Dodaj do ulubionych

Tylko w Polsce

07.04.18, 22:02
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23210691,prof-stempin-my-polacy-w-kosciele-katolickim-nie-szukamy.html#Z_TRwknd
"...Prof. Stempin: My, Polacy, w Kościele katolickim nie szukamy zbawienia. Szukamy tożsamości narodowej ..."

Jakaż to zatem jest religia, jaka wiara, skoro ma być polska tylko, narodowa, a jej symbolem jasnowłosy blondyn, tak powszechnie prezentowany na obrazach i obrazkach współczesnych?
Jaki to niby ma być Kościół Powszechny?!
Wobec rosnącej nacjonalistycznej fali w Polsce, której polska hierarchia Krk nie powstrzymuje, mało tego: udaje że jej nie widzi, a nawet ustami długo tolerowanego niejakiego międlara dozwalała głosić wprost? (poprawiacz netowy uporczywie, czerwoną linią, nakazuje mi napisanie wielką literą - nie!). Niedalekie od tego ostatecznie odrzuconego osobnika trafiają się wypowiedzi innych przedstawicieli Krk, podobne, okrężne, sięgające po najprymitywniejsze nauki i skojarzenia. Takie które przedkładano prababkom i pradziadkom obecnie żyjących Polaków. Te stereotypy i bałamutne opowiastki odżyły, przez czas jakiś uśpione; znalazły grunt żyzny, politycznie wspomagany. Odcinają się nieliczni. Sądzę że ci nieliczni lepiej i dalej widzą, niż doraźne korzyści i benefity.

"... Polski Kościół potrzebuje splendoru, potrzebuje władzy i nie chce jeździć starym fordem. Są biskupi, którzy czekają na odejście Franciszka i marzą, że zostanie wybrany jakiś Benedykt XVII - mówi prof. Arkadiusz Stempin. Mogą się rozczarować, bo obecny papież robi wszystko, by jego następca nie był konserwatystą.

Panie profesorze, kiedy poszła na Twitterze fałszywa informacja o śmierci Benedykta XVI, niektórzy prawicowi publicyści dali się nabrać i pisali emocjonalne pożegnania dobrego, konserwatywnego papieża, który stał na straży doktryny, tradycji. Skąd takie reakcje?

- Po pierwsze, uśmiercenie papieża Benedykta XVI przypomina jakąś obsesję. Dwa lata przed jego abdykacją kardynał Palermo Paolo Romeo podczas swojej wizyty w Chinach "prorokował", i to całkiem poważnie, że papież umrze w przeciągu 12 miesięcy. Inny purpurat, Dario Castrillon Hoyos z Kolumbii, o tych rewelacjach doniósł w poufnym liście Benedyktowi XVI. W oparciu o informacje od obydwu kardynałów po Watykanie rozchodziła się pogłoska o rychłym zamachu na Głowę Kościoła. Jak wiadomo, do niego nie doszło.

A po drugie: uśmiercenie dobrego pasterza, jakim był Benedykt XVI, przez konserwatywne portale katolickie odpowiada ich nieufności wobec zbyt liberalnego ich zdaniem papieża Franciszka. Także Polacy i polski Kościół, w swojej większości śledząc poczynania obecnego papieża, obawiają się rozmycia polskiej tożsamości i ortodoksji katolickiej.
--
"Nie masz gorszego tyrana, gdy z chama zrobić pana!"
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Tylko w Polsce 07.04.18, 22:09
      https://bis.gazeta.pl/im/5c/25/16/z23220828O.jpg

      Ale dlaczego w globalnym, powszechnym Kościele Franciszka miałaby się rozmyć polska tożsamość?

      - Bo my Polacy w Kościele katolickim nie szukamy przede wszystkim zbawienia. Szukamy właśnie tożsamości narodowej.

      Zaraz, zaraz, jakże to: my, patrioci, z Bogiem, honorem i Ojczyzną na sztandarach nie wiemy, kim jesteśmy?

      - Nie wiemy. Jesteśmy amorficzni i dlatego boimy się konfrontacji z tym, czego nie znamy. Choćby liberalizm traktujemy jako zagrożenie. Ten liberalizm, którego nie bał się Jan Paweł II, gdy namawiał Polskę do wejścia do UE. Liczył na to, że poprzez obecność naszego kraju i całej Europy Środkowo-Wschodniej we Wspólnocie, Unia zyska trochę więcej metafizycznej tożsamości, której jej brakowało po 1990 roku.

      Czy tę zagubioną tożsamość jesteśmy w stanie odnaleźć w ortodoksji katolickiej?

      - Tak nam się wydaje. Tylko jakim kosztem! Jedną z konsekwencji szukania przez Polaków w religii tożsamości narodowej zamiast miłości bliźniego i perspektywy zbawienia są potężne podziały w społeczeństwie. Skutkiem tych poszukiwań tożsamości jest praktyczne rozbicie Polaków na dwie tożsamości. Rozbicie polityczne i kulturowe.

      To jakie to są te dwie tożsamości?

      - Jedna: Polaka swobodnie poruszającego się po zglobalizowanym świecie, otwartego. I druga: Polaka nieufnego, dla którego świat zaczął pędzić zbyt szybko, który tego świata już nie rozumie. A skoro jest ten Polak amorficzny, to boi się wszelkich zagrożeń, w tym także ataku na swoją religijność. Stąd reaguje jak jeż: Nastrasza się.

      Czy Franciszek nie stał się - w bardzo dużym uproszczeniu - papieżem Kościoła liberalnego, Kościoła elit, intelektualistów spod znaku "Tygodnika Powszechnego" czy "Więzi", czyli kościoła w Polsce niszowego?

      - Zapewne tak. Choć nie przeciwstawia się religijności ludowej, obecnej na kontynencie Ameryki Południowej, to zarazem otwiera się na wszystkich ludzi. Także tych, którzy w Kościele robią za św. Magdalenę, czyi uchodzą za obarczonych hipoteką potępienia, jak rozwodnicy czy homoseksualiści. Jednocześnie występuje przeciwko spetryfikowanym strukturom w łonie kościelnej centrali, napotykając na olbrzymi opór materii. Dam na to bliski nam przykład: Sprawa oskarżonego o pedofilię abp Wesołowskiego.
      --
      "Polsce potrzebna jest dzisiaj jasna koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich". Z Projektu Konstytucji Pis z 2005r.
      • 1agfa Re: Tylko w Polsce 07.04.18, 22:20
        "...A co to ma do rzeczy?

        - Lider organizacji zrzeszającej miliard ludzi trzy razy musiał osobiście interweniować w polskim Kościele w sprawie jednego, choć prominentnego człowieka! Bo zawiodły odpowiedzialne za to struktury. Raz: zwalnia Franciszek Wesołowskiego z posługi na Dominikanie - tylko na podstawie doniesień medialnych. Dwa: gdy Wesołowski przyjeżdża do Rzymu, i zamiast siedzieć w areszcie, dzięki układom w rzymskiej kurii pałęta się swobodnie po ulicach Wiecznego Miasta, papież osobiście interweniuje, wsadzając go za kraty. I po trzecie - wytacza mu proces kanoniczny - czyli znów decyduje on sam. Nie interweniuje odpowiedzialna za to kuria rzymska. I nie interweniuje też polski Kościół, który w sprawie aborcji ustami kardynała Stanisława Dziwisza potrafi powiedzieć, że prawo boskie jest ważniejsze od prawa państwowego.

        Dostojnik kościelny otwarcie kwestionuje hierarchię źródeł prawa w świeckim państwie.

        - Mnie przeraziło też, że powiedział to kardynał Dziwisz, który był rzekomo reprezentantem tego bardziej liberalnego Kościoła, nazywanego "łagiewnickim".

        Coś takiego w ogóle istnieje?


        - Nie. Obecnie każdy z biskupów reprezentuje swoją opcję. Większość w polskim episkopacie konserwatywną.

        Czy zgodzi się pan z tezą, że po śmierci paru światłych biskupów i odejściu ze stanu duchownego paru teologów w rodzaju Tadeusza Bartosia, a przede wszystkim po śmierci papieża Jana Pawła II potencjał polskiego Kościoła mocno osłabł.

        - Śmierć Jana Pawła II była dla polskiego Kościoła ciosem. Nie miejmy złudzeń - polski Episkopat prowadził do mniej więcej 2002 roku Karol Wojtyła. To się skończyło. Po drugie, przez lata funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i prymasa Polski łączyła jedna osoba - kardynał Józef Glemp. Dziś prymas Wojciech Polak jest już tylko honorowym depozytariuszem grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Nie ma takiej władzy jaką mieli Wyszyński czy Glemp. Brakuje też, jak pan to nazwał, "światłych" osobowości typu abp. Józefa Życińskiego, abp. Henryka Muszyńskiego, abp. Tadeusza Pieronka czy abp. Alfonsa Nosola. Dzisiejsi - Grzegorz Ryś (abp Łodzi) i Wojciech Polak (prymas, abp Gniezna) wiosny nie czynią. W efekcie polski Episkopat podlega tym samym procesom, jakim podlegał wcześniej Episkopat niemiecki - nie ma ani jednoosobowego lidera, ani jednolitego frontu, jest pluralistyczny, z przewagą konserwatywnych poglądów teologicznych, pastoralnych, doktrynalnych.

        W efekcie pojawiają się księża, którzy głoszą poglądy całkowicie sprzeczne z nauczaniem papieża. Za Jana Pawła II taki ksiądz nawet by nie pisnął innym głosem niż Wojtyła. Nawet ojciec Rydzyk musiał uważać, co mówi. Dlaczego teraz jest inaczej?

        - Bo biskupi w Polsce boją się, że Kościołowi katolickiemu może przydarzyć się pod przewodnictwem Franciszka to samo nieszczęście, co ZSRR za Gorbaczowa. Rozmycie ortodoksji grozi kolapsem, rozpadem.

        Rozpad po reformach? A nie jest tak, że to my Polacy pierwsi przystąpimy do schizmy?

        - Niestety trochę tak jest. Polski Kościół na poziomie parafii nie oddycha Kościołem powszechnym, uniwersalnym. Nawet papież emeritus Benedykt XVI liczył się z tym, że jeśli Kościół katolicki będzie kroczył w kierunku ortodoksji, to stanie się kościołem mniejszościowym, tracą po drodze wiernych. Natomiast w Polsce hierarchia myśli, że obronić się może tylko Kościół ortodoksyjny - na dodatek pozostając jednocześnie kościołem masowym. ..."
        --
        "Polsce potrzebna jest dzisiaj jasna koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich". Z Projektu Konstytucji Pis z 2005r.
        • 1agfa Re: Tylko w Polsce 07.04.18, 22:32
          "...Uda się? Kościół Jana Pawła II był Kościołem masowym mimo ortodoksji polskiego papieża, bo ów papież miał charyzmę.

          - Nie. To Benedykt ma rację: jeśli Kościół pozostanie zamknięty w kokonie ortodoksji, musi się liczyć z tym, że nie będzie masowy. Co widać choćby w Polsce - dane pokazują, że coraz mniej ludzi wierzy i chodzi na mszę i do komunii. A relacje między kościołem a państwem zaczynają przypominać końcówkę lat 80, kiedy to władza komunistyczna, czując, że spada po równi pochyłej, próbowała ratować się poprzez flirt z Kościołem. Ułatwiając mu posługę duszpasterską, ale i wyposażając w ornamentykę władzy . Stąd polski Kościół i dziś potrzebuje splendoru, tej ornamentyki władzy. A biskupi nie chcą jeździć starym fordem jak papież Franciszek. Bo inaczej stracą autorytet. Dlatego wielu z nich, nie tylko w Polsce, czeka na odejście Franciszka i marzy o tym, że zostanie wybrany nowy Benedykt XVII.

          Dlaczego, skoro Polaków kole w oczy przepych władzy świeckiej, a wielu kole też przepych dostojników Kościoła, nie są w stanie wyobrazić sobie Kościoła ubogiego? Taki kościół na przykład w Ameryce Łacińskiej wierni akceptują.

          - Tak jak wielu Amerykanów iluzorycznie uznało Donalda Trumpa, członka establishmentu, za buntownika przeciwko temu establishmentowi, tak spora część katolików nie rozumie, że Franciszek odzwierciedla charakterystyczny dla naszych czasów bunt dołów przeciwko elitom. Na pewno obecny papież próbuje podążać inną drogą niż Jan Paweł II i Benedykt XVI. Upraszczając, Franciszek chce kosztem odejścia od ortodoksji zachować masowy charakter Kościoła.

          Ponownie: uda się?

          - Nie wiadomo. Obie recepty - i Jana Pawła II i Benedykta XVI, nie sprawdziły się. Nie wiemy, czy zadziała metoda Franciszka. Uczciwie trzeba powiedzieć, że we Włoszech, pomimo tego, że papież wciela swoją wizję ubogiego Kościoła ubogich ludzi, a politykę personalną prowadzi zgodnie z tą maksymą, obsadzając stolice biskupie duchownymi, to nie przekłada się to na zwiększoną religijność wśród Włochów. Efektu Franciszka nie ma. Woda na młyn dla jego wewnętrznych oponentów.

          Czy sądzi pan, że Franciszek tak samo jak Benedykt, abdykuje?

          - Tak. W chwili, gdy zabraknie mu sił fizycznych, ustąpi.

          Byłem pod wrażeniem, gdy ustępujący Benedykt zapowiedział absolutną wierność Franciszkowi.

          - I to trzeba mocno podkreślić. Były oczywiście obawy, czy Rzym wytrzyma dwóch papieży.

          Całkiem nieźle im to wychodzi.

          - Mało tego! Wiem, z moich źródeł, że konserwatywne kręgi w Watykanie chciały wykorzystać Benedykta XVI jako fasadową figurę przeciwstawiającą się Franciszkowi. Nie dał się! Nie dał się pomimo, że jego filozofia teologiczna nie jest tożsama z filozofią Franciszka. Ale uznał, że jest tylko jeden papież. Wie pan, dlaczego?

          Bo zna historię Kościoła i czytał o chaosie, który panował, gdy wybierano antypapieży.

          - To raz. A dwa, że nawet taki intelektualista jak Joseph Ratzinger, który teologicznie i filozoficznie Franciszka przewyższa o głowę, ma zaufanie do Boga. Ufa, że po intymnej rozmowie z Nim, tą ostateczną instancją, słusznie abdykował i powierzył stery Kościoła w nowe ręce. Benedykt wierzy głęboko, że Franciszka wybrał Duch Święty. I nigdy nie stanął i nie stanie na czele frondy wobec obecnej głowy Kościoła.

          Ale Benedykt chyba nie ustąpił, żeby walczyć. Ustąpił, bo miał dość.

          - Może zabrzmieć to paradoksalnie, ale Benedykt był - i jest - wyłącznie pobożnym papieżem. Inaczej mówiąc: nie ma w nim ani krzty iskry politycznej. To człowiek, który wyrósł w Republice Federalnej Niemiec czasów Konrada Adenauera, gdzie episkopat żył jak u Pana Boga za piecem, nie musząc wić się w przestrzeni politycznej jak np. Karol Wojtyła w komunistycznej Polsce. Benedykt, wybitny teolog i profesor uniwersytecki, nigdy nie nauczył się kościelnego managementu. W tym sensie przegrał swoje papiestwo! ..."
          --
          "Nie masz gorszego tyrana, gdy z chama zrobić pana!"
          • 1agfa Re: Tylko w Polsce 07.04.18, 22:37
            "...Przegrał? Z kim?

            - Z makiawelicznymi hierarchami z kurii rzymskiej w rodzaju kardynała Tarcisio Bertone, którzy lawirowanie w przestrzeni politycznej mają wyssane z mlekiem matki, wynosząc je z Kościoła włoskiego.

            Za to Franciszek umie ich trzymać na smyczy.

            - Bo Franciszek był zmuszony jako dostojnik argentyńskiego Kościoła przejść przez szkołę polityczną dyktatora Argentyny, generała Jorge Videli. Jakże inteligentnie "wykorzystał" emerytowanego Benedykta! Zapraszał go na każde ważne wydarzenie w Watykanie, aby obecnością konserwatywnego papieża-emeryta legitymizować nowy kurs swojego pontyfikatu i spacyfikować swoich oponentów. To jest z kolei trochę makiaweliczne ze strony Franciszka, ale nawet jeśli papież-Ratzinger miał świadomość, że papież-Bergoglio politycznie dyskontuje jego obecność, to Niemiec nie miał żadnych oporów, żeby dać się tak "manewrować". Bo jako człowiek Kościoła i niepolityczny teolog w stu procentach ufa Bogu, że Franciszek poprowadzi Kościół w dobrym kierunku. Nawet, jeśli się z nim nie zgadza. Nie mówiąc o posłuszeństwie doktrynalnym wobec Franciszka. To tylko letni katolicy mniemają, że mamy dwóch papieży. Jest jeden, Franciszek. Także dla papieża-emeryta Benedykta.

            Łatwo jest postawić obu tych papieży na przeciwległych biegunach. A przecież ani z jednego libertyn, ani z drugiego "pancerny kardynał".

            - Trafił pan w sedno sprawy. Ratzingera uformował Sobór Watykański II. Wielka reforma Kościoła. Skromny teolog na zajęcia na uniwersytecie pedałował na rowerze. Nawet jeśli lało jak z cebra. Ale zaraz potem przyszły papież bardzo emocjonalnie i osobiście przeżył studencką rewoltę kulturową 1968 r. w Europie zachodniej. To było dla niego doświadczenie egzystencjalne. Wykładał wówczas na uniwersytecie w Tybindze. W epicentrum niemieckiej rewolty kulturowej. To właśnie tam w 1968 roku, studentki wskakiwały na ławki i zrzucały biustonosze w ramach protestu przeciwko stęchłemu konserwatyzmowi i drobnomieszczańskiemu kołtuństwu. W przypadku Niemiec w ramach buntu przeciw generacji ojców, uwikłanej w II wojnę światową, a która przykryła pamięć o swoim uczestnictwie w wojnie sukcesem marki zachodnioniemieckiej.

            Ratzingerowi ta pierwotna, studencka rewolta zburzyła świat. Ten człowiek, który należał do największych orędowników zmian w Kościele, przeżył szok! Uciekł z tej Tybingi schronił się za grubymi i bezpiecznymi murami uczelni w Ratyzbonie i za murami kościelnych struktur. Zarzucił swoją otwartość i nie dał się już nigdy więcej namówić na kontakt z tyglem zmian. Jego przemiana była o tyle szokująca, że duchowym ojcem Ratzingera był - konserwatywny wprawdzie - kardynał Joseph Hoeffner, który - uwaga! - należał do głównych architektów progresywnych zmian na Soborze Watykańskim II. A Ratzinger był tak otwartą osobowością, że przed studencką rewoltą, popierał polsko-niemiecką granicę na Odrze i Nysie, choć episkopat niemiecki stanowczo się temu opierał. ..."
            --
            https://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
            • 1agfa Re: Tylko w Polsce 07.04.18, 22:44
              "...Czego Ratzinger tak naprawdę przestraszył się w trakcie studenckiej rewolty? Historia z półnagimi studentkami jest oczywiście smakowita, ale w głębszym wymiarze - dlaczego odrzucił postęp? Bał się, że reformy soborowe rozbiją Kościół?

              - W jego oczach rewolta 1968 r. wpisywała się w zimną wojnę, w walkę Zachodu ze Wschodem. Dobra ze złem. Kościół widział się oczywiście aksjologicznie po stronie świata zachodniego, a zrewolucjonizowani studenci byli lewicowi - co lokowało ich po stronie radzieckiego Wschodu. Choć nieprzypadkowo odkryli atrakcyjność myśli marksistowskiej nie w twarzach kremlowskich starców, tylko powabnych Latynosów - Che Guevary i Fidela Castro. W swojej walce z teologicznym marksizmem Ratzinger zyskał sojusznika i pobratymczą duszę w Janie Pawle II, który też pochodził z komunistycznego kraju. A jak mawiał Stefan Kisielewski, z każdego psa, który rósł pod szafą, musi wyrosnąć jamnik.

              Ale kiedy trzeba było - po śmierci Jana Pawła II - zacząć reformę w Watykanie, Benedykt zrobił ten krok.

              - I nie dał rady. To, co zaczął, a o co się potknął - bo ani nie udało mu się zreformować kurii, ani uczynić finansów Watykanu bardziej przejrzystymi, ani rozprawić się z Bankiem Watykańskim. A czyż św. Piotr potrzebował banku??? Benedykt nie uporał się też z najbardziej bolesnym wyzwaniem, czyli penalizacją pedofilii wśród duchownych. To próbuje rozwiązać teraz Franciszek. Mało tego, obecny papież idzie jeszcze dalej! Chciałby komunii dla rozwodników i osób w związkach niesakramentalnych, zwiększenia decyzyjności lokalnych biskupów kosztem władzy kurii rzymskiej, ba, zwiększenia kolegialnej władzy biskupów nad papieżem! I choćby częściowego, czyli wprowadzanego lokalnie, tam, gdzie ma to uzasadnienie kulturowe, kapłaństwa dla żonatych mężczyzn. Np. w Amazonii, gdzie brakuje duchownych wśród żonatych Indian.

              Hierarchowie pozwolą mu to przepchnąć?

              - Nie. I on o tym wie. Napotyka na te same spetryfikowane struktury, co Benedykt. Gryzie ścianę. Franciszek ma ponad 80 lat, jedno płuco, problemy z biodrem, utyka... Nie jest okazem zdrowia. Ale za to ma zmysł polityczny. Podnosi do godności kardynalskiej biskupów z tzw. peryferii świata, Ameryki Łacińskiej, Azji, Pacyfiku, Czarnej Afryki. Takich, którzy nie rezydują w pozłacanych pałacach biskupich, bo taki pałac to może stać w Monachium czy w Bolonii. Jego kardynałowie są blisko chałup wiernych i ich biedy. Czyli Franciszek kreuje na kardynałów biskupów ulepionych z tej samej co on gliny. Stara się stworzyć zespół, który na najbliższym konklawe zdobędzie większość i wybierze jako jego następcę jakiegoś postępowego "Franciszka II", a nie konserwatywnego Benedykta XVII. Bo naczelna filozofia Franciszka, która mu przyświeca, brzmi: Biedny kościół biednych ludzi, modlący się nie do karzącego, a do miłosiernego Boga. ..."
              --
              https://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
              • 1agfa Re: Tylko w Polsce 07.04.18, 22:53
                weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23210691,prof-stempin-my-polacy-w-kosciele-katolickim-nie-szukamy.html#Z_TRwknd
                "...Prof. Arkadiusz Stempin. Historyk, politolog, watykanista, komentator polityczny portalu TOK FM i telewizji POLSAT NEWS. Ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz germanistykę na Albert-Ludwigs-Universität we Freiburgu. Na tym samym uniwersytecie doktoryzował się i habilitował. Od 2009 roku jest kierownikiem katedry im. Konrada Adenauera w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. J. Tischnera.

                Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. ..."

                Znakomity wywiad, znakomita rozmowa, wiele wyjaśniająca, skopiowana dla leni (pardon ; )) nie lubiących otwierać linków.

                Należałoby tylko dodać, że niejakiemu panu Rydzykowi z Torunia (temu, któremu bezdomny ofiarował dwa samochody) także zdarzyło się oznajmić, że jego prawo nie obowiązuje, bo jest katolikiem. Ot, fraszka - igraszka ze świata biznesu. Chudnącego - tylko ca 33 tys. słuchaczy.
                --
                "Nie masz gorszego tyrana, gdy z chama zrobić pana!"
                  • wscieklyuklad Re: Tylko w Polsce 08.04.18, 12:20
                    Informacja z wczoraj:

                    Pod zarzutem posiadania materiałów pornografii dziecięcej w Watykanie aresztowany został w sobotę były pracownik nuncjatury apostolskiej w Waszyngtonie ksiądz Carlo Alberto Capella - podało watykańskie biuro prasowe.
                    W opublikowanym komunikacie poinformowano, że wydanie nakazu aresztowania przez watykański trybunał na wniosek tamtejszego prokuratora to rezultat śledztwa prowadzonego przeciwko byłemu dyplomacie Stolicy Apostolskiej.
                    Zatrzymania dokonała rano żandarmeria watykańska, która umieściła aresztowanego księdza w swojej celi. Jest on do dyspozycji władzy sądowniczej - podano w nocie.

                    Znajduje się w niej też wyjaśnienie, że środek zapobiegawczy w postaci aresztu zastosowany został na mocy przepisów watykańskiego kodeksu dotyczących posiadania i rozpowszechniania materiałów pornografii dziecięcej. Grozi za to kara od roku do pięciu lat więzienia i grzywna w wysokości do 50 tys. euro. Zgodnie z tymi przepisami kara zostaje podniesiona w przypadku znacznych ilości takich materiałów.

                    Sprawa watykańskiego dyplomaty została nagłośniona we wrześniu ubiegłego roku, gdy media ujawniły, że prokurator trybunału za Spiżową Bramą wszczął śledztwo przeciwko niemu. Zostało ono otwarte po sygnale otrzymanym od władz amerykańskich o możliwości popełnienia przestępstwa przez jednego z urzędników nuncjatury apostolskiej w Waszyngtonie.

                    O aresztowanie księdza Capelli zabiegał także wymiar sprawiedliwości Kanady, który zarzucił mu, że ściągnął z internetu materiały pedofilskie podczas pobytu w tym kraju.

                    Ten wysoki rangą dyplomata został wezwany z USA do Watykanu, gdzie w czasie prowadzonego śledztwa przebywał w Kolegium Penitencjarzy, czyli domu franciszkanów- spowiedników z bazyliki świętego Piotra. Stamtąd trafił do celi watykańskiej żandarmerii.

                    RadioZET.pl/PAP/DG
                    • wscieklyuklad Re: Tylko w Polsce 08.04.18, 12:23
                      Kilku dostojników Kościoła katolickiego, w tym dwóch kardynałów, ogłosiło drugi dokument krytykujący papieża Franciszka za jego otwarcie wobec osób rozwiedzionych, będących w nowych związkach. W Rzymie ogłoszono dziś ich "publiczną deklarację".

                      To już drugi dokument krytykujący papieża - pierwszy to "Dubia" z 2016 roku
                      Dziś zarzucono papieżowi "herezję" - zdaniem krytykujących Franciszek stworzył możliwość dopuszczania rozwodników do komunii świętej
                      Stanowisko papieża - wyrażone w adhortacji "Amoris laetitia" uznano za zagrożenie dla jedności Kościoła

                      Dokument ten, to nowa inicjatywa przedstawicieli konserwatywnej części hierarchii po liście pod łacińskim tytułem "Dubia" - wątpliwości, ogłoszonym w 2016 roku w reakcji na adhortację apostolską "Amoris laetitia" Franciszka.
                      Dokument, nawołujący papieża do korekty adhortacji, podpisali wtedy kardynałowie Raymond Leo Burke z USA, Walter Brandmueller z Niemiec oraz zmarli ostatnio kardynałowie Carlo Caffarra z Włoch i Niemiec Joachim Meisner.

                      Dziś podczas sympozjum w Rzymie pod hasłem "Dokąd zmierzasz, Kościele katolicki?" kardynałowie Burke i Brandmueller zaprezentowali deklarację, którą poparli także obecny razem z nimi biskup pomocniczy Astany w Kazachstanie Athanasius Schneider, były przewodniczący Senatu Włoch Marcello Pera oraz kardynał Zen Ze-kiun z Hongkongu, który połączył się z uczestnikami spotkania za pośrednictwem telemostu.

                      Zarzucili oni papieżowi "herezję", za jaką uznają to, że według nich faktycznie stworzył on możliwość dopuszczenia rozwodników do komunii. W adhortacji mowa jest o tym, że każdy przypadek powinien być rozpatrzony indywidualnie.

                      Sygnatariusze napisali w petycji: - Z powodu sprzecznych interpretacji adhortacji apostolskiej "Amoris laetitia" wśród wiernych na świecie szerzy się rosnący niepokój i zamęt.

                      Odnosząc się do listu przedstawicieli Kościoła i wiernych "Correctio filialis" w sprawie adhortacji, jaki opublikowano w internecie, autorzy deklaracji stwierdzili: "Pilna prośba ze strony około miliona wiernych, ponad 250 uczonych i kardynałów o wyjaśniającą odpowiedź Ojca Świętego na postawione pytania nie została dotąd wysłuchana".

                      Stanowisko papieża uznano w deklaracji za zagrożenie dla jedności Kościoła.
                      Przypomniano w niej, że zgodnie z tradycją małżeństwo zawarte przez osoby ochrzczone jest nierozerwalne, a kto wstępuje w nowy związek za życia współmałżonka, "dopuszcza się grzechu cudzołóstwa".

                      W opinii dostojników ocena ta jest nieodwołalna i dotyczy wszystkich bez wyjątku i nie może tego zmienić "subiektywny osąd sumienia", o czym - jak dodali - wspominał papież Franciszek w swej adhortacji.

                      Sygnatariusze wyrazili przekonanie, że "rozwiedzeni, którzy zawarli związek cywilny i nie są gotowi do życia w czystości nie mogą przystępować do komunii eucharystycznej".

                      Kardynał Burke oświadczył : - Jak pokazuje historia, możliwe jest, że papież sprawując swą władzę może popaść w herezję i zaniedbać swój pierwszy obowiązek, jakim jest ochrona i krzewienie jedności wiary, kultu i dyscypliny.

