Dodaj do ulubionych

Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli

26.06.16, 15:14
kak zakaljałsa PiS.

Wakacje to dobra pora na historyczne analizy. Świadectwa okazane rodzicom, w necie ( Fejszbuk) krąży z cenzurką pełną dwój i memem " jeszcze tylko wpierdol i wreszcie wakacje "
Polskiego rewolucjonistę musi jednak cechować stała czujność. Nie może pozwolić sobie na beztroskie huśtanie w hamaku, konsumpcję w ramach olinkluziw czy pochylanie się nad leśnymi prawdziwkami przy skutecznej obronie antykleszczowej.
Ludność wiejska nie moźe skupiać się wyłącznie na walce ze zrzucaną na Pola Nasze Żyzne przez Neokolonialną Europę stonką poadenauerowską zaś miastowi muszą zważać nie tylko na czerwone światło na przejściu dla pieszych.
"Bądź czujny" zdaje się krzyczeć każda sekunda. "Bądź gotów w każdej chwili" podpowiada rozsądek i samozachowawczy instynkt,
Zatem, choć wakacje i zbiory nie są optymalną porą na egzystencjalne przemyślenia, podejmijmy choć próbę rozliczeń z tym co dziś nam dane i co dane nam będzie fjut- urystycznie.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 26.06.16, 15:25
      To wątek,majaki miałem dedykować Vidavilowi jako odpowiedz na żywione przezeń obawy.
      Vidavil zachęcił mnie do zajrzenia na karty historii światowych rewolucji.
      Część opisałem już wiele miesięcy wstecz.
      Pozostała ta jedna, jedyna, która w ubiegłym wieku odcisnęła tak wielkie piętno na naszym życiu, zniewalając nas na dziesięciolecia - do chwili, gdy zbiorowy protest społeczny wygrany przez Solidarność pod wodzą Lecha Wałęsy, dał nam demokrację i niepodległość do jesieni ub. roku.
      Trzeba zatem zapytać co zaszło w naszej historii, iż wciąż tak żywo pulsuje pępowina Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, której pisięta nie tylko nie odcięły, ale czerpią poprzez nią odżywcze soki, które mają im zapewnić władzę-nad Ciemnym Ludem na całe dziesiątki lat w imię władzy dla władzy i zaspokojenia swych niepohamowanych dążeń do eskalacji siły.
      Moźe Vidavil - choć już z tamtego świata - sięgnie jednak do tez jakie pragnę przedstawić. Może teraz znajdzie więcej ochoty i czasu, by poszukać odpowiedzi na dręczące Go wątpliwości?
      Choć przecież to właśnie Vidavil po przekroczeniu bariery czasu przemieszcza się w nim w dowolnym kierunku i znacznie dokładniej zna kierunek dalszych wydarzeń w na nowo zniewolonej ojczyźnie?
      • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 26.06.16, 15:43
        W jakimś sensie wątek dedykuję także Mirce, która zaangażowawszy się w działania opozycyjne przytacza dowody "autocenzury KOD-u", eliminującego ze swych szeregów "elementy nazbyt radykalne lub takie, których spojrzenie na formy działania anty autokratycznego odbiega od podstawowej linii programowej".
        Postaram się odpowiedzieć na pytanie: czy działania/poglądy o "zdecydowanej wymowie/ostre" są korzystne dla stawiających opór, czy też wiodą na manowce, gdy vis a vis staje przeciwnik bezwzględny, którego jedynym celem jest - pod płaszczykiem polityki pro publico bono - zdominowanie wszystkiego, na co może mieć wpływ po zdobyciu władzy.

        Na wstępie pokuszę się o przytoczenie głównych trzech punktów określających cele działania jednej z radzieckich instytucji jak najbardziej państwowych.

        1. dławić i likwidować na obszarze całej Rosji WSZELKĄ działalność kontrrewolucyjną, BEZ WZGLĘDU NA TO, KTO BY JĄ PROWADZIŁ.
        2. Oddać pod sąd Trybunałów Rewolucyjnych [b]WSZELKICH KONTRREWOLUCJONISTÓW I SABOTAŻYSTÓW I OPRACOWAĆ WYTYCZNE ICH ZWALCZANIA.b]
        3 PRZEPROWADZAĆ WSTĘPNE DOCHODZENIE, JEŚLI BYŁOBY ONO KONIECZNE ZE WZGLĘDU NA BEZPIECZEŃSTWO.

        Czy ktoś pokusi się o odpowiedź na pytanie: jaką nazwę nosiła ta instytucja?
        • dunajec1 Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 26.06.16, 18:41
          KGB?
          • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 26.06.16, 18:53
            Ciepło, ale nie bingo.
            • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 26.06.16, 19:26
              Tu poczytaj o pisięcych spadkobiercach tamtych skurwysynów.

              wawalove.pl/Mial-na-plecaku-znaczek-partii-Razem-Dostal-600-zl-mandatu-Nie-lubie-lewackich-k-a23130
              Jeśli będzie to jeszcze możliwe - przeczytajcie list w ramce.
              • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 28.06.16, 20:19
                Pora - wobec braku odpowiedzi bingo - kontynuować.

                Analizując wydarzenia historyczne sprzed 100 lat, warto zadać sobie pytanie - czy historia ma konstrukcję koła zamachowego? A jeśli tak, to jaki przedział czasoprzestrzeni jest niezbędny do powtarzania identycznych metod opartych na zbieżnych założeniach? Innymi słowy - jakich analogii można dopatrzyć się w naszej współczesności? Jeśli doszukamy się ich wyjściowo - perspektywa "jutra" i wszelkie płynace z niej zagrożenia mogą ukazać się nam w jaskrawym świetle stanowiąc nie tylko ostrzeżenie, ale źródło ewentualnej kontrakcji.

                Jak to się stało, iż w kraju liczącym 140 mln mieszkańców - a taką byłą tamtejsza Rosja - władzę przejmuje grupa 250 tys., której "cele" zawarte były w jakże prostym sloganie Lenina: "Cała władza w ręce ludu".

                Naturalnie jeszcze ciemniejszy od polskiego lud rosyjski pojmował z tych słów niewiele - były jednak obietnicą świetlanej przemian, rodziły nadzieję bogacenia się przy jednoczesnym otwarciu drzwi do... rozliczeń z przeszłością. Władza każdemu kojarzy się przecież z aspektem decyzyjnym, toteż tych kilka słów wlało oto w szczere rosyjskie (a dziś w równie patriotycznie szczere polskie) wiarę, iż dotychczasowi wyzyskiwacze zostaną właściwie osądzeni i ukarani stosownie do liczby batów, jakimi przez lata okładali ugięty w niewolniczym przyklęku kark poddanych. Polityka jako taka - zwłaszcza jej "statutowe" założenia, były wówczas obojętne.

                cdn.
                • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 28.06.16, 20:56
                  Hasło Lenina - kierowane do pańszczyźnianego chłopa-łachmaniarza, musiało ulec naturalnej ewolucji na przestrzeni wieku.
                  Uwłaszczone polskie chłopstwo - acz zgięte przed Europą w pozycji klęczno-przykucnej, po dziesięcioleciach w miarę dowolnej uprawy arów/hektarów, miało zdecydowanie mniej wyrobione poczucie różnic klasowych - wyniesione (wraz z bracią robotniczą) na piedestał zostało pozbawione wewnętrznego wroga klasowego - inteligencja został bowiem trwale sprowadzona jeszcze niżej - do egzystencjalnego parteru, a w gębach międliła nie szczytne i demokratyczne hasła, ale z trudem zdobytą za nędzną wypłatę czerstwą bułkę z kaszaną.

                  Pojęcie "ludu" musiałoby się więc kojarzyć nie tylko z czymś antypodycznie leżącym względem nobilitacji, ale wręcz ocierać się z ponowną degradacją. Jakimże wrogiem może być żyjący od pierwszego do pierwszego intelektualista? Jakimże tyranem może być sam starający się uniknąć represji państwa policyjnego wyzwoleniec?
                  Słowo "lud" zastąpiono zatem pojęciem Suweren - pojęcie to pojemne, niczym studnia bez dna.
                  Nie tworzy apriorycznego podziału, nikogo nie wyklucza, a można i nawet pokusić się wniosek, iż jest niemal symbolem Narodowego Zjednoczenia - nie ma tu lepszych i gorszych. Suweren to nie ktoś inny od drugich. Suweren to właściciel, jednak nie na kułacką modłę.
                  Suweren to ktoś - kto wedle pisięcych bredni - stojący ponad Państwem i ponad Prawem.
                  Ten, kto może decydować o wprowadzaniu w życie wszystkiego, co tylko przyjdzie mu do głowy - byle była to decyzja wystarczająco liczebnej grupki - najlepiej krzykaczy.

                  Jeśli przypomnimy liczby, to nagle okazuje się , iż jeden zdeklarowany bolszewik przypadał na 600 mieszkańców kraju o wielomilionowej powierzchni.

                  Czy zatem tak Ruski reprezentant Ludu, jak i Polski Suweren dał się omamić populistycznym hasełkiem? Czy sam populizm wystarczy by rewolucja wygrała ostatecznie?

                  Pierwsze różnice:

                  Wielkie miasta, a zwłaszcza przemysłowe okręgi Rosji, były ostoją bolszewizmu. "Czerwoni" mieli w nich silne zaplecze. Ledwie kilka kilometrów od Moskwy, na pytanie zagranicznych dziennikarzy: "Kim jest Lenin"? chłopi lokalni odpowiadali: "To nasz... CAR".
                  Siła historycznych naleciałości? Niezdolność do wyzwolenia z okowów przyzwyczajeń/ uwarunkowań?
                  Nie mieli pojęcia czym jest komunizm. Ale kojarzył się im z nadaniem ziemi.
                  Jak i tamtym, tak i polskiemu Ciemnemu Ludowi obcą była ideologia pisizmu, a pięćset plus, ulga w szkołach dla upośledzonych sześciolatków noszących nazwisko Elbanowski (dobrze kojarzące się w swym pierwszym członie z napoleońską szarżą - choć przecież ostateczną klęską, której nikt wciąż nie bierze jako ponurą zapowiedź) i ich równoletnich kolegów i koleżanek, upusty w kredytach frankowych, tanie mieszkania (nomen omen socjalne), wcześniejsze byczenie się na emerytalnej kanapie) wyparły skutecznie wspomnienie ciepłej wody w kranach, jako, że tę każdy może podgrzać sobie sam, a Suweren oczekuje nie lania śmierdzącej chlorem cieczy, ale Prawdziwie Polskiej Kiełbachy zapijanej co najmniej browarkiem.

                  Ciemny Lud Ruski ukochał zatem komunistę Lenina.
                  Ciemny Lud Polski ukochał komunistę pisiora.

                  Lecz jeśli ukochał szczerym sercem, to czy stał się tym samym przyjacielem władzy?
                  Czy autentycznie i z pełnym zapałem/zaangażowaniem przyszłego stachanowca/Birkuta "kupował" wszelkie propozycje i plany? Jeśli dał rządzić w ramach parlamentarnej przewagi i jest z tego powodu przywoływany w co drugim zdaniu, to stał się przez to niegroźny?

                  Co leżało zatem u podstaw budowy aparatu "bezpieczeństwa" i "politycznej policji" tak w Rosji, jak i w IV RP?

                  Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć już nie dzisiaj.
                  • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 28.06.16, 21:25
                    Pisięctwo w swej bucie zastosowało buńczuczny wariant antybolszewicki.
                    Odebrało chłopom prawo do dziedziczenia ziemi.

                    To warto dodać na zakończenie naszych rozważań - Lenin był przerażony wizją klęski.
                    Pisięce matoły zdają się nie bać niczego i nikogo.

                    Ku przestrodze niniejszy link:

                    pikio.pl/prezydent-afrykanskiego-panstwa-do-glosujacych-jedzcie-myszy-i-koniki-polne/
                    • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 03.07.16, 12:10
                      Nim przejdę do dalszego ciągu tego wątku, pozwolę sobie z satysfakcją zauważyć, iż Internet dostrzegł tytuł na jedynym już opiniotwórczym forum GW jakim jest Podwórko i stworzył stosowny mem.

                      https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-0/s480x480/13495108_1068605769897385_4098377155329918487_n.jpg?oh=e5300efe2c7b5e3bed2284ee09f82e8f&oe=57EBDA64
                      • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 03.07.16, 12:43
                        Zbafca Narodu analizował z pewnością dogłębnie historię Wielkie Rewolucji Październikowej.
                        Wie zatem, iż naczelną zasadą populizmu jest znalezienie wroga.
                        Rozpadająca się po Bretixie (PiSownia ustalona przez kaczelnika) nie jest wystarczająco silnym wrogiem Ciemnego Ludu.
                        Ciemny Lud został utrwalony w przekonaniu o trwałości metod postępowania oraz stosunku do tego co zewnętrzne, jednak siły wraże znacznie lepiej kojarzyć z własnym ogródkiem.
                        JPZICHK określił zatem native Wrogów Ciemnego Ludu - czerpiąc naturalnie nazewnictwo wprost z komunistycznych jaczejek - SZKODNIK kojarzył się zawsze z czymś negatywnym. Był kimś namacalnym bo materialnym i w zasięgu wzroku czy ręki. Jest dziś w Polsce kimś, kogo należy unicestwić moralnie, politycznie, społecznie, narodowo wreszcie. Wrogiem Ludu a zarazem przedstawicielem Szkodników na miarę Oyczyźnianą jest więc Prof. Balcerowicz - antyteza Geniusza Morawieckiego Dżuniora. Wrogiem Ludu na skalę bez porównania większą niż wymieniony poprzednio, jest Prof. Rzepliński - Antynarodowiec Pełną Gębą, Antydemokrata, Antykonstytucjonalista, Antypaństwowiec, Antyprawnik, Antyczłowiek wreszcie, marzący wyłącznie rzucaniu kłód pod nogi Dobrym Ludziom realizującym program Dobrej Zmiany.
                        Zalążek tej zmiany zawarł wczoraj w swym komunistycznym manifeście i niespodziewanie (po ciężkich bojach i wielu turach głosowania) wybrany Dobrotliwy Staruszek.
                        Nowaja Ekonomicziesskaja Polityka (radziecki NEP) zostanie dziś zastąpiony Nową Polityką Gospodarczą (pisięce NPG ) - tyle, że bez deklaracji co do czasu, jaki ta demolka zajmie juncie.

                        cdn.
                        • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 03.07.16, 12:46
                          Wczorajsze bredzenie zachęciło mnie do kontynuacji rozważań nad metodyką socradzieckiej rewolucji. Spróbujmy doszukać się innych - poza NPG-iem- pepegiem zbieżności.

                          • wscieklyuklad Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 13:16
                            Proletariat - to wedle Marksa (ojca ideologii pisiąt) - to główny motor przemian społecznych. Marks kreśli wyraźną linię podziału między robotnikami, a elementem plebejskim określanym przezeń mianem lumpenproletariatu. Ten ostatni nie ma nic wspólnego z prawdziwymi przemianami rewolucyjnymi, z walką o nowy etap historycznego rozwoju. Zdolny jest natomiast wyłącznie do sabotowania osiągnięć klasy robotniczej,a - w skrajnych przypadkach - wręcz do ich niweczenia. (warto pokusić się o chwilę refleksji, jak pięknie wpisuje się to w demagogię dzisiejszej junty - plebejusze spod znaku KOD-u wspierani rzez wymienionych powyżej Szkodników za jedyny cel stawiają sobie obalenie rządów prawa dążących do naprawy społecznej, politycznej, moralnej, ekonomicznej czyli wszelakiej - w nawiasach poniżej będę stawiał znaki równości).
                            Robotnik (kibol, nacjonalista inicjujący burdy uliczne choćby przy okazji marszów np. w Dniu Niepodległości) stawiający barykady i walczący z policją czy wojskiem, odbijający gmachy państwowe jest rewolucjonistą pełną gębą.
                            Jednak w toku zamieszek nietrudno o plądrowanie sklepów, demolkę muzeów czy świątyń - wreszcie wszystkiego, co wpadnie w ręce.
                            To ostatnie to - wedle Marska - dzieło inicjowane przez "osad elementów socjalnych czyli właśnie lumpenproletariat, który w okresie przejściowym jest szczególnie liczebny" (skażony genem zdrady narodowej, rekrutujący się spośród świń odrywanych od koryta, komunistów i złodziei, wegetarian, cyklistów itd,itp).
                            Lenin dostrzegał oba te socjologiczne elementy. Dostrzegał różnice między "świadomym działaniem klasowo świadomych robotników i ekscesami (marszami KOD) ulicznych mętów".
                            Wiedział, iż klasa robotnicza (Ciemny Lud) jest w carskiej Rosji zbyt słaba, by obalić ustrój.
                            Postanowił zatem wesprzeć rewolucję uświadomionych klasowo robotników planowym wykorzystaniem społecznych mętów.
                            Metodykę udoskonalili Stalin, który rękami lumpenproletariatu wymordował "starych bolszewików", a wreszcie Chruszczow , który w wulgarny sposób odnosił się do inteligencji technicznej (świnie, złodzieje, Targowica) czy wysoko wykwalifikowanych robotników.
                            Obok nich rosła w siłę nowa klasa określana przez historyków jako "społecznie nieokreślony element" - rekrutujący się spośród tysięcy kołchoźników.

                            Rewolucja 1917 roku pełna była aktów przemocy - ekscesy mas, mordowanie obszarników, dewastacja historycznych pomników i muzeów - to efekt bolszewickiego wykorzystania lumpenproletariatu w procesie przejmowania władzy - nośnego leninowskiego hasła "Rabujcie co zrabowane!". Zachęceni nim bandyci, pod przykrywką "proletariuszy, bolszewików i anarchistów" grabili, mordowali, podpalali i mordowali".

                            Ten właśnie brak przewidywania konsekwencji "niekontrolowanej rewolucji", która przybierała na sile i eskalowała bezprawie, zmusił Lenina do stworzenia stosownego aparatu, który nie tylko miał przeciwstawić się faktycznym wrogom rewolucji, ale miał też zadbać o przywrócenie elementarnego ładu społecznego.

                            cdn.
                            • wscieklyuklad Re: Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 13:24
                              Ledwie w kilka tygodni po podjęciu rewolucyjnego dzieła, już trzeba tworzyć instytucję, którą wyjściowo nazwano: Organ DYKTATURY PROLETARIATU dla OCHRONY BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO REPUBLIKI SOWIECKIEJ.

                              Nazwano go "Komisją nadzwyczajną do walki z kontrrewolucją i sabotażem" - WECZEKA.
                              Twór był efektem decyzji samego Lenina.
                              Na jego czele postawiono Felka Dzierżyńskiego a w składzie kolegium znaleźli się wypróbowani członkowie partyjni - głównie Łotysze!
                              CZEKA była kontynuatorką swej poprzedniczki, stworzonej przez Dzierżyńskiego w Petersburgu już 3 tyg. wcześniej. Tule czasu wystarczyło, by nabrać doświadczenia.Tyle czasu wystarczyło, by poszerzyć terror na obszar całego kraju.

                              cdn.
                              • ulisses-achaj Re: Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 14:10
                                WU, Sorellino, info dla Was: łódzki KOD ma już swoją siedzibę. Zrujnowany lokal przy Gdańskiej 29 (prawa oficyna, parter). Własnymi rękami robimy tam remont. Każda pomoc mile widziana. Także materialna. Np. w postaci farb, paneli, gipsu, etc etc. Datki na ten cel można przekazywać na konto łódzkiego KOD-u. (numer na FB) z adnotacja: "darowizna na remont siedziby KOD w Łodzi). Atmosfera "na budowie" wspaniała. Pracujemy od 8 do 13 (teoria smile) i od 16 do 20.
                                • ulisses-achaj Re: Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 14:19
                                  PS W lipcu przewidujemy dyżury PIKOD we wszystkich dzielnicach. To akcja informacyjna, popierana m.in. przez organizację byłych członków i osób wspierających KOR. Chodzi o rozmowy z ludźmi, szeroko rozumianą akcje społeczną. Jest zgoda na rozstawienie namiotów w poszczególnych dzielnicach. W śródmieściu naprzeciw Off Piotrkowska. Jeśli to Was interesuje, przybywajcie smile. We wtorek o 17 na Placu Wolności "Czarna Procesja" w sprawie ostatniej ustawy o TK procedowanej teraz w Sejmie. Szczegóły na FB.
                                  • sorel.lina Re: Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 19:25
                                    Niestety! Do końca lipca jestem poza krajem. Żałuję...
                                    • sorel.lina Re: Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 19:54
                                      sorel.lina napisała:

                                      > Niestety! Do końca lipca jestem poza krajem. Żałuję...

                                      Siedzę już właściwie na walizkach, ale we wtorek mam nadzieję jeszcze być na Pl. Wolności. smile
                                    • 1zorro-bis Re: Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 22:13
                                      a ja potwierdzilem.
                                      We wrzesniu jade. Ale jak spotkam znowu kolegow ze tego lepszego sortu to.....moze nie wytrzymam.smirk
                              • wscieklyuklad Re: Proletariat versus lumpenproletariat 03.07.16, 14:28
                                Dlaczego właśnie Feliks Dzierżyński? Rewolucjonista od 1 roku życia, gdy pierwszy raz zetknął się z ideami komunistycznymi. Fanatyczny rewolucjonista wielokrotnie aresztowany, zsyłany na Sybir, z którego uciekał, by na nowo podejmować rewolucyjne dzieło. Przeciwnik samodzielnego bytu komunistów polskich - uznawał zasadność istnienia wyłącznie ruchu rosyjskiego, któremu - wedle niego - należało się podporządkować.

                                Lenin - opierając się na doświadczeniach omówionej już tu uprzednio Wielkiej Rewolucji Francuskiej - rzucił pytanie: Czy nie ma wśród nas człowieka pokroju Tinville'a , który dałby odpór naszemu nieokiełznanemu kontrrewolucjonizmowi?
                                Wokół siebie zgromadził wielu tych, którzy marzyli wyłącznie o władzy i tego nie kryli.
                                Dzierżyński był typem ascety. Wedle biografów cechowały go "rozmarzone oczy Don Kichota, a kształtem głowy przypominał... Chrystusa!" (jpzICHk!). Jego skomplikowany charakter cechowały surowość, okrucieństwo i sentymentalna poezja.
                                A jednocześnie i w stopniu większym, niż nawet rosyjscy szowiniści, nienawidził tych polskich socjalistów, którzy opowiadali się za niezależną od rosyjskich działalnością.
                                Lenin podsumował to kiedyś słowami: między nierosyjskimi komunistami, znaleźć można więcej wielkorosyjskich szowinistów, niż między rosyjskimi.
                                Historia potwierdziła proroczość tej oceny. Dzierżyński i Stalin nie zawiedli przekonań Lenina.

                                Wszyscy bolszewiccy przywódcy uznawali potrzebę terroru, jako środka zniszczenia przeciwnika i wprowadzenia dyktatury - tu proletariatu. Lenin- podzielając tę tezę, uznawał jednak, iż terror spełnia swe zadanie jedynie w ograniczonej formie i w czasie przejściowym.
                                Tym razem czerpał z doświadczeń Komuny Paryskiej. Był zdania, iż upadła ona wyłącznie dlatego, iż nie zniszczyła BEZLITOŚNIE swych przeciwników.
                                Fanatyzm Dzierżyńskiego stanowił gwarancję bezlitosnego tępienia wroga. Asceza i jego osobista skromność zdawały się wykluczać nadużycie władzy. (czy ktoś doszuka się podobnego "ascety" i fanatyka wśród dzisiejszych Sużb Specjalnych?)

                                cdn.
                                • wscieklyuklad Konflikt z ESEROWCAMI 03.07.16, 14:46
                                  Lewe skrzydło Rewolucyjnych Socjalistów (S.R.) sprzeciwia się terrorowi. Lenin polemizując z Kamieniewem (wtedy jeszcze bliski przyjaciel Feliksa) pyta: Jak można przeprowadzić rewolucję bez egzekucji? Pytanie było reakcją na sprzeciw wobec rozstrzeliwania dezerterów z frontu.

                                  Tak bywa, iż terror rodzi terror oraz zachęca do "spontanicznych" aktów przemocy. Toteż po kilku miesiącach dochodzi do eskalacji przemocy ze strony "społecznych mętów".
                                  Reaguje Steineberg - eserowiec a zarazem komisarz d/s sądownictwa (!!! - jeszcze wtedy nie spacyfikowanego należycie - stąd pisięce ciągoty do takiej i ostatecznej rozprawy, by nikt nie reagował!) co Lenin przyjmuje uspokajającym oświadczeniem: nie używamy terroru w ten sposób, w jaki używali go francuscy rewolucjoniści gilotynując bezbronnych ludzi (!!! - nie strzelamy do maszerującego KODu co jest dowodem autentyczności demokracji!!!).
                                  I wyraża nadzieję, iż "w przyszłości nie będziemy tego robić, bo przecież władza należy do nas.
                                  Idzie mu w sukurs Trocki, stwierdzając, iż to przeciwnicy bolszewików prowokują terror sabotażem i sianiem niepokoju. Jesteśmy silni - stwierdza - więc nie musimy uciekać się do tego rodzaju skrajności. NALEŻY JEDNAK ZDAWAĆ SOBIE SPRAWĘ, IŻ LUD ( nasz SUWEREN ) STRACI WKRÓTCE CIERPLIWOŚĆ I ZMIECIE WSZELKIE PRZESZKODY ZE SWEJ DROGI ...

                                  I cóż tu można dodać? To język, który dziś słyszymy na codzień. A historyczne doświadczenie dowodzi, iż pod pozorami działań w imię i pro publico bono można wcielić w życie każdą podłość z terrorem włącznie. Na zakończenie tego wątku raz jeszcze podkreślę rolę instytucji sądowniczych, które kierując się zasadami prawa uniwersalnego, potrafią i winny sprzeciwiać się wszelkim przejawom anarchii w tym względzie.
                                  Początki nieokiełznanego terroru były więc spowolnione, gdyż torpedowane przez praworządnych eserowców.

                                  cdn.
                                  • wscieklyuklad Kto ma kontrolować terror? 03.07.16, 14:54
                                    Lenin był katalizatorem ale i spowalniaczem terroru.
                                    To on decydował kogo i w oparciu o jakie zarzuty można było rozstrzelać na miejscu i bez sądowego wyroku. Ale też opracował zasady nakazujące ścisłe przestrzeganie prawa. W tych przypadkach za najmniejsze maltretowanie więźniów, oprawcom groziła degradacja.

                                    I aby dać trochę czasu na przemyślenia i poszukanie analogii gwóźdź naszych dzisiejszych rozważań:

                                    Statut CZEKA opracowano w niespełna rok po utworzeniu. Miała być organem rządu, współpracującym z Komisariatami Ludowymi d/s Wewnętrznych i Sprawiedliwości
                                    Członków CZEKA powoływał rząd.

                                    UPRAWNIONA BYŁA DO ZORGANIZOWANIA WŁASNYCH ODDZIAŁÓW WOJSKOWYCH, KTÓRE NIE MIAŁY PRZEJĄĆ KOMPETENCJI POLICJI

                                    W ostatnich miesiącach pisięta zadeklarowały powstanie rodzaju Milicji Ludowej, której członkowie mieliby być uzbrojeni, a broń przechowywano by w miejscu zamieszkania...

                                    Czy macie już kaczą skórkę?
                                    • ulisses-achaj Re: Kto ma kontrolować terror? 03.07.16, 17:48
                                      Masz okazję przemyślenia teoretyczne połączyć z praktyka smile
                                      • 1zorro-bis Re: Kto ma kontrolować terror? 03.07.16, 18:27
                                        wiecie co? Moze to przykre, ale mam coraz mniejsza ochote jezdzic do Polski. Po raz pierwszy od wielu, wileu lat!
                                        • ulisses-achaj Re: Kto ma kontrolować terror? 03.07.16, 18:43
                                          Rozumiem. Jesteś trochę jak sąsiad, któremu nie podoba się zachowanie dzieci pani Ani spod piątki.... To w ogóle jest chyba problem ludzi żyjących na emigracji. Poniekąd to chyba naturalne. Ale i tak wkurza mnie to, jeżeli mam być szczery ... smile
                                          • 1zorro-bis Re: Kto ma kontrolować terror? 03.07.16, 18:59
                                            wiesz, to nie jest tak. Kiedys - jeszcze nie calkiem tak dawno jechalem z duza przyjemnoscia i cieszylem sie jak sie wszystl´ko szybko i potzytywnie zmienia. Minal mi moj pesymizm z lat 90-tych. Niestety, od kilku lat stwierdzilem ze wielu moim znajomym i kolegom albo zaczyna dolegac tzw. starcza amnezja
                                            ( chociaz to troche za wczesnie!), albo po prostu zwariowali. To narzekanie, to biadolenie, ta zawisc, ze gdzie indziej jest lepiej - to jeszcze mozna bylo wytrzymac.- ale teraz doszedl do tego tepy,zwykly i prymitywny nacjonalizm graniczacy z faszyzmem. W zwiazku z powyzszym odmowilem juz dwie wystawy i dwa plenery. Bo naprawde nie mam ochoty i przyjemnosci tracic dwa tygodnie czasu na kontakt z ludzmi, ktorzy stali mi sie totalnie obcy. Chcialbys powtorzyc Twoja wycieczke do Paryza? Mysle, ze nie i teraz pewnie rozumiesz co mam na mysli....smirk
                                            Chociaz - pewnie na jeden plener bede musial pojechac - bo to plener organizowany przez mojego kumpla jeszcze z dziecinstwa. I w dodatku jubiuleuszowy i w moich rodzinnych stronach....
                                            • ulisses-achaj Re: Kto ma kontrolować terror? 03.07.16, 19:14
                                              Teraz rozumiem. Nadinterpretowałem Twój post. Mea culpa. smile
                                              • wscieklyuklad Re: Kto ma kontrolować terror? 03.07.16, 22:00
                                                https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-0/s480x480/13524414_1110440662327418_3610478170296707337_n.jpg?oh=7d71759ef4c87f1961c514280e099f1d&oe=5801302E

                                                Ciąg dalszy oczywiście nastąpi!
    • hardy1 Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 04.07.16, 10:40
      Niestety, WU, mam to samo odczucie. PiS próbuje powtórzyć drogę bolszewików do utrzymania władzy, jedynie bardziej dostosowaną do współczesności.
      • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 05.07.16, 19:58
        To miłe, że Pan Profesor też czytuje jedyne już opiniotwórcze forum na portalu GW, jakim jest Podwórko.

        wiadomosci.onet.pl/kraj/norman-davies-kaczynski-zachowuje-sie-jak-bolszewik-i-paranoik/zvyb4n

        Zachęcony tym podsumowaniem, obiecuję rychły powrót do ciągu dalszego historii pisięcego bolszewizmu.
        • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 10:16
          Dobrze zorganizowany aparat terroru musi dążyć do ekspansji zarówno terytorialnej, jaki i funkcjonalnej. CZEKA tworzy zatem struktury na całym obszarze Rosji co jest najoczywistszą oczywistością. Element sprawności funkcjonalnej realizowany jest przez umieszczanie "swoich ludzi" we wszelkich strukturach państwa (w Rosji porewolucyjnej były to zakłady produkcyjne, transport, armia - w kaczy/klechistanie spółki Skarbu Państwa, armia - a w perspektywie także zapewne prywatne zakłady produkcyjne obejmowane "dozorem" i przejmowane do "czasu wyjaśnienia zasadności zarzutów" przez pisięcych Komisarzy Suwereńskich).
          Tempo działania było iście pisięce (i na odwrót)- już po niespełna roku Dzierżyński ogłasza, iż NIE MA U NAS TERENU, NA KTÓRY NIE PADAŁBY ORLI WZROK CZEKI".
          By sprostać "wyzwaniom" w 1919 roku powołuje się do życia policyjne "Oddziały Specjalne" w armii i flocie (kontrola nad resortami siłowymi jest zawsze i wszędzie gwarancją utrzymania władzy - zwłaszcza przez juntę).
          Pierwsze sowieckie obozy koncentracyjne powstają... o rok wcześniej.

          Historycy analizując dzieje CZEKI spekulują, iż kierownictwo bolszewickie nie przewidywało wstępnie w jakim kierunku potoczą się wydarzenia określone post factum mianem "Czerwonego terroru". Początki CZEKI to przede wszystkim udział w tłumieniu przejawów faktycznych przestępstw - rozjuszony Suweren rabował bowiem sklepy i mordował Wrogów Ludu - kontrrewolucja jako taka byłą wciąż w powijakach.
          Doświadczenie Polskie jest tu zatem zgoła inne.
          Wróg jest określony jasno i jednoznacznie - świnie oderwane od koryta i pragnące odzyskać utracony (bezpowrotnie wedle naiwnych pisiąt) status. Struktury siłowe są organizowane w sposób a priori planowy i nastawiony na tępienie opozycji - sejmowe sesje zwiastują co może czekać nas już jesienią.
          Oczywiście JPZICHK mami świat miazmatami sugerując, iż "Skoro nie strzelamy do manifestujących komunistów i złodziei, to jest to znak, iż demokracja w Polsce ma się dobrze".

          Bredząc tak, nawiązywał tym samym do słów swego Wielkiego Nauczyciela, gdyż już 25 października 1917r. Lenin wypowiada słynne - i jakże znamienne dla naszej obecnej sytuacji polskiej - słowa: "NIE ZAKAZALIŚMY NAWET UKAZYWANIA SIĘ DZIENNIKÓW MIESZCZAŃSKICH, NIE BYŁO NAWET ŚLADU TERRORU... DOPIERO, GDY WYZYSKIWACZE, TZN. KAPITALIŚCI ZACZĘLI STAWIAĆ WZMOŻONY OPÓR, ODPOWIEDZIELIŚMY SYSTEMATYCZNYM UCISKIEM, WZMACNIAJĄC GO STOPNIOWO, AŻ DO TERRORU"

          To słowa przerażające, gdyż po części padły już z ust pisięcych. Przejęcie prasy jest w dziś trudne do realizacji, ale już przecież zapowiadano "renacjonalizację" mediów nie tylko w postaci TVPiS, ale na drodze demolki choćby niezależnych stacji telewizyjnych.
          Prawo dotychczas ustanowione nie pozwala wciąż jeszcze na takie działania w formie otwartej, ale z upływem miesięcy należy oczekiwać "uzdrowienia, naprawy, odbudowy" itp. reperkusji, które dotkną właścicieli mediów - zamach na "Agorę" jest tego symptomatycznym dowodem.
          • ulisses-achaj Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 10:30
            Test wart przeczytania:
            szczerek.blog.polityka.pl/2016/07/09/sierakowski-sie-wstydzi-mnie-jest-zal/?nocheck=1
          • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 11:18
            W poście poprzednim zasygnalizowałem zjawisko będące wstępem do odpowiedzi dla Mirki "Co robić?, by nie przegapić zagrożenia?" Jest to także wstęp do odpowiedzi dla Ulissesa, który pyta: "A co Ty w tej sytuacji proponujesz, jakie działania poza słowami?"

            Rewolucja - a z tym mamy obecnie u nas do czynienia, rządzi się własnymi (tu pisięcymi) zasadami (celowo nie piszę "prawami", gdyż od prawa rewolucja trzyma się zawsze z dala).
            Rewolucja może też unicestwić reguły humanitaryzmu. Wtedy działanie organów powołanych dla zapewnienia bezpieczeństwa zamienia się w represje i terror.
            Jeśli przywołamy post wstępny określający statutowe zasady działania CZEKI, to szybko uznamy, iż nie byłą ona uprawniona ani do wydawania, ani tym bardziej do wykonywania wyroków. Dochodzenia i zdawanie się na wyroki sądów miały być podstawą działania.
            Trybunały Rewolucyjne nie miały z CZEKĄ nic wspólnego. Utworzone w listopadzie 1917r. miały zwalczać kontrrewolucję i NIEBEZPIECZNE przestępstwa. Podlegały lokalnym sowietom i były uznawane za zalążek nowego sądownictwa.
            Przyszłość zmodyfikowała te oczekiwania.
            Trybunały Rewolucyjne dotrwały ledwie do 1922r.

            Już od 1918 roku na wszystkich nierosyjskich etnicznie terenach imperium wybuchają masowe powstania lokalne pod hasłem walki o niepodległość. Kolejne obszary ogłaszają niezależność.
            Koalicji bolszewicko-eserowska trzeszczy w szwach. Dochodzi do gospodarczej zapaści, w miastach panuje głód sprzyjający spekulacji.

            1 stycznia 1918r kula zamachowca przebija przednią szybę samochodu z Leninem (podobna do naszych obecnych BOR-wskich matołów nieudolność - vide przebita opona "ał-ta" ratlerka) - sam pasażer nie doznaje obrażeń (JPZICHK podzielił się podobnym epizodem z własnego życia - na niego, jak i na Mistrza Duchowego - też próbowano się nieudale zamachnąć).
            Zamachowca nigdy nie ujęto (może przynajmniej odnajda tych, na których darł się kaczelnik, którego chciano obić przy okazji konspiracyjnej wizyty u psiaciół).
            Rada Komisarzy Ludowych atakuje spekulantów żywnością: Niczego nie wskóramy , jeśli nie zastosujemy terroru a spekulantów należy rozstrzeliwać na miejscu.

            Sytuację pogarsza zerwanie rokowań pokojowych z Niemcami w lutym 1918r - lokalne armie antykomunistyczne wsparte przez Anglię i Francję wzmagają działania.
            WECZEKA wydaje wówczas odezwę, którą - jako ostrzeżenie wobec zbieżności treści do dzisiejszej pisięcej propagandy antyopozycyjnej - zacytuję w całości:

            WECZEKA była dotychczas WZGLĘDNIE TOLERANCYJNA w swej walce przeciwko WROGOM LUDU, ale w chwili obecnej, gdy hydra kontrrewolucji dzięki ZDRADZIECKIEMU NAPADOWI NIEMCÓW nabiera nowej siły i z dnia na dzień staje się zuchwalsza, a BURŻUAZJA ŚWIATOWA CHCE ZDŁAWIĆ AWANGARDĘ REWOLUCYJNEJ MIĘDZYNARODÓWKI - ROSYJSKI PROLETARIAT, WECZEKA NIE WIDZI INNEGO ŚRODKA WALKI Z KONTRREWOLUCJĄ, SZPIEGAMI, SPEKULANTAMI, BANDYTAMI, CHULIGANAMI, SABOTAŻYSTAMI I INNYMI PASOŻYTAMI JAK ICH BEZLITOSNE TĘPIENIE W MIEJSCU ICH PRZESTĘPSTW.

            Aktyw przystępuje do działań w myśl odezwy.

            Oczywiście nie jest jeszcze aż tak źle. Dotychczas zidentyfikowano wprawdzie identycznego Wroga Ludu (ośrodki zagraniczne z Niemcami na czele, lokalny, zdemoralizowany motłoch), to - przynajmniej tymczasowo - nikt nikogo nie wiesza na miejscu przestępstwa. Ale ustawa, jaką właśnie niedawno podpisał ratlerek, może być punktem wyjścia do rozprawy z "inaczej myślącymi". Ustawa zawiera bowiem prawo do bezkarnej dla służbisty i nieograniczonej prowokacji wobec każdego z nas.

            cdn.
            • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 11:31
              W dzień po wydaniu proklamacji już uzbrojeni Czekiści rozstrzeliwują w Moskwie hrabiego Ebola (przypadkowa zbieżność z inną ebolą, o której na razie milczymy) za to, iż posługując się fałszywymi dokumentami dopuścił się szantażu. Był to zarazem pierwszy wyrok śmierci wydany nie przez Trybunał Rewolucyjny i wykonany przez samą CZEKA.

              Jesienią powróci zapewne projekt uzbrojenia w broń przechowywaną w miejscu zamieszkania wszystkich chętnych do propisięcych nawalanek.
              Byle prowokacja (nieograniczona i bezkarna) może uruchomić akty przemocy na skalę niewyobrażalną - mentalnie i tak jesteśmy w stanie permanentnej wojny domowej.
              WECZEKA ulega reorganizacji. Przenosi swą centralę do Moskwy a oddziały zbrojne rekrutuje spośród... Łotyszy i Finów.
              Pierwsze działania mają charakter praworządny - likwidowane są bojówki anarchistyczne ("Czarna Gwardia") atakujące m.in. zagraniczne przedstawicielstwa dyplomatyczne.
              • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 12:02
                Rozprawa z anarchistami byłą uzasadniona i możliwa jedynie przy użyciu siły, gdyż Czarna Gwardia była uzbrojona po zęby, skrajnie zdemoralizowana i bojkotująca wszelkie apele władz.
                Opór złamały oddziały łotewskie i to przy pomocy artylerii - zwycięstwo okupiono gigantycznymi stratami osobowymi.
                Dzierżyński zaprosił w roli obserwatorów akcji dyplomatów amerykańskich, francuskich i angielskich - ci dokonali także "wizji lokalnej" zdobytych budynków (najczęściej zdewastowane wewnątrz wille odebrane bogaczom). W jednej anarchistów zdybano i unicestwiono w trakcie orgietki. Brytyjski dyplomata Lockhart na widok martwej kobiety leżącej w kałuży krwi, powiedział: "Prostytutka. Może tak i najlepiej".
                Była to więc równoczesna międzynarodowa demonstracja siły. I skuteczne działanie propagandowe. "Zwalczają patologie" - taki przekaz poszedł w świat.

                cdn.
                • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 12:38
                  Wyposażenie w broń funkcjonariuszy CZEKI musiało zaowocować konfliktem z eserowcami, którzy stanowili zdecydowana mniejszość w tak w Radzie Komisarzy jak i innych organach państwowych. Eserowiec był zwierzchnikiem Komisariatu Sprawiedliwości. W obawie o utratę władzy eserowcy atakują bolszewików - zamordowanie Wołodarskiego - komisarza d/s agitacji i propagandy a zarazem naczelnego "Czerwonej Gazety" jest punktem wyjścia do eskalacji terroru.

                  Na V Zjeździe Sowietów Eserowcy zgłaszają postulaty:

                  1. natychmiastowe zaprzestanie konfiskaty zboża chłopom.
                  2.reforma Armii Czerwonej
                  3.NATYCHMIASTOWE ROZWIAZANIE CZEKI
                  4.Rozpoczęcie wojny partyzanckiej na Ukrainie p/ko Niemcom.

                  Chłopi stają po stronie broniących ich praw Eserowców. Popiera ich część oficerów Armii.

                  Czas na prowokacje...

                  W trakcie Zjazdu jw. wybucha powstanie w Moskwie mające na celu likwidację CZEKI.
                  Dwaj zamachowcy - posługując się sfałszowanymi dokumentami upoważniającymi do rozmów z ambasodorem niemieckimhrabią Mirbachem sygnowanymi przez CZEKĘ, zabijają go.
                  Lenin był przerażony - obawiał się międzynarodowych reperkusji mordu.
                  Wezwany Dzierżyński szybko odkrywa, iż upoważnienie to falsyfikat i udaje się do siedziby lokalnej CZEKI - juz opanowanej przez eserowców. Tam zostaje aresztowany.
                  Moskiewski sukces szybko mobilizuje peryferia. Powstania antybolszewickie obejmują kolejne miasta - ku stolicy zmierzaja wojskowe, zbuntowane oddziały.
                  W wyniku kontrakcji i podstępu (wywabiono poza Łubiankę oddziały eserowskie kusząc szansą przejęcia dużej ilości broni na peryferiach Moskwy) dochodzi do uwolnienia Dzierżyńskiego, który oznajmia:
                  "Obstajemy przy zorganizowanym terrorze, jest on podczas rewolucji absolutnie konieczny. Walczymy terrorem przeciwko wrogom rządu, aby wytępić zbrodnie wraz z korzeniami. Czeka nie jest trybunałem. Czeka jest obrońcą rewolucji tak samo, jak Armia Czerwona. I podobnie jak ona, w warunkach wojny domowej nie może zastanawiać się nad tym CZY NIE WYRZĄDZA SIĘ KRZYWD JEDNOSTKOM a jej myślą przewodnia winno być zwycięstwo rewolucji nad burżuazją. Obowiązkiem Czeki jest bronić rewolucji i niszczyć wroga, NAWET WTEDY, GDYBY JEJ MIECZ MIAŁ PRZYPADKOWO UDERZYĆ W NIEWINNYCH.
                  Aby pozbyć się podstawowego problemu, łotewskie oddziały CZEKA mordują carską rodzinę.
                  Eserowcy mieli większe od bolszewików wpływy a w swych szeregach wielu fanatycznie oddanych sprawie.
                  Nie mieli jednak jednego: SPRAWNEGO APARATU ORGANIZACYJNEGO.

                  Ktoś pewnie powie, że to dokończenie odpowiedzi dla Mirki i dla Ulissesa.
                  Smutna konstatacja, z której wynika, iż nawet największa (niekoniecznie fanatyczna) aktywność i szczytne hasła, nawet przewaga liczebna zwolenników - jak to ma miejsce u nas, gdy chodzi o opozycję wobec pisiąt - niewiele znaczy wobec uzbrojonego i równie zdeterminowanego w obronie swej władzy dyktatora, jeśli nie stworzy sie właściwych organizacyjnych struktur.
                  KOD vs. KODE. Opozycyjna prawica, w której każdy jest rzeciw stojącym po tej samej stronie barykady. Brak lewicowej alternatywy.
                  Dziś kolejna rocznica "Martyrologii Smoleńskiej".
                  Słuchając słów kurdupla na drabince w rozwiązanych i brudnych walonkach przypomnijcie te słowa przybliżone nam przez Borysa Lewickiego.

                  A przecież to nie koniec naszych rozważań nad rolą prowokacji, podstępu, bezprawia i terroru.

                  Zatem cdn.
                  • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 13:12
                    Na Fejs-zbuku spotykamy wynurzenia relegowanych z szeregów KOD-u.
                    Podobno powodem ma być zbytni radykalizm poglądów oraz zachęcanie do eskalacji działań.
                    "Władze" KOD-u mają pozbywać się wszystkich bardziej zdeterminowanych i nieprzejednanych.

                    Powróćmy do naszych rewolucyjnych wspomnień.

                    30 sierpnia 1918 r. Student Leonid Kannegiesser (eserowiec) - morduje szefa petersburskiej CZEKI - Urickiego.
                    Fania Kapłan zaś zatrzymuje na ulicach Moskwy Lenina pod pretekstem zadania pytań i z bliskiej odległości po trzykroć wali doń z giwery. Jedna z kul przebija szyję, druga gruchocze obojczyk. Ujęta i osadzona na Łubiance stwierdza: Od dawna chciałam go zabić. Moim zdaniem zdradził rewolucję. Za próbę zamachu na carskiego urzędnika zesłano mnie na 11 lat na Sybir - uwolniła mnie rewolucja. Nadal jestem zwolenniczką Konstytuanty.

                    W dniu obu zamachów Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy wydaje odezwę do robotników i chłopów.
                    "Na biały terror odpowiemy czerwonym terrorem!
                    Na "wieczorku żołnierskim" Zinowiew oznajmia natomiast: Burżuazja może zabić kilka osób, my natomiast ZGŁADZIMY CAŁE KLASY.
                    CZEKA otrzymuje rozkaz likwidacji wszystkich PODEJRZANYCH o powiązania z Białą Armią.
                    "DOŚĆ SENTYMENTALIZMU I SŁABOŚCI! TRZEBA ARESZTOWAĆ NATYCHMIAST WSZYSTKICH ZNANYCH WŁADZY PRAWICOWYCH SOCJALREWOLUCJONISTÓW, A SPOŚRÓD BURŻUAZJI I KÓŁ OFICERSKICH NALEŻY WYBRAĆ ZNACZNĄ LICZBĘ ZAKLADNIKÓW. NA NAJMNIEJSZĄ OZNAKĘ OPORU, NA NAJSŁABSZY (sic!!!!) SPRZECIW ZE STRONY OŚRODKÓW BIAŁOGWARDYJSKICH, NALEŻY ODPOWIEDZIEĆ BEZWZGLĘDNIE MASOWYMI EGZEKUCJAMI.
                    Prasa komunistyczna wzywa robptników do "Jak najszybszego wytępienia burżuazji, w przeciwnym bowiem wypadku ta niechybnie zniszczy proletariat"...

                    Spyta ktoś pewnie, a gdzież tu jakakolwiek analogia? Gdzież rzesze zakładników chwytanych na chybił trafił po to, by głowa płacili za bunt innych?
                    Gdzież zbiorowa odpowiedzialność w naszej tak przecież kwitnacej demokracją ojczyźnie?

                    Przypomnę zatem transparent rozpięty przez kiboli na stadionie, gdzie oponentów politycznych zapraszano na szafot a panazbysiowe przydupasy umorzyły śledztwo, gdyż takie treści uznała za wynikające ze światopoglądowych różnic (walka klas!) a nie przestępcze pogróżki.
                    Przypomnę flagi narodowców błogosławione już nie tylko przez białostockich katabasów ale i samego arcyZdziwisza.
                    Przypomnę marsze patriotyczne przemarsze Młodzieży, której głównym akcentem są okrzyki "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę"
                    No tak, to sprzeczność, bo przecież to ta czerwona hołota tępiła wtedy hołotę białą. Teraz role się odwróciły.
                    Ale jeszcze dzisiaj z okazji "Martyrologii Smoleńskiej" chroniony za miliony złotych (syndrom Fanii Kapłan?) kurdupel w brudnych i rozwiązanych walonkach, z wysokości drugiego szczebelka drabiny wskaże winowajców, z którymi trzeba się będzie niedługo rozprawić.
                    Jedna z jego przydupasek - rozdająca ulotki z nazwiskami smoleńskich zbrodniarzy (Tusk, Putin) uczestnikom forum NATO - opowiedziała się za przywróceniem kary śmierci. Na razie tylko w stosunku do Tuska, ale przecież raz przywrócona może stać się wyznacznikiem dla "wreszcie odzyskanych z rąk eserowców sądów".
                    Różnica jest jedynie taka, iż w czasach rewolucji obie strony były siebie godne.
                    Obie broniły się przed zwyrodnialstwem przeciwnika.
                    Dlaczego w tej walce wygrał "czerwony terror?.

                    Ale o tym już nieco później, bo słomiany wdowiec też ma przecież obowiązki.

                    Zatem do cdn.!
                    • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 19:30
                      W Moskwie i Petersburgu dochodzi do masowych egzekucji NIEWINNYCH ZAKŁADNIKÓW i "PODEJRZANYCH".
                      Dekret "O czerwonym terrorze" z 5.09.1918 upoważnia CZEKĘ do umieszczania Wrogów Klasowych w obozach koncentracyjnych i rozstrzeliwania każdego, kto ma powiązania nie tylko z białogwardyjskimi oddziałami zbrojnymi, ale tez uczestniczy w spiskach lub... przynależy do organizacji "wywrotowych". W niespełna dwa tygodnie dokonano korekty ukazu. Pozbawiać życia można było także za... ciężkie uchybienia służbowe (vide kara śmierci dla Tuska!)
                      Leni zdając sobie sprawę ze słabości bolszewików odwołuje się do społecznych mętów (ichniejsi kibole i nacjonaliści) Propaganda podjudza społeczny motłoch do samowolnych działań.
                      "Prawda" drukuje następujacy apel: "Robotnicy i biedacy, weźcie karabin w dłonie i uczcie się strzelać. Przygotujcie się na powstanie kułaków i białogwardzistów! POWSTAŃCIE PRZECIW WSZYSTKIM, KTÓRZY AGITUJĄ PRZECIWKO WŁĄDZY SOWIECKIEJ! DZIESIĘĆ KUL KAŻDEMU, KTO NA NIĄ PODNIESIE RĘKĘ! WŁĄDZA KAPITAŁU ZGINIE Z TCHEM OSTATNIEGO KAPITALISTY, ARYSTOKRATY, CHRZEŚCIJANINA I OFICERA.

                      UFFF - nareszcie różnica. Nasz motłoch jest zdecydowanie prokatolicki. Chrześcijanom zostanie więc odpuszczone. Bo to chrześcijanie (obok kibolstwa i nacjonalistów) będą Karzącą Ręką Ludu.

                      cdn.
                      • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 20:01
                        Na efekty ukazu i publikatorżniczej propagandy nie trzeba długo czekać. Kraj zalewa plaga dzikich mordów motywowanych najniższymi instynktami. Morduje się wyższych urzędników (u nas już zastąpieni uległym matolstwem), inżynierów (cierpliwie czekajmy na rozprawę z inteligencją - ją zresztą eliminuje się a priori, sugerując, iż buntownicy rekrutują się głównie spośród emerytów oraz postkomunistów i przestępców), dyrektorzy fabryk i duchowni (ostatnie zdecydowanie skreślamy).
                        W odwwecie za zamordowanie Ulickiego rozstrzelano w Petersburgu 500 zakładników.
                        W odwecie za powstanie w Jarosławiu kolejnych 400.
                        Historycy utrzymują, iż śmierć poniosło wówczas ok. 50.000 osób.

                        Opozycja przechodzi do kontrataku.
                        Powstaje "Centrum prawicowe" a potem "Centrum narodowe" (1918r) zrzeszające oficerów Białej Gwardii. Coraz większą popularność zdobywa też ZWIĄZEK OBRONY OJCZYZNY I WOLNOŚCI"(sic!) rekrutujący się spośród postępowych monarchistów i lewicowych liberałów. Program tego ostatniego kusi mieszczaństwo i młodzież. Organizacji antybolszewickich były setki - ich gównym celem była rekrutacja do białogwardyjskiej armii - one też były traktowane przez CZEKA z najwyższą surowością.
                        W marcu 1918 r. w Murmańsk lądują wojska angielskie i amerykańska piechota. W tym samym czasie Władywostok dostaje się w ręce Japończyków. Wspólne działania Białej Gwardii i wojsk obcych (gł. 50 tys. Korpus Czeski ) prowadzą do utraty Archangielska i Kolei Transsyberyjskiej od Syzrania aż po Władywostok. Bolszewikom grozi utrata władzy na prowincji (pisięta stawiają dlatego na prowincję, gdzie chcą zbudować solidne przyczółki zapewniające spokojną demolkę systemu).
                        W sierpniu 1918r sytuacja saje się dramatyczna - Anglicy zajmują Baku, wkraczają od strony Persji. W rękach Niemieckich pozostaje Ukraina, Białoruś, Zakaukazie, Krym i cały obszar bałtycki.
                        "Dobra Zmiana" zafundowana gospodarce doprowadza do upadku 40% wszystkich zakładów przemysłowych z powodu braku surowca.

                        26 listopada 1918r dochodzi do II Konferencji CZEKI.
                        Temat obrad - wobec panegiryków JPZICHK pod adresem antoniegomgłazamchwybuchM po spotkaniu NATO, warto sobie przyswoić:

                        1. intensyfikacja działań w szeregach armii
                        2. usprawnienie współpracy z innymi organami państwowymi.
                        3. ORGANIZACJA SEKCJI NADZORU KOMUNIKACJI
                        4. WZMOŻENIE WALKI ZE SPEKULANTAMI

                        Masowe kontrole w strukturach samorządowych eskalowane od początku czerwca br, to "szczytne nawiązanie do dokonań CZEKI" w tym zakresie.
                        Wobec oporu Trockiego stojącego na czele armii odnośnie pkt. 1. CZEKA produkuje dowody, iż na czołowych stanowiskach WSZYSTKICH odcinków frontowych działają szpiedzy i sabotażyści (czyli KOD-owa Targowica).
                        POWSTAJE BIURO REJESTRACYJNE KOMPLETUJĄCE KARTOTEKI WSZYSTKICH OFICERÓW ZAJMUJĄCYCH ODPOWIEDZIALNE STANOWISKA. Uznani za szpiegów zostają zlikwidowani.
                        W efekcie 1.01.1919r. sekcja wojskowa CZEKI zostaje zastąpiona przez Oddział Specjalny.
                        Posiada on wyłączne kompetencje kontrwywiadowcze w siłach zbrojnych.

                        Cierpliwie czekajmy na podobne struktury. Być może w naszym przypadku wystarczy nominowanie na sztabowców wojaków miernych, biernych ale wiernych.
                        Pozostaje żywić nadzieje, że oficerowie nie pozwolą obsrać munduru, który Polakom zawsze kojarzył się z wartościami prawdziwie patriotycznymi.

                        cdn.
                        • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 10.07.16, 20:31
                          Rok 1919 nie jest łatwy dla bolszewików. "Centrum Narodowe" - wciąż działające w podziemiu tworzy militarne struktury głównie na prowincji, ale tez w szeregach Armii Czerwonej. Bolszewicy z trudem odpierają szturm Judenicza na Petersburg. Ocierają się o klęskę w trakcie powstania w Krasnej Gorce. W kolejnych miastach wybuchają powstania stłumione dzięki lojalności dowódców armijnych oraz militarnej przewadze.
                          Zniszczenie "Centrum Narodowego" to osobisty sukces Dzierżyńskiego.

                          Kolejne treści będą próba odpowiedzi na pytanie zadane rzez Mirkę i Ulissesa.

                          By zniszczyć "Centrum Narodowe" posłużono się prowokacja na skalę mega.
                          Do struktur podziemnych przemycono setki fanatycznych czekistów i bolszewików, którzy prezentowali się jako zagorzali białogwardziści i monarchiści. Wielu z nich - dla potwierdzenia swej politycznej orientacji - brało czynny udział w akcjach antybolszewickich.
                          Tą metodą już w listopadzie 1919r ostatecznie zdemaskowano i unicestwiono "Centrum Narodowe".
                          Oczywistym jest fakt, iż KOD to nie struktura podziemna.
                          Oczywistym jest fakt, iż KOD nie stawia sobie za cel działań siłowych.
                          Ale działania jak opisane powyżej są nieuniknione, a prowokacji nadano przecież dopiero co charakter bezgranicznie prawny.

                          CZEKA posłużyła się jeszcze jednym fortelem.
                          Dziś już o nim nie wspomnę, ale mniemam, iż przeczytawszy doznacie jednoczesnego opadu szczęki.
                          Jako przygotowanie do dalszych wynurzeń polecam wysłuchanie dzisiejszego bredzenia shitlo w Częstochowie.
                          Połączywszy to z historycznymi faktami sprzed stu lat, przekonacie się jak godnie dzisiejsza władza nawiązuje do bolszewicko-czekistowskich tradycji sprzed blisko stu lat.
                          Miłej lektury!

                          A więc do napisania!
                          • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 16.07.16, 17:01
                            Dziś - przy okazji wydarzeń tureckich - wkleiłem na innym wątku mem przypominający wypowiedź Erdogana o zagrożeniu Turcji (i osobiście jego władzy) przez ośrodki zagraniczne.

                            Aby rozprawić się z lokalną opozycja, CZEKA rozpoczęła zbieranie "dowodów" na powiązania pomiędzy bolszewickim podziemiem, a akredytowanymi w Rosji dyplomatami.
                            Anglia, Francja czy Stany Zjednoczone faktycznie wspierały te ośrodki, jednak działania te nie były skoordynowane - przede wszystkim brakowało klarownej koncepcji co do celów.
                            Już w grudniu 1917r. Rada Komisarzy Ludowych rozpatruje na swym posiedzeniu "Kontrrewolucyjną działalność misji francuskiej, zaś w kwietniu 1918r CZEKA doszukuje się "lokalnej Targowicy", publikując dane odnośnie udziału dyplomatów amerykańskich ,brytyjskich i francuskich w utworzeniu przez socjalrewolucjonistę Derbera "Rządu Syberii" w Tomsku. (luty 1918) W odwecie Rosja żąda wycofania przedstawicielstw dyplomatycznych tych krajów z Władywostoku.
                            Sowiecka literatura określa zjawisko mianem "spisku dyplomatów" i wskazuje na brytyjskiego dyplomatę Lockharta, jako koordynatora działań antyrosyjskich - dzięki jego akcji poparcie zachodnie zyskuje "Unia dla odnowy Rosji" (ichniejszy KOD/KODE) - całość toczka w toczkę oddaje dzisiejsze utarczki z kolejnymi instytucjami Unii Europejskiej, toczone przez pisięta w aureoli "prześladowania Suwerena", "wywierania presji i niedopuszczalnego mieszania się w wewnętrzne sprawy Niepodległej wreszcie Rzeczpospolitej)

                            I tu do akcji wkracza CZEKA. Po zawarciu pokoju w Brześciu przedstawicielstwa dyplomatyczne przenoszą się z Moskwy do Wołogdy.
                            CZEKA przypuszcza atak na Lockharta. Bersin - dowódca artylerii wchodzącej w skład Brygady Łotewskiej, którą miał się szczególnie interesować Lockhart, zostaje wykorzystany do prowokacji. Pod pozorem współpracy spotyka się z Lockhartem w mieszkaniu tegoż i opowiada mu o rzekomych antysowieckich nastrojach w jego oddziale. Lockhart doradza agitację mającą na celu podsycanie tych nastrojów poprzez szerzenie nastrojów nacjonalistycznych i sabotowanie zaopatrzenia. "Werbuje" też Bersina do współpracy nadając mu kryptonim "Konstantin" - za tę "współpracę" Bersin zainkasował 2 MLN RUBLI, co zdumiało Czekistów. Bersin z trudem dotaszczył wór z tak olbrzymią kwotą - pieniądze przejął osobiście Swierdłow.

                            Plan prowokacji był prosty - Bersin miał przyjąć ofertę przeniesienia dwóch pułków do Wołogdy, tam nawiązać współpracę z wojskami Ententy, a pozostałę oddziały łotewskie miały aresztować rząd w Moskwie. Lenin miał być zesłany do Archangielska (rozważano jednak i rozstrzelanie).
                            I tu kwiatuszek w ogródku naszego mifistra płaszczaka. Zadbano bowiem o otoczkę religijną. W przypadku udanej akcji miała zostać odprawiona msza celebrowana przez Tichonowa -metropolitę prawosławnego kościoła w Rosji. . Jak widać podziękowań Bogu za pokonanie wroga nigdy nie za wiele.
                            Bersin wykorzystując kontakty, ustala nazwiska wszystkich pomocników Lockharta.
                            Zabójstwo Urickiego jest hasłem do rozprawy z dyplomatami.
                            31 sierpnia CZEKA wkracza na teren ambasady brytyjskiej i po wymianie ognia, w której ginie kilku czekistów, morduje sekretarza ambasady. Sowieci rozpowszechniają informację o aresztowaniu 40 białogwardzistów, którzy mieli się ukrywać na terenie ambasady - to ma uzasadniać zasadność aresztowania wszystkich pracowników placówki - zostają zesłani do obozu koncentracyjnego. Sam Lockhart zostaje postawiony przed sądem, jako Wróg Rosji - ma pozycję zbyt silną, by go zlikwidować - karą jest wydalenie z Rosji z wilczym biletem.

                            Zaczęliśmy ostatnie rozważania od przypomnienia Erdogana...
                            Media donoszą nie tylko o spontanicznej, patriotycznej postawie społeczeństwa tureckiego i aresztowaniach w szeregach dowódczych armii.
                            Zwolniono olbrzymia liczbę sędziów - w tym sędziów Sądu Najwyższego.
                            To prawdopodobnie ostateczna rozprawa z instytucjami prawnymi i inteligencją turecką
                            kaczelnik ślini się pewnie ze szczęścia rozpamiętując nocną i poranną akcję.
                            Jakże sugestywny i zachęcający przykład ze strony podobnego satrapy.

                            cdn.
                            • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 16.07.16, 17:23
                              Jeszcze kilka zdań dzisiaj.

                              Rozprawa z Polską Organizacją Wojskową, którą Piłsudski planował wykorzystać do walki z Rosją poprzez wspieranie kontrrewolucyjnych działań Petlury na Ukrainie, czy wreszcie likwidacja "Wszechrosyjskiego sztabu rewolucyjnych partyzantów" o zasięgu panterytorialnym, to osobisty sukces Dzierżyńskiego.
                              Szczególną nagonkę kieruje się przeciwko "spekulantom" - już jesienią 1917r w takcie jednej z obław dokonano zaboru 100.000 TON zboża w Petersburgu. Na wsiach trwają obławy na wielko- i średniorolnych chłopów. Powstaje ściśle scentralizowany system dostaw żywności do miast - akcje te mają charakter brutalny, by zniechęcić chłopstwo do oporu.

                              Ostatnia z tamtych akcji jako żywo przypomina nasze pińćset plós.
                              Naród nażarł się wiktuałów odebranych innym mieszkańcom Rosji, a wiadomo, że gdy Suweren nażarty, to i szczęśliwy i kochający rząd.
                              Odbieranie dorobku pracy mieszkańców wsi uznawano za przejaw społecznej sprawiedliwości - kułactwo doświadczało należnej mu kary.

                              Jednym z najważniejszych zadań jakie należało wykonać, było utworzenie... Trybunałów Nadzwyczajnych. Przywódcy spierali się o ich kształt. Uznawano powszechnie, iż czerwony terror jest jedyna skuteczną metodą otrzymania władzy. Skala terroru była jednak tak wielka, iż część wierchuszki zaczęła się zastanawiać nad podziałem władzy i "przywróceniem socjalistycznej praworządności"
                              2 listopada w skład Kolegium Czeki zostają powołani członkowie Komisariatu Sprawiedliwości i Komisariatu Spraw Wewnętrznych. Miało to ukrócić rosnącą pozycję Dzierżyńskiego poprzez nadzór w/w organów. (nawet w Rosji tego okresu pojmowano czym jest nieograniczona i niekontrolowana władza!). Komisariat Sprawiedliwości zostaje zarzucony skargami na nieuzasadnione aresztowania nie tylko osób wywodzących się z kół mieszczańskich, ale i robotników a nawet... komunistów! Domagano się rewizji tych spraw, czemu stanowczo sprzeciwił się sam Dzierżyński. Na żądanie poddania Czeki kontroli, bezgranicznie ufający Dzierżyńskiemu Lenin miał odpowiedziećGdy przyglądam się działalności Czeki i porównuję Z ATAKAMI SKIEROWANYMI PRZECIWKO NIEJ, DOCHODZĘ DO WNIOSKU, ŻE SĄ TO DROBNOMIESZCZAŃSKIE OBAWY

                              I skąd my to znamy?
                              • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 17.07.16, 19:43
                                ciąg dalszy przed finałem siaty.

                                Powstają "trójki", kóre doprowadzają do skazania i śmierci setek tysięcy obywateli. Skazywano każdego, kto sie nawinął pod rękę - najczęściej niewinnych ludzi (obserwujmy teraz działania Erdogana - powtórka z "rozrywki" idola kaczelnika!). Bezwzględność i samowola rodzą sprzeciw w samych szeregach komunistów. Podejmuje się nieudane próba kontroli ze strony sowietów (vide nasza ustawa antyterrorystyczna - toczka w toczkę z czasów "trójkowych"!) - Komisariat Spraw Wewnętrznych (KSW) nie odnosi w tych próbach sukcesu.
                                W pierwszą rocznicę rewolucji "Prawda" publikuje artykuł wyższego urzędnika KSW, w którym ten punktuje zasadnicze różnice między działaniami Czeki a oczekiwaniami społecznymi.
                                Coraz powszechniejsze staje się przekonanie, iż hasło "Cała władza w ręce Rad" przyjęło w praktyce treść "Cała władza w ręce Czeki".
                                Czeka nie atakował jeszcze wówczas aparatu wewnątrzpartyjnego, w którym kierowano się jeszcze - choć już w formie wielce okrojonej - zasadami demokratycznymi. KSW idzie wiec dalej i kieruje do lokalnych Sowietów pytanie, czy Czeka winna być autonomiczna, czy też im podporządkowana. 118/147 zapytanych jest za podporządkowaniem Czeki.
                                Równolegle Komisariat Sprawiedliwości (ichniejszy TK), publikuje listę nadużyć Czeki - działania te nasilają się w grudniu 1918r za sprawą Komisarza Sprawiedliwości - Kirylenki (u nas powoli ucichną w tym samym miesiącu blisko sto lat później po "skasowaniu" Prezesa TK).
                                W ostatecznym rozrachunku - i wyłącznie dzięki wsparciu Lenina - Czeka tę batalię wygrywa.
                                Czeka stoi ponad prawem i nie podlega żadnej kontroli zewnętrznej (analogii u nas nie rzeba chyba szukać zbyt długo).
                                Bezprawie ulega eskalacji, a jego "usprawiedliwieniem mają być słowa jednego z czołowych przywódców Czeki, który w 1921 roku stwierdza: Ponieważ CZEKA NIE JEST INSTYTUCJĄ WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI, DZIAŁALNOŚĆ JEJ MA WYŁĄCZNIE CHARAKTER AKÓ ADMINISTRACYJNYCH. CZEKA NIE SĄDZI WROGA, LECZ GO UNIESZKODLIWIA POPRZEZ ROZSTRZELANIE, OSADZENIE W OBOZIE KONCENTRACYJNYM LUB KONFISKATĘ MIENIA.


                                Jakich wspaniałych naśladowców znaleźli tamci działacze. Naturalnie nikt nikogo dotychczas nie rozstrzelał, ani nie osadził w obozie koncentracyjnym. Odbieranie mienia jest jednak tylko kwestią czasu (vide przejmowanie komisaryczne przedsiębiorstw prywatnych, jeśli przyjdzie na to ochota zbyszkowiZeroZ i jego przydupasom. Czeka też dokładała wszelkich starań, by działalność jej wywierała na społeczeństwie takie wrażenie,, że sama myśl o nie j odbierała ochotę na sabotaż czy spiskowanie. Społeczeństwo miało siedzieć cicho na dupach, głaskać gromadkę kotków i wyśmiewać "misyjne" postawy oponentów władzy. Co się u nas sprawdza jak talala.

                                cdn.
                                • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 17.07.16, 20:11
                                  Wbrew założeniom Czeki, w samych szeregach komunistów narasta opór przeciw jej bezprawiu.
                                  Już w styczniu 1919r, pojawia się w "Prawdzie" artykuł sugerujący zbędność istnienia Czeki wobec szkodzenia przez nią założeniom rewolucji. Mieszkańcy prowincji określają Czekę mianem "współczesnej Inkwizycji". Narasta wrogość między stronami konfliktu.
                                  Czeka postanawia powiększyć swe szeregi - z wyjściowych stu członków rekrutowanych głównie z korpusu łotewskiego, szybko przeradza się w wielotysięczna organizację, w skład której wchodzą nie tylko delegowani komuniści, ale znani z okrucieństwa węgierscy jeńcy wojenni a zwłaszcza chińscy robotnicy sezonowi - wedle historyków, to właśnie oni wprowadzili słynne tortury chińskie do procederu przesłuchań. Na VII Kongresie Sowietów pojawiają sie głosy sprzeciwu przeciw rosnącej potęgi Czeki - w grudniu tego roku liczyła ona już 31tys członków (dla porównania Komisariat Spraw Wewnętrznych liczył 2800 urzędników).

                                  Jakże podobna do pisięcej była przy tym mentalność Czekistów. Ci wrogosć ludu tłumaczyki także "brakiem politycznego uświadomienia". Publicznie prezentowali się jako "romantyków krwawego terroru" i JEDYNYCH PRAWDZIWYCH KOMUNISTÓW I PRAWDZIWYCH REWOLUCJONISTÓW. Lenin początkowo obawiający się nadmiernej roli Czeki, teraz udziela jej zdecydowanego poparcia, dostrzegając jednak ryzyko wynikające z rozdźwięku jaki powstał między Czekistami a masami ludowymi. Aby łagodzić nastroje, okresowo "przywoływał Czekę do porządku" i ta wówczas, choć tylko na okres przejściowy, tonowała okrucieństwo.
                                  Jednym z przejawów takiej "łagodności" miał być okólnik przestrzegający przed aresztowaniem bez konkretnych dowodów oskarżenia. 17.12.1919r. ukazuje się następujący rozkaz: W przypadkach drobnych przestępstw nie wolno dokonywać aresztowań, chyba... że istnieje podejrzenie ucieczki podejrzanego" (panzbyszek twórczo rozszerzył zakres działania naszych sużb - można aresztować w celu "wydobycia" zeznań). Po trzymiesięcznej przerwie kolejny okólnik grozi surowymi karami czekistom, którzy dokonali nieuzasadnionych aresztowań (panzbyszek w ustawie uwolnił prokuratorów od jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej, jeśli błąd w postępowaniu karnym popełnili kierując się przekonaniem o dobru społecznym - mamy zatem do czynienia z wybitnie silniejszym przejawem łamania prawa niż w czasach czerwonego terroru).
                                  Ocalał zapisek Dzierżyńskiego, w którym pisze on "Tysiąc razy lepiej pomylić się i popełnić liberalną decyzję, niż skazać na wygnanie niewinnego człowieka, który po odbyciu niezasłużonej kary powróci jako aktywny antybolszewik zmobilizowany doznana krzywdą do działania przeciwko nam". Pojawiły się wytyczne odnośnie reguł przeprowadzania rewizji, oraz zakaz tortur wobec aresztowanych.

                                  Pisięta nie mają takich wahań ani przemyśleń. Czują się absolutnie bezkarni i nie boja się nikogo. Są przekonani o pełnieniu władzy do końca świata. Takie myślenie może wynikać z jednej tylko wizji - całkowitego zniewolenia Ciemnego Ludu.

                                  Kiedy zatem zrodził się terror Czeki?
                                  Po ostatecznym rozbiciu Białych na Plenum KC Partii Bolszewików stwierdzono, iż władza sowiecka jest już tak silna, że dalsze zaostrzanie terroru jest zbyteczne...

                                  Naszych "białych" jeszcze nie pokonano. Co zatem z e spodziewanym od jesieni terrorem?

                                  Ale o tym potem.
                                  • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 18.07.16, 19:40
                                    Ostateczne pokonanie białogwardzistów stało się możliwe dzięki zmobilizowaniu 137 tys armii, której szeregi zasilili robotnicy. Znosi się karę śmierci. na posiedzeniu KC Lenin podsumowuje: TERROR ZOSTAŁ NAM NARZUCONY, GDY WIELKIE MOCARSTWA - WYSYŁAJĄC PRZECIW NAM KORPUSY EKSPEDYCYJNE (KOMISJĘ WENECKĄ!!) NIE COFNĘŁY SIĘ PRZED UŻYCIEM WSZELKICH MOŻLIWYCH ŚRODKÓW. NIE UTRZYMALIBYŚMY SIĘ PRZY WŁADZY ANI DNIA, GDYBYŚMY NA ICH ZAMACHY NIE ODPOWIEDZIELI TERROREM. STOSOWANIE SIŁY UWARUNKOWANE JEST KONIECZNOŚCIĄ UNIESZKODLIWIENIA WYZYSKIWACZY, KAPITALISTÓW I OBSZARNIKÓW - KIEDY TO WYKONAMY ZREZYGNUJEMY ZE ŚRODKÓW SPECJALNYCH.
                                    W rok później - na IX zjezdzie partii stwierdza zaś: NASZE NIEPOWODZENIA SĄ NIEKIEDY KONSEKWENCJĄ NASZYCH CNÓT (skąd my to znamy???). CZEKA byłą bohaterska, gdy broniłą rewolucji przed niezliczonymi wrogami z zewnątrz. Byłą najskuteczniejszą obroną przeciw olbrzymiej liczbie zamachów na rewolucję. Teraz winna jednak pełnić jedynie rolę polityczną.

                                    cdn.
                                    • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 18.07.16, 20:45
                                      Na wsi wciaż jeszcze są jednak świeże wspomnienia metod rekwirowania żywności - na Ukrainie wciąż pewne sukcesy odnoszą kontrrewolucjoniści Machny, a w Azji środkowej- Basmaczów.
                                      W lutym 1921 r. wybucha powstanie marynarzy w Kronsztadzie (poświęcę temu zupełnie odrębny wątek, bo ogrom punktów stycznych z KOD-ami tego wymaga).
                                      "Z sowietami, ale bez bolszewików" - hasła, jakie niesiono na sztandarach, można dziś parafrazować na : dla demokracji ale bez pisiąt.

                                      Antyradzieckie nastroje narastają na granicy z Karelią, a kontrrewoltę na Białorusi wspierają polskie oddziały Sowinkowa, reaktywują sie też rozbite uprzednio oddziały Petlury. Łącznie przeciw bolszewikom toczy walki 50 oddziałów - najliczniejsze grupują 50tys żołnierzy.
                                      Walki są krwawe lecz kończą się klęską "buntowników" przy dużych stratach Czeki - dopiero użycie oddziałów Armii Czerwonej przechyliła szalę na stronę czerwonych.

                                      WSZYSCY HISTORYCY PODKREŚLAJĄ BEZWZGLĘDNOŚĆ BOLSZEWIKÓW. W PODSUMOWANIU JEDNEGO Z NICH CZYTAMY: W POSTĘPKACH CZEKI MOŻNA BYŁO DOSTRZEC JEDNĄ CECHĘ CHARAKTERYSTYCZNĄ - POCZUCIE PEWNOŚCI SIEBIE I PRZEŚWIADCZENIE O WŁASNEJ PRZEWADZE

                                      Myślę, że w tym miejscu nie trzeba nawet specjalnie długo doszukiwać się analogii z naszą obecna sytuacją - mentalność pisiaków -wystarczy obejrzeć obrady Sejmu a zwłaszcza komisji - buta, arogancja, upokarzanie oponentów to wypisz-wymaluj mentalność Czekisty.
                                      Susza 1921 roku oznacza klęskę głodu - dotyka ona blisko 27mln ludzi. Migracja ludności przybiera niespotykaną skalę, występują przypadki kanibalizmu - zwłaszcza w dorzeczu Wołgi (udokumentowano tam 2 tys. takich incydentów). Z głodu zmarło ponad 5 mln.
                                      Sytuacja była tak poważna iż zaapelowano do patriarchy moskiewskiego, by ten prosił o pomoc zachodu (jak trwoga to do Boga!) Anatol France oddaje swoją nagrodę Nobla. Nansen wspiera głodujących finansowo. Amerykańskie ARA i YMCA przekazują fundusze na dożywianie dzieci.

                                      A Czeka? Uznaje organizacje pomocowe za... przykrywkę dla szpiegów.
                                      Po latach wystarczyło stwierdzenie, iz współpracowało się z tymi organizacjami, by zostać skazanym na śmierć...
                                      Lenin zabiega tymczasem o wsparcie wsi. Stara sie ukrócic politykę rekwirowania żywności przez czekistów. NEP opracowano nie tylko ze względów ekonomicznych, ale właśnie po to, by ukrócić samowolę i terror Czeki.
                                      Dzierżyński opracowuje nowy program, którego założeniami ma być przestrzeganie praworządności, przesunięcie kontroli na sektor gospodarczy (sic!!!) oraz zastąpienie ślepego terroru METODAMI TAJNEGO DZIAŁANIA.
                                      Komisarz Sprawiedliwości Krylenko rozwiązuje lokalne komórki Czeki, a jej kompetencje powierza milicji. Bolszewicy odpowiadają wprowadzaniem do oddziałów milicyjnych "zarządów politycznych", rekrutowanych spośród... czekistów.

                                      Dziś przejmuje się u nas wszytko co nawinie się pod rękę. Specjaliści zastępowani są politycznym matołectwem nie mającym pojęcia o funkcjonowaniu placówke do jakich ich delegowano.
                                      To nic innego, jak tamte "zarządy polityczne" - pisięta muszą mieć pod absolutną kontrolą mechanizm funkcjonowania i podejmowania decyzji - tylko to może zapewnić wpływ na absolutnie wszystko oraz natychmiastowe wyłapanie prób "usamodzielniania się" lub "działań antypaństwowych".

                                      Nawet w czasach tak jawnego terroru, bezprawia i drwienia z opozycji, Czeka pokusiła się o wydanie dekretu zakazującego torturowania więźniów oraz zsyłania do obozów jedynie sprawców najgroźniejszych przestępstw. Wprowadzono obowiązek gradacji między przeciętnym występkiem a posądzeniem o szpiegostwo czy bandytyzm. Wprowadzono nawet obowiązek skłądania sprawozdań z działań na zebraniach publicznych.

                                      panzbyszek nie bawi się w takie melancholijne przejawy słabości - prokurator może bezkarnie oskarżać, aresztować w imię "wyższego dobra społecznego" - punktem zbieżnym jest natomiast ukierunkowanie zainteresowań aparatu terroru na sektor gospodarczy przede wszystkim prywatny i obcy.

                                      Lenin nie traci jednak czujności rewolucyjnej: Mimo kresu walki zbrojnej, winniśmy za wszelką cenę trwać w pogotowiu. Przed organami zwalczania kontrrewolucji- a zwłaszcza przed Czeką stoi trudne zadanie.Z jednej bowiem strony musimy zrozumieć i uwzględnić okres przejściowy od wojny do pokoju, a z drugiej musimy zachowywać czujność, ponieważ tak naprawdę nie wiemy, kiedy zapanuje prawdziwy pokój. Powinniśmy zachować pełną gotowość bojową i unikać osłabienia aparatu przeznaczonego do zwalczania oporu wyzyskiwaczy zmieniając równocześnie taktykę i charakter stosowanych represji.

                                      Miesięcznice smoleńskie to każdorazowo powtórka z Lenina.
                                      Facet z drabinki używa identycznej retoryki a w kilka miesięcy po zdobyciu władzy dyktatorskiej nadal grzmi do stojącego u podnóża drabinki motłochu o długim marszu jaki ich czeka, aż do pełnego zwycięstwa, gdy wreszcie- po wyłapaniu i ukaraniu Wrogów Ludu, zapanuje pokój i wieczna szczęśliwość.

                                      Wielką uwagę skupiono na walce ze szpiegostwem i sabotażem w dziale... komunikacji.

                                      W walce o uzdrowienie (czyli nasze dźwignięcie z ruin) transportu ORGANY CZEKI WINNY BYĆ SKUTECZNYM ORGANEM URZECZYWISTNIENIA SCENTRALIZOWANEJ WOLI PROLETARIATU.

                                      Czyż nie piękne są ostatnie słowa tego apelu? Proletariat dziś mnoży zyski kapitalisty najczęściej obcego. Proletariusza wyparł więc u nas Suweren. Czekistowscy aktywiści zostają posłani "na linie komunikacji", by ja uzdrowić. (naprawić błędy poprzedników).
                                      W sercach swych noszą przesłanie Dzierżyńskiego: terror jest nam już teraz zbędny. Z rewizji i przeszukań można już dziś zrezygnować. TERAZ TRZEBA PROWADZIĆ CIĄGŁĄ OBSERWACJĘ, WYKORZENIĆ SPISKI I W ZARODKU NISZCZYĆ WSZELKIE PLANY UKNUTE PRZEZ NASZYCH WROGÓW.
                                      Tezę tę ujął Dzierżyński słowami Pobici wrogowie ZSRR przejdą do podziemnej walki podjazdowej wysyłając szpiegów do specjalnych poruczeń z zamiarem ich przeniknięcia do oragnów sowieckich. Nasze tajne oddziały operacyjne winny więc skupić się na zaopatrzeniu, dystrybucji i transporcie. I w ogóle na całej gospodarce narodowej i innych działach.
                                      Krwawy terror wyparty zostaje "terrorem romantycznym" jak go określają historycy.
                                      Jego symbolem jest ubiór czekisty- skórzana kurtka i pas z nabojami.

                                      Podsumowanie:

                                      Czekiści rozstrzelali tysiące ludzi, ale i setki samych czekistów zginęło w walce. Wyjściowo nie byli tajnymi agentami, a prowokacja i podstęp - choć im nie obce, nie stanowiły typowej metody ich pracy.
                                      Podstawową cechą były natomiast WDRAŻANIE ŚLEPEJ ULEGŁOŚCI ORAZ ZASADA BEZLITOŚNIE ZDECYDOWANEGO DZIAŁANIA.
                                      Z chwilą zastąpienia niebieskich mundurów (spadek po oddziale politycznym carskiej żandarmerii) skórzanymi kurtkami nastąpiło przejście od "romantycznego terroru" do biurokratyzowanego terroru.

                                      Zbliżamy się do końca opowieści o Czeka, choć daleko do końca rozważań.
                                      kiedy jednak słyszymy pisięcych humbejwinów i nonszalancko-chamskie stwierdzenia: możecie sobie to i tamto, a my i tak się nie ugniemy, widzimy te same skórzane kurtki z maleńkim pistolecikiem faceta z drabinki, którym ten miał już straszyć Donalda Tuska.

                                      Co było potem - już nie dzisiaj.

                                      cdn.
                                      • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 19.07.16, 20:05
                                        Nim zapoznamy się z dalszym ciągiem wypadków w ZSRR, warto przeczytać niniejszy artykuł.

                                        www.iustitia.pl/informacje/1294-turcja
                                        • wscieklyuklad Re: Lenin, Stalin, kaczelnik, czyli 19.07.16, 20:31
                                          www.facebook.com/TEDEducation/videos/1240972065915997/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka