08.06.16, 17:19
Poznań przygotowuje się do hucznych obchodów rocznicy Czerwca 1956 r. Będą prezydenci Polski i Węgier. MON stawia warunek: będą żołnierze, jeśli odczytane zostaną nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
28 czerwca 1956 r. na ulice Poznania wyszły tysiące robotników. Domagali się "prawa, wolności, chleba", a także wolnych wyborów i religii w szkołach. Opanowali Komitet Wojewódzki PZPR, więzienie, zaatakowali gmach Urzędu Bezpieczeństwa. Władza wysłała przeciwko nim czołgi. Poległo co najmniej 58 osób, ponad 600 było rannych.

Obchody 60. rocznicy wydarzeń organizują władze Poznania we współpracy z "Solidarnością" i organizacjami kombatantów. Zaproszenie dostał prezydent Andrzej Duda. Jego pobyt potwierdził nam Marek Magierowski, prezydencki rzecznik, choć miasto takiego potwierdzenia jeszcze nie dostało. Przyjechać ma też prezydent Węgier.

Tymczasem warunki dyktuje wojsko, które ma asystować w uroczystościach. Major Wojciech Nawrocki, komendant garnizonu poznańskiego, powiedział urzędnikom miejskim, że żołnierze wezmą udział w uroczystościach, jeśli obok bohaterów Czerwca 1956 r. w apelu pamięci wspomniane zostaną też ofiary katastrofy smoleńskiej z 2010 r.

Nawrocki nam to potwierdza: - Takie polecenie wydał minister obrony narodowej i obowiązuje w całym kraju. Treść apelu pamięci musimy uzgadniać z departamentem w MON. Bez ofiar katastrofy smoleńskiej nie zostanie zaakceptowany.

Ofiary katastrofy wspominano już w Poznaniu podczas rocznicy powstania wielkopolskiego, ale wtedy wyglądało to na incydent.

- Poznański Czerwiec 1956 r. i katastrofa smoleńska nie mają ze sobą nic wspólnego. To osobne historyczne byty, nie rozumiem ich łączenia. To polityka parahistoryczna - komentuje prof. Waldemar Łazuga, historyk z poznańskiego UAM. I dodaje: - To może spowodować gwizdy, albo część uczestników zniesmaczona opuści uroczystości.

Jeden z miejskich urzędników organizujących obchody: - Mieliśmy do wyboru: zrezygnować z asysty wojskowej lub przełknąć żądanie. Wybraliśmy to drugie z szacunku dla kombatantów Czerwca, dla których oprawa uroczystości, w tym asysta wojskowa, ma znaczenie.

- To rozsądna decyzja - uważa prof. Łazuga.

Podczas obchodów nie zabraknie innych atrakcji. Prezydenci Polski i Węgier mają obejrzeć rekonstrukcję szturmu na dawny gmach UB na poznańskich Jeżycach. Nieopodal stoi słynna już, pięciometrowa figura Chrystusa ustawiona bez zgody władz Poznania. Prof. Stanisław Mikołajczak, szef społecznego komitetu, który ustawił figurę pod kościołem, chciałby, by prezydent Duda znalazł czas na jej obejrzenie. - Będę o tym rozmawiał z jego ministrami - mówi nam Mikołajczak.

Figurę, wbrew decyzjom urzędników miejskich, przywiozło wojsko na rozkaz szefa MON Antoniego Macierewicza, który obejrzał ją kilka dni temu i powiedział, że z Poznania idzie na całą Polskę "wielkie wołanie o jedność narodu polskiego, opartą na wierze i patriotyzmie".

Komitet nie miał zgody urzędników, więc posunął się do fortelu i ogłosił, że figura jest pod kościołem tymczasowo magazynowana.

- Program wizyty jest jeszcze ustalany. Trudno powiedzieć, czy prezydent obejrzy tę figurę - mówi Magierowski. Jak twierdzi jeden z poznańskich urzędników, taki gest Dudy byłby politycznym wsparciem komitetu w sporze z miastem.

Napięcie wzrośnie też wieczorem, gdy przed pomnikiem Czerwca 1956 r. będzie przemawiał prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak - ma to transmitować telewizja publiczna.

- Piszę przemówienie, w którym zamierzam odnieść się do obecnej sytuacji w kraju pod rządami PiS - mówi nam Jaśkowiak. Próbkę dał podczas jednej z demonstracji KOD, gdy mówił: - Musimy kontynuować tradycję obrony demokracji. Ci bohaterowie Czerwca patrzą na nas dzisiaj.

Pytamy Jaśkowiaka, czy nie obawia się, że swoim wystąpieniem podsyci napięcie. - Wolność kocham i szanuję - odpowiada słowami z piosenki Chłopców z Placu Broni, często śpiewanej na marszach KOD. - Mój system wartości różni się od systemu prezydenta Andrzeja Dudy. Dla mnie Czerwiec 1956 r. to zobowiązanie do odpowiednich zachowań w obecnych czasach.

Jeden z urzędników organizujących obchody twierdzi, że pracownicy kancelarii Dudy obawiali się, czy uroczystości nie zamienią się w polityczny atak na prezydenta. Sondowali, czy nikt nie będzie chciał ich zakłócić. Stąd być może brak jeszcze w urzędzie miasta oficjalnego potwierdzenia obecności prezydenta.

KOD organizuje manifestację dla upamiętnienia Czerwca 1956r., ale dwa dni wcześniej. Na oficjalne, miejskie obchody, jak mówią urzędnicy, nie będzie można wnosić transparentów. Tłumaczą to wymogami bezpieczeństwa imprezy masowej.

Cały tekst: wyborcza.pl/1,75398,20203293,obchody-czerwca-56-mon-zada-by-obok-poleglych-wymieniono-ofiary.html#ixzz4B09Vio5f
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka