Dodaj do ulubionych

walentynki...?

09.02.05, 12:06
macie jakiś fajny pomysł na spędzenie walentynek? stwierdziłem że hcę być
oryginalny i w sobotę/niedzielę spędzić miło czas z okazji walentynek.
standardowe propozycje to:
- restauracja lub romantyczna kolacja
- kino/teatr
liczy się wspólnie spedzony czas w oryginalny sposób, może spacer po starym
mieście w Wawie nie jest oryginalny ale zawsze coś, tylko musi być ładna
pogoda (ciepło). gdy by trochę popadał śnieg to wycieczka nad zalew i
lepienie bałwana(?). macie jakieś inne propozycje?

p.s. aha.. w weekend jest wystawa kotów rasowych gdzieś w wawie. może?
Obserwuj wątek
    • kasiabraun Re: walentynki...? 09.02.05, 12:32
      ja miałam taki plan ale niestety musiałam z niego zrezygnować:-( :
      1. rano zanim wyjdzie albo wieczorem chowam np w jego kurtce liscik milosny,
      tak zeby go znalazl jak wyjdzie z domu
      2. moj facet przychodzi do domu, zdejmuje kurtke i otwiera drzwi od schowka na
      ubrania a tam czeka na niego kartka walentynkowa i wskazowke, zeby zajrzal do
      kuchni - tam czeka na niego jego ulubione danie albo np jakies ciasto, zalezy
      co mi sie uda ugotowac (nie umiem gotowac i jeszcze nigdy nie robilam nic do
      jedzenie z wyjatkiem kilku prostych dan), no i oczywiscie karteczka zeby
      zajrzal np do salonu
      3. w salonie czeka na niego jakis drobny upominek np. ramka z naszym zdjeciem,
      bilety do kina, na mecz itp. no i nastepna karteczka zeby poszedl do sypialni
      4. sypialnia udekorowana w serduszka, swiece, lozko w platkach roz itp, alkohol
      i owoce, bita smietana, no i ja :-)
      to wszystko wyglada dosyc skomplikowanie ale wlasciwie to trezba tylko cos
      ugotowac i udekorowac pokoj
      • aganiok32 Re: walentynki...? 09.02.05, 13:02
        WOW :-) podziwiam zaangażowanie. U mnie zazwyczaj wystarcza punkt 4, ale bez
        dodatków...no może z wyjątkiem świec, bo uważam że w ich blasku ciało
        prezentuje się najpiękniej...;)
        • kasiabraun Re: walentynki...? 09.02.05, 13:06
          no ale tak jak powiedzialam musialm zrezygnowac z tego plany :-( i teraz nie
          moge wymyslec nic oryginalnego :-(
          • aganiok32 Re: walentynki...? 09.02.05, 13:23
            Kasia...podobno nieważne gdzie i jak, ważne z kim...:-)
            Ja w tym roku też muszę zrezygnować z mojego scenariusza..no coż, życie zmienia
            się jak w kalejdoskopie...
            • kasiabraun Re: walentynki...? 09.02.05, 13:47
              na spedzanie walentynek bez drugiej polowki tez mam kilka pomyslow (przezorny
              zawsze ubezpieczony :-):
              1. zaprosic kilka tez samotnych kolezanek, kupic antywalentynkowe ozdoby np
              czarne balony, kazda moze wziasc zdjecie eks zeby wspolnie obgadywac ich wady i
              wspominac sytuacje, w ktorych okazali sie prawdziwymi matołami:-), obejrzec
              sobie jakis film (zabronione romatyczne!), najlepiej polska komedia np mis,
              poszukiwany poszukiwana, objadac sie smakolykami
              2. isc do kosmetyczki, na masaz, do fryzjera (koniecznie mycie wlosow z masazem
              glowy), pedicure itp, kupic sobie ulubione czekoladki, wlaczyc ulubiona
              muzyczke, obejrzec film (jw), zadzwonic np do kolezanki i gadac przez tel nie
              patrzac na zegarek, wziasc aromatyczną kapiel,po prostu robic to co sprawia
              najwieksza przyjemnosc
              3. wejsc na jakis czat, gg, icq itp i pogadac z jakims samotnikiem
              Zabronione:
              - wychodzic do knajp (pelno obsciskujacych sie par zakochanych), kina, teatru
              - ogladanie romantycznych filmow
              - ogladanie zdjec z eks i wspominanie jak to wam bylo super
              • aganiok32 Re: walentynki...? 09.02.05, 13:53
                a ja się właśnie wybieram do knajpy :-) z siostrą :-) a co tam!!!
                Film oglądany wspólnie z koleżankami - również dobry pomysł, ale ja bym wybrała
                film z jakimś przystojniaczkiem, np Bradem Pittem...aż miło popatrzeć, grr
                grrr :-)

