w.iwo
11.02.08, 11:55
Drużyna komandosów po pierwszych szkoleniach szykuje się do oddania
pierwszego skoku spadochronowego. Pada komenda dowódcy:
"Przygotowanie do skoku!Czas - jedna minuta!"
Po chwili wrzeszczy:
"Otworzyć właz"
I krzyczy:
"Pierwszy: skacz! Drugi: skacz! Trzeci...!" i tak aż do powiedzmy
piętnastego.
Po komendzie "Piętnasty: skacz!" żołnierz cofa się i wyraźnie jąkając się
mówi:
"Nnnn... nie sko...ko...koooczę."
"To rozkaz! Skacz!" na to dowódca. I słyszy:
"Nnnie.. sko...ko...oooczę. Booję się"
"Skacz!"
"Nnnnie..."
"Skacz!"
"Nnniee"
"Bo cię wyrzucę siłą!"
"Nnnnie daaaasz rady"
I zaczynają się szarpać... istotnie dowódcy nie poszło i poprosił o pomoc
pilota: "Heniu! Jak raz skoczy to przestanie się bać! Pomóż mi go
wypchnąć"
Pilot: "Dobra, włączę automatycznego." Włączył automatycznego pilota i
przeszedł na tył. Pilot i dowódca usiłują wyrzucić żołnierza. Cała trójka
się strasznie szarpie... W końcu udało się! Wyrzucili - leci...
Dowódca usiadł zmachany pod ścianą i mruczy:
"Kurde! Ależ był silny. Musiał wcześniej coś trenować."
I słyszy:
"Nooo... Stra..tra...traaasznie sii...i...ilny był..."