wscieklyuklad
20.11.25, 15:31
ako obywatel, martwię się tym co i jak mówi Prezydent Karol Nawrocki o miejscu Polski w Europie. Często krzyczy, a jak masz rację, wystarczy szept. Zwłaszcza jak jesteś poważaną głową państwa. On widzi wrogów na zachodzie, ja na wschodzie. On traktuje instytucje unijne jako ciało obce wobec Polski, dla mnie Unia to część nas. Nie głosowałem na niego, ale uznaję i przyjmuję do wiadomości fakt, że to ten typ będzie Prezydentem przez kolejne 5 lat. Musi pamiętać - 1 czerwca 2025 r. było 50,88 do 49,12 proc. Zakładając, że to prawdziwe dane, bo są co do tego więcej niż poważne wątpliwości.
Dlatego, ciesze się, że Radosław Sikorski zdecydował się wczoraj odpowiedzieć na brednie Karola na forum Sejmu. Brednie głoszone i przez samego Prezydenta i jego urzędników. Karol Nawrocki podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości - Gdzie jest nasze jestestwo? Gdzie są nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej? Czemu musimy być świadkami i odpierać presję, protezy wartości chrześcijańskich, jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i w polskim systemie edukacji? To nie nasze. To nie polskie i prezydent Polski nigdy nie pozwoli znów, żebyśmy się stali papugą narodów, bezwolnie powtarzającą to, co przychodzi z Zachodu. I mówię to jako zwolennik Polski w Unii Europejskiej. Ale mówiący przede wszystkim: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy! Część polityków sprzedaje polską suwerenność Brukseli po kawałku.
Powiedział jedno prawdziwe zdanie - jak będziemy dewastować finanse publiczne i tworzyć szopki polityczne i teatry, zamiast zająć się realną pracą dla RP, to może wolności i suwerenności nie będzie.
Sikorski sprowadził go do parteru.
- Prowadzenie polityki zagranicznej innej, niż ta rządowa, byłoby złamaniem konstytucji i utrudniałoby Polsce realizację jej interesów. Z upoważnienia Prezesa Rady Ministrów oświadczam, że gdy wypowiada się pan w duchu antyunijnym, to nie reprezentuje pan stanowiska Polski, a jedynie swoje i swojej kancelarii. Przecież nie kandydował pan pod hasłem polexitu - podkreślił szef MSZ.
- To nie członkostwo w UE prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki zrzuceniu jarzma komunistycznego i odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej.
Sikorski zauważył, że prezydent jest „najwyższym reprezentantem Polski w stosunkach z zagranicą”. - Reprezentantem - podkreślił. Jak dodał, zgodnie z art. 146 Konstytucji, prezydent ma reprezentować politykę zagraniczną, którą formułuje rząd. - Otrzymał pan ode mnie niejawne założenia polskiej polityki zagranicznej. Nic tam nie ma o potrzebie straszenia Polaków Unią Europejską. Odwrotnie. Członkostwo w UE jest w nich uznane za jeden z filarów naszego bezpieczeństwa, dobrobytu i sprawczości - podkreślił szef MSZ. Jak dodał, Polska nie może mieć dwóch sprzecznych polityk zagranicznych.
Sikorski zauważył, że UE zmieniała się w czasie a „strona nacjonalistyczna” argumentuje, że nie do takiej Unii wstępowaliśmy. Potwierdził, że od czasu naszej akcesji w 2004 roku Unia zmieniła zasady funkcjonowania i dzisiaj działa wedle reguł traktatu lizbońskiego z 2007 roku. - Nie jest to jakaś zagraniczna uzurpacja, a część naszego polskiego porządku prawnego, przegłosowana tu w tej Izbie. Jarosław Kaczyński nie miał odwagi wysłuchać moich słów, ale to on ten traktat wynegocjował. A jego ratyfikację potwierdził, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński - zaznaczył szef MSZ.
Radek, jesteś the best!
Andrzej Długosz