                • chotomow72 Re: walentynki...? 09.02.05, 15:14
                  no, ja bylem wczoraj na "Milosc na życzenie". Tytuł straszny, film mocno
                  zakręcony, ale myślę, że podpasuje i tym, co będą w duetach mieszanych
                  szczęśliwych i dla samotnych strapionych i na wyjście z koleżanką. "Kiedy Harry
                  poznał Sally" to to nie jest na pewno, ale warto obejrzeć.

                  a tym, co planują z wyprzedzeniem, przypominam, że przedsprzedaże bieltów do
                  kin zaczynają się już jutro (czw.):-)

                  M
              • e-legionowo Re: walentynki...? 09.02.05, 15:51

                > 3. wejsc na jakis czat, gg, icq itp i pogadac z jakims samotnikiem

                hihi :))
                • guayazyl1 Re: walentynki...? 09.02.05, 18:10

                  no i sami zobaczcie jak to jest ze statystykami...wczoraj czytam alarmistyczna
                  informacje pochodzaca z raportu GUS-u.instytucja jest powazna nie to co ja,
                  czyli trzeba im wierzyc na mur-beton. wyczytalem, ze piec milionow Polakow zyje
                  w skrajnym ubostwie i na dzienne utrzymanie maja 8-11 zlotych. znowu dalej
                  czytam, ze dwadziescia trzy miliony obywateli naszego kraju zyje ponizej
                  minimum socjalnego. dzisiaj znowu na legionowskim forum dowiaduje sie jak sobie
                  zafundowac walentynki. i propozycje nie sa wcale siermieznie ubogie. a to
                  kosmetyczka, a to masaz, fryzjer czy romantyczna kolacyjka w knajpie. nie mowie
                  juz nic o kwiatach, swiecach i biletach do cyrku czy na basen...
                  sie wiec okazuje, ze spoleczenstwo jest majatkowo rozwarstwione, a na forumie
                  sami nadziani...albo marzyciele...
                  a ja to bym sie wyrwal gdzies w dzikie ostepy...na motocyklu...z tylu kobieta
                  wtulona we mnie...ped powietrza...ryk motoru i ona caly czas przy mnie.zadne
                  tam swieczki, kolacje, kapiele i inne pierdolki. a gdzies w drodze bysmy
                  przekasili cos z plecakow...i zaczekali z pierwszymi slowami az nam przestanie
                  bebnic w uszach od tego silnika...ehhh...
                  --
                  zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
                  • e-legionowo Re: walentynki...? 09.02.05, 18:22
                    guayazyl1 napisał:

                    >
                    > no i sami zobaczcie jak to jest ze statystykami...wczoraj czytam alarmistyczna
                    > informacje pochodzaca z raportu GUS-u.instytucja jest powazna nie to co ja,
                    > czyli trzeba im wierzyc na mur-beton. wyczytalem, ze piec milionow Polakow zyje
                    >
                    > w skrajnym ubostwie i na dzienne utrzymanie maja 8-11 zlotych. znowu dalej
                    > czytam, ze dwadziescia trzy miliony obywateli naszego kraju zyje ponizej
                    > minimum socjalnego. dzisiaj znowu na legionowskim forum dowiaduje sie jak sobie
                    >
                    > zafundowac walentynki. i propozycje nie sa wcale siermieznie ubogie. a to
                    > kosmetyczka, a to masaz, fryzjer czy romantyczna kolacyjka w knajpie.

                    wiesz z tymi knajpkami tez bywa roznie, ostatnio zostalem troszke wmanerowany w
                    odwiedzenie z pewna nowopoznana kobietka jakiegos lokalu w Wawie, a ze ja
                    ostatnio czlowiek nieswiatowy i bardzo "lokalny" to zaproponowalem zeby ona
                    wybrala gdzie pojdziemy. No i to byl podstawowy blad jaki popelnilem,
                    wyladowalismy w lokaliku, nie powiem przyjemnym, ale dwa drinki + dwa soczki i
                    peklo ponad 70zl wiem ze to jeszcze nie kosmos ale jakos dziwnie mi sie zrobilo,
                    chyba sie odzwyczailem od takiego zycia, i nie zeby to byla kwestia tych
                    pieniedzy ale jakos tak poprostu :)
                    • guayazyl1 Re: walentynki...? 10.02.05, 15:46
                      e-legionowo napisal:
                      > wiesz z tymi knajpkami tez bywa roznie, ostatnio zostalem troszke wmanerowany
                      w
                      > odwiedzenie z pewna nowopoznana kobietka jakiegos lokalu w Wawie, a ze ja
                      > ostatnio czlowiek nieswiatowy i bardzo "lokalny" to zaproponowalem zeby ona
                      > wybrala gdzie pojdziemy. No i to byl podstawowy blad jaki popelnilem,
                      > wyladowalismy w lokaliku, nie powiem przyjemnym, ale dwa drinki + dwa soczki i
                      > peklo ponad 70zl wiem ze to jeszcze nie kosmos ale jakos dziwnie mi sie
                      zrobilo
                      > ,
                      > chyba sie odzwyczailem od takiego zycia, i nie zeby to byla kwestia tych
                      > pieniedzy ale jakos tak poprostu :)

                      **************************************************************************
                      ja tylko z czystej ciekawosci i zmykam...
                      nie powiedziales jednak czy warto w koncu bylo wysuplac te 70 zeta i
                      zainwestowac w drinki i popitke. wspominasz o bledzie wiec wyglada na to jakbys
                      jednak czegos zalowal. kobieta potrafi faceta pozbawic nie tylko gotowki ale i
                      zludzen. nie da sie ubezpieczyc zycia na kazda okolicznosc ale czasem zanim
                      czlowiek sie wyrwie warto zastosowac sprawdzona taktyke wszystkich firm
                      ubezpieczeniowych: nie wychylamy sie i placimy w ostatecznosci...co nie znaczy,
                      ze ja to stosuje :-)

                      --
                      zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
                      • zuzka323 Re: walentynki...? 10.02.05, 16:07
                        ...no ładnych rzeczy ja się tu dowiaduje:)))
                        Panowie zgorszenie siejecie:))) Nie można wszystkiego przeliczać na pieniądze,
                        może to inwestycja długoterminowa...:)))
                        • guayazyl1 Re: walentynki...? 10.02.05, 16:29

                          co tam by nie gadac...jak zapraszam ...wszystko jedno czy do knajpy czy do domu
                          to jakas stope zwrotu z inwestycji musze zakladac. i wcale tego nie przeliczam
                          na pieniadze :-)
                          --
                          zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
                  • kasiabraun Re: walentynki...? 09.02.05, 18:24
                    tak sie akurat sklada ze ja jestem od dluzszego czasu bezrobotna, wiec moje
                    dochody sa zerowe, bo nie mam nawet prawa do zasilku. jesli chodzi o moj pomysl
                    co do walentynek z facetem to: chyba kazdy w domu ma pare swieczek, zrobienie
                    posilku dla 2. osob tez nie byloby finansowym samobojstwem, a do kupienia
                    pozostaje kartka i jakis upominek np wspomniana ramka.
                    a walentynki bez 2. polowki: jedna z moich propozycji dotyczyla pojscia do
                    kosmetyczki lub fryzjera itp a nie wszystko na raz i wcale nie trzeba isc na
                    zabieg za 100 zl
                    gdybym miala kase to najchetniej kupilabym mu zegarek.
                    • guayazyl1 Re: walentynki...? 09.02.05, 18:44

                      podobaly mi sie Kasiu te manewry ze strzalkami, liscikami i wskazowkami dla
                      ukochanego. ale jak facet gamoniowaty i nie skuma, ze ma list w kieszeni bo
                      chodzi w rekawiczkach i nie wypycha karmanow dlonmi to cale przedsiewziecie
                      szlag trafi. a alkohol, bita smietana i inne delikatesy beda tylko w Twoich
                      bioderkach. czego nie zycze i pozdrawiam :)
                      --
                      zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
                      • kasiabraun Re: walentynki...? 09.02.05, 18:55
                        jak juz mowilam i tak musze zrezygnowac z tego planu a za pare kilo wiecej
                        bylabym wdzieczna. gdyby tak jeszcze zamiast do bioderek jakies 30cm wyzej,
                        hmmmm..... rozmarzylam sie. :-)
                        • e-legionowo Re: walentynki...? 09.02.05, 19:03
                          kasiabraun napisała:

                          > jak juz mowilam i tak musze zrezygnowac z tego planu a za pare kilo wiecej
                          > bylabym wdzieczna. gdyby tak jeszcze zamiast do bioderek jakies 30cm wyzej,
                          > hmmmm..... rozmarzylam sie. :-)

                          wiesz zawsze sa dobre strony i gorsze, w tym przypadku dobra strona jest to ze
                          stalo sie to przed a nie po walentynkach

                          a co do marzen.....kazdy o czyms marzy, niektorzy o rzeczach realnych inni o
                          mniej realnych a czasami realizm marzen zalezy od kondycji finansowej
                          • kasiabraun Re: walentynki...? 09.02.05, 19:09
                            zrezygnowalam z planu nie dlatego ze sie rozstalam z facetem tylko nie bede
                            miala mozliwosci realizacji.

                            a tak na marginesie:
                            czy wszyscy na tym legionowskim forum sie znaja (oprocz mnie) czy tylko odnosze
                            takie wrazenie?
                            • e-legionowo Re: walentynki...? 09.02.05, 19:28
                              kasiabraun napisała:

                              > zrezygnowalam z planu nie dlatego ze sie rozstalam z facetem tylko nie bede
                              > miala mozliwosci realizacji.

                              ups sorki ale jakos zmylilo mnie to co napislas wyzej :
                              "
                              na spedzanie walentynek bez drugiej polowki tez mam kilka pomyslow (przezorny
                              zawsze ubezpieczony :-):
                              1. zaprosic kilka tez samotnych kolezanek, kupic antywalentynkowe ozdoby np
                              czarne balony, kazda moze wziasc zdjecie eks zeby wspolnie obgadywac ich wady i
                              wspominac sytuacje, w ktorych okazali sie prawdziwymi matołami:-)
                              ...
                              3. wejsc na jakis czat, gg, icq itp i pogadac z jakims samotnikiem
                              "
                              >
                              > a tak na marginesie:
                              > czy wszyscy na tym legionowskim forum sie znaja (oprocz mnie) czy tylko odnosze
                              >
                              > takie wrazenie?
                              wiesz, znamy sie raczej tylko z forum, chyba ja moge sie poszczycic osobista
                              znajomoscia z wiecej niz 5 osobami na zywo :)
                              • deepspace9 Re: walentynki...? 10.02.05, 04:52
                                Z drugiej strony - niektorzy uczestnicy forum cenia sobie Internet za anonimowosc
                                • grracjan Re: walentynki...? 10.02.05, 12:09
                                  Jest to pewna zaleta Internetu, ale niektórzy potrafią z tym przesadzić...
                                  • e-legionowo Re: walentynki...? 10.02.05, 12:57
                                    grracjan napisał:

                                    > Jest to pewna zaleta Internetu, ale niektórzy potrafią z tym przesadzić...

                                    o jakiej anonimowosci Wy mowicie?? to jest tylko złudna anonimowosc, wszystko
                                    jest mozliwosc sprawdzenia wlacznie z dostepem wdzwanianym czyli normalnymi modemami

                                    • grracjan Re: walentynki...? 10.02.05, 13:02
                                      e-legionowo napisał:

                                      > o jakiej anonimowosci Wy mowicie?? to jest tylko złudna anonimowosc, wszystko
                                      > jest mozliwosc sprawdzenia wlacznie z dostepem wdzwanianym czyli normalnymi
                                      mod
                                      > emami
                                      >

                                      Chodziło mi o anonimowość wobec pospolitych użytkowników. Przecież nikt nie
                                      będzie ganiał i sprawdzał nikogo za pisanie różnych bzdur np. na forum.
                                      • e-legionowo Re: walentynki...? 10.02.05, 13:22

                                        > Chodziło mi o anonimowość wobec pospolitych użytkowników. Przecież nikt nie
                                        > będzie ganiał i sprawdzał nikogo za pisanie różnych bzdur np. na forum.

                                        wiesz moze ktos ma czas i checi i wiedze i sie nudzi w pracy .... no to go
                                        pozdrawiam i zazdroszcze bo ja posiadam tylko wiedze :D
                            • zuzka323 Re: walentynki...? 10.02.05, 09:10
                              ..Kasiu nie wiem jak inni, ale ja nie znam nikogo osobiście...ale jak troszkę
                              tu pobędziesz to na pewno zadomowisz się i czasami zatęsknisz za tym
                              miejscem:)))
                              • e-legionowo Re: walentynki...? 10.02.05, 09:34
                                zuzka323 napisała:

                                > ..Kasiu nie wiem jak inni, ale ja nie znam nikogo osobiście...ale jak troszkę
                                > tu pobędziesz to na pewno zadomowisz się i czasami zatęsknisz za tym
                                > miejscem:)))

                                no prosze prosze, az mi sie przyjemniej zrobilo po takim stwierdzeniu, bo widze
                                ze bylo warto zachecac do pozostania tutaj :)
                                • zuzka323 Re: walentynki...? 10.02.05, 09:46
                                  ....veni, vidi, vici:))
                        • guayazyl1 Re: walentynki...? 09.02.05, 19:17
                          kasiabraun napisała miedzy innymi:

                          > gdyby tak jeszcze zamiast do bioderek jakies 30cm wyzej,
                          > hmmmm..... rozmarzylam sie. :-)
                          ****************************************************************

                          odmierzylem na sobie te 30 centymetrow i wyszlo mi w okolicach klatki
                          piersiowej...nie jestem przesadnie wymagajacy...wystarczy mi miseczka C w
                          porywach D wazne sa inne parametry tej materii:)..
                          --
                          zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
                          • deepspace9 Re: walentynki...? 10.02.05, 17:18
                            I się zrobił Klub Różowej Landrynki na naszym forum....
                            • guayazyl1 Re: walentynki...? 10.02.05, 18:08
                              deepspace9 napisał:

                              > I się zrobił Klub Różowej Landrynki na naszym forum....
                              ***********************************************************

                              kazdy temat...czy to bedzie teoria stosunkow miedzynarodowych czy nawiazanie
                              stosunku pracy w nowym przedsiebiorstwie czy nawet stosunek mieszkancow malych
                              miasteczek do sluzby wojskowej mozna sprowadzic niepostrzezenie do stosunku w
                              takim rozumieniu o jakim mysla co poniektorzy.a coz dopiero taki blahy temat
                              walentynkowy.wkroczylismy w Wielki Post. czyzbysmy juz zgrzeszyli?..

                              jesli o mnie chodzi to juz nie bede sie dopisywal...
                              pozdrawia Orzeszko Marek - trener siatkarek
                              --
                              zycie jest zbyt powazne by o nim powaznie mowic...
                      • zuzka323 Re: walentynki...? 10.02.05, 09:06
                        ...w tym miejscu przypomniała mi się pewna sytuacja. Jakiś czas temu chciałam
                        zrobić niespodziankę tego typu. Zapaliłam świece w całym mieszkaniu (coś koło
                        30). Ukochany wchodzi, patrzy, patrzy i na koniec pyta...a co nie ma swiatła??
                        W konsekwencji zmieniłam model:)))
                        ...a swoją drogą to dlaczego ludzie nie okazuja sobie miłości i szacunku na
                        codzień??
                  • polokokt Re: walentynki...? 10.02.05, 08:43
                    guayazyl1 napisał:

                    > a ja to bym sie wyrwal gdzies w dzikie ostepy...na motocyklu...z tylu kobieta
                    > wtulona we mnie...ped powietrza...ryk motoru i ona caly czas przy mnie.zadne
                    > tam swieczki, kolacje, kapiele i inne pierdolki. a gdzies w drodze bysmy
                    > przekasili cos z plecakow...i zaczekali z pierwszymi slowami az nam
                    przestanie
                    > bebnic w uszach od tego silnika...ehhh...

                    Dokladnie tak jak ja, szkoda tylko ze taki mroz i maszyny nawet z garazu nie
                    chce sie wystawic, nie mowiac juz o jezdzie... Zanim dojechalibysmy nad zalew
                    (nie mowiac o jakis mazurach) to chyba oboje wygladalibysmy jak sople.
                    Jezdzilem przy +2 stopniach i troche wytrzymalem, ale wtedy mialem wieeeelka
                    potrzebe jezdzenia :)
                    Pozdrawiam

                    PS
                    W tym roku i tak walentynki wypadaja w poniedzialek, wiec mozna zajac sie praca
                    i dzien przeleci szybciutko.
                    Pozdrawiam
    • blannka Re: walentynki...? 10.02.05, 20:08
      A my się wybieramy na basen i do sauny :) tyle,że sauna niekoedukacyjna :(
      • corka.grabarza Re: walentynki...? 14.02.05, 18:04
        z okazji walentynek dzis dowcip:

        chodzi maz po pokoju i mowi do zony
        -seksu mi sie chce
        -no to chodz...
        -no to chodze

        pamietajcie o swoich poloweczkach :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka