zrobienie kilku setów rozgrzewkowych, żeby się wprawić w nastrój oraz jak najszybsze wchodzenie w interakcje, żeby się właśnie nie czaić.
              Jedyne, co jest prawdą, to to z oddzieleniem od grupy :).
              • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 17:25
                A mozesz sie podzielic jakimis materialami na maila?
                • yoric Re: PUA 17.05.14, 20:31
                  Jasne. Gazetowy?
                  • sabat.77 Re: PUA 17.05.14, 20:51
                    Zgadza sie, gazetowy.
              • wont Re: PUA 18.05.14, 02:47
                yoric napisał:
                Może są jakieś inne materiały, ale te które ja
                > znam jednoznacznie zalecają zrobienie kilku setów rozgrzewkowych, żeby się wpra
                > wić w nastrój oraz jak najszybsze wchodzenie w interakcje, żeby się właśnie nie
                > czaić.
                ---------------
                No to ja mam zupełnie inaczej :) Ja, kurwa jak dziewczyna - kręcę tyłkiem, patrzę która zainteresowana i podbijam. Na chuj mam tracić czas na rozmowy z potencjalnie niezainteresowaną? :) Wolę potańczyć albo pogadać z kumplami.

                PS. Istotnym minusem mojego podejścia jest to, że zbyt często niżbym chciał zdarza się, że zainteresowana jest żadna :))))) Wtedy przerzucam się z ginu z tonikiem (drogi kurwa, zę ałłaj) na piwo :)
          • kag73 Re: PUA 17.05.14, 15:15
            yoric napisał:
            > to się pewnie zgadza, ale rację ma też Sabat, że to on (a nie ktoś z 50 innych
            > gości) był akurat tym, któremu się trafiło. Przecież nie decyduje rzut kostką.
            > I właśnie PUA dokładnie to opisuje - jak dobrze się bawiąc zyskujesz social val
            > ue, jak będąc otoczony przez babki dostajesz preselction, itd.
            >
            > To jest tak, że *przyczyną* pożaru jest iskra, np. uderzył piorun. Ten piorun t
            > o babka mająca chęć akurat w tym miejscu i czasie. Tyle, że potrzebne jest jesz
            > cze suche drzewo... A jak nie jesteś naturalsem, to bez PUA jesteś mokrym drzew
            > em :).

            Zgadza sie po czesci. Niemniej jednak powiem Ci z mojej kobiecej perspektywy, owszem taniec dziala na kobiety, dobry tancerz zawsze bedzie mial wieksze szanse, do tego musi wpasc w oko, zwyczajnie sie spodobac, zadzialac fizycznie. I do tego musze byc zainteresowana seksem w tym momencie albo dzieki tej fizycznosci sie zainteresowac.
            Jak ktos PUA bedzie pseudo tanczyl a do tego nie wygladal, to sie moze bawic jak chce, u mnie nie wyladuje. No chyba, ze by byla jakas jednoznaczna sytuacja, duza chcica i decyzja chwili, bo facet potrafi podjarac. Tego w klubie/dyskotece nie widze.

            Wont:
            "Noale dlaczego o tym piszę? ...że jak masz solidny fundament w takiej Huśtawce – umiesz tańczyć, jakiś tam nieodstraszający wygląd i chce ci się ruchać – to znaczy łapiesz od razu za sterczące suty a nie czekasz na zaproszenie na fejsie, to zaruchasz. Wcześniej czy później zaruchasz… Outer game, taktyki, strategie, rutyny czy inne gierki – niepotrzebne są. Trzeba tylko mniej pić :(

            Lapac za te "suty" mozesz tylko jak widzisz/dostajesz jednoznaczne sygnaly, owszem mozesz zawsze, najwyzej w morde skasujesz albo uslyszysz cos niemilego. A zatem: czasem sie udaje od razu a czasem/moim zdaniem duzo czesciej nie od razu. Bo w tym, rzecz, zeby jej tez sie chcialo "zaruchac" i to wlasnie z Toba.
            Co nie zmienia faktu, ze jednak troche sie facet odwazyc musi, bo bez tego....cizko bywa.
            • kag73 Re: PUA 17.05.14, 15:28
              Wont:
              "Noale dlaczego o tym piszę? ...że jak masz solidny fundament w takiej Huśtawce – umiesz tańczyć, jakiś tam nieodstraszający wygląd i chce ci się ruchać – to znaczy łapiesz od razu za sterczące suty a nie czekasz na zaproszenie na fejsie, to zaruchasz. Wcześniej czy później zaruchasz… Outer game, taktyki, strategie, rutyny czy inne gierki – niepotrzebne są. Trzeba tylko mniej pić :(

              I jeszcze uzupelnienie: nie kazdy umie tanczyc, nie kazdy ma wyglad. W jednym przyznaje racje i mowie z obserwacji i relacji innych facetow: ten kto probuje czesciej, ma wieksze szanse to jasne. Problem wielu dzisiejszych mezczyzn: siedza na dupie i czekaja az okazja zapuka do ich drzwi i se moga czekac dlugo, bo jak sami nie beda aktywni to sie raczej nic nie wydarzy.
              • yoric Re: PUA 17.05.14, 15:55
                Mój kumpel, który ma kosmiczne osiągi w podrywaniu nic nie tańczy i nic nie wygląda (tu może przesada, w każdym razie modelem nie jest, powiedzmy przeciętny wygląd). Działają inne mechanizmy.
                • wont Re: PUA 18.05.14, 02:52
                  yoric napisał:

                  > Mój kumpel, który ma kosmiczne osiągi w podrywaniu nic nie tańczy i nic nie wyg
                  > ląda (tu może przesada, w każdym razie modelem nie jest, powiedzmy przeciętny w
                  > ygląd). Działają inne mechanizmy.
                  -------------
                  Ale czy on wyrywa te laski w klubie? Bo raczej wątpię. No, niestety, w klubie to żeby wyrwać laskę bez jakiejś elementarnej umiejętności tańczenia, czy może raczej - poczucia rytmu, to albo masz zajebisty socjal albo jesteś ładny. Makaronu na uszy przecież nie ponawijasz bo głośno. Albo kasa - ale to dobre na blachary jest.
                  • sabat.77 Seks z klubu 18.05.14, 07:32
                    wont napisał:

                    > Ale czy on wyrywa te laski w klubie? Bo raczej wątpię. No, niestety, w klubie t
                    > o żeby wyrwać laskę bez jakiejś elementarnej umiejętności tańczenia, czy może r
                    > aczej - poczucia rytmu, to albo masz zajebisty socjal albo jesteś ładny. Makaro
                    > nu na uszy przecież nie ponawijasz bo głośno. Albo kasa - ale to dobre na blach
                    > ary jest.

                    Ano właśnie. Moim zdaniem sprawa jest prosta. Do klubów garną się specyficzne osoby, z konkretnym nastawieniem. Myślę, że zwykle kluczowa kwestia jest taka, że sama dziewczyna idzie do klubu z nastawieniem, że będzie szukać kochanka na tą noc, ewentualnie kilka następnych. W tym momencie obojętnie czy jesteś PUA, czy też nie - jeśli podobasz jej się fizycznie, nie jesteś nieśmiały i nie opowiadasz bzdur - zaruchasz bez problemu. To jest ten typ, że jak ją złapiesz za cycki to ona zamiast dać ci w mordę, sama prowadzi twoją drugą rękę do majtek.
                    Tutaj nie trzeba nic uwodzić i kombinować, bo zwierzyna sama przyszła i chce być upolowana ;)
                    Potrzebne komponenty są proste - umieć znaleźć dziewczynę nastawioną na przygodny seks, a następnie - bagatelka - spodobać się jej i... zadziałać. Problem w tym "podobać się". Nie każdy ma potencjał.
                    Trzeba znać swoje mocne strony. Są tacy, co pozostaje im słowo pisane lub szeptane w ciemności do ucha i nadzieja, że jak twarz wyłoni się z mroku, to znajomość będzie już na tyle mocna, że wytrzyma i tę próbę ;) Nie muszę dodawać, że jednak często są to nadzieje płonne ;)
                    • zawle Re: Seks z klubu 18.05.14, 09:09
                      Czytam o tym PUA, czytam i jestem coraz bardziej zdezorientowana. Jeśli jesteś dobrym OBSERWATOREM i zauważysz na imprezie pijaną laskę w potrzebie, Jeśli nasz jakąkolwiek PREZENCJĘ i nie straszysz gębą. Jeśli masz dość ODWAGI żeby odłożyć na półkę rady mamy i pójść za głosem hełmu. Jeśli masz dość ZAPAŁU i odklejenia siebie od kosza żeby zaczepiać do skutku to zaruchasz. No jasne. Zawsze tak było, nawet zanim PUA zaczęło istnieć. Ale przecież żaden facet nie poszedłby na warsztaty samorozwoju, za to na warsztaty szybkiego zaliczania owszem.
                      Mój stosunek do PUA jest bardzo mało ciepły. Nie wiem czy się nie mylę ale takie lepszy bajer niweluje szacunek do tego czym jest związek i kobieta. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń. Nic mnie tak nie zepsuło jak dostępność facetów i moje powodzenie. A jestem babką i zakładam że faceci są mniej refleksyjni w tym temacie.
                      • yoric Re: Seks z klubu 18.05.14, 10:50
                        > Czytam o tym PUA

                        drobna korekta - nie czytasz "o PUA", tylko luźne fantazje jebaków-teoretyków na temat podrywania lasek.
                        • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 11:41
                          yoric napisał:

                          > > Czytam o tym PUA
                          >
                          > drobna korekta - nie czytasz "o PUA", tylko luźne fantazje jebaków-teoretyków n
                          > a temat podrywania lasek.
                          ------------
                          Dlaczego "luźne"? :) Chill out, take it easy man - nie bądź taki spięty! :))))
                      • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 11:38
                        Juz samo zrozumienie tego czym jest zwiazek niweluje szacunek do niego. Podobnie zrozumienie kobiet niweluje szacunek do nich. Mysle, ze w druga stone tez to dziala, ciezko szanowac mezczyzn. Na szczescie do tego, zeby sie ze soba ruchac, nie wszyscy musza sie nawzajem szanowac. Wedlug mnie szacunek nie jest do niczego potrzebny.
                        • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 11:43
                          sabat.77 napisał:

                          > Juz samo zrozumienie tego czym jest zwiazek niweluje szacunek do niego. Podobni
                          > e zrozumienie kobiet niweluje szacunek do nich. Mysle, ze w druga stone tez to
                          > dziala, ciezko szanowac mezczyzn. Na szczescie do tego, zeby sie ze soba ruchac
                          > , nie wszyscy musza sie nawzajem szanowac. Wedlug mnie szacunek nie jest do nic
                          > zego potrzebny.
                          ------------------
                          W ogóle, zrozumienie natury ludzkiej niweluje szacunek do człowieka per se. I tylko później trzeba się golić, tak jak ja, pod prysznicem :)))
                        • zawle Re: Seks z klubu 18.05.14, 12:08
                          sabat.77 napisał:

                          > Juz samo zrozumienie tego czym jest zwiazek niweluje szacunek do niego. Podobni
                          > e zrozumienie kobiet niweluje szacunek do nich. Mysle, ze w druga stone tez to
                          > dziala, ciezko szanowac mezczyzn. Na szczescie do tego, zeby sie ze soba ruchac
                          > , nie wszyscy musza sie nawzajem szanowac. Wedlug mnie szacunek nie jest do nic
                          > zego potrzebny.

                          Przepraszam Cie sabat, ale ostatnio jak czytam Twoje posty to nasuwa mi się obrazek tłustego, przepoconego faceta brandzlującego się podczas pisania. Marek to pewnie jakoś nazwie...nowy rodzaj faceta który wybiera bezpieczne forum zamiast życia.
                          • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 12:14
                            Nie interesuje mnie to co ci sie tam nasuwa. Mam to w dupie.
                            • zawle Re: Seks z klubu 18.05.14, 13:02
                              sabat.77 napisał:

                              > Nie interesuje mnie to co ci sie tam nasuwa. Mam to w dupie.

                              Oki, więc...
                              Ostatnio jak czytam posty sabata, to nasuwa mi się obrazek tłustego, przepoconego faceta brandzlującego się podczas pisania. Marek to pewnie jakoś nazwie...nowy rodzaj faceta który wybiera bezpieczne forum zamiast życia.
                              • hello-kitty2 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:30
                                zawle napisała:

                                > sabat.77 napisał:
                                >
                                > > Nie interesuje mnie to co ci sie tam nasuwa. Mam to w dupie.
                                >
                                > Oki, więc...
                                > Ostatnio jak czytam posty sabata, to nasuwa mi się obrazek tłustego, przepocon
                                > ego faceta brandzlującego się podczas pisania. Marek to pewnie jakoś nazwie...n
                                > owy rodzaj faceta który wybiera bezpieczne forum zamiast życia.

                                I opryskliwego ;-)
                                • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:37
                                  W porzadku. Jestem tlusty, spocony, opryskliwy i masturbuje sie. Az tak wam to przeszkadza? Nie moge sobie byc wlasnie taki na boku, nikomu nie wadzac? Przeciez nie ma obowiazku czytac moich postow ani na nie reagowac.
                        • hello-kitty2 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:27
                          sabat.77 napisał:

                          > Juz samo zrozumienie tego czym jest zwiazek niweluje szacunek do niego. Podobni
                          > e zrozumienie kobiet niweluje szacunek do nich.

                          No to sie czepie. Wg mnie to jest jakis niezrozumialy koncept ''zrozumienie kobiet". He? Wszystkich? Kobiety usrednionej? Kazdej kobiety? Wlasnej zony? Co to w ogole jest? Znaczy kogo? To tak jakby powiedziec 'zrozumiec internet', 'zrozumiec swiat'. To jakis kloc jest. Nie ma czegos takiego jak zrozumienie kobiet. I teraz na bazie tego glupkowatego konceptu budowac wzorce zachowania czy postepowania? ''Odkad zrozumialem kobiety nie szanuje ich" :-))))
                          • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:32
                            Moja wypowiedz jest odwolaniem do wypowiedzi zawle. Przesledz skad sie wziela i czyjego autorstwa jest koncepcja rozumienia zwiazku i kobiet :) Zapytaj u zrodla o co chodzi.
                            • hello-kitty2 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:52
                              sabat.77 napisał:

                              > Moja wypowiedz jest odwolaniem do wypowiedzi zawle. Przesledz skad sie wziela i
                              > czyjego autorstwa jest koncepcja rozumienia zwiazku i kobiet :) Zapytaj u zrod
                              > la o co chodzi.

                              hehe za duzo roboty ;)
                            • zawle Re: Seks z klubu 18.05.14, 15:33
                              sabat.77 napisał:

                              > Moja wypowiedz jest odwolaniem do wypowiedzi zawle. Przesledz skad sie wziela i
                              > czyjego autorstwa jest koncepcja rozumienia zwiazku i kobiet :) Zapytaj u zrod
                              > la o co chodzi.

                              Czyli ze ja mam wytłumaczyć co znaczą Twoje wypowiedzi? Bo zahaczają o moje?
                      • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 11:39
                        zawle napisała:
                        A jestem babką i zakładam że faceci są mniej refleksyjni
                        > w tym temacie.
                        ------------------
                        Zawle, to jest strasznie seksistowskie co napisałaś :) A ja jestem facetem i zakładam, że babki są mniej refleksyjne w temacie zarządzania firmą. I co? Zatkao kakao? :)

                        Dobra, do rzeczy - przecież to absurd jest, BUDOWANIE poczucia własnej wartości na rzeczy tak ulotnej i w sumie tak mało zależnej od nas, jaką jest nasza atrakcyjność w oczach innych. Przecież to jest jak oddanie klucza do naszego ego komuś innemu. To jakaś niedorzeczność jest i istotnie, być może faceci są mniej refleksyjni, bo to się chyba u chłopów mniej zdarza. Faceci często budują poczucie własnej wartości też na rzeczach ulotnych niestety, ale jednak nieco bardziej zależnych od naszych wewnętrznych a nie zewnętrznych przymiotów - takich jak kasa, kariera etc.

                        To, o czym ja napisałem - to nie jest budowanie poczucia własnej wartości na zainteresowaniu moją osobą przez płeć piękną i związany z tym seks, ale o ODBUDOWANIU poczucia własnej wartości, nadwątlonego przez kobietę, na której mi zależy. Odbudowywanie poczucia własnej wartości w ten sposób, też oczywiście jest infantylne i jest drogą na skróty. Ale co ja poradzę, kiedy w moim przypadku to po prostu jest SKUTECZNE? :)))
                        • yoric Re: Seks z klubu 18.05.14, 11:53
                          FTOW, czyli F... Ten Other Women.
                          TO 'f' to 'find', oczywiście :)

                          'Znajdź' dziesięć innych babek i wtedy zobaczysz, czy tamta jest faktycznie taka wyjątkowa, bo może się okazać, że wcale nie jest :).
                          • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 12:11
                            Wyjatkowosc? Wiekszosc ma jakis komponent wyjatkowosci, ale wieksza czesc osobowosci, sposobu myslenia itd. jest raczej dosc typowa. Uwazam ze ja jestem typowy, moja "zona" jest typowa, moje najblizsze otoczenie sklada sie z podobnych osob, wiec to przypisywanie jakiejs wyjatkowosci swoim partnerom jest zwykla iluzja. Ona czy on sa najprawdopodobniej wlasnie tacy jak wszyscy inni. Czemu mieliby nie byc.
                          • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 12:37
                            yoric napisał:

                            > FTOW, czyli F... Ten Other Women.
                            > TO 'f' to 'find', oczywiście :)
                            >
                            > 'Znajdź' dziesięć innych babek i wtedy zobaczysz, czy tamta jest faktycznie tak
                            > a wyjątkowa, bo może się okazać, że wcale nie jest :).
                            -----------------------------
                            Uwierz mi, jest wyjątkowa. Zresztą, jakkolwiek kuriozalnie by to nie zabrzmiało to było jakieś jedno wielkie nieporozumienie wynikające z bariery językowej. I wczoraj sobie wszystko wyjaśniliśmy. W związku z tym, w tym całym syfie, to ja mogę pocałować w główkę (jakbym potrafił) swojego kutasa, że pomyślał za mnie.

                            Ale zasada FTOW to oczywiście słuszna jest.
                            • kag73 Re: Seks z klubu 18.05.14, 13:36
                              > Uwierz mi, jest wyjątkowa. Zresztą, jakkolwiek kuriozalnie by to nie zabrzmiało
                              > to było jakieś jedno wielkie nieporozumienie wynikające z bariery językowej. I
                              > wczoraj sobie wszystko wyjaśniliśmy. W związku z tym, w tym całym syfie, to ja
                              > mogę pocałować w główkę (jakbym potrafił) swojego kutasa, że pomyślał za mnie.

                              Nie mow, bo mi wyjdzie, ze jestes romatyczny i stawiasz na wiernosc, seks z emocjami/uczuciami... Co mnie zreszta nie dziwi, wyjatkiem nie jestes.
                              Ale sie nie wymigasz, zamoczyc chciales a ze kutas nie stanal, to przypadek;) Kutasy, tak czesto personifiokwane, niestety nie mysla:)
                              • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:00
                                kag73 napisała:
                                >
                                > Nie mow, bo mi wyjdzie, ze jestes romatyczny i stawiasz na wiernosc, seks z emo
                                > cjami/uczuciami... Co mnie zreszta nie dziwi, wyjatkiem nie jestes.
                                > Ale sie nie wymigasz, zamoczyc chciales a ze kutas nie stanal, to przypadek;) K
                                > utasy, tak czesto personifiokwane, niestety nie mysla:)
                                ---------------
                                Tak. Masz rację w każdym aspekcie.
                          • hello-kitty2 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:36
                            yoric napisał:

                            > FTOW, czyli F... Ten Other Women.
                            > TO 'f' to 'find', oczywiście :)
                            >
                            > 'Znajdź' dziesięć innych babek i wtedy zobaczysz, czy tamta jest faktycznie tak
                            > a wyjątkowa, bo może się okazać, że wcale nie jest :).

                            A jest to tez do zastosowania w zwiazku? A jesli sie okaze, ze tamta jest jednak wyjatkowa to co? Wracasz sobie do niej od tak po tych 10 ciu innych? Masz zawsze otwarte drzwi i ja czekajaca w progu?
                            • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:43
                              To chyba troche metafora, z ktora sie zgadzam. Im wieksza dostepnosc alternatywnych partnerow / partnerek, tym mniej kuszacy wydaje sie zwiazek. Przypominam, ze gros mezczyzn wchodzi w zwiazki z kobietami by doswiadczac regularnego seksu. Skoro moga regularnie uprawiac seks poza zwiazkiem, on sam - logicznie rzecz biorac - musi tracic na wartosci jako uklad miedzyludzki. Chodzi o pewien bilans zyskow i strat, ktory niesie ze soba zwiazek. Dla BAFCa zwiazek jest na poczatku zbawieniem - wreszcie ma dostep do seksu. Dla obleganego przez plec piekn, atrakcyjnego naturalsa czy wprawnego PUA zwiazek jest wiekszym wyrzeczeniem, bo tego co traci jest znacznie wiecej.
                              • hello-kitty2 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:48
                                sabat.77 napisał:

                                > To chyba troche metafora, z ktora sie zgadzam. Im wieksza dostepnosc alternatyw
                                > nych partnerow / partnerek, tym mniej kuszacy wydaje sie zwiazek. Przypominam,
                                > ze gros mezczyzn wchodzi w zwiazki z kobietami by doswiadczac regularnego seksu
                                > . Skoro moga regularnie uprawiac seks poza zwiazkiem, on sam - logicznie rzecz
                                > biorac - musi tracic na wartosci jako uklad miedzyludzki. Chodzi o pewien bilan
                                > s zyskow i strat, ktory niesie ze soba zwiazek. Dla BAFCa zwiazek jest na pocza
                                > tku zbawieniem - wreszcie ma dostep do seksu. Dla obleganego przez plec piekn,
                                > atrakcyjnego naturalsa czy wprawnego PUA zwiazek jest wiekszym wyrzeczeniem, bo
                                > tego co traci jest znacznie wiecej.

                                Dobra dobra ale jak mawial Urqu z kims te dzieci i kredyty trzeba miec ;-) A z tego co pamietam to dla przykladu nasz forumowy kolega PUAowiec dzieci chce, wiec? Nadal zastosuje zasade FTOW gdy zona mu zapyskuje? Ja sie nie czepiam ja sie pytam o zasadnosc stosowania PUA w zwiazku. Czy jest dzial w ksiazce 'PUA w zwiazku'? Bo chce przeczytac ;)
                                • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 14:56
                                  Wlasnie zaczalem czytac ksiazke Magic Bulllets od Yorica. Juz na samym poczatku jest napisane, ze od samej "game" wazniejsze sa fundamenty atrakcyjnosci. Wiec chyba PUA mozna zastosowac w kazdej sytuacji, bo to w tym kontekscie wewnetrzna zmiana podejscia i sposob myslenia niz taktyka na jedna randke. Zmiana nastawienia.
                                  • yoric Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:29
                                    W ogóle przed chwilą trafiłem na fragment kursu audio, na pierwszych powiedzmy 3 minutach jest masa rzeczy, które są nieintuicyjne, np.
                                    - grupy mieszane (babki i faceti) w klubach są łatwiejszym celem, niż grupki samych kobiet
                                    - na obozach treningowych instruktorzy czasem biorą słownik i każą losować słowo, którego delikwent ma użyć przy otwarciu, żeby pokazać, że treść tego co się powie jest mało istotna (w porónaniu z innymi rzeczami)
                                    • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:37
                                      To jest malo praktyczne! Wez taka grupe mieszana: trzy biale kozaczki plus szesciu lysych dresow po gymie :) Zaczalbys nawijke? :)
                                      • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:41
                                        Przypomnialo mi sie - Casanova twierdzil, ze latwiej jest uwiesc dwie kobiety za jednym razem, niz kazda z osobna. Gdy wlacza sie czynnik rywalizacji miedzy babkami to sa bardziej sklonne do odwaznych krokow. Czuja oddech konkurentki na plecach :)
                                        • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:53
                                          Na czuja to by bylo tak - facetom silnie atrakcyjnym latwiej byloby zadzialac w grupce czysto damskiej. Pierwsze wrazenie pt. sikanie po nogach, mechanizm "musze go miec" itd. oraz czysto sucza rywalizacja.
                                          Natomiast facio mniej atrakcyjny lub wcale mialby z gupka lasek duzo wiekszy problem, bo dziewczyna splawilaby go na wszelki wypadek, zeby kolezanki nie gadaly.
                                          Nie chcialaby zle wypasc przed kolezankami, gdyby zakladala, ze on IM moze sie nie spodobac, nawet jesli w jej wypadku uszedlby w tlumie :)
                                          Sam tak mialem, ale z kumplami. W liceum publicznie wysmialem sugestie, ze pewna gruba dziewczyna mi sie podoba, mimo, ze w gruncie rzeczy tak bylo. Zrobilem to przy niej, panienka odwalila buraka i sie chyba nawet troche rozbeczala. Wyjatkowe chamstwo z mojej strony, przyznaje. Do dzis mam moralniaka, chociaz ona juz tego na bank nie pamieta.
                                • zawle Re: Seks z klubu 18.05.14, 15:39
                                  hello-kitty2 napisała:Czy jest dzial w ksiazce 'PUA w z
                                  > wiazku'? Bo chce przeczytac ;)

                                  Wiele wątków dotyczących związków.
                                  W związku z mozliwością zamoczenia.....
                                  Związek pomiędzy ilością partnerek seksulanych a ......
                                  ITD
                                • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:22
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Dobra dobra ale jak mawial Urqu z kims te dzieci i kredyty trzeba miec ;-) A z
                                  > tego co pamietam to dla przykladu nasz forumowy kolega PUAowiec dzieci chce, wi
                                  > ec? Nadal zastosuje zasade FTOW gdy zona mu zapyskuje? Ja sie nie czepiam ja si
                                  > e pytam o zasadnosc stosowania PUA w zwiazku. Czy jest dzial w ksiazce 'PUA w z
                                  > wiazku'? Bo chce przeczytac ;)
                                  ------------------
                                  Kitty, z tego co ja się orientuję (ale oczywiście lepiej zapytać yorica) to zasada FTOW ma zastosowanie po zostaniu kopniętym w dupę przez dziewczynę. Taka specyficzna forma detoksu. Wy sobie po nieudanym związku bierzecie plasterki, my FTOW. Zasada działania ta sama.

                                  PUA w związku. Oczywiście, że coś takiego istnieje. Generalna zasada jest taka, że problemem nie jest zdobycie dziewczyny, problemem jest jej utrzymanie.

                                  Masz, tutaj na przykład forum dotyczące problemów w związku:
                                  www.podrywaj.org/forum/na_inny_temat/dyskusje_o_zwiazkach
                                  Generalizując znów - PUA (to PUA, które ja znam przynajmniej) uczy, że trzeba po prostu traktować kobietę jak myślącego człowieka, obdarzyć zaufaniem, a nie kontrolować. Kontrola wynika z kompleksów a poza tym jest przeciwskuteczna. Mieć swoje życie, tylko swoją przestrzeń w związku. Nie uwieszać się na partnerze. I, to ważne, cały czas się pilnować, żeby nie oddać lejców. Można trzymać je samemu, można razem z partnerem (ja wolę to drugie) ale na pewno nie można oddać całych lejców kobiecie. To tyle co mi przyszło do głowy, tak na gorąco.
                                  • kag73 Re: Seks z klubu 18.05.14, 20:07
                                    "Taka specyficzna forma detoksu. Wy sobie po nieudanym związku bierzecie plasterki, my FTOW. Zasada działania ta sama."

                                    A jakie to "plasterki" jezeli mozna zapytac?
                                    Ma to oznaczac jakiegos faceta na pocieszenie? Tak?
                                    A 10 kobiet zanlezc to moim zdaniem niezla sztuka, moze potrwac:)
                                    • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 20:16
                                      Nom, nawet cale zycie albo dluzej, biorac pod uwage, ze srednio facet ma piec partnerek seksualnych na koncie :) Moze ta rada to "nie zen sie"? :)
                                    • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 20:50
                                      kag73 napisała:

                                      > A jakie to "plasterki" jezeli mozna zapytac?
                                      > Ma to oznaczac jakiegos faceta na pocieszenie? Tak?
                                      ---------------
                                      Tak

                                      > A 10 kobiet zanlezc to moim zdaniem niezla sztuka, moze potrwac:)
                                      ------------------
                                      FTOW to tylko benchmark jest. :) Wiesz, mierz wysoko, sięgnij w chmury. Tak naprawdę wystarczy jedna.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: Seks z klubu 18.05.14, 20:16
                                    > Masz, tutaj na przykład forum dotyczące problemów w związku:
                                    > rel="nofollow">www.podrywaj.org/forum/na_inny_temat/dyskusje_o_zwiazkach
                                    '
                                    Taaa.... "Jestem z nią w związku od dwóch miesięcy", "Spotykamy się już prawie rok".
                                    Chodziło raczej o coś w stylu "Jak po dwudziestu pięciu latach pożycia wyrwać na nowo swoją starą"...
                                    ;-)
                                    • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 20:19
                                      Przyznac sie, ze w rzeczywistosci jest sie agentem specjalnym na uslugach Jej Krolewskiej Mosci, a nudna praca ksiegowego to tylko przykrywka :)
                                    • wont Re: Seks z klubu 18.05.14, 20:52
                                      zyg_zyg_zyg napisała:

                                      > > Masz, tutaj na przykład forum dotyczące problemów w związku:
                                      > > rel="nofollow">www.podrywaj.org/forum/na_inny_temat/dyskusje_o_zwia
                                      > zkach
                                      > '
                                      > Taaa.... "Jestem z nią w związku od dwóch miesięcy", "Spotykamy się już prawie
                                      > rok".
                                      > Chodziło raczej o coś w stylu "Jak po dwudziestu pięciu latach pożycia wyrwać n
                                      > a nowo swoją starą"...
                                      > ;-)
                                      ------------------
                                      Istotnie, to forum coraz bardziej gówniarskie i niepoważne się robi. Ale chodziło mi o fakt, że funkcjonowanie związku to też jest aspekt brany poważnie pod uwagę przez szeroko pojmowane PUA.
                                    • kag73 Re: Seks z klubu 18.05.14, 21:56
                                      zyg_zyg_zyg napisała:
                                      > Chodziło raczej o coś w stylu "Jak po dwudziestu pięciu latach pożycia wyrwać n
                                      > a nowo swoją starą"... ;-)

                                      A po ch...ja po tylu latach "swoja stara wyrywac". Po pierwsze ona juz wyrwana, sama sie garnie, bo wie ze "stary" dobry w te klocki. To jedna wersja. Wersja druga: po 25 latach...bylo minelo i do tego nie ten wiek i nie ta chcica, inne priorytety. A na male zrywy zawsze wystarczy.
                                • yoric Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:26
                                  > Czy jest dzial w ksiazce 'PUA w z
                                  > wiazku'? Bo chce przeczytac ;)

                                  nie ma.
                                  PUA zwiększa natomiast świadomość atrakcyjności, przez co niejako 'psuje' (w sposób, o którym wspominała Zawle), zwiększa bezkompromisowość (w sytuacji, kiedy kompromisy czasami są konieczne). Ma to pewnie i plusy, i minusy.
                                  • yoric Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:41
                                    A już widzę, że odpowiedzieli wcześniej Sabat i Wont. Z oboma się zgadzam - Sabat napisał to co ja, tylko dokłądniej, a Wont trochę inny aspekt - PUA otwiera oczy na pewne mechanizmy międzyludzkie, co potem może mieć zastosowanie w każdym kontekście (w pracy, w związku).
                                    • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 19:45
                                      Najwazniejsze wydaja mi sie mechanizmy wewnetrzne. Zmieniasz sie sam, to zmiana DLA CIEBIE calej osi wokol ten kontekst miedzyludzki sie kreci.
                            • zawle Re: Seks z klubu 18.05.14, 15:36
                              hello-kitty2 napisała:

                              > yoric napisał:
                              >
                              > > FTOW, czyli F... Ten Other Women.
                              > > TO 'f' to 'find', oczywiście :)
                              > >
                              > > 'Znajdź' dziesięć innych babek i wtedy zobaczysz, czy tamta jest faktyczn
                              > ie tak
                              > > a wyjątkowa, bo może się okazać, że wcale nie jest :).
                              >
                              > A jest to tez do zastosowania w zwiazku? A jesli sie okaze, ze tamta jest jedna
                              > k wyjatkowa to co? Wracasz sobie do niej od tak po tych 10 ciu innych? Masz zaw
                              > sze otwarte drzwi i ja czekajaca w progu?


                              To syndrom dziecka w sklepie cukierniczym:)))
                    • kag73 Re: Seks z klubu 18.05.14, 11:56
                      Hmm, ze tak niewinnie zapytam: a co to jest ten klub? Rodzaj dyskoteki, miejsce gdzie mozna potanczyc?
                      Bo jezeli tak to nie wysuwalabym pochopnych wnioskow, ze wszystkie tam chca jednego. Sama przetanczylam setki nocy w ulubionych lokalach, swego czasu. I owszem zdarzylo mi sie, ze koles do mnie "ladna jestes, wychodzimy?". Ja "co prosze? Ja tutaj przyszlam potanczyc". On "a co mnie obchodzi tanczenie, ja tu przyszedlem znalezc dziewczyne!"
                      I na serio jak ktos lubi tanczyc to gdzie ma pojc? Prywatek coraz mniej. Co nie zmienia faktu, ze jedno drugiego nie wyklucza, bo ktos komus moze wpasc w oko i moze cos z tego wyjsc, w zaleznosci od potrzeb i okolicznosci: przelotny seks, dluzsza znajomoasc, milosc, zwiazek.
                      • sabat.77 Re: Seks z klubu 18.05.14, 12:16
                        Wiadomo, ze nie wszystkie, ale jakas czesc tak. No nie wiem... Kilka takich dziewczyn na pelny klub? Z 5 procent szuka faceta na noc? To juz cos, wystarczy je znalezc.
                      • zawle Re: Seks z klubu 18.05.14, 13:06
                        kag73 napisała: > Bo jezeli tak to nie wysuwalabym pochopnych wnioskow, ze wszystkie tam chca jed
                        > nego. Sama przetanczylam setki nocy w ulubionych lokalach, swego czasu. I owsze
                        > m zdarzylo mi sie, ze koles do mnie "ladna jestes, wychodzimy?"

                        Bo stworzyłaś inne zbiory lasek w klubie. Panowie mają dwa: te co dadzą się wyruchać i te co nie dadzą. Co ich obchodzi dlaczego dała, czy dlaczego nie dała?
                        • kag73 Re: Seks z klubu 18.05.14, 13:33
                          >
                          > Bo stworzyłaś inne zbiory lasek w klubie. Panowie mają dwa: te co dadzą się wyr
                          > uchać i te co nie dadzą. Co ich obchodzi dlaczego dała, czy dlaczego nie dała?

                          Ich zalozenie moge zrozumiec. Probowac zawsze mozna a noz sie uda jakas wyrwac, bo bedzie chetna:)
                          Moim zdaniem to jest fair, nie pozostawia zludzen.
                          Co nie zmienia faktu, ze co niektorzy ludzie(mezczyzni rowniez) lubia te cala otoczke i nie wala bezposrednio.
                          • jesod Bez złudzeń 18.05.14, 14:01
                            kag73 napisała:

                            > >
                            > > Bo stworzyłaś inne zbiory lasek w klubie. Panowie mają dwa: te co dadzą s
                            > ię wyr
                            > > uchać i te co nie dadzą. Co ich obchodzi dlaczego dała, czy dlaczego nie
                            > dała?
                            >
                            > Ich zalozenie moge zrozumiec. Probowac zawsze mozna a noz sie uda jakas wyrwac,
                            > bo bedzie chetna:)
                            > Moim zdaniem to jest fair, nie pozostawia zludzen.

                            Ta chętna powinna być pozbawiona złudzeń z kim naprawdę ma do czynienia.
                            Dopiero wtedy to będzie fair.
                          • yoric Re: Seks z klubu 19.05.14, 15:42
                            > Moim zdaniem to jest fair, nie pozostawia zludzen.
                            > Co nie zmienia faktu, ze co niektorzy ludzie(mezczyzni rowniez) lubia te cala o
                            > toczke i nie wala bezposrednio.

                            zapomniałem o jednym ważnym komentarzu, własnie tu. Ta otoczka to nie kwestia, że mężczyźni lubią, ale bez tego się nie da po prostu.
                            Jeśli facet po kilku zdaniach mówi "chodź do mnie na seks", to żeby nie wiem jak się spodobał i nie wiem jak tego seksu babka pragnęła, odpowiedź będzie nie. Działają mocne normy kulturowe - może jak kobieta jest na wyjeździe i trochę wypiła, normy działają słabiej i tu jest miejsce na ten ułamek procenta wyjątków.

                            Zadaniem PUA jest nie tylko, żeby laska seksu chciała, ale żeby zdjąć z niej odpowiedzialność za seks - żeby seks 'się przydarzył' - wyszedł naturalnie - a nie żeby ona wyszła na łatwą.

                            Niektórzy zdają się sądzić, że 'uczciwe' podejście jest wtedy, kiedy facet szukający tylko seksu ma to wytatuowane na czole. Owszem, powinien o tym powiedzieć wcześnie (a na pewno przed pójściem do łóżka), ale rozpoczęcie od tego rozmowy jest zabronione normą kulturową. To podobnie, jak wymagać od laski, żeby przedstawiając się mówiła 'cześć, jestem Marta, ale musisz wiedzieć, że samotnie wychowuję dwuletnie dziecko'...
                            • kag73 Re: Seks z klubu 19.05.14, 16:17
                              yoric napisał:
                              > zapomniałem o jednym ważnym komentarzu, własnie tu. Ta otoczka to nie kwestia,
                              > że mężczyźni lubią, ale bez tego się nie da po prostu.
                              > Jeśli facet po kilku zdaniach mówi "chodź do mnie na seks", to żeby nie wiem ja
                              > k się spodobał i nie wiem jak tego seksu babka pragnęła, odpowiedź będzie nie.

                              Nie dalej jak 2 miesiace temu rozmawialam z facetam(rzecz dziala sie na Karaibach), chodzilo o to, ze babka do niego prosto z mostu czy chce i czy ida do lozka. Byl oburzony i do niej "co seks, co do lozka, co Ty albo ja zwierze jestem? Przeciez ja Cie pierwszy raz na oczy widze." Jego oburzenie bylo prawdziwe, nie udawane.
                              Sa rozni mezczyni i jestem przekonana, ze nie kazdemu podoba sie jezeli kobieta go bez ogrodek i dosc szybko za fiuta chwyta.
                              Co innego jezeli to on kobiete za sutki lapie? Byc moze, ale postaw sie w innej sytuacji. Chwyta Cie za ptaka jakas, ktora w ogole nie jest w Twoim typie.
                              Samej zdarzylo mi sie tylko z dobroci mojego serduszka nie powiedziec dostawiajcemu sie/bezposredniemu facetowi: Owszem, bzykac by mi sie moze i chcialo, ale skad pomyl, ze z TOBA? Bo byla to najprawdziwsza prawda, nie chcialam go jednak robic przykrosci.
                              I owszem sa pewne kody, facet moze powiedziec "chodz do mnie pokaze Ci moja kolekcje znaczkow" i jezeli kobieta idzie to wszytsko jest jasne:)

                              > Niektórzy zdają się sądzić, że 'uczciwe' podejście jest wtedy, kiedy facet szuk
                              > ający tylko seksu ma to wytatuowane na czole. Owszem, powinien o tym powiedzieć
                              > wcześnie (a na pewno przed pójściem do łóżka), ale rozpoczęcie od tego rozmowy
                              > jest zabronione normą kulturową.

                              I moze stad w zaleznosci czego kto chce sytuacja rozwija sie roznie. Np. idac do lozka z facetem, dosc szybko czy prawie go nie znajac, chodzi mi glownie o seks, jak dlugo czy czesto czy w ogole z kontynuacja...sie okaze. Inaczej wyglada rzecz jezeli jest mieta i serducho mi puka(chociaz rzecz bez rak i nog), albo widze, ze facet zaangazowany, wtedy niekoniecznie pojde z nim zaraz, bo nie chce sie angazowac jeszcze bardziej ani robic jemu nadziei. Podobnie, moim zdaniem, z moich doswiadczen jest u mezczyzn. Jezeli babka wydaje im sie wyjatkowa, serce im wali i dlonie sie poca, to beda ostrozniejsi, bo nie chca nic zepsuc, bo chca kierowac sie wlasnie tymi regulami, chca zwiekszyc swoje szanse, ze uda im sie "zdobyc" i utrzymac te kobiete.
                              Jak nikomu na niczym, oprocz seksu, nie zalezy(przynajmniej w fazie poczatkowej) to jest pikus, to sie nie ma co klopotac i zastanawiac.
                              Abstarhujac, sama nigdy nie poszlam z nikim do lozka przy/po pierwszym spotkaniu. Sama nie wiem czemu, po prostu to nie w moim typie. Jakos tak mi troszke wiecej potrzeba chociaz "liznac" tego faceta, co by wiedziec czy warto go do lozka wpuszczac, no nie wiem.

                              • wont Re: Seks z klubu 19.05.14, 19:50
                                kag73 napisała:

                                >
                                > Nie dalej jak 2 miesiace temu rozmawialam z facetam(rzecz dziala sie na Karaiba
                                > ch), chodzilo o to, ze babka do niego prosto z mostu czy chce i czy ida do lozk
                                > a. Byl oburzony i do niej "co seks, co do lozka, co Ty albo ja zwierze jestem?
                                > Przeciez ja Cie pierwszy raz na oczy widze." Jego oburzenie bylo prawdziwe, nie
                                > udawane.
                                --------------
                                Gyubal_wahazar, chłopie, czemu się nie chwalisz, że byłeś na Karaibach! :)))

                                > Sa rozni mezczyni i jestem przekonana, ze nie kazdemu podoba sie jezeli kobieta
                                > go bez ogrodek i dosc szybko za fiuta chwyta.
                                --------------
                                Wiem i w imieniu rodzaju męskiego - przepraszam. Mi się to podoba. Byle chwytała z wyczuciem.

                                > Co innego jezeli to on kobiete za sutki lapie?
                                ----------------
                                Mam nadzieję, że to nie jest nawiązanie do tego mojego sformułowania. Wyjaśniłem już kurde, że to przenośnia. Nikt normalny poznając kobietę nie łapie jej za cycki a tym bardziej już za sutki. Jezu. Przecież to jasne, że chodziło mi o eskalację zainteresowania, dotyku, domknięcie pocałunkiem, pieszczotami czy to na parkiecie czy z boku... Robione z wyczuciem a nie na siłę. W związku z tym, dalsza część twojego wywodu w tej częścijest, przepraszam, pozbawiona sensu:

                                Byc moze, ale postaw sie w innej
                                > sytuacji. Chwyta Cie za ptaka jakas, ktora w ogole nie jest w Twoim typie.
                                > Samej zdarzylo mi sie tylko z dobroci mojego serduszka nie powiedziec dostawiaj
                                > cemu sie/bezposredniemu facetowi: Owszem, bzykac by mi sie moze i chcialo, ale
                                > skad pomyl, ze z TOBA? Bo byla to najprawdziwsza prawda, nie chcialam go jednak
                                > robic przykrosci.
                                > I owszem sa pewne kody, facet moze powiedziec "chodz do mnie pokaze Ci moja kol
                                > ekcje znaczkow" i jezeli kobieta idzie to wszytsko jest jasne:)
                                >

                                To jest ciekawe:

                                albo widze, ze facet zaangazowany, wtedy niekoniecznie pojde z nim zaraz, bo nie chc
                                > e sie angazowac jeszcze bardziej ani robic jemu nadziei.
                                ----------------
                                Potwierdzenie tezy PUA, że mężczyzna powinien dążyć do seksu bo to kobieta dąży do związku. Pokażesz, że ci nie zależy - ruchasz. Pokażesz, że ci zależy - nie ruchasz. :)))


                                Podobnie, moim zdaniem
                                > , z moich doswiadczen jest u mezczyzn. Jezeli babka wydaje im sie wyjatkowa, se
                                > rce im wali i dlonie sie poca, to beda ostrozniejsi, bo nie chca nic zepsuc, bo
                                > chca kierowac sie wlasnie tymi regulami, chca zwiekszyc swoje szanse, ze uda i
                                > m sie "zdobyc" i utrzymac te kobiete.
                                ----------------
                                I mamy kolejnych BSwM-owców. Co można zepsuć okazując zainteresowanie seksualne? No co? Oczywiście moje pytanie dotyczy normalnych, lubiących seks i nie przykładających do niego jakiejś mistycznej, religijnej wagi ludzi. Jak kobieta się na mnie obrazi, że zbyt wcześnie zaproponowałem jej seks, to CAŁE SZCZĘŚCIE. Bóg nade mną czuwa.



                                • gyubal_wahazar Re: Seks z klubu 19.05.14, 19:52
                                  > Gyubal_wahazar, chłopie, czemu się nie chwalisz, że byłeś na Karaibach! :)))

                                  Hehehe :) Na tych koło Grójca czy bliżej Góry Kalwarii ? Ale dzięki za tak zacną insynuację ;)
                                  • wont Re: Seks z klubu 19.05.14, 20:07
                                    Kurde, szybki jesteś! :) Fajnie zareagowałeś.
                                    • gyubal_wahazar Re: Seks z klubu 19.05.14, 21:09
                                      Bo fajnie zagadałeś. Duży rośnij :)
                                • kag73 Re: Seks z klubu 19.05.14, 23:54
                                  wont napisał:
                                  To jest ciekawe:

                                  albo widze, ze facet zaangazowany, wtedy niekoniecznie pojde z nim zaraz, bo nie chc
                                  > e sie angazowac jeszcze bardziej ani robic jemu nadziei.
                                  ----------------
                                  "Potwierdzenie tezy PUA, że mężczyzna powinien dążyć do seksu bo to kobieta dąży do związku. Pokażesz, że ci nie zależy - ruchasz. Pokażesz, że ci zależy - nie ruchasz. :)))"

                                  Niestety to nie zawsze jest prawda. Zalezy od bardzo wielu czynnikow.
                                  Zeby to bylo takie proste, troche wyrwales z kontekstu, albo zle sie wyrazilam. Jak ja nie widze szans na zwiazek(albo sie jeszcze przed nim bronie) a facetowi zalezy, to nie za szybko wpakuje mu sie do lozka, bo zwyczajnie sie "bronie" przed swoimi uczuciami, nie chce sie wpakowac emocjonalnie dlatego unikam bliskosci rowniez fizycznej np.
                                  ----------------
                                  "I mamy kolejnych BSwM-owców. Co można zepsuć okazując zainteresowanie seksualne? No co? Oczywiście moje pytanie dotyczy normalnych, lubiących seks i nie przykładających do niego jakiejś mistycznej, religijnej wagi ludzi. Jak kobieta się na mnie obrazi, że zbyt wcześnie zaproponowałem jej seks, to CAŁE SZCZĘŚCIE. Bóg nade mną czuwa.

                                  No ale widzisz mezczyzni sa rozni. Nie mowie tutaj o czekaniu miesiacami, ale wbrew pozorom niektorzy potrzebuja troche blizszej relacji, zeby pojsc do lozka z kobieta. Ja przynajmniej spotkalam takich na swojej drodze. A niektorzy zwyczajnie tez sie wyuczyli jakis regulek przy uwodzeniu i podrywie i sie tego trzamaja, staraja trzymac:)
                                  A jeszcze inni potrzebuja poczucia, ze potrafia zdobyc i lubia te cala gre i przechodzic z jednego do drugiego etapu, bo ma to dla nich swoj urok.
                                  Nie potwierdze tez, ze konczy sie to BswM.
                            • kutuzow wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 16:35
                              yoric napisał:
                              > Jeśli facet po kilku zdaniach mówi "chodź do mnie na seks", to żeby nie wiem ja
                              > k się spodobał i nie wiem jak tego seksu babka pragnęła, odpowiedź będzie nie.

                              Widzisz Yoric, tutaj wracamy do dyskusji nad tym czy "seks dla seksu" ze strony kobiet jest popularny. Niejako przy okazji rozmowy o PUA, wychodzi że jednak nie tak popularny jak głoszą to nasze forumowe koleżanki. Bo gdyby był, to takie otwarte rozmowy nie byłyby problemem.

                              Częściej jednak widać stanowisko że Seks jest "kartą przetargową" i zagranie nią żeby uzyskać w zamian "tylko" seks to marnotrawstwo. Gdzieś tu obok prezentowałem badania ukazującymi setki powodów dla których kobiety uprawiają seks i przyjemność jest tylko jedną z opcji.
                              Dlatego niektóre głosy Pań w tym wątku tak bardzo zwracają uwagę na to, aby facet deklarował "od razu" jeśli nie chce zaangażowania. Bo one wtedy będą wiedziały że to kiepska "inwestycja".
                              Czyli jest to zupełnie inne działanie niż "seks dla seksu" o którym Panie się tu rozpisują. gdyby bowiem tylko o przyjemność chodziło, "dodatki" nie miałyby znaczenia.

                              Wydaje mi się, że sensownym wnioskiem, który można wysnuć, jest to, że jeśli kobieta jest rozczarowana przygodą na jedną noc, na którą się godziła, to wskazywałoby to na to, że liczyła na coś znacznie więcej i stąd to (obecne) rozczarowanie. Znacznie więcej niż przyjemność za przyjemność (co wydaje się być całkiem fair wymianą).

                              Przypomina mi się fragment art o coraz tańszym seksie:
                              "And yet despite the fact that women are holding the sexual purse strings, they aren't asking for much in return these days—the market "price" of sex is currently very low. There are several likely reasons for this. One is the spread of pornography: Since high-speed digital porn gives men additional sexual options—more supply for his elevated demand—it takes some measure of price control away from women. The Pill lowered the cost as well. There are also, quite simply, fewer social constraints on sexual relationships than there once were. As a result, the sexual decisions of young women look more like those of men than they once did, at least when women are in their twenties. The price of sex is low, in other words, in part because its costs to women are lower than they used to be."
                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122961239,122962484,Orginal_w_wersji_ang.html

                              Nie mogę oprzeć się wrażeniu że PUA odbierane jest przez pewną grupę kobiet jako zło wcielone, na równi z pornografią, właśnie przez ten efekt "psucia rynku".
                              Yoric, zobacz na swój własny przykład. Gdyby nie PUA, to pewnie miałbyś sporo większy problem z seksem (jak sam mówiłeś że miałeś mniejsze powodzenie). Pewnie dużo bardziej skłonny byłbyś do "płacenia" ew. zaangażowaniem, bo nie znałbyś innych możliwości. Teraz zaś nie grasz w gre pt: "seks za zaangażowanie w związek", jesteś dużo trudniejszym negocjatorem (związek na zasadzie reguły odpowiedniej dla OBU stron).

                              Nic dziwnego, że części kobiet to się nie podoba. Pozbawia możliwości łatwego sterowania facetem.
                              • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 16:50
                                Osobiscie sie z Toba nie zgadzam, kutuzow. Sama miewalam seks dla seksu, nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby z tymi facetami zaczynac zwiazek. Niemniej jednak juz pisalam seks w pierwsza noc czy na pierwszym spotkaniu jakos mi nie lezy/nie lezal. Wez pod uwage, ze jestem kobieta, fizycznie slabsza od mezczyzny. Moglby trafic mi sie jakis pychopata, brutal itd. czlowiek ma nadzieje troche kogos poznac. Dodam, ze rzadko tez zdarzalo mi sie, zeby facet tak od raz chcial seksu. Moze i ktorys chcial, ale jakos tak trzymali sie chyba regul, ze seks wydarza sie na trzeciej randce np., albo tez potrzebowali chwilki/otoczki. Moze to moj osobisty przypadek, moze oni i chcieli ale nie mowil/nie stwarzali jednoznacznej sytuacji. No nie wiem. Chcieli sie spotykac i nie zdazyl mi sie tez zadnej, ktory chcialby tylko na jedna noc i potem sie zmyl.
                                • kutuzow Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 17:03
                                  kag73 napisała:
                                  > Sama miewalam seks dla seksu,

                                  oraz
                                  "...ale jakos tak trzymali sie chyba regul, ze seks wyd
                                  > arza sie na trzeciej randce np., albo tez potrzebowali chwilki/otoczki."

                                  oraz
                                  "nie zdazyl mi sie tez zadnej, ktory chcialby tylko na jedna noc i potem sie zmyl."


                                  Nie widzisz Kag pewnej sprzeczności z definicją "Seks dla seksu"?
                                  Trzy randki, otoczka, dalszy ciąg po pierwszej nocy itp.

                                  Ja rozumiem, że dla (części?) kobiet to co, nie kończy się małżeństwem, dziećmi i zabawą w rodzinę to może i jest "seks dla seksu", nawet jak są randki i podchody. Pytanie tylko jak w takim razie nazwiesz spotkanie takie jakie opisał nam Wont. Poznanie w klubie, wjazd na chatę i seks* bez wnikania w liczbę randek itp.

                                  * pomijam problemy techniczne o których wspominał. Intencje były jasne dla obu stron.
                                  • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:18
                                    kutuzow napisal:
                                    > Nie widzisz Kag pewnej sprzeczności z definicją "Seks dla seksu"?
                                    > Trzy randki, otoczka, dalszy ciąg po pierwszej nocy itp.

                                    Hmm, kutuzow, ja tutaj zadnej sprzecznosci nie widze, bo idac z nimi do lozka nie myslalam a nawet nie chcialam zwiazku, chodzilo o przyjemnosc fizyczna. Pisze o tych, z ktorymi bylam w lozku. I owszem po jednej nocy chcieli nastepnych, jeden nawet wprost powiedzial, ze bylby glupi chcac tylko Ona Night Stand, bo kto rozsadny zrezygnuje dobrowolnie, jezeli bylo odlotowo. Dla mnie jak najbardziej logiczne. Ten sam byl zdania, ze chce pamietac, wszystko chce pamietac, po kie licho mu seks po pijaku.

                                    > Ja rozumiem, że dla (części?) kobiet to co, nie kończy się małżeństwem, dziećmi
                                    > i zabawą w rodzinę to może i jest "seks dla seksu", nawet jak są randki i podc
                                    > hody. Pytanie tylko jak w takim razie nazwiesz spotkanie takie jakie opisał nam
                                    > Wont. Poznanie w klubie, wjazd na chatę i seks* bez wnikania w liczbę randek i
                                    > tp.
                                    Coz Ci mam napisac, spotkalo sie dwoje ludzi zainteresowanych tym samym, seksem dla seksu w pierwsza noc. I wcale nie powiedziane, ze zakonczyloby sie na tym jednym razie, gdyby nie to, ze wont zawalil sprawe(sorry wont;)), moze bzykali by sie jeszcze wiele razy a moze wyszloby z tego cos wiecej. Tego nie wiadomo.
                                    Coz ja poradze, ze mnie nie rajcowalo chodzenie do lozka pierwszej nocy, astrahujac, ze zaden nie chcial(z tych, z ktorymi bylam w lozku pozniej)juz pierwszej nocy. Moze byli rozsadniejsi od wonta i przewidzieli, ze wypoczaci i na trzezwo wypadna lepiej:). Przepraszam, jeden zaproponowal po przetanczonym do 3 rana pojscie do niego, podziekowalam i odmowilam, umowil sie ze mna na randke dwa dni pozniej i na domiar zlego mi wtedy powiedzial, ze to byl test czy pojde z nim zaraz do wyra, co mogloby oznaczac, ze chodze/pojde z kazdym. Wiec nie opowiadaj, ze wszyscy mysla tak samo i jak mysla faceci, bo oni mysla bardzo roznie.
                                    Przypadki gdzie faceci zaproponowali bezposrednio seks...odmowilam, bo nie mialam takiej potrzeby, to po raz, po dwa nie byli w moim typie.
                                    I jeszcze: a jak nazwiesz sytuacje taka(pisalam juz tu kiedys o tym) Moj ex na imprezie(bylam z nim) zostal przez pewna nieznajoma(znajoma z jednego tanca) prawie zaciagniety do toalety we wiadomym celu. Nie dal sie zaciagnac, ale byl z tego powodu lekko rozkolysany/zaskoczony negatywnie. Czyli, zdarza sie, wszystko sie w tym zyciu zdarza i tyle.

                                    • sabat.77 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:24
                                      kag73 napisała:

                                      > I jeszcze: a jak nazwiesz sytuacje taka(pisalam juz tu kiedys o tym) Moj ex na
                                      > imprezie(bylam z nim) zostal przez pewna nieznajoma(znajoma z jednego tanca) pr
                                      > awie zaciagniety do toalety we wiadomym celu. Nie dal sie zaciagnac, ale byl z
                                      > tego powodu lekko rozkolysany/zaskoczony negatywnie. Czyli, zdarza sie, wszystk
                                      > o sie w tym zyciu zdarza i tyle.

                                      A tam, po prostu taki typ faceta. Ale to raczej rzadkość. Ja bym nigdy nie odmówił kobiecie, gdyby bezpośrednio zaproponowała mi seks... ale mam świadomość, że to raczej nigdy nie nastąpi :)
                                      • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:32
                                        sabat.77 napisał:
                                        > A tam, po prostu taki typ faceta. Ale to raczej rzadkość. Ja bym nigdy nie odmó
                                        > wił kobiecie, gdyby bezpośrednio zaproponowała mi seks... ale mam świadomość, ż
                                        > e to raczej nigdy nie nastąpi :)

                                        Przestan sabat. Jestes na imprezie z ukochana kobieta, z ktora zreszta masz rowniez intensywna i namietna wiez a tu sie na Ciebie rzuca jakas tam napalona na maly numerek w kiblu....wez nie czaruj:)
                                        • sabat.77 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:36
                                          kag73 napisała:

                                          > Przestan sabat. Jestes na imprezie z ukochana kobieta, z ktora zreszta masz row
                                          > niez intensywna i namietna wiez a tu sie na Ciebie rzuca jakas tam napalona na
                                          > maly numerek w kiblu....wez nie czaruj:)

                                          Jedynie ze strachu przed utratą przywileju jakim jest regularne bzykanko z namiętną kobietą. Rozmienić to na drobne tzn. jednorazowy numerek, mogłoby być niezbyt roztropne. Karnet do pewnego i sprawdzonego klubu jest fajniejszy niż wymiana go na jednorazowe wejście do takiego gdzie nie wiem co będzie :D
                                    • kutuzow Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:53
                                      kag73 napisała:
                                      > Hmm, kutuzow, ja tutaj zadnej sprzecznosci nie widze, bo idac z nimi do lozka n
                                      > ie myslalam a nawet nie chcialam zwiazku, chodzilo o przyjemnosc fizyczna.

                                      Nie chciałaś związku, ale czekałaś do trzeciej randki? Po co?

                                      Widzisz jak dla mnie to Ty po prostu rozciągasz nazwę "seks dla seksu" za szeroko. praktycznie wszystko co nie kończy się ślubem i dziećmi mieści się w Twojej definicji. To trochę tak jakby nazwać "Bohemian Rhapsidy" i jakąś piosenkę Bibera "Przebojem".
                                      i61.tinypic.com/sq1kc5.jpg
                                      Niby można, ale dzielą je całe lata świetlne.


                                      Co do Twego pytania to proste:
                                      a) Dziewczyna mogła mu się nie podobać
                                      b) może liczył na to, że Ty do niego wrócisz i nie chciał sobie strzelać w stopę szybkim numerkiem pod Twoim nosem.
                                      c) mógł np. nie mieć gumki, kleksa w spodniach, niezbyt wyjściową bieliznę albo milion innych powodów "technicznych", dla których nie chciał danego dnia się rozbierać i seksić w miejscu publicznym.
                                      • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 00:06
                                        kutuzow napisał:
                                        > Nie chciałaś związku, ale czekałaś do trzeciej randki? Po co?
                                        Juz Ci napisalam, ze nie zabrali mnie do chaty ani do hotelu na seks w pierwsza noc, ani mnie nie naciagali, chcieli umowic sie na radnke nastepnego dnia/za kilka dni.
                                        Ja tez ich nie zaciagalam do chaty, bo nie praktykowalam seksu na piewsze spojrzenie.
                                        >
                                        > Widzisz jak dla mnie to Ty po prostu rozciągasz nazwę "seks dla seksu" za szero
                                        > ko. praktycznie wszystko co nie kończy się ślubem i dziećmi mieści się w Twojej
                                        > definicji.
                                        Seks dla seksu to dla mnie wszystko co nie konczy sie zwiazkiem i intymnoscia, zwiazkiem emocjonalnym. Np. poszlismy do lozka na drugim albo trzecim spotkaniu i pare razy byla powtorka z rozrywki i tyle.

                                        > Co do Twego pytania to proste:
                                        > a) Dziewczyna mogła mu się nie podobać
                                        > b) może liczył na to, że Ty do niego wrócisz i nie chciał sobie strzelać w stop
                                        > ę szybkim numerkiem pod Twoim nosem.
                                        > c) mógł np. nie mieć gumki, kleksa w spodniach, niezbyt wyjściową bieliznę albo
                                        > milion innych powodów "technicznych", dla których nie chciał danego dnia się r
                                        > ozbierać i seksić w miejscu publicznym.

                                        To jeszcze nie byl moj ex, wtedy bylismy para. Ubranie mial bez zarzutu.
                                        A teraz wez pod uwage, ze podobne powody moga miec tuziny kobiet nie decydujace sie na przygodny seks. Dodaj do tego przewage fizyczna mezczyn i jestmy w domu dlaczego sporo kobiet nie decyduje sie na takie numerki.

                                      • yoric Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 00:09
                                        Kutuzow - tamten cytat z poprzedniego wpisu to chyba jeden z ulubionych, co? :)
                                        Jesli tak, to słusznie, bo mi też się podoba i dobre oddaje ekonomiczną naturę seksu.

                                        Co do powodów niepójścia do łóżka... Zgadzam się. Nie jest tak, że każdy facet zawsze poleci na każdą okazję. Nawet jeśli by chciał, to też są normy i inne uwarunkowania.
                                        Skoro już mam nastrój na wspominki:
                                        Na wyjeździe powiedzmy służbowym impreza pożegnalna poza miastem, 4 rano, ostatni goście wracają do miasta - czeka nanich ostatni autobus, organizatorzy zostają na miejscu imprezy. W tym laska, która mówi "come on, it will be the fuck of your life and you know it". Wsiadłem do tego pieprzonego autobusu ('bałem się' zostać sam z organizatorami) i do końca życia sobie tego nie daruję!
                                        • kutuzow Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 00:33
                                          yoric napisał:
                                          > Kutuzow - tamten cytat z poprzedniego wpisu to chyba jeden z ulubionych, co? :)
                                          > Jesli tak, to słusznie, bo mi też się podoba i dobre oddaje ekonomiczną naturę
                                          > seksu.

                                          Wiesz cały tamten artykuł jest bardzo fajny. Juz raz się tutaj skarżyłem, że wg forumowych koleżanek to mamy taki "Freaky Friday", to niby facetom bardziej zależy na ślubie i dzieciach, to kobiety częściej chcą seksu dla seksu itp. Artykuł prezentuje poszczególne zależności i sprawia, że poszczególne elementy układanki zaczynają pasować do siebie. Można wtedy wyeliminować takie "ciekawe" teorie, które tutaj niestety pojawiają się często.
                                          Tak jak Sabat zauważył pokazuje czemu kobiety tak bardzo nie lubią: PUA, pornografii i prostytucji.

                                          Co do ekonomicznej natury seksu, to nie sposób zaprzeczyć że ona istnieje. Nie chodzi o prostą wymianę seks za zasoby. Raczej o "niewidzialną rękę rynku" i wpływ "popytu" i "podaży".
                                          Wspominałem już tu ze dwa razy o sytuacji w USA w czasie WWII. Gdy mężczyźni poszli na front, i tych którzy zostali było niewielu, to nagle model się odwrócił - to kobiety zabiegały o tych najbardziej atrakcyjnych przejmując "męskie" zachowania.

                                          Także im większa konkurencja wśród kobiet, tym bardziej odważne działania wchodzą w grę.
                                          Wyobraźmy sobie, że jakaś kobieta w obecnych czasach chce "upolować" fajnego, dobrze zapowiadającego się manadżera/prawnika/sportowca (kto co chce sobie wybrać), ale ma zasadę zachowania czystości do ślubu. Rywalizować musi z koleżankami które takich zasad nie mają. Jak skończy się taka rywalizacja w dzisiejszych czasach?
                                      • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 00:20
                                        "Co do Twego pytania to proste:
                                        a) Dziewczyna mogła mu się nie podobać
                                        b) może liczył na to, że Ty do niego wrócisz i nie chciał sobie strzelać w stopę szybkim numerkiem pod Twoim nosem.
                                        c) mógł np. nie mieć gumki, kleksa w spodniach, niezbyt wyjściową bieliznę albo milion innych powodów "technicznych", dla których nie chciał danego dnia się rozbierać i seksić w miejscu publicznym.

                                        Ach, zapomnialam dodac, ze chodzilo mnie tutaj nie o to, ze i dlaczego facet nie poszedl na numerek a o to, ze ta kobieta chciala seksu dla seksu. Bo jak napisalam wszystko jest mozliwe.
                                        • kutuzow Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 00:41
                                          kag73 napisała:
                                          > Ach, zapomnialam dodac, ze chodzilo mnie tutaj nie o to, ze i dlaczego facet ni
                                          > e poszedl na numerek a o to, ze ta kobieta chciala seksu dla seksu.

                                          Kag, owszem. Wygranie w totka też jest możliwe...ale szanse są coś jak 1:14 mln.
                                          Z tym seksem dla seksu podobnie. Owszem zdarza się, ale:
                                          a) rzadko (w porównaniu np. z gotowością seksu dla seksu jaką deklarują mężczyźni lub geje)
                                          b) często jest to dostępne tylko dla tych wybranych 5% facetów, którzy mają albo wygląd albo odpowiedni status

                                          Poza tym w Twoim przykładzie tej dziewczynie nie musiało chodzić o sam "seks dla seksu", dla niej mógł być to równie dobrze seks na podniesienie własnej wartości (jestem na tyle zarąbista że wybrał mnie a nie swoją dziewczynę), ew z zawiści (pokaże jej kto jest tu góra), albo z kilkunastu innych powodów. Ostatnio wrzucaliśmy tutaj cała ich długa listę. Tu masz wymienione poszczególne grupy powodów:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150455628,150458190,237_powodow_zestawienie.html
                                          • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 00:51
                                            A ja tam mysle, ze ona zwyczajnie leciala na mojego faceta i tyle.
                                            O czym ta cala rozmowa jest zreszta.
                                            Zyjemy w takich warunkach w jakich zyjemy, kobiety sa slabsze fizycznie od mezczyzn. Do tego sami mezczyni stosuja podwojna moralnosc i nie sa wcale chetni na wchodzenie w zwiazki z "latwymi". Do tego czesto kobieta z przelotnego seksu z jakims frajerem nic nie ma, bo jemu chodzi o jego wlasna przyjemnosc. Do tego nie kazdy facet szuka One Night Stand.
                                          • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 01:05
                                            kutuzow napisał:
                                            Kag, owszem. Wygranie w totka też jest możliwe...ale szanse są coś jak 1:14 mln.
                                            Z tym seksem dla seksu podobnie. Owszem zdarza się, ale:
                                            a) rzadko (w porównaniu np. z gotowością seksu dla seksu jaką deklarują mężczyźni lub geje)
                                            b) często jest to dostępne tylko dla tych wybranych 5% facetów, którzy mają albo wygląd albo odpowiedni status

                                            Ale widzisz, zdarza sie, bo Wontowi tez sie zdarzylo.
                                            Ano widzisz, tylko 5% facetow ma wyglad albo status a Ty oczekujesz, ze babki beda gotowe na seks dla seksu, z kim? Przeciez 5% to dla wszystkich nie starczy. I seks dla seksu mam robic z jakims przecietniakiem, ja chce konkret, bo inaczej to se sama moge zrobic dobrze przy wybranych kolesiach z porno.
                                            A isc z byle kim...to nawet faceci(w wiekszosci) nie chca. I ty sie dziwisz kobietom?
                                            Jeden zigolo w Niemczech mi powiedzial, ze jego klientki maja dosc przelotnego seksu, bo facet konczy w 4 minuty a one nie mialy z tego nic. I wiesz co? Ja im nawet wierze, chociaz sama na razie nie bylabym gotowa placic za seks.
                                            • kutuzow Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 09:43
                                              kag73 napisała:
                                              > Ano widzisz, tylko 5% facetow ma wyglad albo status a Ty oczekujesz, ze babki b
                                              > eda gotowe na seks dla seksu, z kim? Przeciez 5% to dla wszystkich nie starczy.

                                              Kag, to są bajki. Pisałem nie raz. Weź po uwagę grupę kontrolną - gejów. Oni radośnie uprawiają seks dla seksu i nie ograniczają się jak kobiety tylko do 5% "górnych" procent. Bzykają radośnie nowych partnerów. Po prostu nawet w tych kobiecych 5% to nie jest "seks dla seksu", bo podświadomość podpowiada, że taki facet z sukcesem to jednak dobry materiał na ew. ojca. Geje tego nie mają.

                                              Poza tym pisałem już wcześniej. Gdyby kobietom chodziło głównie o wygląd, to większość facetów zamiast "inwestować" w karierę próbując zyskać status budowałaby sylwetkę na siłowni.
                                              Skoro jednak status okazuje się bardziej "uniwersalny" i niweluje inne mankamenty (przywoływałem case Niki Laudy i Stephena Hawkinga), to większość wybiera karierę i pieniądze. Zupełnie odwrotnie niż kobiety które wiedzą że wygląd liczy się bardziej niż ich status finansowy dla facetów.


                                              > I seks dla seksu mam robic z jakims przecietniakiem, ja chce konkret, bo inacz
                                              > ej to se sama moge zrobic dobrze przy wybranych kolesiach z porno.

                                              Przyznam, że tą wypowiedzią mnie rozwaliłaś. Osoba która sama prowadzi krucjatę przeciw porno. W wątku obok w co drugim wpisie wytykałaś, że pewnie mąż autorki jest uzależniony od pornografii i nagle odkrywasz że z porno może się wiązać coś więcej niż tylko uzależnienie!

                                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150845753,150845753,ON_nie_chce_sie_ze_mna_kochac.html
                                              Ciekawe czemu nie potrafisz tego samego sposobu myślenia przenieść na facetów. Czemu nie rozumiesz jednego z drugim, że skoro oni mają uprawiać seks z jakąś "przeciętną" kobietą (bo np. ich partnerka się zaniedbała i do tego opatrzyła po latach) to wolą porno. Przecież to ten sam mechanizm.
                                              • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 10:22
                                                Kutuzow napisal:
                                                Po prostu nawet w tych kob
                                                > iecych 5% to nie jest "seks dla seksu", bo podświadomość podpowiada, że taki fa
                                                > cet z sukcesem to jednak dobry materiał na ew. ojca.

                                                Kutuzow, a my piszemy o seksie dla seksu czy o zwiazku? Bo to dla mnie roznica, ja do lozka ide przede wszystkim z wygladem faceta a nie z "sukcesem". Rozrozniasz to? Bo ja tak. Na cale szczescie dla przecietniakow, niektorzy zyskuja przy blizszym poznaniu, kobiety potrzebuja z reguly dluzej by zdecydowac sie na seks, inaczej nie mieliby szans.

                                                Pisałem nie raz. Weź po uwagę grupę kontrolną - gejów. Oni ra
                                                > dośnie uprawiają seks dla seksu i nie ograniczają się jak kobiety tylko do 5% "
                                                > górnych" procent. Bzykają radośnie nowych partnerów.

                                                Przegapilam cos, Polska taka ostatnio tolerancyjna, ze geje sobie spokojnie w zwiazkach zyja, pielegnuja swoja milosc i tworza udana parke na lata? Hmm, mozliwe.
                                                Do tego wez pod uwage, ze sa mniejszoscia, nie latwo kogos znalezc, czesto wyrywa sie kogo sie da. Owszem zapewne gna ich testosteron, jak wszystkich mezczyzn, tak byc powinno zreszta. Apropos a masz wrazenie, ze faceci hetero bzykaja/chca bzykac wszystko co sie rusza? Zwlaszcza jezeli maja duzy wybor?
                                                Zdarzylo Ci sie kiedys, ze facet(wcale nie w Twoim typie), z ktorym nie umawilales sie na seks, nic nie obiecywales, sytuacja wcale nie jest/nie byla jednoznaczna nagle zaczyna sesje onanizacyjna a Ty jestes slabszy fizycznie, sam i swiadom tego co teraz moze Ci sie wszystko przydarzyc? Nie, wiadomo ze nie, bo nie jestes kobieta.
                                                I zdarzylo Ci sie, ze inny facet, znow w sytuacji neutralnej, w pracy, idac z Toba korytarzem nagle chwyta Cie za cycka. Ty w afekcie, refleks, dajesz mu w morde. Zasluzyl, ale nie moze tego zdzierzyc i minute pozniej to on Tobie oddaje w morde? Nie, nie zdarzylo Ci sie, bo nie jestes kobieta.
                                                Wiem, jako facet powiesz, wszystko spoko, fajnie by bylo gdyby mnie zaczepiala jakas babka. Z ta roznica, ze w Twoich myslach to fajna atrakcyjna, szczupla babeczka ale... rzeczywistosc jest inna. I do tego mnie kobiete facet moze bardziej poharatac niz Ciebie faceta.
                                                Do tego dochodzi fakt, ze kobiety bardzo mlode i niedoswiadczone niekoniecznie chca swoj pierwszy raz odbyc z przygodnym facetem z dyskoteki. Nie wiem jak jest u mezczyzn z pierwszam razem.
                                                A kobiety bardziej doswiadczone wiedza, ze taki przygodny chcacy na numerek niekoniecznie ma w zamysle rozpiescic jakas tam laske, ktora wlasnie wyrwal. Niemniej jednak jest szansa, ze taki, ktory jednak sie troszke natrudzil, zada sobie i w lozku troche wiecej trudu. Wez pod uwage, ze dla normalnego zdrowego faceta praktycznie kazdy seks, nawet jezeli nie byl odlotowy, konczy sie co najmniej rozladowaniem napiecia seksualnego/orgazmem. Dla kobiety w bardzo wielu przypadkach....nie.
                                                • yoric Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 10:58
                                                  > Kutuzow, a my piszemy o seksie dla seksu czy o zwiazku?

                                                  dla seksu. Przykład Kutuzowa - kariera vs siłownia - jest trafny. Kobiety mogą być przekonane, że lecą na wygląd, ale przekonanie to jest słaby miernik. Nabywcy samochodów pewnie wszyscy są przekonani, że kierują się rozsądkiem - cena, silnik, bagażnik, itd. Ale w reklamach zamiast tego mamy błyszczącą karoserię, otwarte przestrzenie, fajną muzykę, piękne kobiety. Pierwszy koncern, który posłuchałby klientów i zaczął ich przekonywać, poszedłby z torbami.
                                                  Kobiety mówią 'spodobał mi się' i potem racjonalizują, że chodzi o wygląd, ale pod to może podejśc wszystko, również pewny chód i 'ten błysk w oku' ;).
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:03
                                                    yoric napisał:
                                                    > dla seksu. Przykład Kutuzowa - kariera vs siłownia - jest trafny.
                                                    > Kobiety mówią 'spodobał mi się' i potem racjonalizują, że chodzi o wygląd, ale
                                                    > pod to może podejśc wszystko, również pewny chód i 'ten błysk w oku' ;).

                                                    Ja Cie przepraszam, ale Ty mi bedziesz wmawial co jest dla mnie decydujace kiedy nie chce zwiazku a tylko frajdy i seksu? Oczywiscie, ze wyglad, blysk w oku rowniez sie moze do niego zaliczac. Co innego kiedy mysle, chce zwiazku, wtedy wyglad to za malo.
                                                    Mezczyzni tez niekoniecznie chca zwiazku z wszystkim, ktore "nadaja" sie do bzykania, bo...wstaw se co chcesz.
                                                  • lampardzikus Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:07
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Mezczyzni tez niekoniecznie chca zwiazku z wszystkim, ktore "nadaja" sie do bzy
                                                    > kania, bo...wstaw se co chcesz.

                                                    No pewnie że nie chcą. Bo faceci - a nie tylko kobiety - mają uczucia, pragną miłości itd. Serio.
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:26
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    > > No pewnie że nie chcą. Bo faceci - a nie tylko kobiety - mają uczucia, pragną m
                                                    > iłości itd. Serio.
                                                    No ja o tym caly czas pisze. Ale faceci tutaj zachowuja sie tak jakby milosc dotyczyla tylko kobiet a oni to szukaja seksu
                                                  • yoric Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:24
                                                    Kag, ale Ty podkreślasz, że mówisz za siebie, ale potem rozcigasz na populację - ja tak nie mam, czyli kobiety tak nie mają. To nie filozofia analityczna, że jeden wyjątek podważa regułę. To statystyka, a Twój przypadek to próba badana = 1.
                                                    To raz, a dwa, że jesteśmy kiepskimi analizatorami własnych motywów. Do tego dochodzą jeszcze różne racjonalizacje po fakcie, żeby ochronić ego. Więc ja przesadnie nie polegam na tym, co mówią kobiety, bo życie pokazuje, że niekoniecznie ma to pokrycie w rzeczywistości. I nie tylko kobiety. Jak facet mówi w badaniu, że najbardziej kręcą go kobiece nogi, a okulograf pokazuje, że na nogi ledwo zerknie, a gapi się na cycki
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:33
                                                    yoric napisał:
                                                    > Kag, ale Ty podkreślasz, że mówisz za siebie, ale potem rozcigasz na populację
                                                    > - ja tak nie mam, czyli kobiety tak nie mają. To nie filozofia analityczna, że
                                                    > jeden wyjątek podważa regułę. To statystyka, a Twój przypadek to próba badana =
                                                    > 1.
                                                    A dlaczego Ty i inni wypowiadaja sie za populacje. Nie wszyscy faceci chodza do burdelu i nie wszyscy chca seksu na jedna noc.
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:35
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A dlaczego Ty i inni wypowiadaja sie za populacje. Nie wszyscy faceci chodza do
                                                    > burdelu i nie wszyscy chca seksu na jedna noc.

                                                    Kag, bo są dane i badania które pokazują SKALE takich zachowań. To nie jest wróżenie z fusów.
                                                    Yoric pisał o tym wyżej ile danych pokazuje jak to wygląda.
                                                  • sabat.77 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:37
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nie wszyscy faceci chodza do
                                                    > burdelu i nie wszyscy chca seksu na jedna noc.

                                                    Ilu użytkowników ma forum Garsoniera a ilu takie wsparciowe, psychologiczne jak np. nasze?
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:33
                                                    yoric napisał:

                                                    > Kag, ale Ty podkreślasz, że mówisz za siebie, ale potem rozcigasz na populację
                                                    > - ja tak nie mam, czyli kobiety tak nie mają.

                                                    Dokładnie, chodzi o SKALĘ zjawiska.
                                                    To trochę tak jakbym ja z Yoriciem zaczął nagle na forum głosić tezę, że facecji 35+ to są kawalerowie, szukający atrakcyjnego związku i mający spore oczekiwania co do związku.
                                                    Co z tego, że to się zgadza w tych dwóch przypadkach, skoro statystycznie to jest jakiś marny promil wszystkich sytuacji. Zdecydowanie bardziej popularny jest model 35+ z żoną i dzieckiem, czy nawet 35+ rozwodnik niż to co napisałem.
                                                  • sabat.77 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:34
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Kutuzow, a my piszemy o seksie dla seksu czy o zwiazku?
                                                    >
                                                    > dla seksu. Przykład Kutuzowa - kariera vs siłownia - jest trafny.

                                                    Zgadza się. Ściślej - inwestycja w wygląd u faceta opłaca się, jeśli jego wygląd był koszmarny. Facet wyglądający w miarę przyzwoicie może już być ruchaczem takim, że mu jajka spuchną, bo o tym będą decydować jego pozostałe walory (pozycja, kariera, wykształcenie, forsa, poziom dostępności związkowej, zgodność charakterów i zainteresowań z kobietą).
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:49
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Zgadza się. Ściślej - inwestycja w wygląd u faceta opłaca się, jeśli jego wyglą
                                                    > d był koszmarny. Facet wyglądający w miarę przyzwoicie może już być ruchaczem t
                                                    > akim, że mu jajka spuchną, bo o tym będą decydować jego pozostałe walory (pozyc
                                                    > ja, kariera, wykształcenie, forsa, poziom dostępności związkowej, zgodność char
                                                    > akterów i zainteresowań z kobietą).

                                                    OK, pytanie teraz do kogo bedzie startowal ten gostek? Do niezbyt atrakcyjnej, 10 kilo za grubej Marylko czy do zgrabnej i ladnej Basi?
                                                  • sabat.77 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > OK, pytanie teraz do kogo bedzie startowal ten gostek? Do niezbyt atrakcyjnej,
                                                    > 10 kilo za grubej Marylko czy do zgrabnej i ladnej Basi?

                                                    Do każdej z nich. Basia nosi się wysoko, więc pewnie zagra mu na nosie, zatem ostatecznie wyląduje w łóżku z łatwiejszą Marylką :)
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 12:04
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Do każdej z nich. Basia nosi się wysoko, więc pewnie zagra mu na nosie, zatem o
                                                    > statecznie wyląduje w łóżku z łatwiejszą Marylką :)

                                                    Jak to, przeciez napislaes, ze on moze byc ruchaczem, bo ma wszystko na co leca kobiety.
                                                    Podczas kiedy Marylka nie ma niczego na co leca mezczyzni, zwlaszcza tak ustawieni mezczyzni.
                                                  • sabat.77 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 12:12
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Jak to, przeciez napislaes, ze on moze byc ruchaczem, bo ma wszystko na co leca
                                                    > kobiety.
                                                    > Podczas kiedy Marylka nie ma niczego na co leca mezczyzni, zwlaszcza tak ustawi
                                                    > eni mezczyzni.

                                                    Faceci odnoszą sukcesy uderzając w półkę niżej od siebie. Babki odnoszą sukcesy, celując w półkę wyżej od siebie. To że ma przymioty nie oznacza, że atrakcyjna babka na niego poleci. Natomiast Marylka z Twojego przykładu poza wszystkimi wymienionymi mankamentami ma jeden przymiot, który jest wybitnie atrakcyjny dla facetów - dostępność seksualną. Sam ten fakt podnosi jej wartość "rynkową" przynajmniej o oczko wyżej.
                                                    No chyba, że dostępna seksualnie nie jest - to wtedy walorów nie ma :P
                                                    Wierz mi, że mężczyźni, szczególnie trochę starsi, są skłonni do bardzo daleko idących kompromisów jeśli chodzi o wygląd kobiety. Facet pieprzący kobietę, która mu się szczerze i autentycznie bardzo podoba fizycznie może mówić o sporym szczęściu.
                                                    Chyba że po wszystkim płaci jej za seks dwie stówki albo lepiej :D
                                                    Większość bierze co się nawinie i nie wybrzydza.
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 12:20
                                                    Nie, no, Marylka nie moze byc "dostepna seksuanie", bo jest kobieta a kobiety chca zwiazku a nie seksu. W tym caly szkopul, co jej po seksie bez zwiazku?
                                                    A ten gostek wie, ze kobiety chca zwiazku, wiec jest na tyle madry, zeby sie w nic z Marylka nie pakowac, bo jak sie doczepi i go jeszcze w dziecko wrobi, to sie biedak nie wywinie.
                                                    I zapewniam Cie, ze rowniez kobiety ida na kompromis jezeli chodzi o wyglad faceta, zwlaszcza kiedy do wyboru prawie sami brzuchaci;)
                                                  • jesod Większość bierze co się nawinie 20.05.14, 12:21
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Większość bierze co się nawinie i nie wybrzydza.

                                                    Jaka większość?! Może jakieś bardziej dokładne dane...?
                                                    A jeśli rzeczywiście by tak było to oznacza, że faceci są bezwolni albo prymitywni, albo jedno i drugie w pakiecie.
                                                    Klasyczny wyścig plemników do jajeczka... celem zapłodnienia.
                                                    Jednak zwycięża najszybszy i najsilniejszy. Z tym, że on tego jajeczka nie porzuca, bo zobaczył następne na horyzoncie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 10:17
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Kutuzow, a my piszemy o seksie dla seksu czy o zwiazku?
                                                    >
                                                    > dla seksu. Przykład Kutuzowa - kariera vs siłownia - jest trafny. Kobiety mogą
                                                    > być przekonane, że lecą na wygląd, ale przekonanie to jest słaby miernik. Nabyw
                                                    > cy samochodów pewnie wszyscy są przekonani, że kierują się rozsądkiem - cena, s
                                                    > ilnik, bagażnik, itd. Ale w reklamach zamiast tego mamy błyszczącą karoserię, o
                                                    > twarte przestrzenie, fajną muzykę, piękne kobiety. Pierwszy koncern, który posł
                                                    > uchałby klientów i zaczął ich przekonywać, poszedłby z torbami.
                                                    > Kobiety mówią 'spodobał mi się' i potem racjonalizują, że chodzi o wygląd, ale
                                                    > pod to może podejśc wszystko, również pewny chód i 'ten błysk w oku' ;).

                                                    Ja sie z tym zgadzam ale nie zapominajmy, ze PUAowcy z silowni nie sa zwolnieni, czyz nie? Wystarczy wirualnie spojrzec na Ciebie i Wonta :)

                                                    A jesli chodzi o kase i status to przyjmuje zasade, ktora przedlozyla ta biedna dziewczyna z Kochanka, ktorej zarzucil 'kochasz mnie tylko dla moich pieniedzy', 'Nie, kocham cie calego razem z twoimi pieniedzmi'.
                                                  • yoric Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 11:36
                                                    > Ja sie z tym zgadzam ale nie zapominajmy, ze PUAowcy z silowni nie sa zwolnieni
                                                    > , czyz nie? Wystarczy wirualnie spojrzec na Ciebie i Wonta :)

                                                    PUA zaleca siłownię, żeby uruchomić pozytywne sprzężenie zwrotne: lepiej wyglądam --> czuję się pewniej --> mam większe powodzenie --> czuję się pewniej...

                                                    Ja miałem mniej sportowy okres i pewnie bym Cię zawiódł, ale na sezon letni porządnie wziąłem się za siebie i powoli zaczyna być lepiej :).
                                                  • hello-kitty2 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 11:50
                                                    yoric napisał:

                                                    > PUA zaleca siłownię, żeby uruchomić pozytywne sprzężenie zwrotne: lepiej wygląd
                                                    > am --> czuję się pewniej --> mam większe powodzenie --> czuję się p
                                                    > ewniej...
                                                    >
                                                    > Ja miałem mniej sportowy okres i pewnie bym Cię zawiódł, ale na sezon letni por
                                                    > ządnie wziąłem się za siebie i powoli zaczyna być lepiej :).

                                                    Nie zawiodlbys :) Wiesz dlaczego? U mnie dziala dokladnie ten sam mechanizm: jak sie czuje zaniedbana to nie dlatego, ze zle wygladam tylko dlatego, ze nie trenuje. Tylko, ze ja mam bonus w postaci cyckow i dupy w przypadku wpadniecia dodatkowego kilograma. Jednak treningi dopieszczaja pewnosc siebie. Dlatego nie jest tak, ze atrakcyjny mezczyzna moze byc nieaktywny fizycznie. Ja tu podpadam pod rodzaj meski, swoja droga nie wiem jak tu rozwiazuja problem inne nieaktywne sportowo kobiety, bo ja w komplementy to np nie wierze wiec na czym jada?
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 12:02
                                                    hello-kitty2 napisała: Dlatego nie j
                                                    > est tak, ze atrakcyjny mezczyzna moze byc nieaktywny fizycznie. Ja tu podpadam
                                                    > pod rodzaj meski, swoja droga nie wiem jak tu rozwiazuja problem inne nieaktywn
                                                    > e sportowo kobiety, bo ja w komplementy to np nie wierze wiec na czym jada?

                                                    Ja zawsze bylam/jestem nieaktywyna sportowo, przyznaje sie. Ostatnimi laty staram sie chociaz z miesiac albo dwa w roku pochodzic na silownie frajdy z tego nie mam.
                                                    Ale zawsze lubilam: tanczyc, jezdzic na rowerze, seksic sie, cale zycie chodze na nogach, bo nie mam samochodu. I jestem ogolnie ruchliwa osoba. No i tendencji do tycia nie mam. Aha i jeszcze mam zasade: jem 80% zdrowo(i smacznie zreszta) a 20% smieci:)
                                                  • yoric Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 12:20
                                                    > swoja droga nie wiem jak tu rozwiazuja problem inne nieaktywn
                                                    > e sportowo kobiety,

                                                    jeśli o mnie chodzi, bez problemu mogę wyobrazić sobie bardzo atrakcyjne kobiety kompletnie - no prawie kompletnie - nieaktywne sportowo. Duży tyłek i (w drugiej kolejności ale też ważny) biust oraz ta 'fala' o której tak elektryzująco sama pisałaś to są fundamenty. Jasne, zdrowa sprawna szczupła kobieta jest atrakcyjna, ale mechanizm jest nieco inny - to facet ma być kanciaty, kobieta ma być okrągła. Kaloryfer czy wyraźna rzeźba dla mnie to jednak minus. Ma być 'fala'.
                                                  • wont Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 19:55
                                                    yoric napisał:
                                                    >
                                                    > jeśli o mnie chodzi, bez problemu mogę wyobrazić sobie bardzo atrakcyjne kobiet
                                                    > y kompletnie - no prawie kompletnie - nieaktywne sportowo.
                                                    ----------------------
                                                    Mam inaczej. W pewnym wieku (od 35-45 lat w górę) czy to kobieta, czy mężczyzna musi, po prostu, musi rozpocząć aktywność sportową (fitness, siłownia, rower, bieganie, piłka etc) żeby nie zgnuśnieć. Pewnie zdarzają się osobniki, które bez najmniejszego wysiłku będą młode ciałem i duchem do końca, ale to wyjątki są. Normalnie, utrzymanie jak najdłużej atrakcyjności fizycznej to ciężka praca jest.
                                                  • urquhart Okap kuchenny! 21.05.14, 21:55
                                                    wont napisał:

                                                    > yoric napisał:
                                                    > >
                                                    > > jeśli o mnie chodzi, bez problemu mogę wyobrazić sobie bardzo atrakcyjne
                                                    > kobiet
                                                    > > y kompletnie - no prawie kompletnie - nieaktywne sportowo.
                                                    > ----------------------
                                                    > Mam inaczej. W pewnym wieku (od 35-45 lat w górę) czy to kobieta, czy mężczyzna
                                                    > musi, po prostu, musi rozpocząć aktywność sportową (fitness, siłownia, rower,
                                                    > bieganie, piłka etc) żeby nie zgnuśnieć. Pewnie zdarzają się osobniki, które be
                                                    > z najmniejszego wysiłku będą młode ciałem i duchem do końca, ale to wyjątki są.
                                                    > Normalnie, utrzymanie jak najdłużej atrakcyjności fizycznej to ciężka praca je
                                                    > st.

                                                    Fakt , u wszystkich nawet nie utuczonych zwłaszcza kobiet a bez aktywności tworzy się "okap kuchenny" nad przyrodzeniem który wygląda żałośnie!
                                                  • druginudziarz Re: Okap kuchenny! 21.05.14, 22:37
                                                    urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > Fakt , u wszystkich nawet nie utuczonych zwłaszcza kobiet a bez aktywności twor
                                                    > zy się "okap kuchenny" nad przyrodzeniem który wygląda żałośnie!

                                                    Aczkolwiek oponki teą mają amatorów conajmniej od neolitu :) gamesworld.blox.pl/resource/wenus.jpg
                                                  • hello-kitty2 Re: Okap kuchenny! 21.05.14, 23:40
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Fakt , u wszystkich nawet nie utuczonych zwłaszcza kobiet a bez aktywności twor
                                                    > zy się "okap kuchenny" nad przyrodzeniem który wygląda żałośnie!

                                                    Hehe co to jest okap kuchanny? ;-) Muffin top?
                                                  • kag73 Re: Okap kuchenny! 21.05.14, 23:54
                                                    Ciesz sie kitty, Ciebie to nie dotyczy, nie jestes lesbijka wiec "okapow" ogladac nie musisz.
                                                    Bo musisz wiedziec, ze mezczyzni nieaktywni fizycznie trzymaja sie dobrze w kazdym wieku, jak 20 latki, tu mucha nie siada, przede wszystkim zapasiony brzuchol im nie grozi. Zatem penisa szukac nie musisz:)) wrecz przeciwnie on goruje nad wyrzezbionym kaloryferem faceta w kazdym wieku:)
                                                  • urquhart Re: Okap kuchenny! 22.05.14, 14:26
                                                    Ja tam nie utozsamiam sie z ta grupą i nie wypowiem sie w imieniu mężczyzn nieaktywnych fizycznie :-)
                                                  • kag73 Re: Okap kuchenny! 22.05.14, 15:23
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Ja tam nie utozsamiam sie z ta grupą i nie wypowiem sie w imieniu mężczyzn niea
                                                    > ktywnych fizycznie :-)

                                                    Wychodzi na to, ze utozsamiasz sie z kobietami, bo w ich imieniu/o nich sie wypowiedziales.
                                                  • wont Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 19:44
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Ja sie z tym zgadzam ale nie zapominajmy, ze PUAowcy z silowni nie sa zwo
                                                    > lnieni
                                                    > > , czyz nie? Wystarczy wirualnie spojrzec na Ciebie i Wonta :)
                                                    >
                                                    > PUA zaleca siłownię, żeby uruchomić pozytywne sprzężenie zwrotne: lepiej wygląd
                                                    > am --> czuję się pewniej --> mam większe powodzenie --> czuję się p
                                                    > ewniej...
                                                    >
                                                    > Ja miałem mniej sportowy okres i pewnie bym Cię zawiódł, ale na sezon letni por
                                                    > ządnie wziąłem się za siebie i powoli zaczyna być lepiej :).
                                                    -------------------
                                                    Ja też pewnie bym Cię zawiódł. Na pewno bym Cię zawiódł - znając Twoje zamiłowanie do kulturystyki. Niemniej, dwa miechy temu wziąłem się za siebie i rzeźbię swoją rzeźbę jak jakiś Fidiasz czy Michał Anioł. Efekty, przynajmniej psychiczne, są błyskawiczne :)
                                                • jesod Przygodny 20.05.14, 11:02
                                                  kag73 napisała:
                                                  > Do tego dochodzi fakt, ze kobiety bardzo mlode i niedoswiadczone niekoniecznie
                                                  > chca swoj pierwszy raz odbyc z przygodnym facetem z dyskoteki.

                                                  Przygodny, ale... głodny. A głodnych trzeba nakarmić. Czyż to nie jest przejaw miłości do bliźniego swego? :))))))
                                                • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:03
                                                  kag73 napisała:
                                                  > ja do lozka ide przede wszystkim z wygladem faceta a nie z "sukcesem". Rozrozn
                                                  > iasz to? Bo ja tak.

                                                  Kag, ja tylko wykazuje luki w tej Twojej teorii. Bo skoro dla Ciebie sam wygląd jest taki wazny, to po co Ci te trzy randki? Przecież wygląd to od razu można ocenić.
                                                  Problemem jest to że Ty wszystko co nie kończy się stabilnym związkiem wrzucasz do worka "seks dla seksu" nawet wtedy gdy poza sama przyjemnością jest sporo innych rzeczy w to zaangażowanych.
                                                  Potem jest tak że na przygodę Wonta (seks po wizycie w klubie) i na Twoją przygodę (seks po 3 randkach z otoczką i budowaniem atmosfery) mówisz tak samo "seks dla seksu" a to wg mnie sa zupełnie inne sytuacje.

                                                  > Apropos a masz wrazenie, ze faceci hetero bzykaja/ch
                                                  > ca bzykac wszystko co sie rusza? Zwlaszcza jezeli maja duzy wybor?

                                                  Kag -o tym właśnie pisze. Facetów ogranicza głównie brak okazji. Kobiety możliwości i okazje moga mieć ale ogranicza je wiele innych rzeczy (dbanie o wizerunke, kwestie bezpieczeństwa itp). Sama je tutaj wymieniałaś. Dlatego uważam że pisanie iż kobiety uprawiają seks dla seksu jest pewnym naginaniem rzeczywistości. Owszem uprawiają ale SKALA jest marginalna (porównując z ogółem sytuacji).
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:16
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Kag, ja tylko wykazuje luki w tej Twojej teorii. Bo skoro dla Ciebie sam wygląd
                                                    > jest taki wazny, to po co Ci te trzy randki? Przecież wygląd to od razu można
                                                    > ocenić.
                                                    Juz Ci pasalam, ze nie jestem tym typem w pierwsza noc i wychodzi mi, ze wielu facetow tez nie jest. Takich spotkalam na swojej drodze, coz poradze.

                                                    > Potem jest tak że na przygodę Wonta (seks po wizycie w klubie) i na Twoją przyg
                                                    > odę (seks po 3 randkach z otoczką i budowaniem atmosfery) mówisz tak samo "seks
                                                    > dla seksu" a to wg mnie sa zupełnie inne sytuacje.

                                                    okolicznosci byly inne ale efekt ten sam: idziemy ze soba do lozka i jest z tego frajda, nie ma zwiazku, ani budowania wiezi. Przynajmniej nie bylo z mojej strony.
                                                    Moze winne sa okolicznosci. Zylam w duzym niemieckim miescie, pelnym facetow, konkurencja ogromna, kobiet mniej i do tego z wymaganiami. Mam wrazenie, ze ci mezczyzni po prostu chcieli poobcowac z kobieta, nie tylko w kontekscie seksualnym. Chcieli zaprosic do restauracji, potanczyc, "poczuc" kobiete w jeszcze innych aspektach. Mysle, ze nawet byli zainteresowani zwiazkiem a z pewnoscia byli zainteresowani regularnym seksem, spotkaniami, spedzeniem milo we dwoje, a ze mna mozna:))

                                                    "Dlatego uważam że pi
                                                    > sanie iż kobiety uprawiają seks dla seksu jest pewnym naginaniem rzeczywistości
                                                    > . Owszem uprawiają ale SKALA jest marginalna (porównując z ogółem sytuacji).

                                                    No ja nie wiem jak maja inne, ja z moim starym nadal dla seksu sie seksze, bo niby po co?
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:22
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Juz Ci pasalam, ze nie jestem tym typem w pierwsza noc i wychodzi mi, ze wielu
                                                    > facetow tez nie jest. Takich spotkalam na swojej drodze, coz poradze.

                                                    Pisałaś też, że trafiali się tacy co od razu oferowali, ale takie oferty po prostu odrzucałaś. Więc to nie jest że "tacy się trafiali", tylko Ty takich wybierałaś. To nie jest zarzut - po prostu porzadkuję tą Twoją teorię.

                                                    > okolicznosci byly inne ale efekt ten sam: idziemy ze soba do lozka i jest z teg
                                                    > o frajda, nie ma zwiazku, ani budowania wiezi.

                                                    Tylko czemu nie można od razu iść do łóżka? Po co Ci te mistyczne 3 randki?
                                                    Jak dla mnei to jednak jest jakaś wieź i budowanie atmosfery tylko po prostu ZWIĄZKU z tego nie było. Ty zaś cały czas nie dostrzegasz tej różnicy.

                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:30
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Pisałaś też, że trafiali się tacy co od razu oferowali, ale takie oferty po pro
                                                    > stu odrzucałaś. Więc to nie jest że "tacy się trafiali", tylko Ty takich wybier
                                                    > ałaś. To nie jest zarzut - po prostu porzadkuję tą Twoją teorię.

                                                    Opusciles, ze Ci oferujacy nie podobali mi sie fizycznie. Jestem prozna i powierzchowna.
                                                    >
                                                    > Tylko czemu nie można od razu iść do łóżka? Po co Ci te mistyczne 3 randki?
                                                    > Jak dla mnei to jednak jest jakaś wieź i budowanie atmosfery tylko po prostu ZW
                                                    > IĄZKU z tego nie było. Ty zaś cały czas nie dostrzegasz tej różnicy.

                                                    Po co im? Bo mnie zaden na chate nie zabral w pierwsza noc, czlowieku. A moze dwie nie trzy randki, nie pamietam, a moze cztery.

                                              • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 10:33
                                                kutuzow napisał:
                                                > Przyznam, że tą wypowiedzią mnie rozwaliłaś. Osoba która sama prowadzi krucjatę
                                                > przeciw porno. W wątku obok w co drugim wpisie wytykałaś, że pewnie mąż autork
                                                > i jest uzależniony od pornografii i nagle odkrywasz że z porno może się wiązać
                                                > coś więcej niż tylko uzależnienie!

                                                Ja "krucjate przeciw porno"? Chyba mnie z kims pomyliles. Napisalam autorce mozliwe powody braku seksu, moje rozwazania i spekulacje. To wszystko.
                                                Osobiscie uwazam, ze porno, jak wiekszosc innych rzeczy, jest dla ludzi. Niebezpiecznie robi sie tylko jak cos staje sie uzaleznieniem i przeslania wszystko inne, rzutuje na pozostale obaszary zycia i stosunki miedzy ludzkie. A na to wyglada u autorki watku obok. Nie mylmy tych spraw.
                                                > Ciekawe czemu nie potrafisz tego samego sposobu myślenia przenieść na facetów.
                                                > Czemu nie rozumiesz jednego z drugim, że skoro oni mają uprawiać seks z jakąś "
                                                > przeciętną" kobietą (bo np. ich partnerka się zaniedbała i do tego opatrzyła po
                                                > latach) to wolą porno. Przecież to ten sam mechanizm.

                                                Ja tutaj widze roznice. Bo w tej pierwszej konstelacji nic sie jeszcze nie zaczelo, mnie z tym gostkiem nic nie laczy. Ja jego nie kocham, nie zyje z nim, nic mu nie obiecywalam i do lozka z nim w pierwsza noc isc nie musze chciec, co nie znaczy, ze z innym nie pojde albo, ze pojde z nim za dwa dni np. Do tego facet nie zacznie mnie krecic tylko z faktu, ze jest facetem i ma fiuta, bo to troche za malo. Nawet jezeli on by sobie zyczyl, zeby tak bylo....niestety. I jezeli przytaczasz watek obok, trzymaj sie faktow: ona sie nie zaniedbala i on juz wczesniej stracil zainteresowanie seksem a nie po latach.

                                              • sabat.77 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 10:57
                                                Kutuzow, dziewczyny na forum beda zaprzeczac, ze podswiadomie szukaja materialu na meza, bo to jest sprzeczne z ich feministyczna ideologia. W jej swietle maja byc wolne i takie same jak mezczyzni. Dlatego bronia, jak ksiadz Kordecki Jasnej Gory, idei seksu dla seksu ze strony kobiet, bo to kojarzy sie z nowoczesnoscia i byciem na rowni z facetem. Nawet jak realia stoja z tym w sprzecznosci, to tym gorzej dla realiow.
                                                Dla mnie dowod jest prosty: gdyby kobiety potrzebowaly seksu dla samego seksu, to w sytuacji BSWM szybko poszukalyby sobie kochanka tylko dla seksu, zwracajac przede wszystkim uwage na jego fizycznosc. Obaj wiemy, ze realia sa inne - kobieta owszem, moze poszukac kochanka, ale musi on posiadac przymioty "zapasowego meza". Czyli przyslowie, ze malpa pusci sie jednej galezi dopiero gdy poczuje oparcie w drugiej. Osobiscie nie spotkalem sie ze zjawiskiem dazenia do polowania na seks ze strony kobiety, natomiast polowanie na wartosciowego w rozumieniu zwiazku faceta ZA POMOCA seksu - to jest powszechne. Poza tym - z samego mechanizmu atrakcyjnosci mozna wywnioskowac, ze gdyby kobietom zalezalo przede wszystkim na seksie, to kryteria mialyby takie jak faceci. Na co komu zastanawianie sie nad gleboka osobowoscia, inteligencja, dostepnoscia zwiazkowa, kasa, pozycja - to sa walory wartosciowe jedynie w wypadku dlugotrwalej, zlozonej wiezi.
                                                Krotko mowiac - jest oczywiste, ze kobiety nie sa praktycznie wcale zainteresowane seksem jako zjawiskiem, ale raczej tym co moga poprzez seks osiagnac, uzyskac lub potwierdzic.
                                                Dlatego wiekszosc kobiet nie oglada porno, nie jest zainteresowana meskimi prostytutkami, mniej i rzadziej sie masturbuje, a takze zwleka z seksem, by lepiej poznac partnera. Kobiety generalnie nie potrzebuja seksu, tylko tego co ten seks im daje. Czasem jest to poczucie wartosci, czasem wladzy, czesto stabilizacji zwiazkowej i poczucia, ze wszystko jest w zwiazku w porzadku. W sensie biologicznym kobiety sa o wiele mniej seksualne niz faceci.
                                                • yoric Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:12
                                                  > Dlatego wiekszosc kobiet nie oglada porno, nie jest zainteresowana meskimi pros
                                                  > tytutkami, mniej i rzadziej sie masturbuje

                                                  ilość użytowników K vs M na portalach randkowych vs randkowych na seks; wzorce seksualne gejów vs lesbijek; badania międzykulturowe Bussa (preferowana liczba parterek/ów w życiu - znacznie większą podają mężczyźni; po jakim czasie znajomości rozważam seks - znacznie niższy podają mężczyźni; jakie minimalne dochody partnera/ki, żeby pójść do łóżka - znacznie mniejsze podają mężczyźni), itd. itp.
                                                  Naprawdę różnica jakościowa między K a M jest udokumentowana jak mało co w nauce i jeśli ktoś próbuje ją podważyć, oczekiwałbym jakichś poważnych dowodów :)).

                                                  Ale nie dyskredytowałbym całkowicie zjawiska seksu dla seksu u kobiet. Może motywuje go gene shopping, a może coś bardziej złożonego typu dowartościowanie się czy ciekawość, albo podświadoma nadzieja na 'od seksu do związku', jednak zjawisko jest znane i czasami obserwowane, np. żeńska populacja portali randkowych na seks (małą ale jednak), czy rozluźnienie obyczajów na wyjazdach (brak zagrożenia reputacji).
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:24
                                                    Biologia jest najlepszym wyjasnieniem, mezyczyni i testosteron. zeby przetrwal gatunek musza narozsiewac jak najwiecej spermy.
                                                    Podczas gdy cenna komorka jajowa potrzebuje najlepszego kandydata, tu sie trzeba zastanowic.
                                                    A czy seks dla seks definuje sie tylko na podstawie szybka decyzja na seks bez zwiazku? Bo tutaj wiadomo mamy normy, ograniczenia, kondycje obu plci itd. Jak juz pisalam, seksze sie z mezem dla seksu, po prostu sprawia mi on przyjemnosc. Czy to az takie dziwne?
                                                  • yoric Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:33
                                                    Mieszasz dwa poziomy wyjaśniania.

                                                    To tak jakbyś mówiła - to nieprawda, że jem, żeby dostarczyć komórkom organizmu białek, węglowodanów i tłuszczów.
                                                    Jem, bo jestem głodna!
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:27
                                                    yoric napisał:

                                                    > Ale nie dyskredytowałbym całkowicie zjawiska seksu dla seksu u kobiet. Może mot
                                                    > ywuje go gene shopping, a może coś bardziej złożonego typu dowartościowanie się
                                                    > czy ciekawość, albo podświadoma nadzieja na 'od seksu do związku', jednak zjaw
                                                    > isko jest znane i czasami obserwowane,

                                                    Yoric, zgadzam się w pełni z tym co napisałeś. Mi chodzi właśnie o pokazanie prawdziwej skali tego zjawiska. To że ono istnieje to fakt, ale nie jest to tak popularne jak przedstawiają to nasze forumowe koleżanki. Jak dla mnie to taki sam forumowy mit jak ten że to mężczyźni bardziej chcą małżeństwa, albo ten że to mężczyźni bardziej chcą dzieci.
                                                    Owszem zdarzają się takie PRZYPADKI, ale to niewielki procent ogółu.
                                                  • sabat.77 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:30
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Jak dla mnie to taki s
                                                    > am forumowy mit jak ten że to mężczyźni bardziej chcą małżeństwa, albo ten że t
                                                    > o mężczyźni bardziej chcą dzieci.

                                                    To już zupełny nonsens. Posiadanie dzieci oraz bycie mężem ogranicza męską sytuację praktycznie w każdym przypadku. Czasem atrakcyjność faceta jest na tyle duża, że pozostaje "potencjalnie dostępny związkowo". Tacy faceci prawie zawsze mają jakąś kochankę lub kochanki.
                                                    Natomiast w wypadku przeciętnego Kowalskiego zdecydowanie się na ożenek i dzieciaki to celowany strzał we własne jaja. Zazwyczaj staje się dla kobiet "niewidzialny".
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:35
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > To już zupełny nonsens. Posiadanie dzieci oraz bycie mężem ogranicza męską sytu
                                                    > ację praktycznie w każdym przypadku. Czasem atrakcyjność faceta jest na tyle du
                                                    > ża, że pozostaje "potencjalnie dostępny związkowo". Tacy faceci prawie zawsze m
                                                    > ają jakąś kochankę lub kochanki.

                                                    Ku...wa, ciekawe skad te dane.
                                                    Przestancie w koncu pierdolic glupoty, bo do fryzjera musze isc a nie moge sie od kompa oderwac:))
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:59
                                                    Jak dla mnie to taki s
                                                    > am forumowy mit jak ten że to mężczyźni bardziej chcą małżeństwa, albo ten że t
                                                    > o mężczyźni bardziej chcą dzieci.

                                                    A któraż to z forumowych koleżanek takie odważne tezy głosi, Kutuzow?
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 13:31
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > A któraż to z forumowych koleżanek takie odważne tezy głosi, Kutuzow?

                                                    Zyg --> nie jestem w stanie przekopać się przez setki wątków (każdy po kilkaset postów),
                                                    z ostatnich dyskusji z tego co pamiętam to Zawle starała się odkręcić kota ogonem:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150595840,150829947,Re_Do_Burzowej_Kejt_ogolnie.html
                                                    wcześniej zas ciekawe dyskusje toczyły się w tych wątkach:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123113967,123113967,Madrosci_zebrane_rady_uniwersalne_.html
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144701333,144701333,Brak_oswiadczyn.html
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 13:43
                                                    > Zyg --> nie jestem w stanie przekopać się przez setki wątków (każdy po kilk
                                                    > aset postów),
                                                    > z ostatnich dyskusji z tego co pamiętam to Zawle starała się odkręcić kota ogon
                                                    > em:

                                                    Zawle gdzieś napisała, że mężczyźni chcą dzieci i ślubu bardziej niż kobiety?
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 14:07
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Zawle gdzieś napisała, że mężczyźni chcą dzieci i ślubu bardziej niż kobiety?

                                                    Nie wprost, Napisała za to że:
                                                    "To ja Ci odpowiem ze kobieta nic nie zyskuje zostając żoną. NIC. Generalnie jest tak, że facet i społeczeństwo naciskają na nią żeby miała dzieci."

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144701333,144758330,Re_bajki_cioci_zawle.html
                                                    Więc skoro kobieta nie zyskuje, a to facet naciska, to chyba logiczny wniosek że to facetowi zależy bardziej (skoro naciska). Szczególnie, ze w tym samym wątku Zawle starała się wykazać że facet również zyskuje na małżeństwie tj zamiany związku typu konkubinat na małżeństwo (ale jakoś argumentów zabrakło).

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 14:51
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > > Zawle gdzieś napisała, że mężczyźni chcą dzieci i ślubu bardziej niż kobi
                                                    > ety?
                                                    >
                                                    > Nie wprost,

                                                    No fakt. Zawle napisała :-)
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 14:54
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > No fakt. Zawle napisała :-)

                                                    a wcześniej pewnie Rumba, Sisi_Ketch, i pewnie kilka innych ników których już nie pamiętam.
                                                    Ten wątek przewija się systematycznie przez ostatnie lata.

                                                    Teraz jak gdzieś znów zobacze wypowiedz w tym stylu to od razu wyślę Ci linka do posta na emaila :-)

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 16:14
                                                    > Teraz jak gdzieś znów zobacze wypowiedz w tym stylu to od razu wyślę Ci linka d
                                                    > o posta na emaila :-)

                                                    Szkoda czasu, na gazetowego nawet nie zaglądam :-)
                                                  • zawle Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 16:14
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    > > > Zawle gdzieś napisała, że mężczyźni chcą dzieci i ślubu bardziej n
                                                    > iż kobi
                                                    > > ety?
                                                    > >
                                                    > > Nie wprost,
                                                    >
                                                    > No fakt. Zawle napisała :-)

                                                    łał.....nie wprost?;
                                                  • druginudziarz Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 13:04
                                                    yoric napisał:

                                                    > Ale nie dyskredytowałbym całkowicie zjawiska seksu dla seksu u kobiet. Może mot
                                                    > ywuje go gene shopping, a może coś bardziej złożonego typu dowartościowanie się
                                                    > czy ciekawość, albo podświadoma nadzieja na 'od seksu do związku', jednak zjaw
                                                    > isko jest znane i czasami obserwowane, np. żeńska populacja portali randkowych
                                                    > na seks (małą ale jednak), czy rozluźnienie obyczajów na wyjazdach (brak zagroż
                                                    > enia reputacji).

                                                    A brałeś kiedyś pod uwagę, że w pierwszej kolejności dotyczy to testosteronowych kobiet?
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 13:09
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > A brałeś kiedyś pod uwagę, że w pierwszej kolejności dotyczy to testosteronowyc
                                                    > h kobiet?

                                                    A brales kiedys pod uwage, ze w pierwszej kolejnosci dotyczy to kobiet, ktore maja z niego satysfakcje? Taka prawdziwa, nieudawana. I nie mam tu na mysli satysfacji z faktu, ze udalo im sie zaspokoic potrzeby faceta, ale przede wszystkim swoje wlasne, do tego przy okazji dostarczaja przyjemnosci rowniez facetowi. Moim skromnym zdaniem nawet testosteronowa kobieta nie dojdzie od patrzenia sobie w oczy i dostarczania przyjemnosci tylko mezczyznie:)) Moze sie myle, ale takie jest moje zdanie.
                                                  • jesod Testosteronowa kobieta 20.05.14, 13:24
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Moim skromnym zdaniem nawet testosteronowa kobieta nie dojdzie od patrzenia sobi
                                                    > e w oczy i dostarczania przyjemnosci tylko mezczyznie:))

                                                    A z tą testosteronową kobietą to może być wielka ściema i... nic więcej.
                                                    facet.wp.pl/kat,70996,wid,14708489,wiadomosc.html?ticaid=112c25


                                                  • druginudziarz Re: Testosteronowa kobieta 20.05.14, 13:36
                                                    jesod napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    > > Moim skromnym zdaniem nawet testosteronowa kobieta nie dojdzie od patrzen
                                                    > ia sobi
                                                    > > e w oczy i dostarczania przyjemnosci tylko mezczyznie:))
                                                    >
                                                    > A z tą testosteronową kobietą to może być wielka ściema i... nic więcej.
                                                    > facet.wp.pl/kat,70996,wid,14708489,wiadomosc.html?ticaid=112c25
                                                    >
                                                    >
                                                    Czyżby?
                                                    A przybliż może jak swierdzono to "niższe pożądanie" i "wyższą chęć do masturbacji"?
                                                  • jesod Re: Testosteronowa kobieta 20.05.14, 14:03
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Czyżby?

                                                    A co...?
                                                    Coś nie zgadza się z Twoim widzeniem świata kobiet i ich seksualności?

                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > A przybliż może jak swierdzono to "niższe pożądanie" i "wyższą chęć do masturba
                                                    > cji"?

                                                    A przybliż może jak stwierdzono, że każda kobieta, która ma apetyt na seks i czerpie z niego satysfakcję seksualną ma zawsze większy/duży poziom testosteronu?

                                                  • druginudziarz Re: Testosteronowa kobieta 20.05.14, 15:01
                                                    jesod napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Czyżby?
                                                    >
                                                    > A co...?
                                                    > Coś nie zgadza się z Twoim widzeniem świata kobiet i ich seksualności?

                                                    A czemóż to?
                                                    Zastanawia mnie ta próba wyizolowania masturbacji z seksu.

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > A przybliż może jak swierdzono to "niższe pożądanie" i "wyższą chęć do ma
                                                    > sturba
                                                    > > cji"?
                                                    >
                                                    > A przybliż może jak stwierdzono, że każda kobieta, która ma apetyt na seks i cz
                                                    > erpie z niego satysfakcję seksualną ma zawsze większy/duży poziom testosteronu?

                                                    Moje pytanie było pierwsze.
                                                  • druginudziarz Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 13:38
                                                    kag73 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > A brałeś kiedyś pod uwagę, że w pierwszej kolejności dotyczy to testoster
                                                    > onowyc
                                                    > > h kobiet?
                                                    >
                                                    > A brales kiedys pod uwage, ze w pierwszej kolejnosci dotyczy to kobiet, ktore m
                                                    > aja z niego satysfakcje?

                                                    A brałaś pod uwagę, że zasada inżyniera Mamonia jest uniwersalna i prawdziwa?

                                                  • urquhart Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 21:59
                                                    > Ale nie dyskredytowałbym całkowicie zjawiska seksu dla seksu u kobiet. Może mot
                                                    > ywuje go gene shopping, a może coś bardziej złożonego typu dowartościowanie się
                                                    > czy ciekawość, albo podświadoma nadzieja na 'od seksu do związku', jednak zjaw
                                                    > isko jest znane i czasami obserwowane, np. żeńska populacja portali randkowych
                                                    > na seks (małą ale jednak), czy rozluźnienie obyczajów na wyjazdach (brak zagroż
                                                    > enia reputacji).

                                                    Yoric, założenie profilu kobiety na profilu randkowym, z hasłem lubię seks bez zobowiązań niezapomniane doświadczenie wiecej niż 200 maili w pierwszym dniu... :)
                                                  • sabat.77 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 21.05.14, 22:05
                                                    To jeszcze zalezy od zdjecia.
                                                    Zaloz podobny, meski, ze zdjeciem napakowanego, opalonego modela - odzew tez moze byc entuzjastyczny :)
                                                • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 11:18
                                                  Sabat, ty mnie nie rozsmieszaj. Sam, Ty, facet nie masz seksu i nie chodzisz na boki. Podajesz do tego: choroby, zagrozenie, finanse, dzieci. Ale kobiety to co innego, ich to w ogole nie dotyczy: one sie nieczym nie zaraza, maja tyle kasy, ze kazdym momencie moga odejsc i se poradza, nie maja dzieci a jezeli nawet maja to im w ogole nie zalezy na tym, zeby mialy pelna rodzine. No pikus, proste, nie sa zaintereowane seksem dla seksu. Sabat w sumie jest, z definicji, ale...tez nie chodzi na boki.
                                                • jesod Kobiety generalnie nie potrzebują seksu 20.05.14, 11:22
                                                  sabat.77 napisał:
                                                  > Kobiety generalnie nie potrzebuja seksu, tylko tego co ten seks im daje.

                                                  O! Jak Ty się autorytatywnie w imieniu kobiet wypowiadasz...
                                                  To może bądź jeszcze bardziej precyzyjny i dodaj, że raczej zdecydowana większość nie potrzebuje tego seksu z byle kim, byle gdzie i byle jak.
                                                  I owa potrzeba nie wynika z rzeczywistej indywidualnej potrzeby (pragnienia) odnoszącej się do seksu jako aktu spełniania się i przyjemności, ale z wyboru oraz... poczucia własnej godności, decydowania o sobie i szacunku do samej siebie.
                                                  Zawsze się można napić wody z kałuży tylko trzeba tego chcieć, dla samego napicia. Lecz... czy tak naprawdę ona zaspokoi pragnienie i zadowoli swoim smakiem?
                                                • rekreativa Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 12:32
                                                  Aleś pojechał...
                                                  Kobiety nie potrzebują seksu, tylko tego, co on im daje? Owszem, na przykład orgazmu - to daje seks. Facetom również. Czy facet chce seksu dla seksu, czy dla tego, co wskutek seksu osiąga? Czyli rozładowanie napięcia, przyjemność, intymność?
                                                  Zgadzam się co do tego, że skala wyrywania partnerów na jeden przypadkowy numer jest inna u mężczyzn i kobiet, ale nie zgadzam się z wnioskami apropo przyczyn takiego stanu rzeczy.
                                                  Wy uważacie, że przyczyna to mniejsza seksualność (???) kobiet itp., brak zainteresowania kobiet sferą erotyczną itp.
                                                  Ja uważam, że tą przyczyną oprócz oczywistości w rodzaju zagrożeń gwałtem, przemocą itp. oraz podwójnych standardów, co bardziej wrażliwe na opinię jednostki hamuje, jest jeszcze kwestia tego, ile warty jest w sensie przyjemności taki jednorazowy numer z przygodnym facetem? Bo podejrzewam, że gościu, który nie zna mojego ciała, nie wie, co lubię, jest nastawiony na zaliczenie laski i jest najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu (jeśli to podrywy klubowe, to na bank coś już wypił) to raczej średnich wrażeń organoleptycznych mi może dostarczyć.
                                                  Pytanie więc - czy jest sens ryzykować (a kobieta idąca z przygodnych facetem ryzykuje nieporównanie więcej niż w sytuacji odwrotnej) dla tej niepewnej i mglistej przyjemności?
                                                  • kutuzow Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 12:38
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Ja uważam, że tą przyczyną oprócz oczywistości w rodzaju zagrożeń gwałtem, prze
                                                    > mocą itp. oraz podwójnych standardów, co bardziej wrażliwe na opinię jednostki
                                                    > hamuje, jest jeszcze kwestia tego, ile warty jest w sensie przyjemności taki je
                                                    > dnorazowy numer z przygodnym facetem? Bo podejrzewam, że gościu, który nie zna
                                                    > mojego ciała, nie wie, co lubię, jest nastawiony na zaliczenie laski i jest naj
                                                    > prawdopodobniej pod wpływem alkoholu (jeśli to podrywy klubowe, to na bank coś
                                                    > już wypił) to raczej średnich wrażeń organoleptycznych mi może dostarczyć.
                                                    > Pytanie więc - czy jest sens ryzykować (a kobieta idąca z przygodnych facetem r
                                                    > yzykuje nieporównanie więcej niż w sytuacji odwrotnej) dla tej niepewnej i mgli
                                                    > stej przyjemności?

                                                    W pełni się z tym zgadzam.
                                                    Ponieważ jest tyle zagrożeń i niewielka szansa na naprawdę dużą przyjemność, to nie ma co ściemniać że "seks dla seksu" w wykonaniu kobiet występuje dużo rzadziej i nie jest wcale czymś powszechnym (jak niektóre koleżanki tutaj na forum sugerują).
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 12:42
                                                    kutuzow napisał:
                                                    >
                                                    > W pełni się z tym zgadzam.
                                                    > Ponieważ jest tyle zagrożeń i niewielka szansa na naprawdę dużą przyjemność, t
                                                    > o nie ma co ściemniać że "seks dla seksu" w wykonaniu kobiet występuje dużo rza
                                                    > dziej i nie jest wcale czymś powszechnym (jak niektóre koleżanki tutaj na forum
                                                    > sugerują).
                                                    Tak, ale wez pod uwage, ze seks dla seksu u kobiet wystepuje, tylko potrzebne sa inne ramy/okolicznosci.
                                                  • kag73 Re: Kag...i TY tak narzekałaś na porno! 20.05.14, 12:41
                                                    Nie, rekreativa, bo Ty tego po prostu nie rozumiesz.....Faceci tutaj by sobie zyczyli, zebys z nimi po prostu chadzala na seks dla seksu, z tego tylko prostego powodu, ze sa facetami a Ty jako kobieta zyjesz dla nich. Twoim celem jest dawanie mezczyznom to czego potrzebuja: satysfakcji seksualnej!
                                                    Kto Cie pyta czy Ty takawa bedziesz miala? A przede wszystkim kogo(oprocz Ciebie) to obchodzi!
                                                    W tym duchu...ide wreszcie pod prysznic:)

                                                  • jesod Bo podejrzewam 20.05.14, 12:50
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Bo podejrzewam, że gościu, który nie zna
                                                    > mojego ciała, nie wie, co lubię, jest nastawiony na zaliczenie laski i jest naj
                                                    > prawdopodobniej pod wpływem alkoholu (jeśli to podrywy klubowe, to na bank coś
                                                    > już wypił) to raczej średnich wrażeń organoleptycznych mi może dostarczyć.

                                                    Nie należy podejrzewać - tego trzeba być tego pewnym.
                                                    Przygodny porusza się w sferze stereotypów, a nie indywidualnego rozpoznania, albo... jest tylko i wyłącznie skoncentrowany na sobie.
                                                    Kobieta w tej sytuacji jest tylko narzędziem, instrumentem, przedmiotem potrzebnym do zabawy.
                                                    Przygodni (on i ona) mogą tak się traktować wzajemnie. Skupieni na sobie nie liczą na nic więcej - wtedy zadowolenie jest obopólne, chociaż motywacja każdego z nich może być zupełnie inna.
                              • sabat.77 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 22:40
                                kutuzow napisał:

                                > Nie mogę oprzeć się wrażeniu że PUA odbierane jest przez pewną grupę kobiet jak
                                > o zło wcielone, na równi z pornografią, właśnie przez ten efekt "psucia rynku".

                                ...oraz prostytucją. Z dokładnie tego samego powodu, który przytoczyłeś. Kobieta nagle przestaje być monopolistą w kwestii dysponowania seksem. Mężczyzna jest w stanie sobie ten seks sam zorganizować, przez co staje się nieprzewidywalny. To niebezpieczne dla związku, w którym seks ze strony kobiety jest punktem kontroli mężczyzny (a zwyczajowo i ewolucyjnie nim jest). Dlatego odnoszę wrażenie, że kobiety są bardziej wrogie prostytucji niż mężczyźni.
                                • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 22:48
                                  sabat.77 napisał
                                  > ...oraz prostytucją. Z dokładnie tego samego powodu, który przytoczyłeś. Kobiet
                                  > a nagle przestaje być monopolistą w kwestii dysponowania seksem. Mężczyzna jest
                                  > w stanie sobie ten seks sam zorganizować, przez co staje się nieprzewidywalny.
                                  > To niebezpieczne dla związku, w którym seks ze strony kobiety jest punktem kon
                                  > troli mężczyzny (a zwyczajowo i ewolucyjnie nim jest). Dlatego odnoszę wrażenie
                                  > , że kobiety są bardziej wrogie prostytucji niż mężczyźni.

                                  Ale o czym Ty pierdolisz, czlowieku. Jezeli tak jest/by bylo to po ch..ja ci faceci zawracja sobie glowe Pua i podrywem i chodza, szukaja, probuja? Niech ida do burdelu, albo niech tam chadzaja regularnie i po sprawie, albo niech wyszukuja tych chetnych na jednorazowy czy seks bez zobowiazan. Ale nie, bo oni wszyscy tak naprawde chca milosci i stalej/zaklepanej partnerki, co by im k...wa na boki nie chodzila i ich nad zycie kochala.
                                  • sabat.77 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:00
                                    kag73 napisała:

                                    > Ale o czym Ty pierdolisz, czlowieku. Jezeli tak jest/by bylo to po ch..ja ci f
                                    > aceci zawracja sobie glowe Pua i podrywem i chodza, szukaja, probuja? Niech id
                                    > a do burdelu, albo niech tam chadzaja regularnie i po sprawie, albo niech wyszu
                                    > kuja tych chetnych na jednorazowy czy seks bez zobowiazan.

                                    No weź! Co za profanacja, nie mieszaj tych dwóch spraw. Burdel uderza w męską dumę. Tutaj tylko o to chodzi. Facet chce się czuć zdobywcą... No i trochę epidemiologicznie to miejsce odstrasza.
                                    Co do chętnych na jednorazowy seks lub taki bez zobowiązań - tu jest zwyczajnie za mało chętnych ze strony wiadomej :)
                                    Daj przeciętnemu facetowi wybór czy chce mieć harem kochanek czy jedną i tą samą dupę do końca życia.
                                    Hmmm...
                                    Kurde, ale trudny wybór :D

                                    > Ale nie, bo oni wszy
                                    > scy tak naprawde chca milosci i stalej/zaklepanej partnerki, co by im k...wa na
                                    > boki nie chodzila i ich nad zycie kochala.

                                    BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH !!!!!
                                    ... popłakałem się ze śmiechu :D
                                    • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:30
                                      sabat.77 napisał:
                                      > Daj przeciętnemu facetowi wybór czy chce mieć harem kochanek czy jedną i tą sam
                                      > ą dupę do końca życia.
                                      > Hmmm...
                                      > Kurde, ale trudny wybór :D

                                      Bo to tylko teoria. Polecam film "Anna and The King".
                                      Mnie tam zreszta "przecietni" faceci nie obchodza, ja chcialam i mam wyjatkowego:))
                                    • urquhart Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 21.05.14, 22:06
                                      > No weź! Co za profanacja, nie mieszaj tych dwóch spraw. Burdel uderza w męską d
                                      > umę. Tutaj tylko o to chodzi. Facet chce się czuć zdobywcą... No i trochę epide
                                      > miologicznie to miejsce odstrasza.

                                      Odstrasza dumnych i zastrachanych jedynie

                                      > > boki nie chodzila i ich nad zycie kochala.
                                      > BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH !!!!!
                                      > ... popłakałem się ze śmiechu :D

                                      Mężczyźni pragną uznania i podziwu (Starowicz przypomina), dobre divy potrafią to zagrać bez mrugnięcia okiem, w odróznieniu od dumnych roszczeniowych feministyczne nastawionych babek :)
                                      • sabat.77 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 21.05.14, 22:12
                                        Oj, z takim teatrem to trzeba uwazac. Idziesz na "Zemste" a tu "Pchla Szachrajka" :)
                                      • kag73 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 21.05.14, 22:39
                                        urquhart napisał:
                                        > Mężczyźni pragną uznania i podziwu (Starowicz przypomina), dobre divy potrafią
                                        > to zagrać bez mrugnięcia okiem, w odróznieniu od dumnych roszczeniowych feminis
                                        > tyczne nastawionych babek :)

                                        Jak mi zaplacisz to Ci tez zagram:) Nawet na flecie Ci moge zagrac:)
                                  • zawle Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:10
                                    kag73 napisała:> Ale o czym Ty pierdolisz, czlowieku. Jezeli tak jest/by bylo to po ch..ja ci f
                                    > aceci zawracja sobie glowe Pua i podrywem i chodza, szukaja, probuja? Niech id
                                    > a do burdelu, albo niech tam chadzaja regularnie i po sprawie, albo niech wyszu
                                    > kuja tych chetnych na jednorazowy czy seks bez zobowiazan. Ale nie, bo oni wszy
                                    > scy tak naprawde chca milosci i stalej/zaklepanej partnerki, co by im k...wa na
                                    > boki nie chodzila i ich nad zycie kochala.

                                    Niech se chłopak popierdoli, co mu załujesz? ;) Faceci nie chodzą do burdelu z powodu raz- kasy szkoda, dwa- z tych samych powodów co my nie puszczamy się na pierwszej randce. Lubią o sobie dobrze myśleć.
                                    To forum obfituje z teorie i męskich znawców kobiecej psychiki;)
                                    Dla kobiet sam seks nie jest tak atrakcyjny jak seks z poczuciem bliskości. Stąd ich parcie na "związek". Przy czym związek nie musi oznaczać ślubu, wspólnego mieszkania, dzieci i konta. Związek moze oznaczać więz...jakąkolwiek. Nie wyobrazam sobie pójścia do klubu z zamiarem wyhaczenia jakiegoś chłopa na potrzebę.
                                    • sabat.77 Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 19.05.14, 23:19
                                      zawle napisała:

                                      > Dla kobiet sam seks nie jest tak atrakcyjny jak seks z poczuciem bliskości.

                                      Ale na pewnym poziomie życiowego doświadczenia, wieku, przerobionych wariantów z różnymi facetami ciężko już to poczuć, co nie? :) Bo to Twój przypadek, Zawle, prawda?
                                      • zawle Re: wracamy do tematu "seks dla seksu" 20.05.14, 00:13
                                        sabat.77 napisał: > Ale na pewnym poziomie życiowego doświadczenia, wieku, przerobionych wariantów
                                        > z różnymi facetami ciężko już to poczuć, co nie? :) Bo to Twój przypadek, Zawle
                                        > , prawda?

                                        nie...kiedyś po prostu nie było mi to potrzebne:)))) Nalezałam i naleze do tych co nie mają kalendarzyka z ilością przebrniętych randek. Ale z wiekiem coraz bardziej doceniam wygodę:))
                            • hello-kitty2 Re: Seks z klubu 19.05.14, 18:05
                              yoric napisał:

                              > Zadaniem PUA jest nie tylko, żeby laska seksu chciała, ale żeby zdjąć z niej od
                              > powiedzialność za seks - żeby seks 'się przydarzył' - wyszedł naturalnie - a ni
                              > e żeby ona wyszła na łatwą.

                              No dobra, ja to rozumiem ale jesli pojdzie na ten seks z tego klubu zalozmy to po seksie wpadnie u tego faceta w szufladke "babka na niezobowiazujacy seks" i juz z niej nie wyjdzie, prawda?
                              • wont Re: Seks z klubu 19.05.14, 19:24
                                hello-kitty2 napisała:

                                > yoric napisał:
                                >
                                > > Zadaniem PUA jest nie tylko, żeby laska seksu chciała, ale żeby zdjąć z n
                                > iej od
                                > > powiedzialność za seks - żeby seks 'się przydarzył' - wyszedł naturalnie
                                > - a ni
                                > > e żeby ona wyszła na łatwą.
                                >
                                > No dobra, ja to rozumiem ale jesli pojdzie na ten seks z tego klubu zalozmy to
                                > po seksie wpadnie u tego faceta w szufladke "babka na niezobowiazujacy seks" i
                                > juz z niej nie wyjdzie, prawda?
                                ------------------
                                Problem "żeby ona nie wyszła na łatwą" istnieje i to bardzo poważny problem jest. Jest na pewno spora grupa facetów, którzy przypinają kobietom lubiącym seks stygmatyzującą łatkę "łatwej". Ale są też mężczyźni, którzy nie mają takiego średniowiecznego podejścia do kobiecej seksualności. Niestety, z powodu tego sztucznego gorsetu moralności często jest tak, że nawet jeśli kobieta ma ochotę po prostu pójść do łóżka z facetem, to tego nie robi, bo uznaje (niestety po części słusznie), że idąc zbyt szybko do łóżka naraża swoją reputację oraz, prawdopodobnie, traci opcję "czegoś więcej" z tym facetem. I tak odgrywamy my - mężczyźni i kobiety, ten śmieszny teatrzyk trzech czy nawet więcej randek, zamiast po prostu iść do wyrka i się poznawać.

                                U mnie kobieta, która zgadza się na szybkie domknięcie znajomości ląduje w szufladce "baba lubiąca seks". "Baby nielubiące seksu" nie mają u mnie żadnej szufladki.
                                • hello-kitty2 Re: Seks z klubu 19.05.14, 19:57
                                  wont napisał:

                                  > U mnie kobieta, która zgadza się na szybkie domknięcie znajomości ląduje w szuf
                                  > ladce "baba lubiąca seks". "Baby nielubiące seksu" nie mają u mnie żadnej szufl
                                  > adki.

                                  A ktore wpadaja do szufladki ''babka na niezobowiazujacy seks"?, bo w sumie o to pytalam.
                                  • wont Re: Seks z klubu 19.05.14, 20:05
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > wont napisał:
                                    >
                                    > > U mnie kobieta, która zgadza się na szybkie domknięcie znajomości ląduje
                                    > w szuf
                                    > > ladce "baba lubiąca seks". "Baby nielubiące seksu" nie mają u mnie żadnej
                                    > szufl
                                    > > adki.
                                    >
                                    > A ktore wpadaja do szufladki ''babka na niezobowiazujacy seks"?, bo w sumie o t
                                    > o pytalam.
                                    ----------------------
                                    Do szufladki "babka na niezobowiązujący seks" lądują te, które lubią seks i które z różnych innych powodów nie lądują w szufladce "babka do związku". Jakich powodów? Przeróżnych, ale nie z powodu tego, że lubią seks i idą do łóżka na pierwszej czy drugiej randce.

                                    Ale ja mogę mówić tylko za siebie.
                                • jesod Jest na pewno spora grupa facetów 19.05.14, 23:23
                                  wont napisał:
                                  > Jest na pewno spora grupa facetów, którzy przypinają kobietom lubiącym seks
                                  > stygmatyzującą łatkę "łatwej".

                                  Z tego również wynika, że spora grupa facetów wcale nie chce łatwych kobiet. Określenie "łatwa" nie ma w sobie żadnego pozytywnego przekazu, raczej... bardzo lekceważący.

                                  wont napisał:
                                  > Ale są też mężczyźni, którzy nie mają takiego średniowiecznego podejścia do kobiecej
                                  > seksualności.

                                  A jakie było średniowieczne podejście do kobiecej seksualności...?

                                  wont napisał:
                                  > I tak odgrywamy my - mężczyźni i kobiety, ten śmieszny teatrzyk trzech czy nawet więcej
                                  > randek, zamiast po prostu iść do wyrka i się poznawać.

                                  Wiesz... jak ktoś chce odgrywać teatrzyk to odgrywa. Można iść do wyrka i też dalej grać swoją rolę. To nie ma nic w wspólnego z realnym poznawaniem drugiego człowieka.
                                  W wyrku raczej nie chodzi o to, by się poznawać, ale... by się sobą ( w podwójnym znaczeniu tego słowa) po prostu cieszyć - nie tylko w aspekcie seksualnym lub... tylko i wyłącznie w aspekcie seksualnym.

                                  wont napisał:
                                  > U mnie kobieta, która zgadza się na szybkie domknięcie znajomości ląduje w szuf
                                  > ladce "baba lubiąca seks". "Baby nielubiące seksu" nie mają u mnie żadnej szufladki.

                                  Zdecyduj się. Baba czy... kobieta?
                                  Rozumiem, że Twoim testem na ocenę seksualności kobiety jest tylko szybkie domknięcie znajomości.
                            • wont Re: Seks z klubu 19.05.14, 19:35
                              yoric napisał:

                              > Niektórzy zdają się sądzić, że 'uczciwe' podejście jest wtedy, kiedy facet szuk
                              > ający tylko seksu ma to wytatuowane na czole. Owszem, powinien o tym powiedzieć
                              > wcześnie (a na pewno przed pójściem do łóżka), ale rozpoczęcie od tego rozmowy
                              > jest zabronione normą kulturową.
                              ------------------------
                              Nie wiem, może jestem chujem, ale ja tak nie robię - nie mówię, że "szukam tylko seksu". Nawet nie wiem po co i w jaki sposób, jakimi słowami miałbym to mówić dziewczynie. A skąd ja mam wiedzieć, że jestem zainteresowany tylko seksem? Ja po prostu nie poruszam kwestii związkowych/zobowiązaniowych. Na pierwszym spotkaniu??? Kurde, właśnie sobie wyobraziłem he he - wsadzasz rękę w majtki dziewczyny i mówisz: "Ale pamiętaj Gosiu, ja szukam tylko seksu. Tylko seksu." :))) Już widzę, jak byś sobie długo potrzymał w tych majtach rękę... :) Przecież taki bezpośredni tekst na dzień dobry to cholernie upokarzający chyba dla kobiety jest. Lepiej po prostu nic nie mówić, nic nie obiecywać.
                              • gyubal_wahazar Re: Seks z klubu 19.05.14, 19:51
                                >Przecież taki bezpośredni tekst na dzień dobry to cholernie upokarzający chyba dla kobiety jest. Lepiej po prostu nic nie mówić, nic nie obiecywać.

                                No zaraz, zaraz. Co to za załgany konformizm, do wafla wacka ? Yoric pewnie 3-cią już klawiaturę w tym wontasie zużywa tłumacząc, że rasowy PUAkownik, jak ksiądz Magdzie ma wyłożyć, że rozchodzi się głównie o kopcenie, a Ty tu jakieś dansy i bałnsy odstawiasz ?

                                No staaaary. Kalasz doktrynę, hańbisz rzemiosło i przynosisz wstyd całej branży. Walnij może jaką skruchę, albo zamiąchaj, że Cię źle zrozumiałem (hehe), bo podgladająca to młodzież gotowa się zdeprawować ;)
                                • wont Re: Seks z klubu 19.05.14, 20:11
                                  gyubal_wahazar napisał:

                                  > No staaaary. Kalasz doktrynę, hańbisz rzemiosło i przynosisz wstyd całej branży
                                  > . Walnij może jaką skruchę, albo zamiąchaj, że Cię źle zrozumiałem (hehe), bo p
                                  > odgladająca to młodzież gotowa się zdeprawować ;)
                                  -----------------
                                  No ale dlaczego "kalam doktrynę", bo nie rozumiem? Ja od początku mówię, że nie można nikogo oszukiwać. Nie rozumiemy się, bo Ty uważasz, że jak kobieta idzie do łóżka z mężczyzną to robi to zawsze w celu innym niż przyjemność, że ona oczekuje czegoś w zamian. I że mężczyzna zapraszający kobietę do łóżka, tym samym, w sposób dorozumiany, jej coś obiecuje. Zaciąga wobec niej jakieś zobowiązanie. Otóż, ja tak nie uważam.
                                  • gyubal_wahazar Re: Seks z klubu 19.05.14, 20:58
                                    Sie czepiam może, ale rozumiem, że głównie gawędzimy tu o PUA, z lekka tylko zaznaczając subiektywne od niej dewiacje. A jeśli tak, to polegając na opinii Yorica, PUAkownik powinien w miarę konkretnie wyłożyć urabianej damie, że zasadniczo rozchodzi mu się o to, by posiąść ją cieleśnie.

                                    Tyle doktryna. Jeśli więc kombinujesz, by nie ryzykować i przemilczeć wspomniany manifest, to tym samym sprzeciwiasz się doktrynie. No chyba, że się mylę

                                    > Nie rozumiemy się, bo Ty uważasz, że jak kobieta idzie do łóżka z mężczyzną to robi to zawsze w celu innym niż przyjemność, że ona oczekuje czegoś w zamian.

                                    Aż tak daleko bym się nie posunął, aczkolwiek chyba ileś razy nawet tu się naród zgodził, że panie (z reguły, zaznaczam) nastawione są zdecydowanie bardziej związkowo i w związku z tym, najczęściej mają nadzieję na coś więcej, niż wulkan namiętności.

                                    Nigdy zaś nie negowałem, że są damy (i bardzo dobrze), które mają (czy miewają) podejście typowo męskie, jak opisane powyżej. Ponieważ jednak z moich skromnych obserwacji wynika, że są one w znacznej mniejszości, w swoich rozważaniach koncentruję się z reguły na grupie tradycyjnej
                                    • sabat.77 Re: Seks z klubu 19.05.14, 22:46
                                      gyubal_wahazar napisał:

                                      > Sie czepiam może, ale rozumiem, że głównie gawędzimy tu o PUA, z lekka tylko za
                                      > znaczając subiektywne od niej dewiacje. A jeśli tak, to polegając na opinii Yor
                                      > ica, PUAkownik powinien w miarę konkretnie wyłożyć urabianej damie, że zasadnic
                                      > zo rozchodzi mu się o to, by posiąść ją cieleśnie.

                                      Nie, nie, nie. PUA nie powinien obiecywać związku ani sugerować, że on może wystąpić jako konsekwencja seksu. Zasada numer jeden - nigdy nie mów "kocham cię" :)
                                      To nawet oczywiste, bo facet silnie określający się jako szukający związku dostanie dupci w nagrodę o wiele później niż prosty ruchacz. Musi spełnić więcej kryteriów :P
                                      • gyubal_wahazar Re: Seks z klubu 19.05.14, 23:30
                                        > PUAkownik powinien w miarę konkretnie wyłożyć urabianej damie, że zasadniczo rozchodzi mu się o to, by posiąść ją cieleśnie.

                                        >> Nie, nie, nie. PUA nie powinien obiecywać związku ani sugerować

                                        Nie widzę sprzeczności, więc do czego odnosi się 'nie, nie, nie' ?
                                        • jesod PUAkownik 19.05.14, 23:34
                                          gyubal_wahazar napisał:
                                          > > PUAkownik powinien w miarę konkretnie wyłożyć urabianej damie, że zasadni
                                          > czo rozchodzi mu się o to, by posiąść ją cieleśnie.
                                          >
                                          > >> Nie, nie, nie. PUA nie powinien obiecywać związku ani sugerować
                                          >
                                          > Nie widzę sprzeczności, więc do czego odnosi się 'nie, nie, nie' ?

                                          Jest sprzeczność - w artykulacji . Drugi wariant dotyczy całkowitego milczenia.
                                          • lybbla Rycerze PUA 20.05.14, 01:44
                                            jesod napisała:
                                            > Jest sprzeczność - w artykulacji . Drugi wariant dotyczy całkowitego milczenia.
                                            Przemilczenia licząc na inteligencję drugiej strony :)
                                            Druga strona zazwyczaj ma zaburzoną percepcję, jak nie ma to należy zaburzyć.

                                            Brakuje mi głosu tej drugiej strony bo sugestie Wahazara czy moje to zawsze relacja z drugiej ręki. Bo oprócz `kobiet świadomych swojej seksualności' (urocza mniejszość) jest druga grupa wchodząca do gry z wszelakimi deficytami a wychodząca zaś z bagażem traumatycznych doświadczeń postrzeganych jako
                                            `najlepsze co mnie w życiu spotkało'.
                                            Nie mam wątpliwości, że rycerze PUA idą w jakość i do głowy im nie przychodzi polowanie na słabe osobniki. Przaśna rzeczywistość jednak skrzeczy.

                                            ML pochwal mnie za empatię.
                                            • yoric Re: Rycerze PUA 20.05.14, 02:37
                                              > Przaśna rzeczywistość jednak skrzeczy.

                                              Pewnie i skrzeczy. Nie chcę z tym polemizować, za to byłbym żywotnie zainteresowany, żeby ustalić jakieś sensowne standardy 'bycia w porządku'.
                                              Jak dla mnie, ja jestem odpowiedzialny za to, co ja powiem (lub zataję), ale już branie odpowiedzialności za to, co druga (dorosła i samostanowiąca bądź co bądź) osoba usłyszy, może usłyszeć, bądź chce usłyszeć oraz za jej 'traumy i deficyty' to jednak pewna przesada.
                                              • kutuzow "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 09:53
                                                yoric napisał:
                                                > Jak dla mnie, ja jestem odpowiedzialny za to, co ja powiem (lub zataję), ale ju
                                                > ż branie odpowiedzialności za to, co druga (dorosła i samostanowiąca bądź co bą
                                                > dź) osoba usłyszy, może usłyszeć, bądź chce usłyszeć oraz za jej 'traumy i defi
                                                > cyty' to jednak pewna przesada.

                                                Widzisz Yoric, teraz mamy coś co ja nazywam "nowoczesnym równouprawnieniem". Czyli takie "wyjadanie rodzynek z ciasta". Kobiety chcą utrzymać wszystkie poprzednie "przywileje" jednocześnie walcząc o nowe pod sztandarem równouprawnienia.
                                                W ramach starego systemu to facet ma się starać i zabiegać o kobietę, zapraszać (i płacić) za randki. To facet ma być rycerski, okazywać swoje zainteresowanie i pożądanie i co ważne BRAĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA KOBIETĘ. Tutaj równouprawnienia ze świecą szukać.
                                                Zobacz, że nawet w wojowniczych postach TB kobiety to takie bezwolne mimozy.
                                                Jednocześnie te same bezwolne mimozy gdy im WYGODNIE chcą podejścia na zasadzie równouprawnienia.

                                                Jak dla mnie to albo rybki albo akwarium. Dlatego tak piętnuje to podejście w stylu "wyjadanie rodzynek".
                                                • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 10:21
                                                  No to zdemaskowałeś to równouprawnienie. Tylko która z pań się na to zgodzi. Czyli - niepostrzeżenie od patriarchatu weszliśmy w matriarchat - tylko dla niepoznaki nazywamy to równouprawnieniem?
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 10:42
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > No to zdemaskowałeś to równouprawnienie. Tylko która z pań się na to zgodzi. Cz
                                                    > yli - niepostrzeżenie od patriarchatu weszliśmy w matriarchat - tylko dla niepo
                                                    > znaki nazywamy to równouprawnieniem?

                                                    W wy o rownouprawnieniu w Polse mowicei? Nie rozsmieszajcie mnie.
                                                    A kutuzow za randki placic nie chce? A rozpatrzyl, ze pani tez wydala na szminke, maskare, seksowna bielzne, na fryzja i paznokcie. Nie pisz, ze Ty tez kupiles nowe spodnie, bo to nikogo nie obchodzi:)) Wiadomo, ze od kobiet za wszystko kasuja wiecej i ze to mezczyni na wyglad leca.
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 10:57
                                                    kag73 napisała:

                                                    Nie pisz, ze Ty tez kupile
                                                    > s nowe spodnie, bo to nikogo nie obchodzi:)) Wiadomo, ze od kobiet za wszystko
                                                    > kasuja wiecej i ze to mezczyni na wyglad leca.

                                                    Czyli nadal patriarchat. Ale - jeszcze zapytam, skoro kobieta "musi" wydać tę kasę żeby się podobać, to chyba nie nasza wina tylko tę nierówność spowodowała wredna natura?
                                                  • kutuzow Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 11:44
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    > niepostrzeżenie od patriarchatu weszliśmy w matriarchat - tylko dla niepo
                                                    > znaki nazywamy to równouprawnieniem?

                                                    Oczywiście przerysowujesz.
                                                    Zwróciłem tylko uwagę na próbę korzystania z przywilejów OBU systemów. Czyli zyskuje nowe przywileje, ale nie chce się pozbywać starych (mimo że związanych z tym przebrzydłym patriarchatem). Raz jestem wojująca pewną siebie kobietą, ale innym razem (gdy tak wygodniej) przedstawiam się jako biedna ofiara, która biernie poddaje się temu co wybierają dla niej jej bliscy i znajomi.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 12:00
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Oczywiście przerysowujesz.
                                                    > Zwróciłem tylko uwagę na próbę korzystania z przywilejów OBU systemów. Czyli zy
                                                    > skuje nowe przywileje, ale nie chce się pozbywać starych (mimo że związanych z
                                                    > tym przebrzydłym patriarchatem). Raz jestem wojująca pewną siebie kobietą, ale
                                                    > innym razem (gdy tak wygodniej) przedstawiam się jako biedna ofiara, która bier
                                                    > nie poddaje się temu co wybierają dla niej jej bliscy i znajomi.

                                                    U mezczyzn jest dokladnie tak samo. Chca nie placic za randki, ale jednoczenie byc na nich z wystrojonymi i zrobionymi na bostwa dziewczynami, najlepiej sexy i na obcasach.
                                                    Wojuja i domagaja sie praw do dzieci i praw rodzicielskich a jednoczesnie graja biedne ofiary, ktore nie potrafia brac udzialu w wychowywaniu dziecka. Krytykuja Matki Polki a sami nie potrafia/ nie chca z nowych praw korzystac, bo przywilej lezenia do gory dupa i olewania wszystkiego cieplym moczem jest duzo wygodniejszy. Tez w zaleznosci jak im wygodniej.

                                                  • kutuzow Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 12:21
                                                    kag73 napisała:
                                                    > U mezczyzn jest dokladnie tak samo. Chca nie placic za randki, ale jednoczenie
                                                    > byc na nich z wystrojonymi i zrobionymi na bostwa dziewczynami, najlepiej sexy
                                                    > i na obcasach.

                                                    Zatrzymajmy się na chwilę przy tym argumencie.
                                                    Pytanie czy kobiety które idą na randkę z ładnie ubranym facetem na poziomie jakoś płaca za tą randkę że on jest ładnie ubrany?
                                                    Bo mam wrażenie że Twój argument zaczyna się ocierać o granice absurdu.

                                                    To że laska jest zrobiona na bóstwo jak to określasz, to jej element rywalizacji z innymi laskami. gdyby była w dresie to pewnie gośc na randkę zaprosiłby inną. W drugą stronę tez to działa. Gość nie zakłada na randkę ubrania w którym pracował na działce, tylko stara się wyglądać jak najlepiej (na tle konkurencji).

                                                    > Wojuja i domagaja sie praw do dzieci i praw rodzicielskich a jednoczesnie graja
                                                    > biedne ofiary,
                                                    Po raz kolejny kwesta SKALI.

                                                    > Krytyku
                                                    > ja Matki Polki a sami nie potrafia/ nie chca z nowych praw korzystac,
                                                    ...zaraz zaraz, jakich nowych praw. Poza urlopem "tacierzyńskim" to jakoś nie słyszałem o nowych prawach.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 12:29
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Zatrzymajmy się na chwilę przy tym argumencie.
                                                    > Pytanie czy kobiety które idą na randkę z ładnie ubranym facetem na poziomie ja
                                                    > koś płaca za tą randkę że on jest ładnie ubrany?

                                                    Nie, Ty nie rozumiesz. Oczywiscie, ze wszyscy chca, zeby na randce bylo milo i zeby im sie podobalo. I jezeli jestes fair, to wiesz, ze ona jako kobita wydala juz wiecej niz Ty, wiec rachunek spoko mozesz pokryc. Prawda? Ty pokazesz, ze jestes szarmancki i masz gest, co kobiety lubia. Tak jak ona dla Ciebie sie ladnie ubrala, co mezczyni lubia.

                                                    > To że laska jest zrobiona na bóstwo jak to określasz, to jej element rywalizacj
                                                    > i z innymi laskami. gdyby była w dresie to pewnie gośc na randkę zaprosiłby inn
                                                    > ą.
                                                    No momencik zapraszajac ja na radke wcale nie wiesz w co sie ubierze:)) A na randke to juz ONA jest zaproszona, nie inna i dla Ciebie sie ladnie ubrala, bo wie, ze jestes wzrokowcem.

                                                  • kutuzow Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 13:37
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Nie, Ty nie rozumiesz. Oczywiscie, ze wszyscy chca, zeby na randce bylo milo i
                                                    > zeby im sie podobalo. I jezeli jestes fair, to wiesz, ze ona jako kobita wydala
                                                    > juz wiecej niz Ty, wiec rachunek spoko mozesz pokryc. Prawda?

                                                    Kag, Ty tak na serio?
                                                    Bo już widzę oczami wyobraźni taką oto sytuację:

                                                    Gość podjeżdza Ferrari, sprawnym okiem ocenia kreację od Diora swej wybranki na jakieś 8-10 tysi. dodatki na kolejne 5 wiec jej "koszt" to 15 tysi. On ma auto na firmę w leasingu, więc jego koszt to jakieś 12 tysi miesięcznie plus garniak, plus zegarek (łacznie jakieś 6-8). Więc wychodzi na to że zainwestowali podobnie więc płaca za rachunek w restauracji i ew pokoj w hotelu po równo

                                                    Sorry ale Twoja koncepcja że kobieta ma wyższe koszty żeby stac się atrakcyjną, więc facet powinien to jakoś jej zrekompensować (np. płacąc za randkę) jest totalnie niedorzeczna.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 13:50
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Gość podjeżdza Ferrari, sprawnym okiem ocenia kreację od Diora swej wybranki na
                                                    > jakieś 8-10 tysi. dodatki na kolejne 5 wiec jej "koszt" to 15 tysi. On ma auto
                                                    > na firmę w leasingu, więc jego koszt to jakieś 12 tysi miesięcznie plus garnia
                                                    > k, plus zegarek (łacznie jakieś 6-8). Więc wychodzi na to że zainwestowali podo
                                                    > bnie więc płaca za rachunek w restauracji i ew pokoj w hotelu po równo

                                                    Ty, ja o normalnych, przecietnych ludziach mowie, co nie?
                                                    I na tej radnce z Toba ani firmy ani ferrari nie widze. Ale albo widze faceta z gestem, szarmanckiego i chcacego pokazac sie od najlepszej strony, albo buraka i skompiradlo:)
                                                    Na randkach bywalam, zawsze mialam przy sobie pieniadze i nigdy nie oczekiwlam ani nie zadalam, zeby facet za mnie placil. Jednak jezeli chcial a ja bylam zainteresowana jego osoba...prosze, jezeli cos z tego bedzie to i tak jedno w drugie wejdzie, sie odwdziecze nastepnym razem, cos ugotuje, jego zaprosze, inwestycja sie oplaca. Jezeli nic od niego nie chce, niech nawet nie placi.
                                                    Ja Ciebie absolutnie do placenia za randki nie zmuszam. Ale rzeczywistosc jest taka, ze tak samo jak panowie w wiekszosci lubia miec taka ladnie wystrojona przy sobie i czesto czuc sie zdobywca, tak kobiety w wiekszosci lubia, zeby o nie zabiegac.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:13
                                                    > Ale rzeczywistosc jest taka, ze tak samo jak panowie w wiekszosci lubia miec taka ladnie wystrojona przy sobie i czesto czuc sie zdobywca, tak kobiety w wiekszosci lubia, zeby o nie
                                                    > zabiegac.

                                                    zgadza się. I nie przegapmy przypadkiem, że to są dokładnie te rzeczy, które potępia ideologia równoupawnieniowa...

                                                    I nawiasem mówiąc PUA odradza stawianie drinków, właśnie dlatego, że to uruchamia skrypt 'zabiegania', starania się i tradycyjnych randek, gdzie kobieta jest dysonentką seksu i w najlepszym razie przetrzyma petenta aż ten się zgodzi na związek.
                                                    Niektórzy źle to rozumieją i trzymają się tej zasady dogmatycznie - pewnie że można płacić i kupować drinki, ale na swoich zasadach - tak, żeby nie uruchamiać skryptu.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:18
                                                    yoric napisał:
                                                    >
                                                    > I nawiasem mówiąc PUA odradza stawianie drinków, właśnie dlatego, że to urucham
                                                    > ia skrypt 'zabiegania', starania się i tradycyjnych randek, gdzie kobieta jest
                                                    > dysonentką seksu i w najlepszym razie przetrzyma petenta aż ten się zgodzi na z
                                                    > wiązek.
                                                    > Niektórzy źle to rozumieją i trzymają się tej zasady dogmatycznie - pewnie że m
                                                    > ożna płacić i kupować drinki, ale na swoich zasadach - tak, żeby nie uruchamiać
                                                    > skryptu.
                                                    No tu juz trzeba na wyczucie i w zaleznosci czy i jak komu zalezy i czy tylko o seks chodzi czy mieta przez rumianek itd.
                                                    Sa i tacy, ktorzy mysla: postawilem drinka, nalezy mi sie ;) I sa i takie ktore mysla, niech nie stawia i nie mysli, ze mu sie nalezy, bo zamoczyc nie ma szans. Czyli jak facet nie stawia moze to oznaczac wiele i jak kobieta nie chce, zeby stawial, moze to tez oznaczac roznosci. Moja zasada byla, po roznych doswiadczeniach, facet moze byc kumplem, niech nie stawia, co by obie nie myslal, ze mu sie w zwiazku z tym cos nalezy:)
                                                  • kutuzow Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:21
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ty, ja o normalnych, przecietnych ludziach mowie, co nie?

                                                    Kag, nie ważne czy mówisz o "normalnych" ludziach czy o milionerach zasada jest tak samo absurdalna w obu przypadkach. tylko w jednym aż tak nie wali po oczach.

                                                    > Ja Ciebie absolutnie do placenia za randki nie zmuszam. Ale rzeczywistosc jest
                                                    > taka, ze tak samo jak panowie w wiekszosci lubia miec taka ladnie wystrojona pr
                                                    > zy sobie i czesto czuc sie zdobywca, tak kobiety w wiekszosci lubia, zeby o nie
                                                    > zabiegac.

                                                    Kag, ja się wcale od płacenia na randkach nie bronie. Do głowy mi tylko nie przyszło że mój koszt ma być współmierny do tego co zainwestowała w ubiór moja wybranka. To zupełnie nowa teoria dla mnie :-)

                                                    Co do tego że kobiety lubią żeby o nie zabiegać - to ja to wiem. Tylko że sama przyznasz że to jednak "relikt" dawnych czasów. Bo to trochę mało w duchu równouprawnienia (gdzie niby obie płcie mają te same prawa i obowiązki) -czyż nie?
                                                    Kobiety lubią żeby to facet zabiegał (i ponosił koszty) - OK.
                                                    Facecji lubią żeby to kobieta wychowywała dziecko - już nie jest OK bo równouprawnienie :-)
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:47
                                                    kutuzow napisał:
                                                    Co do tego że kobiety lubią żeby o nie zabiegać - to ja to wiem. Tylko że sama przyznasz że to jednak "relikt" dawnych czasów. Bo to trochę mało w duchu równouprawnienia (gdzie niby obie płcie mają te same prawa i obowiązki) -czyż nie?

                                                    Ale zabieganie o kogos to zadne prawo ani obowiazek, nikt ci tego nie zabroni ani nie narzuci.
                                                    "Kobiety lubią żeby to facet zabiegał (i ponosił koszty) - OK.
                                                    Facecji lubią żeby to kobieta wychowywała dziecko - już nie jest OK bo równouprawnienie :-)
                                                    Chdozi Ci o to, zeby zostala z dzieckiem na wychowawcyzm? Bo tu sie nazywa bardzo czesto, ze taka kobieta to "pasozyt". Rozdwojenie jazni?
                                                  • kutuzow Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:01
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Chdozi Ci o to, zeby zostala z dzieckiem na wychowawcyzm? Bo tu sie nazywa bard
                                                    > zo czesto, ze taka kobieta to "pasozyt". Rozdwojenie jazni?

                                                    Nie, chodzi mi o to że coraz częściej wśród znajomych obserwuje własnie model "nowoczesnego równouprawnienia" także w kwestii opieki nad dziećmi. Często po wychowawczym matka zostaje w domu, na ojca spada odpowiedzialność za utrzymanie rodziny. Potem jest tak że gośc wraca do domu i ....ma zrealizować swoje 50% opieki nad dzieckiem (bo równouprawnienie przecież jest).
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:06
                                                    kutuzow napisał:
                                                    Często po wychowawczym matka zostaje w domu, na ojca spada odpowiedzialność za utrzymanie r
                                                    > odziny. Potem jest tak że gośc wraca do domu i ....ma zrealizować swoje 50% opi
                                                    > eki nad dzieckiem (bo równouprawnienie przecież jest).

                                                    Po wychowawczym, wow, niezly luksus, mniejsza o to. Rzecz w tym, ze ta opieka nad dzieckiem niewiele ma wspolnego z matka i rownouprawnieniem, bo to jego dzieciak i rzecz dotyczy jego i jego dziecka. Narzekanie na Matki Polki i maminsynkow wychowanych przez matki a jednoczesnie miganie sie ojcow od opieki, spedzania czasu i udzialu w wychowaniu.
                                                    50% i tak sie nie , czasowo sie nie da, wiec kitow nie wciskaj.
                                                  • kutuzow Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:18
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Po wychowawczym, wow, niezly luksus,
                                                    Macierzynskim (pokręciło mi się).

                                                    > a czasu i udzialu w wychowaniu.
                                                    > 50% i tak sie nie , czasowo sie nie da, wiec kitow nie wciskaj.

                                                    Ja nie mówię że oni faktycznie siedzą te 50%. Mówie tylko o tym że mimo tradycyjnego podziału zadań czyli facet zarabia na dom, kobieta sie tym domem opiekuje. Nagle w ramach "nowoczesnego równouprawnienia" kobieta chce więcej -czyli jeszcze podziału JEJ zakresu odpowiedzialności. Ci facecji dzielnie potem zajmują sie dzieckiem wieczorami w weekendy itp.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:29
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Ja nie mówię że oni faktycznie siedzą te 50%. Mówie tylko o tym że mimo tradycy
                                                    > jnego podziału zadań czyli facet zarabia na dom, kobieta sie tym domem opiekuje
                                                    > . Nagle w ramach "nowoczesnego równouprawnienia" kobieta chce więcej -czyli jes
                                                    > zcze podziału JEJ zakresu odpowiedzialności. Ci facecji dzielnie potem zajmują
                                                    > sie dzieckiem wieczorami w weekendy itp.

                                                    Nie chcemy znow rozstrzasac starych tematow. Ona sie zajmuje domem, ale nikt jej za to nie placi. On wraca do domu po8 czy 9 godzinach, ona ma calodobowke. A dziecko jest obojga, wiec jezeli facet chce brac udzial w wychowaniu, a powinien, co by uniknac maminsynkow, zajmuje sie dzieckiem kiedy moze. Chwala im za te "dzielnosc", bo inaczej to ta kobeta by tak mimochodem, po tym jak calutki dzien wypoczywala z dzieckiem zajmowala sie dalej i caly weekend i caly wieczor a potem jeszcze, w ogole nie zmeczona, serwowala goracy seks w malzenskim lozu! Taaaa, sa mezczyni, ktorzy uwazaja, ze kobiety sa tak skonstuowane, ze moga/potrafia, daja rade.
                                                  • jesod Kobieta da radę ze wszystkim 20.05.14, 15:37
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Taaaa, sa mezczyni, ktorzy uwazaja, ze kobiety sa
                                                    > tak skonstuowane, ze moga/potrafia, daja rade.

                                                    I tak właśnie wygląda świat/związek/życie według egoistycznego, testosteronowego samca. :)

                                                  • kutuzow Jesod - liczylas odpowiedzi? 20.05.14, 15:43
                                                    jesod napisała:
                                                    > I tak właśnie wygląda świat/związek/życie według egoistycznego, testosteronoweg
                                                    > o samca. :)

                                                    Jesod -wątek ma juz ponad 600 postów. Liczyłaś ile razy ktoś odpowiedział TOBIE?
                                                    Nie przeszkadza Ci to że tak dyskutujesz "sobie a muzom"? Nie zastanawiałaś się może czemu tak jest?

                                                    P.S. W przeciwieństwie do Yorica nie umiem Cię wygasić (nie wiem gdzie to się robi) więc czasami klikam żeby mi Twoje posty się nie świeciły jako nieprzeczytane. Nawet jednak nie czytając ich zauważyłem, że one często zamykają daną odnogę drabinki.
                                                  • jesod 3 x NIE 20.05.14, 15:55
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Jesod -wątek ma juz ponad 600 postów. Liczyłaś ile razy ktoś odpowiedział TOBIE
                                                    > ?
                                                    > Nie przeszkadza Ci to że tak dyskutujesz "sobie a muzom"? Nie zastanawiałaś się
                                                    > może czemu tak jest?

                                                    Odpowiadam Ci łaskawco, który się do mnie odezwałeś:
                                                    3 x NIE

                                                    kutuzow napisał:
                                                    > P.S. W przeciwieństwie do Yorica nie umiem Cię wygasić (nie wiem gdzie to się r
                                                    > obi) więc czasami klikam żeby mi Twoje posty się nie świeciły jako nieprzeczyta
                                                    > ne. Nawet jednak nie czytając ich zauważyłem, że one często zamykają daną odnog
                                                    > ę drabinki.

                                                    Uważasz, że ta informacja jest dla mnie jakoś specjalnie interesująca?
                                                    Nie wysilaj się.
                                                    Marnujesz swój cenny czas. A tak... mógłbyś przynajmniej więcej postów napisać w tym zajmującym temacie.
                                                  • druginudziarz Re: 3 x NIE 21.05.14, 09:17
                                                    jesod napisała:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    > > Jesod -wątek ma juz ponad 600 postów. Liczyłaś ile razy ktoś odpowiedział
                                                    > TOBIE
                                                    > > ?
                                                    > > Nie przeszkadza Ci to że tak dyskutujesz "sobie a muzom"? Nie zastanawiał
                                                    > aś się
                                                    > > może czemu tak jest?
                                                    >
                                                    > Odpowiadam Ci łaskawco, który się do mnie odezwałeś:
                                                    > 3 x NIE

                                                    Prawdziwa z Ciebie kobieta-buldożer.
                                                    Wjedzie wszędzie i zostawia za sobą ruinę.
                                                  • sabat.77 Re: 3 x NIE 21.05.14, 09:21
                                                    Jak kazda napedzana oksytocyna :)
                                                  • druginudziarz Re: 3 x NIE 21.05.14, 10:03
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jak kazda napedzana oksytocyna :)

                                                    No ja nie wiem, po oksytocynie się łagodnieje raczej (?).
                                                    Walka to raczej ekspresja innych hormonów ;)
                                                    Natomiast fakt faktem, każdy nadmiar hormonów nieco zawęża świadomość i racjonalnmość.
                                                  • kag73 Re: 3 x NIE 21.05.14, 10:36
                                                    Co do oksytocyny to czytalam niedawno na ten temat. Badania pokazuja, ze wiezi, uczucie bliskosci, przywiazanie pary dzieje sie wlasnie dziecki oksytocynie. W momencie kiedy sie dotykaja, przytulaja, maja kontakt fizyczny, wydziela sie oksytocyna u obydwojga i dziala w ten sposob na budowanie wiezi. Zdrugiej strony wlasnie dlatego sie dotykaja i przytulaja, bo dziala oksytocyna. I u obojga ma wplyw na wieksza ochote na seks.
                                                    Powoduje tworzenie wiezi i przywiazania miedzy para, dlatego zwana jest hormonem milosci.
                                                    I przypuszczalnie to wlasnie wysoka dawka oksyzocyny po udanym akcie seksualnym powoduje uczucie rozluznienia/zmeczenie, mezczyzna jest tutaj najlepszym przykladem: zazwyczaj po orgazmi zmeczony zasypia:)
                                                  • rekreativa Re: 3 x NIE 21.05.14, 12:26
                                                    A Ty jesteś pan doktor, co jesod poziom hormonów badał?
                                                  • sabat.77 Re: 3 x NIE 21.05.14, 12:44
                                                    Nie jestem co prawda doktorem, ale chetnie widzialbym sie w roli szalonego naukowca przeprowadzajacego na obiekcie rozmaite nieetyczne eksperymenty :)
                                                    Znajomy z reala kiedys powiedzial, ze ma wizje mnie jako komiksowego tzw. zlego geniusza, co mi bardzo pochlebilo :)
                                                    Zatem moge z przyjemnoscia zbadac jesod poziom hormonow i nie tylko, a brak potrzebnego instrumentarium moge zrekompensowac moja pomyslowoscia.
                                                  • rekreativa Re: 3 x NIE 21.05.14, 12:56
                                                    "Zatem moge z przyjemnoscia zbadac jesod poziom hormonow i nie tylko"

                                                    Zaraz się okaże, że to podgryzanie jesod to takie końskie zaloty są.
                                                  • sabat.77 Re: 3 x NIE 21.05.14, 13:19
                                                    Chyba nigdy nie robilem z tego tajemnicy? Przeciez napisalem kiedys, ze jest w moim typie.
                                                  • druginudziarz Re: 3 x NIE 21.05.14, 13:29
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Zatem moge z przyjemnoscia zbadac jesod poziom hormonow i nie tylko"
                                                    >
                                                    > Zaraz się okaże, że to podgryzanie jesod to takie końskie zaloty są.

                                                    Gryzie i kopie więc chyba lubi? ;)
                                                  • rekreativa Re: 3 x NIE 21.05.14, 13:53
                                                    Nie że ona podgryza, tylko wy ją.
                                                  • druginudziarz Re: 3 x NIE 21.05.14, 14:00
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Nie że ona podgryza, tylko wy ją.

                                                    Acha, "wy", czyli jednak spisek ;)
                                                  • rekreativa Re: 3 x NIE 21.05.14, 14:23
                                                    Ty i sabat to już jest "wy", prawda?
                                                  • druginudziarz Re: 3 x NIE 21.05.14, 14:52
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ty i sabat to już jest "wy", prawda?

                                                    Zapomniałaś o Kutuzowie, też w spisku.
                                                    Zaimek "wy" w moim mniemaniu to coś wiecej, niż dwie osoby piszące pojedyncze, przypadkowe komentarze.
                                                  • rekreativa Re: 3 x NIE 21.05.14, 15:02
                                                    Odnoszę się do tego wątku, do tych paru wpisów powyżej.
                                                    A zaimek "wy" jak najbardziej odnosi się i do dwóch osób - przynajmniej tak wynika z polskiej gramatyki.
                                                  • druginudziarz Re: 3 x NIE 21.05.14, 15:18
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Odnoszę się do tego wątku, do tych paru wpisów powyżej.
                                                    > A zaimek "wy" jak najbardziej odnosi się i do dwóch osób - przynajmniej tak wyn
                                                    > ika z polskiej gramatyki.

                                                    Z gramatyka to oczywiście zgoda.
                                                    Tym niemniej znaj proporcjum mocium panie.
                                                    Nie ma żadnego 'wy', w temacie "uporczywe, złośliwe i zgodne prześladowanie obywatelki jesod, przez grupę trzymającą".
                                                  • jesod Re: 3 x NIE 21.05.14, 15:19
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > A zaimek "wy" jak najbardziej odnosi się i do dwóch osób

                                                    A dwójka do dosyć magiczna liczba - para, duet, ojciec i syn... itp.itd. :)
                                                  • yoric Re: 3 x NIE 21.05.14, 14:38
                                                    >> Gryzie i kopie więc chyba lubi? ;)

                                                    > Nie że ona podgryza, tylko wy ją.

                                                    ... mnie kopała po kostkach kilka wątków temu :).
                                                  • jesod Re: 3 x NIE 21.05.14, 14:54
                                                    yoric napisał:
                                                    > >> Gryzie i kopie więc chyba lubi? ;)
                                                    >
                                                    > > Nie że ona podgryza, tylko wy ją.
                                                    >
                                                    > ... mnie kopała po kostkach kilka wątków temu :).

                                                    Gdzież bym śmiała! Takiego specjalistę od PUA-skich jednorazówek...
                                                    Poza tym, ja nie kopię, a wysysam krew i dziurki nie zostawiam.
                                                  • jesod Re: 3 x NIE 21.05.14, 13:56
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Zatem moge z przyjemnoscia zbadac jesod poziom hormonow i nie tylko, a brak pot
                                                    > rzebnego instrumentarium moge zrekompensowac moja pomyslowoscia.

                                                    Hmm... Nie byłabym taka pewna czy rzeczywiście dałbyś radę.
                                                    Z poziomu przyjemności mógłbyś szybko wpaść w otchłań szału i dezorientacji.
                                                    A potem... to już tylko pokryweczka klekocze. :)
                                                  • sabat.77 Re: 3 x NIE 21.05.14, 14:05
                                                    Poprzez szal i dezorientacje osiagnalbym przyjemnosc.
                                                  • jesod Re: 3 x NIE 21.05.14, 15:01
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Poprzez szal i dezorientacje osiagnalbym przyjemnosc.

                                                    Cóż za szarmancki, generalski strzał obcasami... ;)))
                                                  • sabat.77 Re: 3 x NIE 21.05.14, 15:14
                                                    jesod napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    > > Poprzez szal i dezorientacje osiagnalbym przyjemnosc.
                                                    >
                                                    > Cóż za szarmancki, generalski strzał obcasami... ;)))

                                                    Bez przesady z tym generałem. Co do bycia szarmanckim:
                                                    www.youtube.com/watch?v=hj-Pc6YrM-I
                                                    To taka powszechna wersja bycia dżentelmenem, czyż nie?
                                                    BTW. Jak dla mnie genialna scena, pod wieloma względami.
                                                  • jesod Re: 3 x NIE 21.05.14, 11:43
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > jesod napisała:
                                                    >
                                                    > > kutuzow napisał:
                                                    > > > Jesod -wątek ma juz ponad 600 postów. Liczyłaś ile razy ktoś odpowi
                                                    > edział
                                                    > > TOBIE
                                                    > > > ?
                                                    > > > Nie przeszkadza Ci to że tak dyskutujesz "sobie a muzom"? Nie zasta
                                                    > nawiał
                                                    > > aś się
                                                    > > > może czemu tak jest?
                                                    > >
                                                    > > Odpowiadam Ci łaskawco, który się do mnie odezwałeś:
                                                    > > 3 x NIE
                                                    >
                                                    > Prawdziwa z Ciebie kobieta-buldożer.
                                                    > Wjedzie wszędzie i zostawia za sobą ruinę.

                                                    Widzę, że bierzesz stronę Łobuzowa, ale... ja naprawdę niczego innego po Tobie się nie spodziewam. Tylko... gdzie jest ten Wasz obiektywizm w ocenie sytuacji?
                                                    Nieważne jest również dla mnie jak mnie oceniasz. Twoja opinia i parę innych nie mają dla mnie znaczenia. Nie uważam ich za sprawiedliwe.

                                                    Mam pełną świadomość, że z premedytacją starasz się być przykry i mi dokuczyć. Stosujesz do spółki z kilkoma innymi nickami (to jakiś grupenseks??) tzw. przemoc emocjonalną i psychiczną wobec mnie. Starasz się to robić, przy każdej nadarzającej się okazji.
                                                    Wydaje się, że dla Ciebie jest to jakaś forma odreagowania życiowego.... Wierzgasz kopytkami, albo.... z przyjemnością sadysty używasz ich do kopania tylko dlatego, że inni ( w tym konkretnym przypadku ja) nie spełniają Twoich oczekiwań.
                                                  • druginudziarz Re: 3 x NIE 21.05.14, 12:33
                                                    jesod napisała:

                                                    > Mam pełną świadomość, że z premedytacją starasz się być przykry i mi dokuczyć.
                                                    > Stosujesz do spółki z kilkoma innymi nickami (to jakiś grupenseks??) tzw. przem
                                                    > oc emocjonalną i psychiczną wobec mnie. Starasz się to robić, przy każdej nadar
                                                    > zającej się okazji.

                                                    Czyli gdzie konkretnie? jakieś linki? o ilie mnie pamieć nie myli to tylko raz mieliśmy przyjemność.
                                                    Tak z czystej życzliwości, czego najpewniej i tak nie docenisz, zwróce Twoją uwagę na fakt że wyjątkowo łatwo wystawiasz się na strzał i gdyby ktoś chcial się tu jakoś skrzywdzić, prześladować, to by to zrobił.
                                                    Kutuzow, z którym jestem w żydo-masońskim spisku, próbował w baaardzo łagodnej formie zwrócić Ci uwagę na pewien mankament. Ale oczywiscie zrób z tym feedbackiem co tylko uważasz.

                                                    > Wydaje się, że dla Ciebie jest to jakaś forma odreagowania życiowego.... Wierzg
                                                    > asz kopytkami, albo.... z przyjemnością sadysty używasz ich do kopania tylko dl
                                                    > atego, że inni ( w tym konkretnym przypadku ja) nie spełniają Twoich oczekiwań.

                                                    Słuchaj, tanie mięso psy jedzą. Twój pseudo-bunt, aroganca i abnegacja forum są czymś co wyjątkowo łatwo ustrzelić. Uwierz, to żadna przyjemność uwalić taką łatwą ofiarę.
                                                    Rozumiem, masz swoje powody, że działasz tak jak działasz, ale za Twoje życie odpowiadasz już Ty sama. Masz to co sama zbudujesz, przeszłość nie ma znaczenia.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:16
                                                    kutuzow napisał: Potem jest tak że gośc wraca do domu i ....ma zrealizować swoje 50% opi
                                                    > eki nad dzieckiem (bo równouprawnienie przecież jest).

                                                    na serio? A baba lezy pewnie z piwem w ręku i drapie się po picze?
                                                  • kutuzow Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:41
                                                    zawle napisała:
                                                    > na serio? A baba lezy pewnie z piwem w ręku i drapie się po picze?

                                                    Zawle,

                                                    Może napisze Ci jak ja to widzę.

                                                    Wariant równouprawnienia:
                                                    Oboje pracują na dom, po pracy oboje zajmują się dzieckiem/domem (po równo).
                                                    Mogą np. dojść do wniosku że dzięki temu że mają dwie pensje to zatrudnią niańkę czy pomoc domową, tak aby wiecej czasu spędzać aktywnie z dzieckiem (np. na zabawie) niż na sprzątaniu/gotowaniu itp.

                                                    Wariant "patriarchalny".
                                                    On zarabia na dom - ponosi większy wysiłek niż w wariancie pierwszym, bo teraz musi zarobić więcej aby jedna pensja wystarczyła na utrzymanie rodziny. Ona zaś zajmuje się opieką nad domem.rodziną. Ona ponosi większy wysiłek w domu niż w wariancie pierwszym. Każde z nich coś zyskuje coś traci w tym wariancie.

                                                    Po pracy on pomaga przy dziecku, ale to jest POMOC, a nie obowiązek. Obowiązki bowiem podzielili już wcześniej. Jak dla mnie to jest ogromna różnica w podejściu. Bo za pomoc należy byc wdzięcznym, a za wykonanie obowiązku należy się co najwyżej uścisk dłoni prezesa.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 21:07
                                                    kutuzow napisał: > Może napisze Ci jak ja to widzę.

                                                    Kutuzow....ja wiem jak to widzi facet. Byłam zoną, mam wokół siebie pary. Pominąłeś jednak kilka waznych rzeczy. Pierwsza jest taka ze facet ma swój etat, a potem przychodzi do domu i chce mieć wolne. Natomiast od domowej kobiety wymaga zeby była czynna całą dobę.
                                                    Wychowywanie małego dziecka czasami uniemozliwia zrobienie w domu czegokolwiek. Moja córa była takim dzieckiem. Do pół roku nie mozna było zdjąc jej z rąk. Do tego wychowywanie dziecka to chyba się nie zalicza do tych obowiązków o których mówisz? Bo dziecko jest wspólne i powinni się nim zajmować oboje rodzice. Nie ma więc chyba niczego niestosownego w tym ze rodzony ojciec jest dla własnej pociechy? Za co tu więc dziękować?

                                                    Ja zdaję sobie sprawę ze są kobiety które najchętniej nic by nie robiły, tylko ciosały kołki na głowie swojego męza i wypomianały czego on nie zrobił. Mogę sobie wyobrazić ze takie istnieją.

                                                    Ale chyba nie pójdziemy znowu w ekstema zeby nasze teorie bardziej uprawdopodobnić?
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 02:13
                                                    > Wychowywanie małego dziecka czasami uniemozliwia zrobienie w domu czegokolwiek.

                                                    nie chcę się nadmiernie rzucać, bo póki nie mam dzieciaków, to jedynie teoretyzuję - ALE.
                                                    Zawsze w takich sytuacjach zastanawia mnie, jak sobie radzą matki bliźniaków. Skoro jedno dziecko absorbuje 100% czasu i uwagi, to wychodzi że drugie musi chyba umrzeć z głodu i zaniedbania...
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 05:54
                                                    yoric napisał:

                                                    > Zawsze w takich sytuacjach zastanawia mnie, jak sobie radzą matki bliźniaków. S
                                                    > koro jedno dziecko absorbuje 100% czasu i uwagi, to wychodzi że drugie musi chy
                                                    > ba umrzeć z głodu i zaniedbania...

                                                    Jedno dziecko to żaden problem. Niestety - żeby się o tym przekonać, musisz zrobić sobie drugie :D
                                                    Ale ja jestem dobrej myśli - kiedyś matki wychowywały kilkanaścioro dzieci i jakoś dawały radę. Po prostu dzisiejsza kultura zachodnia, z racji niewielkiej ilości potomstwa w społeczeństwie, jako normę narzuciła stan absolutnego mentalnego zesrania się nad swoim dzieckiem z opieki. W tym układzie, jak każdy krok wymaga celebracji i odbębnienia pieczołowitego rytuału, to faktycznie można poświęcić 25 godzin w 24 godzinnej dobie na "prawidłowo wykonane czynności" i jeszcze będzie mało czasu na to wszystko.
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 10:59
                                                    "stan absolutnego mentalne
                                                    > go zesrania się nad swoim dzieckiem z opieki."

                                                    Przepiękne określenie :D
                                                    Obserwuję to u mojej szwagierki, która ma 1,5 roczną dziecinę. Cyrk i histeria - zmiana pieluchy to pół godziny z udziałem mamy, taty i każdego, kto akurat jest pod ręką, plus bajeczka na tablecie, albo chóralne śpiewanie ulubionej piosenki dzieciny.
                                                    I tak ze wszystkim.
                                                    No to faktycznie może braknąć czasu , żeby się chociaż po dupie podrapać.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 11:07
                                                    No bo kiedys to tych dzieci bylo sporo a teraz moze zdarzyc sie tylko raz:)
                                                    Oczywiscie mozna tez przesadzac, niemniej jednak kazdemu wedlug uznania.
                                                    Kiedys dziecko ryczalo godzinami a matka robila/musiala robic swoje. Spoko...mozna, da sie, ale ja nie chcialam, zeby moje tak ryczalo podczas kiedy ja skrupulatnie wieszam pranie albo ogarniam chalupe czy jeszcze cos. I opieke nad dzieckiem jak najbardziej ogarnialam, cala reszta mi przeszkadzala:))
                                                    A moj maz jak pierszy raz zostal z malym sam cale 3 godziny, mial cale mnostwo w planach, a nie zdazyl zrobi nic:) A jak wrocilam z wybiegu z mama to powiedzial, ze caly dzien nas nie bylo(bez wyrzutow) a on nic nie zdarzyl zrobic, bo ten mlody co rusz co on niego chcial albo on cos musial zrobic, a to daj jesc, trwa wepchniecie mu takiego sloiczka, a potem sie zesral, a potem sie przewrocil, a jeszcze chcial byc koniecznie prowadzany, bo chodzic sam nie umial a raczkowac nie chcial, i tak dalej i tak dalej:)
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 11:21
                                                    " No bo kiedys to tych dzieci bylo sporo a teraz moze zdarzyc sie tylko raz:)"

                                                    Wiesz, ja też tak myślałam, szczególnie, że u mojego szwagrostwa dzieciak jest z in vitro po wielu latach nieudanych prób i poronień.
                                                    Ale u żony kuzyna, która jest młodą, zdrową babą i może mieć tych dzieciaków jeszcze z pięć panuje taka sama histeryczna nadopiekuńczość. Takie samo umieranie z nerwów, bo dzieciak wykrzywił buzię w podkówkę - nawet nie zapłakał, ale tylko się skrzywił - więc trzeba cały dom postawić na nogi, żeby broń boże się jednak nie rozpłakał, bo co? Bo koniec świata nastąpi?
                                                  • urquhart uniemozliwia zrobienie w domu czegokolwiek. 21.05.14, 07:28
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Wychowywanie małego dziecka czasami uniemozliwia zrobienie w domu czegoko
                                                    > lwiek.
                                                    >
                                                    > nie chcę się nadmiernie rzucać, bo póki nie mam dzieciaków, to jedynie teoretyz
                                                    > uję - ALE.
                                                    > Zawsze w takich sytuacjach zastanawia mnie, jak sobie radzą matki bliźniaków. S
                                                    > koro jedno dziecko absorbuje 100% czasu i uwagi, to wychodzi że drugie musi chy
                                                    > ba umrzeć z głodu i zaniedbania...

                                                    O tym było kiedyś w badaniach PAN nad samotnymi ojcami. Ojcowie wykonują przy dzieciach zwykle czynności racjonalne jak już są zaaangażowani, babki działają nieracjonalnie jak po narkotykach bo tak działają na nie neuroprzekaźniki, wykonują odwieczne rytuały gniazda i nic dziwnego że mogą zrobić "czegokolwiek innego" :)
                                                    Jak to mówił Korwin:
                                                    Nie posyła się ciężarówki po kostkę masła, a malucha po tonę cementu. Z tych samych powodów 100-kilogramowego faceta nie używa się do zamiatania podłogi, ale do łupania siekierą. Takie są naturalne predyspozycje płci i koniec. Kobieta potrafi wytrzymać przy dziecku wiele godzin, mężczyzna by totalnie zgłupiał. Natomiast kazać kobiecie całki liczyć to okrucieństwo.

                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:02
                                                    yoric napisał:> Zawsze w takich sytuacjach zastanawia mnie, jak sobie radzą matki bliźniaków. S
                                                    > koro jedno dziecko absorbuje 100% czasu i uwagi, to wychodzi że drugie musi chy
                                                    > ba umrzeć z głodu i zaniedbania...

                                                    Moim malutkim miasteczku jest ubojnia. W przenośni stała się nią, gdy zagranicznych dyrektorów zaczęli zastępować Polacy. W lato, w miejscach w których działa para ludzie mdleją. Po miesiącu błagają o nawiew. Polscy szefowie ich zwalniają ze słowami: miesiąc nie pzreszkadzało? Pensję dostałeś i robić się juz nie chce? Moze złozysz swoje cv yoric? Jesteś idealny na dyrektorskie stanowisko.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:06
                                                    Zawle, Ty się nie zasłaniaj ubojnią. Tak na logikę, nie mam racji? :)
                                                    Jeśli nie, to czemu - chcę wiedzieć, co mnie czeka.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:15
                                                    yoric napisał:

                                                    > Zawle, Ty się nie zasłaniaj ubojnią. Tak na logikę, nie mam racji? :)
                                                    > Jeśli nie, to czemu - chcę wiedzieć, co mnie czeka.

                                                    To było na logikę. Porównanie wychowania dziecka z fabryką. Mozesz jakis czas pociagnać na dwa, trzy etaty. Zawsze się to odbywa kosztem czegoś innego. Siebie, drugiego dziecka, związku czy tysiaca innych drobnych rzeczy.
                                                    Do tego dochodzi jeszcze jeden, wazny element....wspólnota. Nie tylko sztywny podział ról, ale wzajemne wsparcie, dbanie o siebie, współczucie. To powinno działać w obie strony. Pzry takim podejściu nie ma szans. A potem płacz ze zona nie daje. Nosz kurwa....
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:50
                                                    zawle napisała:

                                                    > yoric napisał:
                                                    >
                                                    > > Zawle, Ty się nie zasłaniaj ubojnią. Tak na logikę, nie mam racji? :)
                                                    > > Jeśli nie, to czemu - chcę wiedzieć, co mnie czeka.
                                                    >
                                                    > To było na logikę. Porównanie wychowania dziecka z fabryką. Mozesz jakis czas p
                                                    > ociagnać na dwa, trzy etaty. Zawsze się to odbywa kosztem czegoś innego. Siebie
                                                    > , drugiego dziecka, związku czy tysiaca innych drobnych rzeczy.
                                                    > Do tego dochodzi jeszcze jeden, wazny element....wspólnota. Nie tylko sztywny p
                                                    > odział ról, ale wzajemne wsparcie, dbanie o siebie, współczucie. To powinno dzi
                                                    > ałać w obie strony. Pzry takim podejściu nie ma szans. A potem płacz ze zona ni
                                                    > e daje. Nosz kurwa....


                                                    No to wracamy do początku (lubię ten pleonazm).
                                                    Co to jest "wzajemne wsparcie"? demestos? jesli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby?
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 14:47
                                                    > To było na logikę. Porównanie wychowania dziecka z fabryką.

                                                    ale Rekreativa, której w roli szefa ubojni jakoś nie widzę, mówi coś w ten deseń, a i Sabat (też chyba 'ludzki pan' ;)) pięknie to opisał. Nie wydaje mi się, że jak dziecko wygnie usta w podkówkę, to jest czerwony alarm. A nawet jak się przewróci, to sobie popłacze, a potem wstanie i będzie biegać dalej. Przeciwnie, uważam, że takie latanie za maluchem i spełnianie jego zachcianek jest niezdrowe. Zwłaszcza chłopca. Potem kobiety się skarżą na rozpieszczonych jedynaków.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 14:53
                                                    yoric napisał:

                                                    > ale Rekreativa, której w roli szefa ubojni jakoś nie widzę, mówi coś w ten dese
                                                    > ń, a i Sabat (też chyba 'ludzki pan' ;)) pięknie to opisał. Nie wydaje mi się,
                                                    > że jak dziecko wygnie usta w podkówkę, to jest czerwony alarm. A nawet jak się
                                                    > przewróci, to sobie popłacze, a potem wstanie i będzie biegać dalej. Przeciwnie
                                                    > , uważam, że takie latanie za maluchem i spełnianie jego zachcianek jest niezdr
                                                    > owe. Zwłaszcza chłopca. Potem kobiety się skarżą na rozpieszczonych jedynaków.

                                                    Każdy ma swojego bzika. Porozmawiaj z weganinem na temat tego, że mięso w sumie jest zdrowe i konie zabijane w ubojniach to przecież tylko zwierzęta :) Jak ktoś robi religię z wychowywania dziecka, to ma prawo wyznawać co chce.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 15:02
                                                    > Każdy ma swojego bzika. Porozmawiaj z weganinem na temat tego, że mięso w sumie
                                                    > jest zdrowe

                                                    to porównanie chyba ma sens. Przy czym większość wegan nie zagląda mi do talera i nie zabiera steka, a fantyczne (zaznaczam, póki co nie wiem z pierwszej ręki jakie jest fanatyczne, a jakie 'zdrowe') podejście do opieki nad dzieckiem dezorganizuje życie obojga rodziców.
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 15:17
                                                    Żeby tylko rodziców!
                                                    Wszystkich naokoło, którzy mieli to "szczęście" poprzebywać w towarzystwie ich i ich pociechy.
                                                    Wiesz, jak wyglądał obiadek ze szwagrostwem, których nieopatrzenie zaprosiłam? Wszyscy troje, mama, tata i babcia co minutę wstawali od stołu i albo dziecko spacerowali po mieszkaniu, albo podlatywali, żeby podnieść, co dzieciak jebnął na podłogę, albo skakali wokół z książeczkami, muzyczką z Iphona itp. (w efekcie wszyscy jedli zimne). Po czym przy deserze ruszyli wszyscy razem dokonać arcytrudnego zadania zmiany pieluchy, gdzie już był cały cyrk z błaznami, co próbują odwrócić uwagę Księżniczki i zapobiec wielkiemu rykowi.
                                                    Oczywiście jedyny temat przez całą trzygodzinną wizytę to było dziecko: jak ładnie zjadło, jak ładnie się śmiało, jak ładnie się zesrało itd.
                                                    Ojciec i babcia może by postępowali rozsądniej, ale są sterroryzowani przez mamusię, która dostała kompletnego pierdolca. Dzieciak ledwo że nauczył się chodzić, bo baba mu nie pozwalała próbować, gdyż albowiem może upaść (faktycznie tragedia - w mieszkaniu wysłanym grubymi dywanami).
                                                    To naprawdę strach się bać, co będzie dalej.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 15:21
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > To naprawdę strach się bać, co będzie dalej.

                                                    Brak seksu w małżeństwie będzie. I jego konsekwencje.
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 16:09
                                                    Ja se dam rękę uciąć, że brak seksu to już tam jest w tym stadle.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 00:02
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Żeby tylko rodziców!
                                                    > Wszystkich naokoło, którzy mieli to "szczęście" poprzebywać w towarzystwie ich
                                                    > i ich pociechy.
                                                    > Wiesz, jak wyglądał obiadek ze szwagrostwem, których nieopatrzenie zaprosiłam?
                                                    > Wszyscy troje, mama, tata i babcia co minutę wstawali od stołu i albo dziecko s
                                                    > pacerowali po mieszkaniu, albo podlatywali, żeby podnieść, co dzieciak jebnął n
                                                    > a podłogę, albo skakali wokół z książeczkami, muzyczką z Iphona itp. (w efekcie
                                                    > wszyscy jedli zimne). Po czym przy deserze ruszyli wszyscy razem dokonać arcyt
                                                    > rudnego zadania zmiany pieluchy, gdzie już był cały cyrk z błaznami, co próbują
                                                    > odwrócić uwagę Księżniczki i zapobiec wielkiemu rykowi.
                                                    > Oczywiście jedyny temat przez całą trzygodzinną wizytę to było dziecko: jak ład
                                                    > nie zjadło, jak ładnie się śmiało, jak ładnie się zesrało itd.
                                                    > Ojciec i babcia może by postępowali rozsądniej, ale są sterroryzowani przez mam
                                                    > usię, która dostała kompletnego pierdolca. Dzieciak ledwo że nauczył się chodzi
                                                    > ć, bo baba mu nie pozwalała próbować, gdyż albowiem może upaść (faktycznie trag
                                                    > edia - w mieszkaniu wysłanym grubymi dywanami).
                                                    > To naprawdę strach się bać, co będzie dalej.

                                                    Hehe dopiero teraz to czytam. Ja tak sie czuje o przepraszam czulam, bo juz nie jezdze do siostry mojego faceta, tylko tam jest czworka dzieci i wszystkie juz mowia, no wiec mowia caly wieczor, caly obiad i kurwa nie bylo mozliwosci poprowadzic z tymi ludzmi przez dekade jak ich znam normalnej, doroslej rozmowy o niczym, bo ciagle mowia dzieci, a oni im odpowiadaja, wlasciwie czemu sie czasem dziwili to ze nie wlaczamy sie do rozmowy. I tez zawsze jedlismy zimne. Oni sa szczesliwi tylko dlaczego ja mam dzielic ich szczescie? Naprawde po takich wizytach bylam sobie w stanie wyobrazic, ze jakis freak wpada do szkoly z karabinem maszynowym i napierdala po wszystkich, tak po prostu. Dlatego juz nie jezdze i jestem szczesliwsza, ze jednak nie jestem w stanie wyobrazic sobie freaka wpadajacego z karabinem maszynowym :-) A moze po prostu sa rozne drogi do szczescia. Podazajmy jednak swoja :)
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 15:41
                                                    yoric napisał:

                                                    > > To było na logikę. Porównanie wychowania dziecka z fabryką.
                                                    >
                                                    > ale Rekreativa, której w roli szefa ubojni jakoś nie widzę, mówi coś w ten dese
                                                    > ń, a i Sabat (też chyba 'ludzki pan' ;)) pięknie to opisał.Potem kobiety się skarżą na rozpieszczonych jedynaków.

                                                    No a gdzie jest ojciec? Moze uwaza ze nie musi uczestniczyc w wychowaniu dziecka bo do roboty dzisiaj wstał? Oczywiście ze jest grupa jebnietych matek, takie zachowanie jest duzo łatwiejsze niz wychowywanie. jest tez grupa kobiet które rodząc gwarantują sobie dozywotnia emeryturę. Niestety jest tez grupa facetów którzy się na to godzą.

                                                    Co do reszty...tak się wściekasz gdy ludzie nie mający pojęcia krytykują pua a sam wiesz wszystko na temat rodzicielstwa. Cenię rekreativę, ale dziecka swojego nie powiła i tez niewiele wie...tyle co zaobserwuje.
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 15:57
                                                    zawle napisała:

                                                    > yoric napisał:
                                                    >
                                                    > > > To było na logikę. Porównanie wychowania dziecka z fabryką.
                                                    > >
                                                    > > ale Rekreativa, której w roli szefa ubojni jakoś nie widzę, mówi coś w te
                                                    > n dese
                                                    > > ń, a i Sabat (też chyba 'ludzki pan' ;)) pięknie to opisał.Potem kobiety
                                                    > się skarżą na rozpieszczonych jedynaków.
                                                    >
                                                    > No a gdzie jest ojciec? Moze uwaza ze nie musi uczestniczyc w wychowaniu dzieck
                                                    > a bo do roboty dzisiaj wstał?

                                                    Ojciec stawia na mir domowy? i unika wiecznych utarczek i pretensji? Bo ma realniejszą koncepcję wychowania dziecka, która (absolutnie!) się nie mieści w żoninej koncepcji wychowania? A jednocześnie nie ma wystarczających (ale kto ma?) kompetencji koncyliacyjnych?

                                                    > Oczywiście ze jest grupa jebnietych matek, takie
                                                    > zachowanie jest duzo łatwiejsze niz wychowywanie. jest tez grupa kobiet które r
                                                    > odząc gwarantują sobie dozywotnia emeryturę. Niestety jest tez grupa facetów kt
                                                    > órzy się na to godzą.

                                                    A jakie widzisz rozwiązanie?

                                                    > Co do reszty...tak się wściekasz gdy ludzie nie mający pojęcia krytykują pua a
                                                    > sam wiesz wszystko na temat rodzicielstwa. Cenię rekreativę, ale dziecka swojeg
                                                    > o nie powiła i tez niewiele wie...tyle co zaobserwuje.

                                                    Z boku często widać więcej.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 21:23
                                                    druginudziarz napisał: > Ojciec stawia na mir domowy? i unika wiecznych utarczek i pretensji? Bo ma real
                                                    > niejszą koncepcję wychowania dziecka, która (absolutnie!) się nie mieści w żoni
                                                    > nej koncepcji wychowania? A jednocześnie nie ma wystarczających (ale kto ma?) k
                                                    > ompetencji koncyliacyjnych?

                                                    az mi się szkoda tego biednego chłopa zrobiło. Niemota jakich mało. Stawia na mir, ale nie potrafi we własnej rodzinie mieć prawa do głosu. Unika utarczek, znosi pretensje, nie ma zdolności koncyliacyjnych, ale ma koncepcję. Brawo:)

                                                    > A jakie widzisz rozwiązanie?

                                                    Gdybym była taka mądra to napisałabym na ten temat jedną ksiązkę która byłaby moją dozywotnią emeryturą. Niestety, pomimo wielu mądrych psychologów i innej maści specjalistów nic takiego dotąd nie powstało. Niech kazdy szuka własnych rozwiazań i sprawdza je na własnym tyłku. Ale najpierw radzę zacząć od wzięcia odpowiedzialności za swój kawałek syfu.

                                                    > Z boku często widać więcej.

                                                    To absolutna prawda. Ale najczęściej nic z tego nie wynika.
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 22:12
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Ojciec stawia na mir domowy? i unika wiecznych uta
                                                    > rczek i pretensji? Bo ma real
                                                    > > niejszą koncepcję wychowania dziecka, która (absolutnie!) się nie mieści
                                                    > w żoni
                                                    > > nej koncepcji wychowania? A jednocześnie nie ma wystarczających (ale kto
                                                    > ma?) k
                                                    > > ompetencji koncyliacyjnych?
                                                    >
                                                    > az mi się szkoda tego biednego chłopa zrobiło. Niemota jakich mało. Stawia na m
                                                    > ir, ale nie potrafi we własnej rodzinie mieć prawa do głosu. Unika utarczek, zn
                                                    > osi pretensje, nie ma zdolności koncyliacyjnych, ale ma koncepcję. Brawo:)

                                                    Jakoś tak właśnie.
                                                    Zresztą co się będe produkował, Koterski to zrobił wyśmienicie:
                                                    www.youtube.com/watch?v=o2R7sJB1Eho
                                                    "Miałem do wyboru albo nieustanne piekło i wieczne wydzieranie sobie dzieciaka, albo chuj położyć na to. To położyłem."

                                                    > > Z boku często widać więcej.
                                                    >
                                                    > To absolutna prawda. Ale najczęściej nic z tego nie wynika.

                                                    No jak nie wynika skoro wynika? A to że nie potrafi się wykorzystać obiektywnych (choć nie swoich) obserwacji to już inna sprawa.
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 16:28
                                                    No ale ja nie stwierdzam nigdzie, że zjadłam wszystkie rozumy na temat opieki nad dziećmi - natomiast w rodzinie bliższej i dalszej mam trzy świeże matki i wszystkie trzy wykazują tendencję do nadopiekuńczości i niemiłosiernego psucia dzieci.
                                                    Zastanawiam się zatem, czy to mi się tak trafiło, czy jest to jednak jakiś ogólniejszy trend?
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 21:26
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No ale ja nie stwierdzam nigdzie, że zjadłam wszystkie rozumy na temat opieki n
                                                    > ad dziećmi - natomiast w rodzinie bliższej i dalszej mam trzy świeże matki i ws
                                                    > zystkie trzy wykazują tendencję do nadopiekuńczości i niemiłosiernego psucia dz
                                                    > ieci.
                                                    > Zastanawiam się zatem, czy to mi się tak trafiło, czy jest to jednak jakiś ogól
                                                    > niejszy trend?

                                                    Będąc bezdzietną miałam wiele do powiedzenia na temat pieprzniętych dzieciatych. Będąc młodą mamą jeszcze więcej do powiedzenia na temat rozpuszczonych nastolatków i ich niekonsekwentnych rodziców. Dzięki Bogu mam to za sobą...:))))
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 21:53
                                                    To dlatego masz tyle do powiedzenia na temat facetow? Mam wiec prosbe - odpusc temat do czasu jak uda Ci sie wyhodowac miedzy nogami kutasa :)))
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 22:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To dlatego masz tyle do powiedzenia na temat facetow? Mam wiec prosbe - odpusc
                                                    > temat do czasu jak uda Ci sie wyhodowac miedzy nogami kutasa :)))

                                                    E tam...znając mojego pecha od razu zmniejszyły by mi się cycki a nie dupa. Poza tym nie mam gwarancji ze nie wyrósł by mi taki jak Twój;) Marudziłabym i pieprzyła nie to co trzeba....nie, dziękuję.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 22:16
                                                    Sluchaj, "moj" to akurat najladniejsza rzecz jaka mam, wiec twoja krytyka czy jakas uszczypliwosc zupelnie po mnie splywa. :) Takiego kutasa jak moj chcialaby kazda baba co nie jest les, no ale istotnie - niekoniecznie z wlascicielem :D
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 22:42
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Sluchaj, "moj" to akurat najladniejsza rzecz jaka mam, wiec twoja krytyka czy
                                                    > jakas uszczypliwosc zupelnie po mnie splywa. :) Takiego kutasa jak moj chcialab
                                                    > y kazda baba co nie jest les, no ale istotnie - niekoniecznie z wlascicielem :D

                                                    Zaraz mi sie przypomnialo: Wow, fajny ten kutas, szkoda tylko, ze facet do niego doczepiony"
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 15:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Sluchaj, "moj" to akurat najladniejsza rzecz jaka mam, wiec twoja krytyka czy
                                                    > jakas uszczypliwosc zupelnie po mnie splywa. :) Takiego kutasa jak moj chcialab
                                                    > y kazda baba co nie jest les, no ale istotnie - niekoniecznie z wlascicielem :D

                                                    Moze to klasyczny problem, gdzie fiut przerasta właściciela? Nie martw się...tak ma większość;)
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 22:17
                                                    Calkiem mozliwe. Moj fiut jest bardzo madry i zaluje, ze tak rzadko go slucham. Po czasie zawsze stwierdzam, ze jednak trzeba bylo :)
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 22:19
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Calkiem mozliwe. Moj fiut jest bardzo madry i zaluje, ze tak rzadko go slucham.
                                                    > Po czasie zawsze stwierdzam, ze jednak trzeba bylo :)

                                                    jednym słowem pies- przewodnik dla ślepego?:))))))
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 22:38
                                                    Jaki pies? Chyba fiut przewodnik. I nie slepego, ja to wlasnie raczej na nadwzrocznosc cierpie. Spogladam na dalekie horyzonty, a tak najlatwiej w gowno wdepnac. Trza pod nogi patrzec i w co sie lezie.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 22:42
                                                    sabat.77 napisał: Trza pod nogi patrzec i w co sie lezie.

                                                    Trza patrzeć pod nogi i widzeć stówę lezącą na trawniku;)
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 23.05.14, 01:49
                                                    > > Calkiem mozliwe. Moj fiut jest bardzo madry i zaluje, ze tak rzadko go slucham.
                                                    > > Po czasie zawsze stwierdzam, ze jednak trzeba bylo :)

                                                    > jednym słowem pies- przewodnik dla ślepego?:))))))

                                                    jednooki przewodnik :)
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 22:19
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To dlatego masz tyle do powiedzenia na temat facetow? Mam wiec prosbe - odpusc
                                                    > temat do czasu jak uda Ci sie wyhodowac miedzy nogami kutasa :)))

                                                    No i znów trafiony-zatopiony.
                                                    Ale że zawle aż tak zamroczyło? :D
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 00:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > > No ale ja nie stwierdzam nigdzie, że zjadłam wszystkie rozumy na temat op
                                                    > ieki n
                                                    > > ad dziećmi - natomiast w rodzinie bliższej i dalszej mam trzy świeże matk
                                                    > i i ws
                                                    > > zystkie trzy wykazują tendencję do nadopiekuńczości i niemiłosiernego psu
                                                    > cia dz
                                                    > > ieci.
                                                    > > Zastanawiam się zatem, czy to mi się tak trafiło, czy jest to jednak jaki
                                                    > ś ogól
                                                    > > niejszy trend?
                                                    >
                                                    > Będąc bezdzietną miałam wiele do powiedzenia na temat pieprzniętych dzieciatych
                                                    > . Będąc młodą mamą jeszcze więcej do powiedzenia na temat rozpuszczonych nastol
                                                    > atków i ich niekonsekwentnych rodziców. Dzięki Bogu mam to za sobą...:))))

                                                    Przezyj to sam, to najlepsze podejscie. Jako rodzic czlowiec jest non stop konfrontowany czy stanie na wysokosci zadania i nigdy nie wie do konca co jest sluszne. Ja mialam dzisiaj swietowanie 7 urodzin syna na lonie natury, w towarzystwie 8 dzieciakow + 3 doroslych. Przyznaje to nie bylo calkowicie do opanowania. Wiec kolega wpadl do wody, plytkiej ale w polowie mokry wyszedl przy mojej pomocy, ja tu sie zastanawiam w co go przebrac, a syn podchodzi z pretensjami, ze jak tamten wpadal to go troche ochlapal. Patrze na to prysniecie, kwasna mine syna, tamtego w polowie przemoczonego do suchej nitki i walnelam tylko do syna srogo: don't be a pussy! i zajelam sie nienarzekajacym kolega. Potem mnie to gryzlo i tak ze wszystkim i zawsze. Czy mozna byc pewnym co jest sluszne w danym momencie?
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 00:26
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Potem mnie to gryz
                                                    > lo i tak ze wszystkim i zawsze. Czy mozna byc pewnym co jest sluszne w danym mo
                                                    > mencie?
                                                    Dokladnie tak, cokolwiek nie zrobisz...a na koncu jako dorosli jeszcze z pretensjami przyjda co i kiedy zrobilas nie tak:)

                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 08:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > Potem mnie to gryz
                                                    > > lo i tak ze wszystkim i zawsze. Czy mozna byc pewnym co jest sluszne w da
                                                    > nym mo
                                                    > > mencie?
                                                    > Dokladnie tak, cokolwiek nie zrobisz...a na koncu jako dorosli jeszcze z preten
                                                    > sjami przyjda co i kiedy zrobilas nie tak:)

                                                    A potem się dziwicie że faceci to ch.je.
                                                    Za wyjątkiem facetów, którzy są piz.ami.
                                                    A potem koło historii się obraca, BSwM wiecznie żywe.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 03:40
                                                    > Co do reszty...tak się wściekasz gdy ludzie nie mający pojęcia krytykują

                                                    zakładam, że jak już pojawi się moje potomstwo, przeforsuję rozsądne podejście do rodzicielstwa :). Może się mylę :).
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 09:43
                                                    yoric napisał:
                                                    > zakładam, że jak już pojawi się moje potomstwo, przeforsuję rozsądne podejście
                                                    > do rodzicielstwa :). Może się mylę :).

                                                    Przy tym trzeba dodac, ze "rozsadne" to pojecie wzgledne i kazdy zapewne cos innego pod nim rozumie:)
                                                  • kutuzow "szef ubojni" 21.05.14, 16:14
                                                    yoric napisał:
                                                    > ale Rekreativa, której w roli szefa ubojni jakoś nie widzę

                                                    Yoric, wg Zawle, Ty miałeś być tym szefem ubojni.
                                                    Nie obraź się za moje skojarzenia (nic osobistego, to tylko moja chora wyobraźnia), ale tak sobie myslę, że może ten "Szef ubojni" to taki przejaw "respektu" na forum. Znasz ten stary dowcip, czym się różni seks małżeński od pozamałżeńskiego...tym czym polowanie od świniobicia.
                                                    Wiesz...świniobicie/ubojnia....ruch taśmowy....duży przerób....świnki (w slangu) i szef, czyli ktoś kto
                                                    się na tym dobrze zna/ogarnia temat.
                                                    Co prawda niby seks pozamałżeński (więc raczej polowanie) tutaj mamy, ale reszta daje się jakoś połączyć
                                                  • yoric Re: "szef ubojni" 22.05.14, 03:45
                                                    > Wiesz...świniobicie/ubojnia....ruch taśmowy....duży przerób....świnki (w slangu
                                                    > ) i szef, czyli ktoś kto
                                                    > się na tym dobrze zna/ogarnia temat.

                                                    !!
                                                    niessamowite :). Gdybym wrócił do czasów PUA to by mi się podobała ta interpretacja!
                                                  • hello-kitty2 Re: "szef ubojni" 22.05.14, 16:17
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Wiesz...świniobicie/ubojnia....ruch taśmowy....duży przerób....świnki (w
                                                    > slangu
                                                    > > ) i szef, czyli ktoś kto
                                                    > > się na tym dobrze zna/ogarnia temat.
                                                    >
                                                    > !!

                                                    niessamowite :). Gdybym wrócił do czasów PUA to by mi się podobała ta interpret
                                                    > acja!

                                                    No to wyszlo, ze to tylko takie wspominki Yoricowe, facet ma juz pewno ustalona date slubu i pierworodnego w drodze ;-)
                                                  • urquhart Re: "szef ubojni" 22.05.14, 17:53
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No to wyszlo, ze to tylko takie wspominki Yoricowe, facet ma juz pewno ustalona
                                                    > date slubu i pierworodnego w drodze ;-)

                                                    Też mnie ciekawi czy szykuje się że Yoric przestanie być przedstawicielem głosu singli którzy odzyskali wolność i z entuzjazmem ją cenili :)
                                                  • sabat.77 Re: "szef ubojni" 22.05.14, 22:33
                                                    Pewnie tak. Na spolke z Kutuzowem. Osobiscie uwazam, ze to blad. Czlowiek ma tendencje do myslenia, ze zle rzeczy przydarzaja sie innym. Mamy w sobie wiele pychy jako gatunek. Lubimy sobie przypisywac sukcesy i sprawczosc, a tam gdzie innym dzieje sie zle, tam obarczamy ich wina za glupote i nierozwage. Czesto zlosliwosc losu sprawia, ze wkrotce sami przewracamy sie na tej samej skorce od banana, na ktorej nie tak dawno fikolki wyprawial wyszydzony przez nas delikwent.
                                                    Ja osobiscie mam bardzo krytyczny stosunek zarowno do instytucji malzenstwa, jak i do bezmyslnego sprowadzania na swiat dzieci, na zasadzie takiej, ze my tez musimy miec rozowego bobaska. Potencjal nieszczesc, ktore drzemie w takim podejsciu to prawdziwa puszka Pandory.
                                                  • yoric Re: "szef ubojni" 23.05.14, 01:52
                                                    > Też mnie ciekawi czy szykuje się że Yoric przestanie być przedstawicielem głosu
                                                    > singli którzy odzyskali wolność i z entuzjazmem ją cenili :)

                                                    Powoli się szykuje. Częściowo w wyniku chłodnej kalkulacji strat i zysków, bo jednak zyskuje się wiele.
                                                    Ale po drugiej stronie równania, jak myślę o fajnym seksie, który tracę, to mnie boli wszystko aż do zębów :o.
                                                  • sabat.77 Re: "szef ubojni" 23.05.14, 07:42
                                                    A o czym my tu mowimy? Na poczatku wydaje Ci sie, ze duzo zyskales, ale im bardziej jestes w to wszystko uwiklany, tym mniej dostajesz. To jest wabik, stary. Nie daj sie nabrac, mozesz miec znacznie wiecej poza zwiazkiem formalnym niz jako maz.
                                                    Jak juz bedziesz dzieciaty, z dlugoletnim stazem - wspomnisz moje slowa, ale bedzie za pozno. To jest potworne, nieoplacalne ryzyko. Ile jest autentycznie szczesliwych zwiazkow? Zobacz ile jest rozwodow. A to tylko ci, ktorzy zdecydowali sie na przejscie tego bolesnego procederu, przypuszczam, ze przynajmniej drugie tyle chcialoby sie ze swoich malzenstw wyrwac z korzeniami, ale nie maja dosc sil i srodkow. Pewnie myslisz, ze tobie akurat sie uda. No to popatrz, mi tez sie tak wydawalo.
                                                  • urquhart Ile jest autentycznie szczesliwych zwiazkow? 23.05.14, 08:20
                                                    > Jak juz bedziesz dzieciaty, z dlugoletnim stazem - wspomnisz moje slowa, ale be
                                                    > dzie za pozno. To jest potworne, nieoplacalne ryzyko. Ile jest autentycznie szc
                                                    > zesliwych zwiazkow? Zobacz ile jest rozwodow.

                                                    Piszą że szczęśliwych długoterminowych związków jest poniżej 20% (wg badań obrazowania mózgów par ciągle stymulowanych neuroprzekaźnikami nagrody prowadzonych przez H. Fisher). To znacznie więcej niż sprawnych PUA czy iluzjonistów.
                                                    Nie wiem ja ty ale my nie chcemy zdawać się na przypadek czy łut szczęścia tylko poznawać , rozkładać na czynniki pierwsze i stosować to co odróżnia to że te niedane związki od udanych , czy sprawnych kreujących zaskakujący show iluzjonistów od jedynie claunów jak zauważył Yorick :)
                                                  • sabat.77 Re: Ile jest autentycznie szczesliwych zwiazkow? 23.05.14, 08:28
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Nie wiem ja ty ale my nie chcemy zdawać się na przypadek czy łut szczęścia tylk
                                                    > o poznawać , rozkładać na czynniki pierwsze i stosować to co odróżnia to że te
                                                    > niedane związki od udanych , czy sprawnych kreujących zaskakujący show iluzjon
                                                    > istów od jedynie claunów jak zauważył Yorick :)

                                                    Ale czy w tych związkach oboje są szczęśliwi?
                                                    Ja stawiam na to, że szczęśliwe są związki stereotypowo zakorzenione w dawnym systemie wartości rodzinnych. Tam gdzie facet zarabia dużo więcej, albo jest jedynym żywicielem, a baba nie widzi w nim przebieracza niemowląt i tajemniczego jeźdźca na zaginionej szmacie.
                                                  • sabat.77 Re: Ile jest autentycznie szczesliwych zwiazkow? 23.05.14, 08:58
                                                    Jeszcze jednak kwestia - mając tą całą wiedzę o związkach - nie dochodzi do ciebie, że nie warto w nich być? To ewolucyjna ściema, narzucony z zewnątrz imperatyw, który w gruncie rzeczy więcej zabiera niż daje. Seks jest wymierną korzyścią, bo przynosi fizyczną przyjemność... Ale związek? Jak już wiesz jak robi się kiełbasę, to możesz stracić na nią apetyt.
                                                  • druginudziarz trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 08:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A o czym my tu mowimy? Na poczatku wydaje Ci sie, ze duzo zyskales, ale im bard
                                                    > ziej jestes w to wszystko uwiklany, tym mniej dostajesz. To jest wabik, stary.
                                                    > Nie daj sie nabrac, mozesz miec znacznie wiecej poza zwiazkiem formalnym niz ja
                                                    > ko maz.
                                                    > Jak juz bedziesz dzieciaty, z dlugoletnim stazem - wspomnisz moje slowa, ale be
                                                    > dzie za pozno. To jest potworne, nieoplacalne ryzyko. Ile jest autentycznie szc
                                                    > zesliwych zwiazkow? Zobacz ile jest rozwodow. A to tylko ci, ktorzy zdecydowali
                                                    > sie na przejscie tego bolesnego procederu, przypuszczam, ze przynajmniej drugi
                                                    > e tyle chcialoby sie ze swoich malzenstw wyrwac z korzeniami, ale nie maja dosc
                                                    > sil i srodkow. Pewnie myslisz, ze tobie akurat sie uda. No to popatrz, mi tez
                                                    > sie tak wydawalo.

                                                    Ale to wszystko co piszesz mi wygląda na rozmyślaniach Dyzia-marzyciela o tym, że szkoda że chmurka nad głowa nie jest z lodów waniliowych.
                                                    Przy czym w następnym ujęciu Dyzio w innej sceneri mówi "panie doktorze, nienawidzę swojego życia". wtf?
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 08:30
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Ale to wszystko co piszesz mi wygląda na rozmyślaniach Dyzia-marzyciela o tym,
                                                    > że szkoda że chmurka nad głowa nie jest z lodów waniliowych.
                                                    > Przy czym w następnym ujęciu Dyzio w innej sceneri mówi "panie doktorze, nienaw
                                                    > idzę swojego życia". wtf?

                                                    Ale w czym rzecz? Przestrzegam kolegę z dobrego serca, a ty mi wbijasz kija w szprychy - ni z gruchy ni z pietruchy. Spadaj.
                                                  • druginudziarz Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 08:59
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale to wszystko co piszesz mi wygląda na rozmyślaniach Dyzia-marzyciela o
                                                    > tym,
                                                    > > że szkoda że chmurka nad głowa nie jest z lodów waniliowych.
                                                    > > Przy czym w następnym ujęciu Dyzio w innej sceneri mówi "panie doktorze,
                                                    > nienaw
                                                    > > idzę swojego życia". wtf?
                                                    >
                                                    > Ale w czym rzecz? Przestrzegam kolegę z dobrego serca, a ty mi wbijasz kija w s
                                                    > zprychy - ni z gruchy ni z pietruchy. Spadaj.

                                                    :)))
                                                    Kij w szrychy libułem wtykać od dziecka, bardzo się cieszę, że tak wiele mam w sobie jeszcze z tych beztroskich czasów:)
                                                    Kij w szprychy, bo chyba nie rozumiem przed czym przestrzegasz? przed światem (realnym)?
                                                    to tak jakby przestrzegać przed biedą, chorobą i śmiercią :)
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 09:05
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Kij w szprychy, bo chyba nie rozumiem przed czym przestrzegasz? przed światem (
                                                    > realnym)?
                                                    > to tak jakby przestrzegać przed biedą, chorobą i śmiercią :)

                                                    Uważam, że jest alternatywa. Człowiek nie musi ulegać społecznej presji i żenić się / wychodzić za mąż, "bo tak się powinno zrobić". Nie wierzę w szukanie "drugiej połówki pomarańczy". To idealistyczna, naiwna i wręcz chora idea. Można być samemu nie będąc nieszczęśliwym. A z seksu, rzecz jasna, rezygnować nie trzeba.
                                                  • druginudziarz Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 09:28
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Kij w szprychy, bo chyba nie rozumiem przed czym przestrzegasz? przed świ
                                                    > atem (
                                                    > > realnym)?
                                                    > > to tak jakby przestrzegać przed biedą, chorobą i śmiercią :)
                                                    >
                                                    > Uważam, że jest alternatywa. Człowiek nie musi ulegać społecznej presji i żenić
                                                    > się / wychodzić za mąż, "bo tak się powinno zrobić". Nie wierzę w szukanie "dr
                                                    > ugiej połówki pomarańczy". To idealistyczna, naiwna i wręcz chora idea. Można b
                                                    > yć samemu nie będąc nieszczęśliwym. A z seksu, rzecz jasna, rezygnować nie trze
                                                    > ba.

                                                    Ale mam wrażenie, że całym sobą chcesz mówić nie o tym czy "się da" tylko że jest lepsze.
                                                    Wiesz, ja mam zboczenie ścisłe, i gdy słyszę o lepszości to przed oczami mam funkcję wielowymiarową z jej lokalnymi maksymami i algorytmy je poszukujące :D
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 09:41
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Ale mam wrażenie, że całym sobą chcesz mówić nie o tym czy "się da" tylko że je
                                                    > st lepsze.
                                                    > Wiesz, ja mam zboczenie ścisłe, i gdy słyszę o lepszości to przed oczami mam fu
                                                    > nkcję wielowymiarową z jej lokalnymi maksymami i algorytmy je poszukujące :D

                                                    Wiesz co? Chodzi mi o to, że trzeba sobie odpowiedzieć, dlaczego właściwie szukamy związku. Szczerze.
                                                    I czy sytuacja, kiedy po dwudziestu latach budzimy się obok drugiej osoby i pierwszą myślą jest chwycić ją za kudły i targać z całej siły wrzeszcząc, jest dla ciebie do zniesienia czy nie. Trzeba mieć na względzie to, że wyplątanie się z długoletniego związku z dziećmi, domem, kredytami itd. na plecach będzie potwornie trudne ekonomicznie, zakładając status przeciętnego Kowalskiego. O ostracyźmie i zarzutami ze strony otoczenia nie wspominając.
                                                    Czy długie miesiące bez seksu, na uboczu, zagryzając ręce z bezsilnej wściekłości to coś co nam odpowiada?
                                                    Trzeba odpowiedzieć Tobie Yoric, że dumania o rzekomej atrakcyjności dzięki PUA, w wydaniu żonatego i dzieciatego pana w średnim wieku to najdelikatniej ujmując myślenie życzeniowe. Jesteś atrakcyjny póki jesteś wolny, jeszcze młody i ponoć, według słów dziewczyn, bardzo przystojny. Jak wpierdolisz się w to całe bagno, to możesz o tym wszystkim zapomnieć. Stary, obudź się!!!
                                                  • druginudziarz Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:06
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale mam wrażenie, że całym sobą chcesz mówić nie o tym czy "się da" tylko
                                                    > że je
                                                    > > st lepsze.
                                                    > > Wiesz, ja mam zboczenie ścisłe, i gdy słyszę o lepszości to przed oczami
                                                    > mam fu
                                                    > > nkcję wielowymiarową z jej lokalnymi maksymami i algorytmy je poszukujące
                                                    > :D
                                                    >
                                                    > Wiesz co? Chodzi mi o to, że trzeba sobie odpowiedzieć, dlaczego właściwie szuk
                                                    > amy związku. Szczerze.
                                                    > I czy sytuacja, kiedy po dwudziestu latach budzimy się obok drugiej osoby i pie
                                                    > rwszą myślą jest chwycić ją za kudły i targać z całej siły wrzeszcząc,

                                                    A to każdy tak ma.
                                                    To nawet w literaturze, nie tylko humorystycznej, to przebija.
                                                    Podobne uczucia żywi się też np. do pracodawców, urzedników etc.
                                                    Na szczęście mamy kulturę i superego, i jakoś to się kreci, tylko czasem się te demony uwalnia ;)

                                                    > Trzeba mieć na względzie to, że wyplątanie się z
                                                    > długoletniego związku z dziećmi, domem, kredytami itd. na plecach będzie potwo
                                                    > rnie trudne ekonomicznie, zakładając status przeciętnego Kowalskiego. O ostracy
                                                    > źmie i zarzutami ze strony otoczenia nie wspominając.
                                                    > Czy długie miesiące bez seksu, na uboczu, zagryzając ręce z bezsilnej wściekłoś
                                                    > ci to coś co nam odpowiada?

                                                    Chyba dosięgł Cię o.k.w. (ogólny kryzys wartości) ;)
                                                    Wiesz, gdyby współczesny 20.latek został obarczony mentalnie problemami 40.latka to najchybniej poszedłby się powiesić.
                                                    Więc ja tak łacno nie uświadamiałbym i nie zżymał sie że "oni tacy głupi". Nie da sie życ bez iluzji, choćby takiej ogólnej, że "wszystko się jakoś ułoży".
                                                    Pęd do wyzbycia się iluzji też jest iluzją ;)
                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:23
                                                    Sabat, kto jak kto, ale Yoric przetestowal co sie oplaca. Statystyki mowia, ze najwiecej seksu maja faceci w stalych zwiazkach/malzenstwach. To tylko tym zonatym sie wydaje, ze single byzkaja radosnie co tydzien nowa dziewczyne i miodzio. Tylko, ze po pierwsze to nieprawda, po drugie nie widza ile przy tym wysilku trza wlozyc, zeby rzeczywiscie bzykac. Po jakims czasie staje sie to meczace, bary, wyjscia, szukanie, portale, organizowanie. Pomijam, ze tak bardzo ludzie sie od siebie nie roznia i tak naprawde wszyscy (albo zdecydowana wiekszosc) szukaja milosci i drugiej osoby u swojego boku.
                                                    Ludzie doradzaja w zaleznosci od wlasnych doswiadczen. Ty sie przejechales, dla Ciebie to bagno. Ja dobrze trafilam wiec gdybym miala decydowac jeszcze raz, postapilabym tak samo, wyszla za maz i to w dodtaku za tego wlasnie faceta.
                                                    I teraz ktos kiedys powiedzial, ze najwazniejsza decyzja zyciowa jest wybor parnetra zyciowego(meza, zony). Ja dopowiem, ze mozna dokonac niewlasciwego wyboru, ale najwiekszym bledem jest nie ten niewlasciwy wybor, tylko trwanie/tkwienie w tym co sie wybralo, zamiast rozstania. Dziekuje za uwage.
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:31
                                                    Abrigado podsumował Cię kiedyś jako różowego, puchatego hipopotama i według mnie to była jedna z najtrafniejszych ocen tego forum.
                                                    Wiesz kogo mi przypominasz Kag? Panią Alutkę z serialu "Rodzina zastępcza". Żona milionera, której się wydaje, że w życiu wszystko jest możliwe, hop siup i jazda, przecież wystarczy tylko chcieć. Tylko ludzie jakoś nie rozumieją poezji i sztuki, ale to pewnie dlatego, że są przyziemni. No i zamiast chleba nie chcą żreć ciasteczek.
                                                    Twoja nieznośna lekkość bytu rozpierdala mi system. Jesteś kompletnie oderwana od rzeczywistości.
                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:40
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Wiesz kogo mi przypominasz Kag? Panią Alutkę z serialu "Rodzina zastępcza". Żon
                                                    > a milionera, której się wydaje, że w życiu wszystko jest możliwe, hop siup i ja
                                                    > zda, przecież wystarczy tylko chcieć.

                                                    Nie znam niestety tego serialu.
                                                    Nie jestem tez zona milionera. O lekkosci bytu tez bym mogla cos powiedziec, chociaz nikt mi nieczego na zlotej tacy nie podarowal. I rzeczywistosc znam bardzo dobrze!

                                                  • druginudziarz Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:33
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Sabat, kto jak kto, ale Yoric przetestowal co sie oplaca. Statystyki mowia, ze
                                                    > najwiecej seksu maja faceci w stalych zwiazkach/malzenstwach. To tylko tym zona
                                                    > tym sie wydaje, ze single byzkaja radosnie co tydzien nowa dziewczyne i miodzio
                                                    > . Tylko, ze po pierwsze to nieprawda, po drugie nie widza ile przy tym wysilku
                                                    > trza wlozyc, zeby rzeczywiscie bzykac. Po jakims czasie staje sie to meczace, b
                                                    > ary,

                                                    Bary i kluby.
                                                    No właśnie.
                                                    Mam na pewno co najmniej o rząd wielkości mniejszy przegląd menu od Yorica, ale odnoszę wrażenie, że tam wszystkie laski są identyczne, płaskie, przewidywalne.
                                                    Mam też wrażenie, a yoric w zasadzie to potwierdza, że PUA 'działa' tylko w tego typu enklawach (?)

                                                  • yoric Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:57
                                                    > Mam też wrażenie, a yoric w zasadzie to potwierdza, że PUA 'działa' tylko w teg
                                                    > o typu enklawach (?)

                                                    !!!
                                                    900 wpisów na marne... Pisałem:

                                                    "W ogóle ten wątek jako całość pokazuje jak wiele osób jedzie na stereotypach (odnośnie PUA i ogólnie, kontaktów damsko męskich) i jak głęboko te stereotypy są zakorzenione.

                                                    Naprawdę, poczytajcie sobie jakieś dobre PUA, np. 'Double Your Dating' Davida DeAngelo, albo 'Magic Bullets' (Sinn/Savoy) i zobaczycie jak genialni są to obserwatorzy, ile mają racji i jak wiele intuicyjnych przekonań ma się nijak do życia i praktyki. "

                                                    Rozumiem, że stereotypy ciężko jest tak po prsotu wyrzucić, ale przynajmniej nie wsadzaj mi ich w moje usta :O
                                                  • kutuzow Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:42
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Sabat, kto jak kto, ale Yoric przetestowal co sie oplaca. Statystyki mowia, ze
                                                    > najwiecej seksu maja faceci w stalych zwiazkach/malzenstwach.

                                                    Kag, dyskutowaliśmy już na ten temat -choćby tutaj. Nie jest to takie czarno-białe jak się wydaje.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123113967,123343891,seks_zonatych_a_singli_a_pozadanie.html
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:46
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Sabat, kto jak kto, ale Yoric przetestowal co sie oplaca. Statystyki mowi
                                                    > a, ze
                                                    > > najwiecej seksu maja faceci w stalych zwiazkach/malzenstwach.
                                                    >
                                                    > Kag, dyskutowaliśmy już na ten temat -choćby tutaj. Nie jest to takie czarno-bi
                                                    > ałe jak się wydaje.

                                                    Dla mnie wydaje się oczywiste. W standardowym wariancie najwięcej seksu jest na początku stałego związku. Dlatego najrozsądniejsza życiowo wydaje się taktyka "żabiego skoku". Pozostać z partnerką przez kilka lat, a jak zacznie mendzić o dzidziusiu i ołtarzu to dać dyla do następnej :)
                                                    Trzeba umiejętnie kusić związkiem, by załatwić swoje sprawy, podobnie jak kobiety kuszą seksem.

                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 10:55
                                                    Sabat:
                                                    "Dlatego najrozsądniejsza życiowo wydaje się taktyka "żabiego skoku". Pozostać z partnerką przez kilka lat, a jak zacznie mendzić o dzidziusiu i ołtarzu to dać dyla do następnej :)
                                                    Trzeba umiejętnie kusić związkiem, by załatwić swoje sprawy, podobnie jak kobiety kuszą seksem."
                                                    Jaki ty, k..wa, jestes madry. To czemu tak nie zrobiles? Aaa, bo wtedy nie wiedziales....a przyszlo Ci do glowy, ze ludziska sie dziwnym trafem jakos tak zawsze na wlasnych bledach chca uczyc i innych nie sluchaja. A wczuj sie w sytuacje i wyjdz ze zwiazku gdzie milosc kwitnie po kilku latach. Nie, Ty nie musisz, bylo minelo, ale inni dadza rade! Spoko.
                                                  • kutuzow Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:00
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Pozostać z partnerką przez kilka lat, a jak zacznie mendzić o
                                                    > dzidziusiu i ołtarzu to dać dyla do następnej :)
                                                    > Trzeba umiejętnie kusić związkiem, by załatwić swoje sprawy, podobnie jak kobie
                                                    > ty kuszą seksem.
                                                    >

                                                    Wiesz Sabat, to jest taka metoda "na partyzanta". Wojnę partyzancką stosuje ta armia która nie jest dość mocna aby stawić czoła w otwartej walce.

                                                    Ja wychodzę z założenia, że trzeba po prostu od początku szczerze mówić, że seks jest dla mnie ważny. Wtedy nawet jak jedna czy druga partnerka dojdzie do wniosku ze jesteś cham i prostak, bo w życiu (wg nich) to co inne jest istotne, to nic nie tracisz. One po prostu i tak nie podzielały twego poglądu/temperamentu. W końcu spotkasz taką która powiem "super,bo dla mnie seks też jest wazny".

                                                    Oczywiście małe wyjaśnienie, zgadzam się z częścią forumowych koleżanek, które nabijają się z gości którzy chcieliby mieć i temperamentną kobietę, ale jednocześnie najlepiej żeby była dziewicą.
                                                    No sorry, ale coś za coś. Zamiast kompleksów i fobii trzeba po prostu nabrac doświadczenia i pewności siebie.
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:07
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Wiesz Sabat, to jest taka metoda "na partyzanta". Wojnę partyzancką stosuje ta
                                                    > armia która nie jest dość mocna aby stawić czoła w otwartej walce.

                                                    Tak, to jasne.
                                                    Stalin na reakcję o słowach papieża, zapytał ile papież ma dywizji.

                                                    Ile ty masz dywizji, Kutuzow? Ile dywizji ma Yoric?
                                                    Umawiać się w związku można, żeby po paru latach usłyszeć ze złośliwym uśmieszkiem "ja tylko żartowałam". W ostatecznym rozrachunku liczy się tylko to, co możesz wyegzekwować za pomocą grubego kija.
                                                    Jeśli pójdziesz nawet o metr za daleko w układzie, z którego już nie umiałbyś się wyplątać o własnych siłach - gwarantuje Ci, że będziesz mieć przejebane.
                                                  • kutuzow Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:22
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Umawiać się w związku można, żeby po paru latach usłyszeć ze złośliwym uśmieszk
                                                    > iem "ja tylko żartowałam". W ostatecznym rozrachunku liczy się tylko to, co moż
                                                    > esz wyegzekwować za pomocą grubego kija.
                                                    > Jeśli pójdziesz nawet o metr za daleko w układzie, z którego już nie umiałbyś s
                                                    > ię wyplątać o własnych siłach - gwarantuje Ci, że będziesz mieć przejebane.

                                                    Sabat, ja to rozumiem. Zobacz, że nie raz pisałem o zasadzie której się trzymam: "Nie negocjować z terrorystami" (także tymi od szantażu emocjonalnego).
                                                    Po prostu uważam że zamiast działać "z cichacza", trzeba mieć jaja, żeby otwarcie mówic o swojej polityce i potem ew. przyjąć na klatę ew problemy.

                                                    Przykład: Od zawsze głosiłem pogląd, że sprowadzenie przez kobietę seksu do roli "waluty przetargowej" będzie dla mnie jednoznaczne z otwarciem na "wolny rynek" w tej kwestii. Skoro seks przestaje być czymś wyjątkowym a staje się waluta, to przestanę mieś skrupuły i zacznę szukać lepszych/tańszych dostawców. Albo jest to coś wyjątkowego związanego z bliskością i ze związkiem (i to wyklucza "handlowanie" seksem), albo jest to "środek przetargowy/nacisku" i wtedy nie mam problemu sięgnąć po innych dostawców. Tylko widzisz moja kobieta zna moje podejście bo nie boję się go komunikować mimo że jest mało politycznie poprawne. Wie także że nie zawahałbym się tego wprowadzić w życie (mimo że to pewnie oznaczałoby rozwalenie związku). Jak pisałem - nie poddaje się szantażom.


                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:30
                                                    kutuzow napisał:
                                                    Tylko widzisz moja kobieta zna moje podejście bo nie boję się go komunikować mimo że jest mało politycznie poprawne. Wie
                                                    > także że nie zawahałbym się tego wprowadzić w życie (mimo że to pewnie oznacza
                                                    > łoby rozwalenie związku). Jak pisałem - nie poddaje się szantażom.

                                                    I czym Twoje podejscie rozni sie od mojego? Ja napisalam dokladnie to samo. Czyli: dokonalam niewlasciwego wyboru, jestem nieszczesliwa, musze i chce to zmienic, nawet jezeli oznacza rozpad zwiazku.
                                                    Wychodzi mi, ze T tez o ciasteczkach mowisz.
                                                    >
                                                    >
                                                  • kutuzow Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:34
                                                    kag73 napisała:
                                                    > I czym Twoje podejscie rozni sie od mojego?

                                                    W tym że ja rozumiem (i akceptuje) koszty które muszę ponieść. Rozumiem także stanowisko Sabata, gdzie niskie dochody mocno zawężają mu pole manewru.
                                                    Ty pisałaś wcześniej, że w razie rozwodu zaczynasz walkę o dzieci (czyli standardowe trzymanie gościa /męża w garści). Do tego otrzymałabyś alimenty na siebie i dzieci -tak aby utrzymać obecny poziom życia (prawodawstwo w EU).
                                                    Także w skrócie: Ty jako kobieta w przypadku ew. rozwodu masz wszystkie atuty w ręku. Sabat jako facet z niskim dochodem ma parę dwójek.
                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:44
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > W tym że ja rozumiem (i akceptuje) koszty które muszę ponieść. Rozumiem także s
                                                    > tanowisko Sabata, gdzie niskie dochody mocno zawężają mu pole manewru.

                                                    Ja tez to wszystko rozumiem i akceptuje? I co to zmienia?

                                                    > Ty pisałaś wcześniej, że w razie rozwodu zaczynasz walkę o dzieci (czyli standa
                                                    > rdowe trzymanie gościa /męża w garści).
                                                    Szlo by o to, ze kazde z nas chcialoby zatrzymac dzieciaka przy sobie, co nie znaczy, ze facet nie mialby dostepu do dziecka. Chociaz w okreslonym wieku to dzieciak moze zadecydowac u kogo zamieszka. Zadnych alementow na siebie bym nie dostala, dziecku pieniadze sie naleza. Zawsze powtarzalam i powtarzam, ze na siebie i na swoje dziecko zarobie.
                                                    Poza tym zapomniales, ze faceci dziecmi zainteresowani nie sa, to kobiety ich zmusily, wiec moga odetchnac z ulga, ze wreszcie nic sie od nich nie oczekuje, no moze za wyjatkiem marnych alimentow na dzieci.
                                                  • bcde Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 24.05.14, 00:23
                                                    >Od zawsze głosiłem pogląd, że sprowadzenie przez kobietę seksu do rol
                                                    > i "waluty przetargowej" będzie dla mnie jednoznaczne z otwarciem na "wolny ryne
                                                    > k" w tej kwestii. Skoro seks przestaje być czymś wyjątkowym a staje się waluta,
                                                    > to przestanę mieś skrupuły i zacznę szukać lepszych/tańszych dostawców. Albo j
                                                    > est to coś wyjątkowego związanego z bliskością i ze związkiem (i to wyklucza "h
                                                    > andlowanie" seksem), albo jest to "środek przetargowy/nacisku" i wtedy nie mam
                                                    > problemu sięgnąć po innych dostawców. Tylko widzisz moja kobieta zna moje podej
                                                    > ście bo nie boję się go komunikować mimo że jest mało politycznie poprawne. Wie
                                                    > także że nie zawahałbym się tego wprowadzić w życie (mimo że to pewnie oznacza
                                                    > łoby rozwalenie związku). Jak pisałem - nie poddaje się szantażom.

                                                    Twoje podejście to też szantaż. Dla kobiety, która będzie cię kochać, ale będzie miała kiedyś niższe libido z różnych względów, niekoniecznie handlu seksem.
                                                  • urquhart Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:04
                                                    To tak jakby napisać ze statystycznie badajac zadowolenie klientów wychodzi ze najmij ryzykowne ze cie nie strują najlepszejzej jakosci w stosunku do nakladu czasu i kosztu masz jedzenie w Macdonadzie.
                                                    Czy nie obiektywny fakt sadzac po ilosci powracających klientów i zmarginalizowaniu konkurencji?
                                                    No ale ja jestem sklonny ryzykowac i zainwestować żeby jednak zjesc smaczniej i lepiej :)
                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:06
                                                    urquhart napisał:

                                                    > To tak jakby napisać ze statystycznie badajac zadowolenie klientów wychodzi ze
                                                    > najmij ryzykowne ze cie nie strują najlepszejzej jakosci w stosunku do nakladu
                                                    > czasu i kosztu masz jedzenie w Macdonadzie.
                                                    > Czy nie obiektywny fakt sadzac po ilosci powracających klientów i zmarginalizow
                                                    > aniu konkurencji?
                                                    > No ale ja jestem sklonny ryzykowac i zainwestować żeby jednak zjesc smaczniej i
                                                    > lepiej :)

                                                    No to ryzykuj! Czy ja Ci zabraniam?
                                                  • bcde Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 24.05.14, 01:20
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dla mnie wydaje się oczywiste. W standardowym wariancie najwięcej seksu jest na
                                                    > początku stałego związku. Dlatego najrozsądniejsza życiowo wydaje się taktyka
                                                    > "żabiego skoku". Pozostać z partnerką przez kilka lat, a jak zacznie mendzić o
                                                    > dzidziusiu i ołtarzu to dać dyla do następnej :)
                                                    > Trzeba umiejętnie kusić związkiem, by załatwić swoje sprawy, podobnie jak kobie
                                                    > ty kuszą seksem.

                                                    Istotnie, dla faceta to najlepsza strategia do dojrzałego wieku. Też od dawna tak uważam. Być z kobietą tak długo jak jest chemia, a potem następna. Kilka lat to nawet zwykle trochę za długo. Na starość ustatkowanie się jest strategią bardziej opłacalną.


                                                  • yoric Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:07
                                                    > . Tylko, ze po pierwsze to nieprawda, po drugie nie widza ile przy tym wysilku
                                                    > trza wlozyc, zeby rzeczywiscie bzykac

                                                    to jeszcze trochę inaczej. Oczywiście pewnie to kwestia mocno indywidualna, więc napiszę z zastrzeżeniem 'mój przypadek'. Można sobie zorganizować kilka znajomości 'nie na wyłączność', więc z seksem nie jest najgorzej. Nowe znajomości nie zdarzają się często, ale każdy sukces to olbrzymia dawka 'nagrody'. Z drugiej strony faktycznie trzeba się namachać, zainwestować dużo czasu i innych rzeczy (np. więcej imprez, czyli koszty dla zdrowia). No i jest poczucie niestabilności, brak tego co daje udany związek.
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:12
                                                    yoric napisał:

                                                    > No i jest poczucie niestabilności, brak tego co daje udany związek.

                                                    Tylko że to poczucie stabilności w stałym, "udanym" związku jest szkodliwą iluzją. Cały czas musisz zapierdalać i gryźć trawę o utrzymanie atrakcyjności, a przed żoną z biegiem lat dużo trudniej osiągnąć pozytywny odbiór w porównaniu do nowo poznanej dziewczyny z baru.
                                                    Po jakimś czasie przestanie Cię szanować i zacznie traktować z politowaniem, jak nudnego i przewidywalnego cyrkowego misia na łańcuchu.
                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:17
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Tylko że to poczucie stabilności w stałym, "udanym" związku jest szkodliwą iluz
                                                    > ją. Cały czas musisz zapierdalać i gryźć trawę o utrzymanie atrakcyjności, a pr
                                                    > zed żoną z biegiem lat dużo trudniej osiągnąć pozytywny odbiór w porównaniu do
                                                    > nowo poznanej dziewczyny z baru.
                                                    > Po jakimś czasie przestanie Cię szanować i zacznie traktować z politowaniem, ja
                                                    > k nudnego i przewidywalnego cyrkowego misia na łańcuchu.

                                                    I dlaczeo to robisz? I dlaczego Ty mozesz? Przeciez Ty piszesz tylko o sobie i o swoim zwiazku. Jego zwiazek moze byc inny, nie musi byc jak Twoj.
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I dlaczeo to robisz? I dlaczego Ty mozesz? Przeciez Ty piszesz tylko o sobie i
                                                    > o swoim zwiazku. Jego zwiazek moze byc inny, nie musi byc jak Twoj.

                                                    Nie no, kurwa, trzymajcie mnie... Zaraz zacznę bić głową w ścianę...
                                                    BO ZARABIAM NAJNIŻSZĄ KRAJOWĄ I PO ROZWODZIE MIAŁBYM JESZCZE GORZEJ NIŻ TERAZ !!!!
                                                    D - O - T - A - R - Ł - O ?????
                                                  • kag73 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:24
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Nie no, kurwa, trzymajcie mnie... Zaraz zacznę bić głową w ścianę...
                                                    > BO ZARABIAM NAJNIŻSZĄ KRAJOWĄ I PO ROZWODZIE MIAŁBYM JESZCZE GORZEJ NIŻ TERAZ !
                                                    > !!!
                                                    > D - O - T - A - R - Ł - O ?????
                                                    Ale to nie ma nic do rzeczy z nim i z tym, ze wlasnie tak bedzie wygladalo jego zycie i jego zwiazek! Bo Ty piszesz jaka wtopa jest malzenstwo i ja Cie nie pytam dlaczego tego nie pierdolniesz, bo juz dawno wiem.
                                                  • urquhart Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:29
                                                    O co ci idzie kag? Wieszosc facetow z jego problemami zostaje alkoholikami przecież zeby wreszcie odciac sie od frustracji.
                                                  • sabat.77 Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale to nie ma nic do rzeczy z nim i z tym, ze wlasnie tak bedzie wygladalo jego
                                                    > zycie i jego zwiazek! Bo Ty piszesz jaka wtopa jest malzenstwo i ja Cie nie py
                                                    > tam dlaczego tego nie pierdolniesz, bo juz dawno wiem.

                                                    A oni pierdolną, bo jak magnatów z pierwszych stron gazet stać ich będzie by podzielić na pół imperium finansowe Yorica i Kutuzowa, a potem wciąż mieć na ciasteczka :D
                                                    ... jednak stary Karolek Marks miał rację, że byt określa świadomość.
                                                  • midnight_lightning Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 23:42
                                                    "Nie no, kurwa, trzymajcie mnie... Zaraz zacznę bić głową w ścianę...
                                                    BO ZARABIAM NAJNIŻSZĄ KRAJOWĄ I PO ROZWODZIE MIAŁBYM JESZCZE GORZEJ NIŻ TERAZ !!!!
                                                    D - O - T - A - R - Ł - O ?????"


                                                    To takie specyficzne forum, gdzie są same bogate, udane, ustawione, zagraniczne panie, którym, jak to wszystkim kobietom, nigdy nie przyjdzie do głowy pomyśleć o losie innych kobiet, jak i mężczyzn nie należących do półki tych najbogatszych. Taką mają mentalność i optykę widzenia świata.

                                                    A są obok inne fora, gdzie skruszałe, "dojrzałe' panie, którym się nie udało załapać na super gościa, zostały jedynie przechodnymi workami na spermę dla tych najlepszych. I szukają na stare lata "związku", "miłości" itp. Ta pycha polegająca na sięganiu na najwyższą półkę ma swoją cenę.

                                                    Mało mają kobiety solidarności względem siebie. Kobieta kobiecie największym wrogiem.

                                                    Jeszcze kilka postów i będzie tysiąc :)
                                                  • druginudziarz Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > yoric napisał:
                                                    >
                                                    > > No i jest poczucie niestabilności, brak tego co daje udany związek.
                                                    >
                                                    > Tylko że to poczucie stabilności w stałym, "udanym" związku jest szkodliwą iluz
                                                    > ją. Cały czas musisz zapierdalać i gryźć trawę o utrzymanie atrakcyjności, a pr
                                                    > zed żoną z biegiem lat dużo trudniej osiągnąć pozytywny odbiór w porównaniu do
                                                    > nowo poznanej dziewczyny z baru.
                                                    > Po jakimś czasie przestanie Cię szanować i zacznie traktować z politowaniem, ja
                                                    > k nudnego i przewidywalnego cyrkowego misia na łańcuchu.

                                                    Jak masz znośny fach w ręku to zmień miejsce zamieszkania. Najlepiej tak daleko od domu, żeby nie dało się wpadać na weekend.
                                                    Będziesz miał laski z baru a żona zrozumie słowa Stachury "lecz jeszcze o Pani, doczekasz sie dnia, zabraknie, zabraknie Ci psa".
                                                    Teoretycznie oczywiście. Takie pokerowe 'sprawdzam'.
                                                    Oboje będziecie mieć jasność co do związku i samego siebie.
                                                    Bo na razie to gadasz o tym jakby Ci się lepiej pływało, czy kraulem czy żabką ale we wodzie jeszcze nie byłeś ;)
                                                  • urquhart Re: trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona? 23.05.14, 11:23
                                                    Trujesz i zaklinasz rzeczywistość.
                                                    A co z tymi 20% co ich obrazowanie mózgu nie moze kłamać?
                                                    We wlasnym biznesie osiaga sukces jeszcze mniej z tych co podejmą ryzyko a wiekszosci to nie zniechęca.
                                                    P.S.
                                                    Ciekawe jak te 20% szczęśliwych związków koreluje z 20% kobiet z meskim mózgiem w populacji?
                                                    I czy to forum nie powinno miec pomocniczej roboczej nazwy forum dla kobiet z męskim mózgiem :)
                                                  • urquhart Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 07:42
                                                    yoric napisał:
                                                    > Powoli się szykuje. Częściowo w wyniku chłodnej kalkulacji strat i zysków, bo j
                                                    > ednak zyskuje się wiele.
                                                    > Ale po drugiej stronie równania, jak myślę o fajnym seksie, który tracę, to mni
                                                    > e boli wszystko aż do zębów :o.

                                                    Nie czekasz jak na chłodno rachują psychodycho że optymalne i najkorzystniejsze jest dla mężczyzny na chłodno wiązać się na stałe i mieć dzieci po 50tce gdy wzrasta infantylność i tolerancja na dzieci a spadają hormony ??? :)
                                                    www.focus.pl/czlowiek/starzejace-sie-spoleczenstwa-dzieci-zamiast-wnukow-10532

                                                    Do tej po męskiej stronie wśród weteranów mieliśmy ciekawe szerokie portfolio punktów widzenia. Ja z punktu widzenia zmieniania siebie a przez to związku związku wciąż tego samego wewnętrznie, Ty zmiany związku na singielstwo i wolność zmodyfikowane po PUA, Kutuzow zmienił związek na inny bo partnerka była niereformowalna przy czym ona też przedstawiła własną wersję punktu widzenia na forum co było pouczające, loppe który uzupełnia stały związek o równoległe polyamotyczne relacje z których zdaje relacje, no i Marek który przedstawia punkt widzenia związku w którym nic nie potrzebował zmieniać i reformować (przepraszam tych co pominąłem w ramach inżynierskiego uproszczenia zagadnienia).



                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:34
                                                    urquhart napisał:
                                                    > polyamotyczne relacje

                                                    Urqu, uzyłeś słowa którego nawet wujek Google nie zna. Z ciekawości wrzuciłem to wyskoczył jeden (słownie jeden!) wynik...do tej wypowiedzi z forum właśnie.
                                                    Możesz to wyjaśnić

                                                    Co do podsumowania, to myślę że ja jestem gdzieś między Sabatem i Yoriciem.
                                                    Z jednej strony dostrzegam wszystkie rafy które niesie budowanie kolejnych barier wyjścia ze związku (małżeństwo, kredyty, dzieci), z drugiej zaś wierzę w tą "drugą połówkę pomarańczy". Uważam że taką znalazłem (pisałem już tu o teście z książki Psychologii Miłości wg którego trafiłem 6-tkę w totka). Mam świadomość, że jeśli z jakiegoś względu to się nie uda, to już tylko przyjdzie mi przybić piątke z Sabatem i wyskoczyć z Wontem na dziwki (bo będę już wtedy wiedział że jeśli ten związek mi nie wyszedł, to żaden inny nie ma szans).
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:36
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Mam świadomość
                                                    > , że jeśli z jakiegoś względu to się nie uda, to już tylko przyjdzie mi przybić
                                                    > piątke z Sabatem i wyskoczyć z Wontem na dziwki (bo będę już wtedy wiedział że
                                                    > jeśli ten związek mi nie wyszedł, to żaden inny nie ma szans).

                                                    Patrzcie, a ze mną by na dziwki nie wyskoczył. Judasz jeden :D
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:44
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > Patrzcie, a ze mną by na dziwki nie wyskoczył. Judasz jeden :D

                                                    przecież mówiłeś, że Ty na dziwki nie chodzisz.
                                                    Chyba że coś się zmieniło w temacie?
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 13:27
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > przecież mówiłeś, że Ty na dziwki nie chodzisz.
                                                    > Chyba że coś się zmieniło w temacie?

                                                    Chodzi o to, że nawet nie założyłeś, że bym mógł iść. To taki wizerunek "grzecznego chłopca", który mnie wkurza.
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:01
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Chodzi o to, że nawet nie założyłeś, że bym mógł iść. To taki wizerunek "grzecz
                                                    > nego chłopca", który mnie wkurza.

                                                    Sabat, ja tam deklaracje przyjmuje na poważnie. Nie widzę powodu żeby kogoś do czegoś namawiać. Duży jesteś i sam wybierasz.
                                                    Pisałem Ci juz o tym kiedyś że dla mnie to jesteś typem z którym jak się umówisz to Ciągle coś wyskakuje.

                                                    Jak sam przepracujesz swój własny problem z "grzecznym chłopcem" to Cię przestanie to wkurzać.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:12
                                                    Spoko, mysle ze juz go przepracowalem. Dla mnie korzystanie z prostytucji nie jest problemem natury moralnej, tylko kwestia technicznej organizacji. Wstrzymywalo mnie pare spraw, ktore mysle, ze generalnie rozwiazalem w wiekszym stopniu, a poza tym, trudno, zebym sie na publicznym forum chwalil czy zdawal relacje.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:18
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Spoko, mysle ze juz go przepracowalem. Dla mnie korzystanie z prostytucji nie j
                                                    > est problemem natury moralnej, tylko kwestia technicznej organizacji. Wstrzymyw
                                                    > alo mnie pare spraw, ktore mysle, ze generalnie rozwiazalem w wiekszym stopniu,
                                                    > a poza tym, trudno, zebym sie na publicznym forum chwalil czy zdawal relacje.

                                                    Nie tlumacz sie. Czy to tak zle nie chciec korzystac z dziwek/platnego seksu. Moim zdaniem nie, niektorzy tak maja. Z moralnoscia ma to niewiele wspolnego, moim zdaniem.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:38
                                                    Masz racje. Najczesciej to chyba postawa "jestem zbyt mlody i przystojny, by placic za seks". :)
                                                    Czasem dobrze robi, by pomyslec i zrozumiec, ze moze jednak niekoniecznie :)
                                                  • midnight_lightning Re: Paleta meskich punków widzenia 24.05.14, 00:09
                                                    @sabat
                                                    "Dla mnie korzystanie z prostytucji nie jest problemem natury moralnej, tylko kwestia technicznej organizacji. Wstrzymywalo mnie pare spraw, ktore mysle, ze generalnie rozwiazalem w wiekszym stopniu, a poza tym, trudno, zebym sie na publicznym forum chwalil czy zdawal relacje."

                                                    Dla mnie to jednak był problem natury właśnie moralnej. Konformizmu i sprzedawania siebie za korzyści nie cenię. Z drugiej strony prostytutki nie są tak podłe jak reszta kobiet, im wszystko jedno, czy facet jest niski czy wysoki, inteligentny czy umięśniony półgłówek, dobry czy łajdak, uczciwy czy złodziej. W przeciwieństwie do reszty "normalnych" kobiet, które chcą tylko tych złych facetów, bo mają więcej zasobów.

                                                    No i prostytutki nie trzeba się skupiać na przyjemności kobiety, lecz na swojej.

                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:37
                                                    Uważam że taką znalazłem (pisałem już tu o teście z
                                                    > książki Psychologii Miłości wg którego trafiłem 6-tkę w totka). Mam świadomość
                                                    > , że jeśli z jakiegoś względu to się nie uda, to już tylko przyjdzie mi przybić
                                                    > piątke z Sabatem i wyskoczyć z Wontem na dziwki (bo będę już wtedy wiedział że
                                                    > jeśli ten związek mi nie wyszedł, to żaden inny nie ma szans).

                                                    Zobaczymy czy i Ciebie sabat nazwie "rozowym hipopotamem".
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:50
                                                    kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > Zobaczymy czy i Ciebie sabat nazwie "rozowym hipopotamem".

                                                    Wiesz Kag, nie obraź się, ale ja rozumiem akurat to określenie w tym przypadku. Nie chodzi wcale o wagę ale o zestawienie koloru (w naturze taki nie występuję). Mniej obrazowo, a bardziej standardowe określenie w języku Polskim to "biały kruk".

                                                    Wg mnie Sabat ma rację z tymi ciastkami.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:55
                                                    Nie chciałem obrazić Kag, tylko stwierdzić, że jej wizja świata jest bardzo naiwna. Ja to na swój sposób rozumiem. Mam wizję jej osoby jako bardzo atrakcyjnej kobiety, która wiele spraw dostała od losu na tacy, a drugie tyle wygrała na loterii. W takich warunkach każdy chce wierzyć, że tak działa nasza sprawczość jako jednostki.
                                                    Niestety, nie wszystko da się osiągnąć mocą pozytywnego myślenia oraz infantylnej, pełnej idealistycznej etyki wizji świata pełnego ciepła, uczuć i miłości. On taki niestety nie jest.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:01
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Nie chciałem obrazić Kag, tylko stwierdzić, że jej wizja świata jest bardzo nai
                                                    > wna. Ja to na swój sposób rozumiem. Mam wizję jej osoby jako bardzo atrakcyjnej
                                                    > kobiety, która wiele spraw dostała od losu na tacy, a drugie tyle wygrała na l
                                                    > oterii.
                                                    No to Twoja wizja nie pokrywa sie z rzeczywistoscia.

                                                    > Niestety, nie wszystko da się osiągnąć mocą pozytywnego myślenia oraz infantyln
                                                    > ej, pełnej idealistycznej etyki wizji świata pełnego ciepła, uczuć i miłości. O
                                                    > n taki niestety nie jest.

                                                    Swiat jest brutalny i niesprawiedliwy a zycie ciezkie. Ja mam dewize nie taplac sie w swoim nieszczesciu "kopniak w dupe i do przodu", w odniesieniu do siebie samej rowniez. No chyba, ze az takim nieszczesliwym sie nie jest i da sie zdzierzyc.
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:10
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Swiat jest brutalny i niesprawiedliwy a zycie ciezkie. Ja mam dewize nie taplac
                                                    > sie w swoim nieszczesciu "kopniak w dupe i do przodu", w odniesieniu do siebie
                                                    > samej rowniez. No chyba, ze az takim nieszczesliwym sie nie jest i da sie zdzi
                                                    > erzyc.

                                                    Kag, rozumiem frustracje Sabata, gdy Ty udzielasz mu rad.
                                                    Podsumujmy:
                                                    - jesteś bogata (nie wnikam czy z domu, czy po mężu)
                                                    - nie pracujesz zawodowo (zajmujesz się domem i dziećmi)
                                                    - wyjeżdżacie na okres zimowy na Karaiby (co rok?) na kilka miesięcy
                                                    - Twój mąż aktywnie pomaga Ci w pracach domowych
                                                    - Gdyby chciał się z Tobą rozwieść pozbawiłabyś go dostępu do dzieci (popraw mnie jeśli się mylę, ale chyba pisałaś że byście walczyli o dzieci).
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:15
                                                    Po pierwsze i ostatnie: z kobietami takimi jak ja sie nie rozwodzi! Wszystko w temacie.
                                                    Nie jestem tematem tego watku, dlatego nie mam zamiaru publicznie omawiac mojego zycia.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:11
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Wiesz Kag, nie obraź się, ale ja rozumiem akurat to określenie w tym przypadku.
                                                    > Nie chodzi wcale o wagę ale o zestawienie koloru (w naturze taki nie występuję
                                                    > ). Mniej obrazowo, a bardziej standardowe określenie w języku Polskim to "biały
                                                    > kruk". > Wg mnie Sabat ma rację z tymi ciastkami.

                                                    Mylisz sie, Kutuzow. Sa rozni ludzie i to zalezy od ich podejscia do zycia, osobowosci, samozapracia i od stopnia nieszczesliwosci rowniez. Jedn pierdolnie wszystkim i odjedzie, chociaz wie, ze oznacza to 10 godzin pracy wiecej w tygodniu, mniejsze mieszkanie, straty materialne. A inny tak boi sie tego co nowe, co przyniesie przyszlosc, ze po prostu woli to beznadziejne stare, ale znajome.
                                                    Ty tez wierzysz w dwie polowki pomaranczy. Dlaczego wierzysz, dlaczego idealizujesz? Przeciez takie cos sie nie zdarza, Sabat w to nie wierzy.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ty tez wierzysz w dwie polowki pomaranczy. Dlaczego wierzysz, dlaczego idealizu
                                                    > jesz? Przeciez takie cos sie nie zdarza, Sabat w to nie wierzy.

                                                    Ja nie mówię, że się nie zdarza.

                                                    Załóżmy, że masz przed sobą dziesięć kamiennych garnków.
                                                    W dwóch jest złoto, w ośmiu jadowite skorpiony.
                                                    Ty wyjęłaś ze swojego złoto, ja włożyłem rękę i ukąsił mnie skorpion.
                                                    Przychodzi kolejny śmiałek, i ty pokazujesz swój łup, mówiąc - "Popatrz co możesz wyjąć, dalej, śmiało!".
                                                    Ja krzyczę - "Stój, oszalałeś? Zaraz ukąsi cię skorpion!".
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:21
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Załóżmy, że masz przed sobą dziesięć kamiennych garnków.
                                                    > W dwóch jest złoto, w ośmiu jadowite skorpiony.
                                                    > Ty wyjęłaś ze swojego złoto, ja włożyłem rękę i ukąsił mnie skorpion.
                                                    > Przychodzi kolejny śmiałek, i ty pokazujesz swój łup, mówiąc - "Popatrz co może
                                                    > sz wyjąć, dalej, śmiało!".
                                                    > Ja krzyczę - "Stój, oszalałeś? Zaraz ukąsi cię skorpion!".

                                                    O tym pisalam, kazdy na podstawie swoich doswiadczen a decyzje podejmuje ten trzeci, nikt tego za niego nie zrobi. Ma szanse zyskac zloto, ryzykuje albo nie. Uzarl Cie skorpion ale zyjesz, to znaczy, ze i on przezyje.
                                                    Roznica jest taka, ze nie masz duzego wyboru: zloto albo skorpiony. A w wyborze partnera masz i to rowniez Ty jestes kowalem swojego losu, ksztaltujesz swoja rzeczywistosc.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ty jestes kowalem swojego losu, ksztaltujesz swoja rzeczywistosc.

                                                    Sranie w banie. Ludzie zabijają się, by przetrwać na najniższych pensjach i gównianych posadach, a Ty masz czelność mówić coś takiego? To już serio przesada.
                                                  • druginudziarz Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:35
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ty jestes kowalem swojego losu, ksztaltujesz swoja rzeczywistosc.
                                                    >
                                                    > Sranie w banie. Ludzie zabijają się, by przetrwać na najniższych pensjach i gów
                                                    > nianych posadach, a Ty masz czelność mówić coś takiego? To już serio przesada.

                                                    Tym razem Cię poprę we wqrvie.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:37
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Sranie w banie. Ludzie zabijają się, by przetrwać na najniższych pensjach i gów
                                                    > nianych posadach, a Ty masz czelność mówić coś takiego? To już serio przesada.

                                                    Ja pisze o zwiazkach i wyborach. Zony z przydzialu nie dostales, wybrales sobie sam. Do tego na problemy i spory w zwiazkach ludzie reaguja roznie, robia rozne rzeczy, uzywja roznych metod i srodkow, sa pasywni albo aktywni, itd.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ja pisze o zwiazkach i wyborach. Zony z przydzialu nie dostales, wybrales sobie
                                                    > sam. Do tego na problemy i spory w zwiazkach ludzie reaguja roznie, robia rozn
                                                    > e rzeczy, uzywja roznych metod i srodkow, sa pasywni albo aktywni, itd.

                                                    Ludzie używają takich metod, jakie są im dostępne. Gdybyś żyła w tradycyjnym islamie, Twój mąż w razie nieposłuszeństwa spuściłby Ci łomot kijem (nie grubszym niż palec), a gdyby nie poskutkowało - oddaliłby Cię, zabierając dzieci i majątek. Odeszłabyś z tym co masz akurat na sobie, jako rzecze pismo :)
                                                    W życiu jest tak, że na krótkich nóżkach zwykle nie podskakuje się zbyt wysoko.
                                                    To tak jak z patriotami w czasie pokoju - ci co krzyczą najgłośniej i nie chcą nawet guzika oddawać, najszybciej spierdalają do Rumunii przez Kuty na widok wrażych czołgów i sołdatów :D
                                                  • druginudziarz Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:58
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ludzie używają takich metod, jakie są im dostępne. Gdybyś żyła w tradycyjnym is
                                                    > lamie, Twój mąż w razie nieposłuszeństwa spuściłby Ci łomot kijem (nie grubszym
                                                    > niż palec), a gdyby nie poskutkowało - oddaliłby Cię, zabierając dzieci i mają
                                                    > tek. Odeszłabyś z tym co masz akurat na sobie, jako rzecze pismo :)

                                                    Na Koran trzeba patrzyć całościowo a nie wyrywki.
                                                    Np.
                                                    4:24
                                                    "A żonom dajcie wynagrodzenie, albowiem doznaliście od nich przyjemności; to jest przepis prawny. Nie jest grzechem jeśli coś nawzajem uzgodniliście po dopełnieniu obowiązującego przepisu."
                                                    9:71
                                                    "A wierzący mężczyźni i wierzące kobiety są dla siebie nawzajem przyjaciółmi. Oni nakazują sobie to, co uznane, a zakazują sobie tego, co naganne."
                                                  • yoric Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:51
                                                    > Uzarl Cie skorpion ale zyjesz, to znaczy, ze i on przezyje.

                                                    to może lepszą metaforą będą żelazne sidła :)


                                                    > Roznica jest taka, ze nie masz duzego wyboru: zloto albo skorpiony. A w wyborze
                                                    > partnera masz i to rowniez Ty jestes kowalem swojego losu, ksztaltujesz swoja
                                                    > rzeczywistosc.

                                                    słuszna uwaga.
                                                    Z drugiej strony przeceniamy rolę starannego wyboru partnera. Myślę, że słabo rozpoznajemy prawdziwe cechy partnera, a już na pewno jesteśmy bardzo słabi w świadomym diagnozowaniu swoich własnych potrzeb. Do tego dynamicznie zmieniają się: moje cechy, moje potrzeby, cechy partnera, jego (jej) potrzeby oraz uwarunkowania zewnętrzne i charakter relacji (np. dzieci, praca). A jeszcze ludzie wybierając partnera świadomie kierują się innymi kryteriami niż te, co decydują o trwałości związku!
                                                    Więc wydaje mi się, że to faktycznie los na loterii.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 19:24
                                                    yoric napisał:
                                                    > Więc wydaje mi się, że to faktycznie los na loterii.

                                                    Czasem tak a czasem nie. Sa ludzie, ktorzy widza w co sie pakuja, ale nie, bo nie, bo ja go kocham albo bo on sie zmini, albo po slubie bedzie lepiej. Tak tez bywa. Wiadomo sa niedoswiadczeni, czyms sie kierowac musza, wiec albo ida za glosem serca w takich przypadkach i ryzykuja, albo zwycieza rozsadek. Czasem duzo trudniej odejsc niz zostac.
                                                    Co nie zmienia faktu, ze malzenstwo to owszem loteria i wydarzyc moze sie wszystko:)
                                                  • hello-kitty2 Re: Paleta meskich punków widzenia 24.05.14, 09:24
                                                    yoric napisał:

                                                    > Z drugiej strony przeceniamy rolę starannego wyboru partnera. Myślę, że słabo r
                                                    > ozpoznajemy prawdziwe cechy partnera, a już na pewno jesteśmy bardzo słabi w św
                                                    > iadomym diagnozowaniu swoich własnych potrzeb. Do tego dynamicznie zmieniają si
                                                    > ę: moje cechy, moje potrzeby, cechy partnera, jego (jej) potrzeby oraz uwarunko
                                                    > wania zewnętrzne i charakter relacji (np. dzieci, praca). A jeszcze ludzie wybi
                                                    > erając partnera świadomie kierują się innymi kryteriami niż te, co decydują o t
                                                    > rwałości związku!
                                                    > Więc wydaje mi się, że to faktycznie los na loterii.

                                                    Dobrze napisane, a tym bardziej dziwi, ze niektorzy maja takie szczescie ale ja sadze, ze klucz nie lezy w ich partnerach tylko w nich samych.
                                                  • urquhart DETERMINIZM niezależnie od cech partnera 24.05.14, 13:53
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dobrze napisane, a tym bardziej dziwi, ze niektorzy maja takie szczescie ale ja
                                                    > sadze, ze klucz nie lezy w ich partnerach tylko w nich samych.

                                                    Patrz wyniki badań korelacji satysfakcjonujących związków ludzi bardzo uśmiechniętych na zdjęcia szkolnych versus korekcja związków zawsze niesatysfakcjonujących kobiet skrzywdzonych lub odrzuconych przez ojca.
                                                    Determinizm jest, ale i są klucze by go przełamać dla chcących.
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:28
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ty tez wierzysz w dwie polowki pomaranczy. Dlaczego wierzysz, dlaczego idealizu
                                                    > jesz? Przeciez takie cos sie nie zdarza, Sabat w to nie wierzy.

                                                    kag, ja też nie wierzyłem (jak Sabat) dopóki nie spotkałem. To nie jest tak, że wierzę w romantyczne wizję. To jest tak że kobieta którą spotkałem ma tak dużo cech w których pasujemy do siebie i tak dużo zalet, a do tego jest piękna (moje 10 na 10), że uważam że to mój ideał. Stąd ta druga połówka pomarańczy.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:31
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > kag, ja też nie wierzyłem (jak Sabat) dopóki nie spotkałem. To nie jest tak, że
                                                    > wierzę w romantyczne wizję. To jest tak że kobieta którą spotkałem ma tak dużo
                                                    > cech w których pasujemy do siebie i tak dużo zalet, a do tego jest piękna (moj
                                                    > e 10 na 10), że uważam że to mój ideał. Stąd ta druga połówka pomarańczy.

                                                    A czy ja nie twierdze tego samego, oczywiscie w odniesieniu do mojego faceta i mojego zwiazku? Dlatego napislam, kazdy wedlug wlasnych doswiadczen.
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:38
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A czy ja nie twierdze tego samego, oczywiscie w odniesieniu do mojego faceta i
                                                    > mojego zwiazku? Dlatego napislam, kazdy wedlug wlasnych doswiadczen.\

                                                    Kag, ale spotkanie tej swojej połówki pomarańczy gdy jest dobrze to jedna kwestia. Inną jest udzielanie rad w razie ew. rozstania. Tutaj rozumiem Sabata i jego tekst w Twoją stronę "mogą jeść ciastka".
                                                    Pisałem Ci powyżej że z chwilą ew. rozstania Ty jesteś górą. To Ty jako kobieta masz większość atutów (zaczynając od najważniejszego prawa do opieki nad dzieckiem).
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:47
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Kag, ale spotkanie tej swojej połówki pomarańczy gdy jest dobrze to jedna kwest
                                                    > ia. Inną jest udzielanie rad w razie ew. rozstania. Tutaj rozumiem Sabata i jeg
                                                    > o tekst w Twoją stronę "mogą jeść ciastka".
                                                    > Pisałem Ci powyżej że z chwilą ew. rozstania Ty jesteś górą. To Ty jako kobieta
                                                    > masz większość atutów (zaczynając od najważniejszego prawa do opieki nad dziec
                                                    > kiem).
                                                    Ale Ty jako facet na opieke nad dziecmi gwizdzesz, zastanow sie wreszcie. Niedawno pisales jak to przymusza sie faceta, zeby w weekend zajal sie wlasnym dzieckiem!
                                                    Nie zawsze kobieta jest gora rozstajac sie, sa setki kobiet tkwiace w zwiazku, bo by sie same nie utrzymaly, to chyba jasne.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nie zawsze kobieta jest gora rozstajac sie, sa setki kobiet tkwiace w zwiazku,
                                                    > bo by sie same nie utrzymaly, to chyba jasne.

                                                    Oczywiście i na tym polega tragedia małżeńska. Pewnie - to uzależnienie obopólne, bo gdyby babie było tak lekko bez niechcianego chłopa, to dawno kopnęłaby go w dupę, bez patrzenia na to czy jemu to czasem nie zniszczy życia.
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 11:54
                                                    kag73 napisała:
                                                    Ale Ty jako facet na opieke nad dziecmi gwizdzesz, zastanow sie wreszcie. Nieda
                                                    > wno pisales jak to przymusza sie faceta, zeby w weekend zajal sie wlasnym dziec
                                                    > kiem!
                                                    > Nie zawsze kobieta jest gora rozstajac sie, sa setki kobiet tkwiace w zwiazku,
                                                    > bo by sie same nie utrzymaly, to chyba jasne.

                                                    Kag, przecież pisałem o sytuacji Sabata.
                                                    Ja dzieci nie mam (i nie planuje) więc moja sytuacja jest prosta.

                                                    Sabat ma i jego sytuacja jest znacznie trudniejsza od mojej i od Twojej tym bardziej.
                                                    gdybyś była kobietą co to zarabia średnią krajową, ma dwoje dzieci i zdecydowała się na rozwód i teraz po nim nadal sobie radzi i zachęca Sabata, to bym Ci przyklasnął. Jeśli zaś jesteś gospodynią domową i piszesz z ciepłych Karaibów, to raczej jest to własnie jak to historyczne "niech jedzą ciastka".
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 12:06
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Kag, przecież pisałem o sytuacji Sabata.
                                                    > Ja dzieci nie mam (i nie planuje) więc moja sytuacja jest prosta.

                                                    W innych watkach pislaes o zlych kobietach co to zmuszaja facetow nad opieka nad wlasnymi dziecmi, A skoro faceci sa zmuszani, bo tego robic nie chca, to znaczy, ze wreszcie zostana od tego przykrego obowiazku uwolnieni.

                                                    Pisalam, ze bledem jest tkwic w nieudanym zwiazku/malzenstwie bedac nieszczesliwym i nie pisalam tego do Sabata/o Sabacie ale ogolnie. Wcale nie powiedziane, ze yoric albo kto inny musi miec taka sytuacje jak sabat. Do tego nie napisalam, ze nikt nie ma prawa popleniac bledow.
                                                    Dla Twojej informacji na marinesie dodam, ze na Karaibach mozna(e zaleznosci od wymagan poszczegolnych ludzi) zyc i mieszkac taniej niz w Europie zachodniej.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 12:10
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Dla Twojej informacji na marinesie dodam, ze na Karaibach mozna(e zaleznosci od
                                                    > wymagan poszczegolnych ludzi) zyc i mieszkac taniej niz w Europie zachodniej.

                                                    A ile zarabiają tubylcy? :D
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 13:42
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > A ile zarabiają tubylcy? :D

                                                    A jakie to ma znaczenie w odniesieniu do mojej osoby, ktora mieszakajac na Zachodzie wydawala by duzo wiecej? Wyjasnilam, bo Kutuzow pokazuje moje domniemane bogactwo.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 13:47
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A jakie to ma znaczenie w odniesieniu do mojej osoby, ktora mieszakajac na Zach
                                                    > odzie wydawala by duzo wiecej? Wyjasnilam, bo Kutuzow pokazuje moje domniemane
                                                    > bogactwo.

                                                    Bogactwo jest rzeczą względną, ale nawet na zachodzie raczej niewiele osób stać, by pół roku sobie siedzieć na Karaibach. W międzyczasie zwykle trzeba zarabiać pieniądze, nie uważasz? Ja pół roku bez pracy nawet w kiblu bym nie przesiedział. Za coś trzeba kupić przynajmniej jedzenie.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 13:54
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Bogactwo jest rzeczą względną, ale nawet na zachodzie raczej niewiele osób stać
                                                    > , by pół roku sobie siedzieć na Karaibach. W międzyczasie zwykle trzeba zarabia
                                                    > ć pieniądze, nie uważasz? Ja pół roku bez pracy nawet w kiblu bym nie przesiedz
                                                    > iał. Za coś trzeba kupić przynajmniej jedzenie.

                                                    Otoz, bogata to ja jestem przede wszystkim w doswiadczenia i to przerozne, ale zawsze:))
                                                    Tak, wybralismy specyficzny styl zycia. Zazwyczaj nie mozna miec wszystkiego, zawsze trzeba z czegos zrezygnowac, nie zawsze jest latwo i to nie droga dla wszystkich. Powiedzialbym, ze wrecz przeciwnie.
                                                    Dodam, ze w dobie internetu i komputerow mozna pracowac niezaleznie od miejsca.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 13:58
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Dodam, ze w dobie internetu i komputerow mozna pracowac niezaleznie od miejsca.

                                                    No, może na zachodzie. W Polsce jest mało takich posad (jedynie 3%), na telepracę patrzą się krzywo. Nawet jak jest jakaś robota, to zwykle handel obwoźny ("kup pan krawat").
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:06
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A jakie to ma znaczenie w odniesieniu do mojej osoby, ktora mieszakajac na Zach
                                                    > odzie wydawala by duzo wiecej? Wyjasnilam, bo Kutuzow pokazuje moje domniemane
                                                    > bogactwo.

                                                    Kag, to że tam jest tanio nie zmienia faktu, że trzeba mieć jakiś dochód. Najlepiej EUROPEJSKI (bo jak się zarabia tam wg tamtych stawek to już nie jest tak tanio).
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:12
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Kag, to że tam jest tanio nie zmienia faktu, że trzeba mieć jakiś dochód. Najle
                                                    > piej EUROPEJSKI (bo jak się zarabia tam wg tamtych stawek to już nie jest tak t
                                                    > anio).
                                                    Nie napisalam, ze jest tanio(zalezy gdzie i co) tylko, ze jest taniej niz w zachodnim kraju, oczywiscie jezeli ktos nie oczekuje luksusow.
                                                    Tubylcow, ich nastawinie do zycia, do pracy pomijam, bo to temat rzeka i do konca go jeszcze nie rozgryzlam. Po prostu inny swiat!
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:28
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nie napisalam, ze jest tanio(zalezy gdzie i co) tylko, ze jest taniej niz w zac
                                                    > hodnim kraju, oczywiscie jezeli ktos nie oczekuje luksusow.
                                                    > Tubylcow, ich nastawinie do zycia, do pracy pomijam, bo to temat rzeka i do kon
                                                    > ca go jeszcze nie rozgryzlam. Po prostu inny swiat!

                                                    Kag, zebysmy sie dobrze zrozumieli. Ja do Ciebie nic nie mam. Podoba mi się Twoj sposób na życie (ta czesc ze spędzaniem zimy w ciepłych krajach) i sam kombinuje jak to zrealizować. Co nie zmienia faktu że głównym problemem z którym trzeba się zmierzyć to właśnie jakieś stałe dochody na tym wyjeździe. Bo nie pracując/nie mając dochodu to nawet w najtańszym kraju Azji kiedyś Ci się ta kasa skończy.

                                                    Niestety nie każdy zawód nadaje się do pracy zdalnej. Mam kumpla który jest informatykiem specjalizującym się w bazach danych. Ostatnio pracował zdalnie z Filipin w zimę -tam akurat był sezon na KiteSurfing którym jest on zapaleńcem. Opowiadał mi że za ok 1200 PLN /miesiac miał wynajęty apartament/studio (taka nasza kawalerka) z klimą z rachunkami za internet i prąd w tej cenie. drugie tyle na jedzenie takie że niczego sobie nie odmawiał. Jednym słowem żyć nie umierać.

                                                    To o co się "czepiam" to trochę nie zrozumienie przez Ciebie problemów z jakimi zmaga się Sabat.
                                                    to trochę tak jakbyś odwiedziła przeciętną polską rodzinę i się dziwiła że robią zakupy w Biedronce, a nie w sklepach z organiczną żywnością i tłumaczyła, że o co jak o co, ale o zdrowe jedzenie to trzeba dbać.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:33
                                                    Momencik, ja sama robie zakupy w Lidlu(najtansyz tutaj sklep), wiec nie stawiaj mnie na polce luksusowych dam, ktore nic o prawdziwym zyciu nie wiedza.
                                                    I jak ktos mi o zegarkach za 8 tys. opowiada, to ja takiego jeszcze nie widzialam, widziec nie chce i ani ja ani moj maz nigdy takiego na reku nie nosilismy. A zatem. Nie da sie zyc w luksusie i jednoczesnie zaoszczedzic, zeby przyz jakis czas z tych oszczednosci zyc bez pracy. No chyba, ze ktos robi przekrety albo odziedziczyl fortune.
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 15:40
                                                    Najtanszy gdzie? W UK?
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 19:25
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Najtanszy gdzie? W UK?
                                                    Tak.

                                                  • hello-kitty2 Re: Paleta meskich punków widzenia 24.05.14, 09:28
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > kag, ja też nie wierzyłem (jak Sabat) dopóki nie spotkałem. To nie jest tak, że
                                                    > wierzę w romantyczne wizję. To jest tak że kobieta którą spotkałem ma tak dużo
                                                    > cech w których pasujemy do siebie i tak dużo zalet, a do tego jest piękna (moj
                                                    > e 10 na 10), że uważam że to mój ideał. Stąd ta druga połówka pomarańczy.

                                                    I wystarczy, ze zapragnie dziecka i Ci sie to wszystko jebnie ;-) sorry nie moglam sie powstrzymac :) Pragnienie dziecka to nie jest cos co mozna do konca kontrolowac ale moze liczyc, ze nie wystapi. Widzialam takie zrywy do dzieciaka, ze wlosy sie na glowie jezyly.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 24.05.14, 13:12
                                                    I wystarczy, ze zapragnie dziecka i Ci sie to wszystko jebnie ;-) sorry nie mog
                                                    > lam sie powstrzymac :) Pragnienie dziecka to nie jest cos co mozna do konca kon
                                                    > trolowac ale moze liczyc, ze nie wystapi. Widzialam takie zrywy do dzieciaka, z
                                                    > e wlosy sie na glowie jezyly.

                                                    No to wszystko loteria. Moze nie zapragnie, bo przeciez sie umawiali i on powiedzial wyraznie, seks jest bardzo wazny, dziecko nie wchodzi w rachube.
                                                    A moze sie nawat nie "jebnie" jezeli ona zapragnie, bo on potem tez moze zapragnac. Zdarza sie wszystko. Moze sie nawet zdarzyc, ze to on zapragnie a ona nie. I moze sie zdarzyc, ze to on bedzie mial spadek libido/zainteresowania seksem, wtedy powie jak wielu "nasz zwiazek to cos wiecej niz tylko seks". Badzmy optymistyczni!
                                                  • hello-kitty2 Re: Paleta meskich punków widzenia 24.05.14, 13:44
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No to wszystko loteria. Moze nie zapragnie, bo przeciez sie umawiali i on powie
                                                    > dzial wyraznie, seks jest bardzo wazny, dziecko nie wchodzi w rachube.
                                                    > A moze sie nawat nie "jebnie" jezeli ona zapragnie, bo on potem tez moze zaprag
                                                    > nac. Zdarza sie wszystko. Moze sie nawet zdarzyc, ze to on zapragnie a ona nie.
                                                    > I moze sie zdarzyc, ze to on bedzie mial spadek libido/zainteresowania seksem,
                                                    > wtedy powie jak wielu "nasz zwiazek to cos wiecej niz tylko seks". Badzmy opty
                                                    > mistyczni!

                                                    Staram sie byc ale jednak jestem realistka. Kutuzow jest cwany :-) Wzial sobie o wiele mlodsza dziewczyne i tym samym stworzyl sobie zapas czasu. Ten zapas jeszcze dziala, a on sobie racjnonalizuje opowiesciami o dwoch polowkach pomaranczy, hehe Jak jej minie 40 sty rok zycia u boku Kutuzowa bezdzietnie to to odszczekam :-) A do tego czasu to sie tylko przygladam z dystansem i czekam kiedy ja przycisnie, hehe co sie bedzie dzialo, kto sie zlamie ;) Mozemy obstawiac.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 24.05.14, 13:50
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > hehe Jak jej minie 40 sty rok zycia u boku Kutuzowa bezdzietnie to to odszc
                                                    > zekam :-)
                                                    Amen!
                                                    Chocisz teraz rodza tez po 40 tce:)
                                                    Niemniej jednak zdrzaja sie kobiety, ktore dzieci nie chca albo im specjalnie nie zalezy. Jest szansa:)
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 01.06.14, 15:12
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Staram sie byc ale jednak jestem realistka. Kutuzow jest cwany :-) Wzial sobie
                                                    > o wiele mlodsza dziewczyne i tym samym stworzyl sobie zapas czasu. Ten zapas je
                                                    > szcze dziala, a on sobie racjnonalizuje opowiesciami o dwoch polowkach pomaranc
                                                    > zy, hehe Jak jej minie 40 sty rok zycia u boku Kutuzowa bezdzietnie to to odszc
                                                    > zekam :-) A do tego czasu to sie tylko przygladam z dystansem i czekam kiedy ja
                                                    > przycisnie, hehe co sie bedzie dzialo, kto sie zlamie ;) Mozemy obstawiac.

                                                    Kitty,
                                                    Nie wiem czy Cię zaskocze, ale OBOJE rozważamy taki scenariusz w którym moja narzeczona zapragnie dziecka. To nie jest tak, że żyje w błogiej nieświadomości, albo wypieram ten problem.
                                                    Mam świadomość, że nagle hormony sprawią że będzie to dla niej sprawa najważniejsza. Na chwilę obecną jest to jedna wielka niewiadoma (znam bowiem także kobiety które mimo wieku 30+ dzieci nie chcą i nie żałują że ich nie mają).

                                                    Opowieść o dwóch połówkach to nie jest racjonalizacja. To nie jest tak, że to moja pierwsza licealna miłość i sobie dorabiam ideologię. Miałem okazję poznać samego siebie i swój charakter.

                                                    Pisałem także wcześniej że biorę pod uwagę iż nawet tak fantastyczny związek jak ten który mam teraz może nie przetrwać próby czasu. Wtedy będę bogatszy o jedno więcej doświadczenie - będę wiedział, że nie mam szans na kolejny tak udany związek. Pewnie zostałyby mi tylko jakieś przelotne znajomości.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 01.06.14, 15:24
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Pisałem także wcześniej że biorę pod uwagę iż nawet tak fantastyczny związek ja
                                                    > k ten który mam teraz może nie przetrwać próby czasu. Wtedy będę bogatszy o jed
                                                    > no więcej doświadczenie - będę wiedział, że nie mam szans na kolejny tak udany
                                                    > związek. Pewnie zostałyby mi tylko jakieś przelotne znajomości.

                                                    To, moim zdaniem, nie jest prawidlowa konkluzja. Nie powiedziane, ze pasuje do nas tylko jedna jedyna osoba. Takich osob moze byc wiecej, ja bym takiej mozliwosci nie wykluczala.
                                                  • kag73 Re: Paleta meskich punków widzenia 01.06.14, 15:35
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Nie wiem czy Cię zaskocze, ale OBOJE rozważamy taki scenariusz w którym moja na
                                                    > rzeczona zapragnie dziecka. To nie jest tak, że żyje w błogiej nieświadomości,
                                                    > albo wypieram ten problem.
                                                    Tak z ciekawosci zapytam co Wam tak teoretycznie i "na chlodno" przyszlo do glowy podczas tych rozwazan. Oczywiscie nie masz obowiazku odpowiedziec;)
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 02.06.14, 10:18
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Tak z ciekawosci zapytam co Wam tak teoretycznie i "na chlodno" przyszlo do glo
                                                    > wy podczas tych rozwazan. Oczywiscie nie masz obowiazku odpowiedziec;)

                                                    Wiesz Kag że jestem przeciwnikiem sytuacji gdzie facet "godzi się" na dziecko bo partnerka nalega, mimo, że on sam nie jest przekonany do tego pomysłu. Potem rodzi się z tego niezły problem bo często ścierają się dwa podejścia: ona uważa, że teraz to ich dziecko i powinni się nim opiekować po połowie, on zaś, że "chciała to ma" więc niech teraz nie narzeka, że ciężko itp. On od początku był przeciwny temu.

                                                    Ja wolę od razu komunikować, że dzieci nie chcę, na tupocie małych stup mi nie zależy. Oboje mamy świadomość (to tak apropos pytania o nasze rozmowy), że jeśli pojawi się ostre ciśnienie na dziecko, to niestety będzie to oznaczało koniec związku -bo nie da się wypracować sensownego kompromisu w tej kwestii
                                                  • yoric Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:41
                                                    > > polyamotyczne relacje
                                                    >
                                                    > Urqu, uzyłeś słowa którego nawet wujek Google nie zna. Z ciekawości wrzuciłem t
                                                    > o wyskoczył jeden (słownie jeden!) wynik...do tej wypowiedzi z forum właśnie.
                                                    > Możesz to wyjaśnić

                                                    widzę, że nawzajem tłumaczymy sobie Urquharta :)

                                                    poliamoryczne :)
                                                  • kutuzow Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 10:46
                                                    yoric napisał:
                                                    > widzę, że nawzajem tłumaczymy sobie Urquharta :)
                                                    >
                                                    > poliamoryczne :)

                                                    Wiesz, ja to sobie tłumacze tak, Loppe pisał o swej "mocy lingwistycznej" to Urqu pisząc o nim nie chciał być gorszy :-)
                                                  • wont Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 20:00
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > to już tylko przyjdzie mi przybić
                                                    > piątke z Sabatem i wyskoczyć z Wontem na dziwki (bo będę już wtedy wiedział że
                                                    > jeśli ten związek mi nie wyszedł, to żaden inny nie ma szans).
                                                    ----------------
                                                    NIE NIE NIE :)

                                                    ...to już tylko przyjdzie Ci przybić piątkę z Wontem i wyskoczyć z Sabatem na dziwki :)

                                                    Przybić ze mną piątkę dlatego, że jeśli mi ten planowany przeze mnie związek nie wyjdzie, to też będę wtedy wiedział, że żaden inny nie ma szans :)

                                                    A pójść na dziwki z Sabatem a nie Wontem dlatego, bo ja to już stary jestem i jakoś nie chce mi się iść tak na łatwiznę - będę wyrywać młode dupy w Huśtawce :)
                                                  • sabat.77 Re: Paleta meskich punków widzenia 23.05.14, 22:56
                                                    Jesteście niespójni w zeznaniach, towarzyszu Wont. Cholernie niespójni. Kazałem towarzyszowi Berii dokładnie prześwietlić wasz życiorys.
                                                  • midnight_lightning Re: Paleta meskich punków widzenia 24.05.14, 00:29
                                                    kutuzow napisał:
                                                    "to już tylko przyjdzie mi przybić piątke z Sabatem i wyskoczyć z Wontem na dziwki"

                                                    Nic tylko się umówić, wybrać się do Niemiec, gdzie za marne 100 ojro wstępu można przez całą noc jeździć po dowolnie wybranych pannach we wszelkich możliwych konfiguracjach. I Polki można tam spotkać.

                                                    W końcu "to tylko seks, nic ważnego".


                                                  • urquhart Miłość - mechanizm zajęcia sie ojca potomstwem 21.05.14, 08:01
                                                    zawle napisała:
                                                    > Moja córa była takim dzieckiem. Do pół roku nie mozna było zdjąc jej z rąk. Do
                                                    > tego wychowywanie dziecka to chyba się nie zalicza do tych obowiązków o któryc
                                                    > h mówisz? Bo dziecko jest wspólne i powinni się nim zajmować oboje rodzice. Nie
                                                    > ma więc chyba niczego niestosownego w tym ze rodzony ojciec jest dla własnej p
                                                    > ociechy? Za co tu więc dziękować?

                                                    Zaraz, zaraz Zawle, czy antropolodzy nie opisują miłości pary jako skomplikowanego mechanizmu zachowań nagrody wytworzonego przez naturę po to by para razem zajmowała się potomstwem razem do czasu osiągniecia minimalnej samodzielności? W tym miłość to właśnie wdzieczność i uznanie przecież.
                                                    Nie chcesz pamiętać dyskusji dlaczego mężczyźni zajmują sie, a raczej nie zajmują się własnymi dziećmi?
                                                    Przecież takie zajmowanie się dzieckiem przez oboje rodziców to nowość i w odniesieniu historycznym jak i nawet teraz geograficznym. Jeszcze niespełna dwieście lat temu także w Europie nie było systemu alimentacji i przytułki pękały w szwach od porzuconych dzieci których ojcowie kompletnie się nie interesowali a matki nie były w stanie utrzymać.
                                                    Czy przyjmowanie tego jako "oczywistość" nie jest zatem przykładem owoczesnego myślenia życzeniowego nie uwzględniającego naturalnych predyspozycji płci?
                                                  • hello-kitty2 Re: Miłość - mechanizm zajęcia sie ojca potomstwe 21.05.14, 08:46
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Czy przyjmowanie tego jako "oczywistość" nie jest zatem przykładem owoczesnego
                                                    > myślenia życzeniowego nie uwzględniającego naturalnych predyspozycji płci?

                                                    Wpadlam, bo widze, ze piszesz, a gdzies sie musiales wypuscic i wyletnic na dluzej, bo Cie nie bylo wiec sie przywitam ;) Ale o dzieciach mi sie nie chce gadac, mamy po 40 lat i dzieciaki odchowane. Ja sie Yoric spoznia z tacierzynstwem jego sprawa ale ja sie przeciez nie bede do tego wracac, bo teraz to juz tylko druga mlodosc i milosc bez ojcowstwa ;-) A dzieci? Dzieci maja swoje zycie nawet moj siedmiolatek mnie juz od cyca odstawil :) Gdzie Ty byles Urqu, ha?
                                                  • sabat.77 Re: Miłość - mechanizm zajęcia sie ojca potomstwe 21.05.14, 09:11
                                                    He he, jeszcze pare latek i moje chlopaki tez stara od cyca odstawia.
                                                  • zawle Re: Miłość - mechanizm zajęcia sie ojca potomstwe 21.05.14, 13:10
                                                    urquhart napisał: > Zaraz, zaraz Zawle, czy antropolodzy nie opisują miłości pary jako skomplikowan
                                                    > ego mechanizmu zachowań nagrody wytworzonego przez naturę po to by para razem z
                                                    > ajmowała się potomstwem razem do czasu osiągniecia minimalnej samodzielności?

                                                    I Ty mi z antropologią wyjezdzasz? A czym jest gender? To albo jesteś na tak, albo na nie. Do tego dodam jakze wazny element antropologii...zmienność.
                                                  • jesod Relikt dawnych czasów 20.05.14, 14:48
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Co do tego że kobiety lubią żeby o nie zabiegać - to ja to wiem. Tylko że sama
                                                    > przyznasz że to jednak "relikt" dawnych czasów.

                                                    Jaki relikt? To jest zgodne z przeznaczeniem plemnika.
                                                    Tylko... plemniki chyba mają zdolność ponoszenia/akceptacji porażki i jakoś godzą się z tym, że wygrywa najsilniejszy i najszybszy.
                                                    Prawo zwycięzcy i prawo wybranego przez kobietę.
                                                    No... przecież rywalizacja i walka to domena najbardziej męskich mężczyzn.

                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Facecji lubią żeby to kobieta wychowywała dziecko - już nie jest OK bo równoupr
                                                    > awnienie :-)

                                                    Zdaje się, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje obydwojga rodziców, a nie tylko materiału genetycznego.
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 13:51
                                                    Tym razem zgadzam się z kutuzowem.
                                                    Nie przesadzajmy z tymi kosztami kobiety w przygotowaniach do randki. Znakomita większość z nas nie kupuje sobie na tę okazję kiecy od wspomnianego Diora, ani oddzielnych kosmetyków za 10 tysi.
                                                    Malujemy się tak czy tak, na randkę może dokładniej (:))

                                                    I też nie uważam, żeby opłata za randkę (cokolwiek to jest: kino, posiłek, alkohol, bilet wstępu do muzeum) leżała obowiązkowo po stronie faceta, bo niby i z jakiej paki?
                                                    Dawniej to miało sens, kiedy kobiety nie pracowały i nie zarabiały własnych pieniędzy, ale dzisiaj?
                                                    Ok, jeśli chce wziąć rachunek na siebie, to mu na siłę nie będę wciskać swojej kasy, ale pieniądze zawsze przy sobie miałam i nie robiłam problemu, żeby rachunek podzielić, albo fundnąć kolejkę.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 13:56
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Tym razem zgadzam się z kutuzowem.
                                                    > Nie przesadzajmy z tymi kosztami kobiety w przygotowaniach do randki.

                                                    Kutuzow lubi i potrzebuje zazwyczaj pragmatyzmu i konkretnych argumentow, wiec mu je dostaczylam:)
                                                    Tak naprawde to raczej chodzi o potrzebe/odczucia, sa mezczyzni majacy potrzebe/lubiacy zapraszac i placic za kobiete i sa kobiety, ktore lubia, zeby facet pokazal, ze nie jest drobiazgowy i ma gest.

                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:01
                                                    > Twoja koncepcja że kobieta ma wyższe koszty żeby stac się atrakcyjną,
                                                    > więc facet powinien to jakoś jej zrekompensować (np. płacąc za randkę)

                                                    !! faktycznie coś gdzieś musiało pójść mocno nie tak, po fakty są takie, że to facet ponosi wyższe koszty, żeby być atrakcyjnym (manifestowanie statusu). A jeden jedyny obszar, gdzie atrakcyjność jest kosztowniejsza dla kobiet to wygląd, czyli właśnie ten obszar, który jest kontestowany przez ideologię równouprawnieniową.
                                                    W pełni popieram zdemaskowanie "nowoczesnego równouprawnienia". Facet ma nie mieć przewagi w wypłacie nad kobietą, ALE jednocześnie "facet musi zarabiać" i "ma płacić za randki". Z czego??
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:10
                                                    yoric napisał:
                                                    > W pełni popieram zdemaskowanie "nowoczesnego równouprawnienia". Facet ma nie mi
                                                    > eć przewagi w wypłacie nad kobietą, ALE jednocześnie "facet musi zarabiać" i "m
                                                    > a płacić za randki". Z czego??

                                                    No ale faktem jest, ze te przewage w wyplacie ma.
                                                    Ach, to sa niuanse, to sa drobiazgi, to nie jest majatek stowka w te czy we we wte a wychodzicie na skapiradla i dusigrosze. Moim zdaniem to nie przynosi facetowi plusow. A wazne jest dlatego, ze facet nawet majacy kase, ale nie chcacy sie z nia podzielic jest gorszy niz biedniejszy ale szczery i szczodry. Do tego te male gesty dzialaja dlatego na plusy, bo kobieta czesto mysli o przyszlosci, kiedys, najczesciej wypadnie na chwile z rynku pracy(dziecko czy dzieci) a w domu ma skompiradlo i nie lubiacego sie dzielic.
                                                    Z drugiej strony nie wyrarachowana kobieta doceni gest i nie bedzie wykorzystywac, zapewne sie odwzieczy, moze nawet nalesniki domowe zrobi albo ciasto upiecze:)
                                                    Kazdemu wedlug uznania.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:22
                                                    > Ach, to sa niuanse, to sa drobiazgi, to nie jest majatek stowka w te czy we we
                                                    > wte a wychodzicie na skapiradla i dusigrosze.

                                                    no i właśnie to jest to wyjadanie rodzynek/rodzynków z ciasta.

                                                    To po pierwsze, a po drugie, że "kobiety lubią". O, ja nie wątpię, że kobiety lubią jak facet stawia. Pytanie tylko, czy to przynosi zamierzony efekt. Obok pisałem, jakie to uruchamia skrypty i co w tej materii radzi PUA.

                                                    > A wazne jest dlatego, ze facet nawet majacy kase, ale nie chcacy s
                                                    > ie z nia podzielic jest gorszy niz biedniejszy ale szczery i szczodry.

                                                    wątpię. Facet 'sukcesu' jak nie da asy, to przynajmniej da dobre geny. A z takiego, co nic nie ma, jaki pożytek?
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:32
                                                    Jak to jaki pożytek. Taki co nawet nic nie ma też... coś ma. Ba! I najczęściej potrafi tego używać. Sądzisz, że kobiety tego nie doceniają?
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:37
                                                    yoric napisał:
                                                    > no i właśnie to jest to wyjadanie rodzynek/rodzynków z ciasta.

                                                    No a kto nie wyjada, jak moze, chociaz pocichutku;)
                                                    >
                                                    > To po pierwsze, a po drugie, że "kobiety lubią". O, ja nie wątpię, że kobiety l
                                                    > ubią jak facet stawia. Pytanie tylko, czy to przynosi zamierzony efekt. Obok pi
                                                    > sałem, jakie to uruchamia skrypty i co w tej materii radzi PUA.

                                                    No wlasnie zalezy od kobiety. Ja bylam fair, jak z facetem nie chcialm sypiac ani zwiazku, nie pozwalalam za siebie placic. Czy byl to dla niego jednoznaczny sygnal? Moze tak. Przynajmniej dla tych, ktorzy mieli przekonanie: zaplacilem to moge i oczekuje.
                                                    A czy przynosi skutek placenie i stawianie tez zalezy od ludzi i ich aktualnych oczekiwan/planow. Podobnie jak nie wiadomo czy przynosi skutek niestawianie:) Na koncu czesto decyduje atrakcyjnosc, chemia, decyzja chwili i do tego co ma wisiec nie utonie.
                                                    >
                                                    > wątpię. Facet 'sukcesu' jak nie da asy, to przynajmniej da dobre geny. A z taki
                                                    > ego, co nic nie ma, jaki pożytek?
                                                    Hmm, bo ja wiem, jedna z najwiekszych prazek jest byc w zwiazku ze skapiradlem. Ten co ma niewiele, zawsze moze zarobic a moze ma wyglad, to tez dobre geny i sie liczy. Sa kobiety, ktorym nic po sukcesie, jezeli wyglad nie ten.

                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > yoric napisał:
                                                    > > no i właśnie to jest to wyjadanie rodzynek/rodzynków z ciasta.
                                                    >
                                                    > No a kto nie wyjada, jak moze, chociaz pocichutku;)
                                                    > >
                                                    > > To po pierwsze, a po drugie, że "kobiety lubią". O, ja nie wątpię, że kob
                                                    > iety l
                                                    > > ubią jak facet stawia. Pytanie tylko, czy to przynosi zamierzony efekt. O
                                                    > bok pi
                                                    > > sałem, jakie to uruchamia skrypty i co w tej materii radzi PUA.
                                                    >
                                                    > No wlasnie zalezy od kobiety. Ja bylam fair, jak z facetem nie chcialm sypiac a
                                                    > ni zwiazku, nie pozwalalam za siebie placic. Czy byl to dla niego jednoznaczny
                                                    > sygnal? Moze tak. Przynajmniej dla tych, ktorzy mieli przekonanie: zaplacilem t
                                                    > o moge i oczekuje.

                                                    Kurcze, to jest bardzo ciekawe co piszesz. Gdyby założyć osobny wątek - jak kobiety niewerbalnie mówią Ci "spadaj, nic nie dostaniesz" to dla mnie przynajmniej byloby bardzio interesujące.
                                                    Właśnie - dlaczego toczy się cały czas taka "gra" czemu np. kobieta nie powie facetowi nie będę się z tobą kochała...
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:44
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    > Właśnie - dlaczego toczy się cały czas taka "gra" czemu np. kobieta nie powie f
                                                    > acetowi nie będę się z tobą kochała...

                                                    Bo on o to nie pyta, moj drogi. Przeciez nie moge ryzykowac wyjscia na wariatke na zasadzie "skad Ci przyszlo do glowy, ze ja bym w ogole chcial."
                                                    Gdyby zapytytal, to owszem dostalby odpowiedz. tez mi sie juz takie cos zdarzylo.
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:10
                                                    kag73 napisała:

                                                    > lampardzikus napisał:
                                                    > > Właśnie - dlaczego toczy się cały czas taka "gra" czemu np. kobieta nie p
                                                    > owie f
                                                    > > acetowi nie będę się z tobą kochała...
                                                    >
                                                    > Bo on o to nie pyta, moj drogi. Przeciez nie moge ryzykowac wyjscia na wariatke
                                                    > na zasadzie "skad Ci przyszlo do glowy, ze ja bym w ogole chcial."
                                                    > Gdyby zapytytal, to owszem dostalby odpowiedz. tez mi sie juz takie cos zdarzyl
                                                    > o.

                                                    Ale kag. Czy to - przyznaj szczerze - mimo, że chcesz płacić za siebie (czyli w twoim języku mówisz spadaj) nie jest też dla ciebie przynajmniej lekko ekscytujące (bo niech sam się domyśli, a nie zamknę sobie do końca furtki, a ciekawe co on sobie myśli...) niż powiedzenie mu z góry spadaj? Czy też ty masz raczej tak, że jak już coś postanowisz, to choćby gość nagle okazał się Rambo - to i tak jest spalony.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:23
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    > Ale kag. Czy to - przyznaj szczerze - mimo, że chcesz płacić za siebie (czyli w
                                                    > twoim języku mówisz spadaj) nie jest też dla ciebie przynajmniej lekko ekscytu
                                                    > jące (bo niech sam się domyśli, a nie zamknę sobie do końca furtki, a ciekawe c
                                                    > o on sobie myśli...) niż powiedzenie mu z góry spadaj? Czy też ty masz raczej t
                                                    > ak, że jak już coś postanowisz, to choćby gość nagle okazał się Rambo - to i ta
                                                    > k jest spalony.
                                                    Bylo minelo, bo ja o przeszlosci pisze to tak nawiasem:))
                                                    Hmm, facet chce sie ze mna spotkac, jest calkiem sympatyczny jako kumpel, mozna spoko z nim wyjsc, pogadac, potanczyc, wszystko gra, ale jestem pewna, ze do lozka z nim isc nie che, bo mnie fizycznie nie pociaga, nie podoba mi sie, albo/i do tego jakis inny powod. Oczywiscie nie jestem taka naiwna, zeby nie wiedziec o co jemu chodzi. I teraz jego decyzja czy chce nadal sie ze mna spotykac czy nie, kasy wydawac na mnie nie musi. Jezeli podejmuje jakies proby, pyta, chce, stawiam sprawe jasno: nie jestem zaintersowana. I nadal jego decyzja czy zostajemy kumplami, nadzieja z jego strony, ze jednak cos bedzie jest zawsze:)
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:27
                                                    Czyli - układ kumpelski jest możliwy. Bo są dwie szkoły: jedni twiedzą że układ M/K nie może być kumpelski a ty należysz widzę do drugiej szkoły. Ja zresztą też należę do drugiej szkoły. Miałem wiele koleżanek, których nie miałem zamiaru "bajerować".
                                                    Kwestia tańca tylko - to może być neutralne, bo mi się wydaje że raczej choć lekko musi zaiskrzyć.
                                                    A jeszcze jedno - czy kumpelski układ wiąże się z tym, że czujesz się dowartościowana jako kobieta?
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:33
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    Dla mnie ten uklad jest mozliwy jezeli sama nie jestem w zwiazku, bo polega na tym, ze oni nie traca nadziei, ze moze jednak. Nadzieja ta lgnie w gruzach w momencie jak wchodze w zwiazek z innym facetem.
                                                    > A jeszcze jedno - czy kumpelski układ wiąże się z tym, że czujesz się dowartośc
                                                    > iowana jako kobieta?
                                                    Nie, zwyczajnie lubie ludzi, rowniez mezczyn, wiec jak nie bylam w zwiazku i go nie szukalam spoko spotykalam sie z roznymi ludzi, w tym z facetami.
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 15:40
                                                    Ale najważniejsza ta ich nadzieja. To jest kręcące moim zdaniem. Widzisz delikatnie zwodzisz, nie dopowiadasz, a on chce jeszcze bardziej o Ciebie zabiegać.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:19
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    > Ale najważniejsza ta ich nadzieja. To jest kręcące moim zdaniem. Widzisz delika
                                                    > tnie zwodzisz, nie dopowiadasz, a on chce jeszcze bardziej o Ciebie zabiegać.

                                                    Nie, ja absolutnie nie zwodzilam i nie bylo niedomowien. W momencie kiedy facet sie zebral i wydukal o co biega powiedzialam bez ogrodek, ze nie ma szans, bo nie jestem zainteresowana. Lyknal a za pare dni zadzwnil, ze po kumpelsku moge wpasc, bo cos tam bedzie gotowal. Spoko, poszlam.
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:22
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Nie, ja absolutnie nie zwodzilam i nie bylo niedomowien. W momencie kiedy facet
                                                    > sie zebral i wydukal o co biega powiedzialam bez ogrodek, ze nie ma szans, bo
                                                    > nie jestem zainteresowana. Lyknal a za pare dni zadzwnil, ze po kumpelsku moge
                                                    > wpasc, bo cos tam bedzie gotowal. Spoko, poszlam.

                                                    Hm. Tak naprawdę - sądzisz, że on wtedy przestał sobie robić nadzieje jak powiedziałać wprost że "nie", a potem poszłaś, bo on coś fajnego gotował? Ja uważam, ze to możliwe, ale jestem ciekaw jak na to patrzą kobiety. Czy nie miałaś z tyłu głowy jak poszłaś na to gotowanie, że będzie próbował "od innej strony"?
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:25
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    Czy nie miałaś z ty
                                                    > łu głowy jak poszłaś na to gotowanie, że będzie próbował "od innej strony"?
                                                    Wcale sie nad tym nie zastanawialam. Hmm, a probowac to se mogl jak chcial, dla mnie bylo jasne, ze z nim nie bedzie ani seksu ani zwiazku z mojej strony, bo nie podobal mi sie fizycznie i do tego nie pasowal ze wzgledu na odmiennosc religijno kulturowa.
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:27
                                                    Bardzo prosto podchodzisz do tego - że się nie zastanawiałaś. Jak najbardziej Ci wierzę. A odmienność religijno-kulturowa - był muzułmaninem czy wyznawcą animistycznych religii? :)
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:34
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > Bardzo prosto podchodzisz do tego - że się nie zastanawiałaś. Jak najbardziej C
                                                    > i wierzę. A odmienność religijno-kulturowa - był muzułmaninem czy wyznawcą anim
                                                    > istycznych religii? :)
                                                    Byl owszem muzulmaninem, wcale nie praktykujacym, ale z Jordanii, czyli Arab a mnie zaden Arab do lo lozka nie wejdzie. I wcale nie dlatego, ze mam uprzedzenia, bo uprzedzenia sie miewa czesto wobec jakichs ludzi czy grup spolecznych nie znajac ich w ogole. Ja po prostu za duzo slyszalam, widzialam, poznalam ich. Nie, nie i nie!
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:36
                                                    Doskonale Cię rozumiem. :)
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:42
                                                    Ale z drugiej strony kag: jest ryzyko jest zabawa. :)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:33
                                                    Ja uważam,
                                                    > ze to możliwe, ale jestem ciekaw jak na to patrzą kobiety. Czy nie miałaś z ty
                                                    > łu głowy jak poszłaś na to gotowanie, że będzie próbował "od innej strony"?

                                                    Jeśli mówię koledze "Nie, nie możesz liczyć na nic więcej niż tylko kumplowanie", a on odpowiada "Ok, zrozumiałem", to ja się czuję już zwolniona z dociekania, czy na pewno zrozumiał i czy aby nie łudzi się dalej. Przyjmuję wprost deklaracje, nie szukam drugiego i trzeciego dna. Jestem odpowiedzialna za swoje słowa i oczekuję podobnej odpowiedzialności od innych. Z drugiej strony żałuję fajnych relacji z mężczyznami, które zostały przez nich całkowicie zerwane po takim postawieniu sprawy, ale rozumiem i nie mam żalu do nich.

                                                    W zasadzie powinnam pisać w czasie przeszłym, bo sprawdziło się to, co wieszczyła mi kiedyś starsza koleżanka "Po trzydziestce mężczyźni przestaną tak chcieć się z Tobą przyjaźnić" ;-)
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 16:36
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > W zasadzie powinnam pisać w czasie przeszłym, bo sprawdziło się to, co wieszczy
                                                    > ła mi kiedyś starsza koleżanka "Po trzydziestce mężczyźni przestaną tak chcieć
                                                    > się z Tobą przyjaźnić" ;-)
                                                    Po Twojej trzydziestce, czy po ich trzydziestce?
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 19:02
                                                    > Jeśli mówię koledze "Nie, nie możesz liczyć na nic więcej niż tylko kumplowanie
                                                    > ", a on odpowiada "Ok, zrozumiałem", to ja się czuję już zwolniona z dociekania
                                                    > , czy na pewno zrozumiał i czy aby nie łudzi się dalej. Przyjmuję wprost deklar
                                                    > acje, nie szukam drugiego i trzeciego dna. Jestem odpowiedzialna za swoje słow
                                                    > a i oczekuję podobnej odpowiedzialności od innych.

                                                    thank you, thank you, thank you :).
                                                    Już wiele razy musiałem się tłumaczyć, że nawet jak mówię wprost 'nie interesuje mnie związek' to nadal gram nie fair. Bo co jeśli ona i tak po cichu na ten związek liczy?
                                                    Dlatego po stokroć dzięki Kag i Zygzak, za taką wykładnię!
                                                  • lybbla Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 22:51
                                                    yoric napisał:

                                                    > thank you, thank you, thank you :).
                                                    > Już wiele razy musiałem się tłumaczyć, że nawet jak mówię wprost 'nie interesuj
                                                    > e mnie związek' to nadal gram nie fair. Bo co jeśli ona i tak po cichu na ten z
                                                    > wiązek liczy?
                                                    > Dlatego po stokroć dzięki Kag i Zygzak, za taką wykładnię!

                                                    Mnie się wydawało, że mówimy o przemilczaniu (mówienie nie wprost) faktu 'nie interesuje mnie związek' licząc na inteligencję
                                                    drugiej strony. Dosyć szybko uczymy się odróżniać sytuację gdy mamy przed sobą kobietę, która umie i chce jedynie grać w tę grę od sytuacji ze związkiem w tle. Ograniczając się do tych pierwszych drastycznie spada nasza skuteczność.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 22:57
                                                    Ale po co roztrząsacie jakieś z sufitu wzięte dylematy o byciu fair i nie fair? Życie nie jest fair, liczy się efekt. Ważne że dupczysz, a co tam sobie ktoś myśli i jakie wizje snuje to już jego brocha i jego problem.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:03
                                                    sabat.77 napisał: Ważne że dupczysz

                                                    A jak nie dupczysz?
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:05
                                                    zawle napisała:

                                                    > A jak nie dupczysz?

                                                    To wtedy ty masz problem, oczywiście.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:33
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > zawle napisała:
                                                    > > A jak nie dupczysz?
                                                    > To wtedy ty masz problem, oczywiście.

                                                    A jak nie dupczę i nie mam problemu?
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > A jak nie dupczę i nie mam problemu?

                                                    To jesteś kobietą :)
                                                    Faceci są określani przez pryzmat dupczenia, kobiety - na szczęście dla nich - nie.
                                                    Zakłada się, że u kobiety to wybór, a u faceta brak opcji.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:05
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Faceci są określani przez pryzmat dupczenia, kobiety - na szczęście dla nich -
                                                    > nie.
                                                    > Zakłada się, że u kobiety to wybór, a u faceta brak opcji.

                                                    Na serio? Chodzą po twoim osiedlu bojówki sprawdzające ile razy zaruchałeś? Co Ty bredziesz?
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:15
                                                    Te bojowki chodza wewnatrz mojego umyslu.
                                                  • lybbla Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:03
                                                    Jeśli o mnie chodzi to ja nie dupczę, ja współżyję.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:07
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Jeśli o mnie chodzi to ja nie dupczę, ja współżyję.

                                                    O, a ja dla przykładu nie jem, tylko konsumuję. Tym bardziej nie żrę, ale spożywam.
                                                  • lybbla Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:19
                                                    Nie bawię się jedzeniem, wp.am.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 23:36
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Jeśli o mnie chodzi to ja nie dupczę, ja współżyję.

                                                    :-) Ja wspolzyje w zgodzie z ludzmi. Ile Ty masz lat?
                                                  • jesod Jeśli o mnie chodzi 21.05.14, 00:06
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Jeśli o mnie chodzi to ja nie dupczę, ja współżyję.

                                                    W jakiej formie: czynnej czy biernej? :)
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 10:00
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Ale po co roztrząsacie jakieś z sufitu wzięte dylematy o byciu fair i nie fair?
                                                    > Życie nie jest fair, liczy się efekt.

                                                    To nieistotne, ja mam prosta zasade: Traktuje ludzi tak jak sama chce/chcialbym byc traktowana.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 02:25
                                                    > Dosyć szybko uczymy się odróżniać sytuację gdy mamy przed sobą
                                                    > kobietę, która umie i chce jedynie grać w tę grę od sytuacji ze związkiem w tle
                                                    > . Ograniczając się do tych pierwszych drastycznie spada nasza skuteczność

                                                    Ale to wygląda inaczej i wcale nie ogranicza skuteczności.
                                                    Kobieta może być zainteresowana związkiem - ale chwileczkę, może ja też mam tu coś do powiedzenia? Bo tak się składa, że mnie związek nie interesuje i wprost o tym mówię, a kobieta może z oferty skorzystać albo nie. Często korzysta...
                                                  • urquhart związek jako przynęta? 21.05.14, 07:43
                                                    yoric napisał:
                                                    > Ale to wygląda inaczej i wcale nie ogranicza skuteczności.
                                                    > Kobieta może być zainteresowana związkiem - ale chwileczkę, może ja też mam tu
                                                    > coś do powiedzenia? Bo tak się składa, że mnie związek nie interesuje i wprost
                                                    > o tym mówię, a kobieta może z oferty skorzystać albo nie. Często korzysta...

                                                    Yoric, Z materiałów które ja dawno czytałem (słuchałem audibooki) o PUA pamiętam że było jak bajerować, snuć ogólne i niesprecyzowane wizję o związku, spędzaniu romantycznych wakacji, wspólnych podróżach (zaangażowaniu) w czasie gadki tak żeby była dobra przynęta w i wpisywało się w oczekiwania większości kobiet, a niekoniecznie jest oczywiste dla mężczyzn, unikając precyzowania że to wkrótce, z tą kobietą, gdzieś kiedyś, a ona sobie resztę sama dopowie ...
                                                    Mniejszość to kobiety zainteresowane tylko "zabawą" , jak je rozpoznać, na nie była inna technika, zdecydowanie, przewodzenie, imponowanie. Dziś powiedziałbym że to te o męskim mózgu :)
                                                  • yoric Re: związek jako przynęta? 21.05.14, 11:31
                                                    > Yoric, Z materiałów które ja dawno czytałem (słuchałem audibooki) o PUA pamięta
                                                    > m że było jak bajerować, snuć ogólne i niesprecyzowane wizję o związku, spędzan
                                                    > iu romantycznych wakacji,

                                                    to pewnie była ta odnoga NLP-owska, która jest dla mnie totalnym gównem.
                                                    Pewnie są i takie trendy w PUA, podobnie jak jest jeden gość (nie pamietam teraz ksywy), którego ideologią jest zniszczyć kobietę psychicznie (!) - ale co poradzimy, że niektórzy mają zryte łby.

                                                    Dla mnie zasadą jest, żeby powiedzieć, że nie szukam nikogo na stałe, żeby określić, że znajomość ma luźny charakter, żeby nie robić tajemnicy, że spotykam się z innymi, itd. Tak do tego podchodzi mainstream PUA.
                                                  • kutuzow Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 16:43
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    > Hm. Tak naprawdę - sądzisz, że on wtedy przestał sobie robić nadzieje jak powie
                                                    > działać wprost że "nie", a potem poszłaś, bo on coś fajnego gotował? Ja uważam,
                                                    > ze to możliwe, ale jestem ciekaw jak na to patrzą kobiety. Czy nie miałaś z ty
                                                    > łu głowy jak poszłaś na to gotowanie, że będzie próbował "od innej strony"?

                                                    Jak dla mnie to Friendzone w czystej postaci. Żeby było jasne -nie winię tu Kag, to gościowe sami sobie winni że dali się wcisnąć we friendzone i w tym tkwili.
                                                  • lampardzikus Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 16:47
                                                    A mnie się zdaje, że nikt do nikogo nie miał tu pretensji - nawet ukrytych. Koledze Jordańczykowi fajnie się wspólnie z kag gotowało a i ona lubiła jego towarzystwo. Jestem to sobie w stanie bez problemu wyobrazić
                                                  • kutuzow Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 16:51
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > A mnie się zdaje, że nikt do nikogo nie miał tu pretensji - nawet ukrytych. Kol
                                                    > edze Jordańczykowi fajnie się wspólnie z kag gotowało a i ona lubiła jego towar
                                                    > zystwo. Jestem to sobie w stanie bez problemu wyobrazić

                                                    Naprawdę sądzisz że gościowi tylko o gotowanie chodziło? Nie miał w planach nic więcej?

                                                    Nie wiem czy masz żone/partnerkę, ale wyobraź sobie taką sytuację, że mówisz żonie/partnerce że koleżanka Cię na obiad/kolację zaprosiła. Koleżanka jest co prawda singielką, ale wy się przecież tylko kumplujecie. Jak sądzisz żona bez mrugnięcia okiem zaakceptowałaby takie Twoje wyjście?
                                                  • lampardzikus Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 16:56
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Naprawdę sądzisz że gościowi tylko o gotowanie chodziło? Nie miał w planach nic
                                                    > więcej?
                                                    >
                                                    > Nie wiem czy masz żone/partnerkę, ale wyobraź sobie taką sytuację, że mówisz żo
                                                    > nie/partnerce że koleżanka Cię na obiad/kolację zaprosiła. Koleżanka jest co pr
                                                    > awda singielką, ale wy się przecież tylko kumplujecie. Jak sądzisz żona bez mru
                                                    > gnięcia okiem zaakceptowałaby takie Twoje wyjście?

                                                    A dlaczego nie? Facet poznał fajną babkę i chciał się z nią przyjaźnić.
                                                    Co innego moja żona - ale to nie ma związku z tematem. Pewnie, że byłaby niepewna gdybym powiedział jej że idę do singielki pogotować. To jest zupełnie inna sytuacja.
                                                  • kutuzow Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 17:15
                                                    lampardzikus napisał:
                                                    > Co innego moja żona - ale to nie ma związku z tematem. Pewnie, że byłaby niepew
                                                    > na gdybym powiedział jej że idę do singielki pogotować. To jest zupełnie inna s
                                                    > ytuacja.

                                                    To jest dokładnie taka sama sytuacja.
                                                    Przecież tu chodzi o motyw osoby zapraszającej na to gotowanie.

                                                    przecież gdybyś jechał na pizzę do kumpla, albo na rosół do 60-cio letniej koleżanki z pracy to nie byłaby zazdrosna.
                                                    Tutaj zaś pojawia się zazdrość bo osoba trzecia widzi i potrafi ocenić motyw stojący za tym gotowaniem.
                                                  • lampardzikus Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 17:25
                                                    Owszem tak może być, ale wcale nie musi. jeśli Jordańczyk wstępnie robił sobie jakieś nadzieje wspólnym gotowaniem, to widząc zachowanie kag - zmienił podejście. Dla mnie to całkowicie naturalne. Nie podejmujemy działań tylko ze względu na libido.
                                                    A co do żony, że to inna sytuacja - to żona dlatego będzie zazdrosna, że hipotetycznie tam może się coś wydarzyć - ona może tak mysleć. Że coś np. wymknie im się spod kontroli. I jest to inna sytuacja, gdzie osoba trzecia ma obawy, a inna gdy dwoje ludzi jasno deklaruje wobec siebie na czym stoją. Zresztą - gdyby kag zobaczyła że Jordańczyk jednak coś chce to zerwałaby - jak sądzę - natychmiast taką znajomość. Naprawdę uważasz, że niemożliwa jest taka przyjaźń/znajomość?
                                                  • kutuzow Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 17:41
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > Owszem tak może być, ale wcale nie musi. jeśli Jordańczyk wstępnie robił sobie
                                                    > jakieś nadzieje wspólnym gotowaniem, to widząc zachowanie kag - zmienił podejśc
                                                    > ie.
                                                    Nie zmienił podejścia. Nadal próbuje tylko w inny sposób.

                                                    > A co do żony, że to inna sytuacja - to żona dlatego będzie zazdrosna, że hipote
                                                    > tycznie tam może się coś wydarzyć - ona może tak mysleć. Że coś np. wymknie im
                                                    > się spod kontroli. I jest to inna sytuacja, gdzie osoba trzecia ma obawy, a inn
                                                    > a gdy dwoje ludzi jasno deklaruje wobec siebie na czym stoją.

                                                    Nadal twierdzę że to jest dokładnie ta sama sytuacja.
                                                    Przecież Ty także mógłbyś zadeklarować (analogicznie jak Kag) że tam nic się nie wydarzy i to niby powinno załatwić sprawę (skoro to tylko kwestia deklaracji).

                                                    Poza tym Twoja żona (jako osoba trzecia), tak samo ma wątpliwości co do prawdziwych motywów hipotetycznej koleżanki co by Cię na jedzenie do siebie zapraszała, tak jak ja (osoba trzecia) mam wątpliwości co do prawdziwych motywów Jordańczyka (z historii Kag).
                                                    i tu i tu osoba trzecia nie ma raczej wątpliwości co do motywów. Różnica jest tylko taka że Kag była wtedy singielką i nie miał kto być zazdrosny. Gdyby miała wtedy partnera to partner pewnie by miał identyczne wątpliwości co twoja żona.
                                                  • lampardzikus Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 17:51
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Poza tym Twoja żona (jako osoba trzecia), tak samo ma wątpliwości co do prawdzi
                                                    > wych motywów hipotetycznej koleżanki co by Cię na jedzenie do siebie zapraszała
                                                    > , tak jak ja (osoba trzecia) mam wątpliwości co do prawdziwych motywów Jordańcz
                                                    > yka (z historii Kag).
                                                    > i tu i tu osoba trzecia nie ma raczej wątpliwości co do motywów. Różnica jest t
                                                    > ylko taka że Kag była wtedy singielką i nie miał kto być zazdrosny. Gdyby miała
                                                    > wtedy partnera to partner pewnie by miał identyczne wątpliwości co twoja żona.
                                                    >

                                                    No właśnie moja żona jako osoba trzecia - to jest klucz do zrozumienia tej sprawy. To jest właśnie to, co różni tę sytuację od tej gdy dwoje ludzi "jest zamieszanych w sprawę" :)
                                                    Żona ma prawo się obawiać, bo zawsze zostaje nutka niepewności, tego co libido może zrobić na takim wypadzie do koleżanki.
                                                    Natoamist w wypadku tylo dwójki zamieszanych jeśli oboje wiedzą na czym stoją, to owszem libido tez może zadziałać ale generalnie trzymają się tego co wzajemnie zadeklarowali, a nawet jesli libido dojdzie do głosu to nikogo nie krzywdzą.
                                                    A uważam - że libido nie musi dojść do głosu - w takiej relacji jak kag pisała.
                                                  • kag73 Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 17:46
                                                    No o to chodzi. My oboje nie bylismy w zwiazkach, nie mielismy zon ani mezow.
                                                    Dzieki znajomosci z nim poznalam swojego meza:)), moge byc mu wdzieczna. Wtedy skonczylo sie wychodzenie z nim razem na tance i gotowanie, owszem zdarzaly sie imprezy gdzie bylismy obecni wszyscy troje i jeszcze inni ludzie i potem doszla jego dziweczyna. Wtedy zdarzalo nam sie spotykac w czworke. Ku...wskie z jego strony byl tylko fakt, ze on bez mrugniecia okiem poszedlby ze mna do lozka, mimo przyjaciolki. Ja o tym wiedzialam, ale rzecz w tym, ze z mojej strony nie bylo szans.
                                                  • wont Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 18:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No o to chodzi. My oboje nie bylismy w zwiazkach, nie mielismy zon ani mezow.
                                                    > Dzieki znajomosci z nim poznalam swojego meza:)), moge byc mu wdzieczna. Wtedy
                                                    > skonczylo sie wychodzenie z nim razem na tance i gotowanie, owszem zdarzaly sie
                                                    > imprezy gdzie bylismy obecni wszyscy troje i jeszcze inni ludzie i potem doszl
                                                    > a jego dziweczyna. Wtedy zdarzalo nam sie spotykac w czworke. Ku...wskie z jego
                                                    > strony byl tylko fakt, ze on bez mrugniecia okiem poszedlby ze mna do lozka, m
                                                    > imo przyjaciolki. Ja o tym wiedzialam, ale rzecz w tym, ze z mojej strony nie b
                                                    > ylo szans.
                                                    -------------------
                                                    Kag, Ty naprawdę nie czaisz czy sobie jaja z nas robisz? :)

                                                    TO JEST DOSKONAŁE PODSUMOWANIE WĄTKU O PUA :)))

                                                    Kurde, to co zrobiłaś wówczas było dość wredne. Gość był w Tobie zabujany albo zauroczony Tobą. Po koszu umyślił sobie, kretyn, że zdobędzie Cię może jak będzie się bardziej STARAŁ. Wymyślał jakieś pieprzone obiadki, wyjścia na kawkę, licząc że kręcąc się w Twojej orbicie powiększa tym samym swoje szanse. Ty traktowałaś go jako czasoumilacza, gościa który wypełni Ci nudę, zapewni atencję, dowartościuje. Gość musiał się nieźle rozczarować kiedy okazało się, że poznałaś przez niego swojego nowego chłopaka (obecnego męża rozumiem). Zdesperowany, wymyślił otóż sobie, że jak może zobaczysz, że ma dziewczynę, że jest ktoś w jego życiu, to zrozumiesz, że tak naprawdę nie łączy was tylko przyjaźń i wspólne gotowanie ale po prostu miłość. Debil :)))

                                                    I WŁAŚNIE DLATEGO JEST PUA! ŻEBY WYJAŚNIAĆ NAM, MĘŻCZYZNOM, O CO W TYM WSZYSTKIM TAK NAPRAWDĘ, KURWA, CHODZI! :)))))))
                                                  • kag73 Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 20:49
                                                    "Kurde, to co zrobiłaś wówczas było dość wredne. Gość był w Tobie zabujany albo zauroczony Tobą. Po koszu umyślił sobie, kretyn, że zdobędzie Cię może jak będzie się bardziej STARAŁ. Wymyślał jakieś pieprzone obiadki, wyjścia na kawkę, licząc że kręcąc się w Twojej orbicie powiększa tym samym swoje szanse. Ty traktowałaś go jako czasoumilacza, gościa który wypełni Ci nudę, zapewni atencję, dowartościuje."

                                                    Momencik, momencik, moze i byl zauroczony czy zabujany, calkiem mozliwe. Co nie zmienia faktu, ze ja gralam w otwarte karty i powiedzialam, ze nie ma u mnie szans. To byla jego decyzja co z tym zrobi, to nie ja szukalam jego towarzystwa. Nie byl wypalniaczem nudy ani dowartosciowujacym mnie, absolutnie nie bylo mi to potrzebne. Mielismy wspolna pasje, tance latynoamerykanskie i czasem zdarzalo nam sie wychodzic razem potanczyc. Poza tym on chyba lubil moje towarzystwo, bo dzwonil jak sie cos dzialo i byla tez wieksza grupka ludzi.
                                                    Poza tym wiemy, ze nadzieja umiera ostatnia, ale ja mu nic nie obiecywalam, ja mu nawet dosadnie powiedzialam, ze z tego nic nie bedzie i nawet nie bylam z nim w lozku, nic a nic nie bylo.

                                                    "Gość musiał się nieźle rozczarować kiedy okazało się, że poznałaś przez niego swojego nowego chłopaka (obecnego męża rozumiem)."
                                                    Owszem byl rozczarowany "Co, dlaczego on a nie ja?" i maly negatywny komentarz pod adresem konkurenta. Poznalam go przypadkowo na jego imprezie urodzinowej, bylo duzo ludzi.

                                                    "Zdesperowany, wymyślił otóż sobie, że jak może zobaczysz, że ma dziewczynę, że jest ktoś w jego życiu, to zrozumiesz, że tak naprawdę nie łączy was tylko przyjaźń i wspólne gotowanie ale po prostu miłość. Debil :)))

                                                    I nie zadne tam wspolne gotowanie, to on gotowal, ja tylko jadlam;)
                                                    Nie, nie, nie dramatyzuj. Problem byl taki, ze ta dziewczyna naprawde na niego leciala i chciala z nim byc. No i tak na to przystal, ale to nie bylo tak do konca "to". Chociaz z czasem chyba ja polubil i docenil.
                                                    Co nie zmienia faktu, ze facet moze byc z przygodowych, szukajacych okazji, bo z jedna i ta sama szybko mu sie nudzi.
                                                  • yoric Re: Friendzone w czystej postacji 21.05.14, 02:16
                                                    > Momencik, momencik

                                                    zgadzam się z przedmówcami, opisujesz klasyczny przypadek tak zwanego orbitera! Jak ktoś pisze podręcznik PUA może walić do Ciebie po copyright, bo się nadaje na kopiuj-wklej na definicję zjawiska :).
                                                  • druginudziarz Re: Friendzone w czystej postacji i skrypty 21.05.14, 09:51
                                                    yoric napisał:

                                                    > > Momencik, momencik
                                                    >
                                                    > zgadzam się z przedmówcami, opisujesz klasyczny przypadek tak zwanego orbitera!
                                                    > Jak ktoś pisze podręcznik PUA może walić do Ciebie po copyright, bo się nadaje
                                                    > na kopiuj-wklej na definicję zjawiska :).

                                                    Przy czym reakcja Kag ilustruje fantastycznie, jak silne są skrypty.
                                                    Masz podane wszystko kawa na ławie, wszystko widać, ale nie nie i nie.
                                                  • kag73 Re: Friendzone w czystej postacji i skrypty 21.05.14, 10:57
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > > zgadzam się z przedmówcami, opisujesz klasyczny przypadek tak zwanego orb
                                                    > itera!
                                                    > > Jak ktoś pisze podręcznik PUA może walić do Ciebie po copyright, bo się
                                                    > nadaje
                                                    > > na kopiuj-wklej na definicję zjawiska :).
                                                    >
                                                    > Przy czym reakcja Kag ilustruje fantastycznie, jak silne są skrypty.
                                                    > Masz podane wszystko kawa na ławie, wszystko widać, ale nie nie i nie.

                                                    I kto tu jest niby tym orbiterem? Ja czy on?
                                                    Moim zdaniem nie mam sobie nic do zarzucenia, bo wylozylam kawe na lawe, nic nie przemilczalam ani nie udawalam. Malo tego nawet w lozku nie bylam z gosciem, wrecz przeciwnie, nie pozwolilm na zadne poufalosci i tu wiedzial, ze nie ma szans. Czy to moja wina, ze on moze cos tam sobie umysla i ma nadzieje. Jak pojde do zwyklago kolegi czy do kolezanki na obiad do domu to tez nikt sobie nic przy tym nie pomysli. Owszem moglby miec nadzieje jakis syngiel w innych okolicznosciach, gdzie jeszcze sa podchody i nikt nikomu nic nie wylozyl, ze cos sie przy tym gotowaniu/jedzeniu wydarzy. Ale ten tutaj dostal kawe na lawe, albo traci czas(bo moze sie ludzi) albo niech probuje inna babke wyrywac, ze tak powiem. Jego wybor. A moze to ON byl samotny i potrzebowal mnie do wypelniania sobie nudy i do spedzania czasu w towarzystwie, bo pod nosem zadnej innej chetnej do towarzystwa babki nie bylo?? Co nie? A malo jest takich co sobie mysla, jak sie pokaze gdzies z jakas fajna babka to mam szanse, ze inne zaraz sie mna zainteresuja? No, mial isc sam tanczyc i zbierac kosze? To wolal ze mna, mogl sie pokazac i mial szanse, ze wyrwie inna do tanca albo ze jakas sie nim zainteresuje.
                                                  • yoric Re: Friendzone w czystej postacji i skrypty 21.05.14, 11:11
                                                    Ale Kag, przecież ja nie obarczam żadną winą!

                                                    Uważam dokładnie tak jak Ty, że cała odpowiedzialność jest po stronie tego, kto mając podane warunki, na te warunki się godzi. Gość sam się zgodził być orbiterem (po polsku to chyba będzie 'satelita') i to jest jego sprawa:
                                                    www.urbandictionary.com/define.php?term=orbiter
                                                    > Malo tego nawet w lozku nie bylam z gosciem,

                                                    no to nie jest 'nawet', zakładamy, że dla niego to jest główny cel znajomości :)

                                                    > A malo jest takich co sobie mysla, jak sie
                                                    > pokaze gdzies z jakas fajna babka to mam szanse, ze inne zaraz sie mna zaintere
                                                    > suja?

                                                    mało. Panuje przekonanie, że laski pomyślą, że jestem zajęty i to je 'odstraszy'.
                                                    Oczywiście Twoje rozumowanie jest słuszne, ale to kolejna z tych wielu rzeczy, na które większośći facetów dopiero PUA otwiera oczy.
                                                  • lampardzikus Re: Friendzone w czystej postacji 21.05.14, 09:34
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I nie zadne tam wspolne gotowanie, to on gotowal, ja tylko jadlam;)
                                                    > Nie, nie, nie dramatyzuj. Problem byl taki, ze ta dziewczyna naprawde na niego
                                                    > leciala i chciala z nim byc. No i tak na to przystal, ale to nie bylo tak do ko
                                                    > nca "to". Chociaz z czasem chyba ja polubil i docenil.
                                                    > Co nie zmienia faktu, ze facet moze byc z przygodowych, szukajacych okazji, bo
                                                    > z jedna i ta sama szybko mu sie nudzi.

                                                    No i słusznie kag. Tu co poniektórzy sugerują Ci jakąś podwójną grę, a ja uważam że nie prowadziłaś żadnej gry - może tylko z takim zastrzeżeniem, że każdy czuje się dowartościowany, gdy zwraca się na niego uwagę. Ale poza tym - czysty układ. On chciał gotować, wiedział jakie masz zdanie na temat wspólnego bycia i układ był jasny jak słońce.

                                                    A na marginesie - niektórzy nawet w gotowaniu dopatrują się seksu ;)
                                                  • midnight_lightning Re: Friendzone w czystej postacji 24.05.14, 00:40
                                                    kag73 napisała:
                                                    No o to chodzi. My oboje nie bylismy w zwiazkach, nie mielismy zon ani mezow.
                                                    Dzieki znajomosci z nim poznalam swojego meza:)), moge byc mu wdzieczna. Wtedy
                                                    skonczylo sie wychodzenie z nim razem na tance i gotowanie, owszem zdarzaly sie imprezy gdzie bylismy obecni wszyscy troje i jeszcze inni ludzie i potem doszla jego dziweczyna. Wtedy zdarzalo nam sie spotykac w czworke. Ku...wskie z jego strony byl tylko fakt, ze on bez mrugniecia okiem poszedlby ze mna do lozka, mimo przyjaciolki. Ja o tym wiedzialam, ale rzecz w tym, ze z mojej strony nie bylo szans.

                                                    Kag, Ty naprawdę nie czaisz czy sobie jaja z nas robisz? :)

                                                    TO JEST DOSKONAŁE PODSUMOWANIE WĄTKU O PUA :)))
                                                    Kurde, to co zrobiłaś wówczas było dość wredne. Gość był w Tobie zabujany albo zauroczony Tobą. Po koszu umyślił sobie, kretyn, że zdobędzie Cię może jak będzie się bardziej STARAŁ. Wymyślał jakieś pieprzone obiadki, wyjścia na kawkę, licząc że kręcąc się w Twojej orbicie powiększa tym samym swoje szanse. Ty traktowałaś go jako czasoumilacza, gościa który wypełni Ci nudę, zapewni atencję, dowartościuje. Gość musiał się nieźle rozczarować kiedy okazało się, że poznałaś przez niego swojego nowego chłopaka (obecnego męża rozumiem). Zdesperowany, wymyślił otóż sobie, że jak może zobaczysz, że ma dziewczynę, że jest ktoś w jego życiu, to zrozumiesz, że tak naprawdę nie łączy was tylko przyjaźń i wspólne gotowanie ale po prostu miłość. Debil :)))

                                                    I WŁAŚNIE DLATEGO JEST PUA! ŻEBY WYJAŚNIAĆ NAM, MĘŻCZYZNOM, O CO W TYM WSZYSTKI M TAK NAPRAWDĘ, KURWA, CHODZI! :)))))))""

                                                    100/100. Chociaż nie nazwałbym tego nieszczęśniaka debilem. Robił to, co wpoily mu kłamliwie inne kobiety. STARAŁ się i nie poddawał.
                                                    A kobiece wykręty są żenujące, one doskonale wiedzą, że ktoś jest zakochany.
                                                  • kag73 Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 17:58
                                                    No dokladnie tak, oboke nie bylismy w zwiazkach, nie mielismy zon ani mezow. Wiec spoko wychodzilismy czasem razem potanczyc czy dokas, jeszcze z innymi albo tylko w dwojke.
                                                    Dzieki niemu poznalam swojego meza;) moge byc mu wdzieczna.
                                                    Juz w zwiazku bedac nie spotykalam sie z nim, spotykalismy sie w trojke, w wiekszym gronie a potem, kiedy i on mial przyjaciolkke, w czworke.
                                                  • rekreativa Re: Friendzone w czystej postacji 20.05.14, 17:45
                                                    Znowu się skłaniam do Twojego sposobu widzenia tej sytuacji.
                                                    Jeśli facet deklaruje, że jest moim kumplem, a ja również traktuję go tylko jako kumpla, to nie widzę powodu, dla którego w naszych spotkaniach towarzyskich nie miałby brać udziału również mój mąż (partner, chłopak itp.) Skoro chodzi wyłącznie o wspólne gotowanie, obejrzenie filmu na DVD czy pogadanie o pierdołach przy piwku, to chyba nie musimy być sam na sam, co nie?
                                                    Ja utrzymuję znajomości z przyjaciółmi męskimi, których poznałam przed moim mężem, ale faktem jest, że spotykamy się zwykle w większym gronie, albo przynajmniej na neutralnym gruncie, a mój mąż też ich poznał.
                                                  • druginudziarz singiel zaprasza singielkę na gotowanie 21.05.14, 09:58
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Skoro chodzi wył
                                                    > ącznie o wspólne gotowanie, obejrzenie filmu na DVD czy pogadanie o pierdołach
                                                    > przy piwku, to chyba nie musimy być sam na sam, co nie?

                                                    Singiel zaprasza singielkę do domu na 'sam na sam', ale chodzi wyłącznie o wypróbowanie najnowszych pomysłów kulinarnych.
                                                    Buhahaha :D
                                                    Oczywiscie dekold po pepek i stringi też nic nie znaczą, absolutnie nie ma w nich najmniejszych podtekstów seksualnych.
                                                  • rekreativa Re: singiel zaprasza singielkę na gotowanie 21.05.14, 11:11
                                                    No właśnie ja rozumiem, że mimo wszystko w takim spotykaniu się sam na sam w mieszkaniu faceta jest coś dwuznacznego i osobiście z podobnych propozycji nie korzystałam (jeżeli chciałam utrzymać relację na poziomie koleżeńskim)
                                                    Dla mnie to dość jasny przekaz, że jeśli facet dąży do tego, by się ze mną spotkać w takiej kameralnej atmosferze i jeszcze dla mnie chce gotować, to kurde, ma swoje ukryte motywy i już.
                                                  • kag73 Re: singiel zaprasza singielkę na gotowanie 21.05.14, 11:21
                                                    rekreativa napisała:
                                                    by się ze mną spotkać w takiej kameralnej atmosferze i jeszcze dla mnie chce gotować, to kurde, ma swoje ukryte motywy i już.
                                                    Ale to wcale tak kameralnie nie bylo, bo on mieszkal w akademiku i kuchnia byla wspolna:)

                                                  • rekreativa Re: singiel zaprasza singielkę na gotowanie 21.05.14, 11:28
                                                    Oj, kaguś, ale nie musisz tak szukać potwierdzenia, że jednak byłaś w porządku :)
                                                    Byłaś, wyłożyłaś kawę na ławę, facet wiedział, na czym stoi.
                                                    Ale byłaś też świadoma, że na Ciebie cały czas leci i że mimo paktu o przyjaźni puknąłby Cię przy pierwszej sposobnej okazji. Czyli czułaś, że ta jego zgoda na bycie tylko kolegą to taka pozorna jest, żeby po prostu zatrzymać Cię na swej orbicie.
                                                  • yoric Re: singiel zaprasza singielkę na gotowanie 21.05.14, 12:01
                                                    > żeby po prostu zatrzymać Cię na swej orbicie.

                                                    ... siebie na jej :). To tak działa, że ładna laska jest centrum grawitacji, a kolesie kręcą się wokół niej...

                                                    W sumie to odpowiednikiem, chociaż już bez metafory orbitowania, jest określenie, któe pamiętam z przedszkola "być czyimś waflem" :).
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 18:49
                                                    > I nadal jego decyzja czy zostajemy kumplami, nadzieja z jego strony, ze jednak cos bedzie jest zawsze:)

                                                    dzięki Kag za ten wpis!
                                                    Też uważam, że odpowiedzialność za drugę stronę kończy się na postawieniu sprawy jasno, a nie na wchodzeniu mu do głowy - za swoje 'nadzieje' każdy odpowiedzialny jest sam :).
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 21:12
                                                    yoric napisał:

                                                    > > I nadal jego decyzja czy zostajemy kumplami, nadzieja z jego strony, ze j
                                                    > ednak cos bedzie jest zawsze:)
                                                    >
                                                    > dzięki Kag za ten wpis!
                                                    > Też uważam, że odpowiedzialność za drugę stronę kończy się na postawieniu spraw
                                                    > y jasno, a nie na wchodzeniu mu do głowy - za swoje 'nadzieje' każdy odpowiedzi
                                                    > alny jest sam :).

                                                    Zaznaczam, subtelna roznica, jezeli jest istotna, nie bylam z nim w lozku, nie doszlo do seksu, nie bylo zadnych praktyk seksualnych miedzy nami. Oprocz dwoch niewinnych calusow w policzek, zadnych poufalosci.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 21:26
                                                    kag73 napisała: > Zaznaczam, subtelna roznica, jezeli jest istotna, nie bylam z nim w lozku, nie
                                                    > doszlo do seksu, nie bylo zadnych praktyk seksualnych miedzy nami. Oprocz dwoch
                                                    > niewinnych calusow w policzek, zadnych poufalosci.

                                                    haha....nader subtelna:)))
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 21:27
                                                    Aha i jeszcze: ja nie proponowlam kumpelstwa ani przyjazni, ja po prostu powiedzialam, ze nie jestem zainteresowana zwiazkiem.
                                                    To ze on pare dni pozniej zadzwonil i zaprosi co bymy sobie po kumpelsku cos razem zjedli, bo wlasnie gotuje.

                                                    Co nie zmiena faktu, ze mialam tez przypadek, ze do lozka z facetem poszlam, ale zwiazku z nim nie chcialam. Nie wiem czego chcial on, ale mu powiedzialam, ze zwiazku nie szukam. Stwierdzil, ze jest dobrze jak jest, mamy oboje frajde a jak zmienie zdanie to tym lepiej. Hmm, zdania nie zmienila, ale przestalam z nim sypiac, bo mi fizycznie nie odpowiadal i seks tez mi z nim nie pasowal.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 22:22
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm, zdania nie zmienila, ale przestalam z nim
                                                    > sypiac, bo mi fizycznie nie odpowiadal i seks tez mi z nim nie pasowal.

                                                    Niesamowite - poszłaś do łóżka z facetem, który nie odpowiadał Ci fizycznie. Czyli jednak - da się :p
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 02:09
                                                    > Niesamowite - poszłaś do łóżka z facetem, który nie odpowiadał Ci fizycznie. Cz
                                                    > yli jednak - da się :p

                                                    ludzie, a zwłaszcza kobiety, pamiętają selektywnie, idealizują i jeszcze sobie racjonalizują na koniec.
                                                    Nie mówię, że nie warto ich słuchać, bo warto dla wartości litrackiej :), ale jeśli chodzi o podejście inżynieryjne - zastosować coś, co działa - to trzeba zatkać uszy i patrzeć na czyny :).
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 09:46
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Niesamowite - poszłaś do łóżka z facetem, który nie odpowiadał Ci fizycznie. Cz
                                                    > yli jednak - da się :p

                                                    No wlasnie to byl moj najwiekszy i jedyny wtop. Juz tu kiedys pisalam o tym. Na pierwszy rzut oka i w ciuchach wygladal niczego sobie. Przebudzenia ciezkiego doznalam jak znalezlismy sie w lozku i nie odpowiadal mi sie w dotyku, po prostu taki "budyn", miekki, bez miesni. Ale tego nie widzialam golym okiem i przez ciuchy.
                                                    I teraz zapewne gdybym byla w nim zakochana nie bylo by to albo bylo by mniejszym problemem i tak by sie dalo, ale....nie bylam. Facet byl sympatyczny i godzinami mozna bylo z nim przegadywac, ale...nie zapasowal mi w lozku, seks tez nie spelnial moich oczekiwan. Na koniec to juz chcialam z nim tylko przez telefon rozawiac, co znowu jemu wydawalo sie strata czasu, bo w zamian mozna bylo spotkac sie na zywo :(
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:41
                                                    > A czy przynosi skutek placenie i stawianie tez zalezy od ludzi i ich aktualnych
                                                    > oczekiwan/planow. Podobnie jak nie wiadomo czy przynosi skutek niestawianie:)

                                                    PUA sprawdzili i zgodnie piszą, że lepiej nie stawiać.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:14
                                                    yoric napisał:
                                                    gdzie atrakcyjność jest kosztowniejsza dla kobiet to wygląd,
                                                    > czyli właśnie ten obszar, który jest kontestowany przez ideologię równouprawni
                                                    > eniową.
                                                    A TY chcesz babke na randce bez makijazu, w przydlugawym swetrze, sztruksach i w bawelniaych majeteczkach czy wolalbys jednak cos bedrdziej, ze tak powiem kobiecego/wyszukanego?
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:19
                                                    > A TY chcesz babke na randce bez makijazu, w przydlugawym swetrze, sztruksach...

                                                    ja jestem za tradycyjnym podziałem ról, więc mam moralne prawo wymagać od laski wyglądu :), w przeciwieństwie do kobiety, która chce zarabiać tyle co facet, ale żeby to on płacił.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:21
                                                    yoric napisał:
                                                    > ja jestem za tradycyjnym podziałem ról, więc mam moralne prawo wymagać od laski
                                                    > wyglądu :), w przeciwieństwie do kobiety, która chce zarabiać tyle co facet, a
                                                    > le żeby to on płacił.

                                                    No to MUSISZ placic na randkach, niestety:) Ona niby tyle samo zarobila, ale na seksi gacie wydala, czlowieku, wiesz ile te szmatki kosztuja. A fryzjer? Od baby zawsze kasuja podwojnie!
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:33
                                                    > No to MUSISZ placic na randkach, niestety:)

                                                    no i nie ma problemu, w związku, czy na randkach prowadzących do niego to robię (tylko nie chcę potem słuchać w mediach o niesprawiedliwości społecznej!!). Nie mam też problemu, żeby zapłacić za kawę koleżanki.

                                                    Co innego, jak chodzi mi o luźny związek, wtedy unikam stawiania i zapraszania - też nie dogmatycznie, ale tak, żeby wyjść ze schematu.
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 09:35
                                                    kag73 napisała:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    > > Zatrzymajmy się na chwilę przy tym argumencie.
                                                    > > Pytanie czy kobiety które idą na randkę z ładnie ubranym facetem na pozio
                                                    > mie ja
                                                    > > koś płaca za tą randkę że on jest ładnie ubrany?
                                                    >
                                                    > Nie, Ty nie rozumiesz. Oczywiscie, ze wszyscy chca, zeby na randce bylo milo i
                                                    > zeby im sie podobalo. I jezeli jestes fair, to wiesz, ze ona jako kobita wydala
                                                    > juz wiecej niz Ty, wiec rachunek spoko mozesz pokryc. Prawda?

                                                    Ale kutuzow pytał w jaki sposób to taryfikujesz. No bo upierasz się, że wydajesz (i inne kobiety) więcej.
                                                    A umawiasz sie z chudymi, bladymi i przygarbionymi? A utrzymanie sylwetki ile wg Ciebie kosztuje? (sport, siłka, praca nad dobrą samooceną etc. etc.)
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 10:22
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Ale kutuzow pytał w jaki sposób to taryfikujesz. No bo upierasz się, że wydajes
                                                    > z (i inne kobiety) więcej.
                                                    > A umawiasz sie z chudymi, bladymi i przygarbionymi? A utrzymanie sylwetki ile w
                                                    > g Ciebie kosztuje? (sport, siłka, praca nad dobrą samooceną etc. etc.)

                                                    Jak tak tylko polzartem do tych, ktorzy sie bocza, ze za randke musza zaplacic:) Chodzi o gest, o pewnien rodzaj gry kobieta mezczyna, niektorzy to lubia. Inni moga placic za siebie albo dac sie zapraszac.
                                                    A Ty umawiasz sie z grubymi, garbatymi, przygarbionymi? Wiele kobiet rowniez sie wysila na dobra figure. A wiesz ile sie glodzi(niby taniej) i stosuje diety(czasem drozsze), zeby sie podobac? To dopiero jest wysilek, czapki z glow. A ile spedza godziny w salonach kosmetycznych i u fryzjera(nie cierpie tego).
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 11:28
                                                    kag73 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Ale kutuzow pytał w jaki sposób to taryfikujesz. No bo upierasz się, że w
                                                    > ydajes
                                                    > > z (i inne kobiety) więcej.
                                                    > > A umawiasz sie z chudymi, bladymi i przygarbionymi? A utrzymanie sylwetki
                                                    > ile w
                                                    > > g Ciebie kosztuje? (sport, siłka, praca nad dobrą samooceną etc. etc.)
                                                    >
                                                    > Jak tak tylko polzartem do tych, ktorzy sie bocza, ze za randke musza zaplacic:
                                                    > ) Chodzi o gest, o pewnien rodzaj gry kobieta mezczyna, niektorzy to lubia. Inn
                                                    > i moga placic za siebie albo dac sie zapraszac.
                                                    > A Ty umawiasz sie z grubymi, garbatymi, przygarbionymi?

                                                    Mnie pytasz? ale ja może nietypowy jestem?
                                                    Z taką garbatą to bym się zastanawiał, ale bez diora i makijażu to chętnie.
                                                    Wiesz, tak patrzę sobie czasem na portale randkowe i Ci powiem, że łatwo nie jest, mężczyzna bez 180cm wzrostu (akurat się łąpię ;) ) to nie ma za bardzo czego szukać.
                                                    A jak dla mnie może być kobieta i taka 180 i taka 160 cm. Podobnie, preferuje 'C', ale z mniejszymi też by bólu nie było. etc. etc.
                                                    Tak więc wogóle mnie nie wzrusza jak to kobieta strasznie i kosztownie musi się starać "by po ludzku wyglądać".

                                                    > A ile
                                                    > spedza godziny w salonach kosmetycznych i u fryzjera(nie cierpie tego).
                                                    Ja córce ostatnio jedną sprawę zdemitologizowałem (ale pewnie i tak mi nie uwierzyła).
                                                    Przyszła pochwalić się pomalowanymi paznokciami, pochwaliłem, bo były ładne, ale dodałem, że chłopcy i tak na to nie patrzą :]
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 11:39
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    tak patrzę sobie czasem na portale randkowe i Ci powiem, że łatwo nie je
                                                    > st, mężczyzna bez 180cm wzrostu (akurat się łąpię ;) ) to nie ma za bardzo czeg
                                                    > o szukać.
                                                    > A jak dla mnie może być kobieta i taka 180 i taka 160 cm. Podobnie, preferuje '
                                                    > C', ale z mniejszymi też by bólu nie było. etc. etc.
                                                    Bo sam masz 180 jakbys mial 170 to bys 180 nie chcial babki:) Za gruba ma tak samo malo szanse jak za niski. Wiemy, ze faceci chca szczuplych a babki wysokich, z kim sie potem wiaza, z powodu innych atutow i powodow, to juz inna bajka.
                                                    Kobietom tez nie latwo, bo faceci to wzrokowcy.
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > tak patrzę sobie czasem na portale randkowe i Ci powiem, że łatwo nie je
                                                    > > st, mężczyzna bez 180cm wzrostu (akurat się łąpię ;) ) to nie ma za bardz
                                                    > o czeg
                                                    > > o szukać.
                                                    > > A jak dla mnie może być kobieta i taka 180 i taka 160 cm. Podobnie, prefe
                                                    > ruje '
                                                    > > C', ale z mniejszymi też by bólu nie było. etc. etc.
                                                    > Bo sam masz 180 jakbys mial 170 to bys 180 nie chcial babki:)

                                                    Wiesz, jakbym miał 170 i 20 lat to bym poszedł z każdą która ma dwie nogi (plus ew. brak łatwo zauważalnych wad genetycznych).

                                                    > Za gruba ma tak s
                                                    > amo malo szanse jak za niski. Wiemy, ze faceci chca szczuplych a babki wysokich
                                                    > , z kim sie potem wiaza, z powodu innych atutow i powodow, to juz inna bajka.
                                                    > Kobietom tez nie latwo, bo faceci to wzrokowcy.

                                                    Wiesz, z tym skryptem "faceci to wzrokowcy" jest taki problem, że wzrokowiec łatwiej dostrzeże co jest walorem a co picem. Więc wg mnie to nie jest argument by się wykosztowywać bez umiaru.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:06
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    "Wiesz, jakbym miał 170 i 20 lat to bym poszedł z każdą która ma dwie nogi (plus ew. brak łatwo zauważalnych wad genetycznych).

                                                    Poszedlbys do lozka, ale nie do zwiazku:) To chyba jasne.
                                                    Nie chodzi o wykosztowywanie bezsensowne, ogolnie jest tak, ze od kobiety wiecj kasuja i do tego kobieta potrzebuje wiecej pierdolek
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:15
                                                    kag73 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > "Wiesz, jakbym miał 170 i 20 lat to bym poszedł z każdą która ma dwie nogi (plu
                                                    > s ew. brak łatwo zauważalnych wad genetycznych).
                                                    >
                                                    > Poszedlbys do lozka, ale nie do zwiazku:) To chyba jasne.

                                                    No, 20.latek i związek to chyba oksymoron ;)

                                                    > Nie chodzi o wykosztowywanie bezsensowne, ogolnie jest tak, ze od kobiety wiecj
                                                    > kasuja i do tego kobieta potrzebuje wiecej pierdolek

                                                    Wiecej pierdółek, których mężczyźni i tak nie widzą Więc po co?
                                                    Cenę tych pierdółek robi popyt.
                                                  • lampardzikus Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:18
                                                    Popyt - czyli kobietom wmawia się że tego potrzebują? Czy to nie urąga zdrowemu rozsądkowi? ;)
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:55
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > Popyt - czyli kobietom wmawia się że tego potrzebują? Czy to nie urąga zdrowemu
                                                    > rozsądkowi? ;)

                                                    Ale co urąga? bo za mało się znamy żebym łapał wprost Twoje aluzje.
                                                    Urąga 'wmawianie' czy urąga 'zwrócenie uwagi na fakt wmawiania'?
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:17
                                                    Sarkozy tez byl wysoki - z mownicy, z ktorej przemawial :)
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:49
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Sarkozy tez byl wysoki - z mownicy, z ktorej przemawial :)

                                                    Jestes człowiekiem ścisłym, proponuje eksperyment.
                                                    Załóż np. na sympatia.pl dwa niemal identyczne profile, rózniące się jedynie wzrostem, np. 170 i 185 cm. Po miesiącu sprawdź liczbę odwiedzin. Wynik opublikuj ;)

                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:51
                                                    Nie zbanuja mnie? Mam dac identyczne zdjecie? To bedzie latwe do znalezienia chyba. Moge taki eksperyment przeprowadzic, lubie szczury biegajace w moich labirytnach mysli... ale zeby mi ktos kolo piora nie narobil przez to.
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie zbanuja mnie? Mam dac identyczne zdjecie? To bedzie latwe do znalezienia ch
                                                    > yba. Moge taki eksperyment przeprowadzic, lubie szczury biegajace w moich labir
                                                    > ytnach mysli... ale zeby mi ktos kolo piora nie narobil przez to.

                                                    Nie dawaj wcale.
                                                    Eksperyment będzie musiał być dłuższy, bo mniej odwiedzin (sympatia twierdzi że 8x mniej) , ale sądzę że miesiąc wystarczy.
                                                    Tylko sam musisz nie oglądać profili, ew. te same, bo babki potem zaglądaja kto do nich zagląda ;)
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:47
                                                    ale to jak dam tylko wzrost i bede siedzial cicho, to chyba troche za malo, zeby sie ktokolwiek odezwal :) przewiduje zero odwiedzin na obu profilach.
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:51
                                                    To znajdź dwa zdjęcia, na których się bardzo różnisz - masz inny fryz, światło tak pada, że nie jesteś do siebie podobny, no wiesz.
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:58
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > ale to jak dam tylko wzrost i bede siedzial cicho, to chyba troche za malo, zeb
                                                    > y sie ktokolwiek odezwal :) przewiduje zero odwiedzin na obu profilach.

                                                    Ty byś same frukta eksperymentu chciał spożyć? ;)
                                                    Wszystko tam wypełnij co trzeba, sporty, kina, zainteresowania etc, sylwetka pisz "normalna" (tak w razie czego) albo jeszcze lepiej "wysportowana" :D
                                                    Nawet jak babka się zorientuje że niemal identyczne dossier już czytała, no to wizyta już i tak wskakuje do statystyki.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 14:08
                                                    Dobrze ze mnie poinstruowales, bez ciebie wpisalbym "sylwetka radzieckiego pulkownika, pijacego samogon i zagryzajacego petem suszonej kielbasy".
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 14:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dobrze ze mnie poinstruowales, bez ciebie wpisalbym "sylwetka radzieckiego pulk
                                                    > ownika, pijacego samogon i zagryzajacego petem suszonej kielbasy".

                                                    Jeśli celujesz w koleżanki Wandy Wasilewskiej, to może to być kapitalna zajawka na powitanie.
                                                    Zdjęcie dla urozmaicenia lepsze by było z wodą kolońską i wędzoną słoniną.
                                                  • rekreativa Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 14:33
                                                    Ale to mogłoby chwycić - jako przejaw specyficznego poczucia humoru.
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:14
                                                    Taki np. Tom Cruise, ktory jak wiadomo gigantem nie jest, to musi miec niebywaly problem ze znalezieniem kochanki :)
                                                  • kutuzow "faceci chca szczuplych a babki wysokich" 21.05.14, 13:30
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Wiemy, ze faceci chca szczuplych a babki wysokich
                                                    > , z kim sie potem wiaza, z powodu innych atutow i powodow, to juz inna bajka.
                                                    > Kobietom tez nie latwo, bo faceci to wzrokowcy.

                                                    Nie mogłem się powstrzymać -tak w temacie:
                                                    i57.tinypic.com/33kanio.jpg
                                                  • kag73 Re: "faceci chca szczuplych a babki wysokich" 21.05.14, 22:50
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Nie mogłem się powstrzymać -tak w temacie:
                                                    > i57.tinypic.com/33kanio.jpg

                                                    Hmm, bo "krotki" moze oznaczac krotkiego fiuta, wiec sie lepiej zaden facet nie odzywa, bo by sie wydalo, ze ma malego:)
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 11:52
                                                    > Chodzi o gest, o pewnien rodzaj gry kobieta mezczyna, niektorzy to lubia. Inn
                                                    > i moga placic za siebie albo dac sie zapraszac.

                                                    Kwestia stawiania, jak wspominałem, jest mylnie rozumiana. Zasada 'nie kupuj jej drinków' to nie sztywna reguła, tylko zwrócenie uwagi na problem. Jak kupujesz babce drinka, definiujesz jej wartość jako wyższą, a swoją jako niższą, a sytuację jako 'ja staram się o nią, ale sam nie jestem na tyle fajny, żeby ją zainteresować, więc muszę ją przekupić drinkiem'.

                                                    Można stawiać kobiecie kolejki i uniknąć tego wrażenia, np. bawisz się z kumplami i stawiacie sobie nawzajem, a przy okazji jej; albo robisz z nią konkurs, że zamawiacie jakieś udziwnione drinki na zmianę i jej mogą być dużo tańsze; albo idziesz do baru po drinka dla siebie i dla niej i nie wracasz przez dłuższy czas, bo się zagadasz z barmanem; itd. itp. są setki wariantów, w których możesz pokazać, że robisz to bo sam chcesz a nie bo jesteś jej 'waflem' od kupowania drinków.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 11:58
                                                    yoric napisał:
                                                    Jest roznica czy idziesz do baru i tam kogos poznajesz, wpada Ci w oku, czy zapraszasz kogos na randke.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:15
                                                    > Jest roznica czy idziesz do baru i tam kogos poznajesz, wpada Ci w oku, czy zap
                                                    > raszasz kogos na randke.

                                                    Dlatego PUA jest wrogiem pojęcia 'randka'.
                                                    'Randka' uruchamia szkodliwe skrypty
                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 12:21
                                                    Wedlug mojej oceny PUA wrecz dazy do uruchomienia skryptow orbitera ale po stronie kobiety, przynajmniej na pierwszym etapie. Chodzi o uruchomienie ewaluacji tego konkretnego mezczyzny jako dobra rzadkiego i najprawdopodobniej trudnego do osiagniecia, co czyni go pociagajacym. Zawsze chcemy zabawki, ktorej nie mozemy latwo zdobyc.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 13:05
                                                    > Wedlug mojej oceny PUA wrecz dazy do uruchomienia skryptow orbitera ale po stro
                                                    > nie kobiety,

                                                    to może być trafna diagnoza
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 21.05.14, 22:48
                                                    yoric napisał:
                                                    > Dlatego PUA jest wrogiem pojęcia 'randka'.
                                                    > 'Randka' uruchamia szkodliwe skrypty
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 03:48
                                                    > Oczywiscie, ze nikt nie mowi "zapraszam Cie na randke", zazwyczaj sie nazywa: m
                                                    > asz ochote pojsc ze mna do kina, na kregle, do baru, na kawe. Przesz chyba nikt
                                                    > nie pyta "umowimy sie na randke?". Ale chyba nikt nie jest taki glupi, zeby ni
                                                    > e wiedziec o co biega:)

                                                    i właśnie po tym można poznać 'rankdę', że facet zaprasza, facet płaci, facet się stara.
                                                    I dlatego trzeba unikać takich zachowań, które spotkanie wtłoczą w schemat randki - czyli między innymi płacenia. Jak już wyjaśniałem, sprawa jest bardziej złożona, ale jeśli trzeba by ją streścić w krótkim zdaniu, to faktycznie brzmiałoby ono "nie stawiaj drinków".
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 10:00
                                                    yoric napisał:
                                                    > i właśnie po tym można poznać 'rankdę', że facet zaprasza, facet płaci, facet s
                                                    > ię stara. I dlatego trzeba unikać takich zachowań, które spotkanie wtłoczą w schemat randki - czyli między innymi płacenia. Jak już wyjaśniałem, sprawa jest bardziej zł
                                                    > ożona, ale jeśli trzeba by ją streścić w krótkim zdaniu, to faktycznie brzmiało
                                                    > by ono "nie stawiaj drinków".

                                                    Moze jestem naiwna, albo Ty jestes naiwny ale ja np. poznam, ze randka to randka, czy facet zaplaci czy nie. Moze dlatego, ze juz dawno sie przekonalam, ze facet chcacy pojsc/zrobic cos z kobieta ma jeden cel, inaczej wyszedlby z kumplem. I powiem pragmatycznie dla mnie oznacza to tylko: zamoczyc chce, ale zaplacic nie. Nie szkodzi, bo ja nie zubozeje ale fakt jest faktem.
                                                    Zalezy zapewne czego facet szuka. Znam taki przypadek on chyba tez kierowal sie PUA, bo podobne zasady glosil. Wiec szukal: zwiazku, seksu, czegokolwiek z kobietami. Bilans: cieniutko, wyrwal pare kobiet do lozka, zadnej do zwiazku nie znalazl, ale bylo tego niewiele na tyle lat szukania i zabiegow. A moj maz ciagle mu powtarzall: "chlopie, nie rob z siebie kobiety, zachowuj sie jak facet. Ty placisz, Ty sie starasz, bo to Ty jestes facetem. Nie oczekuj, ze babka w deche bedzie zabiegala o Ciebie".
                                                    No i prawda. Fakt, moze trudne warunki, bo w UK babki niezbyt zainteresowane, konkurencja wielka itd. Facet najgorzej nie wyglada, na silke chodzi, ma tez prace, zarabia niezle itd. Fakt moze dla tylko lozka/seksu nie warto sie wysilac, mysla co niektorzy, ale moze sie okazac, ze jednak z tego cos by wyszlo, ale facet nie chcial sie postarac.
                                                    Moim zdaniem koles musi wygladac pierwsza klasa a babka byc w nastroju i do tego chemia, zeby tak sobie szybko do czegos doszlo. Inni zyskuja przy blizszym poznaniu i wtedy warto, zeby pokazali sie od najlepszej strony. I jak za pierwszym razem bedzie kicha, to drugiego razu(spotkania) nie bedzie. Co nie zmienia faktu, ze czasem facet nie dostaje nawet szansy na randke, wiec sie pokazac(dobrze sprzedac) nie moze.

                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 10:16
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Zalezy zapewne czego facet szuka. Znam taki przypadek on chyba tez kierowal sie
                                                    > PUA, bo podobne zasady glosil. Wiec szukal: zwiazku, seksu, czegokolwiek z kob
                                                    > ietami. Bilans: cieniutko, wyrwal pare kobiet do lozka, zadnej do zwiazku nie z
                                                    > nalazl, ale bylo tego niewiele na tyle lat szukania i zabiegow. A moj maz ciagl
                                                    > e mu powtarzall: "chlopie, nie rob z siebie kobiety, zachowuj sie jak facet. Ty
                                                    > placisz, Ty sie starasz, bo to Ty jestes facetem. Nie oczekuj, ze babka w dech
                                                    > e bedzie zabiegala o Ciebie".

                                                    Kag, ale bez szczegółów to co Ci yoric może odpowiedzieć? może ten Twój znajomy źle tergetował?
                                                    Mam znajomego, który na długo się zawiesił na jednym typie kobiet (niska, dość szczupła, choć troche ruda, 20-25 lata) no ale ile jest takich kobiet? i jakie się ma szanse gdy się już jest grubo po trzydziestce? Więc trochę był sam, potem mu się w koncu "przestawiło".
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 10:23
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Kag, ale bez szczegółów to co Ci yoric może odpowiedzieć? może ten Twój znajomy
                                                    > źle tergetował?
                                                    Absolutnie nie, zdanych takich fiksacji na jeden typ kobiety nie mial.
                                                  • druginudziarz Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 10:31
                                                    kag73 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Kag, ale bez szczegółów to co Ci yoric może odpowiedzieć? może ten Twój z
                                                    > najomy
                                                    > > źle tergetował?
                                                    > Absolutnie nie, zdanych takich fiksacji na jeden typ kobiety nie mial.

                                                    No to jak miał w miarę i sylwetkę, i pieniądze, i czas no to nie widzę innego wytłumaczenia jak to że ma problemy w relacjach interpersonalnych. Więc fakt, że mimo tych problemów wyrwał kilka lasek to i tak sukces. Nawet patrząc na to forum widać że nie wszyscy mężczyźni mają choć takie sukcesy. Ale oczywiście przyczyna może być inna.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 10:50
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > No to jak miał w miarę i sylwetkę, i pieniądze, i czas no to nie widzę innego w
                                                    > ytłumaczenia jak to że ma problemy w relacjach interpersonalnych. Więc fakt, że
                                                    > mimo tych problemów wyrwał kilka lasek to i tak sukces. Nawet patrząc na to fo
                                                    > rum widać że nie wszyscy mężczyźni mają choć takie sukcesy. Ale oczywiście przy
                                                    > czyna może być inna.
                                                    Nie sadze, zeby mial tego typu problemy. Moze mial pecha, szukal nie w tym kraju, albo co robil nie tak jak sie nalezy. Rzecz w tym, ze moim zdaniem jak facet nie jest Adonisem/modelem/super przystojniakiem(i temu nie zwasze latwo) to nie powinien liczyc na to, ze to nie on, tylko kobieta bedzie o niego zabiegac i seks sie bedzie wydarzal. On sobie pojdzie z nia na "nie randke" i bedzie udawal goscia, nie staral sie a ona bedzie widziala sens w staraniu sie o niego i wskoczy mu do lozka, albo zapragnie z nim zwiazku. Dla mnie malo prawdopodobne.
                                                    Kilka kobiet w ciagu 6 lat chyba, wiekszosci nie nazwiesz "wow". Jedna chetna byla mezatka, w domu seksu nie bylo, sypiala czasami z nim i jeszcze z 10 innymi (nie przeszkadzalo mu, bylby hipokryta gdyby tak bylo). Mial szanse przekonac sie, ze fajnie byloby byc dla kobiety chociaz tylko wibratorem, bo w tym przypadku, to on wiele razy co 20 sekund musial ustepowac miejsca wibratorowi i tak w kolo. Zabawne to bylo, ale w koncu sie znudzilo. Do tego babka zawsze potem potrzebowala albo buty albo torebke albo tam jeszcze cos.
                                                    Hmm a moze tak naprawde bywa tak, ze co a wisiec nie utonie.
                                                    Nie wiem, teraz jest inny swiat moze? Jak ktos z Was byl w zwiazku, mial/ma zone niech pomysli co i jak robil czy czy zadzialalo.

                                                  • sabat.77 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 11:02
                                                    kag73 napisała:

                                                    >Rzecz w tym, ze moim zdaniem jak facet
                                                    > nie jest Adonisem/modelem/super przystojniakiem(i temu nie zwasze latwo) to ni
                                                    > e powinien liczyc na to, ze to nie on, tylko kobieta bedzie o niego zabiegac i
                                                    > seks sie bedzie wydarzal.

                                                    Może, pod warunkiem, że któryś z innych filarów męskiej atrakcyjności jest wybitny i trafi na babkę, która celuje akurat w ten typ faceta. Zawsze chodzi o wzajemną atrakcyjność.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 11:02
                                                    Kag, nie czytasz w ogóle tego, co piszę i w efekcie produkujesz Całkowity Chaos Pojęciowy :).

                                                    > ja np. poznam, ze randka to randka, czy facet zaplaci czy nie. Moze dlatego, ze juz dawno sie przekonalam, ze facet chcacy pojsc/zrobic cos z kobieta ma jeden cel,

                                                    'randka' w naszym kontekście nie jest definiowana przez to, że facet chce ją zakończyć w łóżku, tylko przez pewien schemat kulturowy, o którym już tyle razy pisałem (jak widzę bez skutku :)). PUA chce zaliczyć laskę i w tym celu idzie na spotkanie, którego jednak nigdy w życiu nie nazwie 'randką' i nie będzie się zachowywał jak na 'randce', ponieważ jest to generalnie nieskuteczne.

                                                    > Zalezy zapewne czego facet szuka. Znam taki przypadek on chyba tez kierowal sie
                                                    > PUA, bo podobne zasady glosil. Wiec szukal: zwiazku, seksu, czegokolwiek z kobietami.

                                                    to zależy, czy nie zależy?
                                                    Bo różnica jest zasadnicza. Nie potrafię opisać tego lepiej, niż Sabat: "musisz wiedzieć, na jakie stanowisko aplikujesz" :).

                                                    > Wiec szukal: zwiazku, seksu, czegokolwiek z kobietami. Bilans: cieniutko

                                                    to jest jak historia o gościu, który poszedł łowić ryby, żaby lub raki, miał wędkę, ale w końcu nic nie złapał. Nie bardzo wiadomo, co z tego wynika :).

                                                    > Ty placisz, Ty sie starasz, bo to Ty jestes facetem.
                                                    Więc powtarzam po raz kolejny, to podejście było poddawane rozległym testom i wynik jest jednoznaczny, sprawdza się słabo.

                                                    > zamoczyc chce, ale zaplacic nie

                                                    A jak zapłaciłem, to mam prawo zamoczyć, albo zwrot kasy? ;)

                                                    I na wszelki wypadek wyjaśniam jeszcze raz (bo już raz co najmniej wyjaśniałem), to nie chodzi o płacenie - to jest tylko skrót myślowy. Coś jak <stawiaj przecinek przed "który">. No przecież nie na tym polega interpunkcja, prawda? (egzamin przed, którym i po, którym się upił). To pewna prawidłowość, która (:)) częściej się sprawdza niż nie, ale wynika z pewnych głębszych mechanizmów.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 11:11
                                                    yoric napisał:

                                                    'randka' w naszym kontekście nie jest definiowana przez to, że facet chce ją zakończyć w łóżku, tylko przez pewien schemat kulturowy, o którym już tyle razy pisałem (jak widzę bez skutku :)). PUA chce zaliczyć laskę i w tym celu idzie na spotkanie, którego jednak nigdy w życiu nie nazwie 'randką' i nie będzie się zachowywał jak na 'randce', ponieważ jest to generalnie nieskuteczne.

                                                    Aaaa, to znaczy, ze PUA dotyczy tylko gosci, ktorzy chca laske TYLKO zaliczyc? Bo ogolnie to kazdy mezczyzna chce zaliczyc kobiete, jezeli jest hetero, oczywiscie:) wszystko kwestia czasu.
                                                    Aha, czyli nie prawi komplementow, nie jest szarmanckim, nie placi sie za babke ale konkret sie omawia co kto w lozku lubi i takie tam? Czy stawia sie sprawe jasno i liczy na odp. pozytywna?
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 11:44
                                                    > Aaaa, to znaczy, ze PUA dotyczy tylko gosci, ktorzy chca laske TYLKO zaliczyc?
                                                    ...
                                                    > Aha, czyli nie prawi komplementow, nie jest szarmanckim, nie placi sie za babke
                                                    > ale konkret sie omawia co kto w lozku lubi i takie tam? Czy stawia sie sprawe
                                                    > jasno i liczy na odp. pozytywna?

                                                    nooo, widzę, że po 800-nym wpisie zaczyna coś świtać :).
                                                    To co piszesz jest blisko. Nie prawi i nie płaci, a jeśli to robi, to na własnych zasadach. Niekoniecznie zaczyna rozmowę od przedyskutowania pozycji, bo tego zabrania kod kulturowy, natomiast nie obiecuje i nie sygnalizuje gotowości zaangażowania. Po prostu dba o to, żeby interesująco spędzić czas, no i oczywiście o to, żeby na koniec babka uznała, że zaproszenie do niego 'na film' to bardzo fajny pomysł :).
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 11:51
                                                    yoric napisał:
                                                    > nooo, widzę, że po 800-nym wpisie zaczyna coś świtać :).
                                                    > To co piszesz jest blisko. Nie prawi i nie płaci, a jeśli to robi, to na własny
                                                    > ch zasadach. Niekoniecznie zaczyna rozmowę od przedyskutowania pozycji, bo tego
                                                    > zabrania kod kulturowy, natomiast nie obiecuje i nie sygnalizuje gotowości zaa
                                                    > ngażowania. Po prostu dba o to, żeby interesująco spędzić czas, no i oczywiście
                                                    > o to, żeby na koniec babka uznała, że zaproszenie do niego 'na film' to bardzo
                                                    > fajny pomysł :).
                                                    Aha, wreszcie kapuje, zajelo mi to troche:)
                                                    A gdzie te kandydatki albo jak sie wyhacza? Na portalach randkowych cz w kazdej wlsciwie sytuacji?
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 12:05
                                                    > A gdzie te kandydatki albo jak sie wyhacza? Na portalach randkowych cz w kazdej
                                                    > wlsciwie sytuacji?

                                                    w każdej właściwie sytuacji. Najłatwiej w pubie/klubie, bo tam jest najwięcej nowych ludzi.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 12:29
                                                    yoric napisał:
                                                    > w każdej właściwie sytuacji. Najłatwiej w pubie/klubie, bo tam jest najwięcej n
                                                    > owych ludzi.
                                                    OK, jezeli jakas pani po dosc krotkim czasie gotowa jest z Toba pojsc do lozka, to spoko, znaczy, ze chce pojsc do lozka, nie szuka/niekoniecznie chce zwiazku, bo zapewne zbyt krotko Cie zna, zeby wiedziec czy sie nadajesz, zakochana tez zazwyczaj nie jest. Co zwiazku nie wyklucza gdyby sie okazalo, ze kontynuujecie znajomosc/sypianie i oboje chcecie.
                                                  • yoric Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 12:39
                                                    Wiesz, mnie prawdę mówiąc mało obchodzi, czy ona chce związki, czy nie. Ja stawiam sprawę jasno ze swojej strony, a reszta mnie niespecjalnie interesuje.
                                                  • urquhart Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 12:47
                                                    W sensie historycznym i atawistycznym zwiazek to przecież deklaracja wspoldzielenia odpowiedzialnosci za ryzyko i potomstwo które może być efektem wspolnych uniesień.
                                                    Alimenty i odpowiedzialnosc samca za pozamalzenskie dzieci to nasz wspoczesny nowatorski pomysł naszej kultury.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 12:56
                                                    urquhart napisał:

                                                    > W sensie historycznym i atawistycznym zwiazek to przecież deklaracja wspoldziel
                                                    > enia odpowiedzialnosci za ryzyko i potomstwo które może być efektem wspolnych u
                                                    > niesień.
                                                    > Alimenty i odpowiedzialnosc samca za pozamalzenskie dzieci to nasz wspoczesny n
                                                    > owatorski pomysł naszej kultury.

                                                    No chodzi o przetrwanie gatunku, czyli maludy malzenskie czy nie tez potrzebuja jesc, zeby przezyc.
                                                  • urquhart Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 13:14
                                                    Demagogia. Prymitywne kultury w których tylko malzemstwo gwarantuje wspoluczestniczenie mężczyzny w kosztach rodzicielstwa rozmnazaja się nieporownanie liczniej i skuteczniej.
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 13:22
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Demagogia. Prymitywne kultury w których tylko malzemstwo gwarantuje wspoluczest
                                                    > niczenie mężczyzny w kosztach rodzicielstwa rozmnazaja się nieporownanie liczni
                                                    > ej i skuteczniej.
                                                    A jakie to sa te prymitywne kultury? Bo moze chodzi Ci o takie gdzie bez slubu nie ma bzykania? Religia zabrania uzywania srodkow antykoncepcyjnych, dzieci sie ma ile Bog da. Dzieci sa symbolem plodnosci, sila robocza i zabezpieczeniem na starosc.
                                                  • urquhart Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 13:24
                                                    Alimentare to był poczatkowo dobrowolny podatek od najbogatszych na sierocińce do ktorych trafialy najczesciej pozamalzenskie podrzutki samotnych kobiet.
                                                    Dzis Zawle pyta się: Co mam mu dziekowac że zajal sie wlasnym dzieckiem jakby to bylo cos oczywistego!
                                                  • kag73 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 13:29
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Alimentare to był poczatkowo dobrowolny podatek od najbogatszych na sierocińce
                                                    > do ktorych trafialy najczesciej pozamalzenskie podrzutki samotnych kobiet.

                                                    Bylo minelo. Dzis najbogatsi ani panstwo na Twoje dzieci placic nie chca. Zatem: nie chcesz placic, nie bzykaj!


                                                  • urquhart Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 13:48
                                                    Niescislosc i paradoks polega na tym ze skoro 89% facetow nie placi w Polsce isie do wspoluczestniczenia nie poczuwa, a babki dostaja kase z funduszu alimentacyjnego to jednak ostatecznie place ja za radosne bzykanie i rozmnażanie sie innych moich podatków w dodatku niedobrowolnych :)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 22.05.14, 14:06
                                                    > skoro 89% facetow nie placi w Polsce i
                                                    > sie do wspoluczestniczenia nie poczuwa, a babki dostaja kase z funduszu aliment
                                                    > acyjnego

                                                    Ciekawe, jaki procent dostaje?
                                                    "Kolejny warunek to nieprzekraczanie ustalonego kryterium dochodu. Obecnie wynosi ono 725 zł miesięcznie w przeliczeniu na osobę"
                                                    www.infor.pl/prawo/alimenty/fundusz-alimentacyjny/301914,Komu-przysluguje-swiadczenie-z-Funduszu-Alimentacyjnego.html
                                                  • kutuzow "poznam że randka to randka" vs wspólne gotowanie 22.05.14, 11:15
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Moze jestem naiwna, albo Ty jestes naiwny ale ja np. poznam, ze randka to randk
                                                    > a, czy facet zaplaci czy nie.
                                                    > Moze dlatego, ze juz dawno sie przekonalam, ze facet chcacy pojsc/zrobic cos z kobieta ma jeden cel, inaczej wyszedlby z kumplem. I powiem pragmatycznie dla mnie oznacza to tylko: zamoczyc chce, ale zaplacic nie. Nie szkodzi, bo ja nie zubozeje ale fakt jest faktem.

                                                    Kag, to bardzio ciekawe co tutaj piszesz.
                                                    Po pierwsze, skoro twierdzisz, że wiesz, że facet który chce coś zrobić z kobietą, ma jeden cel
                                                    (bo jak piszesz inaczej zrobiłby to /wyszedł z kumplem), to jak to się ma do tego Twojego wypadu na gotowanie który opisywałaś wcześniej. Rozumiem w świetle tego co piszesz tutaj że wiedziałaś że gość liczy na coś więcej, ale miałaś to w nosie. To się wiąże bezpośrednio z pkt drugim.

                                                    Piszesz "I powiem pragmatycznie dla mnie oznacza to tylko: zamoczyc chce, ale zaplacic nie."
                                                    Czy w takim razie nie można równie brutalnie napisać że "nażreć się chce, ale zapłacić to nie"?
                                                    Czym Twoje korzystanie z nadziei gościa którego miałaś we friendzone różni się od zachowania faceta który nie chce płacić za randke/drinki (a liczy na coś więcej)?

                                                    Trzeci punkt, co z randkami gdzie facet zapłacił, ale nie zamoczył (że użyje Twego brutalnego zwrotu)? No bo skoro ten co za drinki nie płaci to liczy na tzw "krzywy ryj", to jak określisz zachowanie kobiety która z randki i tych darmowych drinków co prawda skorzysta, ale dalszym ciągiem znajomości zainteresowana to już nie jest.
                                                  • kag73 Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 11:38
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Kag, to bardzio ciekawe co tutaj piszesz.
                                                    > Po pierwsze, skoro twierdzisz, że wiesz, że facet który chce coś zrobić z kobie
                                                    > tą, ma jeden cel(bo jak piszesz inaczej zrobiłby to /wyszedł z kumplem), to jak to się ma do tego Twojego wypadu na gotowanie który opisywałaś wcześniej. Rozumiem w świetle t
                                                    > ego co piszesz tutaj że wiedziałaś że gość liczy na coś więcej, ale miałaś to w
                                                    > nosie. To się wiąże bezpośrednio z pkt drugim.

                                                    To zupelnie inne okolicznosci sa, bo facet proponuje wyjscie razem/umowienie sie, nie majac informacji, kawa na lawe(jak moj przypadek), ze kobieta zwiazku/seksu z nim nie chce. Celem idacego jest tutaj sie o tym przekonac czy ma szanse czy cos bedzie czy nie i skorzystac ze swojej szansy.
                                                    Moje zachowanie rozni sie tym, ze u mnie nie ma opcji bedzie zwiazek, pojdziemy do lozka, bo mu wczesniej wylozylam, ze nie ma szans. I zapraszajac do siebie mowil o kumpelstwie, zebym nie myslala, ze jednak podrywa i nie przyszla.
                                                    "Nazrec sie" i nie zaplacic to niby ja, bo poszlam na jedzenie? Czy ta na randce?
                                                    Bo ja ze soba wzielam wino albo czekoladki na deser. A ta na randce... tu placisz, bo chodzi o gest/zabieganie. jezeli kobieta jest do rzeczy i cos z tego bedzie, to sie zaprosi albo zrobi cos milego dla Ciebie nastepnym razem. Jezeli nie, niewiele straciles.
                                                    >
                                                    > Trzeci punkt, co z randkami gdzie facet zapłacił, ale nie zamoczył (że użyje Tw
                                                    > ego brutalnego zwrotu)? No bo skoro ten co za drinki nie płaci to liczy na tzw
                                                    > "krzywy ryj", to jak określisz zachowanie kobiety która z randki i tych darmowy
                                                    > ch drinków co prawda skorzysta, ale dalszym ciągiem znajomości zainteresowana t
                                                    > o już nie jest.
                                                    W tym placeniu chodzi o pokazanie, ze facet sie stara i mu zalezy, nie chodzi o to, zeby zaoszczedzic pieniadze czy o zaplate sama w sobie, tylko o fakt zabiegania o te druga osobe. I niekoniecznie po pierwszej randce babka pojdzie z Toba do lozka, ale moze zgodzi sie na druga randke, sprawa sie wykrystalizuje, zobacza czy to to czy nie to. A niech sie okaze, ze to kobieta Twojego zycia i sie z nia zenisz a nawet nie potrafiles zaplacic za drinka, wtopa no, wtopa, coz to za wspomnienia:) Musisz spojrzec na bilans strat i zyskow. Co tracisz a co mozesz zyskac. Mozesz trafic na taka jak ja, nie chce od faceta nic, nie ma szans ani na lozko ani na dluzsza znajomosc, place za siebie, chociaz zaproponowales, ze Ty placisz.
                                                  • kutuzow Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 11:50
                                                    kag73 napisała:
                                                    > To zupelnie inne okolicznosci sa, bo facet proponuje wyjscie razem/umowienie si
                                                    > e, nie majac informacji, kawa na lawe(jak moj przypadek), ze kobieta zwiazku/se
                                                    > ksu z nim nie chce.

                                                    Sorry Kag, ale ściemniasz. Zobacz że Yoric także pisał iż jasno deklaruje, że to wyjście/nierandki to nie początek związku. Sytuacja startowa jest identyczna. Różnica tylko taka że wg Ciebie zachowanie PUA to "zamoczyc za darmo" a Twoje to taki niewinny flirt w sumie jest.

                                                    Poza tym skoro jak pisałaś wcześniej wiesz jasno na czym zależy temu facetowi (rozróżniasz kiedy facet liczy na seks a kiedy wychodzi z kumplami), to czy nie działasz z pełną premedytacją idąc na to spotkanie i wiedząc że gość się obliże smakiem co najwyżej?

                                                    > W tym placeniu chodzi o pokazanie, ze facet sie stara i mu zalezy, nie chodzi o
                                                    > to, zeby zaoszczedzic pieniadze czy o zaplate sama w sobie, tylko o fakt zabie
                                                    > gania o te druga osobe.

                                                    Kag, poszłaś zatem na tą kolację do gościa który był w Twojej friendzone. Gościu pokazał Ci że się stara, zabiega o Ciebie.... i co z tego ma? Ty masz pełny brzuszek i bardzo miły nastrój (byłas adorowana, masz poczucie bycia atrakcyjną itp), a on? Czy nie jest tak jak pisałem analogicznie do Twego oburzonego stwierdzenia (o tych co to chcą "zamoczyć bez płacenia"), że Ty "nażarłaś się bez płacenia"?
                                                  • kag73 Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 12:02
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Sorry Kag, ale ściemniasz. Zobacz że Yoric także pisał iż jasno deklaruje, że t
                                                    > o wyjście/nierandki to nie początek związku. Sytuacja startowa jest identyczna.
                                                    > Różnica tylko taka że wg Ciebie zachowanie PUA to "zamoczyc za darmo" a Twoje
                                                    > to taki niewinny flirt w sumie jest.
                                                    Yoric mi napisal:
                                                    "Niekoniecznie zaczyna rozmowę od przedyskutowania pozycji, bo tego zabrania kod kulturowy, natomiast nie obiecuje i nie sygnalizuje gotowości zaangażowania. Po prostu dba o to, żeby interesująco spędzić czas, no i oczywiście o to, żeby na koniec babka uznała, że zaproszenie do niego 'na film' to bardzo fajny pomysł :)."

                                                    A ja w odroznieniu od niego powiedzialam wyraznie, ze zwiazku i seksu nie bdzie. Facet po paru dniach zadzwonil co bym przyszla na jedzenie i w pierwszym zdaniu powiedzial, ze po kumplesku mozemy sie spotkac. Nie widzisz roznicy? Nie zgrywaj sie.
                                                    >
                                                    > Poza tym skoro jak pisałaś wcześniej wiesz jasno na czym zależy temu facetowi
                                                    > (rozróżniasz kiedy facet liczy na seks a kiedy wychodzi z kumplami), to czy nie
                                                    > działasz z pełną premedytacją idąc na to spotkanie i wiedząc że gość się obliż
                                                    > e smakiem co najwyżej?
                                                    Nie, bo to nie jest nowy facet zapraszajacy mnie i na cos liczacy, to facet, ktoremu pwedzialam wyraznie na czym stoi. Nie ma powodu mi nie wierzyc a nawet jezeli mi wierzy albo nie wierzy a oferuje kumpelstwo, to jego decyzja. Ja mu kumpelstwa nie oferowalam.

                                                    > Kag, poszłaś zatem na tą kolację do gościa który był w Twojej friendzone. Gości
                                                    > u pokazał Ci że się stara, zabiega o Ciebie.... i co z tego ma? Ty masz pełny b
                                                    > rzuszek i bardzo miły nastrój (byłas adorowana, masz poczucie bycia atrakcyjną
                                                    > itp), a on? Czy nie jest tak jak pisałem analogicznie do Twego oburzonego stwie
                                                    > rdzenia (o tych co to chcą "zamoczyć bez płacenia"), że Ty "nażarłaś się bez pł
                                                    > acenia"?
                                                    On o mnie nie zabiega, bo dzwoniac powiedzial, ze po kumpelsku. Moze nie mial ochoty na jedzenie w samotnosci a nikogo innego nie bylo pod reka. Jaj mam pelny brzuszek(jego jedzenie) a on dobry nastroj(moje wino) a adorowana nie bylam, zachowywal sie neutralnie, inaczej bylby nie fair, bo mowil o kumpelstwie.
                                                  • yoric Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 12:27
                                                    > A ja w odroznieniu od niego powiedzialam wyraznie, ze zwiazku i seksu nie bdzie.

                                                    nie wiem, czy w odróżnieniu. Jak trzeba, to się mówi wprost.
                                                    Tylko komunikat "chodzi mi tylko o kumpelstwo" a "chodzi mi tylko o seks" mają zupełnie różny ładunek, pierwszy może rozczarować, ale drugi może jeszcze obrazić. Przykład reakcji na bezpośrednie zadeklarowanie zamiarów przez faceta masz w wątku obok ("żenua"). Obowiązkiem PUA jest przekazanie komunikatu o braku perspektyw zwiazkowych klarownie, niekoniecznie dosłownie - chyba że inaczej nie dociera.
                                                  • kag73 Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 12:38
                                                    yoric napisał:

                                                    > > A ja w odroznieniu od niego powiedzialam wyraznie, ze zwiazku i seksu nie
                                                    > bdzie.
                                                    >
                                                    > nie wiem, czy w odróżnieniu. Jak trzeba, to się mówi wprost.
                                                    > Tylko komunikat "chodzi mi tylko o kumpelstwo" a "chodzi mi tylko o seks" mają
                                                    > zupełnie różny ładunek, pierwszy może rozczarować, ale drugi może jeszcze obraz
                                                    > ić. Przykład reakcji na bezpośrednie zadeklarowanie zamiarów przez faceta masz
                                                    > w wątku obok ("żenua"). Obowiązkiem PUA jest przekazanie komunikatu o braku per
                                                    > spektyw zwiazkowych klarownie, niekoniecznie dosłownie - chyba że inaczej nie d
                                                    > ociera.
                                                    To zalezy kto po ktorej jest stronie, ja facetowi, z ktorym bylam czy ide do lozka klarownie i doslownie "nie jestem zainteresowan zwiazkiem, nie wchodzi w rachube", jezeli mam odczucie/widze, ze jemu chodzi o cos wiecej. Wiadomo, ryzykuje, ze facet moze sie wtedy wycofac z relacji czysto seksualnej. Jego decyzja w tym momemencie. Ja nie pobzykam, ale moim zdaniem to jest fair. A ja chce byc fair, tez lubie wiedziec na czym stoje.
                                                  • kutuzow Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 12:41
                                                    kag73 napisała:
                                                    > On o mnie nie zabiega, bo dzwoniac powiedzial, ze po kumpelsku. Moze nie mial o
                                                    > choty na jedzenie w samotnosci a nikogo innego nie bylo pod reka. Jaj mam pelny
                                                    > brzuszek(jego jedzenie) a on dobry nastroj(moje wino) a adorowana nie bylam, z
                                                    > achowywal sie neutralnie, inaczej bylby nie fair, bo mowil o kumpelstwie.

                                                    Kag, teraz to zaczynasz robic ze mnie kretyna.
                                                    Skoro wcześniej pisałaś że dobrze wiesz kiedy facet na coś liczy, a kiedy nie (może wyjść z kumplami). To troche za późno grać kartą "naiwnej laski" co to nie wiedziała że gostek liczy jednak na coś więcej i się stara.

                                                    Co do pełnego brzuszka. Tak samo gość od PUA może rano powiedzieć, że on za drinki nie płacił, ale za to laska miło spędziła czas w jego towarzystwie i jeszcze fajny seks miała.
                                                    Sama wcześniej pisałaś że dobrze/miło spędzić czas to gostek może z kumplami.
                                                  • kag73 Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 12:55
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Kag, teraz to zaczynasz robic ze mnie kretyna.
                                                    > Skoro wcześniej pisałaś że dobrze wiesz kiedy facet na coś liczy, a kiedy nie (
                                                    > może wyjść z kumplami). To troche za późno grać kartą "naiwnej laski" co to nie
                                                    > wiedziała że gostek liczy jednak na coś więcej i się stara.

                                                    On nie moze na cos liczyc, bo mu juz wylozylam, ze nie moze. Zaakceptowal, chce byc kumplem, idziemy dalej. To jest ta roznica. Mnie nie interesuje co on mysli, bo ja mu powiedzialam konkret, ze nie ma szans.
                                                    Jak nowy facet zaprasza babke na randke to wiadomo, ze we wiadomym celu i ze na cos liczy. I napisalam, ze jak facet zaprasza nowa babke na randke to we wiadomym celu, kazdy facet.
                                                    >
                                                    > Co do pełnego brzuszka. Tak samo gość od PUA może rano powiedzieć, że on za dri
                                                    > nki nie płacił, ale za to laska miło spędziła czas w jego towarzystwie i jeszcz
                                                    > e fajny seks miała.
                                                    Moze to on mial fajny seks a nie ona, moze mu sie tylko wydawac, ze ona miala fajny seks.
                                                    A jezeli to fajny seks mieli oboje i on rowniez spedzil czas w milym towarzystwie, dlaczego tylko ona? Czyli spoko, babka na niego poleciala mimo, ze sie nie specjalnie staral, wszyscy zadowoleni, oby tak dalej.
                                                    On z kumplami seksu mial nie bedzie dlatego umawia sie z kobieta, bo u niej ma szanse na seks, romans, zwiazek, cokolwiek ma w zamierzeniu.

                                                  • yoric Re: "poznam że randka to randka" vs wspólne gotow 22.05.14, 12:01
                                                    > W tym placeniu chodzi o pokazanie, ze facet sie stara i mu zalezy

                                                    właśnie o to chodzi. Ta strategia została zidentyfikowana przez PUA jako nieskuteczna. Nie absolutnie, tylko statystycznie: per saldo lepiej stosować inne.

                                                    Niepłacenie nie jest tu kluczowe. Jeśli i tak widać, że facet zabiega i że mu zależy, to faktycznie nie płacąc wyjdzie na ostatniego osła. Natomiast facet wart zdobywania wysyła komunikat 'nie zależy mi aż tak bardzo, bo mam wiele opcji'. Niepłacenie (czy płacenie na własnych warunkach) może pośrednio wynikać z takiej postawy, ale to musi być spójny komunikat, a nie samo niepłacenie - inaczej patrz wyżej.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Zwróciłem tylko uwagę na próbę korzystania z przywilejów OBU systemów. Czyli zy
                                                    > skuje nowe przywileje, ale nie chce się pozbywać starych (mimo że związanych z
                                                    > tym przebrzydłym patriarchatem). Raz jestem wojująca pewną siebie kobietą, ale
                                                    > innym razem (gdy tak wygodniej) przedstawiam się jako biedna ofiara, która bier
                                                    > nie poddaje się temu co wybierają dla niej jej bliscy i znajomi.

                                                    Ale zwroc uwage, ze napisales w pierwszej osobie, a z tego co doczytalam powyzej to dwoch panow powyzej tak kobiety widzi/chce widziec, jak na moje oko i to im sie podoba i tego sie chca trzymac, a nie tylke czy niekoniecznie same kobiety.
                                                  • zawle Re: "Nowoczesne równouprawnienie" 20.05.14, 14:41
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > No to zdemaskowałeś to równouprawnienie. Tylko która z pań się na to zgodzi. Cz
                                                    > yli - niepostrzeżenie od patriarchatu weszliśmy w matriarchat - tylko dla niepo
                                                    > znaki nazywamy to równouprawnieniem?

                                                    Ja się zgadzam i dodaję ze faceci tez oczekują równie na wyrost. Takie czasy...powstaje nowe.
                                            • midnight_lightning Re: Rycerze PUA 23.05.14, 22:38
                                              @lybbla
                                              "Nie mam wątpliwości, że rycerze PUA idą w jakość i do głowy im nie przychodzi polowanie na słabe osobniki. Przaśna rzeczywistość jednak skrzeczy.

                                              ML pochwal mnie za empatię."

                                              Ależ chwalę, chwalę, od dawna wiem, że mężczyźni mają dużo więcej empatii niż kobiety.


                                              ----------------------------------------------------------------
                                              Chociaż mam swoje zdanie. Zacznę od "łatwych" kobiet, które wcale łatwe nie są, nie dla wszystkich. Łatwo to one wykluczają. Z "byle kim", czyli ktosiem ze średniej półki do łóżka nie pójdą. W pewnym sensie jest z tego korzyść, krygowanie się pań, udawanie porządnickich sprawia jedynie kłamliwe wrażenie, że każdy mężczyzna ma równe szanse, wystarczy się jedynie starać (latami).

                                              A tak, dzięki temu, że kobiety widząc jedynie tych niby "najlepszych", resztę traktując jako "byle kogo", same uznając, że tacy ruchacze zarywający co tydzień inną są super cool, i chcąc im dorównać w seksualnych ekscesach, otwierają się oczy reszcie mężczyzn.

                                              Sorry, ale dla większości mężczyzn ruchaka nie jest żadnym super gościem, lecz zagrożeniem dla ich dziewczyn, żon oraz córek.

                                              Tym "byle jakim" mężczyznom, którzy wiedzą, że jedynie poprzez związek mogą znaleźć to, czego szukają, czyli splecionego ze sobą seksu, miłości, uczuć, więzi emocjonalnej, takie "łatwe" kobiety szybko uzmysłowią, jak bardzo się mylą.

                                              Oni na własnej skórze przekonają się, że rzeczywiście, kobiety o wiele bardziej preferują gostków podchodzących na luzie i proponujących jednorazowy seksik niż zakochanego w nich mężczyznę. Ziomale mając gdzieś normy kulturowe wyrywają na tekst "mamy chatę, mamy wódkę, idziesz się ru..ać z nami?" i twierdzą, że trzy próby wystarczą.

                                              A widok, że ukochana woli iść na seksik z jakimś gościem, dla którego ona jest jedynie jednorazowym workiem na spermę i mięchem do zaruchania, większość skutecznie oduczy jakichkolwiek uczuć względem kobiet. Ci najbardziej wrażliwi popełnia samobójstwo, ale oczywiście, żadna w tym wina kobiet.

                                              Dla kobiet seks to nic takiego, nic ważnego, ot spluniecie, za młodu mają to na zawołanie. A dla wielu mężczyzn to rzecz bardzo ważna, gdyż połączona z uczuciami. I z takiego zachowania kobiet jasno wynika, że wcale nie zależy im na żadnych związkach, skoro wolą się sypać z napakowanymi mięśniakami o inteligencji małży, wolą z żonatymi, z starszawymi, zamożnymi panami z obwisłymi brzuchami, z egipskimi boyami hotelowymi itp. itd niż pomyśleć o przyszłości.

                                              To, że po 30-ce wolne kobiety zaczynają mówić o związku, a nawet, o dziwo, o miłości, to zwykła zmiana słownictwa. Po prostu stały się za stare do seksu dla swoich 15% super gości. Jednak wtedy jest już za późno. 20-ka, której się kocha taki facet do związku, to nie to samo, co zaliczona przez stado samców alfa "łatwa" wywłoka po 30-ce. Jej wartość jest ujemna. Nie wiadomo, jakie obrzydlistwa te super fajne samce wyczyniali z taką łatwą.

                                              A wystarczyłoby nie podchodzić z pogardą do "byle ktosiów" i równo rozdysponować seks wśród wszystkich potrzebujących. W końcu przecież dla kobiet "seks to nic takiego ważnego".

                                              --------------------------------------------------------------------------------

                                              Ja też mogę od czasu do czasu okazać empatię, i to nawet względem kobiet. W mojej firmie pracuje mnóstwo kobiet, większość z nich to, jakby inaczej, odpady po samcach alfa, które, nie wiadomo dlaczego, nie załapały się na te 15% najlepszych. Są zaniedbane, smutne, przygarbione, roztyłe. Normalnie byłoby mi ich żal, gdyby nie świadomość, że one potraktowałyby mnie tak samo jak i inne kobiety, jako bezwartościowego "byle kogo".

                                              I tak sobie myślę, co by było, gdyby one dowiedziałyby się, że na randkę koniecznie trzeba założyć ekstra kreację od Diora i skropić się super drogimi perfumami, których koszt sporo przekracza ich miesięczne, minimalne zarobki. Chyba by się popłakały. Ledwo im starcza na utrzymanie siebie i swoich pociech. Ba, co ja mówię, one nie mają czasu ani sił na randki, są zbyt zmęczone. Zresztą wiedzą już, że nikt ich nie zechce, ani samiec alfa, ani wzgardzeni przez nie panowie z klasy średniej, ani żule.

                                              A jak ładnie one mówią o swoich ukochanych, przed którymi tak chętnie rozkładały nogi: "łajdak pierd..ny, znowu nie płaci mi alimentów":)
                                              • gyubal_wahazar Re: Rycerze PUA 23.05.14, 22:56
                                                Jeśli panie są tak złe, a Ty, jeśli dobrze kojarzę, z żadną z nich nie jesteś, to gdzie problem ?

                                                >Dla kobiet seks to nic takiego, nic ważnego, ot spluniecie, za młodu mają to na zawołanie. A dla wielu mężczyzn to rzecz bardzo ważna, gdyż połączona z uczuciami

                                                Karkołomna dość teza i moim skromnym świadcząca o tym, że masz poważny uraz, który nie pozwala Ci trzeźwo ocenić sytuacji
                                                • midnight_lightning Re: Rycerze PUA 24.05.14, 01:12
                                                  Ja mam swoje złudzenia, ty masz swoje, wyraźnie inne mieliśmy doświadczenia.

                                                  Miałeś do czynienia z taka sytuacją?:

                                                  Panna z dzieckiem robi do ciebie podchody, udaje zakochaną, a na imprezie, gdzie podejmujecie decyzję, że jesteście razem, znika na dwie godziny, wraca pijana, i wyjaśnia zaniepokojonym koleżankom, że ot, "bzykała się z chłopakami". Taka pijana była, że nawet nie zauważyła, że jestem tuż obok. I podobnych sytuacji miałem sporo, nie mówiąc o tym, jakich to szczegółów się nasłuchałem jako "najlepszy przyjaciel" we friendzone.

                                                  Obawiam się, że Twoje złudzenia są wynikiem słów przekazywanych Tobie przez zainteresowane Tobą kobiety, a nie ich czynów. I nie pisz, że kobiety są różne, bo to nieprawda.
                                                  • druginudziarz Re: Rycerze PUA 24.05.14, 01:15
                                                    midnight_lightning napisał:

                                                    > Ja mam swoje złudzenia, ty masz swoje, wyraźnie inne mieliśmy doświadczenia.
                                                    >
                                                    > Miałeś do czynienia z taka sytuacją?:
                                                    >
                                                    > Panna z dzieckiem robi do ciebie podchody, udaje zakochaną, a na imprezie, gdzi
                                                    > e podejmujecie decyzję, że jesteście razem, znika na dwie godziny, wraca pijana
                                                    > , i wyjaśnia zaniepokojonym koleżankom, że ot, "bzykała się z chłopakami". Tak
                                                    > a pijana była, że nawet nie zauważyła, że jestem tuż obok. I podobnych sytuacj
                                                    > i miałem sporo, nie mówiąc o tym, jakich to szczegółów się nasłuchałem jako "na
                                                    > jlepszy przyjaciel" we friendzone.
                                                    >
                                                    > Obawiam się, że Twoje złudzenia są wynikiem słów przekazywanych Tobie przez zai
                                                    > nteresowane Tobą kobiety, a nie ich czynów. I nie pisz, że kobiety są różne, b
                                                    > o to nieprawda.

                                                    Masz bardzo toksyczne środowisko ;)
                                                  • wont Re: Rycerze PUA 24.05.14, 06:34
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Masz bardzo toksyczne środowisko ;)
                                                    ----------------
                                                    Środowisko normalne... No ale jak się mieszka w miejscowości Burdele (naprawdę taka istnieje, powaga, koło Wadowic), na osiedlu Zwichnięcie, ulica Męty 7, to życie nie może wyglądać jak bajka.
                                            • midnight_lightning Re: Rycerze PUA 23.05.14, 23:09
                                              "Nie mam wątpliwości, że rycerze PUA idą w jakość i do głowy im nie przychodzi polowanie na słabe osobniki. Przaśna rzeczywistość jednak skrzeczy.

                                              ML pochwal mnie za empatię."


                                              Byłbym zapomniał, bardzo mi żal tych pań, które, nie wiadomo dlaczego lądują zawsze z facetami, dla których są jedynie maszynkami do seksu.

                                              Jak ładnie się one żalą. "co ze mną nie tak? do seksu mnie chcą, ale do związku żaden, czy ja jestem jakaś niepełnowartościowa?"


                                              ja tylko żartowałem, wcale mi nie żal.
                              • yoric Re: Seks z klubu 19.05.14, 23:56
                                W sumie może się zagalopowałem z tym, że musi paść jakaś formuła. Po pierwsze, to nie muszą być słowa. Tak jak mówiłem, u mnie w pewnym momencie na stole w pokoju leżał wydruk DeAngelo, w innym widocznym miejscu gumki, itd.
                                Nie wolno obiecywać związku, wprost czy niewprost. Natomiast ze spisywaniem w obecności dwóch świadków, że strony niniejszym umawiają się jedynie na seks - to bym nie przesadzał.

                                Powiem jak to funkcjonowało u mnie. W tych (rzadkich) przypadkach jednonocnych, natura relacji była 'dorozumiana' :)
                                • kag73 Re: Seks z klubu 20.05.14, 00:12
                                  yoric napisał:
                                  "Jeśli widziałem, że dziewczyna czegoś oczekuje, stawiałem sprawę jasno, albo wchodziła w to, albo nie :)."
                                  Pytanko z ciekawosci. Nie chciales niczego wiecej, bo w danym momencie po prostu nie byles zainteresowany zwiazkiem, czy nie chciales, bo to ONA z jakichs powodow nie wchodzila w rachube? Tzn. seks tak ale nic wiecej?
                                  • yoric Re: Seks z klubu 20.05.14, 02:05
                                    Wiesz, każdy jest zainteresowany związkiem, tak samo jak każdy jest przekupny, to tylko kwestia ceny.
                                    Na tamtym etapie miałem poczucie 'chcę się wyszaleć', więc związek to byłby dla mnie spory koszt, który gotów byłbym ponieść tylko gdyby faktycznie trafił się jakiś wyjątkowy egzemplarz.

                                    Z moją poprzednią dziewczyną zresztą zaczęło się od deklaracji z mojej strony i z jej strony, a potem w łóżku było tak super, że znajomość się rozwinęła.
                                    • urquhart Re: Seks z klubu 21.05.14, 23:02
                                      > Z moją poprzednią dziewczyną zresztą zaczęło się od deklaracji z mojej strony i
                                      > z jej strony, a potem w łóżku było tak super, że znajomość się rozwinęła.

                                      Yoric, Skoro była wyjątkowa to dlaczego stała się "poprzednią"?
                                      • kag73 Re: Seks z klubu 21.05.14, 23:41
                                        urquhart napisał:
                                        > Yoric, Skoro była wyjątkowa to dlaczego stała się "poprzednią"?

                                        Jak to dlaczego? Bo samo lozko nie wystarczy;))
            • wont Re: PUA 18.05.14, 02:38
              kag73 napisała:

              > Lapac za te "suty" mozesz tylko jak widzisz/dostajesz jednoznaczne sygnaly, ows
              > zem mozesz zawsze, najwyzej w morde skasujesz albo uslyszysz cos niemilego. A z
              > atem: czasem sie udaje od razu a czasem/moim zdaniem duzo czesciej nie od razu.
              > Bo w tym, rzecz, zeby jej tez sie chcialo "zaruchac" i to wlasnie z Toba.
              > Co nie zmienia faktu, ze jednak troche sie facet odwazyc musi, bo bez tego....c
              > izko bywa.
              -----------
              Kag, te "suty" to taka licentia poetica tylko jest. Kurde. Wiadomo o co chodzi - przecież nie wyskakuję z łapami do cycków, tylko eskaluję. Bliskość i dotyk. Konkretnie, nie ma że się nie znamy i wstydzimy.
    • yoric Re: PUA 17.05.14, 16:05
      W ogóle ten wątek jako całość pokazuje jak wiele osób jedzie na stereotypach (odnośnie PUA i ogólnie, kontaktów damsko męskich) i jak głęboko te stereotypy są zakorzenione.

      Naprawdę, poczytajcie sobie jakieś dobre PUA, np. 'Double Your Dating' Davida DeAngelo, albo 'Magic Bullets' (Sinn/Savoy) i zobaczycie jak genialni są to obserwatorzy, ile mają racji i jak wiele intuicyjnych przekonań ma się nijak do życia i praktyki.
      • druginudziarz Re: PUA 18.05.14, 10:31
        yoric napisał:


        > i jak wiele intuicyjnych przekonań ma się nijak do życ
        > ia i praktyki.

        Skoro ma się nijak to nie jest to 'intuicja' per se.
        Przesąd? przeczucie związane z jakimiś emocjami?
        • sabat.77 Re: PUA 18.05.14, 11:42
          Kulturowe schematy opisujace zwiazek sa tworzone przez kobiety i dla kobiet. Jesli mezczyzna przejmuje ich punkt widzenia wiele na tym traci. Stad meska intuicja oparta na modelu wpojonym mu przez kobiece srodowisko musi zawodzic.
          • druginudziarz Re: PUA 18.05.14, 14:56
            sabat.77 napisał:

            > Kulturowe schematy opisujace zwiazek sa tworzone przez kobiety i dla kobiet. Je
            > sli mezczyzna przejmuje ich punkt widzenia wiele na tym traci. Stad meska intui
            > cja oparta na modelu wpojonym mu przez kobiece srodowisko musi zawodzic.

            Intuicja tworzy sie w oparciu o 'rzeczy' które się sprawdzają. Dlatego intuicja nie może 'zawodzić'. Jeśli coś nie działa to to nie jest intuicja a np. przesąd. Przepraszam za offtop i dziękuję za uwagę ;)
            • yoric Re: PUA 18.05.14, 19:48
              Nie no jak... Intuicja to przekonanie, które się ma naturalnie, na start, na 'pierwszy rzut oka', zanim zostanie sprawdzone i poparte jakimiś danymi. Może być trafne albo nie.
              Tak używają tego słowa liczni użytkownicy języka polskiego, do których należę :).
              • druginudziarz Re: PUA 18.05.14, 21:09
                yoric napisał:

                > Nie no jak... Intuicja to przekonanie, które się ma naturalnie, na start, na 'p
                > ierwszy rzut oka', zanim zostanie sprawdzone i poparte jakimiś danymi. Może być
                > trafne albo nie.
                > Tak używają tego słowa liczni użytkownicy języka polskiego, do których należę :
                > ).

                A to racja, słownictwo potoczne czasem/często rozjeżdza sie z tym ścisły :)
                To o czym pisze Sabat to rezultat 'działania' tzw. skryptu rodzinnego. Działasz zgodnie ze wzorcem wyniesionym z domu. Czasem skrypty są pożyteczne a czasem szkodliwe.
                Intuicja to jednak zupełnie coś innego, choć też "działa" na poziomie pozaświadomym, dlatego pewnie przeciętny konsument polszczyzny nie rozróżnia.
                No ale skoro sobie czasem dyskutujemy na poziomie więcej niż popularnym stąd mój offtop ;)
                • yoric Re: PUA 18.05.14, 23:31
                  Ale moje użycie podchodzi pod definicję:
                  sjp.pwn.pl/szukaj/intuicja
                  (nie mówiąc, że "intuicyjne przekonanie" można potraktować jako związek frazeologiczny).

                  Ale nawet gdyby nie podchodziło, to ja mam zupełnie inne podejście do języka i nie bardzo popieram rozdział na użycie ścisłe i potoczne (chyba że mówimy o terminach technicznych w jakiejś konkretnej teorii).
                  Dla mnie o znaczeniu decydują użytkownicy, nawet jeśli czasem jakieś rozpowszechnione użycie mnie wkurza (np. 'bynajmniej' jako 'przynajmniej').
                  • druginudziarz Re: PUA 20.05.14, 13:26
                    yoric napisał:

                    > Ale moje użycie podchodzi pod definicję:
                    > sjp.pwn.pl/szukaj/intuicja
                    > (nie mówiąc, że "intuicyjne przekonanie" można potraktować jako związek frazeol
                    > ogiczny).
                    > Ale nawet gdyby nie podchodziło, to ja mam zupełnie inne podejście do języka i
                    > nie bardzo popieram rozdział na użycie ścisłe i potoczne (chyba że mówimy o ter
                    > minach technicznych w jakiejś konkretnej teorii).

                    Wbrew temu co piszesz powyżej, też nie jestem faszysta jesli chodzi o ten rozdział.
                    Ba! często się (niepotrzebnie) zżymam gdy nauka zawłaszcza jakiś termin zmieniając do tego jego desygnat.
                    Też jestem zdania że po to język jest metaforyczny, by w codzinnym użyciu korzystać z tej funkcjonalności ;)
                    Tym niemniej, w pewnych sytuacjach, np. gdy pojawia sie w rozmowie podejście analityczne, a tutaj widziałem takie przesłanki, warto uściślić co kto rozumie po danym słowem. W przeciwnym razie spór może się okazać sporem co do znaczenia słów, a nie istoty problemu.

                    > Dla mnie o znaczeniu decydują użytkownicy, nawet jeśli czasem jakieś rozpowszec
                    > hnione użycie mnie wkurza (np. 'bynajmniej' jako 'przynajmniej').

                    A, to nawet jest zabawne, czasem oczywiście ;)
                    Szczególnie, gdy w wypowiedzi słowo jest tylko takim 'wypełniaczem', pustosłowiem.
                    Przecież to od razu widać kto włada słowem, a kto nie ;)
                    Już bardziej razi mnie 'czepianie się' słówek, ortografii, które zastępuje najczęściej merytorykę.
                    • yoric Re: PUA 20.05.14, 13:40
                      > Tym niemniej, w pewnych sytuacjach, np. gdy pojawia sie w rozmowie podejście an
                      > alityczne, a tutaj widziałem takie przesłanki, warto uściślić co kto rozumie po
                      > danym słowem. W przeciwnym razie spór może się okazać sporem co do znaczenia s
                      > łów, a nie istoty problemu.

                      pełna zgoda.
                      Niedawno był taki spór o wyjaśnienie zjawiska BSwM, gdzie zdianozowano przyczynę 'brak odpowiedzialności za związek', przy czym 'odpowiedzialność' przy bliższej analizie okazała się być kategorią obejmującą praktycznie wszystko od obowiązków domowych po religię...
                      • druginudziarz Re: PUA 23.05.14, 08:15
                        yoric napisał:
                        > > W przeciwnym razie spór może się okazać sporem co do znaczenia s
                        > > łów, a nie istoty problemu.
                        >
                        > pełna zgoda.
                        > Niedawno był taki spór o wyjaśnienie zjawiska BSwM, gdzie zdianozowano przyczyn
                        > ę 'brak odpowiedzialności za związek', przy czym 'odpowiedzialność' przy bliższ
                        > ej analizie okazała się być kategorią obejmującą praktycznie wszystko od obowią
                        > zków domowych po religię...

                        "Odpowiedzialność" to jedno z ulubionych słów-wytrychów na tym forum.
                        Inne to partnerstwo, troska, uwaga, a wszystkie używane w kontekście deficytu.
                        • urquhart Odpowiedzialność za związek słowo klucz manipulacj 23.05.14, 08:27
                          > yoric napisał:
                          > > > W przeciwnym razie spór może się okazać sporem co do znaczenia s
                          > > > łów, a nie istoty problemu.
                          > >
                          > > pełna zgoda.
                          > > Niedawno był taki spór o wyjaśnienie zjawiska BSwM, gdzie zdianozowano pr
                          > zyczyn
                          > > ę 'brak odpowiedzialności za związek', przy czym 'odpowiedzialność' przy
                          > bliższ
                          > > ej analizie okazała się być kategorią obejmującą praktycznie wszystko od
                          > obowią
                          > > zków domowych po religię...
                          >
                          > "Odpowiedzialność" to jedno z ulubionych słów-wytrychów na tym forum.
                          > Inne to partnerstwo, troska, uwaga, a wszystkie używane w kontekście deficytu.

                          Tak, tak, to była ważna myśl.
                          To wpisuje się w bardzo chytrą i powszechną babska strategię manipulacji.
                          Przedstawiania i definowania swoich własnych kobiecych potrzeb i oczekiwań jako rzekomo wspólnych związku, tymczasem męskich oczekiwań jako jedynie egoistycznych i samolubnych dążeń partnera z których powinien zrezygnować jako dojrzały i odpowiedzialny osobnik . :)
                          • midnight_lightning Re: Odpowiedzialność za związek słowo klucz manip 23.05.14, 22:48
                            "To wpisuje się w bardzo chytrą i powszechną babska strategię manipulacji.
                            Przedstawiania i definowania swoich własnych kobiecych potrzeb i oczekiwań jako rzekomo wspólnych związku, tymczasem męskich oczekiwań jako jedynie egoistycznych i samolubnych dążeń partnera z których powinien zrezygnować jako dojrzały i odpowiedzialny osobnik . :)"


                            Kobieta, która przyprawia rogi mężowi, realizuje jedynie swoje prawo do seksu. Mąż zdradzający żonę to łajdak. I czemu to? przecież wg kobiet seksik to nic ważnego.
                            • kag73 Re: Odpowiedzialność za związek słowo klucz manip 23.05.14, 22:54
                              midnight_lightning napisał:

                              > "To wpisuje się w bardzo chytrą i powszechną babska strategię manipulacji.
                              > Przedstawiania i definowania swoich własnych kobiecych potrzeb i oczekiwań jako
                              > rzekomo wspólnych związku, tymczasem męskich oczekiwań jako jedynie egoistyczn
                              > ych i samolubnych dążeń partnera z których powinien zrezygnować jako dojrzały i
                              > odpowiedzialny osobnik . :)"

                              > Kobieta, która przyprawia rogi mężowi, realizuje jedynie swoje prawo do seksu.
                              > Mąż zdradzający żonę to łajdak. I czemu to? przecież wg kobiet seksik to nic wa
                              > żnego.
                              Chlopie, on tu o czym innym mowi. O tym, ze baba chcezwiazku i dzieci a facet chce seksu. Ona tego seksu nie chce, ale jemu wmawia, ze on chce rodziny i dzieci. I on zgadza sie na ten zwiazek i dzieci ale ona na seks nie. Kapito? Rogow to Ty w to nie mieszaj. Bo tu chlopy co innego opowiadja niz TY!
    • potwor_z_piccadilly Re: A może by tak, 20.05.14, 14:37
      zakończyć to ciągnące się jak flaki z olejem przelewanie pustego w prożne jakimś fajnym bluesikiem z tekstem?

      Cygańska kobieta rzekła do mojej matki,
      zanim się urodziłem.
      Będziesz mieć chłopca,
      który będzie draniem.
      Sprawi, że piękne kobiety
      będą skakać i krzyczeć,
      a świat zechce wiedzieć,
      o co w tym chodzi.

      Lecz ty wiesz, że to ja,
      każdy już wie, że to ja.
      Cóż, wiesz że rozpustny ze mnie drań
      i każdy już to wie.

      Mam kości czarnego kota
      i swój urok też.
      Mam magiczne ziele,
      mam zamiar uwieść cię.
      Sprawię, że wy, dziewczęta,
      pociągniecie mnie za rękę
      i świat pozna rozpustnego tego drania.

      Lecz ty wiesz, że to ja,
      każdy wie, że to ja.
      Cóż, wiesz że rozpustny ze mnie drań
      i każdy już to wie.

      Siódmej godziny,
      siódmego dnia,
      siódmego miesiąca,
      siedmiu lekarzy orzekło:
      Urodził się szczęściarzem
      i zobaczycie to.
      Mam w kieszeni siedem stów,
      chodź, daj uwieść się.

      Lecz ty wiesz, że to ja,
      każdy już wie, że to ja.
      Cóż, wiesz, że rozpustny ze mnie drań
      i każdy już to wie.

      www.youtube.com/watch?v=yRbHRaG7yao

      Jeszcze pytanko.
      Kończyli oni - ci śpiewający wyżej - kursy PUA, czy raczej ni cholery?



      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: A może by tak, 20.05.14, 15:28
        Prawdziwy koniec tej ( i nie tyko tej...) skądinąd naprawdę fajnej i dającej do myślenia dysputy będzie wtedy, gdy pojawi się Mistrz Wątków Jednozdaniowych i użyje całej swojej "mocy lingwistycznej"...
        ;-) wtedy to już nawet Stonesom gitary nie stroją ;-)
        • kutuzow Re: A może by tak, 20.05.14, 15:36
          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

          >..... pojawi się Mistrz Wątków Jednozdaniowych i
          > użyje całej swojej "mocy lingwistycznej"...
          > ;-) wtedy to już nawet Stonesom gitary nie stroją ;-)

          Jak będziesz tak pisał, to on przyjedzie i nazwie Cię siusiakiem :-)

          BTW: Nadal sądzę że jemu to się wyrazy pomyliły i myślał że lingwistyczna to pewnie coś innego oznacza. Bo to troche tak jakby daltonista mówił coś o pięknej palecie barw na obrazie.
          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: A może by tak, 20.05.14, 15:48
            On jest jak Mistrz Yoda - cała moc jest z nim ;-)
            A co miał na myśli to .... lepiej zamilczę, nie będę wywoływał wilka z lasu ;-)
        • potwor_z_piccadilly Re: A może by tak, 20.05.14, 15:47
          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

          > Mistrz Wątków Jednozdaniowych i
          > użyje całej swojej "mocy lingwistycznej"...

          Dawniej takich nazywano charakternikami.
          Dziś?
          Dziś też są, ale wielu z nich w temacie bałamucenia płci niewieściej problem ma. Rycerskie charaktery mają, na łzy są czuli i by oczu zapłakanych (pazury na twarzy też tu jakąś rolę odgrywają) jakiejś zbałamuconej nie oglądać, przy jednej, skutecznie kiedyś zbałamuconej trwają.
          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: A może by tak, 20.05.14, 16:11
            Wikipedia mówi iż :
            "Charakternik – rodzaj słowiańskiego wróżbity i mistrza walki wręcz, któremu przypisywano różne nadprzyrodzone zdolności, występował przede wszystkim wśród Kozaków zaporoskich."

            Coś z tego Yody, nadprzyrodzone zdolności to oczywista oczywistość ( której tylko grono narcyzików nie było w stanie pojąć ) , no i wyjaśniło się skąd to uwielbienie dla Ukrainek ;-) wszystko jasne ;-)
          • sabat.77 Re: A może by tak, 20.05.14, 22:42
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > Dawniej takich nazywano charakternikami.

            A mnie się zdało, że to duch słynnego Lwa Północy wywija na forum swą siedemnastocentymetrową Artemizą :D
        • sabat.77 Re: A może by tak, 20.05.14, 22:46
          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

          > Prawdziwy koniec tej ( i nie tyko tej...) skądinąd naprawdę fajnej i dającej do
          > myślenia dysputy będzie wtedy, gdy pojawi się Mistrz Wątków Jednozdaniowych i
          > użyje całej swojej "mocy lingwistycznej"...
          > ;-) wtedy to już nawet Stonesom gitary nie stroją ;-)

          Zwyczajnie przyznaj się, że nie potrafisz ogarnąć artyzmu wierszy haiku, których to jednozdaniową konstrukcję misternie tka Loppe na naszym forum.
      • jesod Re: A może by tak, 20.05.14, 22:55
        potwor_z_piccadilly napisał:
        > zakończyć to ciągnące się jak flaki z olejem przelewanie pustego w prożne

        Ale tak naprawdę po co... ? Przecież to też może być bardzo zajmujące dla samych zainteresowanych głębią próżni.
        Całość tej przynudzanki można podsumować jednoznacznie.
        Nieważne czy to PUA, Buła, Sruła, czy jakaś inna Pierduła byleby to było środowisko przyjazne kobiecie.
        W takim środowisku mężczyzna nigdy nie robi krzywdy kobiecie, nikt nie licytuje: kto ma za kogo zapłacić i nie przeżywa swojego wyglądu/ubioru jako fundamentu do budowania swojej wartości oraz... nie określa nim swojej atrakcyjności.
        • potwor_z_piccadilly Re: A może by tak, 22.05.14, 12:02
          jesod napisała:

          > Nieważne czy to PUA, Buła, Sruła, czy jakaś inna Pierduła byleby to było środo
          > wisko przyjazne kobiecie.
          > W takim środowisku mężczyzna nigdy nie robi krzywdy kobiecie, nikt nie licytuje
          > : kto ma za kogo zapłacić i nie przeżywa swojego wyglądu/ubioru jako fundamentu
          > do budowania swojej wartości oraz... nie określa nim swojej atrakcyjności.

          Ba, żeby to takie proste było?
          Facet deklaracje z serca składa w rodzaju:

          Gdy obdarowałaś mnie naszyjnikiem swoich rąk
          stałem się najbogatszym z ludzi
          Gdy wstępowaliśmy na schody,
          aby miękko ci było iść
          kładłem pod twoje stopy poduszki dłoni
          za poręcz miałaś moje ramiona.
          Mówiłaś kocham i stawało się okno prosto w słońce
          teraz krzyczę kocham!
          i wschodzi słońce bez promieni.
          www.youtube.com/watch?v=8IisP3PTLFc

          I co?
          I kicha, luba gdzie indziej idzie szczęścia szukać.
          No i tu pytanie.
          Co dla Ciebie szanowna jesod jest bardziej kuszące?
          Facet ma się korzyć, sprać Cię mono, porwać Cię byś gnała na zatracenie wpleciona w kruczo-czarną grzywę bestii apokaliptycznej, czy jedno, drugie i trzecie łącznie?
    • urquhart PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 00:29
      Z tym PUA to trochę jak z modnymi otnio na kanałach popularnonaukowych tematami iluzji magików i pułapek umysłu .
      Iluzja tym mocniej jest realna nie im ktoś jest mało inteligentny a im bardziej zadufany w racjonalność i niezależność włąsnego mózgu, podczas gdy iluzjonista wykorzystuje mechanizmy które wypieramy, posługuje sie podobnie schematami typu mózg zajety przetwarzaniem elementu dekoncetrujcego nie zauważa działąń które potem wydają sie "magczne". Wykorzystanie zaś subtelnych metod sugestii sugeruje rzeczywistość którą uważamy za wybór wolnej woli , a jej ujawnienie przez autora sugestii magika jest to wykorzystywane jako dowód na czytanie w myślach czy jasnowidztwo.
      • yoric Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 10:06
        > Z tym PUA to trochę jak z modnymi otnio na kanałach popularnonaukowych tematami
        > iluzji magików i pułapek umysłu .

        chyba nie do końca 'kąsam' tę analogię, tj. nie widzę odpowiedników po stronie PUA.
        • kutuzow Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 10:47
          yoric napisał:
          > chyba nie do końca 'kąsam' tę analogię, tj. nie widzę odpowiedników po stronie
          > PUA.

          Yoric, ja to widze tak. Jak zapytasz kogoś czy wierzy w "magie" którą prezentują Magicy w czasie pokazów, to 99,9% odpowie pewnie że nie. No bo przecież oni są rozsądni, to jest wszystko pic na wodę i zasadniczo nikt normalny się na to nie nabierze. (analogia to stanowiska części kobiet w kwestii PUA)

          Ja to rozumiem, bo sam kiedyś miałem identyczne podejście (tylko naiwni dają się nabrać, jak ktoś jest spostrzegawczy to na pewno zauważy tego królika w kapeluszu wcześniej). Traf chciał że na jakiejś imprezie miałem okazję wziąć udział w takim pokazie i mimo że stałem 20 cm od tego magika/prestidigitatora, to nic nie widziałem i kopara mi opadła gdy nagle się okazało, że zostałem tak samo zrobiony w konia jak i reszta widowni. wydawało mi sie że moje zmysły mnie nei zawiodą (no bo w końcu przecież tępy nie jestem), a tutaj taka niespodzianka.

          Dlatego ja tak postrzegam ta analogię.
          Gdy kobieta mówi że w PUA nie wierzy, że kto jak kto, ale ONA to na pewno się nie da na to nabrać, po czym po fajnym spotkaniu jest wielkie zdziwienie (i ew racjonalizacja że pewnie po prostu był w moim typie).

          Tylko zaznaczam, że o ile wariant z magią znam z autopsji, to wariant z PUA to już taka moja własna analiza na zasadzie analogii.
        • urquhart Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 10:49
          Odwolywanie sie do podswiadomych i podprogowych reakcji, pozorne dzialanie wbrew logice i racjonalnosci ktora wydaje sie ze nami kieruje a to jedynie zludzenie , tlmaczenie ze to dobre dla durnych a ja inteligentna jestem niewrazliwa na takie sztuczki i mnie nikt nie nabierze :)
          • sabat.77 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 10:52
            Tylko że w PUA nie ma żadnych sztuczek i iluzji. PUA w generalnym ujęciu opisuje model atrakcyjności oczekiwany przez mainstream kobiet i to co przeciętny facet może zrobić by się do tego modelu zbliżyć.
            • urquhart Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:11
              Zapomniałeś dodac że absolutnie niespojnych z deklarownymi rzekomo logicznymi i racjonalnymi kryteriami wyboru parnera. Typu feministycze brednie że wiecej parnerstwa , zwywania garow i zajmowanie się dzieckiem przez faceta i przejecia kobiecych rol spolecznych podnieci baby i wygeneruje wiecej seksu.
              • kag73 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:13
                urquhart napisał:
                > Zapomniałeś dodac że absolutnie niespojnych z deklarownymi rzekomo logicznymi i
                > racjonalnymi kryteriami wyboru parnera. Typu feministycze brednie że wiecej pa
                > rnerstwa , zwywania garow i zajmowanie się dzieckiem przez faceta i przejecia k
                > obiecych rol spolecznych podnieci baby i wygeneruje wiecej seksu.

                Ile razy jeszcze? Kobieta wypoczeta, zadowolona ma czas i chec sie podniecic, a co za tym idzie....bedzie seks. Pod warunkiem jeszcze, zeby nie bylo za latwo, ze jej ten seks z TOBA frajde sprawia:)
                • lampardzikus Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:16
                  No własnie. Kobieta MUSI być wypoczęta, zadowolona mieć komfort. Myślę, że skazą wielu z nas - facetów - jest to, że oczekujemy, że ona zrobi to siamto owamto, a na koniec wskoczy nam do łóżka...
                  • urquhart Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:29
                    Brednie. To babskie projekcje na mezczyzn.
                    Meski mezczyna jest niezalezny, typowy lamacz serc typ dzikiego wilka.
                    Jak tratkuja za to synow większość mamuś produkujac mamisynkow pilegnujac w nich zależność od siebie i nieporadnosc?
                    • kag73 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:46
                      Panowie, wezcie sprawy w swoje rece! Wychowujcie swoje dzieci!

                      Aaaa, ale to tyle czasu trza poswiecic...to moze jednak nie...
                      • druginudziarz Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:58
                        kag73 napisała:

                        > Panowie, wezcie sprawy w swoje rece! Wychowujcie swoje dzieci!
                        >
                        > Aaaa, ale to tyle czasu trza poswiecic...to moze jednak nie...

                        Z chęcią!
                        Aaaa, tylko nadgodzin nie będzie, premi nie bedzie, na diora i tipsy dla małżonki nie będzie... to na pewno z żoną nie przejdzie...
                        • zawle Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 16:01
                          > kag73 napisała:
                          > > Panowie, wezcie sprawy w swoje rece! Wychowujcie swoje dzieci!
                          druginudziarz napisał: na diora i tipsy dla małżon
                          > ki nie będzie... to na pewno z żoną nie przejdzie...

                          hehe...widzę ze oboje z małzonką macie spójny system wartości i uprawiacie mądre rodzicielstwo;)
                          • druginudziarz Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 17:13
                            zawle napisała:

                            > > kag73 napisała:
                            > > > Panowie, wezcie sprawy w swoje rece! Wychowujcie swoje dzieci!
                            > druginudziarz napisał: na diora i tipsy dla małżon
                            > > ki nie będzie... to na pewno z żoną nie przejdzie...
                            >
                            > hehe...widzę ze oboje z małzonką macie spójny system wartości i uprawiacie mąd
                            > re rodzicielstwo;)

                            Dobrze (chyba) widzisz ale źle piszesz ;)
                            A masz inaczej?
                            No w sumie masz, bo dobrze pamiętam, że sama wychowujesz?
                            Taki podwójny klincz.
                            Albo norma albo przejebane, zależy jak spojrzeć.
                • sabat.77 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:21
                  kag73 napisała:

                  > Ile razy jeszcze? Kobieta wypoczeta, zadowolona ma czas i chec sie podniecic, a
                  > co za tym idzie....bedzie seks. Pod warunkiem jeszcze, zeby nie bylo za latwo,
                  > ze jej ten seks z TOBA frajde sprawia:)

                  Nie masz racji. Jest masa kobiet, które chętnie kochają się ze swoimi partnerami, a oni wypełniają zupełnie inne role w domu niż mycie garów, opiekowanie się dziećmi i czyszczenie podłogi. Jest to praktyczny dowód na to, że facet nie musi jeździć na szmacie, żeby babka chciała się z nim bzykać. To są po prostu inne mechanizmy i dotyczą innych kwestii.
                  • sabat.77 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:25
                    Szczególnie, że czas przeznaczony na szorowanie podłogi można równie dobrze przeznaczyć na bardziej produktywne zajęcia z wkrętarką, młotem udarowym albo wyrzynarką. I to akurat nie są czynności zwyczajowo wykonywane przez kobiety :P
                    • kag73 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:44
                      sabat.77 napisał:
                      > Szczególnie, że czas przeznaczony na szorowanie podłogi można równie dobrze prz
                      > eznaczyć na bardziej produktywne zajęcia z wkrętarką, młotem udarowym albo wyrz
                      > ynarką. I to akurat nie są czynności zwyczajowo wykonywane przez kobiety :P

                      A myles kiedys podloge nago a nadzorowala Cie kobieta w szczudlach kozaczkach do podudzia z lampka wina w jednaj a z pejczykiem w drogiej rece? Dla mnie czas wykorzystany bardzo produktywnie!
                      • sabat.77 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:52
                        Dla mnie wykorzystany bylby lepiej gdybym to ja stal w butach oficerkach ze szpicruta w rekach, a baba szorowalaby podloge nago. Porzadek musi byc.
                        • kag73 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 12:03
                          sabat.77 napisał:

                          > Dla mnie wykorzystany bylby lepiej gdybym to ja stal w butach oficerkach ze szp
                          > icruta w rekach, a baba szorowalaby podloge nago. Porzadek musi byc.

                          kazdemu wedlug uznania i gustu:)
                  • kag73 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:42
                    sabat.77 napisał:
                    >
                    > Nie masz racji. Jest masa kobiet, które chętnie kochają się ze swoimi partneram
                    > i, a oni wypełniają zupełnie inne role w domu niż mycie garów, opiekowanie się
                    > dziećmi i czyszczenie podłogi. Jest to praktyczny dowód na to, że facet nie mus
                    > i jeździć na szmacie, żeby babka chciała się z nim bzykać. To są po prostu inne
                    > mechanizmy i dotyczą innych kwestii.

                    To zalezy u kogo. U mnie: MUSI!
              • sabat.77 Re: PUA jak iluzja i deception 22.05.14, 11:14
                urquhart napisał:

                > Zapomniałeś dodac że absolutnie niespojnych z deklarownymi rzekomo logicznymi i
                > racjonalnymi kryteriami wyboru parnera. Typu feministycze brednie że wiecej pa
                > rnerstwa , zwywania garow i zajmowanie się dzieckiem przez faceta i przejecia k
                > obiecych rol spolecznych podnieci baby i wygeneruje wiecej seksu.

                No wiesz, uznałem że to oczywiste :)
                To jest taki sam absurd jakby powiedzieć, bądź jeszcze bardziej pizdowaty to ludzie zaczną cię w końcu szanować :D
          • yoric Re: PUA jak iluzja i deception 23.05.14, 02:06
            Kutuzow:
            > Dlatego ja tak postrzegam ta analogię.
            Gdy kobieta mówi że w PUA nie wierzy, że kto jak kto, ale ONA to na pewno się nie da na to nabrać, po czym po fajnym spotkaniu jest wielkie zdziwienie (i ew racjonalizacja że pewnie po prostu był w moim typie).


            urquhart napisał:
            > Odwolywanie sie do podswiadomych i podprogowych reakcji, pozorne dzialanie wbr
            > ew logice i racjonalnosci ktora wydaje sie ze nami kieruje a to jedynie zludzen
            > ie , tlmaczenie ze to dobre dla durnych a ja inteligentna jestem niewrazliwa na
            > takie sztuczki i mnie nikt nie nabierze :)

            OK, Panowie, teraz łapię i wydaje się to dość trafne.

            Tylko że tu jest zmyła, bo PUA często jest utożsamiane z jakimiś tanimi trikami w stylu NLP, albo prostackimi interpretacjami (cocky & funny = bądź chamski) i takie 'PUA' łatwo odstrzelić jako sztuczki.
            No ale na scenie też zdarza się prawdziwy iluzjonista, a zdarza się zwykły klaun :).
            • urquhart PUA Komercyjnie - Szkoły Uwodzenia 23.05.14, 07:24
              yoric napisał:
              > Tylko że tu jest zmyła, bo PUA często jest utożsamiane z jakimiś tanimi trikami
              > w stylu NLP, albo prostackimi interpretacjami (cocky & funny = bądź chamski) i
              > takie 'PUA' łatwo odstrzelić jako sztuczki.

              Sam zauważyłeś że jest taki nurt i dla mnie w polskim nurcie PUA wydawał sie swojego czasu dominującym, slupiający się nie na budowaniu fundamentu a na NLP, konstrukcji przekazu werbalnego połaczonego z mową ciał, i "huśtawki emocji" (na którą wkurw ma tu Triss) - to one maja w Polsce wymiar komercyjny szkoleń i kursów uwodzenia za grubą kasę bo szybko przynoszą efekty - równie zadziwiające jak iluzja na scenie
              No ale odwołuje sie do efektów nieracjonalnego działania mózgu przez emocje, sugerowania, torowania itp.

              Porównaj:
              www.focus.pl/czlowiek/lekcja-uwodzenia-10844
              www.focus.pl/czlowiek/jak-nas-wkrecaja-iluzjonisci-11101?strona=2




              • sabat.77 Re: PUA Komercyjnie - Szkoły Uwodzenia 23.05.14, 08:40
                urquhart napisał:

                > to one maja w Polsce wymiar komercyjny szkoleń i ku
                > rsów uwodzenia za grubą kasę bo szybko przynoszą efekty - równie zadziwiające j
                > ak iluzja na scenie

                Dokładnie, efekty są zadziwiające.
                Miał jeleń kasę? Nie ma jeleń kasy.

                Ale jakby na to popatrzeć filozoficznie, to może jeleń po takiej lekcji wreszcie spojrzy na życie bardziej racjonalnie i zrozumie, co się naprawdę w życiu liczy i o co toczy się gra.
                Chciał robić w chuja kobiety, a zrobiono w chuja jego. Jakaś sprawiedliwość jednak panuje.
              • yoric Re: PUA Komercyjnie - Szkoły Uwodzenia 23.05.14, 11:16
                > to one maja w Polsce wymiar komercyjny szkoleń i ku
                > rsów uwodzenia za grubą kasę bo szybko przynoszą efekty - równie zadziwiające j
                > ak iluzja na scenie

                ja jakoś wątpię w te efekty.
                Jeśli już to efekt bierze się z otwarcia ludziom oczu na pewne rzeczy oraz z praktyki, którą siłą rzeczy muszą nabyć. Same narzędzia z gatunku NLP wydają mi się kompletną bzdurą. No ale nie mam danych do oceny.
                • urquhart Re: PUA Komercyjnie - Szkoły Uwodzenia 23.05.14, 11:35
                  Zawle zajmule sie jak pisała Nlp, w innym zakresie, chwalila ze skuteczne, niech sie wypowie co do narzędzi.
    • kag73 Re: PUA 22.05.14, 11:05
      Wont:
      "PUA, takie prawdziwe PUA, w które wierzę ja, zajmuje się rzeczami pozornie niezwiązanymi z relacjami damsko-męskimi. I w związku z tym, to chyba nawet nie można nazwać PUA :) Chodzi mi o wspomniany wcześniej fundament. Mężczyzna musi zbudować sobie fundament. Być ciekawym mężczyzną. Mężczyzną po prostu. PUA, takie prawdziwe PUA, w które wierzę ja, zajmuje się rzeczami pozornie niezwiązanymi z relacjami damsko-męskimi. I w związku z tym, to chyba nawet nie można nazwać PUA :) Chodzi mi o wspomniany wcześniej fundament. Mężczyzna musi zbudować sobie fundament. Być ciekawym mężczyzną. Mężczyzną po prostu. Wtedy żadne PUA-sztuczki nie są potrzebne."

      To jest dosc przekonujace, moim zdanie. Jednak nie wykluczam, ze niektorym wlasnie PUA pomaga zbudowac ten "fundament". Daje taka wytyczna co robic a czego nie, bo nie wszyscy to takie naturalne talenty.

      "Wtedy żadne PUA-sztuczki nie są potrzebne. Naprawdę… I wtedy nieważne czy zadzwonisz dzisiaj, jutro czy za kilka dni. Zadzwonisz po prostu wtedy kiedy będziesz mógł i kiedy będziesz chciał. A ona odbierze."

      Tak, zgadza sie, ze niewazne, co ma wisiec nie utonie. Ale wiadomo, ze jak Ci zalezy, to nie chcesz zepsuc. Niektorzy probuja kierowac sie jakimis regulami, bo wydaja sie im sensowne i zwiekszaja szanse na sukces. Ale...zasady sa po to, zeby je lamac i czasami mozna.
      Na koncu i tak w tym caly ambarans, zeby dwoje chcialo na raz. Do tego czasem odpowiednia osoba w nieodpowiednim czasie jest nieodpowiednia a nieodpowiednia w odpowiednim momemencie moze okazac sie wlasnie ta. To wszystko jest skomplikowane.
      • urquhart Re: PUA 22.05.14, 11:20
        Pomaga zwlaszcza wychowanym przez baby i media pojac dlaczego w dorosłym zyciu bycie milym grzecznym usluznym i podprzadkowanym deklarowanym oczekiwanom kobiet jak kiedys mamusi jest ślepą uliczka i beznadziiejna nieskuteczą strategią, i przekodować mylny przekaz kulturowy :)
        • kag73 Re: PUA 22.05.14, 11:41
          urquhart napisał:

          > Pomaga zwlaszcza wychowanym przez baby i media pojac dlaczego w dorosłym zyciu
          > bycie milym grzecznym usluznym i podprzadkowanym deklarowanym oczekiwanom kobie
          > t jak kiedys mamusi jest ślepą uliczka i beznadziiejna nieskuteczą strategią, i
          > przekodować mylny przekaz kulturowy :)

          Pierdolenie. Mily i grzeczny nie zawsze ozancza podporzadkowany i usluzny. Bywaja rozne typy ludzi.
          • urquhart Re: PUA 22.05.14, 11:52
            Różne typy :)
            W szczególności ludzie skuteczni i pragmatyczni i nieskuteczni rozżaleni ze swiat nie jest taki jak oczekują :)
          • potwor_z_piccadilly Re: PUA 22.05.14, 14:02
            kag73 napisała:

            > Pierdolenie. Mily i grzeczny nie zawsze ozancza podporzadkowany i usluzny. Bywa
            > ja rozne typy ludzi.

            Rzeczywiście, pierdolenie.
            Bywają typy, które słysząc, że dla jego pani najważniejsze jest zachowanie swojego wnętrza, możność wyrażenia się i że wara mu od jej fantazji i marzeń, grzecznie się kłaniając, odchodzą z głową podniesioną nawet w deszcz mocno z ukosa lejący.
            A ile piękna facet może w taki deszcz znaleźć i przeżyć?
            Sama popatrz www.youtube.com/watch?v=Ygz1VRzc8Ls
            • urquhart Re: PUA 22.05.14, 14:08
              Szczególnie jak odchodząc zostanie finansowo czesciowo wykastrowany alimentami to wiele takich odejsc nie przeżyje :)
              • potwor_z_piccadilly Re: PUA 22.05.14, 14:39
                urquhart napisał:

                > Szczególnie jak odchodząc zostanie finansowo czesciowo wykastrowany alimentami
                > to wiele takich odejsc nie przeżyje :)

                To dupa nie chłop
                Prawdziwy chłop życiowo zapobiegliwy jest, a od takich kobiety nie odchodzą. Przeciwnie, widząc, że taki w kontaktach z tym durnym i chciwym światem sprawnie karty przy orderach trzymając chroni jej byt, przy nodze mu się trzymają.
                • potwor_z_piccadilly Re: PUA 22.05.14, 14:48
                  potwor_z_piccadilly napisał:

                  > Pr
                  > zeciwnie,
                  Unieważniam
                  Zastępuję - mało tego.
                • kag73 Re: PUA 22.05.14, 15:21
                  potwor_z_piccadilly napisał:
                  > To dupa nie chłop
                  > Prawdziwy chłop życiowo zapobiegliwy jest, a od takich kobiety nie odchodzą.
                  Amen!

                  Przeciwnie, widząc, że taki w kontaktach z tym durnym i chciwym światem sprawnie
                  > karty przy orderach trzymając chroni jej byt, przy nodze mu się trzymają.

                  tu nie rozumiem o co chodzi, ale nie szkodzi, nie musze.

                  • zawle Re: PUA 22.05.14, 16:08
                    kag73 napisała: > tu nie rozumiem o co chodzi, ale nie szkodzi, nie musze.

                    Rozumiesz, rozumiesz....
            • kag73 Re: PUA 22.05.14, 15:19
              potwor_z_piccadilly napisał:
              > Rzeczywiście, pierdolenie.
              > Bywają typy, które słysząc, że dla jego pani najważniejsze jest zachowanie swoj
              > ego wnętrza, możność wyrażenia się i że wara mu od jej fantazji i marzeń, grzec
              > znie się kłaniając, odchodzą z głową podniesioną nawet w deszcz mocno z ukosa l
              > ejący.
              Rzeczywiscie. Bywa, ze sie moga cieszyc, bo slyszac niektore fantazje odeszliby z opuszczona glowa chociaz by slonce swiecilo i deszczu nie bylo. Nie wszystko nadaje sie do wspolnego uzytku, moim zdaniem. Najwazniejsze znalezc zloty srodek i kierowac sie zasada "nie rob drugiemu co tobie nie mile". A jak wszytsko ra to szafa gra.
              • potwor_z_piccadilly Re: PUA 22.05.14, 15:58
                kag73 napisała:

                > Rzeczywiscie. Bywa, ze sie moga cieszyc, bo slyszac niektore fantazje odeszliby
                > z opuszczona glowa chociaz by slonce swiecilo i deszczu nie bylo.

                No to po cholerę fantazjujecie, gdy jednocześnie nie macie nawet zamiaru fantazji tych realizować?
                Jeśli jednak one już są bo życie to niejebajka,

                Nie wszystko
                > nadaje sie do wspolnego uzytku, moim zdaniem.

                to powinny się nadawać.
                Ukryte fantazje erotyczne potrafią skutecznie zmieszać się z rzeczywistością i tym samym mocno zakłócić relacje w związku.
                Ujawnienie fantazji pomaga obojgu:
                a - zwalczyć je
                b - ochronić związek przed wpadkami. Bywa, że nawet fantazje z własnego postanowienia niewykonalne, stają są w sprzyjających okolicznościach przyrody wykonalnymi i fajnie jest tylko w trakcie ich realizacji. Po, to już tylko zgryz, kac moralny, a nawet kopniak w dupę.
                c - częściowo zrealizować
                d - w pełni zrealizować
                e - poznać nowe (partnera)
                f - stworzyć nowe, wspólne

                > Najwazniejsze znalezc zloty srod
                > ek i kierowac sie zasada "nie rob drugiemu co tobie nie mile.

                Amen.
        • midnight_lightning Re: PUA 23.05.14, 22:55
          "Pomaga zwlaszcza wychowanym przez baby i media pojac dlaczego w dorosłym zyciu
          bycie milym grzecznym usluznym i podprzadkowanym deklarowanym oczekiwanom kobiet jak kiedys mamusi jest ślepą uliczka i beznadziiejna nieskuteczą strategią, i przekodować mylny przekaz kulturowy :)"

          Nawet się zastanawiałem nad jakimś kursem PUA, ale skoro już sam doszedłem, jaka jest prawdziwa natura kobiet, więc jest mi to chyba zbędne.


    • zyg_zyg_zyg OT 23.05.14, 23:27
      Jak uczcimy tysiaka?
      ;-)
      • sabat.77 Re: OT 23.05.14, 23:30
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Jak uczcimy tysiaka?
        > ;-)

        Urządzimy orgię seksualną.
        • zyg_zyg_zyg Re: OT 23.05.14, 23:32
          YEAH!
          • wont Re: OT 23.05.14, 23:39
            Czy jajako założyciel mogę dostać dziewicę? :)
            • wont Re: OT 23.05.14, 23:40
              Kurwa :( Znów nie porucham, ech... :(
              • sabat.77 Re: OT 23.05.14, 23:43
                wont napisał:

                > Kurwa :( Znów nie porucham, ech... :(

                A jak któraś będzie strugać dziewicę to nie wystarczy?
            • kag73 Re: OT 23.05.14, 23:44
              wont napisał:

              > Czy jajako założyciel mogę dostać dziewicę? :)

              A skad ja Ci tu, k...a teraz dziewice wezme??? Nie czytal co kolega ML napisal?
            • midnight_lightning Re: OT 24.05.14, 01:20
              @wont
              "Czy jajako założyciel mogę dostać dziewicę? :)"

              nie ma sprawy, już za 2500zł można odtworzyć błonę. Chyba sporo prostytutek chce wyjść za mąż.

              www.estheticon.pl/cenniki/odtwarzanie-bony-dziewiczej-hymenoplastyka
        • kag73 Re: OT 23.05.14, 23:38
          sabat.77 napisał:

          U kogo? Znaczy sie gdzie i kiedy?
          • sabat.77 Re: OT 23.05.14, 23:46
            kag73 napisała:

            > U kogo? Znaczy sie gdzie i kiedy?

            W naszym wieku to rzecz jasna w Ciechocinku. Loppe będzie za przewodnika.
        • midnight_lightning Re: OT 24.05.14, 01:22
          a jak w jednym terminie ściągnąć z zagranicy forumowiczki ?
      • yoric Re: OT 24.05.14, 00:09
        > Jak uczcimy tysiaka?
        > ;-)

        ale serio???
        • kag73 Re: OT 24.05.14, 00:11
          yoric napisał:
          >
          > ale serio???
          A czy Ty tu kiedys widziales nie serio?
          • sabat.77 Re: OT 24.05.14, 00:16
            No właśnie - ja mam nadzieję. Taka orgia nie na serio? Ja nawet nie wiem, jak by to mogło wyglądać... Rozbieramy się do golasa i biegamy w przyspieszonym tempie przy kretyńskiej muzyczce jak na finiszu każdego odcinka "Benny Hilla"?
            • druginudziarz Re: OT 24.05.14, 01:35
              sabat.77 napisał:

              > No właśnie - ja mam nadzieję. Taka orgia nie na serio? Ja nawet nie wiem, jak b
              > y to mogło wyglądać... Rozbieramy się do golasa i biegamy w przyspieszonym temp
              > ie przy kretyńskiej muzyczce jak na finiszu każdego odcinka "Benny Hilla"?

              Jeśli miało by byc po anglosasku to ja bym wolał cos z Monthy Pythona
        • druginudziarz kto ustrzelił 1000? 24.05.14, 01:33
          yoric napisał:

          > > Jak uczcimy tysiaka?
          > > ;-)
          >
          > ale serio???

          A ja się pytam kto tysięcznego ustrzelił, bo ja sie zagapiłem. ML?
          • midnight_lightning Re: kto ustrzelił 1000? 24.05.14, 01:55
            skromnie przyznam, że jam to sprawił
            • wont Re: kto ustrzelił 1000? 24.05.14, 06:23
              midnight_lightning napisał:

              > skromnie przyznam, że jam to sprawił
              --------------------
              I to jest też dobre podsumowanie wątku o PUA... Dziesiątki frajerów produkuje się przez trzy tygodnie, pisze, stara się... A stuka kto (co prawda nie dupcię a tysiaka tylko)? Ano ten kto znalazł się w dobrym miejscu, w dobrym czasie i działa z prędkością błyskawicy :)

              youtu.be/NwryN1LmXvo?t=6m38s
              • sabat.77 Re: kto ustrzelił 1000? 24.05.14, 06:27
                wont napisał:

                > Ano ten kto znalazł się w dobrym miejscu, w dobrym czasie i dz
                > iała z prędkością błyskawicy :)

                Szybki Lopez?
                • wont Re: kto ustrzelił 1000? 24.05.14, 06:53
                  sabat.77 napisał:

                  > wont napisał:
                  >
                  > > Ano ten kto znalazł się w dobrym miejscu, w dobrym czasie i dz
                  > > iała z prędkością błyskawicy :)
                  >
                  > Szybki Lopez?
                  ----------------
                  Szybki to on jest w pisaniu tylko :) Chodziło mi o tego co ostatnio odkrył rozkład Pareto. Biadolącego Pierre Dzącego.
    • yoric Re: PUA 25.05.14, 01:31
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16026252,USA__Strzelanina_niedaleko_kampusu_akademickiego_w.html?lokale=torun#BoxWiadTxt
      kogoś Wam to przypomina?
      • druginudziarz Re: PUA 25.05.14, 09:57
        yoric napisał:

        > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16026252,USA__Strzelanina_niedaleko_kampusu_akademickiego_w.html?lokale=torun#BoxWiadTxt
        > kogoś Wam to przypomina?

        Ała.
        Ale to czasem nie urq (?) wieszczył na tym forum, że świat (nasz świat, cywilizacja "europejska") stanie przed problemem rosnącej frustracji średniaków?
      • hello-kitty2 Re: PUA 25.05.14, 10:57
        yoric napisał:

        > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16026252,USA__Strzelanina_niedaleko_kampusu_akademickiego_w.html?lokale=torun#BoxWiadTxt
        > kogoś Wam to przypomina?

        "22-letni Elliot Rodger, który dzień przed strzelaniną umieścił w sieci nagranie , na którym zapowiada "zemstę na kobietach", które "nigdy nie zwracały na niego uwagi".

        - Od zawsze kobiety okazywały swoje względy wszystkim innym, tylko nie mnie. Jutro nastąpi czas zapłaty - mówi beznamiętnym głosem Rodger na nagraniu. - Mam 22 lata i ciągle jestem prawiczkiem. Nigdy nawet nie całowałem się z dziewczyną - dodaje.

        - Zabiję każdą blond sukę, którą zobaczę. Długo na to czekałem. Dziewczyny, dam wam wszystkim to, na co zasługujecie - mówi pod koniec filmu młody mężczyzna, zapowiadając tym samym późniejszy przelew krwi. "

        hehe prawiczka ML. Ustalmy moze gdzie on mieszka ;)
        • yoric Re: PUA 25.05.14, 12:52
          Jest taki jeden PUA, Ben Larry, który swoją serię wykładów kończy krótkim komentarzem odnośnie prawie identycznej strzelaniny, a właściwie wielokrotnego zabójstwa - z wnioskiem, że gdyby sprawca wcześniej trafił na kurs PUA, może uchroniłoby to nas od tragedii.
        • midnight_lightning Re: PUA 25.05.14, 19:56
          Spoko, nie bój się, nie pojadę do ciebie z giwerą:)

          a odnośnie prawiczka, to się zastanawiam, co jest gorsze, być prawiczkiem, czy skusić się na uprawianie seksu z zużytymi, podstarzałymi paniami rozciągniętymi na maxa, i tak sobie myślę, myślę...

          • kag73 Re: PUA 25.05.14, 20:04
            midnight_lightning napisał:
            > a odnośnie prawiczka, to się zastanawiam, co jest gorsze, być prawiczkiem, czy
            > skusić się na uprawianie seksu z zużytymi, podstarzałymi paniami rozciągniętymi
            > na maxa, i tak sobie myślę, myślę...

            Sprobuj to sie przekonasz:))! Myslenie nic tu nie da.
            >
            • midnight_lightning Re: PUA 25.05.14, 21:07
              "Sprobuj to sie przekonasz:))! Myslenie nic tu nie da."

              Sorry, ja już się napróbowałem, a powtarzanie w nieskończoność czynności nie przynoszących pożądanych skutków to oznaka tępoty. Tego, czego szukałem u kobiet w nich nie znajdę.
      • midnight_lightning Re: PUA 25.05.14, 19:47
        "kogoś Wam to przypomina?"

        patrzę na zdjęcie tego chłopaka, ładny, widać wrażliwość. I zdumiewające, bardzo podobny z wyglądu do mnie z lat młodości.
    • loppe Re: PUA 25.05.14, 13:01
      Rekordy bijący wątek. Jakieś podsumowanie najważniejszych konkluzji dyskusji po pierwszym 1000 postów?
    • kag73 Re: PUA 02.06.14, 10:30
      Kutuzow, a co by bylo gdyby doszlo do wpadki? Wiem, wiem, nieprawdopodobne, bo sie zabezpieczacie, ale...w zyciu wszystko moze sie zdarzyc:)
    • proto Re: PUA 03.06.14, 08:25
      Ja pierdolę, jak można tyle tekstu napisać? Nieźle musiałeś się najebać wczoraj, pewnie jeszcze cię ostro trzymało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka