wscieklyuklad
07.05.17, 19:02
Matołectwo drżące o wątpliwą cnotę popuściło w gatki ze szczęścia opierając się na danych odnośnie frekwencji wyborczej nad Sekwaną.
Fakt ok. godziny 12.00 było raczej cieniuchno bo ledwie 28.5%, ale o 17.00 gdy zwolenniczki faszyzmu paneuropejskiego popuszczały wynosiła ona 65.5%.
Żaboślimakożercy tak już mają - muszą się wyspać - frekwencja wyborcza tamże jest zupełnie odmienna od wolskiej, gdy tabuny otumanionych homiliami moherów gnają z sumy wprost do uryn.
Przypuszczalnie o elekcji zadecyduje zdecydowanie ponad 70% uprawnionych do głosowania i kolejny prezydent będzie faktycznie mógł powoływać się na mandat większości wyborców.
Le Pen is dead! - to więcej niż pewne!
Teraz już przyszłość i stabilizacja Europy zależy wyłącznie od wyników wyborczych w chylących się ku przepaści Niemczech.