sorel.lina 26.06.16, 18:55 Na górze drugi sort, na dole pierwszy? Tymczasem TVPisKur przedstawiło to tak: Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ulisses-achaj Re: Obchody, obchody 26.06.16, 18:59 We wrześniu planujemy obchody 40 rocznicy utworzenia KOR. Z inicjatywy społeczników jeden z łódzkich skwerów (a konkretnie ten przy szkole filmowej) będzie nosił nazwę upamiętniającą Komitet Obrony Robotników. Mam nadzieję być na uroczystościach Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Obchody, obchody 26.06.16, 19:08 Byle to były obchody katolickie, bo w przeciwnym przypadku Przepychanki i szarpanina podczas procesji Grupa około 20 osób usiłowała w niedzielę zatrzymać w Przemyślu procesję grekokatolików i prawosławnych, którzy po żałobnym nabożeństwie w intencji ukraińskich bohaterów wojennych w katedrze archikatedralnej przechodzili na przemyski cmentarz wojenny. Doszło do szarpaniny i przepychanek, interweniowała policja. Na Ukraińskim Cmentarzu Wojennym spoczywają strzelcy siczowi Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, walczący w latach 1918-1920 r. pod wodzą Semena Petlury u boku Józefa Piłsudskiego. Po podpisaniu w 1921 r. pokoju ryskiego między Polską a sowiecką Rosją i sowiecką Ukrainą, podkomendni Petlury zostali internowani, m.in. w podprzemyskich Pikulicach, gdzie większość z nich zmarła na tyfus i została pochowana na przemyskiej nekropolii, w zbiorowej mogile. W niedzielę modlono się w ich intencji. Są tam także dwa zbiorowe groby ukraińskich powstańców, którzy w styczniu 1946 r. i maju 1947 r. zginęli w Birczy i Lisznej. Kilkanaście lat temu z inicjatywy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zostali ekshumowani i przeniesieni na przemyski cmentarz wojenny. Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Obchody, obchody 26.06.16, 19:09 Pisowska wersja historii KOR-u i reakcja na nią: "10 stycznia 1977 r. Radom, na rozprawę przeciwko Józefowi Smagowskiemu oskarżonemu o udział w "wypadkach radomskich" przyjeżdża grupa opozycjonistów z Komitetu Obrony Robotników. Jadą wesprzeć nie tylko oskarżonego, ale też jego obrońcę mec. Siłę-Nowickiego, który na korytarzu sądowym jest regularnie zaczepiany i potrącany przez esbeckich prowokatorów, na co nie reaguje sąd ani obecna na miejscu milicja. "Nieznani sprawcy" biją - też w sądzie - Mirosława Chojeckiego, członka KOR, który najczęściej jeździ do Radomia z pomocą dla represjonowanych. Dlatego na styczniową rozprawę KOR-owcy postanawiają przyjechać większą ekipą. Ani w pociągu, ani w tramwaju nikt ich nie zaczepia. Dopiero na korytarzu przed rozprawą "wyjątkowo tłumnie zgromadzona zgraja, smród alkoholu, temperatura bezczelności wyższa od normalnej. Znajomi radomiacy dobiegli do nas przerażeni, jeszcze idą, jeszcze się schodzą, pijani są, Jezu, uważajcie. Postanowiliśmy trzymać się jak najbliżej siebie i nie dać się rozdzielić" - wspomina Anka Kowalska, jedna z uczestniczek tych wydarzeń. Gdy Siła-Nowicki przechyla szalę procesu na korzyść oskarżonego, sędzia przerywa rozprawę. Oskarżony, adwokat i KOR-owcy wychodzą. Kowalska: "zgraja puściła nas przodem, nagle za sobą usłyszeliśmy wzbierający głuchy odgłos. Złapaliśmy się pod ręce, rozwrzeszczane mordy przed oczami, cofaliśmy się pod naporem tłuszczy 'won z Radomia', 'nikt was tu nie chce', 'zjeżdżać stąd'. Odór alkoholu z rozwartych gąb, kopniaki, stoimy, nie odsłaniając twarzy, krzyki: 'zdrajcy, agenci sprzedajecie Polskę za izraelskie dolary', 'won do Izraela'". Bojówkarze nie wypuszczają KOR-wców z sądu. Biją. Wielokrotnie w twarz dostaje Jacek Kuroń, bici są Stefan Kawalec i Jacek Bocheński, w tle "chóralny rechot i histeryczny krzyk jakiejś kobiety 'tak nie wolno, tak z ludźmi nie wolno!'"... W atakowanej przez bojówkę grupie są oprócz już wymienionych Seweryn Blumsztajn, Chojecki i Antoni Macierewicz. Trzymają się pod ręce, próbują wzajemnie osłaniać przed ciosami. Wcześniej ich mieszkania nachodzi SB. Macierewicz z żoną Hanną nie chcą wpuścić tajniaków. Mimo to, tak jak pozostali, Macierewicz dalej jeździ do Radomia na rozprawy i z pieniędzmi dla represjonowanych. Wtedy Blumsztajn, Andrzej Celiński, Mirosław Chojecki, Ludwik Dorn, Kuroń, Jan Lityński, Macierewicz, Adam Michnik, Piotr Naimski, Henryk Wujec, Wojciech Ziembiński i wielu innych byli razem. Ich postawa miała przełomowe znaczenie dla dalszej walki z totalitaryzmem w Polsce. Po raz pierwszy ramię w ramię stanęli robotnicy i inteligencja. Władza nie była już w stanie - jak w 1968 i 1970 - oddzielić i skłócić jednych z drugimi. Prawdziwą siłę ten sojusz pokazał 4 lata później, gdy w sierpniu 1980 r. powstała "Solidarność". Po latach we wspomnieniach o początkach KOR-u jego działacze z Kuroniem i Michnikiem na czele zawsze wspominali rolę Macierewicza, pisali, że jako pierwszy zaczął organizować wsparcie dla prześladowanych, a potem przekonał do tego innych. Potem KOR stał się symbolem całej przedsierpniowej opozycji. Dzisiaj dla PiS jedynym bohaterem roku 1976 jest Macierewicz. Partyjna propaganda przedstawia go jako "twórcę i założyciela KOR-u". Więcej, od kilku lat PiS próbuje narzucić narrację, według której "Michnik z Kuroniem ukradli KOR Macierewiczowi". W "Gazecie Polskiej" czytamy tekst Krzysztofa Wyszkowskiego: "To, co teraz obserwujemy, to historyczne zwycięstwo Macierewicza. Zbliża się rocznica założenia KOR-u przez Macierewicza. KOR-u, do którego Michnik po czasie doszlusował i w którym odgrywał złowrogą rolę". Ta sama gazeta w pseudonaukowym tekście Justyny Błażejewskiej próbuje dowieść, że tylko Macierewicz liczył się w KOR-ze, a np. Kuroń "czuł się kompletnie niepotrzebny". Do równych Macierewiczowi dopuszczany jest tylko Piotr Naimski, od lat jego przyjaciel, a dziś minister w rządzie PiS. Inni się nie liczą, bo "tylko szkodzili." Tak się składa, że dziś ci "inni" to w komplecie przeciwnicy polityczni PiS. Sobotnie rządowe obchody radomskiego Czerwca były dla władzy okazją do fetowania Macierewicza. Oprócz Macierewicza i Naimskiego wśród zasłużonych wymieniono tylko Jacka Kuronia i Jana Józefa Lipskiego. Przynajmniej tyle. Ale na gest zaproszenia i uhonorowania Blumsztajna, Celińskiego, Chojeckiego, Lityńskiego, Wujca, nie mówiąc już o Michniku i Dornie, organizatorów nie było już stać. Do spektaklu zakłamywania historii dołożył się prezydent Duda. Do władzy ludowej, która mszcząc się na Radomiu, "zaniechała tu inwestycji, żeby ukarać robotników i miasto", dodał "władzę III RP, która zapomniała o Radomiu, zabierając mu status miasta wojewódzkiego". Nie wiem, kto podpowiedział Dudzie ten bon mot, ale porównywanie reformy administracji (przeprowadzonej zresztą przez prawicowy rząd AWS) z komunistycznymi represjami to figura wyjątkowo głupia. PiS robi, co może, by wtłoczyć Polakom do głów własną wersję historii najnowszej. Po jasnej stronie są tam bracia Kaczyńscy, Macierewicz i Wyszkowski. Po stronie ciemnej -Kuroń, Michnik i Lech Wałęsa. To się jednak nie uda. Prawda żyje w pamięci i relacjach świadków. Takich jak ta z ponurego dnia 10 stycznia 1977 r. na korytarzu sądu w Radomiu". Odpowiedz Link