                      - Ponieważ papież nie może stanąć przed sądem, należy rozwiązać tę sytuację zgodnie z prawem naturalnym, Ewangeliami i tradycją kanoniczną poprzez procedurę w dwóch fazach; po pierwsze poprzez synowską korektę domniemanego błędu skierowaną wprost do papieża, a jeśli nie odpowie - należy przystąpić do publicznej deklaracji - wyjaśnił amerykański kardynał, emerytowany prefekt Trybunału Sygnatury Apostolskiej, czyli najwyższego organu sądowniczego w Kościele katolickim.

                      Kardynał Brandmueller odnotował, że wcześniej petycję dotyczącą kwestii związanych z papieską adhortacją podpisało w Polsce 149 tys. osób.
                      Adhortacja, która budzi nadzieje oraz wątpliwości

                      Dokument Papieża Franciszka jest określany mianem "wyjścia" do osób rozwiedzionych, zwróceniem na nie uwagi. Obecna głowa Kościoła pochodzi z kręgu kulturowego, w którym religia jest przeżywana inaczej niż w Europie, a duchowni mają jeszcze bardziej bezpośredni kontakt z wiernymi. – Papież ubogaca tę adhortację także swoim osobistym doświadczeniem pracy duszpasterskiej – mówił Onetowi rzecznik KEP.

                      Papież pisze "Nie zapominajmy, że często zadanie Kościoła jest podobne do szpitala polowego" (nr 291) co wynika z ewangelicznego stwierdzenia: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają". Stąd często w dokumencie pojawiają się sformułowania, aby nie podsumować innych zbyt surowymi stwierdzeniami, nie zostawiając miejsca na właściwe rozeznanie osobiste i duszpasterskie osób rozwiedzionych. Dlatego w dokumencie jest zachęta, aby osoby rozwiedzione włączały się w życie Kościoła m.in. przez uczestnictwo w Mszy Świętej, religijne wychowanie dzieci, zaangażowanie w ruchy i stowarzyszenia katolickie - przypominają biksupi.
                      Watykan: zaprezentowano posynodalną adhortację "Amoris laetitia"

                      - Ta adhortacja mówi w tytule o "radości miłości" i ja przeczytałem ją z wielką radością i chcę bardzo podziękować Ojcu Świętemu za ten piękny dokument – powiedział kard. Christoph Schönborn podczas prezentacji najnowszej adhortacji Franciszka "Amoris laetitia" 8 kwietnia 2016 roku w Watykanie. Wzięli w niej udział także: kard. Lorenzo Baldisseri, sekretarz generalny Synodu Biskupów oraz Francesco Miano i jego żona Giuseppina De Simone, eksperci na XIV Zwyczajnym Zgromadzeniu Ogólnym Synodu Biskupów nt. rodziny w październiku 2015 r.

                      Sekretarz generalny Synodu Biskupów wskazał, że nowa adhortacja kontynuuje treści zawarte w pierwszej adhortacji Franciszka "Evangelii gaudium", która "wnosi radość Ewangelii do miłości przeżywanej w rodzinie". Synod ukazał "piękno rodziny, mówiąc o miłości, która stanowi fundament instytucji rodziny". Zgłębiając w swej adhortacji "Ewangelię małżeństwa i rodziny", Franciszek daje "konkretne wskazówki duszpasterskie".

                      Papież "jasno potwierdza nauczanie o małżeństwie i rodzinie, proponowane jako nieodzowny ideał". Aby uniknąć wszelkiej nadinterpretacji, tłumaczy, że "Kościół w żaden sposób nie może zrezygnować" z głoszenia ludziom młodym "pełnego ideału małżeństwa jako planu Bożego". W obliczu rozpadu małżeństw - aby "uniknąć wszelkich błędnych interpretacji" - zaznacza, że "bardziej istotny niż duszpasterstwo niepowodzeń jest wysiłek duszpasterski na rzecz umocnienia małżeństw i w ten sposób zapobieżenia rozpadom". Jednocześnie przypomina, że "nie umniejszając wartości ewangelicznego ideału", trzeba "z miłosierdziem i cierpliwością towarzyszyć możliwym etapom rozwoju osób formujących się dzień po dniu", zostawiając przestrzeń dla "miłosierdzia Pana, zachęcającego nas do czynienia możliwego dobra".
                      • wscieklyuklad Re: Tylko w Polsce 08.04.18, 12:25
                        14 kwietnia ma się odbyć pielgrzymka narodowców na Jasną Górę. Protestujący przeciwko temu wydarzeniu napisali list do przeora paulinów, w którym prosili go o odwołanie imprezy z uwagi na nacjonalistyczne poglądy pielgrzymów. Przeor jednak nie zamierza przychylić się do tej prośby argumentując, że "Kościół jest dla wszystkich".

                        V Pielgrzymka Środowisk Narodowych ma się odbyć 14 kwietnia. Impreza została zorganizowana przez Młodzież Wszechpolską, Ruch Narodowy i ONR. Jeśli wszystko odbędzie się tak jak na ostatnim Marszu Niepodległości, można się spodziewać płonących rac, szumu flag i transparentów z nacjonalistycznymi hasłami. Po przemarszu narodowców 11 listopada media na całym świecie pisały o powstającym z kolan polskim nacjonalizmie i faszyzującej młodzieży.

                        Grupa przeciwników pielgrzymki narodowców wystosowała pismo do przeora klasztoru na Jasnej Górze z prośbą, żeby ten odwołał imprezę. "Domagamy się podjęcia działań zmierzających do uniemożliwienia środowiskom propagującym skrajny nacjonalizm, sprzeczny z wartościami chrześcijańskimi, głoszenia na terenie Klasztoru Jasnogórskiego treści pogwałcających naukę Kościoła" - można było przeczytać między innymi w liście, który trafił też do redakcji portalu gazeta.pl.

                        Sygnatariusze listu zwracają uwagę na to, że hasła, wygłaszane przez osoby ze środowisk narodowych, wzywają do nienawiści, przemocy (m.in. na tle rasowym) czy "śmierci wrogów ojczyzny". Przypomnieli także, ze gdy w styczniu aktywiści protestowali przeciwko ksenofobii na pielgrzymce kibiców, doszło do aktów przemocy.
                        Jeśli jednak ktoś miał nadzieję, że list do przeora sprawi, iż narodowcy nie będą mile widziani na Jasnej Górze, to lepiej niech szybko porzuci nadzieję. Biuro prasowe Jasnej Góry opublikowało list przeora. O. Marian Waligóra odrzuca argumenty autorów listu i podkreśla, że klasztor jest otwarty dla wszystkich wiernych, a zakon wymaga jedynie "szacunku dla świętego miejsca". Zaznacza, że według ustaleń z organizatorami pielgrzymka narodowców ma mieć charakter modlitewny.

                        źródło: gazeta.pl
                        • wscieklyuklad Re: Tylko w Polsce 08.04.18, 12:27
                          PiS funduje Polsce koszmar. Narasta fala nacjonalizmu, wrogości wobec otoczenia, narasta polityka izolacjonizmu. Władze chcą powrotu do XIX wieku. Chcą narzucić Polakom model kraju fundamentalizmu religijnego, gdzie prawa Kościoła staną się prawami państwowymi.

                          Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu GW

                          Dotyczy to nie tylko aborcji, lecz także tego, kiedy i jak długo mamy pracować, jak spędzać dzień wolny, jaka ma być organizacja życia społecznego, jakie programy mamy oglądać w telewizji i jakie gazety czytać. Co mają grać w teatrach i jakie mają być scenariusze wystaw muzealnych.

                          Generalnie mamy „po bożemu” płodzić dzieci, zapominając o antykoncepcji, rodzić dzieci zdrowe, chore i niezdolne do życia, poczęte z gwałtu i innego przestępstwa, mamy wielbić Polskę, nawet taką, której wielbić się nie da, ale Polska jest jak Matka Boska, Niepokalana Dziewica. A o matce tylko dobrze.

                          Nie wolno też zbytnio nastawać na Kościół katolicki, bo to może obrazić uczucia religijne innego Polaka, Polaka katolika, i można narazić się na problemy prawne.
                          Zdziecinniała teologia

                          A jaki jest ten Kościół? To Kościół „chłopskich synów” w pojęciu Teodora Adorno. Ten Kościół jest w ścisłym i głębokim sojuszu z partią rządzącą. Ten Kościół popiera w czasie kazań i wystąpień publicznych jedną partię i to nigdy, bez jednego wyjątku, nie spowodowało reakcji władz tego Kościoła na politykowanie „duszpasterzy” z ambon. Może arcybiskup krakowski wypowiadać brednie na temat wypadku lotniczego pod Smoleńskiem - wolno mu, może na każdy temat - wolno mu, może ksiądz profesor Rakoczy, głoszący homilię w stolicy Polski, a nie na prowincji, wygłaszać swe dywagacje na temat gospodarki i polityki, uzasadniając swe wolne wnioski głęboko teologicznie – wolno mu, może Tadeusz Rydzyk żyć po pańsku, pazernie wyrywać od państwa pieniądze na niereligijne cele gospodarcze czy na propagandę swojej XIX-wiecznej wizji świata – wolno mu, wolno mu „poza trybem” wpływać na politykę państwa, wolno „mieć swoich ludzi w rządzie”(co to oznacza?) i swoją frakcję w parlamencie (poza trybem?), wolno jednoznacznie popierać ciemnotę i sojusz ołtarza z tronem.

                          Wolno budować w czasie Świąt Wielkanocnych instalacje grobów Jezusa z dziwnymi, politycznymi napisami kojarzącymi opozycję wobec PiS z grzechem i totalitaryzmem. Ale notoryczne łamanie konstytucji, nieogłaszanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego, ułaskawianie „poza trybem” skazanych przestępców, które samo w sobie jest grzechem, napiętnowane nie jest.

                          Teologia polskiego Kościoła jest tak włościańska i infantylna, że aż boli. Ta teologia jest bowiem odpowiedzią na potrzeby duchowe polskiego ludu, z którego pochodzi większość kleru. Tak więc dominuje filozofia chłopska Kalego. Dzieci chrześcijańskie z Syrii przyjmujemy, ale muzułmańskich to nie, żydowskie małe duszyczki można nawet spalić w stodółce, bo nie są ochrzczone.

                          Polska teologia to zupełnie zdziecinniała mutacja teologii. To dobre i złe uczynki na poziomie ucznia młodszych klas szkoły podstawowej, gdzie dobrym uczynkiem jest przeprowadzenie staruszki przez ulicę, a złym - brzydkie zabawy pod kołderką.
                          Dążmy do oświecenia

                          Dawny polski Kościół był zdolny do „przepraszamy i prosimy o wybaczenie”. Obecny to jakaś skarlała mutacja tego dawnego. To zaścianek, prymitywna prostota, nacjonalizm i fundamentalizm, to wyrażanie opinii motłochu i, co gorsza, uzasadnianie prawości poczynań motłochu.

                          To przyzwolenie na hordy kiboli z racami pod Jasną Górą i brak reakcji na szarpanie przez policję ciężarnej w czasie "czarnego marszu". Taki jest polski Kościół i taka jego obrona świętości życia. Dziecko w łonie matki, uczestniczki "czarnego marszu", jest mniej święte.

                          A przecież „co uczyniłeś najmniejszemu z moich poddanych, to mnie uczyniłeś”. Przecież Jezus nie godził się na ukamienowanie cudzołożnicy, więc może warto wystąpić w obronie ciężarnej, nawet uczestniczki "czarnego marszu".

                          Cieszę się, że w Polsce rola Kościoła (takiego nędznego, narodowego, a nie powszechnego, ludowego, a nie teologicznego czy po prostu myślącego Kościoła) spada i że jest to trwała tendencja. Bo tylko mentalne uwolnienie od wpływów tegoż, tak jak w czasach Atatürka w Turcji, przyspieszy marsz Polski do Oświecenia, do cywilizacji europejskiej.
                          Co może prymas Polak?

                          O prymasie Wyszyńskim można mówić różnie, ale na 100 proc. nie można powiedzieć, że był prymasem malowanym. To samo trzeba powiedzieć o prymasie Glempie. A jak się zapisze w historii prymas Polak? Obecny prymas Kościoła katolickiego nie ma na nic wpływu. Nie może przywołać do porządku ani Jędraszewskiego, ani ks. prof. Rakoczego, ani Rydzyka, ani żadnego autora głupiej instalacji Grobu Pańskiego. Kościół może za to zamknąć usta księdzu Lemańskiemu, księdzu Bonieckiemu, księdzu Wiśniewskiemu. Generalnie każdemu księdzu, który nie wielbi bezkrytycznie PiS, głoszonej przez niego ciemnoty.

                          Mam pytanie do Księdza Prymasa: Czy może wystąpić i skrytykować publicznie szarpanie przez policję ciężarnej niosącej w sobie płód - święte życie - w czasie "czarnego marszu"?

                          Czy może skrytykować dopuszczenie kiboli z racami na Jasną Górę? Czy może zakazać wpuszczania bandytów-narodowców do katedry katolickiej w Białymstoku?

                          Czy może skrytykować współcześnie rządzących za „bez trybu” za „mordy zdradzieckie”, tak jak hierarchowie bezkompromisowo krytykowali prezydenta Komorowskiego za podpisanie ustawy o in vitro, czy może napomnieć za bezsensowną śmierć minister Blidy, za sponiewieranie dziesiątków niewinnych ludzi, sponiewieranie medialne? Czy też nie może?

                          A czy może ograniczyć Tadeusza Rydzyka w jego finansowych zapędach, czy nie może?

                          Kościół stał się wielkim hamulcowym, wielkim wstecznikiem, a więc i wielkim szkodnikiem w rozwoju Polski. I tak jak władza PiS stanowi aberrację w polskiej historii, tak i pozostający w organicznym sojuszu z PiS Kościół jest wielkim wstydem i wyrzutem sumienia. Musimy dążyć do uwolnienia od takiego Kościoła i do uzyskania pełnego rozdziału państwa i Kościoła.

                          *Maciej Michalik, prof. UWM w Olsztynie

                          • wscieklyuklad Re: Tylko w Polsce 08.04.18, 12:42
                            Doświadczenie dwumilenijne.
                            W jednym z poprzednich postów przypomniałem postać papieża, którego pontyfikat zbiegł się z przyjęciem przez Mieszka I chrztu. Czy znał "sukcesy" papieża? Czy zachowania opisane w memie były typowe dla tamtych czasów? Czy zatem nie należało uznać ich za gorszące?
                            Czy nie były łamaniem przykazania o cudzołóstwie? Dobrawa zapewne mogła mieć dokładniejsza wiedzę w kwestii "chrześcijańskich" praktyk papieża. Najwidoczniej to polityczny aspekt zadecydował o uroczystości. Obie strony wydarzenia zyskiwały na zawarciu związku małżeńskiego z pokropkiem.
                            I tak było prze kolejne 1050 lat. Kościół usadowił się wygodnie pomiędzy Odrą i Bugiem.
                            I z daleka (ostatni bastion wschodni i przedmurze chrześcijaństwa) - przyglądał się włodarzowi Watykanu, mając (poza pontyfikatem Jedynego i Najwybitniejszego Pasterza z Krakowa) w tyłku papieskie edykty i inne dokumenty. Jest tworem samodzielnym i całkowicie decydującym o sposobie sprawowania kapłańskich posług. Panem w swym "castle", od którego papieżowi wara.
                            Przytoczone powyżej posty w sposób jawny odzwierciedlają to, co się dla wolskiego kościoła liczy - władza, pieniądze, absolutne podporządkowanie struktur państwowych, dominacja religii nad prawem powszechnym i... bezkarność.
                            Taka pozycja jest możliwa tylko w kraju, w którym władza sra w portki na samą myśl o postawieniu katabasów do kąta.
                            Taka pozycja jest możliwa tylko w kraju, w którym gruntowanie średniowiecznego modelu sprawowania władzy z całkowitym podporządkowaniem nie tylko władzy, ale nade wszystko Ciemnego Ludu (jak widać po faszystach i kibolach, zdolnych do krwawej przemocy wobec "zbuntowanej" reszty).
                            Utrwalona przez ostatnich kilkadziesiąt już lat absolutna bezkarność sprzyja hardości i eskalacji dążeń. Czarni - od czasu Konkordatu i zwrotu miliardów w postaci "majątków" kościelnych lub odszkodowań za "zabór kościelnego mienia", skrycia przestępstw za parawanem prawa kanonicznego uniemożliwiającego procedowanie przeciw hierarchicznym bandziorom każe przypomnieć powtarzaną już do znudzenia scenę z "Misia" Barei - nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?

                            cdn.
                            • wscieklyuklad Re: Tylko w Polsce 08.04.18, 13:00
                              Jakiekolwiek próby reformy tej skostniałej struktury napotykają na kontratak (vide jeden z poprzednich postów) a oskarżenie o HEREZJĘ pojawia się na ustach "oburzonych" równie łatwo, jak stwierdzenie, iż pedofilia jest prowokowana przez dzieci szukające ciepła/Boga, a tulenie ich i gwałcenie przez katabasów jest "boskim darem" "ubogacającym" molestowanych.

                              Czy to jednak "osiągnięcie" ostatnich dziesięcioleci?
                              Czy wszyscy poprzedni (naturalnie poza JPII) papieże byli zwolennikami krzewienia ciemnoty by zyskać posłuch "baranów"?

                              Oto Celestyn II - sam wybitny uczony a zarazem przyjaciel Piotra Abelarda. papież, który nie wyparł się Abelarda ani po jego romansie z Heloizą (akt nie pedofilski zatem skutkujący kastracją "przestępcy"), ani po jego POTĘPIENIU przez sobór w Sens za rewolucyjnie doktrynalne spostrzeżenia. Postawę ówczesnego kardynała Guido określono mianem "SPACERU PO LINIE HEREZJI" (a jakże!). W czym tkwiła wina przyszłego papieża?
                              W tym, iż wyznawał koncepcję dochodzenia do prawdy na drodze uważnej oceny przeciwnych stanowisk stron sporu! Współczesny Celestynowi ŚWIĘTY (a jakże) Bernard z Clairvaux oficjalnie potępił fascynację kardynała Guido naukami Abelarda.
                              O dziwo - konklawe nie naradzało się długo. Kardynała Guido obrano papieżem w drugiej dobie obrad. Być może ze względu na wiek. Sprawował swą funkcję zaledwie pół roku.
                              Archiwa nie wspominają o przyczynie śmierci.
                              Ale warto pamiętać, iż nie zdołał opanować sytuacji w Rzymie, gdzie krótko przed śmiercią Innocentego II powstała komuna miejska przeciwna świeckiej władzy papieża, został również zmuszony do uznania króla Sycylii Rogera II a także cofnął nałożony interdykt na Francję i doszedł do porozumienia z królem Ludwikiem VII.
                              Władza Watykanu szczuplała zatem w tempie galopującym, zatem kto wie, kto wie...

                              cdn.
                              • wscieklyuklad ULICA I ZAGRANICA! 08.04.18, 13:31
                                A raczej zagranica jako odsiecz w wewnętrznych sporach, to wcale nie wynalazek świń odrywanych od koryta nie mogących się pogodzić z utratą władzy na rzecz demokratycznie wybranego prawego i sprawiedliwego rzondu.
                                Potwierdzeniem tego stwierdzenia niech będzie kolejny po Celestynie papież - Lucjusz II.
                                Tuż po śmierci Celestyna wybucha otwarty bunt mieszkańców Rzymu przeciw władzy papieskiej.
                                Tereny buntowników pozostają pod władzą Normanów. Nadeszły czasy, w których nieodzownym było postawienie na czele Kościoła osoby wojowniczej, zdolnej do poskromienia buntu pragnących WOLNOŚCI I DEMOKRACJI rewolucjonistów (ówczesnych świń nie dopuszczonych do koryta) - Celestyn należał raczej do grona "ciepłych kluch".
                                Szukano osoby rozważnej i potrafiącej zjednywać sobie życzliwość, a także zdolnej do zgromadzenia bogactw i sił umożliwiających pokonanie Normanów gromadzących swe wojska południowych granic papieskich terytoriów.
                                Święte Kolegium Kardynałów prawie przez aklamację obdarza infułą papieską kardynała Gheraldo Cassianemiciego.
                                Powód? Iście profetyczny! Nazwisko rodowe kardynała tłumaczyło się jako: TEN< KTÓRY WYPĘDZA NIEPRZYJACIÓŁ! Oczywiście nie był to powód jedyny! Był sprawnym prawnikiem kanonistą.
                                Władzę rozpoczyna od gromadzenia wojska. Tyle, że Ciemny (Światły?) Lid staje po stronie ambitnych możnowładców (Banda Sorosa?), którzy w salach Senatu tworzą samodzielnie rządzącą się KOMUNĘ (Chryste Panie!) opozycyjną wobec papieża. Swym rzecznikiem czynią Pierleoniego (brata heretyka a zarazem późniejszego antypapieża Analekta II). "Komuchy" nie chcą walczyć z Normanami. W planach mają wypędzenie papieża z Rzymu (co bardziej radykalni proponują zgładzenie Lucka).
                                Papież nie mając poparcia ulicy, zwraca się do ZAGRANICY!
                                Wzywa na pomoc swego PRZYJACIELA z lat młodości - Rogera II Sycylijskiego! Ten odmawia! Wie bowiem, że może tylko skorzystać na klęsce papieża. Z jednej strony zmusza papieża do podpisania siedmioletniego rozejmu, z drugiej zaś zatrzymuje pod swym zwierzchnictwem zdobyte uprzednio tereny.
                                Ale papież nie rezygnuje. Próbuje znaleźć sojusznika na północy. Ale niemiecki król Konrad II odmawia! Osamotniony papież sam musi stanąć na czele wojska.
                                Wiedzie oddziały na Kapitol. Ale tej WOJNY DOMOWEJ nie wygrywa!
                                Atak Lucjusza powstrzymano kosztem wielu ofiar w ludziach. Sam papież odniósł wiele ran zadanych kamiennymi pociskami ciskanymi z dachu Senatu. Uniesiony do klasztoru w San Gregorio wkrótce potem umiera.
                                To pierwszy papież, którego lud wypędził z Rzymu.

                                Papież, któremu umiano się przeciwstawić.
                                Papież, który nie wahał się namawiać wojska najemne do rozprawy z poddanymi.
                                Papież, którego nazwisko rodowe na niewiele się zdało.
                                Vox populi - vox Dei jak rzekł co dopiero pewien wolski świr.

                                cdn

                                • wscieklyuklad Nauka. Idzie w las, czy też nie? 08.04.18, 13:47
                                  Kolejny papież Eugeniusz III dowiaduje się o wyborze przebywając poza granicami Rzymu. Zasiadłszy na tronie ogłasza, że przekaz Konstantyna daje mu prawo do SPRAWOWANIA TAK WŁADZY ŚWIECKIEJ, JAK I RELIGIJNEJ W RZYMIE. Rozwścieczony tym tłum atakuje siedzibę Gienka. Ten - by ujść z życiem zwiewa JESZCZE W TYM SAMYM DNIU CO JEGO EDYKT - do Fafry. Tonując zapędy uzurpatora negocjuje z rzymskimi senatorami odnośnie do zasad sprawowania władzy nad Rzymem.
                                  Musi uznać LEGALNOŚĆ KOMUNY!
                                  Jednak nie potrafi się powstrzymać od nieustannego wtrącania się w sprawy świeckie. NA czele kolejnego buntu staje senator Arnold. papież znów musi umykać - tym razem wraz z kurią udaje się do Francji! Tam nawołuje do wspierania drugiej krucjaty (wiemy jak się skończyła) Papieżowi z trudem udaje się powstrzymać krzyżowców od złupienia Konstantynopola.

                                  Żeby nie było, że miał same wady: nosił skromny habit, wyznawał regułę cystersów, przestrzegał postów i wiele czasu spędzał na modlitwie.
                                  Brał udział w jednej z wypraw na środkowy Wschód. Po powrocie do Włoch odreagowuje stres po wygnaniu - ekskomunikuje Arnolda za nazwanie głowy Kościoła "człowiekiem we krwi".
                                  Wiele lat zajęło mu budowanie przymierza z Fryderykiem Barbarossą co otwiera mu drogę do Rzymu. Podpisawszy pokój w Konstancji wraca do Wiecznego Miasta.
                                  Wkrótce potem umiera...

                                  Kolejny zatem, któremu władza odbiła na dobre. Tyle, ze tak ulica, jak i zagranica zapobiegły władzy absolutnej.
                                  Chyba więc coś jest na rzeczy?
                                  • wscieklyuklad W poszukiwaniu "prawdy" 08.04.18, 14:43
                                    Po niespełna rocznym pontyfikacie Anastazego IV, który skoncentrował się wyłącznie na sprawach kościelnych (remont bazyliki na Lateranie, restauracja Panteonu), kolejnym papieżem zostaje... Anglik Mikołaj Breakspear. Pedantyczny strażnik spraw duchowych WZBUDZIŁ BUNT AUGUSTIANÓW Z KLASZTORU ŚW. RUFUSA W AWINIONIE. Zagrożonego dymisją papież Eugeniusz... mianuje kardynałem. Jego determinacja dawała nadzieję na skuteczne stłumienie buntu rzymskich komunardów i zwycięstwo w sporze z normańskimi władcami Sycylii.
                                    Po zasztyletowaniu jednego z kardynałów na Via Sacra w biały dzień Hadrian (bo takie imię przyjął) nakłada interdykt na Rzym!. W kolejnym edykcie zabrania Rzymianom przyjmowania sakramentów świętych i chrześcijańskiego pochówku!
                                    Przeliczył się z siłami. Kolejny bunt wypędza go z miasta do Viterbo. Gdyby nie pomoc... Fryderyka Barbarossy przypadkowo przebywającego w Rzymie, byłoby "po papieżu".
                                    Barbarossa pojmuje znanego nam już Arnolda, wiesza go a dla "świętego" spokoju pali zwłoki na stosie.
                                    Hadrian idzie po bandzie.
                                    Przypomina Fryderykowi treść sfałszowanego testamentu Konstantyna, na mocy którego korona cesarska jest beneficjum czyli darem papieża.
                                    Konflikt między papiestwem a kolejnymi cesarzami trwa kilkadziesiąt lat.
                                    W oparciu o ten sam testament Hadrian usprawiedliwia podbój Irlandii przez Henryka II...

                                    Polityka pełną gębą. Pan i władca świata świeckiego i chrześcijańskich owieczek.

                                    Historycy przypominają wymianę zdań między Hadrianem IV a jego przyjacielem Janem z Salisbury - późniejszym biskupem Sartres.

                                    Hadrian: Co naprawdę sądzą ludzie o papieżu i kościele?
                                    Jan: Mówią, że Kościół zachowuje się bardziej jak macocha, niż matka, że tkwi w nim nieszczęsna żyła skąpstwa,a chciwi skrybowie i faryzeusze kładą na ramiona ludzi ciężkie brzemię utrzymania kleru po to tylko, by sami mogli gromadzić cenne przedmioty. I mówią też, że sam Ojciec Św. jest im ciężarem i nie powinien się narodzić.

                                    Zaiste, vox populi, vox Dei....
                                    • wscieklyuklad Gdy zadziera się z silniejszym od siebie 08.04.18, 15:03
                                      Konflikt z Barbarossą nie wyszedł papiestwu na zdrowie.
                                      W 1159 r. grupa żołnierzy pod przywództwem kardynała Monticellego włamuje się na obrady konklawe zrywając płaszcz z dopiero co obranego papieża Bandinellego. Tenże pod groźbą użycia miecza opuszcza sale. Tak to doszło do schizmy między papieżem Bandinellim ( Aleksander III) a Oktawianem (antypapieżem Wiktorem IV) oraz kolejnymi z trzech papieży i antypapieży. Tych ostatnich poparł... Fryderyk Barbarossa. Wiktor IV sprawuje władzę z Farfy .
                                      Polityka znów dochodzi do głosu - wyboru antypapieża nie popiera tak Anglia, jak i Francja. Wkrótce opór monarchów europejskich jest coraz to powszechniejszy. Wiktor IV wraz z kurią przemieszcza się z miasta do miasta i po pięciu latach tułaczki umiera w Lukce gdzie zostaje złożony w zubożałym klasztorze.

                                      Pamięć mścicieli jest trwała.
                                      W 23 lat potem papież Grzegorz VIII przejeżdżając przez Lukkę nakazuje otwarcie krypty i wyrzucenie z niej szczątków antypapieża.
                                      Iście chrześcijański to był gest...
                                      • wscieklyuklad Metodą na pisona 08.04.18, 15:14
                                        Po śmierci Wiktora IV kolejnym antypapieżem (z poparcia Fryderyka a jakże) zostaje kardynał Callisto (Paschalis III). Wybrano go i konsekrowano NIEZGODNIE Z PRZEPISAMI PRAWA KANONICZNEGO - nominację bowiem otrzymał on z rąk kanclerza Barbarossy (ichniejszy ratlerek) Barbarossa świadomy oporu wobec tej nominacji otacza Rzym, wypędza Aleksandra III i z rąk Paschalisa przyjmuje koronę cesarską po raz wtóry. Wkrótce okazuje się, iż Barbarossa rozczarował się do sposobu rządów sprawowanych Paschalisa. Wzywa antypapieża i papieża do abdykacji, by wybrać kolejnego.
                                        Dosięga go boska kara.
                                        Rzym (i wojska Fryderyka) dziesiątkuje epidemia malarii a sam ciężko chory Barbarossa wraca do Niemiec zabierając ze sobą Paschalisa. Ten wraca do Rzymu po roku i zamyka się w zamku św. Anioła. Zgromadzenie Senatu wyznaczono na 1 listopada 1168 r. Przewidywane jest poparcie Aleksandra. Serce Paschalisa nie wytrzymuje emocji...

                                        Zamach na władzę kościelną nie powiódł się. Dlatego też o dokonaniach pozostałych - popieranych przez Barbarossę antypapieży nie wiemy prawie nic...

                                        Nie podnoś ręki na władzę kościelną!
                                        Taki przekaz wrył się niewątpliwie w umysły cwanych polityków. Przez kolejne 850 lat te wydarzenia przypominali sobie przy każdej próbie "zamachu" na ziemsko/boskich namiestników.
                                        • wscieklyuklad cierpliwość popłaca czyli kaczka gąska 08.04.18, 15:32
                                          dwa bratanki.

                                          Przewijał się już w poprzednich postach. Wybiegł z sali obrad gdy zbuntowani kardynałowie przyłożyli mu miecze do gardła. Jego nazwisko rodowe brzmiało PAPARONE (co znaczy GĄSIĄTKO!). Uznany autorytet w dziedzinie prawa kanonicznego, pełniący wysokie funkcje w kurii Eugeniusza i Hadriana.
                                          Był żarliwym przeciwnikiem Barbarossy.
                                          Wygnany, przez zamek św. Anioła dociera do Ninfy gdzie zostaje konsekrowany jako Aleksander III. Zaprzyjaźnia się ze św. Hildegardą... przyjaciółką Barbarossy! Ta, analizując poczyniana cesarza uznaje go za szaleńca.
                                          Cierpliwość Aleksandra zostaje nagrodzona. NA dwa lata przed swą śmiercią, Barbarossa uznaje prawowitość władzy papieskiej Bandinellego Gąsiątka. ( cierpliwość kaczorka też została wynagrodzona)

                                          Ale władza uderza do kolejnej głowy. I kolejny but Ciemnego Ludu wygania Aleksandra z Rzymu do Civita Castellana, gdzie umiera. Sprowadzone do bazyliki laterańskiej zwłoki zostają... zbezczeszczone przez niewątpliwe lewacto.

                                          Historycy uznają Aleksandra za jednego z największych papieży w dziejach.
                                          Dla naszych rozważań przywołajmy rok 1179 i III sobór laterański.
                                          Aleksander skodyfikował wtedy WSZYSTKIE WCZEŚNIEJSZE ZARZĄDZENIA SKIEROWANE PRZECIWKO ŻYDOM. ANTYSEMITYZM OD TEGO CZASU ROZLAŁ SIĘ PO EUROPIE.

                                          Gąsiątko, kaczątko - tak czy tak, żydowska dupa z tyłu...
                                          • wscieklyuklad Szczwane liski czyli 08.04.18, 19:48
                                            trudny melanż wiary i dyplomacji.

                                            Nie było lekko. Agresywny Fryderyk Barbarossa co rusz -i ze zmiennym szczęściem - najeżdżał Italię. A to przegrał w jakiejś bitwie, a to zburzył Mediolan po jego zdobyciu. Trzeba było stawić temu kres. By przybliżyć kres plądrowania kraju, na tron papieski obierają Lucjusza III. Konsekracja odbywa się w w Velletri, gdyż Rzym wciąż (mimo tragicznego końca Arnolda) wciąż blokowany jest przez lewactwo. Lucjusz III postanawia zwrócić agresję władców ku innym celom. Mobilizuje Ryszarda Lwie Serce i króla Francji Filipa II by - wespół z... Barbarossą po raz trzeci wyprawili się do Ziemi Świętej. Niech walczą z muzułmanami a nie katolicką władzą. Organizacja wyprawy przedłuża się, konflikt z Barbarossą przybiera na sile. Wyprawa spaliła na panewce.
                                            Lucjusz zwołuje synod w Weronie w obronie przed heretykami.
                                            W efekcie postanowieniem synodu ustalono, iż... WSZELKIE RÓŻNICE NA TEMAT WIARY KATOLICKIEJ I KRYTYKA OSOBY PAPIEŻA PODKOPUJĄ AUTORYTET DANY MU PRZEZ BOGA I ODTĄD BĘDĄ UWAŻANE ZA GRZECH ŚMIERTELNY.

                                            Dotyczy to oczywiście jedynie owieczek. Obecny bunt hierarchów wobec decyzji/sugestii Franciszka I mógłby - w myśl decyzji z Werony zostać uznany za grzech śmiertelny. Chyba, że uzna się papieża za osobę niepoczytalną lub odstępcę od wiary doktrynalnej.

                                            Lucjusz umiera a Barbarossa wciąż jest w formie. Konklawe wybiera więc następcę - kardynała z... Mediolanu zdemolowanego przez cesarza. W nim pokładają nadzieję na skuteczny opór.
                                            Wielu członków rodziny papieża wojska niemieckie zamordowały na jego oczach. Toteż Urban III wszystkie wysiłki kieruje na ukrócenie władzy Fryderyka. Wstrzymuje roczną wpłatę podatku do cesarskiego skarbca (ach te pieniążki!) Blokuje ślub Henryka (syn Fryderyka) z normańską dziedziczką Sycylii, by uniknąć otoczenia papiestwa przez wroga.
                                            Jak i jego poprzednicy nie potrafi skutecznie zdławić buntu rzymskiego lewactwa. Rządzi więc z Werony. Fryderyk pod groźbą zniszczenia, żąda od władz miasta wydalenia papieża. Włodarze ulegają. Papież konno wyrusza do Wenecji, by tam ekskomunikować Fryderyka. Jesienne chłody dopadają go w drodze. Umiera z powodu zwykłego przeziębienia.
                                            Post factum niesie się plotka, iż powodem zgonu było pęknięcie papieskiego serca.
                                            Powód? Wojska Saladyna zdobyły Jerozolimę...
                                            • wscieklyuklad Nie tędy droga czyli 08.04.18, 20:06
                                              szczwaność lisia zmodyfikowana. Skoro kilku papieży połamało sobie zęby (serca?) w walce z Fryderykiem, postanowiono wybrać kogoś, kto będąc człowiekiem nieustępliwym, miał jednocześnie lepsze układy z Barbarossą. Wybór pada na Alberto de Morrę (Grzegorz VIII).
                                              Co zdecydowało?
                                              Herb! Przedstawiał dwa skrzyżowane miecze św. Wawrzyńca - męczennika z III wieku - od tamtych czasów patrona żołnierzy. Modlono się do niego prosząc o zwycięstwo nad niewiernymi lub innym wrogiem.
                                              Papież ogłasza, iż za upadek Jerozolimy odpowiadają... grzesznicy a los miasta jest bożą karą.
                                              Grzegorz negocjuje pokój między zwaśnionymi Pizą i Genuą, by zapewnić możliwość transportu krzyżowców do Ziemi Św. Tak się przy tym "zmachał", że zachorował i po krótkich cierpieniach zmarł po dwóch miesiącach od elekcji.

                                              Skoro nie udało się z Barbarossą, postawiono na stłumienie buntu rzymskiego lewactwa. Paolo Scolari cieszący się szacunkiem mieszkańców Rzymu był idealnym kandydatem. Powróciwszy na Lateran szybko podpisuje traktat pokojowy z cesarzem. Klemens III finalizuje trzecią krucjatę. Ta jednak dociera jedyne do Akki. Skłócony z Ryszardem Filip II wycofuje swe wojska. Ryszard podpisuje rozejm z Saladynem i także się wycofuje.
                                              W międzyczasie natura sama rozwiązuje "problem Barbarossy". Tenże tonie w nurtach tureckiej rzeki Salef.
                                              Okoliczności wydarzenia są owiane tajemnicą. Część uznaje, iż cesarz utonął w trakcie zwykłej kąpieli. Spora grupa stawia na inną przyczynę. Oto cesarz pędząc przez rzeczne fale na spienionym rumaku, doznaje... ataku serca (jak widać jeśli nie grypa to serce), zwala się w zbroi do rzeki ginąc w jej nurtach.

                                              Legenda głosi, że Fryderyk nie utonął, lecz śpi skamieniały w jaskini w górach Kyffhäuser w Turyngii gdzie siedzi przy stole w towarzystwie sześciu rycerzy, czekając, aż wypełnią się czasy. Ma z niej wyjść z chwilą, gdy jego ruda broda owinie się trzy razy wokół stołu, by wyratować Niemcy z opresji i zapewnić im najwyższe miejsce wśród narodów świata.
                                              W czasach, gdy ciapaci zalewają Niemcy nadszedł już chyba właściwy czas na przebudzenie?

                                              cdn
                                              • wscieklyuklad Re: Nie tędy droga czyli 08.04.18, 20:19
                                                Śmierć Fryderyka nie zakończyła jednak konfliktu z cesarstwem. Jego syn Henryk VI po opanowaniu Płw. Apenińskiego rości sobie prawo do tronu Sycylii. Klemens ubiega go koronując wnuka zmarłego tam króla. Henryk z woskiem ponowni uderza na Italię. Czyż można się dziwić, iż... serce papieskie nie wytrzymało?

                                                A było wybierać inaczej!
                                                Kolejnym papieżem został bowiem Celestyn III, który cieszył się wprawdzie szacunkiem Barbarossy, lecz już nie jego syna.
                                                Nowy papież prezentuje popularna już potem w wydaniu papiestwa politykę "strusia".
                                                Przymykając oko na uwięzienie powracającego z Ziemi Św. Ryszarda przez Henryka VI, koronuje tegoż na cesarza. Nie reagował też na marsz cesarza w kierunku Sycylii, z której ten zrezygnować nie zamierzał. Na szczęście Henryk VI zebrał baty pod Neapolem i sam zrejterował do Niemiec.
                                                Henryk zabiega o to, by papież ochrzcił jego syna Fryderyka. Oznaczałoby to dziedziczność tronu. W zamian cesarz obiecuje papieżowi "utopienie Bliskiego Wschodu w muzułmańskiej i ŻYDOWSKIEJ krwi" poprzez podjęcie czwartej krucjaty. Celestyn - mimo tak kuszącej perspektywy, zwlekał. Los przyszedł mu z odsieczą. cesarz zmarł. Tyle, ze Celestyn przeżył go ledwie o cztery miesiące.
                                                Celestyn zapisał się w historii nie tylko politycznym kluczeniem.

                                                SOWICIE NAGRADZAŁ SWYCH KREWNYCH Z RODU ORSINICH TYTUŁAMI I ZIEMIAMI.
                                                WIĘKSZOŚĆ Z TYCH ZIEM STANOWIŁY... PASTWISKA DLA BYDŁA.

                                                Czyż nie piękny to łącznik z pisonami?

                                                cdn.
                                                • wscieklyuklad Re: Nie tędy droga czyli 08.04.18, 21:08
                                                  Dzisiejsze rozważania o roli Kościoła zakończmy przypomnieniem postaci Lotara z Segni - papieża Innocentego III.
                                                  On jako pierwszy połączył swój herb rodowy z papieskim. Błyskotliwy i inteligentny. Absolwent uniwersytetów w Paryżu, Rymie i Bolonii. Papieżem zostaje w wieku lat... 37.
                                                  Do skromnych nie należy. Pontyfikat zaczyna od uznania się już nie tylko za namiestnika Chrystusa., ale łącznika między Bogiem a światem chrześcijańskim a więc kimś świętszym od innych. Uznał łaskawie, iż jest jednak mniej święty od Boga Ojca i Syna Bożego poczętego z Ducha Świętego.
                                                  Doprowadza papiestwo na szczyt potęgi. Intrygami skłóca pretendentów do cesarskiego tronu. Wypędza z Italii niemieckich bogaczy dzierżących włoskie lenna podległe cesarstwu. Jednoczy pod swą władzą większość włoskich ziem. W kazaniach wspiera czwartą krucjatę. Ta - miast uwolnić Jerozolimę, doprowadza do zdobycia i złupienia chrześcijańskiego Konstantynopola. Starał się wykorzystać ten fakt mianując tam łacińskiego patriarchę i licząc na ponowną unię kościoła łacińskiego i wschodniego (Cesarstwo Łacińskie). Zabór miasta uznał za zadośćuczynienie Bogu za odrzucenie przez Kościół wschodni podporządkowania się "namiestnikowi Chrystusa na ziemi".
                                                  Ot jak łatwo uprawomocnić barbarzyństwo w imię politycznych korzyści.
                                                  A to nie jedyna krew na rękach "najświętszego z ludzi".
                                                  Oto w 1207 roku podejmuje próbę przywrócenia Katarów na łono matki Kościoła.
                                                  Rozpoczyna więc kolejną krucjatę przeciw tym odszczepieńcom. Dochodzi do jednej z NAJWIĘKSZYCH MASAKR W HISTORII PODJĘTYCH W IMIĘ RELIGII.
                                                  Społeczność katarów unicestwiono.

                                                  Historycy tak opisują te wydarzenia:

                                                  "Ludzie z wielu narodów - Grecy, Fenicjanie Żydzi i Arabowie żyli razem w pełnej harmonii. Żydzi wolni byli nie tylko od prześladowań, ale też pełnili kierownicze i doradcze funkcje u możnych a nawet kościelnych hierarchów. Różnice klasowe praktycznie nie istniały. Poddaństwo przybrało o wiele łagodniejsze formy. Większość miast cechowała wolność mieszkańców a system prawny wzorowano na osiągnięciach rzymskich. Nigdzie we Francji nie było bardziej wykształconych mieszkańców. Kultura i handel kwitły czyniąc z tego regionu jeden z najbogatszych w Europie.

                                                  Innocenty śle tam tysiące żołdaków. Za skuteczne zgaszenie "ognia herezji" obiecuje im dyspensę. Zabitych katarów, Żydów i muzułmanów traktowano jako "błogosławiony łup".
                                                  Masakra trwała trzy dekady. Zamordowano blisko... milion ludzi. Przez wiele dekad region ten przypominał pustynię.

                                                  Innocenty zwraca się jednocześnie przeciwko Janowi - królowi Anglii.
                                                  Powód? Tenże podpisuje magna Charta - dokument wprowadzający zasady państwa demokratycznego...

                                                  Ale to nie koniec paraleli ze współczesną Wolską, Agfo.

                                                  Oto w 1215 roku papież ten zwołuje IV sobór laterański. Wydano edykt ograniczający prawa muzułmanów i Żydów. Ich to uznano za morderców Chrystusa.
                                                  Jako tacy mieli ponieść karę.
                                                  A jaką?

                                                  ZAMKNIĘCIE W GETTACH.
                                                  OBOWIĄZEK NOSZENIA ŻÓŁTYCH KAPELUSZY.
                                                  CEL?
                                                  Wyróżnianie się w tłumie, by zasłużyć na łaskawe przebaczenie ze strony przechodzących obok chrześcijan.

                                                  W rok później - wciąż żądny krwi, wyrusza do Pizy i Genui by zachęcać do V Krucjaty.
                                                  W Perugii dopada go...gorączka. Chyba nie muszę dodawać, iż śmiertelna w skutkach.

                                                  Jest jeszcze jeden ciekawy szczegół w biografii tego papieża.

                                                  Wkrótce po założeniu zakonu Franciszkanów przyszły święty Dominik zwraca się do Innocentego z prośbą o akceptację tworzonego Zakonu Czarnych Braci. Ze względu na ideę pokojowego rozwiązania "problemu albigensów" głoszoną przez Dominika, których papież zamierzał unicestwić w ramach kolejnej krucjaty - Innocenty odmawia.
                                                  Gdybyż mógł przewidzieć (w swej nadludzkiej świętości), iż większość z mnichów kierujących Inkwizycją w kilkadziesiąt lat później będzie pochodziła z zakonów dominikańskiego i... franciszkańskiego, pewnie by się zgodził.
                                                  Ale przecież nawet święty papież może się choć raz pomylić.

                                                  Mam nadzieje, iż moje posty przybliżają proces degeneracji wyjściowych założeń, które leżały u podstaw chrześcijańskiej posługi Kościoła. Poznając te tajniki o ileż łatwiej będzie nam pojąć dzisiejsze "stanowisko wolskich purpuratów".

                                                  Liznęliśmy zaledwie wiek ich rządów.
                                                  Czas na kolejne osiem wieków.

                                                  Zatem do napisania.
                                                  • wscieklyuklad Re: Nie tędy droga czyli 09.04.18, 20:47
                                                    Nawalanki na linii papież-cesarz trwały przez kolejne dekady.
                                                    Oto Honoriusz III koronuje Fryderyka II na króla Niemiec a następnie cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Ale nie ma nic za darmo - obliguje go do podjęcia kolejnej krucjaty.
                                                    Sytuacja miała analogiczny przebieg do "dobrowolnego" zwrotu ukradzionego budżetowi szmalcu przez pisony.
                                                    Papież (inkranowany) grozi bowiem Fryderykowi ekskomuniką (wykluczeniem z partii) gdyby ten ociągał się z wyprawą. Nie zdążył, gdyż sam wcześniej oddał ducha Bogu.
                                                    Ale zemsta pośmiertna była dotkliwa. Otoczenie papieskie szerzyło opinię o Fryderyku II jako ANTYCHRYŚCIE. Podstawą było... sfałszowanie (kolejne już w dziejach papiestwa) prac Joachima z Fiore. Zwolennicy cesarza w odwecie posądzili go o czarnoksięstwo i paranie sie okultyzmem.

                                                    Pod rządami kolejnego papieża wiara w Fryderyka II jako Antychrysta nabrała nowego znaczenia.
                                                    Grzegorz IX - ceniony znawca prawa kanoniczego i zdolny teolog a zarazem siostrzeniec Innocentego nie rzuca słów na wiatr. Ekskomunikuje Fryderyka II za zwłokę w podjęciu krucjaty, mimo, iż ten wynegocjował traktat pokojowy z Saracenami po to, by bez walki przejąć Jerozolimę! Najwidoczniej papieżowi milszy był widok rozlewu krwi. W efekcie na łożu śmierci Grzegorz widzi wojska cesarskie ponownie oblegające Rzym...
                                                    Pogłoski o zbliżającym się końcu świata obiegły Italię. Przerażenie budziły wieści o nadciągających do Europy hordach mongolskich. Pokonują one liczebne oddziały węgierskie i rumuńskie. Mongołowie ni chybi są forpocztą jeźdźców Apokalipsy. Nikt inny, jak właśnie Joachim nie przewidział tego wydarzenia. Wszystko ułożyło się w logiczną całość, gdy wojska Fryderyka II obległy Rzym.
                                                  • wscieklyuklad Re: Nie tędy droga czyli 09.04.18, 21:02
                                                    Pod wpływem tych wydarzeń Grześ - nim przeniósł się na łono Abrahama - podjął kroki zapobiegawcze.
                                                    Przede wszystkim ogłosił bullę NAKAZUJĄCĄ KAŻDEMU CHRZEŚCIJANINOWI PRZEŚLADOWANIE HERETYKÓW. W kolejnej stwarza podwaliny Inkwizycji.
                                                    Każdy, kto nie podporządkuje się papieskiej decyzji MA BYĆ TORTUROWANY DO CHWILI PRZYZNANIA SIĘ DO WINY! HERETYCY NIE MIELI PRAWA DO OBRONY W TRAKCIE PROCESU!
                                                    Wiemy jakie były konsekwencje. Kara była zawsze jednakowa. O ile torturowany przeżył męczarnie, to niezależnie od wyparcia się lub potwierdzenia winy i tak kończył na stosie.
                                                    Na dwa lata przed śmiercią Grześ wysyła do jednego z szampańskich miasteczek dominikanina Roberta de Bougres by tam... przesłuchał lokalnego biskupa. Wina? Pozwalał heretykom na jątrzenie i rozsiewanie bezbożności w swej diecezji.
                                                    Bourges wytacza proces...całemu miastu. 29 m1j1 1239 płomienie pochłonęły życie nie tylko biskupa, ale 180 mieszkańców mieścinki. Wśród ofiar nie zabrakło dzieci...
                                                  • wscieklyuklad Droga właściwa czyli zamordyzm 09.04.18, 21:10
                                                    Do wyboru kolejnego papieża zostało jedynie 12 kardynałów! Dwóch z ich Fryderyk wtrącił do lochu a sam tkwił pod murami Rzymu w oczekiwaniu, aż na tronie papieskim zasiądzie ktoś mu powolny. Przywódca lewaków rzymskich Mateo Orsini (pamiętamy, już jednego papieża z tego rodu) trzyma dziesiątkę w ponurych ruinach pałacu. Jeden umiera - liczba kandydatów maleje zatem. "Konklawe" trwa DWA MIESIĄCE! Lewactwu czas się duży, zatem zaostrzają środki "perswazji". Karmią zgromadzonych i opornych kardynałów jedzeniem pełnym robactwa i cuchnącą wodą. W efekcie na tronie zasiada Celestyn IV.
                                                    Rządził... 16 dni.
                                                    Powód?
                                                    Wycieńczenie upałem i niezbyt zdrowa dieta.
                                                    Powodem zgonu była... sraczka.

                                                    To jedno z najdziwniejszych a jednocześnie najbardziej sugestywnych "konklawe" w dziejach Kościoła. A zarazem dowód, że opór czarnucha/purpurata można jednak złamać!

                                                    A zatem do kolejnych opowieści!
                                                  • 1agfa Re: Droga właściwa czyli zamordyzm 10.04.18, 00:41
                                                    Dziękuję WU za przypomnienie zdarzeń zawieruszonych w pamięci, albo pokazanie zgoła nieznanych. Wskazane paralele niewątpliwe. Czytam pilnie, licząc na cd. - wtręt można usunąć, aby nie zakłócić toku świetnej opowieści.
                                                    Dlaczego nauka czytania i pisania, w czasach najdawniejszych i dawnych, była zakazana, ograniczona do nielicznych wybrańców-kapłanów, zakonników? Łatwiej przemawiać do ciemnego ludu który rychło zapomni, a zapisane słowa mogą przekazać historię - i pilnie strzeżone tajemnice. Mogą zachwiać monolitem władzy; kiedyś Krk rządził królami i stał za ich decyzjami, od małych po najważniejsze, dając placet lub nie. Czy kiedyś może dziać się dzisiaj w małej skali, w jednym kraju? Może.
                                                    --
                                                    https://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
                                                  • wscieklyuklad Nieomylność stolicy... 10.04.18, 19:46
                                                    Z historii warto wyciągać wnioski. Zatem konklawe główkuje jakiego wybrać papieża. Próbują postawić na kogoś nie skonfliktowanego z "Antychrystem". Pada na HRABIEGO Fieschi. Na wieść o Innocentym IV Fryderyk stwierdza: Moja przyjaźń z kardynałem jest możliwa zawsze, z papieżem - NIGDY.
                                                    Ale Innocenty - wzorem swego imiennika sprzed lat nie popuszcza. Oznajmia, iż stając się Namiestnikiem Chrystusa na ziemi jest pierwszym z ludzi i każdy inny musi się podporządkować.
                                                    Moc w gębie nijak się ma do siły oręża. Kolejny papież musi zatem uchodzić z miasta. Ucieka aż do Lyonu i tam ekskomunikuje Fryderyka. Sprawowanie władzy - choć z miasta tak odległego od Piotrowej Stolicy - idzie mu całkiem nieźle. Świat chrześcijański przeżywa jednak szok, gdyż umiera Fryderyk. jako śmiertelnik, który nie doprowadził do końca świata traci tym samym nimb Antychrysta! Nieomylność apostolskiej stolicy traci wartość.
                                                    Innocenty stawia za wzorzec św. Wawrzyńca - znanego z żarliwości w umartwianiu ciała. W młodości przypadkowo zabija człowieka co skutkuje samodzielnym narzuceniu sobie pokuty. Do końca życia chadza w założonej na gołe ciało kolczudze i ciężkim pancerzu.

                                                    Fryderyk umarł, ale armia mongolska wciąż groziła zalewem. W bitwie pod Legnicą łomot dostają wojska polsko-niemieckie. Armia Batu Chana rusza w kierunku Kijowa oraz Budy i Pesztu. W planach jest atak na Wiedeń (jak widać historia potem się powtórzyła).
                                                    Innocentemu znów sprzyja szczęście - gdy hordy są tuż tuż, umiera Ogodea - następca chana. Batu wycofuje się do Karakorum.

                                                    Innocenty daje dowód, iż nie brzydzi go wyznawca innej religii.Wysyła misję i zawiera sojusz z Mongołami. Mają wspólnie walczyć przeciw muzułmanom.
                                                    Oficjalny komentarz tego wydarzenia ze strony Watykanu jest następujący: dzięki temu sojuszowi odsunięto dzień Sądu Ostatecznego.
                                                    Wierni mogą być wiec wyłącznie w ekstazie i uwielbieniu dla Ojca Św.
                                                    Żeby nie było, że cwaniaczek sprytnie radzący sobie w dyplomacji trzeba zaznaczyć, iż to Innocenty IV oficjalnie zatwierdził stosowanie tortur przez Inkwizycję.
                                                    Jak już wiemy - nie wobec Mongołów. Determinacja kończy się bowiem tam, gdzie zaczyna się barbarzyństwo. Odreagował sobie legalizacją tortur.

                                                    cdn
                                                  • wscieklyuklad Papież nie wywbacza... 10.04.18, 20:09
                                                    Aleksander IV wybrany na kolejnego papieża dzięki opozycji wobec Fryderyka, zaraz po objęciu funkcji ekskomunikuje Manfreda - syna Fryderyka z nieprawego łoża. Papież podejmuje próbę militarnej rozprawy z tymże. Dostaje baty. Wojska cesarskie opanowują znaczna część środkowych Włoch i WIĘKSZOŚĆ TERYTORIÓW PAŃSTWA KOŚCIELNEGO.
                                                    Lewactwo rzymskie przyjmuje Manfreda do grona senatorów Rzymu.
                                                    Pośladki papieskie znów są z tyłu.
                                                    Konsekwencje?

                                                    Ciepło, ciepło, gorąco! Papież opuszcza miasto! Niedługo potem umiera na wygnaniu w Viterbo.
                                                    Po jego śmierci grono kardynałów w kolejnym konklawe maleje do...ośmiu!
                                                    Nim jednak zmarł musiał pochylić się nad postacią wspominanego powyżej Joachima z Fiore.
                                                    Tenże głosił, iż w roku 1260 (poprzedzającym o rok śmierć papieża) rozpocznie się era Ducha Św. Przepowiednie te paryski teolog Gerard San Donnino uznaje za... Trzeci Testament. Gerard postawił przepowiednie Joachima ponad dotychczasową Biblię!
                                                    Zaniepokojony tymi teoriami Innocenty, zwołuje specjalną komisję w Anagni. Tam za radą "mędrców" rozkazuje spalić teksty Gerarda a ich autora za herezję i PLAGIAT wtrąca do więzienia.
                                                    Co tak zmartwiło komisję?
                                                    Gerard podważył najważniejszy katolicki dogmat. NAdejście ery Ducha Św. znaczyło bowiem... zbędność Kościoła!
                                                    Tymczasem ten głosił, iż po ostrzeżeniu (inwazja wojsk cesarskich i mongolskich) karze (pogromy ze strony obu armii) oraz unicestwieniu Antychrysta (Fryderyk II) Kościół odrodzi się niczym feniks z popiołów, by przez kolejne tysiąclecia panować nad światem.
                                                    Gerard zaś sugerował, iż w nowej erze ludzie będą mieć bezpośredni kontakt z Bogiem a pośrednictwo papieża i innych hierarchów będzie zbędne!
                                                    Przebieg dochodzenia w Anagni gdzie przesłuchiwano heretyka i plagiatora utajniono.
                                                    Wina Gerarda? Nie posiadał umiejętności Joachima, by stawiać tezy ogólnikowe.
                                                    Np. Joachim napisał, iż w erze Ducha Św. pojawi się "specjalne rozumienie Pisma Świętego"!
                                                    Nie sprecyzował na czym owa 'specjalność" miałaby polegać.
                                                    Precyzja tez nie zawsze jak widać wychodzi na zdrowie!

                                                    Aleksander uratował pozycję hierarchii - była ona niezbędna Ciemnemu Ludowi.
                                                    Bez hierarchów kontakt z Bogiem był wykluczony.
                                                    Precz z "demokratyzacją katolicyzmu" - to spadek po Aleksandrze IV.

                                                    Do napisania!
                                                  • wscieklyuklad Re: Papież nie wywbacza... 13.04.18, 20:24
                                                    Muszę wykorzystać czas przed niedzielą. A w niedzielę - rozstrzygnięcie kolejnego konkursu literackiego - będzie mnie zatem mniej.

                                                    Średniowiecze nie było wolne od lęku przed końcem świata. Interpretatorzy omówień proroctw biblijnych w wydaniu Joachima z Fiore uznali rok 1260 za ostatni w dziejach.

                                                    Hordy mongolskie pod wodzą Goga i Magoga (termin ukuty przez arabskich geografów dla ludów z tamtych terenów) atakują... Ziemię Świętą! Skoro nie Fryderyk (świeć Panie nad jego duszą) to Manfred ma być uosobieniem Antychrysta. Powód? Jest rzymskim tyranem. Powód? Uciska Kościół Boży! Powód? Buntuje się przeciw papieżowi!
                                                    Jakby nie dość złego, spełnia się też kolejna przepowiednia - papież zostaje wygnany z Rzymu!
                                                    Nie pierwszy wszak raz - obecny znajduje schronienie w Viterbo. Manfred jak wiemy - jest "pupilkiem" rzymskiego lewactwa. Innymi słowy to lewactwo jest realnym zagrożeniem dla świata (po dziś dzień zresztą!).
                                                    Tyle, że w 1260 roku Manfred nie podporządkowuje sobie całego chrześcijańskiego świata.
                                                    Tyle, że barbarzyńskie hordy mongolskie równające z ziemią tereny Mediggio, palące syryjskie miasta (w tym Aleppo!) zbierają baty od... Mameluków. Rozbite pod Ain Jalut (w tłum. źródło Goliata!) muszą się wycofać. Tak to Mamelucy ochronili... islam przed Mongołami. ich państwo było największą potęgą w regionie...
                                                    W roku 1261 uznano Joachima za fałszywego wizjonera. Świat trwał w identycznej formie.
                                                    Krytycy Joachima z pewnością nie odpowiedzieliby na pytanie o powód omyłki autora Apokalipsy (św. Jan), który głosił nadejście końca świata jeszcze za jego życia.
                                                    Nikt pewnie nie zapytałby także co miał na myśli sam Chrystus, który zapowiedział apostołom szybki powrót na Ziemię.

                                                    cdn.
                                                  • wscieklyuklad To się nazywa mieć traf... 13.04.18, 20:44
                                                    Ośmioro kardynałów zbiera się na konklawe w Viterbo, by wybrać kolejnego papieża. Główkują i główkują i "wygłówkować" nie mogą. Traf chciał, iż przez Viterbo przejeżdżał akurat Jacques Pantaleon - syn szewca obrany patriarchą Jerozolimy. Kamień z serca dla kardynałów. Obierają "żaka" papieżem. I postawili dobrze! To pierwszy papież, który zreformował kościelne finanse.
                                                    To wreszcie skuteczny papież w sporze z cesarzami Niemiec. Recepta na sukces?
                                                    Wystarczyło poprzeć króla Francji Karola w jego dążeniu do objęcia tronu sycylijskiego.
                                                    Kiedy wydaje się, że może być już tylko z górki, Urban IV umiera...
                                                    I znów trzeba było zwołać konklawe. Gdzie kucharek osiem tam nie ma co jeść, toteż narady trwały... cztery miesiące! W końcu pada na Francuza Foulguesa - znakomitego prawnika króla Francji. Po śmierci żony, z którą miał dwie córki (ach ten celibat!) wstępuje do zakonu Kartuzów. Wezwany przez konklawe przyjmuje ich wolę objęcia papiestwa... szlochem!
                                                    Błaga o zmianę decyzji. Ostatecznie jednak przybiera imię Klemensa IV.
                                                    I to zaczynają się prawie że "smoleńskie schody"!
                                                    Oto do Viterbo ściągają... kandydaci do ręki córek. I jak tu je wydać za mąż? Jak dopuścić do sytuacji, iż ktoś będzie tytułował żyjącego w celibacie papieża "teściu" a może i kiedyś "dziadku"? Nietrudno się domyślić jakie Klemens znalazł rozwiązanie. Córki zasiliły grono zakonnic.
                                                    Nic teraz nie stoi na przeszkodzie w ostatecznym rozprawieniu się z Manfredem.
                                                    Najpierw papież koronuje Karola na króla Sycylii i Neapolu. Potem rujnuje skarbiec, by wesprzeć tegoż króla w zaciągu najemników. Karol w bitwie pod Benveneto gromi wojska cesarskie - Manfred ginie w bitwie. Wkrótce pojmuje też i skraca o głowę (katowskim toporem) kolejnego kandydata do cesarskiego tronu - Konradyna.
                                                    Ale łaska pańska na pstrym koniku cwałuje.
                                                    O czym za chwilę się przekonamy...
                                                  • wscieklyuklad Re: To się nazywa mieć traf... 13.04.18, 20:56
                                                    I znów wydawać się mogło, że teraz już na pewno będzie jak po maśle.
                                                    Ale Klemens umiera wkrótce po ścięciu Konradyna nie doprowadając politycznych zamysłów do końca.
                                                    Kogo tu wybrać - głowią się kardynalskie niedobitki.
                                                    Główkowanie zajęło im tym razem... trzy lata! Szukają kogoś wyzbytego grzechu chciwości. Szukają osoby otwartej, dalekiej od przebiegłości. Kogoś im powolnego (tak jest do dziś stąd opór wobec Franciszka!).
                                                    Wybór pada na Teobaldo Viscontiego (zaprzyjaźnionego ze św. Tomaszem z Akwinu i św. Bonawenturą). O decyzji kardynałów Grzegorz IX dowiaduje się...w Akce gdzie stacjonuje z wojskami krzyżowców.
                                                    Pięcioletni pontyfikat nie zjednoczył kościołów wschodu i zachodu.
                                                    Ale dla papiestwa zrobił coś pozytywnego. Dekretem Ubi periculum uregulował kwestię sposobu obioru papieży! Konklawe (odtąd oficjalna nazwa zebrania elekcyjnego) miało być zwoływane w miejscu odciętym od świata zewnętrznego nie później niż na 10 dni po śmierci poprzednika. Kardynałowie otrzymywali z góry określoną ilość żywności. Im dłuższe obrady tym większe burczenie w brzuszkach!
                                                  • wscieklyuklad Gadka nie służy zdrowiu? 13.04.18, 21:02
                                                    I znów pada na przyjaciela św. Tomasza i św. Alberta Magnusa. Pierre de Tarentaise - absolwent uniwersytetu paryskiego to niebywały jak na tamte czasy orator i pisarz. Jego komentarze do Sentencji autorstwa Lombarda uznaje się za najważniejsze teologiczne opracowanie średniowiecza. Wydaje się, że ów 52 latek wyniesie Kościół na wyżyny - spodziewano się fuzji obu Kościołów. Wszystko zmierza we właściwym kierunku. Bliska też wydaje się data kolejnej krucjaty, do której w żarliwych homiliach zachęca papież.
                                                    Kiedy zjednoczenie wschodu i zachodu jest już o krok, papież Innocenty V...umiera.

                                                    Przyczyna?
                                                    Ciepło, ciepło, gorąco! Gwałtowny atak gorączki. Kierował Kościołem ledwie pół roku.
                                                  • wscieklyuklad Re: Gadka nie służy zdrowiu? 13.04.18, 21:18
                                                    No dobrze, ale zaniedbaliśmy trochę prawdziwą politykę.

                                                    Oto Karol zostaje senatorem rzymskiej komuny . Ów lewak zamyka kardynałów w bazylice na Lateranie, by zgodnie z regułą Grzegorza obrali następcę. Ale kardynałowie się nie spieszą. I znów zgodnie z regułą wstrętny lewak ogranicza im zapsy żywności. A że jest lato - starsi panowie mdleją z głodu i upału. 70-letni hrabia Fieschi przyjmuje imię Hadriana V.
                                                    Czym się wsławił ów święty mąż?
                                                    Ano natychmiast po wyborze udaje się (nie ponaglany) do Viterbo, gdzie panuje umiarkowany klimat. Nim zmarł - wkrótce po nominacji -postanowił naprawić lewackie błędy Grzegorza.
                                                    Zanegował zasady konklawe! Obietnicy zmiany reguł wyboru papieża nie zdążył jednak spełnić..

                                                    Blady strach padł na pozostałych przy życiu kardynałów. Burmistrz Viterbo - wciąż respektujący decyzję Grzegorza (wydaną przy kawie i ciasteczkach) chciał ich zamknąć na czas trwania elekcji - kardynałowie podnoszą bunt, powołują się na decyzje Hadriana, toteż włodarz miasta ustępuje. W obawie o zaostrzenie rygoru wybierają tym razem szybciej - Portugalczyk Pedro Juliao otrzymuje imię Jan XXI.
                                                    Sekretarze konklawe źle obliczyli liczbę papieży noszących to imię. Wyszło im, że poprzedników było XIX, toteż zanotowali, iż Pedro był tym XX-tym.
                                                    Każda pomyłka wymaga jakiegoś uzasadnienia.
                                                    Błąd w obliczeniach analitycy przypisują więc... panującym upałom, które przeszkodziły sekretarzom.
                                                    A czym się wsławił nasz Portugalczyk?
                                                    Ano tym, że po niespełna roku udał się w ślady swych poprzedników na tronie.
                                                    Powód?
                                                    Tym razem nie zgadniecie.

                                                    Papież został przygnieciony fragmentem sufitu, który oderwał się w jednej z sal viterbskiego pałacu...
                                                  • wscieklyuklad Ulica i zagranica! 13.04.18, 21:30
                                                    Kolejne konklawe złożone z 7 kardynałów - po półrocznych obradach tym razem przedłużonych w związku z odbudową pałacu - udekorowało tiarą rzymskiego kardynała Gaetano z rodu Orsinich (Mikołaj III).
                                                    Ten wybór nie przypadł do gustu Karolowi. Powód? Zamierzał podbić Konstantynopol. Plany te pokrzyżował mu Mikołaj, który nawiązał kontakty z bizantyjskim cesarzem Michałem II Paleolgiem.

                                                    Osiągnięcia papieża?
                                                    Pewnie będziecie zaskoczeni!
                                                    Jak przystało na przybrane imię, rozdaje prezenty.
                                                    Te rezerwuje dla...członków własnej rodziny. Mianuje sześciu nowych kardynałów - aż troje z nich to członkowie rodu Orsinich. Oponentom odpowiada: muszę otaczać się członkami rodziny i rzymianami, by... przeciwstawić się wpływom Karola i Francuzów (oczywiście Naród trzeba przeciwstawić Narodowi).
                                                    Skąd znamy takie przykłady nepotyzmu? Wystarczy sięgnąć do odpowiednich wątków na Podwórku. Skąd znamy identyczną nowomowę gdy ma się na celu wyłącznie własne korzyści? Odpowiedź - jak wyżej.

                                                    Największa pasja Mikołaja? Sponsorowanie odnowy i rozbudowy Rzymu! Pałac na Lateranie zdobywa nową szatę. Katedra św. Piotra rośnie jak na drożdżach.
                                                    W Viterbo architekci wznoszą cudowny pałac letni.
                                                    Papież wydaje dyspozycję: szczególna uwagę należy poświęcić wytrzymałości... sufitów!
                                                  • wscieklyuklad Co jeden zbuduje, inny w proch zamieni... 13.04.18, 21:42
                                                    Ostatni już na dziś papież uzmysławiający nam zmienność kościelnych zamysłów.
                                                    Kolejne -także półroczne konklawe, pełne - jak piszą kronikarze intryg, wynosi na tron kardynała de Brie (związki z serem wykluczone!). jako sprzymierzeniec Karola (!) przyjmuje imię patrona Francji Marcina IV. Skarbiec po Mikołaju zionął pustką, a Marcin był w przeszłości skarbnikiem kościoła w Tours gdzie zajmował się pozyskiwaniem darowizn.
                                                    Jako zwolennik Karola nie był mile widziany w Rzymie - osiadł więc w Viterbo.
                                                    Pamiętny zapędów Karola, ekskomunikuje Paleologa. Szansa pokojowe zjednoczenie Kościoła Wsch i Zach. legła tym samym w gruzach. Droga do siłowego rozwiązania stoi dla Karola otworem. Nim napiął muskuły, dokonał żywota. W kilka tygodni potem Mikołaj też dołączył do grona aniołków.

                                                    Rozsądna dyplomacja, czy brutalna siła?
                                                    I my dzisiaj - nie tylko w Polsce - musimy odpowiedzieć sobie na to pytanie.
                                                    Świta stanął oto w obliczu kolejnego konfliktu na skalę globalną.
                                                    W tej samej Syrii, gdzie wojska mongolskie powstrzymano przed wtargnięciem na Ziemię Św...

                                                    Do napisania!
                                                  • wscieklyuklad Prawo jest o to by łamać! 14.04.18, 20:08
                                                    Nowy papież Honoriusz IV został wybrany nim... otrzymał sakrę biskupią! Zatem zgodnie z regułami wyboru papieża był obłożony suspensą! Czegóż się nie robi w imię "dobrej zmiany"?
                                                    Honoriusz odwdzięczył się elektorom. Mimo iż rządził zaledwie dwa lata umocnił materialną i polityczną pozycję dominikanów i franciszkanów. Tym właśnie zakonom powierzył kontrole nad Świętą (a jakże) Inkwizycją. Uznawszy, iż propagowanie języków orientalnych doprowadzi do połączenia Kościoła Wsch i Zach. nakazał ich propagowanie. Po śmierci swego przyjaciela Karola, postanawia uniezależnić się od Andegawenów, jednak jego wysiłki osadzenia ich ponownie na Sycylii spełzły na niczym. Roztrwonił też kasę papieską na opłacanie wojen przeciw... innym chrześcijanom.
                                                  • wscieklyuklad Altruizm popłaca? 22.04.18, 11:49
                                                    Jedenaście miesięcy trwał wybór Mikołaja IV. Letnie upały zabrały z padołu kolejnych 6 kardynałów (jak zwykle - słabowitych) ale dopiero lutowe mrozy przełamały impas.
                                                    Postanowiono wybrać... najmniejszego egoistę spośród kandydatów.
                                                    Mikołaj był pionkiem w rękach Collonów - najpotężniejszego rzymskiego rodu. Za jego pontyfikatu pada ostatecznie Akka. Zachęty do nowej krucjaty nie spotykają odzewu ze strony chrześcijańskich władców. Mikołaj próbuje więc zachęcić do wsparcia... mongolskiego Kublaj Chana - z podobnym skutkiem.
                                                    Dzieło krzewienia wiary przenosi więc na Afrykę i ... Chiny.
                                                  • wscieklyuklad Smród się nad Piotrową Stolicą niesie... 22.04.18, 12:18
                                                    Spiesz się powoli.
                                                    Wakat na papieskim tronie trwał tym razem prawie... dwa lata!
                                                    Procesja kardynałów i dygnitarzy wspina się mozolnie na zbocze góry Morrone mijając po drodze mnichów-pustelników zamieszkujących zrujnowany klasztor (przyszłe więzienie!) San Spirito.
                                                    Kardynałowie żądają by przed ich obliczem stawił się opat Pietro del Morrone.
                                                    Nie zważają no to, iż to zakon ślubujący milczenie - jednak jeden z mnichów łamiąc nakaz informuje, iż opat przebywa w jednej z górskich jaskiń.
                                                    Opat nie bratał się zbytnio z wodą toteż Peter de Rossa - świadek spotkania odnotował, iż stojący na czele "wyprawy" kardynał Collona przez dłuższy czas łapał oddech nim opadłszy na kolana mógł przemówić do wybrańca. Rossa określił Morrone jako "zdziczałą małpę spoglądającą za krat swej celi".

                                                    Co zdecydowało o takiej decyzji?
                                                    Przez dwa lata potężne rody rywalizowały o tron papieski. W trakcie burzliwych, wielomiesięcznych obrad kardynał Malabranca przypomniał przypisywane właśnie Morrone proroctwo, wedle którego na Kościół - jeśli nie wybierze papieża, spadnie straszliwa boska kara.
                                                    W ślad za proroctwem pojawiły się głosy, iż obrać należy osobę poważną, religijną, pokorną i daleką od ziemskiego zepsucia i pokus. Któż był lepszym kandydatem nad pustelnika-wizjonera?

                                                    Morrone wsiada więc na osiołka i sprowadzony przez samego syna władcy Neapolu Karola II obejmuje tron jako Celestyn II.
                                                    Scenę tę przywołują biografowie Celestyna. DO końca swego pontyfikatu pozostawał pod wpływem Francuzów. 8 spośród 12 obranych przezeń kardynałów wywodziło się znad Sekwany.

                                                    Zdziczały w wyniku wieloletniego pustelniczego życia nie potrafił nawet... udzielać sakramentów. Słabo władał łaciną. Włoski też nie był jego mocną stroną więc wydawane edykty wprowadzały niewyobrażalny chaos. INNYMI SŁOWY TAKI PRAPRZODEK PISONERII.

                                                    Po CZTERECH MIESIĄCACH pojmuje, iż nie nadaje się do aktywnego pontyfikatu, gdyż demoluje Kościół - zamyka się w swych apartamentach, a wreszcie ABDYKUJE!.

                                                    By nie złamać papieskich ślubów prosi kardynała Benedetto Gaetano, o znalezienie prawniczego kruczka sankcjonującego rezygnację.
                                                    Gaetano pod osłoną nocy wierci dziurę w ścianie papieskiej celi i tam wkłada tubę. Przez wiele nocy papież leżący krzyżem na podłodze budzi się na dźwięk wzywającego go nocą głosu: "Celestynie, Celestynie! Porzuć swój urząd. To zbyt wielkie brzemię dla ciebie!"
                                                    Papież - 85 letni starzec uznaje to za znak Ducha św.
                                                    Kto został następcą?

                                                    Ciepło, ciepło, gorąco!

                                                    Gaetano!
                                                    Przyjmuje imię Bonifacego VIII. Nie dotrzymał słowa. Przez kolejne dwa lata więził Celestyna w wieży zamku Fumone, gdzie tenże dokonał żywota.
                                                    Pościł gdy pozostali kardynałowie spędzali czas na sutych bankietach.
                                                    Ten post (dietetyczny) zaowocował kolejną wizją. Dotyczyła jego następcy.
                                                    Ale o tym w kolejnym poście (sutym!)
                                                  • wscieklyuklad Proroctwo postnika... 22.04.18, 12:34
                                                    "Wkradłeś się na tron jak lis, będziesz rządził jak lew, a umrzesz jak pies" - taki loss przepowiedział następcy Celestyn.

                                                    Bonifacy zaczął z wysokiego "C".
                                                    Ogłasza bullę Unam Sanctam, która głosi: Władza papieska to jakby dwa miecze - duchowy i doczesny. Pierwszy jest oczywisty i wynika z pełnionej funkcji. Drugi precyzuje następująco: Teraz więc deklarujemy, mówimy, ustalamy i oświadczamy, że każda istota ludzka potrzebuje dla swego zbawienia podlegać władzy papieża rzymskiego".

                                                    Realizując powtarzane nieustannie hasło (a i wizję Celestyna" "Jestem cezarem, jestem cesarzem" plądruje dobra Collonów i równa z ziemia och rodzinną Palestrinę.
                                                    Rozprawiwszy się z jednym z największych rodów rzymskich, zwraca się przeciw nie chcącemu uznać jego dominacji królowi Francji Filipowi IV. - głównemu sojusznikowi Collonów.
                                                    Ci z kolei szerzą wieści o podstępnym przejęciu władzy przez Bonifacego oraz oskarżają go o zamordowanie Celestyna.

                                                    We wrześniu 1303 r. Bonifacego - przebywającego we wspaniałym pałacu w Anagni,pojmują wojska Sciarry Colonny wspierane przez namiestnika króla Francji. Colonna chciał ściąć na miejscu 85 letniego papieża. Namiestnik pozwolił jedynie na strącenie tiary z papieskiej głowy oraz rozcięcie sztyletem jego szat. Papież stanął przed nimi w gatkach. Ciało roiło się od wszy.
                                                    pałac splądrowano a papieża przewieziono do Rzymu.
                                                    Z walecznego lwa przemienił się w płaczliwego i bezradnego starca. Uwięziony odmawiał przyjmowania pokarmów w obawie przed otruciem (wszystkie świry drżą o swe bezcenne dla ludzkości życie). Na ponad miesiąc zamyka się w jednej z komnat pałacu na Lateranie. Przez drzwi dobiegał odgłos walenia głową w ścianę. Świadkowie widzieli jak gryzie własne ramię.

                                                    Lis zamieniony w cezara, walczący lew i pies wreszcie...
                                                    I jak tu nie wierzyć w proroctwa?
                                                  • wscieklyuklad Pokora popłaca, łakomstwo nieco mniej... 22.04.18, 12:45
                                                    Kolejny papież (Benedykt XI - Nicolo Boccasini) przez 3 miesiące towarzyszył uwięzionemu poprzednikowi.
                                                    Wybrano go z powodu "pokojowego charakteru i małomówności".
                                                    Faktycznie - w ciągu ośmiomiesięcznego pontyfikatu, załagodził konflikt z Filipem IV, anuljac zarzuty Bonifacego. Łaskawie wybaczył kardynałom Colonna.
                                                    Łaskawość dotyczyła jednak wyłącznie darowanie ewentualnej kary za bunt przeciw papieżowi.
                                                    Zagarniętych rodowi dóbr oczywiście nie zwrócono!
                                                    Co więcej ów "pokojowy milczek" po kilku miesiącach od przywdziania tiary, wzywa Sciarrę i namiestnika Filipa IV do stawienia się przed papieskim trybunałem. W kilka dni potem zasiada do kolacji. Mniszka z zakonu św. Petronelli podaje jego ulubione figi.
                                                    Łakomstwo usypia czujność. Co było potem?

                                                    Ciepło, ciepło, gorąco!
                                                    Biegunka i zgon.

                                                    Pod mnisim habitem ukrywał się mężczyzna-truciciel...
                                                  • wscieklyuklad Wpuszczeni w kanał... 22.04.18, 13:04
                                                    Konklawe waha się nad wyborem przez kolejnych 11 miesięcy. Frakcja profrancuska - dążąca do zrehabilitowania kardynałów Colonna i poprawy stosunków z Filipem IV, spiera się z frakcją żądną zemsty za los Bonifacego. Wobec przedłużających się obrad, frakcja profrancuska proponuje kogoś spoza grona kardynałów. Pada na arcybiskupa Bordeaux - Bertranda de Got (Klemens V).
                                                    Ten był wprawdzie przyjacielem Filipa, ale i poplecznikiem Bonifacego.
                                                    Nowy papież przenosi stolicę do... Awinionu! Sadzono, iż to decyzja przejściowa. Tymczasem Klemens nadaje godność kardynalską kilku Francuzom - staje się jasne, iż celem nowego papieża jest osłabienie wpływów włoskich.
                                                    Papież oficjalnie wybacza okrucieństwo wobec Bonifacego. Ród Colonna zostaje przywrócony do łask, otrzymuje zwrot dóbr, a bulle poprzednika zostają unieważnione. By dobić zwolenników Bonifacego, papież kanonizuje Celestyna!

                                                    Klemens mnoży zawartość skarbca.
                                                    Papieskie błogosławieństwo najlepiej zdobyć, ofiarując hojne datki... jego kochance hrabinie de Foix. Największy przychód (także i francuskiego skarbca) to zagarnięty majątek Templariuszy.
                                                    Z biegiem lat polityka papieska ulega zmianom. Pięciu członków swego rodu mianuje kardynałami. Liczne swe kochanki, krewnych oraz politycznych i religijnych sprzymierzeńców hojnie obdarowuje. W chwili śmierci skarbiec zionie pustką... (skąd my to znamy?)
                                                    Wpuszczeni w kanał?
                                                    Św. Malachiasz trafnie ocenił tego papieża w swym proroctwie Z kanałów Akwitanii.
                                                    Stamtąd się wywodził ów papież. Wpuścił w kanał uczestników konklawe. Wpuścił w kanał zwolenników Bonifacego i wrogów Filipa.
                                                    Puścił w kanał tych, którzy liczyli na pomnożenie papieskich "aktywów"...
                                                  • wscieklyuklad Antychryst po raz pierwszy 22.04.18, 13:37
                                                    I znów nadchodzi dwuletni okres bezhołowia. W końcu decydują się na Jacguesa Duese - jak piszą biografowie: "małego potwora, który chichotał z nieprawdopodobną złośliwością" (zupełnie jak ja w gabinecie lekarskim stukając w klawiaturę komputera, którego tam nie posiadam - autorka tego wpisu na portalu lekarskim została ustalona, ale z powodu jej żółtych papierów - muszę zrezygnować z reperkusji !.

                                                    Powód wyboru? Papież ma 72 lata i nie wydaje się być zbyt zdrowym.
                                                    Sprawił konklawe przykrą niespodziankę. Władał... 18 lat.

                                                    Jako Jan XXII zreorganizował kurię. Mimo skromnego trybu życia przewyższył nepotyzmem poprzednika.
                                                    Jan XXII to prekursor fałszywych odpustów. Każdy grzech można "wykupić" Papież... namawia nawet do ponownego grzeszenia - uczciwie trzeba przyznać, iż wyłącznie tych, których stać na ponowną daninę. Zwłokę w opłatach karze surowo, kronikarze wspominają, iż w jednym tylko dniu ekskomunikuje jednego patriarchę, 5 arcybiskupów, 30 biskupów i 46 opatów zalegajacyh z płaceniem podatków.
                                                    70% dochodów przeznacza na... zakup broni dla najemników tłumiących protesty we Włoszech.

                                                    To ten, który podważył dogmat o ubóstwie Chrystusa i uznał, iż ten, kto neguje posiadanie własności przez Chrystusa i apostołów jest heretykiem (ekskomunika dosięgła spirytuałów - franciszkanów głoszących potrzebę życia w ubóstwie - pamiętamy słynną naradę w "Imieniu Róży Umberta Ecco - 141 z nich spłoneło z tego powodu na stosie, a reszta uciekła pod skrzydła Ludwika Bawarskiego, który nazwał papieża Antychrystem.

                                                    To ten, który twierdził, iż zmarli święci i Matka Boska nie przebywają w Niebie i nie ujrzą boskiego oblicza przed dniem Sądu Ostatecznego. To ten wreszcie, który zanegował istnienie Piekła.
                                                    Zaoferował nawet olbrzymie kwoty temu, kto doszuka się potwierdzenia prawdziwości jego tez w dziełach św. Augustyna. Niestety nikt nie miał tego szczęścia.
                                                    A było o co walczyć.
                                                    U progu śmierci papież wezwał florenckich bankierów, by podliczyli zawartość jego skarbca.
                                                    Doliczyli się 25.000.000 złotych florenów, tyluż szlachetnych kamieni i wielu cennych przedmiotów.

                                                    Grzesz i płać Ciemny Ludzie...
                                                  • wscieklyuklad Cela uświęca środki? 22.04.18, 14:39
                                                    Ludwik Bawarski przechodzi do kontrofensywy.
                                                    Potrzebny mu "antypapież", jako alternatywa dla "Antychrysta".
                                                    Wybór pada na uznanego przez Ludwika ascetę i kandydata na przyszłego świętego - Pietro di Corabrio - franciszkanina.
                                                    15 maja 1328 r Ludwik koronuje Mikołaja V i lokuje w bazylice na Lateranie.
                                                    Niedługo potem do bram bazyliki puka starsza kobieta. Przedstawia się jako... pani di Corabrio - porzucona przez Pietra 18 lat temu jego żona (mieli dziecko). By móc wstąpić do zakonu franciszkanów, Piotruś musiał uzyskać na to zgodę żony. A że jej nie otrzymał, więc złamał podstawowe kanony prawa kanonicznego więc nie mógł być uznany ani za mnicha, ani tym bardziej za papieża czy antypapieża.
                                                    Ludwik jednak pokonuje tę przeszkodę. Płaci porzuconej żonie antypapieża za straty moralne, dopowiadając przy tym: "W końcu mój papież jest katolikiem".
                                                    Sprawa jednak wychodzi na jaw - tak Ludwik, jak i Mikołaj są wygwizdywani przez mieszkańców Rzymu. Niechęć do antypapieża owocuje pojmaniem go po dwóch latach rządów i przewiezieniem do Awinionu. Tam przyznaje się do schizmy i żałuje za grzechy. W nagrodę przywdziewa zwykły, szary habit.
                                                    Ostatnie trzy miesiące życia spędza w celi aresztu domowego.
                                                    Nie musi martwić się o wilgoć ani szczury.
                                                    Celą jest bowiem.. papieski apartament.
                                                  • wscieklyuklad Posypcie głowy popiołem... 22.04.18, 14:50
                                                    Jacgues Fournier to opat cystersów francuskich - człowiek o kamiennym sercu. Za ostateczną rozprawę z albigensami otrzymuje tytuł kardynalski.
                                                    Benedykt XII to zwolennik świątobliwego życia. Przyjmując za wzór arcykapłana Melchizedeka nosi zwykły habit oraz krytykuje styl życia księży i pozostałych kardynałów. zważmy na te zasady przy ocenie abdykującego Benedykta naszych czasów!).
                                                    Księża zasady chrześcijańskie winni wprowadzać najpierw do swego życia, a potem dopiero szerzyć je wśród wiernych.
                                                    Wolni dotychczas mnisi na powrót zamykają się za murami klasztorów. Reforma zakonów dominikanów i franciszkanów postuluje życie w ubóstwie.
                                                    Był politycznym przegranym. Nie zapobiegł wybuchowi wojny stuletniej między Francją i Anglią. Państwo kościelne we Włoszech uległo znacznemu osłabieniu. Wspomagał Rzymian na odległość nie mając odwagi na powrót do laterańskiej bazyliki.

                                                    A jak było z tą jego świątobliwością?
                                                    Biografowie przypominają liczne satyry jakie poświęcił Benedyktowi sam Petrarka!
                                                    Pisze w nich o papieżu jako nieudolnym... pijaku.

                                                    Do napisania!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka