e.beata
09.11.09, 22:08
Cóż, pierwszy raz nie zgadzam się z panią Szczepkowską.
I pierwszy raz, tak bardzo mnie zadziwiła. Myślałam, że o wiele
lepiej orientuje się jak żyje przeciętny Polak. Że wie, iż osoby nie
mające dobrych kontaktów, pieniędzy są skazane na totalną
przejrzystość dla urzędników. Ba, również służb, powołanych do tego
aby im pomóc. Takich Elżbiet, Leokadii, Tomków, Krzysztofów są
tysiące. Ludzi którzy walczą z murem obojętności urzędniczej, że
strachem poszczególnego urzednika bojącego się wyłamania ze
schematu, z coraz większą biurokracją. To prawda, w Polsce urzędnik
jest dla urzędu nie klienta. Choć to właśnie klient jest jego
szefem.
A z czym się nie zgadzam. Nie zgadzam się z tym aby to poszczególne
środowiska broniły swoich członków. Bo jest to niesprawiedliwe, ba
sprzeczne z konstytucją, która gwarantuje równość dla każdego. Nie
jest słuszne, aby ludzie będący w środowiskach licznych, silnych
mieli większe prawa. I tak mają lepiej, w silnych środowiskach
zawsze jest lepiej, sa związki zawodowe, premie, wykazane zarobki,
pożyczki, wczasy pod gruszą, kolonie dla dzieci itp. Mają możliwość
strajku, czyli siłowego wymuszania żądań.
Myślę, że niezależnie od środowiska każdy powinien mieć prawo do
pomocy od wszystkich środowisk. Solidarność nie tylko we własnym
gronie. Bo inaczej pachnie dyskryminacją.