Dodaj do ulubionych

ile d... tyle serca

06.12.14, 13:00
Karen w rozmowach z Poi- poe pyta jego o kobiety ogólnie. Nie wtrącając się w delikatną nić
sympatii snująca się między nimi powiem swoje o kobietach.

Zdaje się że już o tym pisałem ale przypomnę:

jeśli mam sprawę w urzędzie i pokoju siedzą trzy panie, to mam jak się wydaje wybór
jednej z pań do przedłożenia mojej sprawy.

Po wejściu wszystkie trzy panie błyskawicznie oceniają mnie z wyglądu.

Pani pierwsza zaraz po takim oglądzie wraca szybko do swoich spraw
i manifestuje – nie zawracaj mi dupy. Pani tu dana jako pierwsza jest wysoka lekko zaniedbana
twarz ściągnięta. Jeśli bym się uparł z moją sprawą u tej pani to sponiewiera mnie
za mój brak znajomości procedury do załatwienia tej sprawy i jeśli nie przywali mi do tego
zszywaczem to moje dobro.

Pani druga. Nie taka wysoka bardziej zadbana, grzecznie wysłucha i zaznaczy miałkość
moich papierów do załatwienia sprawy.

Pani trzecia. Pulchna bardziej, taka sobie. Ale gdy do niej podejdę to wyczuwam w niej
spokój i chęć wysłuchania o co mi chodzi. Być może pani trzecia ma mniejszą wiedzę
niż pani pierwsza i druga. I co dziwne, wybór takiej pani powoduje że pani pierwsza i druga
wtrącają się rozmowy i przez to uzyskuję właściwe rozwiązanie sprawy.

Tak więc że jeśli ktoś mnie tu będzie czytał to niech sobie przyswoi moje doświadczenia
które sumują się tak- kobieta która ma więcej dupy ma też więcej serca.
Obserwuj wątek
    • hardy1 Re: ile d... tyle serca 06.12.14, 13:10
      Zbyt duże uogólnienie.

      Niezależnie od wyglądu - do niektórych pań, pierwszy raz widzianych, mam odruchowy odcień sympatii, do innych neutralność, do jeszcze innych podświadomą niechęć. Domniemywam, że w moją stronę działa podobnie ze strony pań.
      Pewnie to atawizm, doświadczony i przekazany w genach przez pokolenia antenatów. Podświadomość czasem dobrze podpowiada...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka