Dodaj do ulubionych

pilna sprawa

05.01.05, 18:59
bardzo pilna sprawa, no wiecie, ale dlugo nie wytrzymam, jakiego koloru sa
wasze rowerki i z czego macie ramy stal allu cieniowane ilu krotnie a moze
kinessium allu wezcie odpowiedzicie, prosze ??
<lol>
Obserwuj wątek
    • psychomaszyna Re: pilna sprawa 05.01.05, 19:23
      Hehehe :-)
      Giant Sedona fioletowy
      <rotfl>
    • polokokt Re: pilna sprawa 05.01.05, 19:39
      Witam
      Ja mam gorski Scotta Purgatory i crossowy Wheelera 3600 (tu nie jestem pewien
      modelu). Scott jest generalnie granatowy, jednolity, metalik, ale widelec z
      przodu ma blekitny. Kiedys na nim duzo szallalem, troche kilometrow sie
      nakrecilo, ale ostatni rok jednak juz nie byl tak obfity w przejazdzki (koniec
      szkoly poczatek pracy = brak czasu).
      Wheeler to dosc swiezy nabytek, trafil sie w niezlej promocji za spoko kase i
      chcialem cos bardziej na szose, zeby szybsze bylo, ale i po lekkim terenie
      moznabylo pojezdzic. Ale wbrew pozorom na gorskim na drodze technicznej do
      Wieliszewa i z powrotem wykrecalem praktycznie identyczne czasy. Moze problem
      tkwil w nogach ze juz wiecej poprostu nie mogly pociagnac.
      generalnie oba rowerki bardzo fajowe i maja ramy aluminiowe :)
      Pozdrawiam
    • mr.freeze3 Re: pilna sprawa 05.01.05, 19:50
      A moze kierownictwo Masy Krytycznej pochwali sie na czym jezdzi?
      Oby nie na skladakach marki Pelikan...
      <twimc>
      • roberttak Re: pilna sprawa 05.01.05, 21:51
        masa jako akcja spontaniczna nie ma organizatorow
        [nie liczac wawy i radomia gdzie panuje pelne legalize ??]

        1. NIE MA ORGANIZATORÓW. To od każdego z Was, tego co przygotuje i jak się
        będzie zachowywał, zależy, jak uda się przejazd.
      • roberttak Re: pilna sprawa 05.01.05, 21:59
        osobiscie jeszcze na granatowo(fioletowo)-bialym authorze prime - cross,
        probuje cos przerabiac, rama stalowa. drugi to goralek kellys magic rama czarno
        niebieska(jasny) - matowa, ramka Dualtec alloy double butted (aluminium
        dwukrotnie cieniowane)

        hehe, kolejne marzenie, ale to juz byla by przesada !!!
        www.kellys-bicycles.com/i/bikes/arc_19_enlarge.jpg
    • grracjan Re: pilna sprawa 05.01.05, 23:03
      Czarny Arkus z Auchan, rama jak najbardziej stalowa, a to teraz w cenie :)
      Zrobiłem na nim już 6,5k km, aż...zgubiłem licznik i na dodatek skończył mi się
      wolny czas.

      Jednak generalnie liczy się to, że się lubi jeździć, a nie to, na czym się
      jeździ.
      • roberttak Re: pilna sprawa 05.01.05, 23:33
        generalnie masz racje, jednak fajnie zeby 100 km od domu nie pekla ci oska w
        piascie (mi na szczescie pekla w jablonnie chociaz juz wieczorem- kiedys :D)
        chociaz czesto sprzet i za gruba kase portafi sie rozleciec bez powodu

        liczy sie to czy sie jezdzi, gdzie sie jezdzi, i zeby bylo fajnie :D

        A TAK NAPRAWDE TO CHCIALEM NAPISAC 3800 POSTA !!!
        • polokokt Re: pilna sprawa 06.01.05, 09:05
          mi kiedys pekla oska w Nieporecie. Jak na zlosc pojechalem tylko na chwile w
          sandalach. Po pieszej wedrowce przez las (chcialem byc twardy, po co bede
          dzwonil po kogos z samochodem, to tylko kilka km do domu :) ) do domu moje
          stopy byly w makabrycznym stanie (piasek). Przez dwa nastepne dni nie moglem
          chodzic normalnie (znaczny ubytek tkanki skornej) a lczylem je z tydzien :) Ale
          co przezylem to moje :)
          Pozdrawiam
          • grracjan Re: pilna sprawa 07.01.05, 00:53
            heh, musiałem trafić na jakiś milionowy lub chociaż tysięczny egzemplarz, bo do
            tej pory to w rowerze pękałem tylko ja albo dętka. Najgorsze przeżycie związane
            z powrotem - wyskoczyłem na małą rundkę i przebiłem dętkę przy szklarniach w
            Wieliszewie. W domu byłem jakieś 1,5h później :)
    • patriszia Re: pilna sprawa 06.01.05, 13:19
      żebym ja jeszcze wiedziała jakiej firmy mam rower? :)
      kupiony w Selgrosie, "jeździ" od jakiś 3 lat i ma się dobrze. jeździ wziełam
      zpecjalnie w cudzysłów bo ze mnie w porównaniu z niektórymi forumowiczami taka
      rowerzystaka jak z koziej **** trąbka
      kolor bepłciowy kawa z mlekiem wpadająca w metalik.
    • guayazyl1 krotka historia milosci do roweru w jednym odcinku 06.01.05, 16:50

      moja milosc do jednosladu wybuchla we wczesnym dziecinstwie i byla krotkim
      tylko epizodem...uczucie zeby bylo pelne i glebokie powinno byc ciagle
      podsycane o czym jednak dowiedzialem sie znacznie pozniej...bedac czlowiekiem
      juz dojrzalym i uksztaltowanym...

      byl to rodzimy produkt przemyslu rowerowego...zaden flagowy model...stroskana
      matka widzac moje poobijane kolana i ustawiczny uszczerbek na odzieniu wcale
      nie podzielala moich fascynacji...godzila sie jednak z milosci do pierworodnego
      i z tego samego powodu nie mowila o wszystkim ojcu...
      z pierwszego roweru wyrastalem...na nowy nie moglem jednak szybko liczyc...w
      domu sie nie przelewalo, mimo ze ojciec bral nadgodziny...wszystkie nadwyzki
      finansow pochlanialy jak gabka moje dwie siostry...powszechnie bowiem wiadomo,
      ze kobiety wymagaja znacznie wiekszych nakladow niz mezczyzni i to niezaleznie
      w jakim sa wieku...jednak nie brak pieniedzy byl oficjalnym powodem dla ktorego
      nowy rower pozostawal tylko w sferze marzen malego chlopca...rodzina
      stwierdzila, ze zbyt czesto sprowadzam na siebie nieszczescia i jazda po
      miescie mogla sie skonczyc utrata tak niedawno rozpoczetego zycia...oczywiscie,
      ze nie przyjmowalem tego do wiadomosci...buntowalem sie nawet, odstawiajac
      pokarmy...glod jednak zlamal niejednego poza tym protest z gory byl bezcelowy
      bo w tym wieku jest sie calkowicie uzalezniony od rodzicieli...
      koniec koncow moje bratanie sie z rowerem poszlo w odstawke...koledzy na
      ktorych do tej pory liczylem, przestali mi pozyczac soje rumaki zgodnie ze
      sluszna zasada, ze kobiety i pojazdu nie pozycza sie nawet przyjacielowi, a ja
      zajalem sie innymi sprawami...
      teraz po latach...kiedy przekrecam kluczyk w stacyjce samochodu i wsluchuje sie
      w ciche mruczenie silnika tylko usmiecham sie do siebie...pewno sie naraze
      rzeszy rowerzystow...co ja w nim wtedy widzialem?..poruszac sie tak
      prymitywnie?..sama praca miesni?..
      --
      zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
      • roberttak Re: krotka historia milosci do roweru w jednym od 06.01.05, 17:43
        kurna.... prawie sie poplakalem :(((((((((((((((
        a moze chociaz teraz, jakis rower co? odswieza sie stare wspomnienia ?? i
        pamietaj o dzieciach, trzeba je trenowac na najlepszych polskich kolarzy(badz
        bokserow co kto woli)
        • guayazyl1 Re: krotka historia milosci do roweru w jednym od 06.01.05, 18:06

          he...historyjka byla jak najbardziej prawdziwa ale chyba nie tak rozpaczliwie
          smutna zeby az plakac...oprocz roweru mlody czlowiek ma jeszcze duuuzo innych
          mozliwosci zeby pozbyc sie nadmiaru energii...co do trenowania jestem
          za...dajmy sobie moze spokoj z boksem, ktory chyba jest nie do uratowania w
          Polsce...ledwie piec druzyn w lidze...ale rower jest w porzo...
          --
          zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
          • psychomaszyna Re: krotka historia milosci do roweru w jednym od 06.01.05, 18:14
            Czy koledze nie nawala interpunkcja?
            • guayazyl1 Re: krotka historia milosci do roweru w jednym od 06.01.05, 18:25

              piszem jak chcem...
              --
              zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
              • roberttak Re: krotka historia milosci do roweru w jednym od 06.01.05, 18:28
                jestem najwieksza strata dla polskiego boksu :(((((((( hehe
                gdybym trenowal dalej to by bylo :(((((((((
                lol
      • grracjan Re: krotka historia milosci do roweru w jednym od 07.01.05, 01:07
        Święta racja z tym niepożyczaniem roweru. Dało się swój wehikuł takiemu na
        chwilę, to ten potem nie chciał z niego zejść, a samemu trzeba było siedzieć
        pod klatką i oglądać kumpli z gangu co chwila śmigających przed nosem. Przecież
        można było ten czas wykorzystać na ćwiczenie poślizgów kontrolowanych solo lub
        nawet w układach choreograficznych, palenie gumy, itp. :) Wszystko w imię
        przetestowania wytrzymałości opon ze Stomilu :)
    • guayazyl1 krotko o tym dlaczego odechciewa mi sie roweru... 07.01.05, 15:40

      nikt nie kwestionuje, ze posiadanie roweru moze byc zrodlem wielu radosci. ruch
      na swiezym powietrzu jest zdrowy nawet jesli preferujemy niewygodna, kolarska
      pozycje...kontakt z natura...zmaganie sie ze zmeczeniem i swoimi
      slabosciami...to wszystko jest potrzebne.dlaczego wiec odechciewa mi sie
      roweru?..

      zdarzaja sie w drodze sytuacje kiedy musimy na jakis czas stracic z oczu
      ukochany pojazd. czesto jest tak, ze tracimy go juz na zawsze. okazuje sie, ze
      oprocz pompki, kluczy i bidona najlepiej miec ze soba jeszcze solidna klodke,
      line prawie ze okretowa moze nawet podreczna spawarke z agregatem
      pradotworczym...telefon komorkowy...GPS i zestaw produktow spozywczych
      umozliwiajacych przezycie w ekstremalnych warunkach...nie wiadomo bowiem jak
      dlugo bedziemy wracac piechota do domu.
      w aucie nie zaszkodzi miec rotweilera przyuczonego do walk w klatkach...w domku
      za miastem, ktory dostalismy w spadku po zapobiegliwej rodzinie oprocz
      calodobowego monitoringu i zyczliwego sasiada dla pewnosci nalezy ustawic
      zasieki z drutu kolczastego i wykopac wilcze doly...
      telewizor plazmowy, ktory wlasnie nabylismy odmawiajac sobie od ust tego i
      owego najlepiej wmurowac od razu po jego zestrojeniu w sciane nosna naszego
      mieszkania.
      to straszne ile rzeczy musimy brac pod uwage zeby korzystac z zycia. a sa
      przeciez miejsca na tym swiecie gdzie o takich sprawach mysli sie znacznie
      rzadziej niz u nas.zdziczenie...pogarda dla ludzi i ich wlasnosci...pogarda dla
      prawa, ktore moze i sprawiedliwe ale bardzo nierychliwe...
      --
      zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
    • willga1 ja i mój bajk ... 07.01.05, 18:32
      W zasadzie rower jak najbardziej TAK ... pojawia się jednak kwestia lenistwa ...
      w moim przypadku jest ono ogromne ... ciężko mi nawet pomyśleć o jakichkolwiek
      wypadach krajoznawczych ... z góry wiem , że moje przygotowanie psychiczne trwa
      bardzo długo ... zawsze powtarzam - "umawiaj się ze mną , ale miesiąc wcześniej"
      ! ;)
      Zanim złapie odpowiednią "fazę" musze chwilę pomedytować i podsumować wszystkie
      "za" i "przeciw"! ... jak się jednak zdecyduje i powiem TAK ... zazwyczaj jest
      to wyrób jak najbardziej trafny!
      Mam jednak problem z rowerem ... jest ciężki i nie przystosowany do hulania po
      wszelkiego rodzaju górkach ... często się za mnie podśmiechują , że w czasie
      wycieczki słychać tylko mnie i mój rower... niby się dobraliśmy , ale wagą chyba
      jednak mnie przewyższa !
      Nie będę go opisywała - taki tam zwykły , pospolity , nie wyjściowy rowerek!

      ---
      żyj tak, abyś kiedyś mógł(a) powiedzieć - przynajmniej nie było nudno!
      • guayazyl1 Re: ja i mój bajk ... 07.01.05, 19:39

        w sprawie roweru sie nie wypowiadam bo roberttak jest najlepszym
        specem...niepokoi mnie jednak, ze umawiac sie trzeba z Toba az miesiac
        wczesniej...w zyciu bywaja jednak sytuacje ktorych sie nie przewidzialo z tak
        duzym wyprzedzeniem...bywa, ze decyzje trzeba podejmowac w godzinach lub
        minutach, a czasem jakies szalenstwa robi sie na poczekaniu :)

        wprawdzie "quot capita tot sententiae" czyli ile glow tyle zdan i niektorzy sa
        wyznawcami zasady "festina lente" czyli spiesz sie powoli ale ja jednak
        wole "carpe diem quam minimum credula postero" czyli korzystac z chwili co
        niniejszym wszystkim oznajmiam i za chwile zajme sie napojem o malej zawartosci
        alkoholu uzyskiwanym w wyniku fermentacji zboza...glownie jeczmienia...pa!
        --
        zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
        • roberttak Re: ja i mój bajk ... 07.01.05, 20:02
          ps - na rowerach to ja sie nie znam, tylko jak kupowalem to troche poczytalem,
          zreszta wieszka naprawe i tak pozostawiam na razie tacie, poradzi sobie z
          samochodem, poradzi sobie i z rowerem :D
    • blannka Re: pilna sprawa 08.01.05, 20:04
      Miałam kiedyś rower...taki różowy, tata sam mi go złożył i malował sprayem na
      balkonie aż jego cień został na podłodze i barierce.Miał taką fajną nalepkę z
      tęczą.Jezdziłam sobie po działce. Gdy wyrosłam rower został zalany cementem i
      powstał śliczny chodnik...
      A rower mi się źle kojarzy...pewnego dnia 10 lat stało się coś złego i to byl
      bardzo smutny dzien...Uważajcie na siebie rowerzysci
      • guayazyl1 Re: pilna sprawa 08.01.05, 21:05
        blannka napisała miedzy innymi:

        > Miałam kiedyś rower... Gdy wyrosłam rower został zalany cementem i
        > powstał śliczny chodnik...
        > A rower mi się źle kojarzy...pewnego dnia 10 lat stało się coś złego i to byl
        > bardzo smutny dzien...Uważajcie na siebie rowerzysci


        mozna wiec powiedziec, ze sprawiedliwosc czasami triumfuje...mafia niewygodnych
        i takich co sie sprzeniewierzyli ubiera w betonowe buty...Twoj rowerek tez tak
        skonczyl...dran jeden...
        --
        zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka