sorel.lina
14.08.20, 08:41
"Białoruś może wygrać. Białoruś chyba właśnie wygrywa. Na ulicach nie ma już OMONu, ludzie wypuszczani są z aresztów, padają kolejne przeprosiny władz, Łukaszenka milczy. Fala strajków się rozszerza, ludzie gromadzą się już wszędzie - nie tylko w centrach miast, a marsze wiodą także przez odległe blokowiska.
Жыве Беларусь w towarzystwie klaksonów samochodowych toczy się gromko przez cały kraj. To takie pierwsze nieśmiałe znaki początku upadku reżimu, bo przecież nie eskalacji domowej wojny, która wydawała się nieuchronna.
W poniedziałek rano rozmawiałem z białoruskim aktywistą, który stąd, z Polski robi wszystko (nie sam przecież), żeby swój kraj i naród wesprzeć i wtedy powiedział mi, że jak wytrzymają na ulicy dzień dwa, to wszystko może się zmienić. No i się zmienia, a my w tym pomagamy na tyle, na ile możemy.
Dzisiaj na ulicach Mińska rozlega się w kierunku dyktatora gromkie "Уходи"!
Dzisiaj kolejni milicjanci składaj broń i mundury.
Dzisiaj, gdy Swietłana Cichanouska schroniła się na Litwie, nikt nie potrzebuje na ulicy nowych liderów.
Białorusini liderują sobie sami, a Mińsk świętuje.
Czy przedwcześnie?
Najbliższe godziny pokażą, najbliższe dni pokażą, najbliższy czas pokaże.
Może już za chwilę będziemy brać przykład z naszych białoruskich braci i sióstr."
K.Karyś.
Biel i kwiaty kontra przemocy.